Dodaj do ulubionych

VADEMECUM WYDAWCY

16.11.09, 22:21
1. Z autorem nie należy rozmawiać.
2. Ani pisać, dzwonić, broń Boże.
3. Znać dać mu choćby sygnał jeden, zdawkowy e-mail wysyłać – się odradza.
4. Żeby autor nie myślał, że brak ważniejszych spraw wokół – jakiekolwiek
słowa: dobre czy złe – są niewskazane.
5. Żeby nawet przez ćwierć sekundy zwiedziony poufałością nosa nie zadarł, nie
pomyślał sobie za dużo.
6. Nic, bądź co bądź, nie kosztująca korespondencja formy elektronicznej w
żadnym razie nie jest dozwolona.
Cóż z tego, że nie kosztuje? Jak autora rozbisurmania, ego mu rozbucha, w
głowie mu przewraca? Aż natrętny się robi coraz bardziej i bardziej, od spraw
wydawcę odrywa, a co gorsza – zmusza do rozmów i kłopotliwych tłumaczeń!
7. Nie powinno się z nim pisać, dyskutować, polemizować, roztrząsać.
Co tam wydumał, sprawa żadna, mówić o tym się nie poleca.

8. A gdy się jednak w końcu dodzwoni?
Wstrzymać, przeczekać, w końcu się uspokoi, odczepi. Zapomni o mrzonkach
histerycznych, co mu się po łbie kolebią. Zapomni o twórczości zlepionej
niczym kula śniegu bombardująca zacnego wydawcę.
9. Po cichu, spokojnie, jak ze spastycznym narwańcem trzeba się obchodzić.
Wreszcie i on ucichnie, cudów nie ma.
Do szuflady wyśle te duby smalone, zamilknie.
I z takim autorem jest spokój.

10. Z nim nie należy rozmawiać.
Obserwuj wątek
    • nobullshit Re: VADEMECUM WYDAWCY 16.11.09, 23:29
      Święta prawda, fajny pomysł, godne wzorce.
      A teraz weź głęboki oddech - akurat Cię ktoś wkurzył? - i napisz to jeszcze raz,
      DOBRZE. Żeby się czytało np. jak "O bibliotece" Eco.
      Składni młodopolsko-niemieckiej nie miało, błędów nie zawierało, orzeczenie się
      na końcu zdania nie plątało. I w ogóle. :)

      PS. Erotyka dosyć mi się podobała, niestety nie zdążyłam się dopisać. Ale może w
      wolnej chwili spróbuję jeszcze raz przeczytać (jako admin nadal widzę skasowane)
      i wtedy wyślę Ci @.
      • zooloza Re: VADEMECUM WYDAWCY 17.11.09, 00:35
        Po długiej i nierównej walce z drukarką, własną ułomnością i snem - w poczuciu
        beznadziei czasów obecnych, w panice w przeszłość sięgam. A może stuletniego
        genu szukam? Jakiś diabeł mi to orzeczenie na koniec spycha, gdy potem je ctr
        x/ctr v - na miejsce wklejam.
        Pewnie, że mnie ktoś wkurzył.
        Pewnie, że na @ wyślij.
        Dziękuję.
        Pozdrawiam.
    • skajstop Podoba mi się :) 17.11.09, 09:06
      I chyba jak już dopracujesz ostateczną wersję, to ją umieścimy w widocznym
      miejscu, żeby potem odwetowo wysyłać złym wydawcom :)
      • zooloza Re: Podoba mi się :) 20.11.09, 09:49
        dobra, trzymam Cię za słowo...;)
        • jacek1f przepraszam! 20.11.09, 12:59
          ale chyba jednak

          kazdy ma takiego wydawce na jakiego zasluzyl....



          To tez umiescie w widocznym mijescu.
          :-)
          • zooloza Re: przepraszam! 20.11.09, 14:33
            obawiam się, że to trochę niesprawiedliwe z Twojej strony
          • ojuciasan Re: przepraszam! 20.11.09, 17:02
            jacek1f napisał:

            > ale chyba jednak
            >
            > kazdy ma takiego wydawce na jakiego zasluzyl....
            >

            Chyba jednak nie masz racji, gdyż przeczy temu skala zjawiska ;-) Ale podaj
            podstawę do takiego stwierdzenia - bo kto wie, może masz rację i to my wszyscy
            jesteśmy jakimiś nieudacznikami?...
          • skajstop Veto :) 21.11.09, 08:07
            > kazdy ma takiego wydawce na jakiego zasluzyl....

            Stanowczo nie. Jeżeli idę do wydawcy, oddaję mu książkę, która mu się podoba, a
            on mnie potem oszukuje, nie płacąc - uważasz, że to moja wina? Kiedy książki
            sprzedał i poświadczył to rachunkami? Ale kasy nie ma...

            Druga sprawa, ja mam różne doświadczenia. Pozytywnych mam sporo. Ale normą jest
            nieodpowiadanie na maile albo wożenie się z decyzją miesiącami, albo... w ogóle
            nie podejmowanie decyzji :) Nie wypada mi wymieniać tych dużych, poważnych
            wydawnictw, które tak postąpiły wobec mnie :) to już wolę WL, gdzie mi
            powiedziała redaktorka, że kilka miesięcy potrwa. I ok, poczekam. Ale jeśli po
            roku głuchego milczenia nadal nic, to wybacz... :)

            Ja tam nie mam pretensji, wiem, na co się decydowałem. Ale sytuacja autorów,
            którzy dla wydawcy nie są produktem do przejęcia, wcale nie jest różowa, a już
            na pewno twoje słowa są krzywdzące :)

            Nb. tekścik zoolzy jest zabawny, a nie musi być w stu procentach prawdziwy, bo
            każda generalizacja jest wykrzywieniem.

            Wreszcie... twój ogląd sytuacji wynika, jak myślę, stąd, że chyba mało
            publikujesz polskiej prozy współczesnej :DDD
            • czepialska Re: Veto :) 21.11.09, 08:51
              Cóż, tak jak wszędzie: wiele zależy od człowieka - jeśli trafisz
              na "wydawniczą ...", to Cię oszuka - wyda więcej niż zapisano w
              umowie, nie zapłaci, albo zapłaci z wielkim poślizgiem i to dopiero
              w obliczu ryzyka starcia z wymiarem sprawiedliwości...
              Tak na marginesie - mam teraz ciekawą sytuację z wydawcą - który
              chce wznowić moją książkę. Ja mam pomysł (i kolejnego wydawcę) na
              zrobienie jej w inny sposób. Większy, obszerniejszy tematycznie.
              Dotychczasowy, poinformowany o sprawie - skończyła mu się licencja
              na wydanie - chce wznowić ją w niemal niezmiennej formie, proponując
              stawkę poniżej standardu i rozliczenie dopiero po wznowieniu
              książki, które najszybciej będzie za pół roku. Poprzednio (a podobno
              to duże i uznane wydawnictwo) płatności otrzymałam po jedenastu
              miesiącach! Nie dość, że był poślizg z wydaniem, to na dodatek
              wystąpiły zatory z płatnością - w umowie był zapis o rozliczeniu
              miesiąc po wydaniu książki. Rzecz jasna, że po tych przykrych
              doświadczeniach nie zdecydowałam się podpisać umowy na takich samych
              warunkach. Redaktor naczelna nie była zadowolona i dopiero po
              miesiącu wysłała mi list w którym ustosunkowała się na "nie" do
              mojej propozycji. No może nie całkiem na nie bo podniosła mi procent
              rozliczenia o jedno "oczko" ale rozliczenie takie samo jak
              poprzednio. Pytanie: ma mnie za idiotkę czy wychodzi z założenia
              popartego doświadczeniem, że my (autorzy) i tak przystajemy na ich
              (wydawców) propozycje?
            • lucyolejniczak Re: Veto :) 21.11.09, 10:15
              I ja zgłaszam veto. Jeśli autor wywiązuje się z umowy w terminie ( podpisał umowę na nie napisaną jeszcze książkę ), oddał ją starannie dopracowaną, zastosował się do uwag korektorki, słowem, zachował się w porządku, to na jakiego wydawcę zasłużył? Takiego, który nie odpowiada na maile, nie płaci tak, jak się zobowiązał w umowie, ani nawet nie tłumaczy, dlaczego nie płaci? Milczy również na pytanie o sprzedaż tejże, chociaż od jej wydania minęło pół roku i takie zestawienia sprzedaży powinien mieć. Myślę, że zasłużył sobie na kulturalnego wydawcę, który traktuje go choćby z odrobiną szacunku, a nie jak wrzód na d...
              I ja również mam pozytywne doświadczenia z wydawcami, ale tych negatywnych jednak więcej, choćby dlatego, że i mój syn pisze. Mnie też, jak i Skajowi nie wypada wymieniać z nazwy tych większych wydawnictw, gdzie od pozytywnej wstępnej oceny, do ostatecznej ( negatywnej) decyzji mijają całe miesiące. A uzasadnienie odmowy zbija ostatecznie z nóg i człowiek tylko oczy ze zdumienia przeciera, zastanawiając się, czy śni, czy to jest prawda. I czy to w Polsce możliwe.
              Dlatego też nie piszcie, że każdy ma takiego wydawcę, na jakiego sobie zasłużył, bo mi ciśnienie rośnie.
    • ciemnanocka Re: VADEMECUM WYDAWCY 20.11.09, 14:38
      no wlasnie. Ja tez sie nie nacięłam.

      1. wszyscy wydawcy ze mną rozmawiali, nawet jak nie miałam podpisanej umowy,
      poświęcali mi swój czas
      2. pisałam, dzwoniłam i dostawałąm odpowiedź, nikt w zasadzie mnie nie zbywał.
      3. maile zawsze byly zwrotne.
      5. dostawałam i dobre i złe:)
      6. chwalili mnie bardzo, i na tej podstawie mogłam nos w niebiosach trzymać
      7. Polemizowałam i roztrząsałam. W niektóych wypadkach uległam ja, w innych wydawca.
      8. miło ze mną rozmawiali
      9. kazdy kazał słąć ile wlezie, bron boze nie pisac do szuflady
      10. rozmawiano i rozmawiano

      ale moze ja mam szczescie. :)
      Nie tylko do mojego wydawcy, ale do innych z ktorymi negocjowalam i z ktorymi
      teraz rozmawiam.

      Zakładam sobie, ze po tej drugiej stronie tez siedzi jakis normalny czlowiek,
      mający swoje problemy i jak ja do niego przemówię po ludzku, on również. I jak
      do tej pory sie nie nacięłam. Oby jak najdłużej.:)
      • ojuciasan Re: VADEMECUM WYDAWCY 20.11.09, 17:05
        Nocko, niemniej jednak wydaje mi się, że pamiętam Twój długotrwały i chyba nie
        rozstrzygnięty na Twoją korzyść bój w wydawcą prasowym, który wyrolował Cię na
        jakimś artykule?... Nie Ty pisałaś tu o tym?
        • jacek1f przyklad jest najlepszy, bo 20.11.09, 17:21
          ja nim jestem - i zawsze rozmawiam i dopieszczam autorów, bardziej dobrych, mniej, ale konkretnie gorszych:-)
          Zawsze kontaktuje sie z nimi, place w terminie, jasno mowie, ze nie nadaja sie do niczego, albo ze wspolnie mozemy duzo zrobic. To raz.

          Dwa - o skali zjawiska, jakbym byl zlosliwy, to moglbym opowiedziec wprost przeciwnie do bolu - i taka sama prawda by byla jak "vademecum" wg autorki wątku, sorry.

          O licznych, bardzo licznych... autorach zadufkach, niepisatych, niekumatych, niekomunikatywnych, oszukujących, niedotrzymujących najprostszych zobowiązań itd...:-(

          Trzeba naprawdę uważać, i oddychać głęboko, jak się jest sfrustrowanym, nie uogólniać, nie generalizować.
          I tyle.
          • ojuciasan Re: przyklad jest najlepszy, bo 20.11.09, 17:40
            Teraz rozumiem, patrzysz na to z przeciwnej strony ;-) Zapewne masz swoje racje,
            a może jesteś też chlubnym wyjątkiem; trudno tu się w zasadzie sprzeczać. Oby w
            takim razie więcej takich wydawców jak Ty :-) Co się tyczy autorów - może być
            oczywiście tak jak piszesz, w końcu autorów jest znacznie więcej niż wydawców,
            to spora i zróżnicowana grupa ludzi. Jednak to zwykle wydawca jest w sytuacji
            uprzywilejowanej - chyba, że autor to akurat "wielki pisarz na topie" (ale
            takich jest zaledwie parę procent, a u nas nawet nie tyle, bo w końcu "wielkiego
            pisarza" trzeba jakoś najpierw wykreować, a tu znowu wracamy do wydawcy). Autor
            jest w sytuacji petenta, a tylko od kultury osobistej zależy, jak kto tę
            sytuację wykorzystuje. Z kulturą ostatnio bywa różnie, i to nie tylko na tym
            polu (patrz głośna sprawa wiadomego banku). Od silniejszego w danym układzie
            wymaga się/powinno wymagać się więcej. Stąd zapewne takie odczucia autorów.
            • jacek1f aha, Sukces jest jednak tylko wtedy, gdy 20.11.09, 18:25
              nie ma silniejszego i slabszego, za to sa partnerzy. Oczywiscie obaj przekonani o korzysciach partnerstwa.
              Zadnych petentow.
              Przecie nikt łachy nie robi autorowi tak sobie - a jezlei tak jest, to nie dobrze rokuje, w zasadzie nie rokuje wcale.

              Dlatego powtorse, ze jest cos w tym, ze kazdy ma wydawce na jakiego zasluzyl... bo zgadzac sie zeby łaske jakąś zrobiono i w koncu odpowiedziano, a moze jeszcze o boze! opublikowano....? To cos nie wporzadku w ukladzie.
              • jacek1f jej, przepraszam za literowy, ale mam jakies zaste 20.11.09, 18:26
                pcze truchlo obecnie klawiaturowe..:-(
              • ojuciasan Re: aha, Sukces jest jednak tylko wtedy, gdy 20.11.09, 18:32
                To co piszesz, to niestety nie rzeczywistość, ale pobożne życzenia. Partnerzy?
                Owszem, tak powinno być. Ale nie jest - i nie ma najmniejszego znaczenia, czy
                autor jest dobry czy kiepski, bo zwykle okazuje się to już na etapie, gdy z
                pracą autora wydawca nawet się jeszcze nie zdążył zapoznać...
                Życzę Ci, żebyś nadal był tak dobrym wydawcą i nigdy nie znalazł się po tej
                drugiej stronie - oczekując na potraktowanie Cię jak partnera ;-)
                Pozdrawiam!
        • ciemnanocka Re: VADEMECUM WYDAWCY 20.11.09, 18:24
          a racja. jakos patrzylam wyłącznie przez pryzmat książek.

          fakt, jezeli chodzi o wydawnictwo wydające czasopismo Marketing&more i jego red.
          naczelnego, podpisuje sie pod tym co zostalo napisane i moge dopisac jeszcze z
          tysioncpińćset punktow:)

          do dzisiaj kasy nie dostalam hihi.

          musze chyba im wyslac jakies wezwanie do zaplaty.
    • ariz Re: VADEMECUM WYDAWCY 20.11.09, 19:05
      Moje doświadczenie z obecnym wydawcą jest zupełnym zaprzeczeniem Vademecum. Wydawnictwo nie jest gigantem, ale współpraca przebiega naprawdę świetnie. Wszystko zależy od człowieka. Ja sam staram się wykorzystywać własne kontakty, drogi promocji itd., i w ten sposób współpracować w wydawcą. Wydaje mi się, że jacekf1 trafił w sedno, to takie wzajemne uzupełnianie się, świadomość wspólnego celu.
      Oczywiście, skoro zachodzą sytuację, o których piszecie, no to rzeczywiście trudno coś z tym zrobić. To musi być obustronne porozumienie, które na dodatek pojawia się niejako samo, w trakcie... Może więc zbyt daleko idące uogólnianie zaciemnia sprawę.
      • ojuciasan Re: VADEMECUM WYDAWCY 20.11.09, 19:34
        Życzę Ci jak najlepiej, ale nie mów hop... Zaczekaj, aż dojdzie do etapu
        rozliczeń ;-) Też miałam już parę razy doskonałą opinię o wydawcy, dopóki... no
        właśnie...
        • ariz Re: VADEMECUM WYDAWCY 20.11.09, 19:52
          Jasne, masz rację... wiesz, częściowo ten aspekt został już "sprawdzony" i na radzie było ok. Ale w gruncie rzeczy - poczekamy, zobaczymy. Z tym, że ja odnosiłem się opinii o niemożliwości rozmawiania, ustalania, o braku kontaktu itp. Tu więc było w porządku.
          • ojuciasan Re: VADEMECUM WYDAWCY 20.11.09, 20:02
            Tak, ale często ten kontakt staje się właśnie utrudniony, gdy dochodzi do
            wiadomego tematu... ;-)
      • ciemnanocka Re: VADEMECUM WYDAWCY 20.11.09, 20:24
        ariz, ja Cię lubię, bo ty jesteś taki pozytywnie do życia nastawiony facet. :)
        • ariz Re: VADEMECUM WYDAWCY 20.11.09, 20:32
          Zdziwiłabyś się :) ale dzięki... wiesz, ja po prostu napisałem, czego doświadczyłem i tyle. Nie jestem ponurakiem, ale wesołek też ze mnie nia bardzo... hej...
          • nomina Re: VADEMECUM WYDAWCY 21.11.09, 11:33
            Za to autorom - zamiast vademecum - dedykuję jedną złotą myśl:

            1. Nieważne, że wydawca ma na stronie opis, jakiej literatury oczekuje i czy w
            ogóle oczekuje - wysyłaj ile wlezie, nie patrząc do kogo - a nuż się wkurzy i
            przeczyta. ;P.
    • zooloza Re: VADEMECUM WYDAWCY 21.11.09, 11:47
      Szanowni Państwo~!
      Tak się wydaje, że stosowne było miejsce, by ten żarcik pokazać. Bo to miał być
      żart i byłam przekonana, że to nie ulega wątpliwości. Ktokolwiek poczyta więcej
      wątków na tym forum, zrozumie ten żart z pewnością. Utyskuje się tu na brak
      kontaktu, na bardzo długie oczekiwanie, problemy z umową, dotrzymaniem terminów
      zapłaty...

      Skaj napisał, że tekst jest zabawny i taki miał być. Nie stworzyłam śmiertelnie
      poważnego tekstu oczerniającego wydawców, nie miałam takiego zamiaru! Zwłaszcza,
      że podmiotem ośmieszanym jest właściwie autor...
      Ludzie, trochę dystansu! Jak kogoś robią w balona, nie przychodzą na spotkania,
      nie dotrzymują terminów, nie odpowiadają na maile, to już nawet sobie pożartować
      na śmiertelnie poważne towarzystwo wydawców nie można?
      Ja mam swoje powody do bycia naburmuszoną na wydawcę. Ale przecież nie
      generalizuje. Ten tekst to ŻART!
      • ciemnanocka Re: VADEMECUM WYDAWCY 21.11.09, 13:01
        zooloza, miej litość dla naszej inteligencji... Myśle, że wszyscy załapali, że
        to żart.
        Aczkolwiek, jak to się mówi, w każdym żarcie odrobina prawdy. Jak u mnie z M&M.
        • jacek1f Alez Zoolozo, moj tekst tez potraktuj jako żart.n/ 21.11.09, 16:12
          • ewa.mila Do PARTNERSTWA 24.11.09, 14:50
            trzeba chęci dwojga! czy to na płaszczyźnie autor-wydawca, dyrektor-
            pracownik, matka-dziecko, żona-mąż ...
            witaj jacku!
    • zooloza żarty żartami na bok... 06.12.09, 21:28
      ... jak mawiał mój profesor, a wersja poprawiona wciąż niedostarczona. Oto poniżej.
      Poproszę o uwagi, i przede wszystkim dystans, bo bez dystansu powariujemy
      wszyscy: wydawcy i "niewydawcy".
      Pozdrawiam zatem obie strony.
      -----

      Z autorem nie należy rozmawiać.
      Pisać do niego, dzwonić? Wykluczone.
      Maile, choćby zdawkowe, są zbędne.
      Jakakolwiek wymiana słów jest niewskazana, wręcz szkodliwa. Bo to zaraz nos
      zadrze, pomyśli Bóg wie, co.
      Korespondencja, nawet elektroniczna, jest niedozwolona. Cóż z tego, że nic nie
      kosztuje? Skoro autora rozbisurmania, przewraca mu w głowie? Aż ten się robi
      coraz bardziej i bardziej natrętny, a potem tylko odrywa wydawcę od rzeczy
      istotnych, a co gorsza – zmusza do rozmów, kłopotliwych tłumaczeń.
      Bez dyskusji. Co tam wydumał, nieważne, nie trzeba o tym pytlować.

      A jeśli zadzwoni, podstępem zmusi do dialogu?
      Coś dla spokoju obiecać, potem – ważne! – konsekwentnie unikać.
      W końcu się odczepi. Wreszcie ucichnie, cudów nie ma.
      Nie do wydawcy, lecz do szuflady wyśle te swoje duby smalone.
      I spokój:)
    • greenpaulinka78 Re: VADEMECUM WYDAWCY 11.06.10, 00:33
      Majstersztyk! Nic tylko brawo bić. Uśmiałam się do łez! Ale z
      naszej - autorów - perspektywy to chyba nie tylko łzy ze śmiechu,
      ale i z rozpaczy, że czasami tak właśnie się jest traktowanym,
      • zooloza Re: VADEMECUM WYDAWCY 11.06.10, 19:43
        A dziękuję...:) A propos Skaj mi kiedyś coś obiecał, a ja tu czekam i się kurzę...
        Nawet prace domową odrobiłam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka