Gość: Yotta
IP: *.ruda-slaska.sdi.tpnet.pl
09.05.03, 14:09
SIEDZIAŁAM TAM JUŻ Z 10 MINUT.KRĘCIŁAM SIĘ NA OBROTOWYM KRZEŚLE.SIEDZIAŁA NA
PRZECIWKO.PISAŁA COŚ.ONA PISAŁA A JA SIEDZIAŁAM I KRĘCIŁAM SIĘ NA KRZEŚLE.
W PEWNEJ CHWILI POWIEDZIAŁAM:
- MAM DOŁA.
SPOJRZAŁA NA MNIE PO CHWILI TROCHĘ ZASKOCZONA I...ZMIESZANA:
- DOŁA...?- POWTÓRZYŁA PYTAJĄCO.
- NO TAK...DoŁA - ODPOWIEDZIAŁAM.
ZNÓW POCHYLIŁA GŁOWĘ DO SWOICH NOTATEK.
- WIESZ, JA TAK W ZASADZIE NIE BARDZO MAM CZAS...
PRZEZ CHWILĘ NIKT NIC NIE MÓWIŁ.FIRANKĄ PORUSZAŁ WIATR.
- ALE JAK JESTEŚ W TYM DOLE...TO...-ZNÓW SPOJRZAŁA NA MNIE- WYJDZ Z
NIEGO...DOBRZE? SAMA WIDZISZ ILE JA MAM PRACY...
OGARNĘLA WZROKIEM STOS NOTATEK ROZŁOŻONYCH NA BIURKU.
FIRANKA BYŁA MALOWANA RĘCZNIE W CZERWONE RÓŻE.
- DOBRZE? - POWTÓRZYŁA Z NACISKIEM.
ZA OKNEM BYŁO SŁYCHĄĆ TYLKO STUKOT PRZEJEŻDŻAJĄCEGO POCIĄGU.
- DOBRZE...ODPOWIEDZIAŁAM.
WRÓCIŁA DO SWOICH NOTATEK.
BYŁAM TAM JESZCZE PRZEZ CHWILĘ PO CZYM WYSZŁAM.