Czyli: Wszystko co chcecie wiedzieć o spotkaniu Wszystko Czerwone, ale boicie
się zapytać.
.......................................
.......................................
.......................................
Tak właśnie było.
Pomysł kupiłem na spotkaniu

)
W kolejności przypadkowej udział wzięli: Papuga, Cytrynka, Stara.gropa,
Mateusz, Bbzyta, Edeka, Biurallistka + 1, Kocio, Migos, Dorka, StefanMaria,
April, Eulalija, Lylika, Jotka + Krzysiek, ja oraz jako goście specjalni:
Asia.sthm, Wołoduch, Groha, Dzidka, Goonia.
1/2 Bumbecki złożona chorobą niestety, natomiast StefanMaria walczył z
otaczającą rzeczywistością i nie mógł uczestniczyć, za to co się przy
przygotowaniach narobił w pełni uzasadnia umieszczenie na liście.
Spotkanie odbyło się w pięknych okolicznościach przyrody na placyku przed
garażem, który pełnił funkcję niskopiennego tarasu. Idąc za ciosem garaż
przyjął na klatę rolę salonu. Jak będzie widać na zdjęciach, bardzo udane
były obie kreacje.
Czczona lampa stała na środku tarasu, po zmroku świeciła na czerwono i nawet
całą imprezę przeżyła bez uszczerbku. Inne gadżety to syfony, popielniczki,
szklanki, spodeczki, koszyczki, aparaty foto, radio-magnetofono-gramofon,
płyty winylowe, zapałki, papierosy, piwo, serwetkownik, gazety. Wszystko
autentyki z epoki, no niektóre prawie autentyki. Stroje będzie widać na
zdjęciach, że stosowne.
W menu opisane już kanapki z pastami, ciasta, torty, winogrona, piwo, sok
pomarańczowy, jarzębiak i żytnia, woda, pepsi (to pewne odstępstwo, ale
ludzkie

. Aprowizacja była w ilościach nadmiernych, tak jak u wielu na
święta. Za wysoki współczynnik bezpieczeństwa został przyjęty. O to mogę się
z Lyliką kłócić prawie jak Alicja z Włodkiem. Nawet trochę zaczęliśmy o 1 w
nocy, ale nam dyskusja z uwagi na porę zdechła

)
Każdy otrzymał identyfikator(y) z granymi postaciami, zostały podpisane i
ustawione odpowiednio krzesła. Organizacyjnie wszystko zostało zrobione dla
pełnego ładu i porządku.
Przy okazji okazało się, że prawie każdy przytargał WCz (jedno nawet
zostało!) i są to różne wydania, co zostało uwiecznione. W jednym z nich jest
błąd - brak jednej persony przy opisie kolejności zasiadania.
W robieniu zamieszania goście Alicji do pięt nam nie sięgają. Oczywiście nikt
nie siedział na swoim miejscu, nie grał swojej postaci, rozmawiał nie z tymi
interlokutorami. Edek był trzeźwy jak szkło, za to jego kwestie kilka osób
sobie przywłaszczało. W oczekiwaniu na zmrok i zbrodnię polała się krew
Eulaliji. Sama się w tym nerwowym oczekiwaniu na morderstwo przecięła
scyzorykiem, ale obyło się bez duńskiego pogotowia.
Dorka do roli Anity nie za bardzo się nadaje. Za szybka jest. Na życzenie
ogółu musiała dziabanie powtarzać kilka razy. Ale dzięki temu mamy solidnie
udokumentowaną zbrodnię! Popracuje nad zwolnionym tempem i po kilku trupach
nabierze wprawy

Ponieważ momenty zejścia Edka nikt nie zauważył (tym bardziej, że mówił i
poruszał się po zgonie), zabawa trwała w najlepsze. Były nawet tańce
oryginalne

Toast jarzębiaczkiem został wzniesiony za zdrowie Edka, co poskutkowało. Ożył
i rozprostowywał kości nawet. Jak widać jarzębiak i nasze towarzystwo potrafi
czynić cuda

Wszystko było cudne (choć dalekie od wzorca), co mam nadzieję, że opiszą
pozostali uczestnicy morderczej biesiady. Słyszą?
Specjalne podziękowania dla Wołoducha za pełne zaangażowanie w niebezpieczną
rolę oraz Asi za trudy meteorologiczne

)
Wszyscy powinni podziękować Pani Prezes za organizację i wkład pracy. D z i ę
k u j e m y !