Dodaj do ulubionych

Religa i jego "koszyk".

29.06.07, 13:35
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4275805.html
Wszystko cacy, ale w artykule nie doszukalem sie najwiekszego dranstwa, ktore waaadza cche nam zrobic. Otoz slyszalem, ze jezeli nie odpowiada nam zawartosc koszyka, to mozemy sie doubezpieczyc. Ale WYLACZNIE w ZUSie! Komentowac? Czy moze lepiej nie uzywac wyrazow powszechnie uznanych za obelzywe, bo waaadza ludowa czuwa i moze mnie osadzic?
Obserwuj wątek
    • computerland1 Re: Religa i jego "koszyk". 29.06.07, 13:58
      wlasnie mialem wkleic ten artykul. kurwa, jak to jest, ze w prywatnej klinice
      za jakies 90 pln mozna miec wszystko, z ladnymi pielegniarkami, czystymi
      korytarzami i usmiechem lekarzy wlacznie, a tam (ZUS) wpierd... sie tyle kasy i
      do np. do dermatologa nie mozna sie umowic wczesniej niz na sierpien?
    • kaqkaba Re: Religa i jego "koszyk". 29.06.07, 14:10
      Cała służba zdrowia jakoś mnie wkur...wia
      Jedynym sposobem na finansowanie jest ściąganie haraczu. Prawda jest taka, że Ci
      których stać na płacenie to prawie ze służby zdrowia publicznej nie korzystają,
      bo wolą jeszcze raz zapłacić i nie czekać. Pół budżetu idzie na refundację
      leków, ale elektronicznych recept, umożliwiających sprawdzenie kto i komu co
      przepisuje, to nie ma komu wprowadzić.
      A strajkujący lekarze oczywiście stan służby mają głęboko w dupie, kasy nam
      dajcie, ale nie kontrolujcie czy jesteśmy skorumpowani i za czyją kasę jeździmy
      na konferencje i od kogo bierzemy prezenty.
      • mrzagi01 Re: Religa i jego "koszyk". 29.06.07, 14:58
        jakiś publicysta ostatnio przytomnie zauważył, że protest płacowy w służbie
        zdrowia narasta proporcjonalnie do zmiany w nastawieniu społeczeństwa względem
        "dowodów wdzięczności" (w kierunku nieakceptowania oczywiście)
        • emes-nju Re: Religa i jego "koszyk". 29.06.07, 15:36
          Ja mysle, ze po prostu wszyscy sa zmeczeni ZAKLAMANIEM jakim karmia nas, we wlasnym interesie, nasze jelity. I lekarze i pacjenci.

          Co do dowodow wdziecznosci. Moze to nie jest do konca akceptowalne, ale jezeli ktos chce gratyfikowac lekarza PO leczeniu, to dlaczego nie? Pod warunkiem, ze lekarz uwzgledni to w zeznaniu podatkowym i zaplaci od tego podatek. Wezmy pod uwage, ze kwoty podane na koncu tekstu wedlug wszelkiego prawdopodobienstwa sa kwotami brutto - przeciez tylko tak podaje sie w Polsce pensje. Czyli mozna je podzielic przez dwa... Naprawde nie dziwie sie lekarzom i pielegniarkom - za to nie da sie przezyc. Dlatego z moimi serdecznymi kumplami lekarzami widuje sie nie czesciej niz raz w miesiacu - reszta czasu pracuja do 21 albo sa na dyzurach. Jeden z nich "specjalizuje sie" w dyzurze weekendowym, do poniedzialkowego ranka, kiedy to zaczyna planowe przyjecia pacjentow na oddziale, ktory obslugiwal przez weekned... Kolega ma 40 lat i jest dr med. z II stopniem specjalizacji. Oooo!!! Chcialbym tyle, co on zarabiac! :-P Ale chyba nie chcialbym tyle na to tyrac!

          Tamat jest niesamowicie zlozony. W Polsce jest prawie prohibicja medyczna - wczoraj do Szkla Kontaktowego zadzwonil facet i powiedzial, ze na operacje woreczka zolciowego ma czekac ROK! On moze nie da w lape, ale ilu da i ilu wezmie? Trudno negatywnie oceniac cierpiacego czlowieka, ze chce skrocic swoje cierpienia przy pomocy lapowki. I tu jest problem - ZAWSZE znajdzie sie ktos, kto te, wymuszona przez chory system (!), lapowke wezmie. Nawet w najzdrowszym pod tym wzgledem spoleczenstwach znajda sie tacy ludzie. Najpierw bral wylacznie ordynator i wiekszosc przymykala oko na tzw. ordynatorskie lozka - byl to przywilej funkcji, a i korzystac z tych lozek mogli nieliczni. Potem coraz wiecej lekarzy wychodzilo z poniekad slusznego zalozenia, ze skoro miejsc brak, ze skoro sa chetni do dawania w lape, ze skoro sa chetni do brania, to trzeba byc jelopem, zeby nie skorzystac z okazji, ktora i tak, Z CALA PEWNOSCIA ktos inny wykorzysta - lepiej wiec wykorzystac ja samemu... A najsmieszniejsze jest to, ze mimo wszystko wcale nie wiekszosc lekarzy bierze w lape przed przyjeciem pacjenta (mam duzo znajomch lekarzy) - "dowody wdziecznosci" po leczeniu sa innym, bardziej wedlug mnie fiskalnym problemem.

          Dopoki nie bedzie PRZEJRZYSTYCH warunkow, dopoty bedzie korupcja. Przeciez teraz 31.12 mozna zdechnac na wyrostek, bo nie ma za co kupic catgutu do zaszycia dziury wyhehlanej scyzorykiem (bo skalpe sie skonczyly)! "Koszyk" jest krokiem w slusznym kierunku, ale nie ma na niego pieniedzy. I do tego dodatkowe pieniadze znowu maja pochodzic z ZUS, a nie od prywatnych i odpisywalnych od podatku ubezpieczen!

          I na koniec. Skala oszutwa waaaaadzy jest niewyobrazalna. Gdzies czytalem, ze wedlug szacunkow, lapowki stanowia drugi budzet przeznaczany na leczenie. Czyli w zasadzie najpierw placimy ZUS, a potem i tak musimy wybulic z wlasnej kieszeni jezeli zalezy nam na zyciu. Moj stary nie chcial dac w lape i nikt tego od niego nie chcial (!). Ale inni dawali... I moj staruszek kilkanascie miesiecy czekal na by-passy. Postarzal sie w tym czasie o 10 lat. Sam bym dal komus w lape, ale moj prawy az do bolu ojciec nigdy by mi tego nie wybaczyl... :-(
    • plawski Re: Religa i jego "koszyk". 29.06.07, 15:43
      To ja się pytam, jak to, kurwa jest, że firma płaci za mnie 120 złotych polskich
      ryczałtu miesięcznie w centrum medycznym lim? Mam nieograniczona ilość wizyt w
      miesiącu łącznie ze specjalistami, skierowania na badania dają bez problemu, w
      abonamencie mieszczę się taki pozycje jak badanie "echo serca", rentgeny,
      badania krwi, zastrzyki, tomografia łba, wszelkie usg. Jak IM SIĘ TO OPŁACA??????
      • emes-nju Re: Religa i jego "koszyk". 29.06.07, 15:59
        plawski napisał:

        > Jak IM SIĘ TO OPŁACA??????

        I oplaca im sie to w warunkach niepowszechnego, wrecz elitarnego dostepu do tego ubezpieczenia.

        Ale moze oni nie buduja co rok nowych palacy i nie musza miec setek tysiecy urzednikow do kontrolowania innych urzednikow, ktorzy dubluja dzialalnosc reszty.

        Co ciekawe - co jakis czas musze wystepowac do ZUS o zaswiadczenie o niezaleganiu. Po wydaniu przez ZUS grubych milionow na system komputerowy nadal musze czekac na kwitek (teraz juz nie musze dawac urzedniczce dowodow wdziecznosci w kopercie na parapecie, zeby kwitek dostac szybciej niz w miesiac - jakas poprawa jest :-P ), a co najsmieszniejsze ja i moj wspolnik ZAWSZE mamy inne kwoty zalegania (zaleganie zawsze jest...). A NIGDY nie zdarzylo sie, zebysmy ZUSu nie zaplacili w tym samym momencie... I teraz za dodatkowe swiadczenia mam doplacac tej samej instytucji. NIEDOCZEKANIE!
        • computerland1 Re: Religa i jego "koszyk". 29.06.07, 16:39
          > plawski napisał:
          >
          > > Jak IM SIĘ TO OPŁACA??????

          wiesz jak sie to oplaca? Twoj pracodawca pewnie oplaca taka skladke np. dla 100
          osob. to daje 120*100=12000 PLN na miesiac. policz teraz szczerze - ile razy
          byles u lekarza w tamtym roku. 1, 2, 3? statystycznie pewnie kazdy z Was byl
          tam 3 razy. nawet jesli kazdy z Was (a pewnie nawet polowa nie) zrobil sobie
          USG, to jest to: 3 wizyty x 50 PLN = 150, plus 100 PLN za USG = 250 PLN za caly
          rok. skladka za Ciebie wynosi 12*120 = 1440. i teraz: 1440*100-250*100=119.000.
          proste?:) tak sie to wlasnie oplaca:):)
          • plawski Re: Religa i jego "koszyk". 29.06.07, 16:47
            computerland1 napisał:

            >(...)
            Stary, ale ja to wszystko wiem, piszę ironicznie. Bo ile więcej kasy idzie na
            zus, prawda? I ciągle nie ma na nic.
            • computerland1 Re: Religa i jego "koszyk". 29.06.07, 16:51
              no ale to Ci sven napisal w kolejnym poscie, ze problem polega na tym, ze u nas
              ze skladek oplaca sie emerytury, renty, srenty i chuj wie co jeszcze. juz nie
              wspominajac o tym, ile ludzi bierze to wszystko na lewo. ja na razie pierdole -
              place w sumie 300 PLN, bo korzystam z promocji dla nowej firmy. a pozniej to
              sie chyba w estonii zarejestruje.
              • plawski Wiem, wiem..... psia mać. n/t 29.06.07, 17:16
                computerland1 napisał:

                > no ale to Ci sven napisal w kolejnym poscie, ze problem polega na tym, ze u nas
                >
                > ze skladek oplaca sie emerytury, renty, srenty i chuj wie co jeszcze. juz nie
                > wspominajac o tym, ile ludzi bierze to wszystko na lewo. ja na razie pierdole -
                >
                > place w sumie 300 PLN, bo korzystam z promocji dla nowej firmy. a pozniej to
                > sie chyba w estonii zarejestruje.
          • tomek854 Re: Religa i jego "koszyk". 30.06.07, 20:05
            > wiesz jak sie to oplaca? Twoj pracodawca pewnie oplaca taka skladke np. dla 100
            >
            > osob. to daje 120*100=12000 PLN na miesiac. policz teraz szczerze - ile razy
            > byles u lekarza w tamtym roku. 1, 2, 3? statystycznie pewnie kazdy z Was byl
            > tam 3 razy. nawet jesli kazdy z Was (a pewnie nawet polowa nie) zrobil sobie
            > USG, to jest to: 3 wizyty x 50 PLN = 150, plus 100 PLN za USG = 250 PLN za caly
            >
            > rok. skladka za Ciebie wynosi 12*120 = 1440. i teraz: 1440*100-250*100=119.000.

            Oczywiscie ze tak. Ale taki ja na przyklad u lekarza jezeli bywam, to z raz w
            roku (bo do dentysty chodze prywatnie - zaprzyjaznionego mamy, a jezeli cos by
            sie nawet robilo z kasy chorych, to on mowi, ze takiego gowna to on mi do buzi
            nie bedzie dodawal i jako ze to przyjaciel ojca, to zawsze sie konczy na
            porzadnej robocie i zaplacie tata platniczym (czyli impreza absolwentow tej
            samej szkoly :P)).

            No i teraz pytanie: ja chodzilem do lekarza raz w roku w Polsce z ZUSu i im sie
            to nie oplacalo. Moj tato w prywatnej firmie sie ubezpiecza za 80 zlotych, u
            lekarza bywa czesto (po zawale, no i nie mlodzieniaszek juz) i im sie to oplaca.

            Ja tu w UK jak mieszkam rok bylem u lekarza tez raz z panstwowego ubezpieczenia
            i tez im sie to oplaca.

            To, obawiam sie, nie jest kwestia matematyki...
      • sven_b Re: Religa i jego "koszyk". 29.06.07, 16:34
        'Jak IM SIĘ TO OPŁACA?'

        Po prostu kiedys jakis debil połączył ZUS z budżetem i pieniadze tylko czesciowo
        trafiają na konta. W miedzyczasie postarzelismy sie jako społeczenstwo i zaczeło
        brakować. Co typowe, od lat nie ma bohatera ktory by to zreformował, bo nikt sie
        na tym nie zna. Jak juz wielokrotnie pisałem, z lewej czy z prawej 'fachowcy' z
        bożej łaski potrafią tylko ściemniać i podnosic podatki. Złapiesz go na
        dyletanctwie to cie napadnie ze jestes z Układu. Świat wyrwał do przodu na u nas
        ciągle rządzą operatorzy maszyn wolnobieżnych i absolwenci szkółek przyzakładowych.
        • emes-nju Re: Religa i jego "koszyk". 29.06.07, 17:10
          sven_b napisał:

          > Co typowe, od lat nie ma bohatera ktory by to zreformował, bo nikt sie
          > na tym nie zna.

          Takich co sie znaja jest na peczki. Takich, ktorzy gotowi sa polozyc glowe pod topor rozwydrzonego obietnicami (coz z tego, ze niespelnionymi - wazne, ze sa i jest na kim psy wieszac jak sie - jak zawsze - nie uda) spoleczenstwa, nie ma na lekarstwo. To sprawa polityczna, a nie ekonomiczna :-/
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka