Dodaj do ulubionych

pytanie nowicjusza

16.02.08, 12:42
Dziewczynki postanowiłam mierzyc temp.sluz już obserwuje od pewnego
czasu.Po przeczytaniu kilku watków mam jednak wątpliwości i trochę
sie pogubiłam.Czy jeśli temp bedzie wyzsza od innych to oznacza że
rozpoczęły się dni płodne czy skończyły?
Obserwuj wątek
    • bystra_26 jedna wyższa nic nie znaczy 16.02.08, 15:05
      1. cykl wygląda tak:
      okres
      (niepłodność względna - nie wszyscy ją mają)
      płodność
      niepłodność bezwględna

      2. w czasie najwyższej płodności pojawia się śluz płodny - rozciągliwy,
      częsciowo lub całkowicie przezroczysty albo wyjątkowa mokrość/naoliwienie w
      przedsionku pochwy

      niestety już parę dni wczesniej występują dni potencjalnie płodne

      3. od początku cyklu do okolic owulacji temperatura utrzymuje się na niższym
      poziomie, a potem przechodzi na wyższy

      4. jeśli temperatura poprzebudzeniowa przejdzie na poziom wyższy i spełnia pewne
      warunki (3 wyższe temperatury po ostatnim dniu ze śluzem o cechach płodnych,
      wszystkie nad linią, z których trzecia jest conajmniej o 0.2 C wyższa od tzw.
      linii podstawowej, którą wyznacza najwyższa z sześciu temperatur poprzedzających
      pierwszą z fazy wyższych), to wieczorem 3 dnia zaczyna się niepłodność
      bezwględna, gdzie nie da się na 100% zajść w ciążę

      jeśli jednak ta 3 temp. nie osiągnie tego 0.2 C nad linią, trzeba poczekać do
      koljenego wieczora - wystarczy wtedy, że 4 wyższa temp. jest 0.05 C nad linią

    • olicaja Re: pytanie nowicjusza 18.02.08, 14:04

      npr.pl/
      Na tej stronie znajdziesz książkę "Domowy kurs naturalnego planowania rodziny"
      Ja z podobnej książki nauczyłam się obserwacji cyklu.
    • bystra_26 książka 18.02.08, 14:45
      Lepszy Roetzer ("Sztuka planowania rodziny" wyd. Vocatio), chyba że "domowy
      kurs" to okrojona z niestrawnej idelogii ksiązka Kippleyów
      • olicaja Re: książka 18.02.08, 21:41
        bystra_26 napisała:

        > Lepszy Roetzer ("Sztuka planowania rodziny" wyd. Vocatio), chyba że "domowy
        > kurs" to okrojona z niestrawnej idelogii ksiązka Kippleyów


        Dlaczego "niestrawnej"?
        • bystra_26 Re: książka 18.02.08, 21:58
          1. u Kippleyów "uzasadnienia" graniczące z praniem mózgu (to moja opinia)
          zajmują większość z 300 stron, mniejszość z tych 300 to niemetodologiczne
          uogólnienia, stereotypy (że to zawsze facet ma większą ochotę i to on wraca z
          delgacji napalony, bo tak na niego podizałały stewardesy w samolocie, że nyśli
          tylko o seksie... z żoną oczywiście), a między tym jest tylko 100 stron o metodzie

          2. wielu ludzi chce poznać metody nie ze względów religijnych - szukają pozycji
          ścisle o metodzie, bez "dodatków",

          3. zasadniczo na te forum trafiają osoby, które uczą się metod BY POCZĄĆ, a
          takim niepotrzebne są uzasadnienia, dlaczego warto męczyć się z NPR, jak się
          odkłada, co równa się dużo wstrzemięźliwości
          • olicaja Re: książka 18.02.08, 22:17

            Akurat jestem jedną z osób,które tu trafiły po to,aby spotkac osoby,które też
            "męczą się z NPR".I chyba źle trafiłam...
            Nie czuję się męczennicą.Mój Mąż też.Wręcz przeciwnie.
            Dla mnie to nie jest "pranie mózgu".
            "Twoje opinie" sprawiają wrażenie,jakby wręcz zniechęcic ludzi i przekonac,że
            nie da się życ bez środków antykoncepcyjnych.
            Bardzo mnie to drażni,szczególnie na tym forum.
            • bystra_26 wsparcie duchowe przy trudnościach z NPR 19.02.08, 11:55
              Znajdziesz takie osoby na forum LMM:
              www.npr.pl/forum
              To forum jest raczej TECHNICZNE - pomaga stawiać pierwsze kroki w obserwacjach i
              interpretacji początkujących, z których jakieś 80% czy więcej jest w okresie
              przedłużających się starań i o wstrzemięźliwości w okresie płodnym, która dla
              wielu ludzi trwa zbyt długo i jest głównym minusem NPR, nie ma zielonego pojęcia.

              I jeszcze oswój się z myślą, że stosowanie NPR wcale nie równa się brakowi
              myślenia antykoncepcyjnego. Często NPR jest ceną którą musi katolik zapłacić za
              dostęp do sakramentów, ale uczy się on i go stosuje, by mieć tyle dzieci, ile
              chce i w minimalnych odstępach, które zaplanował, bo sztuczne środki
              antykoncepcyjne są zakazane, a jakąś metodę dla osiągnięcia swych celów
              prokreacyjnych rozsądny człowiek potrzebuje, a to z ortodoksyjnym mysleniem
              enpeerowym nie ma nic wspólnego.
              • olicaja Re: wsparcie duchowe przy trudnościach z NPR 19.02.08, 12:57

                Rozumiem,sznuję,że każdy ma swój punkt widzenia.
                Po prostu widzę,że w jakiś sposób,przez swoją dużą wiedzę w tym temacie jesteś
                jakby autorytetem i często się tutaj wypowiadasz.
                Tym bardziej mnie drażni,że często przebija przez te naprawdę fachowe rady twój
                światopogląd,też jakaś można powiedziec ideologia,która mnie,ortodoksyjnie
                myślącą drażni.
                Akurat jesteśmy z Mężem praktykującymi tą metodę wiele lat.
                Początkowo aby miec dzieci,teraz aby na jakiś czas mój organizm
                odpoczął,zregenerował się.
                Nigdy dla nas to nie był jakiś ciężar,wręcz coś naturalnego.
                Nawet,powiem,mamy teraz większą radośc z naszego życia intymnego,gdy musimy
                trochę poczekac.Czasem nawet długo,bo mam bardzo nieregularne cykle.
                • bystra_26 Re: wsparcie duchowe przy trudnościach z NPR 19.02.08, 13:39
                  Wypowiadam się o kwestiach technicznych. Nie dodaję do tego uzasadnienia, że
                  zawsze warto zacisnąć zęby i mieć czysty NPR. Przeszłam to zaciskanie zębów i
                  nie było to dobre w naszym małżeństwie.

                  Myślę, że jak ludzie mają się zdecydować na NPR stosowanego zwłaszcza w celu
                  unikania ciąży, to powinni znać całą prawdę, a nie cukierkową wizję z kursów
                  przedmałżeńskich, gdzie mówi się o KILKU DNIACH wstrzemięźliwości i
                  skuteczności, jak dla pigułek. SORRY - albo jedno, albo drugie.

                  Uwierzyłam w cudownego NPRa, a w praktyce okazało się, że mimo próby zrozumienia
                  uzasadnienień katolickiej etyki seksulanej, nie dajemy rady, im więcej czytamy,
                  tym więcej niespójności i nieuwzględniania obecnego stanu medycyny odkrywamy, a
                  ja po iluś tak dniach siadam wieczorem i ryczę, że końca wstrzemięźliwości w
                  kolejnym cyklu nie widać. Nie przeczę, że niektórzy dają radę, bo potrafią
                  przyjąć te uzasadnienia i niezyciowe stereotypy im się w oczy nie rzucają, albo
                  mają cykle w zasadzie wpółpracujące z NPR, ale to raczej wyjątki.

                  Dla nas NPR w czystej postaci to był ciężar nie do uniesienia i dlatego warto
                  mówić ludziom, że:
                  1) To metoda jest dla Ciebie, a nie Ty dla metody.
                  2) Jakimś rozwiązaniem jest metoda plus antykoncepcja mechaniczna, jeśli
                  wstrzemięźliwość w wymiarze n dni jest nie do przejścia i źle odbija się na
                  codziennym życiu.

                  Jak ktoś jest bardzo poddany Kościołowi, to mu te swtierdzenia nie zaszkodzą, bo
                  on potrafi znaleźć uzasadnienie i siłę do stosowania NPR, nawet jak jest to
                  ciężka walka.

                  Co do ideologii, to mówiłam TYLKO W KONTEKŚCIE KSIĄZKI KIPPELY'ów, a nie
                  katolickiej etyki seksualnej z oficjalnych dokumentów KK. Kippleyowie nie mają
                  glejtu na nauczanie w imieniu KK i większość z tego, co napisali, to są ich
                  nauki, a nauka KK.
                  • bystra_26 poprawka 19.02.08, 15:31
                    Nauki Kippleyów w większości to ich własne poglądy, a nie nauka Kościoła
                    Katolickiego.
                    • olicaja ok 19.02.08, 23:00
                      Może to mój problem i tylko mnie to drażni.
                      Rozumiem,że wszystko zależy od punktu widzenia.
                      My mieliśmy takie okresy w życiu,gdzie będąc w ciąży nie mogliśmy współżyc całe 9 miesięcy+okres połogu.To było naprawdę długo,ale przeżyliśmy.Dla nas teraz kilka lub kilkanaście dni to nie jest aż taki długi czas.
                      Po drugie,nie boimy się kolejnej ciąży,dziecka.
                      Na pierwsze dziecko trochę czekaliśmy.Przeżyłam ten "ból niemocy" gdy nie można zajśc w ciążę mimo silnego pragnienia i czekania na dzieci.
                      Kolejne dziecko nie było by dla nas katastrofą.Z pewnością cieszylibyśmy się,choc zdajemy sobie sprawę z trudu jaki to za sobą niesie.Czujemy się odpowiedzialni i na razie staramy się uniknąc kolejnej ciąży.
                      Idę przez życie może z trochę naiwną ale silną ufnością,że Bóg wie lepiej...Jakoś dotąd się nie zawiodłam.
                      Trzecie,rozumiem,że do tego trzeba dwoje przekonanych ludzi.
                      My z Mężem mamy jednakowe przekonania w tej kwestii,a nie wszędzie tak jest.
                      Nikogo nie chcę osądzac,nie do mnie to należy.Nie czuję się lepsza od innych.Po prostu jest mi z NPR dobrze.Jesteśmy szczęśliwi.Dla nas to coś naturalnego,tak,że nie mamy nawet potrzeby myślec o innych metodach.I to na tyle.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka