Dodaj do ulubionych

Znowu temat przydrożnych drzew.

16.06.09, 07:49
www.tvn24.pl/0,1605301,0,1,owinal-sie-wokol-drzewa-wina-predkosci-czy-drogi,wiadomosc.html
Temat wycinania drzew był tutaj już wielokrotnie wałkowany, jednak takie
pierdolenie ekologów jest pozbawione sensu. Drzewa wytwarzają tlen ale w PL
chyba te drzewa przy drogach wytwarzają tego tlenu większe ilości. Jeżeli
tylko drzewa wytwarzają tlen to w takim razie na pustyniach nie ma tlenu??
albo tlen wytworzony przez przydrożne drzewo w PL "wędruje" zasilić np.Saharę
lub Gobi??
Obserwuj wątek
    • strongwaz Re: Znowu temat przydrożnych drzew. 16.06.09, 08:25
      To wszystko ch.j. Najgorsze jest to że sadzą nowe tylko 2-3 metry od
      drogi (Orzysz - Mikołajki -> droga kręta jak zakopianka). Ale i to
      też jeszcze nic ostatnio widziałem, nie pamiętam gdzie że sadzili
      drzwa ok. 3 metrów obok drogi nowowybudowanej...chyba projekt drogi
      tego nie zakładał. Ludzi odpowiedzialnych za te i inne decyzje
      mogłaby powstrzymać tylko komora gazowa i publiczny
      stryczek ,których przywrócenia jestem gorącym zwolennikiem dla dobra
      ludzkości pewne jednostki nie mają prawa żyć. AMEN.
    • mrzagi01 Re: Znowu temat przydrożnych drzew. 16.06.09, 08:48
      Wg mnie nalezy wyeliminować wszelkie trwałe przeszkody znajdujące się w potencjalnym zasięgu lotu balistycznego pojazdu wylatującego na wskutek utraty przyczepności, sterowności itp..., w tym np. słupy energetyczne, bo o taki zabił się swego czasu mój ex-niedoszły szwagier. To że zap... jak potłuczony i był nawalony jak ruski plecak (co po czasie mimochodem się okazało) można uznać za nieistotny detal, bo gdyby nie ten słup to by tylko twardo wylądował w kartoflisku.
      • lexus400 Re: Znowu temat przydrożnych drzew. 16.06.09, 08:54
        .....ale dlaczego zawsze trafi się w drzewo a nie "leci się" między drzewami i
        "ląduje" w kartoflisku ?? czy to nie jest zastanawiające?
        • mrzagi01 Re: Znowu temat przydrożnych drzew. 16.06.09, 09:16
          lexus400 napisał:

          > .....ale dlaczego zawsze trafi się w drzewo a nie "leci się" między
          drzewami i
          > "ląduje" w kartoflisku ?? czy to nie jest zastanawiające?
          odp1. Bo to tak samo jak ze spadaniem kromki z masłem.
          odp2. Pewnie się i między drzewami leci, ale to nie jest takie
          medialne jak trafienie w pień, a "lotnik" wyszedłszy cało z opresji w
          niemym szoku zap... na kolanach do Częstochowy.

          A poważnie, to wydaje mi się, że wystarczylo by na dobry początek
          zamiast co drugiego fotoradaru wydać kasę na barierki energochłonne w
          co bardziej fatalnych punktach to by i drzew i żywotów oszczędziło.
          • tomek854 Re: Znowu temat przydrożnych drzew. 16.06.09, 23:38
            > A poważnie, to wydaje mi się, że wystarczylo by na dobry początek
            > zamiast co drugiego fotoradaru wydać kasę na barierki energochłonne w
            > co bardziej fatalnych punktach to by i drzew i żywotów oszczędziło.

            100% zgody!
        • bassooner Re: Znowu temat przydrożnych drzew. 16.06.09, 09:25
          "lexus400 napisał:

          > .....ale dlaczego zawsze trafi się w drzewo a nie "leci się" między drzewami i
          "ląduje" w kartoflisku ?? czy to nie jest zastanawiające?

          ----------------------------------------------------------------------

          bo jak ustawisz się między drzewami i widzisz odległość np. 10 metrów to co
          innego, samochód "atakuje" drzewo pod innym kątem, a wtedy odległość drzewa, od
          drzewa to np. 4 metry - i łatwo w nie trafić, bo samochód ma np.2...
        • tomek854 Re: Znowu temat przydrożnych drzew. 16.06.09, 23:37
          lexus400 napisał:

          > .....ale dlaczego zawsze trafi się w drzewo a nie "leci się" między drzewami i
          > "ląduje" w kartoflisku ?? czy to nie jest zastanawiające?

          Źle na to patrzysz. Statystycznie na pewno więcej ludzi przelatuje między
          drzewami. Tylko się nie zabija o pustą przestrzeń między drzewami. Dlatego nie
          przeczytasz w gazecie, bo przecież nikt nie napisze "pięciu pijanych gówniarzy
          wyszło z samochodu o własnych siłach kiedy wylecieli z drogi i zaryli się po
          osie w błocie na pobliskim polu".
    • kaqkaba Re: Znowu temat przydrożnych drzew. 16.06.09, 09:19
      >Tylko w zeszłym roku 3,500 aut wjechało w drzewo, zginęło 800 osób.

      Jak nie będzie drzew to się po prostu rozpierdolą i tyle. Statystyki się
      przesuną z walną w drzewo na wyleciał z drogi i dachował.
      Na pewno trochę bezpieczniej by było, tylko zastanawiam się jak blisko drogi
      rosły te drzewa co śmierć spowodowały.

      Bo, nie ukrywam, że alei z drzew przy wąskich drogach na mazurach jednak było
      by szkoda.
      • emes-nju Re: Znowu temat przydrożnych drzew. 16.06.09, 11:23
        kaqkaba napisał:

        > Bo, nie ukrywam, że alei z drzew przy wąskich drogach na mazurach
        > jednak było by szkoda.

        Mysle, ze juz mozesz zaczac zalowac... :-(

        Spora czesc tych drzew juz zasilila budzety gmin, ktore dzieki temu
        nie dosc, ze zarobily, to jeszcze wykazaly sie aktywnoscia w walce o
        poprawe bezpieczenstwa :-/
    • sven_b Re: Znowu temat przydrożnych drzew. 16.06.09, 11:18
      Sytuacja po wycięciu drzew zmieni się o tyle, że ekolog nie będzie już zabierał
      głosu a wariat będzie owijał się o słupy. Z samym drzewem jest jak z pieniądzem.
      Jeden szczęścia nie daje, ale grosz do grosza...
    • edek40 Re: Znowu temat przydrożnych drzew. 16.06.09, 13:09
      Uwazam, ze czas najwyzszy zrobic cos z drzewami wbiegajacymi pod samochody poza
      wyznaczonymi przejsciami.

      Sorry, ale drzewo jest najmniej winne temu, ze ktos wylecial z szosy i przyp...l
      to tak, ze samochod rozpadl sie na pol. Nie jest winne nawet wtedy, gdy ktos
      wypadnie z szosy i tylko zderzak sobie uszkodzi.

      Najwieksza wine za tego rodzaju wypadki ponosza kolejne wladze po 1989 roku. Nie
      zbudowaly bowiem sieci drog, po ktorych odbywalby sie tranzyt. Zadrzewione szosy
      bylyby wtedy mila odmiana po monotonii drog szybkiego ruchu i niewatpliwie
      bylyby doceniane. Ciecie na oslep to zwykle barbazynstwo. Cos jak walniecie w
      pysk przechodnia z przeciwka za to, ze porzadnie uderzyles sie w noge o dziure w
      chodniku.

      Niewatpliwie calosc ma charakter nagonki, ktora, podobnie jak oradarownie, ma
      charakter glownie finansowy. Metr szescienny drzewa lisciastego do celow
      opalowych drozeje z roku na rok. Drzewo posiadajace wlasciwosci stolarskie
      kosztuje majatek. A moze byc wycinane calkowicie poza kontrola tych, co zajmuja
      sie drzewostanem w Polsce. Pas drogi nalezy bowiem do zarzadcy drogi. Nie wiem
      tylko do konca do jakiego stopnia i jak bardzo personalnie nalezy (sie)
      konkretnej osobie.
    • strongwaz Z innej beczki 16.06.09, 13:25
      Chyba bym zaje...ł tą głupią k...

      www.tvnwarszawa.pl/-1,1605348,0,,siekierkowski_sparalizowany_mezczyzna_ciezko_ranny,wiado
      mosc.html
      • emes-nju Re: Z innej beczki 16.06.09, 14:07
        Ja nie bylbym taki ostry w sadach.

        Siekierkowska to trasa szybkiego (czasem bardzo) ruchu. Jedna z
        ostatnich rzeczy, jaka przyszlaby mi do glowy, to spacerowanie po
        niej i usilowanie naprawy samochodu. I to nawet wtedy, jakbym
        trojkat umiescil kilkadziesiat m za autem, a nie po miejsku, zaraz
        za nim.

        Jakis miesiac temu prawie rozjechalem stojacy na prawym pasie
        samochod. Ot, jak ostatni pirat, postanowilem po prawej wyprzedzic
        jadacy srodkiem autobus.

        Ale stojace auto bylo prawidlowo oznakowane! Trojkat stal na klapie
        bagaznika... :-P
        • strongwaz Re: Z innej beczki 16.06.09, 14:56
          Ale żeby gościa potrącić musiała najpierw widzieć/dostrzec trójkąt
          potem wpierdzielić się na trójkąt potem w samochód a potem
          rykoszetem w gostka. Więc pytam ile jechała?
          • emes-nju Re: Z innej beczki 16.06.09, 15:07
            strongwaz napisał:

            > Ale żeby gościa potrącić musiała najpierw widzieć/dostrzec trójkąt
            > potem wpierdzielić się na trójkąt potem w samochód a potem
            > rykoszetem w gostka. Więc pytam ile jechała?

            Wszystko rozbija sie o to jak umieszczony byl trojkat. Jezeli zaraz
            za zepsutym autem, to mozna w ogole sobie darowac jego stawianie...
            To jest trzypasmowka w szczerym polu - jak autostrada!

            Jezeli doda sie do tego to, co mi sie przydarzylo (zmiana pasa zza
            zaslaniajacego widocznosc pojazdu), to moze byc nieciekawie. Nawet
            przy przepisowej 80-tce.

            Sadzac ze skutkow, w chwili uderzenia predkosc nie byla duza. A jaka
            byla w chwili rozpoczecia hamowania mysle, ze nawet "kierownica" nie
            potrafilaby powiedziec.
          • lexus400 Re: Z innej beczki 16.06.09, 15:29
            Moim zdaniem,(to tylko przypuszczenie) znając sposoby stawiania trójkątów przez
            kierowców uszkodzonych aut, to trójkąt stał pewnie z 5m od samochodu a nie 50m a
            w tej sytuacji kierowczyni nie miała szans na wyhamowanie. Swoją drogą
            naprawianie samochodu na takiej drodze nie jest zbyt mądrym rozwiązaniem i
            niestety trzeba sobie zdawać sprawę z zagrożenia jakie na drodze stwarza
            unieruchomiony pojazd. Postawiłby trójkąt 50m przed autem, zszedł z drogi,
            zadzwoniłby po pomoc drogową i nie byłoby tragedii. Nogi są a raczej były bo
            została jedna, droższe od zapłacenia za lawetę.
            • vtec_z Problem trójkąta 16.06.09, 16:47
              Czy odległość trójkąta od przeszkody w relacji do prędkości
              nadjeżdżającego pojazdu ma jakiekolwiek znaczenie?
              Piszę tak wspominając pewną śliczną blondynkę w Porsche, która
              rozjechała z całkowitym spokojem trójkąt stojący za zepsutym
              samochodem (na szczęście udało jej się ominąć auto). Całość działa
              sięna środkowym pasie trójpasowej jezdni tuż przed skrzyżowaniem i w
              totalnym korku. Widzę tu pewne analogie do dzisiejszego wypadku...
              • lexus400 Re: Problem trójkąta 16.06.09, 17:47
                vtec_z napisał:

                > Piszę tak wspominając pewną śliczną blondynkę w Porsche,

                .....i to "śliczną blondynkę w Porsche" jest powód do określenia tego zdarzenia
                mianem wyjątku:))
            • tomek854 Re: Z innej beczki 16.06.09, 23:41
              A w UK są takie specjalne służby autostradowe. Jak Ci się auto popsuje to masz
              siedzieć na poboczu i czekać aż się oni zjawią, wtedy ustawiają się, włączają
              dyskotekę, pachołki i co tam jeszcze i możesz w miarę bezpiecznie zmienić sobie
              np. koło.

              Jak służb nie ma pod ręką to się tym zajmuje policja. Ale u nas, policja, takie
              rzeczy? Hehhehe :D
    • 1realista gdyby spojrzeć od strony statystyki 16.06.09, 19:45
      to powinniśmy zlikwidować drogi jednojezdniowe dwukierunkowe bo na nich doochodzi do zderzeń statystycznie częsciej. Że o skrzyżowaniach nie wspomnę....
    • franek-b jajko czy kura 16.06.09, 22:51
      Typowa dyskusja co jest ważniejsze: odpowiedzialność osobista czy też społeczna. Widac, że społeczeństwo przejmuje coraz więcej odpowiedzialności za życie jednostki, a jednostka coraz wiecej odpowiedzialności ceduje na społeczeństwo.

      W przypadku dróg jest to zdrowa tendencja, która zakłada, że człowiek jako istota omylna (w różny sposób) może zrobić coś głupiego na drodze, więc należy zapewnić mu jak największy margines błędu. Sposoby są wielorakie by zwiększyć ten margines bezpieczeństwa: wycinka drzew, budowanie barier, przebudowywanie drogi, budowanie nowych, budowanie dróg o wyższym standardzie itd. Wycinka drzew byłaby więc niczym innym jak jednym z ww. sposobów.

      Nie da się ukryć, żeby powstała autostrada trzeba uruchomić olbrzymi przemysł, który wytworzy tony odpadów, wyemituje tony zanieczyszczeń, wytnie się tysiące lub miliony drzew. Jestem prawie pewien, że jakby zbilansować koszty ekologiczne zbudowania np. nowej autostrady vs wycinka drzew przy istniejących drogach, to bilans byłby korzystny dla wycinki drzew.

      Jest jeszcze argument ostateczny czyli, że nawet najwspanialszy widok nie jest warty nawet jednego ludzkiego istnienia. Ludzie będą gineli na drogach, ale ile tych osób będzie zależy w dużej mierze od sposobu organizacji dróg.
      • tomek854 Re: jajko czy kura 16.06.09, 23:43
        Jestem prawie pewien, że jakby zbilansować koszty ekologiczn
        > e zbudowania np. nowej autostrady vs wycinka drzew przy istniejących drogach, t
        > o bilans byłby korzystny dla wycinki drzew.

        Ekologiczny - tak, ale jeżeli tylko patrzymy na drzewa.

        Ekologiczny jako całokształt - nie, bo jeżdżac po wąskich, zatłoczonych, krętych
        drogach więcej spalamy -> więcej smrodzimy

        Za to bilans standardu podróżowania byłby zastraszający!
        • franek-b Re: jajko czy kura 16.06.09, 23:55

          > Ekologiczny - tak, ale jeżeli tylko patrzymy na drzewa.

          Nie pisałem tylko o drzewach, ale zbudowanie, wyprodukowanie chociażby asfaltu, betonu, kopalnie piasku, zbudowanie całego sprzętu specjalistycznego itd

          > Ekologiczny jako całokształt - nie, bo jeżdżac po wąskich, zatłoczonych, krętyc
          > h
          > drogach więcej spalamy -> więcej smrodzimy

          To żeś pojechał... pudło wielkie! To wg Ciebie, jak się jedzie ok. 80km/h to smrodzi się więcej niż jak 130 km/h? dla ułatwienia dodam, że auto pali więcej jak się jedzie szybciej ;-)

          > Za to bilans standardu podróżowania byłby zastraszający!

          Oczywiście, że tak.
          Mam wrażenie, że wyciągnąłeś wątki które robią ze mnie przeciwnika autostrad a zwolennika wąskich krętych dróg. Chcę jedynie pokazać, że takie łopatologiczne liczenie w stylu nie można niczego wyciąć jest bez sensu. Czasem warto spojrzeć na problem globalnie a nie wyrywkowo.
          • tomek854 Re: jajko czy kura 17.06.09, 00:07
            > To żeś pojechał... pudło wielkie! To wg Ciebie, jak się jedzie ok. 80km/h to sm
            > rodzi się więcej niż jak 130 km/h? dla ułatwienia dodam, że auto pali więcej ja
            > k się jedzie szybciej ;-)

            Według zegara chwilowego zużycia paliwa bryczki którą dzisiaj się bujałem (volvo
            FM).

            Autostrada - w okolicach 21l / 100 km.
            Dróżynka Szkocka trzeciej klasy wijąca się między pagórkami (czyli odpowiednik
            polskiej DK) - w okolicach 48 l/100 km
            Ruszanie spod świateł 130 l/100 km.

            Zagadka: ile razy rusza się spod świateł na autostradach? :-)

            I drugie pytanko: dlaczego jeżdżąc po Glasgow i okolicach mój nissan pali mi
            około 10 na stówę (oj, bo mam ciężką nogę, no :P) a jak jadę załadowany po sufit
            z prędkością podróżną ~ 150 km/h do Polski to mi pali mniej niż 8l/100?
            • franek-b Re: jajko czy kura 17.06.09, 00:19
              he he Kurski mógłby się uczyć od Ciebie doboru argumentów :)

              > Autostrada - w okolicach 21l / 100 km.
              > Dróżynka Szkocka trzeciej klasy wijąca się między pagórkami (czyli odpowiednik
              > polskiej DK) - w okolicach 48 l/100 km
              > Ruszanie spod świateł 130 l/100 km.

              No widzisz, jak zwalniam to chwilowe spalanie pokazuje 0 (zero). Wyrokowanie średniego spalania na podstawie wyrwanych z całości trasy chwilowego złużycia jest bałamutne (delikatnie mówiąc).

              > I drugie pytanko: dlaczego jeżdżąc po Glasgow i okolicach mój nissan pali mi
              > około 10 na stówę (oj, bo mam ciężką nogę, no :P) a jak jadę załadowany po sufi
              > t
              > z prędkością podróżną ~ 150 km/h do Polski to mi pali mniej niż 8l/100?

              To proponuję zrobić trasę do Polski, załadowany pod sufit z prędkością 90 km/h i gwarantuję Ci, że średnia będzie 6,5 l/100.
              ponieważ mi nie uwierzysz to może to Cię przekona
              • tomek854 Re: jajko czy kura 20.06.09, 17:31
                > To proponuję zrobić trasę do Polski, załadowany pod sufit z prędkością 90 km/h
                > i gwarantuję Ci, że średnia będzie 6,5 l/100.

                Ja nie generowałem średniej z tego, tylko podawałem przykład, że bardzo dużo
                paliwa się traci na jeździe bocznymi drogami, gdzie się zwalnia, przyśpiesza i
                tak dalej.

                Twój argument też jest bardzo dobry... ...dla mnie.

                Bo spalanie 6.5 przy jeździe równo 90 będzie, ale żeby jechać równo 90 to trzeba
                jechać autostradą, bo bocznymi drogami się tak płynnie jechać nie da ->
                autostrada jest potrzebna nawet dla jadących powoli!
        • franek-b Re: jajko czy kura 16.06.09, 23:56
          > Ekologiczny - tak, ale jeżeli tylko patrzymy na drzewa.

          Nie pisałem tylko o drzewach, ale zbudowanie, wyprodukowanie chociażby asfaltu, betonu, kopalnie piasku, zbudowanie całego sprzętu specjalistycznego itd

          > Ekologiczny jako całokształt - nie, bo jeżdżac po wąskich, zatłoczonych, krętyc
          > h
          > drogach więcej spalamy -> więcej smrodzimy

          To żeś pojechał... pudło wielkie! To wg Ciebie, jak się jedzie ok. 80km/h to smrodzi się więcej niż jak 130 km/h? dla ułatwienia dodam, że auto pali więcej jak się jedzie szybciej ;-)

          > Za to bilans standardu podróżowania byłby zastraszający!

          Oczywiście, że tak.
          Mam wrażenie, że wyciągnąłeś wątki które robią ze mnie przeciwnika autostrad a zwolennika wąskich krętych dróg. Chcę jedynie pokazać, że takie łopatologiczne liczenie w stylu nie można niczego wyciąć jest bez sensu. Czasem warto spojrzeć na problem globalnie a nie wyrywkowo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka