mamalilianki
29.07.11, 09:12
Jesteśmy małżeństwem 6 lat. Trudno mi jest okrelić czy to szczęliwe lata czy nie. Zanim pojawiły się dzieci to jeszcze jakoś było, ale od 8 miesięcy (drugie dziecko, wymarzony syn) jest kiepsko. Ja wstaję do synka, śpię z nim, wszytko przy nim robię, teraz doszły nieprzespane nocki itp itd. Mąż siedzi w domu na bezrobociu i pomaga w domu. Raz zrobi więcej, ra mniej, ogólnie nie jest z tym zle.
Ale nie o tym mowa. Chodzi o zrobienie loda do końca. Zawsze miałam, z takimi rzeczami problem, może to przez wychowanie przez antyfacetową mamę- niewiem. Nie zrobię tego mężowi. Ani nikomu innemu. Bo nie i już.On mi grozi, ostrzaga że jeli nie zrobię tego do końca tego roku to się ze mną rozwiedzie.... Ja mu mówię żeby już składał papiery rozwodowe, ale mąż jet na tyle cierpliwy że poczeka do końca roku. Daje mi jeszcze szanse i odlicza każdego dnia.
Spełni swoją groźbę? Ma rację domagając się tego ode mnie jednocześnie wiedząc jeszcze sprzed czasów małżeńkich że u mnie z takimi rzaczami to ciężka prawa?