Dodaj do ulubionych

O co chodzi?

24.10.13, 15:40
O jakiegoś czasu czytam to forum, aby znaleźć odpowiedź na nurtujący mnie problem.
Bardzo proszę o łagodny wymiar kary i pomoc, jestem zdołowana, niepotrzebne mi teraz złośliwe komentarze, czy tzw kopy w tyłek. Oczywiście głaski też nie, najlepiej jakieś trzeźwe spojrzenie, może podzielenie się doświadczeniem.

od ponad roku jestem w związku z pewnym mężczyzna, choć słowo 'związek" to pewnie za dużo - jak się chyba domyślacie, nie ma seksu.
Poznaliśmy się przez internet, portal randkowy. Hm, już na pierwszy rzut oka pomyślałam sobie o nim - podrywacz. Ale, że facet okazał się bardzo błyskotliwy, pomyślałam - ok, nigdy nie byłam z takim gościem, skoro on chętny, to czemu nie, spróbuję, może to będzie przygoda może czegoś się nauczę ;) (a ja mam opinię poukładanej, rozsądnej, itepe, itede, sami wiecie).
Zaczęło się. Okazało się, ze facet jest susper gościem, inteligentnym, z poczuciem humoru, świetnie tańczy, jest towarzyski, itd.
Oczywiście wiele kobiet w jego zyciu do tej pory, lubi kobiety, mówił o tym sam.
Nie przejmowałam się, bo w sumie ani razu nie pomyślałam o nim jako kandydacie na męża na przykład. ;)
Generalnie wspólny czas był super! Porozumienie totalne, intelektualne, emocjonalne, itd.
Po pewnym czasie wyznał , że kocha, itd.
Powiedział też, że nigdy nie spotkał kobiety która by go tak kręciła intelektualnie.

i do rzeczy - w czym problem? ano w seksie.
Od początku było dziwnie.
Od początku nie garnął się do całowania, przytulania, miziania, jedyne co, to trzymanie za rękę.
No i pierwszy seks, niby ok, ale miałam wrażenie, że jestem gwiazdą porno, wszystkie pozycje, na wszystkie możliwe sposoby, bez specjalnych czułości i gier wstępnych.
Dodam jeszcze, bo może to ważne - na trzeciej randce byłam u niego (mieszkamy w sąsiadujących miastach), ale nocowałam w hotelu, co trochę go zniesmaczyło, a już na piatej nocowałam, zabrał się za seks, ale ja odmówiłam (niedyspozycja).
Na szóstej seks :)
No i ten pierwszy seks jakby potwierdził moje przypuszczenia, że facet doświadczony jak diabli (te ruchy, zmiany pozycji, nawet sposób zakładani gumki), a ja kurde gimnazjalistka, he he he, co to się kocha tylko z miłośćią w tle.
Ale pomyślałam sobie, że ok, nauczę się czegoś, może będzie fajnie, albo mnie rzuci no i trudno.
Nie rzucił, ale seks już nie był ok.
Generalnie facet w ogóle do mnie się nie dobierał, no może parę razy, ale to raczej dawał do zrozumienia że ma ochotę na seks, z tym, ze zawsze był to oral.
Nigdy nie głaskał, nie pieścił, prawie nie dotykał.
Twierdził, że lubi małe piersi, że zgrabny tyłek jest jego fetyszem (a to jak w mordę ja ;) )
Na początku zgadzałam się na ten oral, wtedy seks był co jakieś dwa tygodnie (ale długo to trwalo, w sensie jego dochodzenie). Potem sobie powiedziałam, o nie, ja też chcę coś z tego mieć - więc wyglądało to tak, że najpierw go pieściłam, on osiągał wzwód, potem pozycja na jeźdźca (klasyczna i od tyłu powodowała, że po dosłownie dwuminutowym pompowaniu jemu opadał penis) i mój orgazm (ale ja sterowałam), potem oral i jego zadowolenie (czasem szybko, czasem bardzo długo, niekiedy musiał wspomóc masturbacją).
Co jakiś czas prowadziliśmy na ten temat rozmowy, nigdy nie dałam odczuć, że jestem niezadowolona.
Powiedział mi, że już tak miał raz z jedną kobietą. że odszedł, bo każdy weekend był dla niego stresem.
że to impotencja na tle psychicznym.
Nigdy nie był u seksuologa.
Zaczęłam go do tego namawiać, powiedział, że ok, żebym zapisywała wizyty, ale jak przychodził termin tysiąc wymówek.
Pytałam, czy chce zebym odeszła - nie chciał. Mówił , że mnie kocha, że chce dzieci nawet się oświadczył (ale nie potraktowałam poważnie, bo był nadrinkowany)
cały czas był na portalu, potem odkryłam, że na niejednym, łącznie z jakimiś rosyjskimi, nie raz zdarzało mu się nie kasować historii w kompie (moim) i widziałam, że ma kontakty z kobietami.
Po moich protestach wykasował, bądź ukrył wszystko.
Co jakiś czas np. nocami przychodziły smsy do niego.
Pewnego dnia na fb napisała do mnie dziewczyna, że spotkał się z nią. Zapytałam potwierdził, powiedział że przespał się, bo musiał potwierdzić swoją męskość.
Ok, przełknęłam.
Mineło trochę czasu -dostałam filmik, nie wiem od kogo, jak ten ktoś go znalazł - na filmiku jest on z jakąś dziewczyną, ona robi mu oral. Nagrywał on, we własnym domu.
Po jakimś czasie dostałam sms, że z kimś się spotyka, nr telefonu, zadzwoniłam, cuda wianki się działy, ostatecznie spotkałam się z dziewczyną z filmiku. Okazało się, że zaczęli się spotykać, zanim my się poznaliśmy, w zasadzie spotkania polegały na tym, że ona przyjeżdżała do nniego, wypili drinka, ona robiła mu oral, jechała do domu.
Raz tylko był pełen stosunek, potem on nawet się do niej nie dobierał, nie zdejmował spodni, majtek, itd. Jedyne co, to pieścił piersi, był "hiszpan" (duże cycki ma).
Tak, ona już wie, że głupi robiła, ale młoda, sama nie wie co nią kierowało, bo nie zakochała się (on ma 47 lat, ja jestem 10 lat młodsza, a ta laska 21).
I teraz clou. O co chodzi. facet co jakiś czas rzyga mi, że ma problem (hmmmm), że ze mną nie może, ale mnie kocha. Próbowalismy się rozstać, mieliśmy przerwy, i wciąż coś jest.
Wiem, jak to wszystko brzmi, jak to się czyta - szok, głupia baba, wiem, wiem.
Proszę nie oceniajcie tego, facet nadrabia humorem, błyskotliwością, inteligencją, a przede wszystkim swietnie się bawimy i spędzamy czas, to jest coś, czego nie przeżyłam z nikim, jakieś takie totalne porozumienie, jest mi z nim dobrze.
Gdy go nie ma, wkurzam się, postanawiam, że to koniec, że on ch.y, przyjeżdża i ja mięknę, wszystkie postanowienie biorą w łeb.

Dodam, że fizycznie facet działa na mnie tak, ze do seksu żadna gra wstępna niepotrzebna, leży obok a ja jestem gotowa ;)

I co jest?! skoro go nie kręcę, to czemu jest ze mną tyle czasu? każdy weekend ze mną, wiele wyjazdów, święta, imprezy rodzinne, itd.?
O co chodzi?
Jak to jest możliwe, ze facet kocha a nie pożąda?
A może jest ze mną dla opinii społecznej, dla mamy która bardzo kocha (żeby ją uszczęśliwić, zobacz mamo, wszystko ze mną ok, też potrafię się ustatkować, mama się bardzo martwi,. że on będzie sam, niezaopiekowany)

W pewnym momencie pomyślałam, ze to gej. Bardzo zwraca uwagę na facetów, mówi niemal do wszystkich 'misiaczku", ma dalekiego kuzyna, do którego jeździ niemal co miesiąc (jeździliśmy też razem), bardzo przeżywa różne rzeczy związane z kuzynem, jak kuzyn nie mógł przyjechać do nas, wkurzył się jak nie wiem, nawet na mnie nigdy tak nie był wkurzony gdy zrezygnowałam z randki.

Chcę się dowiedzieć o co chodzi dla siebie, moje poczucie wartości leży w gruzach, to koszmar jak facet Cię nie pożąda, a jednocześnie potrafi tak uroczo flirtować słowem.
Widzę, jak to idiotycznie wygląda, jak piszę, sama bym się puknęła w głowę, ale w zyciu nie wszystko jest takie proste.
Obserwuj wątek
    • loppe Re: O co chodzi? 24.10.13, 15:59
      To jest niezwykła historia ilustrująca jak to różnie bywa z zakochaniem. Własciwie to największe, intoksynujące zakochania są, niestety, właśnie w jakichś paranormalnych wypadkach...
      • loppe Re: O co chodzi? 24.10.13, 16:08
        Powiedziałbym że taki mechanizm ma bardzo dużą moc tworzenia intoksynującego zakochania: on czy ona, trzymajmy się on, więc on ma wiele zalet i jakąś tajemniczą potężną wadę. Po związaniu się, ona miota się między tymi zaletami i tą tajemnicą wady, pragnąc uleczenia oblubieńca (to jest m/w ten mechanizm intoksynującego zakochania = uzależnienia)
      • zawle Re: O co chodzi? 24.10.13, 16:09
        loppe napisał: intoksynujące

        Co to za słowo?
        • loppe Re: O co chodzi? 24.10.13, 16:10
          chodzi mi o "wprowadzające (uzależniające) toksyny do organizmu"
    • zawle Re: O co chodzi? 24.10.13, 16:07
      Nikt tu nie wejdzie w jego głowę i nie odpowie na Twoje pytania. Można snuć jedynie hipotezy. Czy one coś Ci dadzą? Przecież sama postawiłaś ich kilka. Skup się na sobie i na tym co czujesz. Siebie rozum i lecz.
      • loppe Re: O co chodzi? 24.10.13, 16:11
        Skup s
        > ię na sobie i na tym co czujesz. Siebie rozum i lecz.

        Dokładnie o to chodzi w takich przypadkach... Bardzo trafna wskazówka.
        • kag73 Re: O co chodzi? 24.10.13, 16:15
          d-77, tutaj sie nie ma nad czym rozczulac i zastanawiac! Daj se siana, kobieto, szkoda Twojego czasu! Daj sie siana to nie bedziesz sie musial zastanawiac co jak dlaczego. Zero kontaktow, znacie sie stosunkowo krotko...da sie, spoko, po gora pol roku(nawet mniej) bedziesz wlaczona. Jak Ci to pomoze podciagnij pod "nie pasujemy do siebie, zycie".
          • hello-kitty2 Re: O co chodzi? 24.10.13, 17:05
            Czy ja dobrze zrozumialam, ze tylko oral i raczka dla niego i do tego rozciagniete maksymalnie w czasie, a po 2 min na jezdzca, gdzie sama odwalasz robote facetowi klapie? Do tego z jego strony zero pieszczot i dazenia do penetracji?

            Jakby to nie przeliczac to to sie nie oplaca. No bo co? Pozostaje Ci masturbacja? Zeby mu jeszcze stal godzinami, a tu detka. Do tego 47 lat czyli co, juz z gorki z erekcja?

            Nie oplaca sie. Jakby nie patrzec.
            • zawle Re: O co chodzi? 24.10.13, 17:20
              A huśtawka nastrojów? A emocje? A wypełniony po brzegi rozmyślaniami czas? A zagwozdka? A płacze, zerwania i powroty? Opłaca się:))
              • loppe Re: O co chodzi? 24.10.13, 17:26
                zawle napisała:

                > A huśtawka nastrojów? A emocje? A wypełniony po brzegi rozmyślaniami czas? A za
                > gwozdka? A płacze, zerwania i powroty? Opłaca się:))


                Zawle wie, Kitty to się nigdy toksycznie nie zakochała chyba, albo nawet w ogóle raczej się nie zakochała, sądząc po Jej zwątpieniu zarówno w niedobroć (tu), jak i dobroć (w wątku obok) w procesie damsko-męskim, który ma dla niej generować pożądanie. Hm... Coś tu nie gra. Albo dobroć, albo niedobroć pożądanie wygeneruje u Kitty, więc brak spójności między wątkami.
                • loppe Re: O co chodzi? 24.10.13, 17:30
                  A już wiem, to niezupełnie niespójność tylko detaliczność analizy - ból mile widziany, ale monopol oralu i to jeszcze w tamtą stronę (rzeczywiście facet nieźle te babki zdominował) nie. Strasznie detaliczne podejście.
                  • hello-kitty2 Re: O co chodzi? 24.10.13, 17:52
                    loppe napisał:

                    > A już wiem, to niezupełnie niespójność tylko detaliczność analizy - ból mile wi
                    > dziany, ale monopol oralu i to jeszcze w tamtą stronę (rzeczywiście facet nieźl
                    > e te babki zdominował) nie. Strasznie detaliczne podejście.

                    Przypominam autorka prosila o ''trzezwe spojrzenie''. Trzezwe to dla mnie spojrzenie w kategoriach ekonomicznych: oplaca sie <-> nieoplaca sie. I teraz odnioslam to do dziedziny zycia, z ktorej autorka wrzucila najwiecej danych czyli do lozka. Wynik wyszedl mi na niekorzysc lovelasa :)
                    • marek.zak1 Re: O co chodzi? 24.10.13, 18:24
                      Trzeźwe spojrzenie. Szukasz stresów i kłopotów - kontynuuj znajomość. Moze niedługo w necie zobaczysz Siebie w jakimś fajnym filmie.
                • zawle Re: O co chodzi? 24.10.13, 17:34
                  loppe napisał:

                  > zawle napisała:
                  >
                  > > A huśtawka nastrojów? A emocje? A wypełniony po brzegi rozmyślaniami cza
                  > s? A za
                  > > gwozdka? A płacze, zerwania i powroty? Opłaca się:)) Coś tu nie gra. Albo dobroć, albo niedobroć pożądanie wygen
                  > eruje u Kitty, więc brak spójności między wątkami.

                  Wszystko gra...wystarczy nie łączyć emocji z seksem;)
            • d-77 Re: O co chodzi? 24.10.13, 20:47
              Tak, wszystko dobrze zrozumiałaś.
      • d-77 Re: O co chodzi? 24.10.13, 20:49
        Ja wiem, ja wiem. Do tego prawda może być całkiem inna, bo może facet kłamie, może być coś o czym nie wiem.
        Ja w sumie siebie chcę właśnie uleczyć czuję się koszmarnie marnie, jak totalnie kiepska kochanka.
        Niestety jak nigdy nie myślałam negatywnie o swych piersiach tak teraz zaczęłam, normalnie mam kompleks - bo ona miała duże i ten "hiszpan"........
        Do tego on z nią szybko dochodził.
        • zawle Re: O co chodzi? 24.10.13, 21:07
          d-77 napisał(a):

          > Ja wiem, ja wiem. Do tego prawda może być całkiem inna, bo może facet kłamie, m
          > oże być coś o czym nie wiem.
          > Ja w sumie siebie chcę właśnie uleczyć czuję się koszmarnie marnie, jak totalni
          > e kiepska kochanka.
          > Niestety jak nigdy nie myślałam negatywnie o swych piersiach tak teraz zaczęłam
          > , normalnie mam kompleks - bo ona miała duże i ten "hiszpan"........
          > Do tego on z nią szybko dochodził.

          Ja w takiej sytuacji pomyślałabym że jestem INNA, nie gorsza, nie lepsza. Zresztą...najpierw bym pomyślała że facet jest zaburzony. Kiedyś, gdy byłam młodą dziewczyną i miałam rozmiar 34 to nosiłam B. To były najpiękniejsze cycki świata. Zrozumiałam to, gdy zobaczyłam dwie nagie koleżanki z E. Co do Hiszpana....chciałabyś tak uprawiać seks? Mnie to by śmieszyło;))))
        • hello-kitty2 Re: O co chodzi? 24.10.13, 21:39
          d-77 napisał(a):

          > Ja w sumie siebie chcę właśnie uleczyć czuję się koszmarnie marnie, jak totalni
          > e kiepska kochanka.
          > Niestety jak nigdy nie myślałam negatywnie o swych piersiach tak teraz zaczęłam
          > , normalnie mam kompleks - bo ona miała duże i ten "hiszpan"........
          > Do tego on z nią szybko dochodził.

          HA! Dziewczyno jak tu Ci zaraz wszsytko wyspiewam, bo przerobilam to na sobie. O zadne cycki nie chodzi. Male, zgrabne, symetryczne cycki to jest piekna sprawa, pelna zgoda z Zawle.

          Problem jest w tym dochodzeniu. Mialam na tapecie takich dwoch (z jednym w trzyletnim zwiazku, z drugim sex buddies). Za cholere nie mogli dojsc za kazdym razem, wielogodzinne seanse (przesadzam), wszystkie mozliwe pozycje, konfiguracje, normalnie jakbys seks kanaly przerzucala w TV, co my tam nie wyprawialismy i nic, kutas zajezdzony, ja juz chetnie bym podziekowala, facet nie dochodzi. Z tym w zwiazku kazdy seks zakonczony pozowaniem jak do rozkladowki Playboya, on sobie konika wtedy zwalal i w koncu, w koncu z jakims maksymalnym zmordowaniam organu dochodzil. Ja nie wiem co to jest? Wg mnie jakies przyzwyczajenie w sensie uzaleznienie od uchwytu raczki, od tego konkretnego bodzca. Tudziez nalogowi onanisci, co zwalaja konia juz z niedoczekania przez spokaniem z dziewczyna. Obsesja orgazmu.

          Z perspektywy czasu powiem, ze to sa dobrzy kochankowie, bo zapewniaja wszystko, tylko te ciagle maratony wiec na zwiazek to uciazliwe.

          A u tego Twojego to jeszcze penis klapie. Sluchaj to sa jakies jego odchylenia, nie daj sie w to wciagnac. Na pewno jestes super babka i Cie stac na lepszego kochanka. Nie daj sie wkrecic w to dolujace myslenie, ze on nie moze dojsc to ze mna cos nie tak. Sa faceci co dochodza bez problemow i takiego Ci teraz zycze, zebys przy nim doswiadczyla spelnienia i odzyla.
          • d-77 Re: O co chodzi? 24.10.13, 21:59
            hello-kitty, dzięki za stawianie do pionu, tego mi trzeba. A czemu Twoi partnerzy tak długo dochodzili?
            Kurczę, to wszystko jest takie zaplątane, takie dziwne.
            Doszłam do wniosku, że może lepiej bym się poczuła, gdyby powiedział - tak jestem gejem (stąd ten oral, brak dotyku, itd), jakoś bym to zrozumiała.
            Niestety wiem, że z tą młodą laską dochodził szybko i nalegał na seks (całował ją, siadał obok, kierował rękę w wiadome miejsce, pokazywał czego chce). Jedyne co było takie samo, to to, że nie chciał stosunku, że tylko oral, że nie przytulał i nie pieścił.
            Dlaczego więc ze mną nie mógł dojść?
            Znaczy się jestem kiepska.... :((
            Ale skoro tak, to po co jest ze mną tyle czasu? Spędzał każdą wolną chwilę?

            Czasem sobie tłumaczę, ze może chodziło o to, że ja chciałam dla siebie -pieszczot, orgazmu, stosunku. Ona nie chciała nic, była więc wygodna. Może on już wiedział wcześniej, ze będę chciała stosunku i się stresował.
            Kiedyś powiedział, że to impotencja na tle psychicznym. Nie wiem, twierdzi, że raz tak miał, teraz ze mną. I tamta i ja - fascynowałyśmy go intelektualnie jak żadna inna.

            Ale czemu siedzi na tych portalach, nawet rosyjskich?
            Wiem, to chore, że tak to rozgryzam, analizuję, ale chciałabym wiedzieć - i znaleźć spokój.
            • zyg_zyg_zyg Re: O co chodzi? 24.10.13, 22:11
              A może wiesz, co takiego jest w Tobie, że po jego tekście "To impotencja na tle psychicznym, ale odwołaj proszę wizytę, na którą mnie zapisałaś, bo znów mi coś wypadło" nie mówisz "Weź spierdalaj" i nie zaczynasz pakować walizek, tylko zastanawiasz się, czy to Twoje małe cycki, czy kiepskie obciąganie jest przyczyną jego niepowodzeń?
              • d-77 Re: O co chodzi? 24.10.13, 22:23
                Ha! To drugi problem, o wiele bardziej złożony.
                Przypuszczam - niskie poczucie wartości, 5 lat samotności i samodzielnego wychowywania dziecka, w tym 2 lata rozwodu, dość trudnego. Do tego przeprowadzka do całkiem obcego miasta, gdzie nie znam nikogo. No i pojawia się on - towarzyski, tanczący perfect (a to moja pasja), z poczuciem humoru jakie uwielbiam a nie kazdy umie i rozumie (sarkastyczne), inteligentny jak diabli, z tysiącem pomysłów na fajne spędzanie czasu, z charyzmą.

                I oczywiście, co ja myślę? Myślę sobie, kurde, już drugi taki fajny mi się nie trafi. Bo już było paru, ale przy nim to bladzi jacyś.......
                Coś jest takiego, że czuję się przy nim niezywkle dobrze, jakbym nagle trafiła na samą siebie w męskiej wersji, jakbyśmy się znali od piaskownicy.
                Jak zatanczyliśmy pierwszy raz, to miałam wrażenie, że tańczymy ze sobą już jakieś....10.

                Reasumując - strach, niskie poczucie wartości, niska samoocena, samotność (wiem, to najgorszy doradca).
                Ale widzicie, rozum swoje a uczucia swoje.
                Tęsknię. Próbowałam się rozstać. Tęsknie, wszystko mi się z nim kojarzy, piosenki, czyjeś plecy, czyjaś mimika.
                Myslałam sobie, ok będę traktować go z buta, taki koleś rezerwowy-rozrywkowy.
                No nie, on za bardzo mnie kręci.
                Ale i on tęskni, wraca, dzwoni, pisze.
                Kurczę, może jestem jakąś furtką rezerwową, póki nie znajdzie kogoś lepszego.

                Z ta laską co mu loda robiła spotykał się tylko w domu, ja byłam oficjalna, przedstawiana jako narzeczona, itd, na wszeliich imprezach, itd.

                Proszę nie atakujcie mnie, w stylu - gupia, co z Tobą nie tak, itd.
                Ja to wszystkie obiektywnie widzę, ja wiem, że nie będziemy razem, zbieram się do rozstania, ale chciaabym naprawde zrozumieć, o co chodzi z tym seksem.
                Rozumiem, że jak facet z grupy "zaliczaczy" no to zalicza i sayonara, a ten się trzyma..... ;)
                • zyg_zyg_zyg Re: O co chodzi? 25.10.13, 10:40
                  > Proszę nie atakujcie mnie, w stylu - gupia, co z Tobą nie tak, itd.
                  > Ja to wszystkie obiektywnie widzę, ja wiem, że nie będziemy razem, zbieram się
                  > do rozstania, ale chciaabym naprawde zrozumieć, o co chodzi z tym seksem.
                  > Rozumiem, że jak facet z grupy "zaliczaczy" no to zalicza i sayonara, a ten się
                  > trzyma..... ;)

                  Z dużą łatwością mi przychodzi nieocenianie Ciebie - tym bardziej w kategorii "gupia" :-)

                  Rozumiem Twoją potrzebę analizowania jego problemu z seksem, nazwania, znalezienia przyczyn. Tylko powodzenie w tym nie musi oznaczać rozwiązania problemu. Mnie kiedyś też nurtowało, dlaczego on tak rzadko chce seksu. Co go blokuje, co mogę zrobić, że by go odblokować i mu pomóc. Rozstrząsałam to ze wszystkich możliwych stron, miesiącami (jeśli nie latami) szukałam odpowiedzi. I niewiele zmieniło, kiedy ją w końcu znalazłam (a było to banalne "Dobrze mi tak jak jest, nie chcę nic zmieniać"), nie odkryłam w sobie odwagi, żeby kazać mu spierdalać, żeby zostawić wszystko, co mnie z nim wspaniałego łączyło i postawić krok w ciemność. Nawet jak to "wspaniałe" skurczyło się i zbladło, przestało przeważać "chujowe". Bo to wcale nie wspaniałe mnie przy nim dalej trzymało, tylko różne moje deficyty.

                  Z tego, co piszesz, u Ciebie jest znacznie więcej wspaniałego niż chujowego. Ale może sie to zmienić - zwłaszcza z Twoim spokojnym i akceptującym przyjmowaniem na klatę jego wyskoków typu seks z laskami na boku czy tłumaczenie "no jestem impotentem, ale do seksuologa to raczej nie pójdę", niepokazywaniem swojego rozczarowania i niezadowolenia, z obchodzeniem się z nim jak z jajem. Przecież on nie porzuci takiego komfortu sam z siebie. Co myślisz o tupnięciu nogą, jasnym wyrażeniu swoich oczekiwań czy wręcz wymagań i żądań, o rozliczaniu go z ich realizacji? Masz w ogóle jakieś oczekiwania i wymagania?
                  • kag73 Re: O co chodzi? 25.10.13, 10:51
                    zyg_zyg_zyg napisała:
                    > Z tego, co piszesz, u Ciebie jest znacznie więcej wspaniałego niż chujowego. Al
                    > e może sie to zmienić - zwłaszcza z Twoim spokojnym i akceptującym przyjmowan
                    > iem na klatę jego wyskoków typu seks z laskami na boku czy tłumaczenie "no jest
                    > em impotentem, ale do seksuologa to raczej nie pójdę", niepokazywaniem swojego
                    > rozczarowania i niezadowolenia, z obchodzeniem się z nim jak z jajem. Przecież
                    > on nie porzuci takiego komfortu sam z siebie. Co myślisz o tupnięciu nogą, jasn
                    > ym wyrażeniu swoich oczekiwań czy wręcz wymagań i żądań, o rozliczaniu go z ich
                    > realizacji? Masz w ogóle jakieś oczekiwania i wymagania?

                    Hmm, wlasciwie dochodze do wniosku, ze z meskiego punktu widzenia ona jest kobieta/partnerka idealna:))!
                    • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 10:55
                      No to samo słyszę od niego!! :D :D
                  • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 10:54
                    Hm, może źle to opisałam, oczywiście, ze tupię nogą, że mam oczekiwania.
                    On obiecuje, ze pójdzie, że coś tam, ze poradzimy sobie ... po czym wiadomo.
                    Z drugiej strony to też nie jest aż tak, że jesteśmy totalnie ściśle związani, ja staram się mieć swoje zycie i swoje sprawy, nie będę robiła niczego na siłe, on się dystansuje, ja tym bardziej....po czym on wraca, błaga, rozmawia,, sami pewnie wiecie, jak to bywa.

                    No to fakt, brak mi odwagi w postawieniu kroku w ciemność jak to fajnie nazwałaś, do tego rzeczywiście tego fajnego jest dużo więcej niż chujowego.......
                    • bgz0702 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:15
                      d-77 napisał(a):

                      > Hm, może źle to opisałam, oczywiście, ze tupię nogą, że mam oczekiwania.
                      > On obiecuje, ze pójdzie, że coś tam, ze poradzimy sobie ... po czym wiadomo.
                      > Z drugiej strony to też nie jest aż tak, że jesteśmy totalnie ściśle związani,
                      > ja staram się mieć swoje zycie i swoje sprawy, nie będę robiła niczego na siłe,
                      > on się dystansuje, ja tym bardziej....po czym on wraca, błaga, rozmawia,, sami
                      > pewnie wiecie, jak to bywa.
                      >
                      > No to fakt, brak mi odwagi w postawieniu kroku w ciemność jak to fajnie nazwała
                      > ś, do tego rzeczywiście tego fajnego jest dużo więcej niż chujowego.......

                      więcej dobrego niż chujowego? czy to dobre ma wymiar ponadczasowy, przemyśl czy to nie twoje chwilowe wyobrażenia tylko? Nie masz wrazenia, ze jesteś wykorzystywana do jego prywatnych potrzeb? Fakt ze byłąbym niepewna przyszłości w sensie takim, ze partner jest niestabilny, chaotyczny i nie rozprawia się ze swoją skomplikowaną osobowością powodowałby u mnie notoryczny stres. Sądzę, że będąc na twoim miejscu miałabym rozchwiane emocje i histeryczne skłonności, sądzę ze będąc na twoim miejscu nie dopuściłabym do takiej sytuacji w której stres by mnie trzymał i wykańczał. Nie wiem czy ty tak masz, ale jeśli tak jest to ja bym to nazwała wyjątkową chujowizną wlaśnie
                      • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:42
                        Tak, jestem dość rozchwiana, ale bardziej w tym sensie, ze nie wiem, o co chodzi.
                        Poza tym jestem dość stabilna, facet mnie kręci total i wiem, ze takiego bym chciała, gdyby w sferze seksu było ok. Takiego - w sensie fizyczności, intelektu, emocji, energii życiowej, aktywności i mogłabym wiele jeszcze wymieniać.
                        niestety jest problem.

                        Nie wiem, do jakich prywatnych potrzeb miałby mnie wykorzystywać?
                        jedyne co przychodzi mi do głowy, to takie coś: on chyba nie do końca przerobił temat rozwodu, traktuje go jak wielką porażkę, wiele w nim silnych emocji, mimo, że minęło sporo czasu. Jego brat z kolei jest szczęśliwy w małżeństwie, długo, ma dwóch synów, wszytsko geenralnie ok. Jest i mama, świetna kobieta, z która obaj są związani, no b rat - ten dobry, porządy, no i on - nie to, że nieporządny, ale nie ustabilizowany, przysparzający zmartwień, bo nie ustatkowany. Mama się martwi (wiem, śmieszne, że o prawie 50-letniego byczka, ale już tego wątku nie chcę ruszać). No i pojawiam się ja - grzeczna, kulturalna, miła, ujmująca, wykształcona, z dobrym zawodem, poukładana życiowo. Jedyny ineteres jaki w tym widze, że aby mamę uszczęśliwić, pokazać bratu - ja też mogę, pokazać wszystkim - no ustatkowałem się, skoro taka dziewczyna mnie chce, to znaczy, że jestem ok (czyli dowartościowywanie się).
                        • kaiser.blade Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:44
                          d-77 napisał(a):

                          > Nie wiem, do jakich prywatnych potrzeb miałby mnie wykorzystywać?

                          Jako fasadę.
              • mojemail3 Re: O co chodzi? 24.10.13, 22:25
                zyg_zyg_zyg napisała:

                > "Weź spierdalaj"

                O, i jakie proste antidotum na wiele życiowych bolączek i dylematów ;-)
                Jakbyś mi to Zyg po trzykroć z ust wyjęłłła...
                Dziś mnie tak głowa napierd....la, że mam ochotę to proste zalecenie słowne w wielu przypadkach odmieniać ;-)
                Miłego wieczoru życzę wszystkim!!!
            • that.bitch.is.sick Re: O co chodzi? 24.10.13, 22:50
              d-77 napisał(a):
              >
              > Czasem sobie tłumaczę, ze może chodziło o to, że ja chciałam dla siebie -piesz
              > czot, orgazmu, stosunku. Ona nie chciała nic, była więc wygodna. Może on już wi
              > edział wcześniej, ze będę chciała stosunku i się stresował.
              > Kiedyś powiedział, że to impotencja na tle psychicznym. Nie wiem, twierdzi, że
              > raz tak miał, teraz ze mną. I tamta i ja - fascynowałyśmy go intelektualnie jak
              > żadna inna.
              >
              > Ale czemu siedzi na tych portalach, nawet rosyjskich?
              > Wiem, to chore, że tak to rozgryzam, analizuję, ale chciałabym wiedzieć - i zna
              > leźć spokój.

              Możliwe że to jakaś forma seksoholizmu, powstała na tle tych problemów z erekcją w celu poprawienia sobie samooceny. Może odkrył, że konkretne okoliczności przypadkowe kontakty eliminują problem, że młode laski, atmosfera napięcia ciężko powiedzieć co go wkręciło ale pewnie już tego potrzebuje do normalnego funkcjonowania. Pytanie kto ma z tym problem? on, ty? ważniejsze czy jemu to sprawia problemy bo inaczej nie sądzę aby sam się tego upodobania pozbawiał, mimo że chce być z tobą i nadajecie na tych samych falach to jeszcze nie jest jak wiadomo wszystko.
              Jeśli istotnie jest to prawda że go nie podniecasz, powiedział coś takiego, zdaje się, czy mu nie wystarczasz seksualnie to oczywiście można to rozpatrywać pod różnymi kątami ale nie z przyczyną w tobie:): jako jednostkę chorobową, jako normę dla tego typu, jako problemy z samooceną, jako rzutowanie na partnerkę swoich problemów a to zły znak, i szereg innych. Jakoś nie sądzę aby seksuolog zaproponował takie postępowanie, które by zaowocowało nagłym wybuchem seksualnej fascynacji i namiętności, skoro się ona nie pojawiła już na wstępie. Raczej byłabyś kulą do wspierania się i podpierania podczas leczenia z problemów a życie jest brutalne i takie kobiety ciężko się bronią jako boginie seksu. Nawet jeśli, to do tego potrzebna jest kobieta silna pewna siebie i swojej atrakcyjności, a nie obraź się ty sprawiasz wrażenie mocno w tym cienkiej. Czy dasz radę borykać się z tymi wszystkimi faktami które będą podkopywać twoje ja jako kobiety?
              Uważam żę w twoim wątku nawet ważniejsze są twoje problemy które ty zdradzasz - niepewność siebie która się tym objawia że nie masz normalnej w takich wypadkach pretensji do faceta że ma jakieś tam nieustalone kontakty, tylko raczej zastanawiasz się w czym obce kobiety są od ciebie lepsze. Skoro już teraz tak myślisz, nie wróże dobrego samopoczucia gdy twój kolega się rozwinie bardziej
              Znamienne że bardziej zajmujesz się jego problemami, wręcz żyjesz nimi, natomiast o swoich preferencjach wspominasz skromniutko, uzależniasz szczęście od tego czy podniecasz mężczyznę, ok. ale wybrałaś sobie wyjątkowo labilny obiekt.

              Pytanie i propozycja takiej terapii. czy nie możesz zagrać roli jednej z przypadkowych kobiet z którymi lubi się spotykać, tzn. zostawić w chuj kontekst związkowy który go tak deprymuje, a stać się niezobowiązującą znajomą o której czas i seks on musi zabiegać np. w internecie. Jeśli się z nim dobrze czujesz to spędzaj z nim czas, korzystaj z seksu, nie bierz na siebie ciężaru partnerki i powierniczki jego ułomności. Otwórz się na inne kontakty z mężczyznami, po prostu nie żyj tym kolesiem, jak jego problem się rozwinie to sam pójdzie się leczyć.
              to taka moja sugestia osobista.

              Freedom's just another word for nothing left to lose
              Nothing don't mean nothing honey if it ain't free
              • kag73 Re: O co chodzi? 24.10.13, 23:07
                Bitch, ogolnie rozsadnie piszesz, tylko malutki haczak jak tu "korzystac z seksu" kiedy seks beznadziejny:((
                Do tego ona zdecydowanie nie potrafi oddzielic seksu od emocji, bo lubi goscia i widzi jego inne plusy. Dlatego polecam kompletne zerwanie kontaktow i tyle.
                Hmm, juz lepsze byloby spotykanie sie z nim/bycie w innych celach seksu poszukanie gdzie indziej. Rzecz w tym, ze ludzie najczesciej chca caly pakiet:(
                • that.bitch.is.sick Re: O co chodzi? 24.10.13, 23:19
                  kag73 napisała:

                  > Bitch, ogolnie rozsadnie piszesz, tylko malutki haczak jak tu "korzystac z seks
                  > u" kiedy seks beznadziejny:((
                  > Do tego ona zdecydowanie nie potrafi oddzielic seksu od emocji, bo lubi goscia
                  > i widzi jego inne plusy. Dlatego polecam kompletne zerwanie kontaktow i tyle.
                  > Hmm, juz lepsze byloby spotykanie sie z nim/bycie w innych celach seksu poszuk
                  > anie gdzie indziej. Rzecz w tym, ze ludzie najczesciej chca caly pakiet:(

                  Może nie doczytałaś bo ja czytałam dokładnie, ale autorka napisała, że facet ją kręci fizycznie, ja bym nie rezygnowała z tego co mnie fizycznie kręci. Nie umie oddzielić seksu od emocji i komu to szkodzi, jednak nikt powtarzam nikt nie karze jej zajmować się jego erekcją, umawianiem mu seksuologa, analizowaniem jego kontaktów z innymi laskami i węszenie z kim się spotkał oraz jak mu było. taka działalność to kwestia decyzji a nie przymusu.
                  • that.bitch.is.sick Re: O co chodzi? 24.10.13, 23:25
                    Poza tym to była zaproponowana przeze mnie opcja takiego małego role play, czyli wcielenia się role i okoliczności które w które on sie zabawia aby się przekonać z grubsza jakie jest clou seksualnego problemu. Jako zabawa i opcja a nie trwałe rozwiązanie. Może to być niemożliwe z uwagi na okoliczności związkowe, ale mi się zdarzały kontakty seksualne po zakończeniu związku i powiem że to jedyny doświadczony przeze mnie przypadek wskrzeszenia namiętności, choć nie byłam na tyle głupia aby wracać na stare śmieci, zdarzył mi się taki koleżeński seks z byłym i był lepszy o niebo niż w związku.
                    • kag73 Re: O co chodzi? 24.10.13, 23:50
                      that.bitch.is.sick napisała:

                      > Poza tym to była zaproponowana przeze mnie opcja takiego małego role play, czyl
                      > i wcielenia się role i okoliczności które w które on sie zabawia aby się przeko
                      > nać z grubsza jakie jest clou seksualnego problemu. Jako zabawa i opcja a nie t
                      > rwałe rozwiązanie. Może to być niemożliwe z uwagi na okoliczności związkowe, al
                      > e mi się zdarzały kontakty seksualne po zakończeniu związku i powiem że to jedy
                      > ny doświadczony przeze mnie przypadek wskrzeszenia namiętności, choć nie byłam
                      > na tyle głupia aby wracać na stare śmieci, zdarzył mi się taki koleżeński seks
                      > z byłym i był lepszy o niebo niż w związku.

                      Ten pomysl calkiem do rzeczy jest. Jednak sytuacja jest troche inna, bo Ty od eksa raczej juz nie bylas uzalezniona emocjonalnie a przynajmniej bylas pewna, ze nie chcesz wracac na stare smieci, u niej jest inaczej, bo ona chce, stad cale zaangazowanie.
                  • kag73 Re: O co chodzi? 24.10.13, 23:29
                    that.bitch.is.sick napisała:

                    > Może nie doczytałaś bo ja czytałam dokładnie, ale autorka napisała, że facet j
                    > ą kręci fizycznie, ja bym nie rezygnowała z tego co mnie fizycznie kręci. Nie u
                    > mie oddzielić seksu od emocji i komu to szkodzi, jednak nikt powtarzam nikt nie
                    > karze jej zajmować się jego erekcją, umawianiem mu seksuologa, analizowaniem j
                    > ego kontaktów z innymi laskami i węszenie z kim się spotkał oraz jak mu było. t
                    > aka działalność to kwestia decyzji a nie przymusu.

                    Hmm, no ale krecic fizycznie moze wielu i to takich bez problemow.
                    Jasne, fakt, nie jej zadaniem jest leczenie jego chorob. Jego erekcja jest o tyle wazna, ze bez niej seks traci na jakosci a ona w dodaku wkreca sobie, ze jest "beznadziejna" i sie nie podoba, bo facetowi opada. A pojscie ta droga jest niebezpieczne, bo nie kazdy potrafi wlaczyc sobie guziczek pt. "zlewam to" juz teraz zaczyna miec problemy. Im dalej w las tym wiecej drzew. I problem tego "weszenia" wynika z faktu, ze czuje sie do bani i chce zaprzeczenia/potwierdzenia swojej w tym winy.
                    Mnie sie wydaje, ze ogolnie szkoda czasu na tego faceta. Co z tego, ze kreci fizycznie jak fajerwerkow nie ma?
                    >
                    • that.bitch.is.sick Re: O co chodzi? 24.10.13, 23:40
                      kag73 napisała:
                      e czuje sie do bani i chce zaprzeczenia/potwierdzenia
                      > swojej w tym winy.
                      > Mnie sie wydaje, ze ogolnie szkoda czasu na tego faceta. Co z tego, ze kreci fi
                      > zycznie jak fajerwerkow nie ma?
                      > >

                      Rozumiem kag i sama bym jej radziła zostawić go, najprostsze rozwiązanie. Myślę jednak że ona nie do końca potrafi ,stąd wymyślam alternatywy. Czasem ucieczka nie rozwiązuje problemu, skąd wiesz czy sobie nie znajdzie następnego agenta za pół roku:) ? a czasem trudne sytuacje, przełamanie się może zahartować...zwłąszcza żę raczej ona niekoniecznie go da radę zostawić, jak myślę, trzeba jej dać jakiś plan, cokolwiek żeby się mogła bronić przed zniszczeniem.
                      • kag73 Re: O co chodzi? 24.10.13, 23:48
                        Nie, nie ma, ze nie potrafi, nie ma innego planu. A gdyby jutro umarl to co by zrobila? Zycie toczy sie dalej. Chciec to moc.
                        • that.bitch.is.sick Re: O co chodzi? 25.10.13, 01:45
                          kag73 napisała:

                          > Nie, nie ma, ze nie potrafi, nie ma innego planu. A gdyby jutro umarl to co by
                          > zrobila? Zycie toczy sie dalej. Chciec to moc.

                          Facet jest seksoholikiem, co wyczaja laski na portalach randkowych, może tylko przy fellatio i hiszpanie bo mu ptak klapie, olewa ją z 21 latką, obciągają mu możliwe że diewoczki zza wschodniej granicy zostawiając na ptaku rozmaite patogeny, a ona mówi że gość jest super i że świetnie sie z nim bawi. Myślisz że następny trafi się z bajki?
                          • kag73 Re: O co chodzi? 25.10.13, 09:55
                            that.bitch.is.sick napisała:
                            >
                            > Facet jest seksoholikiem, co wyczaja laski na portalach randkowych, może tylko
                            > przy fellatio i hiszpanie bo mu ptak klapie, olewa ją z 21 latką, obciągają mu
                            > możliwe że diewoczki zza wschodniej granicy zostawiając na ptaku rozmaite patog
                            > eny, a ona mówi że gość jest super i że świetnie sie z nim bawi. Myślisz że nas
                            > tępny trafi się z bajki?
                            Hmm, moze sie i nie trafi ale jest szansa. Natomist jezeli nadal bedzie wisiala na tym panu, szansy nie widze.
                          • kaiser.blade Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:00
                            that.bitch.is.sick napisała:

                            > obciągają mu
                            > możliwe że diewoczki zza wschodniej granicy zostawiając na ptaku rozmaite patog
                            > eny

                            Możesz uściślić, jakie to rozmaite patogeny zostawiają dziewczyny zza wschodniej granicy na ptaku ubranym w gumkę ?
                            • kaiser.blade Wschodnie patogeny 26.10.13, 00:22
                              Mnie ten temat serio zainteresował. Imho chociaż prezerwatywa nie chroni całkiem przed HIV, a tylko znacząco ogranicza ryzyko zarażenia, to w przypadku aktywnego seksu oralnego, który sam w sobie jest jednym z najmniej obarczonych ryzykiem zarażenia zachowań seksualnych, w połączeniu z prezerwatywą daje wręcz minimalne szanse przeniesienia wirusa. Żadna "miłość" nie jest do końca bezpieczna, ale jeśli jakaś jest, to właśnie taka.
                              Chyba że wiesz w tym zakresie coś, czego ja nie wiem ?
                              Zdecydowaną część pozostałych patogenów mogę chyba pominąć, ze względu na wyleczalność chorób, które ze sobą niosą ?
                              • that.bitch.is.sick Re: Wschodnie patogeny 28.10.13, 11:15
                                kaiser.blade napisał:

                                > Mnie ten temat serio zainteresował. Imho chociaż prezerwatywa nie chroni całkie
                                > m przed HIV, a tylko znacząco ogranicza ryzyko zarażenia, to w przypadku aktywn
                                > ego seksu oralnego, który sam w sobie jest jednym z najmniej obarczonych ryzyki
                                > em zarażenia zachowań seksualnych, w połączeniu z prezerwatywą daje wręcz minim
                                > alne szanse przeniesienia wirusa. Żadna "miłość" nie jest do końca bezpieczna,
                                > ale jeśli jakaś jest, to właśnie taka.
                                > Chyba że wiesz w tym zakresie coś, czego ja nie wiem ?
                                > Zdecydowaną część pozostałych patogenów mogę chyba pominąć, ze względu na wylec
                                > zalność chorób, które ze sobą niosą ?

                                Nie rozumiem kaiser twoich wątpliwości i pytań. Oczywiście że nie chodzi jedynie o HIV tylko o szereg chorób przenoszonych też drogą usta-genitalia, a jeśli chodzi o przypadkowe kontakty z partnerami z przypadkowych grup społecznych, ze wschodu to ryzyko jest szalone.
                                Nie rozumiem też czemu upierasz się że pan ów stosuje się sumiennie do zaleceń bezpieczeństwa i za każdym razem zakłada prezerwatywę. Byłeś przy każdym jego kontakcie w charakterze przyzwoitki czy współuczestnika?? Masz jakiś problem z wyciąganiem wniosków?
                                • kaiser.blade Re: Wschodnie patogeny 28.10.13, 11:44
                                  that.bitch.is.sick napisała:

                                  > Nie rozumiem kaiser twoich wątpliwości i pytań. Oczywiście że nie chodzi jedyni
                                  > e o HIV tylko o szereg chorób przenoszonych też drogą usta-genitalia, a jeśli c
                                  > hodzi o przypadkowe kontakty z partnerami z przypadkowych grup społecznych, ze
                                  > wschodu to ryzyko jest szalone.
                                  > Nie rozumiem też czemu upierasz się że pan ów stosuje się sumiennie do zaleceń
                                  > bezpieczeństwa i za każdym razem zakłada prezerwatywę. Byłeś przy każdym jego k
                                  > ontakcie w charakterze przyzwoitki czy współuczestnika?? Masz jakiś problem z w
                                  > yciąganiem wniosków?

                                  Nie ma sensu się irytować Bitch. Ja jestem ciekaw tematu, generalnie. Jak wiesz nie mam większego doświadczenia w kwestiach związanych z seksualnością, moja wiedza na temat chorób wenerycznych jest bardzo skromna, bo jakoś nigdy do tej pory nie miałem potrzeby jej zgłębiać. Myślałem, że skoro mówisz o jakichś konkretnych zjawiskach, to pójdą za tym dalsze przykładny, coś z czego mógłbym wyciągnąć wnioski i poszerzyć swoją wiedzę.
                                  Ogólnie propaganda jest taka, że seks w prezerwatywie to seks bezpieczny, ale poszerzając swoją wiedzę na temat HIV, dowiedziałem się, że niekoniecznie.
                                  Stąd te pytania, jakie jeszcze niespodzianki może nieść ze sobą posiadanie licznych i przypadkowych kontaktów seksualnych, nawet uznawanych za bezpieczne.
                • loppe Re: O co chodzi? 24.10.13, 23:23
                  Po owocach ich poznacie... Moim zdaniem bohaterka wątku już chyba wymaga terapii, więc zgadzam się z Kag...
            • hello-kitty2 Re: O co chodzi? 24.10.13, 22:51
              d-77 napisał(a):

              > A czemu Twoi partner
              > zy tak długo dochodzili?

              A cholera ich wie, nie moj problem. I tego sie trzymajmy :)

              > Kurczę, to wszystko jest takie zaplątane, takie dziwne.
              > Doszłam do wniosku, że może lepiej bym się poczuła, gdyby powiedział - tak jest
              > em gejem (stąd ten oral, brak dotyku, itd), jakoś bym to zrozumiała.
              > Niestety wiem, że z tą młodą laską dochodził szybko i nalegał na seks (całował
              > ją, siadał obok, kierował rękę w wiadome miejsce, pokazywał czego chce). Jedyne
              > co było takie samo, to to, że nie chciał stosunku, że tylko oral, że nie przyt
              > ulał i nie pieścił.
              > Dlaczego więc ze mną nie mógł dojść?
              > Znaczy się jestem kiepska.... :((
              > Ale skoro tak, to po co jest ze mną tyle czasu? Spędzał każdą wolną chwilę?
              >
              > Czasem sobie tłumaczę, ze może chodziło o to, że ja chciałam dla siebie -piesz
              > czot, orgazmu, stosunku. Ona nie chciała nic, była więc wygodna. Może on już wi
              > edział wcześniej, ze będę chciała stosunku i się stresował.
              > Kiedyś powiedział, że to impotencja na tle psychicznym. Nie wiem, twierdzi, że
              > raz tak miał, teraz ze mną. I tamta i ja - fascynowałyśmy go intelektualnie jak
              > żadna inna.
              >
              > Ale czemu siedzi na tych portalach, nawet rosyjskich?
              > Wiem, to chore, że tak to rozgryzam, analizuję, ale chciałabym wiedzieć - i zna
              > leźć spokój.

              Sluchaj no przeciez juz widzias z ta laska, ze jej tez nie przelecial i ze poszedl tym tylko schematem, ze tylko oral. Facet ma jakis odchyl. Jakie ma to znaczenie jak szybko doszedl? Facet nie moze odbyc standardowego stosunku, z nia tez nie chcial. To o czyms swiadczy. To co on ma w ofercie nie zadowoli nikogo, nadrabia obyciem ale to jest atrapa. Pod spodem nie ma nic wartosciowego, na czym mozna cos budowac.

              Przyjdzie taki moment, ze Ci zbrzydnie. Sprobuj to przyspieszyc. Nie wiem, skup sie na tym czego Ci nie dawal. Dla mnie klapiacy ptak przebije na minus najlepsze poczucie humoru. Jednoczesnie inwestuj w siebie. Ja lubisz tanczyc wkrec sie w jakies potancowki, forum o tancu? Poznaj nowych ludzi.
              • kag73 Re: O co chodzi? 24.10.13, 23:10
                Dokladnie. d-77 z Toba jest wszystko w porzadku, to facet ma jakis "odchyl". Nie pakuj sie w to, bo jestes zdrowa/normalna babke a za chwile przez tego faceta bedziesz potrzebowala terapii a on se bedzie dalej zdrow nie bzykal tak jak do tej pory.
                • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: O co chodzi? 24.10.13, 23:56
                • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: O co chodzi? 24.10.13, 23:57
                  Koleżanko d-77 :)
                  Ja, facet w zbliżonym wieku i też z pewnym doświadczeniem powiem Ci krótko i węzłowato o Twoim (oby chwilowym) wybranku :

                  1. koleś ewidentnie ma problemy z hydrauliką, obojętnie z jaką laską jest w łóżku to albo jak piszesz mięknie mu błyskawicznie, albo w ogóle boi się bzyknąć pannę, tylko czeka na loda. Czarno na białym masz napisane - "tu się nie sprawdzam, uciekam, ale aby nie mieć 100% porażki to zbajeruję młodą laskę niech mi poprawi samopoczucie robiąc orala".
                  Nie ma co owijać w bawełnę - jak małe dziecko unika wizyty na zasadzie "jakoś mi przejdzie". Nie przejdzie SAMO - im starszy tym zasadniczo mniej wydolny i bez fachowego wsparcia będzie na równi pochyłej, tzn. będzie sam sobie zaprzeczał że ma problem, bo przecież "sprawdza się z innymi pannami jako mężczyzna" - aż się kompletnie zestarzeje a jego urok osobisty, czar i bajer taneczno towarzyski ogarnie taki sam uwiąd starczy jaki powoli ogarnia jego wacka.

                  2. Smutne, ale prawdziwe - że on w Tobie moim zdaniem widzi kogoś w rodzaju partnerki, ale nie na tyle mocna jest ta więź i przede wszystkim on sam nie w sobie tyle uczciwości, siły i otwarcia by powiedzieć "tak mam problem". Gość korzystając ze swoich jak piszesz niezaprzeczalnych uroków osobistych zagłusza problem i ucieka od realnej oceny sytuacji.

                  3. Najbardziej smutne to fakt, że zwyczajnie cię zdradził, udziela się towarzysko na iluś tam portalach - bo moim zdaniem zupełnie nie potrafi stworzyć długofalowej relacji z kobietą. Piotruś Pan z lekką siwizną i słabym ptakiem - ale póki co jeszcze korzysta z resztek życia.

                  Już Ci d-77 mądrze koleżanki radziły - i sama jak czytam widzisz realnie, że to nie jest facet ani do związku, ani jak widać do w miarę fajnego seksu. To po co ? Kitty dobrze ci radzi - uderz w jakieś koła taneczne, fora, knajpki z wieczorami tanga, salsy czy innych pląsów :) Znajdziesz na pewno młodszych, mądrzejszych i sprawniejszych facetów - tylko zamknij za sobą te drzwi i otwórz na oścież kolejne ! Powodzenia :)
    • jesod Zapytałam 24.10.13, 18:28
      d-77 napisał(a):
      > Zapytałam potwierdził, powiedział że przespał się, bo musiał potwierdzić swoją męskość.
      > Ok, przełknęłam.

      Aś Ty głupia, jak but z lewej nogi, o ile prawy jest mądrzejszy...
      No i trzeba było Ci się udławić, a nie przełykać. ;)
    • kutuzow Inne wyjaśnienie czemu tylko oral 25.10.13, 01:25
      d-77 napisał(a):

      > Generalnie facet w ogóle do mnie się nie dobierał, no może parę razy, ale to ra
      > czej dawał do zrozumienia że ma ochotę na seks, z tym, ze zawsze był to oral.
      > Nigdy nie głaskał, nie pieścił, prawie nie dotykał.
      > Twierdził, że lubi małe piersi, że zgrabny tyłek jest jego fetyszem (a to jak w
      > mordę ja ;) )
      > Na początku zgadzałam się na ten oral, wtedy seks był co jakieś dwa tygodnie (a
      > le długo to trwalo, w sensie jego dochodzenie). Potem sobie powiedziałam, o nie
      > , ja też chcę coś z tego mieć - więc wyglądało to tak, że najpierw go pieściłam
      > , on osiągał wzwód, potem pozycja na jeźdźca (klasyczna i od tyłu powodowała, ż
      > e po dosłownie dwuminutowym pompowaniu jemu opadał penis) i mój orgazm (ale ja
      > sterowałam), potem oral i jego zadowolenie (czasem szybko, czasem bardzo długo,
      > niekiedy musiał wspomóc masturbacją).

      Koleżanki powyżej zaproponowały całkiem sensowne wyjaśnienie bazujące na uzależnieniu Twego faceta od masturbacji (mocny i intensywny "nacisk" na penisa). Zgadzam się że jest to bardzo prawdopodobna przyczyna takiego zachowania. Przyszło mi jednak jeszcze do głowy inne wyjaśnienie tej sytuacji. Może gość unika "klasyka" a preferuje miłość francuską i hiszpańską bo najzwyczajniej w świecie boi się "wpadki". Skoro gość ma już swoje na koncie i nadal aktywnie "poszukuje", to przyznacie, że ryzyko wpadki rośnie.

      Koleżanki pisały w wątku obok, że facet który uprawia seks musi się liczyć z tym że z tego mogą się pojawić dzieci -może to jest jego sposób na zabezpieczenie przed tym że któraś z jego partnerek postara się "związać z nim" własnie poprzez pomysł z wpadką i dzieckiem.
      Obstawiam sądząc po jego wieku, że najwięcej przygód ma z paniami 30+, swoistą grupą "podwyższonego ryzyka". Preferując takie techniki gość eliminuje to ryzyko.
      • zawle Re: Inne wyjaśnienie czemu tylko oral 25.10.13, 07:10
        Bitch napisała:
        Facet jest seksoholikiem, co wyczaja laski na portalach randkowych, może tylko przy fellatio i hiszpanie bo mu ptak klapie, olewa ą z 21 latką, obciągają m u możliwe że diewoczki zza wschodniej granicy zostawiając na ptaku rozmaite patogeny, a ona mówi że gość jest super i że świetnie sie z nim bawi. Myślisz że następny trafi się z bajki?

        kutuzow napisał:
        może to jest jego sposób na zabezpieczenie przed tym że któraś z jego partnerek postara się "związać z nim" własnie poprzez pomysł z wpadką i dzieckiem.


        To jak? seksoholik czy odpowiedzialny?;)
      • kaiser.blade Re: Inne wyjaśnienie czemu tylko oral 25.10.13, 08:03
        Ja na miejscu tego playboya byłbym już dawno po wazektomii. Łatwiej, fajniej, rozsądniej.
        Skoro ja to wiem, to wie to i gość o wiele bardziej ode mnie oblatany w seksie, doświadczony i atrakcyjniejszy. No czy to nie jest kurcze oczywiste ?
        • mojemail3 Re: Inne wyjaśnienie czemu tylko oral 25.10.13, 09:04
          kaiser.blade napisał:

          > Ja na miejscu tego playboya byłbym już dawno po wazektomii. Łatwiej, fajniej, r
          > ozsądniej.
          > Skoro ja to wiem, to wie to i gość o wiele bardziej ode mnie oblatany w seksie,
          > doświadczony i atrakcyjniejszy. No czy to nie jest kurcze oczywiste ?

          A co to jest "oczywiste kurcze" bo się zastanawiam pijąc kawę z bolącą głową od rana?
          Ty się od razu poddaj wszelakim zabiegom bo jesteś niebezpieczny prokreacyjnie ;-)

          • kaiser.blade Re: Inne wyjaśnienie czemu tylko oral 25.10.13, 09:36
            Gdybym mial w perspektywie seks z kobietami, z cala pewnoscia uznalbym to za cenna rade.
            • mojemail3 Re: Inne wyjaśnienie czemu tylko oral 25.10.13, 09:40
              kaiser.blade napisał:

              > Gdybym mial w perspektywie seks z kobietami, z cala pewnoscia uznalbym to za ce
              > nna rade.

              Czyżbyś miał w perspektywie seks z mężczyznami?
              No już przestań, przecież to komplement miał być, w kwestii celności dwururki ;-)
              • kaiser.blade Re: Inne wyjaśnienie czemu tylko oral 25.10.13, 09:46
                Odebralem komunikat "tacy jak ty powinni byc bezplodni". Serio.
                • loppe Re: Inne wyjaśnienie czemu tylko oral 25.10.13, 10:09
                  kaiser.blade napisał:

                  > Odebralem komunikat "tacy jak ty powinni byc bezplodni". Serio.


                  Szkoda cię bardzo
      • kag73 Re: Inne wyjaśnienie czemu tylko oral 25.10.13, 09:58
        Moim zdaniem, facet ewidentnie ma problemy z hydraulika, bo nawet przy oralu potrzebuje dlugo i czasem sam musi dolozyc reke, zeby dojsc. Moze pomogla by zwyczajna viagra.
        Co nie zmienia faktu, ze i tak doradzam zostawic gostka, szkoda zachodu.
        • loppe Re: Inne wyjaśnienie czemu tylko oral 25.10.13, 10:08
          Nie z hydrauliką tylko z głową. Psychiatria się kłania. Czarujący, w ogóle nie pieści, nie dotyka kobiety, jedynie pozwala sobie robić fellatio. No piękne pożycie; każda kobieta skończy w wariatówku po roku takiego pożycia.
          • zawle Re: Inne wyjaśnienie czemu tylko oral 25.10.13, 10:26
            loppe napisał:

            > Nie z hydrauliką tylko z głową. Psychiatria się kłania. Czarujący, w ogóle nie
            > pieści, nie dotyka kobiety, jedynie pozwala sobie robić fellatio. No piękne poż
            > ycie; każda kobieta skończy w wariatówku po roku takiego pożycia.

            Łał...byłeś kiedyś kobietą?
            • kag73 Re: Inne wyjaśnienie czemu tylko oral 25.10.13, 10:33
              zawle napisała:

              > loppe napisał:
              >
              > > Nie z hydrauliką tylko z głową. Psychiatria się kłania. Czarujący, w ogól
              > e nie
              > > pieści, nie dotyka kobiety, jedynie pozwala sobie robić fellatio. No pięk
              > ne poż
              > > ycie; każda kobieta skończy w wariatówku po roku takiego pożycia.
              >
              > Łał...byłeś kiedyś kobietą?

              Moim zdaniem dobrze gada, wodki mu dac!
    • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 10:08
      Bitch (mogę tak w skrócie?)
      myślę, że masz rację, ze to forma seksoholizmu. Cos w tym jest, mimo, że facet wydaje się szalenie pewny siebie, atrakcyjny i przekonany o tym, to czasem mam wrażenie, że on tym podrywem podwyższa sobie poczucie wartości.
      Że jakby uzależnił się od takiego uczucia miłej adrenalinki, że się komus podobasz - gdy wchodzisz na portal, zaczynasz klikać i widzisz zainteresowanie. Wiem, jakie to uczucie, bo sama miałam, ale portal szybko porzuciłam, gdy się poznaliśmy.

      Czasem z kolei myślę, że to ja go onieśmielam, bo z nim i przed nim zawsze byłam pewna siebie, wiedząca czego chcę. Widzę że on bardzo ceni w ludziach intelekt, a ja mam zawód który chyba jakoś go kręci i którym chyba mu imponuję (wcale nie cieszy mnie to, bo chce podobać się jako ja, kobieta). Kiedyś powiedział mi - Ty wyglądasz na naukowca (nie, nie jestem nim ), czasem patrzysz tak wyniośle.
      Zszokowało mnie to, ale stwierdziłam, że to chyba moja nieśmiałość często mylona ze zdystansowaniem. Powiedziałam mu, że bywam onieśmielona, że to to, nie żadna wyniosłość. Ale może tak to interpretował i to spowodowało problemy?
      kurcżę, niestety, czasem myślę, że to zrobiłam źle , tamto nie tak (noc w hotelu, moja odmowa, moje onieśmielenie na początku) - i to wszystko sprawiło potem brak tych fajerwerków........że go to zdeprymowało.

      Pretensje do niego oczywiście miałam, on błagał o wybaczenie i takie tam. Tak naprawdę, to ja jakoś tymi kobietami nie przejmowałam się, bo na dzień dobry sama do siebie powiedziałam, że to będzie przygoda nigdy nie potraktowałam go jako kandydata na męża. Nie przypuszczałam tylko, że tak się wkręcę, bo on okaże tak wysoki poziom intelektu, humoru, itd.
      Piszesz - nie zyj tym kolesiem - no i właśnie to jest clou. Próbuję, pisałam wyżej, że chciałam go potraktować jak kogoś obok, dla rozrywki, taką rezerwę. I nie mogę, czekam na smsy, myslę, kombinuję. Na początku fakt miałam na niego zlewkę, bo jak pisałam oceniłam go jako taniego podrywacza, a potem jakoś zaczęło mi zależeć.........
      No z tego seksu to nie wiem, jak korzystać, bo on w ogóle niczego nie inicjuje, a ja mając wiedzę tego wszystkiego, jego słowa że go nie podniecam, że on nie czuje pożądania - jednocześnie mam totalną ochotę na seks z nim, ale deprymuje mnie inicjowanie go, myśl, że on zrobi to z łaski, dla mnie, nie czując satysfakcji (kiedyś powiedział mi - wiesz, wytrysk nie zawsze oznacza orgazm).
      Jak mam zagrać rolę przypadkowej kobiety?

      Starałam się otworzyć na kontakty z innymi, parę razy spotkałam się z kimś, ale to nie było to, siedziałam i czekałam na smsa od niego, był nawet seks, no mechanicznie się podnieciłam (że tak to nazwę), ale nie było żaru.
      Stwierdziłam, że on siedzi we mnie za bardzo emocjonalnie, co z tego, że pójdę do kina z innym, żeby niby zapomnieć, jak ja w tym kinie jestem zdołowana, że siedzę nie z tym z kim chciałabym.

      hello-kitty2 - no właśnie z tą młodą dziewczyna też nie chciał stosunku. Jakkolwiek brzmi to dziwacznie, to spotkanie z nią wzmocniło mnie, gdy opowiedziała mi o tym, bo przynajmniej wiedziałam, że i z nią nie było wszystko ok. ona była jeszcze przede mną, pomyślałam, że może nie mógł ze mną, bo może do niej się przyzwyczaił? do jej sposobu pieszczot, itd.?
      Z kolei zaczęło mnie potem gryźć, ze do niej się dobierał, jakoś tam inicjował seks, szybko dochodził, itp.
      Czyli ona była dobra, ja nie.
      Też pomyślałam, że ta "fajność" to atrapa, bo on musi być fajny aby podrywać ;)
      Staram się go sobie obrzydzić, wspominam same nieciekawe sytuacje, ale kurczę, on dzwoni, chwila rozmowy, pełna błyskotliwych ripost i ja pełna energii. No wiem, powinnam nie odbierać - i taka ze mnie grzeczna dziewczyna (wychowanie), że uważam to za świństwo (jezu, wiem jak to brzmi, ale staram się być szczera).

      kag73 - masz rację, nie potrafię oddzielić seksu od emocji, przynajmniej w tym przypadku. Wkręciłam się w niego, a przede wszystkim chodzi tu o to nadawanie na tych samych falach.
      Myslałam, aby mieć kogoś "do seksu" ale właściwie do czego to ma zmierzać wtedy? Ani razem nie zamieszkamy, ani nic, hmmmmmm. Raczej jestem nastawiona na stały związek, w sumie myślę, że może udałoby się założyć z kimś rodzinę...poza tym moje dziecko jest stosunkowo małe (7lat), więc........ani nie mam czasu i możliwości, aby się rozdzielać na dwóch facetów, ani chyba ochoty. Ktoś powiedział mi - za młoda jesteś jeszcze na takie coś. No i fakt, póki co chcę spróbować z tym stałym związkiem.
      No więc rodzi się wniosek - zrywać jak najszybciej.
      No i smutek, żal, tęsknota. że już takiego charyzmatycznego nie spotkam. Że który facet będzie pływał, tańczył, spiewał, będzie wesoły, będzie jeździł na nartach, będzie tak inteligentny. I przystojny, dobrze zbudowany jak on (choć to aż tak istotne dla mnie nie jest). Który będzie tak aktywny i będzie miał tyle energii życiowej, pełen pomysłów.
      Takie mam myśli, niestety.........
      To silniejsze ode mnie.
      Więc masz rację, że najlepsze jest zerwanie kontaktów, muszę zdobyć się na odwagę.
      Jednak moje zycie straci jakąś treść, wiem, powinnam sama być jego treścią, bądź też znaleźć sobie coś swojego.
      Widzicie jaka teoretycznie jestem mądra! :D

      No, ale ten seks, ta seksualność...ja już sobie pomyślałam, ze może pójdę do seksuologa sama, aby mi wyjaśnił to wszystko. Niestety mam cały czas myśli, że ze ,mną cos nie tak może oziębła, może mało doświadczona, może brak umiejętności.............
      Z drugiej, gdyby z nim było ok, a ja byłabym kiepska, to po ch...y byłby tyle czasu ze mną?
      I tak sobie mielę to wszystko, i męczę się sama ze sobą i wkur.....iam na siebie.

      rzeczywiście, nie potrafię włączyć sobie guziczka 'zlewam to i już".
      Masz rację Kag73, że problem węszenia wynika z tego, że czuję się do bani.
      No niestety nie mam w sobie przekonania - taka jestem fajna, w d.... z nim, będzie inny. Jasne, w teorii tak się mówi, a potem bywa różnie.

      Jestem fajna, wesoła, ale przy dłuższym poznaniu, na dzień dobry onieśmielona, a faceci odbierają to jak widać jako wyniosłość albo zdystansowanie. Oczywiście pracuję nad tym, ale to trudny proces. Ponadto nie mam wielu okazji na poznawanie kogoś, samodzielne wychowywanie dziecka nie sprzyja temu.
      Wydaje mi się, ze dochodzi tutaj jeszcze coś (że tak się trzymam go) - mam mało rozrywki i mało ludzi wokół siebie, nie mam grupy wsparcia, przyjaciółek, aby iść odreagować, pobawić się, pośmiać, wygadać. Przyjaciólki na telefon (z poprzedniego miasta) to już nie to samo, stała ekipa rozsypała się po naszym rozwodzie z eks mężem, inni znajomi żonaci, mężaci, dzieciaci i ja lekko nie przystaję (lub wręcz jestem pomijana).

      Bitch
      pisząc to:
      "a czasem trudne sytuacje, przełamanie się może zahartować...zwłąszcza żę raczej ona niekoniecznie go da radę zostawić, jak myślę, trzeba jej dać jakiś plan, cokolwiek żeby się mogła bronić przed zniszczeniem."
      co miałąś na myśli? tzn jak może mnie ta sytuacja zahartować?
      Masz rację, że ja mogę nie dać rady go zostawić, włąsnie chciałabym mieć jakiś plan, czy cokolwiek, co nie pozwoliłoby mi się całkowicie pogrążyć. Ale co to może być?

      Zorzyk,
      bardzo cenne są dla mnie opinie faceta, w dodatku w zbliżonym wieku :D
      nie wiem, czy to problemy z hydrauliką, bo bzykał się wszak z tą młodą bez problemu a spotykali się jakies 1,5 roku co dwa, trzy tygodnie. Sprawa się rypła, jak się rypła.
      Poza tym "ten mój" miał wcześniej kobiety na stałe, nawet pomieszkiwali razem. Najdłuższy związek -rok. Podobno ostatnia partnerka "czegoś się o nim dowiedziała" i odeszła, no ja się domyślam czego ;) (te portale)
      Myślisz, że on poprawia sobie samopoczucie wyrywając co chwilę inną? No, ale jednak z tamtą trochę to trwało, niezmiennie ze 'stawaniem" było ok, z dochodzeniem też.
      Pomyślałam, że może to kwestia traktowania - może jej nie szanował, widział w niej narzędzie, itd. - wiec seks był ok (przynajmniej wzwód i orgazm). A do mnie może ma wiekszy szacunek i już jakiś strach przez to?
      Ale powiedz mi, to po co ze mną jest?!
      • mojemail3 Re: O co chodzi? 25.10.13, 10:29
        d-77 napisała:

        (...)"Raczej jestem nastawiona na stały związek, w sumie myślę, że może udałoby się założyć z kimś rodzinę...poza tym moje dziecko jest stosunkowo małe (7lat), więc........ani nie mam czasu i możliwości, aby się rozdzielać na dwóch facetów, ani chyba ochoty. Ktoś powiedział mi - za młoda jesteś jeszcze na takie coś. No i fakt, póki co chcę spróbować z tym stałym związkiem(...)"

        Kiedy przeczytalam o dziecku zamotanym w tym wszystkim to się podłamałam...
        D-77 dlaczego to Ty nie ustalasz warunków, tylko pozwalasz sobą manipulować???
        Obłęd jakiś dla mnie...
        • kag73 Re: O co chodzi? 25.10.13, 10:35
          mojemail3 napisała:
          > Kiedy przeczytalam o dziecku zamotanym w tym wszystkim to się podłamałam...
          > D-77 dlaczego to Ty nie ustalasz warunków, tylko pozwalasz sobą manipulować???
          > Obłęd jakiś dla mnie...
          A co dziecko ma do tego i kto powiedzial, ze jest w tym "zamotane"? ty nie masz zycia prywatnego poza dzieckiem?
        • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 10:38
          No coś Ty!!!
          Dziecko absolutnie nie jest w to zamotane, tzn zna go oczywiście, ale jako kolegę, który pojawia się od czasu do czasu.
      • kag73 Re: O co chodzi? 25.10.13, 10:33
        d-77 napisał(a):
        Posluchaj, facet ma 47 lat i jego najdluzszy zwiazek twral rok? Czy ja dobrze zrozumialam? to juz daje do myslenia, nie mozna miec tak wielkiego pecha, zeby ciagle trafiac na nie swoja. Problem ma on, bo albo szybko sie nudzi, albo nie potrafi byc wierny, albo potrzebuje ciagle nowych wrazen i do tego jest ego co ma w d..pie kobiety jezeli chodzi o seks i ich przyjemnosc seksualna. Poza tym to ze mial kiedys i zawsze zwazki nie znaczy, ze problemy z hydraulika mial zaswze, mogly pojawic sie z czasem/z wiekiem. Do tego sam mowi, ze jest "psychicznym impotentem". Trza bylo o to zahaczyc i zapytac co to konkretnie w jego przypadku oznacza.
        Dlaczego sie z Toba spotyka? No wlasnie moze dlatego dlaczego Ty spotykasz sie z nim? Wspaniale Wam sie rozmawia, nadajecie na tych samych falach, dobrze wam sie tanczy, milo jest. Do tego on w przeciwienstwie do Ciebie, chociaz miewal tego orala. No i jeszcze, ma 47 lat, w koncu milo sie troche ustatkowac tak pozaseksualnie i miec przy sobie bratnia dusze.
        Jestes samotniecwychowujaca, w nowym miescie, poszukaj innych konktaktow, chociazby przez dzieciaka(najlatwej w takich okolicznosciach). Rozjerzyj sie w szkole, zapytaj ktorego kolege/kolezanke lubi, zaproscie do domu, moze przy okazji wyjdzie mila znajomsc dla Ciebie z mama tego dziecka.
        No i koniecznie poszukaj jakichs kursow tnaca czy imprez tanecznych. Tam mozna poznac nowych ludzi. Albo na jakas zumbe pojsc, z kobitkami sie jakimis zaprzyjaznisz.
        To niby jest mezczyzna idealny i drugiego takiego nie znajdziesz a jednak trafilas z problemem na forum. Pytanie podstawowe, ktore musisz sobie zadac: Czy z tym facetem mi lepiej? Jestem szczesliwsza niz bez niego? Czy tez na koncu wyladuje w wariatkowie zadreczajac sie, ze jestem nieatrakcyjna i nie podniecam?
        Moim zdaniem jest szansa na znalezienie innego, pod warunkiem, ze uwolnisz sie od tego, moze bedzie gorzej tanczyl ale bedzie lepszy w lozku. W kazdym razei jak pojawi sie jakis do rzeczy dosc szybko wyleczysz sie z tego.
        • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 10:48
          Najdłuższy związek po rozwodzie, był z zona jakieś 10 lat.

          Psychiczny impotent - no oczywiście, ze pytałam, oznacza to, że "mu nie staje" gdy jakąs kobietę bardzo kocha, ona go fascynuje, itd.
          To jego słowa, mniej więcej.
          Dzięki za Twoje słowa, zawieram znajomości gdzie się da, niestety ludzie tak zagonieni, lub też całe rodziny, owszem, dzień dobry co słychać, ale już pełne rodziny mają swoje plany np. na weekend i ja niestety nie przystaję (wiele razy miałam okazję przeżyć takie wykluczenie).\
          Czy mi z nim lepiej - i tak (bo wnosi energię, wydarzenia, sporo rozrywki - basen, narty, kajaki, i takie tam z czego korzysta też dziecko - i nie, bo te problemy, bo moje doły, itd.,
          • kag73 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:00
            d-77 napisał(a):
            > Psychiczny impotent - no oczywiście, ze pytałam, oznacza to, że "mu nie staje"
            > gdy jakąs kobietę bardzo kocha, ona go fascynuje, itd.

            Bo? Kocha ja, fascynuje go i....? Boi sie, ze mu nie stanie, ze nie podola? A viagry probowal?
            Nie wiem, onmi jest dziwny, jakos tego nie kupuje. Poglaskac i popiescic tez nie moze? A minete Ci kiedy zrobil? Hmm, on ma jakas specyficzna seksualnosc:(

            > Czy mi z nim lepiej - i tak (bo wnosi energię, wydarzenia, sporo rozrywki - bas
            > en, narty, kajaki, i takie tam z czego korzysta też dziecko - i nie, bo te prob
            > lemy, bo moje doły, itd.,

            Hmm, no ciezka sprawa. Moze jednak warto zakonczyc te znajomosc. Moze bedzie to dla niego kopem do podjecia jakichs dzialan w sferze seksu. Niemniej jednak co poczac jak facet mowi "ze nie pozada"? Najlepiej byloby zostac przyjaciolmi i nadal spotykac sie na rozrywki. Rzecz w tym, ze Ciebie blokuje to na nowych kandynatow a szukasz jednak czego na stale.

            • kutuzow Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:07
              kag73 napisała:

              > Nie wiem, onmi jest dziwny, jakos tego nie kupuje. Poglaskac i popiescic tez ni
              > e moze? A minete Ci kiedy zrobil? Hmm, on ma jakas specyficzna seksualnosc:(
              >

              W pełni się z tym zgadzam. Myślę że gościowi jest po prostu wygodnie w tym swoim stylu życia. Ma dopływ coraz to nowej dopaminy wraz z nowymi znajomościami. Może to zabrzmi smutno dla autorki wątku, ale wydaje mi się że gość znalazł tutaj taką bezpieczną przystań, gdzie można odpocząć po stroszeniu piórek przed kolejnymi laskami z portali. Tutaj nie musi się starać, bo wiele mu autorka wybaczy.
            • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:10
              Nie, chyba by go to brzydziło, ale i ja nie nalegałam, bo wolę inne formy seksu, zdecydowanie ostrzej.
              dziwny, cały czas piszę.
              Z tym stawaniem jeszcze - jemu stawał, ale podczas stosunku szybko opadał (tak wyglądało jakby facet się zniechęcał) a podczas oralu po prostu długo dochodził.
              o viagrze mówiłam, powiedział, że to nic nie da bo to siedzi u niego w głowie, a nie w ciele.

              Kag73 myślałam o przyjaźni, ale wiem, że gdyby np. przyszedł na jakąś imprezę z dziewczyną jako oficjalną partnerką.......no, nie dałabym rady. To chyba by mnie bardziej zdołowało, niż te wszystkie narty, itd. Poza tym, on raczej nie spotyka się w gronie, ztn w klubach np. tak, ale już wyjazdy na narty, itdd - to raczej we dwójkę (czyli nie zbiera do kupy ekipy).
              Tak, to mnie blokuje, bo w każdym kandydacie (a było ich kilku w trakcie) szukam jego cech, nie mają ich, to oczywiste, wiec robię się smutna, zniechęcona, nie angażuję się, nie chce mi się.
      • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 10:35
        Zorzyk:
        Chyba trafiłeś w sedno:
        "bo moim zdaniem zupełnie nie potrafi stworzyć długofalowej relacji z kobietą. Piotruś Pan z lekką siwizną i słabym ptakiem - ale póki co jeszcze korzysta z resztek życia."
        Może oprócz tej siwizny ;)
        Ja już kiedyś pomyślałam - on jest zaje...tym podrywaczem, ale chyba nie potrafi budować związku.

        Dzięki Ci za ten post Zorzyk i ten tekst o drzwiach!! :D

        Kutuzow,
        ja tez pomyslam o wpadce, ale raz, że był i gumka i tabletki, dwa, że on cały czas twierdzi, że chce mieć dzieci. No chyba, że to blef i ma służyć "łapaniu" kobiet, bo powszechnie przyjęło się, że facet chcący mieć dzieci, chcesz czegoś stałego, jest odpowiedzialny, bla bla bla.
        A może to jakiś podświadomy strach?

        Kag73, no nie wiem, czt o kwestia hydrauliki, bo z młodą laską mogł bez problemu, szybko i bez ręki (to ze mną tak), dwa że z nią inicjował, ze mną nie.
        No i ok, nie jest powiedziane, że muszę wszystkich kręcić, ale czemu nie zrezygnował z tej relacji po miesiącu czy dwóch, gdy ja się oddalam, on uderza, nęci, itd. Parę razy pytałam, czy chce zerwać, czy mam odejść. Zawsze było "nie", kocha mnie, itd.

        Loppe, tak to dziwne, że nie pieści, nie maca, nie dotyka (trochę piersi, trochę klepania tyłka).
        jej w ogóle nie rozbierał od dołu, ja rozbierałam się sama (hehehe) bo chciałam stosunku. Kiedyś po nieudanym stosunku, wzięłam jego rękę i skierowałam, aby mnie pieścił, tak bardzo byłam podniecona, napalona, chciałam orgazmu. No i ok, pieścił, ale zniechęcią, nieudolnie, a po fakcie - wytarł rekę (fuuu, wiem, ale musiałam to napisac).
        Stąd zakiełkowała myśl, że jest gejem, może takim wypartym (to jedna z przyczyn impotencji na tle psychicznym). Oczywiście, nie tylko to, jego uwagi na temat mężczyzn, ten kuzyn i ich częste dość dziwne spotkania, wiele wiele różnych rzeczy.

        • kag73 Re: O co chodzi? 25.10.13, 10:48
          Obstaje przy swoim: cokolwiek z nim jest nie tak, daj se siana!
          Jednak popisac sobie mozna:
          Moze z ta mloda akurat byl napalony, cala otoczka, sytuacja, akcja jakos szczegolnie go podniecala wiec sie szybko spuscil. Poza tym laska nie chciala nic dla siebie, nie byla wymagajac, rowniez emocjonalnie mloda koza a on Mistrz, wiec strachu nie ma.

          No i oczywiscie moze Cie kochac(Ty w koncu tez jestes zakochana) ale nie pozadac, bo....powodow moze byc sporo a zrywac nie chce, bo szuka wreszcie spokojnej przystani, jestes tez milym/imponujacym towarzystwem a do tego jak bedzie potrzebowal "rabanka" czy czegos to se znajdzie na portalu, bo Ty nie masz nic przeciwko, ze to robi, on tez nie. Szafa gra z jego strony? Gra? Tutaj bardziej chodzi o plaszczyzne emocjonalna. Znalazl czego szukal, on nie ma problemu. Problem masz TY. Hmm, Twoj problem, wiec go rozwiaz:(
          • kutuzow Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:10
            kag73 napisała:

            > No i oczywiscie moze Cie kochac(Ty w koncu tez jestes zakochana) ale nie pozada
            > c, bo....powodow moze byc sporo a zrywac nie chce, bo szuka wreszcie spokojnej
            > przystani, jestes tez milym/imponujacym towarzystwem a do tego jak bedzie potrz
            > ebowal "rabanka" czy czegos to se znajdzie na portalu, bo Ty nie masz nic przec
            > iwko, ze to robi, on tez nie. Szafa gra z jego strony? Gra? Tutaj bardziej chod
            > zi o plaszczyzne emocjonalna. Znalazl czego szukal, on nie ma problemu. Problem
            > masz TY. Hmm, Twoj problem, wiec go rozwiaz:(

            Mam bardzo podobne odczucie.
        • marek.zak1 Re: O co chodzi? 25.10.13, 10:53
          Jesli znasz jakiegoś geja poznaj go z nim. Tylko gej wyczuje geja.
          • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:03
            No, ja nie znam żadnego geja, kurczę.
            Ale była kiedyś taka sytuacja, że podeszli jego dwaj koledzy do nas i zaczęli żartować, najpierw tak ogólnie, a potem dziwacznie - Ziuteczku coś tam coś tam (oczywiście, nie ma tak na imię, móiwli zdrobniale) i jakies dziwaczne spojrzenia na mnie.
            Potem on mi powiedział, że to kumple - geje.
            Kurde, zaświtała mi myśl, że oni zachowywali się tak, jakby chcieli mi dać coś do zrozumienia.....ale może i jakoś sobie wmówiłam.
            Nie umiem rozpoznać geja.

            Aaaa, było jeszcze coś. kiedyś był u mnie on, no i przyszedł kolega z pracy (o którym mówią, że gej, ja tego nie rozpoznaję), któremu pomagałam urządzić mieszkanie. No i po rozmowie, on zapytał, czy nie odwieźć kolegi do domu, czy ma jak wrócić. Ano miał. Po wyjściu sam mi powiedzał - Twój kolega jest gejem.
            Ale potem często pytał co u kolegi słychać, mówił o nim, kazal pozdrowić, itd.
            • marek.zak1 Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:10
              Skoro gej stwierdził, że Twój kolega jest gejem, skąd dalsze wątpliwości? TYLKO gej umie rozpoznać geja.
              • kaiser.blade Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:17
                marek.zak1 napisał:

                > Skoro gej stwierdził, że Twój kolega jest gejem, skąd dalsze wątpliwości? TYLKO
                > gej umie rozpoznać geja.

                Właśnie wyobraziłem sobie taką małą budkę, jak z hot-dogami, w środku elegancki mężczyzna w obcisłych rurkach kręci pupą, a nad budką szyld z napisem "Rozpoznawanie Gejów. Od 8:00 do 16:00"
        • kutuzow Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:02
          d-77 napisał(a):

          > ja tez pomyslam o wpadce, ale raz, że był i gumka i tabletki, dwa, że on cały c
          > zas twierdzi, że chce mieć dzieci. No chyba, że to blef i ma służyć "łapaniu" k
          > obiet, bo powszechnie przyjęło się, że facet chcący mieć dzieci, chcesz czegoś
          > stałego, jest odpowiedzialny, bla bla bla.
          > A może to jakiś podświadomy strach?

          To jest trochę tak, że facet może liczyć tylko na gumkę (jeśli nie chce wpadki, a ta bywa zawodna). Tabletki bowiem są mocno "deklaratywne". Trochę psułoby nastrój gdyby facet sprawdzał, czy aby na pewno bierzesz tabsy i czy to nie są aby witaminy, tylko faktycznie anty. Pisałem tu kiedyś o kumplu którego kochanka deklarowała że jest bezpłodna więc mogą szaleć do woli.... a on ją "wyleczył". Także jeśli gościu ma spor przygód i nie ma gromady dzieciaków do tej pory, mimo tego że jest uważany za atrakcyjny model, to może to wskazywać na to że jest ostrożny. To zaś może stresować.

          Co do jego deklaracji że "chce mieć dzieci", to jedyna strategia która pozwala mu na tak szerokie podboje. Wyobraź sobie teraz Wasze poznanie, pierwsze randki, gdyby jasno deklarował że dzieci mieć nie chce za żadne skarby. Jak byś go odebrała?
          (Małe wyjaśnienie: nie popieram jego ew. kłamstwa. Sam jestem z tych co mówią gorzką prawdę, staram się tylko wskazać na ew. powody takiego jego zachowania).
          • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:18
            no i właśnie, potwierdzasz to co zaobserwowałam sama.
            aczkolwiek on sam pierwszy powiedział, że chce mieć dzieci, nawet wyglądało, że badał mnie pod tym katem (czy aby na pewno ja te dzieci chcę mieć), ale teraz myślę, że wyczajał na jaki typ kobiety trafił i czego ona szuka.
            Potwierdzasz też to na co sama wpadłam - chcę mieć dzieci - i już kobieta inaczej na gościa patrzy (bo poważny, odpowiedzialny, itede itepe), niż jakby powiedział, sorry memory, ja tylko na bzykanko. To taki lep, haczyk.
            Bardzo możliwe jest, że boi się wpadki, tym bardziej, że tabunu dzieci nie ma, ma jedno i wiem, ze były hece, jeśli chodzi o kontakty z małą (już teraz dużą ;) ), płaci wysokie alimenty, co go bardzo boli. Oczywiście w jego wersji to zona ta zła, potwierdza to mama, wielu członków rodziny, itd. w tych opowieściach rzeczywiście zona go skrzywdziła, ale że sama się rozwodziłam, to wiem, że różnie bywa z tymi opowieściami ;)
            Być może, skrzywiony po rozwodzie, boi się powtórki z rozrywki, że jakaś młoda wrobi go w dziecko i znowu alimenty.........
            A tamta stosunków nie chciała, cieszyła się, ze idzie do niego, piją drinki i fajnie się gada (swoją drogą dla mnie to szok, ale ona sama po rozmowie ze mną przyznała, że to głupie było, ze się nie szanowała, że była zabawką, przedmiotem i nie wie, czemu to robiła, myslę, że imponował dojrzały mężczyzna, ponadto on jest dość medialną postacią z racji tego co robi, może czuła zaszczyt że wybrał właśnie ją, a miał możliwość tylu....)
            • kutuzow Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:26
              d-77 napisał(a):

              > Być może, skrzywiony po rozwodzie, boi się powtórki z rozrywki, że jakaś młoda
              > wrobi go w dziecko i znowu alimenty.........
              >ponadto on jest dość medialną postacią z racji tego co robi, może czuła zaszczyt że wybra
              > ł właśnie ją, a miał możliwość tylu....)

              Skoro jest atrakcyjny dla kobiet jako "partia" to tym bardziej może się bać "wrobienia w dziecko" przez jedną z wielu jego kochanek. Zobacz że Tobie on także zawrócił w głowie, pozwalasz mu na takie zachowania, na które pewnie w życiu byś nie pozwoliła swemu ślubnemu na początku związku -czyż nie?
              • kaiser.blade Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:38
                kutuzow napisał:

                > Skoro jest atrakcyjny dla kobiet jako "partia" to tym bardziej może się bać "wr
                > obienia w dziecko" przez jedną z wielu jego kochanek. Zobacz że Tobie on także
                > zawrócił w głowie, pozwalasz mu na takie zachowania, na które pewnie w życiu by
                > ś nie pozwoliła swemu ślubnemu na początku związku -czyż nie?

                Kurwa, czemu ty musisz mieć rację człowieku... Wierz mi, chciałbym jak dziecko, żeby świat był inny. No ale inny nie jest, trudno bić głową w mur...
                • kag73 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:40
                  kaiser.blade napisał:

                  > kutuzow napisał:
                  >
                  > > Skoro jest atrakcyjny dla kobiet jako "partia" to tym bardziej może się b
                  > ać "wr
                  > > obienia w dziecko" przez jedną z wielu jego kochanek. Zobacz że Tobie on
                  > także
                  > > zawrócił w głowie, pozwalasz mu na takie zachowania, na które pewnie w ży
                  > ciu by
                  > > ś nie pozwoliła swemu ślubnemu na początku związku -czyż nie?

                  Tak. A od zrobienia reka tez sie w ciaze zachodzi? Od pieszczot, minety, anala?
                  • kaiser.blade Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:43
                    kag73 napisała:

                    > Tak. A od zrobienia reka tez sie w ciaze zachodzi? Od pieszczot, minety, anala?

                    No przecież napisała, że oral z inną robił ?
                    • hello-kitty2 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:47
                      kaiser.blade napisał:

                      > kag73 napisała:
                      >
                      > > Tak. A od zrobienia reka tez sie w ciaze zachodzi? Od pieszczot, minety,
                      > anala?
                      >
                      > No przecież napisała, że oral z inną robił ?

                      Kaizer orientuj sie, w ktora stone ten oral byl? :)
                  • loppe Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:44
                    > Tak. A od zrobienia reka tez sie w ciaze zachodzi? Od pieszczot, minety, anala?

                    Właśnie, strasznie zabawna ta analiza "antykoncepcyjna" w świetle wyraźnych o wiele poważniejszych zaburzeń partnera Autorki wątku, 47-latka który kobiety ręką nie dotyka ze strachu przed niechcianą ciążą.
                  • kutuzow Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:46
                    kag73 napisała:
                    >
                    > Tak. A od zrobienia reka tez sie w ciaze zachodzi? Od pieszczot, minety, anala?

                    Kag, zobacz że gdy JEMU robią dobrze ręką ustami czy piersiami to jest OK.
                    Może gość jest na tyle atrakcyjny, ma tyle potencjalnych kochanek, że odechciało mu się najzwyczajniej w świecie starać o ICH przyjemność. Taki trochę odpowiednik pięknej modelki co to leży jak kłoda (bo to facecji o nią zabiegają).
                    • hello-kitty2 Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:00
                      kutuzow napisał:

                      > Kag, zobacz że gdy JEMU robią dobrze ręką ustami czy piersiami to jest OK.
                      > Może gość jest na tyle atrakcyjny, ma tyle potencjalnych kochanek, że odechciał
                      > o mu się najzwyczajniej w świecie starać o ICH przyjemność. Taki trochę odpowie
                      > dnik pięknej modelki co to leży jak kłoda (bo to facecji o nią zabiegają).

                      Moze i tak. Dla mnie facet jest tak nieatrakcyjny seksualnie, ze mala glowa. Typowy jednorazowy wykorzystywacz lecacy na swoim bajerze. Jednorazowy, bo nie utrzyma zadnej babki, bo nie daje z siebie nic. Zreszta jaka on moze miec opinie u tych babek? Dlatego potrzebuje ciagle nowe wyhaczac i ciagle mlodsze, bo jego atrakyjnosc nie odnosi sie ani do tego co potrafi w lozku ani do tego co ma w spodniach. Zalosna oferta seksualna.
                      • kutuzow Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:04
                        hello-kitty2 napisała:

                        >Typowy jednorazowy wykorzystywacz lecacy na swoim bajerze. Jednorazowy, bo nie ut
                        > rzyma zadnej babki, bo nie daje z siebie nic.

                        i tu się mylisz. Zobacz że autorka wątku jest z nim dość długo i ma spore kłopoty żeby od niego odejść. Moim zdaniem to wszystko zależy od osobistych doświadczeń i pewności siebie. Jakie masz inne prawdopodobne opcje.
                        • hello-kitty2 Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:13
                          kutuzow napisał:

                          > hello-kitty2 napisała:
                          >
                          > >Typowy jednorazowy wykorzystywacz lecacy na swoim bajerze. Jednorazowy, bo
                          > nie ut
                          > > rzyma zadnej babki, bo nie daje z siebie nic.
                          >
                          > i tu się mylisz. Zobacz że autorka wątku jest z nim dość długo i ma spore kłopo
                          > ty żeby od niego odejść. Moim zdaniem to wszystko zależy od osobistych doświadc
                          > zeń i pewności siebie. Jakie masz inne prawdopodobne opcje.

                          HA! No ja podejrzewam, ze autorka nie ujawnila nam jeszcze co ona tak naprawde z tego ma. I tu wskazalabym na to, jak to okreslila, ze jest postacia ''medialna''? Co chciala przez to powiedziec? Chodzi o osobe z mediow? Nie chodzi mi o nazwisko ale wskazuje mi to na to, ze jakies inne benefity musza miec miejsce. Bo ktora kobieta zgadza sie na ciekanie po innych laskach w celu obciagania? Czy nie mamy tu doczynienia z tzw. facetem ogarnietym?
                          • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:29
                            Co ja z tego mam?
                            No właśnie, długo myślałam o tym, jedyne co to doszłam do wniosków o kórych pisałam - ja sama w nowym mieście i nagle on, rozrywka, towarzystwo, coś się dzieje.
                            Poza tym total porozumienie intelektualne, jeszcze nie spotkałam faceta z którym nadawałabym tak bardzo na tych samych falach, łącznie z moim eks mężem.
                            Co jeszcze, no pewnie mile mnie łechce, bo flirtować potrafi jak rzadko kto.
                            No, mam imprezy, taniec, co kocham.

                            co do medialności, nie wiedziałam jakiego słowa mogę uzyć, on po prostu prowadzi w klubie pwne imprezy, robi to świetnie, naprawdę ma talent, ludzie przychodzą dla niego - o to mi chodziło, że może tamtej dziewczynie zaimponowało to, że spośród tak wielu wybrał ją i ona ma przyjemność bywac w domu i pijać drinki z tym sławnym XX (oczywiście sławnym w tym właśnie miescie i wtym określonym środowisku, wybaczcie, to jest tak charakterystyczne, że gdybym napisała dokładnie, to ktoś kto mieszka tam, mógłby się zorientować)
                            • kaiser.blade Re: O co chodzi? 25.10.13, 13:21
                              Dziennikarz radiowy, co ? :) Ok, mnie tu nie ma :>
                              • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 13:51
                                Nieeeee :D
                                To związane ze śpiewaniem, ale nie nie żaden piosenkarz, muzyk, itd
                                • that.bitch.is.sick d-77 ja naprawdę uważam 25.10.13, 16:02
                                  że ty masz za wiele problemów ze swoim pewnością siebie i kompleksów żeby się w takiego gościa pakować, albo się przepoczwarzysz w łabędzia z brzydkiego kaczątka albo nic nie będzie z tego.
                                  Jak masz problem ze zrywaniem kontaktu to sobie blanta zajaraj, to pomaga i to na później też.
                                  Generalnie w tym wątku powinniśmy się zająć twoimi problemami, bo to z nich wynika wszystko chyba co robisz. twój sposób życia nie odzwierciedla twoich oczekiwań nie realizujesz się w życiu a ten mężczyzna może zapełnia jakąś dziurę, tylko że on jest odzwierciedleniem twojego altrego, mr hyde'a którego nie rozwijałaś w życiu a ono się domaga głosu.
                                  nawet jeśli to ma się skończyć powiększeniem biustu, to nie ma co uciekać od hyde'a trzeba go do głosu dopuścić. kręcą cię ostre jazdy? źli faceci? masz dosyć nijakiego życia i bycia intelektualistką? możę chcesz być gwiazdą porno?
                                  moja psychonalityczka mi kiedyś kazała realizować fantazje. "chciałabym być blondyną i uprawiać seks jako blondyna"> a ona na to: "a od czego są peruki:)?" spróbowałam, seks był zajebisty nasyciłam się. rozumiesz?
                                  • kag73 Re: d-77 ja naprawdę uważam 25.10.13, 16:17
                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                    moja psychonalityczka mi kiedyś kazała realizować fantazje. "chciałabym być blondyną i uprawiać seks jako blondyna"> a ona na to: "a od czego są peruki:)?" spróbowałam, seks był zajebisty nasyciłam się. rozumiesz?

                                    A patrzylas przy tam w lustro czy wystarczyla sama mysl, ze jestes blondyna? tak z ciekawosci pytam;)
                                  • d-77 Re: d-77 ja naprawdę uważam 25.10.13, 17:25
                                    No dobra, teraz pewnie się skompromituję, ale ponoc nie ma głupich pytań - co to jest blant?
                                    • loppe Re: d-77 ja naprawdę uważam 25.10.13, 17:39
                                      d-77 napisał(a):

                                      > No dobra, teraz pewnie się skompromituję, ale ponoc nie ma głupich pytań - co t
                                      > o jest blant?

                                      There is always Google... więc może jednak?:) Kiedyś nie było, owszem, zgadzam się!
                                      • loppe Re: d-77 ja naprawdę uważam 25.10.13, 17:40
                                        Proszę, pierwsze co wyskoczyło Twojemu wyszukiwaczowi w wyszukiwarce:

                                        www.miejski.pl/slowo-Blant
                                    • that.bitch.is.sick Re: d-77 ja naprawdę uważam 28.10.13, 11:39
                                      d-77 napisał(a):

                                      > No dobra, teraz pewnie się skompromituję, ale ponoc nie ma głupich pytań - co t
                                      > o jest blant?

                                      Nie bierzesz tego poważnie trudno a ja ci podaję gotowe rozwiązania podejrzewam że na próżno. Jarasz trawę, potem przez tydzień lub dwa masz przestawione w mózgu na totalny luz, złe sny mijają, niepokoje zaczynają mieć charakter baśniowy...wypróbowane przeze mnie w duużo trudniejszych sytuacjach:).
                                      Co do kontrolowania mechanizmów autodestrukcji to wszystko się opiera na wybieraniu rozwiązań zastępczych ale takich które możesz kontrolować. trzeba coś wykombinować takie np. rzeczy które ci dają adrenalinę a nie kisić się i rozmyślać "och romeo"
                                      masz do dyspozycji: seks w różnych wariantach, środki farmakologiczne, używki, różne aktywności, relacje z innymi ludźmi, wyzwania itd.
                                      • d-77 Re: d-77 ja naprawdę uważam 28.10.13, 11:58
                                        Biorę wszystko na poważnie, ale ja Bitch nigdy nie paliłam, nawet papierosów, więc nie będę teraz z trawą kombinować.
                                        A co do reszty to nie do końca zrozumiałam Twój wpis (jezu, ale dziś jestem padnięta o zdołowana, może dlatego).
                                        O jakim kontrolowaniu jakich mechanizmów autodestrukcji piszesz?
                                        Tak wiem, że powinnam wykombinować coś co daje adreanalinę, ale jestem tak wypluta, taki marazm mnie ogarnął, że nawet nie wiem, co mogłoby to być. Nic mnie nie cieszy, nic.

                                        Uważasz, że seks w róznych wariantach może pomóc na nieszczęśliwe zakochanie?
                                  • kaiser.blade Re: d-77 ja naprawdę uważam 25.10.13, 17:31
                                    Myslisz, ze takie nieskrepowane realizowanie fantazji to dobry trop ?
                          • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:31
                            Hm, może nie wyjaśniłam dokładnie.
                            Ja nie zgadzałam się na ta młodą laskę, ja nie miałam o niej pojęcia.
                            To wyszło niedawno, była afera, cuda-wianki, ja się z nią spotkałam, potem rozmowy, milczenie, itd.
                            On mnie błaga, cuda wyprawia, ja twarda, ale raz mnie zaskoczył przyjechał i ok, zgodziłam się pogadać. Potem sobie wmawiałam, że będę go traktować jak rezerwowego-rozrywkowego, ale chyba nie dam rady.
                      • kag73 Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:05
                        hello-kitty2 napisała:
                        Zreszta jaka on moze miec opinie
                        > u tych babek? Dlatego potrzebuje ciagle nowe wyhaczac i ciagle mlodsze, bo jego
                        > atrakyjnosc nie odnosi sie ani do tego co potrafi w lozku ani do tego co ma w
                        > spodniach. Zalosna oferta seksualna.

                        Amen! Kitty, bardzo dobrze to ujelas.
                      • bgz0702 Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:14
                        hello-kitty2 napisała:

                        > Moze i tak. Dla mnie facet jest tak nieatrakcyjny seksualnie, ze mala glowa. Ty
                        > powy jednorazowy wykorzystywacz lecacy na swoim bajerze. Jednorazowy, bo nie ut
                        > rzyma zadnej babki, bo nie daje z siebie nic. Zreszta jaka on moze miec opinie
                        > u tych babek? Dlatego potrzebuje ciagle nowe wyhaczac i ciagle mlodsze, bo jego
                        > atrakyjnosc nie odnosi sie ani do tego co potrafi w lozku ani do tego co ma w
                        > spodniach. Zalosna oferta seksualna.

                        ;((( autorka okazuje się doskonałym materiałem na partnerkę: cudownie wyrozumiała i zakochana, a chłopina może sobie spokojnie jęczeć i przepraszać ze z miłości do niej nie może, a te inne, lewe próby bzykanka/ obciąganka to tak dla poprawy samopoczucia
                      • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:23
                        No nie do końca, ja też tak na początku myślałam.
                        Ale jednak.
                        Zobacz, ja się długo trzymam, a uwierz, że nie miałam do tej pory problemów żeby rozstać się z kimś, jeśli w jakimś aspekcie było nie ok.
                        Tylko z nim nie mogę, Boże.....
                        Jednocześnie ze mną była ta dziewczyna, to trwało ponad półtora roku.
                        Wcześniej była kobieta rok.
                        Wcześniej jakieś dwie po półtora roku.
                        Ja raz trafiłam na takiego bzykacza, no to wszystko trwało maks miesiąc.
                        Potem pod byle pretekstem urwał kontakt.
                        • bgz0702 Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:29
                          d-77 napisał(a):

                          > No nie do końca, ja też tak na początku myślałam.
                          > Ale jednak.
                          > Zobacz, ja się długo trzymam, a uwierz, że nie miałam do tej pory problemów żeb
                          > y rozstać się z kimś, jeśli w jakimś aspekcie było nie ok.
                          > Tylko z nim nie mogę, Boże.....
                          > Jednocześnie ze mną była ta dziewczyna, to trwało ponad półtora roku.
                          > Wcześniej była kobieta rok.
                          > Wcześniej jakieś dwie po półtora roku.
                          > Ja raz trafiłam na takiego bzykacza, no to wszystko trwało maks miesiąc.
                          > Potem pod byle pretekstem urwał kontakt.

                          d-77 ja ciągle tego nie rozumiem. Napisz nam proszę po prostu co jest dla ciebie ważne w życiu w ogóle i waszym wspólnym "pożyciu". Co cie przy nim trzyma? Jakie "zamienniki" czy nagrody mają dla ciebie na tyle duże znaczenie ze przyćmiewają jego słowa i czyny. Napisz proszę bo nie haczę, pozwól zrozumieć ;)
                          • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 13:13
                            Heh, staram się, w ogóle staram się sama zrozumieć o co chodzi.
                            Sam siebie trochę nie poznaję,
                            Nie ukrywam, że rozwód mnie podkopał.
                            Do tego samotność, ciągłe obracanie się w kręgach dzieciowych, rozmowy o dzieciach, itd.
                            Więc co on mi dawal - taniec, imprezy, kręgi niedzieciowe,
                            Dużo rozrywki sportowej i aktywności co kocham - narty, kajaki, rowery, basen, kręgle, itd.
                            świetne rozmowy
                            taka aktywnośc zyciową - jedziemy w weekend nad morze? ok, żaden problem. Robimy cos tam? ok, żaden problem.
                            męskie zainteresowanie, adorację, poczucie że czułam się atrakcyjna, aczkolwiek w aspekcie seksu to znikalo, wręcz było odwrotnie.
                            Taki paradoks, czułam się fatalnie czując się pożądana, atrakcyjna, ale nie miało to odzwierciedlenia w jego "braniu mnie", seksie. rozumiecie?

                            Ja chyba zwyczajnie boję się, ze znowu będę sama, wrócą samotne weekendy, dni, taki marazm i nijakość.\
                            wiem, zdaję sobie sprawę, że musze sama, poszukać, znaleźć, zaproponować,. ale już tyle razy i tyle czasu to robiłam, że mi isę nie chce.
                            Najlepiej byłoby mieć towarzystwo rozwodników, różnych, z dziećmi, bez dzieci, jakąs stałą ekpię, na spotkania, wyjazdy, itd.
                            Niestety jak na złość wokół same pary i małżeństwa.

                            No i jeszcze - teraz jesteśmy zawieszeni niejako, on oczywiście dzwonił, przyjechał, itd.
                            Ale ja już czuję taką niechęć, chciałabym zapomnieć, albo żeby zjawił się ktoś kto choć emocjonalnie na chwilę oderwałby mnie od niego. Żeby ktoś/coś innego stało się ważniejsze i zajęło moje myśli.
                            Póki co trenuję się w urywaniu kontaktu ;)
                            Ale mam oczywiście pełno wątpliwości.
                            Dlatego piszę, aby z kimś pogadać i nie wariować od myslenia ;)
                            • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 13:19
                              Trochę też przywiodło mnie tu to, aby skonfrontować to co sama zaczęłam myśleć z kimś.
                              Aby ktoś potwierdził, zaprzeczył, powiedział cos nowego.
                              Trochę chyba aby znaleźć potwierdzenie, że ze mną wszystko ok, że nawet z tym małymi cyckami mogę być atrakcyjna i pożadana, że dla facetów nie tylko te cycki się liczą, że nie tylko ten seks i umiejętności kobiety, ale i inne rzeczy.
                              Trochę boję się, ze jestem mało seksualna (seksowna?) a za bardzo przeintelektualizowana.
                              I to mnie dołuje najbardziej.
                              I co zrobić, aby tak nie było.
                              • kag73 Re: O co chodzi? 25.10.13, 13:34
                                d-77 napisał(a):

                                > Trochę też przywiodło mnie tu to, aby skonfrontować to co sama zaczęłam myśleć
                                > z kimś.
                                > Aby ktoś potwierdził, zaprzeczył, powiedział cos nowego.
                                > Trochę chyba aby znaleźć potwierdzenie, że ze mną wszystko ok, że nawet z tym m
                                > ałymi cyckami mogę być atrakcyjna i pożadana, że dla facetów nie tylko te cycki
                                > się liczą, że nie tylko ten seks i umiejętności kobiety, ale i inne rzeczy.
                                > Trochę boję się, ze jestem mało seksualna (seksowna?) a za bardzo przeintelektu
                                > alizowana.
                                > I to mnie dołuje najbardziej.
                                > I co zrobić, aby tak nie było.
                                Ty po prostu musisz trafic na swojego, na takiego, dla ktorego bedziesz pierwsza klasa, to wszystko!
                                A tak nawiasem... seksu z/po alkoholu probowalas:)? Bo to troche wyluzowuje i poluzowuje hamulce;)
                                Hmm, zaloz moze cos seksownego, poczujesz sie lepiej, seksi bielizne.
                                Hmm, pewnie sobie juz teraz wszystko zarucasz a to facet do bani. Co mi po takim co oprocz lodow(dla niego) nic nie daje w lozku?
                                • kaiser.blade Re: O co chodzi? 25.10.13, 13:51
                                  kag73 napisała:

                                  > A tak nawiasem... seksu z/po alkoholu probowalas:)?

                                  Ultimate facepalm :D
                                  • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 14:05
                                    Próbowałam, hyhyhy
                                    Ojjj, co ja wtedy wyprawiam, szok.
                                    No, ale nie z nim.........On po alkoholu nic, a nie było tak, zebym ja była drinknięta o on nic.
                                    • kag73 Re: O co chodzi? 25.10.13, 15:24
                                      d-77 napisał(a):

                                      > Próbowałam, hyhyhy
                                      > Ojjj, co ja wtedy wyprawiam, szok.
                                      > No, ale nie z nim.........On po alkoholu nic, a nie było tak, zebym ja była dri
                                      > nknięta o on nic.

                                      Oooo, prosze, kto mi teraz powie, ze z alkoholem to nie byl dobry trop:)??
                                      On, on to niech zapomni o alku wiadomo jak mu juz bez alkoholu flaczeje to z alkiem mu w ogole nie stanie. Do alkoholu to potrzebna dobra hydraulika i "zdrowa" glowa. Ty wypij, on nie! A tak w ogole to go zostaw!!!! Ja Ci napsialam co masz zrobic, zeby byc bardziej seksulana/seksowna/gotowa na wiecej/bardziej na luzie cos w ten desen.
                                  • hello-kitty2 Re: O co chodzi? 25.10.13, 19:24
                                    kaiser.blade napisał:

                                    > kag73 napisała:
                                    >
                                    > > A tak nawiasem... seksu z/po alkoholu probowalas:)?
                                    >
                                    > Ultimate facepalm :D

                                    Shut up :-) Ja tam lubie ta porade, jedna z moich ulubionych ;-)
                            • kag73 Re: O co chodzi? 25.10.13, 13:19
                              A rodziny nie masz? Zeby sie troche spotkac, powspominac stare dzieje cos tam razem zorganizowac?
                              Zapisz sie przecie na jakies tance, poszukaj czegos.
              • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:43
                Zgadza się.
              • bgz0702 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:48
                kutuzow napisał:

                > d-77 napisał(a):
                >
                > > Być może, skrzywiony po rozwodzie, boi się powtórki z rozrywki, że jakaś
                > młoda
                > > wrobi go w dziecko i znowu alimenty.........
                > >ponadto on jest dość medialną postacią z racji tego co robi, może czuła za
                > szczyt że wybra
                > > ł właśnie ją, a miał możliwość tylu....)
                >
                > Skoro jest atrakcyjny dla kobiet jako "partia" to tym bardziej może się bać "wr
                > obienia w dziecko" przez jedną z wielu jego kochanek. Zobacz że Tobie on także
                > zawrócił w głowie, pozwalasz mu na takie zachowania, na które pewnie w życiu by
                > ś nie pozwoliła swemu ślubnemu na początku związku -czyż nie?

                to jakieś dziwne dla mnie trochę i śmieszne - za co przepraszam autorkę jeśli poczułaś się urazona. Gośc lat 47! Ja pierdziu! To chyba nie dzieciak jakiś co sobie kurka nie radzi z własnymi strachami. Że niby atrakcyjny taki, medialny i inteligentny, a pierdoły opowiada o swoich strachach i niemożnościach zamiast się z nimi rozprawić po prostu. To ci dopiero bida. Może nie dźwiga tej swojej atrakcyjności i medialności, a ze chciałby tylko obciągania to już w ogóle znak ze egocentryk skoncentrowany na swojej wyjątkowości przed którym na kolana tylko i wyssać jaszczura. Przepraszam, ale śmieszy mnie trochę te gadanie o pierdułach i wyjątkowych postaciach. Obawiam się ze dałaś się naciągnąć na jego "wyjątkowość" ale to wydaje mi się śmieszne i żałosne.
                A skoro tu jesteś i pytasz to sama pewnie masz takie choćby niejasne jeszcze wrażenie
                • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:09
                  No włąśnie!
                  Jakie strachy przed porażką, jak przypuszczalnie robił rzeczy o jakich mi isę nie sniło.
                  Dlatego z tych przyczyn impotencji psychologicznej (o ile ona jest prawdą) jedyne co wychwytuję, to to, że jest wypartym gejem.
                  Wtedy tłumaczyłby mi się ten oral (bo oral tylko jemu robiono, on nigdy) i ja jako fasada.
                  A jednocześnie jest tak męski i tak widać jego zainteresowanie kobietami, ,że nie klei mi się to.
                  Choć i o facetach sporo mówi.

                  Tak, może dałam się nabrać.
                  nie wiem, chciałabym jakoś wyplatać się z tego, podjąć decyzję i przede wszystkim odnaleźć spokój.
                  ale póki co, mam wrażenie, że żadna decyzja nie da mi spokoju.
            • kaiser.blade Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:35
              Dobra, jak dla mnie dość.
              Gość sobie odkuwa przeboje z byłą żoną, prawdopodobnie nienawidzi kobiet i ma kompleksy. Daj sobie spokój, on się nigdy na serio nie zwiąże z kobietą. Według mnie przeżył zbyt wiele, jest kłamliwym i nieufnym krętaczem, nic z tego nie będzie.
              Co do dziecka, zdaje się że Kutuzow ma niestety rację.
              • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:48
                Tak, chyba w kilku słowach ująłeś to, co ja podejrzewam.
                Tylko po co się mnie trzyma, czemu nie rzuci?
                Po co takiemu facetowi bezpieczna przystań?
                • kag73 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:54
                  d-77 napisał(a):

                  > Tak, chyba w kilku słowach ująłeś to, co ja podejrzewam.
                  > Tylko po co się mnie trzyma, czemu nie rzuci?
                  > Po co takiemu facetowi bezpieczna przystań?

                  Bo rodzina by sobie zyczyla, zeby sie ustatkowal wrescie. No i poza tym kazdy lubi miec ogos milego przy sobie. Moze wolaby faceta ale nie moze, wiadomo niezbyt to akceptowalne.
                • kutuzow Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:00
                  d-77 napisał(a):

                  > Tak, chyba w kilku słowach ująłeś to, co ja podejrzewam.
                  > Tylko po co się mnie trzyma, czemu nie rzuci?
                  > Po co takiemu facetowi bezpieczna przystań?

                  Jak to po co?
                  Zobacz, w normalnych związkach facecji rezygnują z części wolności (potencjalna możliwość spotykania się z innymi kobietami) na rzecz zalet bycia w związku. Gość tutaj ma jedno i drugie. Ma zalety związku (spędzanie czasu z miłą kobietą, wspólne aktywności sprotowe itp) i zachował nadal zalety bycia singliem. Jest na portalach, "pozwalasz" mu na to żeby bzykał inne laski itp.
                  Układ idealny. Z tradycyjnego wyboru "albo rybki albo akwarium" gostek dostał i rybki, i akwarium. Czemu miałby z tego rezygnować sam z siebie? Będzie to ciągnął dopóki TY się nie zbuntujesz bo ona ma wszystko -nawet starać się w łóżku nie musi bo jego "groupies" są na skinienie ręki.
                • kaiser.blade Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:00
                  d-77 napisał(a):

                  > Tak, chyba w kilku słowach ująłeś to, co ja podejrzewam.
                  > Tylko po co się mnie trzyma, czemu nie rzuci?
                  > Po co takiemu facetowi bezpieczna przystań?

                  By grać. On boi się świata, więc tworzy sztuczny, w którym jest bezpieczny. Nie wiem czy jestem wystarczająco kompetentny, żeby to wyrazić słowami.
                  To chyba jakiś rodzaj histrionicznego zaburzenia osobowości. Odgrywa skrzywdzonego przed otoczeniem, swoją rodziną, sąsiadami, innymi kobietami. Każdy przypadek jest złożony, w dodatku tacy ludzie bywają piekielnie inteligentni, są doskonałymi aktorami. Jednak to jest typ, którego inni ludzie, a kobiety w szczególności powinny się wystrzegać.
                  On ma w sobie wielką moc przyciągania, ale jest jak emocjonalna czarna dziura, która zabija każdą jasną gwiazdę, która dostanie się w jej pobliże. Skupia na sobie twoją uwagę, ściąga z ciebie energię, aż będziesz zbyt słaba by uciec. Jeśli trafi na kobietę o właściwym skrypcie zachowań, to po jakimś czasie może z nią zrobić cokolwiek, chociaż jego gra często trwa długo. Pomyliłaś się, to nie jest prosty Don Juan. To wampir energetyczny.
                  Gdy czytam to co piszesz, to nabieram pewności, że to zły człowiek. Uciekaj.
                  • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:20
                    O jezu, napisałeś tak jakbys go znał.
                    Wszytsko chyba prawda
                    I nawet jest rzeczywiście dobrym aktorem, nieraz mnie zabawiał, naśladując różne osoby, zretszą sama zauważałam zmiany zachowania, tonu głosu, intonacji.....
                    Muszę to przegryźć.
                    Tylko po co przyciąga? Po co mu moja uwaga?
                    • zyg_zyg_zyg Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:23
                      A po co Wawelskiemu dziewice? Przecież nie po to, żeby się z nimi zabawiać w wyrku... ;-)
        • hello-kitty2 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:28
          d-77 napisał(a):

          Parę razy pytałam, czy chce zerwać, czy mam odejść. Zawsze było "nie",
          > KOCHA MNIE, itd.

          ja rozbierałam się sama (hehehe) bo chciałam
          > stosunku. Kiedyś po nieudanym stosunku, wzięłam jego rękę i skierowałam, aby m
          > nie pieścił, tak bardzo byłam podniecona, napalona, chciałam orgazmu. No i ok,
          > pieścił, ale zniechęcią, nieudolnie, a po fakcie - WYTARL REKE (fuuu, wiem, al
          > e musiałam to napisac).

          D-77 to sie nie klei (tzn reka moze sie ukleila :-))), al jak mozna kogos kochac, a jednoczesnie sie go brzydzic?
          • kag73 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:38
            hello-kitty2 napisała:

            > D-77 to sie nie klei (tzn reka moze sie ukleila :-))), al jak mozna kogos kocha
            > c, a jednoczesnie sie go brzydzic?

            Ano, ze wpadki sie boi to jeszcze prawdopodobne, ale ze sie cipki brzydzi hetero facet? Dziwne a z doswiadczenia wiem, ze jak cos sie wydaje bardzo dziwne to zazwyczaj jest nieprawdziwe.
          • zyg_zyg_zyg Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:45
            >
            > D-77 to sie nie klei (tzn reka moze sie ukleila :-))), al jak mozna kogos kocha
            > c, a jednoczesnie sie go brzydzic?

            Niekoniecznie jego - po prostu wydzielin jego ciała. Każdy ma swój indywidualny próg dla obrzydzenia. Np. wstręt do połykania spermy to ta sama kategoria, tylko dalsze miejsce. A przecież można kochać, a przy tym nie lubić połykać :-)

            Z drugiej strony wytarcie ręki po pieszczotach osobiście odebrałabym jako brak akceptacji mnie jako kobiety.
            • kag73 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:52
              zyg_zyg_zyg napisała:

              a. Np. wstręt do połykania spermy to ta sama kategoria, tyl
              > ko dalsze miejsce. A przecież można kochać, a przy tym nie lubić połykać :-)

              Moim zdnaiem to niedobre porownanie, bo sperma naprawde jest niesmaczna:)) A nie wszystko latwo przelknac:)

              > Z drugiej strony wytarcie ręki po pieszczotach osobiście odebrałabym jako brak
              > akceptacji mnie jako kobiety.

              Hmm, z drugiej strony nie jest tak zle, praktyczny jest, bo co mial siedziec albo lezec z mokra reka? Gorzej, ze niechetnie piescil i ze sie nigdy nie garnie.
              • zyg_zyg_zyg Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:57
                > Moim zdnaiem to niedobre porownanie, bo sperma naprawde jest niesmaczna:))

                A tu się nie zgodzę z taką generalizacją, bo to zależy zarówno od preferencji biorcy, jak i indywidualnych cech dawcy :-) Nie żebym zaraz chciała pić ze szklanki, ale mój mąż ma na przykład bardzo łagodny i przyjemny zazwyczaj smak.
          • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:45
            Hm, on mnie kocha przede wszystkim umysłem, emocjami, czyli jakby chciał seksu, ale w rzeczywistości nie może.
            Nie wiem, jak to wytłumaczyć, on w ogóle ma coś z fizycznością, np. nie lubi na swoim ciele żadnych olejków, balsamów, brzydzi się wielu rzeczy, też u siebie.

            No ja sama nie potarfię wielu rzeczy wyjaśnić, stąd tu jestem, bo może znajdzie się ktoś, kto cos wie, przeżył, itd.
      • hello-kitty2 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:04
        d-77 napisał(a):

        > No z tego seksu to nie wiem, jak korzystać, bo on w ogóle niczego nie inicjuje,
        > a ja mając wiedzę tego wszystkiego, jego słowa że go nie podniecam, że on nie
        > czuje pożądania - jednocześnie mam totalną ochotę na seks z nim,

        Czyli powiedzial wprost, ze go nie podniecasz i nie czuje pozadania? A Ty masz ochote na seks z nim? Nic z tego nie rozumiem.
        Kiedys facet wyznal mi milosc, powiedzial, ze mnie kocha, po czym dodal, ze jak siostre i ze ma juz plan, jak zwiekszyc ilosc wspolnie spedzanego czasu by zaciesnic nasze wiezi milosne :) Jezu wiekszej obelgi z ust faceta nie doswiadczylam :) Myslalam, ze sie pod asfalt zapadne. A ja glupia myslalam, ze ja na randki sie z nim umawiam. Tyle mnie widzieli. Nie rozumiem, jak po takim policzku mozesz go w ogole jeszcze chciec pod wzgledem seksualnym? Abstrahujac od jego lozkowych defektow tu juz nie ma czego zbierac jesli chodzi o seks. Nigdy nie zrozumiem, jak mozna pozadac osoby, ktora ja nie krece? Przeciez to ponizajace dla Ciebie.
        I jeszcze dodam, na wypadek, jak jestes zakochana slowa ktore wyczytalam, a ktore mi pomogly, gdy sie nieszczesliwie, jednostronnie zakochalam: "zakochac to sie mozna tylko w sobie nawzajem, a jak sie zakochalas sama, to Ci sie wydawalo".
        • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:22
          Hm, no ja włąsnie też nie rozumiem.
          tzn może źle się wyraziłam, ja go pociągam, szalenie mu się podobam, to naprawdę widać, fascynuję go itd.
          Ale jak przychodzi co do czego to nagle jest zonk, w tym sensie on powiedział, że jakby....kurde, no nie wiem, podniecenie opada, ale ww takim sensie, że on czuje taka presję, ze aż nie może.
          Nie w sensie, że nie widzi mnie jako kobiety, atrakcyjnej itd. Kiedyś go zapytałam, czy kocha mnie jak siostrę, przyjaciółkę - zdecydowanie nie.
          że tak bardzo chciałby mnie przelecieć, że az nie może.
          No włąsnie, ja też nic nie rozumiem, nie ogarniam tego, bo jak ja kogos kocham, to autoamtycznie czuję pożadanie, chcę seksu z nim, dla mnie to jest powiązane, ale jestem mało doświadczona, dużo czytam teraz, dowiaduję się, że mężczyźni jednak to rozdzielają, dlatego szukam pomocy.
          • kag73 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:36
            d-77 napisał(a):

            >Kiedyś go zapyta
            > łam, czy kocha mnie jak siostrę, przyjaciółkę - zdecydowanie nie.
            > że tak bardzo chciałby mnie przelecieć, że az nie może.

            Sciema, a jezle i nie to wlasnie pomoglaby viagra, bo jezeli ochota w glowie jest a ptak nie staje/opada pomaga viagra. Niech w koncu zezre te vuagre to sie dowie.
            Widzisz a moze Mareczek ma racje, gej geja rozpozna a on Twojego kolege z pracy rozpoznal:) "Normaln" prymitywny hetero by go na pewno do domu odwozic nie chcial;))

            > No włąsnie, ja też nic nie rozumiem, nie ogarniam tego, bo jak ja kogos kocham,
            > to autoamtycznie czuję pożadanie, chcę seksu z nim, dla mnie to jest powiązane
            > , ale jestem mało doświadczona, dużo czytam teraz, dowiaduję się, że mężczyźni
            > jednak to rozdzielają, dlatego szukam pomocy.

            No momencik, cos tutaj mylisz. Bywaja i kobiety, ktore niby kochaja ale nie pozadaja.
            Jego sciema nie pasuje, bo on niby "tak bardzo chcialby cie przeleciec" a wcale seksu nie inicjuje.

          • kutuzow Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:36
            d-77 napisał(a):

            > Hm, no ja włąsnie też nie rozumiem.
            > tzn może źle się wyraziłam, ja go pociągam, szalenie mu się podobam, to naprawd
            > ę widać, fascynuję go itd.
            > Ale jak przychodzi co do czego to nagle jest zonk, w tym sensie on powiedział,
            > że jakby....kurde, no nie wiem, podniecenie opada,

            Skoro we wpisie powyżej ustaliliśmy że jego deklaracja "chce mieć dzieci" może być ściemą, która przynosi konkretne efekty, to może pora zmierzyć się z tą bolesną opcją że tutaj także może ściemniać?
            Jasne możesz go fascynować, podobać mu się, ale weź pod uwagę, że niestety wcale nie musisz go podniecać, aż tak mocno jak deklaruje. Zobacz, że dużo łatwiej jest dorobić ładną historyjkę niż oszukać reakcje (jego) ciała.

            Gdyby nagle szczerze wypalił że "sorry, ale aż tak bardzo mnie nie kręcisz i stąd te problemy", to pewnie byś się zebrała na odwagę i zerwała z nim. Tak zaś kilka "słodkich kłamstewek" i związek jakoś się toczy. On się super ustawił, Ty trochę narzekasz, ale godzisz się na to dalej.

            Wg mnie gdy słowa wskazują na jedno, a czyny na coś innego, to zawsze trzeba patrzyć na czyny. Słowa bowiem nic nie kosztują.
            • d-77 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:56
              No dobrze, kutuzow, tak może być, może go nie krecę wcale. Mam małe cycki, doświadczenie zwykłe, jestem zwyczajna, nie jakaś oziębła, ale tez i nie gwiazda porno.
              On chyba ma spore doświadczenie, raz w jego telefonie widziałam zdjęcia wielkich cyców.
              Poza tym ma w domu strój chippendalesa (stringi męskie, mankiety), wiec coś tam się działo z pewnością, opowiadał, że robił sobie z pewną kobieta zdjęcia na własny użytek (taka erotyczna sesja).
              Ze mną nie było nic.

              To wytłumacz mi, po co jest ze mną? Każdy niemal weekend, od piątku do niedzieli, poniedziałku? Czemu wszędzie mnie prowadza, przedstawia?
              Dlaczego tyle razy były okazje aby zerwać, nie wykorzystał ich? Dlaczego gdy ja się oddalałam, nie wykorzystał tego?
              Nieraz ułatwiałam rozstanie, oponował.

              Dodam jeszcze, że był taki moment, że ja sobie odpuściłam, przestałam nalegać na seks, mówić o problemach, po porstu dobrze się bawiliśmy. Wiem też, że w tym czasie miał przerwę z ta młodą laską. Wtedy seksu było najwięcej, dość często, nawet sam inicjował, ale też raczej nastawiony na oral. Ale też było to po naszej przerwie, jak ja przez jakiś czas nie chciałam się spotykać, zdystansowałam. Wrócilismy do siebie, było fajnie, ale też coraz większe zaanagżowanie (jego, moje), ale wrociła też ta laska. I znowu było gorzej.
              • zyg_zyg_zyg Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:01
                > To wytłumacz mi, po co jest ze mną? Każdy niemal weekend, od piątku do niedziel
                > i, poniedziałku? Czemu wszędzie mnie prowadza, przedstawia?

                Może jesteś zajebistą babką, która mu odpowiada pod każdym względem, oprócz względów seksualnych? Może boi się, że nie spotka już lepszej - tzn. takiej, u której znajdzie wszystko w komplecie? A może wie, że z żadną nie będzie miał "normalnego" seksu, dlatego masz max w punktacji?
              • kag73 Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:03
                d-77 napisał(a):

                "Dodam jeszcze, że był taki moment, że ja sobie odpuściłam, przestałam nalegać na seks, mówić o problemach, po porstu dobrze się bawiliśmy. Wiem też, że w tym czasie miał przerwę z ta młodą laską. Wtedy seksu było najwięcej, dość często, nawet sam inicjował, ale też raczej nastawiony na oral. Ale też było to po naszej przerwie, jak ja przez jakiś czas nie chciałam się spotykać, zdystansowałam. Wrócilismy do siebie, było fajnie, ale też coraz większe zaanagżowanie (jego, moje), ale wrociła też ta laska. I znowu było gorzej."

                czy Ty w ogole zdajesz sobie sprawe z tego co Ty ze soba dajesz robic? jak sie trakowac?
                Masz: jestes partnerka idealna, bo milo spedza z Toba czas, jak potrzebuje loda robisz loda, jak potrzebuje innej laski, korzysta, Ty nie masz nic przeciwko temu. Zyc nie umierac. Czego jemu barkuje? Pisz!
              • kutuzow Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:20
                d-77 napisał(a):
                > To wytłumacz mi, po co jest ze mną?

                Opisałem Ci to tutaj:
                forum.gazeta.pl/forum/w,15128,147634131,147656114,Re_O_co_chodzi_.html
                > Dodam jeszcze, że był taki moment, że ja sobie odpuściłam, przestałam nalegać n
                > a seks, mówić o problemach, po porstu dobrze się bawiliśmy. Wiem też, że w tym
                > czasie miał przerwę z ta młodą laską. Wtedy seksu było najwięcej, dość często,
                > nawet sam inicjował, ale też raczej nastawiony na oral.

                I wygodna teoria o kryptogeju zaczęła trzeszczeć w szwach.
                • kag73 Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:50
                  kutuzow napisał:

                  > d-77 napisał(a):
                  > > To wytłumacz mi, po co jest ze mną?
                  >
                  > Opisałem Ci to tutaj:
                  > forum.gazeta.pl/forum/w,15128,147634131,147656114,Re_O_co_chodzi_.html
                  > > Dodam jeszcze, że był taki moment, że ja sobie odpuściłam, przestałam nal
                  > egać n
                  > > a seks, mówić o problemach, po porstu dobrze się bawiliśmy. Wiem też, że
                  > w tym
                  > > czasie miał przerwę z ta młodą laską. Wtedy seksu było najwięcej, dość cz
                  > ęsto,
                  > > nawet sam inicjował, ale też raczej nastawiony na oral.
                  >
                  > I wygodna teoria o kryptogeju zaczęła trzeszczeć w szwach.

                  Zauwaz, ze nadal byl oral, naturalnie ona jemu. A seks inicjowal, bo swoje potrzeby ma a z inna laska byla przerwa wiec to ona miala laske robic. Spoko, baba nie marudzi, ze chce seksu(stosunku), ktorego nie trawie, nie chce(bo boje sie wpadki albo nie interesuje mnie kobieca przyjemnosc i kobiece narzady) to niech zrobi mi loda i bedzie dobrze.
              • zuzi.1 Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:51
                to co Cię z tym panem łączy to może byc toksyczny związek, taki rodzaj chorego uzaleznienia, oboje gracie w tą samą grę, ja bym mu podziękowała i zakończyła ten niby związek i poszukała sobie kogoś zdrowego
          • zuzi.1 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:37
            jeżeli Cię to interesuje to przeczytaj "Powrót do swego wewn. domu" John Bradshaw, może jego problemem jest jego relacja z matką z dzieciństwa, tj. to, że został przez nią emocjonalnie wykorzystany i stąd ta psychiczna impotencja (nazywa się to "niefizyczne wykorzystanie seksualne"), znasz więcej szczegółow na temat jego dzieciństwa, jego relacji z rodzicami, ojca matki i ich wzajemnych relacji? Coś tam napisałaś, ale niewiele.
            • zuzi.1 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:40
              a poza tym facet może byc po prostu Bi, ciekawe, czy w czasie seksu z facetem też ma problemy?
              • zuzi.1 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:46
                "Impotencja na tle psychicznym

                Istota impotencji psychicznej tkwi w psychice mężczyzny i z reguły ma podłoże lękowe, co oznacza, ze jest wywoływane przez silny, ale nieuzasadniony lęk przed pewną sytuacją. Wynika z tego, że impotencja psychiczna nie ma swoich źródeł w zaburzeniu funkcjonowania organizmu, chociaż w przypadku impotencji mieszanej czynniki somatyczne powodują zaburzenia erekcji łącznie z czynnikami natury psychicznej.
                W impotencji czysto psychicznej mechanizmy erekcji zostają zablokowane bez związku z urazami fizycznymi i chorobami organicznymi. Z tego względu może się ona pojawić u młodego i całkowicie zdrowego mężczyzny.
                Najczęściej występującym lękiem, który blokuje wzwód, jest obawa przed kompromitacją w łóżku z powodu niskich umiejętności seksualnych. Dotyczy to w szczególności mężczyzn zakompleksionych, przewrażliwionych i pozbawionych poczucia własnej wartości. Jednorazowe niepowodzenie podczas stosunku sprawia, że mężczyzna traci wiarę we własne możliwości odczuwa wstyd, a brak erekcji uznaje jako porażkę i hańbę dla jego męskości, co powoduje silny stres, który z kolei staje się powodem kolejnych niepowodzeń.
                Taki stan rzeczy zostaje nasilony, jeśli reakcja kobiety jest negatywna. Ponadto impotencję psychiczną mogą wywołać kłopoty w związku i częste kłótnie z partnerką, które wcale nie muszą dotyczyć seksu. Nieudane zbliżenia są często powodowane nadopiekuńczością partnerki lub nadmierną kontrolą, krytyką i niewyjaśnionymi, skrywanymi urazami.
                Niemożność obcowania płciowego z kobietą o podłożu psychicznym może wystąpić na skutek ukrytych skłonności homoseksualnych. W przypadku, gdy mężczyzna nie jest w stanie zaakceptować swojego homoseksualizmu z powodu wpływów kulturowych czy społecznych, usiłuje współżyć z kobietami, jednak preferencje seksualne są tka silnie zakorzenione w psychice, że kontakty heteroseksualne w przypadku homoseksualisty nigdy nie będą satysfakcjonujące.
                Inne lęki, które uznaje się za powody impotencji psychicznej, to silny strach przed chorobami wenerycznymi, niechcianą ciążą oraz zakażeniem wirusem HIV. Obawa przed takimi sytuacjami jest tak silna, że staje się ważniejsza, niż satysfakcja płynąca z seksu. Ta psychiczna blokada przekłada się bezpośrednio na blokadę erekcji.
                Impotencja psychiczna nie oznacza całkowitej niemożności do erekcji i wytrysku, ponieważ zaburzenia wzwodu powstają tylko w określonych sytuacjach, w których mężczyzna odczuwa fobię. Podczas masturbacji i gry wstępnej wzwód następuje. Inną charakterystyczną cechą impotencji psychicznej jest jej nagłe wystąpienie, które nie jest poprzedzone żadnymi objawami."
                • zuzi.1 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:47
                  "Impotencja psychiczna ma nieco głębsze podłoże. Wielu mężczyzn przesadnie boi się porażki w łóżku. Zastanawiają się, czy sprostają oczekiwaniom partnerki czy spiszą się jako kochankowie. panicznie boją się wyśmiania, docinek, pogardy ze strony partnerki. Lęk ten może powodować wprost odwrotne skutki. Im bardziej skupiamy się na tym aby stosunek się udał, tym częściej występują zaburzenia wzwodu. Takie sytuacje najczęściej mają miejsce na początku związku, gdy partnerzy dopiero wzajemnie się poznają, są bardzo zaangażowani emocjonalnie i chcą się pokazać z jak najlepszej strony.

                  Inna kwestia powodującą brak lub zaburzenia wzwodu u mężczyzny może być lęk przed niechciana ciążą. Jest on tak silny, że mimo osiągnięcia wzwodu w trakcie pieszczot nie jest możliwe utrzymanie go do odbycia pełnego stosunku. Często również pojawia się lęk przed zakażeniem się chorobami wenerycznymi, czy też wirusem HIV.

                  Bardzo często psychiczne podłoże impotencji dotyczy wcześniejszych przeżyć, na przykład z okresu dzieciństwa. Doświadczanie przemocy fizycznej i psychicznej, gwałt, poniżanie, będą powodowały problemy w późniejszym życiu seksualny. Są to najtrudniejsze do wyleczenia przypadki, gdyż przyczyna impotencji tkwi głęboko w podświadomości i bardzo trudno ją stamtąd wydobyć, a jeszcze trudniej wyleczyć. Skutek może przynieść tylko długotrwała terapia i współpraca z psychologiem.

                  Zdarza się, ze impotencja wynika z ukrytych skłonności homoseksualnych mężczyzny. Mogą się one pojawić już po podjęciu aktywnego życia seksualnego. Czasem mężczyzna nie przyznaje się do tego, jest to temat wstydliwy. Tym niemniej seks z kobietą staje się w takiej sytuacji niemożliwy.

                  Charakterystyczne dla impotencji powstającej na tle psychicznym jest to, że zaburzenie wzwodu pojawia się nagle i zupełnie niespodziewanie (jeszcze podczas poprzedniego stosunku problemów ze wzwodem nie było). Tymczasem nocne i poranne wzwody członka są zachowane, a podczas masturbacji następuje pełna erekcja, podobnie zresztą podczas pieszczot wstępnych.

                  Problem impotencji psychicznej dotyka częściej młodych mężczyzn, którzy dopiero rozpoczynają aktywne życie seksualne. W niektórych przypadkach mężczyźni boją się złośliwych uwag, czy też wyśmiania nie jedynie umiejętności ale nawet samego wyglądu członka. Zdarza się, że jest on niewielkich rozmiarów, bądź zakrzywiony, co w męskim pojęciu spowoduje, że nie będą w stanie dać kobiecie rozkoszy. Często zapominają oni, że satysfakcji seksualnej nie mierzy się kształtem i rozmiarem penisa, gdyż jedno z drugim nie ma absolutnie nic wspólnego."
                  • kutuzow Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:53
                    zuzi.1 napisała:
                    > Inna kwestia powodującą brak lub zaburzenia wzwodu u mężczyzny może być lęk prz
                    > ed niechciana ciążą. Jest on tak silny, że mimo osiągnięcia wzwodu w trakcie pi
                    > eszczot nie jest możliwe utrzymanie go do odbycia pełnego stosunku

                    w tym miejscu chciałem zapisać wyraz dźwiękonaśladowczy takie "taaadaaa" (niczym sławetne psiu bziuu ze znanej komisji)
                    • kag73 Re: O co chodzi? 25.10.13, 11:59
                      kutuzow napisał:

                      > zuzi.1 napisała:
                      > > Inna kwestia powodującą brak lub zaburzenia wzwodu u mężczyzny może być l
                      > ęk prz
                      > > ed niechciana ciążą. Jest on tak silny, że mimo osiągnięcia wzwodu w trak
                      > cie pi
                      > > eszczot nie jest możliwe utrzymanie go do odbycia pełnego stosunku
                      >
                      > w tym miejscu chciałem zapisać wyraz dźwiękonaśladowczy takie "taaadaaa" (niczy
                      > m sławetne psiu bziuu ze znanej komisji)

                      Ty wybrales akapit pasujacy do Twojej tezy a oni tam pisza tez o innych, np. "homoseksualnosc". Bo zajmujace jest fakt, ze facet nie dazy do kontaktow seksualnych z babka, albo sciemnia i ona mu sie nie podoba/nie pociaga albo po prostu nie lubi seksu z kobietami. On sie daje obrabiac oralnie jezeli ona zainicjuje.
                      Moze to jakis fantaata onanista z wypartym homoseksualzmem albo jeszcze jakims innym skrzywieniem.
                      • kutuzow ..skoro go nie kręcę....musi że to gej 25.10.13, 12:14
                        kag73 napisała:

                        > Ty wybrales akapit pasujacy do Twojej tezy a oni tam pisza tez o innych, np. "h
                        > omoseksualnosc". Bo zajmujace jest fakt, ze facet nie dazy do kontaktow seksual
                        > nych z babka, albo sciemnia i ona mu sie nie podoba/nie pociaga albo po prostu
                        > nie lubi seksu z kobietami. On sie daje obrabiac oralnie jezeli ona zainicjuje.
                        >
                        > Moze to jakis fantaata onanista z wypartym homoseksualzmem albo jeszcze jakims
                        > innym skrzywieniem.

                        Kag, mam wrażenie że tutaj na forum "wyparty homoseksualizm" to taki zwrot, który piszące tu panie dużo łatwiej potrafią przełknąć niż bolesną prawdę "nie kręcę go". Bo gdy jest homo to wiadomo -to nie moja wina, to ten zimny drań mnie okłamywał co do swoich preferencji. W przypadku "nie kręcę go", trzeba wziąć tą prawdę na klatę, a przyznasz że co jak co ale kwestia wyglądu/bycia atrakcyjną jest u kobiet dość wrażliwą kwestią.

                        Poza tym czy skoro gostek się rozwiódł i teraz rwie laski na lewo i prawo i nawet z tym się NIE KRYJE, to czy nie mógłby dyskretnie korzystać z ogłoszeń Panów szukających przygód? Jaki miałby problem? Żona i dzieci by się nie dowiedziały, jest samotny więc może robić co chce (tak jak nadal robi). Facetów pewnie wyrwałby nawet szybciej niż laski i nie miałby problemów ze strachem przed kolejnymi alimentami.

                        Rozumiem, że mąż dzieciom i szanowana postać w małym miasteczku może się kryć z preferencjami i ściemniać, ale gdy jest już po rozwodzie i to w dzisiejszych czasach -w czym problem?

                        • zuzi.1 Re: ..skoro go nie kręcę....musi że to gej 25.10.13, 12:22
                          kutuzowa napisał:"Poza tym czy skoro gostek się rozwiódł i teraz rwie laski na lewo i prawo i nawet z tym się NIE KRYJE, to czy nie mógłby dyskretnie korzystać z ogłoszeń Panów szukających przygód? Jaki miałby problem? Żona i dzieci by się nie dowiedziały, jest samotny więc może robić co chce (tak jak nadal robi). Facetów pewnie wyrwałby nawet szybciej niż laski i nie miałby problemów ze strachem przed kolejnymi alimentami."

                          Ale ten facet może sobie sam nie dawac zgody na kontakty z facetami (to może siedziec w jego podswiadomosci, bo swiadomie to on pewnie uważa, że babki go kręcą i dlatego je zalicza, ale tak raczej mocno przedmiotowo), i to jest silniejsze od niego i stąd może wciąż brnie w te pseudo związki seks. z kobietami. Także ten wypierany lub nieuśwadomiony homoseksualizm jest w tym przyapdku jak najbardziej realny. Moze to jest nieco innyc przypadek od tego pana, który kompletnie do seksu nie daży, ale nieco podobny, brak czułosci, ciepła, przedmiotowe traktowanie kobiety dla zaspokojenia swoich potrzeb seks, w tym głównie oral jako preferowana zabawa...A czy w seksie lubi głównie od tyłu i chyba napisałaś że Twój zgrabny mały tyłek go kręci, to tez by wskazywało na psych. geja.
                          • zuzi.1 Re: ..skoro go nie kręcę....musi że to gej 25.10.13, 12:29
                            "A czy w seksie lubi głównie od tyłu i chyba napisałaś że Twój zgrabny mały tyłek go kręci, to tez by wskazywało na psych. geja."

                            Oczywiscie wskazywałoby w kontekscie całości opisanej sytuacji, bo jasne jest, że nie tylko geje preferują orala, seks od tyłu i małe zgrabne tyłki ;)
                          • kag73 Re: ..skoro go nie kręcę....musi że to gej 25.10.13, 12:52
                            .A czy w seksie lubi głównie od tyłu i chyba napisałaś że Twój zgrabny mały tyłek go kręci, to tez by wskazywało na psych. geja.

                            Nie, no tylek ladny lubi, co nie jest nietypowe dla hetero. On nie robi od tylu, bo opada, jedynie na jezdzca da sie co nieco.
                            • zuzi.1 Re: ..skoro go nie kręcę....musi że to gej 25.10.13, 13:01
                              tak czy siak to jest facet z ogromnymi problemami i szkoda tracic czas na to, aby je rozwikływac, bo ten swój czas można poświęcic na bardziej rokujący związek z normalnym facetem i cieszyc się udanym seksem a nie tylko szczątkowym
                              • kag73 Re: ..skoro go nie kręcę....musi że to gej 25.10.13, 13:04
                                zuzi.1 napisała:

                                > tak czy siak to jest facet z ogromnymi problemami i szkoda tracic czas na to, a
                                > by je rozwikływac, bo ten swój czas można poświęcic na bardziej rokujący związe
                                > k z normalnym facetem i cieszyc się udanym seksem a nie tylko szczątkowym

                                Dokladnie tak. Tylko nam z zewnatrz stojacym latwo mowic a ona tkwi po uszy:(
                                • zuzi.1 Re: ..skoro go nie kręcę....musi że to gej 25.10.13, 13:09
                                  widocznie jakieś potrzeby autorki taka relacja zaspokaja, ale to do niczego nie prowadzi, należałoby się jak najszybciej z tego wymiksowac...bo potem będzie jeszcze ciezej i większe konsekwencje emocjonalne (taka jest natura toksycznych związków), może kilka wizyt u psychologa, żeby porozmawiac na temet tego, dlaczego w tym trwa
                              • zuzi.1 Re: ..skoro go nie kręcę....musi że to gej 25.10.13, 13:19
                                i jeszcze jedno nawet gdyby Ci się udało rozwikłac co jest realną przyczyną jego zachowań i problemów, to i tak masz małe szanse na to, aby pan podjął leczenie czy to w postaci psychoterapii czy u seksuologa, a gdy jest homo, to szanse masz ŻADNE. Ponadto sama go na pewno nie wyleczysz i mu nie pomożesz. Powinnaś poczytac książki Melody Beattie o współuzaleznieniu.
                                • d-77 Re: ..skoro go nie kręcę....musi że to gej 25.10.13, 13:35
                                  Ale ja nie jego chcę leczyć, bo to już wiem, robiliśmy dwie próby do seksuologa, jeśli problem naprawdę by go trawił poleciałby sam.
                                  Ja chcę sobie to wytłumaczyć, znaleźć spokój.
                                  No ok, trochę potwierdzenie, że to nie we mnie tkwi przyczyna, że mogę być pożądaną kobietą, z którą można mieć fajny seks, mimo małych cycków ;)
                                  • zuzi.1 Re: ..skoro go nie kręcę....musi że to gej 25.10.13, 13:39
                                    jeżeli tak piszesz/myślisz, to oznacza, że masz b. niskie poczucie własnej wartosci i na tym powinnaś sie skupic tj. na jego podniesieniu/pracy nad tym, a potem szukac kogoś do związku, wówczas będzie szansa, że lepiej wybierzesz ;) ps. faceci lubią kobiety z małymi cyckami, takie cycki podobno dobrze leżą w dłoni ;-))) polecam Ci forum życie rodzinne
                                    • d-77 Re: ..skoro go nie kręcę....musi że to gej 25.10.13, 14:01
                                      Ale o tym lubieniu małych cycków jakoś więcej kobiety piszą ;)
                                      Forum zycie rodzinne - już nie mogę czytac o dzieciach, mężach, rodzina to coś o czym marzyłam, a legło w gruzach, co mi da takie forum oprócz doła?

                                      Tak ja wiem, że trzeba podnieść sobie poczucie wartości, wszędzie to czytam. Tylko pytanie JAK to zrobić.
                                      • bgz0702 Re: ..skoro go nie kręcę....musi że to gej 25.10.13, 14:07
                                        d-77 napisał(a):

                                        > Ale o tym lubieniu małych cycków jakoś więcej kobiety piszą ;)
                                        > Forum zycie rodzinne - już nie mogę czytac o dzieciach, mężach, rodzina to coś
                                        > o czym marzyłam, a legło w gruzach, co mi da takie forum oprócz doła?
                                        >
                                        > Tak ja wiem, że trzeba podnieść sobie poczucie wartości, wszędzie to czytam. Ty
                                        > lko pytanie JAK to zrobić.

                                        moi koledzy z liceum nie lubili "cycatych pind"- przepraszam za określenie, tylko je powtarzam. Nie wiem jakie mają fantazje seksualne dzisiaj ale ich żony są niecycate
                                      • zuzi.1 Re: ..skoro go nie kręcę....musi że to gej 25.10.13, 18:09
                                        poczytaj ŻR to się przekonasz, tam raczej same problemowe sprawy są poruszane, a te miłe i przyjemne rzadko...taki lajf, że głównie o problemach się pisze, a radościami mało kto się dzieli, żeby nie zapeszyc.

                                        Co do poczucia własnej wartosci to przede wszystkim czytaj mądre książki na ten temat, na temat asertywnosci, kobiecosci itd. a z takich przyziemnych sposobów to idź do fryzjera, do kosmetyczki, zadbaj o siebie i wyjdź do ludzi, a wóczas zobaczysz, że panowie sami się za Tobą będą oglądac, nie będziesz już nic więcej musiała robic, a wtedy zobaczysz jak Ci poczucie wartosci wzrośnie ;-) to taki prosty sposób, można go często powtarzac.

                                        Co do cycków, gdy trafisz na takiego pana, którego będziesz kręcic, wówczas kwestia wielkosci Twoich cycków, to sprawa trzeciorzędna, naprawdę. są wszelkie push upy itp. i można z nich korzystac na codzień a w seksie cycki to tylko jedna sprawa z wielu, więc nie mają decydującego znaczenia...
                                        • d-77 Re: ..skoro go nie kręcę....musi że to gej 28.10.13, 10:41
                                          Zuzi, książek się już naczytałam sporo, jestem zadbana, panowie się za mną oglądają - ale to nic nie daje, to są metody dość płytkie - fryzjer, kosmetyczka. Ja dobrze wyglądam, a problem poczucia wartości jest dość złożony, bo zaczyna się od dzieciństwa i nie da się nadrobić tego poprawieniem wyglądu.
                                          Ale oczywiście wiem, co masz na myśli, masz rację, że trzeba od tego zacząć.
                                  • kutuzow Re: ..skoro go nie kręcę....musi że to gej 25.10.13, 13:44
                                    d-77 napisał(a):

                                    > Ja chcę sobie to wytłumaczyć, znaleźć spokój.

                                    Jak pisze Kag, powinnaś po prostu szukać odpowiedniego faceta -czyli takiego dla którego będziesz tą wymarzoną. Dla tego raczej nie jesteś. -stąd przesiadywanie na ławce rezerwowych.

                                    > No ok, trochę potwierdzenie, że to nie we mnie tkwi przyczyna, że mogę być pożą
                                    > daną kobietą, z którą można mieć fajny seks, mimo małych cycków ;)

                                    Co do cycków, to wszystko zależy jak wyglądasz. Inaczej prezentują się małe piersi kobiety która waży 45-50 kg, a inaczej u takiej która ma 80-90 kg. Mogą być małe i jędrne, a mogą być małe i płaskie/obwisłe. Temu gościowi możesz się nie podobać aż tak, jak byś chciała, a inny może nie chcieć oderwać rąk od Ciebie.
                                  • bgz0702 Re: ..skoro go nie kręcę....musi że to gej 25.10.13, 13:46
                                    d-77 napisał(a):

                                    > Ale ja nie jego chcę leczyć, bo to już wiem, robiliśmy dwie próby do seksuologa
                                    > , jeśli problem naprawdę by go trawił poleciałby sam.
                                    > Ja chcę sobie to wytłumaczyć, znaleźć spokój.
                                    > No ok, trochę potwierdzenie, że to nie we mnie tkwi przyczyna, że mogę być pożą
                                    > daną kobietą, z którą można mieć fajny seks, mimo małych cycków ;)

                                    masz rację, gdyby go "trawił" to poleciałby sam. Niestety nie leci. Przykro mi że masz pod górkę ale jak to przerobisz z sobą w końcu to zjawi się ten "spokój". A faceci lubią też małe cycki, małe cycki dłuzej będą jędrne i nie obwisną do pasa- taki ich plus;))
                            • d-77 Re: ..skoro go nie kręcę....musi że to gej 25.10.13, 13:04
                              Tak, a na jeźdźca to ja byłam to aktywną stroną, on leżał w zasadzie..........
                        • d-77 Re: ..skoro go nie kręcę....musi że to gej 25.10.13, 12:36
                          hm, generalnie masz rację, ale wyparty oznacza, że sam u siebie tego nie akceptuje. rozumiesz?
                          Ja prawdziwy mężczyzna mam być ciotą? sorry za to sformułowanie
                          To chyba o to chodzi......

                          Wczoraj właśnie przegrzebywałam archiwum gg, bo mi się przypomniało, jak kiedyś napisał do mnie - chcesz mieć faceta ciotę?
                          Był drinkniety, ale jak potem go o to zapytałam to powiedział, że chodziło o to, że po rozwodzie, porażka i takie tam.......
                          • zuzi.1 Re: ..skoro go nie kręcę....musi że to gej 25.10.13, 12:42
                            może kręcic, może jest świadom tego że jest gejem, ale jednak na siłę próbuje się temu przeciwstawic na wszelkie sposoby, może ta matka by go wyklęła za to i umarła z wrażenia i to dla niej te kontakty z kobietami ma, zamiast skupic się na swojej realnej preferencji, wiesz matka hetera lub b. moco nadopiekuńcza i ortodoksyjna katoliczka np. a od od niej współuzalezniony faktycznie, takie tam klimaty i ten syn pod butem emocjonalnym takiej matki, czujący się w obowiązku życ jak normalny facet, na przekór wszystkiemu i wszystkim.
                            • zuzi.1 Re: ..skoro go nie kręcę....musi że to gej 25.10.13, 12:43
                              oczywiscie gdybam, ale jest wiele możliwosci
                      • zuzi.1 Re: O co chodzi? 25.10.13, 12:35
                        i jeszcze w grę wchodzi np. coś takiego:

                        "Bardzo często psychiczne podłoże impotencji dotyczy wcześniejszych przeżyć, na przykład z okresu dzieciństwa. Doświadczanie przemocy fizycznej i psychicznej, gwałt, poniżanie, będą powodowały problemy w późniejszym życiu seksualny. Są to najtrudniejsze do wyleczenia przypadki, gdyż przyczyna impotencji tkwi głęboko w podświadomości i bardzo trudno ją stamtąd wydobyć, a jeszcze trudniej wyleczyć. Skutek może przynieść tylko długotrwała terapia i współpraca z psychologiem."
    • loppe Re: O co chodzi? 25.10.13, 20:12
      Doszliśmy do takiej labilności seksualnej i związkowej - szersza refleksja - że nie będzie wkrótce dziwił np. facet zastanawiający się po roku tylko lizania tej czy innej części partnerki czy ma pełnowartościowy związek
      • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: O co chodzi? 25.10.13, 23:34
        To ja jeszcze na chwilę powrócę do Piotrusia Pana Chippendelsa ;)

        Facet na moje oko próbował z tak wielu pieców różnych bułek mniej lub bardziej cycatych, młodszych, starszych, z portali krajowych i zagranicznych - że heeeeeeeeeeeej !
        Po rozwodzie rozleciał się jako "mężczyzna sukcesu" - to nie trzeba mieć 40stki na karku by to zauważyć - te kolejne młode laski to nic innego jak poprawianie sobie samopoczucia, utwierdzanie się w tym "jaki to ze mnie jest super facet" - a tu qrde zonk, bo go wacek zawodzi.
        Jeżeli dobrze doczytałem jak pisałaś że nawet viagry nie weźmie, bo "to problem z głową a nie z ciałem" - to naprawdę tu się zachowuje jak dzieciak. Pomijam, że głowa to także część ludzkiego ciała, ponoć nawet najważniejsza ;) - to już argumentów większego kalibru chyba nie znajdziesz na potwierdzenie tezy, którą opisałem wcześniej...
        No krótko mówiąc w moim mniemaniu jesteś dla niego "przed-ostatnią deską ratunku" - bo jak piszesz macie b. dużo wspólnego (od tańca po rozwód na koncie) a do tego jak on na boku przekręca jakieś panny, a o tym co na jakim portalu to już nawet nie wspomnę bo to tylko on wie jakie demony tak go trzymają...) - a Ty jak ta Madonna stoisz nad nim, nie rzucasz w cholerę tylko słuchasz tych tłumaczeń, kombinujesz jak tu go biednego żuczka "zrozumieć" - no w ostateczności zapytasz "to powiedz mi czy mam odejść"....
        No nic dziwnego - takiej kobiety to ze świecą szukać ;) ;)

        A na serio - weź ty się kobieto obudź trochę, masz chyba trochę poczucia własnej wartości - nawet po rozwodzie, przeprowadzce itp. - żeby nie potrafić odstawić na bok gościa, który regularnie chodzi na boki w realu i wirtualnie ???
        I czy ty jesteś jakaś nastolatka co to na kurs tańca czy do fitnesklubu nie potrafi się zapisać ?
        No jak mawia moja córa - "OGARNIJ SIĘ KOBIETO"
        :) :)
        • kag73 Re: O co chodzi? 25.10.13, 23:39
          zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:

          "...a Ty jak ta Madonna stoisz nad nim..."

          To jest dobre sformulowanie, podoba mi sie:)
          • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: O co chodzi? 25.10.13, 23:43
            że przekręcę nieco cytat ze znanego serialu :

            "Madonna z małym cycem"

            ;) ;) Allo, allo ;) ;)
        • kag73 Re: O co chodzi? 25.10.13, 23:46
          zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:
          "A na serio - weź ty się kobieto obudź trochę, masz chyba trochę poczucia własnej wartości - nawet po rozwodzie, przeprowadzce itp. - żeby nie potrafić odstawić na bok gościa, który regularnie chodzi na boki w realu i wirtualnie ???"

          Ty a co Ty tak jej narzucasz wizje zwiazku jak u prawie wszystkich innych? Przeciez to na boku to tylko seks jest a kocha tylko ja;) Przeciez wszyscy wiemy, ze mezczyzni potrafia to rozdzielac
          • hello-kitty2 Re: O co chodzi? 25.10.13, 23:51
            kag73 napisała:

            >> Ty a co Ty tak jej narzucasz wizje zwiazku jak u prawie wszystkich innych? Prze
            > ciez to na boku to tylko seks jest a kocha tylko ja;) Przeciez wszyscy wiemy, z
            > e mezczyzni potrafia to rozdzielac

            hehe nawet tam krzycza w watku o zdradach 'Zadnego zaangazowania kosztem partnerki!' to tylko oral czy Hiszpan, bez rozbierania od dolu :-)
        • d-77 Re: O co chodzi? 28.10.13, 10:48
          Zorzyk, no takie pragmatyczne, trzeźwe komentarze są mi właśnie bardzo potrzebne. :D
          Tak, ja też doszłam do wniosku, że on tymi panienkami sobie poprawia samopoczucie, rekompensuje cierpienia zyciowe.
          Ale dlaczego jestem przed-ostatnią deską a nie ostatnią? :D

          No i właśnie - dlaczego ja go nie potrafię odstawić? Boję się chyba, choć ostatnio mam ochotę zrobić to - nawet z ciekawości, co z tego wyniknie, co się stanie. Ale jak znam jego, nawet by nie zawalczył....
          • kag73 Re: O co chodzi? 28.10.13, 23:45
            d-77 napisał(a):
            > No i właśnie - dlaczego ja go nie potrafię odstawić? Boję się chyba, choć ostat
            > nio mam ochotę zrobić to - nawet z ciekawości, co z tego wyniknie, co się stani
            > e. Ale jak znam jego, nawet by nie zawalczył....

            O widzisz, nawet wiesz, ze mu nie zalezy a uczepilas sie jak rzep psiego ogona. Zostaw dziadai tyle!
        • d-77 Re: O co chodzi? 28.10.13, 10:53
          Wszyscy macie rację, wątek i Wasze wpisy pomogły mi zebrac do kupy, to co jakoś chaotycznie zbierałam od jakiegoś czasu.
          Tak, on chce mieć ciastko i zjeść ciastko, ja jestem fasadą.
          Dalej nie do końca potrafię zrozumieć, że tyle czasu mi poświęcił, jako fasadzie. Nie kumam, że facet spędza ze mną cały weekend, a nie np. pół niedzieli - skoro służyłam mu jako fasada.
          Nie wiem, jaki porblem był dla niego znaleźć kogoś kto robiłby i za fasadę i miałby z nią normalny seks?

          Jakiś czas temu pomyślałam sobie, że może te problemy z seksem to też trochę wymyslona wymówka żeby szukać innych, sprawdzać się jako mężczyzna (hehehe - kochanie, no wiesz, mam problem.....)

          Ale dalej nie kumam, facet wyjeżdza ze mną na 10 dni, przez te 10 dni leży obok w łóżku i NIC, kompletnie NIC.
          Chyba każdy normalny skorzystałby, że może mieć łatwo seks, choćby po to aby sobie ulżyć.
          A jeśli by go aż tak ode mnie odrzucało, to chyba by ze mną nie wyjeżdżał.......
          • d-77 Re: O co chodzi? 28.10.13, 11:01
            Generalnie wychodzi na to, że powinnam z nim zerwać, ale na samą myśl robi mi się niedobrze (choć i tak nasze relacje kuleją).
            Myslałam, aby zostało jak jest, jakieś imprezy, itd., ale nie wiem, ma ktoś pomysł, jak traktować faceta w kategoriach nie związkowych?
            Nie wiem też, czy to nie byłby strzał w kolano, bo każdy potencjalny kandydat na kandydata byłby pewnie porównywany, ja zdołowana, itd.
            Boże, czuję się jak w jakimś potrzasku, nie wiem, co ze mną jest, jeszcze nigdy się tak nie czułam!
            Mam ochotę zrobić też coś złośliwego, zalogować się na portal, zaczepić go (jako kto inny), a potem napisać coś, co wiem ja jako ja.

            Jestem z siebie dumna, bo wczoraj zakończyłam coś, co w zasadzie się nie zaczęło, ale od razu wyczułam, ze znowu z facetem cos nie tak i kategorycznie odmówiłam jakichkolwiek kontaktów.
          • kaiser.blade Re: O co chodzi? 28.10.13, 11:02
            Nie wiem czy ty nie przyciągasz problemów, żeby znajdować się w schemacie ofiary. Ponoć wielu ludzi świadomie prowokuje takie sytuacje.
            Tzn. facet jest dobry, bo jest problemowy i można pocierpieć. Jakby był zwykły, to by był nudny i kopnęłabyś go w dupę. Nie jest tak ?
            • d-77 Re: O co chodzi? 28.10.13, 11:16
              Nie wiem, może tak jest.
              Ale jak to sprawdzić?
              Z drugiej strony nie do końca, tzn w czasie tzw przerwy poznałam kogoś, oczywiście nie był tak inteligentny, nie miał za grosz poczucia humoru, ale taki faceta dobra dusza, dobrze nam się rozmawiało i ja wiedziałam, że w przeciwieństwie do bohatera wątku - na słowie tego oto poznanego na pewno można polegac.
              No i co się okazało?
              Ano, że facet z zerowym poczuciem wartości, co objawiało się tym, że robił mi awantury o wszystko - rozmawiałam z kolegą, nie odebrałam telefonu, dostałam prezent na gg (od kogo), nie tak coś skomentowałam na FB, za bardzo z kimś się spoufaliłam -a dodam, że spotkaliśmy się 3 razy. Najgorsze, że sam się nakręcał, wyobraźnia eskalowała. Przyznał mi isę potem, że przed slubem sporawdzał swoją zonę, czy jest w domu, śledził ją......Sa po rozwodzie.
              Więc znowu jakiś gość, z którym cos nie tak.

              Jeżeli nawet tak się ustawiam, że wybieram tzw "bad boy" to jak mam to rozpoznać i jak to zmienić? Bo rozumiem, że takie rzeczy odbywają się na poziomie podświadomości.
              Teraz wiem, że gdy owego czasu spojrzałam na jego zdjęcie i pomyślałam "podrywacz", nie powinnam była tego ciągnąc dalej.
              • zuzi.1 Re: O co chodzi? 28.10.13, 23:37
                Idź na terapię do psychologa, tam będziesz musiała odkryc dlaczego wybierasz takich a nie innych męzczyzn. Przeczytaj też to:

                www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=1&sqi=2&ved=0CC4QFjAA&url=http%3A%2F%2Fwww.charaktery.eu%2Frazem%2F593%2FKochankowie-i-wrogowie%2F&ei=fuZuUqGhOoPWswaqtoHIBg&usg=AFQjCNEuxqchzr6ogU76NMw-8HLZAKwG0w&bvm=bv.55123115,d.Yms&cad=rja
                Plus książki "Powrót do swego wewn. domu" i "Życ w rodzinie i przetrwac".

                • zuzi.1 Re: O co chodzi? 28.10.13, 23:45
                  i jeszcze to:

                  www.google.pl/url?sa=t&rct=j&q=&esrc=s&source=web&cd=20&ved=0CGMQFjAJOAo&url=http%3A%2F%2Finteria360.pl%2Fartykul%2Fkocham-cie-ale-nigdy-sie-nie-zmieniaj%2C25978&ei=pehuUq3UIYmQtAbgzoGACA&usg=AFQjCNFxMopg69WPW3V-8O9Xtx-Jwe0OYA&bvm=bv.55123115,d.Yms&cad=rja
                  • d-77 Re: O co chodzi? 29.10.13, 10:07
                    Zuzi, no to teraz dałaś mi do myślenia ;)
                    Poczytałam, coś w tym jest.........
                    Nie pozostaje nic innego, jak wybrać się do psychologa, wcześniej już nawet namierzyłam psychologa-seksuologa (kobietę) oraz psychiatrę-seksuologa (mężczyznę), bo chciałam jakoś zrozumieć to co się działo wokół tego seksu, a przede wszystkim podnieść się na duchu, że nie jestem tak beznadziejna w łóżku.
                    • zuzi.1 Re: O co chodzi? 29.10.13, 20:59
                      Zanim pójdziesz do psychologa przeczytaj najpierw "Powrót do swego wewn. domu". Wiele po tej ksiązce zrozumiesz i łatwiej Ci będzie rozmawiac z psychologiem.
              • bigbadpig Re: O co chodzi? 29.10.13, 00:00
                Jeśli trafisz na dwóch upośledzonych socjalnie mężczyzn z rzędu, to zwykle pierwsza leci gadka, że to Ty ich przyciągasz, ale prawda może być zgoła inna. Jest ich po prostu tak wielu, że prawdopodobieństwo napotkania takich dwóch po kolei jest całkiem wysokie. Moim zdaniem to się rodzi tak - po tym jak już się urodzimy nikt z nas nie przechodzi solidnego kursu dorosłego życia w związku, więc raczej musimy się tego uczyć na żywca z pomocą pierwszych partnerów; rola wzorców wyniesionych z domu, nie jest aż tak przygniatająca, tym bardziej że u progu dorosłości, większość z nas ma tendencję do redefiniowania siebie z duża dozą odrzucenia - jak się wtedy zdaje - archaicznych postaw, pokolenia naszych zgredów. Oczywiście w pewnym wieku wypada już mieć powrót do rzeczywistości za sobą i jak mniemam Twoich partnerów z racji wieku mogłyby dotyczyć, ale bywa tak, że nie wszystkim się udaje efektywnie przepracować okres powiedzmy 20-25 w dziedzinie przystosowania do życia w związku. Ty możesz na takich którzy nie dali rady/nie mieli wystarczającej okazji, trafić po prostu mając zwyczajnego pecha. Szansa na to jest na pewno większa, niż na trafienie asteroidą; zaryzykuję nawet stwierdzenie, że zbliżona do szansy, że to właśnie Ty przyciągasz do siebie takich problemowych ludzi. Znam kilku 30-to letnich mężczyzn, wśród nich kilku o statusie związkowym nieuregulowanym i spora część z nich, mimo bycia fajnymi kumplami, nosi w sobie niepokojące mnie cechy światopoglądowo-charakterologiczne, gdy myślę o ich hipotetycznej kolejnej dziewczynie/partnerce. A przecież, może właśnie w tym momencie, nawiązują nowe dobrze rokujące znajomości :P
                • zuzi.1 Re: O co chodzi? 29.10.13, 21:03
                  Autorka może ich przyciągac to na pewno, ale sama też ich wybiera, więc sprawa jest do przerobienia z psychologiem.
                  • bigbadpig Re: O co chodzi? 30.10.13, 09:39
                    Autorka ich nie wybiera tylko spotyka. Jednego odrzuciła po rozpoznaniu, został jeden co nie bardzo się daje opisać jako "ich wybiera", choć wiem, że nie brzmi tak dobrze w uszach lubiących dramatyzm miłośnika cywilizacji pigułek.
          • kag73 Re: O co chodzi? 29.10.13, 00:29
            d-77:
            "Ale dalej nie kumam, facet wyjeżdza ze mną na 10 dni, przez te 10 dni leży obok w łóżku i NIC, kompletnie NIC.
            Chyba każdy normalny skorzystałby, że może mieć łatwo seks, choćby po to aby sobie ulżyć.
            A jeśli by go aż tak ode mnie odrzucało, to chyba by ze mną nie wyjeżdżał......"

            Nie wiem co tutaj jest do kumania. Gostek wie, ze nie jest w stanie spelnic Twoich oczekiwan w lozku, bo oralem dla niego sie nie zadowolisz, na wiecej go nie stac, bo mu opada. A zatem po ch...ja pana bedzie prowokowal na milym wyjezdzie klotnie i placze. No po co? Do tego, moja droga, gosc ma 47 lat, niestety nie wszyscy maja w tym wieku super hydraulike i nie wiadomo jakie wielkie potrzeby. Co to jest 10 dni? Nic, sopoko. Jakby co ulzy se w lazience, moze jednak wcale nie musi.Ty go nie odrzucasz, on Ciebie naprawde lubi i milo spedza z Toba czas, to tez sie liczy. Posuchaj, on ma 47 lat, Ty 37 i wieksze potrzeby, tym bardziej, ze pewnie nie wyseksilas sie w zyciu tyle co on. Poszukaj sobie jakiegos w Twoim wieku albo deczko mlodszego nawet, lepiej na tym wyjdziesz. Juz kiedys pisalam swoja opinie na ten temat, co ryczacej 40 stce po facecie kolo 50 tki. Podczas kiedy kobiety sie rozkrecaja po 30 stce facetom po 30 testosterin zaczyna leciec w dol i tyle i co Ci taki 47 lataek moze zaoferowac? Mile towarzystwo i od czasu do czasu...ach, nie mowie, ze wszyscy, na pewno nie, ale ten niestety tak ma.
            • d-77 Re: O co chodzi? 29.10.13, 10:11
              Hm, ja myślę, że on z hydrauliką ma wszystko ok, był u urologa.
              kag73 wszystko co piszesz zgadza się, aczkolwiek nigdy nie było z mojej strony kłótni, płaczy czy roszczeń jeśli chodzi o seks.
              Ja oceniłam go na takiego, który ma wielkie potrzeby i ogromne doświadczenie, trochę pewnie dlatego, że sam gadał, że lubi kobiety, trochę dlatego, że przystojny i charyzmatyczny, trochę dlatego, że te gadżety sex. w domu, itd. Poza tym cały czas gada o seksie, robi aluzje związane z .., często jego rozmowy skręcają w ten temat, na początku jak się poznaliśmy, trafailiśmy wzajemnie na profile FB to ja byłam lekko zszokowana, bo cały czas wklejał cycate laski, atrakcyjne kobiety, klikał "lubię to" w zdjęcia modelek, itd. Przestał, gdy powiedziałam, że nie podoba mi się to i jest to wg mnie dziwne, tym bardziej, że ma dziewczynę (mnie).
              • feniks_4 Re: O co chodzi? 29.10.13, 11:29
                d-77 napisał(a):


                > Ja oceniłam go na takiego, który ma wielkie potrzeby i ogromne doświadczenie, t
                > rochę pewnie dlatego, że sam gadał, że lubi kobiety, trochę dlatego, że przysto
                > jny i charyzmatyczny, trochę dlatego, że te gadżety sex. w domu, itd. Poza tym
                > cały czas gada o seksie, robi aluzje związane z .., często jego rozmowy skręcaj
                > ą w ten temat, na początku jak się poznaliśmy, trafailiśmy wzajemnie na profile
                > FB to ja byłam lekko zszokowana, bo cały czas wklejał cycate laski, atrakcyjne
                > kobiety, klikał "lubię to" w zdjęcia modelek, itd.

                To erotoman-gawedziarz. Najczesciej mezczyzni z problemami w dziedzinie seksu robia stale aluzje na ten temat, bo chca udowodnic otoczeniu, ze sa bardzo mescy - jakby chcac uniknac podejrzen, ze cos u nich nie gra w tym wzgledzie.
                Znana psychoanalityczka Karen Horney twierdzila, ze ludzie najbardziej natarczywie demonstruja cechy, ktorych tak naprawde w ogole nie posiadaja.
                • bigbadpig Re: O co chodzi? 29.10.13, 14:04
                  > Najczesciej mezczyzni z problemami w dziedzinie seksu r
                  > obia stale aluzje na ten temat, bo chca udowodnic otoczeniu, ze sa bardzo mescy
                  > - jakby chcac uniknac podejrzen, ze cos u nich nie gra w tym wzgledzie.
                  > Znana psychoanalityczka Karen Horney twierdzila, ze ludzie najbardziej natarczy
                  > wie demonstruja cechy, ktorych tak naprawde w ogole nie posiadaja.

                  Wspaniały sposób myślenia! Dzięki temu możesz już sama decydować o posiadaniu wybranych cech przez innych; wystarczy, że stwierdzisz natarczywe demonstrowanie - nie posiada cechy; nie demonstruje / słabo demonstruje - nie posiada; demonstruje w natężeniu jakie uznasz za właściwe - posiada. Wszyscy Ci mężczyźni których myśli i słowa kręcą się wokół kobiet, zmieniający modelki na pulpitach, czy dawniej plakaty z CKM w szafce za młodu, a w relacjach dążący do szybkiego seksu; oni mają problemy, a powyższe zachowania to szopka aby te problemy ukryć za parawanem męskości. Ale ty i/lub znana psychoanalityczka ich przejrzałyście - oni są mało męscy bo probierzem męskości jest utemperowanie zorientowania na seks do poziomu założonego przez Ciebie / znaną psychoanalityczkę.
    • xciekawax Re: O co chodzi? 29.10.13, 15:27
      Na Twoim miejscu bardziej przyjrzala bym sie jego relacjiom z "kuzynem" i czy ten kuzyn faktycznie kuzynem jest (i jak dalekim).

      I mam nadzieje ze uzywasz zabezpieczenia skoro pan chodzi na laski.
      • d-77 Re: O co chodzi? 29.10.13, 20:40
        Oczywiście, ze używam zabezpieczenia.

        Co do kuzyna - kuzyn jest kuzynem dalekim, tak naprawdę to matki albo i babki były kuzynkami. Kuzyna ma 35 lat.
        Tak, relacja z kuzynem zastanowiła mnie bardzo, od samego początku, bo on jeździł do niego regularnie co miesiąc, dwa.
        Nie chciałam tego rozkminiac już, bo wątek pt "wyparty gej" nabrał prześmiewczego wyrazu.
        Ale.
        Potem i ja poznałam kuzyna. Okazał się świetnym facetem, bardzo sie zaprzyjaźniliśmy, raczej oceniłam go jako heteroseksualnego, zwierzał mi się z problemów z kobietami, ja mu doradzałam, itd.
        Ale potem zaobserwowałam pewne rzeczy: byliśmy na wakacjach niedaleko kuzyna (myślę, że miejscowość nieprzypadkowa, aczkolwiek ja też chciałam być blisko, bo poznałam całą ekipę kuzyna, która była wesoła) raz kuzyn miał do nas przyjechać, nie przyjechał, wściekłość "tego mojego" była nieproporcjonalna do wydarzenia. Widać było, że bardzo liczył na tą obecność, nigdy nie wkurzył się tak na mnie, gdy ja z czymś zawiodłam.
        Drugie - często po wzięciu prysznica chodził przy nim nago - choć może to o niczym nie świadczy, ale było dziwne.
        Często dzwonili/dzwonią do siebie, długie rozmowy - czego ze mną też nie było na początku choćby.
        Mówi do niego "misiaczku" ale też i do wielu facetów.

        to może o czymś świadczyć, ale nie musi. Nic więcej nie jestem w stanie zaobserwować.
        • zuzi.1 Re: O co chodzi? 29.10.13, 21:09
          oj dziwny ten gosc jest BARDZO, a zastanawia mnie jedno, dlaczego podejrzewasz, że możesz byc kiepska w seksie? czy to znowu Twoje niskie poczucie wartosci czy coś innego?
          • d-77 Re: O co chodzi? 29.10.13, 21:35
            Hm, dlaczego myślę, że jestem kiepska? No z uwagi na ten jego brak pożadania, podniecenia.
            A potem - bo jego dochodzenie zwykle trwało dość długo, nawet w stosunku oralnym, podczas gdy z tą młodą dziewczyną szybko.
            • kag73 Re: O co chodzi? 30.10.13, 00:03
              d-77 napisał(a):

              > Hm, dlaczego myślę, że jestem kiepska? No z uwagi na ten jego brak pożadania, p
              > odniecenia.
              > A potem - bo jego dochodzenie zwykle trwało dość długo, nawet w stosunku oralny
              > m, podczas gdy z tą młodą dziewczyną szybko.

              Hmm, twiedrzisz, ze z hydraulika problemow nie ma, bo byl u urologa, mozna mu wierzyc na slowo, owszem. Jednak bedac z Toba ma problemy z hydraulika. Jak jest tego przyczyna to inna sprawa. I nawet jezeli bys JEGO nie podniecala nie znaczy to, ze nie podniecala bys kogos innego, to czesto kwestia tej slawetnej chemii albo jest albo jej nie ma. Moze facet jest gejem, moze ma zahamowania, strachy przed ciaza, przyzwyczajenie do jednego rodzaju bodzcow, bo nie uwazam, zeby u faceta z dobra hydraulika ptak opadal w trakcie stosunku. Moze nie potrafisz przyzwoicie zrobic oralu, jak dla jego potrzeb, co nie znaczy, ze na innego faceta by nie zadzialalo i nie byloby problemu z dochodzeniem, a jakby nie doszedl to tez nie problem, bo by sie do srodka wpakowal i dokanczyl przy pnetracji.
              Dziewica zreszta nie jestes, z mezem sypialas i moze z kims innym tez, pomysl jak bylo.
              Nie wkrecaj sobie, ze jeste kiepska, to ten facet jest do bani i tyle, cale jego zachowanie jest do niczego! Po co tu tracic czas z nim i do tego jeszcze kase na psychologow. Poznaj innego i przetestuj czy jestes kiepska, bedzie taniej i weselej:)

              • d-77 Re: O co chodzi? 30.10.13, 09:59
                Tak do końca nie wiem, co znaczy problem z hydrauliką? Czyli z czym?
                Ja rozumiem to tak, że problem ze wzwodem wynikający z przyczyn fizycznych.
                No ok, to jego słowa, że był u urologa, ale ponoć przyczyn fizycznych nie ma, a młoda laska też potwierdziła, że nie było problemów z erekcją, dochodzeniem, itd. - jedyne co było dziwne, to to, że chciał tylko seksu oralnego, jednostronnego, czyli przyjemność dla niego.

                Natomiast jak był ze mną to - wzwód był, przy pełnym stosunku opadał po minucie, dwóch, przy oralu zwykle dochodził, ale trwało to długo. raz nie doszedł, powiedział, że sorry, nie może.
                Czytałam o impotencji na tle psychicznym, tam włąśnie jest napisane, że do wzwodu dochodzi, ale w trakcie on zanika.

                Jeżeli kiepsko robiłam oral, czemu nie powiedział tego? Mocniej, słabiej, whatever.

                No tak, kag73, przycyzny mogą być różne, ale czemu facet jest ze mną, mimo, że z seksem nie ok? Mimo, że mógłby mieć każdą laskę?
                Ok, załóżmy, że tak bardzo mnie kocha, jak twierdzi. Czemu zatem nie pójdzie do seksuologa, aby związek przetrwał? Czemu wchodzi na portale, podrywa inne laski?
                To serio jest łatwiejsze? Chyba nie......
                Boi się? w tym wieku? rozumiem, gdyby bał się 20-latek, że to dyshonor, itd......
                • zuzi.1 Re: O co chodzi? 30.10.13, 10:57
                  "No tak, kag73, przycyzny mogą być różne, ale czemu facet jest ze mną, mimo, że z seksem nie ok? Mimo, że mógłby mieć każdą laskę?
                  Ok, załóżmy, że tak bardzo mnie kocha, jak twierdzi. Czemu zatem nie pójdzie do seksuologa, aby związek przetrwał? Czemu wchodzi na portale, podrywa inne laski?
                  To serio jest łatwiejsze? Chyba nie......
                  Boi się? w tym wieku? rozumiem, gdyby bał się 20-latek, że to dyshonor, itd...... "

                  Ale Tobie się tylko wydaje, ze on z Tobą jest, on nie traktuje Cię poważnie, miło z Tobą spędza czas i tyle, niewiele dla Ciebie robi, niezbyt się wysila i ma generelnie w nosie to jak Ty się z tym czujesz...To, że mówi, że Cię kocha to manipulacja. Czy on ma jakiś pożytek z tego, że z Tobą jest? Odpowiedz sobie szczerze na to pytanie?
                  • zuzi.1 Re: O co chodzi? 30.10.13, 10:59
                    Może bawi go to, że tak łatwo Tobą manipulowac i że dalej wierzysz w to co on mówi...jak dla mnie ten facet jest do odstrzału sanitarnego...
                    • loppe Re: O co chodzi? 30.10.13, 11:04
                      Przypuszczam że on dobrze zna swoją jednostkę z fachowej diagnozy, która pozostaje tajemnicą dla jego Partnerki, trawiącej energię na dociekanie czym jest jego słabość
                      • zuzi.1 Re: O co chodzi? 30.10.13, 11:09
                        Po tym co autorka napisała wydaje mi się, że pan jest bi z przewagą orientacji homo, a kobietami zwyczajnie się bawi...może bawi go to, że z uwagi na swoją aparycję laski tak łatwo dają się mu wkręcac i robia mu orala bez zbytnich wysiłków z jego strony...a on udaje, że wszystko z nim jest ok. Żałosny facet.
                        • d-77 Re: O co chodzi? 30.10.13, 11:47
                          Też pomyślałam, że jest bi.
                          Nie wiem, czy się bawi, raczej podnosi sobie poczucie wartości, łechce ego - coraz to nowym podrywem.
                          A może sam siebie przekonuje, że z nim jako mężczyzną jest wszystko ok, że nie jest 'ciotą" (sorry) bo przecież kręcą go kobiety.
                      • d-77 Re: O co chodzi? 30.10.13, 11:48
                        Uważasz, że był u seksuologa i ukrywa to przede mną? Po co? czemu nie mógłby mi normalnie powiedzieć co i jak?
                    • d-77 Re: O co chodzi? 30.10.13, 11:29
                      Zuzi, może być i tak, że to go bawi, ale tyle czasu?
                      Tyle jeżdżenia po mnie (do mojego miasta), odwożenia mnie, różnych innych sytuacji?
                      Poza tym parę razy miał nóż na gardle i wtedy naprawdę zachowywał się tak, jakby mu zależało.
                  • d-77 Re: O co chodzi? 30.10.13, 11:27
                    Tak, w ten sposób też o tym myślałam. Gdyby te spotkania były raz w tygodniu, 3 godziny - ok, racja.
                    Ale poświęcać kobicie cały weekend, co tydzień, przez ponad rok?
                    Czy ma jakiś pożytek - no cóż, twierdzi, że bardzo go kręcę intelektualnie, wiec jak to przełożyć na fajne rozmowy.....Poza tym, naprawdę kwestie spędzania czasu były ok, świetnie się rozumieliśmy, często chodziliśmy tańczyć, itd.
                    No wiec taki pożytek widzę.
                    Poza seksem i całą tą dziwną otoczką, spędzaliśmy myślę czas jak każda para. Poza tym wyjazdy, imprezy rodzinne, itd.
                    No wiec pożytkiem mogłoby być też to - że byłam niezłą fasadą, zobaczcie, mam fajna dziewczynę, miłą, mądra ładna, do tego pani.... (zawód mój), kulturalna i na poziomie, skoro ona chce być ze mną, to chyba ze mną wszystko oki i jestem fajny, mnie też może się udać. Ale nie wiem, czy ktoś bez żadnego uczucia poświęciłby komuś tyle czasu, dla takiego pożytku.
                    Nie wiem, nic nie wiem, gdybym wiedziała, nie pisałabym na forum.
                    • loppe Re: O co chodzi? 30.10.13, 11:58
                      A czy te niekończące się rozmyślania o partnerze wywołują u Ciebie taki migrenowy ucisk w głowie, zmęczenie albo tym podobne negatywne odczucia w głowie? Czy jest to może przyjemne odczucie jak w pozytywnym zakochaniu?
                      • d-77 Re: O co chodzi? 30.10.13, 12:48
                        niekończące się rozmyślania były na początku, teraz gdy wiem (chyba, mniej więcej) o co chodzi (z Waszą pomocą) staram się nie rozmyślać, ale wchodzę na forum, czytam piszę, więc siłą rzeczy temat wraca.
                        Co powoduje - może nic z tego co napisałeś, ale na pewno zmęczenie emocjonalne i smutek.
                        Przyjemne odczucia były na początku, gdy nie pojawił się problem, albo uznałam, że raz to nie zawsze, nie znaliśmy się też dobrze.
                    • zuzi.1 Re: O co chodzi? 31.10.13, 00:39
                      Czyli kręcisz go intelektualnie, imponujesz mu, może dobrym zawodem, inteligencją etc. przy Tobie może podwyższa sobie swoje poczucie wartosci, no wiesz jestem z fajną babką, więc jestem jeszcze lepszy i tego typu klimaty, ja bym się zastanowiła nad tym, czy ten facet nie jest przypadkiem narcyzem. Ale jesli nawet to i tak to nic nie zmieni w Twojej sytuacji, jeżeli potrzebujesz faceta do miłego spędzania czasu i nic poza tym, to... go masz własnie i korzystaj, jeżeli potrzebujesz prawdziwego mężczyzny, seksu i prawdziwego związku to szukaj innego a do tego czasu z tym aktualnym spędzaj przyjemnie czas. Tylko miej na uwadze, że im dłużej w tej relacji będziesz trwac, tym trudniej będzie Ci ją zakończyc....
                      • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: O co chodzi? 31.10.13, 09:20
                        Życie to życie, a łóżko to łóżko - 2 odrębne bajki u tego twojego Don Pedra ;)
                        Jak niemal każdy chce mieć poukładaną relację, fajne weekendy z fajną babką, pogaduchy, imprezki rodzinne, różne inne przyjemności typu tańce, wyjazdy etc. - i to go ewidentnie trzyma przy tobie, bo jak pisałem jaka druga kobieta trzymała się faceta, który jednocześnie wyrywa laski na loda, bawi się wirtualnie i co jeszcze to On wie - bo Ty niekoniecznie.

                        Natomiast sądzę, że gość ma tak bogatą przeszłość erotyczną, tak ma głowę nafaszerowaną różnorakim seksem o zdecydowanie wysokim stężeniu wszelakich bodźców - że taki zwykły seks, ze zwykłą normalną (co podkreślę - nie wkręcaj się w kompleksy ja vs. młode cycate laski) babką to w jego skali odczuć jest zwyczajnie przeciętny. Ma już swoje lata i z każdym następnym rokiem aby mu wacek sterczał jak za młodu to będzie potrzebował coraz to nowszych, mocniejszych bodźców - których jak widać nieustająco szuka poza Tobą.
                        Te Twoje wzmianki o lodach, portalach, strojach w szafie i wszelakich upodobaniach jasno to potwierdzają - gość ze swoim przebogatym doświadczeniem nie stworzy satysfakcjonującego, zwykłego seksu, bo to go mało kręci i ptak opada.

                        Podsumowując - jak wielu na tym ziemskim padole tak i on chciałby na co dzień mieć partnerkę na zwykłe codzienne, ciekawe życie - jak również na noc mieć coraz to inną, co raz to nowszą, młodszą, bardziej kręcącą, wyuzdaną czy w jakikolwiek inny sposób nakręcającą go laskę. Mieć codziennie deser na obiad w domu i żreć jak dziki nocą na zapleczu kuchni świata.

                        Do pierwszej roli pasujesz mu jak widać bardzo - pytanie czy akceptujesz Sex MasterChiefa jako swego partnera ? Bo liczenie na to, że on się zmieni to wyłącznie wishfull thinkink - pożyjesz jeszcze trochę w nadziei, że on pójdzie do lekarza, że on nagle zaskoczy w twoim łóżku, że on się zmieni. Decyzja w Twoich rękach.
                        • d-77 Re: O co chodzi? 31.10.13, 10:57
                          Tak, Zorzyk, myślę, ze masz rację. Poza tym szczerze mówiąc dokładnie tak o nim pomyślałam poznając go: "gość ma tak bogatą przeszłość erotyczną, tak ma głowę nafas
                          > zerowaną różnorakim seksem o zdecydowanie wysokim stężeniu wszelakich bodźców"
                          ale myślałam, że to spowoduje, ze ja się czegoś nauczę, czegoś doświadczę nowego ;) - dzięki temu i nie ukrywam, że ta ciekawość (tym seksem z doświadczonym na maksa starszym gościem) mnie ku niemu popchnęła.
                          Okazał się zonk. Również zonk w tym temacie, że niżej oceniałam jego inteligencję i atrakcyjność (nie o fizyczną mi chodzi, nadawanie na tych samych falach, itd.)

                          Decyzja w moich rękach i spoglądając na wszystko z boku, wiem, jaka powinna być, co każdy tu piszący zrobiłby na moim miejscu. Czemu tylko tak trudno zebrać mi się na odwagę? Czemu chce mi się ryczeć, mimo że nie raz mnie skrzywdził, nie raz zabolało, itd.
                      • d-77 Re: O co chodzi? 31.10.13, 10:47
                        Tak, próbowałam potraktować go jak towarzysza od fajnego spędzania czasu, ale raz, że nie potrafię zaakceptować jego bytności na portalu, jakichś innych kobiet, adorowania innej. Zwyczajnie mnie to boli, uderza we mnie.
                        Dwa - jestem w takim wieku, że mam szansę na związek stały jeszcze (tak mi się wydaje, a przynajmniej taką żywię nadzieję), wiec jest jeszcze we mnie nadzieja na rodzinę, dziecko może..... Taki układ to można mieć i po 40-stce, chyba.
                        Więc tym samym spędzając z nim czas, odbieram sobie szanse na poznanie kogoś innego - i tak zwyczajnie, organizacyjnie, z uwagi na dziecko mam mało okazji aby wyrwać się samej i tak emocjonalnie, jestem w niego zaangazowana, siłą rzeczy patrząc na kogoś nie patrzę "świeżo" a przez pryzmat jego (a przez to inny facet traci, już to przerabiałam).
                        Trzy - jest dziecko, czasem spędzamy czas wspólnie, on jest moim kolegą i tyle, ale dziecko tez zaczyna się przywiązywać, zaczyna ta osoba istnieć jakoś w naszym życiu........I tego się boję, potem jakieś rozstanie i będzie ból, albo pojawi się inny facet, a dziecko będzie tęskniło z tym.......
                        I tylko ten strach (chyba przed samotnością, brakiem fajnych momentów, rozrywki, że coś się dzieje) i to poczucie, że mi z nim taaaaak doooobrze (poza seksem ;) )

                        Oczywiście, że on jest narcyzem.
                        • mojemail3 Re: O co chodzi? 31.10.13, 10:54
                          d-77 napisał(a):

                          > Dwa - jestem w takim wieku, że mam szansę na związek stały jeszcze (tak mi się
                          > wydaje, a przynajmniej taką żywię nadzieję), wiec jest jeszcze we mnie nadzieja
                          > na rodzinę, dziecko może.....

                          I tu jest chyba pies pogrzebany, dziewczyno, ledwo wyszłaś z nieudanego małżeństwa i już chcesz się na kimś uwiesić???
                          Po co ci to? Masz plan do zrealizwania, drugie dziecko przed 40 tką? Może stąd Twoje niepowodzenia? Mam znajomą po rozwodzie, z dwoma córkami,ale ona absolutnie nie zakłada małżeństwa, kolejnych dzieci, no to ma wianuszek adoratorów, bo świetna z niej dziewczyna.


                          (...)" Taki układ to można mieć i po 40-stce, chyba(...)"

                          ???


                          (...)"
                          > Trzy - jest dziecko, czasem spędzamy czas wspólnie, on jest moim kolegą i tyle,
                          > ale dziecko tez zaczyna się przywiązywać, zaczyna ta osoba istnieć jakoś w nas
                          > zym życiu........I tego się boję, potem jakieś rozstanie i będzie ból, albo poj
                          > awi się inny facet, a dziecko będzie tęskniło z tym.......(...)"

                          No proszę, a dostałam burę jak napisałam,że dziecko jest w to uwikłane...ja nie jest, jak jest?


                          > I tylko ten strach (chyba przed samotnością, brakiem fajnych momentów, rozrywki
                          > , że coś się dzieje) i to poczucie, że mi z nim taaaaak doooobrze (poza seksem
                          > ;) )

                          I to cały powód, ten strach...Tym strachem odstraszysz każdego normalnego faceta...
                          • d-77 Re: O co chodzi? 31.10.13, 11:26
                            Hm, nie bardzo rozumiem, nie jestem świeżo po rozwodzie, nie wyszłam z małżeństwa ledwoi i nie mam zamiaru na nikim się uwieszać, to chyba naturalne, że chciałabym z kimś być? długo byłam sama, potem byłam w związku, potem przerwa, teraz było to.
                            Nie, to nie desperacja.
                            Czy to plan? Nie powiedziałabym, raczej marzenia. To nie jest tak, że na siłę dążę do czegoś, gdyby tak było, to dziecko drugie byłoby celem samym w sobie, takich facetów, którzy chcieli ze mną zakładać rodzinę już było kilku, bez przesady (ale zdecydowanie mi nie pasowali, z różnych powodów).
                            Ja nie zakładam małżeństwa, ani niczego - ale jeśli jeszcze mam wybór to wolę stały związek niż układ.

                            Co do uwikłania dziecka, nie wiem co oznacza wg Ciebie słowo "uwikłanie"?
                            Nie wiem, ilu jest tu samotnych rodziców, ale pokażcie mi takiego który buduje relację z kimś, całkowicie bez udziału dziecka.
                            Nie da się, zwyczajnie, bo dziecko samo w domu nie zostanie.
                            Natomiast jest to najrzadziej jak się da, dla dziecka faceta jest kolegą, tak jak np. kolega z pracy, z którym spotykam się z powodów zawodowych, jak np. kolega, ojciec jego kolegi, jak inny znajomy, mąż koleżanki, z którymi czasem się spotykamy itd. Ja nie trzymam dziecka zamkniętego w szafie, spotyka się z różnymi moimi znajomymi, ma styczność z wieloma osobami. Nie udajemy przed dzieckiem rodzinki.
                            Więc o co chodzi z tym uwikłaniem?
                            Mnie chodziło o to po prostu, że z czasem dziecko może zacząć się przywiązywać, pytać o niego, itd. Tego teraz nie ma, bo kontakty są naprawdę szalenie sporadyczne, ale czas robi swoje.
                            • mojemail3 Re: O co chodzi? 31.10.13, 11:40
                              d-77 napisał(a):

                              > Hm, nie bardzo rozumiem, nie jestem świeżo po rozwodzie, nie wyszłam z małżeńst
                              > wa ledwo i i nie mam zamiaru na nikim się uwieszać, to chyba naturalne, że chcia
                              > łabym z kimś być? długo byłam sama, potem byłam w związku, potem przerwa, teraz
                              > było to.

                              Nie chciałam Cię osądzać, absolutnie, rozumiem,że nie jest łatwo znależć kogoś sensownego, pewnie jest to jakaś metoda prób i błędów,ale może warto sobie odpuśćić relacje, które przysparzają Ci dodatkowego cierpienia. Chyba,że lubisz ten stan.


                              > Co do uwikłania dziecka, nie wiem co oznacza wg Ciebie słowo "uwikłanie"?

                              No właśnie to,że dziecko się przyzwyczaja, przywiązuje, pewnie wielkiej krzywdy mieć nie będzie, dzieci są przyzwyczajone do odchodzenia, wbrew pozorom to one są świadkami odchodzenia swych nauczycieli, przyjaciół, dziadków itp.
                              Mam nadzieję,że ma bliski kontakt ze swym ojcem, dobrze by było żeby miało pozytywny wzorzec męskości...


                              • d-77 Re: O co chodzi? 31.10.13, 11:52
                                Tak, dziecko ma bliski kontakt, tyle, że ojciec mieszka w innym mieście. No, ale kontakt jest, jest też kontakt z dziadkiem.
                                Mojemail3, jeśli chodzi o dziecko, jestem aż zbyt świadoma tego wszystkiego i nie ukrywam, że wiem, że muszę podjąc decyzję z uwagi na malucha.
                                Trochę tak jest, że rodzic musi "porządnie" wchodzić w związki i relacje, raz z uwagi na czas (a raczej jego brak) a dwa z uwagi na samo dziecko i jego emocje.
                                Gdybym była sama, kto wie, może w ogóle nie dywagowałabym nad tym wszystkim, bo byłby jeden, z boku drugi a może i na trzeciego znalazłby się czas , ha ha. A tak muszę być "grzeczna"
                                • mojemail3 Re: O co chodzi? 31.10.13, 11:59
                                  d-77 napisał(a):

                                  > Mojemail3, jeśli chodzi o dziecko, jestem aż zbyt świadoma tego wszystkiego i n
                                  > ie ukrywam, że wiem, że muszę podjąc decyzję z uwagi na malucha.


                                  Nie tylko z uwagi na dziecko, ze względu na siebie tym bardziej, a gdyby wszystko grało, nie miałabyś takich rozterek.Miałam zawsze takie podejście,że jeśli na początku choć częściowo jestem na nie, to podejmuję decyzję na NIE. Bywa,że i po wstępnej weryfikacji na TAK też różowo nie jest, ale to podejscie mnie nie zawiodło.
                                  Pozdrawiam i trzymam mocno kciuki,żeby Ci się dobrze życie ułożyło.
                        • loppe Re: O co chodzi? 31.10.13, 12:03
                          d-77 napisał(a):

                          > Nie potrafię zaakceptować jego bytności na portalu, jakichś innych kobie
                          > t, adorowania innej. Zwyczajnie mnie to boli, uderza we mnie.

                          > Oczywiście, że on jest narcyzem.

                          > Decyzja w moich rękach i spoglądając na wszystko z boku, wiem, jaka powinna być, co każdy tu piszący zrobiłby na moim miejscu. Czemu tylko tak trudno zebrać mi się na odwagę? Czemu chce mi się ryczeć, mimo że nie raz mnie skrzywdził, nie raz zabolało, itd.


                          Bo jesteś już uzależniona od niego i tej dziwnej mieszanki bodźców jakie od niego odbierasz, jak od narkotyku.
                • kag73 Re: O co chodzi? 30.10.13, 17:30
                  Moim zdaniem facet ze sprawna/dobra hydraulika osiaga erekcje i ja spoko utrzymuje podczas pieszczot/stosunku. Twoj ma jakies problemy, jezeli nie fizyczne, to psychiczne/emocjonalne.
                  Z mloda laska stosunku nie bylo. Przy oralu szybko, choc trudno czasem ocenic po paru drinkach(z jej stony), moze sie wydawac. Do tego moze doszly jakies okolicznosci, typu krotko przed seksem z Toba zwalil sobie konia albo mial jakas inna przygode, tak wiec wiadomo nie zdazyl sie zeregenerowac na dojscie potrzebowal dluzej. Z kolei z nia, moze akurat byl wyposzczony, nie stresowal sie, bo wiedzial, ze ona po dwoch drinkach i stosunku miec nie chce/on oferowac nie musi, moze wkrecal sobie inne fantazje i do tego moze ona umie lepiej robic lody, wszystko jest mozliwe.

                  > No tak, kag73, przycyzny mogą być różne, ale czemu facet jest ze mną, mimo, że
                  > z seksem nie ok? Mimo, że mógłby mieć każdą laskę?

                  Nie badz naiwna. A Ty dlaczego z nim jestes mimo, ze z seksem nie ok? To Tobie moze sie wydawac, ze moglby miec kazda laske. Ja, watpie, nie zebym byla laska, ale taki u mnie to by odpadl zaraz na przedbiegach a zatem... nie boj nic, on swoj "problem" zna. Pewnie dlatego tez nie chce/nie potrzebuje seksuologa, wie w czym rzecz i uzewnetrzniac sie nie chce i zmieniac tez nic nie chce.
                  Jestes mila babka, lubi z Toba przebywac, kazdy ma weekendy. Zazwyczaj wszyscy w tym wieku sa ulozeni i spedzaja je z rodzina/partnerem a on z Toba. Tak, bo moze jestes fasada a do tego wiekszosc ludzi w pewnym wieku zaczyna szukac spokojnej przystani, on tez.
                  Mialam kiedys kolezanke, byla z facetem, mieszkala z nim, spedzali razem czas wolny, on jej pomagal, darzyl uczuciem ale...seksu nie bylo. Tzn. podczas jakichs tam przytulanek facet mila stojaka ale nigdy nie garnal sie do stosunku, wiec nigdy do niego nie doszlo. Ona pytala, dociekala, sceny, rozpacze...nic. Do dzis nie wie dlaczego. Rozstala sie z nim. Zanim do tego doszlo zdradzila go z innym, w zlosci mu to wykrzyczala, zaczela pakowac walizki a facet prosil, zeby nie odchodzila. Zostala, ale nadal nic...az odeszla. Tak naprawde to on byl z nia emocjonalnie zwiazany, lubil ja, bylo mu z nia dobrze(taka jakby rodzina) ale chyba mial swoja wlasna seksualnosc, ktorej zmieniac nie chcial.
    • nie_alicja Re: O co chodzi? 31.10.13, 12:00
      no no no, co my tu mamy.

      mamy panią z problemem.
      oraz mamy pana bez problemu, co nie ma żadnego znaczenia dla pani, bo ona i tak chce mu pomóc.

      aby to osiągnąć, należy rozkminić wszystko, co pan powiedział, zrobił, oraz co miał na myśli, czyniąc powyższe. następnie przewertować podręczniki psychologii, seksuologii oraz sprawdzić spis schorzeń, uznany przez WHO. zgromadzone dane skrupulatnie przeanalizować, wysnuwając liczne, ekscytujące hipotezy. do tego nieodzowna będzie również krytyczna analizy swoich walorów cielesnych, w tym - koniecznie! - rozmiaru stanika.

      w międzyczasie pan ani o jotę nie zmieni swojego postępowania, bo po co?
      a bo to mu źle, mając miłą, chętną i zauroczoną kobietę, a dookoła niej wianuszek pań satelitarnych, do istnienia których nikt nie ma pretensji?

      kobieca skłonność do wielopiętrowego analizowania w nadziei, że jeśli coś znajdzie swoją naukową nazwę, to się problem rozwiąże, jest zaiste zdumiewająca.

      autorka wątku tkwić będzie w tej dziwacznej relacji (nie szafowałabym słowem "związek") tak długo, jak długo będzie przynosił jej więcej korzyści niż strat - dokładnie tak samo, jak panu.

      pada tu po wielekroć dramatyczne pytanie DLACZEGO.
      chcąc skrócić męki autorki, pozwalam sobie podpowiedzieć: BO PAN LUBI I BO MOŻE, A PANI TO AKCEPTUJE.

      cieszę się, że mogłam pomóc :-)


      • loppe Re: O co chodzi? 31.10.13, 12:10
        Takie opętańcze analizowanie partnera jest już właśnie silnym znakiem dysfunkcjonalności związku i toksycznego uzależnienia. Ale właśnie tak to jest. I już sam tytuł - zwróciłem na niego od razu uwagę. What's the fuck? To pytanie ciśnie się na usta właśnie w związkach z osobami o zaburzonej osobowości. No i następuje to niekończące się rozkminianie partnera. A lepiej - choć trudno się oderwać od tych analiz - wczuć się w siebie...
        • zuzi.1 Re: O co chodzi? 31.10.13, 20:17
          10/10 loppe, dziewczyno z narcyzem to żaden związek, to tylko rollercoaster, zdecydowanie nie warto w to brnąc, zrobic ostre cięcie, wypic z żalu ze 3 butelki wina w weekend, zużyc kilka paczek chusteczek, otrząsnąc się i zacząc w końcu życ ;-) powodzenia !

          myslę, że powinnas przeczytac bloga www.mojedwieglowy.blogspot.com
          • loppe Re: O co chodzi? 31.10.13, 20:52
            zuzi.1 napisała:

            > 10/10 loppe, dziewczyno z narcyzem to żaden związek, to tylko rollercoaster, zd
            > ecydowanie nie warto w to brnąc, zrobic ostre cięcie, wypic z żalu ze 3 butelki
            > wina w weekend, zużyc kilka paczek chusteczek, otrząsnąc się i zacząc w końcu
            > życ ;-) powodzenia !
            >
            > myslę, że powinnas przeczytac bloga www.mojedwieglowy.blogspot.com

            Na ile wyczuwam osobowość Di, bez formalnej terapii i w ogóle walki to się nie skończy.
            • loppe Re: O co chodzi? 31.10.13, 21:08
              I to jest jeden z ważniejszych tematów tutaj, a nie jakieś pierdy teoretyczno-publicystyczne
              • d-77 Re: O co chodzi? 09.11.13, 19:48
                Zerwałam.
                Okropnie mi źle.
                • zuzi.1 Re: O co chodzi? 09.11.13, 20:01
                  brawo, bądź konsekwentna ;) jeżeli nie popracujesz nad swoim poczuciem wartosci (mądre książki), to kolejny pan będzie równie nie teges co ten...naprawdę
                • bgz0702 Re: O co chodzi? 09.11.13, 20:13
                  d-77 napisał(a):

                  > Zerwałam.
                  > Okropnie mi źle.

                  chciałabym ci powiedzieć żebyś się nie smuciła bo to pierwszy odruch;) ale powiem ci że mi przykro, ze sie smucisz i życzę ci wszystkiego co najlepsze, minie wredny czas i poczujesz się lepiej.
                  Jest jeden durny tekst: co cię nie zabije to cię wzmocni- i niestety sprawdza się w sensie takim, że od tej pory będziesz miała oczy szerzej otwarte i nabędziesz więcej tzw życiowej mądrości, choć życzyłabym ci wersji Marylki: nie daj mi Boze, broń Boze... ;) Pozdrawiam i miłego wieczoru
                • kag73 Re: O co chodzi? 09.11.13, 20:29
                  d-77 napisał(a):

                  > Zerwałam.
                  > Okropnie mi źle.

                  Super, ze zerwalas, wspolczucia, bo Ci zle.
                  Ale badz twarda, zadnych spotkan i najlepiej zadnego kontaktu, zebys nie miala nawrotow, zebys znow nie ulegla slabosci. Jezeli Ci to moze wymyslaj na "gnojka", mysl tylko o tych wszystkich niedobrych/niedopomyslenia rzceczach, ktore Ci zaserwowal i o samych minusach bycia w tym zwiazku.
                  Nie martw sie, przezyjesz a jak bedziesz miala za soba, odetchniesz i bedziesz sie cieszysc, ze jednak sie nie wdepnelas w gowno. Trzymym Ci kciuki! Dasz rade!
      • bgz0702 Re: O co chodzi? 31.10.13, 20:46
        nie_alicja napisała:

        > kobieca skłonność do wielopiętrowego analizowania w nadziei, że jeśli coś znajd
        > zie swoją naukową nazwę, to się problem rozwiąże, jest zaiste zdumiewająca.
        >
        ;)) I like it
    • d-77 Re: O co chodzi? 10.11.13, 11:04
      Chyba potrzebowałam pretekstu.
      Może to głupie co zrobiłam, ale. Znowu znalazłam go na portalu randkowym, jakiś czas temu.
      Więc zalogowałam się, z pomoca koleżanki, użyczyła zdjęc itd.
      Umówiłam sie z nim na spotkanie na dziś - jako ta dziewczyna.
      Jednocześnie ja jako ja napisałam, że mam wolny cały weekend, bo dziecko u ojca i może gdzieś wyjedziemy.
      A on najpierw odpisał, ze woli oglądać mecze, potem, że się upić, itd.
      Ja nalegałam, więc z łaską napisał - dobrze, przyjedź w niedzielę o 19 (mimo, że pisałam, ze od soboty "mam wolne") - czyli p o"randce" z nieznajomą.
      w piątek wieczorem zadałam mu pytanie co to za wyznaczanie mi godziny, nigdy tego nie było, itd
      A on - chyba był pijany, bo był na imprezie - napisał: spadaj.
      No wiec ok. "wyrzygałam" mu wszystko a on tylko napisał: amen.
      Ale dziś w nocy przysłał smsa: a i tak Cię kocham, tylko Ty nie dla mnie.

      Ku...aaaa i takie cos rozwala mnie najbardziej., Ja rozumowo sobie zdaję sprawę, że to takie manipulacje, ale i tak ryczę.
      Przeczytałam ksiązkę "Toksyczni mężczyżni" i wygląda na to, ze w nim wiele typów: narcyz, manipulant i socjopata - nie wiem, czy to możliwe, żeby aż tyle na raz?

      Tak jak napisałyście, muszę być konsekwentna, tak właśnie robię, cały czas myślę o tym co było złe.
      • bgz0702 Re: O co chodzi? 10.11.13, 12:11
        d-77 napisał(a):

        > Chyba potrzebowałam pretekstu.
        > Może to głupie co zrobiłam, ale. Znowu znalazłam go na portalu randkowym, jakiś
        > czas temu.Więc zalogowałam się, z pomoca koleżanki, użyczyła zdjęc itd.
        > Umówiłam sie z nim na spotkanie na dziś - jako ta dziewczyna. Jednocześnie ja jako ja napisałam, że mam wolny cały weekend, bo dziecko u ojca i może gdzieś wyjedziemy.
        > A on najpierw odpisał, ze woli oglądać mecze, potem, że się upić, itd.
        > Ja nalegałam, więc z łaską napisał - dobrze, przyjedź w niedzielę o 19 (mimo, ż
        > e pisałam, ze od soboty "mam wolne") - czyli p o"randce" z nieznajomą.
        > w piątek wieczorem zadałam mu pytanie co to za wyznaczanie mi godziny, nigdy te
        > go nie było, itd
        > A on - chyba był pijany, bo był na imprezie - napisał: spadaj.
        > No wiec ok. "wyrzygałam" mu wszystko a on tylko napisał: amen.
        > Ale dziś w nocy przysłał smsa: a i tak Cię kocham, tylko Ty nie dla mnie.
        >
        > Ku...aaaa i takie cos rozwala mnie najbardziej., Ja rozumowo sobie zdaję sprawę
        > , że to takie manipulacje, ale i tak ryczę.
        > Tak jak napisałyście, muszę być konsekwentna, tak właśnie robię, cały czas myśl
        > ę o tym co było złe.

        popapranie z popieprzeniem, nie daj się wzruszyć i nie pękaj na smutne teksty.
        • mojemail3 Re: O co chodzi? 10.11.13, 13:59
          d-77 napisała:

          > > A on - chyba był pijany, bo był na imprezie - napisał: spadaj.
          > > No wiec ok. "wyrzygałam" mu wszystko a on tylko napisał: amen.
          > > Ale dziś w nocy przysłał smsa: a i tak Cię kocham, tylko Ty nie dla mnie.
          > >

          A to "spadaj" było w trakcie "związku" czy po zerwaniu?
          • d-77 Re: O co chodzi? 10.11.13, 14:36
            No jeszcze przed.
            To był taki mój eksperyment, na jego reakcję, całościowo - skoro najpierw się umówił z "koleżanką" to jak zareaguje na moją propozycje wspólnego weekendu.
            No, chyba wszystko jasne, bo uważam, że nawet skrajne upicie tego nie tłumaczy, tym bardziej, że równolegle całkiem świadomie i logicznie korespondował z "koleżanką".
            • hello-kitty2 Re: Unies sie duma 10.11.13, 15:36
              d-77 napisał(a):

              > No jeszcze przed.
              > To był taki mój eksperyment, na jego reakcję, całościowo - skoro najpierw się u
              > mówił z "koleżanką" to jak zareaguje na moją propozycje wspólnego weekendu.
              > No, chyba wszystko jasne, bo uważam, że nawet skrajne upicie tego nie tłumaczy,
              > tym bardziej, że równolegle całkiem świadomie i logicznie korespondował z "kol
              > eżanką".

              No tak, bardziej cwani sprawdzaja sobie napierw tozsamosc takich 'kolezanek' np dzwoniac do nich czy rozmawiajac przez jakies kamerki przed ewentualnym spotkaniem ale to cacy co maja potrzebe wiekszego kamuflazu. Osobiscie uwazam, ze kazdego mozna sprawdzic i nic sie nie ukryje, jak sie ukryc nie ma. Natomiast moja droga duma powinna Ci pomoc w prostej linii, bez zadnych podchodow pozbyc sie tego czlowieka. Unies sie duma. To przeciez nie jest trudne. Oczywiscie nie oszczedzi Ci to smutku czy rozpaczy ale pozwoli na zerwanie kontaktu i odpowiednio negatywne nastawienie do obiektu. Wtedy sprawe masz rozwiazana = sprawa dluzej nie istnieje. A na smutek, rozpacz, rozczarowanie, ktore sa tylko skutkami ubocznymi i dopoki same nie ustapia, a ustapia z uplywem czasu liczac od momentu rozstania z obiektem, polecam srodki lagodzace :) co tam lubisz: alko, przygodny seks, wieczory filmowe, party whole night, wakacje z dzieckiem, wyplakiwanie sie, pobyt u rodziny, kurs jezyka obcego, ect.


            • 5justi do d-77 11.11.13, 22:07
              po przeczytaniu tego wszystkiego stwierdzam:
              TY JUŻ JESTEŚ CHORA i współuzależniona od niego

              on: kawał hu...ja, dno totalne, babiarz, krętacz, kłamczuch, chory erotoman pod każdą postacią, mający cię w dup...ie (powtórzę jeszcze raz MAJĄCY CIĘ GŁĘBOKO W DUPIEEE)

              ty: durna baba - do kwadratu... oraz brak słów na resztę

              moja rada: jeśli zależy ci na twoim życiu, ułóż je na nowo, poukładaj z normalną osobą - bo chyba jakieś strzępki samoocalenia ci jeszcze zostały?
              ZERWIJ z panem WSZELKI KONTAKT!!!!!!!!!! koniec. kropka.
              • bcde Re: do d-77 12.11.13, 00:49
                Nie pień się tak, bo ci żyłka pęknie. Ani on nie jest dnem totalnym, ani ona nie jest durna.
                Facet żyje, jak lubi. Wolno mu być erotomanem, nawet chorym, a autorki w dupie nie miał. Ona była zadowolona, że poświęca jej tyle uwagi, była zachwycona jego adoracją, inteligencją i tym, że tak dobrze się rozumieją. Też miała korzyści z tego układu. Kiedy brak seksu i jego niewierność zaczęły jej doskwierać, zerwała. Nie ma powodu wyzywać go od ch..jów.
                • d-77 Re: do d-77 12.11.13, 09:32
                  bcde - niech się pieni, czytam wszytsko, trawię, aczkolwiek nie są to miłe słowa.
                  Hm, durna baba - może i tak, ale wszystko wyszło, jak ja już się zaangażowałam, konia z rzędem temu, kto potrafi tak na pstryknięcie przestać czuć, myśleć, itd.
                  Mnie jest bardzo ciężko, bo facet niemal idealny, jak dla mnie - oczywiście odzierając go z kobieciarstwa, kłamstwa.
                  Nie wiem, nie potrafię dojść, dlaczego to przyciąganie jest silniejsze niż wkurzenie na bycie na portalach, kłamstwa, itd.
                  Dlaczego nie potrafiłam wpienić się w sekundę i odejść na pięcie.
                  Tzn myślę, że trochę winą jest to, że czuję się (i jestem) bardzo samotna, czuję, że gdybym miała jakąś swoją "ekipę", ludzi, z którymi mogłabym wyjść potańczyć, wyjechać, wyjść, itd. - zupełnie inaczej by to wszystko wyglądało.
                  Nie jest mi łatwo, bo jestem osobą, która dość długo się "oswaja".

                  A co do niego - tak, żyje jak chce, nczego mi nie obiecywał, nie ślubował, to fakt. Tyle, że ludzka przyzwoitość jednak powinna mu nakazać być mu szczerym,, albo postawić sprawę jasno. Mógł też powiedzieć, słuchaj, preferuję tzw związki otwarte, tym bardziej, że seks jest jaki jest, co Ty na to.
                  A on cały czas mówił, że jestem jego dziewczyną, gadał o dzieciach, przedstawiał: moja narzeczona.
                  ja kiedyś zerwałam z facetem, bo wiedziałam, że nic z tego nie będzie, a widziałam, że on coraz bardziej jest zaangażowany - choć obiektywnie było miło. Oczywiście, niestety załamałam mu serce, ale na jakiś czas, a gdybym zerwała o wiele później?

                  Nie jest mi łatwo. Jest ciężko, czuję totalny dół. Beznadzieja.
                  • 5justi Re: do d-77 12.11.13, 13:53
                    wybacz - ale musiałaś usłyszeć parę słów prawdy...
                    każdy z rozmówców się tu pieści z tobą i rozczula - bo się zakochałaś...

                    a niestety - już sama widzisz, że się pogrążasz.
                    nie umiesz normalnie żyć...
                    wszystko kręci się wokół dziada i rozkminiasz KAŻDY szczegół, każdy jego ruch!!!

                    naprawdę z boku patrząc to już jest chore.
                    oczywiście ja rozumiem twój stan - już właściwie uzależnienia od niego
                    ale takie pieszczenie się (jak to robią inne osoby w twoim wątku) z szukaniem profilu psychologicznego i seksualnego twojego partnera nie ma SENSU.

                    nie masz lat 17 tylko 37!
                    jesteś dorosłą kobietą, masz dziecko, które też czuje i chce szczęśliwej, uśmiechniętej mamy!!!
                    a nie płaczkę, i wiecznie nieszczęśliwą histeryczkę uzależnioną od jakiego fag...asa.
                    jest milion rzeczy, które możesz robić, milion okazji do poznania nowych ludzi, ale nie ty wolisz zastanawiać się czy on jest gejem czy może nie...???

                    nie widzisz absurdu swojego postępowania?

                    nie chcę ci robić przykrości , nie piszę również po to aby ci dokuczyć.
                    autentycznie piszę bo ci współczuję i chcę ci doradzić tak, jak to sama czuję,
                    twój wybór co z tym zrobisz!

                    popracuj też nad swoim charakterem.
                    mam wrażenie że ogólnie masz słaby i chwiejny charakter - z tego co piszesz wnioskuję, że wolisz być zabawiana, wożona, uszczęśliwiana itd.
                    świat pędzi do przodu, a ty jak będziesz tylko czekać to się nie doczekasz.
                    bo dziś każdy ma w dup..ie zabawianie kogoś, ludzie nie lubią smutasów i melancholików.
                    od tego są psychoterapeuci.
                    masz sama sobie szukać rozrywki oraz przyjaciół - a nie czekać, aż ktoś zechce cię może gdzieś zaprosić lub wysłuchać twojego marudzenia.
                    poza tym mam też wrażenie, że brak przyjaciół dookoła ciebie wynika z tego, że ty np. chciałabyś ciągle rozkładać na części pierwsze jego zachowanie i postępowanie
                    to się robi już nudne...
                    kilka osób mądrze ci odpowiedziało w twoim poście
                    a ty dalej swoje marudzenie:
                    "nic nie obiecywał, nie ślubował... ale czemu tak się zachowuje???? czemu z tamtą to to, a ze mną nie???"

                    przyjmij do wiadomości: Z TEJ MĄKI CHLEBA NIE BĘDZIE
                    kiedy było dobrze to było - ale sama widzisz, że przestało ci się to podobać
                    chcesz czegoś więcej
                    a on ci tego nie da - NIESTETY
                    poza tym to już STARY pryk - i jego przyzwyczajeń nie zmienisz...

                    OTRZĄŚNIJ się i zacznij żyć swoim życiem dla siebie swojego dziecka!!!
                  • mojemail3 Re: do d-77 12.11.13, 23:29
                    d-77 napisała:

                    (...)"Nie jest mi łatwo. Jest ciężko, czuję totalny dół. Beznadzieja(...)"

                    Pewnie Cię to nie pocieszy, ale...to co teraz przeżywasz-przeminie jak wszystko i będzie mniej bolało. Wiem,że nie jest łatwo szybko się z tym uporać, ale myślę,że nie warto tracić cennej życiowej energii na takie sytuacje, zajmij się sobą, dzieckiem, wyjdz do ludzi.Szkoda życia.
                    • d-77 Re: do d-77 02.12.13, 22:40
                      Przeczytałam ksiązkę "Moje dwie głowy". Był taki blog.
                      Bingo.
                      Wszystko się zgadza, sytuacje jakby ktoś nas obserwował, słowa, zdarzenia, zachowania, gesty.
                      Nie zgadza się tylko seks, jak narzędzia zgody.
                      Miałam do czynienia z tzw psychofagiem.
                      • zuzi.1 Re: do d-77 02.12.13, 23:36
                        Dobrze, że się otrząsnęłaś i zakończyłaś tę znajomosc. Brawo. A następnym razem wybieraj lepiej i nie popełniaj ponownie tych samych błędów, wyciągnij z tej znajomosci pozytywy dla siebie, stałaś się mądrzejsza. Ten blog dalej istnieje i jest świetny, podobnie jak książka. Polecam tym, którzy tego jeszcze nie czytali.
    • zrelaxowanaaanka Re: O co chodzi? 02.12.13, 23:19
      ale się rozpisałaś :)

      Generalnie polecam skok w bok i po tym podjęcie dla siebie najlepszej decyzji.
      Oczywiście pomyśl co uważasz za ważniejsze intelekt czy satysfakcjonujące życie seksualne:)

      pamiętaj Ty jesteś jedna... facetów jest miliony!
      • d-77 Re: O co chodzi? 03.12.13, 10:27
        Ale skok w bok od czego/kogo?
        ja decyzję podjęłam już. A ważne jest i zycie intelektualne i życie seksualne.
    • marek_gazeta Re: O co chodzi? 04.12.13, 10:11
      Dziwna historia; nie przeczytałem całego wątku (zbyt długi), ale dziwię się, że jako dorosła kobieta tak długo to ciągnęłaś.

      Facet być może był wystarczająco atrakcyjny, żeby zainwestować w niego trochę uczuć i czasu (aż się wyleczy, zakładając, że jednak będzie chciał się leczyć), ale fakt zdradzania Cię z jakimiś laskami z netu jest całkowicie dyskwalifikujący. Ot i kropka.

      Swoją drogą, napotykam na kolejny wątek o facecie, który byłby ideałem, gdyby nie seks. Chyba tacy goście zdają sobie sprawę z problemu i wykształcają jakieś dodatkowe umiejętności, "aurę", którą ów podstawowy problem maskują. Albo, nieco upraszczając sprawę - jeśli facet wie, że jest zajebisty w łóżku, to nie musi się tak bardzo wysilać.
      • kaiser.blade Re: O co chodzi? 04.12.13, 10:24
        marek_gazeta napisał:

        > Swoją drogą, napotykam na kolejny wątek o facecie, który byłby ideałem, gdyby n
        > ie seks.

        Przecież ten facet był palantem, a nie ideałem :)
        Co więcej - gdyby był ideałem, to stawiam dolary przeciw orzechom, że nie zainteresowałby autorki wątku. W toksycznych relacjach do tanga trzeba dwojga. Schemat kata uzupełnia się ze schematem ofiary, i potem na forach piszą ludzie o tym jak to przyciągają życiowych pojebów. A prawda jest taka, że komplementarna, dopasowująca się warstwa tego - niewątpliwego - pojebania partnerów, których sobie wyszukują tkwi w nich samych. Trzeba się najpierw zastanowić nad samym sobą, co we mnie jest takiego, że debile po drugiej stronie uzupełniają mój schemat postępowania. No i trudny do przełknięcia wniosek, że niestety - ale na swój sposób samemu jest się takim debilem, tylko w drugą stronę.
        Ale wyciągnięcie takiego wniosku jest już pierwszym krokiem w stronę zmiany, zatem - niezmiernie pożyteczne :D
        • d-77 Re: O co chodzi? 04.12.13, 15:11
          No nie nazwałabym siebie może debilka, ale oczywiście jest coś w tym. W tej książce o której pisałam, jest to ładnie wyjaśnione, bo normalna kobieta z normalnymi podstawami granicami własnego ja, itd., przy pierwszej dziwnej wpadce po prostu powiedziałaby do widzenia, a wiec znajomość być może nie trwałaby nawet miesiąca.
          A taka która gdzieś dostała dawno temu tzw dusfunkcję - robi takie głupoty.
      • d-77 Re: O co chodzi? 04.12.13, 15:08
        Chyba tacy goście zdają sobie sprawę z problemu i wykształcają jakieś
        > dodatkowe umiejętności, "aurę", którą ów podstawowy problem maskują. Albo, niec
        > o upraszczając sprawę - jeśli facet wie, że jest zajebisty w łóżku, to nie musi
        > się tak bardzo wysilać.

        Oczywiście, że coś w tym jest. Doszłam do wniosku, że nie ze mną pierwszą miał takie problemy, a nawet nie z drugą (bo opowiadał o jakiejś jednej eks, z którą też miał problemy). gdybym była pierwsza albo druga, to facet albo zmieniłby szybko laskę (nie kręci mnie ta, to niech będzie inna) albo leciał w te pędy do lekarza. Wszak faccei wrązliwi na punkcie męskości są (chyba).
        Problem złożony, nie będę już rozwijać, ale po przeczytaniu książki wiele w głowie mi się ułożyło.
        Oczywiście, że facet musi być charyzmatyczny, taki do tanca i różańca, bo jak inaczej przyciągałby laski? Musi być, powiedzmy taki uniwersalny, co to tańczy, spiewa recytuje...itd.
        • 1lema1000 Re: O co chodzi? 06.10.14, 18:36
          Do "d-77": wiele sił włożyłaś w znalezienie przyczyny Twojego kiepskiego związku przed prawie rokiem.
          Przeczytałam prawie całą dyskusję i jestem pod wrażeniem.
          Ciekawa jestem jak Ci się żyje?
          Pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka