geesje
01.06.05, 09:05
Przy okazji wizyty u koleżanki wpadło mi w ręce pisemko jej córek - "Girl".
No i trochę się zdziwiłam. Jeden z artykułów omawiał oczywiście problem
antykoncepcji. W sposób pseudonaukowy - podobnie jak to w "Wysokich Obcasach"
kiedyś było i Łaskawe Panie raczyły zauważyć - omawiał różne metody,
naturalne, mechaniczne itp. Pomijam fakt absolutnych bzdur tak wypisywanych,
jeśli chodzi o skuteczność (cytuję z pamięci: "obserwacja śluzu jest
niemiarodajna, sprawdza się w wyjątkowych przypadkach" itp.). Wydźwięk
artykułu - drogie dziewczyny, proszę bardzo, pigułka za was wszystko załatwi.
A to jest pismo dla młodszych nastolatek - 13-, 14-letnich. No comments.
Ale temat zasadniczy - zauważyłam że w każdym piśmie kobiecym, bez względu na
jego poziom, w maju/czerwcu pojawia się temat dyzurny - ANTYKONCEPCJA NA
WAKACJE. Zastanawiało mnie zawsze i nadal dziwi, czy według tych
redaktorów/redaktorek, kobiety w wakacje dostają kompletnego fioła i
zapominają o wszystkim, że trzeba nagle je zacząć w trybie pilnym edukować?
Oczywiście wszystkie te artykuły są bardzo tendencyjne i chyba jednak
sponsorowane przez producentów środków wszelakich ;)
Jakie są wasze refleksje po takiej lekturze?
Pozdrawiam.