bassooner
02.05.08, 21:44
Wchodzisz do salonu. Widać, żeś porządny klient. Podchodzi sprzedawca:
S: dzień dobry, w czym mogę pomóc,
K: a...dzień dobry, mam jakieś sto, dwieście tysięcy do wydania na samochód i tak sobie chodzę po salonach i sprawdzam,
S: a...sto, dwieście tysięcy hm...o witaj Panie, może kawusię, herbatkę, drinka, lodzika...
K: słucham...???
S: no kawusię...herbatkę...drinka...albo zrobię Panu laskę, jak kupi Pan ode mnie samochód...
K: no wie Pan !!! ja chciałem się tylko rozejrzeć !!!
S: ale ja naprawdę dobrze robię lodzika...nawet może mnie Pan tam posunąć na zapleczu – mam taki żelik intymny, żeby sobie Pan nie obtarł,
K: ja tylko chciałem się rozejrzeć po salonie !!! a co mi Pan tutaj pokazuje ???
S: a...to... to zdjęcie mojej żony...chce ją Pan...na godzinkę, na całą noc, na weekend ???
K: Panie !!! Co Pan ???
S: dobrze się rżnie, robi laskę z połykiem, wali się w dupalka, a nawet lubi złoty deszczyk...weź Pan kup ode mnie samochód !!!
K: hm...nawet ładna ta Pana żona, a naprawdę dobrze się wali ???
S: erste klasse, mówię Panu, ostatni klient co kupił ode mnie samochód to chciał się z nią nawet chajtnąć...tak mu Panie niemca w hełm wzięła !!!
K: a co bym musiał kupić od pana ?
S: no jak kupi Pan jakiegoś furasia z klasy wyższej to ma ją Pan na cały weekend – w piątek po pracy ją Panu przywiozę, a w poniedziałek z rana jak pojadę do roboty, to ją od Pana wezmę,
K: a jak coś z klasy średniej ?
S: no to zależy: jak coś dobrze wypasionego to na dzionek, jak golasa to na godzinkę,
K: a jak kupię coś taniego, jakaś podstawowa wersja, klasa B, wie Pan, nie dla mnie – dla syna na osiemnastkę,
S: no to chodź Pan tam, do tego Van-a...wyliżę panu rowa, i gratisową kawusię jeszcze zamówię,
K: kurde... ale jednak ładna ta Pana żona...a wie Pan, kupię od Pana coś wypasionego z górnej póły i dla syna na osiemnachę też kupię, z klasy B...ale czy poszła by ta Pana żona, tak na trzy, cztery baty... wie Pan kumple na mecz przyłażą, to byśmy sobie ją ruchnęli po pijoku we czterech ???
S: o Panie !!! jest twoja... jutro przed dwudziestą ją przywiozę, wymytą i wygoloną...
a teraz idziemy zrobić przedpłatę i podpisać stosowne papiery.
Mija kilka tygodni od kupna. Coś niedobrego dzieje się z samochodami. Klient pojawia się w wyżej opisanym salonie.
K: dzień dobry Panu, pamięta mnie Pan ???
S: a... to Pan...o co chodzi ?
K: bo wie Pan ten w wyższej póły, co od Pana kupiłem to jakiś feralny jest, połowa rzeczy w nim nie działa, silnik bierze olej na potęgę i jeszcze rdza mi po dwóch tygodniach wyszła,
S: hm...no nie wiem sam...
K: a ten co dla syna kupiłem, to mi znajomy blacharz powiedział, że jest z dwóch innych zespawany...
S: aaa spier*alaj Pan !!!... kur*a !!!... samochodu mu się zachciało !!!
no co Pan się tak patrzysz ???
wypier*alaj bo ochronę wezwę i Cię kur* a skują i wyprowadzą stąd ćwoku jeb*ny !!!
tej Zbychu !!! spuść psy !!! jakiś zbokol się dopier*ala do mnie !!!
idź w ch*j geju jeb*ny !!!
Koniec.