Dodaj do ulubionych

ten typ tak ma?

09.08.11, 13:45
Witam!

To mój debiut na niniejszym forum - dotychczas li i jedynie podczytywałam, a że stosunkowo wiele tu sensownych wpisów może ktoś wypowie się do rzeczy (albo sprowadzi mnie na ziemię, jeśli to potrzebne).

Jestem w związku od 2 lat. Różnica wieku między nami to 7 lat (on jest starszy) - od razu zaznaczam, że na co dzień zupełnie jej nie dostrzegamy. Mój mężczyzna jest wspaniały i kocham go szaleńczo, jednak ma pewną wadę - trudność w okazywaniu uczuć. Nigdy mi nie powiedział, że mnie kocha. Ja mówiłam mu to wielokrotnie, jako że dość wielka ze mnie ekstrawertyczka i generalnie osoba, która dużo mówi, a uczucie i emocje ma na wierzchu. Przeprowadziłam z nim kilka rozmów na ten temat - ponieważ nie ukrywam, że potrzebuje zwerbalizowania (tak już mam). On twierdzi, że nie wierzy w miłość, że to wytwór cywilizacji i że nigdy nikomu tego nie powiedział (ma kilka związków za sobą). Mimo to, zachowuje się jak najbardziej wzorowo i w każdym praktycznie geście widzę, że jestem dla niego b. ważna. Generalnie typ jest oschły, i ma ironiczno-sarkastyczne poczucie humoru, które bardzo cenię. Z tego jednak powodu nie prawi mi komplementów, które uwielbiam, no i nie ma tego cholernego "kocham Cię"...Od razu zaznaczam, ze nie jęczę mu na ten temat, wypływa to ewentualnie podczas jakiś grubszych awantur, które są stosunkowo rzadkie.

Wiem że nie zmuszę go żeby to powiedział, a nawet jeśli to co mi z takich wymuszonych słów. Podejrzewam, że jego zachowanie wynika z wychowania, aczkolwiek nie wiem jak jest w jego domu, gdyż do tej pory nie poznałam jego rodziny (on mimo że bywa tam codziennie nie czuje z nimi więzi - a przynajmniej manifestuje że nie czuje).

Czy ktoś miał do czynienia z takim typem, i jak z takim żyć?

Nie zostawię go za żadne skarby świata, nie umiem też przeprowadzać cichych dni ani udawać niedostępnej, bo uważam, że takie gierki dobre są w wieku 15 lat.

Sytuacja, że on traktuje mnie ja "zbiornik na spermę" też raczej odpada, bo mimo wszystko zachowuje się w związku wzorowo (tzn. jest dla mnie dobry, dba o mnie itd.).

A może powinnam się z tym pogodzić i cieszyć się z tego co mam? Będę wdzięczna za szczere opinie.

Pozdrawiam:)
Obserwuj wątek
    • zajacowna Re: ten typ tak ma? 09.08.11, 14:03
      No nie wiem czy powinnas sie z tego cieszyc i doceniac to co msz... bo skoro piszesz to to stanowi dla ciebie problem....
      Dlaczego tak jest.. a to nieco dziwne.. to z nim musisz pogadac..
      zawsze s 2 drogi.. akceptacja lub nie... i ucieczka..
      jest tez cos pomiedzy.. ale to wiarze sie z wyrzeczeniami...
    • sea.sea Re: ten typ tak ma? 09.08.11, 14:04
      Ale chodzi o te magiczne dwa słowa czy ogólnie o nieokazywanie emocji?
      • bi_chetny Re: ten typ tak ma? 09.08.11, 14:23
        może został zraniony. faceci poza tym generalnie nie lubią gadać o uczuciach, co powoduje konflikty, bo kobiety muszą usłyszeć o uczuciach, żeby w nie uwierzyć.
        Może należy mu uświadomić, że tego potrzebujesz i niech się wysili. Bo jak nie, to może być tak że ten brak przełoży się na psucie związku.
    • mujer_bonita Re: ten typ tak ma? 09.08.11, 14:04
      malena56 napisała:
      > Podejrzewam, że jego zachowanie wynika z wychowania, aczkolwiek nie
      > wiem jak jest w jego domu, gdyż do tej pory nie poznałam jego rodziny (on mimo
      > że bywa tam codziennie nie czuje z nimi więzi - a przynajmniej manifestuje że
      > nie czuje).

      Hę???
    • bigbadpig Re: ten typ tak ma? 09.08.11, 14:06
      Bardzo zasadniczy człowiek, ze świecą takiego dzisiaj szukać.

      Wie, że Ty czegoś potrzebujesz. Realnie nic nie kosztowałoby go spróbować wychodzić tym Twoim potrzebom naprzeciw, ale on ma swoje zasady i jest im wierny. Szacunek :P
    • malena56 Re: ten typ tak ma? 09.08.11, 14:17
      sea sea: chyba jednak o te dwa magiczne słowa;)

      big: też uważam, że cholernie wierny zasadom:P

      mujer: o sytuacji w domu rodzinnym nie będę dywagować, bo sama nie pojmuję. Ja ze swoją rodziną jestem związana bardzo - on ma do tego taki stosunek że tego się nie da przełożyć na słowa:P Najlepiej chyba odda to określenie "niezależny do bólu" rozumiane jako: "żyję jak chcę odpiep**cie się ode mnie". Ze szczątków opowieści coś wyczuwam, że mamusia silnie nadopiekuńcza (np. młodszy brat, który mieszka z rodzicami, nie ma żadnych obowiązków, wszystko podane, a mojego szlag na to trafia - brat nie jest dzieckiem 3-letnim bynajmniej)
      • mela1 Re: ten typ tak ma? 09.08.11, 15:58
        Niezależny do bólu i bywa codziennie w domu? Zależy mu i przez dwa lata nie przedstawił cię rodzinie?
        Kiedy zaczęłam czytać, pomyślałam, że mam podobny typ. Nie lubi mówić o uczuciach, w ogóle mało mówi. Ale kocham powiedział dawno i powtarza, komplementy mówi, uczucia okazuje. Niezależny, ale chciał mnie przedstawić rodzicom, którzy mieszkają daleko i rzadko ich widuje znacznie wczesniej niż ja chciałam. I wydaje mi się, że mam wyjątkowo dziwny przypadek.
        Nie chciałabym być z kimś, kto nigdy nikomu nie powiedział, że kocha. To znaczy, że nigdy nikogo nie kochał? I ciebie też nie? Czy to jakaś machoblokada na slowo?
        • malena56 Re: ten typ tak ma? 09.08.11, 16:30
          powiedział, że nie mówi "kocham" bo nie chce zbyt wiele obiecywać...cokolwiek to znaczy
          • zakletawmarmur Nowa laska Kutuzowa? 09.08.11, 16:37
            :-)
            • malena56 Re: Nowa laska Kutuzowa? 09.08.11, 18:04
              nic mi o tym nie wiadomo - ale to oznacza, że mój przypadek nie jest jedyny?
            • kutuzow Re: Nowa laska Kutuzowa? 09.08.11, 22:47
              Tamten temat wynikał ze specyficznych warunków i zdarzeń* niejako "bilansu otwarcia" związku, a nie cech charakteru jak tutaj wiele osób sugerowało.

              W obecnym związku nie ma tamtych kwestii więc nie ma także tego problemu. Jestem zakochany i potrafię to odpowiednio komunikować. Nadal uważam, że czyny mówią więcej niż słowa (te drugie nic nie kosztują jak amerykańskie "I love you" mówione do dobrego znajomego), lecz jest miejsce także na słowa.

              * odniosłem się tak ogólnikowo w związku z moją obietnicą złożoną Blossom.
          • mela1 Re: ten typ tak ma? 09.08.11, 21:56
            Według najbanalniejszej instrukcji obsługi mężczyzny: jest prosty, nie uznaje podtekstów. Nie mówi, jak nie kocha. Przerabiałam takiego, który nie może się związać, bo... i tu masa powodów, spazył się, nie chce już bla bla. Spotkał inną, związał się. Nie chciał ze mną, prosta sprawa.
            Znam jeszcze jeden taki przypadek takiego związku, ale na tym samym etapie, co ty. Jest im dobrze, ale on nie jest czegoś pewny. I tak sobie trwa. Zawsze może się wycifać i powiedzieć: przecież nic nie obiecywałem. I są tacy (patrz wyżej), którzy uważają, że jak słownie nie obiecali, to to, że w zasadzie tworzyli związek i dla kobiety ich bycie obok było obietnicą, nie ma znaczenia.
    • triss_merigold6 Blossom Hill 2 ? 09.08.11, 18:07
      Blossom Hill 2 czyli kolejna panna Kutuzowa? Brzmi zadziwiająco znajomo.

      Kobieta z przeszłością radzi:
      Pułapka nie lata za myszami.

      Dziękuję za uwagę.
      • aandzia43 Re: Blossom Hill 2 ? 09.08.11, 22:04
        Dołączę jako kobieta z (długą) przeszłością:

        - pułapka nie lata za myszami
        - uwaga na facetów "trudnych", "skomplikowanych", "z oryginalnymi a niezłomnymi zasadami" - to często zwykłe dupki ubierające w pazłotko swoje felery
        - uwaga na facetów z porypaną rodziną, a przede wszystkim z nierozwiązanymi problemami z powyższą

        A w ogóle to jesteś trollem.
    • malena56 Re: ten typ tak ma? 09.08.11, 19:57
      triss - to znaczy, że uważasz że mu się w jakiś sposób narzucam? Że mam wbrew swojemu charakterowi i naturze udawać zimną niedostępną, wyniosłą księżniczkę, żeby się mną zainteresował? Szczerze: być może to działa, ale ile czasu można grać? Dlaczego mam udawać kogoś kim nie jestem?

      Miałam nadzieję, że może ktoś ma podobny egzemplarz, który być może się "wyjęzyczył", albo i nie, ale da się z tym żyć, bo na razie rozstawać się nie zamierzam

      Btw dajcie mi może namiar na tego jakiegoś kutuzowa (skoro jego historia jest niby podobna) to może on mi wytłumaczy?
      • ciezka_cholera Re: ten typ tak ma? 09.08.11, 21:17
        > Btw dajcie mi może namiar na tego jakiegoś kutuzowa (skoro jego historia jest n
        > iby podobna) to może on mi wytłumaczy?

        Jesli jestes ze swoim mezczyzna juz dwa lata, to raczej nie jestes nastepczynia blossom_hill, osmielam sie wysylac zatem, milej lektury:

        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,115012953,115012953,Jak_rozpoznac_ze_mezczyzna_kocha_.html
      • aandzia43 Re: ten typ tak ma? 09.08.11, 22:06
        Że mam wbrew s
        > wojemu charakterowi i naturze udawać zimną niedostępną, wyniosłą księżniczkę, ż
        > eby się mną zainteresował? Szczerze: być może to działa, ale ile czasu można gr
        > ać? Dlaczego mam udawać kogoś kim nie jestem?

        Nie udawaj, bądź nią ;-)
      • triss_merigold6 Tak, narzucasz się 10.08.11, 10:43
        Tak, narzucasz się. Skaczesz wokół faceta jak radosny labrador z wyrazami miłości, a pan łaskawie przyjmuje hołdy.
        Nie musisz być zimną księżniczką. Wystarczy, że w następnym związku (zaznaczam NASTĘPNYM) powstrzymasz cisnąc się na usta wyznania i zaczekasz aż mężczyzna zwerbalizuje się pierwszy.
        Nigdy, przenigdy, kobieta nie powinna pierwsza deklarować miłości, należy dać tę szansę facetowi.
    • efi-efi Re: ten typ tak ma? 09.08.11, 20:18


      >>zakletawmarmur
      >>Nowa laska Kutuzowa?

      - hehe , też tak pomyślałam,

    • kutuzow Raczej podobny związek :-) 09.08.11, 22:38
      malena56 ---> dostałaś już link więc znasz (mniej więcej) tamtą historię, jak masz ochotę pogadać to napisz na skrzynkę gazety (jak klikniesz w mego nicka powinno sie pojawic info).
      Była ona tutaj o tyle nietypowa, że chyba jedyny raz na forum wypowiedziały się obie strony.

      Pewnie jesteś ciekawa jak to się zakończyło -tutaj znajdziesz info:
      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,127035712,127114448,Nie_wszystko_zloto_.html
    • natahtari Re: ten typ tak ma? 10.08.11, 00:06
      Nie jest związany z rodziną, a jednocześnie codziennie bywa u nadopiekuńczej mamusi?

      Run and don't look back.
    • malena56 Re: ten typ tak ma? 10.08.11, 10:38
      U mamusi bywa, bo pomaga ojcu w prowadzeniu firmy, a firma jest w domu, zaś przy okazji mamusia jest szczęśliwa, że może go nakarmić:P zresztą mam dużą odporność na sytuację w jego domu, bo z jego rodziną w związku nie jestem, tylko z nim, zaś potrzebujących babci i dziadka dzieci na razie nie planuję (o ile w ogóle). Generalnie jest to człowiek, którego brzydzą spędy rodzinne i proszone obiadki, na których wszyscy piją sobie z ustek, w myśli życząc sobie wzajemnie długiej, powolnej i bolesnej śmierci. Sama mam taką (bliską) część rodziny, z którą spotykam się tylko w święta (wypada), bo taka panuje tam atmosfera, że nożem można kroić. Zresztą jeśli mamusia miałaby bruździć nam w związku to wolę od niej z dala najdłużej jak się da.

      Przeczytałam wątek o związku kutuzowa (pominęłam tylko kłótnię o kwestie ślubu - my jesteśmy zgodni, że ślub jak najbardziej, tylko to jeszcze nie jest właściwy moment) - dziękuję za linki:)

      Jako że nie umiem być tą zimna niedostępną księżniczką o której pisałam - mogę ją ewentualnie poudawać przez jakiś czas - pozostało mi chyba póki co zaakceptować aktualny stan rzeczy (rozstanie na chwilę obecną nie wchodzi w grę), i zobaczyć, czy nie da się "wziąć" go na cierpliwość:P

      I nie - nie jestem trollem, chociaż może mój problem wydaje się błahy w porównaniu do pozostałych, poruszanych na tym forum.
      • triss_merigold6 Too late 10.08.11, 10:48
        Za późno na udawanie zimnej księżniczki. Już wyłożyłaś emocjonalne karty.
        Pan, który nie jest pewien czy kocha, na temat ślubu wstawia głodne kawałki więc nie traktuje jego słów zbyt serio i nie przywiązuj się do nich.
        Taa... poczekasz cierpliwie aż będzie Ci dane... dane Ci będzie rozstanie za jakiś czas, a pan skomplikowany i zasadniczy jak się zakocha do bólu, to następnej wyzna szybko i bez wewnętrznych oporów.
        Wróćmy do wątku za rok i zobaczysz, że miałam rację. Ja niemal zawsze mam rację. "Niemal" odnosi się do kwestii typu "pogoda na jutro" lub "potomek ma już chyba ten zestaw lego" - wtedy zdarza mi się mylić.
        • malena56 Re: Too late 10.08.11, 11:14
          triss może Cie zaskoczę, ale liczę się z taką ewentualnością jak najbardziej. Liczę się też z możliwością, że mi może się odwidzieć, odbić totalnie, i wtedy okaże się że "to nie to". Nie da się przewidzieć w życiu wszystkiego (aczkolwiek gratuluję wieszczych zdolności). Mogę równie dobrze zginąć dziś czy jutro w wypadku samochodowym.

          Nie widzę powodu, dla którego miałabym wyrzec się w gruncie rzeczy szczęśliwego, zgranego związku w imię tego, że i tak w bliżej nieokreślonej przyszłości się rozpadnie. W taki sposób można niczego w życiu nie próbować - nie skakać na bungee bo teoretycznie lina może się urwać, nie podróżować bo można załapać jakąś egzotyczną chorobę zakaźną, kochać się tylko w pozycji klasycznej i po ciemku, bo każda zmiana niesie ryzyko, że będzie gorzej.

          Rozumiem, że wyznajesz zasadę "kto pierwszy powie "kocham" przegrywa" i szanuję to. Jednakże ja mam zupełnie inne podejście do tych spraw - przede wszystkim nie mam takiego charakteru, żeby udawać zimną i niedostępną (w moim przypadku byłoby to udawanie - nie mogłabym się taka stać). Jednak zdaje sobie sprawę z ryzyka jakie to podejście niesie.
          • triss_merigold6 Re: Too late 10.08.11, 11:29
            Pewne rzeczy da się przewidzieć, zwłaszcza wtedy gdy dysponujemy wystarczającą liczbą danych i materiałem porównawczym.
            Skoro Ci dobrze, to nie mam więcej pytać, Twój wybór. Nie ma ofiar, są tylko ochotnicy.

            Doprecyzowując: uważam, że pierwszeństwo w deklarowaniu uczuć nalezy do faceta. I nie ma to nic wspólnego z niedostępnoscią.
      • mela1 Re: ten typ tak ma? 10.08.11, 11:08
        Mamusia szczęśliwa, że może go nakarmić, a nie chce cię poznać. Wiesz, mój partner też ma wiele do zarzucenia rodzinie, mamie, która nienawidziła jego poprzedniej dziewczyny, a chciał mnie przedstawiać szybko. Ja mam podobny stosunek do rodziny, co twój facet i poza naprawdę najbliższą, nie mam żadnej, bo jak wg więzów krwi mam, to nie widziałam 20 lat. I z pewnych względów nie chciałam tej najbliższej go przedstawiać, ale emu zależało, więc się przemogłam. Naprawdę nie ejstem rodzinna, świąteczna itp., nieznoszę tego. Ale rózne uroczystości rodzinne się zdarzają i co? Ciebie nie ma?

        Ja nawet nie wiem czy chcę ślubu i czy chce go mój partner, więc nie będę się czepiać, że chcecie, ale nie teraz. Nie ma przymusu. Ale chyba tylko cywilny, bo w kościele się przysięga miłość:) A cywilny też jest zobowiązaniem, chociaż według słów przysięgi kochać się nie trzeba:)
        • atela Re: ten typ tak ma? 10.08.11, 23:22
          >Rozumiem, że wyznajesz zasadę "kto pierwszy powie "kocham" przegrywa" i szanuję to. Jednakże ja mam zupełnie inne podejście do tych spraw - przede wszystkim nie mam takiego charakteru, żeby udawać zimną i niedostępną (w moim przypadku byłoby to udawanie - nie mogłabym się taka stać).

          W takim razie możesz zadziałać tak, żeby Twój ukochany poczuł, że konkurencja nie śpi i ktoś inny może go "przelicytować". Wtedy poczuje, jak jesteś dla niego ważna - a jak poczuje to i powie.
          Postawa typu "serce na dłoni" sprawdza się wyłącznie, gdy jest 100% obustronna, a i to nie stale, bo nie wyżyje się jedząc same słodycze.
    • po-trafie Re: ten typ tak ma? 19.08.11, 18:09
      Nie daj sobie wmowic ze skoro nie deklaruje milosci werbalnie, to znaczy ze cie zostawi.

      Jestem z czesciowo podobnym facetem - raczej skrytym werbalnie i malo ekspresyjnym. 3 razy sie zastanawi zanim cos powie, jesli nie ma wyraznego powodu to nie powie wcale, o tym co i o jak czuje to jeszcze mniej. Ze mna jest dokladnie odwrotnie.

      U mnie sie to rozwinelo nastepujaco:
      - dlugo i konsekwentnie, argumentujac logicznymi argumentami tlumaczylam, dlaczego POTRZEBUJE okazywania takich emocji jak entuzjazm, aprobata, zadowolenie z czegos, komeplement, czy werbalne wyrazy sympatii. Nie chodzi o powiedzenie 'chce zebys mi mowil takie rzeczy i juz', tylko - przy zalozeniu ze facet jest inteligentny - przemowienie do jego rozasdku, w stylu:
      * bardzo mi na Tobie zalezy, sprawie mi duzo przyjemnosci i satysfakcji, kiedy cos cie cieszy, nie mowiac tego (ze np podoba mu sie wyjazd/miejsce/wieczor) zabierasz mi kawalek radosci;
      * lubie sie Tobie podobac. Wychodzac rano z domu wiem, jak wygladam i ze mi sie to podoba, ale daje mi dodatkowa pewnosc siebie i jest mi bardzo milo, kiedy wiem, ze patrzac na mnie myslisz 'oh, ladnie'. Pozwol mi wiedziec, ze jestem dla ciebie atrakcyjna (a moze z czasem nawet jak 100% bogini ;-).

      (i tak dalej - zrozumial, zaakceptowal ze tak to moze dla mnie dzialac).
      - po tym jak zaakceptowal ze mi to potrzebne, i stwierdzil ze nie umie ale moze sprobowac sie nauczyc (tak jak mozna nauczyc sie tanczyc mimo braku potrzeby, po czym bardzo sie tym cieszyc), wymyslilismy cwiczenia - zeby zawsze jak mnie zobaczy sprobowal sie zastanawoic czu mu sie podobam i jesli tak, to mi to powiedziec. Zeby raz na kilka razy kiedy pomysli o mnie cos milego, mi to powiedzial. Zeby codziennie zastanowil sie, czy przekazal mi chociaz jeden pozytywny komunikat zwrotny.

      (strasznie technicznie to brzmi, nie bylo az tak suche, ale fakt faktem, ze po dodatkowych przypomnieniach ['Ladnie wygladam?' 'no ladnie' 'to czegos sam z siebie nie powiedzial?! ;-)'] doszlismy do poziomu na ktorym naturalnie i swobodnie przychodzi mu mowienie milych rzeczy. Mowi, ze po prostu nigdy wczesniej nie myslal, ze to ma sens, ze zawsze bylo z tym jakos niezrecznie, ze nie widzial na takie slowa miejsca. Teraz widzi, widzi ze mnie to cieszy, wiec sens jest)

      - milosc wyznal moze z dwa razy. Znienacka, bez zadnego powodu. Ja mu to powtarzam czesto, nie odpowiada nawet 'ja cie tez' - mowi ze dalej przychodzi mu to z trudem, ja nie naciskam, bo pokazuje kazdym momentem ze jestem dla niego najwazniejsza osoba na swiecie.
      Ba, moze mi tego nie mowi, ale kiedy tylko poddam to w watpliwosc, to robi sie wsciekly baardzo szybko.


      Reasumujac: niktorzy ludzie po prostu tacy sa. Okazuja uczucia czynami, a nie slowami, trzymaja emocje dla siebie, co nie znaczy ze ich nie czuja. Czasem mysle wrecz, ze taka osoba czuje mocniej, niz ktos kto wyzna milosc 100 razy a pozniej mu sie 'odwidzi'.
      Nie zmuszaj. Do pewnego stopnia da sie komunikowanie emocji wypracowac, otworzyc kogos, pokazac mu ze to fajne. Ale nigdy nie zrobisz z takiej osoby ekstrawertyka opisujacego barwnie swoje zycie wewnetrzne (co nie znaczy, ze go nei ma).
      • josef_to_ja Re: ten typ tak ma? 19.08.11, 18:22
        Ty się pokaż w końcu na mailu :D
    • malena56 Re: ten typ tak ma? 22.08.11, 13:23
      no i....

      wieczór, jeziorko, pomost, zimno jak cholera i leje, my w kurtkach przeciwdeszczowych i nagle: "kocham Cię bardzo bardzo" do uszka - fajnie było:)

      żeby nie było zbyt cukierkowo, to kilka dni wcześniej odbyłam rozmowę (spokojną) dlaczego jest to dla mnie takie ważne - pan przemyślał i się zmobilizował:P

      ot taki happy end:)

      • fuzzystone Re: ten typ tak ma? 22.08.11, 17:07
        A nie sądzisz, że jest to trochę takie - jakby ty powiedzieć - wyciśnięte i wymuszone?
        • voxave Re: ten typ tak ma? 22.08.11, 18:46
          Malena--nie chce cie zasmucać,ale gdyby kochal bardzo to samo by na usta mu sie to wyznanie cisnęło-----na to nie ma mocnych.
    • ada828 Re: ten typ tak ma? 22.08.11, 19:48
      Zwróciłam uwagę na te sformułowania:
      " do tej pory nie poznałam jego rodziny"
      " on traktuje mnie ja <zbiornik na spermę>" nawet z dopiskiem "też raczej odpada", powinny zapalić czerwona lampkę. Od najbliższej osoby nie oczekuje się poprawnego zachowania, ale czegoś więcej: pasji i zauroczenia.

      Jemu jest wygodnie, jedynie co musi znosić to Twoje "szczebiotanie".
    • bcde Emocjonalne kaleki 24.08.11, 01:31
      Faceci, którzy kochają, a którzy nie okazują uczuć, nie mówią komplementów to zwyczajne emocjonalne kaleki, bez elementarnej empatii, bo nie są w stanie dostrzec ile to znaczy dla drugiej, przecież ważnej dla nich osoby. Brak im inteligencji emocjonalnej. Kobieta, która wiąże się z kimś takim powinna wiedzieć, że wiąże się z kaleką, co zawsze bywa niewygodne dla partnera takiej kaleki.
      Inni faceci nie okazują uczuć i nie mówią "kocham", bo po prostu nie kochają.
      Pieprzenie faceta, że nie mówi "kocham" dla zasady, jest oznaką zwykłej niedojrzałości, lęku przed kobietami, zachowaniem gówniarskim. Albo metodą na głupie laski, które widzą w tym przejaw "charakteru", "zasad" ew. innych cech, które sobie u faceta wyobrażają.
      Samo "bycie dobrym" nie oznacza miłości, zarówno w wypadku mężczyzn, jak i kobiet.
      • westdream Re: Emocjonalne kaleki 04.09.11, 14:34
        @bcde

        Gdyby to było takie proste to Ci co są wylewni i na każdym kroku mówią, że kochają byliby emocjonalnymi wzorcami. Jest taki fajny wątek "habibi". Oni to muszą być super zdrowi emocjonalnie.

        Co do faceta autorki to ja stawiałbym, że ten Pan kiedyś był bardzo zakochany, a dziewczyna go odrzuciła. Stwierdził, że miłość nie istnieje i więcej nie da się skrzywdzić.
        Jest reformowalny bo w końcu to z siebie wydusił, zależy mu na Tobie bo w końcu się przemógł. Ale wielkiej miłości od niego nigdy nie uświadczysz. Ale czy to jest konieczność?
        • bcde Re: Emocjonalne kaleki 04.09.11, 21:10
          > Co do faceta autorki to ja stawiałbym, że ten Pan kiedyś był bardzo zakochany,
          > a dziewczyna go odrzuciła. Stwierdził, że miłość nie istnieje i więcej nie da się skrzywdzić.

          Jeśli tak było, to właśnie dlatego jest kaleką, że nie wierzy, że miłość istnieje, a do tego jest głupi, bo mści się na obecnym własnym związku za działanie jego ex. Poza tym, tu nie chodzi o ty czy miłość istnieje, tylko o danie trochę szczęścia drugiej osobie. Wcale nie musi być wylewny i nic go to nie kosztuje.
    • eudajmonika Re: ten typ tak ma? 08.09.11, 13:57
      Z dedykacją dla autorki:

      "Tak trudno przychodzi mi,
      By się targnąć na słowo, co się zaczyna na mi...,
      Tak trudno przychodzi mi to,
      By się nie bać i wyjąkać, że ja ciebie ko..."

      A tutaj wykonanie:
      www.youtube.com/watch?v=_uHzpGMHuds
    • eudajmonika Re: ten typ tak ma? 08.09.11, 14:13
      malena56 napisała:


      > Czy ktoś miał do czynienia z takim typem, i jak z takim żyć?

      Ja miałam do czynienia.
      Mój ojciec wyznawał taką zasadę - przez dwadzieścia-parę lat honorowo powstrzymywał się od szafowana słowem na "ko-". Teraz jest już bardziej szczodrobliwy. Co się zmieniło? Cóż - w miejsce mojej mamy pojawiła się pani, przy której szybko doszedł do wniosku, że "mi-" i "ko-" przestały się wymydlać wraz z ich używaniem.

      > Nie zostawię go za żadne skarby świata, nie umiem też przeprowadzać cichych dni
      > ani udawać niedostępnej, bo uważam, że takie gierki dobre są w wieku 15 lat.
      >
      > Sytuacja, że on traktuje mnie ja "zbiornik na spermę" też raczej odpada, bo mim
      > o wszystko zachowuje się w związku wzorowo (tzn. jest dla mnie dobry, dba o mni
      > e itd.).
      >
      > A może powinnam się z tym pogodzić i cieszyć się z tego co mam? Będę wdzięczna
      > za szczere opinie.

      Moja szczera - ale nie obiektywna - opinia jest taka, że trzymanie partnera na emocjonalnym głodzie to szczególnie smaczna gra, lecz tylko w przypadku kiedy pogrywają równi sobie. Tego tutaj nie widzę. Twoje "nigdy w życiu go nie opuszczę", "zbiornik na spermę RACZEJ odpada" i "on jest dla mnie dobry" wskazują na duże zaburzenia równowagi w Waszym związku, co może generować dooooże napięcia. O ile nie jesteś artystką, to niewiele na tym skorzystasz.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka