verdana
27.04.04, 23:34
Tak zainspirował mnie ostatnio utworzony wątek - przepraszam jeśli kogoś
obrażę. Mówi się wiele o godności kobiety, stosującej NPR w przeciwieństwie
do uprzedmiotowienia tej, która stosuje antykoncepcję. Czy tak jest
rzeczywiście? Przecież nie mogę się kochać, kiedy chcę, a tylko wtedy, kiedy
mogę, kiedy natura pozwoli. A wtedy - no właśnie, odmówić nie mogę, bo kto
wie, kiedy będzie następny raz. I zmęczona, niechętna 'kocham się' a
właściwie poddaję, no bo przecież w tych warunkach mogę tylko sporadycznie
powiedzieć 'nie dziś'. I właśnie dlatego czuję się w tych dniach jak
wykorzystany przedmiot - z którego korzysta się, bo jest właśnie zdatny do
użytku - w inne dni będzie 'nieczynny'. I tylko ja będę odpowiedzialna, gdy
się pomylę, źle obejrzę śluz - to badani, codzienne i obowiązkowe jest
żenujące i poniżające. Pytanie "czy dziś możemy" odbieram zawze nie jako
wyraz miłości, ale chęć wykorzystania mnie - nadarzającej się rzadko
okazji...