Dodaj do ulubionych

Brawo za odwagę...

18.04.07, 22:23
a mam na myśli przebieg...

tiny.pl/d9lb
Obserwuj wątek
    • rapid130 Re: Brawo za odwagę... 18.04.07, 22:38
      Hmm....
      60 tys. km rocznie trudno wykręcić jeżdżąc po mieście. Samochód, który przez
      całe życie "oddychał pełną piersią" na trasach powinien jeszcze długo pożyć.
      (Silnikowo) lepszy taki 400-tysięcznik, niż wóz jeżdżony przez 8 lat 3 km do
      pracy i z powrotem.
      • rapid130 Re: Brawo za odwagę... 18.04.07, 22:39
        Tak czy tak, trza życzyć gościowi powodzenia, bo w PL nie sprzedaje się
        samochodów ze stanami liczników >250 tys. km (?)
        • truskava Re: Brawo za odwagę... 18.04.07, 22:55
          Jak tak sobie rekreacyjnie przeglądam różne takie ogłoszenia samochodowe to
          czasami mam wrażenie, że im młodsze auto - tym większy przebieg ma:
          takie 2- 3- 4-letnie niejednokrotnie mają pow. 200 kkm, a sporo aut
          10- 15-letnich deklaruje kilometraż w okolicach 100 tyś (a czasem i mniej).
          Może im z wiekiem ubywa tych km?
        • 1realista Re: Brawo za odwagę... 18.04.07, 23:00
          sprzedaje sie tylko trzeba trafic na kupca co sie zna na samochodach. ludzie mentalnie tkwia w maluchach i polonezach gdzie po przebiegu 100 tys. robilo sie kapitalkę. dlatego duzy przebieg powoduje niechec do kupna. a ze kazdy u nas zna sie na samochodach to potem sie sprzedaje masowo pojazdy z zanizonym przebiegiem o 100 czy 200 tys. jest jeszcze ten problem ze pojazdy o tak duzych przebiegach czyli z pol rynku powinno byc o polowe tansze.
      • fazi_ze_sztazi Re: Brawo za odwagę... 19.04.07, 03:54
        rapid130 napisał:
        (Silnikowo) lepszy taki 400-tysięcznik, niż wóz jeżdżony przez 8 lat 3 km do
        > pracy i z powrotem.

        a to niby dlaczego? tak czy siak obydwa auta sa odpalane zimne rano. jeden z
        nich sie nagrezje i jedzie nastepne 200 km, a drugi nie. ale obydwa silniki
        maja takie same warunki pracy przez te pierwsze 3 km. czyzby powrot do domu po
        poludniu mial zameczyc auto przez 8 lat? pokusilbym sie o stwierdzenie ze
        obydwa silniki beda w podobnym stanie technicznym, przy absolutnie roznych
        przebiegach kilometrowych.
        nie wspominam juz o innych podzespolach samochodu, ktore to w duzej mierze
        zuzywaja sie wraz z przebiegiem a nie wiekiem (pisales o silniku wiec nic
        wiecej nie bede paplal)
        pzdr.

        • rapid130 Re: Brawo za odwagę... 20.04.07, 14:53
          > a to niby dlaczego? tak czy siak obydwa auta sa odpalane zimne rano. jeden z
          > nich sie nagrezje i jedzie nastepne 200 km, a drugi nie. ale obydwa silniki
          > maja takie same warunki pracy przez te pierwsze 3 km. czyzby powrot do domu
          po
          > poludniu mial zameczyc auto przez 8 lat? pokusilbym sie o stwierdzenie ze
          > obydwa silniki beda w podobnym stanie technicznym, przy absolutnie roznych
          > przebiegach kilometrowych.

          To nie tak prosto, bo oprócz fizyki działa też chemia...

          Trzeba około 20 minut nieprzerwanej pracy silnika, żeby ten osiągnął stan
          pełnej stabilności termicznej.

          Trzeba kolejnych 20 minut, żeby z oleju (mineralnego) całkowicie odparowały
          (poprzez układ odpowietrzania skrzyni korbowej) wszystkie
          niekorzystne "przyprawy" - np. para wodna z powietrza skraplająca się podczas
          stygnięciu silnika. Benzyna, która spływa po tulejach cylindrów do miski
          olejowej przy każdym zimnym odpaleniu.
          Jeżeli używa się syntetyka, czas na przywrócenie równowagi chemicznej jest
          krótszy.

          Silnik, który kursuje na krótkich odcinkach nie zdąży pozbyć się tego syfu.

          Woda, benzyna, osady, które mieszają się z olejem wchodzą z nim w reakcje jakie
          się w pale nie mieszczą. ;) Powstaje niezły przegląd tablicy Mendelejewa.
          Przeważnie same agresywne paskudztwa, z kwasem siarkawym na czele.
          Łagodniejszym niż siarkowy, ale cicha woda też brzegi rwie. Ów kwasik, tudzież
          inne wredne substancje, mają całą noc do działania. Do następnego zimnego
          rozruchu :/

          A co wstępnie nadeżrą kwasy, jest dużo podatniejsze na przyspieszone zużycie. :(

          * * *
          Dlatego - np. w przypadku pojazdów zabytkowych - niekorzystne jest
          tzw. "przepalanie" silnika raz w miesiącu. Odpalenie na kilka minut jest tylko
          sprzyjaniem tworzeniu się Mendelejewa.

          O wiele korzystniej jest, żeby raz w miesiącu zabytek przejechał 100-150 km,
          rozruszał wszystkie "kości", porządnie rozgrzał silnik, został wyłączony w
          stanie W PEŁNI rozgrzanym.

          Bo wtedy atmosfera chemiczna w silniku jest o wiele korzystniejsza, znacznie
          mniej agresywna.
          • plawski Szacunek dla Pana. n/t 20.04.07, 16:24

          • fazi_ze_sztazi Re: Brawo za odwagę... 20.04.07, 16:43
            a teraz dotknales innego zagadnienia - wlasciwej obslugi dla aut robiacych
            niewielkie przebiegi. nie moge sie z twym postem niezgodzic (moze poza paliwem
            sciekajacym po ladzi do miski olejowej - tak bylo jak mielismy auta z recznym
            ssaniem, obecnie to zjawisko jest minimalne), ale jesli ktos sobie zdaje z tego
            sprawe i zmienia olej odpowiednio wczesnie, problem mozna latwo wyeliminowac.
            wrocmy do tego skrajnego przykladu - 3 km w jedna strone = 6 km dziennie = 30
            km PON-PT plus 20 km w weekend = 2500 km na rok. jesli ktos by czekal na
            wymiane oleju do przebiegu 15 kkm to juz po silniku, zgadzam sie. ale jesli te
            wymiany beda robione przynajmniej 2 razy w roku, do tego dobry olej, silnik z
            tego powodu nie powinien sie przedwczesnie zuzywac.
            nie zrozum mnie zle, nie pisze ze ten silnik sie nie zuzyje, staram sie tylko
            wyjasnic, iz uwazam ze auto z przebiegiem 3 kkm rocznie bedzie mialo silnik w
            podobnym stanie technicznym jak auto z przebiegiem 60 kkm rocznie.
            pzdr.
            • typson Re: Brawo za odwagę... 20.04.07, 17:10
              nie wiem jak to jest z tymi ulepszeniami w kwestii sciekajacego paliwa. Ale tak
              na rozum chlopski, to wszystkie czesci osiagaja zalozone wymiary, szczelnosc,
              luzy w momecie osiagniecia temperatury pracy. Wiec jedyny postep techniczny jaki
              mi tu prezychodzi do glowy to stosowanie gdzie sie da stopow o niskiej
              pojemnosci cieplnej (zapewne lekkich)
        • typson Re: Brawo za odwagę... 20.04.07, 16:33
          ano dlatego ze jednemu na 100km przypada pół albo ćwierć odpalenia a drugiemu 40 ;)
          • fazi_ze_sztazi Re: Brawo za odwagę... 20.04.07, 17:01
            ani w moim poscie, ani w poscie na ktory odpowiadalem nikt nie wspominal o tym
            ze obydwa pojazdy maja przejechac ten sam dystans, wiec twoja odpowiedzc jest
            nietrafiona.
            • typson Re: Brawo za odwagę... 20.04.07, 17:18
              dlatego oznajmiam wszem i wobec, ze wlasnie wylogowuje sie ze wszystkich
              komputerow, laptopow i serwerow, zbieram zabawki i udaje sie na swiniaka z taka
              korba w pupie i jablkiem w buzi.

              A Wam drodzy czytelnicy zycze zaleznie od upodoban samochodow albo uzywanych w
              trasach albo po 3km w miastach, albo nowych - jak tam sobie chcecie. Na pewno
              wszyscy macie racje
              • lexus400 Re: Brawo za odwagę... 20.04.07, 19:15
                typson napisał:

                > dlatego oznajmiam wszem i wobec, ze wlasnie wylogowuje sie ze wszystkich
                > komputerow, laptopow i serwerow, zbieram zabawki i udaje sie na swiniaka z taka
                > korba w pupie i jablkiem w buzi.
                >
                > A Wam drodzy czytelnicy zycze zaleznie od upodoban samochodow albo uzywanych w
                > trasach albo po 3km w miastach, albo nowych - jak tam sobie chcecie. Na pewno
                > wszyscy macie racje

                ALLELUJA.
    • wujaszek_joe Re: Brawo za odwagę... 18.04.07, 23:18
      robi wrażenie. 60tyś rocznie już nieco mniejsze, wiele aut tyle jezdzi.
      przerażające jak to auto dobrze wygląda, ciekawe ile km ma moje:)
      a kupi to pewnie handlarz i zrobi nowe zdjęcia.
      ciekawe ile może przejechac takie auto w optymalnych warunkach? 600tyś ?
    • lexus400 Re: Brawo za odwagę... 19.04.07, 07:40
      Panowie akurat w dzisiejszych czasach silnik jest najmniej istotna sprawa,
      jezeli silnik pada kupuje sie inny za rozsadne pieniadze i po bolu. Przebieg
      jest normalny jak na auto typu kombi i watpie aby w innych modelach czy
      egzemplarzach przebiegi byly inne, tylko w tym przypadku facet odwazyl sie
      napisac uczciwie.
      • wujaszek_joe Re: Brawo za odwagę... 19.04.07, 07:59
        lexus400 napisał:
        > jezeli silnik pada kupuje sie inny za rozsadne pieniadze i po bolu. Przebieg
        > jest normalny jak na auto typu kombi i watpie aby w innych modelach czy
        > egzemplarzach przebiegi byly inne, tylko w tym przypadku facet odwazyl sie
        > napisac uczciwie.

        hehe, poszukaj mercedesa w124 na gratce i posegreguj wg przebiegu.
        rekord świata to 480tyś km :)
        • lexus400 Re: Brawo za odwagę... 19.04.07, 08:12
          wujaszek_joe napisał:
          > hehe, poszukaj mercedesa w124 na gratce i posegreguj wg przebiegu.
          > rekord świata to 480tyś km :)

          Wcale mnie to nie dziwi, to sa normalne przebiegi. Wielu jest klientow, ktorzy
          chcieli sprzedac auto z przebiegami rzedu 350-450 kkm ale po jakims czasie
          przyjezdzaja i decyduja sie jednak na "korekte" stanu licznika z powodu
          niesprzedawalnosci auta, choc znam przypadki gdzie klienci kupili auta z takimi
          wlasnie przebiegami i sa zadowoleni - moze cos zaczyna normalniec pod tym
          wzgledem??:))
        • pizza987 Re: Brawo za odwagę... 19.04.07, 08:17
          Mój mechanik opowiadał mi o dwóch rekordzistach przyjeżdżających do jego warsztatu. Obydwa samochody to Ople Astra I, jeden egzemplarz ma silnik 1.4 60 KM i przebieg ok. 600 tys km (ponoć bez remontu, a jest to pierwszy właściciel), drugi to 1.6 75KM, a przebiegu ma 470 tys. Tyle ze autka są regularnie serwisowane i zadbane.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka