glamourous
15.12.09, 20:16
Zeby nie zasmiecac watku obok naszym teoretyzowaniem o monogamii, poligamii
oraz przyleglosciach, rozwine moje mysli tutaj :
A wiec odpowiadam po kolei na posty do mnie skierowane. Najpierw do Kag73.
Dane o "Zachodzie" mam z pierwszej reki : mieszkam tam juz od ladnych paru
lat, w kraju gdzie ludzie sa dosc hedonistycznie nastawieni do zycia,
aczkolwiek tez BARDZO prorodzinnie. Mam tu mnostwo znajomych, przyjaciol,
rodzine itp - a wiec spore pole do obserwacji. I co widze : ludzie zakochuja
sie, lacza sie w pary, robia sobie szybko jedno, drugie, czesto trzecie
dziecko, z pozoru trwa sielanka, po czym nastepuje krach i nagle dowiadujemy
sie, ze para sie rozstaje. W jednym zwiazku do emerytury zyja zazwyczaj ludzie
starsi, wlasnie na owej emeryturze juz bedacy. Raczej tez nie dochowujac za
bardzo wiernosci... Z mlodszych pokolen wsrod moich znajomych moze tylko 1
procent wychowuje wspolnie dzieci razem dluzej niz 10 lat. Ostatnio wlasnie
rozstaly sie dwie pary naszych znajomych : jedna z dzieckiem niespelna
rocznym, druga z dzieckiem trzyletnim. W obu przypadkach z powodu zakochania
sie jednej ze stron. No i jak tu wierzyc w monogamie???
Piszesz, ze na Zachodzie jest mniejsza presja na dziewictwo do slubu. Ja
powiedzialabym ze presja jest zupelnie zerowa, tutaj ludzie po ukonczeniu 18
roku zycia zwyczajowo wyprowadzaja sie od rodzicow i wynajmuja mieszkanie z
ukochanym/ukochana. Kto by tam wiec dbal o dziewictwo. A partnerow przed
slubem ma sie nie kilku lecz kilkunastu. Zreszta sluby tez juz malo kto
zawiera... Kobiety dobrze radza sobie socjalnie - tak ze rozstanie nie stanowi
dla nich problemu mieszkaniowego czy finnasowego. Z kolei mezczyzni nie maja
awersji do kobiet rozwiedzionych czy juz dzieciatych, tak jak to ma miejsce w
Polsce. Tutaj faceci bez problemu zakochuja sie i wiaza z kobietami nawet i z
trojgiem dzieci na karku. I nikogo to nie dziwi. To wrecz norma.
Do Noxnegra : czy monogamia seryjna tak bardzo uposledza emocjonalnie dzieci
to wcale nie jestem pewna. Moj najlepszy tutejszy przyjaciel, dzis juz facet
40letni, jest wlasnie dzieckiem wychowywanym w monogamii seryjnej jego matki.
Mial mieszkajacego daleko ojca-obiezyswiata, a wychowywala go matka oraz kilku
nastepujacych po sobie wujkow. Jak dzis mowi, kazdy z nich nauczyl go czegos
fajnego. Wszystkich ich do dzis uwielbia i ma z nimi swietny kontakt.
Twierdzi, ze jako dziecko wcale nie cierpial, dzis jest zrownowazony
psychicznie, poukladany i nie widac po nim zadnej traumy. Tak, ze sama juz nie
wiem... Choc ja, wychowana w tradycyjnej, spojnej rodzinie, chyba wolalabym
jednak utrzymywac pozory dla dzieci niz skakac z kwiatka na kwiatek co pare lat...
Do Urquharta : niby goraca zona ma logicznie biorac mniejsze szanse na to,
zeby facet poszedl stolowac sie na boku, ale... Ostatnio bylam swiadkiem
czegos, co niemal zupelnie odebralo mi wiare w monogamie. Zawalil sie
mianowicie ostatni bastion ponoc szczesliwej monogamii jaki mialam okazje
obserwowac w moim otoczeniu. Bylam oto na hucznej firmowej imprezie ze spora
iloscia tzw. "swiezej krwi", tzn. kazdy z pracownikow przyprowadzil ze soba
kogo chcial. Ja przyszlam z moja wyjatkowo seksowna przyjaciolka. Prezes mojej
firmy, facet lat 50, ktory do tej pory cieszyl sie opinia wyjatkowo
niewruszonego monogamisty (sama mialam okazje posluchac i poobserwowac jak to
kocha i nadal pozada swoja stara, lecz goraca zone, wygladalo to bardzo
autentycznie) dostal doslownie KOTA. Obtancowywal moja przyjaciolke, kleil sie
do niej, pozeral wzrokiem, obmacywal, a na koniec malo mi jej nie zgwalcil.
Namolnie wciskal jej swoj numer telefonu i chcial sie umawiac na bzykanie.
Kiedy pojechala, obskakiwal inne "pozafirmowe" kobiety z jakims strasznym,
zwierzecym pozadaniem na twarzy...
Jesli tak ma wygladac szczesliwa meska dlugofalowa monogamia to ja dziekuje...
Juz chyba w ogole przestalam miec jakiekolwiek zludzenia, bo drugim zelaznym
monogamista w moim otoczeniu jest moj wlasny maz. I co z tego ze mnie w realu
nie zdradza, skoro i tak wiadomo jak u niego to w praktyce wyglada : necik,
pikselowe laseczki i do dziela.
Mowie Wam, monogamia to mit i pic na wode. Jest jak komunizm : idea w czystej
postaci nawet ladna, lecz niestety calkowicie utopijna i zupelnie nie
sprawdzajaca sie w rzeczywistosci.