Pisałem już, ze wyjeżdżałem na Boże Narodzenie, teraz w chwili
spokoju parę urywków z wyjazdu, zwiazanych z autostradą:
- na MOPach zlikwidowano automaty z całkiem niezłą kawą, a zamiast
nich stoją ...śmierdzące smażonymi na starym oleju kurczakami. Na
MOPie Kozłów poprosiłem o cappuccino (wywieszka była z cennikiem
Tchibo, więc postanowiłem zarzykowac. Dostałem ...ohydną ciecz w
postaci proszku (takie torebki jak 10 lat temu były) zalanego
wrzatkiem, w tekturowym kubku bez przykrywki (cyt. "do takich kubków
przykrywek nie ma"). Dodatkowo pani w łaskawości wysunęła na moment
fajansową cukierniczkę cobym "pocukrzył". Do mieszania były
plastikowe, zupełnie jednorazowe patyczki. Jednorazowe, bo przy
mieszaniu łyżeczka-patyczek się "wygła" w pałąk. Jedyne, co mnie na
tym MOPie pocieszyło, to taki widok:

To chyba śmigło do elektrowni wiatrowej - średnica zamocowania to
ok. 2,5m.
- inny obrazek z innego MOPa - pierwszy za Wrocławiem w stronę
wschodnią:

Jak zapewne powszechnie wiadomo, wcześniej ods trony granicy nie ma
prawie żadnych sensownych miejsc do zatrzymania, w związku z tym na
tymże MOPie zatrzymuje się bardzo wiele aut, iele ucieka od razu
widząc te "atrakce" i zamkniętą budę, szumnie zwaną restauracją,
z ...przyklejonym kiczowatym Mikołajem na szybie.
To i tak nic, gdyż clou programu to WC. Jadąc 150km bez możliwości
zatrzymania i z cisnącym pęcherzem, wysiada sie rpzy pierwszym Toi-
Toi'u. Tyle, że te Toi-Toi'e niemal sie przelewają - bez przesady!
Widziałem dwa auta z Niemiec i ludize wysaidający za potrzebą do Toi-
Toi'ów. Wstyd mi było :(
- na bramkach w Katowicach była spora kolejka, bo ...dokładali
darmowe skrobaczki i kalendarzyk na 2009 rok :(
- kiedyś pierwszym sensownym miejscem było BP w Katowicach, teraz
przebudowano wjazd i trzeba wjeżdżać 500m wczesniej, jak do centrum
handlowego. Z pożytkiem dla bezpieczeństwa, szkoda tylko, że wjazd
nie ejst oznakowany.
- widac to od razu, bo na pierwszym MOPie za bramkami (w Jaworznie)
jest tłum ludzi, jednak w restauracji jedzenie nie wyglądało na
zdatne do użytku od sierpnia 2008 ;) Była bawialnia dla dzieci i
normalne toalety, ale nikt nie przewidział, że dzieci poza bawieniem
sie czasem robią kupę i wskazana byłaby toaleta dla
niepełnosprawnych połączona z przewijakiem, jak w wielu innych
miejscach. Rozczarowany tymże miejscem na stacji Orlen zakupiłem
kawę (naprawdę przyzwiota) i Prince Polo.
Tyle zrzędzenia. Jechać sie da w miare po europejsku, gorzej gdy
chce sie zatrzymać na autostradzie :(