Dodaj do ulubionych

Toya3- jak było najprawdopodobnie z "cudem"

02.02.05, 22:46
Sprowokowana, postanowiłam przedstawic swoją wersję zdarzeń z przypadkiem
Toyi. Przeciez chodziło jej (czasami) o wyjasnienie. Wie próbuję, oto ona:



toya3 napisała:

>
> NIc bardziej nie ucieszyłoby mnie, niż właśnie naukowe wytłumaczenie mojego
czy
>
> innych przypadków. Rzecz jednak w tym, że wy nie staracie się wytłumaczyć
> ZAISTNIAŁYCH FAKTÓW, tylko podpierając się swoim aktualnym stanem wiedzy
> próbujecie ZANEGOWAĆ te fakty! Wasze naukowe rozprawy nie zmierzają do
> wyjaśnienia, co się stało, a do udowodnienia, że nie mogło się stać. Te
> wszystkie stwierdzenia w stylu "Jak się nie znasz, to nic dziwnego"
> czy "najpierw się poducz, potem dyskutuj" wynikają z przekonania o
mistrzowskim
>
> opanowaniu jedynej słusznej teorii.

A potem dalej:

> Absolutnie się nie oburzam, daleka od tego jestem ! Tym bardziej, że wcale
> wyjaśnienia przypadku nie oczekuję i opisałam go tylko jako przyczynek do
> dyskusji.

Jak widać po postach- sama nie bardzo wiesz, o co Ci chodzi, ale
postanowiłam wyjasnić Twój tajemniczy przypadek. Otóż jeśli zdarza się jakieś
nieoczekiwane poczęcie, to nalezy je zakwalifikować jako efekt błędu metody,
gdy nie mozna wyjasnić logicznie poczęcia w danym dniu cyklu wynikającym z
obserwacji. Jako błąd użytkownika kwalifikuje się te poczęcia, gdy jest błąd
w ocenie okresu płodności, który wynika z niezastosowania się do
obowiązujących zasad. Co w związku z tym bierze sie pod uwagę? Wiedzę osoby i
jej notatki.
Rozpatrzmy Twój cud własnie pod tym kątem:

Notatki:

> Ale przy podejściu:
>
> > będzie dzidzia dobrze, jeśli nie to nastepny miesiac bez termometra
> - nie potrzebna jest żadna metoda

Ty nie postepowałas tak samo?

i dalej:

> Może masz wykres temperatur i
> > obserwacji z tamtego cyklu?
> Musiałabym długo szukać,a i to z niepewnym skutkiem :) - to było 6 lat
temu,
> zprzerwami na rodzenie dzieci. A z pamięci odtwarzać przecież nie będę...

Żadnych notatek, a do tego amnezja...

> MOnitoringu nie kontynuowałam po zaobserwowanych objawach owulacji, bo
byłam
> zdezorientowana, wszystko było jak zwykle, chociaż możliwe, że akurat u
mnie to
>
> zwykle było niezwykle i owulacja, jesli występowała, to dużo później niż
> objawy - tego nie wiem

6 lat temu byłaś zdezorientowana,ale wiesz, że wszystko bylo jak zwykle,
więc po coż prowadzić dalsze obserwacje? Czyż nie? Ale jednocześnie uważasz,
że było możliwe. Jednak uparcie bronisz niezwykłości Twojego przypadku, nie
mając żadnych dowodów, mało tego- niewiele z tamtego okresu pamietając i
bedąc wtedy zdezorientowaną. Czy jesteś wiarygodna?
W okolicach 12 dc –wg Ciebie –objawy przemawiały za owulacja i w dodatku
potem „wszystko było jak zwykle”, jednak owulacji nie stwierdzono, a Ty
zaniechałaś dalszych obserwacji, bo byłaś zdezorientowana. zgadza się? Według
mnie było dokładnie jak mówisz- monitoring owulacji nie wykazał, bo jej nie
było. Nastapiła atrezja pęcherzyka jajnikowego , co skutkowało zaniknięciem
objawu sluzowego i szyjkowego jak po owulacji, ale nie było to wyrazone PTC
(czego wykluczyc nie możesz, bo nie masz obserwacji i nie możesz potwierdzic,
że PTC spełniła kryterium skoku), a nastepnie powrót objawu sluzowego, szyjki
i normalna owulacja, ze wzrostem PTC (stąd 19 dc jest prawdopodobnym dniem
poczęcia). Taki cykl miesiączkowy z atrezja pęcherzyka jest czesto spotykany
w cyklach „stresowych”, jednym z objawów jest „rozszczepiony”
lub „rozdwojony” obraz śluzu. Bez obserwacji PTC masz dodatkowe jajeczkowanie
jak nic. A czas świadomego planowania ciąży nie jest pozbawiony cech stresu,
tym bardziej, ze pisałas, że juz trochę się czasu sie staraliście i nic z
tego nie wychodziło. Czy moja teoria jest prawdopodobna? Na pewno bardziej
prawdopodobna, od Twojej.

Moje watpliwości co do Twojej wiedzy:
:
> 1. zanim poczęło się pierwsze z moich dzieci, przez kilka lat stosowałam
npr,
> a przez ponad rok - właśnie z zamiarem poczęcia. Wszystko było zgodnie z
> regułami sztuki, i śluz, i temp., i szyjka obserwowane prawidłowo. W
> niektórych cyklach wszystko przebiegało podręcznikowo, w innych -
rozjeżdżało
> się - zachowanie szyjki, śluz i temp. nijak się do siebie miały. W cyklach
> modelowych do poczęcia nie dochodziło

Nie ma 100% pewności poczęcia nawet w „modelowym” cyklu z fazą płodności.
Sprawdź indeks Pearla dla osób niestosujących żadnych zabezpieczen przed
ciążą- nie ma tam 100%.

>
> 2. w obszernej literaturze n/t npr niewiele stoi o tym, co powszechnie (nie
> tylko wśród lekarzy) określa się cyklami bezowulacyjnymi.

Na ten temat jest jednak wyjatkowo duzo- szczególnie w podręcznikach do
ginekologii.


> ale... wiadomo przecież, że z wiekiem każda kobieta miewa coraz mniej
> owulacji, a niedługo przed menopauzą bywa, że tylko w co 4-5 cyklu (nie w
> rozumieniu npr ;)...) następuje jajeczkowanie. A krwawienie, jak w zegarku,
> np. co 28 dni. Czyli co - 4 z tych krwawień to nie miesiączka? I cykle (wg
> npr) mają ponad 100 dni? I przez 100 dni ortodoksyjna npr-ka czeka na te
> marne 12 ze współżyciem??? Bo przecież trudno dziwić się, że mając 4
> (załóżmy, że zaplanowanych...;) dzieci, w wieku 38 lat nie chce następnego.

Jak się przedstawia Twoja wiedza w zakresie stosowania NPRu w takich
sytuacjach? Według Ciebie obowiązują normalne, dotychczasowe reguły...


> Jeśli chodzi o okres bezwzględnej niepłodności (poowulacyjnej) - aby go
> stwierdzić, potrzeba tylu pomiarów, obserwacji i indywidualnych
> interpretacji, że nie wydaje się on czymś 100% pewnym. W przeciwnym razie
> fakt odbycia owulacji byłby jednoznacznie sygnalizowany przez organizm i do
> jego stwierdzenia wystarczyłby jakiś prosty test.

Taki prosty test to interpretacja PTC z zachowaniem zasad, przyjęciem, że nie
każde podniesienie temperatury o 0,5 st. to juz na pewno po owulacji.

> Ja zwracam uwagę na wyidealizowaną teorię NPR (rygorystycznie stosowanego!)
w
> konfrontacji z rzeczywistym zachowaniem organizmu.

Organizm zachowuje się tak, jak jest do tego stworzony. To my mamy nauczyć
sie, jak obserwowac w nim zmiany, jakie to są zmiany i jak je interpretować.
Nie możesz oczekiwać, że to organizm dostosuje się do Ciebie.

toya3 napisała:

> A opisane przypadki dla mnie są wystarczającym dowodem, że npr nie zawsze
> działa tak, jak mówią podręczniki.

NPR nie działa, bo to nie urządzenie, tylko my mamy się nauczyć, jak on
pracuje i wykorzystać to do bieżącej oceny.

Jestem pewna, że jeśli chodzi o prawidłowość
>
> obserwacji, skrupulatność i teoretyczne podstawy nic więcej bym z siebie
nie
> wykrzesała

skrupulatność to m.in. prowadzenie swoich notatek. A z tym u Ciebie róznie
bywało. Zasad (teoretycznych podstaw) też za bardzo nie znasz- o czym wyżej,
ale tez i za chwilę. Taka postawa „wszystko wiem” jak widzisz nie jest
najlepsza.


,a że jestem z natury sceptyczna - nawet w okresie "czystego" npr nie
>
> ufałam bezwarunkowo.

Ja niesystematycznym obserwacjom i zapiskom tez bym nie ufała.

>I, jak się okazało, nie było to irracjonalne...

W opisanej sytuacji wcale to nie jest dziwne.


> No, ale wtedy mogłam sobie pozwolić na założenie, że np. 4 dzień po skoku
> temperatury poprzedzonym szczytem śluzu itd... rozpoczyna okres
BEZWZGLĘDNEJ
> niepłodności. Założenie, które w literaturze podaje się jako pewnik. ;(

Jako pewnik podaje się prawidłowo oznaczony poczatek niepłodności
poowulacyjnej. Z pytań do fizjologii cyklu raczej mam watpliwości, co do
Twojej wiedzy w tym zakresie:


To była mo
Obserwuj wątek
    • burczykowa Re: Toya3- jak było najprawdopodobnie z "cudem" 02.02.05, 22:48
      . Z pytań do fizjologii cyklu raczej mam watpliwości, co do Twojej wiedzy w tym
      zakresie:


      To była moja wypowiedż na temat częstego błedu, popełnianego przez kobiety,
      polegającego na wyznaczanniu końca okresu płodności wraz z zanikiem sluzu
      wysoce płodnego (przekonanie, że płodnośc jest tylko wtedy, gdy obecny jest
      sluz, czyli nie czekanie na 3 dni po jego szczycie): .

      > Piszesz:
      > > A my mamy zanik sluzu, albo radykalna jego zmiane w wygladzie i odczuciu.
      >
      > Częśc kobiet wierzy święcie, że to juz koniec okresu płodności ( a potem
      psioczy na
      > > skuteczność NPRu>

      A to Twoja prosba:


      > Wyjaśnij, proszę, jak ma się to do Twojego postu sprzed 3 dni, gdzie
      > twierdzisz, że "jeśli kobieta stosuje Billingsa, innych metod już nie
      > potrzebuje"? Albo - albo.

      Oczywiście- w Billingsie jest dokładnie tak samo, że trzeba poczekac do 3 dni
      po szczycie ale tego juz nie wiedziałaś, inaczej byś nie pytała...
      I dalej piszesz:


      > nie mogę się z tym zgodzić, niestety. Łatki śluzu pojawiać się mogą w każdym
      > cyklu i to kilkakrotnie, a do owulacji z różnych powodów nie dochodzi.

      Czyli miewasz (miewałaś) jednak cykle z atrezją pęcherzyka jajnikowego?

      W innym miejscu:


      > To jest własnie odwracanie kota ogonem i niemówienie całej prawdy. Znajomość
      > własnej fizjologii nikomu nigdy nie zaszkodzi, ale jak tę wiedzę zastosować,
      o
      > tym cisza.

      Gdybyś znała swoją, kobiecą fizjologie, to dostrzegłabyś słusznośc zasad w
      metodach obserwacyjnych. Zasady wypływają z fizjologii cyklu miesiączkowego.

      >Co z tego, że wiem (bo się obserwuję), że dziś jestem w okresie
      > potencjalnie płodnym, jeśli ten stan trwa np. od dwóch miesięcy.

      Jesli przytrafił sie bez powodu, to przecież nie jest to sytuacja prawidłowa i
      należy z tym iść do lekarza. A jesli wynika z sytuacji (karmienie piersia czy
      premenopauza) to jak w interpretacji cyklu przeszkadza cykl bezowulacyjny?
      Fakt, trzeba najpierw poznac te zasady...

      Z "naturą"
      > niewiele ma to wspólnego.

      zawsze możesz zastosować inne, metody naturalne, które są bardziej naturalne od
      tych, które stosowałaś. Znasz jakieś? Może opracujesz zasady jakiejś
      nowatorskiej metody na podstawie Twojego „niezwykłego” przypadku?


      > Zasady postępowania - owszem, ale prowadzące do właściwego (powiedzmy)
      > rozpoznania,w jakiej fazie się znajdujemy. I tylko tyle. A to, jak napisałam,
      > jest przydatne jak każda inna informacja.

      Aby powiedziec, w jakiej fazie się znajdujemy, potrzebne są obserwacje. Od tego
      uzalezniamy stosowanie zasad. Nie odwrotnie.


      Ale co dalej, bo łatwo powiedzieć:
      > śluz i szyjka wskazują, że jest faza potencjalnie płodna. I dobrze, jeśli
      > wreszcie któregoś dnia okaże się, że objawy wskazują, że rozpoczął się okres
      > bezwzględnej niepłodności.

      Dlaczego taka długa faza płodności??? Zasad w okresie laktacji czy podczas
      premenopauzy nie umiemy? Nie wiemy, że cykle bezowulacyjne bez przyczyny jesli
      sie zdarzają, to nie częściej niz 1-2 w roku?


      > No, spierać się z tobą nie będę, skoro to twój fach i hobby, ale naprawdę aż
      > takim nieukiem nie jestem

      hmmmmm...

      >
      > Poza tym, wcale szczyt objawu śluzowego nie oznacza, że za trzy dni hulaj
      > dusza. jeśli nie poparty jest skokiem temp., to nie jest nic warty, a nawet
      > wtedy - też niekoniecznie.

      Dlaczego szczyt śluzu popart PTC nie jest nic wart?????


      > Poza tym, jak pisałam - mimo wszystkich objawów, PRAWIDŁOWO obserwowanych,
      > owulacji nie stwierdzono "naocznie", a do historii medycyny nie trafiłam...

      O tej prawidłowości Twoich obserwacji objawów było juz na początku. A do
      historii medycyny trafiają tylko przypadki wyjątkowe. Niestety, muszę Cię
      rozczarować- nie zaliczam Cie do nich. Niesystematyczne obserwacje i notatki,
      braki wiedzy. to nie czyni

      Twojego przypadku wiarygodnym- juz to pisałam.
      >
      > Dla mnie konkluzja jest taka:
      > założenie, że npr stosowane antykoncepcyjnie działa u każdej kobiety, w
      każdym
      > wieku i z dowolnie nieregularnymi cyklami, pod warunkiem, że wystarczająco
      > pilnie prowadzi obserwacje i zapiski (i-oczywiście-dostosowuje do tego
      > współżycie)jest błędne.

      NPR nie działa antykoncepcyjnie- znowu braki w wiedzy.
      NPR w ogóle nie działa- to od naszej wiedzy i umiejętności tak naprawdę zależy,
      jak skuteczny okaże się NPR w praktyce.

      > No czekam, może dowiem się czegoś nowego... o moim cudzie sprzed 6 lat ;)

      Raz czekasz na wyjasnienie, drugim razem chcesz, by to stało się tylko
      przyczynkiem do dyskusji, teraz znowu chcesz poznać uwarunkowania „cudu”.
      Już poznałas.


      > Nie uważam swojego przypadku za jakąś szczególną sensację, sądzę, że lekarze
      > też nie

      To gdzie ten cud?


      po prostu każdy, kto naukowo zajmuje się npr-em wie, że ( i tu się
      > powtarzam) nie istnieje jeden jednoznaczny czynnik (nawet bardzo
      skomplikowany
      > do wyznaczenia), którego stwierdzenie wykluczałoby w 100% wystąpienie
      owulacji
      > od momentu jego wystąpienia aż do krwawienia. Nawet samo jajeczkowanie nie
      daje
      >
      > takiej pewności.

      Ten czynnik nie jest skomplikowany. W badaniach Światowej Organizacji Zdrowia
      metoda termiczna ścisła ma wskaźnik zawodności mniejszy, niz wkładka
      wewnątrzmaciczna, niektóre pigułki, nie mówiąc o gumie czy chemii.
      A poza ty:

      którego stwierdzenie wykluczałoby w 100% wystąpienie owulacji
      > od momentu jego wystąpienia aż do krwawienia. Nawet samo jajeczkowanie nie
      daje
      >
      > takiej pewności.

      Jajeczkowanie i owulacja to to samo. Tego tez nie wiedziałaś?

      > Można oczywiście założyć, że w przypadku każdej metody jakiś promil błędu
      może
      > się zdarzyć i każdy, kto współżyje musi się z tym liczyć.

      Czy ktoś ci powiedział, że to tylko promil błędu? To nie jest założenie, tylko
      fakt.

      Oczywiście.
      > Ja najwyrażniej znalazłam się w grupie wyjątków potwierdzających regułę

      To na czym polega wyjatkowośc Twojego przypadku? Że zaszłaś w nieoczekiwaną
      ciążę, nie mając skrupulatnych obserwacji, notatek czy nieuporządkowana wiedzę?

      . Znam
      > sporo kobiet, które też miały to doświadczenie (niestety, większość z nich
      > zaliczyła je do przykrych, na początku, niespodzianek).

      Jeśli powielały Ciebie, to co w tym dziwnego?

      O ile za skrupulatnośc
      > swoich obserwacji mogę ręczyć, o tyle o pozostałych się nie wypowiadam.

      A ja mam jednak watpliwości, co do Twojej skrupulatności. I juz to wykazałam.

      > Zażarte utrzymywanie, że coś jest niemożliwe, bo nie i już, gdy tymczasem ja
      > wiem, że tak było - dowodzi tylko braku merytorycznych argumentów...

      Tak, tak. Zażarte utrzymywanie, że tak musiało być, bo Ty przeciez wiesz, mimo
      braku merytorycznych argumentów, musi nas przekonać, że jest to jedynie słuszne
      wytłumaczenie i czas rozprawić się z badaniami w medycynie.
      :

      > Ja naukowo npr-em się nie zajmuję, dla mnie dowodem, że coś nastąpiło
      > są moje pomiary i obserwacje oraz wyniki monitoringu.

      To juz wyjaśnilismy.

      I żadna teoria mojego
      > doświadczenia nie zakwestionuje, bo jest tylko teorią - i o to mi chodzi
      > właśnie w tym wątku.

      Twoje niekomletne obserwacje i brak zapisów, wątpliwości co do poziomu wiedzy
      niezbednej do odpowiedzialnego stosowania NPRu to jest pewnik. Tam mamy
      wszystko „czarno na białym”.
      A to, co przebadano, dotknieto, udokumentowano- to jest teoria. Cóz za odkrycie!

      >Prawdziwy naukowiec w takim wypadku kapituluje

      Jesli ma wiarygodne dane , to oczywiście, że tak. Już wykazałam, że Twój
      przypadek wiarygodny nie jest. Prawdziwy naukowiec ma za duzo znaków zapytania,
      by Cię do nich mógł zaliczyc.

      - życie
      > teorię weryfikuje, można dane zdarzenie dopisać do listy niewyjaśnionych
      • burczykowa Re: Toya3- jak było najprawdopodobnie z "cudem" 02.02.05, 22:50
        - życie
        > teorię weryfikuje, można dane zdarzenie dopisać do listy niewyjaśnionych
        > wyjątków (to oddanie walkowerem :)) )

        Twój akurat wyjasnic mozna.
        lub zastanowić się nad dotychczasową
        > teorią - może dane zdarzenie ją obala? albo jest przyczynkiem do jej
        > modyfikacji?...

        Jak sobie wyobrazasz modyfikacje Twojego przypadku? W jakim celu? Co to wniesie
        do medycyny? Wykonano setki, tysiące badań hormonalnych, usg, rozmazów
        cytohormonalnych- stąd wiadomo, że u Ciebie inaczej nie jest i problem wynika z
        nieumiejętności oceny zjawisk przez samą Ciebie.

        > Naprawdę każdy lekarz może NAMACAĆ to skomplikowane zjawisko? To takie proste?

        To własnie jest takie proste, tylko Jakoś nie chcesz w to uwierzyć. Wolisz woal
        magii, tajemniczości i niezbadalności różnych zjawisk.
        >
        > Dla mnie wnioski z tej dyskusji są takie:
        > NPR jest złożeniem teoretycznych badań z dziedziny fizjoligii cyklu

        A jak Ty sobie wyobrażasz badania teoretyczne z fizjologii cyklu? Siadaja
        profesorowie, laboranci i ustalaja przy stole, kiedy u kobiety maja wystepować
        poszczególne zjawiska?
        Teoretycznie mozna załozyc, dlaczego I faza jest niepłodnością względna.
        Badania w medycynie sa praktyczne, doświadczalne, bo mozna mierzyc, ważyć i
        oznaczać- w przeciwieństwie do Twoich interpretacji własnych objawów płodności.


        . Złożoność
        > badanych zjawisk i ich zróżnicowanie u poszczególnych kobiet nie pozawala na
        > skonstruowanie jednoznacznych, niepodważalnych wytycznych, a jedynie na
        > określenie z dużym prawdopodobieństwem zajścia pewnych zdarzeń.

        To prawdopodobieństwo „wpadki” przy NPRze tego niezbicie dowodzi. A jak duzo
        badan przeprowadzono i jaką skutecznośc maja poszczególne metody NPR, możesz
        się przekonac choćby sięgając po „Naturalne metody planowania rodziny” Raith
        E., Frank P., Gunter F. z 1997 r. , wyd. PWN.

        Każdy jest w
        > innej sytuacji, więc jednym to prawdopodobiestwo wystarcza, inni muszą się
        > dodatkowo "upewniać"
        • burczykowa Miejsce na ewentualną dyskusję 02.02.05, 22:58
          Okazało się, że całość nie zmieściła się i zostało to podzielone. W związku z
          tym mam prosbę- jesli ktos chciałby tu napisac swoje zdanie na ten temat, to
          proszę to zrobic jako odpowiedź na ten własnie post, a nie wczesniejsze. Będzie
          czytelniej.
          • toya3 Re: Bronię się jak umiem ;) 03.02.05, 00:13
            Uff, ale mnie wypunktowałaś!:(( Muszę uznać porażkę, ale trochę na swoją obronę
            jednak napiszę - może to przeczytasz...

            Najpierw ogólnie: ani razu nie próbowałam choćby porównywać swojej wiedzy do
            Twojej, zwłaszcza teraz nie odważyłabym się. Uważam jednak, że kilkuletnie
            doświadczenie w stosowaniu npr i moja wiedza na ten temat pozwalają(pozwalały)
            mi zaliczać się do bardzo licznej grupy przeciętnych npr-ek. Przecież Twoja
            wiedza jest wyjątkowa - czy każdy, kto chce stosować npr prawidłowo, musi aż
            tyle wiedzieć? Chyba nie...
            Wiele razy pisałam o hipotetycznej kobiecie i nie byłam to ja, nie jestem w
            okresie premenopauzy, nie mam czwórki dzieci, tylko dwoje - w dalszej częśći to
            wskażę.
            teraz po kolei:
            Na wyjaśnieniu mojego przypadku nie zależy mi raczej, bo nic to nie zmieni,
            chyba, że z punktu widzenia poszerzenia wiedzy mojej i forumowiczek. I
            rzeczywiście opisałam swoją historię, aby rozpocząć dywagacje - jak widać, z
            powodzeniem ;)

            >> będzie dzidzia dobrze, jeśli nie to nastepny miesiac bez termometra
            >> - nie potrzebna jest żadna metoda

            >Ty nie postepowałas tak samo?
            Nie - ja wtedy starałam się o dziecko, ale pomiary i obserwacje prowadziłam.

            >>A z pamięci odtwarzać przecież nie będę...
            >Żadnych notatek, a do tego amnezja...
            Przyznaję - notatek nie przechowuję. Główne szczegóły tego cyklu zapamiętałam
            (ciekawe, dlaczego?;)), a odtworzenie całości z pamięci miałoby tu małą wartość.

            >Czy moja teoria jest prawdopodobna? Na pewno bardziej
            >prawdopodobna, od Twojej.
            Tu zgoda - ja żadnej teorii tu nie miałam, więc każda jest prawdopodobna.


            >> 2. w obszernej literaturze n/t npr niewiele stoi o tym, co powszechnie (nie
            >> tylko wśród lekarzy) określa się cyklami bezowulacyjnymi.

            >Na ten temat jest jednak wyjatkowo duzo- szczególnie w podręcznikach do
            >ginekologii.

            To dwie różne rzeczy - ja pisałam o literaturze npr-owej, a Ty w innym miejscu
            ubolewałaś, że studenci medycyny nie poznają npr, tylko fizjologię cyklu itp. Z
            podręcznikami ginekologii rzeczywiście nie zetknęłam się.

            >Jak się przedstawia Twoja wiedza w zakresie stosowania NPRu w takich
            >sytuacjach? Według Ciebie obowiązują normalne, dotychczasowe reguły...
            Tu punkt dla Ciebie ;)) - rzeczywiście wytyczne npr na okres premenopauzy nie
            były mi znane - dopiero dzięki tej dyskuzji wczytałam się w nie.

            >skrupulatność to m.in. prowadzenie swoich notatek. A z tym u Ciebie róznie
            >bywało.
            Prowadzenie notatek a ich przechowywanie przez 6 lat to co innego...A
            skrupulatna jestem do przesady.
            > Zasad (teoretycznych podstaw) też za bardzo nie znasz-
            Za bardzo - to może nie, ale wydawało mi się, że wystarczająco...

            >Ja niesystematycznym obserwacjom i zapiskom tez bym nie ufała.
            Nie masz podstaw, by moje obserwacje za takie uważać.

            >Oczywiście- w Billingsie jest dokładnie tak samo, że trzeba poczekac do 3 dni
            >po szczycie ale tego juz nie wiedziałaś, inaczej byś nie pytała...
            Tu znów masz rację - tu się machnęłam, byłam zbyt zaperzona i zasugerowana,
            więc nie doczytałam dokładnie.

            >>Łatki śluzu pojawiać się mogą w każdym
            >> cyklu i to kilkakrotnie, a do owulacji z różnych powodów nie dochodzi.

            >Czyli miewasz (miewałaś) jednak cykle z atrezją pęcherzyka jajnikowego?
            Ta wypowiedż była ogólna, nie pisałam o własnym przypadku, a cykle takie -
            możliwe, że miewam.

            >>Z "naturą"
            >> niewiele ma to wspólnego.
            Ta wypowiedź dotyczyła innego problemu - "wytrzymywania" bez współżycia nie
            wiadomo jak długo, co nie jest naturalne.

            >Dlaczego taka długa faza płodności??? Zasad w okresie laktacji czy podczas
            >premenopauzy nie umiemy? Nie wiemy, że cykle bezowulacyjne bez przyczyny jesli
            >sie zdarzają, to nie częściej niz 1-2 w roku?

            O zasadach napisałam wcześniej. A cykle bezowulacyjne w okresie premenopauzy
            zdarzają się coraz częściej i nie są bez przyczyny - przyczyną jest właśnie
            starzenie się.

            >O tej prawidłowości Twoich obserwacji objawów było juz na początku.
            >Niesystematyczne obserwacje i notatki,
            >braki wiedzy. to nie czyni
            >Twojego przypadku wiarygodnym- juz to pisałam.
            Znów to samo - skąd to przekonanie o mojej niestematyczności? O
            nieprawidłowości obserwacji?

            >> No czekam, może dowiem się czegoś nowego... o moim cudzie sprzed 6 lat ;)
            >Raz czekasz na wyjasnienie, drugim razem chcesz, by to stało się tylko
            >przyczynkiem do dyskusji, teraz znowu chcesz poznać uwarunkowania „cudu”.
            >Już poznałas.
            >To gdzie ten cud?

            Nie wyczułaś tu ironii?

            >>którego stwierdzenie wykluczałoby w 100% wystąpienie owulacji
            >> od momentu jego wystąpienia aż do krwawienia. Nawet samo jajeczkowanie nie
            >>daje takiej pewności.
            >Jajeczkowanie i owulacja to to samo. Tego tez nie wiedziałaś?

            Właśnie wiedziałam! Właśnie o owulację mi chodziło.

            >Że zaszłaś w nieoczekiwaną
            >ciążę, nie mając skrupulatnych obserwacji, notatek czy nieuporządkowana wiedzę?
            Znów to samo!(jw)

            >A ja mam jednak watpliwości, co do Twojej skrupulatności. I juz to wykazałam.
            Nie znalazłam, gdzie.

            >To własnie jest takie proste, tylko Jakoś nie chcesz w to uwierzyć. Wolisz woal
            > magii, tajemniczości i niezbadalności różnych zjawisk.
            Nie wolę woalu... ;))

            >A stwierdziłas, że przecież wszystko już, co niezbedne wiesz. LUF bardzo często
            >występuje podczas laktacji. Mając 4 dzieci i karmiąc piersia, Ty nie wiedziałas
            >o LUF???
            Wyjaśniłam wyżej, że to nie ja mam tę 4-kę dzieci. Piersią karmiłam, TERMINU
            LUF nie pamiętałam - przyznaję.
            >Zaezało Ci na dokładnym zbadaniu cyklu, ale tego nie zrobiłas. Gdzie logika
            >Twojego tłumaczenia?
            Skąd wiesz, że nie zrobiłam? (znów - jw)

            >>Nie wytaczać coraz cięższych do czytania
            >> argumentów

            >Cóz Ci na to poradze, że medycyna obfituje w taki trudny język? Ale sa za to
            >słowniki terminów medycznych. W sam raz dla kogoś, kto czyta i nie rozumie.
            >Polecam.
            Znów nie wyczułaś przekąsu w moim poście.

            >> I dopiero przy takiej
            >> okazji można się naprawdę dużo dowiedzieć.
            >Szczególnie o kolejnych cudach.
            Miałam raczej na myśli Twoje wyjaśnienia...

            >> Środka na co? ;))
            >>
            >Problemy z mysleniem?
            A może problemy z poczuciem humoru?

            >Żegnam.

            Może, mimo kategorycznego zakończenia, zajrzysz jednak tu jeszcze? ;)
            Mam taką nadzieję, bo mimo mego zacietrzewienia nie mogę nie pochylić się z
            szacunkiem Twoją znajomością tematu i trudem, jaki sobie zadałaś, by odnieść
            się do moich postów.
            Dziękuję za tę dyskusję i - mam nadzieję - do poczytania wkrótce! Toya




            • klara.brzoza Re: Bronię się jak umiem ;) 03.02.05, 00:24
              No to napiszę co myslę: spędziłam przed kompem parę godzin, by wyjasnić sprawy,
              odłozyłam częśc bardzo waznej roboty, chłopaki sami przygotowywali i jedli
              kolację. A Ty miałas niezłą zabawę. Znasz taki przypadek, kiedy ktos wołał, że
              sie topi, wszyscy biegli na pomoc, ratowali, a on zadowolony, bo żart mu sie
              udał? A na drugi raz juz nikt mu nie pomógł, bo wszyscy wzieli to za żart.I z
              Tobą może byc to samo. Ja przynajmniej nie zamierzam z Toba prowadzić żadnej,
              nawet najmniejszej dyskusji. Szkoda czasu. Lepiej go było dzisiaj przeznaczyc
              na wspólne czytanie bajek albo zrobienie tego, co było ważne. Dziekuję za
              spie***ny cały wieczór. Jak sie teraz czujesz? Ulzyło?
              • toya3 Re: klara.brzoza 03.02.05, 09:27
                >spędziłam przed kompem parę godzin, by wyjasnić sprawy,
                Parę odzin zabrało Ci stwierdzenie, że nie odpowieada Ci to, co czytasz??? To
                po co czytałaś dalej?

                > A Ty miałas niezłą zabawę
                Taką samą, jak każdy na forum - po to jest, by rozmawiać o tym, o czym się
                chce. A przy okazji dużo można się nauczyć - ja przynajmniej skorzystałam.
                Jesli dla Ciebie była to strata czasu - to tylko Twój problem.

                > Znasz taki przypadek, kiedy ktos wołał, że
                > sie topi, wszyscy biegli na pomoc, ratowali, a on zadowolony, bo żart mu sie
                > udał? A na drugi raz juz nikt mu nie pomógł, bo wszyscy wzieli to za żart.I z
                > Tobą może byc to samo.

                Nie prosiłam o pomoc, od początku jasne było, że chcę pogadać i tyle. Komu to
                odpowiadało, to uczestniczył.

                > Ja przynajmniej nie zamierzam z Toba prowadzić żadnej,
                > nawet najmniejszej dyskusji
                Nie prowadziłaś dotąd przecież też? Więc o co chodzi?
                Że szukałaś rozwiązania jakiegoś swojego problemu nie tam, gdzie trzeba? Może
                należało zadać po prostu pytanie?
                > Dziekuję za
                > spie***ny cały wieczór. Jak sie teraz czujesz? Ulzyło?
                Ja Ci się w wieczór nie wpychałam. Dyskusja dla mnie była pouczająca z różnych
                względów. Czy ulżyło? Chyba tak, bo wyjaśniłam pewne sprawy z p. Burczykową.

                PS Ubolewam, że tak cię sfrustrowało czytanie cudzej dyskusji, że aż do
                wulgaryzmow się uciekasz...
            • nataszkam Re: Bronię się jak umiem ;) 03.02.05, 08:34
              No to świetnie sie spisałaś. To podłość z Twojej strony.Ja też spędzałam tu
              pare godzin, śledziłam Twoje wypociny, bo chciałam dowiedziec sie czegos
              kionstruktywnego, chciałam uzyskac jakies wyjaśnienia.
              Każdy, kto trafiłby tu przez przypadek (jak np. ja), albo odwiedzał Was
              regularnie, miałby wrażenie, że NPR to cos z wyliczanek, nakazane przez kościół
              i ze współczesną wiedzą nic nie mające wspólnego. Szukałby dalej swej cudownej
              metody na cudowne pożycie, zastanawiał się, czy po imprezie z alkoholem piguły
              zadziałają czy nie (bo jak to niby sprawdzić)czy co wybrac po porodzie (jak
              ja). Bo z twoich wypowiedzi to wynikało jedno:nasz organizm swoje, a i NPR
              swoje i wszystko może się zdarzyć, nawet owulacja bez owulacji, a cuda są na
              porządku dziennym tylko kościół nie pozwala zmienic teorii, bo to by mu nie
              pasowało.
              Wiiedza taka kolosalna pewnie nie jest konieczna stosującym NPR, ale czasami
              się przydaje- choćby w dyskusji z lekarzem, a i dla podniesienia własnych
              umiejętności bardzo przydać się może.
              W jakim celu zaangażowałas tę dyskusję? Udowodnic, że NPR to metoda do kitu, że
              lepiej wybrac co innego (agitowałaś za antykoncepcją?)?
              Gratuluję poziomu głupoty.
              No i nie wiem, jak pozostali, ale coś mi się wydaje, że gwrrrr, tamara, gretta
              no i toya to te same osoby.
              • zxcvbn1 Re: Bronię się jak umiem ;) 04.02.05, 23:57
                > No i nie wiem, jak pozostali, ale coś mi się wydaje, że gwrrrr, tamara, gretta
                > no i toya to te same osoby.

                Taaak, tylko ci się wydaje. Kiepskie te twoje tropy :). Gubię się w nich równie
                mocno, co w tropach majkabis
                (forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14906&w=20189569&a=20207329).

                Nie mam pojęcia, czy inne wymienione przez ciebie osoby są tożsame, ale cieszę
                się, że dostarczają większości z nas rozrywki. Jak to ktoś już zauważył - nudno
                by tu było, gdyby pojawiały się tylko wątki w stylu "pomocy! tempka". Mało tego,
                forum byłoby rzadziej odwiedzane, więc nawet na te monotonne pytania ciężko by
                było uzyskać szybką, wyczerpującą, wielostronną odpowiedź. No i kto by słyszał o
                bezowulacyjnych cyklach jajnikowych i innych takich? Po raz kolejny dowiedziałam
                się, że NPR jest bardzo łatwe w stosowaniu i interpretacji tylko wtedy, gdy
                nasze organizmy funkcjonują szablonowo...
                • burczykowa Re: Bronię się jak umiem ;) 05.02.05, 00:23
                  A ja zauważyłam jednak coś ciekawego:

                  rozalka8 03.02.2005 11:56 + odpowiedz


                  "Przykro mi, że zostałaś na tym forum niemiło potraktowana"-została też tak
                  potrakowana przez ciebie,bo przytakiwałaś klarze-brzozie,kiedy ta z oburzeniem
                  stwierdziła,że "zamiast ruszyć szare komórki" czepiają się burczykowej i drążą
                  "pseudoproblemy".Poza tym sama oceniłaś dziewczyny,które napisały o swoich
                  nietypowych doświadczeniach,że się dowartościowują pisząc jakie są nietypowe.
                  To ty,klara-brzoza ,burczykowa nie macie pokory wobec natury,bo uważanie ,że
                  KAŻDY organizm działa szablonowo ;

                  Ta wypowiedź dotyczyła tego watku:

                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14906&w=20137997
                  A na nim rozalka nie występowała, więc majcebis zapewne chodziło, pod jakim
                  nickiem tam się ukryła. Mnie to nie ciekawi w ogóle.
                  • zxcvbn1 Re: Bronię się jak umiem ;) 05.02.05, 10:47
                    No i nadal nie widzę tu ŻADNEGO śladu wystąpienia rozalki8 pod innym nickiem.
                    Owszem, opowiada, co się działo - ale czy gdziekolwiek pisze, że się wypowiadała
                    tam??? Czy cokolwiek świadczy o tym, że się wypowiadała? Pewnie, że jej nick nie
                    pojawił się w tamtym wątku, a to nie znaczy, że go nie czytała! Czy jak się
                    czyta wątek, to trzeba od razu się tam wypowiadać????? Od samego czytania nick
                    się w wątku nie pojawia!

                    Zatem co ciekawego zauważyłaś w tamtym tekście, Burczykowa? Relację z tego, co
                    się działo gdzieś kiedyś??? Niech mnie ktoś oświeci, bo może dostrzegacie tu
                    jakiś ukryty tekst, którego ja nie widzę...
                • zamia1 Re: Bronię się jak umiem ;) 05.02.05, 09:43
                  > Po raz kolejny dowiedziałam się, że NPR jest bardzo łatwe w stosowaniu i
                  interpretacji tylko wtedy, gdy nasze organizmy funkcjonują szablonowo...

                  Wszystko jest łatwe, gdy funkcjonuje szablonowo. NPR nie jest tu zadnym
                  wyjątkiem.

                  Na szczęście Ty jesteś dociekliwa, analizujesz różne hipotetyczne możliwości,
                  więc powinnaś dać sobie radę i wtedy, gdy osobiście spotkasz się z jakimś
                  nieszablonowym problemem podczas stosowania NPR ;-)

                  > No i kto by słyszał o bezowulacyjnych cyklach jajnikowych i innych takich?

                  Ja słyszałam. Znam z teorii, bo sama jeszcze się z takim cyklem nie spotkałam
                  (a rozpoczęłam trzecią dekadę przygody z NPRem).

                  Pozdrawiam.

                  • zxcvbn1 Re: Bronię się jak umiem ;) 05.02.05, 11:04
                    > więc powinnaś dać sobie radę i wtedy, gdy osobiście spotkasz się z jakimś
                    > nieszablonowym problemem podczas stosowania NPR ;-)

                    A widzisz, już się spotkałam. Wydawało mi się, że z czymś typowym, ale okazuje
                    się, że nie. I nie potrafię sobie z tym poradzić.

                    > > No i kto by słyszał o bezowulacyjnych cyklach jajnikowych i innych takich?
                    >
                    > Ja słyszałam. Znam z teorii, bo sama jeszcze się z takim cyklem nie spotkałam
                    > (a rozpoczęłam trzecią dekadę przygody z NPRem).

                    To chwała tobie. Ja się o takich niespodziankach dowiaduję dopiero przy okazji
                    powstawania wątków takich, jak tamary czy toi. I myślę, że wiele osób tak jak ja
                    - ufa temu, co mówią nauczyciele, lmm, Wrochna itp. - a dopiero, gdy się pojawi
                    niespodzianka, okazuje się, że... jakiś "autorytet" czegoś nie dopowiedział...
                    • zamia1 Re: Bronię się jak umiem ;) 05.02.05, 11:36
                      > I myślę, że wiele osób tak jak ja - ufa temu, co mówią nauczyciele, lmm,
                      Wrochna itp. - a dopiero, gdy się pojawi niespodzianka, okazuje się, że...
                      jakiś "autorytet" czegoś nie dopowiedział...

                      Myślę, że chodzi o co innego. Takie przypadki są po prostu bardzo rzadkie
                      (mówię to na podstawie lektury forum, nie znam zadnych badań na ten temat).
                      Nie sądzę, że brak na tych stronach opisów cykli bezmiesiączkowych, czy innych
                      (np wykres typu "mewa", o której dowiedziałam się z tego forum) podważał
                      rzetelnośc wymienionych przez Ciebie stron.

                      Napisz, z czym nie potrafisz sobie poradzić.

                      • fiamma75 Re: Bronię się jak umiem ;) 05.02.05, 11:50
                        A właściwie co to jest wykres typu "mewa"? Podejrzewam, że mogę znać pod inną
                        nazwą, ale chciałabym się upewnić.
                        • zamia1 Re: Bronię się jak umiem ;) 05.02.05, 14:05
                          Tu jest opis

                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14906&w=16356340&a=16425329
                          • fiamma75 Re: Bronię się jak umiem ;) 05.02.05, 15:48
                            Dziękuję. Teraz wiem, o co chodzi :-) Ponieważ stosuję Rotzera, taka "mewa " mi
                            nie straszna, zresztą parę razu się zdarzyła :-)
                      • zxcvbn1 Re: Bronię się jak umiem ;) 05.02.05, 18:07
                        > Takie przypadki są po prostu bardzo rzadkie
                        > (mówię to na podstawie lektury forum, nie znam zadnych badań na ten temat).

                        Obawiam się, że to nie są aż tak rzadkie przypadki, szczególnie że mnie się już
                        niektóre zdążyły zdarzyć :) (b.c.j. jeszcze nie miałam okazji doświadczyć).
                        Chyba że ja mam takie dziwne szczęście do rzadkich przypadków :).

                        > Nie sądzę, że brak na tych stronach opisów cykli bezmiesiączkowych, czy innych
                        > (np wykres typu "mewa", o której dowiedziałam się z tego forum) podważał
                        > rzetelnośc wymienionych przez Ciebie stron.

                        Według mnie jednak podważa.

                        > Napisz, z czym nie potrafisz sobie poradzić.

                        Może jednak nie na forum. Ale jeśli mi dasz np. e-mail, albo numer gg, to
                        chętnie ci o tym napiszę. Możesz mi też wysłać jakiś namiar na mój mail gazetowy.

                        Pozdrawiam
                        • zamia1 Re: Bronię się jak umiem ;) 06.02.05, 13:55
                          Możesz napisać (zamia1@gazeta.pl), ale weź pod uwagę, że nnie jestem
                          nauczycielem NPR tylko zwykłym użytkownikiem i w związku z tym nie podejmę się
                          rozwikłania jakichś zawiłości interpretacyjnych. O to naprawdę lepiej zapytac
                          na forum.

                          Pozdrawiam
                  • toya3 Re: Bronię się jak umiem ;) 05.02.05, 11:52
                    > (a rozpoczęłam trzecią dekadę przygody z NPRem).
                    Gratuluję i zazdroszczę !:)
                    I wierzę, że do końca npr nie rozczaruje Cię - po dwudziestu latach jesteś nie
                    tylko doświadczona, ale wiesz już na pewno, że to metoda dla Ciebie. I dla
                    wielu, wielu innych - też. Ale nie dla wszystkich!
                    • zamia1 Re: Bronię się jak umiem ;) 05.02.05, 14:07
                      A kto twierdzi, że dla wszystkich?
                      :-)
                  • zamia1 Re: Bronię się jak umiem ;) 06.02.05, 13:49
                    Chodziło mi o bezmiesiączkowe cykle
                    iner.pl/pyt.php pytanie 11
                    • zxcvbn1 Re: Bronię się jak umiem ;) 06.02.05, 13:53
                      > Chodziło mi o bezmiesiączkowe cykle

                      Mnie oczywiście też... :)))
            • nataszkam Przepraszam grwwww 03.02.05, 08:58
              Mnie nie chodzilo o grwwww a o zxcvbn.Przepraszam Cie, grwrrr (czy jakos tak).
              • toya3 Re: Przepraszam grwwww 03.02.05, 09:35
                >No i nie wiem, jak pozostali, ale coś mi się wydaje, że gwrrrr, tamara, gretta
                >no i toya to te same osoby.
                > Mnie nie chodzilo o grwwww a o zxcvbn.Przepraszam Cie, grwrrr (czy jakos tak).

                No właśnie - zapędzasz się w swojej nadpodejrzliwości. Z tamarą, grettą i
                zxcvbn (czy jak mu tam), nawet jeśli to jedna i ta sam osoba, nie mam nic
                wspólnego. Tym bardziej z grrrw.
                NIe masz lepszych zajęć, tylko tropienie nicków? To zwróć uwagę na szczegóły
                ich pisowni, bo ktoś rzeczywiście nieźle Cię kiedyś skołuje ;)
                • grrrrw Re: Przepraszam grwwww 04.02.05, 13:03
                  Nie szkodzi !
          • toya3 Re: Jeszcze o linkach 03.02.05, 09:44
            To jeszcze raz ja. Wczoraj nie dałam już rady poruszyć jeszcze jednej sprawy.
            Ty też ją pominęłaś, więc pozwolisz, że wrócę. Tym razem naprawdę nie chcę być
            zaczepna...

            > zaraz, zaraz - prawidłowe stwierdzenie faktu owulacji i wejścia w fazę
            > > bezwzględnej niepłodności w/g npr pozwala zaniechać jakichkolwiek dalszych
            > > obserwacji aż do miesiączki - czyż nie?
            >
            > jesli opracowałas jakąś własną metode, to nie miej pretensji,że jest zawodna.

            >??? Odsylam do linkowni - iner, wrochna - może oni też się mylą? Bo piszą
            >raczej wyrażnie o npr:
            >INER:
            >Wieczór tego dnia możemy przyjąć jako początek okresu niepłodności
            >poowulacyjnej.
            >Wskazana jest dalsza obserwacja i mierzenie temperatury aż do wystąpienia
            >miesiączki. Po uzyskaniu doświadczenia nie jest to konieczne.

            >Wrochna:
            >Jeżeli powyższe warunki są spełnione, wieczór 3-go dnia temperatury wyższej
            >uznajemy za niepłodny. Okres niepłodny trwa aż do miesiączki i w tym czasie
            >nie musimy już mierzyć temperatury ani obserwować śluzu.

            >to chyba ty, p.Burczykowa, założyłaś wątek pt. "coś mnie trafi" w którym
            >wytykałaś rozmaitym tekstom o npr nierzetelność, prawda? I bardzo dbasz
            (chwała Ci za to!) o prezycyjne i wyczerpujące informowanie o zasadach npr.

            > I co w takim razie z tymi linkami? Może je usunąć, bo podając informacje
            > niepełne i ogólne - więcej szkodzą niż uczą?

            No więc?
            Pozdrawiam
            • mimoooza Re: Jeszcze o linkach 03.02.05, 10:13
              Problem jest taki, że sprawa dotyczy konkretnie Twojego wypadku sprzed 6 lat (o
              ile dobrze pamiętam). Nie masz danych, nie pamiętasz, więc i nie masz
              argumentów na to, że rzeczywiście objawy wskazywały na to, że rozpoczął się u
              Ciebie okres niepłodności poowulacyjnej, że skok temperatury był wyraźny, był
              skorelowany z zanikiem śluzu itd. A ponieważ jak rozumiem starałaś się o
              dziecko, a nie o uniknięcie poczęcia, nie można wykluczyć, że było inaczej niż
              mówisz - okres płodności jeszcze trwał, a więc trzeba było nadal prowadzić
              obserwacje).
              • toya3 Re: Jeszcze o linkach 03.02.05, 10:27
                Nic nowego nie napisałaś - wszystko to już stwierdziła wcześniej Burczykowa. Ja
                tylko o rzetelność linków teraz pytałam.
                Toya
    • tamara.t Re: Toya3- jak było najprawdopodobnie z "cudem" 03.02.05, 10:15
      Zaprzeczam, bym była tożsama z kimkolwiek na tym forum. To po pierwsze.
      Byłam i pewnie będę wierną czytelniczką forum. Bo podejmowalo trudne i wazne
      sprawy. Nie jestem smiała, więc duzo czasu zajęło mi zanim opisałam swój
      przypadek. Chciałam by byl to glos w dyskusji, dowod na to, że natura może
      płatać figle i że trzeba zachowac ostrożność - może nie rezygnowac tak od razu
      z mierzenia temp. przez cały cykl i obserwacje prowadzić przez cały cykl?
      Tylko tyle i az tyle chcialam powiedzieć.
      Niestety zostałam zakrzyczana, bo osmieliłam się być wyjątkiem, a te się w npr
      nie zdarzają.
      Posądzano mnie o konfabulację, posiadanie kilku nicków, dyskutowanie samej ze
      sobą.
      Mam prośbę - może zastrzeżcie we wstępie do forum, że wyjątki, dziwne
      przypadki, albo wątpiący nie mają wstepu - będzie łatwiej - stresu mnie
      dla "starych forumek" i dla nas wątpiącyh i poszukujących.
      Że jest to miejsce dla pewnych swego i zadowolonych z npr.
      Z szacunkiem
      Tamara
      • toya3 Re:Dobrze, Tamaro! 03.02.05, 10:35
        Obiema rękami podpisuję się pod każdym Twoim tutaj słowem. Też minęło sporo
        czasu, zanim z tylko czytelniczki stałam się uczestniczką dyskusji. Dla mnie
        też to forum było źródłem wielu informacji. I też mam takie odczucia, jak
        Ty.Opisałam je w pierwszym poście swojego wątku. I raczej się to nie zmieniło.
        Ale odwiedzać to forum zamierzam nadal, dopóki będzie to możliwe. Pozdrawiam -
        Toya
        • lillavati Re:Dobrze, Tamaro! 03.02.05, 13:53
          A ja się cieszę, że Toya i Tamara opisały swoje przypadki. Gdyby nie to,
          Burczkowa nie zrobiłaby swojego wykładu nt fizjologii, a przyznacie chyba, że
          jest bardzo ciekawy. Dla mnie wnioski są takie: NPR ma bardzo jasne reguły i
          jeśli się ich przestrzega, nie powinno być żadnych niespodzianek. Tyle tylko, że
          nie jest to takie proste, jak się wydaje. Bo trzeba się opierać na własnej
          ocenie sytuacji, a tu łatwo o pomyłki: o ile temperatura nie stwarza chyba
          problemów (choć też różnie to bywa), to ze śluzem może być gorzej (jeszcze
          płodny czy już nie?)
          • jola_ep Re:Dobrze, Tamaro! 03.02.05, 16:11
            > A ja się cieszę, że Toya i Tamara opisały swoje przypadki. Gdyby nie to,
            > Burczkowa nie zrobiłaby swojego wykładu nt fizjologii, a przyznacie chyba, że
            > jest bardzo ciekawy.

            Ja też :)
            Przyznacie też chyba, że jest to forum _dyskusyjne_ :) W toku zażatej dyskusji
            bardzo ciekawych rzeczy można się nauczyć :)

            Pozdrawiam
            Jola
          • genepis Podpisuję się pod postem lilavati 03.02.05, 22:05
            Wpadłam na chwilkę by troszke poczytać i wrzucę mój kamyczek do ogródka:-)
            Bardzo dobrze toya i tamara, że opisujecie swoje przypadki. Nawet jeśli wnioski
            jakie wyciągnęłyście (obie lub tylko jedna z Was) ze swoich przypadków okażą się
            summa summarum błędne to jednak warto było - bo dyskusja zaiste ciekawa i można
            się naprawdę wiele dowiedzieć.
            A swoją droga - mam nadzieję, że klarze.brzozie uda się nakłonic prof. Chazana
            do skomentowania przypadku tamary.
            Bardzo to wszystko ciekawe i pouczające.

            Pozdrawiam i znikam

            genepis
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka