Dodaj do ulubionych

Nieregularne miesiączki po porodzie?

20.01.09, 21:37
Dziewczyny, jak to jest z miesiączkami po porodzie? Bo już strasznie panikuję... Córeczkę urodziłam w lutym, @ w listopadzie po prawie 9 miesiącach - mało już karmiłam. Pierwszy cykl po porodzie 28 dni (wcześniej różnie, ale średnia to właśnie ok. 28). Teraz 36 dzień i nic... Nawet test zrobiłam 3 czy 4 dni po terminie spodziewanej @. Negatywny. Z mężem zresztą prawie nic nie robimy, bo bardzo się boję póki co powtórki z rozrywki. Ale 2-3 razy w tym cyklu się zdarzyły, chociaż niby w tzw. bezpiecznym czasie, po obserwacjach - stąd ten test. Dodam, że o dzidzię dość długo się staraliśmy. Czy cykle po porodzie mogą tak wariować? Nie karmię już właściwie wcale ponad miesiąc.
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: Nieregularne miesiączki po porodzie? 20.01.09, 22:06
      To nie miesiączki są nieregularne, tylko owulacje. Miesiączka nie
      występuje sama z siebie, jest następstwem owulacji. A owulacja może
      opóźnić się dowolnie, nawet pół roku (powody mogą być bardzo różne).
      Gdybyś mierzyła temperaturę zgodnie z zasadami NPR (poczytaj na ten
      temat), to byś wiedziała, kiedy jest już po owulacji i w jakim
      terminie możesz spodziewać się miesiączki. No i kiedy wypada
      niepłodność poowulacyjna, bo jest ona pewna.
      • io.giovanna Re: Nieregularne miesiączki po porodzie? 20.01.09, 22:22
        Mierzę temperaturę, tylko na przełomie grudnia i stycznia byłam chora i zapis jest pogmatwany. Miałam wtedy 39 stopni. A potem, tj. od trzeciego tygodnia cyklu miałam same niskie temperatury (36,2-3), bo... budziłam się zziębnięta. Akurat były mrozy, a czasami budziłam się odkryta i szczękałam zębami. Teraz zaś, czyli sporo po terminie - mam 36,9 (2 dni temu), a dziś 36,6 - rtęciowym do cykli i elektronicznym 36,7.
        Hm, mimo wszystko można chyba powiedzieć, że to miesiączki są nieregularne, a nie owulacje, bo przecież nie każdy cykl jest owulacyjny, a normalnie @ i tak się pojawia.
        • bystra_26 lekkie sprostowanie 21.01.09, 08:47
          Prawdziwa miesiączka to krwawienie, które wystąpiło po fazie
          wyższych temperatur, nawet jeśli ta faza była skrócona (minimum 3-4
          dni, tyle ile pozwala wyznaczyć początek niepłodności bezwględnej).

          Krawienie przychodzące po cyklu jednofazowym to zawsze krwawienie
          śrócykliczne, które czasem może być okołoowwulacyjnym. W zależności
          od metody:
          - w angielskiej każde krawienie zaczyna nowy cykl, ale jeśli
          poprzedni miał tylko fazę niższej temperatury, to od 1dc kolejnego
          trzeba przyjąć PŁODNOŚĆ;
          - u Roetzera dopóki nie ma fazy wyższych temperatur, dopóty trwa
          cykl, czyli krawienie nie poprzedzone fazą wyższej temperatury
          wchodzi w ramy bieżącego cyklu i numerujesz dni dalej, aż przyjdzie
          prawdziwa miesiączka poprzedzona fazą wyższych temperatur.

          Teraz druga sprawa:
          nie istnieje coś takiego, jak TERMIN miesiączki.

          1. 28-dniowy cykl to mit, takie miewa 15% kobiet.
          2. Cykle są regularne, jak między najkrótszym a najdłuższym
          niezakłóconym (np. chorobą, wyjazdem, itp.) cyklem w roku jest do 10
          dni (inni podają, że 6).
          3. Cykle po zaprzestaniu karmienia mogą być nieregularne przez
          dłuższy czas, bo prolaktyna nie spada tak z dnia na dzień. Dopiero
          po pół roku od odstawienia ma sens badać prolaktynę i ewentualnie ją
          zbijać farmakologicznie.
          4. Prolaktyna opóźnia lub blokuje owulację w cyklu, co na wykresie
          jest widzoczne w postaci kilku przymiarek do owulacji (serie dni ze
          sluzem płodnym, po których temperatura na stałe nie przechodzi na
          wyższy poziom) i dość zębatych temperatur.
          5. Dopiero jak dojdzie do owulacji, można spodziewać się miesiaczki,
          która w zwyłych warunkach przychodzi po właściwej danej kobicie
          długości fazy wyższych temperatur +/-1 dzień. W Twoim przypadku,
          okres może przyjść i po 4 dniach, i po 12, bo nie wiemy, na ile
          prolaktyna upośledza ciałko żółte odpowiedzialne za fazę wyższych
          temperatur.
          6. Temperatury z czasu choroby wykluczasz z interpretacji, te, gdy
          byłaś zziębnięta opisujesz (mierzone w pochwie lub odbycie nie
          powinny być zakłócone mimo tego) - to pomaga w późniejszej
          interpretacji.

          7. Jak chcesz naszej pomocy, to albo wklepujesz obserwacje (sama
          temp. to za mało) dzień po dniu z kilku ostatnich tygodni, albo
          podajesz linka do serwisu z wykresami, gdzie prowadzisz swój.
          • io.giovanna Re: lekkie sprostowanie 21.01.09, 23:20
            Bardzo dziękuję za tak szczegółową wypowiedź. Tak naprawdę chodziło mi głównie o
            to, co napisałaś w pkt. 3. Wydawało mi się, że skoro już nie karmię od 1,5 mca,
            to kolejny cykl po porodzie powinien być mniej więcej taki, jak ten pierwszy,
            który wystąpił po 8 miesiącach. Drugie krwawienie wystąpiło po 28 dniach. A
            teraz jest 37 dzień i nic...

            Nigdy nie stosowałam innej metody niż npr (4 lata), ale ponieważ przed ślubem
            przez wiele lat miałam kłopoty hormonalne (cykle 20-45 dni), brak owulacji (na
            podst. licznych badań krwi - moja lekarka jest dr endokrynologiem) i w ogóle
            bałam się czy poczęcie nie okaże się problemem, nie trzymaliśmy się tego
            restrykcyjnie. Przez pierwszy rok mierzyłam temp., robiłam obserwacje, bo mimo
            wszystko wolałam się wstrzymać z ew. potomkiem. Brałam jednak pod uwagę ryzyko
            ciąży (zresztą to pokazałoby mi, że wszystko ze mną ok). Potem dostaliśmy
            zalecenie od pani doktor, żeby ciąży nie odkładać, skoro nawet współżyjąc w
            teoretycznie nieco niebezpieczne dni wg npr przez 1,5 roku nic się nie
            wydarzyło. Miałam wykresy, ale tak sobie testowaliśmy czy coś się wydarzy (np.
            współżyjąc w 2 dniu wyższej temperatury). Potem już zupełnie nie zwracaliśmy
            uwagi na dni i obserwacje (chociaż nadal je prowadziliśmy) i udało się dopiero
            po 1,2 roku. Wiele cykli bez owulacji, a przecież mniej więcej co miesiąc miałam
            normalne krwawienie, kilkudniowe, obfite i jak zawsze u mnie bolesne. Skoro nie
            poprzedzone owulacją, to nie były to miesiączki? A co z kobietami, które w ogóle
            nie mają owulacji, a mają regularne krwawienia co miesiąc? Jeśli to nie
            miesiączki, to czym one są? Przecież nie krwawienia okołoowulacyjne, skoro
            owulacja nie występuje. Gubię się właśnie w tym momencie... Jeśli nie ma wyższej
            temp. (bo nie ma owulacji) przez 4 miesiące, to cykl trwa 4 miesiące, chociaż
            kilkudniowe krwawienie występuje co miesiąc?

            Wracając do mojej kwestii - w tym cyklu w ogóle nie zaobserwowałam regularności
            temperaturowych (raz wysoka, raz niska), po tylu miesiącach przerwy trochę
            zaryzykowaliśmy wybierając dni tylko na podst. obserwacji szyjki i śluzu. W 19
            dniu (wtedy "to" miało miejsce) zawsze już było u mnie 4 dni po szczycie śluzu i
            dawno po owulacji. I jeszcze mam coś na sumieniu w czasie spodziewanej
            miesiączki - szyjka twarda, śluzu odrobina lepkiego białego kaszkowatego.
            Błędnie jednak założyłam, że cykle od razu będą w miarę regularne. Jednak teraz
            jest już 37 dc, test robiłam w 34 dc. Nie wiem jednak ile czasu muszę czekać na
            ostateczne rozwianie się moich wątpliwości. Czy te przerwy naprawdę mogą być tak
            długie po urodzeniu dziecka? Teraz troszkę boli mnie brzuch, ale to pewnie też z
            nerwów... :)
            • bystra_26 dodatkowe wyjaśnienia 22.01.09, 09:03
              1. Jak nie planujesz w najbliższej przyszłości kolejnego potomka, to
              wyrzuć na zawsze myślenie, że "cykle MUSZĄ być" i "u mnie zawsze w
              dniu...", bo to najkrótsza droga do enpeerowej wpadki z błędu
              użytkownika.

              Prolaktyna trochę czasu potrzebuje na ustabilizowanie, poza tym masz
              małe dziecko, bywasz przemęczona, chora itd., a to wszystko ma wpływ
              na cykl. U mnie wystarczy, że w fazie przedowulacyjnej wyjadę na
              parę dni i mam dłuższy niż zwykle cykl.


              > Nigdy nie stosowałam innej metody niż npr (4 lata), ale ponieważ
              > przed ślubem przez wiele lat miałam kłopoty hormonalne (cykle 20-
              > 45 dni), brak owulacji (na podst. licznych badań krwi - moja
              > lekarka jest dr endokrynologiem) i w ogóle bałam się czy poczęcie
              nie okaże się problemem, nie trzymaliśmy się tego
              > restrykcyjnie.

              2. A pani doktor kazała Ci robić badania hormonalne zgodnie z Twoimi
              wykresami, czy według wyliczeń - w tym i tym dniu? Bo wiesz,
              robienie poziomu progesteronu w 21 dc w cyklu 45-dniowym zawsze
              wyjdzie błędne, bo wtedy ciągle jesteś w przedowulacyjnje fazie
              cyklu.

              Co to znaczy przez wiele lat przed ślubem? Ile miałaś lat? Przez
              pierwsze kilka lat miesiączkowania cykle mają prawi być nieregularne
              i bezowulacyjne, bo organizm dopiero się uczy zarządzać całym
              systemem hormonalno-płciowym.

              > Potem dostaliśmy zalecenie od pani doktor, żeby ciąży nie
              > odkładać, skoro nawet współżyjąc w teoretycznie nieco
              > niebezpieczne dni wg npr przez 1,5 roku nic się nie
              > wydarzyło.

              3. Znam super zdrowe pary, które starały się USILNIE przez 1,5 roku
              io zachodziły. Problemem mogły wcale nie być cykle (zwłaszcza przy
              diagnistyce według wyliczanek), ale np. to, że masz wrogi śluz, mało
              śluzu i że za bardzo spinasz się na ciąże albo stresujesz długimi
              staraniami.

              >Potem już zupełnie nie zwracaliśmy
              > uwagi na dni i obserwacje (chociaż nadal je prowadziliśmy) i udało
              > się dopiero po 1,2 roku.

              4. Czyli zgodnie ze statystyką. Pary współżyjące w okolicach
              owulacji mają 25-40% szans na ciąże, a te które współżyją w ciemno
              statystycznia starają się dużo dłużej.


              >Wiele cykli bez owulacji, a przecież mniej więcej co miesiąc miałam
              > normalne krwawienie, kilkudniowe, obfite i jak zawsze u mnie
              > bolesne. Skoro nie poprzedzone owulacją, to nie były to
              >miesiączki? A co z kobietami, które w ogóle
              > nie mają owulacji, a mają regularne krwawienia co miesiąc? Jeśli
              > to nie miesiączki, to czym one są?

              4. Już podaję rozwiązanie tej zagadki.

              Miesiączka występuje tylko po fazie wyższej temperatury. W mniej niż
              1% cykli z dwufazowym przebiegiem temperatury nie ma owulacji, bo
              pęcherzyk nie pękł, ale ciałko żółte w jego ściance powstało i mamy
              zwyżkę temperatury.

              Bolesnośc itp. nie sa dowodem na okres. Niektóre dziewczyny potem
              się dziwią, że zaszły w ciąże w trakcie miesiączki, a to było
              krwawienie śródcykliczne. Jakby mierzyły temperaturę, to by
              potrafiły to stwierdzić.

              Krwawienia nie będące miesiączkami wynikają z tego, że faza
              przedowulacyjna jest wydłużona i ednometrium zamiast kilkanaście dni
              narasta dłużej. Macica ma jednak ograniczonąa pojemność i gdy edno
              jest za dużo, to się musi złuszczyć i wtedy mamy krawienie
              śródcykliczne. Drugi przypadek to sytuacja, gdy endometrium już
              trochę urosło, ale nagły spadek poziomu estrogenów organizm
              odczytuje jako sygnał do jego złuszczenia, choć owulacji jeszcze nie
              było.

              W dziewczyny mające regularne krwawienia bez owulacji jakoś nie
              wierzę.

              > Jeśli nie ma wyższej temp. (bo nie ma owulacji) przez 4 miesiące,
              >to cykl trwa 4 miesiące, chociaż
              > kilkudniowe krwawienie występuje co miesiąc?

              Właśnie tak jest w metodzie Roetzera - każdy cykl ma być dwufazowy.
              Metoda angielska kończy cykl, jak się zaczyna jakiekolwiek
              krwawienie.


              > Wracając do mojej kwestii - w tym cyklu w ogóle nie zaobserwowałam
              >regularności temperaturowych (raz wysoka, raz niska),

              Takie zęby to przez prolatynę. Mierzyć dalej i analizować cały
              obraz, a nie pojedyncze temperatury.


              > zaryzykowaliśmy wybierając dni tylko na podst. obserwacji szyjki
              >i śluzu. W 19 dniu (wtedy "to" miało miejsce) zawsze już było u
              >mnie 4 dni po szczycie śluzu i dawno po owulacji.

              To nazywa się seks lub współżycie i dorośli ludzie potrafią używać
              tych słów.

              Skoro najpierw piszesz o cyklach bezowulacyjnych, a teraz, że 19dc
              było zawsze u Ciebie już po owulacji, to jest to sprzeczność!

              W NPR dla uniknięcia ciąży, nie ma "u mnie zawsze", bo każdy cykl
              może Cię zaskoczyć. Jak już miałaś jeden dwufazowy cykl, to musisz
              stosować normalne zasady, bo reguła szczytu robi się zawodna.


              > Błędnie jednak założyłam, że cykle od razu będą w miarę regularne.

              Święta prawda.
              Ja nie mam jeszcze dzieci, ale nigdy nie wierzę w regularność cykli,
              wierzę obserwacjom.

              > Jednak teraz jest już 37 dc, test robiłam w 34 dc. Nie wiem jednak
              > ile czasu muszę czekać na
              > ostateczne rozwianie się moich wątpliwości.

              19 dc współżycie, 4 dni dla plemników... Jeśli owulacja była mimo
              wszystko ok. 23 dc i wtedy doszło do zapłodnienia, to w 37 dc jest
              już 14 dni fazy lutealnej i test powinien wyjść. Dla spokoju
              zrobiłabym test beta z krwi.

              Jak nie jesteś w ciązy, to znaczy, że owulacja była jeszcze później
              albo jeszcze jej w ogóle nie było. Prowadź obserwacje.


              > Czy te przerwy naprawdę mogą być tak
              > długie po urodzeniu dziecka?

              Niestety NPR po porodzie i w czasie karmienia piersią oraz krótko po
              jego zakończeniu to jest HARD CORE wymagający dla skuteczności wiele
              wtrzemięźliwości.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka