Dodaj do ulubionych

seks a choroba

15.04.11, 01:44
Witam wszystkich, to mój pierwszy post tutaj.
Poczytałam trochę, dużo ciekawych postów.
Szukałam przez wyszukiwarkę, ale niczego konkretnego nie znalazłam.
Jak to jest, jeśli facet jest poważnie chory?
Ostatnie 2 lata to w naszym dobrym związku same horrory stresory, przede wszystkim poważna choroba męża. Plus jeszcze kilka mniej drastycznych wydarzeń, bardzo duże zmiany. Choroba jest okiełznana, mamy nadzieję przynajmniej. Ale już pozostanie. W każdym razie klasyczny powód problemów z seksem czyli duży stres - spełniony.
Ja mam wrażenie wchodzenia w najlepsze dla mnie lata pod względem emocji i seksualności. A tu klops.
Seks jest bardzo rzadko. Dodam jeszcze, że on jest jak na faceta bardzo wrażliwy na nastroje, sytuacje, nie wchodzi w grę oderwanie go od kompa gorsetem i szpilkami albo użycie fotela pasażera jako super miejsca na seks. Po prostu czynności muszą być oddzielone. I nie ma seksu przy smutkach, problemach, zmęczeniu.
Zupełnie jak kobieta. Facetem okazuje się natomiast zawsze przy okazaji powrotu z wyjazdów do stęsknionej żonki, a te zdarzają się stosunkowo często. Wtedy ma być jak najszybciej i już "bo facet to prosta maszyna, bo nie mogę tak długo żyć bez seksu, bo facet myśli wzwodem" itp. przemyślenia;-) Ciekawe, że przez te same np. 2 tyg, kiedy go nie ma, w domu prawie na pewno do seksu nie dojdzie, z jego inicjatywy przynajmniej.
Kilka rozwiązań znam, głównie seks rano (skąd ten mit o wspaniałym seksie wieczorem??!!). No ale nie jestem jeszcze na etapie rozpaczliwego szukania pomysłów, żeby w ogóle coś było.
Z drugiej strony ja sama mam epizod likwidacji libido przez ok.1-1,5r, ale to było dlatego, że chciałam faceta rzucić, a nie mogłam. Więc teoretycznie rozumiem, że seksu nie ma, bo jest choroba.
Ale jak z tym żyć? Czy jest tu ktoś w podobnej sytuacji?

Ech, trochę nieskładnie mi poszło.... Jak zaakceptować okresową mam nadzieję rezygnację z seksu? Tym bardziej, że jest w tej materii tyle jeszcze do dopracowania, nasz seks był dobry, ale jednak do małej poprawki.
Obserwuj wątek
    • extremely Re: seks a choroba 15.04.11, 02:48
      A co to za choroba? Trudno radzić,oceniać jak się nie zna problemu od podstaw:)
      Z jednym się zgodzę, nie ma to jak seks rano:)
      • kielczowianka Re: seks a choroba 15.04.11, 08:33
        Kregoslup (a w konsekwencji nogi, biodra).
        No i dzieci mamy malutkie, sztuk dwie.
      • gomory Re: seks a choroba 15.04.11, 09:42
        > Z jednym się zgodzę, nie ma to jak seks rano :)

        A ja na ten przyklad nie :). Rano moja zona bardzo powoli wchodzi w rytm dnia. Kawa, prysznic, poranny przeglad laptopa i dopiero zaczyna kojarzyc co sie wokol dzieje. Jesli nie nawiedzaly jej seksualne sny to nie bardzo jest gotowa na przezycie orgazmu o swicie. Wiec taka pora nie kojarzy mi sie zbyt erotycznie.
        Wieksza chec do porannego seksu u mezczyzn wynika z czysto fizjologicznych przyczyn. Przez noc uskladaly sie pobudzajace hormony, przepelniony pecherz naciskal nerwy prostaty i z tego facetowi robi sie podklad na seks. Wlasnie dlatego starszym mezczyznom zaleca sie inicjowanie zblizen w godzinach rannych.
        • kielczowianka Re: seks a choroba 15.04.11, 10:09
          gomory napisał:

          > > Z jednym się zgodzę, nie ma to jak seks rano :)
          >
          > A ja na ten przyklad nie :). Rano moja zona bardzo powoli wchodzi w rytm dnia.
          > Kawa, prysznic, poranny przeglad laptopa i dopiero zaczyna kojarzyc co sie woko
          > l dzieje. Jesli nie nawiedzaly jej seksualne sny to nie bardzo jest gotowa na p
          > rzezycie orgazmu o swicie. Wiec taka pora nie kojarzy mi sie zbyt erotycznie.
          > Wieksza chec do porannego seksu u mezczyzn wynika z czysto fizjologicznych przy
          > czyn. Przez noc uskladaly sie pobudzajace hormony, przepelniony pecherz naciska
          > l nerwy prostaty i z tego facetowi robi sie podklad na seks. Wlasnie dlatego st
          > arszym mezczyznom zaleca sie inicjowanie zblizen w godzinach rannych.

          Ciekawy OT;-)
          No bo ja też miałam kiedyś podobnie, żyłam w przeświadczeniu, że facet może i chce zawsze i wszędzie, tak zresztą chyba było w dawnym związku. Ale rano to się nei zdarzało bo pora kompletnie nieerotyczna dla mnie.
          No a z mężem się przekonałam - nie, to on mnie przekonał, że tak jest fajnie. To znaczy, że mam się martwić o jego potencję bo może i chce głównie rano, kiedy jest pobudzenie fizjologiczne?
          hmmm..... to może założę wątek 'już mu się nie podobam';-)
          • gomory Re: seks a choroba 15.04.11, 11:54
            > hmmm..... to może założę wątek 'już mu się nie podobam';-)

            Oj zeby go wtedy nie przeczytal bo moglabys mu wychodowac megakompleksy i zdrowy facet by zaczal kupowac tabsy na seks ;).
            Chyba lepiej odrzucic przeswiadczenia i madrosci ludowe w kwestiach lozkowych, bo to czesto droga na manowce. Pewnikiem jest: mezczyzna to nie automat ktory moze zawsze i wszedzie. Biologicznie ok. 18 roku zycia ma najwieksze libido i pozniej nigdy do tego poziomu juz nie wroci. Oczywiscie jesli zaczniesz nas pytac to niemalze kazdy Ci powie, ze nic mu sie nie zmienilo od nastolatka ;). Nawet jesli ktorys przyzna, ze teraz to faktycznie tyle numerkow by nie wykrecil, ale za to na pewno moze dluzej (co akurat jest raczej prawda). Ty jako kobieta tez zreszta uczestniczysz w tej grze pozorow i podkoloryzowywania rzeczywistosci.
            Zauwaz, ze KAZDY zdrowy mezczyzna na swiecie ma rano fizjologiczna kumulacje czynnikow erotycznie sprzyjajacych. No chyba, ze jest fetyszysta ktory musi miec osiagniecia do erekcji rajstopy, plecak czy stalowe majtki. Kazdy tak ma. Skoro jednak uzmyslowilem Tobie korzenie tego stanu, to zaraz kombinujesz po kobiecemu jak to obrocic przeciwko sobie.
            W idealnym swiecie mezowi powinien penis trykac podniecony zoneczka, a nie jakimis wedrowkami testosteronu. Jakby uwlaczalo godnosci, ze on nosi w sobie ludzka machinerie i jest czlowiekiem. Maz do spelnienia potrzebuje tak zony jak i tego ruchu hormonow. Kobieta jednak zgrzyta zebami z zazdrosci na jego fizjologie traktujac konkurencyjnie ;). Nie martw sie o jego potencje na zapas, bo wg mnie nie napisalas niczego coby wskazywalo, ze jest nietypowa.
            Wieksza ochota na seks po rozstaniu/podrozy tez jest najzupelniej normalna :). Potwierdza swoje terytorium, przynaleznosc samiczki. W podrozy doswiadczyl natloku nowych bodzcow, stresikow, nieznanych lokacji a seks jest odprezajacy. No i mogl nie miec warunkow do spokojnej masturbacji wiec tez mu sie mocy uzbieralo ;). W chacie na codzien tego wszystkiego nie ma. Zreszta jesli jestescie w dlugotrwalym zwiazku i nawet gdy oceniasz wasze pozycie jako udane, to pewnie jednak znasz uczucie pewnej rytualnej monotonni. Rozstania to wlasnie troche ozywiaja.
            • kielczowianka Re: seks a choroba 15.04.11, 12:33
              Gomory, a może Ty jesteś moim mężem? ;-))))) Fajnie się z Tobą gawędzi;-)
              Tak na serio to od niego też usłyszałam, że nie ma co walczyć z biologią, w każdym sensie. I masz rację, że zaczęłam już kombinować, jakby tę biologię obejść i na swoje przekabacić.
              Myślę po prostu, że jako kobiecie schlebiało(by) mi nieustanne zainteresowanie seksem ze mną u niego. Ale facet też człowiek i globusa też ma prawo dostać;-)
              Pytanie jak funkcjonować jeśli seksu regularnego brak, poza początkowymi 1-2l tak zawsze było. Nie standardowe 3/tydz załóżmy, ale albo 3 dni z rzędu albo 2x/miesiąc.
              Być może jest tak, że jest to problem ogólnie z seksem, naszym libido, zmianami, życiem, etc - a nie z seksem teraz, w czasie choroby.
              Swoją drogą to strasznie niesprawiedliwe. Ja naprawdę czuję, że do przysłowiowego rozkwitu życia seksualnego mam tylko mały kroczek, znacznie znacznie bliżej, niż przed ciążami, niż na studiach. A on....... 18dawno minęła, 40 na karku i libido mniejsze co kwartał;-(
              No przecież nie będę szukać kochanka.....
              • sisi_kecz Re: seks a choroba 16.04.11, 13:15
                kielczowianka napisała:

                > Gomory, a może Ty jesteś moim mężem? ;-))))) Fajnie się z Tobą gawędzi;-)'

                Tak samo uwazam, nawet zapodam hasło: Gomory dla wszystkich! chociaż po kawałeczku !

                Poranny wzwód jako dominującą formą aktywności seksualnej jest normą u panów 40+, więc nie ma co sie fochać na to jak świat jest ułożony,
                brać co jest- póki jest ;)

                Ale zakręcony jest ten Twój post, Autorko.
                Pogubiłam sie, czy to robicie, jak to robicie i w czym jest problem...
                W każdym razie z autopsji, to byłam kiedyś z menem, ktory miał poważny niedowład kończyn dolnych i kłopoty z kręgosłupem- seksu było bardzo dużo, z moją stroną aktywną, ale to był młodszy facet.

                pozdro!
                • kielczowianka Re: seks a choroba 17.04.11, 22:21
                  > Ale zakręcony jest ten Twój post, Autorko.

                  No zgadzam się;-))) To pewnie z chęci zawarcia wszystkiego w jednym poście.

                  Chodzi chyba tak naprawdę o pytanie: czy okresowa abstynencja u faceta jest normalna? Tym bardziej, że, jak wspomniałam, jest on podatny na nastroje, problemy, itd.
                  Mnóstwo tu postów o seksie codziennie/dwa razy dziennie, wiele być może dotyczy dwudziestolatków, ale nie wszystkie.....
                  Czy mam się czym martwić i podejrzewać impotencję/zdradę ha ha/własną nieatrakcyjność/odrzut od kobiety po ciąży/ cokolwiek????
                  Okresowa tzn. np. 3 miesiące bez seksu, albo więcej.
                  Na pewno mogę się lekko pobić w piersi, bo za mało inicjowałam, no ale czy jest coś na rzeczy??
                • zakletawmarmur Re: seks a choroba 17.04.11, 22:45
                  > Pogubiłam sie, czy to robicie, jak to robicie i w czym jest problem...
                  > W każdym razie z autopsji, to byłam kiedyś z menem, ktory miał poważny niedowła
                  > d kończyn dolnych i kłopoty z kręgosłupem- seksu było bardzo dużo, z moją stron
                  > ą aktywną, ale to był młodszy facet.

                  Jakby nie było to poczatek mojego związku przypadł na okres tuż po złamaniu kręgosłupa.
                  Chodziłam wtedy w gorsecie Jewetta. Tzn. lekarz pozwolił mi go ściągać... do łóżka:-) Co za piękne pod względem seksualnym czasy to były...
    • leon356 Re: seks a choroba 17.04.11, 22:08
      A u mnie jeszcze gorzej.Żona chora na schizofrenie 2-dzieci do wychowania seksu zero.
      I jak można tak długo wytrzymać?Czy dał by ktoś tak radę?.Tyle tu osób mądrych na tym forum.
      Więc i tak nie jest jeszcze u Ciebie najgorzej.
      • efi-efi Re: seks a choroba 17.04.11, 22:23
        sisi_kecz napisała:
        >>kielczowianka napisała:

        >>> Gomory, a może Ty jesteś moim mężem? ;-))))) Fajnie się z Tobą gawędzi;-)'

        >>Tak samo uwazam, nawet zapodam hasło: Gomory dla wszystkich! chociaż po kawałeczku !

        - Też czasami mam takie wrażenie, że Gomory świetnie rozumie o co chodzi. jak żaden inny facet.
        Więc może Gomory to kobietka? :)
        • sisi_kecz Re: seks a choroba 17.04.11, 22:30
          - Też czasami mam takie wrażenie, że Gomory świetnie rozumie o co chodzi. jak ż
          > aden inny facet.
          > Więc może Gomory to kobietka? :)'

          nieeee,
          to gej.

          ;)
      • kielczowianka Re: seks a choroba 17.04.11, 22:46
        leon356 napisał:

        > A u mnie jeszcze gorzej.Żona chora na schizofrenie 2-dzieci do wychowania seksu
        > zero.
        > I jak można tak długo wytrzymać?Czy dał by ktoś tak radę?.Tyle tu osób mądrych
        > na tym forum.
        > Więc i tak nie jest jeszcze u Ciebie najgorzej.

        A jakie są rokowania? Jaka jest w ogóle opinia lekarzy na temat seksu w jej przypadku? Może można tu lekko posterować, pomanipulować lekami?
        Jak to się stało, że macie dzieci?
        • efi-efi Re: seks a choroba 17.04.11, 23:01
          sisi_kecz napisała:
          >> Więc może Gomory to kobietka? :)'

          >nieeee,
          >to gej.

          Ja obstawiam, że to alter ego 'glamourus'.
          • sisi_kecz ploty o gomory'm 17.04.11, 23:14

            efi-efi napisała:

            > sisi_kecz napisała:
            > >> Więc może Gomory to kobietka? :)'
            >
            > >nieeee,
            > >to gej.
            >
            > Ja obstawiam, że to alter ego 'glamourus'.'

            W każdym razie to "osoba", która lubi kobiety.
            I tym sie właśnie różni od reszty, co najmniej lekko mizygonizującego towarzystwa nicków męskich, na tym forum, że mozna wyczuć w jego wypowiedziach sympatię do płci zeńskiej.
            I nie chodzi tu o jakieś "dupowlazstwo", jakie te kobity som boskie, tylko o zrozumienie i konstruktywną krytykę- ale u gomory'ego nie jest ona podszyta strachem przed kobietami i w konsekwencji tego strachu pojawiającą się agresją lub nienawiścia do nich.

            To po prostu normalny człowiek, bez kompleksów, z dystansem i poczuciem humora ;)
            czyli rodzynek!

            eee, znowu laurka, no sorry,
            już nie będę :(
            • aandzia43 Re: ploty o gomory'm 18.04.11, 01:23
              Zgadzam się z każdym słowem koleżanki Sisi :-) Gomory to jeden z nielicznych facetów bez upierdliwej i nudnej mantry.
              • urquhart Re: ploty o gomory'm 18.04.11, 08:19
                aandzia43 napisała:
                > Zgadzam się z każdym słowem koleżanki Sisi :-) Gomory to jeden z nielicznych fa
                > cetów bez upierdliwej i nudnej mantry.

                Stawiam na to że Gomory nie miał fazy bycia "miłym facetem" i stąd potrafi zachować dystans.
                Inni typowo się najpierw otumanić romantycznym ideałom "miłego faceta", mantrze "staraj się bardziej", a po przeczołganiu przez spotkane kobiety i zrozumieniu przyczyny porażki muszą ćwiczyć się w asertywności i nauczyć definiować babską roszczeniowość.
                Prawdziwych osobników których charakteryzuje agresja i nienawiść do kobiet tu nie ma bo oni nie zniżyli by się do tak bezcelowego i poniżającego zajęcia jak dyskusje z kobietami i dobrze to wiecie. :)
                • sisi_kecz Re: ploty o gomory'm 18.04.11, 09:25
                  Stawiam na to że Gomory nie miał fazy bycia "miłym facetem" i stąd potrafi zach
                  > ować dystans.'

                  Dupowlazem chyba nie był, też tak stawiam ;)
                  Więc albo miała starszą, ewen. młodszą siostrę/y, albo jest natural born zaklinacz kobiet, albo zdolniacha sie wyuczył i wypracował dzięki otwartemu umysłowi i pozytywnej motywacji.

                  Inni typowo się najpierw otumanić romantycznym ideałom "miłego faceta", mantrze
                  > "staraj się bardziej", a po przeczołganiu przez spotkane kobiety i zrozumieniu
                  > przyczyny porażki muszą ćwiczyć się w asertywności i nauczyć definiować babską
                  > roszczeniowość.'

                  I cała reszta niby takie przejścia ma?
                  Nie ma klasy średniej, jak zwykle...

                  Prawdziwych osobników których charakteryzuje agresja i nienawiść do kobiet tu n
                  > ie ma bo oni nie zniżyli by się do tak bezcelowego i poniżającego zajęcia jak d
                  > yskusje z kobietami i dobrze to wiecie. :)'

                  Myslenie życzeniowe Mój Drogi.
                  Frustratów tu jak nasrane, pardon mój lengłicz.
                  przecież takie forum to istny raj dla wyrzygania tych negatywnych emocji wobec kobiet i każda męska smętna dupa tu nareszcie może sie wysłowić bez obawy, ze dostanie po łbie do małżonki ;)

                  A na czoło peletonu mantrujących, żebyś nie czuł się jakoś dotknięty, to IMO, wysunął się ostatnio kutuzow i sprintem zasuwa po puchar Miszcza Mantry.

                  pozdro!
                • aandzia43 Re: ploty o gomory'm 18.04.11, 11:16
                  > Stawiam na to że Gomory nie miał fazy bycia "miłym facetem" i stąd potrafi zach
                  > ować dystans.

                  Możliwe. Możliwe też, że miał tę fazę dawno temu i/lub że przerobił juz problem do końca.

                  > Prawdziwych osobników których charakteryzuje agresja i nienawiść do kobiet tu n
                  > ie ma bo oni nie zniżyli by się do tak bezcelowego i poniżającego zajęcia jak d
                  > yskusje z kobietami i dobrze to wiecie. :)

                  Nooo, nie wiem... Chamskiego mizoginizmu nie stweirdzam, ale zawoalowany i owszem. Poza tym wyłażą z panów frustracje i jakieś problemy, które niekoniecznie związane są z brzemieniem bycia "miłym chłopcem". Powiedziałabym, że całe spektrum, bo "miły chłopiec to, wyobraź sobie, nie jedyny błąd popełniany przez facetów ;-)
                  • urquhart Re: ploty o gomory'm 18.04.11, 12:15
                    aandzia43 napisała:
                    > Nooo, nie wiem... Chamskiego mizoginizmu nie stweirdzam, ale zawoalowany i owsz
                    > em. Poza tym wyłażą z panów frustracje i jakieś problemy,

                    Frustracje owszem. To przecież emocje dotyczące niemożności zrealizowania potrzeb. W pewnym zakresie traktuje się ja jako czynnik rozwojowy przecież.

                    Ale tak uczciwie: zawoalowanej mizoandrii zrzeszonej pod flagą feminizmu nie to zauważasz tu czasem? :)
                    • aandzia43 Re: ploty o gomory'm 18.04.11, 14:27
                      > Ale tak uczciwie: zawoalowanej mizoandrii zrzeszonej pod flagą feminizmu nie to
                      > zauważasz tu czasem? :)

                      Pod flagą feminizmu nie. Częściej, tak jak i w realu, pod flagą postawy cierpiętniczej matki-polki. Najwredniejsze i najbardziej wrogo w gruncie rzeczy nastawione do żywiołu męskiego baby, jakie znałam, to odżegnujące się od feminizmu przykruchtowe (ale nie tylko) lasie z dupościskiem* wbudowanym w osobowość. Bogu dzięki nie wychowałam się wśród takich. Większość znajomych deklarujących sympatię do feminizmu ma całkiem fajne życie osobiste. Większość, bo są oczywiście całkiem nieźle odjechane egzemplarze. Dla równowagi: znam miłe i udane małżeństwo poważnie katolickie.

                      *dupościsk - tak określamy (wraz z pewną grupką pań) na forach pewien rys w osobowości. Czerpanie satysfakcji z cierpienia za ideę, nachalne poświęcanie się, wrogość do swojego ciała i emocji, do doznawania przyjemności (wszelakiej, nie tylko łóżkowej). Owocuje często niechęcią do swojej płci, płci przeciwnej i najlepiej całego świata. Oraz przede wszystkim do ludzi szczęśliwych ;-)
                      • urquhart ploty o zaowalowanej mizoandrii - schemat 18.04.11, 18:32
                        aandzia43 napisała:
                        > Pod flagą feminizmu nie. Częściej, tak jak i w realu, pod flagą postawy cierpię
                        > tniczej matki-polki. Najwredniejsze i najbardziej wrogo w gruncie rzeczy nastaw
                        > ione do żywiołu męskiego baby, jakie znałam, to odżegnujące się od feminizmu pr
                        > zykruchtowe

                        Cóż, fakt to manowce wiary że cierpiętnictwo macierzyństwa uświęca, a jedyny akceptowany mężczyzna to ich mały synuś (broń boże żeby za wcześnie nie wydoroślał).

                        Ale nie chcesz moim zdaniem widzieć innego aspektu, a ja mam jakoś szczęście co raz spotykać się z takim to utartym schematem afiszujących się z wojującym feministycznym światopoglądem babeczek : córcia mniej lub bardziej samotnej mamusi wysysa rozczarowanie męskim światem z mlekiem matki. Tatuś winny jest z definicji całemu złu które w życiu ją spotkało. Dziewczątko idealizuje obraz mężczyzny doskonałego, przeciwieństwa tego uosobienia, personifikacji zła które skrzywdziło ją i mamusię (winny seks, inną dupą poleciał, myślał kutasem itd). Pechowo pielęgnowany obraz taki nie ma szans na urzeczywistnienie bo ma się nijak do mężczyzn realnie żyjących z ich potrzebami wadami i własnymi oczekiwaniami. Zakochuje się to to szybko bo ma tęsknoty i potrzeby związane z męskim pierwiastkiem ale i jeszcze szybciej rozczarowuje każdym realnym facetem. A potem podczepia własne już złe emocje pod feministyczną ideologię racjonalizując żal, rozczarowanie i mizoandrię w formie wywodów jacy to ci faceci niedojrzali i pouczając jacy to powinni być ci "prawdziwi odpowiedzialni faceci" (tylko gdzie oni są?) oczywiście zgodni z jedynie słusznym kobiecym punkiem widzenia, roszczeniowo oczekując że to co mogą im mężczyźni ofiarować (buchalteria) jest w końcu jedynie i tak żadnym darem tylko ich "psim obowiązkiem".
                        Ale w sumie jest to bardzo przewidywalne i smutne.
                        Pozdr
                        • aandzia43 Re: ploty o zaowalowanej mizoandrii - schemat 18.04.11, 20:24

                          > Ale nie chcesz moim zdaniem widzieć innego aspektu, a ja mam jakoś szczęście co
                          > raz spotykać się z takim to utartym schematem afiszujących się z wojującym fem
                          > inistycznym światopoglądem babeczek

                          Znam takie pokoleniowe ciągi nieszczęścia i wredoty. Jedne obnoszą się z wojującym feminizmem, inne się od niego odżegnują - zależy od środowiska i tego, czego się dziewczyny naczytały - Biblia, Cosmopolitan czy Simone de Beauvoir. Co ciekawe, to te odżegnujące się są często mocno mizoginiczne - mają tak niskie poczucie swojej kobiecej wartości, że "trzymają" z warstwą panującą w ich świecie, czyli z facetami (normalne zachowanie niewolnika). "Trzymają", czyli utożsamiają najważniejsze wartości z grupą stojącą na czele społeczności. Jednym słowem brak im nei tylko elementarnej kobiecej solidarności, ale i krztyny zdrowego rozsądku w ocenie świata, swojej płci i płci przeciwnej. Mimo lizania dupy facetom en masse, nie są w stanie dać szczęścia ani sobie, ani swoim partnerom. W relacjach ze swoimi mężczyznami histerycznie oscylują pomiędzy uległością i przyzwoleniem na przekraczanie granic a napadami agresji. To naprawdę kłębki nieszczęścia i jadu. Przez bielmo nienawiści na oczach bywają niebezpieczne dla otoczenia - knują i robią rozpizduchę, keidy tylko poczują się zagrożone, a to zdarza się często. Znajdziesz je pod każdym sztandarem. Ja miałam niedawno wątpliwą przyjemność znaleźć taką pod sztandarem zwiewnej i notorycznie krzywdzonej przez świat kobiecości połączonej z pchaniem się pod kolejne silne, męskie ramiona (też ją zresztą krzywdzące w cyklu circa dwuletnim) i programowym nie cenieniem kobiet. Wyjątkowo szkudna kurew.
              • zakletawmarmur Re: ploty o gomory'm 18.04.11, 20:46
                Ja też musze się dopisać do fanklubu Gomorego. Musze przyznać, że to przez niego zaczęłam wiele lat temu czytać to forum...
                • gomory Zbiorczo dziekuje :) 19.04.11, 12:54
                  To mila swiadomosc, ze sa osoby ktore daja rade czytac co pisze. Wiec za ten przyjemny stan w jaki zostalem wprawiony wyrazam niniejszym wdziecznosc.
                  Jak sie okazuje, nie tylko moja zona zajrzala przeze mnie do tego forum ;). To tez mnie raduje. Mam takze nadzieje, ze nie zaczne byc teraz postrzegany w meskich oczach jako czlonek frakcji opozycyjnej. Juz w piaskownicy zauwazylem jak moga podpasc Ci ktorzy lubia sie bawic z dziewczynkami. Moze wiec teraz nieco kiepskiego public relations: spotykamy sie w wirtualnym swiecie - i bardzo dobrze. Naprawde to jestem zbiorowiskiem wiekszosci typowych meskich wad i znikomej ilosci typowo meskich zalet. Mojego penisa nie da sie pominac, wiec nie moge byc kobieta. Klate tez mam typowo meska i nie ma mowy o kobiecym biuscie. Nie umarlem na widok calujacych sie gejow, ale zupelnie nie kreci mnie by byc na ich miejscu. No jasne, ze lubie kobiety - jak wiekszosc mezczyzn. W tym sie miesci np. fascynacja, pozadanie, ciekawosc, szacunek. Ale tez moge sie kobiety bac, potraktowac protekcjonalnie czy byc zlosliwym. Zostalem tak wychowany, ze niezle dogadam sie chyba z kazdym niezaleznie od plci. No i miewam odruchy "milego wlazidupca": przepuszczam kobiety w drzwiach, pomagam z walizkami w pociagach, babciom z tobolami na ulicy. Jednoczesnie smieje sie z kawalow o blondynkach i zaczynajacych od "przychodzi baba do lekarza". Tyle chyba wystarczy by odbrazowic pomnik i rozwiac plotki.
                  • sisi_kecz Re: Zbiorczo dziekuje :) 20.04.11, 10:06
                    gomory napisał:

                    Moze wiec teraz nieco ki
                    > epskiego public relations: '

                    no dobra,
                    ale masz siostrę?
                    • gomory Re: Zbiorczo dziekuje :) 20.04.11, 11:20
                      Owszem, mam siostre. Wprawdzie przestala mieszkac pod jednym dachem ze mna gdy mialem ok. 9 lat, ale niewatpliwie odcisnela sie na moim sposobie postrzegania kobiet.
                      • sisi_kecz Re: Zbiorczo dziekuje :) 20.04.11, 11:56
                        gomory napisał:

                        > Owszem, mam siostre. Wprawdzie przestala mieszkac pod jednym dachem ze mna gdy
                        > mialem ok. 9 lat, ale niewatpliwie odcisnela sie na moim sposobie postrzegania
                        > kobiet.''

                        ha!:) 5 punktów dla sisi :)

                        Uważam, że najgorszym układem dla potencjalnych problemach w relacjach z kobietami na przyszłość, jest bycie bratem wyłącznie braci.
                        Mama wtedy robi za nietykalną królową do podziwiania i opieki, albo właśnie za służącą wszystkich mężczyzn w domu, i nie ma gdzie załapać partnerskich, harmonijnych wzorców.

                        Jak ma się 'siorę"- najlepiej starszą, to kobiety nie są potem jakimiś tajemniczymi albo groźnymi zjawiskami, tylko tez ludźmi ;)

                        pozdro!
          • glamourous Re: seks a choroba 18.04.11, 09:57
            efi-efi napisała:

            > Ja obstawiam, że to alter ego 'glamourus'.

            Piekne ;-)))
            No ale jaka jest w takim razie Twoim zdaniem plec wyjsciowa tego niby osobnika mnozacego forumowe alter-ego? Ze niby ja jestem facetem, czy Gomory kobieta? ;-)) Ktora wersje obstawiasz? ;-) I skad to kuriozalne skojarzenie, ze tak z ciekawosci spytam?
            • efi-efi Re: seks a choroba 19.04.11, 21:53
              glamourous napisała:

              > efi-efi napisała:
              >
              > > Ja obstawiam, że to alter ego 'glamourus'.
              >
              > Piekne ;-)))
              > No ale jaka jest w takim razie Twoim zdaniem plec wyjsciowa tego niby osobnika
              > mnozacego forumowe alter-ego? Ze niby ja jestem facetem, czy Gomory kobieta? ;
              > -)) Ktora wersje obstawiasz? ;-) I skad to kuriozalne skojarzenie, ze tak z cie
              > kawosci spytam?

              Tak w ogóle to był żart :)
              Ale czytając Was oboje zauważam pewne podobieństwo : styl wypowiedzi, jasny, klarowny i czytelny przekaz i rzekłabym empatia bijąca z postów, brak agresji i nie wiem co jeszcze ... może generalnie serdecznie odnosicie się do bliźnich.

              Jak zrezygnowałabyś ze swojego męża , a Gomory z żony spikniejcie się przynajmniej na jakiś czas i opiszcie wrażenia na forum :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka