Uuuufff... cieplutko. Wreszcie piękne, prawdziwe lato. Dzisiaj, to nawet
można powiedzieć, że upalne. A mnie, niestety, podobnie, jak Guruę - na
starość upał wykańcza. Czyli powyżej +30 (stopni Celsjusza i lat) organizm
się zaparza i zaczynam tracić zmysły. Jak mówi Gurua: nad wodą to jeszcze pół
biedy, w suchych terenach wyżynnych wysiadam gruntownie. Młodzi pewnie nie
wiedzą, o czym mowa, szczęśliwcy... Jeśli ktoś może bezkarnie smażyć się na
słoneczku, to niech powie. Szczerze pozazdraszczam, naprawdę.
P.S. Krzysiu, strzaskałeś się na mahoń na tej plaży? Pochwal się opalenizną