Dodaj do ulubionych

Godność kobiety

27.04.04, 23:34
Tak zainspirował mnie ostatnio utworzony wątek - przepraszam jeśli kogoś
obrażę. Mówi się wiele o godności kobiety, stosującej NPR w przeciwieństwie
do uprzedmiotowienia tej, która stosuje antykoncepcję. Czy tak jest
rzeczywiście? Przecież nie mogę się kochać, kiedy chcę, a tylko wtedy, kiedy
mogę, kiedy natura pozwoli. A wtedy - no właśnie, odmówić nie mogę, bo kto
wie, kiedy będzie następny raz. I zmęczona, niechętna 'kocham się' a
właściwie poddaję, no bo przecież w tych warunkach mogę tylko sporadycznie
powiedzieć 'nie dziś'. I właśnie dlatego czuję się w tych dniach jak
wykorzystany przedmiot - z którego korzysta się, bo jest właśnie zdatny do
użytku - w inne dni będzie 'nieczynny'. I tylko ja będę odpowiedzialna, gdy
się pomylę, źle obejrzę śluz - to badani, codzienne i obowiązkowe jest
żenujące i poniżające. Pytanie "czy dziś możemy" odbieram zawze nie jako
wyraz miłości, ale chęć wykorzystania mnie - nadarzającej się rzadko
okazji...
Obserwuj wątek
    • poprzezknieje Re: Godność kobiety 28.04.04, 07:34
      chyba trzeba napisac tobie cos o milosci jako darze z siebie ;-)
    • zamia1 Re: Godność kobiety 28.04.04, 07:42
      Droga Verdano, mam wrażenie, że znasz metody naturalne tylko z opisu, ale być
      może się mylę. Zresztą, każdy ma prawo do własnego zdania, nawet jeśli oparte
      jest ono jedynie na wyobrażeniach i stereotypach.

      verdana napisała:


      > Przecież nie mogę się kochać, kiedy chcę, a tylko wtedy, kiedy
      > mogę, kiedy natura pozwoli.

      To niezupełnie tak. Nie zawsze możesz się kochać, kiedy chcesz, bo nie zawsze
      np. masz z kim ;-)
      Jak Cię "najdzie ochota" w pracy, czy na ulicy - to co?

      > A wtedy - no właśnie, odmówić nie mogę, bo kto
      > wie, kiedy będzie następny raz.

      Zawsze można odmówić, ale po co?

      > I zmęczona, niechętna 'kocham się'

      "Niechętna"? Nie ma takiej możliwości, po długiej przerwie! :-)

      > I właśnie dlatego czuję się w tych dniach jak
      > wykorzystany przedmiot - z którego korzysta się, bo jest właśnie zdatny do
      > użytku - w inne dni będzie 'nieczynny'.

      Próbowałaś, Verdano?

      > I tylko ja będę odpowiedzialna, gdy
      > się pomylę, źle obejrzę śluz - to badani, codzienne i obowiązkowe jest
      > żenujące i poniżające.

      "Do tanga trzeba dwojga". Sama w ciążę nie zajdziesz. Więc nie tylko Ty
      będziesz odpowiedzialna. Metody trzeba się nauczyć, to trwa kilka miesięcy. Do
      nauki można wykorzystać męża, niech się wciąga, potem będziecie wspólnie
      podejmować decyzję - "czy już można".
      A badanie śluzu? Trwa chwilkę. Nie jest poniżające. Po jakimś czasie traktujesz
      to rutynowo, jak mycie zębów. Przy okazji wiele się o sobie dowiesz.

      > Pytanie "czy dziś możemy" odbieram zawze nie jako
      > wyraz miłości, ale chęć wykorzystania mnie - nadarzającej się rzadko
      > okazji...

      Matko kochana - niech korzysta! Już mi się oczy świecą :-))) I dlaczego rzadko?
      Można i kilka razy dziennie! A że nie codziennie? Za to lepiej smakuje i wiesz,
      na co czekasz!


      Wiem, co mówię, jestem żoną 20 lat :-)))
      I wiesz - kiedyś myślałam tak, jak Ty teraz.

      Pozdrawiam. Trzymaj się.
      • verdana Re: Godność kobiety 28.04.04, 08:26
        Piszę wyłącznie o miłości z mężem - a nie z kimkolwiek na ulicy - to chyba
        oczywiste. A wy chyba jesteście dopiero co po ślubie, dlatego po przerwie
        macie "zawsze" ochotę. Matka wielu dzieci często ochotę ma wtedy, gdy dzień był
        spokojny, dzieci zdrowe itd.., a nie wtedy gdy właśnie "może". I nie rozumiem,
        dlaczego "dar miłości" ma być tylko w dni bezpłodne. Ja ofiarowałabym siebie
        właśnie jako "dar miłości" także w inne dni - dlaczego wówczas nie? Dlaczego
        stosując środki antykoncepcyjne mam się czuć pozbawiona godności, a robiąc
        wykresy, mierzac temperaturę - naturalnie? Przeiceż to także nie jest
        naturalne...
        • zamia1 Re: Godność kobiety 28.04.04, 08:38
          > Piszę wyłącznie o miłości z mężem - a nie z kimkolwiek na ulicy - to chyba
          > oczywiste.

          Ja też myślę o własnym małżonku, nie o kimkolwiek. Ale czasem chodzę po ulicy
          sama :-)

          > A wy chyba jesteście dopiero co po ślubie, dlatego po przerwie
          > macie "zawsze" ochotę.


          Pisałam - jesteśmy 20 lat po ślubie. To cały czas ten sam mąż :-)



          > Matka wielu dzieci często ochotę ma wtedy, gdy dzień był
          >
          > spokojny, dzieci zdrowe itd.., a nie wtedy gdy właśnie "może".

          Dzieci mamy dwoje, fakt, już duże: 18 i 16 lat. Kiedy były małe - bywało
          różnie, rozumiem Cię.

          I nie rozumiem,
          > dlaczego "dar miłości" ma być tylko w dni bezpłodne. Ja ofiarowałabym siebie
          > właśnie jako "dar miłości" także w inne dni - dlaczego wówczas nie? Dlaczego
          > stosując środki antykoncepcyjne mam się czuć pozbawiona godności, a robiąc
          > wykresy, mierzac temperaturę - naturalnie? Przeiceż to także nie jest
          > naturalne...

          Wolny wybór...

          Pozdrawiam i trzymaj się.
    • adzia_a Re: Godność kobiety 28.04.04, 09:06
      Poczucie godności jest sprawą indywidualną - na przykład czytuje się ostatnio
      na forum, że rodzenie drogami natury narusza godność kobiety...??????

      Jesli ty czujesz, że coś narusza Twoją godność, to tego nie robisz, ale czemu
      nie uświadomić sobie, że inni mają inną wizję godności - jeśli antykoncepcja
      komuś sprawia dyskomfort, czemu to podważać? Niech szuka innych dróg i niech
      korzysta z doświadczeń innych osób - po to jest to forum. Ty czujesz się
      wykorzystywana przez pytanie "czy dziś możemy" a inna kobieta własnie poczuje
      się pożądana - co w tym dziwnego? Czemu tak często projektujemy nasze odczucia
      na innych?

      Nie sądzę, żeby ktokolwi4ek tu kogokolwiek przekonał, bo każdy robi to, co
      czuje i co daje mu poczucie komfortu. po co ludzi na siłę uszczęśliwaić?
      • verdana Re: Godność kobiety 28.04.04, 09:34
        Oczywiście! Zupełnie się zgadzam, ze każdy powinien robić to, co nie narusza
        jego godności! Ale chodzi mi o co innego. Bez przerwy czytam, ze małżeństwa
        stosujące środki antykoncepcyjne podważają godność kobiety, a naturalne jej
        sprzyjają. I tego właśnie nie rozumiem. Może mi ktoś wytłumaczy, bo ja NAPRAWDĘ
        tego nie pojmuję, a KK nie daje przecież wyboru...
        • adzia_a Re: Godność kobiety 28.04.04, 13:50
          A, to to ja też czytam, i też tego nie kupuję ;-) ale szat nad tym nie
          rozdzieram. To nie podważa wartości tej metody (czy też niektórych jej
          zastosowań).

          Ps. Sówko do kol. poprzezknieje - jeśli jedynym celem Twojego pobytu na forum
          są docinki, to stanowczo forum nie po to zostało stworzone. Zobaczmy, czy masz
          na tyle klasy, żeby to uszanować i zrozumieć...
          • poprzezknieje Re: Godność kobiety 28.04.04, 15:12
            o prosze
            czy ja kogoś zaatakowalem? czy kogos obrazilem?
            napisalem cos bezsensu?
            czy robie moze osobiste wycieczki ?
            czy prowokuje ? czy zakładam wątki na tym forum?
            nie ...
            jedynie sledze toczaca sie dyskusje i pytam
            bo ciekawi mnie jeden fenomen związany z npr

            otóż jak ktoś napisze że osoby stosujące npr
            to nieodpowiedzialni rodzice którzy graja w watykanska ruletke
            bo kalendarzyk to ma mizerna skutecznosc
            dla ktorych seks to tylko przykry malzenski obowiazek sluzacy li tylko
            prokreacji
            to taka osoba została by żywcem pożarta na tym forum
            a pierwsze słowa jakie by usłyszała to że powinna się douczyć co to jest npr
            że nie ma pojęcia o czym pisze itd.

            ale jeżeli na tym forum pojawia się równie bzdurny tekst ale w drugą strone
            tzn. np w wątku obok zasugerowano że antykoncepcja godzi w godność małżonków
            albo nawet dalej że prowadzi do przedmiotowego traktowania partnera i poniżania
            go

            to takie teksty mimo iż sa równie głupie jak ten pierwszy o npr to są cacy !
            a wszelki sprzeciw wobec takich glupot traktowany jest jako czepianie się,
            przycinki itd.

            na prawde zastanawiające to jest...
            • aluc Re: Godność kobiety 28.04.04, 15:36
              jak kto tu napisze, że kalendarzyk ma mizerną skutecznośść i jego użytkownicy
              grają w watykańską ruletkę, to wszyscy chętnie mu przyklasną :)))) a ja w
              pierwszej kolejności

              poprzezknieje, doczytaj najpierw o czym w ogóle się tu pisze, taka cicha
              propozycja ;)
              • poprzezknieje Re: Godność kobiety 28.04.04, 16:42
                aluc napisała:
                > jak kto tu napisze, że kalendarzyk ma mizerną skutecznośść i jego użytkownicy
                > grają w watykańską ruletkę,

                a propo uważnego czytania to napisałem dokładnie że pary stosujące npr grają w
                watykańską ruletkę ...
                no cóż ale to ja mam cos poczytac...
            • adzia_a Re: Godność kobiety 29.04.04, 08:32
              poprzezknieje napisała:

              > otóż jak ktoś napisze że osoby stosujące npr
              > to nieodpowiedzialni rodzice którzy graja w watykanska ruletke
              > bo kalendarzyk to ma mizerna skutecznosc
              > dla ktorych seks to tylko przykry malzenski obowiazek sluzacy li tylko
              > prokreacji
              > to taka osoba została by żywcem pożarta na tym forum
              > a pierwsze słowa jakie by usłyszała to że powinna się douczyć co to jest npr
              > że nie ma pojęcia o czym pisze itd.

              Za to na setce innych forów przyklasnięto by jej gromko, chociaż - jak sam
              twierdzisz - wypisuje głupoty ;-))) Więc czemu się dziwisz - jak się człowiek
              naczyta takich bredni to się robi nadwrażliwy. W takie głupoty wierzy
              nieporównanie więcej osób niż w to, że antykoncepcja zabiera godność
              człowiekowi. Dlatego to forum jest azylem dla osób, które chcą pogadać
              technicznie o NPR i nie musieć się ludziom tłumaczyc, czemu w XXI wieku nie
              łykają pigułek ;-)))) A i tak co jakiś czas jednak trzeba się z tego tłumaczyć.

              Żeby była jasność - z tą godnością ja tez uważam za ściemę. Tylko że
              najczęściej osoby dyskutujące z tym twierdzeniem mierzą ponizej pasa, własnie
              wytaczając argumenty o watykańskich ruletkach i słabym libido, no a krew nie
              woda...

              PS. I naprawdę tutaj ludzie nie stanowią jednolitej grupy potępiającej
              antykoncepcję. najczęściej po prostu nie akceptują jej w swoim zyciu, albo
              sięgają po nią okresowo. Więc może daruj sobie tę kokieterię słowa o pożarciu
              żywcem. Tym bardziej, że przez Internet to nikomu jak dotąd nie grozi ;-)))))
              rozumiem jednak, że to tak miło poczuć się męczennikiem w słusznej sprawie ;-
              ))))
    • grrrrw Re: Godność kobiety 28.04.04, 09:35
      A czy moją godność narusza to, ze nie jem kiedy chcę, ale wtedy gdy sie jada.
      Ze nie jem tego, co mi sie zachciało, ale to, co jesc nalezy.
      Czy post jest wbrew godnosci, czy godność szlifuje ?
      • poprzezknieje Re: Godność kobiety 28.04.04, 09:45
        sadze grrrw ze jakbym przyszedl i powiedzial tobie ze nie mozesz dzisiaj nic
        jesc
        a na twoje pytanie dlaczego? odpowiedzialbym: bo mam takie widzi misie ...
        to sadze ze poczulabys sie urazona
        • verdana Re: Godność kobiety 28.04.04, 14:38
          Nie, naprawdę nie chodzi o docinki (gdyby chodziło napisałabym jednoznacznie)
          ale o zrozumienie... Ja jestem niewierząca, mąż tak. Parokrotnie odmówiono mu
          rozgrzeszenia, bo JA stosuję środki, motywując to właśnie godnością kobiety.
          Więc chcę naprawdę zrozumieć, a nie się nabijać.
          • artus1231 Re: Godność kobiety 28.04.04, 15:23
            Ja jestem niewierząca, mąż tak. Parokrotnie odmówiono mu
            > rozgrzeszenia, bo JA stosuję środki, motywując to właśnie godnością kobiety.
            > Więc chcę naprawdę zrozumieć, a nie się nabijać.

            Verdana, praktyka duszpasterska Kościoła przewiduje taki przypadek, jak u Was.
            W "Vademecum dla spowiedników" warunki jakie satawia KK są takie:
            "Szczególną trudność przedstawiają przypadki współdziałania w grzechu
            współmałżonka, który dobrowolnie i z rozmysłem powoduje ubezpłodnienie
            jednoczącego aktu (małżeńskiego). (...) Takie współdziałanie może być godziwe,
            kiedy zachodzą równocześnie trzy warunki:
            1. działanie małżonka współdziałającego nie jest już samo w sobie niegodziwe
            (przyp: 47);
            2. istnieją proporcjonalnie poważne motywy dla podjęcia współdziałania w
            grzechu współmałżonka;
            3. próbuje się pomóc współmałżonkowi (cierpliwie, przez modlitwę, z miłością,
            przez dialog; niekoniecznie w tym momencie ani przy każdej sposobności), aby
            zaprzestał takiego postępowania."
            Oto link do całego dokumentu:
            www.kuria.gliwice.pl/czytelnia/dokumenty/index.php?numer=3&art=0053
            Innymi słowy: jeżeli Ty się upierasz przy antykoncepcji, to co ma poradzić Twój
            mąż? Może jedynie delikatnie od czasu do czasu NPR sugerować. Nie powinien więc
            mieć problemów ze spowiednikami.
            Wiem, że to pachnie takim legalistycznym i sztucznym podejściem do życia
            małżeńskiego (to żony sprawa, nie moja), ale być może te informacje na coś się
            Wam przydadzą.
          • aluc Re: Godność kobiety 28.04.04, 15:43
            verdena, ja też niewierząca, za to praktykująca npr (pp by powiedziała, że nie
            do końca, bo prezerwatywa też w użyciu jest w pewnych okresach)
            nie czuję tej godności kobiety, nie rozumiem i nie staram się zrozumieć
            uznaję, że dla kogoś może mieć to wartość dodaną, podobnie jak okresowa
            abstynencja
            dla mnie nie ma, wykonuję te uwłaczające godności kobiety ;) czynności z
            całkiem innych niż religijne czy ogólnoświatopoglądowe powody
            ani hormony w tabletkach mi nie uwłaczają, ani macanie szyjki, ani guma
            więc wychodzi, że albo nie mam czegoś takiego jak godność kobieca, albo jest
            ona jak żelzobeton i byle pierdoła jej nie ruszy :))

            wyluzuj, bo niektóre twoje posty mogą być odbierane jako agresywne, i to na
            forum, które miało być w założeniu głównie pomocą techniczną

            zresztą wyoobraź sobie, że wchodzisz na forum karmienia piersią i pod
            hasłem "ja bym chciała zrozumieć" wygłaszasz tyradę o tym, jak to karmiąca
            piersią upodabnia się do krowy mlecznej i jak bardzo jest to obrzydliwe :)))
            • verdana Re: Godność kobiety 28.04.04, 15:52
              Niezupełnie. Nie oskarżam przecież kobiet stosujących NPR, ze są pozbawione
              godności, tylko próbuję zrozumieć, dlaczego KK i niektóre wypowiedzi mnie o to
              oskarżają. Jeśli porównać z matkami karmiącymi, to problem leżąłby nie w tym,
              ze uważąłąbym je za dojne krowy, tylko np. w tym, że matki karmiące butelką
              oskarża się, ze są 'gorsze' i nie robią wszystkiego dla dobra dzieci. Jak już
              parę razy pisałam, chcę zrozumieć (ZROZUMIEĆ!)DLACZEGO ŚRODKI ANTYKONCEPCYJNE
              POZBAWIAJĄ mnie GODNOŚCI. Bo jest to dla mnie i mojego małżeństwa w tej
              sytuacji ważne. Może naprawdę ktoś mi będzie to w stanie przekazać.
              • adzia_a Re: Godność kobiety 29.04.04, 08:06
                Nie no, to że ktoś twierdzi, że coś uwłacza Twojej godności to nie znaczy, że
                naprawdę jej uwłacza ;-)))) Przecież sama to czujesz, nie?
              • krakersy Re: Godność kobiety 30.04.04, 15:51
                Hi verdana,
                > parę razy pisałam, chcę zrozumieć (ZROZUMIEĆ!)DLACZEGO ŚRODKI ANTYKONCEPCYJNE
                > POZBAWIAJĄ mnie GODNOŚCI.
                Nie stawiaj tak problemu. Jeśli naprawdę chcesz wiedzieć jak npr może wpłynąć
                na Twój związek, co daje, czego nie dają pigułki - nie przejmuj sie tym, że Ci
                ktoś mówi, że nie masz godności. I nie trać czasu na odpieranie argumentów.
                Moim zdaniem jedyny sposób to odłożyć na bok ideologię, poczytać o stronie
                technicznej, pogadać z mężem i przekonać się empirycznie. Nic nie tracisz, a
                zyskać możesz bardzo wiele, sądząc po tym, co piszesz (że to ważne dla Twojego
                małżeństwa). No chyba że tak naprawdę to wcale NIE CHCESZ zrozumieć. Ja sobie
                bardzo chwalę npr, mój mąż też po 2 latach nie narzeka. I jeszcze jedno:
                historię o tym, że nie będziesz chciała, jak już bedziecie mogli możesz między
                bajki włożyć:-)
                pozdrawiam
                • joanah2o Re: Godność kobiety 30.04.04, 19:48
                  krakersy napisała:

                  I jeszcze jedno:
                  > historię o tym, że nie będziesz chciała, jak już bedziecie mogli możesz
                  między
                  > bajki włożyć:-)
                  > pozdrawiam

                  Niestety nie zawsze mozna takie historie włożyć miedzy bajki :( znam
                  przynajmniej jedną osobę, w której przypadku to prawda.

                  Bajkowy stwór
                  • franula Re: Godność kobiety 30.04.04, 21:46

                    > I jeszcze jedno:
                    > > historię o tym, że nie będziesz chciała, jak już bedziecie mogli możesz
                    > między
                    > > bajki włożyć:-)

                    no to ja jestem taka osoba ze BARDZO CZESTO jak juz mozna to wcale nie mam
                    ochoty - porownanie mam bo teraz kiedy jestesm w ciazy i "moge zawsze" - i jest
                    duzo w tym wiecej naturalnosci i rzeczywistej checi z mojej strony

                    i dletego stwierdzenie <"Niechętna"? Nie ma takiej możliwości, po długiej
                    przerwie! :-)> jest w moim przypadku nieprawdziwe - na moja ochote na seks
                    zupelnei nie wplywa okres abstynencji

                    a teraz w ciazy jest super bo rzeczywscie mysle najpierw o tym czy mam ochote
                    a nie o tym czy mozna. I rozumeim autorke watku bo szczegolnie w tym
                    krotkim "bezpiecznym" okresie miedzy miesiaczka a owulacja czulam sie zmuszona -
                    bo maz wiedzial ze wtedy mozna a potem nastapi dluzszy czas niemoznosci wiec -
                    nie mialam serca mu odmawiac a nie zawsze mialam prawdziwa chec.

                    stosuje npr z powodow religijnych i nie mam zamiaru tego zmieniac ale nie
                    zamyka mi to oczu na pewne problemy
                    pozdrawiam
                    F
                    • grrrrw Re: Godność kobiety 01.05.04, 09:02
                      Ciekawe, i ja w ciazy współzyłam dosc czesto i z wielka przyjemnoscia. A
                      przeciez hormonalnie stan ciazy, to stan charakterystyczny dla II fazy.
                      Co do ilosci zblizen, mogłabym dyskutowac. Rzeczywiscie w wersji scisłej nie
                      bedzie tego zbyt wiele.
                      Ale co do konfortu hormonalnego, nie jestem przekonana.
    • artus1231 Re: Godność kobiety 01.05.04, 17:22
      Zamio, dzięki za odpowiedź w wątku "NPR a ilość zbliżeń". Mam jeszcze jedno
      pytańko. Jak to się robi, żeby żona miała takie podejście do seksu: "Matko
      kochana - niech korzysta! Już mi się oczy świecą :-)))"? :)Czy trzeba czekać aż
      20 lat? (To mi zostało jeszcze 11 :))
      Mam wrażenie, że i posty Verdany i Twój prawdziwie opisują rzeczywistość. Skąd
      się bierze ta różnica?
      • zamia1 Re: Godność kobiety 01.05.04, 18:51
        Co by Ci tu doradzić? ;-)
        - miej cierpliwość
        - noś na rękach
        - komplementuj
        - dawaj kwiatki
        - pomagaj przy różnych nudnych zajęciach domowych
        - adoruj, ale nie namolnie
        - dbaj o Nią w łóżku, jak się już zgodzi
        - jak odmówi, powiedz, ze rozumiesz, ale Ci smutno
        ;-)

        Cierpliwości, wiele kobiet rozkręca się po trzydziestce.

        A skąd taka różnica między opinią moją i Verdany? Wiesz, może to jest tak jak z
        tą szklanką - jedni widzą, że do połowy wypełniona :-), drudzy, że w połowie
        pusta:-(
        Mogłabym i ja siąść i narzekać, że długo, że ciężko, że niegodnie,
        nienaturalnie i inne takie. Ale skoro podjęłam decyzję - NRR - to postanowiłam
        skupić się na tej pełnej części. I wynoszę stąd tyle radości, ile się da.

        Czego i Wam życzę :-)))
        • artus1231 Re: Godność kobiety 01.05.04, 19:38
          Dzięki. Mądre zwłaszcza: "adoruj, ale nie namolnie" i "jak odmówi, powiedz, ze
          rozumiesz, ale Ci smutno". Inne rady też mądre, ale albo oczywiste, albo
          niestety trudne ("miej cierpliwość" :( ).
          Z tą szklanką masz rację. Pytałem, bo od ponad roku badam naukę Kościoła nt
          NPR. I czasem odnoszę wrażenie (podobnie jak poprzezknieje), że propagatorzy
          NPR starają się wmówić ludziom, iż szklanka jest cała pełna! A to oczywista
          nieprawda.
          Mały przykład: okresowa wstrzemięźliwość sama z siebie ma sprzyjać komunikacji
          małżeńskiej. Jest na odwrót: po co mąż ma z żoną cokolwiek uzgadaniać i
          decydować, skoro może zaglądnąć do zeszytu z wykresami, odnaleźć dzień wzrostu
          temperatury, odliczyć sobie 3 dni i już wie, kiedy żona "nie może" odmówić. :)

    • zamia1 Re: Godność kobiety 02.05.04, 09:28
      Wolny wybór.

      Miłego dnia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka