Dodaj do ulubionych

Dupokrytka

17.12.03, 22:27
Wszelkie podobieństwa do zdarzeń i osób prawdziwych, są zamierzone i celowe...

Przypadek 1.
Stoimy sobie spokojnie przed czerwonym światłem na skrzyżowaniu i nagle w tyłek wjeżdża nam jakiś gapa. Okazuje się, że byliśmy pod wpływem alkoholu.
Efekt:
Jesteśmy winni przestępstwa jazdy pod wpływem alkoholu, co najmniej płacimy wysoką grzywnę albo/i zostajemy skazani na karę pozbawienia wolności, tracimy prawo jazdy, nie dostajemy odszkodowania z OC gapy ani z własnego AC, nie wiem, kto płaci za naprawę samochodu gapy.

Przypadek 2.
Pomykamy sobie łagodne 68 km/h na zabudowanym i nagle wyjeżdża nam z podporządkowanej gapa i zajeżdża nam drogę. Hamujemy, ale jest za blisko i walimy go w blachy.
Efekt:
Biegły ocenił, że gdybyśmy jechali przepisowe 60 km/h, to zdążylibyśmy wyhamować albo ominąć gapę. Zostajemy uznani winnym spowodowania kolizji i z naszego OC jest naprawiany samochód gapy. Jeśli mamy AC, to nie musimy płacić sami za naprawę naszego samochodu. Tracimy zniżki za bezszkodową jazdę OC i AC. Jeśli nie mamy polisy AC, sami płacimy za naprawę naszego pojazdu.

Przypadek 3.
Nasz samochód stoi zaparkowany przy ulicy i jakaś nieznana gapa go kasuje i znika. Ostatnio chorowaliśmy, nie jeździliśmy i upłynął termin obowiązkowego badania technicznego (przedłużenie dowodu rejestracyjnego).
Efekt:
Mimo posiadania ważnej, opłaconej polisy AC, nie dostajemy odszkodowania z powodu nieaktualnych badań technicznych. Sami musimy płacić za naprawę samochodu.

Niemożliwe?
Nie radzę sprawdzać na własnej skórze.

Mimo pominięcia powyżej przypadku posiadania przez gapę cwanego prawnika, który wzorem amerykańskich prawniczych hien jest w stanie wyciągnąć naprawdę dużo kasy od nas za rzeczywiste i wymyślone straty, same te scenariusze mogą zjeżyć włos na klacie.
Zwróćcie uwagę, że poza pierwszym przypadkiem jazdy (czy stania) na dopingu, w pozostałych przypadkach nasza wina była symboliczna. W każdym z tych hipotetycznych przypadków na zdrowy rozum nie mieliśmy właściwie żadnego wpływu na przebieg zdarzenia.

Czy na trzeźwo stalibyśmy przed czerwonym światłem inaczej?
Czy jadąc tylko 8 km/h mniej uniknęlibyśmy kolizji?
Czy posiadając ważne badania techniczne nasz samochód nie dałby się skasować, albo uszkodziłby się mniej?

Niedawno marekatlanta napisał bardzo ważną rzecz, która jakoś przeszła bez echa na forum, a mnie od razu mocno zaintrygowała. Napisał mianowicie, że jeździ przepisowo i ma sprawny samochód, bo chce być CZYSTY.
Biorąc pod uwagę zdolności amerykańskich prawników, faktycznie ma się czego tam obawiać. Choćby nie wiem jak rozważnie jechał, to gdy przeciwnik szukający dziury w całym doszuka się choćby drobiazgu, to uczepi się tego bardzo brzydko i bardzo mocno.
My (jeszcze) nie mamy takich cwanych prawników, ale nie brakuje i tak okazji, by się narazić na spore straty co najmniej finansowe.
I to bez dużego wpływu na przebieg zdarzenia. Rzekłbym, że nawet z całkowicie zerową możliwością wpływu na cokolwiek.

Ponure, co?
Ale jest na to rozwiązanie.
Ta tajna broń to ... Dupokrytka.
Rzecz, która sprawi, że nawet najbardziej cwany prawnik, ubezpieczyciel, najbardziej skorumpowany glina mogą nas cmoknąć w pompkę po dowolnym drogowym zdarzeniu.
Czary? Nic z tych rzeczy.
Trzeba stosować podstawowe zasady:

1. Nie wsiadać NIGDY za kółko po kielichu, nawet po to, by pomóc żonie blondynce wymanewrować z parkingu po imieninach cioci.
2. Sprawdzać ważność badań technicznych, polis OC i AC, prawa jazdy i nie pozwolić NIGDY na przeterminowanie nawet o pół godziny.
3. Teraz najtrudniejsze ? NIGDY nie przekraczać dozwolonej prędkości. Nawet na prostej pustej drodze o 6:00 w Boże Narodzenie.
4. NIGDY nie być ... gapą.

Wątpię, by komuś z Was taka szczelna Dupokrytka się udała.
Nawet moja jest czasami dziurawa.
Ale chyba warto zdawać sobie sprawę z wredności tego świata.
Podobno człowiek uprzedzony to człowiek uzbrojony...

Miłej podróży.
Kasandra
Obserwuj wątek
    • aankaa 1, 2, 3 - ok 17.12.03, 22:38
      pkt 4 - nie do przeskoczenia ;)

      jadę rano do pracy - pierwsze kilka km jeszcze się budzę, kolejne - lekko
      unoszę powieki, ostatnie - ... już za późno

      wracam do domu - pierwsze kilka km - młody lew, kolejne - powoli przechodzi,
      ostatnie - ... właśnie sobie przypomniałam !!! (tu do wyboru:
      niewyłączony/niewylogowany komputer, drzwi do firmy zamknęłam, ale nie na
      wszystkie "skoble", ...., czy do zrobienia obiadu mam wszystko czego
      potrzebuję ;)

      (aha, żeby uprzedzić - jeżeli się nie umalowałam przed wyjściem, "taka" zostaję
      do końca dnia; tusz do rzęs zostawiony w skrytce samochodu nie nadaje się zbyt
      długo do użycia)
      • mejson.e5 Re: 1, 2, 3 - ok 17.12.03, 22:44
        Dobre i to...:-)
    • typson warto-krytyka 17.12.03, 22:43
      przypadek n.
      Moja dziewczyna udaje sie do centrum handlowego. Tam ktos kradnie jej kluczyki
      do samochodu.
      efekt: WARTA odmawia wyplaty odszkodowania bo: (cytat z uzasadnienia
      WARTY) "[...] dopuscila sie razacego zaniedbania udajac sie na zakupy do
      zatloczonego centrum handlowego i dajac sie okrasc z kluczykow[...]"

      motto:
      Warta gowno warta

      rady
      0. przynajmniej jeden znajomy/polecony prawnik.
      1. gdy bedziesz jezdzil na zapasowym kluczyku, a oryginalne schowasz w domu to
      mozesz oddac/sprzedac samochod pierwszemu lepszemu zlodziejowi na ulicy i udac
      sie po odszkodowanie. Nic ci sie nie stanie i po umozeniu sledztwa przez
      policje dostaniesz od "Warty dalej gowno wartej" kaske do raczki
      2. Kup sobie samochod a na zakupy, w podroz, do pracy chodz na piechote
      3. Jesli myslisz, ze Ty nie dasz sie okrasc z kluczykow to jestes w bledzie.
      Nawet gdy Cie napadna i pobija do nieprzytomnosci to "Warta gowno warta"
      odmowi Ci wyplaty odszkodowania, bo nie dostarczyles wszystkich kluczykow.
    • lexus400 Re: Dupokrytka 17.12.03, 22:44
      Witaj mejson.e5 - Twój pogląd i przytoczone przykłady nie podlegają
      najmniejszej dyskusji, jest to 100% racji.Jednak chyba wszyscy zdajemy sobie z
      tego sprawę, że nie zawsze jesteśmy "czyści".Do czego zmierzam - a niestety do
      tego,że zawsze ale to ZAWSZE uczciwy człowiek dostanie po dupie i nic go od
      tego dostania nie uchroni.
      Pzdr.
      • mejson.e5 Po uczciwej dupie 18.12.03, 09:34
        Zgadzam się lexus, że uczciwy człowiek ZAWSZE może dostać po dupie, właśnie
        dlatego że jest uczciwy. Nie knuje, nie kombinuje, wierzy sprawcy, który
        napisał oświadczenie, że nie odwoła zeznań, że firma ubezpieczeniowa nie będzie
        szukała najdrobniejszego pretekstu, by się wymigać od wypłaty odszkodowania.
        Może dostać, ale nie musi.
        Cwaniaczkom i kombinatorom nie można odpuszczać, nawet jeśli nasze ewentualne
        korzyści mają być okupione dużo więcej wartym wysiłkiem.
        Dla zasady należy się odwoływać od niesprawiedliwych orzeczeń, włóczyć sprawcę
        po sądach. Bo cwaniacy terroryzują uczciwych i pokornych. Nie tylko na drodze,
        ale w urzędach i instytucjach.
        Czy uda się wpoić (bo nie przywrócić) szacunek dla prawa?

        Przykład z odmową wypłaty odszkodowania po kradzieży kluczyków nie dotyczy
        tylko Warty. Sam jeździłem przez cały czas posiadania samochodu na skopiowanym
        kluczyku, by nie stracić oryginalnego. Ale nawet do domu mogli mi się włamać i
        kluczyk ukraść. Nigdy nie zostawiałem dowodu rejestracyjnego w samochodzie, bo
        jego utrata z samochodem uniemożliwia uzyskanie odszkodowania. Dochodziło do
        tego, że przekazujac sobie z żoną samochód, wolałem jechać bez dowodu rej. i
        OC, ale nie ryzykować ich utraty.
        A w amerykańskich samochodach dokumenty wozi się w samochodzie i nawet
        konstruktorzy przewidzieli na to specjalny schowek nad głową. Pewnie trochę z
        powodu obaw policji, że posiadając broń mogę po nią siegnąć zamiast po
        dokumenty, ale zawsze to wygodniej.

        Słyszałem, że odszkodowania z OC w Unii są dużo wyższe niż u nas, więc ...
        nasze nowe składki też bedą dużo wyższe. Szacuje się, że wzrosną nawet do
        czterech razy. Ciekawe czy wzrośnie też poziom obsługi klienta?
        Jakoś wątpię.
        I będę musiał pomyśleć o szczelniejszej Dupokrytce...

        Pozdrawiam,
        Mejson
    • mac.card Re: Dupokrytka 18.12.03, 09:52
      mejson.e5 napisał:

      > Przypadek 1.
      > Stoimy sobie spokojnie przed czerwonym światłem na skrzyżowaniu i nagle w
      tyłek
      > wjeżdża nam jakiś gapa. Okazuje się, że byliśmy pod wpływem alkoholu.
      > Efekt:
      > Jesteśmy winni przestępstwa jazdy pod wpływem alkoholu, co najmniej płacimy
      wys
      > oką grzywnę albo/i zostajemy skazani na karę pozbawienia wolności, tracimy
      praw
      > o jazdy, nie dostajemy odszkodowania z OC gapy ani z własnego AC, nie wiem,
      kto
      > płaci za naprawę samochodu gapy.

      Odp: Nikt nie płaci. Jest to przypadek tzw. winy obopólnej. Teoretycznie nalezy
      Ci się naprawa Twojego auta z OC gapy, ale ide o zakład, że ubezpieczyciel
      stanie okoniem. Myślę jednak, że po kilku latach procesowania byłbys wygrany
      (jakbyś jeszcze wtedy pamiętał o co się procesowałeś).

      > Przypadek 2.
      > Pomykamy sobie łagodne 68 km/h na zabudowanym i nagle wyjeżdża nam z
      podporządk
      > owanej gapa i zajeżdża nam drogę. Hamujemy, ale jest za blisko i walimy go w
      bl
      > achy.
      > Efekt:
      > Biegły ocenił, że gdybyśmy jechali przepisowe 60 km/h, to zdążylibyśmy
      wyhamowa
      > ć albo ominąć gapę. Zostajemy uznani winnym spowodowania kolizji i z naszego
      OC
      > jest naprawiany samochód gapy. Jeśli mamy AC, to nie musimy płacić sami za
      nap
      > rawę naszego samochodu. Tracimy zniżki za bezszkodową jazdę OC i AC. Jeśli
      nie
      > mamy polisy AC, sami płacimy za naprawę naszego pojazdu.

      Odp. Nie wyobrażam sobie, żeby biegły ocenił tak dokładnie prędkość - różnica ~
      10%. Chyba że.... Gapa miała dobre nazwisko, większe pieniądze, albo piastowała
      właściwą funkcję na tym terenie. Ale taka jest Polska. Tak naprawdę, jeśli
      biegły rzeczywiście był w stanie skalkulować przekroczenie prędkości, to nie
      powinno to umniejszac winy gapy. Wyjechał z drogi podporządkowanej i kropka.
      Najwyżej wina obopólna - oczywiście zakładając rzetelnośc ekspertyzy (bez
      uwzględnienia wpływów gapy).


      > Przypadek 3.
      > Nasz samochód stoi zaparkowany przy ulicy i jakaś nieznana gapa go kasuje i
      zni
      > ka. Ostatnio chorowaliśmy, nie jeździliśmy i upłynął termin obowiązkowego
      badan
      > ia technicznego (przedłużenie dowodu rejestracyjnego).
      > Efekt:
      > Mimo posiadania ważnej, opłaconej polisy AC, nie dostajemy odszkodowania z
      powo
      > du nieaktualnych badań technicznych. Sami musimy płacić za naprawę samochodu.

      Odp: Ubezpieczyciel walczy o swoje pieniądze. Ha, ha, paradne. Najpierw mu się
      wpłaca przez ileś lat poważne kwoty, a potem on walczy o "swoje" pieniądze. No,
      ale takie jest życie. W tym przypadku myślę, że powinien wypłacić. W końcu
      samochód nie znajdował się w ruchu, zatem sprawnośc techniczna nie miała nic do
      rzeczy. Wygrałbyś, ale pewnie po kilku latach w sądzie.

      > Niemożliwe?
      > Nie radzę sprawdzać na własnej skórze.
      >
      > Mimo pominięcia powyżej przypadku posiadania przez gapę cwanego prawnika,
      który
      > wzorem amerykańskich prawniczych hien jest w stanie wyciągnąć naprawdę dużo
      ka
      > sy od nas za rzeczywiste i wymyślone straty, same te scenariusze mogą zjeżyć

      > os na klacie.

      Odp: Niepotrzebnie pomijasz tego prawnika. To jest kluczowy punkt całego
      rozumowania. Jak się nie ma osobistych wpływów, to trzeba wykorzystać wpływy
      cudze. W tym przypadku, cwanego prawnika. Zwracam uwagę, że w Polsce jest
      naprawdę dobry poziom studiów prawniczych. Skutkiem tego większość prawników
      prezentuje podobny (dobry) poziom wiedzy merytorycznej. Wygrywa zaś ten, który
      ma lepsze "chody" - w sądzie, w prokuraturze, w firmach ubezpieczeniowych.
      A "chody" wyrabia się wręczając prezenty panu prezesowi, albo pani Stasi
      sekretarce. A że prezenty kosztują, to dobry prawnik musi być drogi. Tak się to
      kółko zamyka.

    • rozaola Re: Dupokrytka 18.12.03, 11:07
      >Nie wsiadać NIGDY za kółko po kielichu, nawet po to, by pomóc żonie blondync
      > e wymanewrować z parkingu po imieninach cioci.

      Najczesiej jest tak, ze to kobity wioza swoich pijanych facetow po imieninach u
      cioci do domu. Masz racje, lepiej zeby trzezwa kobieta wyparkowala, niz zeby
      gosc po kielichu mial udowadniac calemu swiatu, ze nawet wypity jest
      sprawniejszy od swojej glupiej blondynki. A juz najwieksze skaranie z pijanym
      blondynem - to juz glupota do kwadratu.

      Pozdro
      Roza
    • marekatlanta71 Zgadzam sie w 100% 18.12.03, 13:47
      • marekatlanta71 Re: Zgadzam sie w 100% 18.12.03, 13:51
        Dodam tylko jeszcze jedno - gdy juz sie niestety nam zdarzy jakis wypadek,
        trzeba przede wszystkim natychmiast zastanowic sie nad tym co sie bedzie mowilo.
        Czasem lepiej trzymac sie nie do konca prawdziwej, ale niesprawdzalnej wersji
        niz prawdy. Przyklad - jedzie przed nami gosc bardzo dziwnie, w koncu staje.
        Wyprzedzamy go a on nam wjezdza w bok. Jak opowiemy to policjanotwi/w sadzie to
        mamy problem - zgodnie z zasada ograniczonego zaufania mielismy obowiazek
        przewidziec ze gosc jest niepewny i zachowac nalezyta ostroznosc. Wiec lepsza
        wersja jest ze jechalem, facet sie zatrzymal a nastepnie mnie stuknal.
    • mrzagi01 A gdyby tak wasza matka.....w przyszłosci... 18.12.03, 15:00
      Boj sie boga Mejsonie! w życiu nie spotkalem wiekszego fatalisty...
      ale do rzeczy:
      P 1- odpowiem raczej niepowaznie, jednak w oparciu o autentyczny przypadek:
      tawno temu w radiu slyszalem o takim przypadku- kierowca spowodowal jakis
      powazny wypadek. policja stwierdzila spozycie alkocholu- gosc sie bronil
      twierdzac, ze wypadek spowodowal na trzezwo, lecz pozniej czekajac na policje w
      krzaczkach strzelil sobie jabola na skolatane nerwy. wysypal sie (niestety dla
      siebie) na dosc szybko przeprowadzonych cyklicznych badaniach krwi, w ktorej to
      zawartosc alkoholu spadala, podczas gdyby jego wersja byla prawda powinna
      rosnac. wniosek nalezy miec ze soba dyzurnego burasia i go chlapnac natychmiast
      po incydencie (najlepiej przy swiadkach).
      P 2- jak zauwazyl ktos wczesniej nikt ci nie sprawdzi predkosci z taka
      dokladnoscia.
      P 3- To proste- udajemy sie z dowodem rejestracyjnym do zaprzyjaznionej stacji
      diagnostycznej, gdzie za niewielka doplata uzyskujemy pieczatke. po czym szkode
      zglaszamy dnia nastepnego ( albo i tego samego pozniej). sprawcy i tak nie
      znajdziemy, wiec gra toczy sie tylko o nasze AC.

      A co do meritum, to nawet masz racje- ostroznosci nigdy za wiele, chyba ze jest
      to choroblwia ostroznosc
    • zgred-j Re: Dupokrytka 18.12.03, 16:25
      Sam przetestowałem przypadek nr 2.

      Na tekst gapy, że jechałem za szybko glina rzekł, ze z tego powodu to może mi
      jedynie wystawić mandat za przekroczenie predkości, ale... nie ma na to dowodu.
      Gapa dostała mandat za wymuszenie pierwszeństwa jazdy.

      W krytycznych sytuacjach wystarczy rzec słowo, ze się pracuje w kancelarii
      prawniczej i z reguły "gapa" mięknie, tj. odpuszcza sobie głupie pomysły.
      • mejson.e5 (Prze)biegły 18.12.03, 17:08
        Niestety przypadek 2 zdarzył się naprawdę - kiedyś pisałem o tym na którymś
        wątku, chyba "Niewielka rożnica?".
        Zawodowy kierowca jechał Al. Solidarności z prędkścią 68 km/h w miejscu, gdzie
        można jechać 60 km/h. Biegly jakoś to wyliczył, nie wiem czy ze śladów
        hamowania, czy z jego zeznania (frajer!) i w efekcie zawodowiec z ofiary stał
        się sprawcą.
        300 zł grzywny i sami wiecie co ze zniżkami.
        Policjant przekupiony przez gapę, zawodowiec frajer - skorzystał cwany gapa.

        marekatlanta ma rację - mówic niekoniecznie prawdę, ale to co korzystne dla nas
        a trudne do sprawdzenia...

        Mejson
        • mac.card Re: (Prze)biegły 18.12.03, 21:56
          mejson.e5 napisał:

          > Niestety przypadek 2 zdarzył się naprawdę - kiedyś pisałem o tym na którymś
          > wątku, chyba "Niewielka rożnica?".
          > Zawodowy kierowca jechał Al. Solidarności z prędkścią 68 km/h w miejscu,
          gdzie
          > można jechać 60 km/h. Biegly jakoś to wyliczył, nie wiem czy ze śladów
          > hamowania, czy z jego zeznania (frajer!) i w efekcie zawodowiec z ofiary stał
          > się sprawcą.
          > 300 zł grzywny i sami wiecie co ze zniżkami.
          > Policjant przekupiony przez gapę,

          W tym przypadku, chyba raczej biegły był przekupiony. Policjant mając
          taką "ekspertyzę", robił co musiał.

          zawodowiec frajer - skorzystał cwany gapa.
          >
          > marekatlanta ma rację - mówic niekoniecznie prawdę, ale to co korzystne dla
          nas
          >
          > a trudne do sprawdzenia...
          >
          > Mejson
    • guest_of_honour Mieszkamy w Polsce...czyli jesteś w błędzie 18.12.03, 18:52
      1. Winny jest gość który wjechał Ci w dupę, koniec kropka. Nawet bez prawa jazdy
      i tak sąd ożeknie jego winę, bo kierowca (trafiony i tak nie miał wpływu na kolizję.
      2. hahaha, dobre. Jeżeli sam się nie będziesz upierał że jechałeś zbyt szybko to
      nikt Ci nic takiego nie udowodni, no chyba że grzałeś 200. Pamiętaj, Twój czas
      reakcji oraz sama reakcja spowodowana stresem może być róźna, gość wymusił
      pierwszeństwo jest winien, a policjant co najwyżej stwierdzi: Nie było mnie nie
      widziąłem nie jestem w stanie orzec
      3. To w sumie możliwe, jest jednak małe ALE. Wystarczy, że zrobisz badania i
      wtedy zgłosisz, albo prostsze piszesz, że wypadek zdarzył się wcześniej i nie
      mogłeś zgłosić bo byłeś chory i przedstawiasz zwolnienie.
      Uwierz, że nie wyssaseł tego z palca..
      pzdr
      • mejson.e5 Mieszkamy w Polsce 18.12.03, 21:27
        Ad.1
        Nie pisałem, że uderzony jest winien kolizji. Ale z powodu kolizji dotarła do niego policja i ukarała za jazdę po alkoholu. Bez gapy nie byłoby sprawy.
        To, że nie był winien, nie ma wpływu na brak odszkodowania. Prowadzenie po alkoholu jest naruszeniem umowy ubezpieczenia.
        Ad.2
        Może Cie zalatwic np foto albo videoradar. Jeśli jechałeś za szybko, jakiś dowód na to może się znaleźc.
        Ad.3
        Firmy ubezpieczeniowe sa wycwanione w próbach wyłudzenia odszkodowan. Moga znależc dowód na prawdziwe okoliczności wypadku. Wtedy Twój podpis na zgłoszeniu kwalifikuje Cię do paragrafu o poświadczeniu nieprawdy (do lat 5) a ewentualnego zaprzyjaźnionego diagnostę do tego samego plus utrata uprawnien.

        Pewnie, że może się udac.
        Ale trzeba kombinowac i oszukiwac.
        A może się i nie udac...

        To był watek ostrzegawczy.
        Z dwojga złego wolę wiedziec, co mi grozi...

        Mejson
        • guest_of_honour Mimo wszystko... 19.12.03, 18:36
          1. Prowadzenie po alkoholu jest naruszeniem umowy ubezpieczenia.
          Ciekawe, tylko, że warunki OC określa Ustawodawca, nie ubezpieczyciel. Tak więc
          w tym wypadku owszem zabiorą mu prawo jazdy, ale i wypłacą odszkodowanie
          2. Nie twierdzę że na upartego coś można znaleźć, ale kij to broń obosieczna.
          Tak więc trzeba jeszcze dowieźć, że te 8km/h róźnicy jest wystarczającą róźnicą
          na złą ocenę odległości prze zajeżdżajęącego drogę. Ewentualne jest jkedynie
          przyczynienie, ale to na prawdę bardzo ciężko udowodnić w sądzie.
          3. Owszem, ale jak to mówią, jak pech to pech. Natomiast zapewniam Cię że firmy
          nie pchają się do prokuratorów w takich sprawach, wystarcza odmowa. Przyczyna
          jest prozaiczna, zgłoszenie przestępstwa trzeba firmować swoim nazwiskiem,
          byłbyś skłonny?
          pzdr
    • derwisz911 Re: Dupokrytka 18.12.03, 23:22
      Zgadza się!
      Bez dobrych prawników jesteśmy bez szans. A 'z' i tak mamy niewielkie.

      Co do pierwszego przypadku, to uważam, że jak jesteś pod wpływaem alkoholu i
      uczestniczysz w wypadku to powinni kasować prawko bez względu na to kto jest
      winny.
      Uważam, że powinno być w P1 tak: Sprawca pokrywa naprawe twojego wozu z OC.
      Swojego z AC. Natomiast ty zostajesz bez prawka. Bo mogles spowodowac wypadek
      Ty i to powazniejszy.

      Co do reszty - uwazam, ze mozna zastosowac taryfe ulgowa.

      pozdrawiam
      • mejson.e5 Może byc! 19.12.03, 00:05
        Przyjmuję propozycję - też uważam, że po kielichu to taksówka albo na łasce żony czy kumpla. Nawet nie na piechote ani tym bardziej rowerem.
        Mnie się nigdy nie zdarzyło wyjechac na droge po kielichu. Chociaż do garażu i po parkingu głupota zezwoliła...
        Tylko gdzie przegłosujemy nasza propozycję na temat OC/AC?
        Na forum się uda, ale wyżej pewnie już nie.
        Nasze poczucie zdrowego rozsadku nie pomoże w konfrontacji z bezdusznymi urzędnikami.

        I tym optymistycznym akcentem....

        Mejson

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka