Dodaj do ulubionych

npr a życie w biegu

03.06.05, 09:35
Witam.Nigdy tu jeszcze nie pisałam ale podczytuję dość często. Npr podoba mi
sie jako metoda naturalna, nie obciążająca organizmu kobiety jednak w moim
przypadku fakt zainteresowania nią nie ma nic wspólnego z moimi przekonaniami
religijnymi.To tak tyt.wstępu.
Wiem, że npr jest metodą bardzo skuteczną pod warunkiem przestrzegania
podstawowej zasady czyli okresowej wstrzemiężliwości.Jest to więc sposób
wymagający wielkiego zorganizowani i mam wrażenie ustabilizowanego życia.
Proszę mi powiedzieć jak się to ma do rodzin takich jak moja, z trójką małych
dzieci, z rodzicami pracującymi gdzie współżycie małżeńskie jest i tak bardzo
utrudnione i odbywa się właściwie wtedy gdy jest okazja (dzieci u babci lub
jakimś cudem akurat wszystkie śpią itd)a nie w jakimś zaplanowanym okresie.
Dodatkowo nie ma mowy o zapewnieniu iluś tam godzin nieprzerwanego snu
potrzebnego do zmierzenia temperatury bo zdarza mi się praktycznie co noc
wstawać wiele razy do róznych płaczących lub rozkopanych osobników (często
nad ranem). Obawiam się, że przy zastosowaniu npr moje i tak mocno
utrudnione "pozycie intymne" po prostu przestałoby istnieć.
Czy ma ktoś z Was jakieś sprawdzone sposoby na zaradzenie opisanej przeze
mnie sytuacji?
Obserwuj wątek
    • sylwiksylwik Re: npr a życie w biegu 03.06.05, 11:36
      moze obserwacje sluzu, szyjki i pomiar temperatury (zobaczyc czy cos w tym
      widac) zeby wyznaczyc nieplodnosc poowulacyjna, kiedy mozna bez prezerwatywy a w
      dni niepewne prezerwatywa - kupowana w aptece, jakiejs dobrej firmy.
    • caillou Re: npr a życie w biegu 03.06.05, 11:58
      Witaj :-)
      Mam podobnie: trójka małych dzieci,nocne wstawanie, niezbyt wiele snu itp.
      Myślę, że nie ma innej rady jak tylko spróbować i zobaczyć jak te wszystkie
      czynniki wpływają na Twój cykl i pomiary PTC. U mnie, mimo tych
      wszystkich "atrakcji" ze strony dzieci wykresy są czytelne.
      Warto obserwować swój organizm, wiedzieć co się dzieje w danym momencie i z tej
      wiedzy robić odpowiedni użytek. Niepłodność poowulacyjna to dobrych kilka (a
      czasem nawet kilkanaście) dni więc można trochę czasu wygospodarować na chwile
      we dwoje.
      Jest jeszcze niepłodność przedowulacyjna (niestety względna ;-)) i tu pewnie
      mogą się przydać jakieś "wspomagacze", przynajmniej na początku, dopóki nie
      będziesz miała pewności co do swoich obserwacji.
      Życzę powodzenia
      Pozdrawiam
      Caillou
    • slawek722 Re: npr a życie w biegu 03.06.05, 12:19
      My nigdy nie stosowalimy antykoncepcji a NPR służy nam już około 10 lat :)

      Mieliśmy szereg trudności, które potencjalnie powinny wykluczyć NPR:
      - nieregularne okresy
      - moje częste kilkudniowe wyjazdy
      - praca żony w nocy np. dwie nocki w tygodniu
      - dwójka rozbrykanych maluchów
      Itp….

      Mimo tych wszystkich przeciwności, nie zauważyliśmy istotnych problemów z
      zastosowaniem metody.

      Ważniejsza jest jednak nie sama strona techniczna, ale postawa skierowana ku
      drugiej osobie.
      Nie chcę moralizować, ale to, że nie możemy zawsze, kiedy byśmy chcieli wiele
      nas nauczyło i dało przez to przeżyć zupełnie inne wartości – których nie
      oddałbym za żadne skarby świata :)
      • grzybnia Re: npr a życie w biegu 03.06.05, 12:54
        Jeśli chodzi o postawę względem drugiej osoby to myślę,że już sam tryb życia
        który prowadzimy wymusił niejako w nas szacunek zarówno dla małżonka jak i dla
        całej rodziny.Musimy się przeciez niejednokrotnie (a właściwie bez przerwy)
        powstrzymywać ze względu na brak czasu (prawie cały dzień jesteśmy poza domem),
        dzieci...Obawiam się, że dodatkowe wyrzeczenia w czasie "niebezpiecznym" to
        naprawdę byłoby tak wielkie okrojenie tej dziedziny naszego życia, że stałoby
        sie to nie do zniesienia. Przecież każdy ma jakiś próg wytrzymłości.
        Pomysł z prezerwatywą jest jakimś rozwiązaniem ale obawiam się, że umarłabym ze
        strachu gdybym wiedziała, że w okresie płodnym zdaję się na metodę o stosunkowo
        niskiej skuteczności.
        Dziękuję za wszystkie podpowiedzi i proszę o więcej:-)
        • slawek722 Re: npr a życie w biegu 03.06.05, 13:15
          grzybnia napisała:

          > Jeśli chodzi o postawę względem drugiej osoby to myślę,że już sam tryb życia
          > który prowadzimy wymusił niejako w nas szacunek zarówno dla małżonka jak i
          dla
          > całej rodziny.Musimy się przeciez niejednokrotnie (a właściwie bez przerwy)
          > powstrzymywać ze względu na brak czasu (prawie cały dzień jesteśmy poza
          domem),

          To rzeczywiście pewien problem, być może warto by się nad tym bardziej
          zastanowić. Ważne jest aby wprowadzić odpowiednią higienę życia domowego, czyli
          aby życie zawodowe całkiem nie przesłoniło innych wartości, mam tu na myśli nie
          tylko pożycie intymne ale chociażby wychowanie dzieci, czy prowadzenie dialogu
          z małżonkiem.
          Jeżeli przesadzicie z brakiem czasu dla siebie i swojej rodziny, skutki tego
          mogą być nieodwracalne np. poczucie pustego domu. Sam seks niczego w tym
          przypadku nie załatwi, jak również zapewnienie dzieciom tylko odpowiedniego
          standardu materialnego.


          > dzieci...Obawiam się, że dodatkowe wyrzeczenia w czasie "niebezpiecznym" to
          > naprawdę byłoby tak wielkie okrojenie tej dziedziny naszego życia, że stałoby
          > sie to nie do zniesienia. Przecież każdy ma jakiś próg wytrzymłości.

          Co do progu wytrzymałości, to gdyby Twój mąż wyjechał np. pewien okres a
          następnie po przyjeździe stwierdził, że musiał korzystać z usług innych kobiet
          bo po prostu nie wytrzymał – czy byłoby by to dla ciebie naturalne zachowanie ?
          Dojrzały człowiek musi umieć powstrzymywać się od różnych rzeczy :)


          > Pomysł z prezerwatywą jest jakimś rozwiązaniem ale obawiam się, że umarłabym
          ze
          >
          > strachu gdybym wiedziała, że w okresie płodnym zdaję się na metodę o
          stosunkowo
          >
          > niskiej skuteczności.
          > Dziękuję za wszystkie podpowiedzi i proszę o więcej:-)


          Podsumowując – sam seks, czyli jego dostępność w każdym czasie nie rozwiązuje
          problemu relacji, więzi, miłości etc… Jeżeli jest seks a nie ma czegoś więcej,
          czyli więzi, dialogu, zrozumienia, czasem wyrzeczenia to i tak miłość może
          pozostać niejako pusta. Jeżeli oddzieli się doznania zmysłowe od samego
          człowieka, to może przez chwilę będzie poczucie odprężenia ale w dłuższym
          okresie może niestety zrodzić się poczucie uprzedmiotowienia – wzajemnego
          używania a nie miłowania.
          • poprzezknieje Re: npr a życie w biegu 03.06.05, 15:38
            "Podsumowując – sam seks, czyli jego dostępność w każdym czasie nie rozwiązuje
            problemu relacji, więzi, miłości etc… Jeżeli jest seks a nie ma czegoś więcej,
            czyli więzi, dialogu, zrozumienia, czasem wyrzeczenia to i tak miłość może
            pozostać niejako pusta. "

            slawek nie rozumiem po co wypisujesz takie rzeczy ?
            przeciez grzybnia napisala ze jezeli chodzi o wiez malzenska to jest wszystko w
            porzadku - wiec po co piszesz o jakims problemie?
            a ty na upartego roztrzasasz ten temat sugerujac niejako ze jednak u niej cos
            jest niewporzadku

            po co to walkujesz jezeli problemem jest rzadki seks a nie wiez malzenska ?
            seks jest bardzo waznym elementem zycia malzenstwa i tyle i nie wynika to z
            zadnej nauki jakiegokolwiek kosciola tylko po prostu
            ze zwyklych odczuc malzonkow
            i nie ma co sie silic na rozwazania co jest wazniejsze dla orgaznizmu mózg czy
            serce bo i jedno i drugie jest bardzo wazne
            i wiez malzenska i seks jest wazny a jak z jednym jest problem to jest problem
            i nie udawajmy ze go nie ma nie szukajmy na sile problemow gdzie indziej
            • slawek722 Re: npr a życie w biegu 03.06.05, 16:02
              poprzezknieje napisała:

              > slawek nie rozumiem po co wypisujesz takie rzeczy ?
              > przeciez grzybnia napisala ze jezeli chodzi o wiez malzenska to jest wszystko
              w
              > porzadku - wiec po co piszesz o jakims problemie?
              > a ty na upartego roztrzasasz ten temat sugerujac niejako ze jednak u niej cos
              > jest niewporzadku

              Ja też nie rozumiem co wypisujesz i jak zauważyłem nie tylko ja.
              Poza tym widzę, że masz naturę podglądacza – nie odpisujesz w ogóle na pytania
              stawiane Tobie a jedynie wyrażasz swoje niezadowolenie z tego co piszą inni.
              Jeżeli chcesz podyskutować to najpierw określ siebie.

              Co do Grzybni, to w żaden sposób nie próbowałem jej sugerować, że ma problem z
              więzią małżeńską.
              Pokazałem jednak szerszy kontekst zagadnienia.

              Wydaje mi się, że moja wypowiedź była w tonie życzliwym.
              - ale to niech oceni sama Grzybnia
              (Grzybnio, proszę o twój komentarz, jak odebrałaś moją wypowiedź na twój temat)


              > po co to walkujesz jezeli problemem jest rzadki seks a nie wiez malzenska ?
              > seks jest bardzo waznym elementem zycia malzenstwa i tyle i nie wynika to z
              > zadnej nauki jakiegokolwiek kosciola tylko po prostu
              > ze zwyklych odczuc malzonkow
              > i nie ma co sie silic na rozwazania co jest wazniejsze dla orgaznizmu mózg
              czy
              > serce bo i jedno i drugie jest bardzo wazne
              > i wiez malzenska i seks jest wazny a jak z jednym jest problem to jest
              problem
              > i nie udawajmy ze go nie ma nie szukajmy na sile problemow gdzie indziej

              Jeżeli dla Ciebie więź małżeńska i seks to dwie zupełnie odrębne sfery, które
              rządzą się niezależnymi prawami to bywaj zdrów i poprzez knieje poprzez łąki na
              rozstaje dróg sobie pomknij.
    • j_e_s_z Re: npr a życie w biegu 03.06.05, 15:09
      Wiesz, z tymi prezerwatywami to nie jest tak, że mają niską skuteczność. My
      używaliśmy prezerwatyw (nadal czasem używamy) od lat sześciu, mamy 14
      miesięczną jak najbardziej planowaną córeczkę. Nigdy nam się nie zdażyła chwila
      grozy z powodu prezerwatywy (warunek: dobra firma, dobre założenie). Rzecz w
      tym, że wcześniej mało się zajmowałam objawami własnego ciała i ufałam jedynie
      prezerwatywie. Teraz dopiero dociera do mnie, że w sumie ryzykowałam (w moim
      przypadku zresztą ryzyko nie było jakieś ogormne, bo dziecko przyjęłabym z
      radością), bo kochaliśmy się jak leci, w dni płodne i niepłodne. Dopiero odkąd
      serio zaczęłam uczyć się NPR-u dostrzegłam jak to wszystko działa. I jeśli nie
      odrzucasz zupełnie możliwości korzystania z prezerwatyw, to wydaje mi się, że
      NPR+prezerwatywa w okresie mniej pewnym (z wyłączniem tego krótkiego czasu,
      kiedy masz pewność, że jesteś płodna) to zabezpieczenie bardzo skuteczne,
      właściwie idealne.
      • osieuek Re: npr a życie w biegu 03.06.05, 19:54
        > NPR+prezerwatywa w okresie mniej pewnym (z wyłączniem tego krótkiego czasu,
        > kiedy masz pewność, że jesteś płodna) to zabezpieczenie bardzo skuteczne,
        > właściwie idealne.

        Popieram. Ja tak właśnie robię. Idee, jakie Kościół katolicki dołącza do NPR (ja
        taką postawę nazywam "hard-NPR") są dla mnie nieakceptowalne. Ale przecież NPR
        nie musi oznaczać koniecznie akceptacji ideologii, a więc wymogu stosowania NPR
        "bez wspomagania".

        Mnie się w NPR podoba naukowość metody. Mam naturę badacza i uwielbiam wszystko
        wiedzieć, zwłaszcza o moim organizmie. Mam też zresztą swoje krytyczne zdanie o
        pewnych elementach metody. Mianowicie wyznaczanie względnej niepłodności
        przedowulacyjnej to jest w zasadzie "kalendarzyk", od którego oficjalnie tak się
        przecież wszyscy odżegnują.

        Chodzi o to, że kalendarzyk, jak i wyznaczanie fazy względnej niepłodności to
        statystyka prowadzona na podstawie dość w sumie niewielkiej próby cyklów.
        Dobrze, że we współczesnym NPR zakres stosowania statystyki jest okrojony do
        pierwszej połowy cyklu - to na pewno zwiększa skuteczność. Ale wciąż pozostaje
        statystyką. To jest ta cienkość metody. Z tego powodu używam prezerwatyw (hehe,
        środka również statystycznego, bo może pęknąć - ale przynajmniej dużo
        zmniejszającego prawdopodobieństwo).

        • zamia1 Re: npr a życie w biegu 03.06.05, 20:00
          > pewnych elementach metody. Mianowicie wyznaczanie względnej niepłodności
          > przedowulacyjnej to jest w zasadzie "kalendarzyk", od którego oficjalnie tak
          się przecież wszyscy odżegnują.

          Nie do końca - przy wyznaczaniu końca I fazy na podstawioe obliczeń zawsze masz
          uwagę - "o ile wcześńiej nie wystąpią oznaki płodności" - tak, jak np. tu:
          free.med.pl/wrochna/poczatek.htm
        • ecco_mama Re: npr a życie w biegu 03.06.05, 20:14
          >Mianowicie wyznaczanie względnej niepłodności
          > przedowulacyjnej to jest w zasadzie "kalendarzyk", od którego oficjalnie tak
          > się przecież wszyscy odżegnują.
          >
          Doskonale to ujęłaś - tak właśnie jest. Wprawdzie w teorii jest jeszcze mowa o
          obserwacji i zachowaniu czujności na wypadek wystąpienia wcześniej objawów
          płodności - ale to trochę mydlenie oczu.
          Po pierwsze, jeśli owulacja z jakichś powodów "postanowi" wystąpić wcześniej,
          to nie będzie to "z całym rytuałem poprzedzającym" sygnalizowane przez
          organizm, tylko po prostu - wszystko się przyspieszy.
          Po drugie - jeśli już pojawi się jakiś zwiastun jajeczkowania (śluz zapewne...)
          wcześniej niż zwykle - może być za późno - i co wtedy?
          Po trzecie - nasze babcie też raczej nie tylko liczyły, ale i zachowywały
          czujność, tzn. bazowały na odczuciach i sygnałach z organizmu. Może wiedza dla
          nich dostępna nie była wielka, ale jeśli mowa już była o kalendarzyku, tzn. że
          funkcjonowało pojęcie okresu płodnego - a tenże nietrudno było skojarzyć z
          różnymi objawami. Teraz światłe NPRki wiedzą, że tylko śluz, szyjka i PTC to
          jedyne pewne symptomy, ale, choć nie przyznają się do tego, pewnie wiele z nich
          ma rozmaite objawy towarzyszące, stosowane na własny użytek.
      • ecco_mama Re: npr a życie w biegu 03.06.05, 20:02
        > NPR+prezerwatywa w okresie mniej pewnym (z wyłączniem tego krótkiego czasu,
        > kiedy masz pewność, że jesteś płodna) to zabezpieczenie bardzo skuteczne,
        > właściwie idealne.
        Spod klawiatury mi to wyjęłaś...:) też tak to postrzegam i stosuję od samego
        początku, sprawdza się bez zarzutu. Rzecz w tym, by wiedzieć, kiedy jest czas
        płodny, kiedy względnie, a kiedy bezwzględnie niepłodny - i odpowiednio
        zastosować. A gumka (dobrej jakości) znacznie, w moim przynajmniej przypadku,
        poprawia komfort stosowania npr.Zwłaszcza, gdy obserwacje i pomiary nie są zbyt
        wiarygodne - o co przy małych dzieciach nietrudno.
        • modernista Re: npr a życie w biegu 03.06.05, 22:43
          Też myślę, że to idealne połączenie.
          Nie zmusza do heroizmu i kształtowania życia wg karty obserwacji, a pozostawia
          zalety NPRu -np. względy zdrowotne.
          Słyszalem też głosy, że niektórym przerwatywa odpowiada także jako "erotyczny
          gadżet", czy element higieniczny także w III fazie.
          • ecco_mama Re: npr a życie w biegu 03.06.05, 23:31
            > Słyszalem też głosy, że niektórym przerwatywa odpowiada także jako "erotyczny
            > gadżet", czy element higieniczny także w III fazie.

            No, to już chyba przesada, ale co kto lubi. :// Nie wiem tylko, po co to
            napisałeś.

            • mimoooza Re: npr a życie w biegu 04.06.05, 10:24
              Może dlatego, że sam zalicza się do tych "niektórych"?
              • majkabis Re: npr a życie w biegu 04.06.05, 18:10
                mimoooza napisała:

                > Może dlatego, że sam zalicza się do tych "niektórych"?
                mimoooza napisała:

                On to chyba bardziej od mniej uciążliwego NPRu. W każdym razie przy
                kalendarzyku nic o prezerwatywach nie wspomniał :)))



                • artus1231 Re: npr a życie w biegu 05.06.05, 18:18
                  Oj, dziewczyny, bądźcie choć po części tak otwarte na życie i zasłużone w
                  podtrzymywaniu gatunku, jak Modernista, jeśli chcecie się z niego naśmiewać!

                  Modernisto, to chyba nie tajemnica na tym forum, że masz pięcioro ślicznych
                  dzieci? :)
                  • mimoooza Re: npr a życie w biegu 05.06.05, 22:09
                    artus1231 napisał:

                    > Oj, dziewczyny, bądźcie choć po części tak otwarte na życie i zasłużone w
                    > podtrzymywaniu gatunku, jak Modernista, jeśli chcecie się z niego naśmiewać!
                    >
                    > Modernisto, to chyba nie tajemnica na tym forum, że masz pięcioro ślicznych
                    > dzieci? :)

                    Proszę, proszę, kto by pomyślał, Modernista chyba nigdy się z tym nie zdradził
                    na tym forum ;-)

                    • grzybnia Re: npr a życie w biegu 06.06.05, 10:11
                      Przepraszam, że tak póżno odpowiadam ale nie miałam czasu zajrzeć na forum (to
                      mój odwieczny problem: brak czasu).
                      Zacznę może od tego,że moje "życie w biegu" nie jest spowodowane pogonią za
                      pieniędzmi czy dążeniem do oszałamiającej kariery zawodowej. Prawda jest
                      znacznie bardziej prozaiczna: przy trójce dzieci obydwoje rodzice muszą
                      pracować zawodowo i to na pełen etat aby utrzymać tak liczną gromadkę. Do tego
                      dochodzi fakt, że musimy do pracy dość daleko dojeżdżać rozwożąc po drodze
                      dzieciarnię do przedszkola i szkoły. Dochodzą jeszcze obowiązki domowe i tak
                      schodzi dzień. Każdą wolną chwilę staramy się z mężem poświęcać dzieciakom:
                      zabawom z nimi, pomocy w nauce itd. Wypracowaliśmy sobie cały system podziału
                      obowiązków i takiego rozłożenia ich w czasie aby ze wszystkim zdążyć.
                      Z moją więzią małżeńską jest wszystko w jak najlepszym porządku, gdyby tak nie
                      było któreś z nas już dawno by wymiękło ;-)
                      Strasznie się cieszę, że pisze tutaj tak wiele osób z "normalnym" podejściem do
                      npr, wypowiadających się na ten temat rzeczowo bez całej tej moralizatorskiej
                      otoczki stosowanej przez KK. Macie ogromną wiedze i zdrowy stosunek(również w
                      dosłownym tego słowa znaczeniu :-D) do sprawy.Jeszcze raz dzięki za rady.


                  • ciociacesia Re: npr a życie w biegu 06.06.05, 13:13
                    ale modernista to chyba nie Pat, co?
                    • poprzezknieje Re: npr a życie w biegu 06.06.05, 20:08
                      co to za szyfr? a moze Szach Mat?
                      • ciociacesia Re: npr a życie w biegu 07.06.05, 00:31
                        tajny szyfr naszej tajnej organizacji. chcesz sie przyłączyć? w srody łapiemy
                        koty, a w soboty grilujemy koło cmentarza :P

                        Pat pisał kiedys dosc duzo na forum lmm i katolika. no i w zeszłym roku został
                        po raz 5-ty tatą. :)
                        • artus1231 Re: npr a życie w biegu 07.06.05, 14:18
                          Ciciucesiu, już gdzieś mówiłem, że grono amatorów-łamaczy zaszyfrowanego sensu
                          nauki KK jest wciąż niewielkie. :)
                          A Ty na katoliku to kto - jeśli wolno zapytać?
    • zuzaba Re: npr a życie w biegu 06.06.05, 17:36
      Jesli chodzi o temperaturę mam bardzo prostą poradę: może Twój mąż będzie
      wstawał do dzieci. Czemu koniecznie Ty? I po problemie.
      • ecco_mama Re: npr a życie w biegu 06.06.05, 18:15
        > Jesli chodzi o temperaturę mam bardzo prostą poradę: może Twój mąż będzie
        > wstawał do dzieci. Czemu koniecznie Ty?

        Wiesz, nie każdy mąż może i chce wstawać. Kobieta zawsze musi, poza tym tak już
        jest, że sen ma lzejszy i czujniejszy w tym okresie, gdy wstawać trzeba
        najczęściej.
        I wiesz co, bez urazy, ale Twoja porada nalezy do tych, za które właśnie
        niektórzy nie lubią npr. Założenie, ze wszystko jest proste i do załatwienia,
        wszyscy mają dobrą wolę i chęć współpracy na rzecz szczęśliwej rodziny - a
        życie życiem - i różnie bywa. Niektórzy partnerstwo i podział obowiązków
        traktują bardzo serio i wymagają od drugiej strony zawsze równego
        zaangażowania - a w przyrodzie tak nie ma, sprawiedliwie nie znaczy po równo. I
        są małżeństwa, jedne bardziej, inne mniej szczęśliwe, gdzie podział ról jest
        bardzo tradycyjny. Czy to znaczy, że nie ma tam miejsca na NPR?
        • zuzaba Re: npr a życie w biegu 07.06.05, 16:14
          > Wiesz, nie każdy mąż może i chce wstawać

          Nie rozumiem..
          A czemu to kobieta ma chcieć wstawać, albo wstawać bez chcenia?
          Czym się kobieta w tej kwestii różni od mężczyzny?
          Co to znaczy nie chce?
          Prezcież to chyba jego dziecko też?

          Wkurza mnie myślenie, że to kobiety działką jest nocne wstawanie, sprzątanie
          itd.
          Walka o takie samo patrzenie na kobietę i mężczyznę trwa, a kobiety same kręcą
          bicz na siebie i swoje dzieci.
          Ja dla przykładu nie chciałabym, żeby przyszły partner mojej c órki byl
          wychowywany w rodzinie, gdzie ojciec pracuje, a matka pracuje, sprząta, gotuje
          itd.
          To nonsens jakiś.

          Kobieta zawsze musi, poza tym tak już
          >
          > jest, że sen ma lzejszy i czujniejszy w tym okresie, gdy wstawać trzeba
          > najczęściej.
          Kobieta nic nie musi. Oboje muszą.
          A czujniejszy sen, to bajka, a na pewno nie reguła. Ja na przykład nic w nocy
          nie słyszę.

          > są małżeństwa, jedne bardziej, inne mniej szczęśliwe, gdzie podział ról jest
          > bardzo tradycyjny. Czy to znaczy, że nie ma tam miejsca na NPR?

          Obawiam się, że może być tam trudno.
          Bo npr WYMAGA partnerstwa, a nie tego, żeby rola mężczyzny kończyła się na
          pytaniu czy dziś można.
          Skoro kobieta wstaje w nocy, a to utrudnia pomiar, to chyba jest oczywiste, że
          mężczyzna się powinien tym zająć (wstawaniem, nie pomiarem;)
          • jola_ep Re: npr a życie w biegu 07.06.05, 18:11
            > A czemu to kobieta ma chcieć wstawać, albo wstawać bez chcenia?

            Bo karmi piersią? Zresztą nikt jej nie każe wstawać. Może spać z dzieckiem :)

            > Czym się kobieta w tej kwestii różni od mężczyzny?

            Jest faktem medycznym, że kobieta różni się od mężczyzny. Także budową mózgu. Na
            przykład jest lepiej przystosowana do wykonywania kilku czynności na raz.
            Mężczyzna łatwiej się rozprasza. To jest lepsze przystosowanie do macierzyństwa.
            Mając małe dzieci trudno spokojnie skupić się na jednej czyności :)

            > Co to znaczy nie chce?
            > Prezcież to chyba jego dziecko też?

            A jak dziecko nie chce taty w nocy?

            > Wkurza mnie myślenie, że to kobiety działką jest nocne wstawanie, sprzątanie
            > itd.

            Wszystko zależy od tego, jak się partnerzy dogadają. U nas na przykład podział
            jest tradycyjny. Co wcale nie oznacza, że mój mąż nie sprząta, nie robi zakupów,
            nie gotuje, nie pierze, nie prasuje itd. Fakt - nie wstawał w nocy, ale też i ja
            nie przykręciłam jeszcze żadnych drzwiczek od szafki ;)

            > Ja dla przykładu nie chciałabym, żeby przyszły partner mojej c órki byl
            > wychowywany w rodzinie, gdzie ojciec pracuje, a matka pracuje, sprząta, gotuje
            > itd.

            Hmm, ja mam takiego partnera. I wcale nie narzekam :))))

            > Kobieta nic nie musi. Oboje muszą.

            Uważasz więc, że oboje muszą wstawać w nocy? Jednocześnie? Bo czasami matka jest
            niezbędna. A może nie powinna karmić piersią?

            > A czujniejszy sen, to bajka, a na pewno nie reguła. Ja na przykład nic w nocy
            > nie słyszę.

            To kwestia pewnego przystosowania - które się nabywa, a potem przechodzi. Być
            może jest też dostępne dla mężczyzn :) Być może niektóre kobiety tak nie
            potrafią. Mnie w każdym razie męczyło nocne wstawanie tylko przez pierwsze
            miesiące. Potem wolałam, żeby dzieci budziły mnie, jak już dobrze zasnę, a nie
            zaraz po położeniu się do łóżka ;)

            > > są małżeństwa, jedne bardziej, inne mniej szczęśliwe, gdzie podział ról j
            > est
            > > bardzo tradycyjny. Czy to znaczy, że nie ma tam miejsca na NPR?
            >
            > Obawiam się, że może być tam trudno.
            > Bo npr WYMAGA partnerstwa, a nie tego, żeby rola mężczyzny kończyła się na
            > pytaniu czy dziś można.

            Tradycyjny podział ról absolutnie nie wyklucza partnerstwa. Można stosować NPR
            swobodnie nawet, gdy rola mężczyzny ogranicza się do pytania, czy dziś można. U
            nas tak jest :) Choć właściwie mąż nigdy mnie nie pyta. Jakoś tak się dogadujemy :))

            > Skoro kobieta wstaje w nocy, a to utrudnia pomiar, to chyba jest oczywiste, że
            > mężczyzna się powinien tym zająć (wstawaniem, nie pomiarem;)

            Dla mnie nie jest :)

            Pozdrawiam
            Jola
            • ecco_mama Re: Jola :)) 07.06.05, 20:13
              Jola, widzę, że mniej więcej jednocześnie pisałyśmy - i prawie to samo...
              Pozdrawiam :))
          • ecco_mama Re: npr a życie w biegu 07.06.05, 18:28
            > Nie rozumiem..
            Właśnie widzę, że nie rozumiesz. Bardzo to femistyczne nastawienie, nie trzeba
            go od razu wartościować, ale dobrze wiedzieć, że nie wszystkim ono odpowiada.

            > A czemu to kobieta ma chcieć wstawać, albo wstawać bez chcenia?

            Bo taką stworzył kobietę Pan Bóg (przepraszam za banał), że nawet jak nie chce,
            to wstanie, że raczej usłyszy/wyczuje lepiej, niż śpiący obok mężczyzna, ze
            dziecko czegośc chce.

            > Czym się kobieta w tej kwestii różni od mężczyzny?
            > Co to znaczy nie chce?
            > Prezcież to chyba jego dziecko też?

            Nie wiesz, czym się różni? Właśnie tym, że wstanie, jak trzeba. Bo urodziła to
            dziecko - i nawet, jak mężczyzny zabraknie, będzie je pielęgnować.

            A w kwestii chcenia-nie chcenia - to naprawdę są istotniejsze sprawy w
            małżeństwie, niż przekonywanie męża, by zechciał wstawać. I może ciężko Ci
            zrozumieć, ale nie wszyscy na siłę starają się koniecznie po równo rozdzielać
            role, żeby któraś strona przypadkiem nie zrobiła więcej.

            > Walka o takie samo patrzenie na kobietę i mężczyznę trwa, a kobiety same
            kręcą
            > bicz na siebie i swoje dzieci.
            > Ja dla przykładu nie chciałabym, żeby przyszły partner mojej c órki byl
            > wychowywany w rodzinie, gdzie ojciec pracuje, a matka pracuje, sprząta,
            gotuje
            > itd.

            Takie samo patrzenie to utopia i slogan "kobiet walczących". Natury się nie
            zmieni, lepiej ją oswoić i stworzyć takie warunki, by była możliwość wyboru.
            Ja np. chciałabym, żeby moja córka mogła kiedyś bez specjalnych rozterek
            zdecydować, jak chce żyć i z kim to życie dzielić.

            >gdzie ojciec pracuje, a matka pracuje, sprząta, gotuje

            A co powiesz na "ojciec pracuje, a matka pracuje, bo zajmuje się domem i
            dziećmi" - czy to wariant gorszy dla kobiety? Chyba niekoniecznie. Ja tak
            wybrałam, po latach pracy zawodowej (zaznaczam - bardzo dobrej i
            satysfakcjonującej) - i chwalę to sobie. A konsekwencją tego wyboru jest, że
            sprawami, którymi mogę zająć się sama - męża nie obciążam. Po prostu taki
            podział - i tyle.

            > Kobieta nic nie musi. Oboje muszą.

            KOlejny banał. Dla mnie to zmuszanie do jakichś zachowań/obowiązków sprzecznych
            z porządkiem rzeczy - a gdzie miejsce na miłość i szacunek . Mam
            powiedzieć: "masz robić tak i tak, bo oboje jesteśmy rodzicami i MUSISZ
            chcieć" ? Większości panów takie coś nie spodobałoby się. Ale rozumiem, że
            walczysz o to, że MUSI im się podobać...

            > A czujniejszy sen, to bajka, a na pewno nie reguła. Ja na przykład nic w nocy
            > nie słyszę.
            I córka w nocy Cię nie budziła? Może coś nie tak z hormonami?


            > Bo npr WYMAGA partnerstwa, a nie tego, żeby rola mężczyzny kończyła się na
            > pytaniu czy dziś można.
            Niewątpliwie wymaga, ale moim zdaniem pytanie czy dziś można jest już
            wystarczającym zaangażowaniem. Przecież i tak interpretacja, odczucia itd
            należą do kobiety (no, chyba, że partner jest do tego stopnia "partnerski", że
            ocenia śluz i bada szyjkę - można i tak).
            > Skoro kobieta wstaje w nocy, a to utrudnia pomiar, to chyba jest oczywiste,
            że
            > mężczyzna się powinien tym zająć (wstawaniem, nie pomiarem;)
            Dla mnie nie jest oczywiste. Ale zgadzam się, że jeśli oboje są w miarę
            jednakowo zangażowani - jest na pewno o wiele łatwiej korzystać z NPR-u (patrz
            wątek "NPR - czyja decyzja?").
            Pozdrawiam


      • jola_ep Re: npr a życie w biegu 06.06.05, 19:52
        > Jesli chodzi o temperaturę mam bardzo prostą poradę: może Twój mąż będzie
        > wstawał do dzieci. Czemu koniecznie Ty? I po problemie.

        U nas w rodzinie panuje bardzo tradycyjny podział obowiązków. I nie wybrażam
        sobie, aby mój mąż miał wstawać w nocy do dzieci. Owszem, robił to na początku,
        ale pogoniłam ;) Dlaczego?

        - punkt pierwszy i najważniejszy: tylko ja mogłam nakarmić dzieci :) owszem,
        mąż mógłby mi przynosić do łóżka i odnosić, ale po co mamy być oboje
        niewyspani?? Przez pewien czas dzieci spały z nami. Potem przenosiłam je na
        tapczanik, a w nocy po prostu przechodziłam z jednego łóżka do drugiego ;)
        czasem nawet się nie budziłam ;) A jak były starsze i już nie karmiłam,
        pozwalałam w nocy przychodzić do naszego łóżka (wiadomo - zły sen, duchy itp.).
        Ogólnie jednak dzieci lepiej śpią stadnie, więc odkąd miałam dwójkę i dzieciaki
        zaczęły spać w jednym łóżku (choć w pokoju stały dwa) ilość pobudek się
        zmniejszyła.

        - nawet jak już karmiłam, to nadal lepiej byłam przystosowana do wstawania:
        budziłam się na najcichsze wołanie moich dzieci, podczas gdy inne hałasy mnie
        nie ruszały :) Równie łatwo zapadałam potem w sen.

        - nie wiem dlaczego, ale w pierwszych latach życia moje dzieci zdecydowanie
        wolały w nocy zobaczyć mamę, a nie tatę. Co wcale nie oznacza, że tata jest
        niekochany. Jest kochany i to bardzo :) I tak jak on nie mógł mnie zastąpić
        kiedyś w nocy, tak i ja nie mogę go teraz w bardzo wielu sprawach zastąpić ;)))
        (no wiadomo - tata jest najlepszy, najsilniejszy, najlepiej gra w piłke itd. itp.)

        A nocne pobudki i wstawania nie wpływały za bardzo na mój wykres temperatury.
        Nie miałam najmniejszych problemów z interpretacją.

        Pozdrawiam
        Jola
        • zamia1 Re: npr a życie w biegu 06.06.05, 21:23
          A u nas było tak: ja wstawałam do córeczki (karmienie), mąż do synka (starsze
          dziecko). Ja słyszałam w nocy tylko córeczkę, mąż - tylko synka, taka
          specjalizacja;-)

          Matko, kiedy to było?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka