jatoja24
19.07.07, 01:47
Synek ma 3,5 miesiąca, jest karmiony piersią. Od około 3. tygodni łamię zasady
LAM i prowadzę obserwacje. I teraz się wyżalę... Wykresy temperatur to góry i
doliny - skaczą jak szalone. Przyznaję, że często mierzę po wstaniu z łóżka, w
czasie karmienia (przecież nie będę leżała z termometrem, gdy dziecko płacze z
głodu). Mierzę o różnych godzinach - z reguły między siódmą a dziewiątą - i
interpoluję. Zdarza się, że mierzę po niecałych trzech godzinach snu. Może
więc nie ma co się dziwić tym wystrzałowym wykresom, ale te warunki są
niezależne ode mnie. A teraz o śluzie. Sperma i śluz płodny są dla mnie nie do
odróżnienia, czyli, chcąc uniknąć ciąży, mogę się kochać co 2 dni, prawda?
Pozostaje obserwacja szyjki i właściwie głównie na tym polegam, choć niestety
przez porodem właściwie nigdy tego nie robiłam, więc nie mam doświadczenia,
ale to akurat jest moja wina.
Wnioski są takie, że jeśli zajdę w ciążę, to będzie to moja wina, a nie wina
metody, bo przecież łamię zasady (szczególnie te dotyczące temperatury). Tylko
jak ich nie łamać przy dziecku, które czasem śpi ciągiem 9 godzin, a czasami
chce jeść po 2,5 godzinach od ostatniego karmienia?
Chciałam się wyżalić........