Dodaj do ulubionych

APEL DO OSÓB ZNAJĄCYCH SIĘ NA NATURALNYCH METODACH

26.10.07, 15:23
Swojego czasu powstała strona na Wikipedii o naturalnych metodach:
pl.wikipedia.org/wiki/Naturalne_planowanie_rodziny
Merytorycznie jest zrobiona całkiem fajnie, ale z racji tego, ze
jest to encyklopeda otwarta dla wszystkich, ktoś wstawił adnotację,
że informacje zawarte w tym artykule mogą być nieprawdziwe.
Oczywiście w tej samej encyklopedii przy haśle antykoncepcja nikt
nie już tak nie czepia...

Bardzo Was proszę zajżyjcie na tą stronkę. Jeżeli uznacie, że
merytorycznie coś jest nie tak, możecie poprawić ewentualne błędy,
ale chodzi też o ten wielki czerwony wykrzyknik na dzieńdobry, żeby
go skasować, bo sugeruje on, że te wszytskie informacje zawarte w
naukowych publikacjach są nieprawdziwe. Nic dziwnego, że potem
ludzie nie wierzą w NRP...

Na samej górze jest zakładka "dyskusja"-tam też można Coś napisać.
Z góry wielkie dzięki!!!
Obserwuj wątek
    • bystra_26 Re: APEL DO OSÓB ZNAJĄCYCH SIĘ NA NATURALNYCH MET 26.10.07, 15:37
      1. Co to jest wiara w NPR?

      2. Ludzie nie tyle nie wierzą w NPR, ile nie mają pojęcia o tym, z
      czym to się je, i wierzą mediom, które wciąż używają
      nazwy "kalendarzyk", którego skuteczność była dość niska - a więc
      ludzie nie chcą metody, która zasadniczo nie zabepiecza przed
      nieplanowaną ciążą.

      3. W wikipedii czepianie się tego hasła wynika więc głównie z braku
      wiedzy. Chociaż myślę, że istnieje też gros osób, które mają pojęcie
      o metodach naturalnych, jednak uważają, że są to dobre metody na
      POWIĘKSZANIE rodziny, a nie zapobiegające ciąży.

      4. Niestety zbyt często katolickie środowiska pro-NPR też są temu
      winne promując jednostronnie CUDOWNEGO NPR z MINIMALNĄ
      WSTRZEMIĘŹLIWOŚCIĄ przy jednoczesnym DEMONIZOWANIU ANTYKONCEPCJI
      (poronne działanie prezerwatywy zakrawa na kuriozum!).


      P.S. Jak udało Ci się tyle wielkich liter użyć w tytule?
      • s_biela Re: APEL DO OSÓB ZNAJĄCYCH SIĘ NA NATURALNYCH MET 26.10.07, 16:08
        Bystra, no nie no, znowu...

        Dobra, więc zeby wszystko było jasne to:
        1. Pisząc o wierze w NRP miałam na myśli wirę w skuteczność tych
        tetod. Większość ludzi prównuje ją do np. skuteczności metody "na
        jogurt", czyli żadnej...

        2. Ludzie w większości nie mają pojęcia o NRP -z tym się zgodzę,
        więc co robią?? szukają w internecie i wchodzą sobie np. na taką
        stronę wikipedii, wpisują hasło "naturalne metody" i pojawia im się
        wspaniały napis: "Treść tego hasła może być niezgodna z zasadami
        neutralności przyjętymi w Wikipedii. Zweryfikuj prawdziwość
        artykułu."

        Czy uwierzyłabyś w jakiekolwiek ze zdań napisanych poniżej, po
        przeczytaniu czegoś takiego?? ja raczej nie...

        3. "myślę, że istnieje też gros osób, które mają pojęcie o metodach
        naturalnych, jednak uważają, że są to dobre metody na POWIĘKSZANIE
        rodziny, a nie zapobiegające ciąży"
        Czy ze swoją wiedzą uważasz naturalne metody jedynie jako metody na
        powiększanie rodziny??

        4. No i co ja poradze na bezwzględne idealizowanie i ieologizowanie
        NPR'u?? Tak masz rację, jest sporo maniaków, którzy za wszelką cenę
        wsiskali by te metody komu popadnie. Można się tych ludzi czepiać,
        ale z praktyki wiem, że to nic nie daje, bo oni dalej idą w zaparte.
        Słuchaj: pewnego pięknego razu weszłam sobie na tą stronę w wikipedi
        i znalazłam tam suche fakty, poprostu bardzo dużo naukowych
        informacji, bez moralizowania itp... a potem ktoś inny zobaczył
        tamtą stronę, i zaczął szukać dziury w całym.
        Masz wiedzę, i to ogromną. Myślę, ze każdy, kto czyta to forum o tym
        wie. Można albo walczyć z wiatrakami i kłocić się w kółko z
        fanatykami NPR'u albo przekazywać samemu wiedzę tak, jakby samemu
        się chciało ją otrzymywać.

        Jeżeli uważasz, że można zrobić coś dobrego z tą stroną na wikipedii
        to bendę Ci wdzięczna za pomoc

        Pozdrawiam
        • bystra_26 wiedza 26.10.07, 16:59
          1. nie odpowiedzialas, jak udało ci się użyć tyle wielkich liter w
          temacie

          jak się chce robić dobra robotę na rzecz metod naturalnych (celowo
          unikam NPR, bo to nazwa wersji katolickiej) to się używa
          PRECYZYJNEGO języka - dlatego przyczepiłam się do "wiary w NPR"


          > 2. Ludzie w większości nie mają pojęcia o NRP -z tym się zgodzę,
          > więc co robią?? szukają w internecie i wchodzą sobie np. na taką
          > stronę wikipedii, wpisują hasło "naturalne metody" i pojawia im
          się
          > wspaniały napis: "Treść tego hasła może być niezgodna z zasadami
          > neutralności przyjętymi w Wikipedii. Zweryfikuj prawdziwość
          > artykułu."

          Jeśli wpisy były w stylu katolickim, a nie naukowym, to jest to
          naruszenie neutralności. Jeśli przy okazji ktoś demonizował
          antykoncepcję, po to by na tym tle NPR wyglądało lepiej, to tak samo.


          3. Pisałam o ludziach, nie o sobie w kwesti NPR jako metody
          powiększania rodziny.
          s_biela, poptarz na wszystkie nowopojawiające się na tym forum
          osoby... w większośc uczą się i stosują NPR tylko dla starań, wtedy
          NPR naprawdę nic nie kosztuje, bo obserwacje i przyswojenie kilku
          reguł naprawdę nie są wysiłkiem!
          NPR dla starań jest CUDOWNY!

          Ale jak stosujesz NPR dla uniknięcia poczęcia, to dla wielu ludzi
          jest to DROGA PRZEZ MĘKĘ. Ludzie nie chcą stosować metody, która tak
          limituje życie seksualne. Przecież na chłopski rozum - mało seksu,
          to mało ryzyka ciąży.

          I dlatego NPR jest dla wielu dobrą metodą, ale tylko wtedy jak chce
          się powiększać rodzinę.

          4. jak się zbiorę w sobie, to postaram się coś na wikipedii napisać,
          ale razem ze wszystkimi minusami
          • s_biela Re: wiedza 26.10.07, 18:47
            1. a o co chodzi z tymi dużymi literami?? normalnie wpisałam temat
            dużymi literami i to wszystko... nic z tym nie robiłam....

            Nie no spoko, precyzja w nazewnictwie całkiem potrzebna sprawa, a
            jak zwrócisz uwagę to staram się uzywać nazewnictwa Naturalne
            Rozpoznawanie Płodności -nazwa zalecana przez WHO, bo mi NPR też
            średnio pasuje...

            "Jeśli wpisy były w stylu katolickim, a nie naukowym, to jest to
            naruszenie neutralności. Jeśli przy okazji ktoś demonizował
            antykoncepcję, po to by na tym tle NPR wyglądało lepiej, to tak
            samo."

            Właśnie w tym sęk, że po przeczytaniu tej strony nie znalazłam
            wpisów w "katolickim stylu". a z tą antykoncepcją chodziło mi o to,
            że na stronie jej poświęconej wszytko traktuje się jak prawdę
            objawioną, momo, że nie potwierdzają tego badania, a jak ktoś
            kładzie na ławę czyste fakty o NRP to wszyscy się czepiają...

            Czy NRP stosowany dla uniknięcia ciąży jest drogą przez mękę?? no
            myślę, że nie jest aż tak brutalnie i okrutnie, ale napewno jest
            ciężko, w niektórych przypadkach nawet bardzo ciężko... nie pomaga
            też fakt, że jak ktoś ma z tym czekaniem problem, to najczęściej
            przyjmuje się, że jest niedojżały... Bystra ja też odkładam
            (przynajmniej staram się)

            Przejżyj proszę tą stronę, bo wydaje mi się, że bardzo Ci się
            spodoba. Ja już próbowałam coś z tym zrobić to mnie zablokowali :(
            ręce opadają...
            • s_biela Re: wiedza 26.10.07, 19:44
              napisz mi prosze czy dostałaś maila ode mnie bo coś mi się poczta
              rąbie :/
          • agafrytka Re: wiedza 29.10.07, 02:23
            Hej Bystra!

            > Ale jak stosujesz NPR dla uniknięcia poczęcia, to dla wielu ludzi
            > jest to DROGA PRZEZ MĘKĘ.

            Współczuję męczennikom. O rany, za co tak cierpieć na własne
            życzenie??? U nas jak trzeba było to i ok 2 m-ce była
            wstrzemięźliwość...ale o tym tu już piasałam.I nie jestem zimna i
            seksu potrzebuję.
            Myślę,że zależy to wszystko od odpowiedniego podejścia i nastawienia.
            Może rozwinę ten wątek później - jak będziesz chciała,bo jest
            późno,a jutro do pracy trzeba iść.Ale jeszcze jedno:

            >I dlatego NPR jest dla wielu dobrą metodą, ale tylko wtedy jak chce
            > się powiększać rodzinę.

            Jeszcze raz się powtórze,bo już to pisałam:Npr jest bardzo dobry i
            bardzo skuteczny w celu odłożenia poczęcia dziecka.Znając skutki
            wszelkiej antykoncepcji bałabym się stosować czegokolwiek,żeby
            brzydko mówiąc nie zaliczyć wpadki.Jestem w praktyce po bardzo wielu
            cyklach,gdzie odkładaliśmy i odkładamy poczęcie/wiele lat/,więc wiem
            dobrze o czym mówię.

            > poptarz na wszystkie nowopojawiające się na tym forum
            > osoby... w większośc uczą się i stosują NPR tylko dla starań,
            wtedy
            > NPR naprawdę nic nie kosztuje, bo obserwacje i przyswojenie kilku
            > reguł naprawdę nie są wysiłkiem!

            Celować tylko w dni płodne....no cóż,można się trochę wkurzyć,kiedy
            przez wiele cykli nic nie wychodzi.


            > Jeśli wpisy były w stylu katolickim,

            Już tu kiedyś ktoś o tym pisał.To forum nie jest forum religijnym
            tylko zdrowotnym.

            A jeszcze mam pytanko:gdzie słyszałaś,że prezerwatywa jest środkiem
            wczesnoporonnym.Faktycznie tekst niekiepski.
            Pozdrawiam

            Bystra,może spróbuj na metody spojrzeć innym okiem,bo być
            męczennikiem z powodu metod to naprawdę cienka sprawa.
            • bystra_26 krótko na razie 29.10.07, 08:38
              > A jeszcze mam pytanko:gdzie słyszałaś,że prezerwatywa jest
              > środkiem wczesnoporonnym.Faktycznie tekst niekiepski.

              Tekst zacytowany za forumką z "ślub i wesele" - takim poczęstowano
              ją na kursie przedmałżeńskim.
              • skrzynka3 Re: krótko na razie 29.10.07, 10:41
                Wiesz co Bystra. Tak sobie mysle o Tobie od dluzszego czasu :).
                Widac ze masz ogromny problem z NPR co pewnie w duzej mierze wynika
                z ukladu Twoich cykli (ale chyba nie tylko).

                I mysle sobie ze wkladasz wstawki o "mekach NPR" i wyliczenia ile to
                wychodzi wstrzemiezliwosci w porownaniu do czasu bezpiecznego nawet
                w watku "jak sie wylicza dni plodne w miesiacu".
                Jak dziewczyna zadaje takie pytanie to znaczy o NPR ma pojecie
                zerowe. Jak przeczyta Twoja odpowiedz to jakie jest
                prawdopodobienstwo ze zainteresuje sie metoda? a nie zwieje stad
                gdzie pieprz rosnie a potem poda to dalej ze metoda do d... bo itp.

                A teraz odpowiedz sobie uczciwie -jakiego procenta kobiet dotyczy
                Twoj problem?? Ile ma baardzo dlugie cykle z niekonczaca sie
                przymiarka do owulacji +jakies zlosciwie krotkie od czasu do czasu
                co blokuje zalozenie nieplodnosci wzglednej -nie mowie o sytuacji
                awaryjnej, jakims wyjatkowo porabanym cyklu bo choroba urlop na
                Karaibach itp ale tak miesiac w miesiac?

                Czy nie jest tak ze zdecydowana wiekszosc bedzie miala przecietne
                cykle 26-30 dni i w zwiazku z tym Twoje sfrustrowane wyliczenia ich
                nie dotycza!??I nigdy sie nie dowiedza czy metoda im pasuje czy nie
                jesli nie sprobuja a nie sprobuja bo sie zniecheca czytajac Twoje
                pelne niecheci odpowiedzi.

                Tak jak Ty nie lubie propagandy.W zadna strone. Wiec zostawmy
                dziewczynom wybor. Tak moze sie zdarzyc ze ktoras bedzie miala ten
                sam problem co Ty. Ale wcale nie musi.Jak bedzie miala to sie
                zastanowi co z tym zrobic.

                Ja naprawde wiem o czym piszesz bo mialam podobny uklad cykli do
                Twojego przed pierwsza ciaza. Tylko troche inaczej podeszlismy do
                tego. Najpierw analiza czy mozemy zmienic metode (biorac pod uwage
                caly wachlarz argumentow). Nam osobiscie odpowiedz wyszla na nie -
                nie chcemy zmieniac metody.

                Wtedy krok drugi jak to tworczo wykorzystac. Jak nie zapetlic sie we
                frusracji ze teraz nie mozna i czekaniu kiedy wreszcie. Jak kazdy z
                tych dni przezyc z korzyscia dla naszego malzenstwa i dla innych
                ludzi zyjacych obok.

                Pozdrawiam Cie cieplo i naprawde z usmiechem :). Masz bardzo duza
                wiedze o NPR i jestes potrzebna na tym forum.
                Skrzynka
                • s_biela Re: krótko na razie 29.10.07, 11:17
                  czytałam o tym działaniu wczesnoporonnym prezerwatyw, i to nie do
                  końca jest tak... chodzi o prezerwatywy ze środkiem plemnikobójczym,
                  a właściwie głównie o środki plemnikobujcze. Ktoś zasugerował, że
                  mogą one powodować wczesne poronienia, ale było o tym dosłownie
                  jedno zdanie, na stronie, na której o tym czytałam... sprawdzałam na
                  podstaiwe jakich badań ktoś doszedł do takich wniosków, ale wyniki
                  były w obcym jężyku (bynajmniej nie angielskim) i dałam sobie
                  spokój...

                  Postaram się poszukać tej strony
                • bystra_26 jest tak źle? (ze mną) ;) 29.10.07, 12:03
                  Dzięki za dobre słowo.

                  "Męki NPR" były w obecnym wątku, a czasem wstawiam kwestie o fazach
                  niepłodności dla odniesienia - jak się zaczyna III faza, to znaczy
                  że już po owulacji, prawda? A poczęcia z I są dowodem na owulację
                  wcześniejszą niż zwykle.

                  Może rzeczywiście trochę przesadzam - jednak więcej mnie interesuje
                  odkładająca strona NPR.

                  Trochę zazdroszczę starającym - bo mają w nadmiarze tego, czego mi
                  brakuje, choć oni zwykle tego nie doceniają, bo są skupieni na innej
                  kwestii.


                  Co do cykli - ja mam takie 25-30 i co z tego, jak te 25 mam raz na
                  rok przez co niepłodności względnej nie mam. Nie potrafię takiego
                  cyklu nie brać pod uwagę, zresztą dla skuteczności trzeba go brać, a
                  na tej mi zależy. Pozostaje mi więc czekanie po 2,5 tygodnia albo
                  więcej dla 7,5-10 dni (lutelana częsciej 11 niż 12, ostatnio 3
                  wyższa nie spełnia warunku wysokości), z których część wykradnie
                  życie. Cykl 30-dniowy z tylko dwukrotnym współżyciem też przeżyłam,
                  ale nikomu tego nie polecam. Jestem mężatką 8 miesięcy i takie
                  schody na dzień dobry nam nie służą. Jak mamy się siebie nauczyć,
                  skoro mamy tak niewiele okazji?

                  Inne przyczyny mojej niechęci:
                  - niska skłonność do ryzyka
                  - uwarunkowania zdrowotne - szanse na poród sn zerowe, a to
                  ogranicza ilość bezpiecznych ciąż i wymusza odpowiednie odstępy
                  między nimi
                  - potrzeby seksualne ponad przeciętną
                  - świadomość, że przy stosowaniu NPR tak źle będzie wiele lat, a
                  jeszcze gorzej po porodzie czy w premenopauzie
                  - frustracja eneperowa odbiła mi się na zdrowiu - mam objawy
                  psychosomatyczne (organizm informuje mnie o zbyt wysokim poziomie
                  stresu)
                  - Kościół, którego chcę być częścią, nie daje mi wyboru, nie
                  uwzględnia moich osobistych uwarunkowań, jest przekonany, że te
                  maksymalnie 16 dni (!) wstrzemięźliwości w miesiącu jest w stanie
                  każdy znieść.

                  Odejście od czystego NPR jest trudne ze względu na stanowisko
                  Kościoła, chociaż ono nie jest na szczęście aż takie sztywne jak
                  otodoksów NPR, którzy każdego kto ma jakieś wątpliwości, trudności i
                  uważa, że mu to nie służy, by natychmiast wypisali z KK.

                  • bystra_26 objawy psychosomatyczne 29.10.07, 12:11
                    Przewlekłe czekanie jest raną dla duszy/rujnuje duszę, ziszczone
                    pragnienie jest drzewem życia. (Prz 13,12)
                  • radosna85 Re: jest tak źle? (ze mną) ;) 17.11.07, 11:19
                    jakbym czytała o sobie! my mamy identycznie (brak I fazy, kilka podejść do owu i
                    krótka lutealna z dopiero 4 wyższą wystarczająco).
                    Napiszę ci coś na mejla. Pozdrawiam!
                • bystra_26 twórczość w czekaniu 29.10.07, 12:08
                  Potrafimy sobie zorganizować wspólne zajęcia, jak nie można, ale to
                  nie to samo. Jak czekanie się przeciąga, i jest bliżej owulacji, to
                  mnie zaczyna nosić - mam się zamknąć w pokoju i unikać męża?

                  Ten tydzień z kawałkiem w III fazie nie rekompensuje nam czekania. Z
                  jednej strony życie potrafi zabrać z tego dni zmęczeniem, chorobą,
                  wyjazdem. Z drugiej potrzeba zaspokojona nie prosi o kolejne
                  zaspokojenie, a kochać się codziennie tylko dlatego, że można, a
                  później znów nie będzie można jest dla nas bez sensu... to by było
                  przedmiotowe traktowanie. I niestety nie da się nawspółżyć na zapas,
                  a szkoda ;)
                  • mia_mala Re: twórczość w czekaniu 05.11.07, 14:44
                    Bystra, mogłabym się podpisać pod każdym zdaniem które napisałaś w
                    tym i poprzednim wpisie. Z jedną różnicą - my "miotamy się" tak już
                    piąty rok, bo tyle trwa nasze małżeństwo. I też miałam nieraz
                    chwile, kiedy chciałam rzucić to wszystko, i też doszłam do wniosku,
                    że nie ma dla mnie innej metody. Jesli to jest dla ciebie jakas
                    pociecha, to rozumiem cie i wspolczuje.
                    Pozdrawiam gorąco - trzymaj się.
                    • bystra_26 do mia_mala 05.11.07, 15:25
                      Dzięki, że to napisałaś. Niestety, to że inni też się męczą z NPR
                      jest dla mnie znanym faktem, i bynajmniej mnie nie pociesza.
                      Zrozumienie i współczucie, choć chwalebne, też problemu nie
                      rozwiązują.

                      Jeśli kolejne n lat mam się miotać, co dla mojej psychiki, ani dla
                      moje małżeństwa nie będzie dobre, to czy to ma sens? W imię czego
                      warto ponosić takie koszty?

                      Masz maila na gazecie.
                • s_biela a jednak warto się zastanowić... 29.10.07, 14:30
                  sporniak.blog.onet.pl/
                  Bardzo polecam ten tekst. Konkretnego stanowiska co do artykułu nie
                  zajęłam, bo dalej rozważam jeszcze kwestie w nim poruszone...

                  Myślę, ze przyda się w tym wątku moja historia.
                  Jestem młodą mężatką. Bardzo kochamy się z mężem. Oboje jesteśmy
                  bardzo wierzący. Był czas kiedy praktykowaliśmy pieszczoty oralne.
                  Dla mnie było to całkowicie naturalne, bo tak samo pieściłam każdy
                  inny skrawek ciała mojego męża, i on również.
                  Byliśmy oboje w głębokim szoku, gdy dowiedzieliśmy się, że kościół
                  mógłby tego niepopierać. Zwłaszcza, że oboje nie jesteśmy
                  niedzielnymi katolikami, i bardzo dużo uwagi skupiamy na kwestiach
                  etycznych.
                  Jest fragment w Katechizmie Kościoła Katolickiego, w którym pisze
                  się, że dobre jest osiąganie "satysfakcji seksualnej" jedynie w
                  czasie aktu małżeńskiego. mój spowiednik zapewnił mnie, że chodzi tu
                  o orgazm, ale w KKK ta definicja nie jest nigdzie rozwinięta...
                  Dalej nie rozumiem tej nauki, nie widzę w tym składu i ładu, ale
                  trzymam się jej, bo to Jezus jest dla mnie najważniejszy w życiu i
                  to dzięki niemu oboje żyjemy.

                  Całkiem niedawno miałam czas, kiedy stwierdziłam, że nigdy więcej
                  nie chcę widzieć termometru na oczy. Miałam dosyć i stwierdziłam, że
                  rzucam to wszystko. To był pierwszy raz kiedy zastanawiałam się w
                  naszym małżeństwie bardzo poważnie nad innymi metodami. Pomimo, że
                  nie kierowałam się tu kwestiami religijnymi, i tak wybrałam metody
                  naturalne, i to te bez prezerwatyw. Zmieniło się jednak kilka
                  rzeczy. Wykańczały mnie te codzienne rutynowe czynności. Teraz kiedy
                  wracam z imprezy, po prostu nie mierzę temperatury, zamiast martwić
                  się tym, że nie spałam wystarczająco, że pomiar będzie zakłócony, że
                  lada moment powinien być skok, a tak to będę musiała czekać jeden
                  dzień dłużej na fazę lutealną…
                  Zmieniło się też to, że kiedy potrzebujemy siebie właśnie w taki
                  sposób, to po prostu się kochamy. Są takie chwile w każdym
                  małżeństwie. Bardzo boli mnie, że jeśli pisze się w książkach o
                  współżyciu w czasie potencjalnie płodnym, to traktuje się je jako
                  niedojrzałość. Osobiście uważam, że jest odwrotnie. To NPR jest dla
                  ludzi a nie ludzie dla NPR’u. W naszym przypadku wiązało się to z
                  postawieniem tej drugiej osoby ponad własnymi planami, poczuciem
                  bezpieczeństwa.
                  W czasie potencjalnie płodnym parom odkładającym poczęcie poleca się
                  rozwijanie innych form czułości. Pieszczoty oralne nigdy nie były i
                  nie wyobrażam sobie, żeby mogły dla mnie być czymś porównywalnym do
                  seksu. Dlatego kiedy je praktykowaliśmy w czasie wstrzemięźliwości,
                  było to jednak dla nas wyrzeczenie. Ponieważ zazwyczaj każdy
                  namiętny dotyk doprowadza nas bardzo płynnie do takich sytuacji,
                  dlatego teraz, kiedy jestem potencjalnie płodna praktycznie w ogóle
                  nie okazujemy sobie miłości w ten sposób. Czasami czuję się, jakbym
                  była dla mojego męża raczej siostrą…

                  Naturalne metody nie są cudowne, wymagają wielu wyrzeczeń, ale
                  jestem przekonana, że nie ma nic lepszego. Po prostu jeszcze tego
                  nie wymyślili… moje cykle są długie. W ciągu ostatniego miesiąca
                  miałam najpierw bardzo stresujący czas w pracy, potem choroba
                  rozłożyła mnie na łopatki, a teraz łykam gestageny, więc równie
                  dobrze mogłabym dla samego odkładania nie robić obserwacji w tym
                  miesiącu w ogóle… Jednak pomagają mi w leczeniu. Alternatywą mógł by
                  być np. monitoring przez USG ale NFZ raczej by go nie sfinansował, a
                  mnie nie było by stać, więc jestem wdzięczna, że znam te metody.
                  Uczyłam się z książki Springera, gdzie wyraźnie napisano, że należę
                  do grupy osób, dla których NRP nie są dobrą metodą. Jestem wdzięczna
                  za to zdanie, bo byłam świadoma na co się decyduję…
                  Nie można udawać, że tematu nie ma. Trzeba o tym rozmawiać, trzeba
                  jakoś próbować znaleźć wyjście z takich sytuacji….
                  inny skraweck ciała mojego męża, i on również.
                  Byliśmy oboje w głębokim szoku, gdy dowiedzieliśmy się, że koścół
                  mógłby tego niepopierać.
                  Jest fragment w Katechiźmie Kościoła Katolickiego, w którym pisze
                  się, że dobre jest osiąganie "sadysfakcji seksualnej" jedynie w
                  czsie aktu małżeńskiego. mój spowiednik zapewnił mnie, że chodzo tu
                  o orgazm, ale w KKK ta definicja nie jest nogdzie rozwinięta...
                  Dalej nie rozumiem tej nauki, nie widzę w tym składu i ładu, ale
                  trzymam się jej, bo to Jezus jest dla mnie najważniejszy w zyciu i
                  to dzięki niemu oboje żyjemy
                  • s_biela Re: a jednak warto się zastanowić... 29.10.07, 14:30
                    Całkiem niedawno miałam czas, kiedy stwierdziłam, że nigdy więcej
                    nie chcę widzieć termometru na oczy. Miałam dosyć i stwierdziłam, że
                    rzucam to wszystko. To był pierwszy raz kiedy zastanawiałam się w
                    naszym małżeństwie bardzo poważnie nad innymi metodami. Pomimo, że
                    nie kierowałam się tu kwestiami religijnymi, i tak wybrałam metody
                    naturalne, i to te bez prezerwatyw. Zmieniło się jednak kilka
                    rzeczy. Wykańczały mnie te codzienne rutynowe czynności. Teraz kiedy
                    wracam z imprezy, po prostu nie mierzę temperatury, zamiast martwić
                    się tym, że nie spałam wystarczająco, że pomiar będzie zakłócony, że
                    lada moment powinien być skok, a tak to będę musiała czekać jeden
                    dzień dłużej na fazę lutealną…
                    Zmieniło się też to, że kiedy potrzebujemy siebie właśnie w taki
                    sposób, to po prostu się kochamy. Są takie chwile w każdym
                    małżeństwie. Bardzo boli mnie, że jeśli pisze się w książkach o
                    współżyciu w czasie potencjalnie płodnym, to traktuje się je jako
                    niedojrzałość. Osobiście uważam, że jest odwrotnie. To NPR jest dla
                    ludzi a nie ludzie dla NPR’u. W naszym przypadku wiązało się to z
                    postawieniem tej drugiej osoby ponad własnymi planami, poczuciem
                    bezpieczeństwa.
                    W czasie potencjalnie płodnym parom odkładającym poczęcie poleca się
                    rozwijanie innych form czułości. Pieszczoty oralne nigdy nie były i
                    nie wyobrażam sobie, żeby mogły dla mnie być czymś porównywalnym do
                    seksu. Dlatego kiedy je praktykowaliśmy w czasie wstrzemięźliwości,
                    było to jednak dla nas wyrzeczenie. Ponieważ zazwyczaj każdy
                    namiętny dotyk doprowadza nas bardzo płynnie do takich sytuacji,
                    dlatego teraz, kiedy jestem potencjalnie płodna praktycznie w ogóle
                    nie okazujemy sobie miłości w ten sposób. Czasami czuję się, jakbym
                    była dla mojego męża raczej siostrą…

                    Naturalne metody nie są cudowne, wymagają wielu wyrzeczeń, ale
                    jestem przekonana, że nie ma nic lepszego. Po prostu jeszcze tego
                    nie wymyślili… moje cykle są długie. W ciągu ostatniego miesiąca
                    miałam najpierw bardzo stresujący czas w pracy, potem choroba
                    rozłożyła mnie na łopatki, a teraz łykam gestageny, więc równie
                    dobrze mogłabym dla samego odkładania nie robić obserwacji w tym
                    miesiącu w ogóle… Jednak pomagają mi w leczeniu. Alternatywą mógł by
                    być np. monitoring przez USG ale NFZ raczej by go nie sfinansował, a
                    mnie nie było by stać, więc jestem wdzięczna, że znam te metody.
                    Uczyłam się z książki Springera, gdzie wyraźnie napisano, że należę
                    do grupy osób, dla których NRP nie są dobrą metodą. Jestem wdzięczna
                    za to zdanie, bo byłam świadoma na co się decyduję…
                    Nie można udawać, że tematu nie ma. Trzeba o tym rozmawiać, trzeba
                    jakoś próbować znaleźć wyjście z takich sytuacji...
                    • agafrytka Re: a jednak warto się zastanowić... 29.10.07, 16:22
                      Cześć S_biela.
                      Bzrdzo Ci dziękuje za to co napisałaś.

                      Bystra,bardzo współczuję Ci tego motania się ze sobą.Jesteście
                      młodym małżeństwem.Wszystko przed Wami.Faktycznie mało zbliżeń może
                      frustrować,szczególnie jak dopiero zaczynacie przygodę bycia ze sobą
                      razem.Uwierz mi,przyjdzie czas,że to się zmieni.Troszkę więcej
                      optymizmu.Postaraj się spojrzeć na to nie z pozycji męczennika,bo to
                      może wykończyć.
                      O jedno Cię proszę:nie przenoś na innych swoich problemów.Możesz o
                      nich pisać,możesz o nich mówic,ale nie przenoś i nie zniechęcaj
                      innych takich czy innym tekstem.To co napisała Skrzynka - warto
                      sobie poczytać.Nie zniechęcać - spróbuj przyjąć taką postawę.Gdybym
                      nie miała zielonego pojęcia o npr i poczytała tylko Twoje wypowiedzi
                      na ten temat to podejrzewam,że mogłabym już dalej nie szukać/chociaż
                      akurat w moim przypadku mało to prawdopodobne/.
                      Masz dużą wiedzę o metodzie,wykorzystaj ten fakt,by kogoś jej
                      nauczyć,a nie odwieść od chociażby chęci poznania npr.
                      Uważam,że osoba,która chce zdobyć rzetelną wiedzę na temat npr
                      powinna ją otrzymać - i to od niej przecież zależy czy będzie jej
                      odpowiadać taki styl życia.To ona tak naprawdę dokona wyboru.Więc
                      nie zniechęcajmy na starcie!Ile jest osób tyle sposobów na
                      życie.Dajmy szanse dziewczynom,które choć trochę słyszały o
                      metodach,bo sama wiesz,jak npr jest przedstawiany.
                      Być może czujesz się oszukana,bo ktoś podał Ci kiedyś nierzetelną
                      wiedzę o metodach.Jeżeli tej osobie nie postarasz się
                      przebaczyć ,będziesz to nosić w sobie i oskarżać co rusz kgoś,albo
                      widzieć same minusy npr-u.
                      I jeszcze jedno,odnośnie tych "poronnych prezerwatyw".Bardzo bałabym
                      się cytować kogoś z jakiegoś tam forum.Po pierwsze:
                      -nie wiem,czy to jest prawada,
                      po drugie:
                      -nie wiem czy ta osoba nie słyszała tego od kogoś innego,a tamta
                      jeszcze od kogoś innego....
                      Jednym słowem;jeżeli to żródło z ktorego czerpię nie jest
                      wiarygodne,to staram się temat zatrzymać dla siebie,bo inaczej można
                      kogoś skrzywdzić i powiedzieć nieprawdę.
                      Życzę Ci,abyś rozwiązała swój problem.I jeszcze raz prosba:nie
                      zniechęcaj innych.
                      Pozdrawiam
                      • s_biela wczesnoporonne działanie środków plemnikobójczych 02.11.07, 16:48
                        obiecałam, że napiszę jak znajdę ten link i proszę batdzo:
                        milosc-milosc.sercanie.opoka.org.pl/p2_3c.htm#abort
                        "W nawiązaniu do chemii PLEMNIKOBÓJCZEJ należy stwierdzić, że
                        uszkadza ona nieodwracalnie nie tylko plemniki, lecz wpływa również
                        wprost na jądro komórki jajowej. W przypadku poczęcia pomimo użytych
                        środków plemnikobójczych może urodzić się potomstwo z poważnymi
                        anomaliami, jak np. krótsze kończyny, guzy, anomalie chromosomalne,
                        anomalie przewodu moczowego itd. Wiele z takich embrionów ginie
                        wówczas wskutek daleko idących uszkodzeń. Innymi słowa ciąża kończy
                        się wtedy nietrudno wczesnym poronieniem.

                        W sumie zatem trzeba stwierdzić, że środki rzekomo ‘TYLKO’
                        plemnikobójcze, m.in. te serie prezerwatyw, które są dodatkowo
                        wyściełane środkami plemnikobójczymi, wywierają ostatecznie
                        działanie potencjalnie PORONNE – wbrew temu, co dotąd sądzono o
                        stosowaniu antykoncepcji PLEMNIKOBÓJCZEJ."

                        żródło: Rudolf Ehmann, Verhütungsmittel – verhängnisvolle
                        Nebenwirkungen, über die man nicht spricht. Eine kritische Bilanz
                        aus der Sicht eines Gynäkologen, w: EmpfV (2000) 109-271

                        zna ktoś niemiecki??
                        • reszka2 Re: wczesnoporonne działanie środków plemnikobójc 02.11.07, 20:00
                          Zachodzę w głowę - jakoż te środki plemnikobójcze dostają sie do
                          jajowodów? Jakże głęboka to musi byz penetracja...

                          Jak dla mnie tekst wykorzystany propoagandowo, a na dodatek durny i
                          nie mający podstaw naukowych.
                          • s_biela wczesnoporonne działanie środków plemnikobójc 14.11.07, 11:18
                            znalazłam jeszcze taką informację co do wczesnoporonnego działańia
                            środków plenikobójczych:
                            "Por. R. Ehmann, Problemy związane z regulacją urodzeń. W:
                            Międzynarodowy kongres o godności macierzyństwa, Warszawa 6-7 VI
                            1998, s.121. Najnowsze badania naukowe nad skutkami stosowania
                            środków plemnikobójczych wskazują na możliwość pojawienia się
                            anomalii rozwojowych poczętego dziecka w wyniku zapłodnienia komórki
                            jajowej przez plemnik z uszkodzonym kodem DNA (Por. K. Kosmala,
                            Sterowanie płodnością — antykoncepcja, W: Wychowanie prorodzinne i
                            seksualne, Red. J. Mrazgowicz, Katowice 1998, s.167). Badania na ten
                            temat są bardzo trudne i w tej chwili nie ma jeszcze kompletnej ich
                            dokumentacji, z tego powodu, że większość uszkodzonych zarodków
                            ginie jeszcze przed zagnieżdżeniem się w macicy. Okazuje się więc,
                            że nawet środki plemnikobójcze mają działanie wczesnoporonne (R.
                            Ehmann, Problemy planowania rodziny. Antykoncepcja i jej skutki,
                            Gdańsk 1994, s.27-28)."
                            www.szansaspotkania.net/index.php?page=2062
                        • turzyca Re: wczesnoporonne działanie środków plemnikobójc 17.11.07, 21:40
                          Ja znam. I chetnie bym poczytala. Ale tego "empfv" w zaden sposob nie moge
                          znalezc. Nie ma w google'u, nie ma w katalogu niemieckiej biblioteki narodowej,
                          nie ma w niemieckojezycznej bazie danych czasopism ZDB (ktora automatycznie
                          rozwiazuje skroty tytulow).
                          • s_biela Re: wczesnoporonne działanie środków plemnikobójc 18.11.07, 12:51
                            ja narzie namierzam tą książkę:
                            www.hli.org.pl/publikacje/catalog/product_info.php?manufacturers_id=10&products_id=64&osCsid=b34ab21d169f11e852ce10bd436
                            f0432

                            postanowiłam najpierw poprostu sprawdzić źródła "osiągalne" :/

                            słuchajcie a co z moim apelem?? proszę rzućcie oko na tą stronę w
                            Wikipedii bo ona jest naprawde kompetntnie przygotowana, ja ją
                            bezczelnie ktoś zablkował :/
                            pl.wikipedia.org/wiki/Naturalne_planowanie_rodziny
                            • bystra_26 mam zastrzeżenia do tego hasła 19.11.07, 09:58
                              M.in. do zapisu wśród minusów NPR, że wstrzemięźliwość trwa między 8
                              a 16 dni, sorry i Ty i ja jesteśmy przykładami, że może trwać duzo
                              dłużej, a poza tym najkrótsza możliwa wstrzemięźliwość to prawie 9
                              dni (szóstka przewzrostowa i do wieczora 3 wyższej).
                            • poprzezknieje Re: wczesnoporonne działanie środków plemnikobójc 24.11.07, 00:19
                              Trzeba przyznać że ktoś starał sie na prawde w miare obiektywnie przygotować tę
                              stronę ale kilka wpadek i to dosc poważnych jest

                              Po pierwsze Wady

                              1. U nas abstynencja wynosiła 16-18 dni mimo ładnych regularnych cykli wiec
                              pisanie ze 16 dni to górna granica to grube przegięcie

                              2. Dużą wadą tej metody jest subiektywnosc w ocenie objawów i interpetacji
                              wynikow pomiarów

                              3. Kolejna wada to wymóg regularności pomiarów i zachowania zasad pomiaru co
                              szczególnie przy dzieciach wychodzi

                              4. Kolejna wada to łatwosc zaburzenia wynikow pomiaru na skutek przeróznych
                              czynnikow - stress, alkohol, przemeczenie, podróż itd.

                              5. Kolejna wada to trudny i ryzykowny okres poporodowy

                              6. Kolejna wada to brak spontanicznosci i seks na zapas w 3 fazie

                              Kolejna sprawa to mity

                              Wkurza mnie jak ktos pisze ze tu wcale regularny cykl nie jest potrzebny a
                              tymczasem wyznaczanie 1 fazy opiera sie na zapiskach poprzednich cykli !!! Wiec
                              prosze to sobie miedzy bajki wlozyc

                              i to tylko tyle
                • radosna85 ilu osób to dotyczy 17.11.07, 11:14
                  "A teraz odpowiedz sobie uczciwie -jakiego procenta kobiet dotyczy
                  Twoj problem?? Ile ma baardzo dlugie cykle z niekonczaca sie
                  przymiarka do owulacji +jakies zlosciwie krotkie od czasu do czasu
                  co blokuje zalozenie nieplodnosci wzglednej"

                  Co prawda moje cykle nie są kosmicznie długie, ale nie mam bezpłodności
                  względnej (najkrótszy cykl 23 -20 = 3cd) a lutealna średnio 10 dni (i nie ma
                  tak, żeby trzecia po skoku była wystarczająco wysoka, czyli... 6 dni zostaje.
                  I ma tak wiele moich znajomych, więc wydaje mi się, że dla odkładających to
                  naprawdę może być trudne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka