04.02.11, 07:41
Chodzi to za mną i chodzi. Na innym forum jedna z pań napisała, że składanie (przed praniem) używanych (takiego dokładnie słowa użyła) skarpetek męża powoduje w niej odruch wymiotny.
Że jedna pani - nie ma sprawy. Ale nikogo w całkiem rozbudowanym wątku to nie ruszyło.
I zastanawiam się nad tym w kontekście seksu, i w ogóle wspólnego życia planowanego chyba na wiele lat, pod jednym dachem, w jednym łóżku, w zdrowiu - ale i chorobie. Myślę, że gdybym od męzczyzny usłyszała, że robi mu się niedobrze kiedy dotyka bielizny, którą nosiłam, straciłabym w łóżku pewność siebie - a pewnie i wiele chęci.
Obserwuj wątek
    • urquhart obrzydzenie i rozczarowanie 04.02.11, 08:24
      Te obrzydzenia kobiet i odruchy wymiotne to nie taka rzadka znowu sprawa.
      Parokrotnie czytałem że przyczyną jest idealizowanie partnera, zwłaszcza przez kobiety które nie miały dobrego kontaktu z ojcem, archetypem mężczyzny w życiu. Potem nawarstwiają się niezaspokojone oczekiwania od mężczyzny którym żaden fizyczny człowiek nie jest w stanie sprostać. Oczywiście podświadomie. Po okresie zauroczenia przychodzi rozczarowanie, tym większe im większa idealizacja i oczekiwania. I objawia się takimi obrzydzeniami.
      To dość niepoprawnie polityczne i niepopularne bo mówi o zdeterminowaniu przeszłością.
      Rady? Zapobiegawczo dla menów: Wybierać kobiety które miały dobry kontakt z ojcem lub przynajmniej starszego brata, statystycznie dużo lepiej sobie radzą z relacjami i miłością i nie idealizują obrazu mężczyzny. Przyczynowo: Psychoterapia, nie łatwa droga, jak radzi Starowicz. Natomiast walka z zapachem skarpetek będzie rozwiązaniem na chwilę, podświadomość znajdzie sobie wkrótce inny pretekst do wyrażenia rozczarowania.
      • aandzia43 Re: obrzydzenie i rozczarowanie 04.02.11, 14:45
        Natomiast walka z zapachem skarpetek b
        > ędzie rozwiązaniem na chwilę, podświadomość znajdzie sobie wkrótce inny preteks
        > t do wyrażenia rozczarowania.

        Urqu, przesadzasz. Dbanie o ciało i schlebianie zmysłom partnera (oko czy nos) wpływa na to, czy partner nas pożąda czy nie pożąda. Banał. Chyba się ze mną zgodzisz? Ględzisz, jak te znienawidzone przez ciebie panie z gatunku: "jak nie chce z tobą sypiać, bo ważysz 40 kilo więcej, niż w dniu ślubu, to znaczy, że cię nie kocha, bo jakby kochał, to by pożądał".
        A propos skarpetek: diabeł tkwi w szczegółach, na nasze relacje z partnerem składa się mnóstwo puzzelków, czasem może być o jedną skarpetkę za daleko. Tak, jak o 10 kilo za dużo.
        • urquhart Re: obrzydzenie i rozczarowanie 04.02.11, 16:25
          aandzia43 napisała:
          > A propos skarpetek: diabeł tkwi w szczegółach, na nasze relacje z partnerem skł
          > ada się mnóstwo puzzelków, czasem może być o jedną skarpetkę za daleko.

          To nie tyle o skarpetkach co o obrzydzeniu. Mózg zawsze szuka racjonalnych wytłumaczenia niezrozumiałych poleceń podświadomości.
          • aandzia43 Re: obrzydzenie i rozczarowanie 04.02.11, 18:01
            Sorry Urqu, tatusia miałam w domu i uwielbiałam jego zapach (mieszanka skórzanego płaszcza, benzyny, wody kolońskiej, tytoniu i wiatru :-). Mogłam się przytulać i przytulać. Tatuś był pachnący chłopak, choć nie moczył się w wannie całymi dniami. Po prostu natura obdarzyła go mało pocącym się ciałem, poza tym dbał o siebie. Ja całe życie męczyłam się ze swoim wrażliwym węchem i męczy się z nim mój brat - takie geny, płeć ma tu znaczenie drugorzędne. Nie mogłam się" zmusić do pożądania", gdy mojemu jeszcze parę dni temu pożądanemu partnerowi, zaczynało np. jechać z paszczy. Czy naprawdę uważasz, że mój mózg szukał wtedy racjonalnego wytłumaczenia niezrozumiałych poleceń podświadomości? ;-/ Jak wytłumaczysz to, że odrzucałam nagle partnera seksualnego, któremu zaczynało z
            buzi, jeśli miałam mężczyznę w domu rodzinnym i lubiłam jego zapach? ;-P

            P.S. Węch z wiekiem tępieje. Podobno jako pierwszy ze wszystkich zmysłów słabnie i to w zawrotnym tempie. Nie odczuwamy tego boleśnie, tak, jak słabnięcia wzroku czy słuchu, bo do rozeznawania się w świecie węch nie jest nam obecnie szczególnie potrzebny. Ja już zaczęłam, szczęśliwie dla siebie, doświadczać tej degeneracji.
            • urquhart Re: obrzydzenie i rozczarowanie 04.02.11, 18:47
              > mój brat - takie geny, płeć ma tu znaczenie drugorzędne. Nie mogłam się" zmusi
              > ć do pożądania", gdy mojemu jeszcze parę dni temu pożądanemu partnerowi, zaczyn
              > ało np. jechać z paszczy. Czy naprawdę uważasz, że mój mózg szukał wtedy racjon
              > alnego wytłumaczenia niezrozumiałych poleceń podświadomości?

              Eeee, nie, raczej poleceń wrodzonej wrażliwości.
              • nangaparbat3 Re: obrzydzenie i rozczarowanie 05.02.11, 12:49
                Jak komuś jedzie z paszczy, to jest chory, bardzo silny sygnał - ewolucja nakazuje trzymać się z daleka.
                • aandzia43 Re: obrzydzenie i rozczarowanie 05.02.11, 13:11
                  angaparbat3 napisała:

                  > Jak komuś jedzie z paszczy, to jest chory, bardzo silny sygnał - ewolucja naka
                  > zuje trzymać się z daleka.

                  Ach, jakaż ze mnie wyczulona ewolucyjnie samica ;-P
                  Poza tym brak higieny (wyjąwszy sytuacje wyjątkowe - obłożna choroba, wyprawa na biegun) jest dla mnie przejawem braku przystosowania do życia w społeczności, w której panują takie, a nie inne standardy.
                  • nangaparbat3 Re: obrzydzenie i rozczarowanie 05.02.11, 13:56
                    Ale co ma wspólnego brzydzenie się skarpetkami, które mąż nosił zapewne przez jeden dzień, z brakiem higieny?
                    • aandzia43 Re: obrzydzenie i rozczarowanie 05.02.11, 14:15
                      Bo czasem higiena to nie tylko tylko codzienny prysznic i zmiana skarpet. Sa nieszczęśnicy, którym to i owo z przyczyn różnych schorzeń bardziej niż innym śmierdzi to i owo. W ich przypadku pod higienę podciąga się leczenie tych chorób. Np. nadmiernej potliwości stóp. No i powinni lepiej "uprzątać po sobie" slady swoich niedomagań ;-) Nie zostawiam zużytych podpasek na widoku, choć menstruacja to sama natura ;-)
      • triss_merigold6 Chrzanisz 04.02.11, 20:14
        Chrzanisz.
        Mieszkałam z różnymi facetami, niezależnie od natężenia bardziej lub mniej ognistego/średniego/kiepskiego seksu, ich skarpety waniały tak samo. Po całym dniu biegania po dworze/lesie w adidasach, śmierdzą skarpety mojego sześciolatka i wrzucam je do pralki BEZ PRZYJEMNOŚCI WĘCHOWEJ. A w ciązy, owszem, mam odruch wymiotny.
        • nangaparbat3 Re: Chrzanisz 04.02.11, 23:24
          Ależ miej sobie jakie chcesz odruchy.
          I nie denerwuj się tak byle czym, to szkodzi.
          • gomory Re: Chrzanisz 05.02.11, 07:06
            Zauwaz gdzie byl podlinkowany jej post. Nie byl w odpowiedzi do Twojego tylko do Urquharta ;).
            • songo3000 Re: Chrzanisz 05.02.11, 12:38
              Z tym 'zauważeniem' to u Autorki raczej trudno bo ona, najwyraźniej nosem się kieruje ;P
            • nangaparbat3 Re: Chrzanisz 05.02.11, 12:41
              :)
              Zorientowałam się - po czasie.
              Najwyraźniej złość mi wzrok przesłoniła w pierwszej chwili, bo też miałysmy z Triss niejedną zaszłość.
    • zyg_zyg_zyg Re: skarpetki 04.02.11, 10:46
      Może to kwestia higieny lub stopnia zużycia owych skarpetek? Takich trzy- albo siedmiodniowych to byś się nie brzydziła...? ;-) Uwielbiam intymny zapach mojego mężczyzny. Ale niewykluczone, że przestałabym lubić, gdyby go hodował i używał prysznica raz na tydzień.

      A tak na poważnie. Nie wyobrażam sobie życia z człowiekiem, którego nie akceptuje któryś z moich zmysłów. Nie wyobrażam sobie też sytuacji odwrotnej.
    • tully.makker Re: skarpetki 04.02.11, 12:22
      Mnie brzydza nwet wlasne brudne skarpetki, choc nie wonieja.
    • gomory Re: skarpetki 04.02.11, 13:48
      Ciezko mi sie odniesc do Twojego przykladu bo mam nieodparte wrazenie, ze byl to pewien myslowy skrot. Wcale nie musial on oznaczac, ze brudne skarpetki meza powoduja u rzeczonej zony faktyczne torsje. Wydaje mi sie, ze byl to element walki o dominacje w zwiazku jakby powiedzial Urquhart. Czyli pani miala zwyczajnego wku.rwa bo mowila mezowi zeby pral sam, skladal jakos tam, nie mieszal czarnych z bialymi czy cos podobnego.
      Ale w oderwaniu od tego przypadku teoretyzujac. Wszyscy mamy rozny poziom nazwijmy to estetyki. Mi sie udawalo z przyjemnoscia uprawiac seks na indianca ale nawet rozumiem, faceta padajacego z wrazenia gdy wyciaga z kobiety penisa krwawo upstrzonego. No bo on tak ma i juz. Mnie np. wrecz podnieca zapach mojej zony, potu, wszelkich seksualnych mokrosci i wydzielin. Ale nie uwazam bym dzieki temu bardziej ja kochal od kogos nie obwachujacego swojej malzonki. Tak samo jak nie sadze by gosc wachajacy w podnieceniu skarpety i majtki swojej kobiety przewyzszal mnie swoim lozkowym zaangazowaniem :).
      Popatrzmy tez na to nieco szerzej. Czy uwaga: nie lubie jak sie tak strasznie slinisz gdy sie calujemy jest ucinajaca checi pieszczot? Nie bede polykala wytryskow to manifestacja ozieblosci? Wyznanie: nie smakuja mi lepkosci wylizywane z cipki, jest oznaka niskiej zmyslowosci? Nie rzucaj zwinietych skarpet na lozko bo to pogwalcenie swiatyni bzykania?
      • santo_inc Re: skarpetki 06.02.11, 22:14
        > Popatrzmy tez na to nieco szerzej. Czy uwaga: (...) Nie bede polykala wytry
        > skow to manifestacja ozieblosci?

        Owszem. :)
    • kobieta_z_polnocy Re: skarpetki 04.02.11, 14:29
      Hola, nie przesadzamy już trochę z tą "akceptacją" drugiego człowieka? Ja nie przepadam za własnymi skarpetkami po noszeniu, a co dopiero mówić o cudzych. Nie dajmy się zwariować.
    • altz Re: skarpetki 04.02.11, 14:46
      Może męża nie odrzuca? Niech on pierze i będzie po kłopocie.
      U mnie pranie i wieszanie, ściąganie było moim obowiązkiem, a składanie jej.
      Nawet jak już czuła do mnie obrzydzenie, to pranie przeze mnie dla niej nie było żadnym problemem ;)
    • aandzia43 Re: skarpetki 04.02.11, 14:55
      Zapach stóp jest afrodyzjakiem dla bardzo, bardzo wąskiego grona. Zapachy intymne zaś dla większości. Z tego tytułu tolerancja przeciętnego mężczyzny na jednodniowe majtki swojej kobiety jest bez porównania większa, niż tolerancja przeciętnej kobiety na skarpetki swojego mężczyzny (dałby Bóg, żeby tylko jednodniowe ;-). Przypomnę jeszcze, że panom stópki śmierdzą zazwyczaj bardziej, niż paniom.
      • urquhart wrażliwość na bodźce a płeć 04.02.11, 16:20
        aandzia43 napisała:
        > ;-). Przypomnę jeszcze, że panom stópki śmierdzą zazwyczaj bardziej, niż panio
        > m.

        ???
        A nie jest to znów mylenie skutku z przyczyną?
        Bo na bank to wiadomo że obszar przetwarzający zapachy w mózgu kobiety jest drastycznie większy do tego połaczony znacznie mocniej z obszarem emocji. Wiec węch baby mają bardziej wyczulony i bardziej działa on na ich nastrój i samopoczucie.
        I faceci nie mogą zrozumieć bo tak nie mają i nie postrzegają świata. Podobnie przecież jak większość kobiet nie jest w stanie pojąć drastycznie większej wrażliwości mężczyzn na bodźce wzrokowe i na pożądanie.
        • aandzia43 Re: wrażliwość na bodźce a płeć 04.02.11, 17:37
          To chyba ty mylisz skutek z przyczyną. Smród jest smrodem. Wprawdzie kobiety mają (zazwyczaj) wrażliwszy węch, ale nawet mężczyźni cierpią okrutne męki z powodu niemytych nóg kolegów ;-) I nie sądzę, by któryś z nich z entuzjazmem misternie rozwijał i wkładał do pralki nie pachnące skarpety kumpla, w sytuacji, gdyby mieszkali razem. Jak znam życie akcja była by krótka: "K...a, albo mi będziesz przygotowywać swoje śmierdzące skarpety do prania, albo ci je wy..ę". I nie miałoby to nic wspólnego z akceptacją przyjaciela, czy jej brakiem ;-)
          Znajomi instruktorzy nauki jazdy mają przechlapane latem - sami dbają o higienę i mdłości dostają, jak przyjdzie im jeździć z brudasem. Szczególnie psioczą na facetów. Ale...zdarzyło się, że pewien instruktor uprzejmie przeprosił panią, co ją był szkolił, wysiadł z samochodu, oddalił się i dyskretnie wyrzygał, bo według jego zeznań kursantka była najprawdopodobniej mocno niepodmyta ;-)
        • altz Re: wrażliwość na bodźce a płeć 05.02.11, 07:28
          > A nie jest to znów mylenie skutku z przyczyną?
          > Bo na bank to wiadomo że obszar przetwarzający zapachy w mózgu kobiety jest dra
          > stycznie większy do tego połaczony znacznie mocniej z obszarem emocji. Wiec węc
          > h baby mają bardziej wyczulony i bardziej działa on na ich nastrój i samopoczuc
          > ie.
          Nie ze wszystkim się zgodzę. Przy kobietach to ja jestem jak pies, taka jest różnica w w odczuwaniu zapachu przeze mnie. Wyczulony jestem bardzo.
          Natomiast mam większy próg tolerancji, niż większość kobiet.
          Im jest już niedobrze, a ja wytrzymuję.
    • brak.polskich.liter Re: skarpetki 04.02.11, 15:30
      Skladanie brudnych skarpet (wsio rowno, cudzych czy wlasnych)? Ale po gwint? Chyba, ze chodzilo o czynnosc typu wyjmowanie z kosza na brudy badz zbieranie z podlogi celem wrzucenia do pralki.

      > Że jedna pani - nie ma sprawy. Ale nikogo w całkiem rozbudowanym wątku to nie r
      > uszyło.

      Ale dlaczego mialoby ruszyc? Fragment, ktory zacytowalas, mozna zinterpretowac bardzo roznie. Moze facetowi capia stopy, moze jest brudasem i skarpety zmienia raz na miesiac, moze pani ma wkurwa, bo facet rzuca te skarpety na podloge zamiast wyeksportowac do kosza, a od niej oczekuje oblsugi, a moze jeszcze co innego.
    • 4v możliwości jest wiele 04.02.11, 18:39
      1. albo ci faceci noszą te skarpetki przez tydzień lub może miesiąc niezmieniane.
      2. albo są na coś chorzy, pokroju grzybica i to jakaś zaawansowana
      3. albo ci ludzie fatalnie się dobrali, pod względem chemiczno-feromonalnym
      4. ... lub też jakimś innym?

      zwykłe niedobranie by tego nie tłumaczyło, nie aż "odruchu wymiotnego", ja rozumiem delikatny dyskomfort nawet, ale żeby aż tak? okropne. okropne te kobiety muszą życie mieć
    • vitek_1 Re: skarpetki 04.02.11, 18:55
      nangaparbat3 napisała:

      > Myślę, że gdybym od męzczyzny usłyszała, że robi mu się niedobrze kied
      > y dotyka bielizny, którą nosiłam

      to ci akurat nie grozi, przeciwnie, wielu facetów podnieca kontakt z lekko przechodzonymi majteczkami czy biustonoszami
    • triss_merigold6 Re: skarpetki 04.02.11, 19:57
      To przestań sie zastanawiać, bo nie ma w tym żadnej tajemnicy. Woń używanych skarpetek cudzych czy własnych ma się nijak do seksu. Miewałam odruchy wymiotne przy okazji sprzątania dziecięcych pawi czy spłukiwania brudnych ciuchów niemowlęcych (żeby nie powiedzieć zasr...). To nie pachnie feromonami.
    • e-droczek Re: skarpetki 04.02.11, 21:32
      Brawo za zwrócenie na ten aspekt uwagi :)
      • alt1122 Re: skarpetki 04.02.11, 22:17
        oj, bo Wy tam zapach wzieliscie na warsztat. moze chodzilo o sam fakt robienia za sprzataczke, a skarpetki to tylko przyklad?
    • rozbojnick Stringi, których "tasiemka" przez cały dzień... 04.02.11, 23:52
      Stringi, których "tasiemka" przez cały dzień "świechta" rowek - co czuje facet, robiący pranie bielizny dla siebie i dla niej?
      Uwielbiam kultowe, kobiece pieprzenie o męskich skarpetkach. Z owego pieprzenia możemy się dowiedzieć, jaką traumę przechodzą narzekające kobiety, związaną ze wspomnianymi skarpetkami. Myślałem, że to jedynie przypadłość forumowych psychopatek, czyli e-mam, które całymi dniami siedzą znudzone przed kompem i narzekają. Ktoś składa brudne skarpety - jak i po co? Normalni ludzie wrzucają je od razu do kosza na pranie, podobnie z bielizną, a w swoim czasie do pralki. Styczność z nimi jest praktycznie żadna.
      • kawitator obrzydzenie 05.02.11, 09:53
        Ale na forach obrodziło latoś w księżniczki. Czy ziarnko grochu pod grubym materacem też wam uniemożliwia sen? Proponuje wątek wpływ zapałki pod materacem na brak możliwości zaśnięcia
        Oby losy nigdy nie postawił mi takich na mojej drodze życia
        Taka zostawi swoja ranną koleżankę która zesrała się z bólu po wypadku bo ja brzydzi. A fe nie pachnie ładnie a na dodatek ubrudzić się trzeba krwią
        Taka nie sprzątnie kupy po swoim pupilu na środku chodnika bo ja brzydzi.
        Taka nie pomoże bliskim których choroba lub wiek wpędziła w stan bezradności. Tym których trzeba umyć którzy i cierpią fizycznie i psychicznie ale oczywiście nie kapią się codziennie i nie zmieniają bielizny jak im nie pomożesz - czytaj zrobisz to za nich.
        Życie to nie wypachnione wydepilowane młode ciała lasek z muchami w nosie
        Życie to smród krew i ból Wtedy poznajemy ktoś zacz - człek czy zwierzę
        Brzydzę się obrzydliwymi
        • alchemillamollis Re: obrzydzenie 05.02.11, 10:28
          Tez bym chciala nie byc ksiezniczka,ale nie zatkam sobie nosa tamponami,zeby nie czuc zapachu.Niestety.
          Bohaterow to bardziej mamy wsrod pielegniarek i strazakow,przecietny,statystyczny czlowiek kiepsko reaguje na krew,wymioty i urwane konczyny.
          • druginudziarz Re: obrzydzenie 06.02.11, 22:53
            alchemillamollis napisała:

            > Tez bym chciala nie byc ksiezniczka,ale nie zatkam sobie nosa tamponami,zeby ni
            > e czuc zapachu.Niestety.
            > Bohaterow to bardziej mamy wsrod pielegniarek i strazakow,przecietny,statystycz
            > ny czlowiek kiepsko reaguje na krew,wymioty i urwane konczyny.

            Być może z perspektywy 20.latki tak jest.
            Wierzą Ci że Cię drażni ale normalne to nie jest.
            Przy czym to nie kwestia płci jest, różne rzeczy widziałem z udziałem facetów z grubsza wyglądających "męsko".
        • aandzia43 Re: obrzydzenie 05.02.11, 11:44
          Spokojnie, Kawitatorze. Nie widzisz różnicy między działaniem w ekstremalnej sytuacji, kiedy to większość ludzi staje jednak na wysokości zadania, a wkurzającym, codziennym wystawianiem się na NIEPOTRZEBNE a niemiłe wrażenia. Wrażenia, których spokojnie MOŻNA UNIKNĄĆ. Wystarczy tylko, że partner, wiedziony dobrą wolą, włoży trochę wysiłku w swoją higienę. Najwyraźniej mylisz wyższą konieczność z niepotrzebnym umartwianiem się.

          P.S. Najwyraźniej na forach obrodziło w księciuniów, u których parę kilo więcej, rozstępy i niedofarbowana siwizna u małżonki wywołują żywą niechęć do pożycia z niebogami ;-/
          • balbin79 Re: obrzydzenie 05.02.11, 12:16
            aandzia43 napisała:
            > P.S. Najwyraźniej na forach obrodziło w księciuniów, u których parę kilo więcej
            > , rozstępy i niedofarbowana siwizna u małżonki wywołują żywą niechęć do pożycia
            > z niebogami ;-/

            dokladnie.
            na cale szczescie jestesmy tylko ludzmi i kazdy z nas posiada jakies 'swoje male wady" ale jesli kochamy ta nasza polowke akceptujesz Ja taka jaka jest.
            jestem pewien ze owa pani z opowiesci rowniez ma jakies 'nawyki,niedoskonalosci' za ktorymi jej partner nie przepada, ale jak pisalem pewno akceptuja Ja jaka jest.
            I jedno co mozna im doradzic to sprobowac porozmawiac o tym w miare szybko, bo nie ma nic bardziej przykrego niz po ilus latach trwania zwiazku dowiedziec sie o takich sprawach skrywanych przez tyle lat.
            • aandzia43 Re: obrzydzenie 05.02.11, 12:45
              Chyba nie zuważyłaś/eś krzywego uśmieszku na końcu tekstu :-) To była ironia. Jak najbardziej rozumiem niemożność przeskoczenia pewnych pierwotnych i fundamentalnych dla swojej natury ograniczeń w pożyciu intymnym z drugim człowiekiem. Nie mylić braku akceptacji przywar partnera wynikającej z innych przyczyn. Postawa pt. "akceptuję cię takim, jaki jesteś i pożądam nadal" ma swoje granice. Zarówno dla kobiety, jak i dla mężczyzny - przypominam, bo niektórzy zdają się zapominać o tej oczywistości ;-)
        • nangaparbat3 żeby było sprawiedliwie 05.02.11, 12:50
          powinieneś wymienić książąt, których brzydzi widok karmiącej kobiety.
          • druginudziarz Re: żeby było sprawiedliwie 07.02.11, 10:25
            nangaparbat3 napisała:

            > powinieneś wymienić książąt, których brzydzi widok karmiącej kobiety.

            W narcyzmie ma się ten problem.
            Obrazki "biologii" człowieka kłócą się z wyidealizowanym self.

            "Obrzydzenie wywołuje wszystko to, co przypomina o naszym zwierzęcym pochodzeniu

            Prof. Jason Faulkner z University of British Columbia w Kanadzie uważa, że wrogość do cudzoziemców narasta podczas zagrożenia epidemią. Nie wszyscy naukowcy są zwolennikami teorii, że wstręt jest ewolucyjnym dziedzictwem. Prof. Paul Rozin z Penn State University twierdzi, że to zachowanie nabyte. Obrzydzenie wywołuje to, co przypomina o naszym zwierzęcym pochodzeniu. Stąd wzdrygamy się na widok fragmentów paznokci, włosa w zupie, ran, krwi, odsłoniętych wnętrzności. Wstręt działa więc jak mechanizm obronny mający wyprzeć ten fakt z naszej świadomości.

            W wielu sytuacjach musimy temperować naturalną skłonność do odczuwania odrazy. Opiekując się dzieckiem matka często styka się z obrzydliwymi produktami ludzkiego ciała. Gdyby nie umiejętność przełamywania wstrętu, wymioty, ślina, mocz i kał byłyby przeszkodą w wytworzeniu się silnych rodzinnych więzów. W doświadczeniu przeprowadzonym przez australijskiego psychologa dr. Trevora Case’a obce zużyte pieluchy pachniały zawsze gorzej niż pieluchy własnego dziecka. Mniejszą wrażliwość mamy także, gdy musimy się opiekować chorymi członkami rodziny. Z krewniakami dzielimy przecież te same bakterie."

        • m00nlight hola hola 07.02.11, 18:41

          Próg wstrętu jest inny u każdego człowieka, a wstręt jedną z podstawowych emocji.

          Ja sama jestem brzydliwa, rzygam jak widze/słysze (nawet w tv) że ktoś rzyga, rzygam jak coś mi śmierdzi itd. Dlatego jeśli mogę unikam takich sytuacji- np po kotach sprząta zawsze moj facet- niby czemu nie, skoro jemu to obojętne, a dla mnie na granicy zniesienia?

          Śmierdzących skarpet też się brzydzę, co nie oznacza przecież że nie akceptuję swojego chłopa- bez przesady.

          Są matki które nie przewijają własnych dzieci bo się brzydzą kupy- i co, czy to oznacza że są wyrodne lub jakieś nie teges? Nie każdy zaciąga się z rozkoszą wonią gówna. Powiem więcej- każdy normalny jeśli może unika takich czynności (chociażby zwalając je na innych). Co wcale nie oznacza że w ekstremalnych sytuacjach sobie nie poradzi- ale po co się katować, kiedy się NIE MUSI?

          A wspomniana Pani z wątku głupia, bo można było to załatwić prościej- kupić zwykły worek do prania bielizny? Ja tym prostym ruchem załatwilam 2 związane z tym problemy- dotykanie śmierdzących (nieswoich) skarpet oraz 'zeżeranie' pojedynczych skarpetek przez pralkę. Wielkie mi co kupić siatkowe worki za grosze- jeden do jasnych, jeden do ciemnych, każdy wrzuca swoje smrodki do wora ktory pozniej trzeba wrzucic do pralki? Ludzie mają zadziwiającą tendencję do robienia sobie z dupy problemow egzystencjalnych....
          • nangaparbat3 oczywiście 08.02.11, 19:53
            > Są matki które nie przewijają własnych dzieci bo się brzydzą kupy- i co, czy to
            > oznacza że są wyrodne lub jakieś nie teges?

            Oczywiście, że matka, która brzydzi się przewijać własne niemowlę, jest głęboko zaburzona. Akurat w tej kwestii sprawa jest jasna.
            • m00nlight bez przesady. 08.02.11, 20:52

              Większość ludzi brzydzą fekalia.

              I dla zdecydowane większości matek przewijanie to po prostu jeden z bardziej przykrych obowiązków które trzeba wykonać przy dziecku. Zaburzeniem nazwalabym raczej zachwycanie się zapachem dziecięcej kupy (która przecież wali jak każda inna kupa :/)

              Znam sporo osob (głównie kobiet) o tzw 'słabym żołądku', którym naprawde ciężko znieść zapach/ widok rzeczy obrzydliwej. Przy czym dla jednego obrzydliwa będzie kupa czy wymiociny, a dla innych karaluch. I dopoki nie utrudnia to wznaczący sposob życia czlowieka, nie doszukiwałabym się w tym zaburzeń...
              • sisi_kecz Re: bez przesady. 08.02.11, 22:09
                M00n, będziesz mieć panią do przewijania? ;)))

                Nie wali. Kupa noworodka nie wali, jeśli jest karmione naturalnie (pewnie też nie będziesz piersi deformować, ale może będzie mamka?).

                Poza tym jest ten dobroczynny mechanizm, o którym tu pisano, że kupa Twojego bejbika będzie Ci - w miarę- zapachowo obojętna.
                Pozwolą na to hormony i uczucia.

                Rozmowy o kupach- wszyscy sie z tyego śmieją, a potem je prowadzą;)
                Bo jest to w początkowym okresie rozwoju jeden z podstawowych wzkaxnikow zdrowia dziecka, jakie możemy zaobserwować, co do chorob wewnętrznych.
                Stąd ta mała obsesja- czysty pragmatyzm i troska.

                Ale najlepsza jest faza nocnikowania- kiedy wręcz trzeba sie ta kupą zachwycać przed dzieckiem- aby czasem sie nie zablokowało, że robienie kupy to cos wstydliwego i nielubianego przez dorosłych.

                pozdro!
                --
                Co do lenistwa mężczyzn, to fakt, ciągnie nas w odróżnieniu od kobiet potrzeba doświadczania pustki i niektórzy nazywają to "boskiego pierwiastka", do którego jest niezbędne wyciszenie i odizolowanie się. by urquhart
                • altz Re: bez przesady. 08.02.11, 22:36
                  Mnie kupa moich dzieci nie wzruszała zupełnie.
                  Spokojnie myłem i przebierałem i byłem wykorzystywany do tych celów przez żonę.
                  A mocno śmierdzą trawione białka i krew, czyli odchody w późniejszym okresie, nie we wczesnym dzieciństwie.
    • wagajaga Re: skarpetki 05.02.11, 10:42
      Oboje z mężem jesteśmy pod 50, ja nawet lubię jak zrzuci swój garnitur poczuć jego prawdziwe zapachy przebijające się przez kosmetyki. To jest mocny afrodyzjak. Obojętnie czy te najbardziej intymne TAM, czy zwykłe skarpety. Wiem że on tez to lubi. Zresztą to nie jest nic dziwnego, nawet John Cleese w "rybce zwanej Wandą" wąchał swoje skarpety, więc sadze ze dużo ludzi lubi swoje zapachy, ale się nie przyznaje.
      • moonogamistka Re: skarpetki 05.02.11, 12:10
        Wiekszosc facetow wacha swoje skarpety po zdjeciu ;)) To jakis atawizm ;)))
        Tez jestem wechowcem i odrzuca mnie od osob brzydko pachnacych, z problemami z higiena jamy ustnej- ale tez zapach partnera, ktorego akceptuje i pozadam - jest najlepszym afrodyzjakiem dla mnie - do tego stopnia, ze facet zostawial mi t-shirt po bieganiu- kiedy nie moglismy spedzic dnia razem;) A swoje skarpety moze sam wrzucac do pralki- reka mu od tego nie odpadnie;))
        Kazdy ma swoje granice "estetyki" - czyszcze zaropiale rany psu, nie mam problemow z wymiocinami dziecka czy jego odchodami - ale sa rzeczy ktore odrzcaja mnei na km i nic na to nie poradze i nie dorabialabym do tego ideologii.
        • aandzia43 Re: skarpetki 05.02.11, 12:56
          Mam identycznie :-) Jestem węchowcem, uwielbaim zapach ciała mojego chłopa i podniecam się nim błyskawicznie. Nawet jeśli jest to bardzo mocny aromat po wysiłku fizycznym. Ale nie kiedy śmierdzi mu z buzi (np. za dużo papierosów tego dnia, dawno nie wykonywany skalilng) wymiata mi całe pożądanie. Co sygnalizuję.
          Mam koty i wykonuję przy nich różne bardzo nieprzyjemne czynności, odwiedzam bliskich w szpitalu, pomagam chorym w domu, wypielęgnowałam własne dziecko, ale nie zamierzam utrudniać sobie życia NIEPOTRZEBNYMI przykrościami tylko dlatego, że komuś nie chce się dbać o higienę.
          • nangaparbat3 Re: skarpetki 05.02.11, 13:07
            Ale nie było mowy o smrodzie z ust ani skarpetkach noszonych przez tydzień.
            • aandzia43 Re: skarpetki 05.02.11, 13:29
              Niby tak, ale nie wiemy, jak zapach skarpet męża odbiera nos jego żony. Facetowi mogą nogi mocno capić, a ona może mieć do tego wrażliwy węch.
              Jesssuuuu, tak sobie właśnie pomyślałam, że jakby mi ktoś zasugerował, żebym uczyniła ten drobny gest odpowiedniego składania swoich brudnych skarpet, to bym to zrobiła bez najmniejszego szemrania. Mnie to kosztuje niewiele a bliźni nie cierpi. Nie pojmuję ludzkiej głupoty i nie dostrzegania związku przyczynowo skutkowego między własnym zachowaniem a ilością głasków otrzymywanych od otoczenia. Przypominam dla porządku, że dotyczy i mężczyzn i kobiet ;-)
          • balbin79 Re: skarpetki 05.02.11, 13:07
            aandzia43 napisała:

            > Mam identycznie :-) Jestem węchowcem, uwielbaim zapach ciała mojego chłopa i po
            > dniecam się nim błyskawicznie. Nawet jeśli jest to bardzo mocny aromat po wysił
            > ku fizycznym. Ale nie kiedy śmierdzi mu z buzi (np. za dużo papierosów tego dni
            > a, dawno nie wykonywany skalilng) wymiata mi całe pożądanie. Co sygnalizuję.

            a co Bys zrobila (na miejscu ten pani)jesli powiedzmy oni sa juz malzenstwem i pomimo 'sygnalow' rozmow on wciaz pozostawalby niereformowalny w kwestii higieny
            A ona nie moze sie przemoc by pokonac owe 'odruchy wymiotne"
            aha, no i dodam On i Ona sie kochaja.

            trwasz w takim zwiazku?
            konczysz zwiazek?
            • aandzia43 Re: skarpetki 05.02.11, 13:18
              Byłam w podobnej sytuacji. Dałam taki wyraz swojemu niezadowoleniu, że mąż się zreformował. Zrozumiał niedomyślny z natury biedaczyna, że jeśli coś jest w zasięgu jego możliwości i nie wiąże się z jakimś potwornym wysiłkiem, a dla mnie jest sprawą bardzo istotną, to należy to zrobić. Dlaczego? Bo inaczej jest się egoistą.
              • moonogamistka Re: skarpetki 05.02.11, 13:41
                Ha! tez mialam partnera, ktory uwazal, ze codzienne mycie sie to przyczyna alergii :D To zenujace, ale musialam dla dobra zwiazku "wpychac " go codziennie wieczorem pod prysznic;) szantaz braku seksu- skutkowal- wiem wstydze sie strasznie, ale jakos mu to wynagradzalam te cierpienia :D
                Ale mysle, ze Nanga porusza glebszy problem akceptacji partnera.
                Ktos kiedys pisal, ze jest etap fizjologiczny zwiazku, wczesniej jest ten bezfizjologiczny - kiedy uwaza sie, ze partner sie nie wyproznia i pierdzi fiolkami;))) Prawdziwy zwiazek powstaje wiec w momencie pierwszego baka bez zenady ;))))) Moze niektorzy nigdy nie przekraczaja tego etapu;))
                • aandzia43 Re: skarpetki 05.02.11, 13:52
                  > Ale mysle, ze Nanga porusza glebszy problem akceptacji partnera.
                  > Ktos kiedys pisal, ze jest etap fizjologiczny zwiazku, wczesniej jest ten bezfi
                  > zjologiczny - kiedy uwaza sie, ze partner sie nie wyproznia i pierdzi fiolkami;
                  > ))) Prawdziwy zwiazek powstaje wiec w momencie pierwszego baka bez zenady ;)))
                  > )) Moze niektorzy nigdy nie przekraczaja tego etapu;))

                  Być może niektórzy nie przekraczają. Mnie to nie grozi, bo jestem mocno cielesną, dobrze osadzoną w materii osobą. I może właśnie dlatego tak istotne są dla mnie pewne (nieliczne przecież) niuanse. W moim przypadku węchowe.

                  szantaz braku seksu- skutkowal- wiem wstydze sie straszni
                  > e, ale jakos mu to wynagradzalam te cierpienia :D

                  A ja się nie wstydzę. To on powinien się wstydzić tego, że NIE CHCE mu się wykonać dla podobno ukochanej osoby, tego niewielkiego gestu. Samolub!
                • urquhart "częste mycie skraca życie" 05.02.11, 16:32
                  moonogamistka napisała:

                  > Ha! tez mialam partnera, ktory uwazal, ze codzienne mycie sie to przyczyna aler
                  > gii :D To zenujace

                  Mi ten związek przyczynowo skutkowy uświadomiła nieśmiale któraś z kolei dermatolożka, zamiast wypisywania absolutnie nieskutecznych mazideł.
                  I zmniejszenie częstotliwości mycia rzeczywiście na alergie pomogło! No i chodziło też o zrezygnowanie z mydła na rzecz samej wody. Podobnie u małżonki było z grzybicą choć przyznam że początkowo była twarda w kierunku że to zabobony i brednie. Ale jak zawiodło inwestowanie w kojne cudowne najdroższe specyfiki, pragmatycznie przerzuciła się na te zabobony.
                  • moonogamistka Re: "częste mycie skraca życie" 05.02.11, 18:13
                    Urquhart no blagam:) Nie mowie o codziennym odkazaniu sie triclosanem przy kazdej okazji, tylko o normalnym prysznicu raz na dzien i za przeproszeniem myciu fiutka po sikaniu, sorry za prozaicznosc. Ow pan byl medykiem, ja tez mam stycznosc z medycyna, doceniam Twoja inteligencje- szanuj cudza :D
                    • druginudziarz Re: "częste mycie skraca życie" 06.02.11, 22:42
                      moonogamistka napisała:

                      > Urquhart no blagam:) Nie mowie o codziennym odkazaniu sie triclosanem przy kazd
                      > ej okazji, tylko o normalnym prysznicu raz na dzien i za przeproszeniem myciu f
                      > iutka po sikaniu, sorry za prozaicznosc.

                      Tak z ciekawości: jak to sobie technicznie wyobrażasz?
                      Powiedzmy jestem w pracy 8 h, sikam powiedzmy 4 razy (w publicznej toalecie) i gdzie ja mam sobie umyć fiutka?
                      A czemu prysznic raz dziennie a nie dwa razy?
                      Mnie się wydaje że trzeba się myć jak się jest brudnym a nie wg wskazań kalendarza.
                      pzdr.
                      • moonogamistka Re: "częste mycie skraca życie" 07.02.11, 08:50
                        Czepiasz sie;) Prysznic raz dziennie to minimum, mycie fiutka- ale w domu juz mozesz prawda?:)
                        • druginudziarz Re: "częste mycie skraca życie" 07.02.11, 10:08
                          moonogamistka napisała:

                          > Czepiasz sie;) Prysznic raz dziennie to minimum, mycie fiutka- ale w domu juz m
                          > ozesz prawda?:)

                          A ile razy dziennie lewatywa?
                          • songo3000 Re: "częste mycie skraca życie" 07.02.11, 10:56
                            To zależy ile razy dziennie jest anal, nie? :)
                            • druginudziarz Re: "częste mycie skraca życie" 07.02.11, 11:13
                              songo3000 napisał:

                              > To zależy ile razy dziennie jest anal, nie? :)

                              Ale chodzi o harmonogram sanitarny dla mężczyzny, wiec powyższe się nie liczy.
                              Tak na logikę to lewatywa powinna być po każdym ruchu robaczkowym napełniającym kiszkę stolcową wiadomo czym.

                              • songo3000 Re: "częste mycie skraca życie" 07.02.11, 19:13
                                Jak to dla mężczyzny się nie liczy? nie..... o cholera.
                                • moonogamistka Re: "częste mycie skraca życie" 07.02.11, 20:31
                                  Nie ma higieny - nie ma seksu;))) Swoja droga kulega ma problem jak widac;-)))
                                • zakletawmarmur Re: "częste mycie skraca życie" 09.02.11, 08:09
                                  Co Songo, chcą Cię pozbawić kolejnej przyjemności?
    • zewszad_i_znikad Re: skarpetki 05.02.11, 13:16
      Zupełnie się nie dziwię - brzydziłabym się dotykać cudzej bielizny, a już w szczególności majtek. Przymus aktywności seksualnej zmusza ludzi także do tłumienia w sobie takich odczuć, a niektórzy je mają i tyle. Nie jest dobrze sądzić, że to przejaw mizantropii, wstrętu do innych - można bardzo cenić innych, a jednak nie lubić kontaktu cielesnego. Sama proszę bardzo, rękę uścisnę, ale nie znoszę być całowana, nigdy nie cmokałam się z przyjaciółmi. Niektórzy po prostu mają taki sposób bycia.
      A poza tym - ja rozumiem, że tu chodzi o pewien rodzaj sporów w związku i to oczywiście jest pewnym problemem. Ale słaby lub nieobecny popęd seksualny sam w sobie jest cechą najzupełniej obojętną. Ceńmy osoby aseksualne, one też ubarwiają świat.
      • nangaparbat3 Re: skarpetki 05.02.11, 14:03
        Pani nie pisała, że na mocy wspólnej decyzji uprawiaja białe małżeństwo. Gdyby tak było, nie dziwiłabym się.
    • annataylor Re: skarpetki 05.02.11, 13:56
      nie wierzę w historię pt. "rozwód z powodu brudnych skarpetek"
      uwazam, że kobiety się czepiają szczegółow i przez to są problemy w relacjach
      • aandzia43 Re: skarpetki 05.02.11, 14:02
        Taaaak, wiara to wielka rzecz ;-P
      • balbin79 Re: skarpetki 05.02.11, 14:09
        annataylor napisała:

        > nie wierzę w historię pt. "rozwód z powodu brudnych skarpetek"
        > uwazam, że kobiety się czepiają szczegółow i przez to są problemy w relacjach

        Dodam jeszcze ze przeciez przed slubem pewno mieszkali razem.
        Mogla poznac jego zwyczaje nawyki (wlacznie z tymi zlymi)..i probowac go zmienic.
        jesli sie nie udalo to mogla wtedy zakonczyc taki zwiazek (jesli ja to tak bardzo draznilo.
        ale skoro poszla dalej czyt slub -tzn ze pogodzila sie z tym, a teraz szuka dziury w calym
    • rozbojnick Zagadka :) 05.02.11, 15:11
      Co pachnie jednocześnie; stopką, pupcią i "myszką"?
      • urquhart Re: Zagadka :) 05.02.11, 16:19
        Łeeeeeeee,
        Rajtki !!!
        • moonogamistka Re: Zagadka :) 05.02.11, 18:00
          Coo łeee, cooo łeee...przy mrozach ciezko pylac w ponczochach :D
          • zakletawmarmur Re: Zagadka :) 05.02.11, 18:16
            Brak tolerancji do aromatycznych, kobiecych rajstop musi świadczyć o jakiś problemach mamusią:-)
            • moonogamistka Re: Zagadka :) 05.02.11, 18:45
              :D :D Zdecydowanie!
        • rozbojnick Re: Zagadka :) 05.02.11, 19:52
          urquhart napisał:

          > Łeeeeeeee,
          > Rajtki !!!
          Widzę, że znane :) Faktycznie, noszone rajtki zwinięte w kłębuszek :D
    • gacusia1 Re: skarpetki 07.02.11, 03:34
      Nie,no nie mam odruchu wymiotnego chociaz skarpetki mojego 5-letniego synka "waniaja" zdecydowanie intensywniej niz mojego meza. Zdecydowanie mniejsza "przyjemnosc" sprawia mi wrzucanie do pralki gaci :/ . Nie lubie ich nawet czystych i wysuszonych,czy to o czyms swiadczy??? :P
      • gomory Re: skarpetki 07.02.11, 10:36
        > Nie lubie ich nawet czystych i wysuszonych,czy to o czyms swiadczy??? :P

        Moze przedyskutujcie czy aby nie powinien zmienic ich fasonu na jakis bardziej odpowiadajacy Tobie? Np. slonia z wielka traba albo z napisem Twojego ulubionego dyktatora mody :).
        • druginudziarz Re: skarpetki 07.02.11, 10:44
          gomory napisał:

          > > Nie lubie ich nawet czystych i wysuszonych,czy to o czyms swiadczy??? :P
          >
          > Moze przedyskutujcie czy aby nie powinien zmienic ich fasonu na jakis bardziej
          > odpowiadajacy Tobie? Np. slonia z wielka traba albo z napisem Twojego ulubioneg
          > o dyktatora mody :).

          A niech chodzi bez, dlaczego niby tylko paniom ma być wolno?
          Albo kupować gacie jednorazowego użytku :]
          • kaziu.troll Re: skarpetki 08.02.11, 20:07
            Takie babskie gadanie. Wystarczy przejechać się pociągiem.
            Faceci jakoś się wstrzymują, a babki wyrzucą te swoje śmierdzące giczoły z butów i zadowolone z życia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka