Dodaj do ulubionych

Ja dochodzę 5-7 razy

16.09.09, 00:57
a mój partner,raz,a czasem się zdarzy,że wcale.Dba bardzo o moją
stysfakcję,ale,jak twierdzi,tak chce przedłużyć moją przyjemność,że
sam staje się przez to mniej wrażliwy i musi wyjść na trochę,aby od
nowa czuć przyjemność.Czy faktycznie tak jest,czy po prostu jestem
dla niegoza luźna,że czasem nie dochodzi,albo baaardzo długo(np 30
min po tym jak ja już przestaję odczuwaćprzyjemność).Proszę o
komentarz.
Obserwuj wątek
    • all_my_senses Re: Ja dochodzę 5-7 razy 16.09.09, 09:25
      stosuj mniej interpunkcji
    • rigby Re: Ja dochodzę 5-7 razy 16.09.09, 10:49
      Tak, interpunkcja może mieć znaczenie :))) ale 30 min to wcale nie aż tak długo,
      no chyba że Ty już faktycznie nie możesz, a on też nie może, choćby chciał.
      Co do "luzu" to może po prostu zapytaj, a ty go czujesz dobrze ?
      Skoro dochodzisz tyle razy to bądź asertywna i ciesz się tym. Czasem facetowi
      wystarczy raz, a bywa że i wcale też jest fajne, np gdy może dzięki temu być
      długo podniecony.
      Ale ogólnie nie narzekaj, mogło być gorzej.
    • herbatka.jasminowa do lowci 16.09.09, 10:59
      forum.gazeta.pl/forum/w,23941,99340728,99340728,Towarzystwo_w_podroz.html
      trzeba ci przyznać, że masz fantazje
      pewnie poderwałaś coś na wyjazd, skoro masz takie odlotowe orgazmy
      • rigby Re: do lowci 16.09.09, 11:19
        no i się wydało...
        pewnie jej trochę zazdrościsz, herbatko....
        • herbatka.jasminowa hehehehhe 16.09.09, 11:27
          czego niby?
          głupoty?
          wystarczy wpisać w wyszukiwarce "lowcia", żeby się przekonać, że nie ma tutaj ani komu, ani czego zazdrościć.

          Lata toto po forach i "tworzy" , a niby dama ma wyższe wykształcenie i firemkę, a "płodna" jest jak ...
          • rigby do herbatki 16.09.09, 11:48
            Lata toto po forach i "tworzy" , a niby dama ma wyższe wykształcenie i firemkę,
            a "płodna" jest jak ...

            po pierwsze, to może być facet, który cierpi, że może tylko raz albo wcale :}}}
            po drugie, związek między wykształceniem i posiadaniem firmy a ilością
            osiąganych orgazmów jest dopiero przedmiotem badań, więc ten aspekt proponuję
            pominąć w dyskusji.
            • herbatka.jasminowa od herbatki 16.09.09, 13:16
              ale mnie tutaj nie chodzi o jej orgazmy i ich ilości, a zupełnie o coś innego, jak będziesz wiedział/ła, to podyskutujemy

              tymczasem "by"


              podpowiem może- poczytaj jej posty na forach, to ułatwi myślenie
          • lowcia Re: hehehehhe 16.09.09, 22:06
            Droga herbatko!A pomyślałaś może przez chwilę,że za wątkiem stoi
            czyjaś tragedia,dramat.Ja miałam z mężem tyle orgazmów,on raz
            nie...Doszedł z INNĄ...Dlatego szukam towarzystwa na wyjazd...Nie ma
            czego zazdrościć...
    • renebenay Re: Ja dochodzę 5-7 razy 16.09.09, 11:17
      Gratulacje dla partnera,nie zadawaj sobie zadnych pytan i korzystaj z tego co masz.
    • nocnykowboj Re: Ja dochodzę 5-7 razy 16.09.09, 14:40
      Słuchaj lowcia,dla mnie to nic nowego .ja stosuję identyczną
      technikę jak twój facet i ciesz się ,że on tak potrafi bo to
      niezawodna technika aby zadowolić kobietę ,a nie każdy facet to
      potrafi.I wcale to nie znaczy ,że go nie podniecasz.Powiem ci jak ja
      to robię.po rozpoczęciu współżycia siłą woli powstrzymuję swój finał
      (co nie jest trudne jeśli się to umie)i kontynuuję aż do "zmęczenia
      materiału"(czyli mojego ptaszka)w tym czasie ona ma już ze dwa
      orgazmy,następnie nie wychodzę z pokoju jak twój facet,ale nie
      wychodzę z łóżka i ją pieszczę i sobie gaworzymy.Po ok.10minutach
      znów jestem gotowy do akcji i przystępuję do rzeczy i znów siłą woli
      blokuję swoje reakcje.ona w tym czasie znów szczytuje i dopiero na
      jej znak albo kiedy uznam że jest już dostatecznie wykończona staram
      się swoim umysłem wrócić na ścieżkę mojego oragazmu(też trzeba to w
      sobie wytrenować,bo może się nie udać tak jak twojemu facetowi)i
      dopiero następuje mój finał.Cała sztuka polega na tym,aby po tej
      samoblokadzie przed orgazmem umieć wrócić z powrotem i mieć ten
      finał.może się to nie udać wtedy jeśli bardzo długo trwa stosunek i
      następuje takie zmęczenie materiału(czyli ptaszka), że facet nie
      jest w stanie skończyć.Dlatego doskonale rozumiem twojego faceta i
      wiem o co w tym chodzi.Ciesz się ,że twój facet ma to opanowane bo
      może cię zadowalać aż stracisz siły.
      • lowcia Re: Ja dochodzę 5-7 razy 16.09.09, 21:58
        Kowboju,cieszę się bardzo,martwi mnie tylko to,jak Jemu dać to samo
        (i tyle samo)...
        • nocnykowboj Re: Ja dochodzę 5-7 razy 16.09.09, 23:07
          moja droga,z fizjologicznego punktu widzenia facet nie musi mieć
          wielokrotnego orgazmu,wystarczy mu jeden.może wypróbuj bardziej
          zaawansowane techniki piesczot?w ten sposób przejmiesz inicjatywę:-)
      • herbatka.jasminowa Re: Ja dochodzę 5-7 razy 22.09.09, 18:37
        jeeeeeeeee "rewelacja", po prostu "rewelacja", świetne!!!

        :-))))

    • rigby Re: Ja dochodzę 5-7 razy 17.09.09, 01:13
      Niektórym kobietom wydaje się, że wytrysk dla faceta jest nieodzowny w trakcie
      kontaktu z kobietą i jeśli do niego nie dochodzi, to coś jest nie tak.
      Zanim napiszę, że takie przekonanie nie jest do końca słuszne, muszę o jedno
      zapytać:
      Czy Twój facet chce mieć za każdym razem wytrysk a nie może, czy po prostu nie
      dąży do niego za wszelką cenę ?
      Ta pierwsza ewentualność wymaga być może interwencji lekarskiej, albo porady
      fachowca, natomiast ta druga, wymaga dłuższego wyjaśnienia, dlaczego mężczyzna
      nie musi kończyć każdego zbliżenia w ten sposób.
      Z tego co napisałaś, nie wynika do końca w sposób jednoznaczny, jak to u was
      wygląda.
      Może spytaj go o to wprost ?
      To może również świadczyć o jego dojrzałości i umiejętnościach. Czy nie jest
      przyjemnie kiedy Ty masz orgazm, a on nadal zachowuje wzwód i możecie się kilka
      razy kochać ? czy byłabyś bardziej zadowolona gdyby skończył, a potem już do
      niczego by nie doszło ? Są np praktyki TAO
      kiedy mężczyzna potrafi niemal całkowicie kontrolować swoje reakcje. Można
      mieć cos w rodzaju orgazmu, ale bez wytrysku.
      Może więc Twój facet jest bardziej wyrafinowany niż Ci się wydaje ?
      Jeśli masz orgazmy, to nie przejmuj się jego wytryskami, bądź bardziej
      „asertywna” to takie modne ostatnio pojęcie, ale coś chyba jest w waszym
      przypadku na rzeczy.
      No chyba, że faktyczne to stanowi też jego problem, a nie tylko Twój, ale wtedy
      potrzebne są inne środki zaradcze.
      • all_my_senses Re: Ja dochodzę 5-7 razy 17.09.09, 09:44
        "Czy Twój facet chce mieć za każdym razem wytrysk a nie może, czy po prostu nie
        dąży do niego za wszelką cenę ?"

        dla niej to za trudne pytanie, musiałaby długo myśleć, a i tak nie wymyśli.
        • ta_muid Re: Ja dochodzę 5-7 razy 17.09.09, 10:02
          "dla niej to za trudne pytanie"
          zwłaszcza, że na forach szuka meża, potem już go podobno ma, a teraz bzyka sie z facetem i ma wielokrotne orgazmy i oczekuje komentarzy,
          czyżby u lowci nastąpiło podzielenie jaźni?
          ona ma kilka osobowości.
          • rigby Re: Ja dochodzę 5-7 razy 17.09.09, 13:59
            "czyżby u lowci nastąpiło podzielenie jaźni?"
            wręcz przeciwnie, scalenie, i stąd te wielokrotne, nie do zniesienia orgazmy..
            • herbatka.jasminowa na wesoło 17.09.09, 15:51
              napisano :

              > "czyżby u lowci nastąpiło podzielenie jaźni?"
              > wręcz przeciwnie, scalenie, i stąd te wielokrotne, nie do zniesienia orgazmy..

              skore te orgazmy są NIEDOZNIESIENIA, to po je przeżywa? po co ciagnie( jeśli rzeczywiście ma kogo) do łóżka i bzyka się bez umiaru?
              skoro coś jest nieznośne i przykre ( a czasem wręcz bywa bolesne) to po co się tym wychwalać i jeszcze prosić o komentarze?
              hmmm?

              nimfomania?
      • lowcia Re: Ja dochodzę 5-7 razy 17.09.09, 18:23
        Zyczliwym dziękuję z odpowiedź,pozostałym-podejrzewjącym mnie o
        nimfomanię tudzież inne przypadłości proponuję zacząć pisać
        książki.Wasza fantazja nie zna granic...
        • herbatka.jasminowa Re: Ja dochodzę 5-7 razy 22.09.09, 18:39
          "Zyczliwym dziękuję z odpowiedź,pozostałym-podejrzewjącym mnie o
          nimfomanię tudzież inne przypadłości proponuję zacząć pisać
          książki.Wasza fantazja nie zna granic..."

          pisałabym, ale żeby to kto chciał jeszcze wydać?
          bo czytelników pewnie by się paru znalazło.

          A tak na koniec- dobre fantazje nie są złe, niektórym potrafią zdziałać cuda
    • zakletawmarmur Re: Ja dochodzę 5-7 razy 17.09.09, 19:14
      Przed każdym orgazem wydziela się śluz i gdy dochodzi się po kilka razy
      faktycznie nadmiar tej wydzieliny sprawia, że odczuwa się większy luz.
      Nie wiem jakie facet ma wtedy odczucia, czy faktycznie jest mu za luźno? Jeśli
      tak to faktycznie lepiej przerwać i pozbyć się nadmiaru wydzieliny jakąś
      ligniną...

      Powód jego dłuższego dochodzenia może jednak leżeć gdzieś indziej np.
      przyzwyczajenie do masturbacji. Może też chodzić o Twoje oczekiwania, żeby
      szybko doszedł, zniecierpliwienie i małą aktywność, po tym jak poczujesz się
      spełniona. "Ile można wzdychać i się prężyć":-)
      Jeśli facet czuje, że się stresujesz tym czasem, że oczekujesz od niego
      szybszego finału to może to skutecznie utrudniać skupienie sie na przyjemności.
      Zwróć też uwagę na to jak Ty się później w łóżku zachowujesz. Czy jesteś równie
      kręcąca jak przed osiągnięciem swojej satysfakcji? Ja do samego końca skupiam
      się na akcji. Czasami faktycznie jeszcze się coś dodatkowo dzięki temu trafi:-)
    • dobreciacho Re: Ja dochodzę 5-7 razy 02.10.09, 20:32
      A ja 8 razy
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka