Dodaj do ulubionych

Auto służbowe ;-)

18.01.09, 23:45
Od końca grudnia pracuje sobie jako kierowca dowożący ludzi z parkingu na lotnisko.
Kierowców jest kilku. Mamy czteroletniego transportera więc auto względnie świeże, z tym że ma już prawie ćwierćmiliona kilometrów na sumieniu.
Mamy też zeszyt, w którym wpisujemy przebieg + ewentualne uwagi dotyczące stanu auta.

Pierwszego dnia jak przyszedłem do pracy dostałem auto od poprzedniego kierowcy z informacją, że jest założony zapas i żeby skoczyć załatać przebitą oponę.
Skoczyłem, przywiozłem do firmy auto i postanowiłem zapas zawiesić na swoim miejscu - pod podłogą. Oczywiście nie da się, bo ktoś dokręcając pusty kosz na koło zerwał gwint w śrubie umiejętnie. Trudno. Wpisałem w książce życzeń i zażaleń.
Zapas do dziś jeździ w aucie, a to nawet lepiej bo w razie czego nie trzeba wchodzić pod auto ;-)

Tydzień temu wychodząc rano z pracy przekazałem zmiennikowi, że z koła uchodzi powietrze i żeby to sprawdził u wulkanizatora. Zakład jest jakieś 600 metrów od parkingu.
Dzisiaj przychodzę rano do pracy, odbieram klucze do auta patrzę, a tu z kałuży w której stało auto wychodzą jakieś bombelki. Przestawiłem auto kawałek dalej i jest, wystaje kawałek metalu. Zmienić koła się niestety nie dało za pomocą klucza będącego na wyposażeniu busa, a najbliższy wulkanizator pracujący w niedziele był 14 km od parkingu. Z duszą na ramieniu wsiadłem do auta i obierając trasę z jak największą ilością stacji benzynowych dojechałem.
Na miejscu zobaczyłem gwoździka mającego na oko 5 cm, nawet nie grubego, z tym że jeżdżąc tyle czasu w kole zrobił trochę większą dziurkę.
Czekając aż zrobią koło spojrzałem w zeszyt, co moi zmiennicy robili w ciągu tygodnia jak mnie nie było.
W poniedziałek rano wpisałem, że z koła ucieka powietrze i żeby podjechać do wulkanizatora, nawet adres i telefon zostawiłem.
Poniedziałek 8:00 odebrałem auto, z prawego przedniego koła ucieka powietrze
Poniedziałek 20:00 odebrałem auto, z prawego przedniego koła uchodzi powietrze - uzupełniłem
Wtorek: 8:00 odebrałem auto, dopompowałem prawe przednie koło
Wtorek: 20:00 odebrałem auto, uzupełniłem ciśnienie w prawym kole, brak tylnego lewego stopu
Środa 8:00 odebrałem auto, zatankowałem auto
Środa 20:00 odebrałem auto, proszę pilnować ciśnienia w kołach, szczególnie prawy przód!!!
Czwartek 8:00 odebrałem auto, skorygowane ciśnienie w oponach, auto odwiedziło myjnie
Czwartek 20:00 odebrałem auto, z prawego koła ucieka powietrze
Piątek 8:00 odebrałem auto, powietrze uzupełnione
Piątek 20:00 odebrałem auto, spalona lewa żarówka tylnego światła stopu
Sobota 8:00 odebrałem auto, proszę dopompowywać opony i nie zostawiać auta z 'kapciem'!!!
Sobota 20:00 odebrałem auto, koło dopompowane

Dzisiaj przyszedłem ja.
Sprawdziłem, żarówka oczywiście przepalona - zmiana zajęła mi całe trzy minuty.
Najlepsze jest to że w tygodniu byli codziennie na stacji (no bo gdzie mieli 'uzupełniać ciśnienie' ;)? ), a nikomu nie przyszło do głowy żeby kupić żarówkę.
Powietrze uciekało na potęgę z koła, bo jak zadzwoniłem do gościa, którego zmieniłem to okazało się, że był na stacji 3 godziny przed tym jak odebrałem auto...

Nie jest tak, że w tej pracy nie ma czasu na zajęcie się autem, bo łącznie przez cały dzień auto jeździ może ze dwie godzinki. W tygodniu może cztery, poza tym siedzimy i czytamy gazety.
Dziwie się, że nikt się nie pofatygował do wulkanizatora, nawet dla własnego spokoju, bo nie mamy na tego busa jakiegoś assistance czy czegoś w tym stylu, a sytuacja w której wiezie się kogoś na lotnisko i nagle wypada zmiana koła nie jest zbyt komfortowa...

Eh, a ja naiwny pojechałem naprawić tą oponę, zmieniłem żarówkę, odkurzyłem auto, umyłem nawet na parkingu auto, bo zachlapało się, ale nie na tyle żeby latać na myjnie...
Przez to, że teraz mam sesje egzaminacyjną następny raz idę do pracy jakoś za miesiąc... Ciekawe czym mnie zaskoczą ;-)

A zupełnie inna sprawa to to, jak traktują tego biednego turboklekota. Ostatnio jak były te dwudziestostopniowe mrozy miałem nockę. Przychodzi rano zmiennik, wychodzimy do auta, oboje ciekawi czy się otworzy i odpali, bo całą noc stało nieodpalane, o czym zmiennik wiedział.
Klekot pogrzał świece i zgadał bez ociągania się, a kierowca zaoferował się, że podwiezie mnie na przystanek...
Zmieniał biegi przy 3-3,5 tysiącach obrotów...
Słuchaj, zimnego silnika nie powinno się tak katować.
E tam, szybciej się zagrzeje.
Obserwuj wątek
    • tomek854 Re: Auto służbowe ;-) 19.01.09, 00:57
      A wiecie jakie auto podjedzie pod wysoki krawężnik na pełnej prędkości i nic nie
      będzie Was naprawa kosztować?

      Służbowe!
    • apodemus Re: Auto służbowe ;-) 19.01.09, 08:43
      "Gdzieś, kiedyś" wyczytałem coś w rodzaju "10 przykazań dla kierowców służbowych
      samochodów". Niestety, niewiele z niego pamiętam, a znaleźć tego za kamyki nie
      mogę. Było tam jednak m.in. coś w tym rodzaju:
      -nie ma zbyt wysokich krawężników. Jak się dobrze rozpędzisz, wjedziesz na każdy.
      -poziom oleju i ciśnienie w oponach zostały sprawdzone przez fachowców w
      fabryce, więc nie ma sensu tego po nich poprawiać.
      -jeśli świeci lampka ostrzegawcza niskiego ciśnienia oleju, nie przejmuj się. Po
      to ona właśnie jest. Jeżeli bardzo Cię wkurza, wyjmij żarówkę.
      ...itd, itp. Jakby ktoś to miał w całości, chętnie poczytam :)
      • t-tk Re: Auto służbowe ;-) 19.01.09, 11:33
        apodemus napisał:

        > "Gdzieś, kiedyś" wyczytałem coś w rodzaju "10 przykazań dla kierowców służbowyc
        > h
        > samochodów".

        www.joemonster.org/art/4056/O_wyzszosci_auta_sluzbowego_nad_prywatnym
        • apodemus Re: Auto służbowe ;-) 19.01.09, 11:42
          t-tk napisał:

          > www.joemonster.org/art/4056/O_wyzszosci_auta_sluzbowego_nad_prywatnym

          Podobne :) i też dobre!
    • sven_b Re: Auto służbowe ;-) 19.01.09, 11:26
      Każda praca, nawet ta krótka daje cenną życiową wiedzę. Z czasem zorientujesz
      się że większość społeczeństwa cechuje oportunizm i postawa roszczeniowa.
      Najważniejsze to robić swoje najlepiej jak potrafisz i we właściwym momencie
      dawać krok do przodu.
      • tomek854 Re: Auto służbowe ;-) 19.01.09, 12:33
        Powiedział mądrze dziadek sven ;-)
        • sven_b Re: Auto służbowe ;-) 19.01.09, 12:37
          He he, nie będę się bronił. Sam wiesz jak jest w pracy. Troche sobie
          opowiadaliśmy. Nie mogłes znaleźć ładunku, a on czekał w kabinie na siedzeniu
          pasażera:)))
        • margotje Re: Auto służbowe ;-) 19.01.09, 15:39
          tomek854 napisał:

          > Powiedział mądrze dziadek sven ;-)

          dziadek czy nie ale prawi slusznie
          • tomek854 Re: Auto służbowe ;-) 19.01.09, 16:18
            Ja nie z tresci sie podsmiewam, bo madra, tylko z formy ;-)
            • margotje :-) 19.01.09, 17:44
              :-) :-) chcialam mu sie tylko podlizac ;-) ;-)
              • jerry_72 I tak i nie 19.01.09, 17:59
                Z tym traktowaniem auta słuzbowego to nie całkiem się zgadzam.
                Owszem, pewnie są osoby które katują auta służbowe ale...obecnie
                jeżdżę służbowym focusem, wcześniej xsarą, vectrą, meganką i
                escortem. Łącznie zrobiłem nimi ok. 500 tkm i naprawdę jakbyście
                widzieli np. mojego służbowego escorta po 150 tkm- nówka sztuka z
                salonu:)Sam bym go kupił gdyby było można.
                Więc nie ma co generalizować, choź faktycznie niektórzy olewają
                temat- nie ich auto+ koszty to co będą szanować?
                • dr.verte Re: I tak i nie 19.01.09, 18:08
                  jerry_72 napisał:

                  > choź faktycznie niektórzy olewają
                  > temat- nie ich auto+ koszty to co będą szanować?


                  nożżesz co za bezczelne chooje , miotam się z oburzenia
              • sven_b Re: :-) 19.01.09, 22:47
                > :-) :-) chcialam mu sie tylko podlizac ;-) ;-)

                Gdzie tu się przyznaje punkty? Chciałbym dać z 10 :)
    • ernest_linnhoff Re: Auto służbowe ;-) 19.01.09, 22:51
      Zupelnie jakbym czytal relacje z pewnego parkinu na Okeciu :-) Z tym ze tam pracuje 3 starszych gosci. Ale te same problemy. W busie kolo zapasowe lezakuje luzem w luku bagazowym, "jak sie panu nie spieszy to za 20 min bo kolega pojedzie zrobic opone", "cos na lekkim kapciu chyba" itd. Ale za to jeden z tych gosci zwykle w czasie drogi prowadzi ciekawy dialog, np: "pan pozwoli, teraz przypierdole piąteczkę" :D
      A kiedys gdy wracalem na parking jechaly ze mna dwie kobitki, ktore na roboczo mozna nazwac "paniusie" (okaz dosc ciezki towarzysko). I wysiadajac z parkingu zauwazyly psa. "ojej, ojej, czy on nas nie ugryzie?" A gosc do nich: "to madry pies. czyta GW, ale ostatnio przestal bo kupilem mu laptopa" :D
    • sherlock_holmes Re: Auto służbowe ;-) 21.01.09, 21:09
      To ja dwa kwiatki jednej służbowej Corsy:
      - -20 stopni, odpał i 4000obrotów na postoju. Co robis do cholery? Grzeję silnik.
      - buczało z tyłu... aż się urwało koło - łożysko szlag trafił. Naprawa: nowy czop, piasta, zesatw łoysk, bębny, szczęki, tarcza kotwiczna, linki ręcznego itd. Szef podpisujący fakturę był wniebowzięty.

      A kiedyś w innej pracy miałem Astrę 1.4 kombi, 282 tys.km i auto było - poza rudą na budzie - w stanie idealnym. Bo miało zawsze jednego użytkownika (tzn. kolejno przemowana była w spadku, ale przypisana do jednej osoby)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka