bezsilność

02.05.12, 22:42
Jesteśmy małżeństwem od 5 lat. Problem z seksem był już na samym początku - mąż nie mógł nawet osiągnąć erekcji, więc długo trwało zanim do seksu doszło, musieliśmy nawet skorzystać z porady terapeuty(!). Problem polegał na tym, że mąż był we mnie "zbyt" zakochany i "za bardzo mu się podobałam", sam jest starszy i - obiektywnie rzecz biorąc - niezbyt przystojny. W związku z tym uznał, że "na mnie nie zasługuje, itp." Po terapii, kilku spotkaniach zarówno indywidualnych jak i wspólnych, zaczęliśmy uprawiać seks. Bez fajerwerków, właściwie to dość słabo - mąż nieporadny w łóżku, próbujący dominować (bo wie, że lubię), ale nieudolnie... Byłam zakochana, pokochałam go, ale seks nigdy nie był udany. Z tego powodu zresztą wielokrotnie myślałam o rozstaniu, ale z wielu przyczyn (bardziej tych wysyłanych przez rozum, niż serce), nie zrobiłam tego. Trwamy tak teraz w "białym małżeństwie", wcześniej - prawie cudem - udało mi się dwa razy zajść w ciążę. Mam 32 lata, moje potrzeby seksualne rosną, jestem coraz bardziej atrakcyjna (co też rzekomo wpływa na męża, tyle że negatywnie, zniechęcająco, onieśmielająco...) i wprost proporcjonalnie rośnie moja frustracja... Przestałam już widzieć w nim mężczyznę, jest współlokatorem, który zapewnia mnie i dzieciom bardzo wygodne życie, jest przyjacielem, z którym można pogadać i poprzytulać się - to tyle. Wiem, że to i tak dużo, ale seks jest jednak nieodłącznym elementem małżeństwa, choć może się mylę. Czytając to forum widzę, że niekoniecznie tak jest...
    • bosa_stokrotka Re: bezsilność 02.05.12, 23:09
      jeszcze jakoś to znosisz wytrzymujesz ale na dłuzszą mete tak nie da rady
    • hello-kitty2 Re: bezsilność 02.05.12, 23:12
      A kolega urquhart pisal, ze "zakochanie to narkotyczna gratyfikująca mieszanka do której potrzebne jest pożądanie i adrenalina".

      Czyli maz pozadal / pozada cie czy nie? Czujesz sie pozadana?

      Btw: ile jest od ciebie starszy?

      Pytanie do panow: czy mezczyzni z wiekiem traca ochote na seks? I czy z wiekiem traca 'sprawnosc' seksualna? Bo szczerze mowiac cos takiego obserwowalam w swoim ostatnim zwiazku z 6 lat starszym partnerem. Ale moze to byla "slepota i naiwnosc".
      • sabat77 Re: bezsilność 02.05.12, 23:18
        hello-kitty2 napisała:

        > A kolega urquhart pisal, ze "zakochanie to narkotyczna gratyfikująca mieszanka
        > do której potrzebne jest pożądanie i adrenalina".
        >
        > Czyli maz pozadal / pozada cie czy nie? Czujesz sie pozadana?

        Pożąda ale mu nie staje. Czuje się gorszy i nie na miejscu, co daje sytuację napięcia i stresu. To absolutnie normalne, ze brzydalowi może nie stanąć kiedy adoruje go skończona piękność :)

        > Pytanie do panow: czy mezczyzni z wiekiem traca ochote na seks? I czy z wiekiem
        > traca 'sprawnosc' seksualna? Bo szczerze mowiac cos takiego obserwowalam w swo
        > im ostatnim zwiazku z 6 lat starszym partnerem. Ale moze to byla "slepota i nai
        > wnosc".

        Pytanie retoryczne. No jasne że tracą, im niższy poziom hormonów tym mniej się chce. Nawet ja będąc trzydziestoparolatkiem nie chcę już tak bardzo jak powiedzmy siedemnastolatek. Zakładając że sprawność seksualna jest pochodną sprawności organizmu, to druga kwestia też jest raczej oczywistością.
        • hello-kitty2 Re: bezsilność 02.05.12, 23:30
          sabat77 napisał:

          > > Pytanie do panow: czy mezczyzni z wiekiem traca ochote na seks? I czy z w
          > iekiem
          > > traca 'sprawnosc' seksualna? Bo szczerze mowiac cos takiego obserwowalam
          > w swo
          > > im ostatnim zwiazku z 6 lat starszym partnerem. Ale moze to byla "slepota
          > i nai
          > > wnosc".
          >
          > Pytanie retoryczne. No jasne że tracą, im niższy poziom hormonów tym mniej się
          > chce. Nawet ja będąc trzydziestoparolatkiem nie chcę już tak bardzo jak powiedz
          > my siedemnastolatek. Zakładając że sprawność seksualna jest pochodną sprawności
          > organizmu, to druga kwestia też jest raczej oczywistością.

          Szkoda, ze sie tym wczesniej nie interesowalam, to w zyciu nie zwiazalabym sie ze starszym mezczyzna, po cholere, a teraz to wylacznie mysle o mlodszych :) Moze wiazenie sie z mlodszymi partnerami jest jakims rozwiazniem na bezseksie u wysokolibidowych kobiet?
          • bosa_stokrotka Re: bezsilność 02.05.12, 23:47
            >Moze wiazenie sie z mlodszymi partnerami jest jakims rozwiazniem na bezseksie u w
            > ysokolibidowych kobiet?

            nie ma reguły może i trafić się młodszy z mniejszym temperamentem i klapa dalej będzie posucha w seksie . Chyba trzeba przezucić się na jakiś sport , zmęczenie fizyczne pozwoli choć trochę zapomnieć o seksie a jeszcze na kondycje wpłynie znakomicie :D
            • hello-kitty2 Re: bezsilność 03.05.12, 00:07
              bosa_stokrotka napisała:

              Chyba trzeba przezucić się na jakiś sport , zmęcz
              > enie fizyczne pozwoli choć trochę zapomnieć o seksie a jeszcze na kondycje wp
              > łynie znakomicie :D

              Zgadza sie w przypadku sportow kondycyjnych, co tez realizuje.

              Ale Sabat77 mnie nie zrozumial lub uproscil, bo pytajac czy z wiekiem mezczyzni traca 'sprawnosc' seksualna? otrzymalam odpowiedz: "zakładając że sprawność seksualna jest pochodną sprawności organizmu, to druga kwestia też jest raczej oczywistością".

              A przeciez sprawnosc organizmu mozna budowac w czasie, co tez sam Sabat77 robi i tak po zrzuceniu 40 kg nadwagi bedzie bardziej sprawny w wieku 40 lat niz byl jako 30 latek.

              Chodzilo mi raczej czy z wiekiem nastepuje utrata zdolnosci do osiagania erekcji? (chodzi mi o 30-40-50 latkow czyli wiek produkcyjny mezczyzn)


              • sabat77 Re: bezsilność 03.05.12, 00:33
                No ale jednak w większości wypadków człowiek jest sprawniejszy mając lat 30, niż ta sama osoba za 20 lat. Ćwiczyć organizm można i pewnie wpływ na siłę i łatwość pojawiania się erekcji to ma istotny. Czynników jest wiele, wykluczając psychiczne, to zapewne najistotniejszym będzie stan układu krążenia. Wpływ ma też wielkość instrumentarium :D Duży instrument potrzebuje zazwyczaj więcej czasu i więcej uwagi niż mały, ale wariat. W końcu ilość krwi potrzebna do wypełnienia znacząco się w obu przypadkach różni.
    • sabat77 Re: bezsilność 02.05.12, 23:12
      Ale czego oczekujesz od forumowiczów ?
      Mamy sprawić, że niezbyt przystojny mąż stanie się przystojny ?
      Niskolibidowy gapcio ma zostać jurnym ogierem ?

      A może trzeba błogosławieństwa na poszukiwanie kochanka ? Jeśli tak, to błogosławię :) Mogę w bardziej rozbudowanej formie, o ile to niezbędne :D

      A tak rzeczowo patrząc, to nieźle jesteś ustawiona. Facet który ci się nie podoba utrzymuje dom i dzieci, w dodatku nie oczekując w zamian seksu, a ty leżąc i pachnąc możesz poszukać kogoś seksownego i namiętnego, żyjąc w takim trójkąciku długo i szczęśliwie :D

      Nie wiem co mam napisać... Że zazdroszczę ? No tak, chyba tylko to.
      • anovan Re: bezsilność 02.05.12, 23:18
        Zastanawiam się, czy to ze mną jest coś nie tak, bo mam prawie wszystko i oczekuję zbyt wiele... Poza tym, zastanawiam się, czy jest jakiś sposób na zmianę podejścia męża, tzn. uwolnienia go od jakiegoś stresu / strachu PS nie napisałam, że MI się nie podoba
        • sabat77 Re: bezsilność 02.05.12, 23:25
          anovan napisał(a):

          > Poza tym, zastanawiam się, czy jest jakiś sposób na zmianę po
          > dejścia męża, tzn. uwolnienia go od jakiegoś stresu / strachu

          W jaki sposób zmienić samoocenę kogoś, kto obiektywnie nie jest przystojny ? Nie mam pomysłu. Tu mogłaby pomóc jedynie obiektywna zmiana, a nie wiem czy jest możliwa ?

          Ciekawa sprawa swoją drogą. Mąż raczej jest takim typem depresyjnego wrażliwca. Pusty baran nawet gdyby był bardzo brzydki, gdyby dorwał się do ładnej, to nie odpuściłby jak za przeproszeniem pies. Kwestia pewnego poziomu refleksyjności bywa widać w życiu zgubna :D
          • anovan Re: bezsilność 02.05.12, 23:37
            sabat77, prowadzisz może terapię? ;-)
            tak, to bardziej kwestia samooceny i poczucia dyskomfortu - przy czym nie twierdzę, że ma do czynienia ze skończoną pięknością, ale: tak, obiektywnie jestem atrakcyjna a on powiększył to w swojej głowie do takich rozmiarów, że paraliżuje go to w łóżku
            Wiem, że na początku usłyszał też od paru osób, w tym brata (!), pewnego rodzaju zdziwienie, że znalazł "taką dziewczynę"... może to też źle na niego wpłynęło
            z cała pewnością z mojej strony mógł odczuć 100% akceptacji, miłości i zaangażowania, byłam naprawdę zdeterminowana, żeby dbać o ten związek
            przytluanie, głaskanie, całuski - jak najbardziej, jak przychodzi co do czego, to jest koniec
            nadmierna refleksyjność jest w tym przypadku bardzo zgubna! ;-) pytanie tylko, czy jest jakaś szansa na zmianę, czy mogę ją zapoczątkować
            nie chcę bezczynnie czekać, ale na razie jestem na etapie (być może nadmiernej) refleksji nad tym, czy warto burzyć wszystko z powodu seksu (a właściwie jego braku)...
            • sabat77 Re: bezsilność 02.05.12, 23:44
              anovan napisał(a):

              > sabat77, prowadzisz może terapię? ;-)

              Swoją własną :>

              > przytluanie, głaskanie, całuski - jak najbardziej, jak przychodzi co do czego,
              > to jest koniec

              Zespół MiL ? :)
              Czyżby panna Madonna ?
              • anovan Re: bezsilność 02.05.12, 23:51
                Myślałam o tym, ale ten problem pojawił się już na samym początku, jeszcze bez dzieci, choć nie jestem pewna, czy to ma znaczenie. Faktycznie wygląda to na MiL. Jak rozumiem, w jego oczach jestem M, a za kazdym razem kiedy bylam L nie bylo to doceniane czy wykorzystywane...
            • hello-kitty2 Re: bezsilność 02.05.12, 23:47
              anovan napisał(a):

              > tak, to bardziej kwestia samooceny i poczucia dyskomfortu - przy czym nie twier
              > dzę, że ma do czynienia ze skończoną pięknością, ale: tak, obiektywnie jestem a
              > trakcyjna a on powiększył to w swojej głowie do takich rozmiarów, że paraliżuje
              > go to w łóżku
              > Wiem, że na początku usłyszał też od paru osób, w tym brata (!), pewnego rodzaj
              > u zdziwienie, że znalazł "taką dziewczynę"... może to też źle na niego wpłynęło"

              No dobra to na poczatku znajomosci, ale po paru latach malzenstwa, po 2 ciazach i ty nadal to takie WOW dla niego? Dziwne.


              > z cała pewnością z mojej strony mógł odczuć 100% akceptacji, miłości i zaangażo
              > wania, byłam naprawdę zdeterminowana, żeby dbać o ten związek

              A co konkretnie cie tak zdeterminowalo i nadal determinuje, ze zastanawiasz sie "czy warto burzyć wszystko z powodu seksu (a właściwie jego braku)..."?


              • anovan Re: bezsilność 02.05.12, 23:55
                ty nadal to takie WOW dla niego? Dziwne.

                wiem, dziwne, cała ta sytuacja jest bardzo dziwna, bo on jest we mnie naprawdę bardzo zakochany!


                > A co konkretnie cie tak zdeterminowalo i nadal determinuje, ze zastanawiasz sie
                > "czy warto burzyć wszystko z powodu seksu (a właściwie jego braku)..."?

                głownie życie rodzinne, poza tym obawiam się, że dla niego ten powód będzie absolutnie niezrozumiały, nie wiem więc jakiej reakcji mogę się spodziewać - nie będzie chciał się zgodzić żeby dzieci wyprowadziły się ze mną, może rozpocznie się cały rozwodowy koszmar; poza tym cała reszta jest naprawdę ok, w pozostałych obszarach życia jestem radosna, a jeśli chodzi o seks to straszna smuta
                • anovan Re: bezsilność 03.05.12, 00:00
                  przy czym wpływa to na zadowolenie z życia w ogóle; wiadomo, jestem coraz bardziej nerwowa, bo moje potrzeby nie są zaspokajane, coraz więcej o tym myślę - brak konkretnych rozwiązań też wywołuje negatwyne emocje; jestem otwarta na nową znajomość, ale wolałabym jednak uniknąć opcji kochanka
                  Ogólnie jego urojony problem ma duży wpływ na moje samopoczucie, poczucie kobiecości i zadowolenie z życia, jakiś czas temu jeszcze byłam bardziej skupiona na pracy, później dzieciach, jakoś się te kwestie odsuwało, ale jeśli mam tak przeżyć większość życia, to dziękuję, ale nie
                  • sabat77 Re: bezsilność 03.05.12, 00:03
                    anovan napisał(a):

                    > jestem otwarta na nową
                    > znajomość, ale wolałabym jednak uniknąć opcji kochanka

                    Czyli drugie małżeństwo ?
              • bigbadpig Re: bezsilność 03.05.12, 14:28
                > No dobra to na poczatku znajomosci, ale po paru latach malzenstwa, po 2 ciazach
                > i ty nadal to takie WOW dla niego? Dziwne.

                Na marginesie wtrącę: imo, to nie jest dziwne, ponieważ on tych lat nie skonsumował w sposób w jaki to normalnie się odbywa. Zatrzymał się na blokadzie i nie przejada tych zapasów, tego kredytu który się dostaje na początku związku.
                Satisfaction Is the Death of Desire. tutaj brakuje satisfaction więc desire żyje w najlepsze.
        • bosa_stokrotka Re: bezsilność 02.05.12, 23:28
          anovan napisał(a):

          > Zastanawiam się, czy to ze mną jest coś nie tak, bo mam prawie wszystko i oczek
          > uję zbyt wiele...

          nie o ile nie jestes nałogową nimfomanką to wydaje mi się ,ze raczej z Tobą jest wszystko ok Głowny problem to to , że druga osoba nie bardzo chce lub moze :/
          • hello-kitty2 Re: bezsilność 03.05.12, 00:20
            anovan napisała:

            "Po terapii, kilku spotkaniach zarówno indywidualnych jak i wspólnych, zaczęliśmy uprawiać seks. Bez fajerwerków, właściwie to dość słabo."

            Czyli terapia pomogla tylko na tyle, zeby seks sie w ogole pojawil. A potem jak doszlo do bezseksia? Jak to sie potoczylo dalej? Nie wracaliscie juz do tematu terapii? Ile juz trwa to bezseksie?
    • violet.77 Re: bezsilność 03.05.12, 00:23
      Prof. Moriarty czy orka bawiąca się z foczką?
      • violet.77 Re: bezsilność 03.05.12, 00:40
        ooops, ni to forum, sorry g;)
    • that.bitch.is.sick Re: bezsilność 03.05.12, 01:21
      Normalne że po trzydziestce przeżywasz rozkwit możliwości seksualnych. Najlepsze z tą dominacją udawaną przez przerażonego mężczyznę w cieplarnianych warunkach:). Sama zdecydujesz co z tym zrobić. Z jednej strony to "tylko" burza hormonów. Z drugiej, seks jest jedną z najfajniejszych aktywności i jak ktoś ma powera to rozwój może doprowadzić do sporej życiowej satysfakcji:)
      • anovan Re: bezsilność 03.05.12, 11:31
        Wiem, że seks jest bardzo ważny, nigdy nie chciałam jednak pzesasadzać, bo cała reszta była ok. Teraz jednak ten brak seksu wpływa na to, jak patrzę na męża, zaczynają denerwować mnioe jego zachowania, myślę sobie, że jest niemęski, no wkurza mnie czasami.
    • dymostenes Re: bezsilność 03.05.12, 04:13
      Skoro kiedyś wizyty u psychologa/seksuologa pomogły, to czemu teraz nie udacie się na terapię?
      • anovan Re: bezsilność 03.05.12, 11:29
        Nie wie,, ile już godzin spędziliśmy szukając rozwiązania tego problemu, rozmawiając ze sobą, wyjeżdżając na weekend, bo może nowe miejsce, nowe wrażenia pomogą... Odnoszę wrażenie, że mimo mojej otwartości na wszelkie formy wsparcia, sprawa jest beznadziejna. Bezseksie trwa już od ponad roku, z jakimiś próbami oczywiście, które zawsze kończyły się na tym, że mąż nie mógł. Jakakolwiek rozmowa polega na tym, że ja mówię, a mąż potwierdza: 'tak, wiem, jest problem, postaram się coś z tym zrobić' - i tyle.
        • sabat77 Re: bezsilność 03.05.12, 12:05
          Co trzyma cie w tym zwiazku ? Ja o sobie moge powiedziec, ze jasno wiem co - korzystniejszy uklad finansowy, mozliwosc swobodnego przebywania z dziecmi. Gdyby nie to juz dawno kopnalbym ja w doope, az by zafurczalo. Jak u ciebie ? Masz taka swiadomosc ?
          • anovan Re: bezsilność 03.05.12, 12:22
            Oczywiscie, ze korzystniejsza sytuacja, choc sama jestem niezalezna finansowo. Mimo wszystko, jest o wiele latwiej. Co wiecej, z cala pewnoscia rozwod bylby pewnym 'skandalem' w srodowisku meza, dziwnie to brzmi, ale wynika to z funkcji, jaka pelni i z tego, ze chodzimy na jakies spotkania, przyjecia razem, odgrywajac naprawde zgodne malzenstwo. Kazdy grymas z mojej strony jest od razu krytykowany, maz chce zebym szczerzyla sie przy nim non stop...
            Poza tym, nie mieszkamy w Polsce, rozwod mozna tu bardzo latwo uzyskac, ale nie mam pewnosci, ze dzieci zostalyby ze mna - jesli maz bedzie sie obawial, ze bede z nimi czesciej w PL, to moze byc problem.
            Ciezko bedzie mi sobie poradzic z rozpoczeciem wszystkiego od nowa, znalezieniem nowego mieszkania, wyprowadzeniem sie z dziecmi, itp. bez jego wsparcia, a wiadomo, ze przy rozwodzie na wsparcie raczej nie mam co liczyc.
            Do niedawna - kiedy jeszcze nie mialam tak negatywnych emocji wobec meza - bylo ok, ale teraz mam wrazenie, ze doszlam do sciany.
            • trzydziestoletnia Re: bezsilność 03.05.12, 12:57
              Wg mnie ta terapia nie do konca spelnila swoja funkcje, taka tymczasowa poprawa to raczej nie jest dobry efekt terapii. Ja na Twoim miejscu bym nie rezygnowala z takich form pomocy, ale raczej z nastawieniem na wiecej indywidualnych spotkan meza, bo wydaje sie ze to jego glebszy problem. Dlaczego by nie sprobowac jeszcze raz? Wdaje sie, ze gdyby seks sie poprawil to to obecne krytyczne spojrzenie na meza rowniez by zmieklo.
              Pomysl rowniez czy nie zmienic czegos w swojej postawie, czy np. nie robisz czegos takiego co czyni Cie "lodową pieknoscią", jakis element niedostepnosci, czegos co ulatwia mezowi stawianie Cie na ten marmurowy cokol. Czy on np wie, ze robisz kupe jak kazdy czlowiek? ;>
              • sabat77 Re: bezsilność 03.05.12, 13:02
                Ale nie sugerujesz, ze powinna zrobic przy nim kupe ? :)
                To dosc ostra perwersja, nie kazdemu sie spodoba :)
                chociaz, kto wie, moze wyjdzie z niego mr Hyde :)
                • trzydziestoletnia Re: bezsilność 03.05.12, 20:10
                  sabat77 napisał:

                  > Ale nie sugerujesz, ze powinna zrobic przy nim kupe ? :)

                  Wiedziec a widziec to nie to samo ;P
              • anovan Re: bezsilność 03.05.12, 13:27
                Terapia spełniła swoje funkcje tylko na chwile, a aktywnosc seksualna meza wynikala raczej z faktu, ze chcial miec dzieci.
                Wystarczy, ze wyjdziemy do klubu albo na kolacje, spojrzy sie na mnie paru mezczyzn, i juz maz jest stlamszony na kolejne tygodnie...
                Od poczatku wlozylam duzo wysilku w prace nad soba, zeby go zrozumiec, zeby uniknac wszelkich zachowan, ktore moglyby go ograniczac. Szczerze mowiac jestem tym juz zmeczona, poza tym nie chce non stop sie kontrolowac i poddawac wlasnego zachowani interpetacjom, jestem spontaniczna osoba.
            • sabat77 Re: bezsilność 03.05.12, 12:58
              Gdybym byl kobieta, w takiej sytuacji poszukalbym przystojego i dyskretnego kochanka. To dosc oczywiste rozwiazanie. W dodatku raczej niezbyt trudne w realizacji.
              • anovan Re: bezsilność 03.05.12, 13:32
                Tak, to rozwiązanie dośc oczywiste, ale:
                szkoda mi troche czasu i energii na szukanie wymowek, ukrywanie romansu
                poza tym, dokladnie wiem, co sie stanie, jak tylko moj maz zacznie cos podejrzewa - zdobedzie dowody a nastepnie nastapi rozwod, dzieci raczej zostana wowczas z nim....
                jednorazowa zdrada jest mozliwa, ale badzmy szczerzy - ani nie rozwiaze to problemu, ani nie da mi spelnienia w kwestii seksu :)
                • sabat77 Re: bezsilność 03.05.12, 13:43
                  Wiesz co, wydaje mi sie ze w waszym zwiazku to on moze miec znaczaca przewage, a te wszystkie bajeczki o piedestalach sa w gruncie rzeczy elementem manipulacji :) On jest dyplomata ?
                  • kag73 Re: bezsilność 03.05.12, 14:10
                    Ja nie wiem, ale jakos nie kupuje tej bajki o blokujacej jego Twojej atrakcyjnosci, no nie. Mysle, ze jest albo gejem albo zwyczajnym impotentem a Tobie wkreca inna bajke. Jasne, chcial rodziny, do teraz chce zycia rodzinnego, pieknej otoczki i zachowania pozorow wspanialego malzenstwa i rodziny. Zwyczajnie obawia sie/boi sie, ze mozesz puscic go kantem i odejsc z innym stad obawa o szanse konkyrencji.
                    Urzeklo Cie wygodne zycie, to nie zarzut, zycie jest ciezke. Piszesz, ze jestes niezalezna finansowo, czyli moglabys odejsc zabierajac dzieci. Ale pogorszyc sobie tez nie chcesz, moze znow ta wygoda wezmie gore.
                    Moze maz, po roku bezseksia, zgodzi sie na kogos do lozka dla Ciebie, w koncu sam nie moze/nie chce. Moze to dla niego opcja lepsza niz rozwod?
                    Jestes w niezwykle trudnej sytuacji, bo cala reszta pasuje a to tez jest wiele warte.
                    • kag73 Re: bezsilność 03.05.12, 14:12
                      Aha i wcale to nie takie pewne, ze maz wnioslby o rozwod gdyby czasem dowiedzial sie o "nielegalnym" kochanku, moze nadal zachowywalby pozory i cieszyl sie, ze wreszcie dalas mu spokoj a on nadal ma swoje zycie rodzinne. na serio tak mysle.
                      • kag73 Re: bezsilność 03.05.12, 14:18
                        kag73 napisała:

                        > Aha i wcale to nie takie pewne, ze maz wnioslby o rozwod gdyby czasem dowiedzia
                        > l sie o "nielegalnym" kochanku, moze nadal zachowywalby pozory i cieszyl sie, z
                        > e wreszcie dalas mu spokoj a on nadal ma swoje zycie rodzinne. na serio tak mys
                        > le.

                        A to dlatego, ze on doskonale wie co jest jego problemem i zdaje sobie sprawe, ze drugiej takiej jak Ty(ladnej broszki) nie znajdzie, bo sadze, ze z inna tez mialby problem a zreszta chyba lubi pokazywac sie z ladna kobieta.
                        Aha, a przeszlosc' skoro starszy od Ciebie to chyba jakas ma? Zwiazki, malzenstwa?
                        A moze to zwyczajny onanista albo ktos ze specyficzna seksualnoscia?
                        Dziwne, ze jak chcial dzieci, to sie zmusil i mogl.
                        • anovan Re: bezsilność 03.05.12, 14:39
                          Znam go i tak raczej nie będzie.
                          Od samego początku zastanawiałam się, czy to wynika z faktu, że jest gejem. Później pytałam go wprost, mówiliśmy też o tym an terapii. Oczywiście do teraz ta myśl chodzi mi po głowie.
                          Może jest aseksualny. Może jest gejem. Cokolwiek to jest, nie mam siły się już nad tym zastanawiać, od lat szukamy rozwiązania problemu.
                    • trzydziestoletnia Re: bezsilność 03.05.12, 20:18
                      kag73 napisała:

                      > Ja nie wiem, ale jakos nie kupuje tej bajki o blokujacej jego Twojej atrakcyjno
                      > sci, no nie.

                      Mialam podobne odczucia.. zrozumialabym taka idealizacje w pierwszym okresie wspolnego bycia, ale po paru latach wspolnego mieszkania to brzmi nieco pokretnie.
                  • anovan Re: bezsilność 03.05.12, 14:36
                    tak, ma przewagę i mi to pasuje; niestety nie wiążę się to z byciem dominującym, wykazywaniem inicjatywy
                    • kag73 Re: bezsilność 03.05.12, 14:43
                      Skoro ma przewage, ma Cie w garsci a Ty nie zdobedziesz sie na zmiany. Dziwi mnie, ze Ci to pasuje. Z jego punktu widzenia, nie powinien miec przewagi, bo to TY jestes krolowa, wie co ma i powinnien bac sie, ze moze to straci. i moze tak naprawde sie boi, ale Ty myslisz, ze jest inaczej.
                      Dlaczego ma przewage? bo daje dobra kase? Gwarantuje dobre zycie?
                      Ale to z Twojego punktu widzenia, on moze to jednak widziec inaczej. to Ty jestes mloda i atrakcyja i to z Toba zostana dzieci a jemu na rodzinie i atrakcyjnej zonie na pokaz zalezy.
                      • anovan Re: bezsilność 03.05.12, 15:05
                        Ma przewage, bo jest w swoim kraju, a także dlatego, że ma zdecydowanie większe dochody. Niestety, to wystarczy, takie życie. To że jestem młoda i atrakcyjna jest oczywiście argumentem, ale jak już przyjdzie do poważnych rozmów i ustaleń, nie będzie to miało większego znaczenia. Oczywiście, że boi się, że mnie straci, zresztą to widzę w wielu jego zachowaniach. Tyle tylko, że próbuje mnie przy sobie utrzymać bardziej skomplikowanymi rzeczami niż seks (wymyślne prezenty, wakacje, itp.), jakoś nie wymyślił, że wystarczyłoby dobrze się mną zająć... ;)
                        • kag73 Re: bezsilność 03.05.12, 15:29
                          Oczywiscie, ze oferuje Ci to co zaoferowac moze, czyli finansowe bezpieczenstwo i wygodne zycie, bo "zjacsie" Toba tak jakbys chciala nie potrafi/nie moze (gej, impotent, nie wykluczam). Niby takie latwe, ale nie dla niego. I jak widac jego proby dzialaja, bo jestes nadal z nim :)
                          Jest w swoim kraju, ale pisalas, ze tez jestes niezalezna finansowo, tzn., ze pracujesz? Poza tym przypuszczam, ze dzieciaki sa dosc male, alimenty na nie i moze na Ciebie musialby placic, w jego kraju, jego prawa i obowiazki, ktore rowniez jego obowiazuje a w Europie dzieci zostaja z matka, ojciec moze placic i widywac.
                          Z drugiej strony, bez obrazy, widzialas co bralas, myslalas, ze dasz rade ale sie
                          przeliczylas:( Bez powaznych zmian i konsekwencji sie nie da. Albo wygodne zycie, kosztem czegos innego. zastanow sie nad priorytetami albo pomysl o kochanku, moim zdaniem, z przyzwoleniem meza.
                          • anittax Re: bezsilność 03.05.12, 15:57

                            > iez jego obowiazuje a w Europie dzieci zostaja z matka, ojciec moze placic i wi
                            > dywac


                            ale może ten melodramat nie rozgrywa się w Europie ?
                          • urquhart w Europie dzieci zostaja z matka? 03.05.12, 17:59
                            kag73 napisała:
                            > Jest w swoim kraju, ale pisalas, ze tez jestes niezalezna finansowo, tzn., ze p
                            > racujesz? Poza tym przypuszczam, ze dzieciaki sa dosc male, alimenty na nie i m
                            > oze na Ciebie musialby placic, w jego kraju, jego prawa i obowiazki, ktore rown
                            > iez jego obowiazuje a w Europie dzieci zostaja z matka, ojciec moze placic i wi
                            > dywac.

                            Musisz uaktualnić informację Kag. Tak jest już w polskim skansenie.
                            Coraz więcej krajów w Europie w oparciu o badania wprowadza jako domyślną opiekę naprzemienną o ile tylko ojciec chce się opiekować potomstwem (Włochy,Niemcy, Francja, Hiszpania, Holandia).
                            • kag73 Re: w Europie dzieci zostaja z matka? 03.05.12, 18:18
                              No to spoko, trzy dni u tatay, cztery u mamy, albo odwrotnie, dlaczego nie. Pytanie tylko czy dobrze zarabiajacy tato ma czas zajac sie potomstwem. Moze dluugo pracuje. Poza tym zalezy pewnie od tego kto gdzie mieszka jak zbyt daleko od siebie to trudno, zeby mozna sie bylo tak podzielic. Jak najbardziej chodzi o dobro dzieci.
                              • urquhart Re: w Europie dzieci zostaja z matka? 03.05.12, 18:39
                                kag73 napisała:
                                > o pracuje. Poza tym zalezy pewnie od tego kto gdzie mieszka jak zbyt daleko od
                                > siebie to trudno, zeby mozna sie bylo tak podzielic. Jak najbardziej chodzi o d
                                > obro dzieci.

                                Raczej czytałem że nie jest to potrzegane jako przeszkoda, kiedy dziecko nie jest bardzo malutkie. Równie częste są rozwiązania rok, pół roku kiedy rodzice przenoszą się daleko od siebie.
                                Oczywiście kobiety postrzegają to jako zamach na swoje przyrodzone prawa, no i o alimentach nie ma wtedy dyskusji.
                                • kag73 Re: w Europie dzieci zostaja z matka? 03.05.12, 18:50
                                  Jasne, zalezy w jakim wieku sa dzieci. Kiedy sa starsze i chodza do szkoly, to nie tak hop siup rozwiazanie pol roku albo rok, bo dzieciak musi zmieniac szkole i kolegow. A chodzi o dobro dziecka.
                                  I wiadomo, ze jezeli dzieci sa male, wyglada to inaczej. Jezeli opiekuja sie naprzemienie, nie potrzeba alimentow na dzieci, bo wtedy osoba majaca w danym czasei przy sobie dzieci wydaje na nie pieniadze. Poza tym uwzglednia sie, ze matka czesto stoi gorzej finansowo, bo zajmowala sie dziecmi, nie mogla pracowac, albo nie na caly etat, albo tez potrzebuje czasu na znalezeinie pracy.
                                  • urquhart Re: w Europie dzieci zostaja z matka? 03.05.12, 19:19
                                    kag73 napisała:
                                    > nie tak hop siup rozwiazanie pol roku albo rok, bo dzieciak musi zmieniac szkol
                                    > e i kolegow. A chodzi o dobro dziecka.

                                    Generalnie zmienianie miejsca wyrządza mniejsze szkody brak zaangażowania jednego z rodziców, inaczej takie regulacje nie miałyby szans. Pragmatycznie też jeżeli nie ma tematu alimentów i dziecko nie może stać sie zastępczym partnerem skłonność do kompromisu u kobiet nagle bardzo wzrasta co jak piszą nie jest bez znaczenia przy wprowadzania tych przepisów, bo posiadanie rodziców którzy sie nienawidzą jest niezaprzeczalnie najwiekszą szkodą dla dziecka :)
                                    • kag73 Re: w Europie dzieci zostaja z matka? 03.05.12, 20:23
                                      Konfiguracje sa rozne, rodzice tez. Dla wielu tatusiow raz na dwa tygodnie to wystarczajaco, jakby nie bylo, takim dzieckiem trza sie zajac, poswiecic czas itd., do czego nie sa przyzwyczajeni, poza tym nie maja czasu. Zdarza sie tez, ze poznawaja nowa kandydatke a wtdey, coz, dziecko na plan drugi, bo hormony gora i kobieta absorbujaca. (w przyapdku kobiet tez mozliwe, ale rzadziej).
                                      Poza tym, drogi urqu, to chyba Ty zawsze bakasz, ze dzieci i rodzina to potrzeba kobiet, czyli facet wreszcie moze sie pozbyc balastu, ktorego przeciez nigdzy nie chcial a go wkrecono ;)
                                      • urquhart Re: w Europie dzieci zostaja z matka? 03.05.12, 20:42
                                        kag73 napisała:
                                        > Poza tym, drogi urqu, to chyba Ty zawsze bakasz, ze dzieci i rodzina to potrzeb
                                        > a kobiet, czyli facet wreszcie moze sie pozbyc balastu, ktorego przeciez nigdzy
                                        > nie chcial a go wkrecono ;)

                                        Urqu rozumieć że samce są różni.
                                        W szczególności zaś te 10% kobiecych mężczyzn nigdy nie odpuści dzieciom :)
    • anittax Re: bezsilność 03.05.12, 15:19
      A mnie nie szkoda takich lasek jak Anovan.Mają w życiu co chciały.Za swoje wybory trzeba ponosić konsekwencje,a nie jęczeć na forum że ma się w domu Quasimodo i impotenta w jednym.
      Przychylam się do zdania Kag że facet opowiada głodne kawałki o jakimś piedestale i związanej z tym blokadzie.Trafił na podatny grunt to opowiada.
      • anovan Re: bezsilność 03.05.12, 17:21
        Świat nie jest czarno-biały. Nie związałam się z nim, żeby mieć wygodne życie. Oczywiście, że to jeden z argumentów, zwłaszcza kiedy chce się mieć dzieci i nie uważam, żeby było to coś złego. Rzeczywistość jest jednak bardziej złożona, więc to nie jest do końca tak, że mam, co chciałam. Kiedy go poznałam, byłam już na tyle dojrzała, żeby wiedzieć, że nie ma idealnych związków. Pokochałam go i byłam zdeterminowana, żeby nad tym związkiem pracować. Tyle, że nie mam tego, czego chciałam ;-)
        • kag73 Re: bezsilność 03.05.12, 17:29
          No momencik, ale jzeli chcialas odlotowy seks, to zdecydowanie wzielas za meza nie tego faceta, bo z nim odlotowo nie bylo.
          Oczywiscie, ze zwiazalas sie z nim, zeby miec wygodne zycie, wcale Cie nie potepiam, pokochalas jego i jego zycie, sposob bycia i cala reszte, bo wiadomo, ze trzeba w zyciu bylo cos osiagnac, zeby moc to zaoferowac kobiecie a do tego miec gest i chciec sie "dobrami" podzielic. Jak najbardziej mozna kogos takiego pokochac.
          Gdyby byl jaki jest, czyli: sporo starszy, impotent i do tego sredni z wygladu a byl listonoszem to na pewno nie mialby u Ciebie szans. To oczywiste.
          I uwazam, ze owszem zdarzaja sie idealne zwiazki, albo "prawie" idealne a zycie seksualne jest przy tym bardzo wazne, jezeli samemu sie do tego przywiazuje wage. Trudno, u Ciebie juz za pozno na takie rozwazania.
    • bez_przekazu Re: bezsilność 03.05.12, 17:19
      nawet nie wiem jak komentowac takie kobiety.
      czy to oznacza,ze jesli mojemu "staje" juz na sam moj widok to znaczy,ze mu sie nie podobam?!
      moze ie zgrywaj w lozku ksiezniczki tylko wrecz przeciwnie to maz inaczej na ciebie spojrzy.
      • anula36 Re: bezsilność 03.05.12, 21:06
        jednym slowem - rozwiesc sie nie da, kochanek odpada, ratuje Cie tylko wdowienstwo.
    • yoric Re: bezsilność 04.05.12, 00:33
      > A kolega urquhart pisal, ze "zakochanie to narkotyczna gratyfikująca mieszanka do której potrzebne jest pożądanie i adrenalina".

      rewelacyjnie ujęte! Zapisuję w dzienniczku, będę używał na prawach cytatu.
      • hello-kitty2 Re: bezsilność 04.05.12, 02:01
        yoric napisał:

        > > A kolega urquhart pisal, ze "zakochanie to narkotyczna gratyfikująca mies
        > zanka do której potrzebne jest pożądanie i adrenalina".
        >
        > rewelacyjnie ujęte! Zapisuję w dzienniczku, będę używał na prawach cytatu.

        Ale poczekaj Yoric, potwierdzenia brak. Dlatego pytalam autorke watku. Potwierdzila, ze maz byl i jest bardzo zakochany ale pozadania nie potwierdzila.

        Jesli pozadania nie ma to albo on wcale nie jest taki zakochany albo urqu nie ma racji z ta mieszanka.
    • vitek_1 Coś mi tu nie gra... 08.05.12, 02:11
      Mąż zapewnia tobie i rodzinie 'bardzo wygodne życie' - czytaj zarabia kupę forsy, czytaj siedzi na wysokim stołku

      a jednocześnie nie potrafi cię zdominować, a nawet zwyczajnie przelecieć

      to mi się nie składa, bo wiadomo że żeby być na wysokim stanowisku trzeba się tam wepchać na chama, bezlitośnie spychając konkurentów
      a żeby się na górze utrzymać trzeba być świnią, mendą i ch.jem
      (bez tego nie da się codziennie gnoić ludzi zmuszając ich do harówki za grosze, po to by samemu przynieść tłuściutki czek z wypłatą)

      ktoś posiadający te cechy raczej nie będzie miał problemu z tym żeby w łóżku dominować
      raczej nie będzie wyobrażał sobie innej opcji
      • rekreativa Re: Coś mi tu nie gra... 08.05.12, 12:17
        vitek napisał:
        ktoś posiadający te cechy raczej nie będzie miał problemu z tym żeby w łóżku do
        > minować
        > raczej nie będzie wyobrażał sobie innej opcji
        >

        Może on by i dominował w łóżku, ale z ładnym chłopcem?
        Facet mi pachnie gejem i tyle.
    • antheax Oj, naiwna... 09.05.12, 15:26
      To co Twój mąż mówi a co robi to dwie odmienne rzeczywistości. Uparcie wierzysz w to, co Twój mąż mówi i "nie rozumiesz" tego, co robi. To teraz popatrz odwrotnie. I co? Zagadka rozwiązana!

      Specjalnie wziął się za kobietę z innego kraju - żeby nie mogła łatwo odejść a żeby atrakcyjnie się prezentowała, zapewniała dla niego super wizerunek w jego karierze zawodowej.

      Oprócz tego Twój mąż ma drugie dno. Drugie życie. Nie wiadomo, czy to jest homoseksualizm, czy porno, czy cokolwiek innego. W najlepszym wypadku aseksualność.

      Erekcja nie jest warunkiem satysfakcjonującego seksu. Kochający, gorący facet zrobi kobiecie odlot językiem, palcami, nawet wibratorem albo jej własnym pluszowym misiem. Tylko musi włączyć emocje.

      Twój facet żadnych emocji nie włącza, ale żeby uśpić Twoją czujność ciągle o swoich "emocjach" gada lub okazuje je sposobami, które można zastosować i bez uczuć - np. utrzymanie Ciebie i dzieci, kupienie kwiatów itp

      A terapie są dla zamydlenia Ci oczu, niestety. Są nieskutczne - w Waszej sytuacji

      Czy masz jakikolwiek wpływ na męża taki, żeby przestał strugać głupa przed Tobą i terapeutami? Czy masz jakąkolwiek kartę w ręku? Jeśli nie, to potwierdza, że byłaś celowo wybrana i wmanipulowana w niewygodną sytuację. Zdaję się, że Cię kupił. Dosłownie
      • white_strip Re: Oj, naiwna... 13.05.12, 18:26
        nie wiem, jak można wyjść za impotenta, ale chyba wiedziałaś co robisz?
        lepiej skończ to małżeństwo póki jesteś atrakcyjna, tak jak te panie....
        kobieta.wp.pl/gid,14469785,img,14469811,kat,26405,title,Rozwod-im-sluzy,galeriazdjecie.html
        • anovan Re: Oj, naiwna... 20.05.12, 21:22
          Wasze komentarze sprawiły, że czuję się jeszcze bardziej bezsilna. Zdaje się, że to beznadziejna sytuacja. Nie wiem, co mogłoby być moją 'kartą', nie wiem, co robić, bo boję się o dzieci - o to, jak to zniosą i o to, jak ustalona zostanie opieka - nie ukrywam, że chciałabym z dziećmi przebywać częściej w PL...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja