Dodaj do ulubionych

"Muskając aksamit" Sarah Waters

20.09.05, 14:33

Czytaliście już? :)

Jeszcze pachnąca drukarnią trzecia u nas, a pierwsza chronologicznie powieść
znawczyni wiktoriańskiej Anglii.
Tym razem bohaterką jest córka sprzedawcy ostryg - nastoletnia Nancy. Życie
dziewczyny jest nudne, każdy dzień płynie odmierzany tymi samymi
wydarzeniami: pobudka, pomoc w domu, praca, niewiele czasu dla siebie . I tak
każdego dina. Nancy ma jednak pasję - teatr, na którego widowni zasiada z
nabożeństwem i uwielbieniem. Pewnego dnia na scenie tego przybytku pojawia
się gwiazdka: Kitty Butler występująca w roli chłopca...
Tak zawiązuje się fabuła, ale zdradzenie kolejnych jej elementów byłoby
niejaką zbrodnią, więc poprzestaniemy na wspomnieniu tych pierwszych kilku
wydarzeń.

Trochę tu genderowych przebieranek, sporo szukania siebie - kolejna dobra
powieść! Oczywiście znaleźć można sporo punktów wspólnych we wszystkich
trzech książkach: intensywność przedstawionego świata, dbałość o realizm,
podobieństwo bohaterek, niektóre motywy, jak np. pojawiające się i
w "Złodziejce" zakazane powieści (:)), motyw pracy społecznej. Warto
wspomnieć, że "Muskając aksamit" ma odrobinę wspólnego ze "Spadającymi
aniołami" Tracy Chevalier - w obu książkach odmalowane zostały początki ruchu
sufrażystek.

Zastanawiam się, czemu wydawnictwo wybrało taką, a nie inną kolejność
publikowania kolejnych powieści Waters... A teraz pozostaje czekać na czwartą
książkę, która na Wyspach ukaże się początkiem przyszłego roku.
Obserwuj wątek
    • Gość: miss.didi Re: "Muskając aksamit" Sarah Waters IP: *.netcity.pl / *.netcity.pl 20.09.05, 23:57
      to było ekranizowane przez bbc? kiedys leciał taki serial "musking velvet", mniej wiecej chyba o tym samym- obejrzalam 1 odcinek.

      tak mi sie tylko nasunelo- ze u nas dopiero wydaja a tam juz zdazyli zekranizowac:/
      • staua Re: "Muskając aksamit" Sarah Waters 21.09.05, 02:34
        Tak. Ekranizacja jest na DVD, tak samo jak ekranizacja "Zlodziejki", obydwie podobno dobre.
      • nienietoperz Szanowne translatorki, 23.09.05, 16:09
        'Tipping the velvet';
        ksiazka o pizmowaniu jedwabiu mialaby tez pewein urok, ale nie wiem, czy
        Sarah Waters bylaby zainteresowana.
        Z uklonami
        nienietoperz
    • agawa79 Re: "Muskając aksamit" Sarah Waters 21.09.05, 16:02
      Widziałam na BBC ekranizację - bardzo fajnie się oglądało. :)
      Swoją drogą, ciekawa byłam, jaki będzie polski tytuł - ja sobie roboczo
      nazywałam tę książkę "Macanie aksamitu". ;))))
      • bumbecki Re: "Muskając aksamit" Sarah Waters 22.09.05, 09:55
        hmmm "macanie" chyba nie oddaje w pełni o co chodzi :))
        • kawa_malinowa Re: "Muskając aksamit" Sarah Waters 22.09.05, 12:03
          > hmmm "macanie" chyba nie oddaje w pełni o co chodzi :))

          Hahaha....
          To raz, a dwa, że tytuł "Muskając aksamit" jest interesujący i przyciąga uwagę.
          No i w przeciwieństwie do "macania" nie budzi tak jednoznacznych skojarzeń.
          • agawa79 Re: "Muskając aksamit" Sarah Waters 22.09.05, 16:38
            To roboczy tytuł był, ROBOCZY.
            Poza tym upieram się, że "Macanie aksamitu" to też bardzo interesujący tytuł i
            kto wie, czyją uwagę by przyciągnął.
            ;)))))))))
            • hermina5 Re: "Muskając aksamit" Sarah Waters 23.09.05, 09:19
              Może ludzi jedzacych macę? A co właściwie znaczyło to macanie vel muskanie
              aksamitu?

              PS. Tytuł z muskaniem wydaje mi sie przerafinowany i co nieco
              kiczowaty...Motylek , wianuszek, itp..
              • bumbecki Re: "Muskając aksamit" Sarah Waters 23.09.05, 15:45
                hermina5 napisała:

                > ? A co właściwie znaczyło to macanie vel muskanie
                > aksamitu?
                >
                jakby to określić delikatnie ... miłość francuska między kobietami
    • Gość: requiem66 Re: "Muskając aksamit" Sarah Waters IP: 62.233.249.* 22.09.05, 09:41
      Własnie przeczytałam :_) Nie powiem - bardzo dobrze się czytało, wciągające,
      bez dłużyzn i nudzizn, ale jak na mój gust zbyt ... dosłowne, troche wulgarne.
      Generalnie Waters chyba nie jest dla "grzecznych dziewczynek" :P Powiedzmy,
      takie czytadło, nie bez swojej specyficznej wartości.
      • kawa_malinowa Re: "Muskając aksamit" Sarah Waters 22.09.05, 12:05
        Jeśli czytadło, to zaznaczyć trzeba, że bardzo dobre!
        Ja u Waters nie zauważam ani krzty wulgarności, zmysłowośc i erotyzm owszem,
        ale wulgarność? Hm...
        • Gość: requiem66 Re: "Muskając aksamit" Sarah Waters IP: 62.233.249.* 22.09.05, 12:24
          Ach ! Nie mówiłam, że niedobre ! Pochłaniałam lekturę z wypiekami na pyszczku.
          Ale te ... ekhm ... "praktyki oratoryjne" w zaułkach czy też u Madam Diany
          jakoś nie wydały mi się zmysłowe, tylko wulgarne właśnie. Może po prostu ja w
          czymś takim nie gustuję, może gdzieś mi wyłazi aksamitna podszewka pruderii ;),
          lecz erotyzm mi się kojarzy z czymś związanym z uczuciami. Cała reszta to coś w
          rodzaju, pardon my french, zwykłego pieprzenia.
          • kawa_malinowa Re: "Muskając aksamit" Sarah Waters 22.09.05, 12:30
            Ja też nie mówię, że złe :)
            Dla mnie w literaturze wulgarność, czy erotyzm jest kwestią smaku, stylu i
            tego, jak te sceny pasują do fabuły. Dla mnie u Waters wulgarności nie ma, ale
            nie upieram się, że dla innej czytelniczki (czytelnika) być jej nie może.
            pozdrawiam :)
            • Gość: requiem66 Re: "Muskając aksamit" Sarah Waters IP: 62.233.249.* 23.09.05, 07:44
              W rzeczy samej, Kawo_malinowa (umghmmm ... pyszności ...), trudno się z Tobą w
              tej kwestii nie zgodzić. Jednakowoż z uwagi na moją zwyrodniałą wyobraźnię,
              takie sceny powodują jakby przeniesienie własnej osoby do powieści, pojmujesz
              du ju mię ? Stąd swoista odraza i niechęć do zbytniej dosłowności, co
              przedmiotowemu czytadłu zasadniczo niczego nie ujmuje, jako że faktycznych
              walorów nie kwestionuję.
              Takoż pozdrawiam :_) życząc przyjemnych wrażeń z lektury kolejnych powieści
              pani Waters.
              • kawa_malinowa Re: "Muskając aksamit" Sarah Waters 23.09.05, 17:47
                Moja znajoma, należąca do grupy osób Dobrze-Poinformowanych podzieliła się ze
                mną,a ja podaje dalej informacją, że ta czwarta książka ukaże się u nas .... w
                listopadzie 2006. Dobrze wiedzieć :)
                • Gość: pio Re: "Muskając aksamit" Sarah Waters IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.09.05, 21:39
                  tak w listopadzie najnowsza jej ksiazka, a Muskajac aksamit byla pierwsza
                  ksiazka napisana przez Sare Waters. jednak wydaniwctwo nie odwazylo sie jej
                  wydac jako pierwszej. kto w warszawie bedize, tego zapraszam na spotaknie na
                  temat pisarstwa Sarah Waters 30.09, godz. 18.00, Le Madame, ul.Kozla 12,
                  Warszawa.
                  • Gość: hairypizza Re: "Muskając aksamit" Sarah Waters IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.05, 14:15
                    oprocz jutrzejszego spotkania, napomnknac warto o dzisiejszej projekcji
                    serialu "muskajac aksamit" (nie wiem niestety o ile odcinkow chodzi) w klubie
                    wolny czas na bialostockiej. g. 19.00. wstep wolny.

                    a wczoraj w jednym programie prowadzaca wzdychala, ze chyba nigdy i nigdzie
                    (tj. w polsce) tipping the velvet sie nie zobaczy.
              • moranisse tani chwyt ponizej pasa 19.10.05, 06:31
                Ja bym tego nie nazwal wulgarnoscia ale wlasnie usilowaniem trafienia w
                zwyrodniale punkty wyobrazni czytelnika. Czytalem tylko Zlodziejke. Tak na
                marginesie to angielski tytul brzmi Fingersmith - ile bogactwa w tym slowie. No
                wiec w Zlodziejce to czytanie wujkowi i jego kolegom pornografii przez mloda
                dziewczyne wyraznie jest adresowane w miejsce wspomniane wyzej. Ten element
                ksiazki jest wg mnie wstawiony sztucznie i na dodatek bez sensu bo nie wierze
                zeby biblioteka takiej literatury liczyla tysiace w skore oprawnych tomow. To
                sa raczej tandetnie wydane broszury ( potwierdza to wizyta Maud w ksiegarni ).
                W sumie tani chwyt wycelowany w podbrzusze.
                • Gość: Zdanka historyczne brick-a-brak:) IP: *.4web.pl 19.10.05, 10:28
                  Alez takie biblioteki były!!!!!!!! Biblioteki pełne najrozmaitszych obscen
                  oprawnych własnie w skórę, safianowe bibułki, żólte płótno(żółte ksiązeczki
                  francuskie) ze specjalnie projektowanymi okładkami i frontyspisami nalezały
                  niejednokrotnie do kolekcjonerów i największe takie biblioteki nalezały właśnie
                  do Anglików:)))))) Oczywiście cholernie bogatych ekscentryków. jest taka
                  ksiazka, której spore kawałki sa poświecone właśnie angielskiej pornografii,
                  ale nie ma sensu podawać tytułu , bo oryginał jest piekielnie trudny do
                  znalezienia, a tłumaczenia nie było. Wystarczy powiedzieć, że trafiłam na tę
                  ksiazkę po 6 latach szukania:)))) To, że Smithers wydawał pornografię w tanich
                  wydaniach, nie znczy, że lord nie mógł sobie pozwolić na wydanie w kilku
                  egzemplarzach cudeńka.
                  PS. a samo czytanie erotyki to chyba pomysł ściągnięty zywcem z Mirbeau, choc
                  też nie jestem pewna czy to włąsnie on, bo kilka razy już to gdzieś czytałam:)
                  • Gość: Zdanka Re: historyczne brick-a-brak:) IP: *.4web.pl 19.10.05, 10:36
                    Inna sprawa, że kilka tysiecy tomów to raczej przesada, ale kilkaset -
                    spokojnie:) No i osobną sprawą było to, że w stronę obscen wliczano tez takie
                    cuda jak sztychy japońskie, pudełka do olądania(takie rozkładane coś od ubranej
                    kobiety po stosunek), wszelakie graficzne odwołania do kamsutry
                    itp...Fascynujace w wiktorianskiej Anglii było włąsnie to, że pod płaszczykiem
                    moralności i hipokryzji, wszelka erotyka kwitła w sposób az zadziwiajacy
                    statecznego mieszkanca Polski XXI wieku:)))))) A bogaci Anglicy wchodzili dość
                    łatwo w posiadanie takich cudów sztuki erotycznej ze względu na rozległe
                    kolonie .
                    • moranisse tanie chwyty 20.10.05, 02:03
                      Napisalas: .. że kilka tysiecy tomów to raczej przesada, ale kilkaset -
                      spokojnie.
                      No wlasnie :)))
                      Wracam z uporem maniaka to twierdzenia, ze autorka wprowadzila ten akcent nie w
                      celu wzbogacenia powiesci ale zeby lekko podniecic czytelnika.
                      W ksiazce to sa zdecydowanie tysiace ( chyba nawet jest wspomniana liczba
                      11000 ). Praca nad indeksem zajmuje miesiace a sam indeks to opasly tom.
                      Podobnie traktuje motyw domu wariatow. Idea, ze trzeba kogos wsadzic do domu
                      wariatow zeby zgarnac cala kase, nie trzyma sie kupy. Wg mnie jest to znowu
                      sado-masochistyczny smaczek.
                      Jak sama wspomnialas Anglicy wyraznie to lubia.
                      M
                      • staua Re: tanie chwyty 20.10.05, 02:13
                        Wedlug mnie ksiazki Waters skladaja sie z takich wlasnie smaczkow (na tle epoki). Ale "Zlodziejka" ma
                        1. trzymajaca w napieciu akcje i 2. dobry jezyk (Susan i jej domowe zlodziejskie towarzystwo mowia
                        zupelnie inaczej niz sluzacy w posiadlosci, jeszcze inaczej mowia strazniczki w domu wariatow). W
                        "Tipping the velvet" tylko ten jezyk i tlo historyczne pozostaja w zasadzie, to taki zarys powiesci...
                        • staua Re: tanie chwyty 20.10.05, 16:30
                          Ciekawe jest u Waters jej celowe zaszufladkowanie sie do "literatury homoseksualnej". Wydaje mi sie, ze
                          to pojscie na latwizne - latwiej zablysnac w dziale literatury, ktory jest kontrowersyjny i
                          popularyzowany obecnie troche na sile, niz w innym. Wyobrazilam sobie "Zlodziejke" jako te sama
                          powiesc, ale z heteroseksualnym watkiem milosnym. Czy wtedy tak samo przyciagnelaby uwage?
                          Lilka: mam nienormowane godziny pracy, pracuje w dzien i wieczorem, pisze z pracy i z domu. Widze,
                          ze mieszkasz w USA, w jakim regionie, jesli mozna zapytac?
                          Dyskusje mozna uprawiac, jesli tylko znajda sie rozmowcy. Na temat kazdej ksiazki mozna wyrazic
                          swoja opinie, niekoniecznie trzeba byc literaturoznawca. Zabawne, ze Ty na razie malo piszesz tu o
                          ksiazkach, a duzo o innych osobach z forum, ciekawe.
                          Pozdrawiam
                      • Gość: lilka60 Re: tanie chwyty IP: *.dynamic.dsl.as9105.com 20.10.05, 03:33
                        Widze, ze nie tylko ja pracuje w nocy. Wypowiadam sie po raz ostatni,
                        ostrzegam. Dyskusja nad ta autorka dla kucharek obrazuje stan wiedzy nad
                        wspolczesna literatura:czy rzeczywiscie nie zdajecie sobie sprawy nad czym
                        dyskutujecie? Sarah Waters to cos gorszego niz Mniszkowna, to populistyczna,
                        sentymentalna pisanina dla niewyrobionych kucharek(nie chce obrazac kucharek -
                        przyzwoity skadinad zawod- mowie metaforycznie). Czy naprawde myslicie, ze
                        dyskutujecie o literaturze? W jakims innym miejscu wypowiadales sie o Mannie:
                        czy te czytadla Ms Waters stawiasz na tym samym poziomie? O czym wy mowicie?
                        • Gość: Zdanka Re: tanie chwyty IP: *.4web.pl 20.10.05, 09:38
                          Ja np. mówię o angielskich,wiktoriańskich obscenach i literaturze erotycznej
                          tego okresu:) W związku z tym, zauwazam, ze wiele rzeczy , które wydaja sie
                          nieprawdopodobne ma w czymś swoje korzenie i po raz kolejny ubolewam nad
                          faktem , jak słabo znany jest ten okres w Polsce....Dzięki kiku wspaniałym
                          ludziom - obyczajowość XVIII wiecznej Francji doczekała sie u nas kilku
                          opracowań, XIX -wieczna Anglia zasługuje na to w równym stopniu. O kucharkach
                          nie rozmawiam.
                          • Gość: Zdanka Re: tanie chwyty IP: *.4web.pl 24.10.05, 22:50
                            Postanowiłam podciągnąć wątek tym linkiem:)
                            Jest to jedna z najpiękniejszych rzeczy, jakie widziałam w zyciu i jestem nią
                            po prostu oczarowana...nie wie, co by się dzialo na żywo:)))))
                            cgi.ebay.ie/BEARDSLEY-THE-YELLOW-BOOK-COMPLETE-13-VOL-1ST-EDITION_W0QQitemZ6570398335QQcategoryZ29223QQrdZ1QQcmdZViewItem
                        • moranisse Re: tanie chwyty 20.10.05, 12:14
                          Lilko,
                          Ja Ms Waters wogole nie stawiam na poziomie. Do dyskusji wlaczylem sie zeby
                          zwrocic uwage dyskutantow na manipulacje stosowana przez autorke.
    • staua Re: "Muskając aksamit" Sarah Waters 18.10.05, 16:22
      Przeczytalam i jestem troche zawiedziona. Chyba rzeczywiscie lepiej byloby przeczytac te ksiazke
      przed "Zlodziejka". Owszem, fajne wprowadzenie do roznorodnych klimatow lesbijskich, niezly zarys
      tamtych czasow i przedstawienie dziewczyny, ktora odnajduje swoja tozsamosc... Ale brak mi jakiejs
      spojnej historii, akcji, takiej jak w "Zlodziejce" , gdzie bylo zaskoczenie, pewna zamknieta historia -
      tutaj ogladamy tylko historie zycia Nancy. Przyjemnie sie czytalo, jednak widac, ze w "Zlodziejce"
      autorka miala lepszy pomysl i warsztat. Teraz przeczytam "Affinity", bo ciekawa jestem, jak sie uplasuje
      w stosunku do tych dwoch.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka