burczykowa
02.02.05, 22:46
Sprowokowana, postanowiłam przedstawic swoją wersję zdarzeń z przypadkiem
Toyi. Przeciez chodziło jej (czasami) o wyjasnienie. Wie próbuję, oto ona:
toya3 napisała:
>
> NIc bardziej nie ucieszyłoby mnie, niż właśnie naukowe wytłumaczenie mojego
czy
>
> innych przypadków. Rzecz jednak w tym, że wy nie staracie się wytłumaczyć
> ZAISTNIAŁYCH FAKTÓW, tylko podpierając się swoim aktualnym stanem wiedzy
> próbujecie ZANEGOWAĆ te fakty! Wasze naukowe rozprawy nie zmierzają do
> wyjaśnienia, co się stało, a do udowodnienia, że nie mogło się stać. Te
> wszystkie stwierdzenia w stylu "Jak się nie znasz, to nic dziwnego"
> czy "najpierw się poducz, potem dyskutuj" wynikają z przekonania o
mistrzowskim
>
> opanowaniu jedynej słusznej teorii.
A potem dalej:
> Absolutnie się nie oburzam, daleka od tego jestem ! Tym bardziej, że wcale
> wyjaśnienia przypadku nie oczekuję i opisałam go tylko jako przyczynek do
> dyskusji.
Jak widać po postach- sama nie bardzo wiesz, o co Ci chodzi, ale
postanowiłam wyjasnić Twój tajemniczy przypadek. Otóż jeśli zdarza się jakieś
nieoczekiwane poczęcie, to nalezy je zakwalifikować jako efekt błędu metody,
gdy nie mozna wyjasnić logicznie poczęcia w danym dniu cyklu wynikającym z
obserwacji. Jako błąd użytkownika kwalifikuje się te poczęcia, gdy jest błąd
w ocenie okresu płodności, który wynika z niezastosowania się do
obowiązujących zasad. Co w związku z tym bierze sie pod uwagę? Wiedzę osoby i
jej notatki.
Rozpatrzmy Twój cud własnie pod tym kątem:
Notatki:
> Ale przy podejściu:
>
> > będzie dzidzia dobrze, jeśli nie to nastepny miesiac bez termometra
> - nie potrzebna jest żadna metoda
Ty nie postepowałas tak samo?
i dalej:
> Może masz wykres temperatur i
> > obserwacji z tamtego cyklu?
> Musiałabym długo szukać,a i to z niepewnym skutkiem :) - to było 6 lat
temu,
> zprzerwami na rodzenie dzieci. A z pamięci odtwarzać przecież nie będę...
Żadnych notatek, a do tego amnezja...
> MOnitoringu nie kontynuowałam po zaobserwowanych objawach owulacji, bo
byłam
> zdezorientowana, wszystko było jak zwykle, chociaż możliwe, że akurat u
mnie to
>
> zwykle było niezwykle i owulacja, jesli występowała, to dużo później niż
> objawy - tego nie wiem
6 lat temu byłaś zdezorientowana,ale wiesz, że wszystko bylo jak zwykle,
więc po coż prowadzić dalsze obserwacje? Czyż nie? Ale jednocześnie uważasz,
że było możliwe. Jednak uparcie bronisz niezwykłości Twojego przypadku, nie
mając żadnych dowodów, mało tego- niewiele z tamtego okresu pamietając i
bedąc wtedy zdezorientowaną. Czy jesteś wiarygodna?
W okolicach 12 dc –wg Ciebie –objawy przemawiały za owulacja i w dodatku
potem „wszystko było jak zwykle”, jednak owulacji nie stwierdzono, a Ty
zaniechałaś dalszych obserwacji, bo byłaś zdezorientowana. zgadza się? Według
mnie było dokładnie jak mówisz- monitoring owulacji nie wykazał, bo jej nie
było. Nastapiła atrezja pęcherzyka jajnikowego , co skutkowało zaniknięciem
objawu sluzowego i szyjkowego jak po owulacji, ale nie było to wyrazone PTC
(czego wykluczyc nie możesz, bo nie masz obserwacji i nie możesz potwierdzic,
że PTC spełniła kryterium skoku), a nastepnie powrót objawu sluzowego, szyjki
i normalna owulacja, ze wzrostem PTC (stąd 19 dc jest prawdopodobnym dniem
poczęcia). Taki cykl miesiączkowy z atrezja pęcherzyka jest czesto spotykany
w cyklach „stresowych”, jednym z objawów jest „rozszczepiony”
lub „rozdwojony” obraz śluzu. Bez obserwacji PTC masz dodatkowe jajeczkowanie
jak nic. A czas świadomego planowania ciąży nie jest pozbawiony cech stresu,
tym bardziej, ze pisałas, że juz trochę się czasu sie staraliście i nic z
tego nie wychodziło. Czy moja teoria jest prawdopodobna? Na pewno bardziej
prawdopodobna, od Twojej.
Moje watpliwości co do Twojej wiedzy:
:
> 1. zanim poczęło się pierwsze z moich dzieci, przez kilka lat stosowałam
npr,
> a przez ponad rok - właśnie z zamiarem poczęcia. Wszystko było zgodnie z
> regułami sztuki, i śluz, i temp., i szyjka obserwowane prawidłowo. W
> niektórych cyklach wszystko przebiegało podręcznikowo, w innych -
rozjeżdżało
> się - zachowanie szyjki, śluz i temp. nijak się do siebie miały. W cyklach
> modelowych do poczęcia nie dochodziło
Nie ma 100% pewności poczęcia nawet w „modelowym” cyklu z fazą płodności.
Sprawdź indeks Pearla dla osób niestosujących żadnych zabezpieczen przed
ciążą- nie ma tam 100%.
>
> 2. w obszernej literaturze n/t npr niewiele stoi o tym, co powszechnie (nie
> tylko wśród lekarzy) określa się cyklami bezowulacyjnymi.
Na ten temat jest jednak wyjatkowo duzo- szczególnie w podręcznikach do
ginekologii.
> ale... wiadomo przecież, że z wiekiem każda kobieta miewa coraz mniej
> owulacji, a niedługo przed menopauzą bywa, że tylko w co 4-5 cyklu (nie w
> rozumieniu npr ;)...) następuje jajeczkowanie. A krwawienie, jak w zegarku,
> np. co 28 dni. Czyli co - 4 z tych krwawień to nie miesiączka? I cykle (wg
> npr) mają ponad 100 dni? I przez 100 dni ortodoksyjna npr-ka czeka na te
> marne 12 ze współżyciem??? Bo przecież trudno dziwić się, że mając 4
> (załóżmy, że zaplanowanych...;) dzieci, w wieku 38 lat nie chce następnego.
Jak się przedstawia Twoja wiedza w zakresie stosowania NPRu w takich
sytuacjach? Według Ciebie obowiązują normalne, dotychczasowe reguły...
> Jeśli chodzi o okres bezwzględnej niepłodności (poowulacyjnej) - aby go
> stwierdzić, potrzeba tylu pomiarów, obserwacji i indywidualnych
> interpretacji, że nie wydaje się on czymś 100% pewnym. W przeciwnym razie
> fakt odbycia owulacji byłby jednoznacznie sygnalizowany przez organizm i do
> jego stwierdzenia wystarczyłby jakiś prosty test.
Taki prosty test to interpretacja PTC z zachowaniem zasad, przyjęciem, że nie
każde podniesienie temperatury o 0,5 st. to juz na pewno po owulacji.
> Ja zwracam uwagę na wyidealizowaną teorię NPR (rygorystycznie stosowanego!)
w
> konfrontacji z rzeczywistym zachowaniem organizmu.
Organizm zachowuje się tak, jak jest do tego stworzony. To my mamy nauczyć
sie, jak obserwowac w nim zmiany, jakie to są zmiany i jak je interpretować.
Nie możesz oczekiwać, że to organizm dostosuje się do Ciebie.
toya3 napisała:
> A opisane przypadki dla mnie są wystarczającym dowodem, że npr nie zawsze
> działa tak, jak mówią podręczniki.
NPR nie działa, bo to nie urządzenie, tylko my mamy się nauczyć, jak on
pracuje i wykorzystać to do bieżącej oceny.
Jestem pewna, że jeśli chodzi o prawidłowość
>
> obserwacji, skrupulatność i teoretyczne podstawy nic więcej bym z siebie
nie
> wykrzesała
skrupulatność to m.in. prowadzenie swoich notatek. A z tym u Ciebie róznie
bywało. Zasad (teoretycznych podstaw) też za bardzo nie znasz- o czym wyżej,
ale tez i za chwilę. Taka postawa „wszystko wiem” jak widzisz nie jest
najlepsza.
,a że jestem z natury sceptyczna - nawet w okresie "czystego" npr nie
>
> ufałam bezwarunkowo.
Ja niesystematycznym obserwacjom i zapiskom tez bym nie ufała.
>I, jak się okazało, nie było to irracjonalne...
W opisanej sytuacji wcale to nie jest dziwne.
> No, ale wtedy mogłam sobie pozwolić na założenie, że np. 4 dzień po skoku
> temperatury poprzedzonym szczytem śluzu itd... rozpoczyna okres
BEZWZGLĘDNEJ
> niepłodności. Założenie, które w literaturze podaje się jako pewnik. ;(
Jako pewnik podaje się prawidłowo oznaczony poczatek niepłodności
poowulacyjnej. Z pytań do fizjologii cyklu raczej mam watpliwości, co do
Twojej wiedzy w tym zakresie:
To była mo