Dodaj do ulubionych

niepewnosc, niewiedza

19.11.09, 16:25
Pytanie przedewszystkim przedewszystkim kieruje do tych zameznych, ale rowniez do tych w dluzszych zwiazkach, czy wy przez cale zycie nie macie problemow ze soba i nie zadajacie sobie pytanie czy ta kobie z ktora jestescie jest ta jedyna i wlasciwa ??
Obserwuj wątek
    • bmwracer Re: niepewnosc, niewiedza 19.11.09, 18:23
      Codziennie...no moze nie codziennie ale dosc czesto... i wtedy wracam do tych
      pierwszych chwil w ktorych bylem 110% pewien ze to jest ta...
      A potem sie zastanawiam coz z tego pozostalo a dokladnie z tego co we mnie
      pozostalo i co Ja robie inaczej albo czego nie robie aby to co bylo trwalo albo
      wrocilo. I po latach musze przyznac ze to pracuje. Niesty zbyt czeso szukamy
      przyczyn niepowodzenie u partnera.

      Stare powiedzonko poprawia chumor:
      Kiedy mezczyzna zeni sie z kobieta to on ma nadzieje ze ona sie nigdy nie zmieni
      a ona ma nadzieje ze on sie bardzo zmieni.
      Po latach stwierdzaja ze oboje sie niestety mylili.
      • miczi87 Re: niepewnosc, niewiedza 19.11.09, 18:44
        dzieki wielkie duzo mi pomogły twoje slowa, myslalem ze jestem jeden taki typ :D A tak pozatym to rownież kolega zonaty mowił mi ze jak masz zone to chcesz byc sam a jak jestes sam to marzysz o zonie dzieciach itp. Wiec dziwny ten czlowiek jesst :D
        • bmwracer Re: niepewnosc, niewiedza 19.11.09, 18:48
          Najlepiej podobno miec zone i kochanke.
          Zona mysli ze jestes u kochanki
          Kochanka mysli ze jestes w domu z zona

          A Ty sobie spokojnie mozesz np grac w golfa z kolegami
    • wylamany_trybik Re: niepewnosc, niewiedza 19.11.09, 21:42
      miczi87 napisał:

      > Pytanie przedewszystkim przedewszystkim kieruje do tych zameznych, ale rowniez
      > do tych w dluzszych zwiazkach, czy wy przez cale zycie nie macie problemow
      > ze soba ...

      Mnie po pół roku po ślubie zaczęło coś delikatnie piec między palcami u lewej nogi.
    • showmessage Re: niepewnosc, niewiedza 20.11.09, 16:40
      Kiedy powstaje takie pytanie wiem, że nie jest tą właściwą kobietą, bo tracę
      wiarę w związek. Dlatego na tym etapie kończę imprezę. Obecny związek trwa od
      lat, jednak nigdy nawet przez chwilę się nie zawahałam. Co nie oznacza, że tak
      już zostanie.
      • miczi87 Re: niepewnosc, niewiedza 20.11.09, 17:09
        Ta decyzja w duzej mierze zalezy od charakteru czlowieka, jeżeli ktos z natury jest niezdecydowany, to nigdy nie znajdzie tego czego potrzebuje bo zawsze bedzie sie wahal. Wiec to jest kwestia idywidualna.
        • showmessage Re: niepewnosc, niewiedza 22.11.09, 04:33
          Po prostu trzeba żyć w zgodzie z sobą. Stan wahania w miłości nie występuje.
          Albo się kogoś kocha albo nie. Przecież jeśli kogoś kochasz to właśnie ta osoba
          jest tą która jest najważniejsza. Skoro się wahasz to znaczy, że traci swoja
          pozycję, a co za tym idzie nie kochasz jej.
      • bmwracer Re: niepewnosc, niewiedza 20.11.09, 18:33
        A to ciekawe ze kiedy tylko pojawia sie watpliowsci to Ty konczysz zwiazek?
        Nawet nie probujesz zrozumiec i zmienic nic? Ot tak latweo przyszlo latwo
        poszlo? A jaki to zwiazek masz na mysli? JEsli virtualny internetowy i masz
        nascie lat to rozumiem ale jesli to zwiazek malzenski to jest okazja do
        zastanowienia sie.
        • esteraj Brawo bmwracer. 21.11.09, 11:20
          Nie sądziłam, że jeszcze tacy faceci istnieją. Można pozazdrościć Twojej
          partnerce, trafiła na mądrego faceta. Oby umiała to docenić.

          "Życie nie po to jest by ciągle brać...
          i aby żyć, siebie samego trzeba dać"
        • showmessage Re: niepewnosc, niewiedza 22.11.09, 05:38
          Skoro się waham to znaczy, że uczucie wygasło czyli nie ma sensu tego dalej
          ciągnąć. Spójrz na sprawę logicznie. Jaki sens ma trwanie w związku bez emocji?
          Dla samej idei? Po to żeby się umartwiać? Chyba, że komuś to sprawia
          przyjemność. ;)
          Jest to rozwiązanie pozwalające pozostać z samym sobą w zgodzie, a co
          najważniejsze znacznie uczciwsze niż udawanie, że wszystko w porządku, czy
          usilne dopasowywanie się. Miłość albo jest albo jej nie ma. Kiedy jest, to się
          nie wahasz. Czujesz, że ta jedyna osoba jest dla Ciebie najważniejsza, że
          zrobiłbyś dla niej wszystko, cieszysz się wiedząc, że znów ją zobaczysz,
          usłyszysz i pragniesz tego z całego serca. Gdzie tu miejsce na wahanie? :D
          Rejestracja małżeństwa jest kawałkiem papieru, rozwiązaniem prawnym ułatwiającym
          w różnych okolicznościach życie. Bez niego nie kochałbym partnerki ani mniej ani
          więcej. Jak każdą umowę, da się rozwiązać jeśli zajdzie taka potrzeba.
          • mesz Re: niepewnosc, niewiedza 22.11.09, 12:32
            Chyba trzeba pomyśleć nad czym się tak naprawdę ktoś waha - czy nad
            tym,czy jest miłość, czy nad tym,czy pozostać w związku. Można
            przecież być pewnym swoich uczuć,ale widzieć,że mimo miłości to się
            nie uda,bo pewnych rzeczy nie jesteśmy w stanie zaakceptować. Sama
            miłość,choć bardzo ważna, to chyba jednak za mało...trzeba jeszcze
            dużo pracy,żeby związek był udany. Pokłóciłam się z moim facetem,
            którego bardzo kocham. Chcę pojednania i małżeństwa i wszystkich
            naszych planów,ale tylko wtedy,kiedy będzie potrafił spojrzeć nieco
            krytyczniej na swoje zachowania i będzie gotowy zmienić to,czego ja
            nie mogę zaakceptować. Nie chodzi tu o zmianę charakteru,ale pewnych
            zachowań,które mnie ranią. Oczywiście sama również jestem gotowa
            zmienić coś w swoim zachowaniu,jeśli robię coś według niego nie tak.
            Jeżeli jednak mój uparty i stanowczy ukochany stwierdzi,że nie
            będzie niczego zmieniał,to mimo silnego uczucia,nie będę z nim mogła
            być. Można więc nie mieć wahań co do istnienia uczucia,a mimo to
            wahać się,czy z kimś być...
            • showmessage Re: niepewnosc, niewiedza 23.11.09, 23:08
              Z tym się nie mogę zgodzić. Albo się coś robi albo nie. Na miejscu twojego
              faceta uznałbym że mnie nie kochasz, natomiast próbujesz nagiąć do swojego
              obrazka. ;)
              Kochasz kogoś dlatego, że jest taki a nie inny, posiada taki zestaw cech które
              powodują, że w taki a nie inny sposób na Ciebie oddziałuje. Zestaw tych cech
              jest zgodny z kluczem, który masz zakodowany w sobie jako wizerunek idealnego
              partnera. Jeżeli wahasz się z jakiegokolwiek powodu i nie pasuje Ci coś w jego
              zachowaniu to oznacza, że jednak nie ma zgodności, którejś z głównych cech. Co
              za tym idzie nie kochasz go tylko pewne wyobrażenie do którego próbujesz nagiąć
              rzeczywistość.
              • mesz Re: niepewnosc, niewiedza 24.11.09, 20:07
                Myślę,że szanse na to,że spotkamy kogoś,kto będzie miał wszystkie
                cechy zgodne z -jak to nazwałeś - kluczem zakodowanym w naszej
                głowie jako wizerunek idealnego partnera - są nikłe. Zazwyczaj coś
                będzie trochę inaczej... I nie chodzi wtedy o to, aby naginać kogoś
                do swojego obrazka. Przecież nie zakochaliśmy się bez powodu,więc
                zakładam,że większośc cech nam odpowiada. A te, które są
                niezgodne,trzeba nam tolerować.
                Mówiąc o sobie,nie miałam na myśli zmiany cech charakteru mojego
                faceta, tylko niektóre jego zachowania,sprawiające mi dużą
                przykrość. Mój błąd jest taki,że wcześniej mu o tym nie
                mówiłam,właściwie sama nie wiem,dlaczego,chyba nie chciałam
                przerywać idylli... Wydaje mi się,że on sam - kiedy się dowie,że
                niektóre jego zachowania mnie ranią - będzie chciał je zmienić. Tym
                bardziej,że te zmiany w żaden sposób nie godzą w niego ani nie są
                trudne. Jestem pewna,że gdyby powiedział,że jakieś moje zachowanie
                jest dla niego przykre, postarałabym się je zmienić,jeżeli nie
                byłoby to dla mnie krzywdzące...Co więcej,jeżeli widziałabym,że to
                naprawdę problem,to może zmieniłabym je nawet,gdyby nie do końca
                byłoby mi to na rękę. Z miłości do niego.
                • showmessage Re: niepewnosc, niewiedza 26.11.09, 23:44
                  Zachowania wynikają z pewnych cech, sposobu myślenia. Nie biorą się z powietrza.
                  To co piszesz to jest klasyczny przypadek różnic charakteru.

                  >,dlaczego,chyba nie chciałam
                  > przerywać idylli...
                  Tak się zaczyna, oboje udają że nie widzą drobnych niedociągnięć. W końcu to
                  wszystko się uda naprawić, na pewno się zmieni... Partner nie widzi tego, więc
                  po jakimś czasie ktoś się decyduje pierwszy powiedzieć że mu coś nie pasuje.
                  Potem spirala się nakręca coraz mocniej.

                  Nie wierzę w takie opcje. Myślę że zawsze należy jasno deklarować swoje
                  zachowanie, emocje, granice tolerancji. Może po prostu tej "idylli" by wcale nie
                  było gdybyś od początku jasno sprecyzowała, że coś ci nie pasuje? Myślę, że to
                  właściwie mógł być miraż a nie idylla, skoro wszystko było oparte na fałszywych
                  przesłankach. Skoro Ty dopuszczałaś pewne rzeczy, których nie tolerujesz on
                  zapewne też. Gdybyście to wyjaśnili na początku to może nic poważniejszego by z
                  tego nie było bo okazałoby się że nie ma Was.
                  Gdyby te niefajne rzeczy nie były istotne to byś przeszła nad niemi do porządku
                  dziennego. Skoro jednak stawiasz warunki to może mają również znaczenie dla
                  niego. W związku zawsze jest reakcja dwustronna. Otrzymujesz to co dajesz. Jeśli
                  coś stanowczo negujesz, otrzymasz taką samą negację. Jeśli coś ofiarujesz
                  również coś otrzymasz. Bycie razem to nie jest stawianie warunków, to jest
                  zgadywanie czego potrzeba partnerowi. Aby coś ulepszyć, trzeba samemu być
                  dobrym. Wnosząc dobro do związku obligujesz partnera do tego samego. Yin i Yang
                  to nie są walczące siły lecz uzupełniające się. ;)
                  • mesz Re: niepewnosc, niewiedza 27.11.09, 13:53
                    Udany związek wymaga pracy obu stron. Uważam, że podstawą jest
                    miłość i pragnienie bycia z ukochaną osobą. Jeżeli oba warunki są
                    spełnione,to z pewnością dojdzie do porozumienia.
                    I tak, mam nadzieję, będzie i w moim przypadku. Masz rację - błędem
                    jest niemówienie, kiedy coś nam nie pasuje,tylko spychanie tego na
                    bok. Więcej takiego błędu nie popełnię. Wierzę, że to będzie
                    szczęsliwe zakończenie...;-)
                    • showmessage Re: niepewnosc, niewiedza 27.11.09, 22:37
                      Pracy? ;) hmm... nie :) Zabawy owszem. :D
                      W każdym razie życzę Ci oczywiście szczęśliwego zakończenia. Mam nadzieję że
                      koncepcja związku jaką przyjmiecie będzie wam odpowiadała najlepiej. :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka