Dodaj do ulubionych

Zaparzone zwłoki;)

20.06.06, 11:00
Uuuufff... cieplutko. Wreszcie piękne, prawdziwe lato. Dzisiaj, to nawet
można powiedzieć, że upalne. A mnie, niestety, podobnie, jak Guruę - na
starość upał wykańcza. Czyli powyżej +30 (stopni Celsjusza i lat) organizm
się zaparza i zaczynam tracić zmysły. Jak mówi Gurua: nad wodą to jeszcze pół
biedy, w suchych terenach wyżynnych wysiadam gruntownie. Młodzi pewnie nie
wiedzą, o czym mowa, szczęśliwcy... Jeśli ktoś może bezkarnie smażyć się na
słoneczku, to niech powie. Szczerze pozazdraszczam, naprawdę.
P.S. Krzysiu, strzaskałeś się na mahoń na tej plaży? Pochwal się opaleniznąsmile
Obserwuj wątek
    • maalza Re: Zaparzone zwłoki;) 20.06.06, 14:03
      Podpisuję się pod postemwink
      Myslę, że wiek nie ma nic do rzeczy, mimo młodego wieku upał mnie wykańcza.
      Wykańczał zawsze i wykańczać pewnie będziesad
      W lecie, kiedy słońce przygrzeje, nie nadaje sie do niczego, a co dopiero uczyc
      sie lub pracować - produktywnośc jest równa 0 tongue_out
      Uwielbienie do wiosennej pogody (optimum to 20 i kilka stopni, bron Boże jakieś
      30...) odziedziczyłam po mamusi.

      Pozdrawiam, mimo wszystko, gorącosmile
      • siwapp Re: Zaparzone zwłoki;) 20.06.06, 15:57
        Mnie także upał wykańcza, ale to raczej sytuacja przejściowa, od listopada
        wszystko wróci do normy. W przyszłe wakacje będę się opalać z potomstwem.
        Wysokie temperatury lubię, tylko może nie w Warszawie, szczególnie w
        komunikacji miejskiej...
        • g0p0s Re: Zaparzone zwłoki;) 20.06.06, 16:01
          W komunikacji miejskiej, zwłaszcza w stojącym tramwaju jest piekielnie.
          • aganioq Re: Zaparzone zwłoki;) 20.06.06, 18:08
            ...ostatnio cieszę się, że zawsze pracuję na noc, przynajmniej do czegoś się
            nadaję, za to w ciągu dnia w piekarniku na 11-tym piętrze śpi się ciężko i
            zastanawiam się jak długo to jeszcze wytrzymam...
    • g0p0s Re: Zaparzone zwłoki;) 22.06.06, 10:32
      Też u was tak gorąco? Jakoś nie może się nade mną zburzyć i łaźnia parowa
      panujesad
      • groha Re: Zaparzone zwłoki;) 22.06.06, 11:03
        U mnie dopiero się rozpędza po cieplutkiej nocy (+23 stopnie było o 1)
        przesilenia letniego i cudownie świeżym poranku. Podobno gdzieś jakieś burze
        chodzą, a tutaj, od niedzieli nic. Jak śpiewa Anna-Maria J.: wszystkim nad
        głową, słoneczko świeci wciąż jednakowo... Ale niektórym jakby bardziej
        przygrzewa, hehe. G0p0sie, polecam moją metodę schładzania organizmu: mokry i
        zimny ręczniczek na kark. Trza się jakoś ratować, żeby przetrwać, nie?
        • g0p0s Re: Zaparzone zwłoki;) 22.06.06, 11:20
          Przypomniał mi się obrazek z przed kilku lat.
          Zatłoczony autobus, +35 w cieniu, słońce wali niemiłosiernie. Siedzi sobie w
          pewnej odległości ode mnie starszy jegomość o urodzie misia Yogi. Bejsbolówkę
          ma na głowie. Z długim daszkiem. Dziwny ten daszek, bo z dziurą. O, a w tej
          dziurze coś lata. W zasadzie to przed nosem mu lata, dziurę wykorzystując
          częściowo. Śmigiełko wiatraka mu lata! Chłodzi się wiatraczkiem! Ale ta
          czapeczka taka jakaś dziwna, w błyszczące płytki. No tak, bateria słoneczna.
          Ciekawe, czy to było rękodzieło, czy ktoś to produkował masowo.
          • groha Re: Zaparzone zwłoki;) 22.06.06, 11:59
            Pomysłowy Dobromirsmile) Nie brzęczało mu? Właśnie usiłuję jakoś uciszyć
            wentylator, bo może i trochę chłodzi, ale mam wrażenie, że już zaczyna wwiercać
            mi się w mózg. Mimo, że stoi dość daleko od głowy.
            • dorka_31 Re: Zaparzone zwłoki;) 22.06.06, 12:16
              No to ja chyba jakaś nietypowa w tym towarzystwie jestem, bo jak miałabym do
              wyboru przegrzać się lub przechłodzić to wybrałabym to pierwsze (nie znoszę jak
              jest mi zimno). Upału nie znoszę jedynie w pomieszczeniach zamkniętych i
              środkach komunikacji (tak miejskiej, jak i pozamiejskiej).
              Podam przykład. Było to lat temu naście. Wracałam ja sobie pociągiem z Warszawy
              do domku. Na dworzu upał potworny, a wagon zapchany do granic możliwości.
              Pociąg wolniutko sie telepie, a na poboczu jakiś idiota trawę podpalił i dym
              się snuje. Pociąg wjeżdża w wiązkę dymu i... STAJE (!) Nie wiadomo było czy
              zamykać okna czy otwierać. Nie wiem jak długo to trwało, ale już czułam jak się
              wędzę i przed oczami miałam takie rybie zwłoki wiszące jedna obok drugiej w
              wędzarce. Jakoś przeżyłam, ale wrażenie pamiętam do dziś.

              Pozdrawiam.
              Dorka.
              • mzrr21 Re: Zaparzone zwłoki;) 22.06.06, 12:20
                Wreszcie bratnia dusza. Też wolę żeby mi było za ciepło niz zimno.
                • g0p0s Re: Zaparzone zwłoki;) 22.06.06, 12:44
                  Łatwiej się rozgrzać, niż ochłodzić (zwłaszcza zaizolowanymsmile.
                  Zmiennocieplne lubią wyższe temperaturysmile)
              • groha Re: Zaparzone zwłoki;) 22.06.06, 12:33
                Trochę lat temu, to ja też kochałam upalne klimaty i żadna spiekota nie dawała
                mi rady, ale jakoś dziwnie mi przeszło. Jednak trochę racji miał ten ktoś, kto
                kiedyś stwierdził, że starszemu mięsku lepiej robi chłodek. Bezczelnie i
                paskudnie, ale coś chyba w tym jestsmile
                • mzrr21 Re: Zaparzone zwłoki;) 22.06.06, 12:57
                  starsze mięsko jestem. ale wolę ciepełko

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka