Dodaj do ulubionych

długoletni związek, seks, wierność, długie...

20.06.13, 17:19
Piszę tu na forum po raz pierwszy więc chciałbym się przywitać i poprosić o Wasze opinie w mojej sprawie.
Jesteśmy małżeństwem, a przedtem byliśmy parą z kilkunastoletnim już stażem, mamy dziecko.
Układa nam się chyba nieźle, są wzloty i upadki, ale jakoś to idzie. Co do seksu też nie jest najgorzej, no może mniej intensywnie niż ileś lat temu, ale ja jestem chętna, oboje lubimy bieliznę itp. Mąż generalnie wdawało się że też w miarę zadowolony.
I tak ostatnio sobie siedzieliśmy po piwku i zaczęliśmy sobie fantazjować w swingowaniu, uznaliśmy, że sobie poszukamy jakiejś pary do może wymiany partnerów, że nam fajnie ze sobą, ale może zrobimy to z kimś innym za obustronną zgodą.
No i ruszył wodospad, mąz się otworzył, że to najlepsze co go mogło spotkać, że niesamowite i że nas uratuje, w sensie związku, a mianowicie dlatego, że on od jakiś 5 lat ma ogromny problem z tym, że uprawia seks wyłącznie ze mną, że jak sam to nazwał wariuje od "chuci", że ani seks ze mną ani masturbacja nie daje mu ukojenia, że myśli obsesyjnie o seksie z kimś innym..., że wierność mu straszni ciąży, że waruje od tego.
Dodam jeszcze, że jesteśmy ze sobą od studiów, maż jest moim pierwszym partnerem, on przede mną też miał jakieś ze 2 licealne dziewczyny. Czyli faktycznie od 15 lat seks ciągle ze sobą.
No i teraz chciałbym poznać Wasze zdanie jak to wygląda w długoletnich związkach szczególnie ze strony panów? Jak sobie radzą z sytuacją?
Dodam, że dla mnie seks z mężem jest satysfakcjonujący, nie bardzo mi przeszkadza brak innych partnerów wcześniej, nie mam problemu z tym, żeby sobie nie zaprzątać głowy np. kolegami z pracy.
Dodam jeszcze, że już po tych wszystkich rozmowach wyszło, że w opinii męża seks to przecież tylko seks, że przecież się bardzo kochamy (faktycznie tak chyba jest), że jestem bardzo ważna, że mamy dziecko, że nikt w tych czasach nie jest wierny, że nasi koledzy X czy Y chodzą do burdelu albo mają kochanki, a ja to takie naiwne dziewczę.
No i teraz opcje są 2, albo ten swing, którego mi się już odechciało, bo czuję się postawiona pod scianą, ale pewnie wtedy w miarę będzie się układać - tak twierdzi mąż, albo rozwód ponieważ nie wyobrażam sobie udzielenia zgody na jakiś seks poza związekiem w imię spokoju, a sam twierdzi, że jeśli nie swing to w końcu z kimś oprócz mnie zacznie sypiać bo nie da rady dłużej
Aha dodam, że gość raczej z tych uczciwych i chociaż ta wierność wymuszona to nie sadzę, aby mnie już zdradził.
No i co Wy na to? Coś mi poradzicie?
Obserwuj wątek
    • rekreativa Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 20.06.13, 18:13
      " że nikt w tych czasach nie jest
      > wierny, że nasi koledzy X czy Y chodzą do burdelu albo mają kochanki, a ja to
      > takie naiwne dziewczę."

      Żałosne są te tłumaczenia z rodzaju : wszyscy kradną, to i ja będę kraść. Nie wiem, po co twój mąż w ogóle używa takich argumentów. By "złagodzić" fakt, że obcej baby mu się ruchać chce?
      Co do swingu, wszystko spoko pod warunkiem, że obie osoby z pary są równie na to napalone. Jeśli Ty już czujesz się stawiana pod ścianą i piszesz, że ochoty na to nie masz żadnej, to nie rokuje zbyt szczęśliwie.
      Z drugiej strony na plus Twemu mężowi można dać to, że w ogóle zaproponował wymianę partnerów, zatem i Tobie przyzwala na identyczne zachowanie. W końcu mógł po prostu ruchać jakieś panny za Twoimi plecami...
    • hello-kitty2 Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 20.06.13, 18:34
      Dobre, najpierw wymiana fantazji o swingu, a potem siup z powrotem do swojej bezpiecznej dziupli i wyglada mi na wyludzenie informacji od meza. Powiedz mi jakie sa Twoje fantazje, a ja Cie za nie ukarze. No i padl tez mit szczerej rozmowy :-)

      Pytasz jak jest w szerokim swiecie? U mnie jest tak jak mowi maz. Przychodza do mnie tacy, co mowia, ze tak, ze zone kochaja i chca z nia byc ale zeby w ogole im przy niej stanal to mysla o innych. Niektorzy tylko mysla, inni ogladaja, czatuja, sypiaja z innymi. Sa tez tacy co odpuszczaja sobie seks w ogole.

      Jesli mialas tylko jednego partnera seksualnego nie wydaje mi sie, ze zrozumiesz takie potrzeby. Zwyczajnie ich nie masz. Jesli jednak chcesz sprobowac tego swingu to polecam alkohol. Jak sie upijesz bedziesz latwiejsza :) Inne wyjscie to przymknac oko. Kolejne to w ogole nie wiedziec ale to za pozno.
      • rekreativa Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 20.06.13, 18:45
        Facet to rozegrał najgorzej jak można.
        Rozmawiają sobie o swingowaniu, jest miło, partnerka wcale nie oponuje, nawet ma ochotę spróbować, a ten zamiast kontynuować temat i zacząć szukać chętnej pary, nagle radośnie stwierdza, że super, bo już miał po dziurki w nosie seksu z tą partnerką.
        Po chooj były te zwierzenia?
        • alkudia Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 20.06.13, 18:54
          a no właśnie tak w ten deseń
          no a zwierzenie było po to żeby pozbyć się balastu bo mu z nim niefajnie
          • rekreativa Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 20.06.13, 18:59
            Pozbywanie się balastu tym sposobem, że się go zrzuca na niczego się nie spodziewającą partnerkę/partnera jest po prostu słabe.
            Jemu lżej, a jak Tobie? Czy on w ogóle wie, jakie emocje teraz przeżywasz? Czy go to wali?
            • hello-kitty2 Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 20.06.13, 19:19
              rekreativa napisała:

              > Pozbywanie się balastu tym sposobem, że się go zrzuca na niczego się nie spodzi
              > ewającą partnerkę/partnera jest po prostu słabe.
              > Jemu lżej, a jak Tobie? Czy on w ogóle wie, jakie emocje teraz przeżywasz? Czy
              > go to wali?

              No jak, a co ze szczeroscia w zwiazku? :)
              • rekreativa Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 20.06.13, 19:25
                No tak, niektórzy uważają, że szczerość w związku polega na mówieniu drugiej osobie wszystkich przykrych i durnych rzeczy, jakie nam przyjdą akurat do głowy.
                Owszem, w jednej sytuacji można sobie ulżyć w ten sposób: kiedy chcemy raz na zawsze i definitywnie rozstać się.
            • greedex5 Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 20.07.13, 10:42
              @rekreativa weszłam tutaj przypadkowo przez link na innym forum i chciałam napisać tylko, że jesteś boginią mądrości !
      • 456kami Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 24.06.13, 13:36
        Nie wiem ale mi chyba zrobiło by się bardzo smutno jak nie wpadłabym w szał. W moim wypadku na pewno po takiej rozmowie nie układało by się dobrze. Ja mimo ze chciałabym spróbować seksu z kimś innym niż mąż to i tak nigdy bym mu tego nie powiedziała bo by mu serce chyba pękło.
        • kag73 Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 24.06.13, 13:56
          456kami napisał(a):

          > Nie wiem ale mi chyba zrobiło by się bardzo smutno jak nie wpadłabym w szał. W
          > moim wypadku na pewno po takiej rozmowie nie układało by się dobrze. Ja mimo ze
          > chciałabym spróbować seksu z kimś innym niż mąż to i tak nigdy bym mu tego nie
          > powiedziała bo by mu serce chyba pękło.

          Ty, a moze bys sie zdziwila, bo on tez ma podobne myli i ucieszyl by sie, ze pojdziesz na jakas wymiane partnerow. Nie wiadomo.
    • marek.zak1 Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 20.06.13, 19:24
      Skoro wierność mu ciąży i z kimś zacznie sypiać, bo nie da rady, każ mu jeszcze dzisiaj spadać. Powiedz, że nie chcesz go unieszczęśliwiac, skoro bzykać chce inne.
      Napisz, jaka będzie reakcja.
      • hello-kitty2 Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 20.06.13, 19:54
        marek.zak1 napisał:

        > Skoro wierność mu ciąży i z kimś zacznie sypiać, bo nie da rady, każ mu jeszcze
        > dzisiaj spadać. Powiedz, że nie chcesz go unieszczęśliwiac, skoro bzykać chce
        > inne.
        > Napisz, jaka będzie reakcja.

        Bez przesady, przeciez moga jeszcze wejsc w ten swing i moze bedzie fajnie. Po tylu latach wspolnego zycia ma mu kazac spadac karajac go wylacznie za wymiane mysli? Przeciez on jeszcze nic nie zrobil, poza tym on jej tez otwiera mozliwosci bzykania innych. Trzeba sie nad tym dobrze zastanowic. To co on tez ma ja kopnac w dupe, bo ona tez sobie fantazjuje o swingu = czyli o bzykaniu innych? A co takiego zlego jest w samej checi bzykania innych? Skoro Ty nie bzykasz to jeszcze nie dowod, ze checi nie masz, co? A nawet jakbys nie mial, to co Ty jestes jakis wyznacznikiem, co jest sluszne, a co nie?
        • marek.zak1 Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 20.06.13, 20:03
          On otwarcie twierdzi, że nie wytrzyma i musi bzykaćc inne. Może lalka?
        • mazalkudii Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 20.06.13, 20:03
          Witajcie,
          Jestem mężem Alkudii. Też przeglądam ten wątek piszcie więc o mnie w drugiej osobie a nie w trzeciej.
          Ponieważ to małżonka wpadła na pomysł aby przedstawić tą sprawę na forum publicznym – poczułem się niejako wywołany do tablicy. Ok, możemy wystawić swoje życie prywatne na publiczny pręgież.
          Chciałbym uszczegółowić pewne sprawy ponieważ sądzę, iż są one istotne dla zrozumienia całości:
          Cała sytuacja wyglądała w ten sposób, iż faktycznie będąc po tzw. „spożyciu” rzuciłem luźną uwagę na temat swingu. Jakież było moje zdziwienie, gdy nie dość, że nie dostałem butelką w głowę to jeszcze moja żona w ciągu kilkunastu minut założyła konto na portalu (ja znalazłem takowy portal przy pomocy wujka google), wymyśliła login oraz hasło (które oczywiście tez znam) i poczęła przeglądać profile odpowiadające jej potrzebom. W jutrzenkę dnia następującego po założeniu profilu – budząc się rano na kacu (no co zrobić) – pomyślałem sobie „ o kurwa jaki miałem piękny sen” po chwili jednak dotarło, iż to nie jest sen. (lekko zbaczając z tematu powiem wam, że kac minął momentalnie). Na drugi dzień – zachęcony przez Alkudie – zrobiliśmy odpowiednią sesję zdjęciową i wkleiliśmy nasze dosyć odważne zdjęcia. Muszę dodać, że ciągle nie mogłem uwierzyć, że moja żona SAMA podejmuje inicjatywę. Przez te kilkadziesiąt godzin poziom serotoniny wystrzelił ponad skalę. Prawdą jest to co zostało napisane w pierwszej wiadomości, iż faktycznie mam na to ochotę (ale panowie ilu z was nie ma? -O odpowiedź proszę tylko tych którzy są w związku co najmniej 6 lat). Zupełnie mi nie będzie przeszkadzać jeśli zostane poinformowany o wyjściu na randkę z poznanym na portalu małżeństwem . Oddzielam sam seks od miłości.
          W tej oto sytuacji stwierdziłem, że ja też mogę sobie pozwolić na szczerość i wyznałem to co napisała żona wcześniej.

          a teraz ad rem:
          @ hello-kity : żona na pewno nie chciała wyłudzić ode mnie info. Po przeczytaniu powyższego sądzę, że przyznasz mi rację. Szczera rozmowa dalej jest możliwa 
          @ rekreativa: przeczytaj proszę to co napisałem powyżej – Faktycznie chce mi się ruchać, być może moje potrzeby są nawet większe niż innych facetów w moim wieku. Rozumiem, że jako osoba która nie ma (ale pewnie miewa) fiuta nie do końca jesteś w stanie mnie zrozumieć. Ale przyznaj , że zaangażowanie mojej żony oraz otwartość z jakim podeszła do tematu pozwoliło mi przyjąć założenie, iż mogę być w tej kwestii szczery. Masz również rację, że rozegrałem to jak totalny idiota. Tylko…ja nie mam zwyczaju „rozgrywać” czegokolwiek ze swoją żoną. Jestem typem prostolinijnego pacana który mówi wprost jak się sprawy mają i brzydzi mnie myśl, iż mogę manipulować osobą, którą kocham całym sercem. Sądzę, że takie postawienie sprawy jest uczciwsze, nieprawdaż? Tak, wiem co przeżywa moja żona teraz i nie, nie wali mnie to (ani centralnie ani pobocznie). Na tym polega wg mnie szczerość w związku jeśli mi coś nie pasuję mówię jak się czuję i czego oczekuję/wymagam. Ale przez kilka lat w tej jednej pierdolonej kwestii nie mogłem być szczery bo wiedziałem jak to może zranić ALkudie.

          @ marek.żak1 – twój komentarz ma jedną zaletę, łatwo można go zignorować


          pozdrawiam
          • hello-kitty2 Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 20.06.13, 20:13
            mazalkudii napisał:

            >Tak, wiem co przeżywa moja żona teraz i nie, nie wali mnie to (ani centralnie ani pobocznie).

            No dobra, to co myslisz o rozterkach zony?
            • mazalkudii Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 20.06.13, 20:41
              Myślę, że ma pełne prawo mieć wątpliwości
          • marek.zak1 Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 20.06.13, 20:30
            Możesz zignorować moją opinię. Jestem w związku 35 lat i powiem tak: albo małżeństwo z ograniczeniami, albo bzykanie panienek i samotność. Nie ma trzeciej drogi.
            • urquhart Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 20.06.13, 21:19
              marek.zak1 napisał:
              > Możesz zignorować moją opinię. Jestem w związku 35 lat i powiem tak: albo małże
              > ństwo z ograniczeniami, albo bzykanie panienek i samotność. Nie ma trzeciej dro
              > gi.

              A więc nie dopuszczasz myśli że inne małżeństwa mogą mieć trzecią drogę będąc otwarte lub swingując?

              :)
              • marek.zak1 Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 20.06.13, 21:28
                Dopuszczam, tak jak dopuszczam, ze ktoś skoczy z wieźy Eiffla i przeżyje. Jest to mozliwe, ale prawdopodobieństwo jest bardzo małe.
                • greedex5 Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 20.07.13, 11:11
                  > Dopuszczam, tak jak dopuszczam, ze ktoś skoczy z wieźy Eiffla i przeżyje. Jest
                  > to mozliwe, ale prawdopodobieństwo jest bardzo małe.
                  Może nie aż takie małe ale pewnie dobrze się to nie skończy. Najpewniej rozwodem. Oglądaliście film komedię Spuszczeni ze smyczy To nie jest aż tak nietypowe podczas kryzysu wieku średniego. A możliwość zaangażowania się w inną kobietę - wysokie. Też poznałam takiego pana, który zaczął szukać atrakcji poza małżeństwem. Mam wrażenie że się we mnie zwyczajne zakochał nawet mimo że do niczego nie doszło, a w ciągu 2,5 roku jak się znamy miał inne panienki. Jeśli wchodzisz w intymne kontakty w płcią przeciwną - tak bywa. Jestem wierna swojemu mężowi bo dla mnie zdrada to jakby go zabić. Tego się nie robi ukochanej osobie.
              • alkudia Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 20.06.13, 21:36
                ja dopuszczam trzecią drogę, ale już nie w takim klimacie jaki się wytworzył...
                • marek.zak1 Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 20.06.13, 21:39
                  Współczuję. Mąż (kochający) Cie poinformował, że ma ochotę bzykać inne panienki i Ty mu nie wystarczasz.
                  • jesod Współczuję 20.06.13, 21:45
                    marek.zak1 napisał:
                    > Współczuję. Mąż (kochający) Cie poinformował, że ma ochotę bzykać inne panienk
                    > i i Ty mu nie wystarczasz.

                    To właśnie z tej miłości przez duże M pewnie był taki szczery do bólu. :-))))))
                    • yoric Re: Współczuję 22.06.13, 13:17
                      Ale kobieto o co Ci chodzi. Przecież czytałaś jego wyjaśnienie. To po cholerę wstawiasz takie teksty?
                      • jesod Re: Współczuję 22.06.13, 15:04
                        yoric napisał:
                        > Ale kobieto o co Ci chodzi. Przecież czytałaś jego wyjaśnienie. To po cholerę w
                        > stawiasz takie teksty?

                        O Co Ci chodzi Robaczku?
                        Coś Ci się nie podoba, czy za cenzora tutaj zaczynasz robić?
              • hello-kitty2 Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 20.06.13, 23:18
                urquhart napisał:

                > marek.zak1 napisał:
                > > Możesz zignorować moją opinię. Jestem w związku 35 lat i powiem tak: albo
                > małże
                > > ństwo z ograniczeniami, albo bzykanie panienek i samotność. Nie ma trzeci
                > ej dro
                > > gi.
                >
                > A więc nie dopuszczasz myśli że inne małżeństwa mogą mieć trzecią drogę będąc o
                > twarte lub swingując?
                >
                > :)

                Marek to nie dopuszcza jednego: ze ktos by mu mogl przeruchac jego zone, podkreslam
                J E G O, rozumiesz, to jest jego reka mowil (nie pamietam czy to reka byla czy inna czesc ciala?), to tak jakbys chcial sobie zwalic konia jego reka :) :) Jego reka nalezy do niego i z nikim sie nie bedzie nia dzielil. Ma silne poczucie wlasnosci. Moze nawet milosc = wlasnosc.
                • jesod Jego 20.06.13, 23:23
                  hello-kitty2 napisała:
                  > J E G O, rozumiesz, to jest jego reka mowil (nie pamietam czy to reka byla czy
                  > inna czesc ciala?), to tak jakbys chcial sobie zwalic konia jego reka :) :) Jeg
                  > o reka nalezy do niego i z nikim sie nie bedzie nia dzielil. Ma silne poczucie
                  > wlasnosci. Moze nawet milosc = wlasnosc.

                  Tyle tylko, że to nie chodzi o poczucie własności, a poczucie jedności. To jest zasadnicza różnica w pojmowaniu tego, co łączy dwoje ludzi. Miłość= Jedność.
                  • marek.zak1 Moja 21.06.13, 09:46
                    Potwierdzam. Miłość = jedność :)
                    • cojestdoktorku Co to jest miłość 19.08.13, 15:35
                      Tutaj mało kto wie co to znaczy miłość, a jak czytam sobie te watki to może nawet nikt.
                      Miłość to jest wtedy jak chcesz wszystkiego najlepszego dla swojego partnera a nie dla siebie.
                      Jeśli on chce przelecieć inną laskę/faceta to Ty mu ją przyprowadzasz bo go kochasz i chcesz by był szczęśliwy.
                      wiem że to dla większości fikcja, bo większość nigdy naprawdę nie kochała.
                      Ludzie chcą zawłaszczyć drugą osobę i mieć ją tylko dla siebie, tak jak chcą mieć tylko dla siebie nowy model samochodu czy inną fajną rzecz. I takie zawłaszczanie partnera ludzie nazywają "miłością". Wolno Ci się kochac tylko ze mną :)
                      Zabranianie czegoś partnerowi nie jest miłością tylko próbą zdobycia go na właśność zupełnie jak jakiegoś materialnego dobra.
                      Ludzie nie chca się do tego tylko przyznać, a właściwie nie wiedzą że w istocie jest to tylko miłość do siebie a nie skierowana w kierunku partnera On jest tylko potrzebny do tego byśmy my się czuli szcześliwi. Chodzi nam o nasze szczescie a przebywanie z "zawłaszczonym" partnerem ma nam to szczęscie dać.
                      Jeśli odchodzi taka niby kochająca osoba krzyczy "porzucił moją miłość" - nie, on tylko przestał zaspokajac Twoje potrzeby przebywania z nim i kochania się z nim. To była Twoja miłość do siebie a nie do niego.

                      Gdyby ktoś naprawdę kochał to przy porzuceniu powiedziałby: "ok, odejdź jeśli to da Ci większe szczęcie niż bycie ze mną" - ooo to by był przejaw miłości.

                      Tak więc proponuję zrezygnować ze słów "kocham Cie"
                      Bardziej uczciwie będzie mówić" potrzebuję Cie dla spełnienia moich pragnień", krócej "potrzebuję Cie".
                      Jak usłyszymy "kocham Cie" to powinniśmy powiedzieć "to przyprowadź mi ten towarek z tamtego stolika bo sam nie dam rady wyrwać a chętnie bym zaliczył" - wtedy się dowiemy czy to miłość czy tylko chęć posiadania nas na własność.

                      p.s. wiem że to wygląda na trollowanie, ale to niestety smutna prawda i rzeczywistość :)

                      • marek.zak1 Re: Co to jest miłość 19.08.13, 15:51
                        ,, On jest tylko potrzebny do tego byśmy my się czuli szcześliwi. Chodzi nam o nasze szczescie a przebywanie z "zawłaszczonym" partnerem ma nam to szczęscie dać."

                        I daje.
                      • prosty_facet Co to jest miłość - chyba masz rację... 19.08.13, 16:00
                        cojestdoktorku napisał:

                        > Tutaj mało kto wie co to znaczy miłość (...)
                        > Jak usłyszymy "kocham Cie" to powinniśmy powiedzieć "to przyprowadź mi ten towa
                        > rek z tamtego stolika bo sam nie dam rady wyrwać a chętnie bym zaliczył" - wted
                        > y się dowiemy czy to miłość czy tylko chęć posiadania nas na własność.


                        Podoba mi się Twoja definicja miłości :-)
                        • marek.zak1 Re: Co to jest miłość - chyba masz rację... 19.08.13, 16:09
                          Zgodnie z nią moja żona mnie nie kocha tylko chce mieć mnie na własność. I niech tak zostanie.
                        • cojestdoktorku Re: Co to jest miłość - chyba masz rację... 19.08.13, 16:09
                          Chciałem dać jako nowy wątek ale mi nie wyszło, musze się poprawić.
          • stary.dziadyga Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 20.06.13, 20:42
            mazalkudii napisał:

            > Witajcie,

            Ze się wyrażę słowami poprzednika: O kurwa!
            Czyżby to jakaś zorganizowana akcja? Jeśli szukacie tu pary do swingu to że się posłużę francuszczyzną - tutaj macie marne szanse. A jeżeli to prawdziwe i piszecie na serio to...o fak, przyszedł moment na forum że po raz pierwszy zgadzam się z sąsiadem!!!

            Mężu alkudii, choć trudno mi uwierzyć że jesteś prawdzia osobą wypowiem się: jak chcesz bzykac inne baby to weź swoje pragnienia na klatę a nie chowasz się za maniem fiuta i usprawiedliwieniem, że wszyscy panowie tak mają. Niektórzy panowie i panie tak maja, a Ty masz w głowie jakieś burackie stereotypy. A wiesz naprawdę łączy wszystkich panów? Punkt G w dupie. No to pomyśl teraz nad swoją argumentacją...

            > jak się czuję i czego oczekuję/wymagam. Ale przez kilka lat w tej jednej pierd
            > olonej kwestii nie mogłem być szczery bo wiedziałem jak to może zranić ALkudie.

            Aha, o widzisz a wystarczyło, że żona wspomniała o swingowaniu i juz mogłeś jej swobodnie powiedzieć, że Ci nie staje na jej widok nie bojąc się że ją zranisz :)))))))))))

            Szanowny panie mężu alkudii, myślę że lekcja jaką możesz Pan wynieść z tej sytuacji to taka mała refleksja, że w realizacji swoich zamysłow w życiu przydaje się odrobina taktu i ogłady, nie trzeba się posuwać do wspomnianej przez Pana wstrętnej manipulacji ukochaną osobą.






            • mazalkudii Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 20.06.13, 21:12
              Stary Dziadu,

              Z całym szakuncem ale nie mam zamiaru przekonwyać cię, że jestem realną osobą co więcej:

              1. na jaką cholerę mielibyśmy szukać tutaj kogoś do swingu skoro są do tego wyspecjalizowane portale?
              2. nie chowam się za posiadaniem fiuta, tak się psiejskoczarodziejsko złożyło, że moja żona TEŻ ma ochotę na innego pana lub inną panią. Zauważ, że nigdzie nie powiedziałem ze wszyscy panowie tak mają. Tak napisała moja szanowna małżonka.
              3. staje mi zawsze jak widzę swoją żonęm problem w tym, że staje mi także jak widzę inne kobiety
              4. ostatni akapit szanowny Panie potwierdza moją stwaianą adhoc tezę, iż chęci dowalenia mi za buractwo przesłoniła Ci czytanie ze zrozumieniem

              Szacuneczek



              • stary.dziadyga Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 20.06.13, 22:37
                Meżu Alkudii,

                czytam ze zrozumieniem i to własnie przerodziło się na tę chęc dowalenia.

                1. Tutaj piszą różne świry w róznych celach, jeżeli nie jesteście nimi to ok, skupmy się zatem na temacie rozmowy.

                2. Wg mnie się chowasz ewidentnie z Twoich i Twojej żony wypowiedzi wynika, że tłumaczysz swoje osobiste pragnienia podając za przykład innych mężczyzn z otoczenia lub mężczyzn ogólem, chociażby cytat z Twojej wpowiedzi "faktycznie mam na to ochotę (ale panowie ilu z was nie ma?" plus żona się już wygadała że argumanetowałeś że Wiesiek z Rysikiem chodzą do brudelu i mają kochanki. Tłumaczysz swoje słabości tym, że "wszycy tak robią", sorki za hardkorowe porównanie, ale z takiego podejścia biorą się gwałty zbiorowe, bo winę jakoś raźniej i łatwiej się dzieli z kumplami.


                3. Nie łap mnie za słowka, z tym staniem to taki skórt myślowy. Faktem pozostaje że powiedziałeś żonie że "d jakiś 5 lat ma ogromny problem z tym, że uprawia seks wyłącznie ze mną, że jak sam to nazwał wariuje od "chuci", że ani seks ze mną ani masturbacja nie daje mu ukojenia, że myśli obsesyjnie o seksie z kimś innym..., że wierność mu straszni ciąży, że waruje od tego". Fajne wyznanie, szczególnie komus kogo jak sam twierdzisz kochasz i bałeś się zranić.

                4. Ostatni akapit jest jedynie konkluzją tego co napisałam, więcej bys ugrał bez wyjawiania żonie okrutnej prawdy, choć Twoje ok - nie nazywajmy tego burackim - niestosowne wyznanie jest w tej chwili plusem dla niej, bo kobieta wie przynajmniej na czym stoi. I tak, jestem kobietą.

                Pomyśl czy Ty sam, oprócz tego że cieszysz się na porpozycję żony, chciałbyś usłyszeć od niej podobną argumentacją???? Czy nie inaczej brzmi : fajnie by było razem poswignować kochanie od ja pierdolę świra dostaję od seksu wyłacznie z toba, chyba nie wytrzymam, nie zaspokajasz mnie już i nie satysfakcjonujesz, chęć na inne kobiety rozsadza mi krocze i mózg?

                • mazalkudii Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 20.06.13, 23:43
                  1 ok.

                  > 1. Tutaj piszą różne świry w róznych celach, jeżeli nie jesteście nimi to ok, s
                  > kupmy się zatem na temacie rozmowy.


                  2. jeszcze raz: okazało się, że moje osobiste pragnienia są też pragnieniami mojej żony, to spowodował (rzadkie u mnie) zadziwienie oraz chaos myślowy. Jeśli przeczytałabyś uważnie moją wypowiedz (ale w sumie po co ? ) zauważyłabyś, iż nie usprawiedliwiam swoich słabości zachowaniem innych. Co więcej, ja wcale nie uznaję mojego zachowania za słabość. Jako szczęśliwy posiadacz dwóch jąder oraz prącia uważam, że ich wpływ na moje życie jest zbyt przemożny aby je zignorować. Ponieważ 15 lat pożycia z tą samą kobietą sprawia, że samo pojawienie się ejakulatu na końcu stosunku seksualnego nie jest dla mnie do końca satysfakcjonujące. Uważam, że wygrałem los na loterii ponieważ moja lepsza połowa też ma ochotę na stymulację/penetrację przez coś innego niż moje prącie, ja nie mam z tym problemu. Cieszę się na myśl, że doświadczy – po tylu latach – czegoś innego . Aha i wstawka o hardkorowych gwałtach jest na tyle bezsensowna, że nie mam zamiaru wymyślać innego porównania aby zdyskontować to twoje.


                  2. Wg mnie się chowasz ewidentnie z Twoich i Twojej żony wypowiedzi wynika, że
                  > tłumaczysz swoje osobiste pragnienia podając za przykład innych mężczyzn z otoc
                  > zenia lub mężczyzn ogólem, chociażby cytat z Twojej wpowiedzi "faktycznie mam n
                  > a to ochotę (ale panowie ilu z was nie ma?" plus żona się już wygadała że argum
                  > anetowałeś że Wiesiek z Rysikiem chodzą do brudelu i mają kochanki. Tłumaczysz
                  > swoje słabości tym, że "wszycy tak robią", sorki za hardkorowe porównanie, ale
                  > z takiego podejścia biorą się gwałty zbiorowe, bo winę jakoś raźniej i łatwiej
                  > się dzieli z kumplami.


                  3. tak, takie wyznania – moim zdaniem – są lepsze od nie mówienia prawdy. Rozumiem, że jako kobieta jesteś przyzwyczajona do innej werbalizacji myśli przez twoich mężczyzn ale pozwól, że w swoim związku będę mógł mówić co chce oraz jak chce. Jeśli miałbym podążać torem twojego myślenia to … nie ,różnica płci jest tym szczegółem które sprawia, że nie jesteś w stanie przyjąć mojej argumentacji. Jedynie c o mogę powiedzieć to, to że moim zdaniem głęboko się mylisz sądząc, iż myśli twojego mężczyzny orbitują w innym uniwersum niż moje.

                  > 3. Nie łap mnie za słowka, z tym staniem to taki skórt myślowy. Faktem pozostaj
                  > e że powiedziałeś żonie że "d jakiś 5 lat ma ogromny problem z tym, że uprawia
                  > seks wyłącznie ze mną, że jak sam to nazwał wariuje od "chuci", że ani seks ze
                  > mną ani masturbacja nie daje mu ukojenia, że myśli obsesyjnie o seksie z kimś i
                  > nnym..., że wierność mu straszni ciąży, że waruje od tego". Fajne wyznanie, szc
                  > zególnie komus kogo jak sam twierdzisz kochasz i bałeś się zranić.

                  Powtarzam jeszcze raz: nic nie chce ugrywać, nie chcę manipulować, nie chcę zwodzić, nie chcę sprawiać aby moja kobieta (która zna mnie lepiej niż ja siebie) poczuła, że nagle jej facet zaczyna krążyć koło tematu zamiast wywalić prosto z mostu. To nie mieści się w moich kryteriach zachowania samca alfa.

                  4. Ostatni akapit jest jedynie konkluzją tego co napisałam, więcej bys ugrał be
                  > z wyjawiania żonie okrutnej prawdy, choć Twoje ok - nie nazywajmy tego burackim
                  > - niestosowne wyznanie jest w tej chwili plusem dla niej, bo kobieta wie przyn
                  > ajmniej na czym stoi. I tak, jestem kobietą.

                  Tak, chciałbym usłyszeć prawdę, nie potrzebuję gładkich słów, które mają jedynie za zadanie polukrować rzeczywistość. Jeśli jest problem należy go wyartykułować, dojść do sedna i na końcu rozwiązać.

                  > Pomyśl czy Ty sam, oprócz tego że cieszysz się na porpozycję żony, chciałbyś us
                  > łyszeć od niej podobną argumentacją???? Czy nie inaczej brzmi : fajnie by było
                  > razem poswignować kochanie od ja pierdolę świra dostaję od seksu wyłacznie z to
                  > ba, chyba nie wytrzymam, nie zaspokajasz mnie już i nie satysfakcjonujesz, chęć
                  > na inne kobiety rozsadza mi krocze i mózg?



                  I na koniec uwaga, jeśli chcesz używać męsko brzmiącego nicka to pamiętaj, że fakt braku urządzenia do wytwarzania spermy zamocowanego na stałe zawsze będzie cię upośledzał w opiniach na temat tego co sądzi facet.
                  Pozdrawiam
                  • kag73 Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 20.06.13, 23:58
                    Trza bylo zatem powiedziec: spoko zono, kochamy sie, w koncu to tylko seks, bardzo dlugo jestesmy razem, raczej nie moze tu byc mowy o zazdrosci po tylu latach, chce, zebys miala w zyciu troche przyjemnosci i zadowolenia, nowych doswiadczen. Jak najbardziej, tez nie mam nic przeciwko, myslalem o tym, sprobujemy jako para, bedzie pewnie podniecajaco. Niestety d..pa zimna, bo pojechales po bandzie z "ostrymi wynurzeniami"(kogo one ochodza??? kto chce to wiedziec???) i sparwieles, ze zona, ktora moze i chciala spobowac nowego, co by rzecz urozmaicic, czuje sie beznadziejnie i wlasnie z bronia na piersi, bo jak moze sie wycofac/zastanowic/powatpiewac jezeli Ty bez tego zwariujesz albo, nie mogac legalnie, nielegalnie pojdziesz na dziwki. Do tego dowaliles mowic o braku satysfakcji z seksu z jej skromna osoba:( Coz teraz? Ma jakies wyjscie opocz tych swingersow?
                    • alkudia Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 21.06.13, 00:13
                      ta wypowiedź to strzał w w 10
                    • kutuzow "może i chciała" 21.06.13, 00:26
                      kag73 napisała:
                      > Niestety d..pa zimna, bo pojechales po band
                      > zie z "ostrymi wynurzeniami"(kogo one ochodza??? kto chce to wiedziec???) i spa
                      > rwieles, ze zona, ktora moze i chciala spobowac nowego, co by rzecz urozmaicic,
                      > czuje sie beznadziejnie i wlasnie z bronia na piersi, bo jak moze sie wycofac/

                      Kag owszem masz rację, że gość mało politycznie to załatwił. Zobacz jednak że tutaj nie chodzi o formę wypowiedzi. Słowem kluczem jest tutaj słowo "MOŻE i chciała". Przed tym jego wynurzeniem to ONA miała kontrolę nad sytuacją i to ONA dyktowała zarówno tempo wprowadzania tego w życie jak i miała prawo zablokowania tego gdyby się jednak rozmyśliła w decydującym momencie. Gość "wygadał się" jak bardzo dla niego to cenne i istotne i to nie wpłynęło na samą ocenę pomysłu ze Swingiem (gdyby SAMA tego chciała to chciała by tego nadal jeszcze bardziej -bo przecież teraz miałaby zielone światło i świadomość że pragną tego oboje). Nagle jednak się okazało że porzucenie pomysłu już nie jest takie proste i mąż może źle to znieść. Zmieniła się trochę dynamika w realizacji fantazji, a nie ocena samej fantazji jako takiej.

                      Trochę przez analogię do żony która w ciągu dnia nakręca męża, pokazuje trochę ciała, obiecuje super noc, a wieczorem mówi że jednak "chce tylko przytulania" bo cośtam. Ona kontroluje sytuację i nie liczy się z tym jak on ew. zniesie taki niespodziewany zimny prysznic. Gdyby jednak gościu odparł że "rób jak chcesz, ale po tym całodziennym nakręcaniu przez Ciebie nie wytrzymam i pójdę na miasto", to także by się czuła skrzywdzona -że jak on tak śmie. Czyż nie?
                      • alkudia Re: "może i chciała" 21.06.13, 00:32
                        tak, nie zrozumiałeś, to nie kontrolę chodzi/chodziło
                        i to nie dynamika się zmieniła we wprowadzaniu fantazji to się zmieniło wszystko
                        teraz to już mus bo jak nie to wszystko pieprznie
                        • kutuzow Re: "może i chciała" 21.06.13, 00:37
                          alkudia napisał(a):
                          > teraz to już mus bo jak nie to wszystko pieprznie

                          Przecież dokładnie o tym piszę. Wcześniej dawałaś SOBIE prawo decydowania jak daleko się posuniecie ze swingiem. Teraz po tekstach męża wiesz że sprawa jest poważna i już wycofanie się w decydującym momencie może nie być dobrym rozwiązaniem.
                          wolałabyś gdyby sprzedawał Ci tekst w stylu "Kochanie zasadniczo mam wstręt do innych kobiet w szczególności gdybym miał je widzieć nagie, ale zrobię to dla Ciebie i zgodzę się na ten Twój pomysł ze swingiem"?
                          • jesod Re: "może i chciała" 21.06.13, 00:44
                            kutuzow napisał:
                            > wolałabyś gdyby sprzedawał Ci tekst w stylu "Kochanie zasadniczo mam wstręt do
                            > innych kobiet w szczególności gdybym miał je widzieć nagie, ale zrobię to dla C
                            > iebie i zgodzę się na ten Twój pomysł ze swingiem"?

                            Tyle tylko, że to nie był jej pomysł.
                            A ona wcześniej chciała być po prostu Krysią dobrą dla wszystkich.
                            Zbadała teren i się obudziła. Co wcale nie oznacza, że samiec to jej wróg... Pytanie tylko, o którego/jakiego samca dokładnie jej chodzi?
                            • kag73 Re: "może i chciała" 21.06.13, 00:49
                              Otoz. A poniewaz byl to jego pomysl, wazne bylo dac szanse drugiej osobie sie wypowiedziec, pomyslec i sie z problemem zapoznac, ze tak powiem. I to ona musiala/odniosla sie do tematu.
                            • kutuzow Re: "może i chciała" 21.06.13, 00:55
                              jesod napisała:
                              > Tyle tylko, że to nie był jej pomysł.

                              Jesod -czy masz jakiś konkretny cytat na mysli? Bo po pierwszym poście stoi jasno że "śmy", a nie on. Może coś potem przeoczyłem?

                              "I tak ostatnio sobie siedzieliśmy po piwku i zaczęliśmy sobie fantazjować w swingowaniu, uznaliśmy, że sobie poszukamy jakiejś pary do może wymiany partnerów, że nam fajnie ze sobą, ale może zrobimy to z kimś innym za obustronną zgodą."
                  • alkudia Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 21.06.13, 00:10
                    > Jedynie co mogę powiedzieć to, to że moim zdaniem głęboko s
                    > ię mylisz sądząc, iż myśli twojego mężczyzny orbitują w innym uniwersum niż moj
                    > e.

                    ehe ale skąd to możesz wiedzieć? znów to się zasadza na przekonani, że każdy koleś myśli tak jak ty, chyba ten wątek jest dość pouczający pod tym względem??
                    • hello-kitty2 Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 22.06.13, 20:01
                      alkudia napisał(a):

                      > > Jedynie co mogę powiedzieć to, to że moim zdaniem głęboko s
                      > > ię mylisz sądząc, iż myśli twojego mężczyzny orbitują w innym uniwersum
                      > niż moje.
                      >
                      > ehe ale skąd to możesz wiedzieć? znów to się zasadza na przekonani, że każdy ko
                      > leś myśli tak jak ty, chyba ten wątek jest dość pouczający pod tym względem??

                      Tak bardzo pouczajacy :), biorac pod uwage, ze na wyzej wymieniony temat wypowiedzial sie w tym watku nie wprost TYLKO jeden mezczyzna - Marek Zak, ktory jest osoba publiczna, wypowiada sie pod swoim nazwiskiem wiec i tak nie mozna mu wierzyc, bo przeciez nie moze walnac, ze chetnie by mnie np przelecial. Poza tym wypowiedzialy sie same kobiety, ktore raczej skupily sie na krytyce formy wypowiedzi meza, a o czym mysla ich mezowie to nie wiemy. Nawet gdyby mysleli tak, jak twierdzi Twoj maz, to przeciez im nie powiedza, bo one sobie takiej prawdy slyszec nie zycza. Wiec co takiego jest pouczajacego w tym watku w odniesieniu do powyzszego twierdzenia Twojego meza?
                      • jesod Na wyżej wymieniony temat 22.06.13, 22:21
                        hello-kitty2 napisała:
                        > na wyzej wymieniony temat wypowiedzial sie w tym watku nie wprost TYLKO jeden
                        > mezczyzna - Marek Zak, ktory jest
                        > osoba publiczna, wypowiada sie pod swoim nazwiskiem wiec i tak nie mozna mu wi
                        > erzyc, bo przeciez nie moze walnac, ze chetnie by mnie np przelecial.

                        Ciebie przelecieć to raczej Markowi byłoby trudno... :)
                        Poza tym, nie musisz tak podkreślać, że Marek tutaj jest osobą publiczną i nie można mu wierzyć. Marek może mieć tutaj parę innych wcieleń i też coś tam nimi udowadnia. Pytanie tylko, który jest prawdziwy?

                        hello-kitty2 napisała:
                        > Poza tym wypowiedzialy sie same kobiety, ktore raczej skupily sie na krytyce formy
                        > wypowiedzi meza,

                        No, nie wiem czy rzeczywiście same kobiety... Krytyka formy była krytyką samego formiarza - to jego "inwencja twórcza" doprowadziła do powstania takiej a nie innej formy.

                        hello-kitty2 napisała:
                        > a o czym mysla ich mezowie to nie wiemy.

                        Chcieć wiedzieć co myślą ich mężowe...? Tak bez ich zgody, akceptacji, przyzwolenia? To jest dopiero wścibstwo!
                  • stary.dziadyga Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 21.06.13, 16:09
                    > I na koniec uwaga, jeśli chcesz używać męsko brzmiącego nicka to pamiętaj, że f
                    > akt braku urządzenia do wytwarzania spermy zamocowanego na stałe zawsze będzie
                    > cię upośledzał w opiniach na temat tego co sądzi facet.
                    > Pozdrawiam

                    Aha, czyli jak myślałeś że jestem mężczyzną to "szacuneczek" a jak się odwiedziałeś że jestem kobietą to już jestem upośledzona w opiniach i nie jestem w stanie przyjąć argumentacji. Problem poelaga nie na tym, że ja jestem kobietą tylko że Tobie tej argumentacji brak. Dawno tu nie było takiego ograniczonego prostaka. Już mi się odechciało komentować reszty, ale to forum jest w koncu do dyskutowania.

                    Co więcej, ja wcale nie
                    > uznaję mojego zachowania za słabość. Jako szczęśliwy posiadacz dwóch jąder ora
                    > z prącia uważam, że ich wpływ na moje życie jest zbyt przemożny aby je zignorow
                    > ać.


                    Aha, czyli fakt że nie potrafisz zapanować nad tym co dyktują ci te Twoje jądra i prącie nie uważasz za słabość?


                    Jedynie c o mogę powiedzieć to, to że moim zdaniem głęboko s
                    > ię mylisz sądząc, iż myśli twojego mężczyzny orbitują w innym uniwersum niż moj
                    > e.

                    Aha czyli znowu wracamy do Twojego ograniczonego podejścia, że wszycy mężczyźni myślą o tym samym i tak jak Ty.

                    Rozumiem, że jako kobieta jesteś przyzwyczajona do innej werbalizacji my
                    > śli przez twoich mężczyzn ale pozwól, że w swoim związku będę mógł mówić co chc
                    > e oraz jak chce.

                    Nad czym Ty tu właściwie przyszedłeś dyskutować. Jaki cel chciałeś osiągnąć włączając się w dyskusję? Duzo osób Ci już wyraźnie powiedziało, że popełniłeś błąd a Ty chesz nadal tego bronić.

                    I zgodzę, się z Toba, jestem przyzwyczajona do innej komunikacji z ludźmi niz to co Ty prezentujesz.

              • jesod Psiejsko i czarodziejsko 20.06.13, 23:12
                mazalkudii napisał:
                > tak się psiejskoczarodziejsko złożyło, że moja żona TEŻ ma ochotę na innego pana lub inną > panią.

                Ja tam myślę, że bardziej psiejsko z Twojej strony niż czarodziejsko, a jeśli już nawet trochę - to bardziej czarodziejsko tylko i wyłącznie ze strony żony. Ona nie chce pozostać w tyle za takim "festfacetem" jak Ty i przytakuje, że ona owszem - też ma podobnie jak Ty. Wiesz na zasadzie: " Ku-ku-dak a ja owszem! A ja tak!"
                Poza tym, może Cię najzwyczajniej w świecie testować - bo do końca nie jest taka pewna czy Ty tak chwilowo, czy rzeczywiście w tych zapędach, poważnie i na dłużej.
                Ale... potem, jak Cię już wystarczająco przetestuje, to możesz baaardzo się zdziwić. :)

                mazalkudii napisał:
                > 3. staje mi zawsze jak widzę swoją żonęm problem w tym, że staje mi także jak w
                > idzę inne kobiety

                No, to powiedzmy sobie wprost. Masz odruch Pawłowa i... oficjalnie możesz ogłosić ludzkości, że jesteś pies na kobiety. A, że coś tam próbujesz łatać miłością... Czego się nie robi dla idei...!
                W Twojej sytuacji ogon merda psem. :))))
            • alkudia Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 20.06.13, 21:31
              No niestety akcja nie jest zorganizowana. Oboje jesteśmy realni i problem też jak najbardziej.
              Jestem trochę na forach gazety więc znam i to forum, mąż wiedział, że piszę i postanowił się wciąć więc niech mu będzie.
              Dzięki za te męski wypowiedzi, że nie wszyscy panowie tak mają.
              Chciałbym też zauważyć, że jednak to co innego gadki o swingu a nawet założenie konta na portalu z kawałkiem gołego cycka, a co innego informacja/deklaracja o tym jak to go roznosi z tej chuci...
              Czuję się tak jak już pisałam wyżej mam wybór albo ten cholerny swing i będzie dalej fajnie albo już fajnie nie będzie bo w końcu ulegnie swej chuci.
              • stary.dziadyga Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 20.06.13, 22:50
                alkudia napisał(a):

                > No niestety akcja nie jest zorganizowana. Oboje jesteśmy realni i problem też j
                > ak najbardziej.

                A to ok, tutaj na forum to rzadko spotykane dlatego od razu wzbudziliście podejrzenia, nie tylko u mnie zresztą.

                Ja akurat jestem kobietą, ale wiem, że punkty widzenia nie dzielą się na męski i kobiecy, tylko w zalezności od własnych poglądów i możesz byc pewna że nie będzie tu tak, że babki staną w Twojej obronie a mężczyźni w obronie męża.

                I dobrze napisałaś, że masz wybór, pamiętaj że zawsze masz.
                Czy rzeczywiście tak myłsisz że jak zdecydujesz się na ten "cholerny swing" to dalej "bedzie fajnie"? Zastanów się czego rzeczywiście pragniesz, jeżeli rzeczywiście chciałaś i nadal chcesz tego swingu to spróbujcie. Ale pamietajcie też że mogą Was czekac różne konsekwencje tej decyzji. To nie jest zabawa dla każdego. A skoro u Was już na etapie dyskusji o tym wychodzi diametralnie różne podejscie, to obawiam się że po przejściu w praktykę czekają Was problemy.
                • jesod Od razu wzbudziliście podejrzenia 20.06.13, 22:55
                  stary.dziadyga napisała:
                  > od razu wzbudziliście podejrzenia, nie tylko u mnie zresztą.

                  A u mnie wręcz przeciwnie - żadnych. Powiedzmy, że znam twórczy mechanizm... :)
                • prosty_facet Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 19.08.13, 16:26
                  stary.dziadyga napisała:
                  > Ale pamietajcie też ż
                  > e mogą Was czekac różne konsekwencje tej decyzji. To nie jest zabawa dla każdeg
                  > o. A skoro u Was już na etapie dyskusji o tym wychodzi diametralnie różne podej
                  > scie, to obawiam się że po przejściu w praktykę czekają Was problemy.

                  Dokładnie tak. Swing nie jest dla ludzi mających problemy .... Kiedyś sporo o tym czytałem. Praktyki nie mam - żeby było jasne.
              • janznepomuka Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 17.09.13, 11:34
                Muszę cos wam napisać, bo mnie skręca ze śmiechu.

                Czasem tu zaglądam, w przerwie na kawę, ze starej sympatii
    • aniuki Może jest jakaś logika 20.06.13, 21:19
      w tym, że ten który szczerze pierwszy porusza temat swingu, zawsze naraża drugą osobę na niespodziankę. Czasem niezbyt zachwycającą.
      I nawet jeśli ta druga osoba powie: "Hmm.. yyyy...No dobra, spróbujmy!" - to jedna nie zmienia faktu, że to nie ona zaczęła, że dla niej to nie było na tyle ważne żeby zaczynać...
      • stary.dziadyga Re: Może jest jakaś logika 20.06.13, 21:24
        To kto zaczął Ty czy mąż?
        • alkudia Re: Może jest jakaś logika 20.06.13, 21:32
          Maż zadał pytanie, a ja się zgodziłam.
          • hello-kitty2 Re: Może jest jakaś logika 20.06.13, 23:06
            alkudia napisał(a):

            > Maż zadał pytanie, a ja się zgodziłam.

            A dlaczego sie zgodzilas? Nie rozumiem tego mechanizmu 'stracha', jaki Cie teraz dopadl?
    • kotoshi Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 20.06.13, 22:13
      Przepraszam, ale moim zdaniem ten wątek to żenada na całego - najpierw żona zakłada wątek, tego samego dnia włącza się mąż, jest to niepoważne, niezależnie od tego, ile w tym wszystkim prawdy. A niby dojrzali ludzie...
      • mazalkudii Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 20.06.13, 22:27
        a niby dlaczego to żenada? możesz rozwinąć wątek? Dlaczego dojrzali - kochający się- ludzie nie mogą poddać tego pod osąd publiczny?
        • kotoshi Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 20.06.13, 22:48
          mazalkudii napisał:

          > a niby dlaczego to żenada? możesz rozwinąć wątek? Dlaczego dojrzali - kochający
          > się- ludzie nie mogą poddać tego pod osąd publiczny?

          To piszą wtedy razem wątek, a nie wytwarzają sztuczne zaskoczenie - "hop! teraz ja! A teraz ty coś napisz", bo to jest jak zabawa dwóch dwunastolatek na facebooku z innymi koleżankami.
        • jesod A niby dlaczego to żenada? 20.06.13, 22:52
          mazalkudii napisał:
          > a niby dlaczego to żenada? możesz rozwinąć wątek? Dlaczego dojrzali - kochający
          > się- ludzie nie mogą poddać tego pod osąd publiczny?

          Pytanie: tylko po co? Wydaje się, że sami powinni wiedzieć czego chcą, a to czego chcą nie zależy przecież od osądu publicznego.

          I nie żongluj tak tym "kochający się ludzie".... Chyba lepiej byłoby gdybyś napisał: znudzeni kochaniem się - to zdecydowanie bardziej pasuje do całości tego "problemu".
      • zyg_zyg_zyg Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 20.06.13, 22:30
        > Przepraszam, ale moim zdaniem ten wątek to żenada na całego - najpierw żona zak
        > łada wątek, tego samego dnia włącza się mąż, jest to niepoważne, niezależnie od
        > tego, ile w tym wszystkim prawdy. A niby dojrzali ludzie...

        No, mógłby poczekać ze trzy dni, co? ;-)
        Ja akurat żałuję, że wątki na forum są takie jednowymiarowe i relację zawsze (poza nielicznymi wyjątkami) znamy tylko z jednej strony. Jestem ogromnie ciekawa, jak to widzi i co czuje ta druga.
        • hello-kitty2 Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 20.06.13, 23:04
          zyg_zyg_zyg napisała:

          > Ja akurat żałuję, że wątki na forum są takie jednowymiarowe i relację zawsze (p
          > oza nielicznymi wyjątkami) znamy tylko z jednej strony. Jestem ogromnie ciekawa
          > , jak to widzi i co czuje ta druga.

          Oczywiscie, mnie tez brakuje zawsze drugiej strony. Jednostronne telenovele sa nudne, stronnicze, wydumane. A tu jest ciekawie i na temat: dlugoletni zwiazek, milosc, potrzeba odmiany, a co Was/Nas to nie czeka? Zawsze tak bedzie pieknie, monogamicznie i namietnie? Dobrze poczytac wreszcie o prawdziwym zyciu. Jakie wtedy sa rozwiazania.


        • kag73 Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 20.06.13, 23:07
          Ja bym powiedziala: chcieliscie swing, robcie swing. Jak to mawia kitty jak sie pierdolnie to sie pierdolnie, czy tak jakos. Moim zdaniem gorzej byc nie moze. Efekty/skutki moga byc nastepujace:
          1. ozywienie pozycia miedzy Wami
          2. spobujecie i stwierdzicie, ze to jednak nie bylo to
          3. stwierdzicie, ze to jednak to i bedziecie swingowali regularnie
          4. jedno z Was stwierdzi, ze bez swingu juz zyc nie moze i sie nie da, drugie bedzie innego zdania i...
          5. sceny zazdrosi i inne niesnaski
          6. zakochanie sie jednej ze stron w kims innym(albo moze dwoch), mimo Waszej "wielkiej" milosci wykluczyc tego nie mozna
          7. rozwali sie Wam malzenstwo, ale nie wiem czy bedzie czego zalowac zwlaszcza jezeli wezmie sie pod uwage wiadome "wynurzenia" pana meza.

          Druga opcja: nie swingujecie i co wtedy robi maz? Uspokaja sie, godzi z rzeczywistoscia? Chada na boki?
          Pytanie: dlaczego zona zapytana przez meza zgodzila sie na swing?
          • alkudia Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 21.06.13, 00:04
            No dobra nie tedy to miało pójść, wątek zdominował mąż, który broni swoich racji.
            Miał przeczytać watek ale uznał, że to co napisałam to jest moja wersja i musie pewne rzeczy sprostować i sam zaczął pisać.

            Pytanie czemu żona zgodziła się na swing? Bo żona też człowiek - lubi seks, jest otwarta i uznała, na podstawie swojej wiedzy sprzed paru dni że to by było fajne urozmaicenie, trochę pikanterii w związku, poza tym kocha swojego męża i czuje (czuła?) się przy nim bezpiecznie.
            A poza tym czy po założeniu profilu faktycznie doszłoby do spotkania i wymiany partnerów? - to trudno stwierdzić na pewno.
            Potem nastąpiłą dalsza część tj. wyznanie męża opisane powyżej i wtedy żona przestała mieć już na to ochotę, przestała się czuć dobrze, dopadły ją różne złe myśli no i jest gdzie jest.
            • kag73 Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 21.06.13, 00:17
              A to rozumiem. Co innego miec fajny zwiazek, gdzie seks rowniez gra i wtedy szukac "nowosci" dla urozmaicenia albo sobie gdybac i fantazjowac a co innego jak ktos jest "niezdowolony" i "wariuje" w zwiazku, bo seks z parnterka nie daje satysfakcji.
              Twoje obawy rozumiem, troche taka niebezpieczna gra, godzac sie na swing nie znalas motywacji meza, frajda poogladac jakie pary tam na tym portalu i takie tam i moze sie zdecydowac ... ale w obecnych sytuacji jakby nie masz opcji powiedziec, ze jednak nie.
              • alkudia Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 21.06.13, 00:22
                otóż to
              • kutuzow "chyba nieźle, jest W MIARĘ zadowolony" 21.06.13, 00:59
                kag73 napisała:

                > A to rozumiem. Co innego miec fajny zwiazek, gdzie seks rowniez gra i wtedy szu
                > kac "nowosci" dla urozmaicenia albo sobie gdybac i fantazjowac a co innego jak
                > ktos jest "niezdowolony" i "wariuje" w zwiazku, bo seks z parnterka nie daje sa
                > tysfakcji.

                Kag zwróć uwage jak sama autorka w pierwszym poście oceniła ich życie erotyczne:

                "Układa nam się chyba nieźle, są wzloty i upadki, ale jakoś to idzie. Co do seksu też nie jest najgorzej, no może mniej intensywnie niż ileś lat temu, ale ja jestem chętna, oboje lubimy bieliznę itp. Mąż generalnie wdawało się że też w miarę zadowolony."

                Więc sama wiedziała z jakiego poziomu zaczynają taką zabawę. Że potem się zdziwiła, to inna sprawa. Czasami się okazuje że "król jest nagi".
                • kag73 Re: "chyba nieźle, jest W MIARĘ zadowolony" 21.06.13, 01:07
                  kutuzow napisał:
                  > Kag zwróć uwage jak sama autorka w pierwszym poście oceniła ich życie erotyczne
                  > :
                  > "Układa nam się chyba nieźle, są wzloty i upadki, ale jakoś to idzie. Co do sek
                  > su też nie jest najgorzej, no może mniej intensywnie niż ileś lat temu, ale ja
                  > jestem chętna, oboje lubimy bieliznę itp. Mąż generalnie wdawało się że też w m
                  > iarę zadowolony."
                  A ty kutuzow co wiesz o dluugich zwiazkach? Oni sa ze soba 15 lat a nie 3, to zasadnicza roznica. Raz na wozie, raz pod wozem. Za chwile mogloby sie znow zrobic intensywniej, bywa w dlugoletnich zwiazkach.


                  • kutuzow Re: "chyba nieźle, jest W MIARĘ zadowolony" 21.06.13, 01:12
                    kag73 napisała:
                    > A ty kutuzow co wiesz o dluugich zwiazkach?

                    Rewelacyjny argument. Taki trochę z "Psów": "Co Ty k**** wiesz o ...."

                    Odbiję piłeczkę zatem, Kag, a co Ty wiesz o Swingu i jego wpływie na związki? Próbowałaś?
                    Te sensowne punkty to na podstawie swojego doświadczenia napisałaś, czy może jednak przyznajesz, że czasami nie trzeba znać wszystkiego z autopsji żeby się na forum wypowiedzieć na jakiś temat jeśli ma się ciekawe dane/lekturę/film czy artykuł?
                    • kag73 Re: "chyba nieźle, jest W MIARĘ zadowolony" 21.06.13, 01:19
                      kutuzow napisał:

                      > kag73 napisała:
                      > > A ty kutuzow co wiesz o dluugich zwiazkach?
                      >
                      > Rewelacyjny argument. Taki trochę z "Psów": "Co Ty k**** wiesz o ...."
                      >
                      > Odbiję piłeczkę zatem, Kag, a co Ty wiesz o Swingu i jego wpływie na związki? P
                      > róbowałaś?
                      > Te sensowne punkty to na podstawie swojego doświadczenia napisałaś, czy może je
                      > dnak przyznajesz, że czasami nie trzeba znać wszystkiego z autopsji żeby się na
                      > forum wypowiedzieć na jakiś temat jeśli ma się ciekawe dane/lekturę/film czy a
                      > rtykuł?
                      Kutuzow, zauwaz, ze ja im swing doradzilam. Jak ma sie pierdolnac to sie pierdolnie, jak nie to nie. Rzecz caly czas sie toczy o nieodpowiednie wyjsciowe. Dlaczego ten swing? On ma nieodparta chcice na nowe, ona mysli: jestem bez szans. Brak tutaj bezpieczenstwa, zaufania, przekonania o wlasnej atrakcyjnosci seksualnej i do tego brak opcji wycofania sie w razie czego. Przynajmniej tak wynika z opisu.
                      Te sensowne punty o swingowaniu latwo zebrac do kupy, za duzo fantazji nie potrzeba, sprawa jasna.
                      Ale jak wyglada zycie i pozycie po kilkunastu latach razem, to podobnie jak z posiadaniem i wychowywaniem dziecka...trzeba przezyc, zeby wiedziec.


                      • kutuzow Re: "chyba nieźle, jest W MIARĘ zadowolony" 21.06.13, 01:24
                        kag73 napisała:

                        > Te sensowne punty o swingowaniu latwo zebrac do kupy, za duzo fantazji nie potr
                        > zeba, sprawa jasna.
                        > Ale jak wyglada zycie i pozycie po kilkunastu latach razem, to podobnie jak z p
                        > osiadaniem i wychowywaniem dziecka...trzeba przezyc, zeby wiedziec.


                        Oczywiście, czyli jedna wiedza (ta Twoja) jest OK nawet jak sie ma tylko teorie, ale inna wiedza nazwijmy ją dla odmiany "fachową" jest dostępna tylko na podstawie autopsji.

                        Może w takim razie jeszcze podzielisz która jest która -to będę wiedział czy wogólę mam tu po co pisac -w końcu Brak Seksu też znam ostatnio głównie z literatury.
                        • kag73 Re: "chyba nieźle, jest W MIARĘ zadowolony" 21.06.13, 01:26
                          kutuzow napisał:
                          > Oczywiście, czyli jedna wiedza (ta Twoja) jest OK nawet jak sie ma tylko teorie
                          > , ale inna wiedza nazwijmy ją dla odmiany "fachową" jest dostępna tylko na pods
                          > tawie autopsji.

                          Good boy! Dobrze to ujales, tak trzymac;))
                      • hello-kitty2 Re: "chyba nieźle, jest W MIARĘ zadowolony" 21.06.13, 10:47
                        kag73 napisała:

                        Rzecz caly czas sie toczy o nieodpowiednie wyjsciowe. Dla
                        > czego ten swing? On ma nieodparta chcice na nowe, ona mysli: jestem bez szans.
                        > Brak tutaj bezpieczenstwa, zaufania, przekonania o wlasnej atrakcyjnosci seksua
                        > lnej i do tego brak opcji wycofania sie w razie czego.

                        A ja sie zastanawiam czy tej atrakcyjnosci seksualnej to nie da sie odbudowac w oczach meza, gdy bedzie widzial jak jego zona pozadana jest przez innego/innych mezczyzn podczas tego swingu. Czy to nie podbija jej wartosci seksualnej? Autorko nie myslalas o tym?
                        • kag73 Re: "chyba nieźle, jest W MIARĘ zadowolony" 21.06.13, 10:50
                          Hmm, spoko kobita moze sprobowac, moze na koncu podziekuje staremu, bo przekona sie/doswiadczy jak moze wygladac odjazdowy seks:) Bo teraz moze wcale nie wie, nie ma porownania.
                          Owszem, efekty moga byc rozne, trudno to z gory przewidziec.
                          • hello-kitty2 Re: Zaczac soft? 21.06.13, 10:57
                            kag73 napisała:

                            > Hmm, spoko kobita moze sprobowac, moze na koncu podziekuje staremu, bo przekon
                            > a sie/doswiadczy jak moze wygladac odjazdowy seks:) Bo teraz moze wcale nie wie
                            > , nie ma porownania.
                            > Owszem, efekty moga byc rozne, trudno to z gory przewidziec.

                            Wiesz mozna zaczac soft. Bez wymiany partnerow, takie porno na zywo = kochamy sie w ramach swojej pary ale widzac/slyszac druga. Mozna tez tylko potanczyc z panem z drugiej pary na oczach meza. Niech maz widzi jak tamtemu stanal i jak jej pragnie. Przeciez taki swing to nie jest jakies spuszczenie z lancucha, mozna stopniowac napiecie i posunac sie jak daleko mi pasuje.
                            • kag73 Re: Zaczac soft? 21.06.13, 11:26
                              hello-kitty2 napisała:

                              > Wiesz mozna zaczac soft. Bez wymiany partnerow, takie porno na zywo = kochamy s
                              > ie w ramach swojej pary ale widzac/slyszac druga. Mozna tez tylko potanczyc z p
                              > anem z drugiej pary na oczach meza. Niech maz widzi jak tamtemu stanal i jak je
                              > j pragnie. Przeciez taki swing to nie jest jakies spuszczenie z lancucha, mozna
                              > stopniowac napiecie i posunac sie jak daleko mi pasuje.

                              A ja tam nie mowie, ze nie. Rzecz w tym, ze pan maz wyjasnil, ze jak nie swing to on by poszedl na dziwki, bo tak bardzo chce zamoczyc w innej. Pytanie teraz, czy mu troche swingu wystraczy czy tez nie. Rzecz w tym, ze kazdy czlowiek lubi miec wybor a zona teraz ma wrazenie, ze go nie ma i o to sie sprawa kreci.
                              Oni moga spobowac i na koncu stwierdzic, ze jak najbardziej im to odpowiada. Rzecz w tym, ze jej przeszla wlasnie ochota na probowanie.
                • tangarth Re: "chyba nieźle, jest W MIARĘ zadowolony" 18.08.13, 22:30
                  Płytkie myślenie... Czy Wy (kobiety) naprawdę uważacie że każdy facet jest taki sam i dba tylko o swoją przyjemność? Powiem tak. Gdyby sex z partnerką nie dawał mi przyjemności, poszukał bym sobie innej, z którą prawdopodobnie miałbym takie same odczucia... Nosz facet jak kończy to koniec, za przeproszeniem się spuszcza i jest finał(wg mnie). Kobieta to co innego... Inaczej myśli inaczej odczuwa. Zupełnie inaczej może przeżywać orgazm (sprawdzone). Nie wiem jak inni faceci, ale ja chcąc coś urozmaicić, myślę o swojej kobiecie a nie o sobie... Tyle że też nie zawsze jej podobają się moje pomysły a tym jestem najbardziej zawiedziony...
                  • jesod Czy Wy (kobiety) naprawdę uważacie 18.08.13, 22:39
                    angarth napisał(a):
                    > Czy Wy (kobiety) naprawdę uważacie że każdy facet jest taki
                    > sam i dba tylko o swoją przyjemność?

                    Nie, nie uważam. Nie tylko nie uważam, ale to wiem. Właśnie dlatego przyglądam się niektórym okazom z wielką ciekawością i zdumieniem.
            • yoric Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 22.06.13, 13:36
              > No dobra nie tedy to miało pójść,

              to jest chyba puenta.
            • janznepomuka Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 17.09.13, 11:45
              Ja naprawdę to swoje wyżej napisałem tylko doczytawszy do tamtego miejsca
        • yoric Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 22.06.13, 13:35
          > Ja akurat żałuję, że wątki na forum są takie jednowymiarowe i relację zawsze (p
          > oza nielicznymi wyjątkami) znamy tylko z jednej strony.

          tak - do tego przeraża mnie nasza bezrefleksyjność - jak łatwo wydajemy bardzo skrajne opinie na podstawie właśnie relacji jednej strony.
    • jesod No i co Wy na to? 20.06.13, 23:36
      alkudia napisał(a):
      > No i co Wy na to? Coś mi poradzicie?

      Zobacz jacy są "przekonujący" wybrańcy Twojego męża.
      Obserwuj uważnie oczy tych ludzi i dobrze się wsłuchaj w to, co mówią i jak mówią.
      Od razu widać, kto w parach dominuje - a kto się godzi.
      www.youtube.com/watch?v=-3dxxdCq35E
    • kutuzow Gadanie ze ślepym o kolorach 21.06.13, 00:15
      Alkudio i jej małżonku --> wrzucając na to forum wątek o Swingu to trochę tak, jak w tytule posta który dałem. Niektórzy jak Marek nie rozumieją takiego działania i dla nich to CZYSTE ZŁO. Inni mają jakieś tak mgliste własne przemyślenia (i tutaj produkują tą TEORIĘ mając zero DOŚWIADCZEŃ) jeszcze inni jak Kitty mają jakieś realne doświadczenia i ich warto posłuchać (tych jest niestety mniejszość jak widać).

      Pierwsza kwestia - to ocena fantazji. Tutaj rację przyznaje Kitty pisząc:
      "Dobre, najpierw wymiana fantazji o swingu, a potem siup z powrotem do swojej bezpiecznej dziupli"
      Gość się otworzył (pomijam formę) i dostał po łapach. Rozumiem, że spodobała Ci się wizja że owszem realizujecie tą fantazję ale na TWOICH zasadach. To Ty dyktujesz tempo, decydujesz czy i ew z kim itp. On ma trzymać się z boku i ew cieszyć że ma tak zarąbistą żonę że w ogóle rozważa taki scenariusz. Teraz gdy wiesz że jest napalony straciłaś zapał. Możesz napisać czemu? Co się zmieniło?

      Druga kwestia -Swing nie jedno ma imię. Można zacząć od tzw: "seksu równoległego" -czyli nadal kochacie się ze sobą, ale obok robi to inna zapoznana z Wami para (każdy ze swoim "starym" partnerem). Można iść na imprezę Swingersów i nadal bawić się tylko ze sobą (zakładacie frotkę lub inne oznaczenie) i pozostali wiedzą że chcecie bawić się w swoim gronie. Nie będę się tutaj rozpisywał o opcjach. Duzi jesteście -jak będziecie chcieli to info znajdziecie.

      Trzecie kwestia to konsekwencje takich zabaw. Czasami mogą być pozytywne (wiem że zaraz Markowi wysadzi mózg z niedowierzania), gdy pary seks traktują jak seks, a łączy je coś więcej. Może być także całkiem sporo zagrożeń o których pięknie napisała Kag:
      "4. jedno z Was stwierdzi, ze bez swingu juz zyc nie moze i sie nie da, drugie bedzie innego zdania i...
      5. sceny zazdrosi i inne niesnaski
      6. zakochanie sie jednej ze stron w kims innym(albo moze dwoch), mimo Waszej "wielkiej" milosci wykluczyc tego nie mozna
      7. rozwali sie Wam malzenstwo, ale nie wiem czy bedzie czego zalowac zwlaszcza jezeli wezmie sie pod uwage wiadome "wynurzenia" pana meza."

      Może więc zanim skoczycie na główkę do basenu warto najpierw stwierdzić czy jest w nim woda i ew. czy jest ciepła. Tak spokojnie próbując drobnymi kroczkami i konsultując się ze sobą co do własnych odczuć po kolejnych etapach.

      P.S. Na koniec polecam Wam ten film:
      www.imdb.com/title/tt0118717/?ref_=fn_al_tt_1
      (widziałem polską wersję w TV, ale nie wiem czy jest gdzieś do wypożyczenia)
      Początek wygląda jak jakiś kiepski erotyk, ale od połowy jest pięknie pokazana zmiana która zachodzi w bohaterach, kawał niezłego psychologicznego kina w kwestii Swingu.
      • alkudia Re: Gadanie ze ślepym o kolorach 21.06.13, 00:20
        > Gość się otworzył (pomijam formę) i dostał po łapach. Rozumiem, że spodobała Ci
        > się wizja że owszem realizujecie tą fantazję ale na TWOICH zasadach. To Ty dyk
        > tujesz tempo, decydujesz czy i ew z kim itp. On ma trzymać się z boku i ew cies
        > zyć że ma tak zarąbistą żonę że w ogóle rozważa taki scenariusz. Teraz gdy wies
        > z że jest napalony straciłaś zapał. Możesz napisać czemu? Co się zmieniło?

        Napisałam powyżej dlaczego straciłam zapał - z powodu kolejnego wynurzenia - mniej więcej: no to zajebiście, że chcesz bo już mnie rozsadza i tak bym w końcu zaczął chodzić na dziwki..
        Aha i to nie całkiem miał być wątek o swingu raczej o wyznaniu męza, a swing jest w tle
        • kutuzow Re: Gadanie ze ślepym o kolorach 21.06.13, 00:27
          alkudia napisał(a):
          > Napisałam powyżej dlaczego straciłam zapał - z powodu kolejnego wynurzenia - m
          > niej więcej: no to zajebiście, że chcesz bo już mnie rozsadza i tak bym w końcu
          > zaczął chodzić na dziwki..
          > Aha i to nie całkiem miał być wątek o swingu raczej o wyznaniu męza, a swing je
          > st w tle

          Odpisałem już powyżej w tej kwestii "wynurzenia" tutaj:
          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,145260736,145269263,_moze_i_chciala_.html
        • jesod Kolejne wynurzenie 21.06.13, 00:32
          alkudia napisał(a):
          >z powodu kolejnego wynurzenia - mniej więcej: no to zajebiście, że chcesz bo już mnie
          > rozsadza i tak bym w końcu zaczął chodzić na dziwki..

          Przyznam, że nie rozumiem Twoich dylematów. Rozumiem, że jesteś kobietą, ale nie powinnaś być cipą. On wywiera na Ciebie presję w sposób, który uwłacza Twojej godności. No chyba, że jej nie posiadasz - to już inna para kaloszy...
          Wiesz, co się robi z facetem, który stawia takie warunki?
          ZA WÓR i Na DWÓR BURAKA! Bez sentymentów ;)))
          • kutuzow Re: Kolejne wynurzenie 21.06.13, 00:34
            jesod napisała:
            > Wiesz, co się robi z facetem, który stawia takie warunki?
            > ZA WÓR i Na DWÓR BURAKA! Bez sentymentów ;)))

            Liga rządzi, Liga radzi, Liga nigdy Cię nie zdradzi (siostro).


            • jesod Re: Kolejne wynurzenie 21.06.13, 00:38
              kutuzow napisał:
              > jesod napisała:
              > > Wiesz, co się robi z facetem, który stawia takie warunki?
              > > ZA WÓR i Na DWÓR BURAKA! Bez sentymentów ;)))
              >
              > Liga rządzi, Liga radzi, Liga nigdy Cię nie zdradzi (siostro).

              Czasem Bracie wydajesz się rozsądnym człowiekiem, ale zauważyłam, że zależy to od temperatury pragnień.
              • kutuzow Re: Kolejne wynurzenie 21.06.13, 00:39
                jesod napisała:
                > Czasem Bracie wydajesz się rozsądnym człowiekiem, ale zauważyłam, że zależy to
                > od temperatury pragnień.

                Ty za to często lecisz klasyką wprost z cytowanego filmu. ("Samiec Twój wróg").
                • jesod Re: Kolejne wynurzenie 21.06.13, 00:46
                  kutuzow napisał:
                  > jesod napisała:
                  > > Czasem Bracie wydajesz się rozsądnym człowiekiem, ale zauważyłam, że zale
                  > ży to od temperatury pragnień.
                  >
                  > Ty za to często lecisz klasyką wprost z cytowanego filmu. ("Samiec Twój wróg").

                  Nie, ja nie pasuję do Twoich teorii swingowych.
                  • kutuzow Re: Kolejne wynurzenie 21.06.13, 00:52
                    jesod napisała:
                    > Nie, ja nie pasuję do Twoich teorii swingowych.

                    rady w stylu "wywal go na bruk" nie mają nic wspólnego ze swingiem.
                    Po prostu masz takie podejście i ono się przewija przez wiele wątków.
                    Pozwoliłem sobie je tylko nazwać i pokazać podobieństwa.
                    • jesod Re: Kolejne wynurzenie 21.06.13, 01:14
                      kutuzow napisał:
                      > jesod napisała:
                      > > Nie, ja nie pasuję do Twoich teorii swingowych.
                      >
                      > rady w stylu "wywal go na bruk" nie mają nic wspólnego ze swingiem.
                      > Po prostu masz takie podejście i ono się przewija przez wiele wątków.
                      > Pozwoliłem sobie je tylko nazwać i pokazać podobieństwa.

                      Nic nie pokazałeś i nic nie nazwałeś, bo po prostu mnie nie znasz.
                      Moja rada nie dotyczyła swingu, tylko zachowania jej męża.
                      Jakoś w swojej "przenikliwości" nie potrafisz tego połączyć lub dostrzec - więc nie manipuluj słowem i moją wypowiedzią na swoje potrzeby.

                      Na tym forum kobiety nie mają nigdy racji. Nie mogą mieć racji - niestety. A co się preferuje nagminnie? Ich uległość pod pretekstem ratowania związku.
                      • kutuzow ZA WÓR i Na DWÓR BURAKA! Bez sentymentów ;)))" 21.06.13, 01:19
                        jesod napisała:
                        > Moja rada nie dotyczyła swingu, tylko zachowania jej męża.

                        Przecież ja wiem że dotyczyła zachowania jej męża. Takie rady ZAWSZE dotyczą zachowania czyjegoś parntera/męża (nigdy samej kobiety która tą partnerką/żoną jest).

                        > - więc
                        > nie manipuluj słowem i moją wypowiedzią na swoje potrzeby.

                        Niby gdzie zmanipulowałem -wkleiłem dokładny cytat. Skoro ostatnie zdanie to za mało (i niby manipulacja) to wkleje całośc. Efekt jest ten sam:

                        "Przyznam, że nie rozumiem Twoich dylematów. Rozumiem, że jesteś kobietą, ale nie powinnaś być cipą. On wywiera na Ciebie presję w sposób, który uwłacza Twojej godności. No chyba, że jej nie posiadasz - to już inna para kaloszy...
                        Wiesz, co się robi z facetem, który stawia takie warunki?
                        ZA WÓR i Na DWÓR BURAKA! Bez sentymentów ;)))"
                        • marek.zak1 Re: ZA WÓR i Na DWÓR BURAKA! Bez sentymentów ;))) 21.06.13, 09:49
                          Kutuzow, tej porady udzielilem w pierwszym poscie :)
          • alkudia Re: Kolejne wynurzenie 21.06.13, 00:42
            jak zaznaczyłam w pierwszym poście taka opcja jest również rozważana
      • kag73 Re: Gadanie ze ślepym o kolorach 21.06.13, 00:28
        Kutuzow, nic nie zatrybiles. Albo nie przeczytales ze zrozumieniem, albo chcesz czytac co chcesz. Oni przy piwku/po piwku zaczeli fantazjowac, to zadna pisemna umowa, zaden kontrakt. On wyprowadzil ciezka bron mowiac jak "cierpi", bo sypia ciagle tylko z nia, bez satysfakcji i ze od tej "chuci" na inna chyba zwariuje. Kogo to obchodzi? Jak druga osoba to odbiera, troche empatii? Nie jestesm za szczeroscia do bolu(DOSLOWNIE).
        Obrazowo: Kutuzow i Kag siedza i popijaja winko, Kag mowi do Kutuzowa "Hmm, jestes kurduplem i masz malego fiuta, ale spoko przespie sie z Toba". "Wow" myslisz, wstajesz i mnie zaciagasz do lozka? Watpie, no chyba, ze juz tego wina wypilismy 4 butelki i nie trybisz co mowie albo chcesz se ulzyc, bo na glodzie jeste. Hmm, czy jednak nadal ze mna do lozka bedziesz chcial chadzac...nie wiem.
        • kutuzow Re: Gadanie ze ślepym o kolorach 21.06.13, 00:32
          kag73 napisała:
          > Obrazowo: Kutuzow i Kag siedza i popijaja winko, Kag mowi do Kutuzowa "Hmm, jes
          > tes kurduplem i masz malego fiuta, ale spoko przespie sie z Toba". "Wow" myslis
          > z, wstajesz i mnie zaciagasz do lozka? Watpie, no chyba, ze juz tego wina wypil
          > ismy 4 butelki i nie trybisz co mowie albo chcesz se ulzyc, bo na glodzie jeste
          > . Hmm, czy jednak nadal ze mna do lozka bedziesz chcial chadzac...nie wiem.

          Kag, obrazowo to powinno to wyglądać tak:
          Kutuzow i Kag siedzą i popijają winko. Kag pokazuje na inną laskę i pyta się "Co Ty na to żebyśmy się przespali z jakąś inną parą np. taką jak tamta co siedzi obok". Kag sięga po aparat robi odważne fotki i Kutuzow widzi że dziewczyna faktycznie nie żartuje -spełnienie marzeń.
          Z tej radości wypala że nigdy nie czuł się szczęśliwszy że w KOŃCU spróbują coś nowego o czym inni facecji w związkach mogą tylko marzyć. Gdy jednak się okazało że KAG już nie ma pełnej kontroli nad tym JAK DALEKO pojadą z tą fantazją to już czuje się źle i zasadniczo pomysł jej się przestał podobać jako taki.
          • sea.sea Re: Gadanie ze ślepym o kolorach 21.06.13, 00:39
            Wróć do posta założycielskiego i przeczytaj jeszcze raz, bo ewidentnie do Ciebie nie dotarł najbardziej drażliwy fragment wypowiedzi :]

            Albo nie, będę miła, zacytuję:
            "on od jakiś 5 lat ma ogromny problem z tym, że uprawia seks wyłącznie ze mną, że jak sam to nazwał wariuje od "chuci", że ani seks ze mną ani masturbacja nie daje mu ukojenia, że myśli obsesyjnie o seksie z kimś innym..., że wierność mu straszni ciąży, że waruje od tego."

            Zwłaszcza fragment "ani seks ze mną ani masturbacja nie daje mu ukojenia, że myśli obsesyjnie o seksie z kimś innym"

            I teraz się zastanów, czy to naprawdę chodzi tylko o obsesję kontroli autorki, czy też może o to, że mąż jej wprost powiedział, że mu się znudziła i go nie zaspokaja.
            • kutuzow Re: Gadanie ze ślepym o kolorach 21.06.13, 00:46
              sea.sea napisała:
              > Zwłaszcza fragment "ani seks ze mną ani masturbacja nie daje mu ukojenia, że my
              > śli obsesyjnie o seksie z kimś innym"
              >
              > I teraz się zastanów, czy to naprawdę chodzi tylko o obsesję kontroli autorki,
              > czy też może o to, że mąż jej wprost powiedział, że mu się znudziła i go nie za
              > spokaja.

              wiesz sea.sea od "nie daje ukojenia bo myśli o innych" do "mu się znudziła i go nie zaspokaja" to jest długa droga. Zobacz, że gdyby małżonka także pragnęła nowości w seksie w tym związku to by się nie przejęła tak bardzo -tylko była szczęśliwa ze pogadali szczerze, że nie ma zamiatania pod dywan i udawania że jest super. Problem jest taki że ona wcale nie pragnęła tego Swingu, wystarczyła jej sama myśl, wrzucenie fotek itp. Mogę się założyć że nawet gdyby gośc się nie "wygadał" to w decydującym momencie by sobie odpuściła. Dla niej jest dobrze tak jak jest. Dla niego nie jest i myślał że swing pozwoli to zmienić. Się ździwił bo to była "podpucha" jak zauważyła Kitty. Teraz już wie na czym stoi i mogą albo to obgadać. Jest zła bo nagle słoń pojawił się w pokoju i ciężko udawać że go nie ma.
              • alkudia Re: Gadanie ze ślepym o kolorach 21.06.13, 00:50
                Zobacz, że gdyby małżonka także pragnęła n
                > owości w seksie w tym związku to by się nie przejęła tak bardzo -tylko była szc
                > zęśliwa ze pogadali szczerze, że nie ma zamiatania pod dywan i udawania że jest
                > super. Problem jest taki że ona wcale nie pragnęła tego Swingu, wystarczyła je
                > j sama myśl, wrzucenie fotek itp. Mogę się założyć że nawet gdyby gośc się nie
                > "wygadał" to w decydującym momencie by sobie odpuściła

                chrzanisz
                i nie rozumiesz
                małzonka jest otwarta na wiele i na swing także
                i nie była to podpucha
                nie rozumiesz zupełnie ciężaru późniejszych wynurzeń
                • janznepomuka Re: Gadanie ze ślepym o kolorach 17.09.13, 11:59
                  Chcesz zatem powiedzieć, że taka żona, jak Ty, to skarb?
                  No to Twój mąż jest debilem do .... no właśnie, chyba nie ma takiej potęgi!
              • sea.sea Re: Gadanie ze ślepym o kolorach 21.06.13, 00:56
                No chyba jednak nie taka długa.
                Prawidłowa sprzedaż polegałaby na "kochanie, tak nam dobrze razem, ale może byśmy urozmaicili tak lub siak". Kropka.

                A nie "od pięciu lat jestem taki niezaspokojony, bo śpię tylko z Tobą i mam tego powyżej czubka z kokardą".

                IMO jeśli osoby będące w stałym zwiazku i chcące zachować ten związek mają ochotę na zabawy z innymi partnerami, to konieczne jest zbudowanie zaufania, poczucie, że to my jesteśmy dla siebie najważniejsi, że żadne młode mięso nie stanie między nami, choćby miało jędrniejsze cycki albo większego fiuta. A tu tego zabrakło, tutaj jest "jezuuu mam takie parcie na świeże mięso, że zaraz zejdę, od pięciu lat mam, ruchać, ruuuuuchać świeże mięso aaaaaa!!!!!" a potem zdziwienie, że partnerka nie jest za szczęśliwa. No faktycznie, dziwne jak cholera.

                • kutuzow Re: Gadanie ze ślepym o kolorach 21.06.13, 01:04
                  sea.sea napisała:
                  > Prawidłowa sprzedaż polegałaby na "kochanie, tak nam dobrze razem, ale może byś
                  > my urozmaicili tak lub siak". Kropka.

                  Sea.Sea owszem masz rację. Przy założeniu że faktycznie taki tekst spowoduje że to urozmaicenie będzie miało miejsce. Co jeśli jednak żonie wystarczyłoby samo korespondowanie i do żadnego spotkania z inną parą by nie doszło? Gość by nie mógł narzekać bo przeciez sam skłamał dopiero co (w Twej wersji) że jest im tak dobrze (że w sumie i bez urozmaicenia przeżyje).

                  > IMO jeśli osoby będące w stałym zwiazku i chcące zachować ten związek mają ocho
                  > tę na zabawy z innymi partnerami, to konieczne jest zbudowanie zaufania, poczu
                  > cie, że to my jesteśmy dla siebie najważniejsi, że żadne młode mięso nie stanie
                  > między nami, choćby miało jędrniejsze cycki albo większego fiuta. A tu tego za
                  > brakło,

                  Tutaj się w pełni zgadzam -bez żadnego "ale".


                  tutaj jest "jezuuu mam takie parcie na świeże mięso, że zaraz zejdę, od
                  > pięciu lat mam, ruchać, ruuuuuchać świeże mięso aaaaaa!!!!!" a potem zdziwieni
                  > e, że partnerka nie jest za szczęśliwa. No faktycznie, dziwne jak cholera.

                  Tutaj wypadł trup z szafy. Autorka sama pisała na wstępie że rewelacji nie ma, ale nie wiedziała jak bardzo jest kiepsko. Teraz się dowiedziała (inna kwestia że pewnie o te 5 lat za późno) i jest zdziwko pt "....a było nam tak pięknie".
                  • sea.sea Re: Gadanie ze ślepym o kolorach 21.06.13, 01:10
                    "Gość by nie mógł narzekać bo przeciez sam skłamał dopiero co (w Twej wersji) że jest im tak dobrze (że w sumie i bez urozmaicenia przeżyje)."

                    No ale z drugiej strony jak mówi, że bez tego określonego urozmaicenia to on po prostu padnie i że zupełnie go nie cieszy to co ma - i to od kilku lat - to ewidentnie stawia żonę pod ścianą. Ona musi się zgodzić na takie właśnie urozmaicenie, albo zakończyć związek.
                    • kutuzow Re: Gadanie ze ślepym o kolorach 21.06.13, 01:16
                      sea.sea napisała:

                      > No ale z drugiej strony jak mówi, że bez tego określonego urozmaicenia to on po
                      > prostu padnie i że zupełnie go nie cieszy to co ma - i to od kilku lat - to ew
                      > identnie stawia żonę pod ścianą. Ona musi się zgodzić na takie właśnie urozmaic
                      > enie, albo zakończyć związek.

                      Może na początek po prostu usiądą i pogadają o swoim związku -swoich pragnieniach itp. Po jak widać trochę żyli w złudzeniu. Może jemu wystarczy np. wizyta wspólna w swing klubie i seks z żoną w otoczeniu innych par. Może otworzą związek, może się rozstaną, Może jemu brakuje czegoś konkretnego czego z racji ograniczeń tego związku mieć nie mógł (może ma MiL-a lub jakies inne blokady itp).

                      Tutaj lament bo kobieta się dowiedziała prawdy, tak jakby alternatywa -czyli życie w hipokryzji (i ew. bzykanie na boku w sekrecie) było takim super rozwiązaniem. Wtedy nie mieli by tego problemu, ona mogłaby nadal pisac że w sumie to jest chyba w miarę dobrze między nimi itp.
                      • jesod Gadanie z Kutuzowem o kolorach 21.06.13, 01:20
                        kutuzow napisał:
                        > Tutaj lament bo kobieta się dowiedziała prawdy, tak jakby alternatywa -czyli ży
                        > cie w hipokryzji (i ew. bzykanie na boku w sekrecie) było takim super rozwiązan
                        > iem. Wtedy nie mieli by tego problemu, ona mogłaby nadal pisac że w sumie to je
                        > st chyba w miarę dobrze między nimi itp.

                        Człowieku, zastanów się co Ty wypisujesz... Ja już nie chcę tego czytać.
                        Papatki.
                      • sea.sea Re: Gadanie ze ślepym o kolorach 21.06.13, 01:22
                        > Tutaj lament bo kobieta się dowiedziała prawdy, tak jakby alternatywa -czyli ży
                        > cie w hipokryzji (i ew. bzykanie na boku w sekrecie) było takim super rozwiązaniem.

                        Nie, ale też nie było potrzeby traktowania jej z buta przy użyciu nadmiernej wylewności. Człowieka da się przekonać do wielu rzeczy - ale trzeba umieć te rzeczy sprzedać. Żeby osiągnąć zamierzony cel czasem lepiej się uciec do lekkiej manipulacji przez zaakcentowanie jednego i przemilczenie innego - niż tak wywalać z grubej rury dla samej przyjemności bycia szczerym. Jakby mnie kochający małżonek powiedział, że od pięciu lat nudzi się ze mną w łóżku, to raczej bym nie była skłonna urozmaicać w jakikolwiek sposób, przeciwnie - prawie na pewno zablokowałabym się na niego seksualnie i to nie ze złośliwości - po prostu szlag by mi trafił zaufanie do niego w kontekście łóżkowym, a może i w każdym kontekście - bo skoro przez pięć lat nic nie wspomniał, a może i skłamał w żywe oko, że jest w porządku...
                  • kag73 Re: Gadanie ze ślepym o kolorach 21.06.13, 01:12
                    Ale widzisz, kutuzow, urozmaicac pozycie mozna w rozny sposob, nie trzeba wprowadzac do tego osob trzecich, realnych osob trzecich czy czwartych. Rzecz w tym, mam wrazenie, ze jedynym urozmaiceniem dla tego meza jest: sprobowac z inna cipka, nic innego, tylko to, bo to jego obsesja. A to troche trudne jest do zaakceptowania.
                    • kutuzow Re: Gadanie ze ślepym o kolorach 21.06.13, 01:21
                      kag73 napisała:

                      > Ale widzisz, kutuzow, urozmaicac pozycie mozna w rozny sposob, nie trzeba wprow
                      > adzac do tego osob trzecich, realnych osob trzecich czy czwartych. Rzecz w tym,
                      > mam wrazenie, ze jedynym urozmaiceniem dla tego meza jest: sprobowac z inna ci
                      > pka, nic innego, tylko to, bo to jego obsesja. A to troche trudne jest do zaakc
                      > eptowania.

                      Kag -ale ja to wiem. Zauważ, żę gdyby autorzy wątku zamiast żyć w przeświadczeniu że jest "w miarę dobrze" porozmawiali wcześniej jak jest NAPRAWDĘ, to mogli coś zrobić dawno temu. Wtedy pewnie mniejsze zmiany by dały duży efekt.
                      • kag73 Re: Gadanie ze ślepym o kolorach 21.06.13, 01:24
                        kutuzow napisał:
                        >
                        > Kag -ale ja to wiem. Zauważ, żę gdyby autorzy wątku zamiast żyć w przeświadczen
                        > iu że jest "w miarę dobrze" porozmawiali wcześniej jak jest NAPRAWDĘ, to mogli
                        > coś zrobić dawno temu. Wtedy pewnie mniejsze zmiany by dały duży efekt.

                        No wlasnie, ze nie wiemy tego. Bo sa tacy, ktorzy dla nowych wrazen potrzebuja nowej osoby. Zapataj kitty:))
          • kag73 Re: Gadanie ze ślepym o kolorach 21.06.13, 00:43
            Nie, nie, kutuzow, to nie tak. Jej maz nie pokazal zapalu szczesliwy, ze bedzie mogl wyprobowac o czym inni moga tylko pomarzyc. Owszem to tez, ale przede wszystkim poszedl krok dalej: wyznal jak cierpi i ze zwariuje i jak nie swing to i tak by poszedl na dziwki, bo seks z zona i reka juz go nie zadawala. Tutaj o tym jak oni daleko by poszli jeszcze nie ma/nie bylo mowy. Tutaj rzecz sie rozbila o motywacje i wynurzenia(zupelnie zbedne) partnera. Rozumiesz?
            Pogadac to my se mozemy o wielu rzeczach, pojsc zobaczyc obejrzec, ale zmuszeni do niczego byc nie powinnismy. To gra we dwoje, ktorys ma prawo sie wycofac, nie zgodzic, zmienic zdanie, bo rzecz jest niecodzienna i zaden z partnerow nie powinien/nie musi sie obawiac, ze w takim wypadku beda to ogromne konsekwencje. Gorzej, jezeli okazuje sie, ze ta fantazja/pomysl/przemyslenie/gra to jednak mus, bo inaczej...no sprawa jest powazna. Wiele fantazji pozostaje w obrebie fantazji i mimo to ludzie nie cierpia, sa szczesliwi, radosnie bzykaja sie dalej...
            • kutuzow Re: Gadanie ze ślepym o kolorach 21.06.13, 00:50
              kag73 napisała:
              > Tutaj o tym jak oni daleko by poszli jeszcze nie ma/nie bylo mowy. Tutaj rzecz sie rozbi
              > la o motywacje i wynurzenia(zupelnie zbedne) partnera. Rozumiesz?
              Rozumiem. To jest jasne.

              > Pogadac to my se mozemy o wielu rzeczach, pojsc zobaczyc obejrzec, ale zmuszeni
              > do niczego byc nie powinnismy. To gra we dwoje, ktorys ma prawo sie wycofac, n
              > ie zgodzic, zmienic zdanie, bo rzecz jest niecodzienna i zaden z partnerow nie
              > powinien/nie musi sie obawiac, ze w takim wypadku beda to ogromne konsekwencje.

              Widzisz Kag, nawet i bez tej rozmowy o Swingu temat "uwierania" gdzieś by wypłynął. Może zamiast mówić szczerze gośc by sobie poszedł na "biznes lunch" z Odlotów i przestałoby go to uwierać. Żyli by jak przystało na typowo polskie małżeństwo w zakłamaniu. Porozmawiali szczerze i ....jest problem.
              Czy TY widzisz że to jest postawione na głowie? Problem to już mieli wcześniej ale go nie dostrzegali bo zamiatali pod dywan. To że on się wygadał to wg mnie dobrze, bo coś mogą ZARADZIĆ i jeszcze naprawić zwiazek.
              • kag73 Re: Gadanie ze ślepym o kolorach 21.06.13, 01:03
                Hmm, ja widze, ze ona problemu nie dostrzegala, bo seks dla niej byl OK, miala wrazenie, ze dla niego tez. On o niczym nie wspominal.
                Wyszedl z propozycja swingu, bo wiadomo, ze wreszcie legalnie moglby sie przespac z kims innym. To, ze zona zaczela sprawe rozpatrywac(nie widzac nic o tej chcicy), nie znaczy, ze miala/ma problem z seksem w zwiazku, po prostu troche emocji/nowosci moze byc mila odmiana. Po glebszym rozwazeniu za i przeciw para(jedno z nich) moze zdecydowac, ze jednak nie, bo oboje nie chca, badz jedno z nich nie chce np. To wystarczajacy powod. Do tych rozwazan tutaj jeszcze nie doszlo.
                Teraz zona musi sie ogarnac i pomyslec jak wyobraza sobie dalej swoje malzenstwo. Jedynym ratunkiem dla nich/dla ich malzenstwa zdaje sie byc przyzwolenie na seks meza z inna/innymi kobietami. Czy to mialby byc swing czy jeszcze cos innego, tego nie wiadomo.
                Z tym, ze to rozwiazanie jawi sie mezowi jako jedyne i najlepsze z jego punktu widzenia. Rzecz w tym, ze zona zdaje sie miec z tym problem. I tutaj zaczynaja sie schody.

                • kutuzow Re: Gadanie ze ślepym o kolorach 21.06.13, 01:08
                  kag73 napisała:

                  > Hmm, ja widze, ze ona problemu nie dostrzegala, bo seks dla niej byl OK, miala
                  > wrazenie, ze dla niego tez. On o niczym nie wspominal.

                  Widzisz bo prawdziwy problem jest taki że on wspomniał o tym co czuje te 5 lat za póżno, a nie że wspomniał teraz i przerwał idylle. Gdyby wspomniał te 5 lat temu gdy zaczęło się psuć, to pewnie mniejsze działania by załatwiły sprawę. Teraz problem napęczniał i będzie ciężko żeby podeszli do tego jakoś neutralnie i poszukali rozwiązania. Zobacz że zwracam uwagę właśnie na tą przewrotność. Gdyby teraz nie wspomniał, nadal było by pięknie, fajnie wg zasady "czego oczy nie widzą to sercu nie żal".
              • jesod Re: Gadanie ze ślepym o kolorach 21.06.13, 01:05
                kutuzow napisał:
                > Może zamiast mówić szczerze gośc by sobie poszedł na "biznes lunch" z Odlo
                > tów i przestałoby go to uwierać. Żyli by jak przystało na typowo polskie małżeń
                > stwo w zakłamaniu.

                Ciekawe, że ta szczerość wg Ciebie miałaby szansę istnieć tylko na jego warunkach.

                kutuzow napisał:
                > Porozmawiali szczerze i ....jest problem.

                To Ona ma problem z nim. On jak widać nie ma żadnych problemów, nawet ze swoją szczerością.

                kutuzow napisał:
                > Czy TY widzisz że to jest postawione na głowie? Problem to już mieli wcześniej
                > ale go nie dostrzegali bo zamiatali pod dywan. To że on się wygadał to wg mnie
                > dobrze, bo coś mogą ZARADZIĆ i jeszcze naprawić zwiazek.

                Co jest postawione na głowie? Facet tupie nóżkami i się odgraża - to jest problem dla niej. I jeszcze radośnie twierdzi, że ją kocha - rozbrajający, ale taką ma widocznie seksmisję.
                Nikt tu nic nie zamiatał.
                On się po prostu przyczaił, albo ewidentnie znudził istniejącym układem z partnerką, ponoć opartym na uczuciu miłości. Marudzi, szukając punktu zaczepienia by jej udowadniać, że to ona nie dostrzega jego potrzeb, albo... szuka najzwyczajniej pretekstu do rozstania - od czegoś trzeba przecież zacząć spełniać swoje marzenia.


                • kag73 Re: Gadanie ze ślepym o kolorach 21.06.13, 01:39
                  Autorka musi sie dobrze zastanowic co z tym fantem zrobic.
                  Jezeli maz by mi powiedzial, ze dobrze, ze swing, bo inaczej i tak by poszedl na dziwki, to bym chyba powiedziala "jestes wolnym czlowiekiem, jezeli musisz/chcesz isc na dziwki, to to zrob a ze i ja jestem wolnym czlowiekiem zastanowie sie/okaze sie co z tym zrobie". Wiadomo, to gra we dwoje, trzeba sie liczyc z konsekwencjami.
                  Nastepna rzecz czy mozna jednak spobowac swingu, troche wbrew sobie(maly niesmak), z ta wlasnie"brzydka" swiadomoscia z tylu glowy w nadziei, ze no wlasnie, ze co, ze maz bedzie mial co lubi, do czasu albo na stale, albo i nie, moze raz mu wystarczy. Mozna tez otworzyc zwiazek, jezeli nadal chce sie razem zyc i byc rodzina. A w koncu, w zaleznosci od odczuc i oczekiwan rozstac sie, skoro zabraklo satysfakcji seksulanej i jedna ze stron tak bardzo z tego powodu cierpi a druga nie potrafi wyobrazic sobie zycia bez wylacznosci seksualnej w zwiazku. Nie wiem, trudna decyzja.
                  • niezapominajka333 Re: Gadanie ze ślepym o kolorach 21.06.13, 08:22
                    Chwila, ja sobie pozwolę stanąć w obronie tej nieszczęsnej wypowiedzi męża.
                    Rozważmy na spokojnie całą sytuację.
                    Oto, będąc pod tzw. wpływem, mąż rzuca propozycję swingu, jako urozmaicenia związku.
                    Żona, również będąc pod wpływem, nie tylko nie jest oburzona, ale z zapałem przystępuje do realizacji pierwszego etapu, czyli zakłada konto, robi zdjęcia, przegląda oferty. Czyli zachowuje się tak, jakby miała na to wielką ochotę.
                    To co do cholery facet ma myśleć?
                    Dla niego jest oczywiste, że jej też ciąży wyłączność seksualna w związku i wyrzuca z siebie szczere, ale brzemienne w skutkach wyznanie.
                    Proponuję zwrócić uwagę, że pan nigdzie nie stwierdził, że seks z żoną nie jest satysfakcjonujący.
                    Seks TYLKO z żoną nie przynosi zaspokojenia, podobnie jak masturbacja . Potrzeba seksu z innymi kobietami przeszła już prawie w obsesjęi i facet nie kalkuluje, nie kombinuje, tylko mówi mówi co od lat leży mu na wątrobie, zakładając, że żona czuje podobnie. Błąd w interpretacji zachowania małżonki. Ona nie dojrzała jeszcze do realizacji, ona dopiero się zaczęła nakręcać.
                    • urquhart Re: Gadanie ze ślepym o kolorach 21.06.13, 08:41
                      Ja tu widzę znany schemat
                      W seksie z żoną nie ma erotyzmu.
                      Erotyzmem reklamują się i ociekają ogłoszenia par na portalach jak i droższych pań z odlotów wiec jest nadzieja że można go zaimportować pozostając lojalnym.
                      pl.wikipedia.org/wiki/Erotyka_(seksualizm)
                      Znam jakby podobny przykład od znajomych, pani się dała namówić, też miała takie fantazje, mąż myślał że to on jest macho, ale jak pani pokazała dzikość i biseksulny pazur to się przeraził, fiutek mu opadł i przez pół roku to przeżywał nie chcąc słyszeć o takich doświadczeniach więcej :)
                      • beyon do włascicielki posta głównego ;-) 21.06.13, 10:16
                        Najpierw wyjaśnienie , kretynizmem jest wchodzenie w swing kiedy po prostu ruchac sie chce, wybaczcie dosadne słowa ale innych tu nie znajduje.W taka zabawę można wchodzic kiedy , małżonkowie uwielbiają seks ze soba , kreci "jego" widok swojej drugiej połowy w objeciach innego mężczyzny i vice versa, ją musi jakrac nie miłosienie kiedy on robi to z obca kobietą , inaczej ręka noga mózg na ścianie. Mężu włascicielki posta , z tym co powiedziałeś swojej połowicy, przesrałeś sprawę dokumentnie , daje ci słowo ona ci tego nigdy nie zapomni, wiem co mówię jestem kobietą.
                        Włascicielko posta szczerze ci współczuje , jesteś w patowej sytuacji, rozwiązania nie ma, chyba trzeba sie pogodzic z tym ze związek od dawna ostro kuleje , a teraz wielkimi krokami chyli sie ku upadkowi
                        Moze nie powinnam ale polecam w blogu który pisze mój mąż dwa wątki BHP i lekcja matematyki
                        • kag73 Re: do włascicielki posta głównego ;-) 21.06.13, 10:39
                          Ale widzisz, beyon, u nich juz sie stalo i co teraz? Musztarda po obiedzie:(
                          • beyon Re: do włascicielki posta głównego ;-) 21.06.13, 10:45
                            No teraz to juz dupa, niby to tylko słowa i do niczego nie doszło. Ale jak pójda w swing to źle to sie skończy , bo to nie od tego sie zaczyna i nie w takim układzie, jak sprawe zostawia , to ona zawsze bedzie myślała że on ja zdradza na boku, a co gorsze przy każdym seksie , w głowie bedzie świdorwała jej myśl, ze on wcale nie ma na nią ochoty. Przesrane ;-)
                      • jesod Ja tu widzę znany schemat 21.06.13, 11:24
                        urquhart napisał:
                        > Ja tu widzę znany schemat
                        > W seksie z żoną nie ma erotyzmu.

                        Ja też tu widzę znany schemat.
                        W seksie z żoną nie ma miłości, wbrew zapewnieniom, że jednak jest. Ale na tej płaszczyźnie to raczej sobie nie pogadamy....
                        • kawitator OT do jesod 21.06.13, 12:29
                          Czy ty nie jesteś przypadkiem straszą bardziej przez życie doświadczoną siostrą Mujerki (mujer_bonity)
                          Cuś mi tak się bardzo podobne zdajecie
                        • hello-kitty2 Re: Ja tu widzę znany schemat 21.06.13, 19:12
                          jesod napisała:

                          > urquhart napisał:
                          > > Ja tu widzę znany schemat
                          > > W seksie z żoną nie ma erotyzmu.
                          >
                          > Ja też tu widzę znany schemat.
                          > W seksie z żoną nie ma miłości, wbrew zapewnieniom, że jednak jest. Ale na tej
                          > płaszczyźnie to raczej sobie nie pogadamy....

                          A co ma seks do milosci? Mezczyzna, ktory ma ochote przeleciec inna kobiete nie kocha? To co nie ma milosci? Bo nie znam mezczyzny, ktory nie mialby nigdy ochoty, zeby przeleceic innej. Czy Ty sie oklamujesz, ze jednak ten, z ktorym jestes na pewno nigdy nie chcial?
                    • sea.sea Re: Gadanie ze ślepym o kolorach 21.06.13, 11:03
                      > Proponuję zwrócić uwagę, że pan nigdzie nie stwierdził, że seks z żoną nie jest
                      > satysfakcjonujący.
                      > Seks TYLKO z żoną nie przynosi zaspokojenia,

                      W którymś z wszechświatów alternatywnych istnieje seks który satysfakcjonuje, mimo że od pięciu lat nie przyniósł zaspokojenia? Bo w moim nie istnieje...
                      • niezapominajka333 Re: Gadanie ze ślepym o kolorach 21.06.13, 13:17
                        Panu Mężowi masturbacja również nie daje zaspokojenia, mimo że wielu facetów w ten sposób zaspokaja poligamiczne ciągoty, a są i tacy, jak protein.spill, którzy osiągnęli w tym mistrzostwo :)

                        "...Przede wszystkim seks ze soba, o ile sie do tego przylozyc, daje wiecej i glebszych orgazmow. W pojedynczej poltoragodzinnej sesji moge miec 10 sub-orgazmow i jeden finalny, ktory "urywa leb"..."

                        Pan ma duże potrzeby, seks z żoną i jechanie na ręcznym nie sprawia, że przestaje mieć ochotę na inne kobiety, wręcz odwrotnie.
                        • kag73 Re: Gadanie ze ślepym o kolorach 21.06.13, 15:04
                          "Pan ma duże potrzeby, seks z żoną i jechanie na ręcznym nie sprawia, że przestaje mieć ochotę na inne kobiety, wręcz odwrotnie."

                          Nie sadze, ze to kwestia "duzych potrzeb", bo wtedy moznaby czesciej na recznym, czesciej z zona itd. On ma skonkretyzowana potrzebe seksu z jeszcze inna kobieta. Bo moze to wlasnie dla niego jest urozmaicenie a moze chodzi o to, ze przegapil, nie pobzykal kiedys tam kilku kobiet, teraz ma wrazenie, ze cos stracil. Nudzi mu sie ciagle z ta sama...stad chcialby wreszcie z inna.
                          • marek.zak1 Re: Gadanie ze ślepym o kolorach 21.06.13, 15:17
                            Zgodnie z pytaniem, jaka jest najlepsza żona? - ,,Ładna, głupia i cudza"
                  • hello-kitty2 Re: Wychodza paniom wlasne strachy :) 21.06.13, 19:01
                    kag73 napisała:

                    A w koncu, w zaleznosci od odczuc i oczekiwan rozstac sie, skoro zabr
                    > aklo satysfakcji seksulanej i jedna ze stron tak bardzo z tego powodu cierpi a
                    > druga nie potrafi wyobrazic sobie zycia bez wylacznosci seksualnej w zwiazku.

                    Jak to druga strona "nie potrafi wyobrazic sobie zycia bez wylacznosci seksualnej w zwiazku"? A skad sie wzial taki wniosek? Przeciez skoro zona rozwazala swing, malo tego wyrazila na niego zgode, zanim doszlo do 'wylewnosci' meza tzn, ze spokojne wyobraza sobie zycie bez wylacznosci seksualnej. No chyba, ze jej sie wydawalo albo klamala. Jak czytam wypowiedzi pan w tym watku to mam nieodparte wrazenie, ze pisza o sobie, a nie o tej pani i tej konkretnej sprawie :) Wychodza paniom wlasne strachy :)
                    • kag73 Re: Wychodza paniom wlasne strachy :) 21.06.13, 19:43
                      > Jak to druga strona "nie potrafi wyobrazic sobie zycia bez wylacznosci seksualn
                      > ej w zwiazku"? A skad sie wzial taki wniosek? Przeciez skoro zona rozwazala sw
                      > ing, malo tego wyrazila na niego zgode, zanim doszlo do 'wylewnosci' meza tzn,
                      > ze spokojne wyobraza sobie zycie bez wylacznosci seksualnej. No chyba, ze jej s
                      > ie wydawalo albo klamala. Jak czytam wypowiedzi pan w tym watku to mam nieodpar
                      > te wrazenie, ze pisza o sobie, a nie o tej pani i tej konkretnej sprawie :) Wyc
                      > hodza paniom wlasne strachy :)

                      Jak dla mnie to ta pani nic nie podpisala, dopiero "rozwazala", miedzy tym rozwazaniem a czynami to jeszcze dluuga droga i nic pewnego. Zwlaszcza jak ludzie na tezezwo zaczynaja sie zastanawiac czesto wychodzi im, ze nie. Tak mysle.
                      • beyon Re: Wychodza paniom wlasne strachy :) 21.06.13, 19:54
                        To zupełnie co innego rozmwaiac o swingu , planowac, chceć, ale sytuacja sie zmnienia , kiedy widzisz ze to nie pożądanie do siebie, pcha kogoś do takiej zabawy tylko własna metematyka i chęc ugranie swojej sprawy. Pan mąż chciał załatwic własna sprawe , w swingu trzeba przede wszystkim myslec o swoim partnerze w tym wypadku żonie, a dopiero potem o sobie. Bo jesli tak nie jest to po prostu zdrada.
                        • hello-kitty2 Re: Wychodza paniom wlasne strachy :) 21.06.13, 20:42
                          beyon napisała:

                          w swingu trzeba przede wszystkim myslec o swoim partnerze w t
                          > ym wypadku żonie, a dopiero potem o sobie. Bo jesli tak nie jest to po prostu z
                          > drada.

                          No to to mozna rowniez powiedziec w druga srtone. Wiec nie jest to prawda. Mysle, ze najlepiej jest myslec o sobie i na sobie sie skupic podczas podejmowania decyzji tzn. pani zamiast myslec co on z tego bedzie mial powinna najpierw pomyslec: co ja z tego bede miala. Jeszcze sie moze okazac, ze bedzie miala z tego wiecej niz on wiec wtedy ten problem, ktory tutaj omawiany stanie sie drugorzedny. Natomiast jesli faktycznie nie widzi zadnej przyjemnosci z tego swingu dla siebie, a tylko zagrala 'bohaterke' to faktycznie ma teraz problem.
                        • jesod To zupełnie co innego rozmawiać 21.06.13, 20:58
                          beyon napisała:
                          > To zupełnie co innego rozmwaiac o swingu , planowac, chceć,

                          Rozmawiać to zupełnie coś innego niż w efekcie rozmowy poważnie zaplanować, a następnie wprowadzić plan do realizacji.
                          Rozmowa może oznaczać jedynie jakąś formę fantazjowania bez ostatecznej pewności i przekonaniu o wprowadzeniu tej fantazji do rzeczywistości, ale... cała reszta bardziej dotyczy już rzeczywiście chcieć i działać w tym kierunku.
                      • hello-kitty2 Re: Wychodza paniom wlasne strachy :) 21.06.13, 20:49
                        kag73 napisała:

                        > Jak dla mnie to ta pani nic nie podpisala, dopiero "rozwazala", miedzy tym rozw
                        > azaniem a czynami to jeszcze dluuga droga i nic pewnego. Zwlaszcza jak ludzie n
                        > a tezezwo zaczynaja sie zastanawiac czesto wychodzi im, ze nie. Tak mysle.

                        Nie rozwazala, zgodzila sie. Przypominam, ze obie pytalysmy ja dlaczego sie zgodzila. Wiec nie ma teraz, ze moze, ze rozwazala. Jak zgodzilas sie jak Cie facet prosil o reke to wyszlas za maz czy powiedzialas, ze Ty tylko rozwazalas? :) Zgoda znaczy zawarcie umowy. Slowo ma wartosc. Dobra oczywiscie, ze kazda umowe mozna zerwac w kazdej chwili ale nazywajmy rzeczy po imieniu: zgodzila sie, a potem sie wycofala. I dobrze niech robi, jak sie jej podoba. Nie potrzeba tego usprawiedliwiac. Ma prawo wycofac sie.
                        • sea.sea Re: Wychodza paniom wlasne strachy :) 21.06.13, 21:52
                          Tyle, że jak napisała Boginka - pani się zgodziła, bo myślała, że jest to OPCJA na WSPÓLNĄ, przyjemną przygodę. A się okazało, że po pierwsze: nie ma opcji, bo jest przymus, a po drugie - wskutek dodatkowych zwierzeń męża wyszło na to, że pierwszoplanowa nie jest wspólność i urozmaicenie ich związku, tylko jego osobisty imperatyw spuszczenia sobie z krzyża w nieznajomej - który i tak by zrealizował bo tak go ciśnie, a swing mu daje możliwość realizacji za zgodą i na legalu.
                          • triss_merigold6 Ściana 22.06.13, 08:52
                            Jednak żenada. Mieszczańska znudzona para z długim stażem naoglądała się filmów, naczytała i popłynęła na % ze zwierzeniami i wzięło i się posypało. Jeśli nawet zrealizują ten swing, to będzie im jeszcze gorzej.
                            Pan... cóż... bez wyobraźni. Jak go tak cisnęło, to mógł tradycyjnie bzyknąć w agenturze parę razy czy zaliczyć jakieś hostessy. Ale nie, musiał nowocześnie i szczerze opowiedzieć żonie. A ta, pani z jedynym partnerem w życiu, poczuła się werbalnie wyzwolona i gotowa na publiczne bzykanie z obcymi ludźmi. Ściana.
                            • urquhart Re: Ściana 22.06.13, 09:01
                              triss_merigold6 napisała:

                              > Jednak żenada. Mieszczańska znudzona para z długim stażem naoglądała się filmów
                              > , naczytała i popłynęła na % ze zwierzeniami i wzięło i się posypało. Jeśli naw
                              > et zrealizują ten swing, to będzie im jeszcze gorzej.

                              Szczerość to naiwność? :)
                              Powini wyszaleć się za młodu i nie zawracać wzajemnie głowy? :)

                              __________________________________
                              Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. (Majka Jaworska)
                              • triss_merigold6 Re: Ściana 22.06.13, 09:21
                                Bezwzględna szczerość w takich kwestiach to najczęściej głupota. Za starzy są trochę żeby tłumaczyć się naiwnością.
                                Tak, powinni byli wyszaleć się za młodu. IMO wtedy jest bardziej odpowiedni moment na eksperymenty, nawet jak źle się skończy, to zaboli mniej.
                                I serdecznie odradzam swing ze stałym wieloletnim partnerem/mężem, to zawsze źle się kończy nawet jeśli w trakcie jest fajnie i strony są zgodne w kwestii powtórek. Jeśli już, to w układach niezobowiązujących, na luzie emocjonalnym. Mam porównanie, żeby nikt mi nie zarzucił teoretyzowania.
                                • hello-kitty2 Re: Ściana 22.06.13, 10:24
                                  triss_merigold6 napisała:

                                  > I serdecznie odradzam swing ze stałym wieloletnim partnerem/mężem, to zawsze źl
                                  > e się kończy nawet jeśli w trakcie jest fajnie i strony są zgodne w kwestii pow
                                  > tórek. Jeśli już, to w układach niezobowiązujących, na luzie emocjonalnym. Mam
                                  > porównanie, żeby nikt mi nie zarzucił teoretyzowania.

                                  Ale Twoje doswiadczenia sa nadal wyrazem wylacznie Twoich 'ograniczen'. To, ze my do czegos nie jestesmy zdolni nie znaczy, ze inni tez nie. A pisalas, ze nadal pozwalasz sie regularnie 'zmasakrowac' jakiemus sadystowi obok stalego zwiazku na legalu i to dziala, tak? Wiec jednak, jak ktos sie nie wyszalal za mlodu to nie wszystko stracone, co? Czy myslisz, ze w tym konkretnym przypadku jednak tak? Dopytuje, bo spodziewalam sie od Ciebie jednak jakiegos cienia nadziei dla nich, no :)
                    • jesod Re: Wychodza paniom wlasne strachy :) 21.06.13, 20:51
                      hello-kitty2 napisała:
                      > Wychodza paniom wlasne strachy :)

                      Hi...hi... hi... A można wiedzieć przed czym? :)
    • twojabogini Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 21.06.13, 12:27
      W takiej sytuacji powiedziałabym - nie. Jak ktoś wyżej napisał - punktem wyjścia do swingu jest moment, kiedy partnerzy uwielbiają się nawzajem i po prostu chcą poszerzyć swoje wspólne doświadczenie seksualne. Wejście w swing w momencie, gdy przynajmniej dla jednego z małżonków jest to sposób na ucieczkę od subiektywnie odczuwanej nudy seksualnej i sposób zrealizowania pożądania ukierunkowanego na zewnątrz związku - to zapowiedź katastrofy.

      To co na tym etapie warto zacząć - to pracę nad satysfakcjonującym seksem w związku. Jestem osobą roboczo nazwijmy "mulitiseksualną", przez większość życia prowadziłam intensywne życie seksualne z wieloma osobami. Świadomie zdecydowałam się na związek monogamiczny i tego się trzymam - i jestem zadowolona. Jest wiele sposobów na to, aby czerpać satysfakcję seksualną ze związku monogamicznego i nie mieć wyrzutów sumienia, ani nie obwiniać partnera, gdy fantazja lub pożądania zawodzi w inne rejony, a potraktować to jako element własnej sfery seksualnej.
      Mimo swojej multiseksualności - nie jestem gotowa (i być może nigdy nie będę) do swingowania razem z mężem. Zazdrość, chęć posiadania wyłączności seksualnej na partnera to silne i mocne uczucia.
      Nie jest dobrze, gdy pojawiające się zupełnie naturalne fantazje i pożądanie skierowane do innych osób są pielęgnowane przez jednego z partnerów, a chęci przekuwane są na czyny. Jeszcze gorzej, gdy za pojawienie się naturalnych fantazji i pragnień obwinia się partnera, nudę w łóżku i jeszcze twierdzi, że przecież wszyscy naokoło swoje fantazje realizują i tylko udają wiernych.

      Rozjechaliście się: dla ciebie swing miał być wspólną przygodą, dla twojego męża - sposobem na zrealizowanie pragnień, które nie mają związku z tobą, za to starannie są przez niego pielęgnowane od przynajmniej 5 lat. Wystarczy jedno krótkie - nie. I podjęcie pracy nad seksualnością w związku.

      Do męża: nie chodzi nawet o złe rozegranie, tylko o nie taką motywację. Argumenty tupu mam fiuta, to mi staje są naiwne. Mam cipkę, to mi wilgotnieje - w przeróżnych sytuacjach oraz w reakcji na różne osoby i sytuacje. Nie nakłaniam jednak męża do tego, żeby pozwolił mi na zdradę pod pozorem wspólnego swingowania, stosując przy tym (prawdziwe poniekąd) argumenty, że wiele kobiet nie ogląda się na mężowską zgodę, tylko nawiązuje romanse, jeździ na wakacje do Egiptu z koleżankami itp. Chcąc być wobec żony w porządku - nie masz innego wyjścia niż samodzielnie wycofać propozycję swingu - oraz zmienić swoje podejście i kierunek pożądania, tak aby stworzyć/odnowić silną więź seksualną i satysfakcję w związku. Wbrew pozorom fiutem, cipką i pożądaniem da się świadomie kierować.




    • potwor_z_piccadilly Re: Fellini już to przerobił 21.06.13, 17:04
      i stworzył "Amarcord".
      Streszczenie sceny.
      Wujka z domu wariatów na majówkę zabrali. Ktoś nie upilnował i stało się. Wujek zadbawszy o dobrą pozycję obronną (kamienie - czytaj amunicję, zawsze miał w kieszeniach), począł domagać się kobiety.
      Jedynie dziadek zrozumiał, i użalił się nad biedakiem. Nawet niedwuznacznym gestem pokazał jak to on w młodości z kobietami sobie poczynał.
      www.youtube.com/watch?v=Au02p8huOuU
      Ty mężu rozglądnij się za jakimś drzewem i głośno pomanifestuj "viglio che le donne".
      Może się uda.
      W filmie na widok siostrzyczek ze szpitala, potrzebowski wuj, zlazł z drzewa jak trusia. Może i tobie trafią się jakieś siostrzyczki. Pomyśl, bo to może być tańsza opcja od jarmarczenia walorami swojej połowicy.
      Kto wie ?
      Pozdrawiam.
      • romek987 Re: 22.06.13, 13:06
        Dla mnie najzabawniejsze jest to,ze kochający maz wyznaje zonie za pomocą portalu,iz mu staje widzac inne babki.Tak wiec zonka jest takim samym obiektem seksualnym jak i co druga babka na ulicy.A gdzie inne, wyższego rzedu odczucia,emocje i wiezi?????
        Gdzie jest ta milosc???Tak się obnarzyc,strzelil sobie w kolano i rozwalil związek na całego.
        Nie zna psychiki kobiet,przeciez zona mu tak latwo tego nie zapomni.Bedzie się z tym gryzła przez wiele lat,o ile dadza rade być ze sobą.Niby inteligentny facet,a taki naiwny.
        • kag73 Re: 22.06.13, 14:26
          romek987 napisał:

          > Dla mnie najzabawniejsze jest to,ze kochający maz wyznaje zonie za pomocą porta
          > lu,iz mu staje widzac inne babki.Tak wiec zonka jest takim samym obiektem seksu
          > alnym jak i co druga babka na ulicy.A gdzie inne, wyższego rzedu odczucia,emocj
          > e i wiezi?????
          > Gdzie jest ta milosc???Tak się obnarzyc,strzelil sobie w kolano i rozwalil zwią
          > zek na całego.

          Te inne "wyzszego rzedu odczucia i wiezi" sa tu, ze mimo, ze mu staje na widok co drugiej na ulicy, konsumpcja odbywa sie w domu, bo jak do tej pory, mimo "chcicy" na inne, w bok nie poszedl.
          Fakt jednak, ze zonie po nic to wiedziec, zyc nie pomaga, uczuc pozytywnych i emocji nie wyzwala a tylko schrzanil zonie caly wieczor, co najmniej.

    • yoric Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 22.06.13, 14:37
      Dla mnie wyjątkowo niepokojące są wypowiedzi paru Pań, a mówiąc wprost Jesod i Stary, a najbardziej niepokojący jest element agresywno-wojowniczy tych wypowiedzi, a mówiąc wprost jest to zwykłe chamstwo.

      I też widzę tu stary schemat.

      Mianowicie wydzielenia pewnej sfery tematów, wokół których budowany jest pas ochronny. Jak w kiepskiej polisie ubezpieczeniowej - szczerość obejmuje wszystko*
      * oprócz przypisów, gdzie znajduje się cała gama wyłączeń.
      Pewne problemy stają się nietykalne i cudownie znikają z horyzontu: nie wolno ich próbować rozwiązać, nie wolno o nich mówić, jedyne co wolno to zamieść je pod dywan.

      Zostało tu wykazane, że takim tematem jest figura partnerki. Jak ci się nie podoba, to twój problem; mówienie o tym jest zakazane, chyba że w taki sposób, żeby się nie domyśliła, np. że martwisz się o jej zdrowie. Tak samo wygląda problem pociągu do innych i ew. otwarcia związku.

      Tu dotykamy kwestii z wątku Kotoshi obok, tj. szkodliwych stereotypów, które wtłacza w nas kultura. Wizja niektórych Pań jest taka, że podpis na akcie małżeństwa kupuje im gwarancję nie tylko na zaangażowanie materialne, emocjonalne, ale i seksualne partnera, tj. skoro wziął ślub, to zobowiązał się, że będę go pociągać seksualnie, i że pociągać go będę tylko ja. Jeśli tak się nie dzieje, to z nim jest coś nie tak - problem ma on, winny jest on. Ja to widzę jako uzurpację i bardzo groźną próbę zdefiniowania a raczej zakłamania pewnych kwestii w sposób sobie wygodny.
      • rekreativa Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 22.06.13, 15:04
        Yoric, co innego jest wiedzieć o czymś, a co innego słyszeć to od osoby, na której Ci zależy.
        Ja np. wiem, że żadna ze mnie modelka, ale gdyby mi partner powiedział wprost: jestes brzydka, to byłoby mi zajebiście przykro i zastanawiałabym się, dlaczego mi tak mówi? Bo przecież jedyny skutek jest taki, że mnie zranił.
        Podobnie z tym, że inne osoby nam się podobają. To oczywiste. Mamy oczy i uszy i reagujemy na atrakcyjnych ludzi. Mnie się zdarza zobaczyć fotke jakiegos super ciacha i się uśmiechnąć do siebie, albo sobie tam zamruczeć pod nosem :) Ale co innego to, a co innego, gdybym przy moim mężu te foty oglądała i się na głos zachwycała sugerując, że strasznie by mi się chciało z takim pokotłować w pościeli. No wytłumacz mi, czemu to by miało służyć?
        Naprawdę szczerość nie polega na tym, żeby ładować przykrości prosto z mostu. Chyba że zależy Ci na tym, bo rozpierniczyć związek, to wtedy owszem, możesz sobie ulżyć.
        I jeszcze raz podkreślę, to działa w obie strony. Pomyślmy, jak zareagowałby facet, gdyby usłyszał taki tekst, jak autorka wątku. No i co ten facet by wtedy zrobił, słysząc, że seks z nim juz sie kobiecie przejadł i aż ją cipka swędzi do innego fiuta? Zgodziłby się radośnie na swing? Śmiem wątpić.
        • kutuzow tematy tabu 22.06.13, 15:21
          Osobiście po tym wątku mam dokładnie takie same odczucia jak Yoric. Pewne tematy najwidoczniej są Tabu dla Pań.

          rekreativa napisała:

          > Yoric, co innego jest wiedzieć o czymś, a co innego słyszeć to od osoby, na któ
          > rej Ci zależy.

          rekreativa -Yoric ten temat dokładnie poruszał w wątku o nadwadze (Słoń w pokoju czy jakoś tak). Co z tego że kobieta wie że jest gruba, skoro nic z tym nei robi bo np. uważa że jej partner powinien ją kochać taką jaka jest. Czasami dopóki nie usłyszymy z ust partnera ostrzegawczego tekstu żyjemy w błogiej nieświadomości. Zobacz że tutaj autorka postu o swingu także myślała że "mają w miarę" życie erotyczne. Nie rozmawiali ze sobą o problemach i nagle gdy usłyszała szczerość jest w szoku.

          > Ja np. wiem, że żadna ze mnie modelka, ale gdyby mi partner powiedział wprost:
          > jestes brzydka, to byłoby mi zajebiście przykro i zastanawiałabym się, dlaczego
          > mi tak mówi? Bo przecież jedyny skutek jest taki, że mnie zranił.

          Widocznie dla niego jesteś piękna (każdy ma jakiś swój własny wzorzec tego co się podoba). Gdyby jednak powiedział Ci że jesteś brzydka to komunikat miałby trochę inny wydzwięk. Oznaczałoby że JUZ mu się nie podobasz. Czyli, że przestały działać różowe okulary. Lepiej o tym wiedzieć wcześniej -czy żyć w błogiej nieświadomości i nagle pewnego dnia doznać szoku niczym autorka?


          > Naprawdę szczerość nie polega na tym, żeby ładować przykrości prosto z mostu. C
          > hyba że zależy Ci na tym, bo rozpierniczyć związek, to wtedy owszem, możesz sob
          > ie ulżyć.

          Widzisz mam wrażenie, że skoro wg Ciebie szczerość może zniszczyć związek, to raczej świadczy to o słabości związku, a nie złowrogim działaniu szczerości.
          • zyg_zyg_zyg Re: tematy tabu 22.06.13, 15:34
            > Widzisz mam wrażenie, że skoro wg Ciebie szczerość może zniszczyć związek, to r
            > aczej świadczy to o słabości związku, a nie złowrogim działaniu szczerości.

            Tak mi się skojarzyło ;-)
            www.ur.pl/m/b47a962dc85097e7badf970407eef60b,12,0.jpg
            • prosty_facet Re: tematy tabu 22.08.13, 23:34
              zyg_zyg_zyg napisała:

              www.ur.pl/m/b47a962dc85097e7badf970407eef60b,12,0.jpg

              Uśmiałem się :-)
          • rekreativa Re: tematy tabu 22.06.13, 15:40
            Nie rozumiemy się.
            Nie chodzi o to, by udawać, że nie ma problemów, ale o to, by o problemach rozmawiać tak, żeby po pierwsze była szansa na pozytywne rozwiązanie, a po drugie: by niepotrzebnie nie ranić drugiej osoby, którą podobno kochamy.
            No naprawdę, co Ci da to, że powiesz partnerce: aleś koszmarnie utyła, zrób z tym coś, bo mi prawie nie staje, jak Cię widzę?
            Znasz jakiś przypadek, gdy po podobnym tekście kobieta skruszona leci na siłownię?
            Więc pytanie: chodzi Ci o to, by przysrać kobitce, czy o to, by jednak schudła trochę?
            Jeszcze raz powtórze: to nie jest kwestia zmilczenia i zamiatania pod dywan, to jest kwestia formy, w jakiej problem podrążymy.
            W omawianym wątku nie chodziło przecież wcale o swing, ale o to, że facet pragnie innych kobiet i to pragnienie jest na tyle dojmujące, że nie ma ochoty już się powstrzymywać.
            Więc gdyby naprawdę był szczery, jak postulujecie, to w ogóle by tematu swingu nie wprowadzał na tapetę, tylko oznajmił partnerce, że strasznie go ciągnie do innych i decydujmy, co z tym dalej. Przyzwolenie na skok w bok? Rozstanie? A może ten swing? Ale to w takiej kolejności byłoby naprawdę uczciwe.
            I jeszcze apropos oczekiwań do partnera, co yoric poruszył. Ja nie oczekuję, że mój mąż nigdy przenigdy nawet nie pomyśli o innej kobiecie. Ja oczekuję, że jednak o mnie będzie myślał najwięcej. I mam nadzieję, że jeszcze długo będzie miał ochotę na seks ze mną.
            W momencie, gdy tę ochotę straci, a nabierze na inną panią, to się rozstajemy, taki mamy układ. Nie jestem zwolenniczką idei, że związek ma trwać wiecznie.
            • yoric Re: tematy tabu 22.06.13, 17:08
              > Nie chodzi o to, by udawać, że nie ma problemów, ale o to, by o problemach rozm
              > awiać tak, żeby po pierwsze była szansa na pozytywne rozwiązanie

              moja teza jest taka, że to jest niemożliwe. To jest fajny postulat, ale jak go przetłumaczyć na rzeczywsitość, to brzmi tak: należy, owszem, poruszyc problem, ale tak, żeby go nie poruszać. Sama próba rozmowy rani uczucia, a więc jest niedozwolona. "Moje uczucia" - nioezależnie od ich autentyczności - stanowią w tym momencie doskonały materiał do budowy pasa ochronnego, w którym można się okopać i w zaciszu którego pewne rodzaje problemów w ogóle sobie ignorować.
          • jesod Tematy tabu 22.06.13, 15:48
            kutuzow napisał:
            > Osobiście po tym wątku mam dokładnie takie same odczucia jak Yoric. Pewne temat
            > y najwidoczniej są Tabu dla Pań.

            No, to przecież oczywiste.
            Możesz sobie czuć co chcesz, ja natomiast nie mam ochoty tłumaczyć się z tego, co napisałam, bo napisałam to - co czuję i mam do tego pełne prawo.
            Możesz mnie światowcu uważać za zacofaną i prymitywną osobę, bo napisałam o zachowaniu faceta to co myślę, czuję i uważam. Ale tego rodzaju szczerość i otwartość jest dla Ciebie widocznie TABU.

            Nie interesuje mnie Twój kit o naprawianiu związku, ponieważ zawsze uważałam i uważam nadal, że "w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz" a drugą równie ważną sprawą jest to, by się wzajemnie szanować i o ile coś wiesz na ten temat, to również dotyczy naszych uczuć.
            Możesz sobie swingować w swoim związku ile chcesz - to jest Twoja sprawa i Twoje upodobania. Możesz sobie nawet twierdzić, że z gówna da się bat ukręcić...
            Zgrzewa mnie to, bo moje pojęcie wartości związku widocznie różni się od Twojego. Zrozumiałeś?
          • kag73 Re: tematy tabu 22.06.13, 18:07
            kutuzow napisał:
            > Osobiście po tym wątku mam dokładnie takie same odczucia jak Yoric. Pewne temat
            > y najwidoczniej są Tabu dla Pań."
            A czy dla panow nie ma tematow Tabu?
            Spoko moglabym facetowi powiedziec, ze ma za malego i ze nic nie czuje? A czy moglabym powiedziec, ze mam ochote na seks z innym, bo inaczej zwariuje ciagle tylko sypiajac z nim jednym? Czy oby KAZDY facet zapial by z radosci i cieszy sie z mojej szczerosci?
            I natychmiast "otworzylby" zwiazek albo posezdl do klubu swingersow ze mna? A powinien, bo jak nie to zadzwonie po jakiegos zigolo.
            Czy jednak mamy: wszyscy sa rowni ale inni rowniejsi, bo facet to facet i che i musi a kobieta ma to zrozumiec, nie boczyc sie i sie na wszystko godzic? A co tam kobieta, przeciez ma domek i dziecko i emocje w glowie, zdzira, p..zda ja swedzi i innego jej sie zachciewa, niech idzie, ale do domu nie ma po co wracac. No, na dwoje babka wrozyla, nie?

            >
            • urquhart Re: tematy tabu 22.06.13, 18:11
              Nie masz ochoty albo fantazji na seks z kimś innym niż on?
              Nigdy nie rozmawiałaś o tym?
              • rekreativa Re: tematy tabu 22.06.13, 18:39
                Urqu, myślę, że tu nie chodzi o samo pojawienie się ochoty na kogoś innego niż partner/partnerka, bo to sie chyba każdemu w dłuższym związku zdarza, a o stopień nasilenia tej ochoty.
                Co innego pofantazjować o modelu z fotografii czy pięknej dziewczynie z pociągu, a potem o tym zapomnieć, a co innego odczuwać tak silną chęć na seks z inną osobą, że nas to frustruje i sprawia, że seks z obecnym partnerem/partnerką przestaje być satysfakcjonujący. Jeśli w tym drugim przypadku wyznamy drugiej stronie, co nas gryzie, to musimy się liczyć z reakcją negatywną: żalem, gniewem, rozgoryczeniem itp. Musimy się liczyć nawet z tym, że się związek rozwali.
                Oczekiwanie, że druga strona przyjmie to na klatę i poleci swingować, żeby partner mógł swobodnie w innej dziurze z krzyża spuścić jest co najmniej nie na miejscu.
                Tak samo facet nie przyjąłby spokojnie wyznania swej kobiety, że ją cipka swędzi do innych facetów i jeśli zaraz nie pójdziecie swingować, to ona normalnie zwariuje od tej chcicy na cudzego fiuta.
                Pamiętajmy o tym, że tego rodzaju szczerość niesie takie a nie inne konsekwencje.
                • urquhart Motywacja podejmowania tych zachowań bazuje 22.06.13, 19:39
                  rekreativa napisała:
                  > Urqu, myślę, że tu nie chodzi o samo pojawienie się ochoty na kogoś innego niż
                  > partner/partnerka, bo to sie chyba każdemu w dłuższym związku zdarza, a o stopi
                  > eń nasilenia tej ochoty.

                  Uważam że to demonizowanie tematu.

                  Motywacja podejmowania tych zachowań bazuje na chęci urozmaicenia
                  życia erotycznego, realizowania fantazji erotycznych bez kłamstwa i poczucia winy
                  względem partnera, który wyraża na to zgodę, dostarczenia nowych wrażeń w
                  związku, w którego centrum zdecydowanie pozostaje emocjonalna monogamia
                  traktowana jako wartość. Charakterystyka par „swingujących” pokazuje, że są to
                  osoby bardzo liberalne, postrzegające role płciowe w płynny (nie tradycyjny) sposób,
                  mniej zazdrosne o swoich parterów, będące w wieku średnim, mieszkające w dużych
                  miastach, postrzegające swoje życie jako satysfakcjonujące i ekscytujące oraz
                  posiadające dziesięcioletni staż w związku. Ciekawe jest, że nie pochodzą ze
                  środowisk patologicznych lub dysfunkcyjnych i posiadają wyższe wykształcenie.
                  Spośród par, które zdecydowały się na tę aktywność relacyjno-seksualną 62,6%
                  deklaruje, że swinging przyczynił się do polepszenia relacji partnerskich, 35,6%
                  uważa, że związek nie przeszedł żadnego przeobrażenia, a tylko 1,7% uważa, że z
                  powodu decyzji o tym niestandardowym zachowaniu seksualnym ich związek jest
                  mniej szczęśliwy (ibidem).
                  PRZEGLĄD TERAPEUTYCZNY NR 4/2008
                  www.general-files.com/download/gs5ef63ff7h32i0/Machaj_01.pdf.html
                  • rekreativa Re: Motywacja podejmowania tych zachowań bazuje 22.06.13, 19:57
                    A może powinieneś jeszcze raz, dokładnie przeczytać wypowiedzi autorki wątku i jej partnera?
                    Bo oni nie stanowią tej pary, o której traktuje Twój cytat.
                  • rekreativa Re: Motywacja podejmowania tych zachowań bazuje 22.06.13, 20:07
                    Poza tym o jakim demonizowaniu mówisz?
                    Czy faktycznie dla Ciebie wyznanie partnera po latach związku, że musi zacząć sypiać z innymi, bo od dawna już chodzi sfrustrowany, a seks z partnerką go nie satysfakcjonuje jest takie lajtowe?
                    • marek.zak1 Re: Motywacja podejmowania tych zachowań bazuje 22.06.13, 20:59
                      Lajtowe? Gdyby mnie żona powiedziała, że musi uprawiać seks z kimś innym, bo nie wytrzymuje, odpowiedziałbym, ,,skoro musisz, zrób to, ale w tym właśnie momencie rozstajemy się".
                      • rekreativa Re: Motywacja podejmowania tych zachowań bazuje 22.06.13, 21:01
                        No u mnie byłoby tak samo - rozstanie.
              • kag73 Re: tematy tabu 22.06.13, 21:39
                urquhart napisał:
                > Nie masz ochoty albo fantazji na seks z kimś innym niż on?
                > Nigdy nie rozmawiałaś o tym?

                Urqu, fantazje to fantazje, kazdy ma do nich prawo. Nie mowie mezowi czy albo o kim zadrzalo/zdarza mi sie fantazjaowac. Jego tez o to nie patam, on nie mowi. To nie moja sprawa, po co mi wiedziec? Sprawa prywatna. Nie interesuje mnie to.
                Nie jest mi taka szczerosc do niczego potrzebna. Wiec jak ktos nie pyta nie ma sie co wyrywac z opowiadaniem o nich. Nie widze takiej potrzeby, maz tez nie.
                Ochoty na seks z kims innym? Ja z tych, ktore sie wyszalaly w mlodosci, maz tez prawiczkiem nie byl. Zadowolona jestem z seksu z nim, nawet jak maz pozwoli na bzykanie sie z mlodymi ciachami, nie skorzystalam. Ja z tych, ktore stanowczo za duzo mysla zanim cos zrobia, rozwazaja... i mi wyszlo na nie, ale na szczescie nie zaluje:)
            • kutuzow Re: tematy tabu 22.06.13, 19:50
              kag73 napisała:
              > A czy dla panow nie ma tematow Tabu?
              > Spoko moglabym facetowi powiedziec, ze ma za malego i ze nic nie czuje?

              Kag, ale chyba skoro ma za małego to ma go od POCZĄTKU związku. Więc albo wcześniej sama siebie robiłaś w konia wmawiając sobie że to nie problem i teraz nagle to do Ciebie dotarło, albo cały czas był (i jest) za mały a Ty jesteś z nim dla innych względów (dzieci, kasa etc).
              Więc nadal jestem za tym żeby gość wiedział na czym stoi, bo skoro nic nie czujesz to duża szansa że się związek (a na pewno seks) i tak zaraz posypie.


              > A czy m
              > oglabym powiedziec, ze mam ochote na seks z innym, bo inaczej zwariuje ciagle t
              > ylko sypiajac z nim jednym? Czy oby KAZDY facet zapial by z radosci i cieszy si
              > e z mojej szczerosci?

              Każdy na pewno nie (choćby Marek na forum się odżegnuje od takich pomysłów). Co innego gdy powiesz tak facetowi który sam jest miłośnikiem swingu, myślę że może być całkiem zadowolony że się rozumiecie i możecie to realizować razem. Oczywiście jeśli na prawdę sam jest zwolennikiem wymiany, a nie kreci go tylko fantazjowanie o tym.

              > Czy jednak mamy: wszyscy sa rowni ale inni rowniejsi, bo facet to facet i che i
              > musi a kobieta ma to zrozumiec, nie boczyc sie i sie na wszystko godzic?

              Tylko że tutaj ona także chciała. Kitty nawet o tym pisała że Wy kobiety mocno osobiście odbieracie tą sytuację. Poza tym nikt nikogo do niczego nie zmusza - przecież mogą sobie powiedzieć że sorry ale ich potrzeby zaczynają się rozjeżdżać i być ze sobą czysto "oficjalnie" niczym Abrigado (z tego co na Forum nam opisywał mieszkał z żoną i dbał o nią i dziecko finansowo). Jedynie czego się nie da to udawać że wszystko jest cacy tak jak było do tej pory.

              • kag73 Re: tematy tabu 22.06.13, 21:24
                kutuzow napislal:
                > Tylko że tutaj ona także chciała. Kitty nawet o tym pisała że Wy kobiety mocno
                > osobiście odbieracie tą sytuację. Poza tym nikt nikogo do niczego nie zmusza -
                > przecież mogą sobie powiedzieć że sorry ale ich potrzeby zaczynają się rozjeżdż
                > ać i być ze sobą czysto "oficjalnie" niczym Abrigado (z tego co na Forum nam op
                > isywał mieszkał z żoną i dbał o nią i dziecko finansowo). Jedynie czego się nie
                > da to udawać że wszystko jest cacy tak jak było do tej pory."

                Szczerze powiedziawszy malo mnie ochodzi, co napisala kitty(sorry kitty), ja zwyczajnie probuje obiektywnie przedstawic sprawe i wczuc cie w sytuacje, to wszystko. Mylse, ze w takiej sytuacji zarowno kobiety jak i mezczyzni(zdecydowana ich wiekszosc) mieliby co lykac slyszac takie "wyznanie" od drugiej polowy. A jezeli Ty tego nie lapiesz, to mysle, ze zwyczajnie brak Ci wyobrazni. To moje zdanie.
                I niegdzie nie twierdze, ze ktos kogos do czegos zmusza...i jestem przekonana, ze tak czy inaczej predzej czy pozniej ogarna sytuacje, bo zycie toczy sie dalej. Rzecz jest dosc swieza, sporo przykrych emocji po stronie tej pani a ludzie tutaj pisza co im do glowy przychodzi.
                A ona sama musi sie najpierw pozbierac i przerobic to "wyznanie".

                > Kag, ale chyba skoro ma za małego to ma go od POCZĄTKU związku. Więc albo wcześ
                > niej sama siebie robiłaś w konia wmawiając sobie że to nie problem i teraz nagl
                > e to do Ciebie dotarło, albo cały czas był (i jest) za mały a Ty jesteś z nim d
                > la innych względów (dzieci, kasa etc).
                > Więc nadal jestem za tym żeby gość wiedział na czym stoi, bo skoro nic nie czuj
                > esz to duża szansa że się związek (a na pewno seks) i tak zaraz posypie.
                Jasne, gosc dowiedzial sie na czym stoi, juz wie. Pytanie tylko: przyjemnie mu, splynelo jak po kaczce czy jednak ma spierdolone popoludie i nie tylko. Myslisz, ze jutro bedzie z ochota chcial pojsc ze mna do lozka albo na swing? Hmm, nie jestem pewna:(

                >myślę że może być całkiem zadowolony że się rozumiecie i możecie to realizować razem. Oczywiście jeśli na prawdę sam jest zwolennikiem wymiany, a nie kreci go tylko fant
                > azjowanie o tym.

                Jasne, wtedy jak najbardziej. Ale myslisz, ze bedzie skakal do nieba kiedy dodam w drugim zdaniu, ze seks z nim od lat juz mnie nie satysfakcjonuje, bo obsesyjnie chce przesapc sie z kims innym. Nie poczuje sie troche jak pierdolniety mlotkiem w glowe?



                • kutuzow obłuda vs niewygodna prawda 22.06.13, 22:38
                  kag73 napisała:

                  > Mylse, ze w takiej sytuacji zarowno kobiety jak i mezczyzni(zdecydowana i
                  > ch wiekszosc) mieliby co lykac slyszac takie "wyznanie" od drugiej polowy. A je
                  > zeli Ty tego nie lapiesz, to mysle, ze zwyczajnie brak Ci wyobrazni. To moje zd
                  > anie.

                  Bo to jest efekt tego że gość czekał 5 lat jak sprawa nieźle się zaogni, aż nie wytrzyma i powie wprost. Zobacz że gdyby od razu zaczęli rozmawiać, to teraz nie byłoby tego problemu. To jak ze skaleczeniem. Nosisz nieopatrzone i z czasem zaczyna coś śmierdzieć spod bandaża- zakładasz nowy (na zewnątrz jest w miarę nieźle), ale to nie znaczy że problem minął. Z czesem wdaje się gangrena i już nie można udawać że nie mamy problemu.


                  > Jasne, wtedy jak najbardziej. Ale myslisz, ze bedzie skakal do nieba kiedy doda
                  > m w drugim zdaniu, ze seks z nim od lat juz mnie nie satysfakcjonuje, bo obsesy
                  > jnie chce przesapc sie z kims innym. Nie poczuje sie troche jak pierdolniety ml
                  > otkiem w glowe?

                  Tylko czy jak tego nie dodasz, to czy ten seks dla Ciebie nagle będzie super? Czy życie erotyczne się poprawi, czy może nadal będziesz coraz bardziej unikała czegoś co Cię nie kreci??? Nie lepiej wiedzieć w czym problem i spróbować naprawić niż żyć w błogiej nieświadomości i zgadywać np. czemu mój facet woli porno ode mnie?
                  • kag73 Re: obłuda vs niewygodna prawda 22.06.13, 23:10
                    "Tylko czy jak tego nie dodasz, to czy ten seks dla Ciebie nagle będzie super? Czy życie erotyczne się poprawi, czy może nadal będziesz coraz bardziej unikała czegoś co Cię nie kreci??? Nie lepiej wiedzieć w czym problem i spróbować naprawić niż żyć w błogiej nieświadomości i zgadywać np. czemu mój facet woli porno ode mnie?"

                    To nie jest odpowiedz na moje pytanie o konkretne odczucie w pierwszej chwili.
                    Do tego, to ja kobieta nie mam satysfakcji z seksu z nim, bo koniecznie chce z kims innym a Ty mieszasz w to, ze np. facet woli porno.

                    > Bo to jest efekt tego że gość czekał 5 lat jak sprawa nieźle się zaogni, aż nie
                    > wytrzyma i powie wprost. Zobacz że gdyby od razu zaczęli rozmawiać, to teraz n
                    > ie byłoby tego problemu. To jak ze skaleczeniem. Nosisz nieopatrzone i z czasem
                    > zaczyna coś śmierdzieć spod bandaża- zakładasz nowy (na zewnątrz jest w miarę
                    > nieźle), ale to nie znaczy że problem minął. Z czesem wdaje się gangrena i już
                    > nie można udawać że nie mamy problemu.

                    No 5 lat temu to on myslal, ze mu przejdzie a tymczasem sie pogorszylo:( Co nie zmienia faktu, ze i 5 lat temu bylby to zapewne dosc powazny problem i moze 5 latemu tez dalby sie poniesc emocjom i zachwytu, ze zona godzi sie na swing, dopowiedzialby znowu cala reszte. Kto wie.
                    Jezeli zalezy im na byciu razem, to moze powinni zaryzykowac i wpuscic do zwiazku osoby trzecie. To nie musi byc swing, moze nawet lepiej, zeby nie byl, moze lepiej kazdy sobie. Jedyny plus, ze maz rowniez zonie daje swobode sypiania z kims innym. Ona moze zechciec lub nie i tolerowac lub nie, ze on chce sypiac z kims innym. Jezeli tolerowac nie chce...hmm...zabronic mu nie moze i jednoczesnie zyc ze swiadomoscia, ze on taki nieszczesliwy bzykajac tylko ja, najwyzej wyciagnac konsekwencje.
                    Albo wlasnie dopuscic innych partnerow/partnerki, moze bedzie dobrze a jak sie rozpieprzy to sie zozpieprzy i tyle.
                    • kag73 Re: obłuda vs niewygodna prawda 22.06.13, 23:11
                      P.S. Moze tez stwierdzic, ze sie na to nie pisze i rozstac sie od razu.
      • jesod Dla mnie to wyjątkowo 22.06.13, 15:29
        yoric napisał:
        > Dla mnie wyjątkowo niepokojące są wypowiedzi paru Pań, a mówiąc wprost Jesod i
        > Stary, a najbardziej niepokojący jest element agresywno-wojowniczy tych wypowie
        > dzi, a mówiąc wprost jest to zwykłe chamstwo.

        To straszne Robaczku, mam na myśli to chamstwo z mojej strony. Musisz sobie wziąć coś na uspokojenie, bo niewątpliwe zagłada świata jest już blisko... Powinieneś energicznie ostrzegać ludzkość przed tym, co nadchodzi - szczególnie ze strony takich kobiet jak jesod. Także weź się do roboty, bo czasu masz naprawdę mało.

        A tak, w ogóle to pachniesz mi małym dominantem, który chce wszystko kształtować na obraz i podobieństwo swoje.
        Nie pisz więc o moich wizjach, bo jesteś za cienki w uszach by się za mnie wypowiadać i wiedzieć jakie one naprawdę są. Niestety, nie siedzisz w mojej głowie, chociaż po ekstra kursie PUA może Ci się tak wydaje.
        Możesz sobie brać stronę faceta, który się tutaj wypowiedział, jako Twój idol. Dla mnie jednak jego zachowanie, jest zachowaniem zwykłego dupka.
        O! To, tak sobie napisałam, specjalnie dla Ciebie, żeby było jeszcze bardziej chamsko w kwestii biednego, niespełnionego ruchacza, który twierdzi, że kocha - lecz tak naprawdę swojej (?) kobiecie pokazuje: wynocha.
        A teraz możesz sobie popłakać nad upadkiem kobiet, które zamiast służyć mężczyźnie z radością na każde skinienie i spełniać bezwolnie każde jego marzenie tak się znarowiły.
        Mało tego, że takie są krnąbrne to jeszcze w rodzie męskim potrafią oddzielać ziarno od plew, pokazując przy tym swój gniew, nie godząc się na mydlenie oczu i wciskanie im kitu.
        Puapua Robaczku.
      • stary.dziadyga Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 22.06.13, 16:04
        > Dla mnie wyjątkowo niepokojące są wypowiedzi paru Pa

        Moze i mnie trochę poniosło, ale dla mnie podejście "mam fiuta więc bede taki i siaki" jest okrutne i nie mogę przejsć obok tego obojętnie. Wydaje mi się też że wielu osób, szczególnie Panów, wydaje się nie zauważać że tematem wątku nie jest sam swing a zachowanie męża autorki, które tak jak jej, nie podoba mi się, więc je krytykuję.

      • kag73 Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 22.06.13, 17:07
        "Mianowicie wydzielenia pewnej sfery tematów, wokół których budowany jest pas ochronny. Jak w kiepskiej polisie ubezpieczeniowej - szczerość obejmuje wszystko*
        * oprócz przypisów, gdzie znajduje się cała gama wyłączeń.
        Pewne problemy stają się nietykalne i cudownie znikają z horyzontu: nie wolno ich próbować rozwiązać, nie wolno o nich mówić, jedyne co wolno to zamieść je pod dywan.

        Zostało tu wykazane, że takim tematem jest figura partnerki. Jak ci się nie podoba, to twój problem; mówienie o tym jest zakazane, chyba że w taki sposób, żeby się nie domyśliła, np. że martwisz się o jej zdrowie. Tak samo wygląda problem pociągu do innych i ew. otwarcia związku. "

        Tu dotykamy kwestii z wątku Kotoshi obok, tj. szkodliwych stereotypów, które wtłacza w nas kultura. Wizja niektórych Pań jest taka, że podpis na akcie małżeństwa kupuje im gwarancję nie tylko na zaangażowanie materialne, emocjonalne, ale i seksualne partnera, tj. skoro wziął ślub, to zobowiązał się, że będę go pociągać seksualnie, i że pociągać go będę tylko ja. Jeśli tak się nie dzieje, to z nim jest coś nie tak - problem ma on, winny jest on. Ja to widzę jako uzurpację i bardzo groźną próbę zdefiniowania a raczej zakłamania pewnych kwestii w sposób sobie wygodny."

        Yoric, skup sie i postaraj wczuc sie w sytuacje. Nie ma zbyt wielkiej roznicy miedzy kobietami i mezczyznami. Owszem pan Starowicz twierdzi wprawdzie, ze mezczyzna, z racji na to, ze kobieta zyje tylko dla niego, moze ja nawet krytykowac, ale jezeli dostarcza emocji(tych duchowych) oczywiscie, to jest OK, to szafa gra, kobiecie wiecej do szczescia nie potrzeba, nawet orgazmu nie potrzebuje. Ale to jego zdanie.
        I teraz "pas ochronny i tematy tabu". Hmm, Twoim zdniem jest ich sporo jezeli chodzi o kobitey. A mezczyzni? Skoro taka szczerosc/wolnosc/otwartosc spoko mozna gostkowi powiedziec, ze : ma malego, za duzy brzuchol, ani grama miesni na klacie ani nigdzie indziej, ze jest bardzo kiepski w te klocki i chetnie chcialoby sie z innym, bo nuda i rutyna w lozku, no i poprzednicy i tak byli lepsi. WOW, alez to podnosci atmosfre! Teraz bedzie goraco!! A tu...d...pa, bo misiowi nie stanie, bo ona taka zolza, tak brzydko go potraktowala, no, popularne tutaj, WYKASTROWALA faceta. Kubusie biedne, oni tacy wrazliwi, ale kobietom chca opowiadac co im slina na jezyk przynosi i oczekiwac, ze beda sie chcialy z nimi pieprzyc trzy razy dziennie, anale, orale z polykiem i inne obecnie modne rzyczy. Dobre, ale tak to nie dziala.
        Podobny problem walenie konia przed porno i zaniedbywania zony, temat nie istnieje. A jak taka zona mowi spoko poszukam se kochanka albo rozwod, to on na to "rozwod, nigdy", czytaj w watku 3_rd (czy jak jej tam). Czyli co on mysli, ze skoro sie ozenil to ma zaklepane i zonka nadal bedzie sie cieszyc zyciem z nim, bo od czasu do czasu dostarcza jej emocji?Problem nie istnieje, jego zdaniem problemu nie ma.
        Tak bardzo ludzie sie od siebie nie roznia, wbrew pozorom.
        • yoric Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 22.06.13, 17:11
          > Tak bardzo ludzie sie od siebie nie roznia, wbrew pozorom.

          oczywiście.
          To jest argument "a u was biją Murzynów". I ja nie mówię, że nie biją.

          W tym co napisałaś, ani jeden argument nie pochodzi ode mnie.
          Ja się zgadzam, że jest symetria i problem dotyczy obu stron (nawet jeśli w innych dziedzinach).
          I w obu przypadkach jestem za rozmową i próbami rozwiązania.
          • kag73 Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 22.06.13, 17:16
            Owszem trzeba rozmawiac i szukac rozwiazan, ale, jak ladnie mawiaja Niemcy "Der Ton macht die Musik". Rozumiesz? Czyli zalezy co powiesz i jak powiesz, bo ludzie sa mocni, potrafia przelknac prawie wszystko, ale niestety czasami pozostaje gorzki posmak i tego trzeba byc swiadomym.
            • yoric Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 22.06.13, 21:16
              Tak, właśnie o tym mówię. Oficjalnie można rozmawiać o wszystkim, byle w odpowiedniej formie. Tylko jak się zagłębić, jaka to jest ta odpowiednia forma, to wychodzi na to, że nie ma. Pisałem o tym wyżej - można poruszać problem, ale tak, żeby go nie poruszać - wtedy jest ok.
              • rekreativa Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 22.06.13, 21:28
                Ok, może faktycznie w takim przypadku jak w tym wątku trudno by było podać treść w formie, która nie zaboli, więc bądźmy szczerzy do bólu.
                Ale właśnie, skoro już się decydujemy na szczerość, to wyobraźmy sobie jej konsekwencje i nie oczekujmy, że spłynie ona po partnerce jak woda po kaczce.
                Tymczasem mam wrażenie, że panowie sie wypowiadający mają za złe autorce wątku, że ją zabolało. No bo przecież cóz takiego się stało? On tylko powiedział, że chce ruchać inne baby, wielkie mi rzeczy...Powinna wziąć to na klatę i iść swingować, z pewnością będzie zajebiście.
                Jasne, niektórym parom swing wychodzi wręcz na dobre, ale nie w takiej sytuacji, gdy jeden partner przebiera aż nogami, żeby zamoczyć w obcej dziurze, a drugi, czy raczej druga czuje do niego żal, jest niepewna, może zazdrosna i w ogóle czuje się postawiona pod ścianą.
                Swing to ma być pieprz dla związku dwojga kochających się, pragnących się ludzi, a nie mniejsze zło dla kobiety, którą chce zdradzać partner.
              • kutuzow Prawda po 5 latach - propozycje forumowiczek 22.06.13, 22:43
                yoric napisał:

                > Tak, właśnie o tym mówię. Oficjalnie można rozmawiać o wszystkim, byle w odpowi
                > edniej formie. Tylko jak się zagłębić, jaka to jest ta odpowiednia forma, to wy
                > chodzi na to, że nie ma. Pisałem o tym wyżej - można poruszać problem, ale tak,
                > żeby go nie poruszać - wtedy jest ok.

                Pamiętam poprzedni wątek o nadwadze. Kombinacje w stylu że trzeba delikatnie wskazać na kwestie zdrowotne, trzeba wspierać, partner sam powinien ćwiczyć i w ten sposób motywowac, czyli wszystko tylko nie poruszenie sprawy wprost bo za delikatne.

                Ciekawy jestem jak tutaj w przypadku kiepskiego seksu (dla partnera), gdzie sytuacja ciągnie się od 5 lat nasze forumowe koleżanki by poruszyły ten temat. Czekam na propozycje. Pokażcie proszę że się da połączyć ogień z wodą -nie urazić partnerki ale jednocześnie wskazać na problem i jego skale.
                • kag73 Re: Prawda po 5 latach - propozycje forumowiczek 22.06.13, 23:16
                  Najpierw Ty, kutuzow, napisz jak mial rozmawiac i rozegrac problem 5 lat temu. Bo twierdzisz, ze powinien byl to zrobic juz 5 lat temu. Jak by sie dalo zrobic to wtedy.
                  Seks nie byl jest "kiepski", albo dla niego byl kiepski, bo on ma w glowie obsesyjne zyczenie seksu z inna kobieta.
                  • kutuzow Re: Prawda po 5 latach - propozycje forumowiczek 22.06.13, 23:24
                    kag73 napisała:

                    > Najpierw Ty, kutuzow, napisz jak mial rozmawiac i rozegrac problem 5 lat temu.
                    > Bo twierdzisz, ze powinien byl to zrobic juz 5 lat temu. Jak by sie dalo zrobic
                    > to wtedy.

                    Kag, przecież to forumowiczki piszą że takie kwestie to trzeba delikatnie załatwiać.
                    Czemu mnie pytasz jak to robić? Jak dla mnie to mógł o swingu wspomnieć 5 lat temu jak jeszcze nie miał takiego ciśnienia i byłoby delikatniej.

                • sea.sea Re: Prawda po 5 latach - propozycje forumowiczek 22.06.13, 23:33
                  No IMO przede wszystkim by wystarczyło po prostu zachować dla siebie informację, że od 5 lat seks z żoną go w ogóle nie cieszy - bo zdaje się autorka ma żal właśnie o to wyznanie, a nie o to, że męża kręcą inne kobiety i by chciał.

                  Ludzkość ma - stety lub niestety - silne parcie na wyłączność seksualną. Zgadzanie się na złamanie tej wyłączności nie jest takie proste - zwłaszcza jeśli kogoś nie kręcą klimaty cuckoldowe same w sobie, tylko zwyczajnie chce sobie puknąć coś świeżego. Jak wspomniałam, żeby się w to w ogóle bawić, należy zadbać o poczucie bezpieczeństwa partnera, o upewnienie go, że jest jedyny i niezastąpiony - bo inaczej zazdrość go zeżre nawet jeśli sam ma dyspensę na pójście na bok. Informacja "nasz seks od pięciu lat jest do dupy" w tym kontekście zabija to poczucie komfortu w związku i demotywuje, po prostu. Jak ona ma teraz walczyć z naturalną zazdrością patrząc jak jej małżonek zabawia się z inną? Czy fakt, ze ona też może z innym będzie wystarczającą rekompensatą? Zwłaszcza, że sama nie ma możliwości naprawienia ich wspólnego seksu - czy jak mąż zamoczy na boku, to mu się nagle seks z żoną znów zacznie podobać, ona się stanie świeższa w jego oczach?

                  p.s. mówię z pozycji osoby, która wie coś z autopsji o epizodach z osobami trzecimi w związku i której to akurat żadnej szkody nie przyniosło, wręcz przeciwnie
                  • kag73 Re: Prawda po 5 latach - propozycje forumowiczek 22.06.13, 23:38
                    "Jak ona ma teraz walczyć z naturalną zazdrością patrząc jak jej małżonek zabawia się z inną? Czy fakt, ze ona też może z innym będzie wystarczającą rekompensatą?"

                    Stad moja uwaga, ze moze warto/trzeba otworzyc zwiazek, ale niekoniecznie ma to byc swing a raczej kazdy sobie.
                    • sea.sea Re: Prawda po 5 latach - propozycje forumowiczek 22.06.13, 23:43
                      Ta, no ale co z ich wspólnym seksem? :) Bo jakby mnie mąż po takiej akcji (i skonsumowanym otwarciu związku) się zaczął nagle dobierać, to poważnie miałabym myślówę: czy mu cudem wróciła ochota na mnie, czy to po prostu dlatego, że musi koniecznie dziś zamoczyć, a aktualne świeże mięso nie odbiera jego telefonu :]
                    • rekreativa Re: Prawda po 5 latach - propozycje forumowiczek 22.06.13, 23:45
                      Tak, tylko że autorka gdzies wcześniej wspomniała, że sobie raczej nie wyobraża sytuacji, gdy mąż rucha na boku, a ona o tym wie.
      • protein.spill Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 23.06.13, 14:37
        Tam gdzie da sie wyczuc emocje w podejsciu do tematu tam zazwyczaj lezy jakis realny problem. Jako spokojny facet, ciesze kiedy czytam takie wypowiedzi, bo wiem na co uwazac we wlasnym zyciu.

        Bazujac na tym watku proponuje facetom (kazdemu osobno) przeanalizowac kilka definicji i twierdzen a potem upewnic sie czy one przystaja do ich zycia. Nastepnie zdobyc sie na uczciwosc wodec siebie i partnerki - i trzymac sie wnioskow, dopoki zycie nie kaze od nowa zweryfikowac tych definicji.

        W tej sytuacji przyjrzal bym sie rozumieniu slowa "szczerze", oraz twierdzeniu, ze "szczerosc jest jednym z fundamentow udanego zwiazku"

        "Szczerosc w zwiazku" rozumiem jako cos wiecej niz podawanie obietkywnych faktow. To jest podawanie tych faktow okraszone wlasnym stosunkiem emocjonalnym do nich. Komunikowac cos szczerze, to dzielic sie z partnerka calym procesem myslowo-emocjonalnym na jakis temat, najlepiej na biezaco, bez uprzedniego przygotowania sie do rozmowy (to by juz byl element wyrachowania).

        Nie wiem skad sie wzielo obiegowe przekonanie, ze szczerosc na kazdy temat, to jest cos pozytywnego albo pozadanego. Wystarczy pobyc w zwiazku pare lat, zeby zobaczyc, ze to jest nierealizowalna mrzonka i zrodlo rozczarowan (jak chocby wspomniany tutaj pociag facetow do poligamii). Wystarczy tez poczytac reakcje Pan na niemile dla nich tresci, zeby sobie wyrobic zdanie jaka jest wartosc prawdziwej szczerosci. Dla jasnosci - to jest moje prywatne zdanie, oparte o moje prywatne zycie. Jezeli ktos chce twierdzic cos przeciwnego, nie bede sie upieral ze to nieprawda dla tej osoby, ale swoich doswiadczen nie pozwole uniewaznic tym, ze brzydko wygladaja w druku.

        Moja rada do facetow, ktorzy jeszcze nie przekroczyli granicy, ktora przekroczyl maz zalozycielki tego watku: badzcie jak najdalej od "szczerych" rozmow. Jezeli interesuje was opinia zony na temat swingu - zacznijcie od malych testow, najlepiej bez uzycia slowa "swing". Wystarczy wspomniec cos na ten temat w kontekscie znajomych albo filmu, czy ksiazki, zeby wyczuc autentyczna opinie. W kontekscie "szczerej" rozmowy niejedna kobieta (i niejeden facet) zachowa sie tak jak dyktuje mu kultura. Powie to co ladnie i "dojrzale" brzmi. Nie ma sensu tracic czasu na rozmowy z ktorych plyna jedynie truizmy.

        Pulapka "szczerych" rozmow jest tez poziom emocji. Nie da sie niczego ustalic z tonaca w lzach i usmarkana osoba. Potem przez lata dziwisz sie "jak ja do cholery moglem sie zgodzic na ten shit w ktorym tkwie?" Odpowiedz - zgodziles sie, bo wlaczyl ci sie instynkt obrony, poczucie winy i caly ten kompleks uczuc, ktory sie wlacza na widok kobiecych lez.
    • yoric Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 22.06.13, 17:20
      Wbrew zapadającym tu wyrokom nie sądzę, żeby 'związek chylił się ku upadkowi'.
      W mojej ocenie - choć danych oczywiście jest mało - jest to jeden z bardziej pozytywnych przypadków tu na Forum. Obie strony mają do siebie szacunek, kochają się, chcą ze sobą rozmawiać. I do tego obie strony pragną siebie seksualnie, przynajmniej wbrew pozorom tak wynika z wpisów. Mają problem, który wydaje się większy przez to, że jest rozpatrywany na świeżo i na emocjach.
      Na taki ogląd, jaki mamy, ja tu widzę udany związek, w którym pojawił się problem. A przecież wszyscy dobrze wiemy, że udane związki zupełnie bez problemów to mit; z problemami można sobie radzić.

      Nie wkręcajmy ludziom, że jest gorzej niż jest.
      • kotoshi Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 22.06.13, 17:34
        yoric napisał:

        > Wbrew zapadającym tu wyrokom nie sądzę, żeby 'związek chylił się ku upadkowi'.
        > W mojej ocenie - choć danych oczywiście jest mało - jest to jeden z bardziej po
        > zytywnych przypadków tu na Forum. Obie strony mają do siebie szacunek, kochają
        > się, chcą ze sobą rozmawiać. I do tego obie strony pragną siebie seksualnie, pr
        > zynajmniej wbrew pozorom tak wynika z wpisów. Mają problem, który wydaje się wi
        > ększy przez to, że jest rozpatrywany na świeżo i na emocjach.
        > Na taki ogląd, jaki mamy, ja tu widzę udany związek, w którym pojawił się probl
        > em. A przecież wszyscy dobrze wiemy, że udane związki zupełnie bez problemów to
        > mit; z problemami można sobie radzić.
        >
        > Nie wkręcajmy ludziom, że jest gorzej niż jest.

        Jaki jest ten związek, nie wiem - ale zaczynam się domyślać, Yoric, że Ty lubisz czytać o tym, jak gdzieś (gdziekolwiek w jakiejkolwiek sytuacji) facet krytykuje kobietę ;)
        Aha, żeby nie było, że mi to w jakikolwiek sposób przeszkadza... To jest raczej zabawne, Yoric! :)
        • yoric Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 22.06.13, 21:02
          > domyślać, Yoric, że Ty lubisz czytać o tym, jak gdzieś... facet krytykuje kobietę ;)

          !? nie pomyślałem o tym, ale może i coś w tym jest

          a co do rzeczy, tj. rokowania na przyszłość, nie uważasz, że mam rację?
          • kotoshi Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 23.06.13, 12:02
            yoric napisał:
            > a co do rzeczy, tj. rokowania na przyszłość, nie uważasz, że mam rację?

            Co do rokowania na przyszłość (chodzi Ci chyba o związek z wątku), to owszem, uważam, że masz rację w tym zdaniu - cytuję "Wbrew zapadającym tu wyrokom nie sądzę, żeby 'związek chylił się ku upadkowi'"
            - bo jeśli dwie osoby organizują jak nastolatki taką „akcję” na forum, to znaczy, że coś chcą razem zdziałać, poza tym wiesz, jak to z nastolatkami: kłócą się i zaraz godzą ;)
            • alkudia Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 23.06.13, 23:50
              Witajcie,
              dziękuję za wszystkie Wasze wypowiedzi. Siedzę i czytam wszystkie posty.
              Dziękuję bardzo za wypowiedzi Kag 73, bardzo trafnie odebrała mnie i moje emocje i w ogóle bardzo do mnie trafia to co piszesz...
              Może jeszcze w uzupełnieniu bo kilka pytań po drodze się pojawiło
              - nie wydaje mi się żeby nam związek tak ostro kulał jak sugerują niektórzy, seks mimo tego wszystkiego też nie jest taki słaby jak tu padało, czuję się atrakcyjna, nie jestem zakompleksiona
              - że przegapiliśmy coś w młodości i że nie poszaleliśmy, zapewne tak, ale patrząc z perspektywy początku związku, gdzie mąż by moim pierwszym partnerem a ja byłam zakochana po uszy, czy powinnam na "trochę" się rozstać i pobzykać sobie bez ograniczeń? No wiadomo, że nie, tak wyszło no i tak jest, jakbym mogą cofną czas to może byłoby inaczej;)
              - jak ktoś pisał mąż nie wyznał mi na portalu, że "mu stoi na widok innych pań" wyznał mi to w rozmowie, na portalu to już sprawa wtórna
              Patrząc z perspektywy tych paru dni chyba wolę wiedzieć jak sprawy się mają niż nie wiedzieć, wolę taki wariant niż opisywany powyżej czyli jak ktoś to nazwał - wizyty w agenturze. Forma tego wszystkiego to oczywiście cały czas ciężki klimat.
              Pewnie, że najbardziej to bym chciała aby tak się nie czuł, no ale jest jak jest.
              Sprawa swingu odłożona;) Rozstania w sumie też.
              Zobaczymy co życie przyniesie
              pozdrawiam serdecznie
    • mimi0080 Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 24.06.13, 12:36
      www.filmweb.pl/film/%C5%9Awi%C4%99ta+czw%C3%B3rca-2012-667811
      obejrzyjcie ten film, rewelacyjny
      • prosty_facet Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 22.08.13, 19:55
        mimi0080 napisała:

        www.filmweb.pl/film/%C5%9Awi%C4%99ta+czw%C3%B3rca-2012-667811

        > obejrzyjcie ten film, rewelacyjny

        Już mam - rzuciłem okiem i zapowiada się nieźle ;-) - dzisiaj zobaczę całość ;-)
    • druginudziarz Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 16.04.14, 17:42
      deprel napisał(a):

      > Seks jest ważny , nawet w tym długim związku. Wiadomo,że czasami ciężko jest ut
      > rzymać namiętność ale warto jest próbować.
      > W moim związku z czasem również pożądanie nieco siadło ... Wtedy próbowaliśmy w
      > ypróbować niektórych gadżetów. Fajna okazała się Hiszpańska Mucha czyli SexElix
      > ir - wypróbujcie przy specjalnej okazji. Na moją żonę podziałało ;)

      Ja polecam kwas γ-hydroksymasłowy
    • nimwstaniedzien Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 29.11.14, 14:58
      nie ważne ile się ma lat i ile się jest w związku z drugą osobą, potrzeba tez bliskości z nią. To jest na pewno ważne, dużo na temat roli seksu w naszym życiu można znaleźć w książce intymnie rozmowy nie tylko o miłości. znajdziecie w niej dużo ciekawych informacji na temat roli seksu, wierności w związku.
    • pomorzanka34 Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 29.11.14, 16:04
      nie wiem chyba mam męską psychikę ale tez czasami bym tak chciała tylko mój M nie wyraża takiej aprobaty a wiec jak na razie mogę sobie tylko fantazjować
    • alkudia Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 29.11.14, 16:12
      Witam
      a skoro watek znów na górze to może mały upgrade...
      no więc Alkduia już pól roku po rozwodzie, a rok po rozstaniu
      pan mąż z nowa młodszą narzeczoną:)
      a swing? w zasadzie chyba miał być reanimacją ze strony pana męża
      i wszystkie żale męża że tylko z żonką i że już nie może to pobożne życzenia
      rzeczywistośc wyglądała inaczej
      bo mógł i chciał z koleżankami z pracy i nie tylko...
      no to takie podsumowanie, sama lubię czytac zakończenia różnych historii na forum więc pomyślałam że i ja napiszę
      pozdrawiam
      • kag73 Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 29.11.14, 19:27
        Alkudia i gratulowac czy laczyc sie w bolu? Jak sobie radzisz psychicznie/emocjonalnie?
        Jak doszlo do rozstania/rozwodu? Z czyjej inicjatywy, kto tego chcial?
        A kazdym razie trzymam kciuki za Twoja nowa przyszlosc i zycze najlepszego!
        • alkudia Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 30.11.14, 14:20
          Myślę, że raczej gratulować.
          Rozwód z mojej inicjatywy, ale tyle się zdarzyło/wyszło że chyba tylko ktoś bez odrobiny instynktu by w tym tkwił.
          Na koniec usłyszałam różne historie ze szczegółami więc to już była kropka nad i.
          Radzę sobie dość dobrze emocjonalnie, ale życiowo, finansowo bywa różnie jak to w takich sytuacjach.
          Natomiast były mąż mimo tego że poczul wiatr w żaglach i wolność chyba się pogubił i dryfuje od obwiniania mnie za wszystko do czasem lepszych faz...



          • 1lema1000 Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 30.11.14, 22:52
            To ja Ci gratuluję!!!!!!
            Udźwignęłaś to wszystko. I dość szybko załatwiłaś formalnie.
            Domyślam się, że dziecko jest z Tobą. I pewnie lepiej sobie radzisz emocjonalnie niż on, wolny facet otoczony obsesją lasek i..., niczym więcej.
            Alkudia, Ty wygrałaś tę bitwę! Czas wyleczy rany.
            A on został trafiony własną bronią - albo jej odłamkami.
            Dziękuję, że opowiedziałaś zakończenie tej historii.
            • alkudia Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 01.12.14, 00:41
              Dziękuję:)
              Tak myślę, że ogólnie udźwignęłam. Tak czuję,
              Emocjonalnie się już poskładałam do kupy.
              Oczywiście dziecko, pies , kredyt ze mną...

      • sabat.77 Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 04.12.14, 00:23
        Fuck, ale dran i klamca.
        Jak bym mial kase i mozliwosci, to bylbym taki sam :)
        • alkudia Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 04.12.14, 00:41
          Kasy za wiele podobno nie było potrzeba, a możliwości też się trafiały ;)
          • sabat.77 Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 04.12.14, 00:53
            Heh, tylko jakims cudem jednym sie trafiaja a innym nie.
        • ninek04 Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 04.12.14, 06:37
          sabat.77 napisał:

          > Fuck, ale dran i klamca.
          > Jak bym mial kase i mozliwosci, to bylbym taki sam :)

          Przeceniasz rolę kasy(chyba, że chodzi o dziwki) i możliwości(te są wszędzie).
          Na przeszkodzie, by być takim samym stoją tylko wewnętrzne zasady i przekonania, których granic nie jesteś w stanie przekroczyć. Natomiast, jako kokiet i to przez duże K sprawdzasz się doskonale.W tym doszedłeś do perfekcji.
    • 01ma-nia Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 03.12.14, 14:18
      Alkudia czyli ostatnie Twoje zdanie w poście zaczynającym z czerwca 2013, cyt."Aha dodam, że gość raczej z tych uczciwych i chociaż ta wierność wymuszona to nie sadzę, aby mnie już zdradził." było zupełnie nietrafione???????
      Zdradzał a Ty nie miałaś o tym pojęcia?????
      I żadnych podejrzeń??
      Sorki że tak dopytuję, ale ...
      • alkudia Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 04.12.14, 00:39
        Do pewnego momentu uczciwy, a później już nie.
        Hmm czy podejrzewałam? Raczej nie, przez wiele lat bywały różne sytuacje w których się sprawdził, po prostu ufałam, nie miałam potrzeby kontroli, mierzyłam własną miarką?
        A zdradzał nie z jedną babka, ale raczej z jakąs jedną czy druga koleżanką z pracy czy znajomą.
        A jak zaczelam podejrzewać, to w zasadzie już się wszystko posypało czyli jakimś ogromnym sprytem się nie wykazałam :)
        Efekt uboczny historii też jest taki, że zaufania do ludzi to już za wiele nie mam :)


        • 01ma-nia Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 04.12.14, 08:11
          Dużo przeszłaś.
          Nie dziwię się zupełnie, że brak Ci teraz zaufania.
          Trzymaj się ciepło.
    • bianka02 Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 03.12.14, 18:51
      alkudia przecztalam Twoj pierwszy post i trzy ostatnie...Wiele przeszlas.

      Dobrze ze napisalas jaki byl finisz tej historii ciekawa jestem czy ktos pamieta moja ;-)
      • 1lema1000 Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 03.12.14, 23:10
        bianka02, czy podasz linka?
        • bianka02 Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 04.12.14, 18:28
          Uuuu chyba nie podam linka schowalam sie w cudzym watku i nie pamietam w ktorym :-)
      • sabat.77 Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 04.12.14, 00:21
        No jasne, ja pamietam.
        • bianka02 Re: długoletni związek, seks, wierność, długie... 04.12.14, 18:30
          sabat i ja Twoja pamietam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka