alkudia
20.06.13, 17:19
Piszę tu na forum po raz pierwszy więc chciałbym się przywitać i poprosić o Wasze opinie w mojej sprawie.
Jesteśmy małżeństwem, a przedtem byliśmy parą z kilkunastoletnim już stażem, mamy dziecko.
Układa nam się chyba nieźle, są wzloty i upadki, ale jakoś to idzie. Co do seksu też nie jest najgorzej, no może mniej intensywnie niż ileś lat temu, ale ja jestem chętna, oboje lubimy bieliznę itp. Mąż generalnie wdawało się że też w miarę zadowolony.
I tak ostatnio sobie siedzieliśmy po piwku i zaczęliśmy sobie fantazjować w swingowaniu, uznaliśmy, że sobie poszukamy jakiejś pary do może wymiany partnerów, że nam fajnie ze sobą, ale może zrobimy to z kimś innym za obustronną zgodą.
No i ruszył wodospad, mąz się otworzył, że to najlepsze co go mogło spotkać, że niesamowite i że nas uratuje, w sensie związku, a mianowicie dlatego, że on od jakiś 5 lat ma ogromny problem z tym, że uprawia seks wyłącznie ze mną, że jak sam to nazwał wariuje od "chuci", że ani seks ze mną ani masturbacja nie daje mu ukojenia, że myśli obsesyjnie o seksie z kimś innym..., że wierność mu straszni ciąży, że waruje od tego.
Dodam jeszcze, że jesteśmy ze sobą od studiów, maż jest moim pierwszym partnerem, on przede mną też miał jakieś ze 2 licealne dziewczyny. Czyli faktycznie od 15 lat seks ciągle ze sobą.
No i teraz chciałbym poznać Wasze zdanie jak to wygląda w długoletnich związkach szczególnie ze strony panów? Jak sobie radzą z sytuacją?
Dodam, że dla mnie seks z mężem jest satysfakcjonujący, nie bardzo mi przeszkadza brak innych partnerów wcześniej, nie mam problemu z tym, żeby sobie nie zaprzątać głowy np. kolegami z pracy.
Dodam jeszcze, że już po tych wszystkich rozmowach wyszło, że w opinii męża seks to przecież tylko seks, że przecież się bardzo kochamy (faktycznie tak chyba jest), że jestem bardzo ważna, że mamy dziecko, że nikt w tych czasach nie jest wierny, że nasi koledzy X czy Y chodzą do burdelu albo mają kochanki, a ja to takie naiwne dziewczę.
No i teraz opcje są 2, albo ten swing, którego mi się już odechciało, bo czuję się postawiona pod scianą, ale pewnie wtedy w miarę będzie się układać - tak twierdzi mąż, albo rozwód ponieważ nie wyobrażam sobie udzielenia zgody na jakiś seks poza związekiem w imię spokoju, a sam twierdzi, że jeśli nie swing to w końcu z kimś oprócz mnie zacznie sypiać bo nie da rady dłużej
Aha dodam, że gość raczej z tych uczciwych i chociaż ta wierność wymuszona to nie sadzę, aby mnie już zdradził.
No i co Wy na to? Coś mi poradzicie?