sven_b
16.11.08, 19:55
Jako że odespałem podróż, kilka słów. Mimo, że na wyspę rzuciły nas interesy,
udało się co nieco zobaczyć. Pogoda była zmienna, jednak głównie podręcznikowa
angielska. Targała głowy i przewalała tabuny chmur. Jej brak w zasadzie dodał
surowości i charakteru tamtejszym krajobrazom. Za nim o tym, na początek o
jezdzie. Po formalnościach w rent a car przyszedł czas zmierzyć się tamtejszym
ruchem lewostronnym, czego nigdy wcześniej nie doświadczyłem. To też nie
proste, bo lotnisko łączy z miastem autostrada więc po ruszeniu w kilka minut
należało oswoić się z odwróconym ruchem drogowym, kierownicą po prawo, biegami
po lewo i jeszcze wejść płynnie w autostradowy potok, sunący ok 100/h. Po
przejechaniu dwu 3pasmowych rond już miałem czerwone pufy i ciśnienie jakieś
220/100. Stres wynikał z poczucia konsekwencji ewentualnego błędu, ale każda
kolejna minuta oswajała mnie z tym niecodziennym zjawiskiem drogowym. Stojąc w
korku miałem czas, by odwrócić sobie w głowie przestrzenny obraz ruchu na lewo
i odtąd poszło ładnie.
Do Tomka dotarliśmy 2 dnia póżnym popołudniem, stargani jazdą przy niskim
słońcu, kilkoma spotkaniami i (o zgrozo) z pustymi rękami. Tym bardziej było
nam głupio, że zastaliśmy stół nakryty do obiadu. Gospodarze nie chcieli
słyszeć o tym, że nie jemy. Reszta wieczoru zeszła na rozmowach o Szkocji, o
tym co u kogo i how is life. Spotkaliśmy się z gościną i optymizmem, jakich
trudno szukać w kraju. Jako, że jeden dzień przeznaczaliśmy na off-day, Tomek
wyposażył nas w szczegółowy plan zwiedzania Szkocji, z praktycznymi
adnotacjami gdzie wstąpić a gdzie tylko rzucić okiem. Na do widzenia
komisyjnie obejrzeliśmy poszkodowaną Primerę i wyczyściliśmy zaplutą szybę
wewnątrz Focusa. Ruszyliśmy na północ, w kier. Highlands. Zaliczyliśmy
wszystkie punkty z kartki Tomka i złapaliśmy ducha Szkocji. Historię naprawdę
czuć na każdym kroku. W lasach mozna natrafic na celtycki krzyż z II w. przed
Chrystusem. Dało się odnieść wrażenie że z leśnego traktu wyłoni sie William
Wallace, Rob Roy Macgregor lub szpica angielskiego plutonu ekspedycyjnego.
Klimatu dopełniał wyjący wiatr, stare powykręcane drzewa i kraczące gawrony.
Dziwić się, że w tej scenerii Walterowi Scottowi pisało sie lekką ręką. Teraz
rozumiemy Tomka fascynację krajem i wiemy, że na pewno tam wrócimy niezwiązani
interesami. Szkoda że piątek nam się przedłużył i nie obczailiśmy z Tomkiem
Glasgow. Może innym razem. Oto kilka fot:
img231.imageshack.us/img231/4760/img6673is9.jpg
img231.imageshack.us/img231/3742/img6731iv3.jpg
img231.imageshack.us/img231/2773/img6717bn1.jpg
img231.imageshack.us/img231/6503/img6715kw4.jpg
img231.imageshack.us/img231/4600/img6700ha9.jpg
img231.imageshack.us/img231/243/img6676vc4.jpg
img231.imageshack.us/img231/4179/img6733rl2.jpg
img231.imageshack.us/img231/3644/img6729rc7.jpg
img231.imageshack.us/img231/2523/img6658et2.jpg
img231.imageshack.us/img231/7111/img6681ms5.jpg
img231.imageshack.us/img231/6816/img6669az6.jpg
img399.imageshack.us/img399/969/img6711gt1.jpg
img399.imageshack.us/img399/9475/img6709qj1.jpg
img399.imageshack.us/img399/8232/img6714uj9.jpg