Dodaj do ulubionych

jeden partner na całe życie

04.08.11, 12:50
Witajcie
Nie wiem czy temat był, może jest aż tak marginalny, a może tylko mi się wydaje.
Otóż proszę o wypowiedzi doświadczonych życiem jak sprawują się związki w których oboje partnerzy są dla siebie jedynymi? [Lub też sytuacje gdy dotyczyło to tylko jednego z nich.] Czy to się sprawdza, czy w pewnym wieku jednak coś odwala jednej bądź drugiej stronie i coś (nie wiem, ciekawość? chęć życia "pełnią" życia?) kieruje do nowego partnera? Oczywiście zdaję sobie sprawę że ma tu znaczenie jakoś pożycia, ale może to też jest bez znaczenia?
Obserwuj wątek
    • tylko1partner Re: jeden partner na całe życie 04.08.11, 13:42
      Chodzi mi o ogólnie takie sytuacje w życiu, może się z takimi spotkaliście i jak się potoczyły, a jak nie to jak sądzicie jaki może być bardziej prawdopodobny finał takiego związku.

      A jeśli wolicie żywy przykład, czyli mój, to proszę - poznaliśmy się w wieku 17 lat i po paru m-cach był nasz (wspólny i każdego z osobna) pierwszy raz, potem kiepski (z punktu widzenia dzisiejszej oceny;-)) seks, i coraz lepszy i lepszy, częstszy lub przejściowo rzadszy (dzieci), jesteśmy otwarci na różne formy i normalnie o tym rozmawiamy
      czy mam/y się czego obawiać? czy coś straciliśmy nie mając "porównania"? czy mamy prawo powiedzieć że nasz sex jest na wysoko zadowalającym poziomie skoro nie wiemy jak może być inaczej (z kim innym)?
      jest tak dobrze że chyba boję się, że aż za dobrze i jakaś bomba czeka...
      • urquhart Re: jeden partner na całe życie 04.08.11, 13:56
        tylko1partner napisała:
        > A jeśli wolicie żywy przykład, czyli mój, to proszę - poznaliśmy się w wieku 17
        > lat i po paru m-cach był nasz (wspólny i każdego z osobna) pierwszy raz, potem
        > kiepski (z punktu widzenia dzisiejszej oceny;-)) seks, i coraz lepszy i lepszy
        > , częstszy lub przejściowo rzadszy (dzieci), jesteśmy otwarci na różne formy i
        > normalnie o tym rozmawiamy
        > czy mam/y się czego obawiać? czy coś straciliśmy nie mając "porównania"? czy ma
        > my prawo powiedzieć że nasz sex jest na wysoko zadowalającym poziomie skoro nie
        > wiemy jak może być inaczej (z kim innym)?

        A ile macie teraz?
        Jestem w takiej sytuacji po 24 latach związku. Ostatnio mnie nawet obśmiały z tego powodu, że to jawna poszlaka żem oferma i brzydal :)
        Jest się czego obawiać moim zdaniem. Ciężko pogodzić taką bliskość, bezgraniczne zaufanie i bezpieczeństwo z pożądaniem dłuższy czas.
        Zagrożenia, typowe pułapki jak i rozwiązania, moim zdaniem doskonale i wyczerpująco opisane w Inteligencji Erotycznej Perel (patrz polecane lektury). Dla mnie wypisz wymaluj.
        • bi_chetny Re: jeden partner na całe życie 04.08.11, 14:07
          to zależy, jeśli czegoś zaczyna brakować, to może zdarzyć się sytuacja, kiedy ktoś w zupełnie inny sposób zacznie nas uwodzić, dotykać...wtedy różnie może być.
        • filipianka Re: jeden partner na całe życie 04.08.11, 14:34
          > A ile macie teraz?

          35

          Wiem, ktoś może powiedzieć - żal mi cię, ale cóż było robić? Rozstać się na chwilę i popróbować, otworzyć związek na jakiś czas? I w jakim niby wieku 18, 20, 25 lat? Jaka teraz rada - swing czy wielokąt?

          Dzięki za lekturę
          • filipianka Re: jeden partner na całe życie 04.08.11, 14:35
            no i się nie przelogowałam, a tak chciałam nick na jeden raz;-)
            • bi_chetny Re: jeden partner na całe życie 04.08.11, 14:50
              fail ! :)
        • vitek_1 Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 14:02
          urquhart napisał:

          > Jestem w takiej sytuacji po 24 latach związku.

          Wow! Moje uznanie urquhart. Niewielu facetów zdobyłoby się na takie wyznanie.
    • nxp Re: jeden partner na całe życie 04.08.11, 15:51
      Tylko nie potraktuj wyników tej kwerendy zbyt serio. Tutejsza publiczność ma charakter permisywny oraz konsumpcyjny (żona nie robi już loda z takim nabożeństwem a zwyczajnie ssie? Rzuć ją w diabły i spraw sobie nową!).
      Jeśli są szczęśliwe, wieloletnie pary, to nie znajdziesz tu ich opowieści.
      • filipianka Re: jeden partner na całe życie 04.08.11, 16:45
        może więc znajdę tych którzy właśnie z takiego powodu, czyli monogamii (nie mylić z monotonią) postanowili poszerzyć swoje horyzonty
        obiecuję się nie załamywać;-)
        w jakim wieku, po ilu latach związku to się stało? czy ten "brak" był jedynym powodem? i jak wyszło porównanie?
        • urquhart Re: jeden partner na całe życie 05.08.11, 08:57
          filipianka napisała:
          > w jakim wieku, po ilu latach związku to się stało? czy ten "brak" był jedynym p
          > owodem? i jak wyszło porównanie?

          Zbyt wiele oczekujesz jak na publiczne otwarte forum moim zdaniem.
          Tu takie historie pojawiają się raczej w mglistych aluzjach.
      • zakletawmarmur Re: jeden partner na całe życie 07.08.11, 20:25
        (żona nie robi już loda z takim nabożeństw
        > em a zwyczajnie ssie? Rzuć ją w diabły i spraw sobie nową!).

        No co Ty. Są dwie szkoły:
        1. Przestań łożyć na rodzinę i wykonywać obowiązki domowe. Bezradna baba w końcu się złamie i bedzie dawać, żeby zasłużyć na to wszystko.
        2. Zmień się w faceta, którego Twoja żona będzie pożądać. Czyli atrakcyjność, dominacja, zaskakiwanie, stałe wzbudzanie zazdrości (nie mylić ze zdradą).
    • mimija Re: jeden partner na całe życie 06.08.11, 02:51
      Sprawdza się, jeśli tego chcesz, z ponad 20-letniego doświadczenia piszę.
      • kwiatek2-1 Re: jeden partner na całe życie 06.08.11, 07:16
        Ja wciąż wierzę, że to możliwe, że można mieć jednego partnera na całe życie. Niestety, mój związek nie jest tego przykładem. Wzięliśmy ślub bardzo mlodo. Przez 20 lat było dobrze, choć seks - teraz to widzę - nie był najmocniejszą strona naszego związku. Po 40-ce mąż poszukał innych doświadczeń w internecie. Przez 6 lat spotykał się na seks z różnymi chetnymi paniami. Próbowaliśmy wrócić do siebie, naprawić, ale ani ja nie potrafie się z tym pogodzić, zapomnieć, ani mąż nie potrafi do końca rozstać się z przeszłością (mailowy, telefoniczny kontakt - mimo zapewnień i obietnic - z niektórymi utrzymywał). Myślę, że jedną z wielu przyczyn tego, co sie działo, był właśnie żal męża, że nie miał wcześniej innych doświadczeń.
        • sisi_kecz Re: jeden partner na całe życie 06.08.11, 09:33
          Troche pamiętam Twoją historię, kwiatku.
          Byłaś tak pewna, ze on sie nawrócił na drogę wiernosci i prawdy... i byłaś gotowa nieba mu przychylić. Smutne...

          Na temat:
          takie historie o pierwszych i ostatnich partnerach to w przeszłości bardziej sie udawały.
          Dzis jesteśmy w świecie łatwej wymiany dobrego na lepsze.
          Na logikę obstawialabym ze potrzebne jest coś z tamtych warunków aby taki układ miał szanse przetrwać:
          albo zasady KK'
          albo wieeeeelka miłość.

          pozdro!
    • gomory Re: jeden partner na całe życie 06.08.11, 22:54
      Gdybys sie urodzila tak ze dwie dekady temu pewnie nie mialabys dzisiejszych dylematow. Wtedy ludzie dawali rade przezyc zycie z jednym partnerem bez uczucia, ze cos ich ominelo. Od tamtego czasu jednak sie zmienilo. Taki banalny drobiazg - ludzie teraz maja mozliwosc.
      Oczywiscie nie dotyczy to wszystkich. Mam znajomych dla ktorych kwestie religijne maja silny wplyw na zyciowe postawy. Sprawiaja wrazenie takich ktorzy sa w stanie cale zycie przezyc z jednym partnerem :). No i w calkiem udany sposob odpedzac grzeszne podszepty.
      Postep cywilizacyjny sklania nas do konsumenckiego hedonizmu. Seksualnego takze. Kiedys rozwod byl nie do pomyslenia, orgazm w lozku niekonieczny, staropoanienstwo/starokawalerstwo stygmatyzujace, edukacja seksualna mizerna, a seks pozamalzenski dosc skomplikowany w realizacji.
      Dlatego wlasnie uwazam, ze im ludzie mlodsi tym mniejsza maja szanse by przezyc zycie znajac smak jednego partnera lozkowego. Seks stal sie swego rodzaju towarem. Z przeroznych stron jestesmy przekonywani, ze powinien nam dostarczac odlotowych uniesien. Nie odmawiamy sobie nowego TV, telefonu, butow, samochodu chociaz stary jeszcze dziala, ale nie ten kolor, niemodne, za malo cyfrowe. Bedac tak nakreconym na nowinki jak mamy sobie darowac to o czym pisza w kolorowych czasopismach? No i widzialo sie na tych stronach ktore zawsze otwieraja sie przypadkiem? Te wszystkie punkty G-h, wytryski, olejki, wielkosci, dlugosci, ilosci i miejsca. W gazecie czytamy wywiad z uczestnikami wieloosobowych orgii no i... kurde zazdrosc podobna jak sluchajac opowiesci sasasiada o wycieczce na Karaiby. Nie sprobowac? By na emeryturze majaczyc, ze klejnoty zycia przelecialy przez palce?
      Tak wlasnie to widze: im ktos mlodszy tym wieksza w nim presja zeby doswiadczyc roznosci. W lozku takze. Przy takim nastawieniu zycie samo podsunie okazje. Na NK mozna zobaczyc jak wyglada dzis chlopak ktory wzbudzal bicie serca w liceum. No a w nim ta sama ciekawosc pulsuje. Bo przeciez wszyscy myslimy o tym samym :). Jedni nie moga, innym sie nie chce. Ale sa tacy ktorzy chca i moga. No a dzisiaj telefony, smsy, czaty, internet wszystkie te wynalazki umozliwiaja ludziom zblizanie sie do siebie.
      Sugerowalas, ze zadowalajaca jakosc pozycia moze odpedzac mysli o seksie z innymi. Uwazam, ze od jakosci wazniejsza jest jednak osobowosc. Nawet najwspanialsza lozkowa kochanka nie powstrzyma przed wiarolomnoscia faceta ktory po prostu zechce skoczyc w bok. I vice versa zreszta.
      Czy nalezysz do grupy osob tak mlodych, ze niemozliwe dla nich jest monogamia na cale zycie to ja nie wiem. Tak czy siak sie przekonasz ;).

      P.S. Monogamia seryjna to dla mnie nie jest monogamia sensu stricto. Jeden partner to jeden i juz.
      • zakletawmarmur Re: jeden partner na całe życie 07.08.11, 19:54
        Zgadzam się z Gomorym.
        Warto zwrócić szczególną uwagę na ten fragment:

        > Sugerowalas, ze zadowalajaca jakosc pozycia moze odpedzac mysli o seksie z inny
        > mi. Uwazam, ze od jakosci wazniejsza jest jednak osobowosc.

        To czy będzie nam łatwo wytrwać w monogamii zależy przede wszystkim od tego od cech naszej osobowości, preferencji. Partner ma też oczywiście jakiś wpływ ale bez przesadyzmu. Jest sporo ludzi, którzy nie są ze związków zadowoleni a jednak potrafią wytrwać wiernie całe życie. Z drugiej strony są ludzie, którzy mają super drugą połówkę a i tak zdradzają. Przecież jakiś tam powód do niezadowolenia zawsze się znajdzie:-)

        Swoją drogą nie ma dużej różnicy czy jesteśmy z pierwszym, trzecim czy dziesiątym partnerem. W zdradach chodzi przede wszystkim o chęć spróbowania seksu z kimś nowym. Przecież równie dobrze możesz związać się z 3 facetem i po 20 latach odczuwać tak samo wielką tęsknotę za odmianą:-)

        IMO podstawową pułapką "związku z pierwszym partnerem" to raczej wiązanie się zanim kobieta zdąży zyskać tą świadomość co to znaczy pożądać mężczyzny... Takie związki, które dla kobiety od początku są letnie. W takich warunkach kobieta ma małe szanse się rozkwitnąć seksualnie.
        Oczywiście nie musi dotyczyć to Ciebie (przecież związek z pierwszym partnerem może być bardzo namiętny) ale mam wrażenie, że na forum to jest dużo częstszy problem niż "brak wyszumienia się w młodości". Co najwyżej jest to drugie podawane jako wymówka. Żeby było zabawniej osoby, które się wyszalały też myślą o zdradzie i mogą uważać, że to właśnie dlatego, że brakuje im tych emocji, które mieli okazję poznać:-)
      • urquhart Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 08:12
        gomory napisał:
        > Gdybys sie urodzila tak ze dwie dekady temu pewnie nie mialabys dzisiejszych dy
        > lematow. Wtedy ludzie dawali rade przezyc zycie z jednym partnerem bez uczucia,
        > ze cos ich ominelo. Od tamtego czasu jednak sie zmienilo. Taki banalny drobiaz
        > g - ludzie teraz maja mozliwosc.

        Kiedyś taki styl życia był elitarny, teraz w powszechne prawo do szczęścia, spełnienia i czerpania przyjemności z życia uwierzyli wszyscy.

        > Dlatego wlasnie uwazam, ze im ludzie mlodsi tym mniejsza maja szanse by przezyc
        > zycie znajac smak jednego partnera lozkowego. Seks stal sie swego rodzaju towa
        > rem. Z przeroznych stron jestesmy przekonywani, ze powinien nam dostarczac odlo
        > towych uniesien.

        Podobnie jak inne pobudzacze ośrodków przyjemności w mózgu: słodycze, dobre jedzenie czy choćby dopalacze. Kiedyś to też było elitarne, powszechna była jedynie wóda. Kiedyś jointy paliła zakonspirowana elita teraz próbuje całe liceum.

        > Sugerowalas, ze zadowalajaca jakosc pozycia moze odpedzac mysli o seksie z inny
        > mi. Uwazam, ze od jakosci wazniejsza jest jednak osobowosc. Nawet najwspanialsz
        > a lozkowa kochanka nie powstrzyma przed wiarolomnoscia faceta ktory po prostu z
        > echce skoczyc w bok.

        Tu się kompletnie nie zgadzam. Akurat czytałem badania gdzie sama autorka była zdziwiona nimi i zainspirowało ją to napisania serii książek. W niosek był że tam gdzie faceci oceniają wysoko jakość z seksu z żoną łatwo przychodzi im zwalczyć pokusę i nie zdradzają. Ale to bardzo NIEWYGODNE dla kobiet stwierdzenie, choć częste w książkach o psychologii , nie sądzisz?
        (How to Satisfy A Woman Every Time And Have Her Beg For More - Naura Hayden)
        • sisi_kecz Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 09:43
          A jaki jest procent takich panów, co mają seks, mają udany, a i tak zukają okazji, to nie było w tej mundrej książce ?

          A to taki pan- istniejący i szczery, oto jego wyznania:


          "jak wygląda to od mojej strony - żonatego, dzieciatego, ale i tak szukającego (niekoniecznie tylko z powodów zawartych w tytule forum, choć też, ale z adnotacją "chcę więcej i inaczej").

          Poatakuj mnie, jeśli już musisz sobie ulżyć, a nie moją żonę. Akurat jest ładna i mądra. A że udaje mi się ją robić czasem w konia, no cóż... Jestem inteligentnym, podstępnym i ostrożnym draniem.
          A z innej strony komentując Twoją wypowiedź: śmieszne jest Twoje podejście do skoków w bok - uważasz, że skoki w bok z ładnymi i mądrymi kochankami (oby;-) robią tylko ci, którzy mają brzydkie i głupie żony... O naiwności.'

          Zamknijmy temat mojej żony. Skoro nie rozumiecie, że można chcieć ot tak, to przyjmijcie wersję, że chcę zrobić skok w bok z próżności i pojedźcie trochę po mnie.'

          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,126555187,126892468,Re_troche_OT.html
          Cytat ze Starowicza jest naprawdę mądry, a te badania o udanym seksie małżeńskim, ktory WSZYSTKICH zniechęca do zdrady, mnie nie przekonują.

          pozdro!
          • urquhart Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 10:55
            sisi_kecz napisała:

            > A jaki jest procent takich panów, co mają seks, mają udany, a i tak zukają okaz
            > ji, to nie było w tej mundrej książce ?

            Minimum 2 - 3%, bo to standartowy odsetek psychopatów w populacji (mężczyzn zdaje się wiekszy) których zachowaniami rządza zawsze inne prawa, bo nie mają żadnych skrupułów krzywdzić bliźnich.
            Dla pozostałych jest rachunek i dylemat empatii, tego co można w skutek romansu stracić i tego co można zyskać.
            Podobnież kobiety reagują staystycznie bardziej emocjonalnie i nieprzewidywalnie, dlatego nie podlegają temu prawu.
            Pozd
            • aandzia43 Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 11:41

              > Minimum 2 - 3%, bo to standartowy odsetek psychopatów w populacji (mężczyzn zd
              > aje się wiekszy) których zachowaniami rządza zawsze inne prawa, bo nie mają żad
              > nych skrupułów krzywdzić bliźnich.

              No chyba nie powiesz mi, że tylko faceci o rysie socjopatycznym zdradzają żony "bez powodu"? Pamiętasz faceta z forum o nicku Kompresor 666? Nie był raczej psychopatą, zdawał sobie sprawę z niszczycielskiego dla związków braku więziotwórczego działania seksu w swoim życiu. Myślisz, że jeden taki Kompresor po świecie chodzi?
              • urquhart możliwa prewencja? dlaczego zdradza facet a baba? 08.08.11, 13:36
                andzia43 napisała:

                > czego działania seksu w swoim życiu. Myślisz, że jeden taki Kompresor po świeci
                > e chodzi?

                A dlaczego Andziu specjaliści różnej płci mieliby kłamać i mącić co do uogólnionych praw zachowań ludzi?
                Kiedy raptem nawet taki Kompresor666 może ich podły mizogiński spisek zdekonspirować :)
                Ja to forum postrzegam jedynie jako doskonałą inspirację do poszukiwania bardziej ogólnych mechanizmów zachowań miedzy ludźmi i refleksji w ujęciu specjalistów, a nie do formuowania wniosków na jego podstawie. Bardziej pasuje mi faktycznie szukanie praw, nawet uogólnionych i związków przyczynowo skutkowych i irytuje mnie wygodne rozgrzeszajace podejście nic nie wiadomo. Może dlatego że choc zajmuję się czymś kompletnie innym, w charakterze mojej pracy jest przewidywanie, wyprzedzanie zapobieganie problemów i wydarzeń i bycie przed nimi krok do przodu.

                Pamiętam z Charakterów takie ujęcie tematu przyczyn męskiej i kobiecej zdrady po polsku:
                Zuzanna Celmer uważa, że mężczyźni zdradzają głównie z dwóch powodów: gdy uważają swe małżeństwo za nudne, zaś żonę za niechętną igraszkom i traktującą seks jako małżeński obowiązek, a także wtedy, gdy flirt posunął się zbyt daleko i wycofanie się byłoby „niemęskie”.
                „Natomiast kobiety – pisze Zuzanna Celmer w ciekawym poradniku „Człowiek na całe życie” – zdradzają z tysiąca i jednego powodu, ponieważ ich zachowania w tym zakresie są przeważnie motywowane pobudkami pozaseksualnymi. Kobieta może zdradzić z zemsty, ponieważ chce zrobić »na złość« innej kobiecie, załatwić jakąś sprawę z osobą wysoko postawioną, bo jest rozżalona na cały świat, bo ma świetny nastrój, bo potrzebuje udowodnić samej sobie, że »stać ją na to«, z ciekawości, z nieśmiałości, z lęku, że zostanie posądzona o »nienowoczes-ność«, ze współczucia, z potrzeby uzyskania władzy lub przewagi. (...) Tym, co powstrzymuje kobietę przed niewiernością, nawet jeśli nie brakuje jej różnorodnych okazji, jest miłość.”
                Dla wielu mężczyzn zdrada małżeńska jest sposobem na... utrzymanie stadła małżeńskiego. Jak twierdzą – kochają swoje żony, a w krótkich, niezobowiązujących romansach odnajdują jedynie to, czego im brak w małżeństwie! I... wracają pod skrzydła cierpliwych małżonek.
                www.charaktery.eu/artykuly/Milosc-Przyjazn-i/55/Sekrety-zdrady/
                Oczywiście zdaję sobie sprawę że to popularnonaukowe uogólnienie, przypomniam sobie też takie bardziej złożone schematy ujęcia przyczyn które mnie zaciekawiły:
                www.ptt-terapia.pl/wp-content/uploads/2011/06/Machaj_Lopacka-Seczyk.pdf
                www.ptt-terapia.pl/wp-content/uploads/2011/06/Machaj_01.pdf
                I tam wtrącenie o swingu i jego konseskwencjach o który zapytała autorka wątku:
                Charakterystyka par „swingujących” pokazuje, że są to osoby bardzo liberalne, postrzegające role płciowe w płynny (nie tradycyjny) sposób, mniej zazdrosne o swoich parterów, będące w wieku średnim, mieszkające w dużych miastach, postrzegające swoje życie jako satysfakcjonujące i ekscytujące oraz posiadające dziesięcioletni staż w związku. Ciekawe jest, że nie pochodzą ze środowisk patologicznych lub dysfunkcyjnych i posiadają wyższe wykształcenie.
                Spośród par, które zdecydowały się na tę aktywność relacyjno-seksualną 62,6% deklaruje, że swinging przyczynił się do polepszenia relacji partnerskich, 35,6% uważa, że związek nie przeszedł żadnego przeobrażenia, a tylko 1,7% uważa, że z powodu decyzji o tym niestandardowym zachowaniu seksualnym ich związek jest mniej szczęśliwy.

                Pozdrawiam
                • sisi_kecz Re: możliwa prewencja? dlaczego zdradza facet a b 08.08.11, 13:46
                  mężczyźni zdradzają głównie z dwóch powodów: gdy uważają swe małżeństwo za nudne'

                  no dobrze, ze w końcu cały cytat wkleiłeś, bo wcześniej ta NUDA uciekała jakoś z tych przyczyn.
                  Miało być ,że jak dobry seks to nie zdradza,

                  tymczasem kompresory i tencowiesze, zdradzają, bo sie nudzą: taką samą kobietą.

                  Nie mam więcej pytań.
                • aandzia43 Re: możliwa prewencja? dlaczego zdradza facet a b 08.08.11, 13:51
                  A czy ja mówię, że specjaliści kłamią? Odniosłam się tylko do tych nieszczęsnych "psychopatów". Nie trzeba być psychopatą, żeby zdradzać atrakcyjną w łóżku kobietę. Wystarczy mieć pewien specyficzny rys w konstrukcji sfery seksualnej, który zresztą może wynikać z mnóstwa przyczyn (biologia, wychowanie, wpływ innych komponentów psychiki). I jakoś nie wydaje mi się, by tych facetów było tak mało na świecie. Nie musisz wytaczać od razu armaty na wróbla ;-)
            • sisi_kecz Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 12:16
              Minimum 2 - 3%, bo to standartowy odsetek psychopatów w populacji (mężczyzn zd
              > aje się wiekszy) których zachowaniami rządza zawsze inne prawa, bo nie mają żad
              > nych skrupułów krzywdzić bliźnich.'

              Zgodziłabym się, ze zdradzanie partnera/rki, kiedy ma się z ich strony miłość i dobry seks, jest jakimś objawem zaburzeń psychicznych, czy osobowościowych, ale uważam, że takich osób jest większy odsetek, niż te klinicznie stwierdzone 2-3%.

              i powinno to być dodane jako zastrzeżenie do ustaleń tej mundrej sajkolożki.

              pozdro!
              • bi_chetny Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 13:21
                jak facet ma dobry seks w domu i relacje wzajemne są dobre - adoracja i podziw, to zdrada będzie zdecydowanie patologią i odsetek takich zachowań będzie marginalny.
                Kobiety niestety nie przyjmują tego do wiadomości.
                • sisi_kecz Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 13:33
                  bi_chetny napisał:

                  > jak facet ma dobry seks w domu i relacje wzajemne są dobre - adoracja i podziw'

                  wzajemne relacje to znaczy, że z jego i jej strony.

                  Jaki wpływ ma ona na to, że facet nie odwzajemnia jej podziwu i nie kieruje do niej adoracji?

                  a jeśli kieruje i relacje są dobre i jest super seks, to mówimy o związku idealnym
                  i jest równie niski odsetek takich związków,
                  jak tych socjopsychopatów, którym to zwisa i i tak idą na dziwki.

                  Mówmy o realnym życiu, gdzie nie wszystko jest fajne, bywa lepiej, gorzej i trzeba ciągle nad tym pracować.
                  ale facetowi sie nie chce, wiec podsumowuje sobie: gdzie indziej jest lepiej, tam umoczę, ale rozwodzić sie nie będę.
                  Żona nie jest zła, seks jest taki , jaki sobie wypracowali, ale nuda czasem doskwiera i tak niezobowiązująco sobie skoczy w bok.

                  Idealne związki i psychole- to rzeczywiście moze umknąć statystyce.

                  ;)
                  • urquhart Idealne związki a psychole 08.08.11, 13:47
                    sisi_kecz napisała:
                    > Idealne związki i psychole- to rzeczywiście moze umknąć statystyce.

                    Tak ci się wydaje? O ile ja pamiętam to z zależności źródeł 10 -20% związków w które są ze soba 10 lat i więcej, uważają że maja częsty i interesujący seks i satysfakcjonujące pożycie i bliskość. Czyli około rząd wielkości wiecej niż psychole.

                    Wspomniana Naura wzieła sobie za cel rozkminienie co jest źródlem sukcesu tych zwiazków.
                  • bi_chetny Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 13:49
                    wzajemne również jeśli chodzi o seks, a od tego niestety uciekasz, zatrzymując się jedynie przy punkcie o wzajemnej adoracji.
                    Kobieta ma wpływ na odwzajemnianie podziwu w postaci adoracji, to oczywiste. I nie jest to związek idealny, a taki nad którym obie strony pracują. Jednak jeśli kobieta nie chce uprawiać seksu równie często jak facet, to niestety adoracja staje się bezprzedmiotowa, "po próżnicy", więc prędzej czy później cała relacja się psuje.
                • aandzia43 Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 13:46
                  > Kobiety niestety nie przyjmują tego do wiadomości.

                  Ależ przyjmują do wiadomości :-) Jednak wiadomo im również, że nie wystarczy dostać - trzeba jeszcze umieć wziąć. A z tym już bywa różnie. I nie dlatego, że się było wychowanym przez nadopiekuńczą matkę (hihi), tylko z tysiąca różnych przyczyn. Facetów, którzy nie potrafią brać skarbów, które dostają jest więcej, niż tych 3% psychopatów ;-P
                  • bi_chetny Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 13:52
                    O jakich skarbach mówisz, jeśli kobiety mają często tak ogromne zahamowania i kompleksy, że nie są w stanie nie tylko próbować urozmaicić życie seksualne, ale w ogóle go utrzymywać. Po co, są lepsze rzeczy do roboty, choćby telewizja, zakupy.
                    • aandzia43 Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 14:00
                      No chyba oczywiste, ze mówię o skarbach, czyli o kobietach, które nei mają większcyh zahamowań, lubią się kochać i po prostu są chętne do igraszek. Pewnie kobiety "mają często tak ogromne zahamowania", ale nie o takich tu piszę. Wielu facetów nie umie wziąć tego, co im los daje, wycofuja się z łożnicy małżeńskiej, popęd rozładowuja w burdelu, a jak się takich pyta, czemu tam łażą, to się żalą, że seks w domu jest niesatysfakcjonujący. No i on rzeczywiście jest niesatysfakcjonujący, ale czy z przyczyny żony?
                      • bi_chetny Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 14:03
                        ile to jest wielu ? bo moim zdaniem takie kobiety nie mają raczej problemów w związkach związanych z seksem, co najwyżej w innych sferach
                        • aandzia43 Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 19:59
                          bi_chetny napisał:

                          > ile to jest wielu ? bo moim zdaniem takie kobiety nie mają raczej problemów w z
                          > wiązkach związanych z seksem, co najwyżej w innych sferach

                          Kobiety bezproblemowe seksualnie miewają w związkach problemy, które skutkują między innymi problemami stricte łóżowymi, albo od początku są stricte łóżkowe. Dlaczego? Bo związek to dwoje ludzi. Bo te chętne do igraszek kobiety mają inne niedoskonałości, które rzutują na "jakość" wybieranego partnera. Bo nieskończona jest liczba konfiguracji, w jakie się ludzie dobierają.
                          A ich meżczyźni często widzą tylko wierzchołek góry lodowej i zapytani o powód zdrady mówią: bo mi nie chciała dawać/bo jest sztywna i robi niechętnie itd. Co nie zmienia faktu, że są rzesze kobiet seksem szczególnie nie zainteresowanych. Ale ja mam w otoczeniu tyle sfrustrowanych brakiem seksu ze swoimi mężczyznami dziewczyn i kobiet, że jakoś trudno mi uwierzyć w powszechność wymienionego przez ciebie zjawiska ;-) Może też być tak, że mnie, jako kobiecie, o której wiadomo, że pogadać można ze mną dość odważnie, dziewczyny zwierzają się dość chętnie.
                          • bi_chetny Re: jeden partner na całe życie 09.08.11, 14:01
                            spłycasz odpowiedzi mężczyzn, ale najczęściej problem z seksem jest tym, co zauważamy. Jeśli są inne problemy, to łatwiej można coś na nie poradzić, niż na sferę seksualną, w której niewiele można zmienić.
                    • zakletawmarmur Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 14:20
                      I w tym miejscu Mujer zapytałaby, skoro dla panów seks jest taaaki ważny to dlaczego na żony nie szukacie sobie właśnie takchi kobiet, które są rewelacyjne w łóżku? Dlaczego zamiast tego żenicie się z "idealnymi kandydatkami na żony"?

                      IMO to jaki dla mężczyzn seks w małżeństwie jest ważny jest mitem powtarzanym przez panów, którzy właśnie związali się z super kandydatkami na żony i nie mają innych problemów niż "jak wyciągnąć z żony jeszcze te 5%":-)
                      • sea.sea Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 14:26
                        > dlaczego na żony nie szukacie sobie właśnie takchi kobiet, które są rewelacyjne w
                        > łóżku? Dlaczego zamiast tego żenicie się z "idealnymi kandydatkami na żony"?
                        Czytam to z Twojej klawiatury po raz enty i tym razem nie wytrzymam: ta teza ma jakieś źródło, podparta badaniami, procenty może jakieś - czy tak Ci wynikło z obserwacji? :)
                        • bi_chetny Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 14:46
                          bo mamy spędzać z nimi czas nie tylko w łóżku. A często na początku jednak łózko funkcjonuje całkiem nieźle.
                          Jakbyśmy wybierali tylko przez sferę seksualną, to zaraz by się gromy posypały, teksty o wnętrzu...
                          • zakletawmarmur Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 15:19
                            Ależ Bi ja wcale nie uważam, że tak powinno się robić. Uważam, że rozsądek jest bardzo ważny. Chodzi mi jednak o to, żeby i później nie oceniać tych żon jedynie przez pryzmat seksu:-)
                            • bi_chetny Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 15:35
                              oczywiście że nie, ale jeśli gra wszystko oprócz seksu ? Co robić ? :)
                              • zakletawmarmur Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 17:15
                                Kochać albo rzucić:-)
                        • zakletawmarmur Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 15:17
                          Ciężko byłoby to zbadać. Na pewno odpadają wszystkie ankiety, bo jak już wiemy panowie mają tendencje do mylenia wszystkiego z seksem:-) W kościołach i urzędach stanu cywilnego jakiś statystyk, powinien zbierać dane na temat wieku, urody (można by znaleźć jakieś kryteria w oparciu o wiek, bim, proporcie tali i bioder, wzrost czy szerokość barów), statusu społecznego (też by się dało), przydatności pod względem zajmowania się domem i dziećmi, zaangażowania w seks:-)

                          Nie spotkałam się z takimi badaniami ale myśle, że nie tylko badania naukowe wyrabiają nasz światopogląd.
                          • sea.sea Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 15:49
                            Aaa, czyli to Twoje projekcje są, ok, bo już myślałam, że może jakimś cudem coś poważniejszego :)

                            A jakie są w takim razie cechy dobrego materiału na żonę?
                            • zakletawmarmur Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 17:18
                              > Aaa, czyli to Twoje projekcje są, ok, bo już myślałam, że może jakimś cudem coś
                              > poważniejszego :)

                              A Ty masz jakieś dowody, że mężczyźni wiążą się z kobietami dla seksu czy też są to Twoje projekcje?
                              • sea.sea Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 17:46
                                Masz może namiar na forum "Żona mi nie prasuje?" To ja poproszę, mój się ucieszy.

                                Poza tym nie odpowiedziałaś mi na pytanie :)
                                • zakletawmarmur Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 17:50
                                  Właśnie dlatego, że na żony zznależli sobie taki, które to robią:-)
                                  • sea.sea Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 18:01
                                    Ja się z Tobą, jak da się zauważyć, rzadko kiedy zgadzam, ale - powyższe mnie po prostu rozbroiło, w sensie pozytywnego rozbawienia, touche :D

                                    (Tylko gdzie ten biedny mój ma się poskarżyć, że tak pechowo, sam jeden na świecie, jak grzyb w barszczu...)
                          • urquhart Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 15:54
                            zakletawmarmur napisała:

                            > Ciężko byłoby to zbadać. Na pewno odpadają wszystkie ankiety, bo jak już wiemy
                            > panowie mają tendencje do mylenia wszystkiego z seksem:-) W kościołach i urzęda
                            > ch stanu cywilnego jakiś statystyk, powinien zbierać dane na temat wieku, urody
                            > (można by znaleźć jakieś kryteria w oparciu o wiek, bim, proporcie tali i biod
                            > er, wzrost czy szerokość barów), statusu społecznego (też by się dało), przydat
                            > ności pod względem zajmowania się domem i dziećmi, zaangażowania w seks:-)

                            He, he, he, zagapiłaś się, od przepuszczania pieniedzy na granty dawno na to wpadli a Buss napisał nawet rewolucyjną książkę opisującą i interpretujaca te róznorakie badania w tej dziedzinie. Jej nazwa ni mniej ni wiecej jeno: Ewolucja pożądania - strategie doboru seksualnego ludzi.
              • zakletawmarmur Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 13:49
                Mężczyźni zdradzają, gdy nie są zadowoleni z ich życie seksualne w domu...
                Ależ to jest prawda:-)
                Np. taki Stary_schatz zdradza żonę bo nie jest zadowolony z seksu, który ma w domu- żona się zestarzała, seks nie sprawia mu takiej satysfakcji jak seks z młodymi, nowymi dupami:-) Pamiętajmy, że ta jego żona miała na niego ochotę i na zahamowaną sztukę też nie wyglądała...
                I na tym właśnie polega problem. W tym zbiorze "zdradzających bo mają kiepskie pożycie małżeńskie" mieszczą się faceci, którym żony się znudziły, opatrzyły, rodząc dzieci utraciły status kochanki (są zaklepane, zapylone), bo nie są w pełni niezależne finansowo lub psychicznie (gotowe spakować walizkę i z dnia na dzień wynieść się z domu), bo nie zapraszają do łóżka młodszych koleżanek, bo mają więcej niż 20 lat.

                Mężczyźni pod seks mogą podciągać wszystkie problemy w związku, choć problem z "satysfakcją seksualną" ma swoje źródła w wielu miejscach, czasami nie związanymi z seksem bezpośrednio...
                Bezrobotna żona nie kręci jak ambitne i niezależne koleżanki z pracy i seks z nią nie daje facetowi tyle satysfakcji. I ten pan na ankiecie też zaznaczy, że był "niezadowolony z seksu w małżeństwie", choć żona mogła w łóżku cuda na kiju odstawiać a źródłem ich problemu będzie znajdowało się w pukcie b. "brak niezależności finansowej/niższy status społeczny". Kobieta zdradzając męża w takiej sytuacji, jako źródło zdrady podałaby nie "mało satysfakcjonujący seks" ale właśnie "brak niezależności finansowej/niższy status społeczny".

                Druga spraw przy odpowiednich preferencjach/ charakterze zawsze znajdzie się powód do narzekań:-) Żona może być atrakcyjna pod każdym względem osobą, chętna i dobra w łóżku (według 90% mężczyzn) a jej własny może chodzić niezadowolony tylko i wyłącznie z tego powodu, że jego żona jest ciągle tą samą kobietą:-) Inny facet może mieć mniej idealny model w domu i być zadowolonym, że w ogóle mu daje:-)

                I właśnie dlatego wynikami badań z takich ankiet można sobie co najwyżej tyłek podetrzeć:-)
                Można by powiedzieć, że ich jedyny sens polega na tym, że potrafią pokazać w jak mało świadomy sposób mężczyźni nazywają swoje problemy w związkach...

                No i badania są dobre do manipulowania kobietami. "Mężczyzna od kobiety chce seksu, jeśli będziecie to robić to złapiecie i utrzymacie faceta przy sobie".
                • aandzia43 Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 13:54
                  > Można by powiedzieć, że ich jedyny sens polega na tym, że potrafią pokazać w ja
                  > k mało świadomy sposób mężczyźni nazywają swoje problemy w związkach...

                  Boskie, siostro Zaklęta ;-P
                • sisi_kecz Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 13:56
                  W tym zbiorze "zdradzających bo mają kiepskie
                  > pożycie małżeńskie" mieszczą się faceci, którym żony się znudziły, opatrzyły, r
                  > odząc dzieci utraciły status kochanki (są zaklepane, zapylone), bo nie są w peł
                  > ni niezależne finansowo lub psychicznie (gotowe spakować walizkę i z dnia na dz
                  > ień wynieść się z domu), bo nie zapraszają do łóżka młodszych koleżanek, bo maj
                  > ą więcej niż 20 lat.
                  Można by powiedzieć, że ich jedyny sens polega na tym, że potrafią pokazać w ja
                  > k mało świadomy sposób mężczyźni nazywają swoje problemy w związkach... '

                  muszę przyznać bez bólu, że tutaj walnęłaś 100/100 do celu.
    • zjm1111 Re: jeden partner na całe życie 07.08.11, 23:17
      właśnie czeka mnie rozwód z partnerem, z którym byliśmy dla siebie jedynymi, tymi pierwszymi i jeszcze miało być aż po grób:)
      wzorcowe małżeńswto, udane pożycie...
      znalazł sobie "przyjaciółkę", zdaniem niektórych nie wyszalał się za młodu i teraz jak juz się troszkę "podrasował" odezwał się zew natury;p
      Nie ma jednak reguły, moj to typ specyficzny - urosły my skrzydełka i jakoś nie czuł się przeze mnie doceniany, wiec doceniła go kolezanka z pracy, której podoba się jak się ubiera i czym jeździ :)
      • urquhart PODSTAWOWA REGUŁA 08.08.11, 07:41
        zjm1111 napisała:
        > Nie ma jednak reguły, moj to typ specyficzny - urosły my skrzydełka i jakoś nie
        > czuł się przeze mnie doceniany, wiec doceniła go kolezanka z pracy, której pod
        > oba się jak się ubiera i czym jeździ :)

        To jest właśnie PODSTAWOWA REGUŁA dla długoletnich związków którą swego czasu promował Starowicz:
        "Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna UZNANIA, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć"

        Z drugiej strony wydaje mi się wątpliwe lub jednostronne te określenia "udane" i "wzorcowe" skoro wieloletni odłożony kapitał dobrych doświadczeń i zaangażowania nie jest w stanie przeważyć nad jednym kryzysem i zranieniem zauroczeniem przyjaciółką z pracy.

        Zresztą to ciekawy temat na inną dyskusję dla mnie to typowe w rozmowach z wieloletnimi znajomymi, dzieciatymi, z domkiem z idealnym trawnikiem: rozmawiamy, żona twierdzi że jest super i pełnia szczęścia a facet przy piwie na boku że jest kompletnie wszystko do dupy i nie tak.
        • kwiatek2-1 Re: PODSTAWOWA REGUŁA 08.08.11, 07:54
          urquhart napisał:



          > Zresztą to ciekawy temat na inną dyskusję dla mnie to typowe w rozmowach z wiel
          > oletnimi znajomymi, dzieciatymi, z domkiem z idealnym trawnikiem: rozmawiamy, ż
          > ona twierdzi że jest super i pełnia szczęścia a facet przy piwie na boku że jes
          > t kompletnie wszystko do dupy i nie tak.


          I to dramat: że mówi się o tym innym, a nie żonie. Czemu tak trudno (facetom zwłaszcza) powiedzieć najbliższej osobie, że czegoś brakuje?
        • sisi_kecz Re: PODSTAWOWA REGUŁA 08.08.11, 09:46
          to typowe w rozmowach z wiel
          > oletnimi znajomymi, dzieciatymi, z domkiem z idealnym trawnikiem: rozmawiamy, ż
          > ona twierdzi że jest super i pełnia szczęścia a facet przy piwie na boku że jes
          > t kompletnie wszystko do dupy i nie tak.'

          trudno, zeby ich zony zwierzaly sie Tobie- więc znasz tylko jedną stronę opowieści
          Popytaj żonę, jak jadą na mężów jej psiapsióły po 3 redsach.


          pozdro!
          • urquhart Re: PODSTAWOWA REGUŁA 08.08.11, 10:40
            sisi_kecz napisała:
            > trudno, zeby ich zony zwierzaly sie Tobie- więc znasz tylko jedną stronę opowieści
            > Popytaj żonę, jak jadą na mężów jej psiapsióły po 3 redsach.

            Mnie przekonuje uogólnienie tej sytuacji na które formuuje w swoich wypowiedziach psychologów miedzy innymi Wrześińskiej że typowe współczesne małżeństwo i podział rół znacznie bardziej zaspokaja potrzeby i oczekiwania kobiety niż mężczyny.
            Ale to rozsierdza postępowe samice jako rzekomo daleko posunięty mizoginizm...

            A co do zeznań drugiej strony i narzekań po Red'sie jak mogą być roszczeniowe i nieobiektywne, polecam wypowiedź kol.3 i zresztą cały ten wątek:
            forum.gazeta.pl/forum/w,898,127531339,127651492,Re_Pomijajac_zawistne_uwagi.html?wv.x=2
            Pozdr
            • aandzia43 Re: PODSTAWOWA REGUŁA 08.08.11, 11:02
              > Mnie przekonuje uogólnienie tej sytuacji na które formuuje w swoich wypowiedzia
              > ch psychologów miedzy

              A jakiejż innej odpowiedzi mogłabym się po tobie spodziewać? "Mnie przekonuje" i nie zamierzam przyjmować do wiadomości, że nawet na masową skalę nie jest tak, jak mi się wydaje". Nie po raz pierwszy, zresztą. Odrzucanie z góry głosów kobiet uzyskanych w "nieoficjalnym" wywiadzie i kierowanie się tylko tym, co zeznały na forum publicum jest co najmniej nierzetelnym badaniem tematu. Tendencyjność, twardogłowie i beton.

              Nie znam ani jednej mężatki, która w rozmowie po redsie mówi, że jest aż psiejsko czarodziejsko. No, chyba że właśnei przeżywają jakiś miesiąc miodowy (godzą się po kryzysie, zbliżają po okresie oddalenia). Jak zauważyłeś, poziom szczęścia znanych mi kobiet zależy od pozoimu bliskości z mężczyzną. Nie pasuje ci to do schematu? Wiem.
    • green-kate1313 Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 17:46
      Jestem w tzw."w białym małżeńtwie", czyli bez seksu. Mam 28 lat. Poznałam ostatnio super gościa i miałam na niego niezmierną ochotę. Jeszcze trochę to chyba dla tego gościa zostawiłabym męża. Zakochałam się poprostu w innym. Teraz kocham innego, a męża już nie.
      Jednak pomimo takiego uczucia nie zdradziłam męża. Dodam jeszcze, że gdyby ten facet tylko chciałby ze mną się spotykać - to zrobiłambym to. Chyba się zakochałam, ale czas leczy rany - a mi najwyraźniej odbiło. Podkreślę jeszcze, że to uczucie do innego nie było planowane. Pojawiło się te uczucie tak poprostu niespodziewanie.
      • zakletawmarmur Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 17:58
        A Twój mąż jest Twoim pierwszym, drugim czy dziesiątym partnerem? Jeśli pierwszym to nie masz pewności, że gdybyś miała ich więcej, nie miałabyś ochoty na innego:-)
        • green-kate1313 Re: jeden partner na całe życie 09.08.11, 07:50
          Jest moim drugi. Wcześniej miałam narzyczonego z którym byłam trzy lata. Z tym narzyczonym byłam jedynie z litości. Gdyby mój mąż nie zarywał do mnie to bym go nie zauważyła. A ten facet , o który cały czas myślę to mam wrażenie, że On miał być tym jedynym. Mój mąż jest wspaniałym człowiekiem i napewno każda dziewczyna takiego faceta by chciał mieć. Jednak serce moje to nie sługa. Myślałam, że nigdy się nie zakocham w innym mężczyźnie - tylko będę widzieć swojego męża. Zdałam sobie po tym wszystkim traz sprawę, że to co czuję do męża to nie można nazwać miłością. Teraz moje serce cierpi do tego jedynego, którego nigdy nie będę mogła mieć. Ten jedyny wydaje się być zagorzałym katolikiem, gdyż wiele razy wspomina o zasadacfh kościelnych itp.
    • czarny4u Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 19:35
      Witajcie, Przy okazji pozwolę się przywitać z Szanownym Gronem.
      Jak wielu czytam to forum, i postanowiłem dołączyć się. Nie odzywałem się bo moje poglądy sa chyba bardzo staroświeckie. Ale co tam, może akurat nie jest tak źle i znajdzie się ktoś kto podziela moje zdanie.
      Wracając do tematu;)
      Ja w ogóle nie rozumiem pytania. Jak to można nie przetrwać z jedną osobą?
      1. Jeżeli ktoś bierze ślub to jest pełnoletni, zakładając że nie jest psychicznie chory to wie co przysięga drugiej osobie. Więc o co chodzi?
      2. Nie wyobrażam sobie związać się z osobą, która wcześniej z kimś była. Ciągle bym się zastanawiał, kiedy odejdzie do następnego. No chyba że jest to wdowa.

      Więc wydaje mi się i sam potwierdzam to swoim związkiem, jak i też obserwując związki znajomych to raczej normalne, że ludzie są z sobą i tylko z sobą.
      • filipianka Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 20:22
        > Więc wydaje mi się i sam potwierdzam to swoim związkiem, jak i też obserwując z
        > wiązki znajomych to raczej normalne, że ludzie są z sobą i tylko z sobą.

        no właśnie ja też mam takie obserwacje, ale czytając różne fora (tak, wiem to tylko internet) wyłania mi zupełnie inny obraz dzisiejszych realiów

        w każdym razie dziękuję wszystkim (naprawdę fajnie tu u was, ciekawa, kulturalna i rzeczowa dyskusja) za wypowiedzi w moim wątku
        tak jak myślałam, zeszło na ogólny temat skoku w bok, bez znaczenia czy zdradzający miał ubogą czy bogatą przeszłość seksualną, czyli to zależy od a. charakteru (zasad) człowieka, b. jednak tej jakości pożycia, a i b stosowane zamiennie lub razem;-)
        • czarny4u Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 20:46
          Moim zdaniem trzeba oddzielić fantazje od życia realnego.
          A to co czytamy w necie to raczej fantazje.
          Poza tym nie można sobie wyrabiać opinii o wszystkich na podstawie wpisu jednego czy drugiego na forum lub na podstawie informacji z mediów.

          Na pewno słyszeliście o babci, które zabiła dwójkę wnucząt a potem się zabiła. I co, nikt już nie wyśle dzieci do babci na wakacje? Paranoja.
          • urquhart Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 21:12
            czarny4u napisał:
            > Moim zdaniem trzeba oddzielić fantazje od życia realnego.
            > A to co czytamy w necie to raczej fantazje. (...)
            > Na pewno słyszeliście o babci, które zabiła dwójkę wnucząt a potem się zabiła.
            > I co, nikt już nie wyśle dzieci do babci na wakacje? Paranoja.

            Do oddzielania trzeba użyć umiejętnie szarych komórek
            Najlepiej wcześniej dużo ćwiczyć :) :) :)
        • sea.sea Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 21:07
          Ja mam przeciwne: znam tylko dwie pary o których wiem na pewno, że wcześniej nikogo nie było. Obydwie bardzo wierzące, w organizacjach katolickich, jedna para się nawet poznała na pielgrzymce czy w jakichś takich podobnych okolicznościach.

          I nie mam żadnego interesu w tym, żeby zmyślać.
          • filipianka Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 21:17
            moje środowiska (i znajomych;-) żadne katolickie, po prostu szkolne miłości
            natomiast inni też ze skromną liczbą o jakiej tu mowa i w stałych wieloletnich związkach, żadnych zdrad w okolicy
            nie wiem czy dlatego że jesteśmy za starzy (zasady) czy jeszcze za młodzi na takie sytuacje;-)))
            • sea.sea Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 21:27
              Ja nie twierdzę, że się ludzie zdradzają na potęgę ale o tym, że mają powiedzmy 30tkę i nie, nie są już z tą dziewczyną, co się z nią za rączkę trzymali w liceum :)

              Ale umówmy się - nie wierzę w trzymanie dziewictwa do 30tki przez osoby mające jakiekolwiek potrzeby seksualne, a nie mające motywacji religijnej lub zahamowań i lęków natury psychicznej :)
              • sisi_kecz jeden partner na całe życie- nie znam 08.08.11, 21:52
                W życiu realnym nie znam żadnej pary, o której wiem, że on i ona są dla siebie pierwszymi i tak trwają X lat.
                Znam takie, gdzie tak bylo ale sie rozstali, lub takie, gdzie któraś ze stron skoczyła w bok ale sie zeszli.

                To jest loteria- bo tylko czas pokaże czy ta i ta osoba potrafią byc ze sobą- a prawdopodobieństwo, ze się uda jest małe- no ale jest.

                To też zależy troche od granic jakie sie w zwiazku ustanowi. Jeżeli zakceptuje sie flirtowanie, zaczytywanie w romansach, chaty, pójscie na striptiz czy oglądanie porno lub komedii romantycznych- czyli taki erzac doświadczeń w sferze seksualnej z innymi ludźmi to chyba jest łatwiej 'wytrwać".
                Bo swiat wokól az kipi od seksu, a im bardziej udawać że sie tego nie widzi- tym głębsza frustracja.

                A bycie ze sobą, IMO,
                ZAWSZE powinno być kwestia wyboru czyli wolnością realizowaną wspólnie.

                pozdro!
                • urquhart Re: jeden partner na całe życie- nie znam 09.08.11, 10:15
                  sisi_kecz napisała:
                  > Bo swiat wokól az kipi od seksu, a im bardziej udawać że sie tego nie widzi- ty
                  > m głębsza frustracja.

                  Jedna z recept to odciąć się od "Świata", albo precyzyjniej zamknąc się w swiecie pobratymców jak Neoni czy Amisze, płodząc liczne dzieci paląc sobie mosty :)
                  wielodzietni.org/comments.php?DiscussionID=259

                  > To jest loteria- bo tylko czas pokaże czy ta i ta osoba potrafią byc ze sobą- a
                  > prawdopodobieństwo, ze się uda jest małe- no ale jest.

                  Całkowicie się nie zgadzam!
                  To nie jedynie loteria i przypadek. Absolutnie. Szanse można istotnie zwiększyc technologią - poznajac i wykorzystując zachowania człowieka (psychologie) jeżeli ma się tylko magiczną "Ochotę". Nawet jeśli związek monogamiczny na całe zycie jest równie nienaturalna naszemu gatunkowi jak latanie człowieka w samolocie. Ja tam na przykład jestem bardzo zadowolony z efektów.
                  Natomiast jeżeli się pójdzie na tzw spontan i intuicję to o szansach decyduje nie tyle loteria co mechanizmy zakodowane w podświadomości w dzieciństwie najczęsciej z domu rodzinnego
                  • sisi_kecz Re: jeden partner na całe życie- nie znam 09.08.11, 12:41
                    Jedna z recept to odciąć się od "Świata", albo precyzyjniej zamknąc się w swiec
                    > ie pobratymców jak Neoni czy Amisze, płodząc liczne dzieci paląc sobie mosty :)'

                    jeśli komuś to pasuje i działa, to nie wnikam.

                    Całkowicie się nie zgadzam!
                    > To nie jedynie loteria i przypadek. Absolutnie. Szanse można istotnie zwiększyc
                    > technologią - poznajac i wykorzystując zachowania człowieka (psychologie) jeże
                    > li ma się tylko magiczną "Ochotę". '

                    chodziło mi o loterię na kogo sie trafi.
                    Możesz sobie być człowiekiem szukającym żródeł problemu, diagnozującym objawy, konstruującym terapie zaradczo-podtrzymujące więź, jak z drugiej strony jest mur z betonu to nic nie wskórasz.

                    Jesli obydwie strony tej spółki powzięły decyzję o wspólnym trwaniu mono i z jednoosobowym kontem zaliczeń, to dobrze jest jeśli obie twórczo i twardo podchodza do problemów- nie poddają sie i szukają sposobów na utrzymanie ognia w domowym kominku.
                    Wtedy jest większa szansa, ale to sie okazuje w praniu jak partner/partnerka reaguje na kłopoty i kryzysy- czyli loteria.

                    pozdro!
          • urquhart Re: jeden partner na całe życie 08.08.11, 21:20
            sea.sea napisała:

            > Ja mam przeciwne: znam tylko dwie pary o których wiem na pewno, że wcześniej ni
            > kogo nie było.

            Kiedyś Fos-Zoe, teraz Neony, to wylęgarnie takich par :)
    • green-kate1313 Re: jeden partner na całe życie 09.08.11, 15:41
      Po przeczytaniu wszytkich odpowiedzi Waszych. Stwierdzam, że każy ma ochotę zdradzić partnera, ale tylko wtedy, gdy małżeństwo już ma staż wieloletni i uczuci poprostu mineło. Sądzę, że atrakcyjne mężatki bez dzieci przyciągają nie jedno oko męskie. Jeżeli piękna młoda mężatka nie m jeszcze dziecka - to jest moim zdaniem tak samo atrakcyjna jak młoda panna. Część oczywiście sobie mężczyzn opuści, bo nie chcą problemów, ale znajdą się tacy, którzy będą próbować. Gdbyśmy wszyscy byli tacy święci to by nie było zdrad.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka