23.12.03, 10:16
Biznes w pigułce
Ewa K. Czaczkowska („Rzeczpospolita”)


Stosowanie środków antykoncepcyjnych w istocie rodzi silną mentalność
antykoncepcyjną i proaborcyjną - rozmowa z Jerzym Rodzeniem, lekarzem
ginekologiem-położnikiem II°


Najbardziej kontestowaną przez katolików częścią nauczania moralnego Kościoła
jest ta, która dotyczy naturalnych metod planowania rodziny. W Polsce, jak
wynika z badań, dwie trzecie osób uważa za dopuszczalne stosowanie środków
antykoncepcyjnych, a zaledwie jedna piąta jest jej przeciwna. Jak Pan sądzi,
z czego to wynika?
Zarówno z niewiedzy, czym są naturalne metody rozpoznawania płodności, jak i
z niechęci do stosowania tych metod. Ludzie kierują się rozpowszechnianymi w
środkach masowego przekazu fałszywymi poglądami na temat naturalnych metod
rozpoznawania okresów płodności oraz przekonaniem, że jest to coś trudnego,
bardzo uciążliwego. Są bombardowani informacjami firm produkujących środki
antykoncepcyjne, które przedstawiają je jako niezawodne, bezpieczne i łatwe w
użyciu. Firmy te dysponują ogromnymi pieniędzmi na promocję, inwestują w
różne imprezy propagujące środki antykoncepcyjne.



Wiele osób jest rzeczywiście przekonanych, a na to także wskazują statystyki,
że naturalne metody planowania rodziny są po prostu zawodne.
Nie ma metody stuprocentowej. Ani w przypadku metod naturalnych, ani środków
antykoncepcyjnych nie ma absolutnej pewności co do ich skuteczności. Często
do naturalnej metody rozpoznawania płodności, czyli do metody objawowo-
termicznej, dodaje się metodę kalendarzową i na tej podstawie ustala wskaźnik
pewności. Metoda kalendarzowa nie jest jednak metodą naturalną. To jest
metoda obliczeniowa, matematyczno-statystyczna, która zakłada ślepo, że
kobieta ma zawsze taką samą długość cyklu. W metodzie objawowo-termicznej nie
ma założenia, że tego a tego dnia wzrośnie temperatura. Bada się temperaturę
ciała oraz obserwuje śluz, i na tej podstawie określa początek okresu
płodności.



Metoda, w której trzeba mierzyć temperaturę zawsze o tej samej porze dnia,
zakłada prowadzenie przez kobietę bardzo uregulowanego, niemal bezstresowego
trybu życia. Co zatem z kobietami, które pracują na zmiany, podróżują albo po
prostu mają infekcję wywołującą gorączkę? Pomiary wtedy, ale także na
przykład w połogu, mogą być źle odczytane.
Bywają rzeczywiście sytuacje, że pojawia się trudność w interpretacji odczytu
pomiarów, ale wtedy można się udać po pomoc do poradni naturalnego planowania
rodziny. Do interpretacji metody termicznej potrzeba zwykle sześciu pomiarów
w pierwszej fazie cyklu. Temperaturę mierzy się rano, przed wstaniem z łóżka.
W przypadku większości chorób gorączkowych temperatura podwyższa się
wieczorem, a rano spada. Ale nawet jednorazowy wyskok temperatury nie zaburza
całości obrazu, gdyż w takim przypadku dokonuje się korekty. Problemy
pojawiają się przy pracy zmianowej, ale i wtedy temperaturę można mierzyć o
stałej porze, po dwóch godzinach snu. Jeżeli jednak praca uniemożliwia
kobiecie uzyskanie sześciu pomiarów, to moim zdaniem jest to praca dla
kobiety nieludzka i należałoby się zastanowić nad jej zmianą. Dla zdrowia
kobiety nie jest korzystne, jeżeli jej praca czy inne obowiązki powodują
zaburzenia cyklu. Stosowanie naturalnych metod planowania rodziny pozwala
także rozpoznać zagrożenia dla zdrowia psychicznego kobiety. To jest inny,
ale równie ważny wymiar stosowania naturalnych metod. Zmusza do zastanowienia
się nad życiem, czy nie trzeba czegoś w nim zmienić. Czasami wyrównywanie
zaburzeń środkami farmakologicznymi jest konieczne, ale naprawdę lepiej jest
wyeliminować przyczynę, zredukować stres.



Stosowanie metod naturalnych wymaga dużej odpowiedzialności i dojrzałości
obojga partnerów, a to nie zawsze jest realne.
Taka sytuacja jest optymalna. Wtedy naturalne planowanie rodziny staje pewnym
stylem życia, staje się częścią codzienności, w której są dni płodne i
niepłodne. Kiedy małżonkowie nie planują więcej potomstwa, muszą
powstrzymywać się od współżycia w okresie płodnym. Można ten czas przeżywać
jako udręczenie, myśleć: kiedy wreszcie się to skończy, a można też sprawić,
że czas oczekiwania stanie się okresem konstruktywnym dla rodziny. Dlatego
mężczyzna powinien znać przynajmniej podstawy, na jakich opiera się metoda
objawowo-termiczna. Pozorna trudność jej stosowania w istocie zbliża do
siebie małżonków. Wiele kobiet mówi, że dla nich ważne są okresy wyłączone ze
współżycia, bo to wymaga od męża wysiłku, by w jakiś inny, nieseksualny
sposób wyrazić jej miłość, czułość. Natomiast w przypadku antykoncepcji
łatwiej jest o instrumentalne traktowanie kobiety, która jest stale
niepłodna, stale dostępna. W naturze mężczyzny jest skłonność do dominacji,
użycia. Istnieją badania psychologiczne, wskazujące, że związki małżeńskie
stosujące metody objawowo-termiczne są trwalsze. Być może częściowo wynika to
z przekonań religijnych tych osób, ale wiele par na świecie stosuje metody
naturalne także z powodów ekologicznych.




A co z kobietami, które nie mogą liczyć na odpowiedzialność i na
wstrzemięźliwość męża? Nie myślę tylko o rodzinach dysfunkcyjnych, ale tzw.
normalnych, w których mąż wywiera na kobietę presję psychiczną.
To są bardzo trudne sytuacje. W istocie mamy w takich przypadkach do
czynienia z przemocą w rodzinie. W takiej sytuacji kobieta zostaje sama i
sama musi sobie radzić. Metody naturalne obnażają często, jaka jest więź w
rodzinie. Jeżeli ona jest dobra, to przy stosowaniu metod naturalnych -
poprawia się. Jeśli jest zła - na pewno pomaga budować tę więź, ale wymagane
jest przynajmniej minimum akceptacji ze strony mężczyzny. Jeżeli mężczyzna
zrozumie, że dla zdrowia jego żony jest to właściwe i jeżeli ją kocha,
wybierze to, co dla niej jest dobre, a nie to, co jest zagrożeniem dla jej
zdrowia.



Dlaczego naturalne metody są dobre i zdrowe? Producenci na przykład nowej
generacji tabletek antykoncepcyjnych twierdzą, że nie mają one żadnych
skutków ubocznych, nawet nie zmienia się waga kobiety.
Zmiana wagi czy popędu to są skutki uboczne najmniej istotne dla zdrowia
kobiety, chociaż one właśnie są poruszane przez producentów w promocji
medialnej. To, co istotniejsze, jest wprawdzie napisane w opisie działania,
ale już nienagłaśniane. Myślę o ryzyku zakrzepowo-zatorowym, które jest
skutkiem przyjmowania tabletek antykoncepcyjnych. To ryzyko występuje także w
przypadku najnowszej generacji pigułek, o niższej zawartości estrogenów.
Ryzyko zatorowości zwiększają nie tylko estrogeny, ale gestageny, drugi
składnik tabletek. Gdy pojawiają się prace ukazujące tego typu zagrożenia, od
razu zarzuca się niewłaściwą ocenę, zły dobór grup losowych itd.



Tabletki antykoncepcyjne chronią podobno kobiety przed nowotworem jajników.
Z punktu widzenia statystycznego - jest to prawda. Przypuszczalnie dlatego,
że kobieta nie ma owulacji. Ale estrogen, który jest w tabletkach, podwyższa
ryzyko znacznie częstszych rodzajów nowotworu: raka sutka i raka szyjki
macicy. Nowotwór szyjki macicy jest po raku sutka drugim nowotworem co do
częstotliwości występowania u kobiet w Polsce o wysokim wskaźniku
umieralności z powodu późnego wykrywania go.



Inne środki antykoncepcyjne, mniej pewne niż tabletka w sensie zapobiegania
ciąży, nie dają takich skutków ubocznych jak tabletka antykoncepcyjna.
Ale też mają skutki uboczne. Środki chemiczne, różne pianki, żele, maści,
mogą dawać odczyny alergiczne. Podobnie mechaniczne środki antykoncepcyjne,
czyli prezerwatywy oraz kapturki zakładane na szyjkę macicy, które stosowane
są jednocześnie ze środkami chemicznymi. Badania wskaźnika kontynuacji
stosowania danego środka, czyli, ile par w danym roku stosuje daną metodę
antykoncepcji, wskazuje na niski wskaźnik kontynuacji środków chemicznych i
mechanicznych przez pary. Wynika to
Obserwuj wątek
    • mrufkaa Re: Wywiad 25.12.03, 19:29
      PP chyba Ci urwalo koncowke...
    • praktycznyprzewodnik Re: Wywiad 26.12.03, 11:13
      Wynika to z tego, że są to metody bardzo niewygodne. Natomiast wkładki
      wewnątrzmaciczne, które z różnych powodów zdrowotnych nie mogą być stosowane
      przez każdą kobietę, działają wczesnoporonnie. Z chrześcijańskiego punktu
      widzenia jest to zupełnie niedopuszczalne. Podobny mechanizm wczesnoporonny nie
      jest wykluczony także w przypadku działania pigułki antykoncepcyjnej.



      Ale czasami metoda naturalna nie może być stosowana. Na przykład w małżeństwie,
      w którym jeden z małżonków jest zarażony wirusem HIV, i to niekoniecznie z
      powodu zdrady, ale na przykład transfuzji krwi. Co Pan wtedy radzi? Czy nie
      zaleciłby Pan takiej parze stosowania prezerwatywy, która chroni małżonka przed
      zarażeniem?
      Z punktu widzenia statystycznego prezerwatywa chroni przed AIDS, ale z punktu
      widzenia medycznego nie wyklucza zarażenia. Nasienie może wylać się z
      prezerwatywy, przedostać się bokiem itd. Jeżeli osoba jest nosicielem HIV, to
      jedyną z punktu widzenia medycznego skuteczną metodą niezarażenia partnera jest
      zaprzestanie współżycia.



      A co by Pan powiedział młodemu małżeństwu skromnie żyjących inteligentów,
      którzy stosują metodę objawowo-termiczną, a po czterech latach małżeństwa mają
      już dwoje dzieci, trzecie w drodze i współżycie zaczyna działać stresująco.
      Muszą odwiedzić poradnię, aby przeanalizować, jakie popełnili błędy, dlaczego
      była nieplanowana ciąża. Analizowanie błędów chroni przed ich powtarzaniem. Są
      badania, które wskazują, że skuteczność metody w dużej mierze zależy od
      motywacji jej użytkowników. W jednym z testów badanych podzielono na dwie
      grupy - pary, które zadeklarowały, że nie chcą mieć więcej dzieci, i takie,
      które jeszcze nie mają, ale chcą w przyszłości, za jakiś czas. Okazało się, że
      w grupie osób mocno zmotywowanych skuteczność była znacznie wyższa. Natomiast w
      tej grupie, w której planowano dzieci później, częściej naruszano zasady
      stosowania metody.
      Mentalność pro-life nie oznacza, że trzeba mieć dziesięcioro dzieci. Tego nie
      wymaga też Kościół, ale tego, aby każde życie zostało wielkodusznie przyjęte.



      Wydaje się, że niechęć stosowania naturalnych metod regulacji poczęć wynika
      także z niezrozumienia nauczania Kościoła w tej kwestii, które służy dobru
      kobiety, małżeństwa, umacnianiu więzi rodzinnych. Jak Pan sądzi, czy Kościół
      czyni wystarczająco dużo, by wyjaśnić swoje stanowisko.
      Głównym momentem przekazywania nauki Kościoła jest Msza święta. Najczęściej nie
      jest to jednak odpowiednia chwila, by mówić o naturalnym planowaniu rodziny i
      związanej z tym wizji małżeństwa. Czasami są w roku liturgicznym czytania,
      które w homilii pozwalają nawiązać do tych kwestii. Ale niewątpliwie księżom
      trudno jest mówić o naturalnych metodach planowania rodziny. Ludzie zaraz
      powiedzą: skąd oni mogą wiedzieć, skoro ich to nie dotyczy. Najlepszym miejscem
      są poradnie małżeńskie oraz spotkania z narzeczonymi w ośrodkach
      duszpasterskich. Część osób jednak zupełnie nie jest tymi naukami
      zainteresowana. Ma swój pogląd i nie chce słuchać niczego innego. Czasami
      obserwuję, jak niektórzy wychodzą na początku, spacerują gdzieś na zewnątrz i
      wracają pod koniec, by tylko zaliczyć kurs. Ale są też osoby bardzo
      zainteresowane, które potem przychodzą do poradni, by zapytać o szczegóły.



      Dobrym miejscem na takie rozmowy powinna być szkolna katecheza.
      Czasem miewam spotkania ze szkolną młodzieżą. Kiedyś, na jednym z nich, chłopcy
      podsumowali rozmowę pytaniem: „Czyli co nam zostaje: wstrzemięźliwość?”. Tak,
      wstrzemięźliwość. Dziewczyny zaś z zainteresowaniem słuchały, kiedy mówiłem
      im, że wczesne współżycie, zmiana partnerów prowadzi do wirusowych zakażeń
      pochwy, których skutki mogą być odczuwane po wielu latach. Zakażenia
      bezobjawowe niektórymi serotypami wirusa brodawczaka ludzkiego (HPV) prowadzą
      do rozwoju raka szyjki macicy. Bezobjawowe lub skąpo objawowe zakażenia
      chlamydiami prowadzą do wtórnych zmian w jajowodach, dając niepłodność
      mechaniczną. Wczesne podjęcie współżycia ułatwia zakażenie, dlatego że w
      pochwie istnieje jakby „dziewictwo immunologiczne”, nieprzygotowanie na kontakt
      z licznymi antygenami, w tym wirusowymi i bakteryjnymi. Takie są wyniki
      niemieckich badań. Stosowanie środków antykoncepcyjnych w istocie rodzi silną
      mentalność antykoncepcyjną i proaborcyjną. Stosowanie metod naturalnych rodzi
      postawę pro-life. Naturalne metody planowania rodziny wynikają z pewnej wizji
      małżeństwa i rodziny. Wizji integralności, nieoddzielania miłości małżeńskiej
      od miłości cielesnej. Natomiast antykoncepcja jakby wychodzi naprzeciw ludziom,
      którzy chcą mieć różne kontakty seksualne. W przypadku małżeństwa i rodziny,
      gdzie jest wzajemne zrozumienie, naturalna metoda objawowo-termiczna jest
      łatwiejsza do zastosowania niż w przypadku przygodnego związku.



      Propaguje Pan naturalne metody planowania rodziny. Jak z tego powodu jest Pan
      przyjmowany w środowisku ginekologów?
      Bywa to trudne. Czasami odchodzą pacjentki. Niektóre przychodzą tylko po to, by
      zapisać im jakiś konkretny środek antykoncepcyjny. Wszystko już przeczytały w
      pismach kobiecych i nie chcą słyszeć o innej metodzie. Wtedy się rozstajemy.
      Część lekarzy szanuje moją postawę, inni bywają agresywni. Mówią, że lekarz nie
      może mieć przekonań, że powinienem je zostawić dla siebie. Gdyby moje
      przekonania były dziwaczne, może mieliby racje, ale one takimi nie są.



      W swojej rodzinie też Pan stosuje naturalne metody?
      Tak.



      Z jakim powodzeniem?
      Jesteśmy małżeństwem trzynaście lat, mamy troje dzieci. Każde zaplanowane.
      Jedno urodziło się nawet trochę później, niż chcieliśmy.




      Wynika to z tego, że są to metody bardzo niewygodne. Natomiast wkładki
      wewnątrzmaciczne, które z różnych powodów zdrowotnych nie mogą być stosowane
      przez każdą kobietę, działają wczesnoporonnie. Z chrześcijańskiego punktu
      widzenia jest to zupełnie niedopuszczalne. Podobny mechanizm wczesnoporonny nie
      jest wykluczony także w przypadku działania pigułki antykoncepcyjnej.



      Ale czasami metoda naturalna nie może być stosowana. Na przykład w małżeństwie,
      w którym jeden z małżonków jest zarażony wirusem HIV, i to niekoniecznie z
      powodu zdrady, ale na przykład transfuzji krwi. Co Pan wtedy radzi? Czy nie
      zaleciłby Pan takiej parze stosowania prezerwatywy, która chroni małżonka przed
      zarażeniem?
      Z punktu widzenia statystycznego prezerwatywa chroni przed AIDS, ale z punktu
      widzenia medycznego nie wyklucza zarażenia. Nasienie może wylać się z
      prezerwatywy, przedostać się bokiem itd. Jeżeli osoba jest nosicielem HIV, to
      jedyną z punktu widzenia medycznego skuteczną metodą niezarażenia partnera jest
      zaprzestanie współżycia.



      A co by Pan powiedział młodemu małżeństwu skromnie żyjących inteligentów,
      którzy stosują metodę objawowo-termiczną, a po czterech latach małżeństwa mają
      już dwoje dzieci, trzecie w drodze i współżycie zaczyna działać stresująco.
      Muszą odwiedzić poradnię, aby przeanalizować, jakie popełnili błędy, dlaczego
      była nieplanowana ciąża. Analizowanie błędów chroni przed ich powtarzaniem. Są
      badania, które wskazują, że skuteczność metody w dużej mierze zależy od
      motywacji jej użytkowników. W jednym z testów badanych podzielono na dwie
      grupy - pary, które zadeklarowały, że nie chcą mieć więcej dzieci, i takie,
      które jeszcze nie mają, ale chcą w przyszłości, za jakiś czas. Okazało się, że
      w grupie osób mocno zmotywowanych skuteczność była znacznie wyższa. Natomiast w
      tej grupie, w której planowano dzieci później, częściej naruszano zasady
      stosowania metody.
      Mentalność pro-life nie oznacza, że trzeba mieć dziesięcioro dzieci. Tego nie
      wymaga też Kościół, ale tego, aby każde życie zostało wielkodusznie przyjęte.



      Wydaje się, że niechęć stosowania naturalnych metod regulacji poczęć wynika
      także z niezrozumienia nauczania Kościoła w tej kwestii, które służy dobru
      kobiety, mał
    • kora3 Pytania praktyczne do PP :) 27.12.03, 16:03
      praktycznyprzewodnik napisała:

      > Biznes w pigułce
      > Ewa K. Czaczkowska („Rzeczpospolita”)
      >
      >
      > Stosowanie środków antykoncepcyjnych w istocie rodzi silną mentalność
      > antykoncepcyjną i proaborcyjną - rozmowa z Jerzym Rodzeniem, lekarzem
      > ginekologiem-położnikiem II°
      >
      >

      > Metoda, w której trzeba mierzyć temperaturę zawsze o tej samej porze dnia,
      > zakłada prowadzenie przez kobietę bardzo uregulowanego, niemal bezstresowego
      > trybu życia. Co zatem z kobietami, które pracują na zmiany, podróżują albo po
      > prostu mają infekcję wywołującą gorączkę? Pomiary wtedy, ale także na
      > przykład w połogu, mogą być źle odczytane.
      > Bywają rzeczywiście sytuacje, że pojawia się trudność w interpretacji odczytu
      > pomiarów, ale wtedy można się udać po pomoc do poradni naturalnego planowania
      > rodziny. Do interpretacji metody termicznej potrzeba zwykle sześciu pomiarów
      > w pierwszej fazie cyklu. Temperaturę mierzy się rano, przed wstaniem z łóżka.
      > W przypadku większości chorób gorączkowych temperatura podwyższa się
      > wieczorem, a rano spada. Ale nawet jednorazowy wyskok temperatury nie zaburza
      > całości obrazu, gdyż w takim przypadku dokonuje się korekty. Problemy
      > pojawiają się przy pracy zmianowej, ale i wtedy temperaturę można mierzyć o
      > stałej porze, po dwóch godzinach snu. Jeżeli jednak praca uniemożliwia
      > kobiecie uzyskanie sześciu pomiarów, to moim zdaniem jest to praca dla
      > kobiety nieludzka i należałoby się zastanowić nad jej zmianą.
      Ok Przewodniku :) Moj przykaciółk jest lekarzem ..pracuje, jak sie domyslasz n
      zmiany ..czasem w nocy, jeździ ponadto w pogotowiu ..
      Czy powinna porzucić pracę, bo jest nieludzka ?? Weźmiesz na utrzymanie ją i jej
      2 dzieci ??? :), bo niestety pensja Jej męza nie wystarczy na utrzymanie domu i
      rodziny :( A może powinna zmienić męża ???...I ostatnie: po co uczyłą się tyle
      lat ?? żeby teraz zmienić prace ???
      Co za głupi argument i to ze strony lekarza ..zgroza :)


      Dla zdrowia
      > kobiety nie jest korzystne, jeżeli jej praca czy inne obowiązki powodują
      > zaburzenia cyklu. Stosowanie naturalnych metod planowania rodziny pozwala
      > także rozpoznać zagrożenia dla zdrowia psychicznego kobiety. To jest inny,
      > ale równie ważny wymiar stosowania naturalnych metod. Zmusza do zastanowienia
      > się nad życiem, czy nie trzeba czegoś w nim zmienić.

      A co ze stresem związanym z metodami NRP ??? Czy stress trach przed nieplanowaną
      ciążą są obojętne dla zdrowia kobiety ???


      Czasami wyrównywanie
      > zaburzeń środkami farmakologicznymi jest konieczne, ale naprawdę lepiej jest
      > wyeliminować przyczynę, zredukować stres.

      Właśnie :)


      >
      > A co z kobietami, które nie mogą liczyć na odpowiedzialność i na
      > wstrzemięźliwość męża? Nie myślę tylko o rodzinach dysfunkcyjnych, ale tzw.
      > normalnych, w których mąż wywiera na kobietę presję psychiczną.
      > To są bardzo trudne sytuacje. W istocie mamy w takich przypadkach do
      > czynienia z przemocą w rodzinie. W takiej sytuacji kobieta zostaje sama i
      > sama musi sobie radzić. Metody naturalne obnażają często, jaka jest więź w
      > rodzinie. Jeżeli ona jest dobra, to przy stosowaniu metod naturalnych -
      > poprawia się. Jeśli jest zła - na pewno pomaga budować tę więź, ale wymagane
      > jest przynajmniej minimum akceptacji ze strony mężczyzny. Jeżeli mężczyzna
      > zrozumie, że dla zdrowia jego żony jest to właściwe i jeżeli ją kocha,
      > wybierze to, co dla niej jest dobre, a nie to, co jest zagrożeniem dla jej
      > zdrowia.
      >
      no, a jesli nie kocha i nie chce być wstrzemięźliwy ?? to co wtedy ?? Rozwód ???

      >
      > Dlaczego naturalne metody są dobre i zdrowe? Producenci na przykład nowej
      > generacji tabletek antykoncepcyjnych twierdzą, że nie mają one żadnych
      > skutków ubocznych, nawet nie zmienia się waga kobiety.
      > Zmiana wagi czy popędu to są skutki uboczne najmniej istotne dla zdrowia
      > kobiety, chociaż one właśnie są poruszane przez producentów w promocji
      > medialnej. To, co istotniejsze, jest wprawdzie napisane w opisie działania,
      > ale już nienagłaśniane. Myślę o ryzyku zakrzepowo-zatorowym, które jest
      > skutkiem przyjmowania tabletek antykoncepcyjnych. To ryzyko występuje także w
      > przypadku najnowszej generacji pigułek, o niższej zawartości estrogenów.
      > Ryzyko zatorowości zwiększają nie tylko estrogeny, ale gestageny, drugi
      > składnik tabletek. Gdy pojawiają się prace ukazujące tego typu zagrożenia, od
      > razu zarzuca się niewłaściwą ocenę, zły dobór grup losowych itd.
      >
      >
      >
      > Tabletki antykoncepcyjne chronią podobno kobiety przed nowotworem jajników.
      > Z punktu widzenia statystycznego - jest to prawda. Przypuszczalnie dlatego,
      > że kobieta nie ma owulacji. Ale estrogen, który jest w tabletkach, podwyższa
      > ryzyko znacznie częstszych rodzajów nowotworu: raka sutka i raka szyjki
      > macicy. Nowotwór szyjki macicy jest po raku sutka drugim nowotworem co do
      > częstotliwości występowania u kobiet w Polsce o wysokim wskaźniku
      > umieralności z powodu późnego wykrywania go.

      A czy zcasem w ogóle w Polsce nie ma problemu późnego wykrywania wszelkich
      nowotworów spowodowanego niską edukacją na ten temat i zaniedbaniem samych
      pacjentów ???
      • praktycznyprzewodnik Re: Pytania praktyczne do PP :) 27.12.03, 20:37
        To jest wywiad nie ze mną, ale z lekarzem, panem Jezrytm Rodzeniem. Moje
        poglądy sa zblizone, dlatego skopiowałam ten wywiad.
        • kora3 Re: Pytania praktyczne do PP :) 28.12.03, 00:57
          praktycznyprzewodnik napisała:

          > To jest wywiad nie ze mną, ale z lekarzem, panem Jezrytm Rodzeniem. Moje
          > poglądy sa zblizone, dlatego skopiowałam ten wywiad.

          Wiem przecież ...ale skoro masz zblizone poglady i skoro skopiowałaś ten wywiad,
          a pan prof. mi raczej nie odpowie na pytania to pytam Ciebie ...Ograniczyłaś sie
          do stwierdzenia,z e to skopiowany wywiad ...i nie odpowiedziałąś na moje
          wątpliwości ... Stwierdzenie,z e jakaś praca jest stresująca i zbyt ciężka dla
          kobiety (na tyle by ją porzucić) jest dziwaczne zwłaszcza w Polsce, gdzie wiele
          rozdin żyje poniżej poziomu przyzwoitego i godnego egzystownia, a bezrobocie to
          tak olbrzymi problem !!
          Zrozum dobrze, ja nie mam nic naprzeciw temu, ze ktoś chce stoosować NPR, ani
          propagować...nie mam na celu pustej polemiki, ani dyskusji "co lepsze" ..Chodzi
          mi tylko o merytoryczne sprawy ..albo tryb pracy utrudnia lub uniemożliwia
          stosowanie metody termicznej, albo nie ..Jeśli tak, to jasne jest szereg
          dodatkowych naturalnych metod ..ale na pewno nie mozna gadać, ze trzeba porzucić
          pracę ...To tak samo debilny, bez urazy argument, jak stwierdzenie radosne, ze
          pigułki są dla wszystkich i nie mają żadnych skutków ubocznych ..
          zdanie o możliwości zmiany lub porzuceniu pracy w ustach, czy raczej spod pióra
          kogoś kto ma tytuł porofesora i chyba orientuje się w sytuacji ekonomicznej
          obywateli Polski wydaje mi sie ...mało,z e infantylny ..raczej głupi i niesmaczny
      • wieczna-gosia Re: Pytania praktyczne do PP :) 27.12.03, 23:12
        A ja sie generalnie z panem doktorem raczej nie zgadzam i poglady mam inne
        zupelnie, ale akurat z tym musze polemizowac:

        ale wymagane
        > jest przynajmniej minimum akceptacji ze strony mężczyzny. Jeżeli mężczyzna
        > zrozumie, że dla zdrowia jego żony jest to właściwe i jeżeli ją kocha,
        > wybierze to, co dla niej jest dobre, a nie to, co jest zagrożeniem dla jej
        > zdrowia.
        >
        no, a jesli nie kocha i nie chce być wstrzemięźliwy ?? to co wtedy ??
        Rozwód ???

        No, jesli NIE KOCHA to na to wyglada ze rozwod. Jesli kocha a tylko
        wstzremiezliwosc jest problemem to pewnie cos by sie dalo wynegocjowac ;) Ale
        jesli brak milosci to zwiazek nie ma wiekszej przyszlosci z NPR czy z
        pigolka ;)
        • kora3 Re: Pytania praktyczne do PP :) 28.12.03, 00:48
          wieczna-gosia napisała:

          > no, a jesli nie kocha i nie chce być wstrzemięźliwy ?? to co wtedy ??
          > Rozwód ???
          >
          > No, jesli NIE KOCHA to na to wyglada ze rozwod. Jesli kocha a tylko
          > wstzremiezliwosc jest problemem to pewnie cos by sie dalo wynegocjowac ;) Ale
          > jesli brak milosci to zwiazek nie ma wiekszej przyszlosci z NPR czy z
          > pigolka ;)

          Ależ oczywiście :) tylko,ze rozwód dla tych pań, które stosują NRP ze wzgledów
          światopogladowych chyba raczej mniej wchodzi w grę, może zresztą separacja ..Po
          prostu pan dokror pisze jak powinno być (ma się rozumieć dla par stosujących NPR
          i nioe tylko przecież), ale nie mówi co niby trzeba zrobić jak tak nie jest
          ...stąd moje pytanie :)
      • praktycznyprzewodnik Re: Pytania praktyczne do PP :) 28.12.03, 11:11
        > Ok Przewodniku :) Moj przykaciółk jest lekarzem ..pracuje, jak sie domyslasz n
        > zmiany ..czasem w nocy, jeździ ponadto w pogotowiu ..
        > Czy powinna porzucić pracę, bo jest nieludzka ?? Weźmiesz na utrzymanie ją i
        jej 2 dzieci ??? :), bo niestety pensja Jej męza nie wystarczy na utrzymanie
        domu i rodziny :( A może powinna zmienić męża ???...I ostatnie: po co uczyłą
        się tyle lat ?? żeby teraz zmienić prace ???
        > Co za głupi argument i to ze strony lekarza ..zgroza :)

        Kora, jesteś bardzo napastliwa !
        I nie rozumiesz na czym polega radzenie ludziom. Polega ono na doprowadzeniu
        ich do sytuacji, gdy sami dobrze rozumieja wady i zalety kazdego mozliwego
        rozwiązania, I poczuja się na siłach, by jakieś rozwiazanie wybrać na własny
        rochunek. Nawet nie musza informowac , o tym co wybrali osoby doradzającej.
        Gdybym zatem spotkała w poradni Twoja przyjaciółkę i zorientowała się, ze jej
        problemem jest niemozność stosowania NPR z przyczyn bardzo niezdrowej pracy,
        to uzmysłowiłabym jej, ze ma do wyboru: pracować tak jak pracuje dalej i
        stosować taką metodę planowania rodziny, jaką stosuje; rzucic natychmiast
        pracę, pracować i szukać czegoś bardziej higienicznego.To zapewne inteligentna
        osoba, wiec nie zajełoby nam to wiele czasu. Nie musiałabym chyba poświęcać
        wiele czasu na wyjaśnianie jej za i przeciw wszelkich rozwiazań
        antykoncepcyjnych, bo jest przeciez lekarzem i wie sama na ten temat dość
        wiele. Być może mogłabym dać osobiste świadectwo w zakresie NPR. Mozliwe, ze
        mogłaby słuzyc pomoca w interpretacji cykli, bo to szczególna wiedza, którą nie
        wszyscy lekarze posiadają. Albo zaproponowałabym kupienie odpowiedniej
        literatury.
        I to wszystko. Na pytanie "co ma robić" odpowiedziałabym - "to co Pani uważa
        za słuszne w Pani sytuacji". Oczywiście pomodliłabym się z nią o światło Ducha
        Swiętego, bo to katolicka poradnia.

        > A co ze stresem związanym z metodami NRP ??? Czy stress trach przed
        nieplanowaną ciążą są obojętne dla zdrowia kobiety ???

        Stress jest częśćią zycia. I przypuszczenia, ze jest jakiś sposob, by go obejść
        jest bardzo dziecinne.
        Kazdy, kto podejmuje pozycie płciowe musi zdawac sobie sprawę, ze konsekwencja
        moze być dziecko. jesli go to stresuje, coś. Zawsze może nie współzyc, skoro
        stress jest nie do zniesienia. A jesli da się znieść... wszak nazywaja go
        też "przyprawą życia".
        Kazdy, kto decyduje się na jakąkolwiek metodę planowania rodziny, musi sie
        liczyc z jej wadami i zaletami. I te wady sa stresujące. Wyrafinowane środki
        farmakologiczne niosa ryzyko utraty zdrowia, bardziej prymitywne - stresuja
        swa nieskutecznościa.
        > no, a jesli nie kocha i nie chce być wstrzemięźliwy ?? to co wtedy ??
        Rozwód ??

        Niestety, nie wiem co wtedy ! Patrz wyżej !

        > A czy zcasem w ogóle w Polsce nie ma problemu późnego wykrywania wszelkich
        > nowotworów spowodowanego niską edukacją na ten temat i zaniedbaniem samych
        > pacjentów ???

        Ja się tym nie zajmuję, nie ma najmniejszego wpływu na promowanie
        jakichkolwiek programów promocji zdrowia.
        WHO bardzo wysoko ocenia NPR i zaleca wprowadzenie wiedzy na ten temat do
        wszelkich programów wychowania rodzinnego młodziezy i dorosłych (wojsko,
        więźniowie...).
        W Stanach i Niemczech poradnie NPR utrzymywane sa z budzetu Ministerstwa
        Zdrowia. Po prostu lekarz nie zajmuje się szczególowymi instruktarzami. Szkoda
        jego cennego czasu. Prowadzeniem chetnych zajmuja się inne kwalifikowane i
        weryfikowane wg. szczegółowo opracowanych kryteriów siły.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka