d-77
24.10.13, 15:40
O jakiegoś czasu czytam to forum, aby znaleźć odpowiedź na nurtujący mnie problem.
Bardzo proszę o łagodny wymiar kary i pomoc, jestem zdołowana, niepotrzebne mi teraz złośliwe komentarze, czy tzw kopy w tyłek. Oczywiście głaski też nie, najlepiej jakieś trzeźwe spojrzenie, może podzielenie się doświadczeniem.
od ponad roku jestem w związku z pewnym mężczyzna, choć słowo 'związek" to pewnie za dużo - jak się chyba domyślacie, nie ma seksu.
Poznaliśmy się przez internet, portal randkowy. Hm, już na pierwszy rzut oka pomyślałam sobie o nim - podrywacz. Ale, że facet okazał się bardzo błyskotliwy, pomyślałam - ok, nigdy nie byłam z takim gościem, skoro on chętny, to czemu nie, spróbuję, może to będzie przygoda może czegoś się nauczę ;) (a ja mam opinię poukładanej, rozsądnej, itepe, itede, sami wiecie).
Zaczęło się. Okazało się, ze facet jest susper gościem, inteligentnym, z poczuciem humoru, świetnie tańczy, jest towarzyski, itd.
Oczywiście wiele kobiet w jego zyciu do tej pory, lubi kobiety, mówił o tym sam.
Nie przejmowałam się, bo w sumie ani razu nie pomyślałam o nim jako kandydacie na męża na przykład. ;)
Generalnie wspólny czas był super! Porozumienie totalne, intelektualne, emocjonalne, itd.
Po pewnym czasie wyznał , że kocha, itd.
Powiedział też, że nigdy nie spotkał kobiety która by go tak kręciła intelektualnie.
i do rzeczy - w czym problem? ano w seksie.
Od początku było dziwnie.
Od początku nie garnął się do całowania, przytulania, miziania, jedyne co, to trzymanie za rękę.
No i pierwszy seks, niby ok, ale miałam wrażenie, że jestem gwiazdą porno, wszystkie pozycje, na wszystkie możliwe sposoby, bez specjalnych czułości i gier wstępnych.
Dodam jeszcze, bo może to ważne - na trzeciej randce byłam u niego (mieszkamy w sąsiadujących miastach), ale nocowałam w hotelu, co trochę go zniesmaczyło, a już na piatej nocowałam, zabrał się za seks, ale ja odmówiłam (niedyspozycja).
Na szóstej seks :)
No i ten pierwszy seks jakby potwierdził moje przypuszczenia, że facet doświadczony jak diabli (te ruchy, zmiany pozycji, nawet sposób zakładani gumki), a ja kurde gimnazjalistka, he he he, co to się kocha tylko z miłośćią w tle.
Ale pomyślałam sobie, że ok, nauczę się czegoś, może będzie fajnie, albo mnie rzuci no i trudno.
Nie rzucił, ale seks już nie był ok.
Generalnie facet w ogóle do mnie się nie dobierał, no może parę razy, ale to raczej dawał do zrozumienia że ma ochotę na seks, z tym, ze zawsze był to oral.
Nigdy nie głaskał, nie pieścił, prawie nie dotykał.
Twierdził, że lubi małe piersi, że zgrabny tyłek jest jego fetyszem (a to jak w mordę ja ;) )
Na początku zgadzałam się na ten oral, wtedy seks był co jakieś dwa tygodnie (ale długo to trwalo, w sensie jego dochodzenie). Potem sobie powiedziałam, o nie, ja też chcę coś z tego mieć - więc wyglądało to tak, że najpierw go pieściłam, on osiągał wzwód, potem pozycja na jeźdźca (klasyczna i od tyłu powodowała, że po dosłownie dwuminutowym pompowaniu jemu opadał penis) i mój orgazm (ale ja sterowałam), potem oral i jego zadowolenie (czasem szybko, czasem bardzo długo, niekiedy musiał wspomóc masturbacją).
Co jakiś czas prowadziliśmy na ten temat rozmowy, nigdy nie dałam odczuć, że jestem niezadowolona.
Powiedział mi, że już tak miał raz z jedną kobietą. że odszedł, bo każdy weekend był dla niego stresem.
że to impotencja na tle psychicznym.
Nigdy nie był u seksuologa.
Zaczęłam go do tego namawiać, powiedział, że ok, żebym zapisywała wizyty, ale jak przychodził termin tysiąc wymówek.
Pytałam, czy chce zebym odeszła - nie chciał. Mówił , że mnie kocha, że chce dzieci nawet się oświadczył (ale nie potraktowałam poważnie, bo był nadrinkowany)
cały czas był na portalu, potem odkryłam, że na niejednym, łącznie z jakimiś rosyjskimi, nie raz zdarzało mu się nie kasować historii w kompie (moim) i widziałam, że ma kontakty z kobietami.
Po moich protestach wykasował, bądź ukrył wszystko.
Co jakiś czas np. nocami przychodziły smsy do niego.
Pewnego dnia na fb napisała do mnie dziewczyna, że spotkał się z nią. Zapytałam potwierdził, powiedział że przespał się, bo musiał potwierdzić swoją męskość.
Ok, przełknęłam.
Mineło trochę czasu -dostałam filmik, nie wiem od kogo, jak ten ktoś go znalazł - na filmiku jest on z jakąś dziewczyną, ona robi mu oral. Nagrywał on, we własnym domu.
Po jakimś czasie dostałam sms, że z kimś się spotyka, nr telefonu, zadzwoniłam, cuda wianki się działy, ostatecznie spotkałam się z dziewczyną z filmiku. Okazało się, że zaczęli się spotykać, zanim my się poznaliśmy, w zasadzie spotkania polegały na tym, że ona przyjeżdżała do nniego, wypili drinka, ona robiła mu oral, jechała do domu.
Raz tylko był pełen stosunek, potem on nawet się do niej nie dobierał, nie zdejmował spodni, majtek, itd. Jedyne co, to pieścił piersi, był "hiszpan" (duże cycki ma).
Tak, ona już wie, że głupi robiła, ale młoda, sama nie wie co nią kierowało, bo nie zakochała się (on ma 47 lat, ja jestem 10 lat młodsza, a ta laska 21).
I teraz clou. O co chodzi. facet co jakiś czas rzyga mi, że ma problem (hmmmm), że ze mną nie może, ale mnie kocha. Próbowalismy się rozstać, mieliśmy przerwy, i wciąż coś jest.
Wiem, jak to wszystko brzmi, jak to się czyta - szok, głupia baba, wiem, wiem.
Proszę nie oceniajcie tego, facet nadrabia humorem, błyskotliwością, inteligencją, a przede wszystkim swietnie się bawimy i spędzamy czas, to jest coś, czego nie przeżyłam z nikim, jakieś takie totalne porozumienie, jest mi z nim dobrze.
Gdy go nie ma, wkurzam się, postanawiam, że to koniec, że on ch.y, przyjeżdża i ja mięknę, wszystkie postanowienie biorą w łeb.
Dodam, że fizycznie facet działa na mnie tak, ze do seksu żadna gra wstępna niepotrzebna, leży obok a ja jestem gotowa ;)
I co jest?! skoro go nie kręcę, to czemu jest ze mną tyle czasu? każdy weekend ze mną, wiele wyjazdów, święta, imprezy rodzinne, itd.?
O co chodzi?
Jak to jest możliwe, ze facet kocha a nie pożąda?
A może jest ze mną dla opinii społecznej, dla mamy która bardzo kocha (żeby ją uszczęśliwić, zobacz mamo, wszystko ze mną ok, też potrafię się ustatkować, mama się bardzo martwi,. że on będzie sam, niezaopiekowany)
W pewnym momencie pomyślałam, ze to gej. Bardzo zwraca uwagę na facetów, mówi niemal do wszystkich 'misiaczku", ma dalekiego kuzyna, do którego jeździ niemal co miesiąc (jeździliśmy też razem), bardzo przeżywa różne rzeczy związane z kuzynem, jak kuzyn nie mógł przyjechać do nas, wkurzył się jak nie wiem, nawet na mnie nigdy tak nie był wkurzony gdy zrezygnowałam z randki.
Chcę się dowiedzieć o co chodzi dla siebie, moje poczucie wartości leży w gruzach, to koszmar jak facet Cię nie pożąda, a jednocześnie potrafi tak uroczo flirtować słowem.
Widzę, jak to idiotycznie wygląda, jak piszę, sama bym się puknęła w głowę, ale w zyciu nie wszystko jest takie proste.