ben-oni
25.11.05, 14:48
Kiedyś, tak z nudów, wziąłem do ręki "Szaleństwo Almayera".
Nadmienię, że "Lorda Jima" przeczytałem wcześniej, bo musiałem.
Po "Szaleństwie.." był "Wyrzutek", bo Almayer mi się spodobał "raczej bardzo".
No i zawziąłem się. Pomyślałem sobie: "No, panie Conrad, nie ze mną te numery.
Druga książka i znów mi pasuje."
Cięgiem, ciurkiem, bez przerw dłuższych jak wyprawa do biblioteki, bez zwłoki
itd. PRZECZYTAŁEM WSZYSTKO CO TEN PAN MIAŁ DO POWIEDZENIA W BELETRYSTYCE.
Konsekwentnie i do końca. Bez dziur i przeoczeń.
Ogólną ocenę osłabiają : "W oczach Zachodu", "Tajny agent" i kilka opowiadań
(te wspominkowe z Ukrainy).
Macie kogoś takiego tak dokładnie przenicowanego? Zaginacie czasem PAROLA na
jakimś nieboraku i wysysacie go do szpiku?
Z Kraszewskim i Balzakiem chyba byłoby to zadanie karkołomne, ale może ktoś
tego dokonał?
Pytam z ciekawości i dla sprawdzenia, czy jestem normalny, choć na
normalności mi szczególnie nie zależy.:-))))))))