Dodaj do ulubionych

co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania kobit

24.05.14, 09:43
>>>>
Zaskakującą wiedzą naukową na ten temat właśnie dzieli się na swoim blogu dr Justin Lehmiller z wydziału psychologii na Uniwersytecie Harvarda. Prezentuje ona kluczowe dane, które pozwoliły na ustalenie ważnych schematów decydujących o tym, w jakich okolicznościach kobieta ma szansę na odczuwanie orgazmu. (...)
Jeżeli nie zamierzają one na dłużej wiązać się z mężczyzną, z którym właśnie wylądowały w łóżku, szansa na osiągnięcie orgazmu w takiej sytuacji to tylko 35 proc. Gdy nawet podczas seksu na pierwszej randce przez myśl przechodzi już dłuższy związek, orgazm jest prawdopodobny na 45 proc.(...)
Zmuszają one bowiem kolejny raz do obalenia tabu dotyczącego... seksu analnego. Z badań opublikowanych na łamach American Sociological Review wynika, że szansę na orgazm można zwiększyć dzięki tej praktyce aż o 15 proc.
Lepsze skutki przynosi tylko stymulacja przez kobietę własnych okolic intymnych, która zwiększa prawdopodobieństwo szczytowania o 18 proc. O 9 proc. bardziej prawdopodobny jest orgazm, gdy partner pieści kobietę ręką lub oralnie. Zabawa z penisem partnera ręką sprawia, że panie zbliżają się do rozkoszy o 5 proc.

natemat.pl/95191,kobiecy-orgazm-bez-tajemnic-zobacz-co-przybliza-prawdopodobienstwo-szczytowania-w-rozkoszy
Obserwuj wątek
    • yoric Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 24.05.14, 17:06
      Poziom dziennikarstwa najlepiej obrazuje to, jak wygląda dr Lehmiller - cyt. "prezentuje ona" - a więc wygląda "ona" tak:

      lehmiller.socialpsychology.org/
      Nie chce mi się tropić szczegółów, ale to infografika przedstawia typowe badanie korelacyjne, którego wyniki zostają opisane w sposób przyczynowy.
      Na przykład nie wydaje mi się w ogóle prawdopodobne, żeby seks analny sam z siebie zwiększał szanse na orgazm, natomiast wydaje mi się wysoce prawdopodobne, że naseks analny decydują się te partnerki, które są bardziej odważne, 'wyzwolone' i mają lepszą więź z partnerem - czyli występują inne czynniki niezależnie zwiększające te szanse.

      Co do orgazmu a długości znajomości, pokrywa się to z moimi doświadczeniami. Nie pamiętam, żeby któraś z partnerek miała ze mną zauważalny orgazm za pierwszym razem - natomiast potem było dużo lepiej.

      I ostatnia ciekawa rzecz, badanie pokazuje wewnętrzne zakłmanie kobiet :P.
      Seks na jedną noc, który niby ma służyć wyłącznie ich przyjemności okazuje się akurat tym jedynym scenariuszem, w którym kobiecie najtrudniej o orgazm :)).
      • kag73 Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 24.05.14, 17:22
        "Co do orgazmu a długości znajomości, pokrywa się to z moimi doświadczeniami. Nie pamiętam, żeby któraś z partnerek miała ze mną zauważalny orgazm za pierwszym razem - natomiast potem było dużo lepiej."

        Pytanie jak ja stymulowales, zapewne tylko penetracja. Co nie zmienia faktu, ze z czasem troche wiecej wiadomo i mozna testowac. Do tego pierwszy czesto szybko sie konczy, bo babka nowa a gostek napalony. Nie chce Cie pograzac, jest jeszcze opcja, ze za pierwszym razem ma prawo nie byc i spoko, ale tak ciagle bez orgazmu? Hmm, nieciekawie, bo przeciez jednak cos byc powinno.... czas zaczac udawac, bo sie gostek zniecheci albo pomysli ze cos z babka nie tak;)

        "I ostatnia ciekawa rzecz, badanie pokazuje wewnętrzne zakłmanie kobiet :P.
        Seks na jedną noc, który niby ma służyć wyłącznie ich przyjemności okazuje się akurat tym jedynym scenariuszem, w którym kobiecie najtrudniej o orgazm :))."

        Bo ja wiem czy to zaklamanie? Zawsze jest nadzieja, ze nowy/nastepny facet moze zapewnic orgazm, bo z poprzednim sie nie udawalo a kobiety i mezczyzni wierza w ten jednoczesny, w wyniku wylacznie penetracji. I jak najbardziej seks na jedna noc ma sluzyc przyjemnosci, bo przyjemnie moze byc mimo, ze nie dojdzie sie na szczyt. Powodem pojscia do lozka jest chec, czyli jestem chetna i ide z Toba, bo jest szansa, ze bedzie przyjemnie i moze nawet dojde na szczyt. Ale omowilismy juz, ze One Night Stand(zaraz na wstep) to raczej rzadkosc w wydaniu kobiet, bo jezeli sa doswiadczone to wiedza co w trawie piszczy i nie warto a dziewice wiadomo tym bardziej sie nie pisza. Musi zadzialas konkretna chemia i konkretna chcica, zeby bylo warto.
        • yoric Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 24.05.14, 17:47
          > Pytanie jak ja stymulowales

          tak, wiem, pamiętam z poprzednich wątków, że nasze Forumowiczki wiedzą dużo lepiej ode mnie, kto i kiedy ze mną dochodzi :).
          Pod względem długości bez różnicy między pierwszym razem a kolejnymi. Jakiś udział mógł mieć alkohol, który prawie zawsze towarzyszył temu pierwszemu razowi, a wiadomo, w nadmiarze nie pomaga. Natomiast jestem przekonany, że decydującym czynnikiem była długość znajomości.

          > Bo ja wiem czy to zaklamanie?

          no dobrze, dobrze :). Zgadzam się z tym co piszesz, no ale sama powiedz, czy nie widzisz w tym ironii? :)
          • kag73 Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 24.05.14, 17:54
            yoric napisał:
            > no dobrze, dobrze :). Zgadzam się z tym co piszesz, no ale sama powiedz, czy ni
            > e widzisz w tym ironii? :)
            No tak, ironia losu:) Dlatego babka stary wyga nie pojdzie z pierwszym lepszym, no chyba, ze ja przypili. Niemniej jednak, poniewaz jestem kobieta, mowie Ci co mysla/czuja kobiety, co niektore przynajmniej. Sama jako mloda kobieta(kiedy to bylo:)?) "szuklam" tego aktu(stosunku pochwowego) zakonczonego jednoczesnym orgazmem a nowy partner dawal szanse, ze sie on wydarzy.
            • kag73 Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 24.05.14, 18:11
              Ach i jeszcze dodam, ze gdyby osiaganie orgazmu zawsze i za kazdym razem byl warunkiem koniecznym co by kobieta brala sie za seks, to byloby tego seksu duzo mniej;)
              W pierwszej linii chodzi o przyjemnosc plynaca z seksu. W zaleznosci od stopnia napalenia orgazm jest mniej lub bardziej wazny. Jednak nie miec go nigdy, to juz by byla kicha:(
            • yoric Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 25.05.14, 01:19
              Ale zaraz. To miałaś w końcu seks, o którym wiedziałaś, że to tylko na jedną noc - czy nie?
              • kag73 Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 25.05.14, 10:23
                yoric napisał:
                > Ale zaraz. To miałaś w końcu seks, o którym wiedziałaś, że to tylko na jedną no
                > c - czy nie?

                Odpowiem Ci grzecznie, chociaz to nie Twoja sprawa:))
                Nie, nie mialam, a przede wszystkim nie z dopiero co przed chwila poznanym facetem. Ale mialam seks, nie bedac zaangazowana emocjonalnie i niczego typu zwiazek nie planujac. Tak wyszlo, ze nawet moj maz mial byc przygoda na 3 tygodnie, taki byl moj plan. On mial inny;))
                • yoric Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 25.05.14, 13:23
                  > Odpowiem Ci grzecznie, chociaz to nie Twoja sprawa:))

                  owszem, moja :). Bo piszę konkretnie o typowych one night stands, czyli właśnie kiedy kobieta idzie do łóżka z przypadkowo poznanym facetem ze wstepnym założeniem, że to na jedną noc. A Ty ochoczo wypowiadasz się w imieniu Pań, no bo w końcu z punktu widzenia kobiety, a tymczasem wychodzi, że:

                  > Nie, nie mialam, a przede wszystkim nie z dopiero co przed chwila poznanym face
                  > tem.

                  ...i co teraz? :o
                  • kag73 Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 25.05.14, 14:45
                    "I ostatnia ciekawa rzecz, badanie pokazuje wewnętrzne zakłmanie kobiet :P.
                    Seks na jedną noc, który niby ma służyć wyłącznie ich przyjemności okazuje się akurat tym jedynym scenariuszem, w którym kobiecie najtrudniej o orgazm :))."

                    No dobrze, ale jak to sie ma do "zaklamania" kobiet? Byc moze te idace z Toba na jedna noc wynikow tych badan nie czytaly:), wiec nie widza, ze sa marne szanse na orgazm.
                    Do tego przyjemnosc, juz pisalam, to nie tylko orgazm a szansa na orgazm jest. Nadzieja umiera ostatnia:) I jeszcze jedno zawsze jest szansa(marna ale jednak), ze trafia na takiego co sie skoncentruje na nich, albo sa dominujace, maja swoja metode na orgazm i wyjda na swoje. Pojscie z kims do lozka moze byc "decyzja chwili", nie zastanawia sie nad orgazmem, ma mokro w majtkach i zwyczajnie ochote na seks i nie zastanawia sie nad cala reszta. Do seksu prowadzi chota na kogos/ochota na seks.
                    • kag73 Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 25.05.14, 15:00
                      Zreszta, yoric, tutaj mamy istoste calego zjawiska: poniewaz szanse na odloty w takiej jednonocnej przygodzie dla kobiety sa bardzo marne, zdecydowana wiekszosc kobiet sie na to nie pisze. Pomijamy oczywiscie kulturowe /spoleczna/miedzyludzkie aspekty.
                  • hello-kitty2 Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 25.05.14, 15:47
                    yoric napisał:

                    > > Odpowiem Ci grzecznie, chociaz to nie Twoja sprawa:))
                    >
                    > owszem, moja :). Bo piszę konkretnie o typowych one night stands, czyli właśnie
                    > kiedy kobieta idzie do łóżka z przypadkowo poznanym facetem ze wstepnym założe
                    > niem, że to na jedną noc. A Ty ochoczo wypowiadasz się w imieniu Pań, no bo w k
                    > ońcu z punktu widzenia kobiety, a tymczasem wychodzi, że:
                    >
                    > > Nie, nie mialam, a przede wszystkim nie z dopiero co przed chwila poznany
                    > m face
                    > > tem.
                    >
                    > ...i co teraz? :o

                    Yoric Ty naciagasz definicje one night standu, ktory wcale nie musi byc:
                    1. z przypadkowo poznanym partnerem,
                    2. ze wstepnym zalozeniem o seksie jednorazowym.

                    Nawet jak nazwiesz go ''typowym'' to i tak jest to troche naciagniete ;)
                    • kag73 Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 25.05.14, 19:02
                      hello-kitty2 napisała:
                      > Yoric Ty naciagasz definicje one night standu, ktory wcale nie musi byc:
                      > 1. z przypadkowo poznanym partnerem,
                      > 2. ze wstepnym zalozeniem o seksie jednorazowym.
                      > Nawet jak nazwiesz go ''typowym'' to i tak jest to troche naciagniete ;)

                      Dzieki za trafne uzupelnienie, Kitty!
                    • yoric Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 26.05.14, 02:06
                      > Yoric Ty naciagasz definicje one night standu, ktory wcale nie musi byc:
                      > 1. z przypadkowo poznanym partnerem,
                      > 2. ze wstepnym zalozeniem o seksie jednorazowym.

                      eee...
                      www.urbandictionary.com/define.php?term=one+night+stand
                      • druginudziarz Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 26.05.14, 08:52
                        yoric napisał:

                        > > Yoric Ty naciagasz definicje one night standu, ktory wcale nie musi byc:
                        > > 1. z przypadkowo poznanym partnerem,
                        > > 2. ze wstepnym zalozeniem o seksie jednorazowym.
                        >
                        > eee...
                        > www.urbandictionary.com/define.php?term=one+night+stand

                        Tym gorzej dla słowników :]
                        Wczoraj kitty chciała mnie też przekonać, że podwyższony testosteron u kobiet nie ma nic wspólnego z testosteronem (?!)
                        • hello-kitty2 Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 26.05.14, 11:02
                          druginudziarz napisał:

                          > yoric napisał:
                          >
                          > > > Yoric Ty naciagasz definicje one night standu, ktory wcale nie musi
                          > byc:
                          > > > 1. z przypadkowo poznanym partnerem,
                          > > > 2. ze wstepnym zalozeniem o seksie jednorazowym.
                          > >
                          > > eee...
                          > > www.urbandictionary.com/define.php?term=one+night+stand
                          >
                          > Tym gorzej dla słowników :]

                          Chyba slownikA.

                          Pootwieraj sobie inne slowniki tez. One night stand to seks jednorazowy, rownie dobrze moze byc z kolega z pracy, ktorego znam od 10ciu lat. Jak sie z Toba przespie Yoric tylko jeden raz a bede miala nadzieje na wiecej, to tez bedzie one night stand. Czy musimy isc do klubu i tam udawac, ze sie nie znamy? ;)

                          > Wczoraj kitty chciała mnie też przekonać, że podwyższony testosteron u kobiet n
                          > ie ma nic wspólnego z testosteronem (?!)

                          Ja sie czepiam, zebys nie uzywal okreslenia 'kobieta testosteronowa' w stosunku do kobiety z podwyzszonym poziomem testosteronu i wskazywal na kobiete o figurze jablka, bo to bzdura jest tworzenie takich schematow. Moze kurwa od razu powiedz, ze kobieta testosteronowa to ta, ktora mi sie nie podoba wiec tam moze byc w zasadzie wszystko i winna za to obarcz podwyzszony poziom testosteronu ;) Z polowe populacji ci wyjdzie conajmniej. A zreszta co Ty chodzisz i babom poziom testosteronu sprawdzasz? Skad kurwa wiesz kto ma podwyzszony poziom testosteronu? Bo co wg twojej teorii, bo ma male cycki? ;) Bzdury.
                          • yoric Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 26.05.14, 11:29
                            > Pootwieraj sobie inne slowniki tez.

                            Urban najlepiej pokazuje faktyczne użycie. Typowy - dlatego napisałem 'typowy' - ONS to jak kogoś ludzie się poznają, idą do łóżka, a potem idą każde w swoją stronę. A przypominam, że ONS wziął się w dyskusji w kontekście prawdopodobieństwa orgazmu w konkretnej sytuacji - babka nie zna wcześniej gościa i znać nie planuje - która dobrze odpowiada 'centrum' pojęcia ONS, więc nie jestem pewien, czy dyskusja przypadków peryferyjnych tego pięknego zjawiska cokolwiek nam tutaj wnosi...

                            > A zreszta co Ty chodzisz i babom poziom testosteronu sprawdzasz?

                            chodzi i mierzy place :)
                            • druginudziarz Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 26.05.14, 12:08
                              yoric napisał:

                              > > A zreszta co Ty chodzisz i babom poziom testosteronu sprawdzasz?
                              >
                              > chodzi i mierzy place :)

                              Biometria to podstawa.
                              Bo nogi można wydepilowac, a cycki powiekszyć :)))
                              • sabat.77 Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 26.05.14, 12:12
                                Zacznij mierzyć łechtaczki.
                                Proponuję rozpocząć od ściągnięcia znienacka portek / kiecki, a następnie błyskawiczne oględziny z suwmiarką.
                              • yoric Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 26.05.14, 21:09
                                > Biometria to podstawa.

                                tak na serio to też tak uważam. 2D:4D stało się kopalnią badań, z których spora część jest publikowana w bardzo przywoitych czasopismach.
                                Ale jak sobie wyobrazisz takiego "gościa z suwmiarką" (nawet bez proponowanego przez Sabata ściągania gaci), to uśmiech sam się pcha na usta :).
                                • druginudziarz Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 26.05.14, 22:53
                                  yoric napisał:

                                  > > Biometria to podstawa.
                                  >
                                  > tak na serio to też tak uważam. 2D:4D stało się kopalnią badań, z których spora
                                  > część jest publikowana w bardzo przywoitych czasopismach.

                                  No właśnie zauważyłem że wysypało, nawet w newsie Trójki było z tydzien temu.
                                  Ja o tym czytałem z pięc lat temu, przy innej okoliczności, bo okazuje się że osoby autystyczne
                                  mają wyjątkowo długiego serdecznego, co jest jakimś śladem z teoriach nt. pochodzenia autyzmu.

                                  > Ale jak sobie wyobrazisz takiego "gościa z suwmiarką" (nawet bez proponowanego
                                  > przez Sabata ściągania gaci), to uśmiech sam się pcha na usta :).

                                  "Pani pozwoli że zdejmę wpierw miarę?" :)))
                          • druginudziarz Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 26.05.14, 12:12
                            hello-kitty2 napisała:
                            > Skad kurwa wiesz kto ma podwyzszony poziom testoster
                            > onu? Bo co wg twojej teorii, bo ma male cycki? ;) Bzdury.

                            bit.ly/1olelFb
                            • that.bitch.is.sick Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 26.05.14, 12:57
                              druginudziarz napisał:


                              >
                              > bit.ly/1olelFb

                              Opowiadasz takie banialuki że ci się dziwię.. Mówisz o zaburzeniach hormonalnych a nie o fenotypie. Wahania poziomu testosteronu powodują określone objawy, jednak nie zmienią czyjegoś kształtu sylwetki z cycatej w deskę albo odwrotnie. Zresztą co to ma być "kobieca sylwetka"? Że pozostałe kobiety to nie kobiety poza twoje osobiste wyobrażenie, czy obecny wzorzec medialny? W każdej epoce innego rodzaju ideał kobiecej sylwetki był preferowany. Weźmy choćby kategorie wybieranych stron porno różnią się w różnych kulturach.
                              Kobiety zaś mają różnorodne sylwetki, wyróżniamy kilka typów w tym około połowa to mały biust wśród kobiety miesiączkujących, zdrowych, ze zdolnością rozrodczą i bez zaburzeń hormonalnych. Wszystkie występujące w naturze sylwetki to sylwetki kobiece.
                              • druginudziarz Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 26.05.14, 13:13
                                that.bitch.is.sick napisała:

                                > druginudziarz napisał:
                                >
                                >
                                > >
                                > > bit.ly/1olelFb
                                >
                                > Opowiadasz takie banialuki że ci się dziwię.. Mówisz o zaburzeniach hormonalnyc
                                > h a nie o fenotypie.

                                Jedno z nas czegoś nie wie (?)
                                Wszak 'zaburzenia hormonalne' to też 'fenotyp'.
                                • mojemail3 Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 26.05.14, 18:59
                                  druginudziarz napisał:

                                  > Wszak 'zaburzenia hormonalne' to też 'fenotyp'.

                                  Naprawdę? A ja dotąd myślałam,że fenotyp to skutek genotypu organizmu, że to jego efekt plus działanie środowiska. A zaburzenia hormonalne, to przecież stan chorobowy, a nie fenotyp...
                                  • yoric Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 26.05.14, 20:59
                                    > A zaburzenia hormonalne, to przecież stan chorobowy, a nie fenotyp...

                                    czyli nie wynikają z genów ze współudziałem środowiska?
                                    • mojemail3 Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 26.05.14, 21:07
                                      yoric napisał:

                                      > > A zaburzenia hormonalne, to przecież stan chorobowy, a nie fenotyp...
                                      >
                                      > czyli nie wynikają z genów ze współudziałem środowiska?

                                      A czy definiujemy fenotyp ( co to jest) czy przyczyny zaburzeń hormonalnych?
                                      Bo ta rozmowa jest na poziomie że tak powiem, gimnazjalnym, kto na siłę udowodni swoją rację...
                                      PCOS( też się objawia podwyższonym testosteronem) owszem, jako zaburzenie hormonalne się dziedziczy z matki na córkę, ale przecież to tylko jedna z cech danego organizmu.
                                      Tak przy okazji, te dziewczyny z podwyższonym testosteronem,które ja znam to histeryczki jakich mało...
                                      • mojemail3 Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 26.05.14, 21:12
                                        Ps. a przy okazji, co przybliża prawdopodobieństwo jak w temacie?
                                        Panowie już z suwmiarką ruszyli, nawet pań nie pytają, bo po co;-)
                                      • druginudziarz Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 26.05.14, 21:13
                                        mojemail3 napisała:

                                        > yoric napisał:
                                        >
                                        > > > A zaburzenia hormonalne, to przecież stan chorobowy, a nie fenotyp.
                                        > ..
                                        > >
                                        > > czyli nie wynikają z genów ze współudziałem środowiska?
                                        >
                                        > A czy definiujemy fenotyp ( co to jest) czy przyczyny zaburzeń hormonalnych?

                                        Głową muru nie przebijesz, fenotyp ma definicję od jakoś wieku ;)
                                        O, z wiki proszę:

                                        "Fenotyp (gr. phainomai – przejawiać; typos – wzór, norma) – zespół cech organizmu, włączając w to nie tylko morfologię, lecz również np. właściwości fizjologiczne, płodność, zachowanie się, ekologię, cykl życiowy, zmiany biologiczne, wpływ środowiska na organizm. Fenotyp jest ściśle związany z genotypem[potrzebne źródło], bowiem to właśnie oddziaływanie między genotypem a środowiskiem daje fenotyp. Dlatego ten sam genotyp może dać różne fenotypy w różnych środowiskach (tzw. plastyczność fenotypowa), lub odwrotnie – mimo odmiennych genotypów uzyskać podobny fenotyp."

                                        Inaczej rzecz biorąc fenotypem jest: wzrost, grupa krwi, ilość nóg, skłonność do wqrwu, nadwaga, rozmiar buta, wrodzona wada serca, skłonność do nałogu, inteligencja etc. etc. etc.
                                        • mojemail3 Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 26.05.14, 21:23
                                          druginudziarz napisał:

                                          (...)"Inaczej rzecz biorąc fenotypem jest: wzrost, grupa krwi, ilość nóg, skłonność do wqrwu, nadwaga, rozmiar buta, wrodzona wada serca, skłonność do nałogu, inteligencja etc. etc. etc.(...)"

                                          Nie, no ja oczom nie wierzę. Może rzeczywiście moje szkoły to już przeżytek, okazuje się że nauka już mówi co innego głosem nudziarza...
                                          Rekreativa, ratuj, może rzeczywiście się mylę???

                                          Nudziarz, fenotyp top zespół cech danego organizmu,ZESPÓŁ !
                                          To tak jakbyś pisał: człowiek to znaczy wzrost, człowiek to grupa krwi itp.
                                          Kot to cztery łapy,koń to grzywa...
                                          Rozumiesz to czy dalej nie?
                                          Np. bliżnięta mają ten sam genotyp, ale na skutek działania środowiska mogą nieco inaczej wyglądać(mieć inny fenotyp), np. po 20 latach, gdy są inaczej karmione itd.
                                          • rekreativa Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 26.05.14, 21:38
                                            Fenotyp to zespół cech, ale w tym zespole jest fizjologia i biochemia organizmu, a zatem poziom hormonów to jedna z cech fenotypu - a to, czy ten poziom jest w normie czy nie w normie, to już ma drugorzędne znaczenie.
                                            • mojemail3 Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 26.05.14, 21:54
                                              rekreativa napisała:

                                              > Fenotyp to zespół cech, ale w tym zespole jest fizjologia i biochemia organizmu
                                              > , a zatem poziom hormonów to jedna z cech fenotypu - a to, czy ten poziom jest
                                              > w normie czy nie w normie, to już ma drugorzędne znaczenie.

                                              Dziękuję,bo już zwątpiłam w swą głowę...
                                              Cecha fenotypu, to owszem, gdyby tak nudziarz napisał o poziomie hormonów, może się czepiam ale piszmy z sensem;-)
                                              • druginudziarz Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 26.05.14, 22:59
                                                mojemail3 napisała:

                                                > rekreativa napisała:
                                                >
                                                > > Fenotyp to zespół cech, ale w tym zespole jest fizjologia i biochemia org
                                                > anizmu
                                                > > , a zatem poziom hormonów to jedna z cech fenotypu - a to, czy ten poziom
                                                > jest
                                                > > w normie czy nie w normie, to już ma drugorzędne znaczenie.
                                                >
                                                > Dziękuję,bo już zwątpiłam w swą głowę...
                                                > Cecha fenotypu, to owszem, gdyby tak nudziarz napisał o poziomie hormonów, może
                                                > się czepiam ale piszmy z sensem;-)

                                                Aaaa, to o to Ci chodzi. Zauważ że ja tam apostrofy dałem, żeby coś zasygnalizować. Ale OK, masz rację, czasem w rozmowach "popularnych" nie jestem wystarczająco czujny i wyłazi ze mnie slang.
                                              • yoric Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 27.05.14, 03:21
                                                mojemail3 napisała:

                                                > ...może się czepiam...

                                                ;)
                                                • mojemail3 Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 27.05.14, 10:54
                                                  Yoric taki jestes upierdliwy w podbudowywaniu wypowiedzi cytatami i linkami badan naukowych a wykazujesz dziwną niefrasobliwosć przy definiowaniu podstawowego pojęcia. A nie przypominam sobie aby nudziarz chwalił sie tu doktoratem z genetyki...a jedynie niezrozumieniem definicji z wikipedii...
                                                  • druginudziarz Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 27.05.14, 12:03
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Yoric taki jestes upierdliwy w podbudowywaniu wypowiedzi cytatami i linkami bad
                                                    > an naukowych a wykazujesz dziwną niefrasobliwosć przy definiowaniu podstawowego
                                                    > pojęcia. A nie przypominam sobie aby nudziarz chwalił sie tu doktoratem z gen
                                                    > etyki...a jedynie niezrozumieniem definicji z wikipedii...

                                                    A tam, "z wikipedii", jak chcesz to poszukam notatek z wykładów i Ci je zeskanuję.
                                                    Ja czasem mówię tak jak się nauczyłem i jak normalnie się rozmawiało. Zresztą, mójboże, po co ja Ci się tłumaczę, albo ktoś jest upierdliwy i będzie się przecinka czepiał, albo nie jest upierdliwy i zrozumie bez tego przecinka :P
                              • yoric Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 26.05.14, 21:23
                                Ale poziom danego hormonu - w życiu płodowym, a potem w osobniczym - jest pewnym faktem i ma swoje dość wyraźne i mierzalne konsekwencje dla kształu ciała i 'ducha'.
                                Na przykład partie ciała, w które estrogen wsadza tłuszcz nie są wybrane losowo...

                                Ja szczerze mówiąc też nie kupuję tezy o 'męskich kobietach', bo wydaje mi się, że zmiennych kształtujcych psychikę jest dużo więcej, ale ziarno prawdy w tym pewnie jest.
                                • mojemail3 Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 26.05.14, 21:26
                                  yoric napisał:

                                  > Ale poziom danego hormonu - w życiu płodowym, a potem w osobniczym - jest pewny
                                  > m faktem i ma swoje dość wyraźne i mierzalne konsekwencje dla kształu ciała i '
                                  > ducha'.

                                  Mężczyzn kształtują dwa rzuty testosteronu, jeden o ile dobrze pamiętam w życiu płodowym, drugi w okresie dojrzewania.

                                  > Ja szczerze mówiąc też nie kupuję tezy o 'męskich kobietach', bo wydaje mi się,
                                  > że zmiennych kształtujcych psychikę jest dużo więcej, ale ziarno prawdy w tym
                                  > pewnie jest.

                                  A teza o kobiecych mężczyznach jest? Tak z ciekawości...
                                • urquhart nie kupuję tezy o 'męskich kobietach', bo wydaje 26.05.14, 22:05
                                  yoric napisał:

                                  > Ale poziom danego hormonu - w życiu płodowym, a potem w osobniczym - jest pewny
                                  > m faktem i ma swoje dość wyraźne i mierzalne konsekwencje dla kształu ciała i '
                                  > ducha'.
                                  > Na przykład partie ciała, w które estrogen wsadza tłuszcz nie są wybrane losowo
                                  > ...
                                  >
                                  > Ja szczerze mówiąc też nie kupuję tezy o 'męskich kobietach', bo wydaje mi się,
                                  > że zmiennych kształtujcych psychikę jest dużo więcej, ale ziarno prawdy w tym
                                  > pewnie jest.

                                  Nie mam siły po raz kolejny streszczać pozycji o neuropsychologii, nawet w najprostszym wydaniu Moire "Płci Mózgu". Co innego predyspozycje raz na zawsze ukształtowane w życiu płodowym, a co innego chwilowe działanie skoku testosteronu. W dodatku w mózgu w małym układzie krwionośnym co jedynie skorelowane jest z dużym, w którym się bada i można wpływać pożywieniem. Natomiast nie ma co kupować, mozgi się różnią funkcjonalnie w zależności od fomowania płodu testoteronem (tu ustalono jedynie korelacje z palcem serdecznym i stosunkiem warg sromowych mniejszych do wiekszych) nie koniecznie spójnego z płcią biologiczną ale wiadomo jak wływają na to hormony i to wiedza która się przecież rozwija i dziś można ter różnice (mózg tzw meski pracuje wzrokowo i przyczynowo-skutkowe sieci, kobiecy badzie ośrodek uczuć emocji, pamieci, węchu) jak historii map mózgu którą redaktorka GW zamotała celowo myślę:
                                  wyborcza.pl/1,75400,15121444,Neuroseksizm_uczonych__czyli_draka_o_plec_mozgu.html
                                  Jak najbardziej te o męskim mózgu mogą mieć super kobiecą budowę kobiecej modelki co opisuje Moire na przykładach konkretnych klinicznych przypadków w których zaburzenia hormonalne płodu wynikały z leczenia i ingerencji lekarskiej podczas ciąży i potem obserwowali rozwój tych kobiet i ich innego mózgu.

                                  Kulturowe kształtowanie ma znaczenie na pewno co do wyuczonych zachowań wzorcami, ale psycholodzy ewolucyjni dowodzą że nie zmienia to podświadomych preferencji i wbudowanego innego mechanizmu nagrody które w wpływają na wewnętrzna a nie wyuczoną motywację do określonych działań (pragnienie dzieci i opiekuńczości vs rywalizacji, seksu, eksplorowania, odkrywania vs bezpieczeństwa).

                                  Żeby nie było wątpliwości nie uważam i nie wynika z neuropsych. że tylko męskie mają wysokie libido, one mają libido STAŁE wysokie i nie zmienne bardziej, kobiece zaś są bardziej zmienne we wszelkich dziedzinach także libido cyklicznie w cyklach miesięcznych życiowych (huśtawki hormonalne po dziecku) itp.
                                  • mojemail3 Re: nie kupuję tezy o 'męskich kobietach', bo wy 26.05.14, 22:12
                                    urquhart napisał:

                                    (...)"Jak najbardziej te o męskim mózgu mogą mieć super kobiecą budowę kobiecej modelki co opisuje Moire na przykładach konkretnych klinicznych przypadków w których zaburzenia hormonalne płodu wynikały z leczenia i ingerencji lekarskiej podczas ciąży i potem obserwowali rozwój tych kobiet i ich innego mózgu(...)"

                                    Aleś strzelił gafę..."super kobieca figura modelki" ale jakiej ? Plus size, haute couture, czy modelki do prezentowania nowej ofert sieciówek?
                                    A Azjatki już nie mają kobiecej figury? A Afrykanki to pies?

                                    Dla mnie najbardziej kobiecą cechą jest...umiejętność tworzenia relacji. Sprawdza się w każdej kulturze.
                                    • urquhart Re: nie kupuję tezy o 'męskich kobietach', bo wy 26.05.14, 22:25
                                      To twoja interpretacja.
                                      Atrakcyjność seksualna kobiecej klepsydry nie wagi jest uniwersalna we wszystkich kulturach
                                      portal.abczdrowie.pl/sylwetka-klepsydry
                                      • mojemail3 Re: nie kupuję tezy o 'męskich kobietach', bo wy 26.05.14, 23:17
                                        urquhart napisał:

                                        > To twoja interpretacja.
                                        > Atrakcyjność seksualna kobiecej klepsydry nie wagi jest uniwersalna we wszystki
                                        > ch kulturach
                                        > rel="nofollow">portal.abczdrowie.pl/sylwetka-klepsydry

                                        Taka figura sugeruje zdrowie, płodność i dużą szansę na szczęśliwy poród...
                                        A wzmiankowana w artykule nieszczęsna Marylin Monroe, biedna seksualna zabaweczka miała podobno kilkanaście skrobanek, zanim zdecydowała się mieć dziecko, którego już mieć nie mogła.
                                        Miraż i ułuda, ta figura, dzieci nikt nie chce przecież, za dużo ;-)

                                        I jeszcze z Dylana a propos...

                                        (...)"zrobili polityczny swiat
                                        odwage pokryl kurz
                                        w domach cos szepcze
                                        dzieci nikt nie chce
                                        a koniec czai sie juz
                                        (...)
                                        zrobili polityczny swiat
                                        w miastach rzadzi strach
                                        od rana po noc
                                        ucza sie wciaz
                                        ze latwe wyjscie masz brac"

                                        www.youtube.com/watch?v=hlT6DD7wKOc
                                        • yoric Re: nie kupuję tezy o 'męskich kobietach', bo wy 27.05.14, 03:31
                                          Podsumowując, kobiety mają różne budowy ciała, ale 'kobieca sylwetka' jest pojęciem jasno określonym.
                                          • urquhart budowa,psychika, pociąg płciowy, tożsamość płciowa 27.05.14, 07:44
                                            yoric napisał:

                                            > Podsumowując, kobiety mają różne budowy ciała, ale 'kobieca sylwetka' jest poję
                                            > ciem jasno określonym.

                                            Mózg płodu ukształtowany hormonami jest niezmienny na całe życie.
                                            Pierwsza faza, to męskość żeńskość psychiki (żeńska komunikacja miedzypółkulowa emocji lub męskie ośrodki logiki przyczynowo skutkowe) , druga faza to kierunek pożądania (jeżeli stymulowanie mózgu jest niezgodne z płcią biologiczna osobnik ma skłonności homo), ostatnia faza to tożsamość płciowa (stymulowanie jest niezgodne z płcią biologiczna osobnik transseksualny, czujący się wewnętrznie inną płcią imający inny głos czy budowę).
                                            Po zakończeniu formowania są to preferencje niezmienne, nie do cofnięcia. Może być dowolna kombinacja zaburzeń stymulowania tych 3 faz nieodpowiedniego dla płci biologicznej.
                                            Preferencje można modyfikować kultura, wypierać, znieczulać się na nie.
                                            Na budowę fizyczną hormony zaś działają stopniowo stale i nieustannie, można to zmieniać i modyfikować, oczywiście nie cofnie sie iluś lat rozwoju, estrogeny powodują ze rosną biodra i piersi , testosteron powoduje wzrost szerokości barów i masy mięśniowej niezależnie czy mężczyznom czy kobietom.
                                            • yoric Re: budowa,psychika, pociąg płciowy, tożsamość pł 27.05.14, 11:07
                                              Ale 'męski' czy 'kobiecy' mózg to są za silne etykiety. Ja w tym widzę problem.
                                              Są uproszczenia, które są użyteczne, a są też nadmierne i moim zdaniem to jest nadmierne.

                                              Chodzi o to, że jak sobie porównamy różnice międzypłciowe, to mocne różnice wychodzą w parametrach fizycznych oraz preferencjach seksualnych (wiek partnera, liczba partnerów, itd.). Natomiast w zdolnościach werbalnych, czy matematycznych, różnice owszem są i systematycznie wychodzą w badaniach (wbrew genderom), ale ich rozmiar nie jest duży.

                                              Ponadto jak pisałem, że zmiennych jest dużo, miałem na myśli, że różne zmienne się krzyżują, że nie jest tak, że masz 'psychiczny fenotyp' albo M, albo K - binarnie - tak jak byś miał albo penisa, albo cipkę. To jest to, co piszesz - z 3 rzutów już jest matryca 9 kombinacji, do tego dochodzi kultura i do tego bieżące działanie hormonów. I nawet wewnątrz kategorii mogą być różnice - geje mają kierunek pożądania zmieniony, ale wzorce pożądania męskie.

                                              Nie chcę się wypowiadać jakoś kategorycznie, bo nie znam dokładnie tematu, ale chętnie zobaczyłbym jakieś dane, które jasno stwierdzają jakieś kompleksy cech podpadające pod ten klucz - jakiś stabilny 'męski fenotyp psychiczny' u kobiet.
                                              • urquhart uproszczenia, które są użyteczne ??? 28.05.14, 07:30
                                                yoric napisał:

                                                > Ale 'męski' czy 'kobiecy' mózg to są za silne etykiety. Ja w tym widzę problem.
                                                > Są uproszczenia, które są użyteczne, a są też nadmierne i moim zdaniem to jest
                                                > nadmierne.

                                                Yoric, no a korelacja na forum Cię nie intryguje, jak to wiekszość dziewuch weteranek opowiada że bawiło sie z chłopakami w dzieciństwie w męskie zabawy, przyznawały sie do dłuszego palca serdecznego kiedy temat był na topie, wspomina o wychodzącym testosteronie wysokim w badaniach? Prowadzi ewidentnie pierwsze skrzypce w domu choć ględzi o partnerstwie ?
                                                Czy to nie wiecej niż użyteczne nawiązując nową znajomość z babką o serdecznym palcu dłuższym?
                                                Róznice długoterminowo stałego dużego libido i zainteresowania seksem dla seksu są fundamentalne ( a nie jako półśrodek do momentu rozmnożenia się i osiągnięcia bezpieczeństwa i stabilizacji).

                                                Owszem podstawowym błędem jest uproszczenie kojarzenie tej duże największej grupy 20% "męskich kobiet" psychichicznie jedynie z nieatrakcyjnymi babochłopami , pasztetowatymi lezbami, o meskiej budowie i zachowaniu, które są jedynie jedną z 9 kombinacji matrycy. Takim zabiegem uproszczenia manipulując można łątwo zdyskredytować i ośmieszyć całe to podejscie neuropsychologii.

                                                Pomijam że uogólnienia na forum tej grupy typu kobiety to czy owo bo ja tak mam są przez to mało miarodajne i dające wglądu w zachowanie wiekszości innych babek :)

                                                Jednocześnie ironicznym paradoksem jest że te testosteronowe kobiety są w feministycznej awangardzie w roszczeniowości i agresji wobec męskości , w rywalizacji, zamiast budować porozumienie, co z drugiej strony jest parzcież logiczne. :)

                                                • hello-kitty2 Re: uproszczenia, które są użyteczne ??? 28.05.14, 10:19
                                                  urquhart napisał:

                                                  > Owszem podstawowym błędem jest uproszczenie kojarzenie tej duże największej gru
                                                  > py 20% "męskich kobiet" psychichicznie jedynie z nieatrakcyjnymi babochłopami ,
                                                  > pasztetowatymi lezbami, o meskiej budowie i zachowaniu, które są jedynie jedną
                                                  > z 9 kombinacji matrycy. Takim zabiegem uproszczenia manipulując można łątwo zd
                                                  > yskredytować i ośmieszyć całe to podejscie neuropsychologii.

                                                  I bez cyckow ;) No wlasnie tym zajmuje sie ostatnio na forum Druginudziarz. Juz sie zadna babka nie przyzna na forum, bo to WSTYD panie, wstyd.
                                                • yoric Re: uproszczenia, które są użyteczne ??? 28.05.14, 11:36
                                                  Znaczy feministki są najbardziej męskie?

                                                  :)

                                                  To by mi się zgadzało z moimi obserwacjami. Natomiast co do reszty, to jestem sceptyczny, bo w swoim otoczeniu jakoś nie widzę intuicyjnie tych korelacji. I też nie chcę im zaprzeczać, bo to realny mechaizm - 2D:4D wychodzi w badaniu za badaniem - ale może są troszkę bardziej złożone, niż się wydaje.
                                            • kag73 Re: budowa,psychika, pociąg płciowy, tożsamość pł 27.05.14, 12:29
                                              urquhart napisał:
                                              >estrogeny powodują ze rosną biodra i piersi , testosteron powoduje wzrost szerokości baró
                                              > w i masy mięśniowej niezależnie czy mężczyznom czy kobietom.

                                              No ale kazda kobieta, nawet ta z wieksza iloscia testosteronu ma w pierwszej kolejnosci estrogeny, ma ich wiecej niz testosteronu, bo inaczej nie bylaby kobieta, co nie:))?
                                          • mojemail3 Re: nie kupuję tezy o 'męskich kobietach', bo wy 27.05.14, 10:42
                                            Hmmmm...mężczyźni tez mają różne sylwetki a pojęcie męskiej sylwetki tez jest jasno okreslone...pasuje? Kto się. łapie na ideał ??? Nie wiem co się panowie tak uczepili klepsydry skoro gusta bywają tak odmienne.
                                            • druginudziarz Re: nie kupuję tezy o 'męskich kobietach', bo wy 27.05.14, 13:47
                                              mojemail3 napisała:

                                              > Hmmmm...mężczyźni tez mają różne sylwetki a pojęcie męskiej sylwetki tez jest j
                                              > asno okreslone...pasuje? Kto się. łapie na ideał ??? Nie wiem co się panowie
                                              > tak uczepili klepsydry skoro gusta bywają tak odmienne.

                                              Urqu raczej CI próbuje wytłumaczyc, ż egusta moz esa rózne, ale pewne wzorce sa uniwersalne.
                                              To tak jak z pracą, są niby różne gusta co do pracy, ale wszyscy chceliby mieć pracę, łątwą, przyjemną i dobrze płatną. No a mają taką, która jest dostępna i której mogą podłać.
                                              • kag73 Re: nie kupuję tezy o 'męskich kobietach', bo wy 27.05.14, 13:56
                                                druginudziarz napisał:
                                                > Urqu raczej CI próbuje wytłumaczyc, ż egusta moz esa rózne, ale pewne wzorce sa
                                                > uniwersalne.
                                                > To tak jak z pracą, są niby różne gusta co do pracy, ale wszyscy chceliby mieć
                                                > pracę, łątwą, przyjemną i dobrze płatną. No a mają taką, która jest dostępna i
                                                > której mogą podłać.
                                                A co tu gusta maja do rzeczy?
                                                Juz rumpa napisala, ze ma wysoki testosteron a patrzac na nia bys na to nie wpadl.
                                                Ja mam podobnie, wygladam jak najbardziej kobieco a testosteronu za duzo, przynajmniej kiedys, bo dawno nie badalam.
                                                • druginudziarz Re: nie kupuję tezy o 'męskich kobietach', bo wy 27.05.14, 14:03
                                                  kag73 napisała:

                                                  > druginudziarz napisał:
                                                  > > Urqu raczej CI próbuje wytłumaczyc, ż egusta moz esa rózne, ale pewne wzo
                                                  > rce sa
                                                  > > uniwersalne.
                                                  > > To tak jak z pracą, są niby różne gusta co do pracy, ale wszyscy chceliby
                                                  > mieć
                                                  > > pracę, łątwą, przyjemną i dobrze płatną. No a mają taką, która jest dost
                                                  > ępna i
                                                  > > której mogą podłać.
                                                  > A co tu gusta maja do rzeczy?
                                                  > Juz rumpa napisala, ze ma wysoki testosteron a patrzac na nia bys na to nie wpa
                                                  > dl.
                                                  > Ja mam podobnie, wygladam jak najbardziej kobieco a testosteronu za duzo, przyn
                                                  > ajmniej kiedys, bo dawno nie badalam.

                                                  Zdaje się, że już o czym innym jest mowa...
                                                • anty_globalista2 Re: nie kupuję tezy o 'męskich kobietach', bo wy 27.06.14, 00:09
                                                  Ale nie przez tak długi czas, jak całe życie. Tej kobiecej kobiecie i męskiemu mężczyźnie też zmieni się sylwetka na męską/kobiecą, gdy odpowiednio długo będzie poddawana działaniu podwyższonego T/E. Transseksualiści się takim terapiom poddają.
                                            • urquhart Re: nie kupuję tezy o 'męskich kobietach', bo wy 28.05.14, 07:36
                                              mojemail3 napisała:

                                              > Hmmmm...mężczyźni tez mają różne sylwetki a pojęcie męskiej sylwetki tez jest j
                                              > asno okreslone...pasuje? Kto się. łapie na ideał ??? Nie wiem co się panowie
                                              > tak uczepili klepsydry skoro gusta bywają tak odmienne.

                                              pl.wikipedia.org/wiki/Atrakcyjno%C5%9B%C4%87_fizyczna#Wz.C3.B3r_m.C4.99skiej_urody
                                              Niska różnica między talią i biodrami, oraz duża różnica między talią a barkami – wąskie biodra w stosunku do talii, a także węższe niż barki związane są z obecnością męskiego hormonu płciowego – testosteronu.
                                              Wzrost
                                              Zdrowe żęby
                                              Duży podbródek
                                              Płaski brzuch.
                                              Jędrne pośladki.
                                              Wyraziste oczy.

                                              :)

                                              • mojemail3 Re: nie kupuję tezy o 'męskich kobietach', bo wy 28.05.14, 08:56
                                                urquhart napisał:
                                                > pl.wikipedia.org/wiki/Atrakcyjno%C5%9B%C4%87_fizyczna#Wz.C3.B3r_m.C4.99skiej_urody
                                                > Niska różnica między talią i biodrami, oraz duża różnica między talią a barkami
                                                > – wąskie biodra w stosunku do talii, a także węższe niż barki związane s
                                                > ą z obecnością męskiego hormonu płciowego – testosteronu.

                                                No ja wiem, ja wiem, na etapie poszukiwań nie znałam narzędzia "edukacji" typu wikipedia, to się intuicyjnie wiedziało, ale...po 20 latach, po realizacji planów rodzinnych, to wiesz, nie umiem patrzec jak kiedyś na mężczyzn, szczególnie kiedy w bardzo męskim ciele siedzi bardzo mały chłopiec...O tak, to mnie odrzuca, infantylizm, zablokowane procesy myślowe,ogólna tępota i brak wrażliwości, brak takiego powera, który skutkował rozwalaniem straganów w świątyniach...Bo taki "power" który przejawia się w pragnieniu nowych zabwek i lizaków to nie jest to, co tygrysy lubią najbardziej...

                                                > Wzrost
                                                > Zdrowe żęby
                                                > Duży podbródek
                                                > Płaski brzuch.
                                                > Jędrne pośladki.
                                                > Wyraziste oczy.

                                                No tu jedynie zdrowe zęby się ostały, dowodzą zdrowych nawyków...
                                                A podbródka nie pomyliłeś z mocniej zarysowaną żuchwą???


                                                Jeszcze o Marylin, bo wspomniałeś,za wikipedią:
                                                (...)"Wzór żeńskiej urody jest silnie zmienny kulturowo. Zmienia się także wraz z modą i upływem czasu. Np. w latach 50. XX wieku Marilyn Monroe uchodziła za szczególnie seksowną kobietę. Dzisiaj jej duże uda oraz raczej niski wzrost dyskwalifikowałyby ją prawdopodobnie jako np. modelkę(...)"

                                                No widzisz, przeżytek ;-) Rozmiar 40 przy 164 cm
                                                www.marilynmonroe1.republika.pl/wymiary.htm
                                                Hmm, właśnie do mnie dotarło,że te wymiary kiedy miała 36 lat to dokładne wymiary mojej mamy, lat 65...
                          • lybbla Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 26.05.14, 22:16
                            hello-kitty2 napisała:


                            > Ja sie czepiam, zebys nie uzywal okreslenia 'kobieta testosteronowa' w stosunku
                            > do kobiety z podwyzszonym poziomem testosteronu i wskazywal na kobiete o figur
                            > ze jablka, bo to bzdura jest tworzenie takich schematow. Moze kurwa od razu pow
                            > iedz, ze kobieta testosteronowa to ta, ktora mi sie nie podoba wiec tam moze by
                            > c w zasadzie wszystko i winna za to obarcz podwyzszony poziom testosteronu ;) Z
                            > polowe populacji ci wyjdzie conajmniej. A zreszta co Ty chodzisz i babom pozio
                            > m testosteronu sprawdzasz? Skad kurwa wiesz kto ma podwyzszony poziom testoster
                            > onu? Bo co wg twojej teorii, bo ma male cycki? ;) Bzdury.

                            Tak, lepsze jest nawiązanie znajomości epistolarnej i zrobienie analizy porównawczej z postami HK. Wysoka korelacja wskazuje na kobietę testosteronową
                            albo z męskim mózgiem. Według najnowszej teorii Urqu jest prostszy test. Jeśli kobieta wytrwa na forum dłużej niż rok to wątpliwości co do płci jej mózgu mieć nie można. Jak powyższe rozważania maja sie do poziomu testosteronu nie mam pojęcia.

                            Wyciągnięcie przez Nudziarza z Kitty słowa na k dało mi do myślenia. Jak Wont mówił, że pomiędzy żądzą a spazmem rozkoszy kładzie się cień a Kitty jechała Kurtzem to rozumiałem. A tu nie wiem o co chodzi.
      • hello-kitty2 Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 24.05.14, 19:41
        yoric napisał:

        > I ostatnia ciekawa rzecz, badanie pokazuje wewnętrzne zakłmanie kobiet :P.
        > Seks na jedną noc, który niby ma służyć wyłącznie ich przyjemności okazuje się
        > akurat tym jedynym scenariuszem, w którym kobiecie najtrudniej o orgazm :)).

        Zaklamanie? Tia fajnie by bylo sobie tak sterowac tymi orgazmami, ehe. Poza tym nie przypominam sobie zeby tu na forum wystepowala jakas kobieta chetna na jeden raz wiec nie wiem skad ten secnariusz?
        • sabat.77 Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 26.05.14, 10:19
          hello-kitty2 napisała:

          > Zaklamanie? Tia fajnie by bylo sobie tak sterowac tymi orgazmami, ehe. Poza tym
          > nie przypominam sobie zeby tu na forum wystepowala jakas kobieta chetna na jed
          > en raz wiec nie wiem skad ten secnariusz?

          No wiesz, facetów chętnych na jeden raz to chyba też niewielu. Po co jeden raz, lepiej wiele razy :)
      • sabat.77 Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 26.05.14, 10:48
        yoric napisał:

        > I ostatnia ciekawa rzecz, badanie pokazuje wewnętrzne zakłmanie kobiet :P.
        > Seks na jedną noc, który niby ma służyć wyłącznie ich przyjemności okazuje się
        > akurat tym jedynym scenariuszem, w którym kobiecie najtrudniej o orgazm :)).

        Myślę, że dotykasz dość skomplikowanego psychologicznie zjawiska.
        Z punktu widzenia kobiety, seksualność stanowi narzędzie władzy w świecie mężczyzn. Bycie obiektem pożądania daje wymierną przewagę, którą można wykorzystać, aby zaznaczyć swoją pozycję. Ponadto sam akt seksualny, a w szczególności aktywna w nim rola, są wyrazem - w sensie symbolicznym - posiadania pewnej pozycji w grupie.
        Sądzę, że kobiety zmodyfikowały swój sposób wyrażania seksualności w sferze deklaratywnej, publicznej, głównie na potrzeby demonstracji swojej emancypacji, która miała miejsce w ubiegłym wieku.
        Deklarując aktywność seksualną, albo nawet realizując ją w praktyce, kobiety w symboliczny sposób zaznaczają swoją rosnącą dominację, demonstrując iż nie są gorsze, a często nawet lepsze od mężczyzn.
        Myślę, że gra bardziej toczy się o władzę, ma to formę zachowań hierarchicznych, stąd próby oparcia zachowań seksualnych człowieka wyłącznie na przesłankach związanych z biologią i prokreacją są skazane na porażkę.
        Seks ma obecnie formę zachowań społecznych, jest ich wyrazem, daleko przekroczył wyznaczone mu przez biologię koryta, w których poruszał się przez miliony lat ewolucji.

        Seksualność kobiet w kulturze zachodnioeuropejskiej jest w dużym stopniu manifestem ich niezależności od mężczyzn i psychologicznym przełamaniem monopolu męskiej dominacji w tej sferze. Stąd też kobiety przestały być bierne, poszukują coraz aktywniej partnerów, zwiększyła się także ich liczba zachowań seksualnych związanych z dominacją i podporządkowaniem męskiego partnera. Ma to skrajny wyraz w zachowaniach sadystycznych, gdzie mężczyzna jest obiektem biernym i demonstracyjnie uległym.

        Nawet jeśli stoi to w sprzeczności z przesłankami biologicznymi i czysto seksualnymi, motorem takich zachowań może być chęć sprawowania władzy i odzyskania kontroli zagarniętej przez społeczny układ patriarchalny.
        • marek.zak1 Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 26.05.14, 11:01
          sabat.77 napisał:

          > Z punktu widzenia kobiety, seksualność stanowi narzędzie władzy w świecie mężcz
          > yzn. Bycie obiektem pożądania daje wymierną przewagę, którą można wykorzystać,
          > aby zaznaczyć swoją pozycję.

          ,,Sex appeal to nasza broń kobieca" - piosenka jeszcze sprzed wojny.


          > Myślę, że gra bardziej toczy się o władzę, ma to formę zachowań hierarchicznych

          W jakms sensie tak. Stąd wściekły atak na mojego ,,masturbatora" , który kobietom nie ulega, bo robi to sam.
          W każdym zwiazku chcemy czy nie walka o wladze ma miejsce.
          Jesli kobieta ja wygra, facet ma przechlapane a i ona zadowolona nie jest.
        • yoric Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 26.05.14, 11:07
          Ale popłynąłeś... Laska z dyskoteki idzie do łóżka z kolesiem w ramach buntu i pokazania, kto ma włądzę? Chyba rodzicom :). Ciekawe co symbolicznie manifestuje biorąc do buzi ;).
          Gdyby tak było, kobiety mogłyby przecież seksić się między sobą, a zjawisko jakoś nie przybrało postaci masowej...

          Z 'zakłamaniem' to z kolei moje zagranie 'na dramatyzm', ale prawidłowość sama w sobie jest wyjątkowo ciekawa - szansa na orgazm jest najmniejsza w one-night-stands. Moim zdaniem (i chyba zdaniem Kag również) to kolejne argumenty na to, że orgazm nie jest zasadniczą motywacją do seksu :).

      • that.bitch.is.sick Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 26.05.14, 11:48
        yoric napisał:

        >
        > I ostatnia ciekawa rzecz, badanie pokazuje wewnętrzne zakłmanie kobiet :P.
        > Seks na jedną noc, który niby ma służyć wyłącznie ich przyjemności okazuje się
        > akurat tym jedynym scenariuszem, w którym kobiecie najtrudniej o orgazm :)).

        Korelacja to tylko wskazanie kierunku rozważań, nie dowodzi to związku przyczynowo skutkowego. I zupełnie nie rozumiem yoric skąd w tym kontekście wnioski o zakłamaniu"? kobiet - to już twoja radosna twórczość, gdy rozważamy kompletną ślepotę czasami i nieświadomość własnych preferencji oraz znajomości okoliczności sprzyjających orgazmowi, gdzie tu świadome zakłamanie?To tak jakby niektórym mężczyznom, poruszających się jak dzieci we mgle w meandrach emocjonalnych związku, nie wiedzących co czują i do kogo, przytoczyć Brandona ze "Wstydu" McQueena - nazywać zakłamanymi. To ludzie pogubieni w swej emocjonalności, kobiety pogubione w swej seksualności, rozdarte pomiędzy presją społecznych oczekiwań, kompleksami i głęboko zagrzebanym tym czego chcą naprawdę. Czy czerpanie przyjemności z bycia obiektem, czy sformułowanie własnych oczekiwań.
        • yoric Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 26.05.14, 21:02
          > Korelacja to tylko wskazanie kierunku rozważań, nie dowodzi to związku przyczyn
          > owo skutkowego.

          dokładnie tak, sam o tym piszę w swoim pierwszym komentarzu.

          >I zupełnie nie rozumiem yoric skąd w tym kontekście wnioski o
          > zakłamaniu

          kurwa! :)
          Dwa razy, dwa razy już wyżej napisałem, że to taka prowokacja - figura stylistyczna!
      • lybbla Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 27.05.14, 00:02
        yoric napisał:

        > Co do orgazmu a długości znajomości, pokrywa się to z moimi
        > doświadczeniami. Nie pamiętam, żeby któraś z partnerek miała ze mną
        > zauważalny orgazm za pierwszym razem ...

        Teraz już wiem gdzie permanentnie popełniam błąd, od teraz żadnych orgazmów na pierwszej randce.

        kag73 napisała:

        > W pierwszej linii chodzi o przyjemnosc plynaca z seksu. W zaleznosci od
        > stopnia napalenia orgazm jest mniej lub bardziej wazny.

        Przynajmniej jeśli chodzi o kobiety under 26 lub z mizernym doświadczeniem.
        Jak pisze TB a ja się z nią zgadzam w pewnym momencie kobiety mówią sprawdzam.

        > Zreszta, yoric, tutaj mamy istoste calego zjawiska: poniewaz szanse
        > na odloty w
        > takiej jednonocnej przygodzie dla kobiety sa bardzo marne, zdecydowana
        > wiekszosc kobiet sie na to nie pisze.
        > Pomijamy oczywiscie kulturowe /spoleczna/miedzyludzkie aspekty.

        Ech Kag ale widzisz sprzeczność między powyższymi dwoma Twoimi akapitami.
        W drugim ``zdecydowana wiekszosc kobiet sie na to nie pisze''.
        Czyżby w pierwszym chodziło o ``zdecydowaną mniejszość''? Czyżby tę testosteronową mniejszość?
        • kag73 Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 27.05.14, 00:12
          "Ech Kag ale widzisz sprzeczność między powyższymi dwoma Twoimi akapitami.
          W drugim ``zdecydowana wiekszosc kobiet sie na to nie pisze''.
          Czyżby w pierwszym chodziło o ``zdecydowaną mniejszość''? Czyżby tę testosteronową mniejszość?"

          Troche nie kumam w czym problem, za duzo wina wlasnie wypilam, ptzyznaje.
          Niemniej testosteronowa mniejszosc rowniez ma glowe na karku i swoje doswiadczenia.
    • loppe Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 26.05.14, 20:56
      Tak na marginesie rozważań - kobiecym odpowiednikiem wzwodu jest lubrykacja.Pozdrawiam
    • zyg_zyg_zyg Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 26.05.14, 21:29
      Największą szansę na odczuwanie orgazmu kobieta ma wtedy, jak wyrzuci faceta z łóżka. Żeby nie przeszkadzał jej wibratorowi... :-)
      • torado Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 26.05.14, 21:38
        zyg_zyg_zyg napisała:

        > Największą szansę na odczuwanie orgazmu kobieta ma wtedy, jak wyrzuci faceta z
        > łóżka. Żeby nie przeszkadzał jej wibratorowi... :-)

        łał..... prawdziwy znawca kobit :-D :-D :-D
    • twojabogini pseudonauka 27.05.14, 13:05
      Amerykańce już dawno zeszli na psy jeśli chodzi o metodykę badań. Popełniają podstawowe błędy przy doborze prób i zliczaniu danych. W badaniach ankietowych nie stosują narzędzi weryfikacyjnych, używając najprostszych ankiet w stylu pytanie odpowiedź. Jakby nie wiedzieli, że da się ułożyć ankietę, która pozwoli wychwycić z dużym prawdopodobieństwem, na ile dana osoba udziela odpowiedzi zgodnych z prawdą. Takie ankiety dają raczej obraz tego, co badani sądzą, że jest normą w badanym obszarze.

      Nie wiem jakie błędy popełniła ta konkretna pani badacz, oprócz jednego, który bije po oczach. Badała korelację, a wnioskowała jakby chodziło o zależność przyczynową.

      Niemniej jednak na podstawie danych ankietowych z badania możemy stwierdzić, że:

      - w próbie kobiet deklarujących seks analny jest wyższa liczba kobiet osiągających orgazm na drodze stosunku (przyczyną nie jest sam seks analny, może podejście, otwartość, doświadczenie, akceptacja własnego ciała, niesprawowanie kontroli nad sobą podczas seksu...),
      - wzrost prawdopodobieństwa orgazmu na kolejnych spotkaniach może wynikać z nauczenia się przez partnera sposobu zaspokajania tej konkretnej kobiety, a nie kontekstu emocjonalnego,

      -
      -





      • twojabogini Re: pseudonauka 27.05.14, 13:07
        ...mogłabym tak dalej ciągnąc, ale szkoda czasu. Do dupy z taką "nauką"

        Urqu dobieraj lepiej badania!
        • urquhart Re: pseudonauka 27.05.14, 13:25
          Dobór badań jest dobry bo dyskuje ciekawą sprowokował i refleksję co do korelacji :)
          • loppe Re: pseudonauka 27.05.14, 13:37
            urquhart napisał:

            > Dobór badań jest dobry bo dyskuje ciekawą sprowokował i refleksję co do korelac
            > ji :)

            Zgadza się. I to "kobit" w tytule też wciągające;)
          • twojabogini Re: pseudonauka 27.05.14, 13:43
            urquhart napisał:

            > Dobór badań jest dobry bo dyskuje ciekawą sprowokował i refleksję co do korelac
            > ji :)

            W tym kontekście jak najbardziej masz rację :) Ale sam przyznaj, że jak się czyta czasem wnioski z badań naukowych, zwłaszcza amerykańców, to się człowiek zaczyna zastanawiać, czy tam u nich wykładają w ogóle metodykę i logikę.
            Nagminnym błędem amerykańców jest wyjaśnianie korelacji relacją przyczynowo-skutkową i fatalne dobieranie prób. Amerykańscy studenci płci męskiej (jak się domyślam najtańsi i najbardziej dostępni) są jedną z najlepiej zbadanych grup społecznych. Ale badacze oczywiście wyciągają wnioski - mężczyźni to czy tamto, a nawet często kobiety to czy tamto. Bardzo łatwo przenoszą dane pozyskane ze stosunkowo małej próby jako regułę obowiązująca dla większości.

            Inna sprawa, że z kolei polscy badacze mają problemy stricte matematyczne, wyniki są często źle policzone, kiepsko jest też z wiedza badaczy czym jest mediana oraz jak interpretować dane statystyczne. Więc ch. z tego, że badanie ciekawe, dobra ankieta, reprezentatywna próba, jak potem źle policzone i zinterpretowane.

            Ciekawa jestem czy doczekamy się czasów w których publikacje naukowe będą polegać wyłącznie na pełnej prezentacji badania i zebranych danych, a wnioski autora będą opatrzone komentarzem, że to jemu/jej wydaje się że tak z wyników wynikło?
            • druginudziarz Re: pseudonauka 27.05.14, 14:02
              twojabogini napisała:

              > W tym kontekście jak najbardziej masz rację :) Ale sam przyznaj, że jak się czy
              > ta czasem wnioski z badań naukowych, zwłaszcza amerykańców, to się człowiek zac
              > zyna zastanawiać, czy tam u nich wykładają w ogóle metodykę i logikę.
              > Nagminnym błędem amerykańców jest wyjaśnianie korelacji relacją przyczynowo-sku
              > tkową i fatalne dobieranie prób. Amerykańscy studenci płci męskiej (jak się dom
              > yślam najtańsi i najbardziej dostępni) są jedną z najlepiej zbadanych grup społ
              > ecznych. Ale badacze oczywiście wyciągają wnioski - mężczyźni to czy tamto, a n
              > awet często kobiety to czy tamto. Bardzo łatwo przenoszą dane pozyskane ze stos
              > unkowo małej próby jako regułę obowiązująca dla większości.

              No popatrz, tyle błędów robią a ciągle są jakoś potęgą i militarną, i gospodarczą, i naukową ;)

              > Ciekawa jestem czy doczekamy się czasów w których publikacje naukowe będą poleg
              > ać wyłącznie na pełnej prezentacji badania i zebranych danych, a wnioski autor
              > a będą opatrzone komentarzem, że to jemu/jej wydaje się że tak z wyników wynikł
              > o?

              Na tym polega metoda naukowa, że o takie gołe dane możesz poprosić by samemu policzyć.
              No, gorzej, jak coś jest nauką narracyjną ;)
              Tak mi się przypomniała anegdota, którą usłyszałem na statystyce. Otóż znaleziono kiedyś oryginalne notatki Grzegorza M., zakonniki, który stworzył na ich podstawie fundamenty genetyki. I otóż okazało sie, że notatki są nieco podrasowane. Po prostu statystycznie rzecz biorąc obserwacje miał lepsze niż być miały prawo.
              No cóz, nauka to nie jest prawda objawiona, to rzecz tworzona przez ludzi, a nie przez anioły ;)
            • yoric Re: pseudonauka 27.05.14, 17:43
              > jak się czyta czasem wnioski z badań naukowych, zwłaszcza amerykańców, to się człowiek zac
              > zyna zastanawiać, czy tam u nich wykładają w ogóle metodykę i logikę.

              ale przepraszam, czytałaś badanie, które komentujesz?
              Ktoś zrobił badanie i opublikował wyniki. Ktoś inny referuje to jako infografikę na blogu. A potem ktoś jeszcze inny pisze z tej infografiki artykuł do prasy popularnej. A Ty komentujesz ten artykuł, a wnioski odnosisz do badania.
              To jakby trochę nie to samo.

              Ja na przykład nie widzę na infografice notki o przyczynowości - z tego co widzę, dodał ją tam autor artykułu, niejaki Jakub Noch, dla którego zresztą autor cytowanego bloga, Justin, to "badaczka".

              Jak przeczytasz mój pierwszy komentarz, odnajdziesz dokładnie tę samą krytykę korelacja-przyczynowość i tu się zgadzamy.
              Ale proszę, nie każ badaczom brać odpowiedzialności za to, co z ich publikacjami zrobi jakiś mało lotny dziennikarz.
              • twojabogini Re: pseudonauka 27.05.14, 18:06
                yoric napisał:

                > ale przepraszam, czytałaś badanie, które komentujesz?

                Tak. Najbardziej rozbawiało mnie że pani Justin dr seksu na harvardzie istnieje, z tym, że jest mężczyzną. Rozróżniam to co ogłaszają i wnioskują naukowcy od tego co na temat ich pracy piszą dziennikarze. Sama mam czasem tak, że własnego tekstu po obróbce redakcyjnej nie potrafię rozpoznać, a sensu w nim zostaje tyle co na lekarstwo.

                Właśnie na tej podstawie - czytania badań, a nie relacji z badań twierdzę, że amerykanie mają problem z metodyką prac badawczych. Nawet średniowieczne metodyki uwzględniały potrzebę rozróżniania między korelacją a naturą relacji miedzy zjawiskami, a nawet uwzględniały fakt, że wiele korelacji jest dziełem przypadku. Na tym tle chlubnie wyróżniają się badania ośrodka stanfordzkiego, ale tam z kolei oszczędzają i nadal nie dbają o reprezentatywność prób (de facto prowadząc nadal badania nad grupą amerykańskich studentów, głównie mężczyzn pochodzących z wyższej klasy średniej, nadal twierdząc, że badają "ludzi" i wyciągając z tego wnioski, co swojego czasu zabawnie komentował prof. Zimbardo).


                • yoric Re: pseudonauka 28.05.14, 03:22
                  yoric napisał:
                  > > ale przepraszam, czytałaś badanie, które komentujesz?
                  >
                  > Tak

                  To ja odpowiem za Ciebie: NIE.

                  > Najbardziej rozbawiało mnie że pani Justin dr seksu na harvardzie istniej
                  > e, z tym, że jest mężczyzną.

                  Mam dla Ciebie trzy pytania:
                  - czemu wcześniej pisałaś o "pani badacz"
                  - co dr Justin w ogóle ma tu do rzeczy
                  - gdzie masz - w badaniu - tę przczynowość postulowaną na podstawie korelacji
                  • yoric Re: pseudonauka 28.05.14, 19:29
                    Haloo? Pani Bogini?
                    • yoric Re: pseudonauka 29.05.14, 02:10
                      Jak tam wnioski z lektury 'badań'?
                      • twojabogini Re: pseudonauka 29.05.14, 12:41
                        Jestem yoricu, z początku opierałam się na relacji, potem weszłam sobie na stronę "badaczki". Tam jest więcej artykułów i podsumowań badań i mają dokładnie wszystkie te wady o których piszę. Taka tam literatura scjente-fikszją.
                        • yoric Re: pseudonauka 29.05.14, 17:12
                          > Tam jest więcej artykułów i podsumowań badań i mają dokładnie ws
                          > zystkie te wady o których piszę. Taka tam literatura scjente-fikszją.

                          Dlatego właśnie pytałem, czy czytałaś BADANIE. Zakładam, że ktoś mający cokolwiek wspólnego z nauką sam z siebie odróżnia opublikowane badanie od podsumowującej je infografiki na blogu.
                          A każdy władający językiem polskim w stopniu średnim rozumie tę różnicę, jak się mu ją pokaże palcem, tak jak ja to zrobiłem, cyt. "Ktoś zrobił badanie i opublikował wyniki. Ktoś inny referuje to jako infografikę na blogu. A potem ktoś jeszcze inny pisze z tej infografiki artykuł do prasy popularnej."

                          Dlatego pytałem, czy czytałaś badanie, o którym mowa, skoro krytykujesz amerykańskich naukowców. Twierdzisz, że tak i że jest obciążone błędami, np. wnioskowaniem o przyczynowości z korelacji.
                          Tymczasem żadnego takiego wnioskowania nie ma nawet w infografice Lehmillera, która przedstawia tylko korelację. Nie mówiąc już o artykule źródłowym, który wygląda tak:

                          www-personal.umich.edu/~elarmstr/publications/Armstrong%20England%20Fogarty%20ASR.pdf
                          W szczególności, Autorki w pewnym miejscu piszą tak:
                          "The following behaviors were associated with higher odds of orgasm in at least one of the four subsamples: using her hands to stimulate her partner’s genitals, performing oral sex, and having anal sex. We suspect that willingness to engage in a variety of sexual practices indicates the partners were erotically in sync, and this generated both a diversity of practices and orgasm. The practices themselves may not have causal effects."

                          Skoro nie dotarło, że z tego badania ktoś inny zrobił infografikę, z której ktoś jeszcze inny napisał relację, powiem prościej:
                          Ktoś namalował pejzaż, ktoś inny zrobił jego zdjęcie po ciemku w podczerwieni, a jeszcze inny namalował kreskówkę tego zdjęcia. A Ty na podstawie tej kreskówki krytykujesz głębie kolorów pejzażu.

                          Może po prostu nie wypowiadaj się na tematy, któych nie rozumiesz.
                          • twojabogini Re: pseudonauka 30.05.14, 10:48
                            Yoric, w pierwszej chwili - co przyznałam - potraktowałam sprawę skrótowo, opierając się na podanym linku. Potem naszły mnie wątpliwości, na ile "relacja z badań" jest rzetelna, więc sięgnęłam do źródła. Szacowny "doktor justynka" popełnia błędy wnioskowania. Publikuje na masę, nie tylko na swojej samochwalczej stronie, ale ogólnie dużo. Połowa publikacji to właśnie podsumowania jego badań. Z logiką na bakier.

                            >A Ty na podstawie tej kreskówki krytykujesz głębie kolorów pejzażu.

                            Piszę ci, że nie, ale widzę, że się zaparłeś. Niestety (właśnie z uwagi, że połowa nadaje się na przemiał) czytam sporo badań i niestety sporo amerykańskich badań jest obciążonych błędami metodycznymi. Mają fajne pomysły, niby poszerzają metodykę badań - ale wykonanie jest słabe. Bardzo fajnym osiągnięciem jest np. funkcjonalizm prawniczy w miejsce popularnych wciąż u nas metod formalno-dogamtycznych, ale co z tego, jak amerykańce słabo dobierają próby, fatalnie formułują badania założenia i hipotezy i popełniają podstawowe błędy wnioskowania. Okej, my mamy Ziembińskiego, który opracował metodykę badań socjologiczno-prawnych i wykazał ich słabe strony i ograniczenia bodajże już w latach 70-tych. Cóż, kto im szkodzi przeczytać jego prace, albo opracować własną współczesną weryfikację krytyczną nowych metod?

                            Mamy i my sporą liczbę prac w duchu funkcjonalizmu m.in. w dziedzinie prawa autorskiego - na dużo lepszym poziomie, niż prace amerykańców (choć to akurat pewnie kwestia włażenia w d. koncernom fonograficznym i tendencji do ograniczania nieodpłatnego użytku - pewnie w dużej mierze sponsorują koncerny badania). Tylko u nas żaden naukowiec nie wpadł na pomysł żeby swoje metody badawcze nazwać "nowym nurtem badań", zanim opracuje się założenia metodyczne i je dopracuje. Amerykanie nie mają z tym problemu - każdy naukowiec niemal ogłasza, że ma nowy odkrywczy nurt badawczy, który pozwoli zbadać dotąd niezbadane, rzucić nowe światło itp.

                            Może i polska nauka jest niedofinansowana (w zestawieniu z amerykańcami jesteśmy może i biedni, ale chociaż niezależni), może cały system powoduje, że droga kariery naukowej wymaga wyprodukowania całej masy makulatury psu na budę (co niby określane jest mianem badań, a sprowadza się do relacji co jeden z drugim profesorem napisał). Niemniej jednak jest sporo perełek, tylko u nas nikt ich nie nagłaśnia, nie mamy dobrych adresów publikacyjnych, nie ma promocji medialnej. A jest sporo badań w zakresie nauk humanistycznych i prawnych naprawdę odkrywczych, od seksuologii, po niszówkę. Ale media wciąż głoszą - amerykańscy naukowcy odkryli, zbadali... .
                            • yoric Re: pseudonauka 30.05.14, 12:40
                              TB, Ty nie ogarniasz najprostszych spraw. Najprostszych.

                              > więc sięgnęłam do źródła. Szacowny "doktor justynka" popełnia błędy wnioskowania

                              dr nie popełnia błędu, bo na infografice nie ma nic o przyczynowości, a przede wszystkim nie jest źródłem, bo to nie jest jego badanie. Źródło jest podane na jego infografice, ale jeśli ktoś nie jest zbyt bystry, dałem do niego linka. A więc do ŹRÓDŁA, a w szczególności cytatu, w ogóle się nie odniosłaś - może pierwszy raz w życiu widzisz na oczy artykuł naukowy i zastanawiasz się co to takiego.

                              > czytam sporo badań i niestety sporo amerykańskich badań jest obciążonych błędami metodycznymi.

                              'badań' publikowanych na blogu? :)
                              A w magisterce w bibliografii miałaś linki do onetu? :)
                              • twojabogini Re: pseudonauka 30.05.14, 13:31
                                Yoric, daj sobie spokój. Napisałam ci - z początku spojrzałam typowo relaksacyjnie i skrótowo i odniosłam się do zalinkowanego materiału. Potem poczytałam prace dr Justina - i to je nazywam źródłem, bo początek dyskusji był o tym co doktor justynka odkryła. I jak sprawdziłam, to doktor co prawda zmienił płeć, ale mądrzej gadać od tego nie zaczął. Wejdź sobie na jego stronę chociażby. Ma ciekawy zakres zainteresowań badawczych :)
                                Robi błędy - te same które robią zazwyczaj amerykańscy naukowcy z dziedzin nieścisłych. O naukach ścisłych wiem niewiele, dla relaksu i rozwoju czytam jedynie publikacje popularnonaukowe z zakresu fizyki kwantowej i zagadki matematyczne (ale wole stare arabskie z fabuła, niż współczesne sudoku).


                                > 'badań' publikowanych na blogu? :)
                                > A w magisterce w bibliografii miałaś linki do onetu? :)

                                Yoric, wiem, ze to właśnie próbujesz mi udowodnić, co ci mam napisać? Tak, linki były do onetu, a definicje tworzyłam nie na podstawie wikipedii. Jak pisałam doktorat, to stwierdziłam, że to zbyt poplątane i w bibliografii zamieściłam same przypisy do wpisów na FB. Kto by czytał jakieś grube książki i zawracał sobie głowę danymi? Albo nie daj boże cos analizował. Najwięcej danych zaczerpnęłam z bloga pani hani z sąsiedniego bloku, o tworzeniu prawa baba wie wszystko i ma zdanie na temat każdej regulacji prawnej. Motto9 wzięłam od kazika, że to wszystko kurwy i złodzieja :) W kolejnych pracach rozważam ograniczenie się do - hm...jeszcze nie wiem, ale poszukam czegoś jeszcze prostszego, na fejsie jest za dużo informacji :) Teksty polskich raperów jako diagnoza obecnej sytuacji politycznej w kraju wydają się obiecujące.

                                Wrzuć na luz :)


                                • yoric Re: pseudonauka 30.05.14, 14:19
                                  > Wrzuć na luz :)

                                  Nie, nie wrzucę na luz. A wiesz dlaczego?

                                  Tak się składa, że żeby powstała ta publikacja, ktoś przez długie miesiące przekopywał się przez literaturę tematu. Potem wziął dane z kilkunastu tysięcy ankiet (fakt, nie idealne źródło danych, ale jedyne dostępne na taką skalę). Obrobił je statystycznie. Zbudował model, żeby wyjaśnić dane. Przeprowadził kilkadziesiąt czasochłonnych wywiadów (nie mówiąc o logistyce i zorganizowaniu chętnych do rozmów na takie tematy), żeby zweryfikować ten model. Obrabił te dane. Napisał artykuł. Inni znający się na temacie ludzie drobiazgowo ocenili ten tekst, a autorzy musieli wprowadzić odpowiednie poprawki.

                                  A potem przychodzi sobie taka Bogini, która nawet nie przeczyta tekstu, który ma zalinkowany (!), tylko napisane przez jakiegoś głąba streszczenie (i to nie z pierwszej ręki!) i krytykuje metodologię, ogłasza pseudonauką i dyskredytuje metodę naukową.
                                  I jeszcze uparcie nie potrafi przyznać się do błędu, tylko p... dwie strony A4 o jakimś Ziembińskim i fizyce kwantowej!!

                                  I ja mam dość takich ignorantów. Jak masz magisterkę, to jest podejrzane, a jak doktorat - to przerażające. Nie znasz się, to łapy precz od nauki.
                                  • mojemail3 Re: pseudonauka 30.05.14, 14:30
                                    yoric napisał:


                                    (...)"Nie znasz się, to łapy precz od nauki (...)"

                                    Nie mogę wyjść z podziwu dla twego nabożnego stosunku do współczesnych badań naukowych, każdego rodzaju ;-)
                                    • yoric Re: pseudonauka 31.05.14, 16:14
                                      > Nie mogę wyjść z podziwu dla twego nabożnego stosunku do współczesnych badań na
                                      > ukowych, każdego rodzaju ;-)

                                      Nabożny? Nie wydaje mi się. Krytyczny raczej - na przykład uważam ankiety za bardzo słabe narzędzie.
                                      Na czymś jednak trzeba oprzeć technologie dla samolotów, nowe leki, czy politykę społeczną, a nic lepszego niż metoda naukowa nie mamy.
                                      No i krytykować trzeba zachowującjakąś podstawową przyzwoitość. Wyobraź sobie, że ktoś pisze w recenzji, że Potop jest do dupy, i że w ogóle lektury są do dupy. A jak się pytasz, czy czytał, to mówi 'nie, ale kolega obejrzał ekranizację'.
                                      • mojemail3 Re: pseudonauka 31.05.14, 19:47
                                        yoric napisał:

                                        (...)"No i krytykować trzeba zachowującjakąś podstawową przyzwoitość. Wyobraź sobie, że ktoś pisze w recenzji, że Potop jest do dupy, i że w ogóle lektury są do dupy. A jak się pytasz, czy czytał, to mówi 'nie, ale kolega obejrzał ekranizację (...)"

                                        Żądasz zbyt wiele, w kwestii w.w. przyzwoitości ;-)
                                        To odniesienie do Potopu...no trochę bez sensu,każdy ma prawo oceniać beletrystykę, w tym przypadku, określenie " do dupy" mogło być subiektywną oceną osoby nie przepadającej za ramotami historycznymi ( choć film godny Oscara był przecież).
                                        Natomiast nie żądaj tu na forum, od magistrów, inżynierów, czy nawet doktorów, żeby oceniali linkowany artykuł na zasadach oceny pracy naukowej, nie wiem, dlaczego dyskredytujesz TB i jej tytuły naukowe, pracę doktorską można przecież napisać bez studiów doktoranckich i bez ustawicznego kontaktu ze środowiskiem akademickim, można nie mieć pojęcia o kryteriach oceny pracy naukowej...jak się nie jest recenzentem.

                                        Z wikipedii:

                                        (...)"Ocena pracy naukowej.
                                        Prace naukowe mają różną wartość. Ich ocena opiera się na pewnym doświadczeniu, które recenzent wyniósł z lektury, z praktyki pisania recenzji i z dyskusji nad pracami naukowymi, z którymi zapoznał się poprzednio; może jednak być nie w pełni racjonalna. Nie ma racjonalnych zasad oceny prac naukowych (...)"
                                        • wont Re: pseudonauka 31.05.14, 22:28
                                          mojemail3 napisała:

                                          > Żądasz zbyt wiele, w kwestii w.w. przyzwoitości ;-)
                                          > To odniesienie do Potopu...no trochę bez sensu,każdy ma prawo oceniać beletryst
                                          > ykę, w tym przypadku, określenie " do dupy" mogło być subiektywną oceną osoby n
                                          > ie przepadającej za ramotami historycznymi ( choć film godny Oscara był przecie
                                          > ż).
                                          --------------
                                          No to przyznam, że jestem pozytywnie zbudowany Twoją przemianą. Jeszcze w sumie tak całkiem niedawno opierdalałaś mnie za użycie sformułowania "Pokój między chrześcijany" zamiast poprawnej, sienkiewiczowskiej wersji "Pax, pax między chrześcijany" :)

                                          Pax miedzy chrześcijany? :)
                                          • mojemail3 Re: pseudonauka 01.06.14, 09:57
                                            wont napisał:
                                            > No to przyznam, że jestem pozytywnie zbudowany Twoją przemianą. Jeszcze w sumie
                                            > tak całkiem niedawno opierdalałaś mnie za użycie sformułowania "Pokój między c
                                            > hrześcijany" zamiast poprawnej, sienkiewiczowskiej wersji "Pax, pax między chrz
                                            > eścijany" :)
                                            >
                                            > Pax miedzy chrześcijany? :)

                                            Ponieważ cytować należy dokładnie, jota w jotę...
                                            Przy okazji, zauważyłam na tym forum,co dowodzi inteligencji forumowiczów( ale też małpowania;-) że pewne powiedzenia, cytaty zaczynają żyć swoim życiem, często własne powiedzonka, anegdoty odnajduję nieco "przekręcone"...Jest to dość zabawne w sumie;-)
                                            Może ja też zapożyczam, ale nie zauważam tego...

                                            Ps. nie podlizuj się...
                                            • wont Re: pseudonauka 01.06.14, 10:03
                                              mojemail3 napisała:

                                              >
                                              > Ps. nie podlizuj się...
                                              --------
                                              Ty też z tych antyminetcośtam? Obiecuję, że już nie będę :)))
                                              • mojemail3 Re: pseudonauka 01.06.14, 10:14
                                                wont napisał:

                                                > > Ps. nie podlizuj się...
                                                > --------
                                                > Ty też z tych antyminetcośtam? Obiecuję, że już nie będę :)))

                                                Nie, ja nie z tych, ani nie z Tychów nawet...
                                  • twojabogini Re: pseudonauka 30.05.14, 14:58
                                    > A potem przychodzi sobie taka Bogini, która nawet nie przeczyta tekstu,

                                    Dyskusja była o tym co dr justin vel justyna stworzył. Przeczytałam, oceniłam. Wyciągnęłam wnioski.

                                    > I jeszcze uparcie nie potrafi przyznać się do błędu,

                                    Ależ napisałam ci i piszę ponownie - potraktowałam sprawę lekko, nie oceniłam badań, nie sięgnęłam źródeł. Jak chcesz widzieć w tym błąd - widź. Chcesz żebym się kajała - ależ proszę bardzo: Drogi yoricu, zachowałam się niefrasobliwie od początku nie traktując w dyskusji na forum kwestii badań tak poważnie jak na to zasługuje, dokonując pochopnej oceny, nie weryfikując źródeł i popełniając szereg innych kardynalnych błędów, do tego odnosząc się do relacji z netu, zamiast do poważnych badań, w dodatku będących w zasięgu łącza. Okej? Czy jeszcze włosienica?

                                    Poprawiłam się jednak i sprawdziłam kim jest pani naukowiec na którą autor się powołuje i co też do powiedzenia ma osobiście, a nie w relacji z trzeciej ręki. I na tej podstawie uznałam co uznałam - oceniając nisko naukowość Justina doktora z Harvardu.

                                    >tylko p... dwie strony A4 o jakimś Ziembińskim i fizyce kwantowej!!

                                    Od Ziembińskiego wara. Jakby amerykańce mieli chociaż jednego metodyka tej klasy w naukach społecznych, nie popełnialiby kardynalnych błędów badawczych. Jak pisałam jedynie badania Stanfordzkie pozytywnie się na tym tle wyróżniają, może dlatego, że w programie studiów mają... cóż za niespodzianka metodykę właśnie. Ziembińskiego sławić będę po wsze czasy.
                                    A fizyka nie ma nic do rzeczy - wskazałam tylko zakres swojej niekompetnecji - w naukach ścisłych jestem dyletantką.

                                    Jak koniecznie chcesz we mnie widzieć nieuka, bo śmiem podważać "badania" do których żywisz nabożną czułość, to twoja sprawa. Gdyby nie podważanie badań, doskonalenie metod badawczych i szukanie dziury w całych, kompletnych i pozornie wyjaśniających świat teoriach nadal wierzylibyśmy w płaską ziemię w centrum wszechświata. Ja tam jak widzę głupotę ubraną w płaszczyk nauki jestem zdolna do obserwacji własnej i czasem widzę, że "jednak się kręci".
                                    • yoric Re: pseudonauka 31.05.14, 13:22
                                      TB napisała:
                                      > Ależ napisałam ci i piszę ponownie - potraktowałam sprawę lekko, nie oceniłam badań...

                                      Yoric napisał wcześniej
                                      >> ale przepraszam, czytałaś badanie, które komentujesz?

                                      TB odpowiedziała:
                                      >Tak.

                                      > ...bo śmiem podważać "badania" do których żywisz nabożną czułość, to twoja sprawa. Gdyby nie podważanie badań,

                                      1. nie żywię czułości
                                      2. koło badań nie byłaś nawet blisko. Za pierwszym razem nie dotarłaś nawet do podsumowania, za drugim łaskawie przeczytałaś infografikę. Do badania w ogóle się nie odniosłaś. Używasz tego słowa nie wiedząc co ono znaczy.

                                      > Jak koniecznie chcesz we mnie widzieć nieuka...

                                      jak inaczej nazwać osobę, która nie odróżnia badania od zrobionej przez kogoś innego infografiki?
                                      • twojabogini Re: pseudonauka 02.06.14, 15:12
                                        yoric napisał:

                                        > jak inaczej nazwać osobę, która nie odróżnia badania od zrobionej przez kogoś i
                                        > nnego infografiki?

                                        Coś ty się tej infografiki uczepił? Napisałam ci, że najpierw nie czytałam co osobiście napisał dr Justin, potem zaś przeczytałam. Pokajałam się za niefrasobliwe potraktowanie tematu, worka pokutnego zakładać nie zamierzam.
                                        Odniosłam się jak większość do zalinkowanego materiału i skrytykowałam go. Jak większość uczestników dyskusji. Daj sobie spokój ze swoją krucjatą.
                                        • yoric Re: pseudonauka 03.06.14, 12:44
                                          > Coś ty się tej infografiki uczepił?

                                          Niech jej ktoś wytłumaczy...
                                          • mojemail3 Re: pseudonauka 03.06.14, 16:42
                                            yoric napisał:

                                            > Niech jej ktoś wytłumaczy...

                                            Szukasz tarczy? Uważaj, bo Cię na tarczy wyniosą ;-)
                                  • twojabogini procedury badań 30.05.14, 15:12
                                    yoric napisał:

                                    > Tak się składa, że żeby powstała ta publikacja, ktoś przez długie miesiące prze
                                    > kopywał się przez literaturę tematu. Potem wziął dane z kilkunastu tysięcy anki
                                    > et (fakt, nie idealne źródło danych, ale jedyne dostępne na taką skalę). Obrobi
                                    > ł je statystycznie. Zbudował model, żeby wyjaśnić dane. Przeprowadził kilkadzie
                                    > siąt czasochłonnych wywiadów (nie mówiąc o logistyce i zorganizowaniu chętnych
                                    > do rozmów na takie tematy), żeby zweryfikować ten model. Obrabił te dane. Napis
                                    > ał artykuł. Inni znający się na temacie ludzie drobiazgowo ocenili ten tekst, a
                                    > autorzy musieli wprowadzić odpowiednie poprawki.

                                    Jeśli sądzisz, że jest to gwarancją jakości badań to się mylisz. Stanford jakiś czas temu (mniej niż dekadę) zainicjował akcję krytycznego przeglądu badań na których opiera się wiele tez w naukach społecznych uważanych za prawdziwe. Czytałam jedynie skrót, ale włos się na głowie jeżył :) Podobną akcję podjął brytyjski naukowiec - socjolog (Cambridge)Anthony Giddens, znany z publikacji także w Polsce. W sumie całość jego prac to właśnie weryfikacja wcześniejszych ustaleń, w dużej mierze oparta na analizie błędów metodycznych, przyjmowania zbyt wąskich perspektyw badawczych.
                                    • druginudziarz Re: procedury badań 30.05.14, 17:56
                                      twojabogini napisała:

                                      > Jeśli sądzisz, że jest to gwarancją jakości badań to się mylisz. Stanford jakiś
                                      > czas temu (mniej niż dekadę) zainicjował akcję krytycznego przeglądu badań na
                                      > których opiera się wiele tez w naukach społecznych uważanych za prawdziwe. Czyt
                                      > ałam jedynie skrót, ale włos się na głowie jeżył

                                      A nie chodzi o "badania" w typie posmodernistycznych bzdur?
                                      Takich jak np. w prowokacji Sokala?
                                      pl.wikipedia.org/wiki/Sprawa_Sokala
                                      No to nie ma to nic wspólnego z publikacją z tego tematu.
                                    • yoric Re: procedury badań 31.05.14, 13:17
                                      > Jeśli sądzisz, że jest to gwarancją jakości badań... [itd.]

                                      a co to ma do rzeczy?
          • kag73 Re: pseudonauka 27.05.14, 13:45
            Ja tam zadnym badaczem nie jestesm, ale odpowiem krotko na ponizsze pytanie:
            Co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania kobit?

            Odpowiedz: odpowiednia ich stymulacja, moze byc specyficzna dla kazdej kobiety, jednak wiekszosc sie tak od siebie nie rozni, by nie moc zacytowac juz znanych wynikow badan:
            70-80% kobiet osiaga orgazm wylacznie dzieki bezposredniej stymulacji lechtaczki. Chociaz posrednia stymulacja rowniez moze wystarczyc, doswiadczenie pokazuje ze wiekszosc kobiet nie moze osiagnac orgazmu w wyniku samej penetracji pochwy przez penis.
            • twojabogini łechtaczka :) 27.05.14, 18:07
              kag73 napisała:

              > Odpowiedz: odpowiednia ich stymulacja, moze byc specyficzna dla kazdej kobiety,
              > jednak wiekszosc sie tak od siebie nie rozni, by nie moc zacytowac juz znanych
              > wynikow badan:
              > 70-80% kobiet osiaga orgazm wylacznie dzieki bezposredniej stymulacji lechtaczk
              > i. Chociaz posrednia stymulacja rowniez moze wystarczyc, doswiadczenie pokazuje
              > ze wiekszosc kobiet nie moze osiagnac orgazmu w wyniku samej penetracji pochwy
              > przez penis.

              Ano prawda :)
              • loppe Re: łechtaczka :) 28.05.14, 09:46
                Ileż to razy była dla mnie pociechą, bo ze swoim wczesnym nie łudziłem się...
                • loppe Re: łechtaczka :) 28.05.14, 09:55
                  Przy okazji mam pytanie - czy panie osiągające orgazm wyłącznie via łechtaczka cenią sobie długie kilkunastominutowe stymulacje pochwy prąciem, czy dla Was to jest bez specjalnej różnicy kilkanaście czy kilka minut, albo nawet wolicie te krótsze kilkuminutowe stosunki?:)
                  • urquhart Re: łechtaczka :) 28.05.14, 10:20
                    I czy wstrzyknęłybyscie sobie ten kwas halio-costam na powiekszenie punktu G żeby latwo i regularnie przezywac orgazm pochwowy jak piszą te co to zrobiły?
                    • loppe Re: łechtaczka :) 28.05.14, 10:44
                      urquhart napisał:

                      > I czy wstrzyknęłybyscie sobie ten kwas halio-costam na powiekszenie punktu G że
                      > by latwo i regularnie przezywac orgazm pochwowy jak piszą te co to zrobiły?

                      Moje pytanie jest jednym z najważniejszych w historii forum:)
                    • loppe Re: łechtaczka :) 28.05.14, 11:20
                      Już trzeci dzień mnie kręci ta Twoja fraza "szczytowanie kobit"...
                      Jest w niej coś prymalnego, dzikiego...
                      • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: łechtaczka :) 30.05.14, 15:41
                        a gdzie piosenka Dylana ?
                        nie ma ? zgłaszam reklamację ;-)
      • loppe Re: pseudonauka 27.05.14, 13:19
        Ad. - w próbie kobiet deklarujących seks analny jest wyższa liczba kobiet osiągających orgazm na drodze stosunku (przyczyną nie jest sam seks analny, może podejście, otwartość, doświadczenie, akceptacja własnego ciała, niesprawowanie kontroli nad sobą podczas seksu...)

        Masz rację! Wiele kobiet w ogóle nie zaznało doświadczenia seksu analnego, a gdyby zaznały mogłoby się okazać że wcale nie miały orgazmu (podobnie jak nie miewały orgazmu w stosunku typowym). Anala kosztują raczej osoby dążące do spotęgowania już istniejących zadowalających wrażeń seksualnych, a nie osoby wychłodzone. Pozdrawiam!
    • yoric Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 30.05.14, 12:44
      Jeszcze raz dla podsumowania, gdyby znalazł się kolejny as podobny do TB, który bierze się za krytykowanie badań naukowych na podstawie bloga albo infografiki. Tu jest oryginalna publikacja.

      www-personal.umich.edu/~elarmstr/publications/Armstrong%20England%20Fogarty%20ASR.pdf

      I konkretnie co do przyczynowości:
      "The following behaviors were associated with higher odds of orgasm in at least one of the four subsamples: using her hands to stimulate her partner’s genitals, performing oral sex, and having anal sex. We suspect that willingness to engage in a variety of sexual practices indicates the partners were erotically in sync, and this generated both a diversity of practices and orgasm. The practices themselves may not have causal effects."
      • twojabogini Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 02.06.14, 15:47
        Weź się yoric odwal ode mnie, dobrze? Pisałam ci już, że odniosłam się do zalinkowanego materiału. Podobnie jak wszyscy, którzy brali udział w ciekawej skądinąd dyskusji. Potem poczytałam ciekawości publikacje dr justynki, chcąc wiedzieć kto zacz (a która okazała się facetem) i skrytykowałam je. Moje prawo.

        Dla twojej satysfakcji pokajałam się, przyznałam ci rację, że naukowość ma znaczenie i najlepiej sięgać do źródeł. Co nie wyklucza możliwości przeczytania prac dr Justina i skrytykowania ich. Albo nawet skrytykowania artykułu który omawia dr Justynę. Swoją drogą nie bądź taki chojrak, zanim sobie znalazłeś badania, tak samo jak wszyscy inni odniosłeś się do danych z infografiki i nawet wyciągnąłeś w oparciu o nie genialny wniosek.

        Nie zrobiłam więc nic innego, niż ty i reszta dyskutantów. Ja rozumiem że masz do mnie jakieś tam zadawnione żale, ale jak chcesz mi pojechać to znajdź jakiś konkret, a nie zarzut, że dyskutuję podobnie jak ty zresztą o linkowanym materiale.

        Jak już przyznałam, przyjmij dla własnej satysfakcji: jestem totalną dyletantką, w swoich pracach naukowych staczam się w dół, magisterkę pisałam w oparciu o wikipedię, przy doktoracie korzystałam wyłącznie z komercyjnych postów na fejsie, a teraz przy następnych publikacjach przerzucam się na diagnozy społeczne formułowane przez polskich raperów. Są bardziej jednoznaczne i nie muszę czytać badań, żeby dowiedzieć się, co się dzieje. Jestem beznadziejnym naukowcem i nie wiem co to badania, podobnie jak większość nieoświeconych forumowiczów.

        Ty jeden masz tu lotny umysł, zdolny formułować genialne tezy o zakłamaniu kobiet w oparciu o dane ankietowe :))))
        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,151139648,151152646,Re_co_przybliza_prawdopodobienstwo_szczytowania.html
        • yoric Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 03.06.14, 12:54
          twojabogini napisała:
          > Pisałam ci już, że odniosłam się do zalinkowanego materiału.

          wcześniej yoric napisał:
          >>> ale przepraszam, czytałaś badanie, które komentujesz?

          na co TB odpisała:
          >> Tak. (...) Rozróżniam to co ogłaszają i wnioskują naukowcy od tego co na temat ich pracy piszą dziennikarze. (...) Właśnie na tej podstawie - czytania badań, a nie relacji z badań twierdzę, że amerykanie mają problem z metodyką prac badawczych.


          > Weź się yoric odwal ode mnie, dobrze?

          po prostu nie znasz się, to nie krytykuj, to nie będziesz się potem wstydzić za niekompetencję.
          • twojabogini Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 03.06.14, 14:33
            yoric napisał:

            > po prostu nie znasz się,

            Yoric, krytykujesz mnie za to co sam zrobiłeś (podając link do twojej wypowiedzi)- odniosłam się do zalinkowanego materiału, a nie badań. Zrobiłeś tak nie tylko ty i ja, ale także reszta użytkowników - bo taki był temat wątku. Oczywiście do tego argumentu nie jesteś się w stanie odnieść, bo mimo paranaukowego zacięcia, zdajesz się nie wiedzieć, że dyskusja to szukanie kontargumentów, a nie powtarzanie jak mantry "nie znasz się, nie znasz się". No to ci napiszę tak: nie masz widać pojęcia o prowadzeniu dyskusji.

            Wiem, ze miałeś parę razy problem żeby poradzić sobie w dyskusji ze mną na racjonalne argumenty i próbowałeś ad personam. Teraz na siłę szukasz "błędu" i próbujesz mi udowodnić, że nie wiem co to badanie naukowe. Jeśli ci to poprawi humor: tak nie wiem co to badanie naukowe i nie poznałam bym go nawet wtedy gdyby mnie zaszło od tyłu i kopnęło w żyć, o ile niejakie badania naukowe tak mają w zwyczaju, bo może to ryby żerujące w wielkich jeziorach Afryki. Nie wiem także co to Afryka, czy w Afryce są jeziora, ani czy w tych jeziorach są ryby..

            Możesz - po raz kolejny pytam - wyjaśnić dlaczego ty możesz odnieść się do zalinkowanego tekstu, potraktować infografikę jako źródło badania, nawet wyciągnąć sobie dość zaskakujące wnioski o zakłamaniu kobiet, a zaraz potem przypieprzyć się do mnie, że się nie znam, bo raczyłam omówić zalinkowany materiał i publikacje konkretnego naukowca?

            >to nie krytykuj, to nie będziesz się potem wstydzić za
            > niekompetencję.

            Nie muszę się wstydzić, już ci przyznałam jestem niekompetentna. To tobie jest wstyd, że się zapętliłeś i brniesz, nie przypisuj mi swoich emocji z którymi sobie nie radzisz. Wybacz, ale z ciebie żaden autorytet dla mnie, żeby mi krytyki zabraniał. Jak już pisałam cała nauka opiera się na myśli krytycznej, a nie świętej wierze w badania. I tego nadal będę się trzymać szukając dziur w całym i krytykując ile wlezie. Bo świat nie jest taki prosty jak to wynika z ankiet amerykańskich naukowców.
            • yoric Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 03.06.14, 15:26
              > Yoric, krytykujesz mnie za to co sam zrobiłeś...
              > Możesz - po raz kolejny pytam - wyjaśnić dlaczego ty możesz odnieść się do zali
              > nkowanego tekstu, potraktować infografikę jako źródło badania

              drobna różnica - ja oceniałem (krytycznie) polską relację odnosząc się do relacji. Powoływałem się na dane z infografiki odnosząc się do infografiki. W szczególności nie traktuję infografiki jako badania (chciałoby się rzec: ponieważ jak każdy człowiek o IQ>50 dostrzegam tę fundamentalną różnicę :)) i piszę o niej "infografika" a nie "badanie").

              Ty natomiast krytykowałaś dane, wnioski i metodologię *autorów badania*, powołując się najpierw na relację, potem na infografikę. I jeszcze jak pytałem, czy na pewno, piszesz, tak na pewno, chodzi mi o badanie.

              To nie są argumenty ad personam. To jest podstawowa kwestia merytoryczna, o której piszę już siódmy raz i więcej nie zamierzam.
              • twojabogini Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 03.06.14, 15:38
                yoric napisał:

                > drobna różnica - ja oceniałem (krytycznie) polską relację odnosząc się do relac
                > ji. Powoływałem się na dane z infografiki odnosząc się do infografiki. W szczeg
                > ólności nie traktuję infografiki jako badania (chciałoby się rzec: ponieważ jak
                > każdy człowiek o IQ>50 dostrzegam tę fundamentalną różnicę :))

                To widać doznałeś chwilowego zaćmienia, spadku czy tam miałeś niekorzystny biogram:
                ""I ostatnia ciekawa rzecz, badanie pokazuje wewnętrzne zakłmanie kobiet :P""

                >i piszę o n
                > iej "infografika" a nie "badanie").

                Jak widać na cytacie powyżej wyjętego w wypowiedzi o infografice właśnie. Daj sobie spokój, tak samo jak ja odniosłeś się do polskiej relacji - używając skrótowo słów - infografika, badanie.

                > Ty natomiast krytykowałaś dane, wnioski i metodologię *autorów badania*, powołu
                > jąc się najpierw na relację, potem na infografikę. I jeszcze jak pytałem, czy n
                > a pewno, piszesz, tak na pewno, chodzi mi o badanie.

                Yoric, teraz to już bajki piszesz i nowe fabuły układasz. Skrytykowałam na wstępie amerykańskich naukowców, a nie autorów badania. O autorce badania napisałam, że nie mam pojęcia jakie popełniła błędy (w domyśle - bo nie czytałam samego badania), ale wychodzi mi problem korelacji. Dokładnie tak jak wyszedł tobie. Potem odnosiłam się do prac doktor Justynki i napisałam, że są obarczone dokładnie tymi samymi błędami o których napisałam - i tak nadal uważam. Ja o dupie, ty o kupie.

                Co i jak dokładnie było napisałam ci w wątku obok założonym specjalnie przez ciebie. Z dokładnym omówieniem co dokładnie piszę i omawiam, w którym konkretnie fragmencie tekstu. A jak mnie pytałeś o badanie jakiś czas potem - to tak wtedy już zapoznałam się z badaniami dr Justina i publikowanymi przez niego pracami - i odniosłam się do nich, co także zaznaczyłam. Oczywiście stwierdziłeś, że badanie i wnioskowanie w oparciu o dane pozyskane z innych badań to nie jest badanie. Znasz się widać jak kura na pieprzu.

    • szopen_cn Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 03.06.14, 05:56
      Witam po wakacjach.

      I tak w temacie pseudonauki i dyskusji w tytulowym temacie to ja chcialbym tylko zauwazyc, ze dyskusja na temat "co przybliza prawdopodobienstwo szczytowania kobit" nie ma najmniejszego sensu.

      Gdyby rozmowa toczyla sie na temat "co zwieksza lub zmniejsza prawdopodobienstwo szczytowania kobit" mialoby to jakis tam sens.

      Bo przyblizyc prawdopodobienstwo to mozna do zera, do pewnosci lub do 11.87% jak komu pasuje.
      • twojabogini Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 03.06.14, 15:06
        szopen_cn napisał:


        > Witam po wakacjach.
        Wypoczęty?

        > Bo przyblizyc prawdopodobienstwo to mozna do zera, do pewnosci lub do 11.87% ja
        > k komu pasuje.

        Co tu kryć - słuszna uwaga :)
    • proto Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 03.06.14, 08:40
      Czyli jak wiadomo kasa, kasa i jeszcze raz kasa.
      Jak facet tryska kasą to każda laska chciałaby takiego na dłużej.
      W sumie się nie dziwię.
      • kag73 Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 03.06.14, 09:42
        proto napisał:
        > Czyli jak wiadomo kasa, kasa i jeszcze raz kasa.
        > Jak facet tryska kasą to każda laska chciałaby takiego na dłużej.
        > W sumie się nie dziwię.

        A jak to sie ma do szczytowania? Kobiet oczywiscie, nie mezczyzn?
        • tadeo.1 Re: co przybliża prawdopodobieństwo szczytowania 05.06.14, 23:15
          kag73 napisała:

          > proto napisał:
          > > Czyli jak wiadomo kasa, kasa i jeszcze raz kasa.
          > > Jak facet tryska kasą to każda laska chciałaby takiego na dłużej.
          > > W sumie się nie dziwię.
          >
          > A jak to się ma do szczytowania? Kobiet oczywiście, ....
          Prawdopodobieństwo szczytowania kobiet zwiększa zdecydowanie facet u boku ,którego kobieta ma szczytować ,to jego wiedza ,delikatność i osobowość są odpowiedzialne za utratę oddechu u kobiety,czytając wpisy potencjalnych kochanków ............współczuję kobietom:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka