Dodaj do ulubionych

Sama się nakręcam?

24.06.05, 07:49
Na 20 cykli dokładnie zaznaczonych najkrótszy cykl miał 25 dni, a owulacja w
nim była 15dc. Czy zatem 5 dc jest dniem z całą pewnością dniem niepłodności?
Szyjka była nisko, twarda i zamknięta, śluzu brak. Dziś 10dc - szyjka
ustawiona średnio, śluz kremowy małorozciągliwy, a przeczucia mam
najdziwniejsze (mam córeczkę z 7dc, a synka z 8dc).
Obserwuj wątek
    • theday Re: Sama się nakręcam? 25.06.05, 09:58
      no chyba sama dałaś sobei odpowiedź na swoje pytanie nie?
      • sylwiawm Re: Sama się nakręcam? 26.06.05, 12:53
        U nas był seksik w 10dc i mam teraz wspaniałą sześciotygodniową córeczkę, więc
        działaj i zyczę powodzenia :)
    • slimaczek1 Re: Sama się nakręcam? 27.06.05, 11:45
      Dziewczyny, piszecie że macie dzieci z 7, 8 czy 10 dc. Wtedy miałyście objawy
      płodności np. śluz płodny? To jest ważne bo reguła mówi, że te pierwsze dni
      cyklu sa niepłodne pod warunkiem, że nie występuja objawy płodności. Podobno
      plemniki mogą przezyc tylko w sluzie płodnym, więc jeśli był to 5 dc, bez śluzu
      płodnego, 10 dc też jeszcze go nie ma (pisze Kachna0) to raczej ciąza
      wykluczona. Napiszcie jak było jak wtedy zaszłyscie w ciąze, były objawy
      płodności, według mnie powinny, może nie zauważyłyście. Jestem ciekawa.
    • kachna0 Re: Sama się nakręcam? 27.06.05, 21:20
      Przy córce współżycie było 7dc, a skok 16dc; przy synku stos. 8dc, skok 18dc.
      • violla7 Re: Sama się nakręcam? 28.06.05, 09:06
        Ja miałam podobnie.Współżycie było 8 dc(cykle w ciągu 2 lat 30-31 dniowe;jeden
        był 29-dniowy;skok temp.18,19 dc)-przez cały dzień nie zauważyłam żadnych zmian
        w śluzie,wieczorem badałam szyjkę-nisko,twarda,żadnego śluzu o cechach
        płodnych).Zmianę zauważyłam następnego (9dc)dnia .Skok temp.w tym cyklu był
        17dc.Miesiączki oczywiście nie dostałam ,za to na teście ciążowym pojawiły się
        dwie kreski;
        uważam ,że zastosowałam się do wszystkich reguł wyznaczania niepłodności
        przedowulacyjnej a mimo tego zaszłam w ciążę(żeby było jasne od 9 dc do
        czwartej doby po skoku temp.nie współżyłam ).Teraz korzystam tylko z
        niepłodności poowulacyjnej.
        • majkabis Re: Sama się nakręcam? 28.06.05, 11:10
          a ty co- anusia czy krolowa sniegu?
          • violla7 Re: Sama się nakręcam? 28.06.05, 11:23
            ???!
            opisałam swój przypadek-do tej pory tylko czytałam wątki.Ale skoro pojawił się
            wątek,na temat którego mogę podzielić się swoim doświadczeniem to napisałam-
            niepotrzebnie.


            • fiamma75 Re: Sama się nakręcam? 28.06.05, 12:26
              Znam osobiście przesympatycznego 5-latka, który począł się ze współżycia w 8dc przy skoku 16dc.
              Przecież niepłodność przedowulacyjna jest względna czyli nie ma 100% pewności nawet przy braku objawów płodności.
              Zresztą owulacja może wystąpić 2-3 dni przed skokiem i jak się doliczy te 7 dni (max) dla plemników i wszystko się zgadza.
              • violla7 Re: Sama się nakręcam? 28.06.05, 12:43
                dokładnie;to samo powiedział mi lekarz.Zresztą , pewna jest tylko niepłodność
                poowulacyjna-właściwie wyznaczona.A przed owulacją wszystko się może zdarzyć.

      • slimaczek1 Re: Sama się nakręcam? 03.07.05, 19:05
        w takim razie proszę o wyjaśnienie bo ja tu czegoś nie rozumiem. Mówicie,że
        współzycie było np. w 7 dc a skok (rozumiem temperatury)16 dc, a co ze śluzem
        płodnym, skoro nie było go w tym 7 dc to przecież plemniki nie mogły przezyc do
        tego 16 dc, bo jak nie ma śluzu płodnego to plemniki zyja ok godziny ???? Więc
        jak to jest, kiedy ten sluz się pojawił i czy wyraźnie zaobserwowałyście tą
        owulację w tym cyklu? Bo troche mi sie nie chce wierzyć, że zaszłyście w ciąże
        w 5 dc, kiedy nie było sluzu płodnego a owulacja nastapiła 9 dni później. Czy
        to mozliwe???
        • violla7 Re: Sama się nakręcam? 04.07.05, 11:26
          u mnie współżycie było 8 dc i tego dnia nie było żadnego śluzu,wieczorem
          sprawdzałam szyjkę-była nisko,twarda ,zero śluzu.Śluz płodny zauważyłam
          następnego dnia około południa.Od tego dnia wcale nie współżyłam.Owulacja była
          -wyraźny skok temperatury .Niczego nie ubarwiam ani nie zmyślam-bo nie mam w tym
          żadnego celu.Spokojnie i bez nerwów czekałam na miesiączkę ,ale się pojawiła-
          niestety.
        • fiamma75 Re: Sama się nakręcam? 04.07.05, 11:43
          Niepłodność przedowulacyjna jest niepłodnością względną.
          Śluz płodny może być niewidoczny na zewnątrz a obecny już w szyjce, nawet w niewielkiej ilości, co wystarczy. Owulacja moze wystąpić nawet 3 dni przed skokiem temp. (Dzień skoku temp. nie musi być dniem owulacji!) i wszystko się zgadza.
          • slimaczek1 Re: Sama się nakręcam? 04.07.05, 16:39
            "Śluz płodny może być niewidoczny na zewnątrz a obecny już w szyjce, nawet w nie
            > wielkiej ilości, co wystarczy. Owulacja moze wystąpić nawet 3 dni przed
            skokiem > temp. (Dzień skoku temp. nie musi być dniem owulacji!) i wszystko się
            zgadza."
            Z tego wynika ze to mierzenie temperatury, badanie szyjki i obserwacja sluzu są
            bez sensu. "Owulacja nawet 3 dni przed skokiem"- a niby jak mam przewidzieć
            skok temp, albo to że jutro albo za pięć dni pojawi się śluz płodny i szyjka
            się zmieni np. pojutrze. To jak metoda kalendarzyka. Po przeczytaniu tych
            postów mam dużo wątpliwości co do metody NPR. Poza tym zwolennicy tej metody
            podkreslają ze jak się prowadzi obserwacje i je poprawnie interpretuje to ma
            ona b. wysoka skuteczność, a tu nagle stwierdzenie ze dotyczy to tylko fazy
            poowulacyjnej. Nic z tego nie rozumiem. Wszyscy na tym forum teoretycznie znaja
            metodę ale jak pojawi się konkretny problem to nikt nie potrafi go uzasadnić.
            Szyjka zamknieta, brak sluzu, owulacja za 8 dni a tu ciąża - to jest sprzeczne
            z zasadami tej metody.
            • fiamma75 Re: Sama się nakręcam? 04.07.05, 18:44
              Przy niepłodności przedowulacyjnej nie ma 100% pewności, jeżeli ktoś się
              decyduje z niej korzystać, zdaje sobie sprawę z nikłej możliwości poczęcia.
              Indeks Pearla wynosi mniej niż 0,2 (dla 6 pierwszych dni cyklu niepłodnych,
              przy spełnieniu odp. założeń) do 0,9 (gdy przyjmuje się dodatkowe dni
              niepłodne). Podaję za Roetzerem. Jest to tyle samo, co pigułka a mniej niż
              minipigułka (IP 0,9 -3,1).
              NPR nie wyznacza dnia owulacji, tylko okres płodny i okres niepłodny, a to duża
              różnica. Od konkretnej pary zależy co z tą wiedzą uczyni.
              Dziewczyny opisują te rzadkie wypadki, kiedy metoda zawodzi - dlatego IP nie
              wynosi 0.
              Jak ktoś nie ma problemów, to nie pisze na forum :-)

              --
              Największym urokiem świata jest urok drugiego człowieka. /Z.Nałkowska/
              • ecco_mama Re: Sama się nakręcam? 04.07.05, 23:10
                > Indeks Pearla wynosi mniej niż 0,2 (dla 6 pierwszych dni cyklu niepłodnych,
                > przy spełnieniu odp. założeń) do 0,9 (gdy przyjmuje się dodatkowe dni
                > niepłodne).
                Strasznie to pachnie kalendarzykiem. Przypuśćmy (mało to prawdopodoabne, ale
                zawsze...), że ktoś poszukujący i uczący się dopiero npr przeczyta ten właśnie
                tekst. I co? Mowa tu expliicte o 6 pierwszych dniach cyklu - bez względu na
                długość cykli (przy spełnieniu założeń, ale jakich???). To tak, jakby napisać,
                że owulacja występuje (z pełnymi objawami, rzecz jasna) około 14 dc. Herezja i
                nieodpowiedzialnośc, prawda?
                Poza tym to właśnie w met. Roeztzera uważam za nadużycie - npr daje tu
                pewne "gwarancje" (te PI=0,2), ale z zastrzeżeniem, że cykle nie są długie. Jak
                cykle są typowe i zawsze jednakowe, to i kalendarzyk wystarczy. A co w takim
                razie, jeśli cykle są unormowane, tyle, że długie (np 35 czy nawet ponad 40
                dni)? Tu już niepłodnośc przedowulacyjna jest ryzykowna? A niby dlaczego? Że
                długa? To chyba lepiej...
                Pisałam kiedyś o swojej przyjaciółce, której w poradni w ogóle odradzono
                korzystanie z niepłodności względnej, bo z takimi cyklami to nie wiadomo...
                pewnie instruktorka własnie to miała na myśli - jeśli do wzrocowych 6
                pierwszych dni możnaby dorzucić jeszcze parę (naście!) to tu już lepiej nie
                brać odpowiedzialności, tu npr może nie zadziałać...
                I właśnie z powodu takiego zagmatwania, różnicy stanowisk i "wróżenia z fusów"
                tę pierwszą fazę lepiej traktować skrajnie niufnie.
                • poprzezknieje Re: Sama się nakręcam? 05.07.05, 07:52
                  swojego czasu zalozylem watek na temat artykulu w portalu amerykanskim z ktorego
                  wynika iz badanie Doringa mocno naciagane jest i tam podaja skutecznosc na
                  poziomie 3% a nie 0,2
                  link tutaj
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=14906&w=25383668
            • zamia1 Re: Sama się nakręcam? 05.07.05, 08:29
              > "Owulacja nawet 3 dni przed skokiem"- a niby jak mam przewidzieć
              > skok temp, albo to że jutro albo za pięć dni pojawi się śluz płodny i szyjka
              > się zmieni np. pojutrze.

              Dlatego nie ma 100%.

              Poza tym zwolennicy tej metody
              > podkreslają ze jak się prowadzi obserwacje i je poprawnie interpretuje to ma
              > ona b. wysoka skuteczność, a tu nagle stwierdzenie ze dotyczy to tylko fazy
              > poowulacyjnej.

              Jeśli chodzi o przedowulacyjną - są różne reguły, o różnej skuteczności - do
              wyboru.
              • ecco_mama Re: Sama się nakręcam? 05.07.05, 09:08
                > Jeśli chodzi o przedowulacyjną - są różne reguły, o różnej skuteczności - do
                > wyboru.

                Zamio, Ty, taka zawsze konkretna - takie rzeczy piszesz? Zawsze są różne. I
                zawsze do wyboru - tylko kto wybierze te gorsze? Jeśli dopuszczamy poczęcie, to
                chyba nie liczymy w procentach swojego "dopuszczania". Jeśli nie chcemy, to
                raczej zdecydowanie - wtedy zależy nam na jak największej pewności.
                Rozumiem, że ta różna skuteczność waha się od bardzo niskiej w przypadku
                pobieżnej i niezobowiązującej obserwacji objawów płodności i współżycia do dnia
                w/g reg. Doringa - aż do 100%, jeśli zrezygnujemy w ogóle ze współżycia w tej
                fazie.
                Rzecz w tym, jaka skutecznośc fazy przedowulacyjnej jest brana pod uwagę w
                obliczeniach skuteczności metod npr w całym cyklu, bo przecież żadna ze
                skrajnych nie?
                A z drugiej strony - jeśli przyjąć, że skutecznośc dla fazy poowulacyjnej to
                100%, wtedy na zawodnośc metody wpływa tylko faza przedowulacyjna. stąd
                należałoby wnioskować, że ta pierwsza faza ma skuteczność 99% (ew. 99,8%) -
                tylko czy to uśredniona skutecznośc różnych metod postępowania w czasie przed
                owulacją, czy też konkretny przepis?
                • zamia1 Re: Sama się nakręcam? 05.07.05, 09:17
                  Zamio, Ty, taka zawsze konkretna - takie rzeczy piszesz?

                  Jakie?

                  > Zawsze są różne. I zawsze do wyboru - tylko kto wybierze te gorsze? Jeśli
                  dopuszczamy poczęcie, to chyba nie liczymy w procentach
                  swojego "dopuszczania". Jeśli nie chcemy, to
                  > raczej zdecydowanie - wtedy zależy nam na jak największej pewności.

                  A jednak. Kiedy byliśmy młodsi, korzystaliśmy z reguły ostatniego dnia;
                  dzisiaj - z bardziej rygorystycznej. W perspektywie kilku lat mamy korzystanie
                  tylko z fazy III.

                  > Rozumiem, że ta różna skuteczność waha się od bardzo niskiej w przypadku
                  > pobieżnej i niezobowiązującej obserwacji objawów płodności i współżycia do
                  dnia w/g reg. Doringa - aż do 100%, jeśli zrezygnujemy w ogóle ze współżycia w
                  tej fazie.

                  Doringa to akurat bym zostawiła w spokoju. Mówiłabym raczej o regule ostatniego
                  dnia (czy wnikliwej obserwacji).
                  Tu masz reguły dla porównania.
                  free.med.pl/wrochna/poczatek.htm
                  • ecco_mama Re: Sama się nakręcam? 05.07.05, 10:01
                    Mówiłabym raczej o regule ostatniego
                    >
                    > dnia (czy wnikliwej obserwacji).

                    Zgoda, o wnikliwej obserwacji nie napisałam, bo reg. Doringa z "pobieżną
                    obserwacją" uważam za większą ruletkę. Jest zastrzeżenie, że wyliczenia będą
                    działały, jeśli nie wystąpią żadne objawy płodności. Zatem "gołe" wyliczenia to
                    kalendarzyk o wiadomej skuteczności. Wnikliwa obserwacja (bardzo nieprecyzyjne
                    skądinąd określenie) może być zatem nawet bardziej skuteczna, jest więc gdzieś
                    pośrodku opisanej przeze mnie skali.
                    • slimaczek1 Re: Sama się nakręcam? 07.07.05, 19:56
                      Niby w tej metodzie są jasno okreslone reguły a tutaj okazuje sie ze jednak
                      nie. Pojawiają sie takie same zalożenia jak w kalendarzyku. Co to znaczy reguły
                      do wyboru? Dlaczego nikt tego nie chce wytłumaczyc? Po za tym dziwne jest też
                      to, że osoby stosujące od dłuższego czasu te metody (tak jak autorka wątku),
                      nie znają jeszcze swojego organizmu a co gwarantuja nauczyciele tej metody, a
                      to oznacza ze tak naprawde nie wiadomo co sie może zdarzyć. Gdzies tu padla
                      informacja ze cykle musza byc regularne. A skąd mam miec pewność ze po np. 15
                      regularnych cyklach pojawi sie jakieś zaburzenie?
                      • fiamma75 Reguły dla slimaczek1 07.07.05, 20:21
                        Tu masz te reguły (ze strony wrochny)

                        Oznaczanie dni niepłodnych na początku cyklu
                        osoba początkująca
                        ,,Reguła 6 dni" Rötzera (PI=0,2)
                        Jeżeli osoba początkująca dysponuje zapiskami odnośnie długości cyklu z
                        conajmniej 12 cykli i żaden z cykli nie był krótszy niż 26 dni może uznać
                        pierwszych 6 dni cyklu za niepłodne o ile nie wystąpily wcześniej żadne objawy
                        płodności (odczucie wilgotności, śluz).

                        Reguła ,,najkrótszy cykl - 20"
                        Jeżeli osoba początkująca miała cykle krótsze niż 26 dni może zastosować
                        regułę ,,najkrótszy cykl - 20" o ile nie wystąpily wcześniej żadne objawy
                        płodności (odczucie wilgotności, śluz).

                        Np. osoba, której najkrótszy cykl wynosił 25 dni może uznać tylko 5 pierwszych
                        dni cyklu za niepłodne.
                        Osoba, początkująca nie może uznać za niepłodne więcej niż 6 dni na początku
                        cyklu.

                        osoba doświadczona
                        Reguła Döringa (PI=0,2)
                        Regułę tę może zastosować osoba, która dysponuje zapiskami temperatury z
                        conajmniej 12 ostatnich cykli.
                        PODSTAWY FIZJOLOGICZNE
                        Ani pomiar temperatury, ani obserwacja śluzu nie pozwalają na jednoznaczne
                        określenie terminu owulacji. Wiemy jednak, że
                        najkorzystniejszym momentem do zapłodnieniajest dzień szczytu śluzu i dzień
                        poprzedzający go. Są to ostatnie dni niskiej temperatury. Zdrowa kobieta może
                        wtedy zajść w ciążę z prawdopodobieństwem ok. 40%.
                        Komórka jajowa żyje w organiźmie kobiety 1 dobę, plemniki mogą przeżyć ok. 4-5
                        dni w obecności śluzu
                        - dlatego poczęcie jest możliwe jeżeli współżycie miało miejsce na ok. 5 dni
                        przed wzrostem temperatury i pierwszego, a najdalej (wyjątkowo) drugiego dnia z
                        podwyższoną temperaturą. Wobec tego - jeżeli kobieta prowadziła pomiar
                        temperatury przez dostatecznie długi okres czasu (najmniej rok) i
                        zaobserwowała, że wzrost temperatury (po szczycie) nigdy nie nastąpił wcześniej
                        niż np. 15-go dnia cyklu, to możemy przyjąć, że prawdopodobieństwo, że w
                        kolejnym cyklu temperatura podniesie się wcześniej (tzn. również, że owulacja
                        wystąpi wcześniej) jest niewielkie i na tej podstawie obliczyć ilość dni
                        niepłodnych na początku cyklu.

                        Dla osoby, której najwcześniejsza wyśsza temperatura (po dniu szczytu) wypadła
                        w 14 dniu lub później:
                        liczba dni niepłodnych na początku cyklu = ostatnia niższa temperatura - 7
                        Dla osoby, której najwcześniejsza wyższa temperatura (po dniu szczytu) wypadła
                        w 13 dniu lub wcześniej:

                        liczba dni niepłodnych na początku cyklu = ostatnia niższa temperatura - 6

                        Oczywiście regułę Döringa możemy zastosować jeżeli nie wystąapily wcześniej
                        żadne objawy płodności.
                        W metodzie tej zakładamy, że jeżeli istniał cykl, w którym okres płodny zaczął
                        się np. siódmego dnia, to w każdym bieżącym cyklu również może pojawić się
                        również tak wcześnie.
                        W metodzie Döringa stwierdzamy tylko, że prawdopodobieństwo poczęcia dziecka w
                        dniach niepłodnych na początku cyklu jest niewielkie, ale nie twierdzimy, że
                        jest to metoda w 100% pewna. W praktyce PI=0,2 jest zupełnie zadowalający,
                        niższy od niemal wszystkich metod antykoncepcyjnych, a porównywalne jedynie z
                        PI pigułki progesteronowej - jak wiadomo najbardziej szkodliwą dla zdrowia.

                        Wnikliwa obserwacja objawów płodności (PI=1,0)
                        Osoba, która potrafi dobrze określić najwcześniejszy objaw płodności jakim jest
                        opisany wcześniej objaw wilgotności (odczucie wilgotności, ciepła, miękkości
                        poprzedzające śluz) - może przyjąć dni niepłodne aż do ostatniego dnia, w
                        którym objaw ten nie występuje.
                        Należy zwrócić uwagę na PI tej metody - pięciokrotnie wyższy od reguły Döringa.
                        Osoba, która nie potrafi u siebie dostrzec tego objawu, a przyjmuje za
                        niepłodne dni na początku cyklu aż do spostrzeżenia śluzu, musi pamiętać, że PI
                        w tym wypadku wynosi aż 8.8 !
                        • slimaczek1 Re: Reguły dla slimaczek1 07.07.05, 20:56
                          Czytałam tę stronę i to wiem, tylko dziwi mnie, że są takie osoby, które
                          stosują NPR i tego nie wiedzą. Ja myślałam, że jak ktoś wie ile trwaja jego
                          cykle, obserwował temp. i wie ze współżył 5 dc, kiedy nie bylo śluzu płodnego,
                          szyjka była zamknieta,a objawy płodności pojawiły sie dopiero za 7 dni to jest
                          pewien że w ciąże nie zajdzie - bo taki jest sens obserwacji i stosowania
                          metody. No pozostaje b. mały procent niepewności wynikający z błędu obserwacji
                          lub interpretacji wyników. Ale autorka wątku wydaje się byc doświadczona osobą.
                      • zamia1 Re: Sama się nakręcam? 08.07.05, 07:25
                        > Co to znaczy reguły do wyboru?

                        Zobacz tu:
                        free.med.pl/wrochna/poczatek.htm

                        Do wyboru masz reguły:
                        1. - kliniczną (Rotzera)
                        2. - 20 dni
                        3. - Doringa
                        4. - wnikliwej obserwacji

                        WYBÓR:
                        1,2 - dla początkujących, 3, 4 dla zaawansowanych
                        1,2,3 - wyskoka skuteczność, 4 - niższa
                        3 - dla krókiej fazy lutealnej
                        4 - skraca okres bez współżycia w długich cyklach

                        Na ww wymienionej stronie masz wykresy, gdzie naniesiono koniec I fazy wg
                        różnych reguł.

                        >Pojawiają sie takie same zalożenia jak w kalendarzyku.

                        Można ich nie stsować - zasada wnikliwej obserwacji. Na tym opiera się róznież
                        met. Billingsa.

                        > Gdzies tu padla
                        > informacja ze cykle musza byc regularne.

                        A jak je do tego zmusić?
                        ;-)

                        > A skąd mam miec pewność ze po np. 15
                        > regularnych cyklach pojawi sie jakieś zaburzenie?

                        NIe ma takiej pewności - i w związku z tym nie ma skuteczności 100%.



                        • slimaczek1 Re: Sama się nakręcam? 08.07.05, 09:57
                          Jeszcze raz podkreślam,że o tych metodach dowiedziałam sie niedawno z podanych
                          stron i z forum, więc nie mam doświadczenia. Ale z tego co pisze Kachna0
                          wynika,że na podstawie większości metod wyznaczania niepłodności w fazie
                          przedowulacyjnej zajście przez nia w ciąże jest niemożliwe. Bardzo mnie dziwia
                          takie wątpliwości osoby stosującej NPR. Skoro sie w te metody nie wierzy to po
                          co je stosować. Stwierdzam, że jeżeli autorka tego wątku jednak będzie w ciązy
                          to metoda NPR jest bez sensu.
                          • zamia1 Re: Sama się nakręcam? 08.07.05, 11:06
                            > nie mam doświadczenia.
                            A ja mam, i to spore. I pozytywne:-)

                            > Ale z tego co pisze Kachna0
                            > wynika,że na podstawie większości metod wyznaczania niepłodności w fazie
                            > przedowulacyjnej zajście przez nia w ciąże jest niemożliwe

                            Dla mnie bardziej istotne od tego, co pisze Kachna jest to, co możesz znaleźć w
                            linkach:
                            1. Niepłodność przedowulacyjna to niepłodność WZGLĘDNA.
                            2. "Względność" masz podaną w ww linku. Jeśli przestrzegasz reguł (w tym dla
                            początkujących), to szansa na ciążę w fazie I jest niewielka - mniejsza niż
                            przy klasycznej spirali, prezerwatywie, globulce (ale zawsze jakaś jest).
                            • violla7 Re: Sama się nakręcam? 08.07.05, 11:42
                              "Jeśli przestrzegasz reguł (w tym dla
                              > początkujących), to szansa na ciążę w fazie I jest niewielka - mniejsza niż
                              > przy klasycznej spirali, prezerwatywie, globulce (ale zawsze jakaś jest)."
                              W moim przypadku (opisanym wyżej-uważam ,że zastosowałam się do wszystkich
                              reguł,bez naciągania,bo zależało mi na tym,by w ciążę nie zajść) przez 4 lata
                              po porodzie stosowałam prezerwatywy -także w dni płodne i okazały się 100%
                              skuteczne.I jestem przekonana ,że gdybym wtedy tego 8 dc użyła prezerwatywy
                              wszystko byłoby w porządku.Tak jak jest teraz -gdy wróciłam do poprzedniego
                              modelu zabezpieczania i współżyję bez prezerwatywy dopiero w fazie poowulacyjnej
                              (i znowu 2,5 ten sposób sprawdza się w 100%).
    • maruda79 Re: Sama się nakręcam? 28.06.05, 11:52
      Dla mnie tez ten wątek "pachnie" podpuchą.
    • kachna0 Re: Sama się nakręcam? 28.06.05, 13:33
      Nie przedstawiłam żadnej podpuchy. Niepłodność przedowulacyjna jest wzgldna,
      dlatego przy obserwacjach i założeniach od najwcześniejszego skoku odejmuję nie
      6, a 8 dni. W 5dc nie było śluzu, 6 dc były resztki spermy (zgodnie z
      wytycznymi współżycie co drugi dzień, by zaobserwować zmianę, a w dzień po
      stosunku śluz jest wątpliwy), 7dc popołudniu pojawił się gęsty, białawy,
      nierozciągliwy śluz. Dziś dzień 13 - szyjka wysoko, średnio miękka, średnio
      otwarta, śluż wodnisty (dużo) i czekam...
      • violla7 Re: Sama się nakręcam? 28.06.05, 15:06
        wszystko okaże się za kilkanaście dni-czy spadnie temperatura i pojawi się
        miesiączka czy nie...
        Ja na Twoim miejscu nie korzystałabym z niepłodności przedowulacyjnej-jeśli
        oczywiście nie chcesz trzeciego dziecka.
    • malpolid Re: Sama się nakręcam? 28.06.05, 19:36
      Wg reguły klinicznej (Kippley) jeśli najkrótszy z dotychczasowych cykli miał 25
      dni to 5 d.c. jest ostatnim dniem fazy I ( o ile nie wystąpił śluz).
    • kachna0 Re: Sama się nakręcam? 05.07.05, 09:22
      Dziś 20dc: szczyt śluzu za mną (bardzo mokro - śluz wodnisty - w dniach 13, 14,
      15), w 15dc 36.8, a potem spadek 36,6 - 36,7. Dziś może byłby wyższy, ale
      mierzyłam 1,5 godz. wcześniej niż zwykle, więc niemiarodajny. Pewnie
      niepewnośc, stres opóźniły całą akcję. Przeanalizowałam cykle ciążowe, w
      których 10 dni po współżyciu temp. były już wysokie, więc... Nadal czekam...
      (Współżycie było w dniu, w którym nie było śluzu, szyjka była nisko i
      zamknięta, śluz - gęsty, nierozciągliwy pojawił się w dniu 7).
      P.S. chciałabym żeby to była "podpucha" mojego organizmu, by sprawdzić
      gotowość...
      • slimaczek1 Re: Sama się nakręcam? 07.07.05, 20:07
        Z tego co piszesz wynika ze stosujesz metode NPR od dość dawna i wydaje mi się
        że juz powinnaś znać swój organizm, no i oczywiście poprawnie interpretować
        wyniki obserwacji. A Ty pytasz czy możesz zajść w ciążę w 5 dniu cyklu, w
        którym nie było objawów płodności, piszesz ze sluz płodny pojawił sie dopiero
        13 dnia. Podobno plemniki mogą przezyc dłużej niż 1 godz. tylko w śluzie
        płodnym (więc u Ciebie nie przeżyły), skoro to wiesz to dlaczego myslisz ze
        jesteś w ciąży)? Po to stosuje sie te metody, żeby wiedzieć kiedy mozna zajść w
        ciąże. Nie wiem po co prowadzisz te obserwacje w takim razie? Pytasz na forum
        skoro sama możesz sobie dać odpowiedz interpretując własne obserwacje. Ja nie
        stosuje tej metody (jeszcze nie mam poytrzeby), i po przejrzeniu tego forum
        wydaje mi się ze raczej nie mozliwe zebys była w ciązy. Jak się okaże ze jestes
        to dla mnie znak ze metoda NPR jest bez sensu.
    • kachna0 Re: Sama się nakręcam? 15.07.05, 15:41
      Dziś nieśmiało pojawiło się krwawienie. Co do obserwacji - miałam podejrzenia
      właśnie dlatego, że je prowadzę i zauważyłam zmianę śluzu, zmianę w położeniu
      szyjki- bez nich miniony już cykl nie dłużyłby się aż tak. Jak wcześniej
      napisałam moje dzieci poczęły się nie według zasady "-6", ale "-8" (czyli ze
      stosunków z 8 dnia przed skokiem).Wiem, że niepłodność przedowulacyjna jest
      względna, dlatego nie polegam na -6,przy moich możliwościach i żywotności
      plemników mojego Męża ostrożnie podchodzę nawet do -8, ale gdyby zawiodła
      również -10...
      Mój przykład nie musiałby być negacją NPR w ogóle, nie sprawdzałby się akurat u
      mnie, nie znaczyło by to, że "jest bez sensu".
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka