st1545
25.05.07, 16:20
Witam
Przeczytałem właśnie (i skomentowałem krytycznie) bzdetny artykuł o "fajnych
maluchach".
Wg mnie, autorowi ktoś powinien poddać myśl, że stylowe małe auta dlatego
bywają popularne, że wciąż pozostają niedrogie. A klienci chcą trochę designu,
ale nie chcą dużo płacić.
Inny powód wysypu ciekawostek w tym segmencie, to brak możliwości zrobienia
ładnego malucha o klasycznej linii - praw ergonomii nie da się oszukać. A żeby
coś się sprzedawało, musi się podobać (dziwaczność się niektórym podoba).
Zostawiając więc tę stylistykę do oceny pasjonatom wzornictwa i kiepskim
dziennikarzom, warto się zastanowić, co jest ludziom potrzebne w małych autach?
Dla mnie tym co decyduje jest stosunek funkcjonalności do ceny. W maluchach tę
funkcjonalność powinno się budować poprzez maksymalne wykorzystanie
przestrzeni (a nie powiększanie gabarytów jak w klasie B i C). Z ceną jest
gorzej - to co możnaby bez większej straty usunąć jest tanie (elektronika,
kilometry kwadratowe taniego plastiku) a to co się zwykle robi (upraszczanie
zawieszenia, konstrukcji foteli itp.) powoduje że auta te są nieprzyjemne dla
pasażerów i awaryjne.
Dlatego napisałem, że ideał małego auta to skrzyżowanie Twingo i Mini - wziąć
przestrzeń z pierwszego i wykonać je tak, jak to drugie :-)
A może ktoś z automobilistów ma inne oczekiwania?
pozdrawiam, tomek
ps. uwaga: opinie, że małe auta "piją pod pachami" albo że limuzyną z RWD
można wjechać wszędzie tam, gdzie maluchem (i to jeszcze taniej) znam i uznaję
za nieciekawe ;-)
tomek