malena56
09.08.11, 13:45
Witam!
To mój debiut na niniejszym forum - dotychczas li i jedynie podczytywałam, a że stosunkowo wiele tu sensownych wpisów może ktoś wypowie się do rzeczy (albo sprowadzi mnie na ziemię, jeśli to potrzebne).
Jestem w związku od 2 lat. Różnica wieku między nami to 7 lat (on jest starszy) - od razu zaznaczam, że na co dzień zupełnie jej nie dostrzegamy. Mój mężczyzna jest wspaniały i kocham go szaleńczo, jednak ma pewną wadę - trudność w okazywaniu uczuć. Nigdy mi nie powiedział, że mnie kocha. Ja mówiłam mu to wielokrotnie, jako że dość wielka ze mnie ekstrawertyczka i generalnie osoba, która dużo mówi, a uczucie i emocje ma na wierzchu. Przeprowadziłam z nim kilka rozmów na ten temat - ponieważ nie ukrywam, że potrzebuje zwerbalizowania (tak już mam). On twierdzi, że nie wierzy w miłość, że to wytwór cywilizacji i że nigdy nikomu tego nie powiedział (ma kilka związków za sobą). Mimo to, zachowuje się jak najbardziej wzorowo i w każdym praktycznie geście widzę, że jestem dla niego b. ważna. Generalnie typ jest oschły, i ma ironiczno-sarkastyczne poczucie humoru, które bardzo cenię. Z tego jednak powodu nie prawi mi komplementów, które uwielbiam, no i nie ma tego cholernego "kocham Cię"...Od razu zaznaczam, ze nie jęczę mu na ten temat, wypływa to ewentualnie podczas jakiś grubszych awantur, które są stosunkowo rzadkie.
Wiem że nie zmuszę go żeby to powiedział, a nawet jeśli to co mi z takich wymuszonych słów. Podejrzewam, że jego zachowanie wynika z wychowania, aczkolwiek nie wiem jak jest w jego domu, gdyż do tej pory nie poznałam jego rodziny (on mimo że bywa tam codziennie nie czuje z nimi więzi - a przynajmniej manifestuje że nie czuje).
Czy ktoś miał do czynienia z takim typem, i jak z takim żyć?
Nie zostawię go za żadne skarby świata, nie umiem też przeprowadzać cichych dni ani udawać niedostępnej, bo uważam, że takie gierki dobre są w wieku 15 lat.
Sytuacja, że on traktuje mnie ja "zbiornik na spermę" też raczej odpada, bo mimo wszystko zachowuje się w związku wzorowo (tzn. jest dla mnie dobry, dba o mnie itd.).
A może powinnam się z tym pogodzić i cieszyć się z tego co mam? Będę wdzięczna za szczere opinie.
Pozdrawiam:)