Dodaj do ulubionych

Dlaczego uprawiamy seks?

07.03.11, 13:28

Banalne pytanie? A jednak nie wszyscy odpowiadają na nie tak samo. I nie wszyscy uprawiają seks dla przyjemności i dla przedłużenia gatunku, jak nakazuje Kościół Katolicki. Naukowcy ujawniają, że ludzie kochają się z aż 237 powodów. Jakich?

Seks uprawiamy z nudów, czy z chęci bycia bliżej Boga. Kieruje nami także altruizm - chcemy dać przyjemność drugiej osobie, a także potrzeba manipulacji i dominacji. Ale to nie wszystko. Są i tacy, którzy uprawiają seks, bo lubią czuć się poniżani. Część z nas kocha się, by zaimponować innym, albo by rozbić cudzy związek.

Badania w temacie przeprowadzili niezłomni amerykańscy naukowcy z University of Texas w Austin - David Buss i Cindy Meston. Składały się z dwóch części. Najpierw psychologowie poprosili 400 kobiet i mężczyzn o podanie powodów, dla których uprawiają seks. Później naukowcy wzięli na tapetę aż 1,5 tysiąca studentów. Badania pozwoliły wyodrębnić cztery główne czynniki popychające ludzi do uprawiania seksu i 13 aż trzynaście pobocznych.

Pierwsza grupę stanowią potrzeby fizyczne, w tym chęć zredukowania stresu, przyjemność, trening i seksualny pociąg do partnera.

Inne motywy uprawiania seksu to cele - chęć posiadania dziecka, popularność, zemsta, miłość i wyrażanie uczuć do drugiej osoby.

Badacze zwracają uwagę, że przyczyny, dla których kochamy się są oczywiste, ale rzadko o nich rozmawiamy i je analizujemy. A Wy dlaczego uprawiacie seks?'

Żeby nie było wstydu! Wymienić proszę ogółem wszystkie 237 powodów.

;)
Obserwuj wątek
    • mexx_01 Re: Dlaczego uprawiamy seks? 07.03.11, 14:08
      Skromnie powiem, ze uprawiam seks, bo to jedna z rzeczy ktore dobrze potrafie;)
    • yourtomek Re: Dlaczego uprawiamy seks? 07.03.11, 14:55
      Aby być bliżej Boga ??????

      Ksiądz mógłby tak powiedzieć :)

      • sisi_kecz Re: Dlaczego uprawiamy seks? 07.03.11, 17:28
        Wg społecznej nauki Kościoła:

        Pośród tych wszystkich „nie wolno”, często zapominamy, że według planu Boga, seksualna bliskość jest czymś cudownym. Jest całkowitym, bezwarunkowym powierzeniem siebie drugiej osobie, odzwierciedlającym oddanie się bez reszty Boga ludziom. Jest drogą uczenia się tego, jak miłość może stanowić pełnię. Bliskość seksualna stanowi wyraz pełnego miłości zjednoczenia na płaszczyźnie fizycznej, psychicznej, społecznej, a także duchowej. '

        dla religijnych osób wyznawców wielu wierzeń, seks jest jednym z trancendentnych przeżyć.

        Jeśli odrzucić zwierzęcą część seksu( przyjemną na poziomie pocierania unerwionych narządów), to cała reszta jest "boska" ;)

        pozdro!
        • aandzia43 rozłożysta sfera sacrum podstawą transcendenta.... 07.03.11, 22:03
          ...lnego odbioru seksu ;-)

          > dla religijnych osób wyznawców wielu wierzeń, seks jest jednym z trancendentny
          > ch przeżyć.
          >
          > Jeśli odrzucić zwierzęcą część seksu( przyjemną na poziomie pocierania unerwion
          > ych narządów), to cała reszta jest "boska" ;)

          Ja nie religijna, ale przyznaję, że transcendencja z seksem łączy mi się całkiem nieźle. Ale może dlatego, że moja duchowość aspiruje do panteizmu. Mam rozległą sferę sacrum, seks mieści się tam swobodnie :-)
          • sisi_kecz Re: rozłożysta sfera sacrum podstawą transcendent 07.03.11, 22:51
            Ja nie religijna, ale przyznaję, że transcendencja z seksem łączy mi się całkie
            > m nieźle. Ale może dlatego, że moja duchowość aspiruje do panteizmu.'

            "Trudno nie wierzyć w nic"

            Mam rozleg
            > łą sferę sacrum, seks mieści się tam swobodnie :-)

            to już naprawdę nie przelewki- to jest tak intymny poziom, że wrzucanie swoje kopulacji z gębą na wierzchu, to przy tym pikuś.

            duze pozdro!!!
    • yoric Re: Dlaczego uprawiamy seks? 07.03.11, 15:01
      TO jest jedna z rzeczy, których u Bussa nie lubię - poleganie na kwestionariuszach. Kto jak kto, ale psycholog ewolucyjny powinien wiedzieć, że motywy rzeczywiste a deklarowane to jak piła a ryba-piła... :)
      • sisi_kecz Re: Dlaczego uprawiamy seks? 07.03.11, 17:13
        Faktycznie pytania zadawano Amerykanom, Polacy jako naród ludzi pomysłowych i ciekawszych, powinien podać dwa razy więcej powodów uprawiania seksu ;)

        Jest jakaś inna sfera egzystencji, którą uprawia prawie 100% gatunku, pomimo tego ,że nie podtrzymuje bezpośrednio naszego życia?

        Na pierwszym poziomie jest instynkt rozrodczy, ale sfera ta obłożona jest taką kulturową nadbudową, ż na pewno jest tysiące powodów z poziomu drugiego- świadomego.

        Nawet samo to, ze ludzie wymieniają akurat te, a nie inne powody daje do naukowego myślenia, poza tym, trudno tutaj o organizowanie eksperymentów, dramy lub badania uczestniczącego ;)

        duze pozdro!!!
        • yoric Re: Dlaczego uprawiamy seks? 07.03.11, 17:36
          Chodzi mi o rzeczy w stylu - jak spytamy kobiety, jaki powinien być ich wymarzony kochanek, po napiszą, że czuły itd., a potem okazuje się, że jak koleś właśnie taki jest, to one tracą do niego pożadanie i same nie wiedzą czemu. To, że ktoś odpowie tak, a nie inaczej na ankiecie, to nie znaczy, że jego motywacja do seksu była właśnie taka. To mu się tylko tak post factum wydaje, a to kolosalna różnica. Dlatego pytanie jest co badamy - motywy ludzi, czy ich wyobrażenia na ten temat.
          • kag73 Re: Dlaczego uprawiamy seks? 07.03.11, 18:18
            Ja uprawiam seks, bo lubie. A lubie robic to co lubie :)
            • kawitator Re: Dlaczego uprawiamy seks? 07.03.11, 19:55
              W roku pańskim 1987 Frank Hąjcak i Patricia Garwood popełnili książkę Hidden Bedroom Partners której polskie tłumaczenie było wydane pod tytułem "17 nieseksualnych powodów dla których ludzie uprawiają seks
              Polecam przeczytać i przyjąć do wiadomości, że nie zawsze nowsze "badania " to są lepsze bardziej zbliżone do prawdy.
              Tam Sisi znajdzie swoje ukojenie kiedy wytłumaczą jej że nie tylko ona uprawia seks z wielu poważnych powodów wcale nie związanym z seksem, pożądaniem czy płynącą z tych śmiesznych ruchów przyjemnością zmysłową ;-PPP.
              • aandzia43 Re: Dlaczego uprawiamy seks? 07.03.11, 22:05
                Oooo tak, stara dobra książka :-)
            • sisi_kecz Re: Dlaczego uprawiamy seks? 07.03.11, 20:22

              kag73 napisała:

              > Ja uprawiam seks, bo lubie. A lubie robic to co lubie :)'

              Nie chcę Cie ciągnąć za język, ale trochę (jak na Ciebie) na odpierdkę napisałaś tą swoją motywację.
              To nie było pytanie, czy lubisz, czy nie lubisz uprawiać seks?
              Na pytanie: dlaczego to robisz, nie spodziewam się ,że odpowiesz: bo tego nie lubię, dlatego to robię- więc odpowiedź, że lubisz- jest oczywista.

              Ale dlaczego to lubisz, zatem?

              duze pozdro!!!
              • kag73 Re: Dlaczego uprawiamy seks? 07.03.11, 22:02
                No do konca sie nie zgadza. Niektorzy nie lubia a uprawiaja z innych powodow.
                Ja uprawiam, bo lubie, sprawia mi to przyjemnosc. Tak samo jak lubie cos dobrego poczytac.
                Podoba mi sie i tyle, czy trzeba uzasadnic dlaczego. Jak mowie, ze mi sie podoba Twoja bluzka, to tez nie musze wyjasniac dlaczego. Albo lody lubie, bo mi smakuja i tyle. Tak samo seks mi smakuje, dlatego mam na niego ochote. Po prostu to mile zajecie, ktore lubie :)
                • sisi_kecz Re: Dlaczego uprawiamy seks? 07.03.11, 22:23
                  kag73 napisała:

                  > No do konca sie nie zgadza. Niektorzy nie lubia a uprawiaja z innych powodow.'

                  Oj kag, skup sie Kochana:), więc mają inne powody, by seks uprawiać.
                  Nie sądzę, aby ktoś uprawiał seks DLATEGO, że go nie lubi ;))))


                  Ale jest przypadek robienia czegoś dlatego, że sie tego nie lubi:

                  -Oglądałaś Wojewódzkiego?
                  -oglądałam
                  -Po co to oglądasz? podobno go nie lubisz
                  -nie lubię go! właśnie dlatego oglądam.
                  (zasłyszane w pracy)

                  Ale moim zdaniem, nawet w tym przypadku, powodem jest: lubienie stanu wk*rwa na widok konkretnej osoby.

                  Co do meritum wypowiedzi- mogę to podciągnąć pod kategorię:
                  lubię przyjemność, którą seks daje,
                  lub seks daje mi satysfakcję.

                  ?

                  pozdro!
    • m00nlight Re: Dlaczego uprawiamy seks? 07.03.11, 20:53

      1. Dla przyjemności
      2. Z nudów
      3. Żeby zaspokoić chcicę
      4. W poprzednim małżeństwie: dla świętego spokoju co by się mąż odczepił ;)

      Nie przypominam sobie innych powodów.
    • grosz-ek Jak zawsze, najciekawsze są te pytania ... 07.03.11, 22:12
      ... których nie zadano. A najciekawszym z niech, jest pytanie, dlaczego nie uprawiałeś/uprawiałaś seksu, pomimo tego że miałeś/miałaś ku temu stosowną okazję i warunki? IMHO, odpowiedź na to pytanie, jest dużo bardziej donioślejsza, niż odpowiedź na pierwotne pytania, a ich znajomość mogłaby pomóc znacznie większej ilości ludzi.
      • sisi_kecz Re: Jak zawsze, najciekawsze są te pytania ... 07.03.11, 22:32
        pytanie, dlaczego nie upr
        > awiałeś/uprawiałaś seksu, pomimo tego że miałeś/miałaś ku temu stosowną okazję
        > i warunki? '

        to pytanie jest zaiste bardzo ciekawe.
        Zrób koniecznie taki wątek, nadaje sie i na ploty i na sięgnięcie do fundamentalnych ludzkich wartości.

        Pytanie tytułowe w tym wątku jest banalne, ale akurat lubię zadawać proste pytania o proste (wydawalłoby sie sprawy).
        Na tym forum często pytałam innych: co to jest romantyzm w związku?
        wyobraź sobie jedna odpowiedź na setki czytających osób.

        Natomiast moim ulubionym pytaniem jest: Po co żyjesz?

        To jest dopiero zagrycha.

        duze pozdro!!!
        • grosz-ek Trochę egzystencjalnie - offtop 09.03.11, 09:02
          > Natomiast moim ulubionym pytaniem jest: Po co żyjesz?

          Tiaa, to jest mordercze pytanie.
          W ogólności, nasz pobyt na Ziemii nie wymaga uzasadnienia. Jesteśmy, trochę pobędziemy i za chwilę nas nie będzie. Biologia i genetyka mówi, że w tym czasie powinniśmy pozostawić potomstwo, co by nasze geny mogły sobie dalej funkcjonować. Z tego punktu widzenia, jesteśmy tylko posiadającym świadomość opakowaniem dla naszych genów z wbudowanym nakazem ich zachowania i powielenia. Tyle wymaga od nas biologia. Cała reszta jest milczeniem. Z tym, co będziemy robić w wolnym czasie od tych podstawowych funkcji biologicznych, mamy zupełną swobodę. Możemy budować piramidy, wymyślać koło, mordować konkurencję itd. Wszystko zależy od nas. Jeśli czujesz presję swojego uzasadnienia pobytu na Ziemii - wybierz dowolne, Tobie odpowiadające. Masz w tej materii pełną swobodę. Jeśli to uzasadnienie będzie współgrało z podstawowymi celami biologicznymi i przyczyni się do ich realizacji - będziesz raczej szczęśliwa. Jeśli jednak będzie szło im w poprzek - cóż, może osiągniesz coś wielkiego. Bogowi to i tak wszystko jedno - jesteś jednym z miliardów ludzi aktualnie żyjących, z dziesiątek miliardów żyjących przed Tobą i pewnie, z setek miliardów żyjących po Tobie. Choć może jednak nie - może, tak jak moja żona - należysz do tych wybrańców, których Bóg zabiera do siebie wcześniej, bo czymś zwróciłaś na siebie jego uwagę ...
          • sisi_kecz Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 09.03.11, 13:54

            grosz-ek napisał:

            > > Natomiast moim ulubionym pytaniem jest: Po co żyjesz?
            >
            > Tiaa, to jest mordercze pytanie'
            no ba!
            ale Chapeau- bas! temu kto sie nad nim gotów zatrzymać i próbuje odpowiedzieć :)

            Z tego punktu widzenia, jesteśmy tylko posiadającym świadomość opakowaniem dl
            > a naszych genów z wbudowanym nakazem ich zachowania i powielenia. Tyle wymaga o
            > d nas biologia.'

            Ani dzieci ani mąz nie były w moich planach na życie- uważałam ze wystarczy, że będę żyła realizując swoją twórczość, bez takich upierdliwych balastów.
            Żyć po to, aby kochać- to zdecydowanie nie był mój imperatyw.
            I tak bym zrobiła, gdyby nie potrzeba bycia kochaną:)

            Bogowi to i tak wszystko jedno - jesteś j
            > ednym z miliardów ludzi aktualnie żyjących, z dziesiątek miliardów żyjących prz
            > ed Tobą i pewnie, z setek miliardów żyjących po Tobie. '

            Skoro jestem jego dzieckiem, to na pewno nie jest mu wszystko jedno- co to byłby za Ojciec? ;)

            Choć może jednak nie - m
            > oże, tak jak moja żona - należysz do tych wybrańców, których Bóg zabiera do sie
            > bie wcześniej, bo czymś zwróciłaś na siebie jego uwagę ... '

            to mnie zmroziło...
            Slyszałam to powiedzenie- jest bardzo piękne, mam jednak nadzieję, że pod nie, nie podlegam;)
            Bo kocham życie- życie jest piękne! tylko, że
            I'm still haven't found what I'm looking for.

            więc żyję by tego poszukiwać i wcale nie zalezy mi żeby znaleźć,
            tylko na tych poszukiwaniach.

            P.S.
            Egzystencjalizm jest taki uwodzący pesymizmem, lecz wolę humanizm.

            :)

            duze pozdro!!!
            • gravedigger1 Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 09.03.11, 14:27
              sisi_kecz napisała:

              > Skoro jestem jego dzieckiem, to na pewno nie jest mu wszystko jedno- co to byłby za Ojciec? ;)

              Obserwując losy ludzi, mam poważne wątpliwości, czy nie jest mu wszystko jedno. Wytłumaczenie tej wątpliwości może być bardzo proste - Bóg nie istnieje. ;)
              • sisi_kecz Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 09.03.11, 14:36
                Obserwując losy ludzi, mam poważne wątpliwości, czy nie jest mu wszystko jedno.
                > Wytłumaczenie tej wątpliwości może być bardzo proste - Bóg nie istnieje. ;)

                lub też takie, ze nie znamy jego planu i nie jesteśmy w stanie swoim systemem postrzegania pojąć boskiego sensu zdarzeń.

                ;)
                • gravedigger1 Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 09.03.11, 14:43
                  sisi_kecz napisała:

                  > lub też takie, ze nie znamy jego planu i nie jesteśmy w stanie swoim systemem p
                  > ostrzegania pojąć boskiego sensu zdarzeń.
                  >
                  > ;)

                  Tak, masz rację, to może być wytłumaczenie, ale gdyby tak było to między nami a Bogiem istniałaby relacja podobna do relacji bakterii z człowiekiem, która nie wie dlaczego człowiek ją niszczy. Z punktu widzenia bakterii, jej niszczenie nie jest przejawem miłości. Natomiast jeżeli z punktu widzenia Boga niszczenie ludzi jest przejawem miłości, a my nie potrafimy tego pojąć, to ja dziękuję za takiego Boga. ;)
                  • sisi_kecz Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 09.03.11, 15:05
                    Tak, masz rację, to może być wytłumaczenie, ale gdyby tak było to między nami a
                    > Bogiem istniałaby relacja podobna do relacji bakterii z człowiekiem, która nie
                    > wie dlaczego człowiek ją niszczy'

                    Przepraszam CIe,
                    to bardzo ciekawe, ale obawiam sie, że skoro nie znajduję w świecie, którego fizycznie doświadczam, żadnej analogii do funkcjonowania Istoty Wyższej, to tłumacznenie tego realcjami człowiek- bakteria, mija sie z celem wyjaśnienia w ten spoosób czegokolwiek w tym temacie.


                    Natomiast jeżeli z punktu widzenia Boga niszczenie l
                    > udzi jest przejawem miłości, a my nie potrafimy tego pojąć, to ja dziękuję za t
                    > akiego Boga. ;)'

                    Czy to co nazywamy niszczeniem jest nim w istocie?
                    tak wyglądają wszelkie dyskusje filozoficzno-teologiczne i temperatura mojej głowy sie do tego nie nadaje, nawet bardziej niż zwykle ;)

                    Życzę owocnej dyskusji w nowym wątku, jak widzę :)

                    pozdro!
                    • gravedigger1 Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 09.03.11, 15:49
                      sisi_kecz napisała:

                      > Przepraszam CIe,
                      > to bardzo ciekawe, ale obawiam sie, że skoro nie znajduję w świecie, którego fi
                      > zycznie doświadczam, żadnej analogii do funkcjonowania Istoty Wyższej, to tłuma
                      > cznenie tego realcjami człowiek- bakteria, mija sie z celem wyjaśnienia w ten s
                      > poosób czegokolwiek w tym temacie.

                      Skoro w świecie nie ma żadnej analogii do funkcjonowania istoty wyższej, to na jakiej podstawie można cokolwiek o tej istocie twierdzić? Wszelkie rozważania na temat Boga są zatem czystą spekulacją nie popartą żadnym doświadczniem.

                      > Czy to co nazywamy niszczeniem jest nim w istocie?
                      > tak wyglądają wszelkie dyskusje filozoficzno-teologiczne i temperatura mojej gł
                      > owy sie do tego nie nadaje, nawet bardziej niż zwykle ;)

                      Z naszego punktu widzenia jest niszczeniem w istocie, ale możliwe że punktu widzenia Boga to wygląda całkiem inaczej. Tylko po co mi punkt widzenia Boga, jeśli jestem tylko człowiekiem i z definicji istoty Boga poznać nie mogę?
                      • sisi_kecz Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 09.03.11, 17:34
                        Wszelkie rozważania n
                        > a temat Boga są zatem czystą spekulacją nie popartą żadnym doświadczniem.'

                        Zmartwię Cie, ale rozważania na temat Boga trwają od tysiecy lat i nie przyniosły jak dotad ani jednego niepodważalnego empirycznie dowodu, że Bóg istnieje.
                        Ani razu Bozia nie nagrała sie nikomu na komórke, nie podała ręką wyciągnięta z chmurki worka pieniędzy na spłacenie kredytu, ani nie zabrała ekipy telewizyjnej na wycieczkę po Edenie.

                        Zapoznaj sie z terminem " łaska wiary", nie zadrość innym, że ją mają i nie obrażaj ich światopoglądu z racji braku dowodów, które gdyby istniały dowodziłyby tylko boskiej desperacji.
                        Widocznie Cie bóg nie potrzebuje, skoro masz taką postawe jaką masz.
                        Przygotuj sie na kolejne wcielenie na tym łez padole, może turkuć podjadek albo sardynka i uszy do góry.
                        Jak wrócisz znów do postaci człowieczej za X wcieleń, to może łaska na Ciebie spłynie- niezbadane sa wyroki boskie.

                        Tylko po co mi punkt widzenia Boga, jeśl
                        > i jestem tylko człowiekiem i z definicji istoty Boga poznać nie mogę?'

                        o i tutaj wykazujesz jakies rokowania na Nirvanę:)
                        Zgadza sie, niie możesz poznać Boga, to nie kolega z sąsiedztwa- możesz go odczuwać, kochać, zespalać się, czcić, kontemplować, możesz go nawet spożywać w Komunii Św.- pełen wachlarz kontaktów, oprócz tego jednego rozumowego, ludzkim rozumkiem.

                        pozdro!
                        • grosz-ek Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 09.03.11, 22:33
                          > Zmartwię Cie, ale rozważania na temat Boga trwają od tysiecy lat i nie przynios
                          > ły jak dotad ani jednego niepodważalnego empirycznie dowodu, że Bóg istnieje.
                          > Ani razu Bozia nie nagrała sie nikomu na komórke, nie podała ręką wyciągnięta z
                          > chmurki worka pieniędzy na spłacenie kredytu, ani nie zabrała ekipy telewizyjn
                          > ej na wycieczkę po Edenie.

                          A co powiesz na taka historyjkę:

                          Jesteś trzydziestoparoletnią nauczycielką techniki i co roku uczysz dzieci na kartę rowerową, jak prawidłowo przechodzić przez jezdnię. Oprócz tego jesteś w pełni zdrową matką 4 dzieciaków w wieku szkolnym, dla których tę teorią wdrażasz w życie na prawie codziennych spacerach. Ponad to, Twój mąż rok wcześniej kupił Ci samochód, więc dla jego prowadzenia robisz kurs prawa jazdy i zdajesz stosowny egzamin. Po szczęśliwie zdanym egzaminie jeździsz samochodem prawie codziennie przez kolejne 12 miesięcy. Aż pewnego, nader słonecznego dnia polskiej, złotej jesieni, zostajesz wysłana na wycieczkę szkolną, na którą nie chcesz jechać, do miejscowości, w której jesteś po raz pierwszy i pewnie w której więcej się nie pojawisz - bo oglądanie kolejnego zamku krzyżackiego po wakacyjnym zwiedzaniu Malborka nie jest dla Ciebie jakąś szczególną atrakcją. Na noc zatrzymujesz się w hotelu i po zapadnięciu zmroku idziesz na przejście dla pieszych z dużo starszą od siebie koleżanką z pracy, aby na - leżącej po drugiej stronie drogi krajowej K91, przez która codziennie przejeżdżają tysiące samochodów - stacji benzynowej zrobić drobne, acz konieczne dla koleżanki i uczniów zakupy. Przechodząc przez przejście zostajesz potrącona przez samochód, choć Twojej koleżance, która szła obok nic się nie dzieje. Za kierownicą samochodu siedzi właściciel hotelu, w którym zatrzymałaś na noc, wracający z Polski do domu swoim wypasionym mercem. Ponieważ Cię nie zauważył - choć było Was dwie, przejście jakoś tam częściowo oświetlone, a Ty w jasnej kurtce - nie miał okazji wypróbować fabrycznie zamontowanego ABS. Nie jechał jakoś szczególnie szybko, ale wystarczająco, aby boczną listwą okna uszkodzić Twoją głowę, nie dokonując w Twoim ciele żadnych innych obrażeń. Nieprzytomna trafiasz do szpitala. W agonii czekasz około 14 godzin, aby móc w jakiś sposób pożegnać męża. Następnego dnia mąż pisze sms do rodziny - "wygląda lepiej, śpi spokojnie", choć nie domyśla się, że jest to już spokój snu wiecznego. Kolejnego dnia lekarze ogłaszają to co nieuniknione - Twoją śmierć. Pobrane od Ciebie - serce, nerki, wątroba - organy ratują życie i zdrowie 4 innych ludzi. Podczas pogrzebu, ksiądz mówi, że wracając z sakramentem chorych i umierających (?) spotkał Cię 3 dni przed wypadkiem i pobłogosławił.

                          Można to wszystko opisać, jako niesamowity zbieg okoliczności. Dla mnie jest to jednak znak boskiej interwencji. Wcześniej nie byłem wierzący. Teraz jestem - choć jeszcze nie wiem do końca w co.

                          PS. Proszę mi wybaczyć tę osobistą historię, tak bardzo odbiegającą od tematyki forum. To pierwszy i ostatni raz. Więcej nie będzie.
                          • sisi_kecz Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 09.03.11, 23:34
                            PS. Proszę mi wybaczyć tę osobistą historię, tak bardzo odbiegającą od tematyki
                            > forum. To pierwszy i ostatni raz. Więcej nie będzie.'

                            Nie proś o wybaczenie, tutaj połowa osób pisze nie dość że bzdety, to jeszcze nie na temat i czekają na aplauz ;)

                            A co powiesz na taka historyjkę:'

                            Powiem Ci tak. Nie znalam Twojej historii, urquhart Cie kiedyś zacytował z sąsiedniego forum i poszłam poczytać, czy babska są rzeczywiście tam takie nawiedzone i atakują Twoje wspomnienia o seksie z żoną.
                            Ale samej tej okrutnej historii wypadku nie znałam do dziś.
                            Mam wyczucie do ludzi (oczywiście takich, z którymi będziemy mogli zsynchronizować swoje fale odbioru) i jakoś od razu nie budzileś moich wątpliwości, że pomimo iż wybuchla Ci w życiu atomowa bomba, to nadal jesteś spójną, zrównoważoną osobą.
                            Nie wiem jak to sie osiąga, musisz mieć jakiś pancerz antypromienny.

                            Moj mąż jest głęboko wierzącym katolem i powiedział mi kiedyś na początku, że nie ma przypadku.
                            Ale u niego było na odwrót, bo kiedy zmarł mu ojciec to miał chwile zwątpienia.
                            Takie przemiany też, moim zdaniem świadczą o tym, że Bóg jest i działa- ale nie są twardym naukowym dowodem, tylko przeczuciem tej boskiej iskry w nas, która od czasu do czasu z niewyczuwalną swiadomie stacją na górze sie łączy.
                            Sama nie jestem w stanie czcić katolickich dogamtów, bo te upostaciowienia i formułki mi przeszkadzają właśnie w odbiorze nadawanych z góry sygnałów.

                            Tak krąze, no bo wiadomo, ze nie wiem w ogóle jak i co napisać w obliczu dramatu, który przedstawiłeś.
                            Mam nadzieję, ze pomogło Ci to, chociaż było "na smutno" , tak jak kiedyś wspominałeś, poprawiły Ci humor jakieś tam zarty z tego forum:)

                            Ale żeby nie robić offtopu w offtopie, tylko w tej niematerialnej , duchowej sferze, możemy doszukiwac sie sensu swojego życia, chyba że uznamy że życie nie ma sensu, tylko jest tą "śmiertelną choroba przenoszoną drogą płciową".
                            Myślę, że jeśli nie ma sie w sobie od zawsze skłonnosci do duchowych poszukiwań, to rózne trudne przeżycia mogą do takich skłaniać.
                            I nie straci sie na tym, najwyżej wyjdzie sie na frajera na koncu świecącego tunelu wpadając w otchłań niebytu ;)
                            Ale mozna tez skosic nagrodę ;)
                            Wiara, nadzieja i miłość to polecany w każdej religii drogowskaz do połaczenia sie z szczęsliwymi bytami ubi sunt qiu ante nos fuerant (tych, ktorzy odeszli przed nami).
                            Będąc takim bytem, nie można liczyć na to, że zalegnie sie przed telewizorem na kanapie z żoną, ale podobno jest to większy odjazd, który nie jest możliwy do wyobrażenia naszą ludzką percepcją.

                            Kluczowe jest słowo: podobno i wiara ;)
                            Dlatego nie każdy i nie zawsze sie na to pisze.
                            Nie ma gwarancji, relacji tych co tam byli, nie ma jak tego ocenić i rozważyc, czy sie opłaca czy nie.

                            Mam takie przekonanie, że to czy ktoś żyje jak porządny i dobry człowiek, to nie ma znaczenia czy jest ateistą, czy gnostykiem, czy wyznawcą ortodoksyjnym jakies konkretnej wiary.
                            Liczy się harmonijny przepływ energii w człowieku, odbieranie sygnału z kosmosu nawet nieświadome i pielęgnowanie człowieczeństwa w sobie. Dobry energetycznie człowiek zamienia sie po smierci w byt transcendentny jakiejkolwiek by sobiew etykiety nie nadał.

                            Oczywiście podobienstwo moich przemysleń do istniejacych już rozważań jest nieuniknione, nic nowego nie wymyśliłam, ale przemyslałam to dla siebie i daje mi to równowagę wewnętrzną.

                            Dobrze jest sie nie miotać. Babcia z wiejskiego kościółka ma dobrze, bo nigdy sie nie miotała, urodziła sie i umrze z niezachwaną wiarą w swojego Stwórce.
                            A taka osoba, ktora nie ma w sobie łaski wiary, może liczyć (o czym wczesniej nie wie) jedynie na zaadoptowanie przez Boga w wyniku nieprzypadkowych zdarzeń ,które mialy sie stać, byś mógł kiedys połaczyć sie ze swoją żoną.
                            Przeżyjemy ten krótki epizod w formie zlożonego białka, na próbe wyposazonego w duszę , a potem wieczność- czy to jest okrutne, ze Bóg uznał, ze bedzie dla Cieibe lepiej byc z nią wieczność niż ten ułamek czasowy?
                            Dla Boga nie jest to okrutne- dla niego żadne zdarzenie nie jest ani dobre ani złe.

                            A może kiedys pokochasz jeszcze kogoś, to też będzie znak od Boga i na pewno nic, czego Bóg by nie chciał.

                            Ale na tacę dawaj tylko z potrzeby własnej, Boga to kompletnie nie interesuje ;)

                            Jak offtop to na maksa ! Yeah! :)))

                            duze pozdro!!!
                            Mężczyzna jest zwierzęciem niedomyślnym.
                            Jest prosty jak budowa syfonu. A syfon się nie domyśla.
                            by Cejrowski
                            • gravedigger1 Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 10.03.11, 09:25
                              >Ale żeby nie robić offtopu w offtopie, tylko w tej niematerialnej , duchowej sferze, możemy >doszukiwac sie sensu swojego życia, chyba że uznamy że życie nie ma sensu, tylko jest >tą "śmiertelną choroba przenoszoną drogą płciową".

                              Życie nie ma głębszego sensu samo w sobie. Ten sens nadajemy mu sami w swojej świadomości. W naszej gestii leży uczynienie naszego życia sensownym lub bezsensownym. To wszystko.
                            • gravedigger1 Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 10.03.11, 09:29
                              >Dobry energetycznie człowiek zamienia sie po smierci w byt transcendentny jakiejkolwiek by >sobiew etykiety nie nadał.

                              A zwierzęta? Skoro czlowiek może, to one też mogą zamieniać się w takie byty, prawda?
                              • sisi_kecz Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 10.03.11, 11:22
                                człowiek zamienia sie po smierci w byt transcendentny
                                > jakiejkolwiek by >sobiew etykiety nie nadał.
                                >
                                > A zwierzęta? Skoro czlowiek może, to one też mogą zamieniać się w takie byty, p
                                > rawda?'

                                Nie mam pojęcia, Św. Franciszek mówil o zwierzakach: nasi Bracia Mniejsi.

                                A Ty jak sądzisz?
                                • gravedigger1 Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 10.03.11, 11:30
                                  sisi_kecz napisała:

                                  > Nie mam pojęcia, Św. Franciszek mówil o zwierzakach: nasi Bracia Mniejsi.
                                  >
                                  > A Ty jak sądzisz?

                                  Ja sądzę, że ani zwierzęta, ani ludzie nie zmieniają się w byty transendentne, że zmieniją się w niebyty.
                          • gravedigger1 Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 10.03.11, 09:22
                            grosz-ek napisał:

                            > Można to wszystko opisać, jako niesamowity zbieg okoliczności. Dla mnie jest to
                            > jednak znak boskiej interwencji. Wcześniej nie byłem wierzący. Teraz jestem -
                            > choć jeszcze nie wiem do końca w co.

                            Wspóczuję Ci z powodu osobistych przeżyć, ale siódemkę w loterii jest o wiele trudniej trafić, niż zginąć w wypadku. Mimo to takie prawie niemożliwe zdarzenia występują. Nie dowodzi to w żaden sposób istnienia istoty wyższej, a jedynie potwierdza słuszność rachunku prawdopodobieństwa.
                          • kag73 Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 10.03.11, 23:28
                            Nie gniewaj sie , grosz-ek, rozumiem, ze ludzie w przypadku tragedi takich jak Twoja potrzebuja czegos co pomoze im pogodzic sie z tym co ich spotkalo, probuja jakos sie z tym uporac. Poszukac odpowiedzi na pytanie "dlaczego? Dlaczego spotkalo to wlasnie ja/ wlasnie mnie?" . I jezeli wiara w Boga im w tym pomaga, to dobrze. Bo jak uporac sie z tak ciezkim losem, jak go wyjasnic? Jezeli komus to pomaga zyc dalej, bo wierzy, ze mialo glebszy sens i nie bylo okrutne i bez sensu, ze jest jeszcze zycie po smierci, albo nastepne wcielenia...jak najbardziej to rozumiem i nie bede mu wmawiac, ze Boga nie ma. Ale jak jako osoba stojaca z boku powiem: "na ch...ja z takim Bogiem". I jezeli bylabym wierzaca, to raczej przetsalabym wierzyc. Twoja zona miala po prostu cholernego pecha. Moze to zbieg wielu przypadkow a inni moze wierza w przeznacznie i powiedzieliby "co komu pisane, to go nie minie".
                        • gravedigger1 Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 10.03.11, 09:17
                          sisi_kecz napisała:

                          > Zmartwię Cie, ale rozważania na temat Boga trwają od tysiecy lat i nie przynios
                          > ły jak dotad ani jednego niepodważalnego empirycznie dowodu, że Bóg istnieje.

                          Przecież wiem o tym nie od dziś i wcale mnie to nie martwi. :)

                          > Zapoznaj sie z terminem " łaska wiary", nie zadrość innym, że ją mają i nie obr
                          > ażaj ich światopoglądu z racji braku dowodów, które gdyby istniały dowodziłyby
                          > tylko boskiej desperacji.

                          Nikogo nie obrażam. Dyskutuję tylko o poglądach swoich i innych, więc nie próbuj mnie "uciszać", sugerująć, że moje prawo do dyskusji obraża światopogląd wierzących.

                          Istnienie dowodów niczego takiego nie dowodziłoby, ponieważ jeśli poczytasz Biblię to znajdziesz tam opisy wielu dowodów, z tym że opisy te to twórczość literacka.

                          > Widocznie Cie bóg nie potrzebuje, skoro masz taką postawe jaką masz.
                          > Przygotuj sie na kolejne wcielenie na tym łez padole, może turkuć podjadek albo
                          > sardynka i uszy do góry.
                          > Jak wrócisz znów do postaci człowieczej za X wcieleń, to może łaska na Ciebie s
                          > płynie- niezbadane sa wyroki boskie.

                          Zaraz, zaraz, o którym bogu teraz rozmawiamy? O ile wiem, to Bóg nie przewiduje kolejnych wcieleń.

                          > o i tutaj wykazujesz jakies rokowania na Nirvanę:)

                          To nie ta religia. ;)

                          > Zgadza sie, niie możesz poznać Boga, to nie kolega z sąsiedztwa- możesz go odcz
                          > uwać, kochać, zespalać się, czcić, kontemplować, możesz go nawet spożywać w Kom
                          > unii Św.- pełen wachlarz kontaktów, oprócz tego jednego rozumowego, ludzkim roz
                          > umkiem.

                          Nie mogę odczuwać, czegoś co w żaden sposób nie jest obecne w otaczającej nas rzeczywistości. A spożywanie Boga to bardzo ciekawa kwestia. Zwyczaj ten nawiązuje do rytualnego kanibalizmu z dość zamierzchłych czasów. To bardzo ciekawe zjawisko. :)
                          • sisi_kecz Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 10.03.11, 11:47
                            Przecież wiem o tym nie od dziś i wcale mnie to nie martwi. :)'

                            To była ironia.
                            Z daleka znać od Ciebie wojującego ateistę.
                            Nie możesz chyba spać spokojnie, więdząc ze ludzie wierzą w Boga i z pobudek altruistycznych, jak mniemam, próbujesz zerwać im z oczu te ograniczające klapki;)

                            Jak widać, na każdą wzmiankę o Bogu przystapisz do oswiecania zatrutych "opium dla ludu" baranów.
                            Twoje pytania są nie na miejscu.
                            Czlowiek wierzący nie może sie do nich odnieść, bo nie ma płaszczyzny na której można ustanowić podstawy dyskusji.
                            Nie chodzi o jakąs niechęć do ateisty, ale wybacz: pytanie, z kim uprawia seks Jahwe?
                            Jest jak pytanie: Twoja siostra zawsze obcviaga menelom?
                            Opowiesz- ona im nie obciąga- to już schodzisz do poziomu bezczela ,ktory Cie o to pyta
                            Nie odpowiesz- bezczel bedzie miał swoją interpretację.
                            Więc to bez sensu.

                            Jak mowia chrześcijanie: trzeba dawać swiadectwo swoim życiem,
                            a nie wdawac sie w pyskówki o detalach ustaleń z Soboru XVII.

                            > Zaraz, zaraz, o którym bogu teraz rozmawiamy? O ile wiem, to Bóg nie przewiduje
                            > kolejnych wcieleń.'

                            Bóg jest tylko jeden, jest jego nieskończona liczba, jest w każdej postaci i nigdzie nie przebywa.
                            Zadałeś kolejne pytanie z całkiem innej płaszczyzny- z płaszczyzny umysłowego postrzegania:)

                            To nie ta religia. ;)'
                            j.w.

                            Dyskutuję tylko o poglądach swoich i innych, więc nie próbu
                            > j mnie "uciszać", sugerująć, że moje prawo do dyskusji obraża światopogląd wier
                            > zących. '

                            Wiesz, ja jestem wierząca, więc jak powiem, ze mnie obrażasz, to co zrobisz?

                            Nie mogę odczuwać, czegoś co w żaden sposób nie jest obecne w otaczającej nas r
                            > zeczywistości'


                            Wiem, ze nie potrafisz, ale właśnie wysyłam w Twoją stronę pozytywny ładunek energii, może poluzujesz swoje ramy postrzegania i na te duchowe.
                            Uważaj! z lewej strony nadlatuje ;)

                            A spożywanie Boga to bardzo ciekawa kwestia. Zwyczaj ten nawiązu
                            > je do rytualnego kanibalizmu z dość zamierzchłych czasów. To bardzo ciekawe zja
                            > wisko. :)

                            hehehehehe:)
                            To nie jest kanibalizm, tylko jedzenie chleba, pod postacią którego jest Bóg- podobno,
                            ja tam nie wiem ,ale tego nie obśmiewam głupimi porównaniami.

                            pozdro!




                            "Mąż działa mi bez przerwy,
                            raz na zmysły , raz na nerwy"
                            Sztaudynger
                            • gravedigger1 Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 10.03.11, 12:11
                              sisi_kecz napisała:

                              > To była ironia.

                              Co było ironią?

                              > Z daleka znać od Ciebie wojującego ateistę.
                              > Nie możesz chyba spać spokojnie, więdząc ze ludzie wierzą w Boga i z pobudek al
                              > truistycznych, jak mniemam, próbujesz zerwać im z oczu te ograniczające klapki;)

                              To bardzo ciekawe, co piszesz, bo na innym forum inny ateista widzi we mnie kryptokatolika, a nawet duchwonego, który udaje ateistę. :) :)

                              Nie chcę nikomu klapek zrywać, tylko chcę potrenować swój mózg w ferworze dsykusji. :)

                              > Jak widać, na każdą wzmiankę o Bogu przystapisz do oswiecania zatrutych "opium
                              > dla ludu" baranów.

                              O nie, sisi, to tylko Twoja projekcja wynikająca być może z syndromu oblęzonej twierdzy. ;) Nie uważam wierzących za baranów, ale chcę poznać ich argumenty, ich motywacje i sposób w jaki tłumaczą rzeczywistość i jak w niej postrzegają rolę Boga.

                              > Twoje pytania są nie na miejscu.
                              > Czlowiek wierzący nie może sie do nich odnieść, bo nie ma płaszczyzny na której
                              > można ustanowić podstawy dyskusji.

                              Płaszczyzny nie ma tylko wtedy, gdy czlowiek wierzący nie akceptuje ateistycznego poglądu na świat. Ja akceptują pogląd religijny, więc widzę płąszczyznę do dyskusji.

                              > Nie chodzi o jakąs niechęć do ateisty, ale wybacz: pytanie, z kim uprawia seks
                              > Jahwe?

                              Moja droga sisi, sama napisałaś, że różni bogowie uprawiają seks z innymi bogami. Logiczne zatem było pytanie dotyczące Jahwe. Ty postawiłaś pod swoim tekstem uśmiech z przymrużeniem oka / ;) /, a ja wypowiedziałem się w podobnej konwencji wstawiając taki sam uśmiech z przymrużeniem oka na końcu. Dla mnie to konwencja żartobliwa. ;)

                              > Jest jak pytanie: Twoja siostra zawsze obcviaga menelom?
                              > Opowiesz- ona im nie obciąga- to już schodzisz do poziomu bezczela ,ktory Cie o
                              > to pyta
                              > Nie odpowiesz- bezczel bedzie miał swoją interpretację.
                              > Więc to bez sensu.

                              Jeżeli to pytanie uważam za będace ponizej mojego poziomu, to je ignoruję i mam w nosie, co pomyśli sobie menel. Jeśli więc jestem dla Ciebie menelem, pytając o seks Boga, to zignoruj to pytanie i mnie samego, a wtedy udowodnisz sobie, że jesteś lepsza.

                              > Jak mowia chrześcijanie: trzeba dawać swiadectwo swoim życiem,
                              > a nie wdawac sie w pyskówki o detalach ustaleń z Soboru XVII.

                              No właśnie, dawaj to świadectwo i zignoruj moje pytania. Po co zniżasz się do mojego poziomu?

                              > Bóg jest tylko jeden, jest jego nieskończona liczba, jest w każdej postaci i ni
                              > gdzie nie przebywa.
                              > Zadałeś kolejne pytanie z całkiem innej płaszczyzny- z płaszczyzny umysłowego p
                              > ostrzegania:)

                              Ustal zeznania w kwestii Boga, to będziemy mogli porozmawiać. :)

                              >> To nie ta religia. ;)'
                              > j.w.

                              > j.w. :)

                              j.w. :)

                              > Wiesz, ja jestem wierząca, więc jak powiem, ze mnie obrażasz, to co zrobisz?

                              Nic. Poradzę Ci jedynie, żebyś "mnie" wygasiła, ponieważ nie zrezygnuję z prawa do wyrażania swoich poglądów. Mam takie same prawa jak Ty.

                              > Wiem, ze nie potrafisz, ale właśnie wysyłam w Twoją stronę pozytywny ładunek en
                              > ergii, może poluzujesz swoje ramy postrzegania i na te duchowe.
                              > Uważaj! z lewej strony nadlatuje ;)

                              Twój ładunek działa tylko na tych, którzy wierzą w jego działanie. Ja nie wierzę. :)

                              > hehehehehe:)
                              > To nie jest kanibalizm, tylko jedzenie chleba, pod postacią którego jest Bóg- p
                              > odobno,
                              > ja tam nie wiem ,ale tego nie obśmiewam głupimi porównaniami.

                              Zauważ, że nigdzie nie napisałem, że jest to kanibalizm. Napisalem, że jest to zwyczaj, który nawiązuje do rytualnego kanibalizmu, ponieważ polega on (ten zwyczaj) na symbolicznym spożywaniu ciała i krwi człowieka. I nie obśmiewam tego zwyczaju, bo ma on bardzo głęboki sens.
                              • sisi_kecz Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 10.03.11, 12:49
                                Co było ironią?

                                tekst: "Zmartwię Cię ,ale..." do "...wojującego ateistę."

                                To bardzo ciekawe, co piszesz, bo na innym forum inny ateista widzi we mnie kry
                                > ptokatolika, a nawet duchwonego, który udaje ateistę. :) :) '

                                a wiesz, co ja widzę: osobę poszukującą.
                                Może sie mylę, ale raczej nie wchodzisz na forum Pluszowe Misie, by popytać uczestników; co widzą w tych pelnych roztoczy, kiczowatych badziewiach?
                                Chodzisz tam, gdzie coś Cie nurtuje.

                                sama napisałaś, że różni bogowie uprawiają seks z innymi bogam
                                > i. Logiczne zatem było pytanie dotyczące Jahwe. Ty postawiłaś pod swoim tekstem
                                > uśmiech z przymrużeniem oka / ;) '

                                Mrugnęłam, bo całe pytanie założycielskie watku jest jakby do dzieci z przedszkola ułozone.
                                Bo do nich sie mowi takim językiem o Bogu: Pan Bóg cieszy sie, kiedy słuchasz rodziców, itp.
                                I w tej personifikującej konwencji napisałam przykłady bóstw, które miały płeć wg ich wyznawców. Nie wiem czy wszystkie sie ze sobą seksiły wg danych mitów, ale mogły ;)
                                Nawet odpisałam Ci na pytanie: a Jahwe?, bo paniała że to również żart.
                                Ale już potem te rozwazania o płci Jahwe i jego relacji z Maryją wydaly mi sie zbyt infantylne, by byc chociaż zartem.
                                Więc tam juz sie nie wypowiadam, jak mozesz zauważyć- bo właśnie jest to poniżej mojego poziomu.


                                Ustal zeznania w kwestii Boga, to będziemy mogli porozmawiać. :)'

                                już lecę ustalać ;)
                                taki niby liberał, a ciągle w konwencji poleceń żartuje...

                                nawiązuje do rytualnego kanibalizmu, ponieważ polega on (ten zwy
                                > czaj) na symbolicznym spożywaniu ciała i krwi człowieka. I nie obśmiewam tego z
                                > wyczaju, bo ma on bardzo głęboki sens.'

                                Kanibalizm ma wydźwięk pejoratywny i mało kto zna genezę zwyczaju inną niż chęć podreperowania zapasów w spiżarni plemienia, lub zrobienia rarytasowego mięsa na obiad, ewentualnie pokazania drugiemu plemieniu, kto rządzi.
                                Jesli nie liczysz sie z tym, ze mozesz tym porównaniem obrazić ludzi, którzy spożywając Komunię odczuwają duchowe przeobrażenie w sobie, to mijasz sie z kulturą osobistą.

                                Twój ładunek działa tylko na tych, którzy wierzą w jego działanie. Ja nie wierz
                                > ę. :)'

                                Proszę podaj, skąd masz takie przekonanie że nie wierząc, nie łapiesz tej wymiany energii, na podstawie jakich niepodważalnych dowodów to ustaliłeś?
                                aaaa? Panie wymagający dowodów sądowych,
                                jakie Ty masz kwity, że to nie zaszło ?:)

                                pozdro !
                                • gravedigger1 Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 10.03.11, 14:26
                                  sisi_kecz napisała:

                                  >> Co było ironią?
                                  >
                                  > tekst: "Zmartwię Cię ,ale..." do "...wojującego ateistę."

                                  Ok, no to już rozumiem. Chyba... ;)

                                  > a wiesz, co ja widzę: osobę poszukującą.
                                  > Może sie mylę, ale raczej nie wchodzisz na forum Pluszowe Misie, by popytać ucz
                                  > estników; co widzą w tych pelnych roztoczy, kiczowatych badziewiach?
                                  > Chodzisz tam, gdzie coś Cie nurtuje.

                                  Możesz widzieć, co Ci się podoba. Punkt widzenia zależy przecież od punktu siedzenia. :) A jeśli chodzi o szukanie, to tak, szukam. Szukam kogoś z kim można interesująco pogadać. Seks i religia to tematy wzbudzające ogromne emocje, więc o ciekawą dyskusję łątwiej jest na forum o seksie i religii, niż na forum o kolekcjonowaniu pluszowych zabawek. :)

                                  Ten ateista widzący we mnie kryptokatolika, ma po prostu inny punkt widzenia. Dla niego religia to samo zło i twierdzi wszędzie, że udowodniono nieistnienie Boga, a ja bronię religii, ponieważ widzę w niej rzeczy dobre (oprócz złych). Twierdzę też, że ani istnienia, ani nieistnienia Boga nie da się udowodnić. Dlatego też ten ateista ogromnie się na mnie oburza i snuje teorie spiskowe o moim kryptokatolicyzmie i moim udawaniu ateisty. Jak widzisz, ocena poglądów tego samego człowieka może być calkiem różna (ba nawet przeciwstawna) w wykonaniu ludzi o róznych poglądach. Dlatego rozumiem Twoją ocenę mnie samego. :)

                                  > Mrugnęłam, bo całe pytanie założycielskie watku jest jakby do dzieci z >przedszkola ułozone. Bo do nich sie mowi takim językiem o Bogu: Pan Bóg cieszy >sie, kiedy słuchasz rodziców, itp.

                                  Sisi, właśnie o to chodzi. O żartobliwą dyskusję, a nie pełne zadęcia rozważania o seksie i Bogu. Jesli chcesz zadęcia, to idź do kościoła. :) A Bóg jako istota doskonała musiałby mieć poczucie humoru, więc sam by się z siebie uśmiał. :)

                                  > Nawet odpisałam Ci na pytanie: a Jahwe?, bo paniała że to również żart.
                                  > Ale już potem te rozwazania o płci Jahwe i jego relacji z Maryją wydaly mi
                                  >sie zbyt infantylne, by byc chociaż zartem.
                                  > Więc tam juz sie nie wypowiadam, jak mozesz zauważyć- bo właśnie jest to >poniżej mojego poziomu.

                                  Masz prawo uważać moje uwagi o płci Jahwe i relacji z Marią za infantylne, tak jak ja mam prawo uważać za infantylne twierdzenie, że Maria została zapłodniona w sposób całkowicie duchowy.

                                  > Kanibalizm ma wydźwięk pejoratywny i mało kto zna genezę zwyczaju inną niż chęć
                                  > podreperowania zapasów w spiżarni plemienia, lub zrobienia rarytasowego mięsa
                                  > na obiad, ewentualnie pokazania drugiemu plemieniu, kto rządzi.
                                  > Jesli nie liczysz sie z tym, ze mozesz tym porównaniem obrazić ludzi, którzy sp
                                  > ożywając Komunię odczuwają duchowe przeobrażenie w sobie, to mijasz sie z kultu
                                  > rą osobistą.

                                  Jeśli kanibalizm kojarzy się tylko negatywnie, to nie moja wina. Ja znam "duchowe" aspekty kanibalizmu i do nich się odnosiłem.

                                  Ludzi obrazić mogę, jeśli wypowiadam się o nich samych lub ich bliskich. Wypowiadanie się o poglądach i wierzeniach należy do sfery wolności wypowiedzi, tak jak do tej sfery należy publiczne głoszenie i praktykowanie wierzeń religijnych. Mnie publiczne zachowania religijne, głoszenie wiary, wieszanie symboli religijnych w miejscach publicznych w żaden sposób nie obraża i dlatego domagam się, by wierzący szanowali moje prawo do głoszenia moich poglądów, tak jak ja szanuję ich prawo. Przecież, idąc śladem istniejących w naszym prawie przepisów, mógłbym tak jak ludzie religijni domagać się, by nie głosili oni swoich poglądów, bo obrażają one moje racjonalistyczne uczucia. Prawda, że byłoby to absurdem?

                                  > Proszę podaj, skąd masz takie przekonanie że nie wierząc, nie łapiesz tej wymia
                                  > ny energii, na podstawie jakich niepodważalnych dowodów to ustaliłeś?
                                  > aaaa? Panie wymagający dowodów sądowych,
                                  > jakie Ty masz kwity, że to nie zaszło ?:)

                                  Mam swoje własne doświadczenie i to mi wystarczy, żeby być pewnym w praktycznym wymiarze, bo oczywiście matematycznej pewności równej "1" nie mam i nie może mieć jej nikt głoszący poglądy dotyczące sfery wiary lub niewiary. :)

                                  Zauważ, że ja nie chcę żadnych dowodów na istnienie lub nieistnienie Boga. Nie potrzebuję ich, tak jak nie potrzebuję Boga, żeby żyć i robić rzeczy dobre i złe. Wierzący też takich dowodów nie potrzebują, bo mają swoją wiarę, a wiara z dowodami nie ma nic wspólnego. :)
                                  • sisi_kecz Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 10.03.11, 15:18
                                    ocena poglądów tego samego człowieka może być calkiem różna (ba nawet przeciwstawna) w wykonaniu ludzi o róznych poglądach. Dlatego rozumiem Twoją ocenę mnie samego. :)'

                                    ale masz swoją własną ocenę siebie? bo mnie ten Twój relatywizm ciągle osłabia ;)
                                    Tak dla spokojności chciałabym wiedzieć, że nie zagubiłeś sie w poszukiwaniach.

                                    Sisi, właśnie o to chodzi. O żartobliwą dyskusję, a nie pełne zadęcia rozważani
                                    > a o seksie i Bogu. Jesli chcesz zadęcia, to idź do kościoła. :)'

                                    Lubię sie pośmiać, lubie kawały religijne, uwielbiam Sens Zycia czy Zywot Brian'a MontyPython'a i nie mam z tym problemu.
                                    Ale nauczyłam sie na mężu, że istotne w takich zartach,które słyszy wyznawca danej religii jest by:
                                    - nie żartowac z samej idei i sposobów jej przedstawienia, czyli np. nie robić burleski ze scen kluczowych dla religii, nie sprowadzać osób boskich do błaznów, imbecuyli, lub rozpustników czy innych powszechnie pogardzanych przywar.
                                    - zaś śmialo żartować z konwencji, z dewocji, ze slepej ufności w słowa plebana, z obrzędu i z religijnych wynaturzeń.

                                    Dla chrzescijanina np. Maryja jest jego duchową Matką, uznaje ja za patronkę, pod jej obrone itd. Jest to dla niego własnie BLISKA OSOBA- nie obrażasz matki rozmowcy, bardzo dobrze, nie obrażaj też jego duchowej matki.

                                    mam prawo uważać za infantylne twierdzenie, że Maria została zapłodniona
                                    > w sposób całkowicie duchowy.'

                                    Co to za problem dla Boga przekazać swojego Ducha w postaci embrionu w macicę danej kobiety? In vitro sprzed 2 tysiecy lat.
                                    Bóg stworzył wszystkie formy życia we Wrzechświecie, a nie może stworzyć jednego czlowieka w konkretnym miejscu i czasie?
                                    Moim zdaniem to jest spójna wizja i nie nazwałabym tego infantylizmem, tylko wiarą w boski kreacjonizm.
                                    Inna rzecz, że skoro poród odbyl sie naturalnie (nie tak jak poród Ateny, która wyskoczyła Zeusowi z czaszki), to i tak nastąpiła defloracja ;)

                                    Trudno jest nie mieszać podstawowych prawd wiary z tym całym narzutem, jaki dokonali później sami wyznawcy, z kapłanami na czele , doprawiając to patriarchalnym systemem kultury. Ta mieszanka bywa niestrawna.
                                    Ale warto to odzielać, bo tak jak wspominałeś, w rdzeniu są rzeczy dobre i wartościowe.

                                    pozdro!

                                    -
                                    Mężczyzna jest zwierzęciem niedomyślnym.
                                    Jest prosty jak budowa syfonu. A syfon się nie domyśla.
                                    by Cejrowski
                                    • gravedigger1 Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 10.03.11, 16:04
                                      sisi_kecz napisała:

                                      > ale masz swoją własną ocenę siebie? bo mnie ten Twój relatywizm ciągle osłabia;)
                                      > Tak dla spokojności chciałabym wiedzieć, że nie zagubiłeś sie w poszukiwaniach.

                                      Relatywizm poglądów i ocen jest faktem, droga sisi. :)

                                      Mam swoją własną ocenę siebie i jestem świadom, że to ocena relatywna (subiektywna). Ta świadomość nie jest dla mnie żadnym problemem, ponieważ z doświadczenia wiem, że nie ma ocen w pełni obiektywnych, a jednak ludzie żyją od milionów lat i świat się nie wali. :) Dla siebie jestem po prostu sobą, bytem indywidualnym istniejącym w określonym środowisku i wchodzącym w relacje z innymi bytami indywidualnymi, które działają w podobny choć nie taki sam sposób. :)

                                      > Lubię sie pośmiać, lubie kawały religijne, uwielbiam Sens Zycia czy Zywot Brian
                                      > 'a MontyPython'a i nie mam z tym problemu.
                                      > Ale nauczyłam sie na mężu, że istotne w takich zartach,które słyszy wyznawca d
                                      > anej religii jest by:
                                      > - nie żartowac z samej idei i sposobów jej przedstawienia, czyli np. nie robić
                                      > burleski ze scen kluczowych dla religii, nie sprowadzać osób boskich do błaznów
                                      > , imbecuyli, lub rozpustników czy innych powszechnie pogardzanych przywar.

                                      No widzisz, i tu się nie zgadzamy. Ja uważam, że z samej idei też można, a nawet trzeba żartować, trzeba ją kwestionować, ponieważ jak uczy nas historia nawet najbardziej szczytne idee wykorzystywane są do czynienia zła (często zła potwornego). Traktowanie idei jako nienaruszalną świętość, "wszeczepianie" ludzim przekonania o zakazie kwestionowania idei choćby przez żart to prosta droga do wykorzystania tej idei do władzy nad ludzkimi umysłami i w efekcie do czynienia zła przy wykorzytaniu umysłów zniewolonych.

                                      > Dla chrzescijanina np. Maryja jest jego duchową Matką, uznaje ja za patronkę, p
                                      > od jej obrone itd. Jest to dla niego własnie BLISKA OSOBA- nie obrażasz matki r
                                      > ozmowcy, bardzo dobrze, nie obrażaj też jego duchowej matki.

                                      Ale przecież Maria była kobietą. Pytanie o seks nie uwłacza jej w żaden sposób, bo seks to rzecz ludzka, a Maria nie była nadczłowiekiem.

                                      Dość interesujące jest to, że jako obraźliwe traktujesz pytanie o "seks" Boga z Marią, a przecież seks sam w sobie nie jest zły. Wprost przeciwnie! Ciekawe jest to, że wierzący reagują oburzeniem na takie pytanie. Świadczy to o tym jak śilnie wdrukowane jest negatywne nastawienie do seksu wynikające z korzeni naszej kultury.

                                      Dla mnie seks Boga z Marią byłby czymś niezwykle pięknym, bo boskim i dawałby mi możliwość traktowania seksu jako mistycznego przeżycia. :)

                                      > Co to za problem dla Boga przekazać swojego Ducha w postaci embrionu w macicę d
                                      > anej kobiety? In vitro sprzed 2 tysiecy lat.

                                      Żaden problem, jeśli wierzy się infantylnie w zapłodnienie przez Ducha. Powtarzam, dla mnie to jest wiara infantylna, tak jak dla Ciebie infantylne jest pytanie o "seks" Boga z Marią.

                                      > Bóg stworzył wszystkie formy życia we Wrzechświecie, a nie może stworzyć jedneg
                                      > o czlowieka w konkretnym miejscu i czasie?

                                      Jeżeli stworzyłby wszystkie formy życia, to mógłby stworzyć i jednego człowieka, ale formy życia powstały w okresie kilku miliardów lat w wyniku ewolucji.

                                      > Moim zdaniem to jest spójna wizja i nie nazwałabym tego infantylizmem, tylko wi
                                      > arą w boski kreacjonizm.

                                      Rozumiem, że dla Ciebie to nie jest infantylizm, ale dla mnie jest, ponieważ "doniesienia" o stworzeniu człowieka nie trzymają się kupy i są sprzeczne z ustaleniami nauki. Te ustalenia nie wykluczją oczywiście istnienia Boga, ale wykluczają stoworzenie człowieka przez Boga.

                                      > Trudno jest nie mieszać podstawowych prawd wiary z tym całym narzutem, jaki dok
                                      > onali później sami wyznawcy, z kapłanami na czele , doprawiając to patriarchaln
                                      > ym systemem kultury. Ta mieszanka bywa niestrawna.
                                      > Ale warto to odzielać, bo tak jak wspominałeś, w rdzeniu są rzeczy dobre i wart
                                      > ościowe.

                                      Nie ma podstawowych prawd wiary tylko podstawowe prawdy różnych wiar, ponieważ wiary są wytworem różnych kultur. Dlaczego niby wiara chcrześcijańska miałaby być bliższa prawdy niż inne wiary?
                                      • sisi_kecz Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 10.03.11, 18:15
                                        Ja uważam, że z samej idei też można, a nawe
                                        > t trzeba żartować, trzeba ją kwestionować, ponieważ jak uczy nas historia nawet
                                        > najbardziej szczytne idee wykorzystywane są do czynienia zła (często zła potwo
                                        > rnego).'

                                        to podaj mi jakąś idee religijna, z której trzeba zartować, bo może uczynić zło?

                                        żartowac można z interpretacji idei, nie z samej idei- ale czekam na przykład.

                                        "Kochaj bliźniego, jak siebie samego"
                                        "Życie jest źródłem cierpienia,
                                        "
                                        po co żartować z prawdy?
                                        nie ma zakazu, ale czy to ją jakoś ulepsza?

                                        Ale przecież Maria była kobietą. Pytanie o seks nie uwłacza jej w żaden sposób,
                                        > bo seks to rzecz ludzka, a Maria nie była nadczłowiekiem.'

                                        Chodzi o to, ze Bóg nie uprawiał z nią seksu. To nie była kochanka Boga. Tylko zona Józefa i zostało jej powierzone zadanie wydania na świat Syna Boga, a nie uprawianie seksu.
                                        Jakbym ja to wymyslała, to na pewno seks taki bez grawitacji by był i pył gwiezdny wokół, ale chrzescijanie wierzą w taki przekaz, wiec ich nie nachodzimy z pytaniami: a może sie bzykali? bo to niegrzeczne i niedelikatne.


                                        > Żaden problem, jeśli wierzy się infantylnie w zapłodnienie przez Ducha.'

                                        Ciała nie było po śmierci Chrystusa- nie zapominaj o tym. Historia jest konsekwentna- Chrystus był Bogiem, ktory objawił sie w ciele- ale to było złudzenie dla naszych zmysłow, bo ognistego krzewu nie mozna by było ukrzyzować;)

                                        Nie tkwij w okowach ograniczeń cielesnych. Jogini nie jedza, a żyją i sprawdzano ich klinicznie.
                                        Einstein dematerializował i teleportował okręty wojenne, guzy znikają od dotknięcia ręki uzdrowiciela, a sen potrafi być proroczy. To są zjawiska udowodnione, chociaż nie są boskimi dzialaniami tylko niezbadanymi dotąd przepływani energii- a Ty dziwisz sie takiemu prostemu dogmatowi opisanymi jako Boża wola w Ewangelii?
                                        Ktoś Ci obiecał , że wiara w Boga jest racjonalna, kto taki?

                                        Jeżeli stworzyłby wszystkie formy życia, to mógłby stworzyć i jednego człowieka
                                        > , ale formy życia powstały w okresie kilku miliardów lat w wyniku ewolucji.'

                                        Wiesz, ze teoria ewolucji jest ostatnio na cenzurowanym w swiecie nauki?
                                        Nie wyjasnia bowiem, co powoduje mutacje. Moze Bóg?
                                        A kiedy małpa zaczęła mieć świadomość i stała sie człowiekiem? W wyniku rąbnięcia o drzewo?

                                        Nie ma podstawowych prawd wiary tylko podstawowe prawdy różnych wiar, ponieważ
                                        > wiary są wytworem różnych kultur. Dlaczego niby wiara chcrześcijańska miałaby b
                                        > yć bliższa prawdy niż inne wiary?'

                                        Czy wiesz, ze DalajLama mowi iż wierzy iż Chrystus był Bogiem?
                                        Uczmy sie od autorytetów duchowych, że jest jeden Bóg a nazwano go językami wszystkich narodów i zasady sa wszędzie podobne: dązenie do dobra i doskonalenia sie, szacunek do zycia, wiara w przejście ze stanu doczesnego w duchowy, itp..

                                        pozdro!


                                        >
                                        • gravedigger1 Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 11.03.11, 10:12
                                          sisi_kecz napisała:

                                          > to podaj mi jakąś idee religijna, z której trzeba zartować, bo może uczynić zło?

                                          Sama idea zła uczynić nie może. Ale każda idea zakłądająca istnienie świętych dogmatów może być wykorzystywana do manipulowania ludźmi i czynienia rzeczy złych.

                                          > żartowac można z interpretacji idei, nie z samej idei- ale czekam na przykład.

                                          Można zartować z samej idei. Wynika to z prawa wolności wyrażania poglądów.

                                          > po co żartować z prawdy?
                                          > nie ma zakazu, ale czy to ją jakoś ulepsza?

                                          Widzisz, prawda to pojęcie względne. Np. stwierdzenie Bóg istnieje, to dla jednego prawda, a dla kogoś innego to może być żart.

                                          > Chodzi o to, ze Bóg nie uprawiał z nią seksu. To nie była kochanka Boga. Tylko
                                          > zona Józefa i zostało jej powierzone zadanie wydania na świat Syna Boga, a nie
                                          > uprawianie seksu.
                                          > Jakbym ja to wymyslała, to na pewno seks taki bez grawitacji by był i pył gwiez
                                          > dny wokół, ale chrzescijanie wierzą w taki przekaz, wiec ich nie nachodzimy z p
                                          > ytaniami: a może sie bzykali? bo to niegrzeczne i niedelikatne.

                                          Nie napisałem, że Bóg uprawiał z nią seks, ale doszło do zpłodnienia, więc pytanie o seks jest uzasadnione. Rozumiem, że to może być odczytane jako niegrzeczne i niedelikatne, ale to moje prawo do swobodnego głoszenia poglądów. Ludzie wierzący mają prawo do głoszenia swoich, a mnie knostytucja gwarantuje podobne prawo.

                                          > Ciała nie było po śmierci Chrystusa- nie zapominaj o tym. Historia jest konsekw
                                          > entna- Chrystus był Bogiem, ktory objawił sie w ciele- ale to było złudzenie dl
                                          > a naszych zmysłow, bo ognistego krzewu nie mozna by było ukrzyzować;)

                                          To nie było złudzenie. Chrystus był człowiekeim z krwi i kości.

                                          > Nie tkwij w okowach ograniczeń cielesnych. Jogini nie jedza, a żyją i sprawdzan
                                          > o ich klinicznie.

                                          Lubię cielesność. Nie widzę w niej nic złego, wprost przeciwnie. :) A człowiek jest jednością cielesno duchową.

                                          > Einstein dematerializował i teleportował okręty wojenne, guzy znikają od dotkni
                                          > ęcia ręki uzdrowiciela, a sen potrafi być proroczy. To są zjawiska udowodnione,
                                          > chociaż nie są boskimi dzialaniami tylko niezbadanymi dotąd przepływani energ
                                          > ii- a Ty dziwisz sie takiemu prostemu dogmatowi opisanymi jako Boża wola w Ewan
                                          > gelii?

                                          Udowodniono deamterializcję i teleportację okrętu wojenego? No, no, ciekawe. :)

                                          > Ktoś Ci obiecał , że wiara w Boga jest racjonalna, kto taki?

                                          A po co ktoś miałby mi obiecywać coś takiego? :)

                                          > Wiesz, ze teoria ewolucji jest ostatnio na cenzurowanym w swiecie nauki?
                                          > Nie wyjasnia bowiem, co powoduje mutacje. Moze Bóg?

                                          No tak, teoria ewolucji jest na cenzurownaym, a teleprtację okrętu udowodniono. Bardzo ciekawe podejście. :)
                                          Jest oczywiste, że teoria ewolucji to tylko pewne przybliżenie. Tak jest z większoscią teorii naukowych - są weryfikowalne i weryfiowane, ale dośc opisują zjawiska fizyczne na tyle dobrze, że można na ich podstawie konstruować rzeczywiste urządzenia i tworzyć różne działające systemy.

                                          Mutacje to proces przypadowych zmian. A dlaczego zdarzają się przypadki? Pewnie z woli Boga. :)

                                          > A kiedy małpa zaczęła mieć świadomość i stała sie człowiekiem? W wyniku rąbnięc
                                          > ia o drzewo?

                                          Nie wiadomo, kiedy, ale brak tej wiedzy niczego nie dowodzi.

                                          > Czy wiesz, ze DalajLama mowi iż wierzy iż Chrystus był Bogiem?
                                          > Uczmy sie od autorytetów duchowych, że jest jeden Bóg a nazwano go językami wsz
                                          > ystkich narodów i zasady sa wszędzie podobne: dązenie do dobra i doskonalenia s
                                          > ie, szacunek do zycia, wiara w przejście ze stanu doczesnego w duchowy, itp..

                                          I dobrze, że mówi. Ma do tego prawo. Ale z tego, że ktoś coś mówi na temat bogów niewiele wynika. Ja też mogę powiedzieć, co chcę.
                                          • sisi_kecz Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 11.03.11, 13:05
                                            Nie napisałem, że Bóg uprawiał z nią seks, ale doszło do zpłodnienia, więc pyta
                                            > nie o seks jest uzasadnione. Rozumiem, że to może być odczytane jako niegrzeczn
                                            > e i niedelikatne, ale to moje prawo do swobodnego głoszenia poglądów. Ludzie wi
                                            > erzący mają prawo do głoszenia swoich, a mnie knostytucja gwarantuje podobne pr
                                            > awo.'

                                            Niezly interes proponujesz zatem: ja bedę popierał, abyście wieszali swoje krzyże gdzie chcecie, ale za to będę sie nabijał z wszystkiego co wierzycie, nazywając to infantylizmem.
                                            A wiesz, ze jest taki paragraf, ktory zabrania obrażania uczuć religijnych? Jest on często nadużywany przez różnych oszołomów, ale nikt nie twierdzi, że samo jego istnienie jest zbędne. Więc nie łam prawa, pod szyldem niby bezgranicznej tolerancji i wolności wyrażania poglądów.
                                            Wiesz, jak jest: Twoja wolność kończy sie tam, gdzie zaczyna sie wolność drugiego człowieka.
                                            A on nie chce być krytykowany za wyznawaną wiarę, więc musisz zachowa sowje uwagi dla siebie.
                                            Tego wymaga dobre funkcjonowanie w stadzie ;)

                                            Chrystus był Bogiem, ktory objawił sie w ciele- ale to było złudze
                                            > nie dl
                                            > > a naszych zmysłow, bo ognistego krzewu nie mozna by było ukrzyzować;)
                                            >
                                            > To nie było złudzenie. Chrystus był człowiekeim z krwi i kości.'

                                            Dla Twoich oczu i dla niedowiarka Tomasza to zrobił, dał sobie dotknąć rany.
                                            Wierzący nie potrzebują pobierać mu DNA , po prostu wierzą.
                                            Ile jest świadectw kontaktu z Bogiem w formie głosu, ducha, postaci, światła, znaku- jesli Bóg chce coś przekazać konkretnie, to musi przybrac postać, którą potrafi odebrać zmysłami i dziecko z Fatimy i prosta polska zakonnica i posiadający oczy mieszkańcy Medżugorje.
                                            Ale Bóg kontaktuje sie z też z człowiekiem w sposób pozazmysłowy, obdarzając go swoją łaską, spełniając prośby, reagując na modlitwę podniesieniem go na duchu, czy po prostu uczestnicząc w jego życiu.
                                            Jeli chciał przemowić do ludzi, w taki sposób że przysłal do nich swojego Syna- to przynajmniej ja, nie odbieram tego że ma w niebie syna i wykopał go na Ziemię żeby trochę " na ludzi wyszedł" , tylko ze to Bóg przybrał taką postać do kontaktu z nami.
                                            Ten "człowiek" wszystko nam przekazał, umarł zmartwychwstał zaraził miłością silniejsza niż śmierć i zniknął.Pociągnął pół świata za tym "człowiekiem", więc chyba trafił i marketingowo i z pijarem w ludzką specyfikę ;)
                                            Nie wiem dlaczego większość z nas nie potrafi kontaktować sie telepatycznie, ani odbierać sygnalów z równoległej rzeczywistości- takie mamy ograniczenie, że tylko oczami widzimy, uszami słyszymy, a ustami mowimy.
                                            Może dlatego Bóg nie zrzuci na środek Stadionu Narodowego w czasie meczu otwarcia Euro 2012, Wielkiego Doskonałego Bloku Granitu ale moze sie mylę.

                                            Ty PRAWDOPODOBNIE uważasz 9tekst po korekcie), ze można kochac, być dobrym i wartościowym bez wiary w Boga i tych całych pierdół, które wydają sie śmieszne wykształconemu racjonaliście.
                                            Że wiara jest wyrazem słabości i poszukiwania sensu w trwodze przed nieuchronnością śmierci.
                                            Ze ludzie potrzebują w coś wierzyć, bo nie potrafią sami o obie stanowić i soba kierować.

                                            Ja wierzę że mam Boga w sobie i poprzez mentalna pracę, go w końcu odnajdę. Wtedy usiądę naprzeciw siebie, zupełnie pozbawiona cielesnych balastów i trosk, będę patrzyc na swoje Boskie Ja i trwać w uśmiechu duszy.

                                            Taką mam wizję i strasznie mnie do tego ciągnie.
                                            I tak sie ciesze, że ją mam.
                                            Tak sie cieszę.

                                            > Udowodniono deamterializcję i teleportację okrętu wojenego? No, no, ciekawe. :)'

                                            a czytałam o tym kupę czasu temu.Świadkowie i obliczenia, wszystko tam było tylko zatajone, bo jakis okręt wraz z załoga został już na zawsze w innym wymiarze ;)

                                            pozdro!
                                            • gravedigger1 Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 14.03.11, 10:24
                                              sisi_kecz napisała:

                                              > Niezly interes proponujesz zatem: ja bedę popierał, abyście wieszali swoje krzy
                                              > że gdzie chcecie, ale za to będę sie nabijał z wszystkiego co wierzycie, nazywa
                                              > jąc to infantylizmem.

                                              To jest bardzo uczciwy interes - wolność słowa za wolność słowa.

                                              > A wiesz, ze jest taki paragraf, ktory zabrania obrażania uczuć religijnych? Je
                                              > st on często nadużywany przez różnych oszołomów, ale nikt nie twierdzi, że samo
                                              > jego istnienie jest zbędne. Więc nie łam prawa, pod szyldem niby bezgranicznej
                                              > tolerancji i wolności wyrażania poglądów.

                                              Jest taki paragraf, ale jest to paragraf ograniczający wolność wyrażania poglądów. Ja twierdzę (i nie tylko ja), że jest to paragraf niepotrzebny, a nawet szkodliwy.

                                              > Wiesz, jak jest: Twoja wolność kończy sie tam, gdzie zaczyna sie wolność drugie
                                              > go człowieka.
                                              > A on nie chce być krytykowany za wyznawaną wiarę, więc musisz zachowa sowje uwa
                                              > gi dla siebie.
                                              > Tego wymaga dobre funkcjonowanie w stadzie ;)

                                              Wiesz, politycy też nie chcą być krytykowani, ale jako osoby publiczne są, i to bardzo często. A jeśli o wolność chodzi, to wierzący dostali prawo publicznego głoszenia i praktykowania swojego wyznania. A zatem z mocy konstytucji wchodzą oni w przeztrzeń publiczną, w tym również moją, ze swoimi poglądami i praktykami. Skoro wierzący chcą istnieć ze swoją religią w przestrzeni publicznej, wkraczając w ten spośób w zakres wolności osób niewierzących lub przedstawicieli innych wyznań, to sami muszą pogodzić się na wejście w zakres swojej wolności przez osoby o innych poglądach.

                                              Ja też nie chciałbym być krytykowany np. przez wierzących, ale mają oni do tego prawo i ja to prawo akceptuję. Oni muszą zaakceptować prawo innych do krytyki.

                                              > Dla Twoich oczu i dla niedowiarka Tomasza to zrobił, dał sobie dotknąć rany.
                                              > Wierzący nie potrzebują pobierać mu DNA , po prostu wierzą.

                                              Nie zmienia to faktu, że Jezus był "Bogiem, który stał się czlowiekiem", czyli był z krwi i kości.

                                              > Ile jest świadectw kontaktu z Bogiem w formie głosu, ducha, postaci, światła, z
                                              > naku- jesli Bóg chce coś przekazać konkretnie, to musi przybrac postać, którą p
                                              > otrafi odebrać zmysłami i dziecko z Fatimy i prosta polska zakonnica i posiadaj
                                              > ący oczy mieszkańcy Medżugorje.
                                              > Ale Bóg kontaktuje sie z też z człowiekiem w sposób pozazmysłowy, obdarzając go
                                              > swoją łaską, spełniając prośby, reagując na modlitwę podniesieniem go na duchu
                                              > , czy po prostu uczestnicząc w jego życiu.

                                              Różne niezrozumiałe i zrozumiałe zjawiska można tłumaczyć istnieniem i działalnością Boga, ale można je też tłumaczyć w całkiem inny sposób.

                                              > Jeli chciał przemowić do ludzi, w taki sposób że przysłal do nich swojego Syna-
                                              > to przynajmniej ja, nie odbieram tego że ma w niebie syna i wykopał go na Ziem
                                              > ię żeby trochę " na ludzi wyszedł" , tylko ze to Bóg przybrał taką postać do ko
                                              > ntaktu z nami.
                                              > Ten "człowiek" wszystko nam przekazał, umarł zmartwychwstał zaraził miłością si
                                              > lniejsza niż śmierć i zniknął.Pociągnął pół świata za tym "człowiekiem", więc c
                                              > hyba trafił i marketingowo i z pijarem w ludzką specyfikę ;)

                                              To żaden dowód, ponieważ ludzie od dawna potrzebowali religii do tłumaczenia rzeczywistości. Nic dziwnego, że ktoś "wstrzelił" się w ich potrzeby. Ale oprócz religii chrześcijańskich są jeszcze inne, w których Bóg nie istnieje.

                                              > Ty PRAWDOPODOBNIE uważasz 9tekst po korekcie), ze można kochac, być dobrym i w
                                              > artościowym bez wiary w Boga i tych całych pierdół, które wydają sie śmieszne w
                                              > ykształconemu racjonaliście.
                                              > Że wiara jest wyrazem słabości i poszukiwania sensu w trwodze przed nieuchronno
                                              > ścią śmierci.
                                              > Ze ludzie potrzebują w coś wierzyć, bo nie potrafią sami o obie stanowić i soba
                                              > kierować.

                                              Wiara jest wyrazem ludzkiej naturu i nic więcej. Nie jest ani śmieszna, ani bezsensowna. Jest tylko jednym ze sposobów podejścia do otaczającej nas rzeczywistości i tego co siedzi w nas samych.

                                              > Ja wierzę że mam Boga w sobie i poprzez mentalna pracę, go w końcu odnajdę. Wte
                                              > dy usiądę naprzeciw siebie, zupełnie pozbawiona cielesnych balastów i trosk, bę
                                              > dę patrzyc na swoje Boskie Ja i trwać w uśmiechu duszy.

                                              A ja w to nie wierzę. Bez cielesnych balastów nie ma umysłu, nie ma czlowieka. Człowiek jest jednością i mrzonki o czytej duchowości nie na wiele się zdadzą.

                                              > Taką mam wizję i strasznie mnie do tego ciągnie.
                                              > I tak sie ciesze, że ją mam.
                                              > Tak sie cieszę.

                                              Ciesz się. ;) Ja cieszę się, że jestem sobą, że mam ciało i umysł i że mogę z tym robić różne ciekawe rzeczy. :)

                                              > a czytałam o tym kupę czasu temu.Świadkowie i obliczenia, wszystko tam było tyl
                                              > ko zatajone, bo jakis okręt wraz z załoga został już na zawsze w innym wymiarze;)

                                              No tak, informacje o istotach pozaziemskich, które są "w psoiadaniu" rządu USA też zostąły utajnione. ;)
                                              • sisi_kecz Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 14.03.11, 13:50
                                                To jest bardzo uczciwy interes - wolność słowa za wolność słowa. '

                                                Masz właściwie rację.
                                                Z tym że ja jestem przeciwniczka wieszania krzyża w instytucjach publicznych, jestem za laickim Państwem i za nie agitowaniem za żadnym światopoglądem, w taki sposób że nie idzie od tego uciec.
                                                Także mi tak samo nie podoba się Twoje "krytykowanie" religii, jak i święcenie szkół.
                                                Zresztą jesteś niewiarygodny w tym załozeniu, bo nie widzę abyś krytykował inne zjawiska społeczne. Upatrzyłeś sobie tych katoli, wyglada jakby lekcje religii byly traumą dla Ciebie i teraz latasz po forach mściciel po latach- ja Wam dołożę;)

                                                Nie widzę sensu w uderzaniu w tak delikatne, intymne sprawy jak to, w co kto wierzy.
                                                W sposób manifestacji tej wiary, realizowania jej szczytnych założeń, przejaskrawiania jej wykładni, itp. to bym nie widziała problemu.
                                                Ale sam fakt, że ktoś wierzy w Boga jest dla tej osoby konstytuujące ją.
                                                Nie uważam faktu wyśmiewania Polaków za polskość, Żydów za żydowskość, a wierzących za posiadanie wiary- za działanie przyzwoite i fair.

                                                Nie zmienia to faktu, że Jezus był "Bogiem, który stał się czlowiekiem", czyli
                                                > był z krwi i kości.'

                                                Wychodzi na to samo. Jak wspominałam, dogmaty nie sa dla mnie wykładnią tego w co wierzę. Bóg jako człowiek nadal jest Bogiem. Powłoka cielesna jest złudzeniem również u człowieka, a każdy człowiek ma Boga w sobie.
                                                Semantyka kontra właściwy przekaz.

                                                Nic dziwnego, że ktoś "wstrzelił" się w ich potrzeby. Ale oprócz
                                                > religii chrześcijańskich są jeszcze inne, w których Bóg nie istnieje.'

                                                Ale kto wstrzelił sie w te potrzeby?
                                                I dlaczego nie wstrzelił sie wtedy, kiedy narodowi żydowskiemu bardzo potrzebny był Mesjasz- w czasie Holocaustu, albo dla poparcia idei Państwa Izraelskiego?
                                                Dlaczego oni ciągle czekają?
                                                W ciągu wieków nikt sie nie nudzil i nie miał chęci na zgarnięcie rządu dusz na tyle, by odstawić takie religijne oszustwo?

                                                Tłumacząc wydarzenia z Biblii tylko ludzką naturą nie uchronisz sie przed logicznymi lukami i niekonsekwencją.
                                                Dopiero wypełniając je wolą Bożą otrzymujemy spójną całość.
                                                Dlatego znowu: albo odrzucić w całości jako stek bzdur i źle przetłumaczonych pijackich wizji pasterzy, albo przyjąć w całości.
                                                Na pijacką wizję to szkoda czasu, chyba że jakoś nie daje ona spokoju.... ;)

                                                Jest tylko jednym ze sposobów podejścia do otaczającej nas rzeczywist
                                                > ości i tego co siedzi w nas samych.'

                                                a co siedzi w nas samych i skąd sie to wzięło?
                                                Chemiczne procesy to ograniczone tłumaczenie.

                                                Bez cielesnych balastów nie ma umysłu, nie ma czlowieka.'

                                                Czlowiek jest balastem sam w sobie.
                                                Nie wydaje sie być koniecznym do naszego fukcjonowania to, ze mamy ciało.
                                                W obecnym stanie świadomości konieczny nam jest umysł- nie funkcjonuje ciało, odżywiamy tylko umysł- i też jest człowiek.
                                                A kto ma pewność, że nie ma innych stanów świadomości?


                                                > Człowiek jest jednością i mrzonki o czytej duchowości nie na wiele się zdadzą.'
                                                Świadomość jest rodzajem energii (chyba że uważasz inaczej, ale w takim razie czym jest?),
                                                energia jak wiemy, jest niezniszczalna .
                                                Co dzieje sie ze świadomością po śmierci fizycznej człowieka?

                                                pozdro!
                                                • gravedigger1 Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 14.03.11, 14:38
                                                  sisi_kecz napisała:

                                                  > Masz właściwie rację.
                                                  > Z tym że ja jestem przeciwniczka wieszania krzyża w instytucjach publicznych, j
                                                  > estem za laickim Państwem i za nie agitowaniem za żadnym światopoglądem, w tak
                                                  > i sposób że nie idzie od tego uciec.
                                                  > Także mi tak samo nie podoba się Twoje "krytykowanie" religii, jak i święcenie
                                                  > szkół.

                                                  Rozumiem, że Ci się to nie podoba, ale to nie ma żadnego znaczenia dla istniejacego stanu rzeczy. Ja do tego stanu się odnoszę i w tym stanie funkcjonuję, a to oznacza, że wierzący i niewierzący powinni mieć równe prawa.

                                                  > Zresztą jesteś niewiarygodny w tym załozeniu, bo nie widzę abyś krytykował inne
                                                  > zjawiska społeczne. Upatrzyłeś sobie tych katoli, wyglada jakby lekcje religii
                                                  > byly traumą dla Ciebie i teraz latasz po forach mściciel po latach- ja Wam do
                                                  > łożę;)

                                                  A znasz wszystkie moje wypowiedzi, żeby wyciągać wnioski o tym, co krytykuję, a czego nie? Zdziwiłabyś się, bo na forum o religii bronię rleigii i ludzi wierzących wobec totalnej ktytyki fanatycznych ateistów i antyklerykalistów. Na tym forum jednak moje umiarkowane stanowisko, w kórym jest miejsce zarówno na krytykę jak i docenianie dobrych aspektów religii, spotyka się z "oporem" kogoś komu jest bliżej do religii niż mnie. Nie dziwi mnie to, bo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. ;)

                                                  > Nie widzę sensu w uderzaniu w tak delikatne, intymne sprawy jak to, w co kto wi
                                                  > erzy.
                                                  > W sposób manifestacji tej wiary, realizowania jej szczytnych założeń, przejaskr
                                                  > awiania jej wykładni, itp. to bym nie widziała problemu.
                                                  > Ale sam fakt, że ktoś wierzy w Boga jest dla tej osoby konstytuujące ją.

                                                  A czy ja mam coś przeciwko temu, że ludzie wierzą w Boga? Niech sobie wierzą! Ja tylko przedstawiam swój punkt widzenia, tak jak przedstawiają go wierzący. Dla nich religia to piedestął pełen nietyklanych świętości, dla mnie zbiór idei, z ktorych można żartować, jak z wszystkiego innego.

                                                  I zauważ, że ja nikomu nie narzucam poglądów i że każdy, komu nie podoba się moje podejście, może mnie wyłączyć tu na forum i spać spokojnie.

                                                  > Nie uważam faktu wyśmiewania Polaków za polskość, Żydów za żydowskość, a wierzą
                                                  > cych za posiadanie wiary- za działanie przyzwoite i fair.

                                                  Narodowości się nie wybiera, a wiara to świadomy wybór, więc narodowość i wiara to dwie różne kategorie.

                                                  > Wychodzi na to samo. Jak wspominałam, dogmaty nie sa dla mnie wykładnią tego w
                                                  > co wierzę. Bóg jako człowiek nadal jest Bogiem. Powłoka cielesna jest złudzeni
                                                  > em również u człowieka, a każdy człowiek ma Boga w sobie.
                                                  > Semantyka kontra właściwy przekaz.

                                                  Tak, tak, wszystko jest złudzeniem. To tylko coś w duszy gra. ;)

                                                  > Ale kto wstrzelił sie w te potrzeby?

                                                  Ktoś inny się wstrzelił z innymi ideami, z innym systemem religijnym. Jak choćby Budda. Zuważ, że w buddyzmie nie ma boga, nie ma absolutu.

                                                  > I dlaczego nie wstrzelił sie wtedy, kiedy narodowi żydowskiemu bardzo potrzebny
                                                  > był Mesjasz- w czasie Holocaustu, albo dla poparcia idei Państwa Izraelskiego?
                                                  > Dlaczego oni ciągle czekają?
                                                  > W ciągu wieków nikt sie nie nudzil i nie miał chęci na zgarnięcie rządu dusz n
                                                  > a tyle, by odstawić takie religijne oszustwo?

                                                  Narodowi żydowskiemu nadal potrzebny jest mesjasz, więc wakat jest nadal do obsadzenia. ;) Nie dowodzi to jednak niczego, ponieważ nie ma reguł, kore pozwoliłyby określić regułę pojawiania się człwieka zdolnego poruszyć innych w stopniu wystarczającym do stworzenia czegoś znaczącego.

                                                  Zauważ, że w ciągu wieków pojawił się Mahomet i zagarnął rząd dusz , który staje się coraz potężniejszy.

                                                  > Tłumacząc wydarzenia z Biblii tylko ludzką naturą nie uchronisz sie przed logic
                                                  > znymi lukami i niekonsekwencją.
                                                  > Dopiero wypełniając je wolą Bożą otrzymujemy spójną całość.
                                                  > Dlatego znowu: albo odrzucić w całości jako stek bzdur i źle przetłumaczonych p
                                                  > ijackich wizji pasterzy, albo przyjąć w całości.
                                                  > Na pijacką wizję to szkoda czasu, chyba że jakoś nie daje ona spokoju.... ;)

                                                  Wypełniają wszystko wolą Bożą otrzymujemy zbiór całkowicie niespójny, dla kórego jedynym wytłumaczeniem jest: nie jesteśmy w stanie pojąć istoty Boga z naszej maluczkiej ludzkiej perspektywy. Takie postawienie sprawy ucina oczywiście wszelką argumentację, ale nie jest to argument rzeczowy a jedynie czysta erystyka. ;)

                                                  > a co siedzi w nas samych i skąd sie to wzięło?
                                                  > Chemiczne procesy to ograniczone tłumaczenie.

                                                  Siedzi mnóstwo różnych myśli i idei. A wzięło się to z procesu kształtowania organizmów żywych, który liczy sobie kilka miliardów lat.

                                                  Oczwyiście można uważać, że procesy chemiczne, fizyczne i biologiczne nie tłumaczą wszystkiego i poszukiwać praprzyczyny. Ale jeśli dojdziemy do tej praprzyczyny, którą według niektórych jest Bóg, to nadal można zadawać to samo pytanie: "a co jest/było przyczyną Boga?". I nie da się tego pytania utrącić poprzez postawienie znaku "stop" przy pojęciu Boga, ponieważ jeśli do kogoś nie trafia idea "wieczności" wszechświata, to dlaczego niby odpowiedzią na wszystkie zagadki miałaby być idea wieczności Boga? Bóg tak samo musiałby mieć sowoją praprzyczynę, więc rozważnia o przyczynę można by kontynoować w nieskończoność.

                                                  > Czlowiek jest balastem sam w sobie.
                                                  > Nie wydaje sie być koniecznym do naszego fukcjonowania to, ze mamy ciało.
                                                  > W obecnym stanie świadomości konieczny nam jest umysł- nie funkcjonuje ciało, o
                                                  > dżywiamy tylko umysł- i też jest człowiek.
                                                  > A kto ma pewność, że nie ma innych stanów świadomości?

                                                  Do naszego funkcjonowania niezbędne jest ciało, a nasza świadomość to zbiór informacji zapisanych chemicznie, elektrycznie i impulsów przenoszonych przez układ nerwowy. Swiadomość człowieka jest pochodną materii, bo gdyby nie była, to jej powstanie nie zjęłoby kilku tylu miliardów lat.

                                                  > Świadomość jest rodzajem energii (chyba że uważasz inaczej, ale w takim razie c
                                                  > zym jest?),
                                                  > energia jak wiemy, jest niezniszczalna .
                                                  > Co dzieje sie ze świadomością po śmierci fizycznej człowieka?

                                                  Energia jest niezniszczalna w swej "masie", ale już nie w formie. Jedna energia może zostać przekształcona w inną, a energia niosąca informację może zostać rozproszona i zniekształcona poprzez interferencję z innymi falami energii.
                                                  Świadomość rozumiana jako energia ulega rozproszeniu po śmierci, ponieważ ciało produkujące tę energię przestaje funkcjonować. "Generator" energii zostaje wyłączony, a entropia robi swoje.
                                                  • sisi_kecz Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 14.03.11, 15:11
                                                    Narodowości się nie wybiera, a wiara to świadomy wybór, więc narodowość i wiara
                                                    > to dwie różne kategorie.'

                                                    Narodowości i wiary można sie zaprzeć.
                                                    Często Polacy sami wyśmiewają polskość- nie objawy tego faktu, tylko sam fakt- to znaczy, ze nie identyfikują sie ze swoją narodowością.
                                                    Taki Nowak nie powie: jestem głupi, ale nie ma problemu, żeby użalać sie: Polacy są głupi ;)P
                                                    Czyli nie uważa sie za jednego z Polaków. Wybrał sobie, ze Polakiem nie jest , bo to głupi naród;)

                                                    Nie można atakować człowieka, za to kim jest ,ani że jest wierzący, ani że jest Polakiem.
                                                    Znaczy sie mozna, ale jak napisałam jest to nieprzyzwoite i nie fair.

                                                    Ale jeśli dojdziemy do tej praprzycz
                                                    > yny, którą według niektórych jest Bóg, to nadal można zadawać to samo pytanie:
                                                    > "a co jest/było przyczyną Boga?". I nie da się tego pytania utrącić poprzez pos
                                                    > tawienie znaku "stop" przy pojęciu Boga, ponieważ jeśli do kogoś nie trafia ide
                                                    > a "wieczności" wszechświata, to dlaczego niby odpowiedzią na wszystkie zagadki
                                                    > miałaby być idea wieczności Boga?'

                                                    Dlatego, ze tak to czuje wielu ludzi, a nikt nie udowodnił, ze tak nie jest.
                                                    Kwestią jest właśnie niemożność wyjścia poza ogarnianie rzeczy ludzkim aparatem pojęciowym.

                                                    Wiatr tez czuło mnóstwo ludzi zanim udowodniono jego istnienie- a to przecież zjawisko fizyczne.
                                                    Jak zrozumieć to co nie jest przeznaczone do zrozumienia dla ludzkiego wcielenia?
                                                    Trzeba mieć w sobie szalenstwo nieliczenia sie z tymi ograniczeniami, aby paradoksalnie wierzyć, że Bóg jest do zrozumienia- i trzeba być kompletnie oderwanym od rzeczywistości, by twierdzić, że ta rzeczywistość jest wszystkim.

                                                    Swiadomość człowieka jest pochodną materii, bo gdyby nie była, to je
                                                    > j powstanie nie zjęłoby kilku tylu miliardów lat. '

                                                    Za ile miliardów lat obliczasz, że powstanie świadomości u ryby?
                                                    Skoro wynika to z reakcji i przekształceń materii to podaj datę, może być w przybliżeniu;)
                                                    Dlaczego ta świadomość powstała u człowieka, a gatunki które funkcjonują w takich samych warunkach na Ziemi miliony lat dłużej, tej świadomości nie wykształciły?
                                                    Znasz jakąś inną cechę ewolucyjną (bo do takiej jak rozumiem zaliczasz świadomość), ktora występowałaby tylko u jednego gatunku?
                                                    I to jeszcze tak cecha, która "uczyniła nam Ziemie poddaną", tak opłacalna z punktu widzenia ewolucji cecha- WHY?

                                                    Jedna energia
                                                    > może zostać przekształcona w inną, a energia niosąca informację może zostać ro
                                                    > zproszona i zniekształcona poprzez interferencję z innymi falami energii.'

                                                    aha.

                                                    pozdro!
                                                  • gravedigger1 Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 14.03.11, 16:04
                                                    sisi_kecz napisała:

                                                    > Narodowości i wiary można sie zaprzeć.
                                                    > Często Polacy sami wyśmiewają polskość- nie objawy tego faktu, tylko sam fakt-
                                                    > to znaczy, ze nie identyfikują sie ze swoją narodowością.
                                                    > Taki Nowak nie powie: jestem głupi, ale nie ma problemu, żeby użalać sie: Polac
                                                    > y są głupi ;)P

                                                    Narodowości można się zaprzeć, można nawet zmienić obywatelstwo, ale nie zmieni to faktu, przynalezności do grupy etnicznej, która wynika z urodzenia. Tego nie można wybrać ani powiedzieć, że fakt aki nie miał miejsca. ;) Natomiast wiarę można zmienić, a nawet ją całkowicie odrzucić w wyniku świadomej decyzji.

                                                    > Nie można atakować człowieka, za to kim jest ,ani że jest wierzący, ani że jest
                                                    > Polakiem.
                                                    > Znaczy sie mozna, ale jak napisałam jest to nieprzyzwoite i nie fair.

                                                    Ja nie atakuję człowieka. Kwestionuję ideę.

                                                    > Dlatego, ze tak to czuje wielu ludzi, a nikt nie udowodnił, ze tak nie jest.
                                                    > Kwestią jest właśnie niemożność wyjścia poza ogarnianie rzeczy ludzkim aparate
                                                    > m pojęciowym.

                                                    Nikt również nie udowodnił, że tak jest. "Niemożność wyjścia poza ogarnianie rzeczy ludzkim aparatem pojęciowym" nie jest dowodem ani na istnienie, ani na nieistnienie Boga.

                                                    > Wiatr tez czuło mnóstwo ludzi zanim udowodniono jego istnienie- a to przecież z
                                                    > jawisko fizyczne.

                                                    Ciekawa uwaga. Ludzie kiedyś uważali, że to "specjalni" bogowie są odpowiedzialni za wiatr. Okazało się jednak, że nie. ;)

                                                    > Jak zrozumieć to co nie jest przeznaczone do zrozumienia dla ludzkiego wcielenia?
                                                    > Trzeba mieć w sobie szalenstwo nieliczenia sie z tymi ograniczeniami, aby parad
                                                    > oksalnie wierzyć, że Bóg jest do zrozumienia- i trzeba być kompletnie oderwanym
                                                    > od rzeczywistości, by twierdzić, że ta rzeczywistość jest wszystkim.

                                                    Trzeba być kompletnie oderwanym od rzeczywistości, żeby tłumaczyć coś istnieniem Boga tylko dlatego, że inne wytłumaczenia na razie nie istnieją, albo jeśłi istnieją nie trafiają do świadomości przeciętnego odbiorcy.

                                                    A w potocznym rozumieniu rzeczywistość jest tylko tym, co dociera do naszego mózgu przez nasze zmysły. Nie znaczy to, że do naszego mózgu dociera wszystko, więc rzeczywistość może być znacznie rozleglejsza niż nasze postrzeganie. Nie znaczy to jednak, że to czego nie postrzegamy albo nie potrafimy wyjaśnić musi mieć nadprzyrodzony charakter. Doszukiwanie się rzeczy nadprzyrodzonych wydaje się pozbawione sensu, ponieważ jako niewytłumaczalne i przerastające nasz "poziom" są bezużyteczne w tworzeniu modelu świata w naszych umysłach. Tzn. nie ma przeszkód ku temu tworzeniu, ale nic z tego konkretnego nie wynika.

                                                    > Za ile miliardów lat obliczasz, że powstanie świadomości u ryby?
                                                    > Skoro wynika to z reakcji i przekształceń materii to podaj datę, może być w prz
                                                    > ybliżeniu;)

                                                    A czy ja gdzieś napisałem, że takie przekształcenie materii musi nastapić w przypadku konkretnego gatunku zwierząt? Złożoność systemu materii ożywionej jest tak wielka, że nie jest możliwe podanie żadnego wzoru w tej kwestii. Brak wzoru nie jest jednak dowodem na boską interwncję. ;)

                                                    > Dlaczego ta świadomość powstała u człowieka, a gatunki które funkcjonują w taki
                                                    > ch samych warunkach na Ziemi miliony lat dłużej, tej świadomości nie wykształci
                                                    > ły?

                                                    Dlatego, że powstanie świadomości to szereg przypadków o bardzo małym prawdopodobieństwie wystąpienia. Nie wkażdym przypadku przypadkowe zmiany muszą doprowadzić do powstania świadomości, tak jak nie każdy wygrywa w totka. ;) A jeśli chodzi o świadomość, to mają ją też np. człekokształtne, delfiny i orki. Nie jest to taka sama świadomość jak ludzka, ale niewątpliwie jest.

                                                    > Znasz jakąś inną cechę ewolucyjną (bo do takiej jak rozumiem zaliczasz świadomo
                                                    > ść), ktora występowałaby tylko u jednego gatunku?
                                                    > I to jeszcze tak cecha, która "uczyniła nam Ziemie poddaną", tak opłacalna z pu
                                                    > nktu widzenia ewolucji cecha- WHY?

                                                    Człowiek w swej pysze uważa na ogół, że jest jedynym świadomym zwierzęciem, a tak nie jest. Faktem jest, że świadomość człowieka wydaje się być najwyższa, ale nie jest jedyna.

                                                    > aha.

                                                    Ha! ;)

                                                    Ciekaw jestem, jak wyjaśniłabyś zgodność DNA małp i ludzi na poziomie 99%. Po co Bóg stworzył zwierzęta, nad którymi ma panować człowiek, tak do niego podobne, a jednocześnie stowrzył organizmy tak różniące się od człowieka jak bakterie?

                                                    No i ciekaw jestem jak odbywał się proces stworzenia. Tak jak opisano w Świętej Księdze, czy też zupełnie inaczej? A jeśli inaczej, to jak?
                                                  • sisi_kecz Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 14.03.11, 16:58
                                                    Narodowości można się zaprzeć, można nawet zmienić obywatelstwo, ale nie zmieni
                                                    > to faktu, przynalezności do grupy etnicznej, która wynika z urodzenia. Tego ni
                                                    > e można wybrać ani powiedzieć, że fakt aki nie miał miejsca. ;) Natomiast wiarę
                                                    > można zmienić, a nawet ją całkowicie odrzucić w wyniku świadomej decyzji. '

                                                    Mówiłam już na początku, ze nie mamy płaszczyzny, eh...

                                                    Oczywiście, ze obiektywnie, nawet zaprzaniec o nazwisku Nowak jest Polakiem i oczywiście, nawet niewierzący jest Dzieckiem Bożym- posiada duszę i predyspozycję do osiągnięcia Nirvany.
                                                    :)

                                                    Ja nie atakuję człowieka. Kwestionuję ideę. '


                                                    Ale ktoś sie identyfikuje z tą ideą, dla kogos ona wytyczną całego bytu, sensem i jedyną drogą.
                                                    Mówisz mu: pieprzenie, to jesteś jak misjonarz ateizmu. Ty mówisz mu: jesteś durniem w jaskini, bo wierzysz w Boga, którego nie udowodniono.
                                                    Jesteś jak Konkwistator, ktory Aztekom wręczył Krucyfiks, ze słowami- to daje sukces nam więc porzućcie swoje wierzenia, kto by wierzył w boginię strumyczka- co to za śmieszna idea:) Powiem Wam, dlaczego płynie ten strumyczek i udowodnię, ze i bez Waszych modłów, na wiosnę będzie szerszy.

                                                    Gdzie Twoja tolerancja, grabarzu? Gdzie ona sie podziewa, gdy wchodzisz na pole religii?
                                                    Nie możesz sie oprzeć, by wyśmiać aztecką ideę bogini strumyka?
                                                    On bedzie bez tej idei szczęśliwym mieszkancem puszczy, czy pozbawionym wnetrza konsumentem obcych dóbr?

                                                    A jeśli ch
                                                    > odzi o świadomość, to mają ją też np. człekokształtne, delfiny i orki. Nie jest
                                                    > to taka sama świadomość jak ludzka, ale niewątpliwie jest.'

                                                    a skąd wiesz, ze nie jest taka sama?

                                                    Ciekaw jestem, jak wyjaśniłabyś zgodność DNA małp i ludzi na poziomie 99%. Po c
                                                    > o Bóg stworzył zwierzęta, nad którymi ma panować człowiek, tak do niego podobne
                                                    > , a jednocześnie stowrzył organizmy tak różniące się od człowieka jak bakterie?'
                                                    Ale ja nie uważam, że Bóg stworzył zwierzęta dla naszej wygody.
                                                    To jak ise mutuje materia chyba jest Bogu obojętne.
                                                    Po prostu tchnął życie, a implikacje tego to już inna sprawa ;)
                                                    Wszystko jest energią, część tej energii ma duszę, nie wiadomo jaka część, a może cała...?

                                                    No i ciekaw jestem jak odbywał się proces stworzenia. Tak jak opisano w Świętej
                                                    > Księdze, czy też zupełnie inaczej? A jeśli inaczej, to jak?'

                                                    Jota w jotę, tak jak to opisano, lekko tylko zmienili dialogi ;)

                                                    pozdro!
                                                  • gravedigger1 Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 14.03.11, 17:23
                                                    sisi_kecz napisała:

                                                    > Mówiłam już na początku, ze nie mamy płaszczyzny, eh...

                                                    A czy musimy mieć? Przecież nie ma przymusu. ;)

                                                    > Oczywiście, ze obiektywnie, nawet zaprzaniec o nazwisku Nowak jest Polakiem i o
                                                    > czywiście, nawet niewierzący jest Dzieckiem Bożym- posiada duszę i predyspozycj
                                                    > ę do osiągnięcia Nirvany.

                                                    Nowak jest narodowości polskiej, jeśli urodził się jako Polak, co oczywiście nie znaczy, że nie może zmienić obywatelstwa. Może być więc Amerykaninem pochodzenia polskiego. ;) A cała ta dyskusja o narodowości jest niepotrzebna, ponieważ nie poddaję krytyce narodowości ludzi. Tak jak nie poddaję krytyce przynależności do określonej religii, a jedynie krytycznie odnoszę się do samej idei.

                                                    > Ale ktoś sie identyfikuje z tą ideą, dla kogos ona wytyczną całego bytu, sensem
                                                    > i jedyną drogą.

                                                    No to co, że ktoś identyfikuje się z tą ideą? Przecież, jeśli uważa ją za słuszną i jest jej wierny, to moja krytyka nie powinna go "uwierać". To tak jakbym ja oburzał się na krytykę ateizmu, bo sam jestem ateistą. Bzdura, prawda? :)

                                                    > Mówisz mu: pieprzenie, to jesteś jak misjonarz ateizmu. Ty mówisz mu: jesteś du
                                                    > rniem w jaskini, bo wierzysz w Boga, którego nie udowodniono.
                                                    > Jesteś jak Konkwistator, ktory Aztekom wręczył Krucyfiks, ze słowami- to daje s
                                                    > ukces nam więc porzućcie swoje wierzenia, kto by wierzył w boginię strumyczka-
                                                    > co to za śmieszna idea:) Powiem Wam, dlaczego płynie ten strumyczek i udowodnię
                                                    > , ze i bez Waszych modłów, na wiosnę będzie szerszy.

                                                    Sisi, ja gloszę swoje poglądy. Mam do tego święte prawo. Mają to prawo również wierzący i z niego korzystają. Uważam, że podejście typu: "to są rzeczy święte dal wierzących i pod groźbą kary zabrania się je krytykować i z nich żartować" jest po prostu próbą pozbawienia mnie wolności wyrażania moich poglądów.

                                                    > Gdzie Twoja tolerancja, grabarzu? Gdzie ona sie podziewa, gdy wchodzisz na pole
                                                    > religii?
                                                    > Nie możesz sie oprzeć, by wyśmiać aztecką ideę bogini strumyka?
                                                    > On bedzie bez tej idei szczęśliwym mieszkancem puszczy, czy pozbawionym wnetrza
                                                    > konsumentem obcych dóbr?

                                                    Moja tolerancja polega na szanowaniu prawa wierzących do posiadania poglądów religijnych, do ich publicznego głoszenia i do publicznego praktykowania swojej religii. Tolerancją nie wolno jednak pozbawiać mnie prawa do głoszenia moich własnych poglądów, nawet jeśli są one uważane przez wierzących za błędne.

                                                    > a skąd wiesz, ze nie jest taka sama?

                                                    Gdyby była taka sama, to moglibyśmy porozumiewać się bez większych przeszkód.

                                                    > Ale ja nie uważam, że Bóg stworzył zwierzęta dla naszej wygody.
                                                    > To jak ise mutuje materia chyba jest Bogu obojętne.
                                                    > Po prostu tchnął życie, a implikacje tego to już inna sprawa ;)

                                                    Bardzo wygodne tłumaczenie. ;) Po prostu tchnął, życie kiedyś tam, a potem już wszystko potoczyło się z grubsza tak jak to tłumaczą naukowcy. Zawsze da się znaleźć jakieś "sensowne" wytłumaczenie pasujące do dowolnej teorii, pod warunkiem że tego tlumaczenia w żaden sposób nie można zweryfikować. :)

                                                    > Wszystko jest energią, część tej energii ma duszę, nie wiadomo jaka część, a mo
                                                    > że cała...?

                                                    A moim zdaniem dusza to tylko forma energii, tak samo niestała jak inne formy. :)

                                                    > Jota w jotę, tak jak to opisano, lekko tylko zmienili dialogi ;)

                                                    "Oni" często zmieniają różne rzeczy, tak żeby pasowało do aktualnego stanu wiedzy i było do przełknięcia dla dostatecznie dużej liczby ludzi. ;) Idee religijne, interpretacje, pojmowanie Boga to rzeczy zmieniające się wraz ze procesami rozwoju cywilizacyjno-kulturowego.
                                                  • sisi_kecz Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 14.03.11, 18:00
                                                    A czy musimy mieć? Przecież nie ma przymusu. ;)'

                                                    Oczywiście z niepiśmiennym Buszmenem też podyskutujesz o przyczynie wiatru.
                                                    Dyskusje nie są po to, aby ktoś miał rację.


                                                    No to co, że ktoś identyfikuje się z tą ideą? Przecież, jeśli uważa ją za słusz
                                                    > ną i jest jej wierny, to moja krytyka nie powinna go "uwierać". To tak jakbym j
                                                    > a oburzał się na krytykę ateizmu, bo sam jestem ateistą. Bzdura, prawda? :)'

                                                    Oczywiście, że wierzącego nie obrazisz, tak jak Boga nie obrazisz. Możesz zawsze zrobic przykrość człowiekowi, który ma uczucia, ale chodzi mi o to, aby nie eskalować wzajemnych ataków- oni krzyżem po oczach, Ty krytyką ich przekonań.
                                                    Uważam, ze to do niczego nie prowadzi.

                                                    Uważam, że podejście typu: "to są rzeczy święte
                                                    > dal wierzących i pod groźbą kary zabrania się je krytykować i z nich żartować"
                                                    > jest po prostu próbą pozbawienia mnie wolności wyrażania moich poglądów.'

                                                    Jeśli nie masz granic w głoszeniu swoich poglądów, i swoich rzeczy świętych, to jesteś łatwym łupem dla sił, które mogą cisnąć Cię w niebyt. Negatywna masa szuka dostarczycieli energii. Ładunek obojętny jest bardzo trudny do osiągnięcia, a jeszcze trudniejszy do utrzymania.
                                                    Nie wyzywaj Boga- nie wiesz, jak to może sie dla Ciebie skończyć.

                                                    skąd wiesz, ze nie jest taka sama?
                                                    >
                                                    > Gdyby była taka sama, to moglibyśmy porozumiewać się bez większych przeszkód. '

                                                    hehehehe:)
                                                    A może po prostu kura nie ma na to ochoty?

                                                    Bardzo wygodne tłumaczenie. ;) Po prostu tchnął, życie kiedyś tam, a potem już
                                                    > wszystko potoczyło się z grubsza tak jak to tłumaczą naukowcy. '
                                                    Nie personifikuję osoby Boskiej.
                                                    W każdym momencie gdzieś powstaje życie i dla mnie, zawsze jest to wola Boża.

                                                    "Oni" często zmieniają różne rzeczy, tak żeby pasowało do aktualnego stanu wied
                                                    > zy i było do przełknięcia dla dostatecznie dużej liczby ludzi. ;) '

                                                    Nie jest łatwo zrozumieć Boski przekaz.
                                                    Moze łatwiej byłoby, gdyby posłużył sie teraz moją ręką i napisał do Ciebie, bez respektowania Twojej percepcji:
                                                    ;,.;90-----////[]2``` !

                                                    ;)

                                                    pozdro!
                                                  • gravedigger1 Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 15.03.11, 08:20
                                                    sisi_kecz napisała:

                                                    > Oczywiście z niepiśmiennym Buszmenem też podyskutujesz o przyczynie wiatru.

                                                    A kogo w tej dyskusji uważasz za odpowiednik niepiśmiennego Buszmena?

                                                    > Dyskusje nie są po to, aby ktoś miał rację.

                                                    Oczywiście, rację ma ktoś lub jej nie ma niezależnie od dyskusji.

                                                    > Oczywiście, że wierzącego nie obrazisz, tak jak Boga nie obrazisz. Możesz zawsz
                                                    > e zrobic przykrość człowiekowi, który ma uczucia, ale chodzi mi o to, aby nie e
                                                    > skalować wzajemnych ataków- oni krzyżem po oczach, Ty krytyką ich przekonań.
                                                    > Uważam, ze to do niczego nie prowadzi.

                                                    Niczego nie eskaluję. Korzystam z prawa do wolności głoszenia poglądów. Tej wolności nie można ograniczać, powołując się na uczucia związane z ideą, ponieważ to doprowadziłoby do tworzenia instytucji "świętych krów".

                                                    > Jeśli nie masz granic w głoszeniu swoich poglądów, i swoich rzeczy świętych, to
                                                    > jesteś łatwym łupem dla sił, które mogą cisnąć Cię w niebyt. Negatywna masa sz
                                                    > uka dostarczycieli energii. Ładunek obojętny jest bardzo trudny do osiągnięcia,
                                                    > a jeszcze trudniejszy do utrzymania.
                                                    > Nie wyzywaj Boga- nie wiesz, jak to może sie dla Ciebie skończyć.

                                                    Pozwól, że sam zadecyduję o moim stosunku do idei Boga. Żaden strach przed nim i groźby, takie jaką właśnie się posłużyłaś, nie spowodują zmiany moich poglądów ani nie zamkną mi ust.

                                                    A jeśli chodzi o łatwy łup "dla sił, które mogą cisnąć w niebyt", to popatrz na duchownych odpowiedzialnych za pedofilię. Czyżbyś uważała, że oni przed "ciśnięciem w niebyt" są chronieni wiarą w Boga, a ktoś kto ideę Boga poddaje krytyce może zostać "ciśnięty w niebyt" niezależnie od swojego uczciwego zycia?

                                                    > hehehehe:)
                                                    > A może po prostu kura nie ma na to ochoty?

                                                    Może jedna kura i druga nie ma ochoty, ale trudno przypuszczać, że wszystkie kury i miliardy innych zwierząt też nie mają ochoty. ;)

                                                    > Nie personifikuję osoby Boskiej.
                                                    > W każdym momencie gdzieś powstaje życie i dla mnie, zawsze jest to wola Boża.

                                                    A dla mnie nie ma w tym ani odrobiny Bożej woli.

                                                    > Nie jest łatwo zrozumieć Boski przekaz.

                                                    To też wygodne tłumaczenie, bo wszelkie pytania i dociekania w tej kwestii można kwitować trudnością zrozumienia boskiego przekazu. :)

                                                    > Moze łatwiej byłoby, gdyby posłużył sie teraz moją ręką i napisał do Ciebie, be
                                                    > z respektowania Twojej percepcji:
                                                    > ;,.;90-----////[]2``` !

                                                    W takiej sytuacji ja odpowiedziałbym następująco:

                                                    %*,/{?}\\@/~`$$#!!!

                                                    ;) ;)
                                                  • sisi_kecz Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 15.03.11, 10:56
                                                    > Oczywiście z niepiśmiennym Buszmenem też podyskutujesz o przyczynie wiatr
                                                    > u.
                                                    >
                                                    > A kogo w tej dyskusji uważasz za odpowiednik niepiśmiennego Buszmena?

                                                    Zbytnio przywiązujesz sie do konkretnych wyobrażeń ;)
                                                    To jest obojętne. Równie dobrze jest to
                                                    rozmowa ślepego z głuchym o muzyce i malarstwie.

                                                    Tej wol
                                                    > ności nie można ograniczać, powołując się na uczucia związane z ideą, ponieważ
                                                    > to doprowadziłoby do tworzenia instytucji "świętych krów".'

                                                    Nie chciałam powoływać sie na ten przykład, ale to musi być coś, co byś odczuł jako bezpośrednie dotknięcie.
                                                    Napiszę, ze Twoja mama to paskudna krowa- też będziesz mi dawal to prawo w ramach "nie tworzenia instytucji" ?
                                                    Tak mnie to po prostu ciekawi, do jakiego stopnia i co poświęcasz dla tej wolności słowa.
                                                    Oczywiście w ramach dyskusji napiszesz zapewne, że mogę sobie pisać co mi sie podoba, ale na żywo to nie dałbyś w ryło koledze, który w rozmowie z Tobą, tak sie wyrazi o Twojej mamie?

                                                    Żaden strach przed nim
                                                    > i groźby, takie jaką właśnie się posłużyłaś, nie spowodują zmiany moich poglądó
                                                    > w ani nie zamkną mi ust.'

                                                    Tak przewidywałam, że odbierzesz moje słowa jako groźbę :)))
                                                    Faktycznie punkt wodzenia zależy od punktu siedzenia.
                                                    I to jest też ta odmienna plaszczyzna, bo Ty siedzisz na pozycji adwersarza, a ja w żadnym razie nie prowadzę tu sporu, ino tylko wyrażam pogląd.
                                                    I nie grożę (jaką mam możliwosć i motywację, zagrozenia Tobie czymkolwiek?), gdyż widzę Ciebie jako osobę chodzącą po deszczu z gołą głową.
                                                    OSTRZEGAM, ze sie w końcu zaziębisz, bo jakkolwiek byś nie wierzył w swoją odporność na krople, które Cie bombardują, w końcu staniesz sie osobą chorą.
                                                    Z mojego punktu widzenia jesteś w niebezpieczeństwie, ale informuje Cie o tym tylko z dobrego serca- czy będziesz chory czy nie, kompletnie nic to nie zmienia w moim zyciu i jak zwykle mi wisi.
                                                    Życzę Ci dobrze, tak jak Ty mi życzyłeś zdrowia ostatnio- z groźbami to nie ma nic wspólnego, nie panikuj!;)

                                                    Może jedna kura i druga nie ma ochoty, ale trudno przypuszczać, że wszystkie ku
                                                    > ry i miliardy innych zwierząt też nie mają ochoty. ;)'

                                                    Oczywiście, że komunikują sie na tyle ile potrzebują, ale skad możesz wiedzieć, czy bliższa komunikacja nie jest odbierana przez zwierzęta jako niekorzystna dla ich interesu?
                                                    Tak porąbany gatunek jak człowiek niewiele ma do zaoferowania innym gatunkom, patrząc po czynach ;)


                                                    A jeśli chodzi o łatwy łup "dla sił, które mogą cisnąć w niebyt", to popatrz na
                                                    > duchownych odpowiedzialnych za pedofilię. Czyżbyś uważała, że oni przed "ciśni
                                                    > ęciem w niebyt" są chronieni wiarą w Boga, a ktoś kto ideę Boga poddaje krytyce
                                                    > może zostać "ciśnięty w niebyt" niezależnie od swojego uczciwego zycia?

                                                    Już pisałam w tej dyskusji, że każdy, kto dba duchowy rozwój ma szanse na "Zbawienie".
                                                    Każdy kto żyje uczciwie, nie krzywdzi, nie generuje złej energii i jej nie wspiera.
                                                    Nie dzielę ludzi na wierzący i niewierzący- tylko na dobry, zły
                                                    i to daje odpowiedź, co stanie sie z księdzem pedofilem.
                                                    To nie zależy od tego ile on Zdrowasiek wypowie ustami, tylko od tego, co robi w tym czasie jego serce.
                                                    Zawsze może zawrócić ze złej drogi, nigdy nie jest za późno- ale na niepodpartych prawdą Zdrowaśkach, jakkolwiek by się nie łudził, poleci w czeluść z hukiem.

                                                    pozdro!
                                                    -
                                                    Miej oczy szeroko otwarte przed ślubem i przymykaj je później.
                                                  • gravedigger1 Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 15.03.11, 11:46
                                                    sisi_kecz napisała:

                                                    > Zbytnio przywiązujesz sie do konkretnych wyobrażeń ;)

                                                    Nie przywiązuję się, tylko chcę wiedzieć, co masz na myśli. ;)

                                                    > To jest obojętne. Równie dobrze jest to
                                                    > rozmowa ślepego z głuchym o muzyce i malarstwie.

                                                    To nie jest to samo, ponieważ zarówno Ty jak i ja "widzimy" problem, o którym dyskutujemy, tylko że nasze sposoby widzenia tego samego są różne.

                                                    > Nie chciałam powoływać sie na ten przykład, ale to musi być coś, co byś odczuł
                                                    > jako bezpośrednie dotknięcie.
                                                    > Napiszę, ze Twoja mama to paskudna krowa- też będziesz mi dawal to prawo w rama
                                                    > ch "nie tworzenia instytucji" ?
                                                    > Tak mnie to po prostu ciekawi, do jakiego stopnia i co poświęcasz dla tej wolno
                                                    > ści słowa.
                                                    > Oczywiście w ramach dyskusji napiszesz zapewne, że mogę sobie pisać co mi sie p
                                                    > odoba, ale na żywo to nie dałbyś w ryło koledze, który w rozmowie z Tobą, tak s
                                                    > ie wyrazi o Twojej mamie?

                                                    Moja mama to osoba z krwi i kość, człowiek o ograniczonych możliwościach, a nie osoba wszechwiedząca i wszechmocna. W obronie dobrego imienia mojej mamy mam więc obowiązek wystąpić, a wszechmocny Bóg sam przecież dokonuje oceny i ewentualnie karze tych, którzy się o nim wypowiadają.

                                                    > Tak przewidywałam, że odbierzesz moje słowa jako groźbę :)))

                                                    Przewidująca jesteś! ;)

                                                    > Faktycznie punkt wodzenia zależy od punktu siedzenia.
                                                    > I to jest też ta odmienna plaszczyzna, bo Ty siedzisz na pozycji adwersarza, a
                                                    > ja w żadnym razie nie prowadzę tu sporu, ino tylko wyrażam pogląd.

                                                    Nie masz racji, Sisi. Ja też tylko wyrażam swój pogląd, a że ten pogląd nie podoba się Tobie to już inna kwestia. ;)

                                                    > I nie grożę (jaką mam możliwosć i motywację, zagrozenia Tobie czymkolwiek?), gd
                                                    > yż widzę Ciebie jako osobę chodzącą po deszczu z gołą głową.
                                                    > OSTRZEGAM, ze sie w końcu zaziębisz, bo jakkolwiek byś nie wierzył w swoją odpo
                                                    > rność na krople, które Cie bombardują, w końcu staniesz sie osobą chorą.
                                                    > Z mojego punktu widzenia jesteś w niebezpieczeństwie, ale informuje Cie o tym t
                                                    > ylko z dobrego serca- czy będziesz chory czy nie, kompletnie nic to nie zmienia
                                                    > w moim zyciu i jak zwykle mi wisi.
                                                    > Życzę Ci dobrze, tak jak Ty mi życzyłeś zdrowia ostatnio- z groźbami to nie ma
                                                    > nic wspólnego, nie panikuj!;)

                                                    Sisi, żeby panikować musiałbym wierzyć, że Twoje "ostrzeżenia" mają jakikolwiek sens. Ja w to nie wierzę, więc nie jest możliwe panikowanie. ;)

                                                    A jeśli chodzi o Twoje "ostrzeżenie", to możesz sobie je nazywać jak chcesz, ale nie zmieni to faktu, że pomiędzy ostrzeżeniem a groźbą jest cienka granica. Moim zdaniem Ty tę granicę przekroczyłaś.

                                                    > Oczywiście, że komunikują sie na tyle ile potrzebują, ale skad możesz wiedzieć,
                                                    > czy bliższa komunikacja nie jest odbierana przez zwierzęta jako niekorzystna d
                                                    > la ich interesu?

                                                    Nie wiem, ale czysty rachunek prawdopodobieństwa pozwala stwierdzić, że przy tak licznym zbiorze zdarzeń co najmniej kilka zwierząt wyłamałoby się i moglibyśmy sobie z nimi pogadać. ;)

                                                    > Nie dzielę ludzi na wierzący i niewierzący- tylko na dobry, zły
                                                    > i to daje odpowiedź, co stanie sie z księdzem pedofilem.

                                                    Nie, to nie daje żadnej odpowiedzi, a jedynie pozwala na spekulacje w oparciu o przyjęte założenia ideologiczne.

                                                    > To nie zależy od tego ile on Zdrowasiek wypowie ustami, tylko od tego, co robi
                                                    > w tym czasie jego serce.
                                                    > Zawsze może zawrócić ze złej drogi, nigdy nie jest za późno- ale na niepodparty
                                                    > ch prawdą Zdrowaśkach, jakkolwiek by się nie łudził, poleci w czeluść z hukiem.

                                                    Czytając to, co napisałaś, rozumiem, że pedofil, który zgwałcił i skrzywdził niewinne dzieci zawsze może się nawrócić. Może tego dokonać na łożu śmierci, prawda? Może w tej ostatniej chwili nawrócić się w sercu, szczerze żałować tego, co zrobił. Załóżmy, ze to nawrócenie i ten żal są prawdziwe. I to spowoduje, że dostąpi zbawienia, że krzywdy które wyrządził przestaną się liczyć, że cierpienie skrzywdzonych dzieci ulegnie zatarciu, że dostąpi on tego samego, co człowiek, który całe życie był dobry i uczciwy? Chyba żartujesz... ;)
                                                  • sisi_kecz Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 15.03.11, 12:36
                                                    Zbytnio przywiązujesz sie do konkretnych wyobrażeń ;)
                                                    >
                                                    > Nie przywiązuję się, tylko chcę wiedzieć, co masz na myśli. ;)'

                                                    Otóż to, że każde z nas ma swój światopogląd czyli widzi porządek swiata inaczej.
                                                    Nie można sie porozumieć w sensie kompromisu i przyjąć wspólne modus operandi, bo nasze widzenie świata do siebie nie przystaje.
                                                    Widzimy "problem" ale zapewniam Cię, że inaczej.
                                                    Głuchy "słyszy" muzykę ale nie uszami.
                                                    Niewidomy maluje ale oczami tego nie odbierzemy.
                                                    I Buszmen wie swoje i cżłowiek Zachodu- nic żadnemu z nich nie da przekonywanie sie nawzajem, bo mają inny światopogląd.

                                                    W obronie dobrego imienia mojej mamy mam w
                                                    > ięc obowiązek wystąpić, a wszechmocny Bóg sam przecież dokonuje oceny i ewentua
                                                    > lnie karze tych, którzy się o nim wypowiadają.'

                                                    Dlaczego zabierasz wyznawcom prawo do obrony bliskiej im osoby np. Matki Bożej?
                                                    Uważasz, że muszą podzielac Twoje przekonanie o tym, że Bóg walnie Cię piorunem, wiec mają siedziec cicho, kiedy go obrażasz?
                                                    Jasne, Ty nie masz wyjścia, bo wg Ciebie nikt, za Twoją mamą sie nie ujmie, gdy na nią plują.
                                                    Ale jak ktos uważa, ze też będzie bronił swojej wiary przed opluwaniem to go stawiasz do kąta?
                                                    Wg jakiej tu sprawiedliwości działasz?
                                                    Odmienne standardy- to właśnie jest nieprzyzwoite i nie fair.

                                                    Ja też tylko wyrażam swój pogląd, a że ten pogląd nie pod
                                                    > oba się Tobie to już inna kwestia. ;)'

                                                    Nie podoba mi sie, że obrażasz wierzących i ich wiarę.

                                                    A jeśli chodzi o Twoje "ostrzeżenie", to możesz sobie je nazywać jak chcesz, al
                                                    > e nie zmieni to faktu, że pomiędzy ostrzeżeniem a groźbą jest cienka granica. M
                                                    > oim zdaniem Ty tę granicę przekroczyłaś. '

                                                    a jednak spanikowałeś i Ci sie pokickało ;)

                                                    Ostrzeżenie to jest ostrzeżenie, a groźba to broźba- granica pomiędzy nimi nie jest cienka ani płynna.
                                                    Jeśli zauważam, ze czai sie za Toba bandzior z bejzbolem i krzyczę: Uważaj! to chyba jest to jednoznacznie ostrzezenie.
                                                    Grośbę może wyrazić tylko jej mocodawca- osoba, która ma mozliwość jej realizacji.
                                                    Bandzior może pogrozić Ci bezjbolem, ja bejzbola nie mam.
                                                    Już nawet abstrahuję od tego, że nie mam negatywnego nastawienia do nienaruszalności cielesnej Twojej głowy;)


                                                    Nie wiem, ale czysty rachunek prawdopodobieństwa pozwala stwierdzić, że przy ta
                                                    > k licznym zbiorze zdarzeń co najmniej kilka zwierząt wyłamałoby się i moglibyśm
                                                    > y sobie z nimi pogadać. ;)'

                                                    Robię sobie jaja z tej kury, a Ty widze brniesz w obliczenia;)
                                                    Prawdopodobnym było dla Ciebie, że w tak licznym zbiorze zwierząt, żadne nie wylamało sie mutacją dążacą do samoświadomości oprócz homosapiensa, ale już to że żadne zwierzę nie podchodzi sie przywitać z przybywajacymi do dźungli podróżnikami uważasz za nieprawdopodobne przy założeniu, że ma świadomość.

                                                    To jest tak, jak w sentencji Einteina o istnieniu inteligencji pozaziemskiej: dowodem na to, że istnieje jest fakt, że sie z nami nie kontaktuje ;)

                                                    Czytając to, co napisałaś, rozumiem, że pedofil, który zgwałcił i skrzywdził ni
                                                    > ewinne dzieci zawsze może się nawrócić. '
                                                    Może, a twierdzisz, że nie może?

                                                    Załóżmy, ze to nawrócenie i ten żal są prawdziwe'

                                                    tylko o takim założeniu mówimy.

                                                    I to spowoduje, że d
                                                    > ostąpi zbawienia'

                                                    tak. Jesli zgodnie z założeniem robi to szczerze i prawdziwie- to jest to sprawa pomiędzy nim a Bogiem.
                                                    Inaczej mówiąc- on swoją przemianą wewnętrzną przekształca złą energie w dobrą i z dobrą energią schodzi z tego świata.
                                                    Krzywda dzieci nie należy do składowych w tej reakcji.

                                                    krzywdy które wyrządził przestaną się liczyć, że cierpieni
                                                    > e skrzywdzonych dzieci ulegnie zatarciu,'

                                                    Dla Boga nie ma czynów dobrych i złych.
                                                    W ujęciu Wieczności, te dzieci nie zrobiły nic złego, ich dobra energia nie została w żaden sposób umniejszona poprzez czyn księdza- nie stała im sie krzywda na poziomie energetycznym.

                                                    Zauważ, że wszelkie religie apelują do własnego rachunku sumienia- wszystko robisz na swoje konto.
                                                    Jeśli ktos Cie krzywdzi- to jego spotka kara, Ty jesteś czysty i nie martw sie swoim cierpieniem- jest tylko złudzeniem Twojej cielesnej powłoki.

                                                    dostąpi on tego samego, co człowiek
                                                    > , który całe życie był dobry i uczciwy? Chyba żartujesz... ;)'

                                                    Już wyjaśniłam, ze dla mnie to jest spojne i właściwe.
                                                    Gdzieś w Ewangelii jest mowa, że Pasterza bardziej cieszy odnaleziona owca, za która nabiegał sie po grani, niz taka, która grzecznie chodzi w stadzie.

                                                    Wszyscy myślą, do cholery, co to za sprawiedliwość?
                                                    Ty jak widać ,też.

                                                    I z tym Cie zostawiam.
                                                    Aby poznać odpowiedź, dlaczego sie tak dzieje trzeba na chwilę przyjąć czyjs punkt widzenia.
                                                    Nie potrafisz tego w całej tej dyskusji, a ja nie jestem mnichem buddyjskim, który z dobrotliwym uśmiechem bedzie Ci towarzyszył duchowo w Twojej indolencji.
                                                    To nie moja karma:)

                                                    Poszukaj przewodnika duchowego, albo daj spokój wierzącym.
                                                    I pamietaj że ostrzegałam- moja mission complited;)

                                                    pozdro!
                                                  • gravedigger1 Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 15.03.11, 15:03
                                                    sisi_kecz napisała:

                                                    > Otóż to, że każde z nas ma swój światopogląd czyli widzi porządek swiata inaczej.

                                                    Nie, Sisi, nie o to chodzi. Nie wyjeżdżaj tu ze światopoglądem, bo moje pytanie dotyczyło konkretnie Twojej aluzji do Buszmenów i tylko to chciałem wyjaśnić. ;)

                                                    > Nie można sie porozumieć w sensie kompromisu i przyjąć wspólne modus operandi,
                                                    > bo nasze widzenie świata do siebie nie przystaje.
                                                    > Widzimy "problem" ale zapewniam Cię, że inaczej.
                                                    > Głuchy "słyszy" muzykę ale nie uszami.
                                                    > Niewidomy maluje ale oczami tego nie odbierzemy.
                                                    > I Buszmen wie swoje i cżłowiek Zachodu- nic żadnemu z nich nie da przekonywanie
                                                    > sie nawzajem, bo mają inny światopogląd.

                                                    Porównanie do ślepego i głuchego nie jest właściwe, ponieważ ja dostrzegam problem, o którym Ty mówisz. Nie zapominaj, że sam byłem człowiekiem wierzącym przez wiele lat, więc ta "muzyka" nie jest mi obca. ;) Wybacz, ale Twoja argumentacja opierająca się na dzielącej nas różnicy nie do pokonania jest nieco dziecinna. Gdyby tak było jak twierdzisz, to osiąganie kompromisów między ludźmi o różnych poglądach byłoby niemożliwe, a życie pokazuje, że możłiwe jest.

                                                    > Dlaczego zabierasz wyznawcom prawo do obrony bliskiej im osoby np. Matki Bożej?
                                                    > Uważasz, że muszą podzielac Twoje przekonanie o tym, że Bóg walnie Cię piorunem
                                                    > , wiec mają siedziec cicho, kiedy go obrażasz?

                                                    Nie odbieram im tego prawa. Mają takie samo prawo jak ja. Mogą występować w obronie tego, co jest dla nich święte, ale ni epwoinni się w tym celu posługiwać prawem ustanowionym przez państwo, ponieważ to prawo dyskryminuje ludzi o poglądach innych niż religijne. Prawdą jest również, że to prawo stosuje się tylko w przypadku większościowych "udziałowców" biznesu religijnego w Polsce. Nikt nie ściga ludzi obrażających Muzułmanów. Może powinniśmy wprowadzić taki paragraf wzorem państw islamskich? Np. w Pakistanie za bluźnierstwo karze się śmiercią...

                                                    > Jasne, Ty nie masz wyjścia, bo wg Ciebie nikt, za Twoją mamą sie nie ujmie, gdy
                                                    > na nią plują.
                                                    > Ale jak ktos uważa, ze też będzie bronił swojej wiary przed opluwaniem to go st
                                                    > awiasz do kąta?
                                                    > Wg jakiej tu sprawiedliwości działasz?
                                                    > Odmienne standardy- to właśnie jest nieprzyzwoite i nie fair.

                                                    Ja nie opluwam żadnej osoby posiadającej status osoby fizycznej ani prawnej. Nie można więc w stosunku do Boga i religii zastosować tej samej zasady, co do żywego człowieka. Ja wyrażam swoje poglądy nie o ludziach wierzących i ich matkach tylko o ideologii. To zasadnicza różnica. Żadna ideologia nie może być chronina przed wolnością wypowiedzi.

                                                    > Nie podoba mi sie, że obrażasz wierzących i ich wiarę.

                                                    Masz pełne prawo do dezaprobaty moich poglądów i wyrażania się o nich negatywnie. To wszystko. Nie możesz mi zabronić wypowiadania się.

                                                    > a jednak spanikowałeś i Ci sie pokickało ;)

                                                    To jest właśnie znak szczególny Twojego podejscia do tego, co o sobie mówią Ci inni ludzie - Ty wiesz lepiej i żadne tłumaczenie nie przekona Cię, że się mylisz. ;)

                                                    > Ostrzeżenie to jest ostrzeżenie, a groźba to broźba- granica pomiędzy nimi nie
                                                    > jest cienka ani płynna.

                                                    Tak, zgadza się, to co napisałaś ma formę ostrzeżenia, ale ostrzegając mnie powołujesz się na groźbę zadziałania Boga, jeśli nie powstrzymam się przed mówieniem o nim. A jak wiadomo chrześcijański Bóg pełen miłości potrafi być bardzo mściwy (poczytaj w Biblii). ;)

                                                    Napisałaś: "Nie wyzywaj Boga - nie wiesz, jak to może sie dla Ciebie skończyć." Otóż, pragnę Cię poinformować, że ja Boga nie wyzywam, ponieważ nie można wyzywać kogoś, kto nie istnieje. ;)

                                                    > Robię sobie jaja z tej kury, a Ty widze brniesz w obliczenia;)

                                                    Jakie obilczenia? Przedstawiłem choć jeden wzór? Ja przeciez traktuję te wywody żartobliwie. Zauważyłaś na końcu mojego akapitu uśmiech z przymrużeniem oka? ;)

                                                    > Prawdopodobnym było dla Ciebie, że w tak licznym zbiorze zwierząt, żadne nie wy
                                                    > lamało sie mutacją dążacą do samoświadomości oprócz homosapiensa, ale już to że
                                                    > żadne zwierzę nie podchodzi sie przywitać z przybywajacymi do dźungli podróżni
                                                    > kami uważasz za nieprawdopodobne przy założeniu, że ma świadomość.

                                                    Sisi, widzę, że umyka Ci ważna rzecz. Mutacja powodująca powstanie świadomości równej ludzkiej w jednym skoku jest niemożliwa. To proces, który trwał miliony lat. Natomiast, gdyby zwierzęta miały już taką śwoadomość jak ludzie, to nieprawdopodobne byłoby, żeby wszystkie się z tym skutecznie ukrywały prze ztak długi czas. Łapiesz? :)

                                                    > Może, a twierdzisz, że nie może?

                                                    Twierdzę, że nie może, ponieważ nie jest w stanie zmazać skutów swoich złych czynów. Jeśli ktoś był przez kilkadziesiąt lat potworem, to nie może zmienić się w aniołka w jedej chwili.

                                                    > tylko o takim założeniu mówimy.

                                                    To jest założenie czysto teoretyczne i nieweryfikowalne.

                                                    > tak. Jesli zgodnie z założeniem robi to szczerze i prawdziwie- to jest to spraw
                                                    > a pomiędzy nim a Bogiem.
                                                    > Inaczej mówiąc- on swoją przemianą wewnętrzną przekształca złą energie w dobrą
                                                    > i z dobrą energią schodzi z tego świata.
                                                    > Krzywda dzieci nie należy do składowych w tej reakcji.

                                                    Bajki, bajki o dobrej i złej energii. ;) Po pierwsze, energia to zjawisko fizyczne ni eposiadające cech etyczno-moralnych.

                                                    To nie jest sprawa powmiędzy nim a Bogiem, tylko pomiedzy nim a dziećmi, które skrzywdził. "Przemiana", której taki potwór doznaje na łożu smierci, i dostąpienie w wyniku tego zbawienia na równi z uczciwymi ludźmi to farsa.

                                                    > Dla Boga nie ma czynów dobrych i złych.

                                                    O, to ciekawe!!! To na jakiej podstawie twierdzisz, że

                                                    > W ujęciu Wieczności, te dzieci nie zrobiły nic złego, ich dobra energia nie zos
                                                    > tała w żaden sposób umniejszona poprzez czyn księdza- nie stała im sie krzywda
                                                    > na poziomie energetycznym.

                                                    Pieprzyć poziom energetyczny. Te dzieci doznały okropnej krzywdy. Znasz jakąś dziewczynkę zgwałconą przez pedofila w wieku 8 lat? Ja znam i dlatego odrzucam Twoją argumentację o dobrej energii, ktorej nic się nie stało. Ten potwór zatruł życie tej dziewczynki na zawsze. Tylko ona wie, ile wycierpiała i ile jeszcze wycierpi z tego powodu. Nie sądzę, żebyś chciała wycierpieć tyle samo.

                                                    > Zauważ, że wszelkie religie apelują do własnego rachunku sumienia- wszystko rob
                                                    > isz na swoje konto.
                                                    > Jeśli ktos Cie krzywdzi- to jego spotka kara, Ty jesteś czysty i nie martw sie
                                                    > swoim cierpieniem- jest tylko złudzeniem Twojej cielesnej powłoki.

                                                    Iluzoryczna kara mnie ni eisnteresuje. Złudzeniami niech żyją inni.

                                                    > Już wyjaśniłam, ze dla mnie to jest spojne i właściwe.

                                                    To się kupy nie trzyma.

                                                    > Gdzieś w Ewangelii jest mowa, że Pasterza bardziej cieszy odnaleziona owca, za
                                                    > która nabiegał sie po grani, niz taka, która grzecznie chodzi w stadzie.

                                                    hahaha Tak, to jest spójne i logiczne. Pasterz przecież to typowy mężczyzna-myśliwy. Dokładnie tak właśnie zachowują się faceci "polujacy" na swoje "owieczki".

                                                    > I z tym Cie zostawiam.
                                                    > Aby poznać odpowiedź, dlaczego sie tak dzieje trzeba na chwilę przyjąć czyjs pu
                                                    > nkt widzenia.
                                                    > Nie potrafisz tego w całej tej dyskusji, a ja nie jestem mnichem buddyjskim, kt
                                                    > óry z dobrotliwym uśmiechem bedzie Ci towarzyszył duchowo w Twojej indolencji.
                                                    > To nie moja karma:)

                                                    Z niczym mnie nie zostawiasz, ponieważ ja w to co Ty nie wierzę. Nie wierzę w iluzje, tylko w istnienie człowieka z krwi i kości. ;)

                                                    To oczywiste, że mamy różne punkty widzenia i nie możemy uzgodnić kompromisowego poglądu, bo wtedy ani mnie ani Tobie ten pogląd nie odpowiadałby. Proste, prawda?

                                                    > Poszukaj przewodnika duchowego, albo daj spokój wierzącym.
                                                    > I pamietaj że ostrzegałam- moja mission complited;)

                                                    Sisi, nie bądź śmieszna. ;) O jakiej misji mówisz? Powinnaś raczej napisać: "mission imposssible". ;)

                                                    Ja wierzących zostawiam w absolutnym spokoju. Ja tylko piszę o swoi
                                                  • gravedigger1 errata 15.03.11, 15:08
                                                    Na końcu mojego postu powinno być: "Ja wierzących zostawiam w absolutnym spokoju. Ja tylko piszę o swoich poglądach."
                                                  • sisi_kecz Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 15.03.11, 17:07
                                                    > Otóż to, że każde z nas ma swój światopogląd czyli widzi porządek swiata
                                                    > inaczej.
                                                    >
                                                    > Nie, Sisi, nie o to chodzi. Nie wyjeżdżaj tu ze światopoglądem,'
                                                    bo co?

                                                    bo moje pytanie dotyczyło konkretnie Twojej aluzji do Buszmenów i tylko to chciałem wyjaśnić.'

                                                    Twoje pytanie- Ty decydujesz o co pytasz, moja odpowiedź- ja decyduje jak odpowiadam.
                                                    Odpowiedziałam Ci na pytanie kto jest kim?: obojętne,
                                                    nawet uzasadniłam dlaczego obojętne- nie podoba Ci się odpowiedź?- pisz sobie sam odpowiedzi ;)

                                                    Porównanie do ślepego i głuchego nie jest właściwe, ponieważ ja dostrzegam prob
                                                    > lem, o którym Ty mówisz. '

                                                    No widzisz, a ja mam zdanie, że wydaje Ci sie iż dostrzegasz. Ale byłam uprzejma pisać o tym, czego nie widzisz, gdyż nie mam z tym problemu, a chcialam pomóc Ci w Twoich poszukiwaniach.

                                                    Nie zapominaj, że sam byłem człowiekiem wierzącym prze
                                                    > z wiele lat, więc ta "muzyka" nie jest mi obca. '
                                                    Nie mogłam o tym zapomnieć, bo teraz sie dowiaduję.
                                                    Pisałeś o tym tutaj? jesli tak, to umknęło mi, bo nie wiedziałam.

                                                    Wybacz, ale Twoja argumentac
                                                    > ja opierająca się na dzielącej nas różnicy nie do pokonania jest nieco dziecinn
                                                    > a. Gdyby tak było jak twierdzisz, to osiąganie kompromisów między ludźmi o różn
                                                    > ych poglądach byłoby niemożliwe, a życie pokazuje, że możłiwe jest.'

                                                    Ludzie osiagają kompromis, ponieważ odnajdują wspólna plaszczyznę, na której mogą to porozumienie zbudować. Moze byc nawet 1cm2 wspólnego patrzenia na świat.
                                                    Gdzie widzisz lub spodziewasz sie zobaczyć ten cm wspólności między nami?

                                                    Nikt nie
                                                    > ściga ludzi obrażających Muzułmanów.'

                                                    Ubolewam nad tym. Kiedyś scigałam ditchdoc'a za obrażanie muzułmanow- nie mialam poparcia ani w forumowiczach ani w moderacji.
                                                    Uwazam, że to jest problem.

                                                    Ja nie opluwam żadnej osoby posiadającej status osoby fizycznej ani prawnej. Ni
                                                    > e można więc w stosunku do Boga i religii zastosować tej samej zasady, co do ży
                                                    > wego człowieka. '

                                                    A jakie jest wytłumaczenie dla tego podwójnego standardu, który stosujesz? Oprócz tego, że masz do tego prawo przez siebie ustanowione?

                                                    a jednak spanikowałeś i Ci sie pokickało ;)
                                                    >
                                                    > To jest właśnie znak szczególny Twojego podejscia do tego, co o sobie mówią Ci
                                                    > inni ludzie - Ty wiesz lepiej i żadne tłumaczenie nie przekona Cię, że się myli
                                                    > sz. ;)'

                                                    a jednak za chwilę przyznajesz mi rację ;) :
                                                    "Tak, zgadza się, to co napisałaś ma formę ostrzeżenia"

                                                    ale ostrzegając mnie pow
                                                    > ołujesz się na groźbę zadziałania Boga, jeśli nie powstrzymam się przed mówieni
                                                    > em o nim. '

                                                    Nie na groźbę (zostaw to słowo, nie wyszło Ci jego użycie) tylko na ewentualność.
                                                    Bandzior za plecami nie będzie Ci groził , tylko Ci pacnie.
                                                    Groźba zadziałania Boga- to nie znaczy: Bóg będzie Ci groził swoim zadziałaniem.

                                                    Natomiast, gdyby zwierzęta miały już taką śwoadomość jak ludzie, to niepra
                                                    > wdopodobne byłoby, żeby wszystkie się z tym skutecznie ukrywały prze ztak długi
                                                    > czas. Łapiesz? :)'

                                                    Kiedy właśnie np. szympans ma samoświadomość w stylu ludzkiej jaźni i możemy sie z nim porozumieć. A szympansy nie lezą z dżungli do miasta by z nami pogadać- bo im nie jesteśmy do niczego potrzebni.
                                                    Dlaczego uważasz, że kontakt z ludźmi miałby interesować inne istoty rozumne?

                                                    Twierdzę, że nie może, ponieważ nie jest w stanie zmazać skutów swoich złych cz
                                                    > ynów. '

                                                    A ja twierdzę inaczej, na podstawie swojego światopoglądu i wiary.


                                                    To jest założenie czysto teoretyczne i nieweryfikowalne'
                                                    A ja twierdzę inaczej, na podstawie swojego światopoglądu i wiary.

                                                    > Dla Boga nie ma czynów dobrych i złych.
                                                    >
                                                    > O, to ciekawe!!! To na jakiej podstawie twierdzisz, że
                                                    >
                                                    > > W ujęciu Wieczności, te dzieci nie zrobiły nic złego, ich dobra energia n
                                                    > ie zos
                                                    > > tała w żaden sposób umniejszona poprzez czyn księdza'

                                                    Twierdzę tak, na podstawie swojego światopoglądu i wiary.

                                                    Pieprzyć poziom energetyczny.'
                                                    Twierdzę żeby nie pieprzyć, na podstawie swojego światopoglądu i wiary.

                                                    Ten potwór zatruł
                                                    > życie tej dziewczynki na zawsze. Tylko ona wie, ile wycierpiała i ile jeszcze
                                                    > wycierpi z tego powodu. Nie sądzę, żebyś chciała wycierpieć tyle samo.'

                                                    Ztruł jej życie na poziomie jej cielesnego odczuwania cierpienia, nikt nie chciałby tyle cierpieć ,ale każdy w jakimś stopniu cierpi.
                                                    Poza życiem doczesnym, cierpienie nie istnieje- wiec jej cierpienie ma swój koniec i to jest jedyne pocieszenie jakie może uzyskać- nic oprócz wiary nie daje jej aż tyle, w jej sytuacji.

                                                    To się kupy nie trzyma.'
                                                    Twierdzę inaczej, na podstawie swojego światopoglądu i wiary.

                                                    Pasterz przecież to typowy mężczyzna-myś
                                                    > liwy. Dokładnie tak właśnie zachowują się faceci "polujacy" na swoje "owieczki"'

                                                    Współczuję Ci, że zatrzymałeś sie na personifikującym i analogicznym do ludzkiej natury wyjaśnieniu, ale to nie moj problem:)

                                                    Z niczym mnie nie zostawiasz'
                                                    To Ty napisałeś, współczuję jak wyżej.
                                                    Mam prawo do współczucia ;)

                                                    Ja wierzących zostawiam w absolutnym spokoju. '

                                                    To akurat prawda, nie mozesz wytrącić wierzącego z absolutnego spokoju jaki daje mu wiara.

                                                    Jak widzisz, przeszłam do mantry, wiec jeśli chcesz jeszcze powyrażać swoje poglądy na temat Boga w tym wątku, to ja tam mogę w wolnym czasie mantrować;)

                                                    pozdro!
                                                    --
                                                    Mąż działa mi bez przerwy,
                                                    raz na zmysły , raz na nerwy"
                                                    Sztaudynger
                                                  • gravedigger1 Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 15.03.11, 18:04
                                                    sisi_kecz napisała:

                                                    > Twoje pytanie- Ty decydujesz o co pytasz, moja odpowiedź- ja decyduje jak odpow
                                                    > iadam.
                                                    > Odpowiedziałam Ci na pytanie kto jest kim?: obojętne,
                                                    > nawet uzasadniłam dlaczego obojętne- nie podoba Ci się odpowiedź?- pisz sobie s
                                                    > am odpowiedzi ;)

                                                    Skoro piszesz odpowiedzi na pytania, których nie zadałem, to powodzenia i dobrej zabawy. ;)

                                                    > No widzisz, a ja mam zdanie, że wydaje Ci sie iż dostrzegasz. Ale byłam uprzejm
                                                    > a pisać o tym, czego nie widzisz, gdyż nie mam z tym problemu, a chcialam pomóc
                                                    > Ci w Twoich poszukiwaniach.

                                                    No, widzisz, a ja mam zdanie, że piszemy o czymś czego dostrzec nie można. Ty tego nie dostrzegasz, tylko prowadzisz spekualcje myślowe, a to z dostrzeganiem nie ma nic wspólnego. :)

                                                    > Nie mogłam o tym zapomnieć, bo teraz sie dowiaduję.
                                                    > Pisałeś o tym tutaj? jesli tak, to umknęło mi, bo nie wiedziałam.

                                                    To żaden problem, że nie wiedziałaś. Kasuję zatem zwrot "nie zapominaj", a reszta pozostaje aktualna.

                                                    > Ludzie osiagają kompromis, ponieważ odnajdują wspólna plaszczyznę, na której mo
                                                    > gą to porozumienie zbudować. Moze byc nawet 1cm2 wspólnego patrzenia na świat.
                                                    > Gdzie widzisz lub spodziewasz sie zobaczyć ten cm wspólności między nami?

                                                    Ten kompromis nie jest możliwy w zakresie ustalenia wspólnych poglądów, ponieważ te poglądy są sprzeczne. Ja mam na myśli kompromis polegający na ustaleniu wspólnych zasad współżycia społecznego, a ten jest nie tylko możliwy, ale funkcjonuje sobie spokojnie w praktyce.

                                                    > A jakie jest wytłumaczenie dla tego podwójnego standardu, który stosujesz? Opró
                                                    > cz tego, że masz do tego prawo przez siebie ustanowione?

                                                    Nie ma żadnego podwójnego standardu, ponieważ Bóg, ani tym bardziej religia jako idea, nie są osobami chronionymi przez prawo. Natomiast dobra osobiste konkretnych ludzi, w tym dobr amoich krewnych i krewnych ludzi wierzących są przez prawo chronione jednakowo.

                                                    Zauważ, że jeśli ktoś urazi moje ateistyczne uczucia, to nie mogę powołać się na paragraf, a gdy uczucia religijne wierzącego zostaną urażone, to na paragraf może się on powołać. To jest nierówne traktowanie wobec prawa.

                                                    > a jednak za chwilę przyznajesz mi rację ;) :
                                                    > "Tak, zgadza się, to co napisałaś ma formę ostrzeżenia"

                                                    Tak, przyznaję Ci rację, jeśli chodzi o formę, ale nie zgadzam się co do znaczenia tego "troskliwego" ostrzeżenia. :)


                                                    > Nie na groźbę (zostaw to słowo, nie wyszło Ci jego użycie) tylko na ewentualność.
                                                    > Bandzior za plecami nie będzie Ci groził , tylko Ci pacnie.
                                                    > Groźba zadziałania Boga- to nie znaczy: Bóg będzie Ci groził swoim zadziałaniem.

                                                    Tak, tak, "tylko" ewentualność. ;) Bandzior też może tak powiedzieć w sądzie - "ja nie groziłem, tylko przedstawiłem delikwentowi ewentualność w postaci walnięcia go pałą w głowę, jeśli nie posłucha mojej rady i nie odda mi swoich pieniędzy". Czy bandzior ten mógłby w sądzie powołać się w razie czego na twoją interpretację pojęcia "groźba"? :)

                                                    > Kiedy właśnie np. szympans ma samoświadomość w stylu ludzkiej jaźni i możemy s
                                                    > ie z nim porozumieć. A szympansy nie lezą z dżungli do miasta by z nami pogadać
                                                    > - bo im nie jesteśmy do niczego potrzebni.

                                                    Z szympansem nie możemy się porozumieć na ludzkim poziomie, a jedynie na poziomie szympansa.

                                                    > Dlaczego uważasz, że kontakt z ludźmi miałby interesować inne istoty rozumne?

                                                    Inne istoty (chodzi tu o zwierzęta) byłyby zainteresowane kontaktem choćby ze względu na bardzo bliskie kontakty i np. ze wględu na to, że człowiek na masową skalę te zwierzęta zabija.

                                                    > A ja twierdzę inaczej, na podstawie swojego światopoglądu i wiary.

                                                    A ja twierdzę, że wiara daje podstawy jedynie do spekulacji, a nie wysuwania takich twierdzeń.

                                                    > > To jest założenie czysto teoretyczne i nieweryfikowalne'
                                                    > A ja twierdzę inaczej, na podstawie swojego światopoglądu i wiary.

                                                    A ja twierdzę, że się mylisz, na podstawie swojego światopoglądu. :)

                                                    > Twierdzę tak, na podstawie swojego światopoglądu i wiary.

                                                    A ja twierdzę, że się mylisz, na podstawie swojego światopoglądu. :)

                                                    > Twierdzę żeby nie pieprzyć, na podstawie swojego światopoglądu i wiary.

                                                    A ja twierdzę, żeby pieprzyć, na podstawie swojego światopoglądu i doświadczenia życiowego. :)

                                                    > Ztruł jej życie na poziomie jej cielesnego odczuwania cierpienia, nikt nie chci
                                                    > ałby tyle cierpieć ,ale każdy w jakimś stopniu cierpi.

                                                    Jakiego cielesnego? Cielesne cierpienie trwało kilkadziesiąt minut, a potem całe życie to było cierpienie w sferze psychiki.

                                                    Tak, tak, najlepiej umyć ręce i stwierdzić, że każdy jakoś cierpi, więc i niewinne dziecko też niech sobie pocierpi.

                                                    > Poza życiem doczesnym, cierpienie nie istnieje- wiec jej cierpienie ma swój kon
                                                    > iec i to jest jedyne pocieszenie jakie może uzyskać- nic oprócz wiary nie daje
                                                    > jej aż tyle, w jej sytuacji.

                                                    Myslisz się. To właśnie przekonanie, że śmierć jest końcem człowieka, daje pewność, że po śmierci już żadego cierpienia nie będzie. Osoba wierząca nigdy nie może być pewna wyroku Boga.

                                                    > Twierdzę inaczej, na podstawie swojego światopoglądu i wiary.

                                                    A ja twierdzę, że się mylisz, na podstawie swojego światopoglądu. :)

                                                    > Współczuję Ci, że zatrzymałeś sie na personifikującym i analogicznym do ludzkie
                                                    > j natury wyjaśnieniu, ale to nie moj problem:)

                                                    Współczuję Ci, że użyłaś personifikującego porównania w stosunku do Boga, ale to już nie mój problem. :)

                                                    > To Ty napisałeś, współczuję jak wyżej.
                                                    > Mam prawo do współczucia ;)

                                                    Współczuję Ci jak wyżej. Też mam prawo do współczucia. :)

                                                    > To akurat prawda, nie mozesz wytrącić wierzącego z absolutnego spokoju jaki daje mu
                                                    > wiara.

                                                    Dlaczego więc się oburzasz na mnie? Bądź spokojna i niech spokojni będą wszyscy wierzący. ;)

                                                    > Jak widzisz, przeszłam do mantry, wiec jeśli chcesz jeszcze powyrażać swoje pog
                                                    > lądy na temat Boga w tym wątku, to ja tam mogę w wolnym czasie mantrować;)

                                                    Jak widzisz ja też potrafię mantrować, a swoje poglądy już wyraziłem. ;)
                                                  • sisi_kecz Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 16.03.11, 11:24
                                                    gravedigger1 napisał:

                                                    > Jak widzisz ja też potrafię mantrować, a swoje poglądy już wyraziłem. ;)'

                                                    I to, jak sądzę, najszczęśliwsze zakończenie jakiego mogliśmy sie doczekać.

                                                    :)

                                                    pozdro!
                                                  • gravedigger1 Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 16.03.11, 12:24
                                                    sisi_kecz napisała:

                                                    > I to, jak sądzę, najszczęśliwsze zakończenie jakiego mogliśmy sie doczekać. :)

                                                    > pozdro!

                                                    Nigdy nie jest tak szczęśliwie, żeby nie mogło być jeszcze szczęśliwiej. ;)

                                                    zdro! ;)
                                          • songo3000 BTW :) 14.03.11, 14:12
                                            Tak na marginesie dyskusji:

                                            > Udowodniono deamterializcję i teleportację okrętu wojenego? No, no, ciekawe. :)
                                            Udowodniono i przeprowadzono teleportację jako-taką. Poszukaj w zasobach naukowych np.: IEEE lub ISI, żadna nowość. Inna sprawa, że łamie to kilka 'naukowych dogmatów' podszytych ekonomią więc wiedzy tej poza środowiskiem się nie popularyzuje. Nie jest to odosobniony przypadek, choćby zbudowane w Bell Labs "Wahadło Haisenberga" działające na energię punktu zerowego (czyli teoretycznie papa ropa, węgiel, uran tylko... no właśnie :) Dla zainteresowanych punkt startowy:
                                            prl.aps.org/abstract/PRL/v61/i4/p467_1
                                            Co się działo w trakcie tzw. Eksperymentu Filadelfia to nie wiem, dane są do dnia dzisiejszego >bezprawnie< utajnione.

                                            > No tak, teoria ewolucji jest na cenzurownaym
                                            Eee widać, że od około dekady jesteś nie w temacie. Teoria ewolucji właśnie dlatego cały czas jest teorią a nie prawem czy wręcz zasadą ponieważ... nikomu nie udało się nawet zbliżyć do dowodu. Za to im bardziej wniknąć tym więcej dziur widać, sorry. Obecnie 'na topie' jest teoria ewolucyjnych skoków czy jak jej tam. Z przemyśleniami Darwina ma tyle wspólnego co Prawo Ohma ze współczesną elektroniką, hehe.

                                            Jak się rozmawia o modzie to wypadałoby wiedzieć, że spinka do krawata od dwóch sezonów jest passe ;PPP
                                            • gravedigger1 Re: BTW :) 14.03.11, 14:49
                                              songo3000 napisał:

                                              > Udowodniono i przeprowadzono teleportację jako-taką. Poszukaj w zasobach naukow
                                              > ych np.: IEEE lub ISI, żadna nowość. Inna sprawa, że łamie to kilka 'naukowych
                                              > dogmatów' podszytych ekonomią więc wiedzy tej poza środowiskiem się nie popular
                                              > yzuje.

                                              Zauważ, songo, że ja nie napisałem nic przeprowadzneniu teleportacji jako takiej. Ja odniosłem się jedynie do rzekomego UDOWODNIENIA dematerializacji i teleportacji okrętu wojennego. ;) Jeśli nie ma dowodów, to jedynie można mówić o ewentualnym zaginięciu okrętu (jak wiadomo zdarza się, że okręty giną bez śadu i nikt ich nie odnajduje). O teleportacji można byłoby mówić tylko wtedy, gdyby okręt pojawił się w innym miejscu, a skoro zniknął, jak mówi fama, to jak można mówić o teleportacji? ;)

                                              > Eee widać, że od około dekady jesteś nie w temacie. Teoria ewolucji właśnie dla
                                              > tego cały czas jest teorią a nie prawem czy wręcz zasadą ponieważ... nikomu nie
                                              > udało się nawet zbliżyć do dowodu. Za to im bardziej wniknąć tym więcej dziur
                                              > widać, sorry. Obecnie 'na topie' jest teoria ewolucyjnych skoków czy jak jej ta
                                              > m. Z przemyśleniami Darwina ma tyle wspólnego co Prawo Ohma ze współczesną elek
                                              > troniką, hehe.

                                              Nigdzie nie napisałem, że teoria ewolucji wiernie i bez żadnych niedomówień opisuje procesy zachodzące w świecie ożywionym. Jak każda teoria jest tylko pewnym przybliżeniem. I nigdzie nawet nie wspomniałem o przemyśleniach Darwina, więc Twoja uwaga nie powinna być skierowana do mnie. ;)

                                              > Jak się rozmawia o modzie to wypadałoby wiedzieć, że spinka do krawata od dwóch
                                              > sezonów jest passe ;PPP

                                              Jak się kieruje do kogoś konkretne uwagi, to wypadałoby sprawdzić, czy kierowane są one do właściwej osoby i czy mają oparcie w tym, co adresat napisał. ;)
                                              • songo3000 Re: BTW :) 14.03.11, 19:53
                                                Smutny dzień nadszedł, runąłem na kolana i biję się w piersi - złapałem się w swoje sidła, buuu... Sam wymagam precyzji i konkretnego odnoszenia się do postów a tu taaka plama :(((



                                                no, nie popadajmy w przesadyzmy :]

                                                Co do 'Eksperymentu Filadelfijskiego' potwierdzone fakty są takie: USS Eldridge brał udział w testach >oficjalnie< nowego radaru. Podczas prób doszło do bliżej nieznanego wypadku w wyniku którego śmierć lub poważne obrażenia (głównie poparzenia) poniosła znaczna cześć załogi. Potwierdza to też zachowana i udostępniona dokumentacja medyczna. Resztę utajniono do dzisiaj. Jedynie można łatwo dowieść tezę (przez zaprzeczenie), że >nie był< to test nowego radaru. Najbliższe jest tu działo (emiter) mikrofalowe ale to już dywagacje...
                                                Aha, to co wypisują w Wikipedii to faktycznie się kupy nie trzyma :)
                                                • gravedigger1 Re: BTW :) 15.03.11, 08:04
                                                  songo3000 napisał:

                                                  > Co do 'Eksperymentu Filadelfijskiego' potwierdzone fakty są takie: USS Eldridge
                                                  > brał udział w testach >oficjalnie< nowego radaru. Podczas prób doszło
                                                  > do bliżej nieznanego wypadku w wyniku którego śmierć lub poważne obrażenia (głó
                                                  > wnie poparzenia) poniosła znaczna cześć załogi. Potwierdza to też zachowana i u
                                                  > dostępniona dokumentacja medyczna. Resztę utajniono do dzisiaj. Jedynie można ł
                                                  > atwo dowieść tezę (przez zaprzeczenie), że >nie był< to test nowego rad
                                                  > aru. Najbliższe jest tu działo (emiter) mikrofalowe ale to już dywagacje...
                                                  > Aha, to co wypisują w Wikipedii to faktycznie się kupy nie trzyma :)

                                                  Co do eksperymentu filadefijskiego, to spekulacje (wobec braku potwierdzonych informacji) nie mogą być uznane za dowód przeprowadzenia "dematerializacji i teleportacji" okrętu wojennego, a archiwum X na pewno tę tajemnicę dobrze kryje przed wścibskimi i ciekawskimi. ;)
                                                • gravedigger1 Re: BTW :) 15.03.11, 12:19
                                                  Znalazłem ciekawy teks dotyczący ekspreymentu filadelfijskiego:

                                                  "W połowie października 1943 roku Marynarka Wojenna USA przeprowadziła serię eksperymentów na morzu oraz w stoczni w Filadelfii oraz w Nortflok Newport News w stanie Wirginia. O eksperymencie tym pisano w książkach jednak źródła informacji nie ten temat pozostają nie znane. Niektórzy świadkowie zmarli, inni, którzy powinni wiedzieć coś na ten temat milczą. Eksperyment ten miał na celu uczynić potężny okręt marynarki USA niewidocznym. Do tego celu chciano zastosować generatory elektromagnetyczne. Okręt stał w doku i za pomocą prądu stałego i zmiennego wytworzono wokół niego silne pole magnetyczne. Wyniki były niesamowite. Niestety dla załogi było to tragiczne przeżycie. Najpierw pojawiło się przymglone zielone światłopodobne do zielonkawej mgły, o której opowiadają ludzie ocalali z katastrofy w Trójkącie Bermudzkim Wkrótce wypełniła ona cały okręt i jednostka wraz z załogą zaczęła rozpływać się w powietrzu, widać było jedynie linię zanurzenia. W tym samym czasie niszczyciel pojawił się i znikł w Norfolk w stanie Wirginia. Mogło to być rezultatem przebiegu doświadczenia i wiązać się z efektem przesunięcia w czasie. Były członek załogi doniósł, że próba na morzu zakończyła się sukcesem. Otrzymano pole niewidoczności w kształcie obrotowej elipsy na sto metrów z każdej strony statku. Gdy moc pola zwiększono zaczęli znikać ludzie na pokładzie. Żeby sprowadzić ich z powrotem używano techniki >nakładania rąk<... Całkowite usunięcie procesu znikania było jednak trudna. Podobno marynarze trafiali do szpitala, umierali albo popadali w obłęd. Wydawało się, że wzrosły ich zdolności psychiczne, ale wielu odczuwało efekty uboczne transmutacji w czasie. Znikali na jakiś czas i znów pojawiali często w innym miejscu, w domu, na ulicy, w barach, restauracjach wzbudzając sensację śrut gości. Dwa razy kiedy wynoszono go na ląd, kompas okrętu stanął w ogniu, co miało to tragiczne skutki dla niosących Połowa marynarzy tamtego okrętu momentalnie zwariowała, niektórzy trzymani są do dzisiaj w specjalnych zakładach, gdzie otrzymują pomoc jeśli czują, że unoszą się w powietrzu, jak to nazywają wiszą w powietrzu i tkwią w nim. Człowiek, który znalazł się w takim stanie nie może poruszać się o własnych siłach. Jeśli w takiej chwili nie podbiegnie do niego kolega znajdujący się z nim w polu i nie dotknie go, to wtedy zamarza. Kiedy jakiś człowiek zamarza, oznacza się jego pozycję i wyłącza pole magnetyczne. Wszyscy poza zamrożonymi mogą się znów poruszać. Potem członek załogi o najkrótszym stażu musi iść w to miejsce, gdzie jest zamrożony i odszukać jego twarz, lub kawałek odsłoniętej skóry. Rozmrożenie trwa czasem godzinę, sześć, a nawet sześć miesięcy. Do tej pory pozostało niewielu członków załogi biorących udział w eksperymencie Większość oszalała jeden, po prostu zniknął przez ścianę swojej kwatery na oczach żony i dziecka."

                                                  Źrodłem podanym przez internautę jest książka „Trójkąt Bermudzki” Carles'a Berlitz'a i list Doktora JESSUPA.

                                                  BARDZO ciekawa lektura! ;)
                                            • gravedigger1 Re: BTW :) 14.03.11, 16:16
                                              songo3000 napisał:

                                              > Obecnie 'na topie' jest teoria ewolucyjnych skoków czy jak jej tam.

                                              Dodam jeszcze, że mutacje to są skoki. Mają one charakter zmian pojawiajacych się skokowo pod wpływem różnych czynników zewnętrznych i wewnętrznych. Trzebajednak zwrócić uwagę, że skoki mają ograniczony zakres. Nie jest np. możliwy skok genetyczny od od bakterii do człowieka. Gdyby był możliwy, to pewnie ludzkość istniałaby od miliardów lat. ;) A jednak nawet człowiek ma w swoich komórkach powstałe w oparciu o informację genetyczną "fabryki" energii (mitochondria), które zostały "wymyślone" już organizmy jednokomórkowe. Dziwne jest podobieństwo ludzkiego genomu mitochondrialnego do genu bakterii, prawda? :)
                                • sisi_kecz Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 10.03.11, 14:36
                                  Ach, jeszcze mi sie jeden akapit zagubił w drodze z mózgu do palcy;)


                                  To bardzo ciekawe, co piszesz, bo na innym forum inny ateista widzi we mnie kryptokatolika, a nawet duchwonego, który udaje ateistę. :) :) '

                                  To jest faktycznie ciekawe zagadnienie i chociaż tutaj mozemy ludzką optykę przyłożyć.
                                  Rozmowa zawsze moze potoczyć sie w innym kierunku niż sie planowało- na tym polega zresztą przyjemność rozmowy, dla niektórych.
                                  Jest wlaśnie znamienne,że mozna na ten sam teamt w dwóch róznych rozmowach
                                  raz że powiedzieć co innego (nawet w ramach tego samego światopoglądu, po prostu w innej wersji lub w innym zakresie), a dwa ze mozna zostac zupełnie inaczej odebranym.
                                  Powodem jest zlożonośc sytuacji rozmowy.
                                  Nie dość, że samemu wybiera sie ze swojej mózgownicy konkretne wypowiedzi pod wpływem różnych emocji lub stanów ducha, to jeszcze druga osoba lub osoby na nas wpływają i te wpływy są rózne.

                                  Sama niedawno dyskutowałam o prostytucji na innym forum i zostałam odebrana jako zwolenniczka tejże. Wynikało to z tego, że po pierwsze nie doszło do wymiany opinii o głębszym wartościowaniu tego zjawiska, po drugie ze akurat polemizowalam z kimś kto nasmiewał` sie z prostytutek, po trzecie, po piąte, itd.

                                  Warto też zauwazyć ze sytuacja tekstu pisanego, który wyswietla sie na ekranie i robi za całokształt danej osoby, ogranicza właściwy przekaz komunikatu.

                                  A już mówiąc całkiem filozoficznie, to chyba nigdy jedna umysłowość, z drugą, do końca sie nie zrozumie. "Człowiek jest samotną wyspą" i nie może przezwyciężyć swojej odrębności od drugiego cżłowieka.

                                  Niektórzy mówią, że istnieje porozumienie dusz- ale to trzeba wierzyć w duszę.
                                  ;)

                                  pozdro!
                                  • gravedigger1 Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 10.03.11, 14:46
                                    sisi_kecz napisała:

                                    > Warto też zauwazyć ze sytuacja tekstu pisanego, który wyswietla sie na ekranie
                                    > i robi za całokształt danej osoby, ogranicza właściwy przekaz komunikatu.

                                    Wiesz, w moim przypadku, było inaczej niż w Twoim z prostytutkami, ponieważ sprawa moich poglądów została przedyskutowana wszerz i wzdłuż. Do pewnego momentu próbowałem przekonywać rozmówcę, że nie jestem katolikiem, ale on wiedział lepiej, więc zrezygnowałem. :) Dla niego po prostu jest niewyobrażalne, że ateista może bronić prawa wierzących do wiary i publicznego jej praktykowania, do wieszania symboli religijnych w miejscach publicznych. A dla mnie to normalka. Szanuję wolność swiatopoglądową ludzi wierzących i chcę, żeby oni szanowali moją. Natomiast dla mojego rozmówcy moja postawa jest dowodem na to, że jestem katolikiem i udaję ateistę (sic!). :)

                                    > A już mówiąc całkiem filozoficznie, to chyba nigdy jedna umysłowość, z drugą, d
                                    > o końca sie nie zrozumie. "Człowiek jest samotną wyspą" i nie może przezwycięży
                                    > ć swojej odrębności od drugiego cżłowieka.

                                    Jeśli masz na myśli całkowite przezwyciężenie, to raczej nie może, ale takie praktyczne przezwycięzenie wystarczające do fajnego życie w stadzie jest możliwe. :)

                                    > Niektórzy mówią, że istnieje porozumienie dusz- ale to trzeba wierzyć w duszę. ;)

                                    Ja wolę wierzyć w praktyczne i dość przyziemne przezwycięzanie odrębności. :)
                                    • zakletawmarmur Re: Trochę egzystencjalnie - offtop 14.03.11, 13:59
                                      Dla niego po prostu jest niewyobrażalne, że ateista
                                      > może bronić prawa wierzących do wiary i publicznego jej praktykowania, do wiesz
                                      > ania symboli religijnych w miejscach publicznych. A dla mnie to normalka.

                                      To samo dotyczy praktycznie wszystkiego... Jeśli stanąłbyś np. w obronie kobiet, chcących dokonać aborcji, to będą Ci wmawiać, że sam musisz coś mieć na sumieniu:-) Ludzie nie potrafią zrozumieć, ze nie wszystkich ograniczają ich własne potrzeby. Niektórzy potrafią złapać dystans i zdobyć się na obiektywność...
    • urquhart Re: Dlaczego uprawiamy seks? 08.03.11, 11:34
      Dlaczego? :)
      "bo z różnych gratyfikacji, jakie można mieć w życiu w miarę szybko, dwie są najsilniejsze. To seks i narkotyki. Z tym, że narkotyki zawsze są oszukańczą przyjemnością, a seks - jeśli my go nie oszukujemy, też nas nie oszuka" (Wiesław Sokoluk)
      Seks czyli namiętność, energia wyzwolona miedzy męskością a kobiecością (nie mylić ze stosunkiem, czy orgazmem) podnosi mi endorfiny, pobudza ośrodek przyjemności 100x mocniej niż cokolwiek innego. Powoduje że mam energię na wszystko. Dlatego...
      • sisi_kecz Re: Dlaczego uprawiamy seks? 08.03.11, 14:17
        Seks czyli namiętność, energia wyzwolona miedzy męskością a kobiecością (nie my
        > lić ze stosunkiem, czy orgazmem) podnosi mi endorfiny'

        i chociaż na chwilę zapominasz o pozie twardziela bez serca ;)

        pozdro!
      • aandzia43 Re: Dlaczego uprawiamy seks? 08.03.11, 16:57
        Nie będę się po próżnicy rozpisywać, tylko poweim: mam tak, jak Urqu.
        • kawitator Re: Dlaczego uprawiamy seks? 09.03.11, 11:16
          Aandzia :Nie będę się po próżnicy rozpisywać, tylko poweim: mam tak, jak Urqu.

          Tyż :-)

          ale

          SiSi : i chociaż na chwilę zapominasz o pozie twardziela bez serca ;)

          Cuś Ci się pomyrdało
          Kierowanie się w życiu rozsądkiem, rozumem, wiedza uważasz za twardość ?
          To nie twardość to mądrość w przeciwieństwie do głupoty kiedy poddajesz się tylko aktualnym koktajlom hormonów które zaaplikował na nasz gadzi móżdżek które kobitki nazywają porywami serca.
          Prawdziwy facet jest twardy dla świata a miękki dla swojej żony i dzieciaków.
          Każdy inny rozkład rodzi patologie i wtedy mamy do czynienia z różniastymi typami ale facetem bym żadnego z nich nie nazwał
          Co to jest twardość lub dokładniej jak rozumiem twardość faceta to już temat na inna bajkę.

          O ile zdołałem poznać Urgu z jego wypowiedzi na forum to właśnie jest taki. Dlatego pomiędzy jego postami pokazującymi mechanizmy działające nawet jak się im gorąco zaprzecza i wypycha ze świadomości ( to do Ciebie SiSi) a tym ostatnim nie widzę dysonansu.

          • sisi_kecz Re: Dlaczego uprawiamy seks? 09.03.11, 11:54
            SiSi : i chociaż na chwilę zapominasz o pozie twardziela bez serca ;)
            >
            > Cuś Ci się pomyrdało'
            Prawdziwy facet jest twardy dla świata a miękki dla swojej żony i dzieciaków.'

            No a co napisałam? że w chwilach bliskości najpewniej z żoną;) jest "miękki", a nie twardy jak wtedy gdy tej bliskości nie ma.

            Ludzie , czytajcie ze zrozumieniem, bo mnie osłabiacie.

            Kierowanie się w życiu rozsądkiem, rozumem, wiedza uważasz za twardość ?
            > To nie twardość to mądrość '
            Prawdziwy facet jest twardy dla świata a miękki dla swojej żony i dzieciaków.'
            Każdy inny rozkład rodzi patologie i wtedy mamy do czynienia z różniastymi typa
            > mi ale facetem bym żadnego z nich nie nazwał
            Co to jest twardość lub dokładniej jak rozumiem twardość faceta to już temat na
            > inna bajkę.'

            czekam z utęsknieniem, bo na razie wyszedł Ci zaszyfrowany przekaz;)


            O ile zdołałem poznać Urgu z jego wypowiedzi na forum to właśnie jest taki jest.'

            Też uważam że jest kochającym, troskiliwym i empatycznym mężem i tatą. Coś tam jedynie nadmienia, że odkąd "chwycił za pysk" i dostaje więcej seksu- ale interpretuję to jako przejście od stanu latania na wyścigi by spelnic wszelkie zachcianki żony, do stanu zwykłego partnerstwa, kiedy rozłożyli powinności tak, by nikt nie czuł sie wykorzystywany.

            Dla
            > tego pomiędzy jego postami pokazującymi mechanizmy działające nawet jak się im
            > gorąco zaprzecza i wypycha ze świadomości ( to do Ciebie SiSi) a tym ostatnim
            > nie widzę dysonansu.'

            Dla mnie problem jest w tym, że jak napisala aandzia, on nie daje przypisów do swoich poglądów i z braku czasu czy energii, daje je w tak okrojonej formie, że moga być źle zrozumiane.
            Osoba inteligentna poczuwa sie do odpowiedzialności za swoje slowa i wie, że kiedy tekst: muszisz chwycić żone za pysk" trafi na nieodpowiednią osobę, to może sie okazać, że będzie sie współodpowiedzialnym za pobicie jakieś kobiety.
            Albo pisać zrozumiale i jednoznacznie, albo nie pisać wcale.

            pozdro!

    • gravedigger1 Re: Dlaczego uprawiamy seks? 08.03.11, 15:35
      Bo nie mamy ogródka...? ;)
      • songo3000 Re: Dlaczego uprawiamy seks? 08.03.11, 18:09
        Mogę Wam użyczyć swój ale wiesz... kamerka i amaterii ;)))
        • gravedigger1 Re: Dlaczego uprawiamy seks? 09.03.11, 10:03
          songo3000 napisał:

          > Mogę Wam użyczyć swój ale wiesz... kamerka i amaterii ;)))

          Jak użyczysz swój, to będziemy ogródek uprawiać, a nie seks. ;)
          • songo3000 Re: Dlaczego uprawiamy seks? 09.03.11, 11:30
            Też dobrze. Po prostu fotki na portal ogrodników trafią i tyle ;)
    • extremely Re: Dlaczego uprawiamy seks? 09.03.11, 01:21
      -bo mnie relaksuje
      -bo bardzo lubię sprawiać przyjemność
      -bo bardzo lubię dostawać przyjemność
      -bo po orgazmie zasypiam błogo,mocno i bezpiecznie:)
      -bo lubię testować nowe pozycje,wrażenia ,techniki,gadżety
      -bo uwielbiam swoje ciało i chcę się nim dzielić z partnerem
      -bo uwielbiam ciało partnera i chcę go jak najwięcej dotykać,pieścić,napawać się tym co kocham
      -bo potrzebuję bliskości,czułości
      -bo potrzebuję kiedy indziej brutalności
      -bo mam wzmożony popęd w dni płodne(tabletki biorę ale i tak wiem kiedy miałam dni płodne ,jak nie brałam:P)
      -bo obejrzałam film ze sceną która mnie podnieciła i chcę,pragnę teraz i natychmiast
      -bo wypiłam kilka drinków i fantazje po powrocie do domu się rozszalały:P
      -bo zrobiłam prezent partnerowi ,taki o jakim nie śmiał pomyśleć ,że mu zrobię i instynktownie wspólnie się ciesząc z prezentu dopadliśmy do siebie:)
      -bo poprosiłam o umycie mi pleców a skończyło się na podłodze:P
      -bo mieliśmy wspaniałą wycieczkę,kupę frajdy,świetny obiad w knajpce,miło spędzony dzień i seks był zakończeniem tego dnia.
      -bo się pokłóciłam,nakrzyczałam ,napłakałam i w ramach "godzenia się" skończyliśmy seksem
      -bo kocham się kochać z mężem.

      Uffff....no mogę te 230 wymienić ale chyba padnę zaraz i Wy zasnęliście pewnie w połowie:D
      Jedno jest pewne nie uprawiam seksu w celach prokreacyjnych.Mam jedną prokreację i wystarczy:)
      -
      • sisi_kecz Re: Dlaczego uprawiamy seks? 09.03.11, 01:31
        Uffff....no mogę te 230 wymienić ale chyba padnę zaraz i Wy zasnęliście pewnie
        > w połowie:D'

        o jaaaa!:)))

        mnie to otrzeźwiło z gorączki- dzięki:)

        piorunujący zestaw,
        od razu włącza sie mi sie guzik immunopresyjny;)
        chce zdrowieć, bo seks czeka :)

        duze pozdro!!!
    • pendzacy_krolik Re: Dlaczego uprawiamy seks? 15.03.11, 18:25
      ja uprawiam z mezem seks dla kasy. zawsze oddaje pensje,ale jednak ciagle sie boje.
    • salma75 Re: Dlaczego uprawiamy seks? 18.03.11, 19:00
      Przyjemność - słowo kluczowe.
      Uprawiam seks tylko i wyłącznie dla przyjemności.
      Po pierwsze - jej brania, po drugie - dawania.
    • przechlapany_czas Re: Dlaczego uprawiamy seks? 27.03.11, 16:50
      z 237 powodów to seks uprawiają kobiety :)..
      mężczyźnie z jednego ... bo muszą ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka