Dodaj do ulubionych

"stres przed <wpadką>" a NPR

03.08.07, 14:15
Do wątku - Jak radzicie sobie ze stresme przed "wpadką"

Jak dla mnie jeśli ktoś jest wewnętrznie przekonany do NPR, którą stosuje ze
względów religijnych, na 100% zgadza się z katolicką etyką seksualną, a
jednocześnie mówi o:
- STRESIE związanym ze stosowaniem czystego NPR
- zagrożeniu WPADKĄ,

to znaczy, że nie do końca sam jest przekonany co do argumentów, które
przytacza.

Praktykowanie "otwartości na życie" każe patrzeć optymistycznie na ryzyko
nieplanowanego poczęcia związnego ze stosowaniem NPR w mocno utrudnionych np.
nieregularnymi cyklami warunkach. Dla katolika to chyba nie jest
potencjalna "wpadka", tylko DZIECKO.

Jak się ktoś metodą stresuje, to chyba jej nie ufa.
Obserwuj wątek
    • zaba133 Re: "stres przed <wpadką>" a NPR 03.08.07, 15:09
      zgoda zgoda zgoda
      co jednak w sytuacji bardzo krótkiej fazy niepłodności bezwzględnej- seks raz ,
      dwa razy w miesiącu..., czy siedem ale dzień po dniu , bo akurat można i trzeba
      na zapas /??????.dla młodego małżenstwa to może być nieznośne...
    • s_biela Re: "stres przed <wpadką>" a NPR 03.08.07, 15:43
      Jako założycielka tamtego wątku pozwolę sobie napisać:
      Wątek odnosił sie ogólnie do obawy przed ciążą, a raczej macieżyństwem. W
      temacie użyłam słowa "wpadka" pomimo, że nie odnosi się ono do mojej sytuacji,
      bo w momencie współżycia byłam świedoma, że jestem płodna, i była to moja
      decycja. Jednakze "wpadka" jest to słowo-klucz, ja chciałam się dowiedzieć jak
      forumowiczki radzą sobie w takich sytuacjach.
      Myślę, że kiedy jest się świadomym własnej płodności i nie używa się
      żadnych "dodatkowych zabezpieczeń" nie można mówić o wpadce

      Pozdrawiam
      • bystra_26 obawa przed macierzyństwem 03.08.07, 16:09
        S_biela, sama napisałaś:
        > Chodzi o otwartość na poczęcie dziecka, o zgodę na przyjęcie planu Boga co do
        > naszego życia, i przekonanie, że jest miłością i będzie się nami opiekował...

        Jak dla mnie Twój stres przez "wpadką" tudzież "obawa przed macierzyństwem"
        kolidują z wyżej wymieniona Twoją wypowiedzią.
        Jak zgadzasz się przyjąc plan Boga i wierzysz, że co się nie zdarzy, to On się
        Tobą będzie opiekować, to nie powinnaś mieć żadnych obaw. A Ty je masz!

        Napisałaś, że macie trudną sytuację materialną, i to jest powód jak najbardziej
        uznawany w Kościele za słuszny, by odłożyć poczęcie. Tylko, że jedyną metodą,
        na którą zezwala Ci Kościół jest NPR, który w Twojej sytuacji wymaga o wiele
        więcej niż 9-16 dni wstrzemięźliwości, co dla wielu ludzi już jest bardzo dużą
        uciążliwością. I niestety boisz się "błędu użytkownika" tej metody, bo 2
        miesiące bez seksu w małżeństwie nie są normalne i do zniesienia bez motywacji
        typu zagrożona ciążą, rozłąka, choroba. Twoje rozregulowane cykle nie pozwalają
        jednak postępować inaczej.
        • s_biela Re: obawa przed macierzyństwem 03.08.07, 16:34
          Jest to dla mnie sprawa bardzo prywatna i trudno mi o tym pisać...
          Najchętniej wszystko bym planowała, żeby było zapięte na ostatni guzik...
          Jestem perfekcjonistką, i uważam że jest to moja wada.
          Pisząc na tamtym forum bardzo się uspokoiłam, musiałam to wszytko napisać,
          upożądkować sobie w głowie... To czego chciałabym dla mojego dziecka nie jest
          realne przed menopauza...
          Rzeczywiście miałam bardzo długie cykle, ale teraz mój organizm zdaje się
          wracać do normy, i podejżewam, że mie będziemy tak długo czekać na II fazę... o
          ile nie jestem w ciąży ;)

          Chyba już powoli zaczynam orientować się nawet na czym polega moja dolegliwość
          (szkoda tylko, że nie lekarze)... chyba jest dość żadka, bo nie słyszałam, żeby
          ktokolwiek inny w necie to miał. Mam nadzieję, że tym razem trafię do dobrego
          specjalisty...
          Widzisz, mnie nawet bliscy znajomi zachęcali do podjęcia decyzji o dziecku.
          Może jednak za bardzo przesadzam?...
          • bystra_26 lekarz 03.08.07, 16:52
            To mam nadzieję, że o swoich podejrzeniach powiesz lekarzowi. I może próbuj
            dowiadywać się w międzyczasie, czy czasami jakiś wczesniejszy termin się nie
            zwolnił.

            Decyzja o dziecku jest natomiast WASZĄ WYŁĄCZNĄ DECYZJĄ, bo jej KONSEKWENCJE (i
            te dobre, i te trudne) przez 20 lat i więcej WY BĘDZICIE PONOSIĆ, a nie
            znajomi, babcia, która by juz chciała mieć wnuki czy anonimowe internautki z
            tego forum. Wy wybieracie termin.

            Na Twoim miejscu, jeśli jednak okaże się, że nie jesteś w ciąży, to najpierw
            bym zajęła się leczeniem swego ciała, a potem zaszła w ciążę. Dzieci potrzebują
            zdrowej matki, a rozregulowany czy chory organizm kobiety, nie jest optymalnym
            miejscem dla rozwoju płodu. Poza tym dla chrześcijan najpierw jest MIŁOŚĆ
            WŁASNA, bo to jak kochamy siebie warunkuje, jak będziemy kochać innych. Dbaj o
            siebie ze względu na siebie, a nie tylko jak będziesz w ciąży!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka