jesod 02.06.14, 23:32 ... wielbicielach porno? ;))))) facet.wp.pl/kat,1034221,wid,16648232,wiadomosc.html I co Nasz Pan Mareczek na to...? :) Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
gyubal_wahazar Re: Czyżby nareszcie ujawniono część prawdy o... 03.06.14, 00:16 Krzepiące jednakże jest, że suma objętości głów pozostaje stała Odpowiedz Link
jesod Re: Czyżby nareszcie ujawniono część prawdy o... 03.06.14, 00:42 gyubal_wahazar napisał: > Krzepiące jednakże jest, że suma objętości głów pozostaje stała Dzięki temu jest jeszcze więcej miejsca na myśli... kosmate lub... pustkę spełniającą rolę amortyzatora. Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Czyżby nareszcie ujawniono część prawdy o... 03.06.14, 05:28 Teza odwrotna, tj. że osoby o mniej rozwiniętych mózgach stają się (z musu) wielbicielami pornografii jest według mnie bardziej przekonująca. Im sprawniejszy mózg, tym większe zarobki, a co za tym idzie - większa atrakcyjność dla kobiet. Mężczyźni o sprawniejszych umysłach - a co za tym idzie - lepiej zarabiający, będą w tym kontekście mieli łatwiejszy dostęp do innych form seksualnego zaspokojenia niż porno. Odpowiedz Link
marek.zak1 Dr Sabat 03.06.14, 08:18 sabat.77 napisał: > Teza odwrotna, tj. że osoby o mniej rozwiniętych mózgach stają się (z musu) wie lbicielami pornografii jest według mnie bardziej przekonująca. Im sprawniejszy mózg, tym większe zarobki, a co za tym idzie - większa atrakcyjność dla kobiet. Mężczyźni o sprawniejszych umysłach - a co za tym idzie - lepiej zarabiający, będą w tym kontekście mieli łatwiejszy dostęp do innych form seksualnego zaspokojenia niż porno. Brawo Sabat. Naukowcy ropili pod okresloną tezę i popierdoliły się przyczyny i skutki ,a jest tak, jak napisaleś. Dla mnie jesteś od teraz Dr. Sabat. Odpowiedz Link
jesod Re: Dr Sabat 03.06.14, 11:22 marek.zak1 napisał: > Brawo Sabat. Naukowcy ropili pod okresloną tezę i popierdoliły się przyczyny i > skutki ,a jest tak, jak napisaleś. Dla mnie jesteś od teraz Dr. Sabat. Brawo. Pan Mareczek zawsze wybiera interpretację, która najbardziej mu odpowiada... Nawet potrafił już stwierdzić, sprawność umysłu naukowców, którzy zajmowali się opisanymi badaniami. To mnie zastanawia... Bo to, że w wielu różnych sytuacjach zawsze aktywnie i troskliwie bierze stronę mężczyzn - już nie jest dla mnie nowiną. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Dr Sabat 03.06.14, 11:40 jesod napisała: > marek.zak1 napisał: > > Brawo Sabat. Naukowcy ropili pod okresloną tezę i popierdoliły się przyczyny i > > skutki ,a jest tak, jak napisaleś. Dla mnie jesteś od teraz Dr. Sabat. > > Brawo. Pan Mareczek zawsze wybiera interpretację, która najbardziej mu odpowia. Teza jest jasna. Ten, kto sie masturbuje ma mniej sprawny umysł. Wniosek - masturbacja wpływa negatywnie na sprawnośc umysłu. Tymczasem Sabat zauważył, że równie dobrze moze być odwrotnie, czyli ci z mnej sprawnymi umysłami mają mniejszą sukcesy w życiu, mniejsze szanse u kobiet w realu i dlatego się masturbują. Tak czy inaczej jest to miód dla kobiet, które przekonują, że jesli facet sie nimi nie interesuje, tylko filmami porno, to znaczy jest głupi. W tym sporze jest mi dokładnie wszystko jedno, jak jest, bo mnie nie dotyczy. Odpowiedz Link
orzech69 Re: Dr Sabat 03.06.14, 11:57 marek.zak1 napisał: > Teza jest jasna. Ten, kto sie masturbuje ma mniej sprawny umysł. Wniosek - mast > urbacja wpływa negatywnie na sprawnośc umysłu. Tylko jak się wczytać dokładnie w tekst naukowcy stwierdzili że mniejszy jest ośrodek odpowiedzialny za motywację. Jego mniejszy rozmiar oznacza większy poziom lenistwa. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Dr Sabat 03.06.14, 12:06 orzech69 napisał: > marek.zak1 napisał: > > > Teza jest jasna. Ten, kto sie masturbuje ma mniej sprawny umysł. Wniosek > - masturbacja wpływa negatywnie na sprawnośc umysłu. > > Tylko jak się wczytać dokładnie w tekst naukowcy stwierdzili że mniejszy jest ośrodek odpowiedzialny za motywację. Jego mniejszy rozmiar oznacza większy poziom lenistwa. CZyli ci, co się masturbuja są nie tylko głupsi, ale w dodatku niezmotywowani i leniwi. W innym miejscu TB dowodziła, ze są też całkowicie uzależnieni. To po prostu źli ludzie :) Odpowiedz Link
orzech69 Re: Dr Sabat 03.06.14, 12:14 o głupocie nie ma w badaniach ani słowa. Do tego rozmiar mózgu nie koreluje z inteligencją. Bardziej od rozmiaru liczy się pole powierzchni (stopień pofałdowania) Większe nie zawsze oznacza lepszy. A co do masturbatorów to skoro nie czuć różnicy to po co się męczyć ? Ps podobno to lenistwo jest motorem postępu ludzkości ;) Odpowiedz Link
druginudziarz Re: Dr Sabat 03.06.14, 22:36 orzech69 napisał: > marek.zak1 napisał: > > > Teza jest jasna. Ten, kto sie masturbuje ma mniej sprawny umysł. Wniosek > - mast > > urbacja wpływa negatywnie na sprawnośc umysłu. > > Tylko jak się wczytać dokładnie w tekst naukowcy stwierdzili że mniejszy jest o > środek odpowiedzialny za motywację. Jego mniejszy rozmiar oznacza większy pozio > m lenistwa. No to przecież jest logiczne. Skoro już masz to nie musisz kombinować jak by tu mieć. Motywacja przestaje być potrzebna. Odpowiedz Link
marek.zak1 Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 03.06.14, 23:00 Wczoraj obejrzałem na DVD film Don Jon m. in. ze Scarlett Johansson, Julianne Moore.. O tym, jak facet, oglądający porno nie może zbudować relacji z kobietą w realu. Dlaczego porno? – pyta Scarlett. Bo ,,zatracam się w tym” – odpowiada on. Inny tekst: ,,te wirtualne kobiety niczego od ciebie nie wymagają” – zarzuca mu inna kobieta. Miałem nadzieje, ze autorzy filmu przekonają mnie, ze w końcowym rachunku masturbacja jest złem, a prawdziwa kobieta, w postaci super sexy Scarlett Johansson, dowiedzie swojej wyższości. Niestety, tak sie nie stało - scenarzysci poszli w ekstremum, każąc bohaterowi masturbować się do 10 razy dziennie i 30 razy w tygodniu (!). W takich skrajnych warunkach wszystko, co się robi, staje się szkodliwe (Paracalsus0 , a prawdziwa kobieta przestaje być interesująca. Gdybym to ja pisał scenariusz, kazalbym bohaterowi masturbowacćsię, jak trzeba, czyli raz dziennie, a wtedy urocza Scarlett wygrałaby z pikselami śpiewająco. Niestety, znowu postawiono tezę, że jak porno - to juz uzależnienie i ekstremum prowadzące do zguby. Bohater za bystry nie jest, co potwierdza tezę, że pornomasturbatorzy maja jednak mniejszy mózg. Poprawnośc polityczna w amerykańskim wydaniu jak zawsze gorą. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 07:53 marek.zak1 napisał: (...)"Gdybym to ja pisał scenariusz, kazalbym bohaterowi masturbowacćsię, jak trzeba, czyli raz dziennie, a wtedy urocza Scarlett wygrałaby z pikselami śpiewająco. Niestety, znowu postawiono tezę, że jak porno - to juz uzależnienie i ekstremum prowadzące do zguby (...)" Drogi Marku, to jest FILM, nawet nie biograficzny, nie reportaż, nie oczekuj,że przedstawi świat według Twoich wyobrażeń.Natomiast jak dobrze wczytasz się w forum, to zauważ, ile w ostatnim czasie kobiet założyło wątki, w których przegrywają z seksoholizmem czy upodobaniem swych partnerów do internetowej pornografii.Zjawisko jest, przybiera na sile, niewielu jest ludzi świadomych, zdolnych kontrolować tą formę swoistej rozrywki w swoim życiu, większość przyjmuje to jako dobrodziejstwo współczesnego świata ( plaster na ranę, która w rzeczywistości jest solą na ranę...) Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 08:16 mojemail3 napisała: > marek.zak1 napisał: > > > Drogi Marku, to jest FILM, nawet nie biograficzny, nie reportaż, nie oczekuj,że > przedstawi świat według Twoich wyobrażeń. Oczywiscie, ale jesli powstanie film o szkodliwosci picia piwa i bohater bedzie pił 15 piw dziennie, to widzowie przynajmniej niektórzy nabiora przekonania, ze picie piwa jest złem, jako takim, -prowadząc do uzaleznienia. Kilkaset lat temu Parazelsus wykazał, ze nie ma trucizny ani lekarstwa, jest tylko dawka. Tak więc idac w ekstremum, mozna wykazać, że wszystko może być szkodliwe. Dotyczy to także pornografii. Natomiast jak dobrze wczytasz się w forum, to zauważ, ile w ostatnim czasie kobiet założyło wątki, w których przegrywają z seksoholizmem czy upodobaniem swych partnerów do internetowej pornografi. Zjawisko jest, przybiera na sile, niewielu jest ludzi świadomych, zdolnych kontrolować tą formę swoistej rozrywki w swoim życiu, Gdy dokładnie to samo napisalem kilka dni temu, używając słowa ,,epidemia" zostałem wysmiany przez jedna z userek. To, co drazni Twoje koleżanki, to fakt, że ja widzę te zjawisko nie samo w sobie, ale jako następstwo i efekt odrzucenia (ML, Sabat) lub rosnących wymagań kobiet w stosunku do słabnących facetów. To zreszta w filmie jest też powiedziane. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 09:49 marek.zak1 napisał: > Gdy dokładnie to samo napisalem kilka dni temu, używając słowa ,,epidemia" zost > ałem wysmiany przez jedna z userek. To, co drazni Twoje koleżanki, to fakt, że > ja widzę te zjawisko nie samo w sobie, ale jako następstwo i efekt odrzucenia ( > ML, Sabat) lub rosnących wymagań kobiet w stosunku do słabnących facetów. To zr > eszta w filmie jest też powiedziane. A ten swoje, bo: "w filmie zostało powiedziane..." Marek a pomyśl o drugiej stronie medalu, o tym,że dziewczyny piszące w wątkach o swoich MAŁŻEŃSTWACH z facetami, co wsiąkli w porno-światek, są ODRZUCANE seksualnie przez partnerów ( co sobie z mózgu "wodę" dali zrobić).Na pewno są to mężczyzni, którzy sa w pewnym sensie słabi, przechodza jakiś kryzys,żródło ich problemów tkwi w dzieciństwie czy wczesnej młodości, ale oni nie mają świadomości,że problem trzeba rozwiązać, a pocieszenie znajdują w swoistym narkotyku dla mózgu. Odpowiedz Link
kutuzow Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 10:09 marek.zak1 napisał: > Wczoraj obejrzałem na DVD film Don Jon m. in. ze Scarlett Johansson, Julianne M > oore.. O tym, jak facet, oglądający porno nie może zbudować relacji z kobietą w > realu. Dlaczego porno? – pyta Scarlett. Bo ,,zatracam się w tym” & > #8211; odpowiada on. Inny tekst: ,,te wirtualne kobiety niczego od ciebie nie w > ymagają” – zarzuca mu inna kobieta. Mnie osobiście film nie powalił, ale chciałem zwrócić uwagę, że Marek i MojeMail pomineli całkowicie drugą połowę tego co film stara się przekazać. W filmie mamy pokazany współczesny świat z lekkim przerysowaniem. Mamy z jednej strony młodego gościa o atrakcyjnej budowie, który zamiast kobiet woli porno i masturbację. Z drugiej strony mamy jego odpowiednik. Ponętną kobietę (Johansson), która obrazuje roszczeniowość współczesnych kobiet. Wszystko ma być pod jej dyktando, to ona ustala co mają robić, co więcej ona "steruje" swoim facetem, trochę na zasadzie "mój facet świadczy o mnie".... więc go ulepszę. Wyznacza mu zadania i ma się starać (edukacja). Mamy więc PARĘ egoistów, a nie tylko faceta egoistę. Zobaczcie, że mimo że oglądaliście oboje ten film nie zwróciliście uwagi na tą symetrię która jest tutaj podstawą. Warto zwrócić uwagę także na zakończenie. Gość odkrywa, że kościół w który wierzył to bajka (ta sama "taśmowa" pokuta niezależnie od wyznanych grzechów. Porzuca także siłownie gdzie ćwiczył sam (nawiązanie do masturbacji?), na rzecz sportu zespołowego (koszykówka). O tym że bohaterka grająca przez Johansson się zmienia nic nie wiemy (przynajmniej nie pamietam). To także kamyk do ogródka tych wszystkich Pan które tu ciągle w temacie masturbacji piszą o UZALEŻNIENIU. Drogie Panie zerknijcie proszę na to jakie są objawy uzależnienia!. Gość który przerywa masturbację i nie ma efektów odstawienia nie jest uzależniony. Po prostu wybiera to co mu lepiej odpowiada. Nie chodzi nawet o to że partnerka jest nieatrakcyjna, ale o to że seks może być zupełnie nie taki jak dana osoba by chciała. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 10:34 kutuzow napisał: > Mamy więc PARĘ egoistów, a nie tylko faceta egoistę. Zobaczcie, że mimo że oglą > daliście oboje ten film nie zwróciliście uwagi na tą symetrię która jest tutaj > podstawą. No tak, ale czy ja wieszałam psy na Donie? taka sama marionetka konsumpcji jak postać grana przez Scarlett, wielbicielka durnych seriali i komedii romantycznych... > Nie chodzi nawet o to że partnerka jest nieatrakcyjna, ale o to że seks może by > ć zupełnie nie taki jak dana osoba by chciała. Albo, jakby sobie taka osoba wyobrażała...( na podstawie zafundowanych chorych wzorców) Tylko zastanówmy się , co mają nasze wyobrażenia z rzeczywistością? Czy seks jest po to,żeby zaspokajać urojenia, czy dawac radość w RELACJI z drugim człowiekiem? ( człowiekiem powtarzam...) Odpowiedz Link
kutuzow Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 11:05 mojemail3 napisała: > Albo, jakby sobie taka osoba wyobrażała...( na podstawie zafundowanych chorych > wzorców) ale dlaczego zaraz na podstawie "chorych wzorców". jednym z najczęściej wymienianych jest motyw kobiety CHĘTNEJ. Czy uważasz że męska fantazja o tym że ich kobieta ma ochotę na seks i nie trzeba jej do tego namawiać/zabiegać przez cały dzień to "chory wzorzec"? > Czy seks jest po to,żeby zaspokajać urojenia, czy dawac radość w RELACJI z drug > im człowiekiem? ( człowiekiem powtarzam...) Przyznam Ci rację jeśli mówimy o idealnej sytuacji. Oboje mają ochote na ten seks. Gdy jednak zaczyna wyłazić różnica między oczekiwaniami/temperamentem, to piękne wzniosłe słowa sobie, a realia sobie. Pamiętasz scene z "American Beauty" z masturbacją i seksem na nowej kanapie? Wyjaśnij facetowi który ma życie niczym bohater American Beauty (bo żona zatraciła się w karierze/dzieciach), że ma się cieszyć relacją z drugim człowiekiem. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 11:11 kutuzow napisał: (...)"ale dlaczego zaraz na podstawie "chorych wzorców". jednym z najczęściej wymienianych jest motyw kobiety CHĘTNEJ. Czy uważasz że męska fantazja o tym że ich kobieta ma ochotę na seks i nie trzeba jej do tego namawiać/zabiegać przez cały dzień to "chory wzorzec"?(...)" A ja nie o tym, chore wzorce ta fikcja brana z porno jako inspiracja. Poza tym, nie dla każdego faceta " chętna" to dobrze, są tacy co lubią niedostępne itp. Szkoda gadać, ciężko wszystkim dogodzić ;-) > Przyznam Ci rację jeśli mówimy o idealnej sytuacji. Oboje mają ochote na ten se > ks. Gdy jednak zaczyna wyłazić różnica między oczekiwaniami/temperamentem, to p > iękne wzniosłe słowa sobie, a realia sobie. Wiesz co, ja coraz bardzie powątpiewam to to "niedopasowanie seksualne" skoro np. na początku było super. Uważam,że to komunikacja bierze w łeb ( tu wiem po swoim związku) Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 11:15 mojemail3 napisała: > Wiesz co, ja coraz bardzie powątpiewam to to "niedopasowanie seksualne" skoro np. na początku było super. Uważam,że to komunikacja bierze w łeb ( tu wiem po swoim związku) I tu sie zgadzam. Komunikacja jest bolączka zarówno w wielkich firmach, jak w związkach. Czy np. Ty (i ni etylko Ty)zapytałas kiedys partnera wprost, czego on oczekuje od seksu z Tobą? A pionformowalas go, czegoy Ty oczekujesz? Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 11:19 marek.zak1 napisał: > I tu sie zgadzam. Komunikacja jest bolączka zarówno w wielkich firmach, jak w z > wiązkach. Czy np. Ty (i ni etylko Ty)zapytałas kiedys partnera wprost, czego on > oczekuje od seksu z Tobą? A pionformowalas go, czegoy Ty oczekujesz? No jasne, ale nie wystarczy,żeby tylko jedna osoba w związku nie miała problemów z komunikacją i wyrażaniem swoich potrzeb... Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 11:24 mojemail3 napisała: > marek.zak1 napisał: > > No jasne, ale nie wystarczy,żeby tylko jedna osoba w związku nie miała problemó w z komunikacją i wyrażaniem swoich potrzeb... Komunikacja, tu informacja o swoich potrzebach, musi iśc w założeniu w dwie strony. Odpowiedz Link
kutuzow Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 11:30 mojemail3 napisała: > A ja nie o tym, chore wzorce ta fikcja brana z porno jako inspiracja. Mojemail zrozum że porno to nie tylko fikcja. Obecnie branża porno ma coraz większe problemy własnie przez to że jest zalew produkcji amatorskich. Sąsiad z sąsiadką wrzucają własny filmik do sieci i inni to oglądają. Tam nie ma fikcji, silikonów itp. > Poza tym, nie dla każdego faceta " chętna" to dobrze, są tacy co lubią niedost > ępne itp. Są tez tacy co lubią stopy, bardzo pulchne itp. Co nie wyklucza tego że większość marzy o spotkaniu chętnej kobiety, takiej co ma ochotę na seks bez zbytniego zabiegania/namawiania. > Wiesz co, ja coraz bardzie powątpiewam to to "niedopasowanie seksualne" skoro n > p. na początku było super. Uważam,że to komunikacja bierze w łeb ( tu wiem po s > woim związku) Pisałem już nie raz że na początku matka natura robi nas w konia. W pierwszy okresie związku kobiecie ROŚNIE libido (już nie pamiętam który z neuroprzekaźników), facetowi MALEJE libido. Dzięki temu spotykają się niejako w połowie drogi. Potem zaś to wraca do poziomu wyjściowego i zaczyna się problem z deficytem. To tylko na poziomie samych neuroprzekaźników, jak weźmiesz pod uwage ciążę i okres połogu to także widać ostre zmiany które są powszechne. Także nie ma co zwalać tylko na komunikację. Odpowiedz Link
kag73 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 11:53 Kazdy z Was ma i nie ma racji. Komunikacja? Tak. Chetna babka tak? Tak. Ale czasem to za malo. Przyklad: 20 lat jeszcze internetu nie bylo. Facet chcial anala, kobieta nie chciala(co im po komunikacji?). I teraz jeden pomysli "szkoda, kurka, ale zdzierze, babka chetna, mamy to, to i tamto, co tam, wszystkiego miec nie mozna" i spoko. A tu jej maz wymiksowal sie z seksu, zczal ogladac filmy porno z analem i konia walic, seksu z zona niet. Rozwiodla sie. Albo: facet pwie: wez ty mnie zwiaz i zlej mi tylek, chce byc Twoim niewolnikiem". A kobita: hmm, no wiesz, tak to nie dla mnie". I co? I nic. Albo ktos sie sfiksuje na trojkacie a inna osoba nie zechce. Co nam pomogla komunikacja? Podobnie kolega z masezem erotyczny, bo on chcial dwie godziny a zona dala TYLKO 30 minut to na msaz musial isc i zaplacic, zamiast sie cieszyc z kompromisu. Psiocza faceci, ze baby maja w seksie wymagania i faceci sie wycofuja a z drugiej strony mowia, ze chca chetnej. A chetna z mojego doswiadczenia to taka, co z seksu cos ma! Cos wiecej niz TYLKO zadowolic miszcza! Poza tym. Kutuzow, jezeli czestotliwosc sie nie zgadza, to spoko, zrob sobie dobrze sama/sam a reszte z partnerem. A my tu omawiamy przypadeki, ze facet ma chetna a nie chce, albo, ze facet w ogole sie do seksu nie garni, bo oglada porno, jak w watku jakims niedawno. Odpowiedz Link
kutuzow Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 12:04 kag73 napisała: > Kazdy z Was ma i nie ma racji. Komunikacja? Tak. Chetna babka tak? Tak. Ale cza > sem to za malo. > Przyklad: 20 lat jeszcze internetu nie bylo. Facet chcial anala, kobieta nie ch > ciala(co im po komunikacji?). I teraz jeden pomysli "szkoda, kurka, ale zdzierz > e, babka chetna, mamy to, to i tamto, co tam, wszystkiego miec nie mozna" i sp > oko. A tu jej maz wymiksowal sie z seksu, zczal ogladac filmy porno z analem i > konia walic, seksu z zona niet. Rozwiodla sie. Z tą częścią się w pełni zgadzam. > Psiocza faceci, ze baby maja w seksie wymagania i faceci sie wycofuja a z drugi > ej strony mowia, ze chca chetnej. A chetna z mojego doswiadczenia to taka, co z > seksu cos ma! Cos wiecej niz TYLKO zadowolic miszcza! Wiesz problem jest taki, że nawet jak kobieta "coś ma" z seksu to i tak często ma dużo mniejsze potrzeby. Zobacz te wszystkie rady na forum pt "staraj się bardziej" umyj naczynia, posprzątaj za nią itp. Jeśli gośc chciałby 1 dziennie a kobieta ma temperament że owszem fajny seks ale częściej niż raz na tydzień nie potrzebuje to nie da się tego zwalić tylko na problem że pewnie ona nie ma przyjemności z seksu. Może mieć, ale i tak częściej nie będzie chciała. Tak jak facet co chce raz dziennie nie będzie chciał 4 razy dziennie (przez dłuższy czas) jak trafi na super namiętną kochankę. >A my tu omawiamy przypadeki, ze facet ma ch > etna a nie chce, albo, ze facet w ogole sie do seksu nie garni, bo oglada porn > o, jak w watku jakims niedawno. Wiesz, to że ona jest chętna na seks, nie mówi nam nic o tym JAKI to jest seks. Wyobraź sobie sytuację że dla niej seks to 30 min w pozycji klasycznej" bez "udziwnień" bez loda ani minety itp. Ile tak można? Rok, dwa? ale po pewnym czasie nie trudno sobie wyobrazić że coś może się znudzić. Pisałem już o tym kiedyś. Zerknij tutaj: forum.gazeta.pl/forum/w,15128,108197048,108207707,Dyktatura_orgazmu_w_mediach.html Odpowiedz Link
kag73 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 12:12 Ta babka z watku pisala, ze otwarta i bezpruderyjna, cokolwiek to oznacza. Moze za to on pruderyjny. Zreszta co mozna "wycwiczyc" albo wyprobowac w seksie jak ktos go ma 1 na miesiac, albo nawet czesciej ale konczy prawie zanim zacznie, bo o przedwczesnym wytrysku tez pisala. Odpowiedz Link
kutuzow Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 12:23 kag73 napisała: > Zreszta co mozna "wycwiczyc" albo wyprobowac w seksie jak > ktos go ma 1 na miesiac, albo nawet czesciej ale konczy prawie zanim zacznie, > bo o przedwczesnym wytrysku tez pisala. Wiesz z męskiego punktu widzenia może to wyglądać tak: poniedziałek: może to będzie dzisaj minąło już ładnych parę dni od ostatniego seksu....eee jednak nie. wtorek: .... ooo może dzisiaj będzie seks, wydaje się być zainteresowana.....e jednak dziś też nie środa....już nie moge wytrzymać obyśmy się dzisiaj pokochali....buuu znów nie. czwartek: ależ mam na nią ochotę, no chyba pójda na osobną kanapę bo nie usnę jak czuje jej ciało tuż obok. piątek. a pier***e to, sam sobie zrobie dobrze bo już zasnąc przy niej nie mogę tak mnie jądra bolą. sobota: Kochanie, jestem gotowa - moze się ze mną pokochasz.... teraz to spadaj. Mam Cię w nosie, gdzie byłaś przez poprzednie kilka dni. Odpowiedz Link
kag73 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 12:31 kutuzow napisał: > Wiesz z męskiego punktu widzenia może to wyglądać tak: > poniedziałek: może to będzie dzisaj minąło już ładnych parę dni od ostatniego s > eksu....eee jednak nie. > wtorek: .... ooo może dzisiaj będzie seks, wydaje się być zainteresowana.....e > jednak dziś też nie > środa....już nie moge wytrzymać obyśmy się dzisiaj pokochali....buuu znów nie. > czwartek: ależ mam na nią ochotę, no chyba pójda na osobną kanapę bo nie usnę j > ak czuje jej ciało tuż obok. > piątek. a pier***e to, sam sobie zrobie dobrze bo już zasnąc przy niej nie mog > ę tak mnie jądra bolą. > sobota: Kochanie, jestem gotowa - moze się ze mną pokochasz.... teraz to spadaj > . Mam Cię w nosie, gdzie byłaś przez poprzednie kilka dni. jeden z mozliwych scenariuszy, ale nie jeszeli babka pisze, ze sie gotuje a facet mowi, ze zmeczony ale spac nie idzie:( Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 12:16 kutuzow napisał (...)"Wyobraź sobie sytuację że dla niej seks to 30 min w pozycji klasycznej" bez "udziwnień" bez loda ani minety itp. Ile tak można? Rok, dwa? ale po pewnym czasie nie trudno sobie wyobrazić że coś może się znudzić (...)" A wyobraż sobie,że może się znudzic nawet oralem, różnymi pozycjami, to co? Jak daleko można zabrnąć w stymulację zmysłów i walkę z nuda ( w samym sobie) ? Odpowiedz Link
kutuzow Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 12:25 mojemail3 napisała: > A wyobraż sobie,że może się znudzic nawet oralem, różnymi pozycjami, to co? Jak > daleko można zabrnąć w stymulację zmysłów i walkę z nuda ( w samym sobie) ? Owszem daleko, Wg mnie trzeba walczyć z habituacją różnymi sposobami. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 12:29 kutuzow napisał: > Owszem daleko, Wg mnie trzeba walczyć z habituacją różnymi sposobami. Podaj przykłady dla zanikania reakcji na dany bodziec, wzrokowy zapewne? Inną panią zaprosić do zabawy? Odpowiedz Link
kutuzow Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 12:35 mojemail3 napisała: > Podaj przykłady dla zanikania reakcji na dany bodziec, wzrokowy zapewne? > Inną panią zaprosić do zabawy? Próba nowych rzeczy, (w zależności co dla kogo jest nowe). Dla jednych seks na łonie przyrody moze być czymś nowym, dla innych szybki numerek w przebieralni w galerii handlowej a jeszcze ktoś będzie chciał spróbować nakręcania np. poprzez przesłanie zdjęcia części ciała w czasie godzin pracy (żeby potem byc nakręconym i od razu wskoczyć do sypialni). Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 12:43 kutuzow napisał: (...)"Próba nowych rzeczy, (w zależności co dla kogo jest nowe). Dla jednych seks na łonie przyrody moze być czymś nowym, dla innych szybki numerek w przebieralni w galerii handlowej(...)" No do przebieralni galerii handlowej to nie mam szans zawlec partnera, ale w lesie,w jeziorze, na jachcie, na ambonie leśnej znam.No i co to ma do rzeczy, jak człowiek jest w kryzysie wewnętrznym, to się uzdrowic musi sam, nowe zabaweczki nic nie pomogą. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 12:49 Lajtowe przykłady podałeś. A co, jeśli ktoś ma bardziej hardcorowe pomysły na zabicie nudy? Gdzie przebiega granica urozmaiceń i szukania wrażeń? Dla jednego "słaby seks" to będzie, gdy żona nie ściągnie stanika, bo ma kompleksy, a dla drugiego, gdy żona się nie zgodzi na swingowanie - pruderyjna pipa. No i jeszcze spójrzmy, jak wygląda "próbowanie nowych rzeczy", kiedy to facet ma być obiektem tej nowości, bo jakoś ciągle się skupiamy na kobiecie i na łamaniu jej oporów. A w drugą stronę jest przecież jeszcze gorzej. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 12:56 rekreativa napisała: (...)"A co, jeśli ktoś ma bardziej hardcorowe pomysły na zabicie nudy? Gdzie przebiega granica urozmaiceń i szukania wrażeń? Dla jednego "słaby seks" to będzie, gdy żona nie ściągnie stanika, bo ma kompleksy, a dla drugiego, gdy żona się nie zgodzi na swingowanie - pruderyjna pipa (...)" O to właśnie pytałam... Dla spragnionego mocnych wrażeń, ja mam na początek kopa w d.... ;-) Odpowiedz Link
kutuzow Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 13:00 mojemail3 napisała: > > Dla spragnionego mocnych wrażeń, ja mam na początek kopa w d.... ;-) Wiesz, taka postawa jakby z deka zamyka możliwości komunikacji o której wczesniej tak pisałaś. Wychodzi na to że fajnie jeśli komunikacja ma być na tematy "laitowe", ale jeśli to coś co mnie dotknie to jednak w nosie z taką komunikacją. Niech partner to dusi w sobie bo jak się przyzna i to wyartykułuje to dostanie wspomnianego kopa, a nie zrozumienie w temacie :-) Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 13:03 kutuzow napisał: > Wiesz, taka postawa jakby z deka zamyka możliwości komunikacji o której wczesni > ej tak pisałaś. > Wychodzi na to że fajnie jeśli komunikacja ma być na tematy "laitowe", ale jeśl > i to coś co mnie dotknie to jednak w nosie z taką komunikacją. Niech partner to > dusi w sobie bo jak się przyzna i to wyartykułuje to dostanie wspomnianego kop > a, a nie zrozumienie w temacie :-) Nie wykazałabym zrozumienia w temacie w kwesti : trójkąta, swingowania, sadyzmu i paru innych drobiazgów.To byłby koniec małżeństwa,które pojmuję konserwatywnie. Odpowiedz Link
kutuzow Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 13:07 mojemail3 napisała: > i paru innych drobiazgów. Teraz już wiesz skąd się biorą te problemy w komunikacji. Zobacz że fajnie się postuluje o tą lepsza komunikację do czasu gdy nie ponosimy żadnych kosztów osobiście (tj niech to partner się weźmie i lepiej skomunikuje). Gdy jednak możemy usłyszeć coś co nam się nie podoba, to juz komunikacja taka fajna nie jest :-) Odpowiedz Link
kag73 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 13:08 kutuzow napisał: > Teraz już wiesz skąd się biorą te problemy w komunikacji. Zobacz że fajnie się > postuluje o tą lepsza komunikację do czasu gdy nie ponosimy żadnych kosztów oso > biście (tj niech to partner się weźmie i lepiej skomunikuje). Gdy jednak możemy > usłyszeć coś co nam się nie podoba, to juz komunikacja taka fajna nie jest :-) No tez o to chodzi, co pomaga komunikacja przy wielkich rozbieznosciach i faiksacji jednej ze ston na konkretne rzeczy? Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 13:12 kutuzow napisał: > Teraz już wiesz skąd się biorą te problemy w komunikacji. Zobacz że fajnie się > postuluje o tą lepsza komunikację do czasu gdy nie ponosimy żadnych kosztów oso > biście (tj niech to partner się weźmie i lepiej skomunikuje). Gdy jednak możemy > usłyszeć coś co nam się nie podoba, to juz komunikacja taka fajna nie jest :-) Nie Kutuzow, mylisz się. Zasadniczej umow łamać nie wolno, a trójkąt i swing to dla mnie zdrada jest. Problemy u nas miały inne żródło, bo wiem,że na w.w. atrakcje zapotrzebowania nie było i nie ma. Pod względem obyczajowości nie ma rozjazdu. Odpowiedz Link
kutuzow Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 13:18 mojemail3 napisała: > Nie Kutuzow, mylisz się. Zasadniczej umow łamać nie wolno, a trójkąt i swing to > dla mnie zdrada jest. Problemy u nas miały inne żródło, bo wiem,że na w.w. atr > akcje zapotrzebowania nie było i nie ma. Pod względem obyczajowości nie ma rozj > azdu. MojeMail - ale nie nie odnoszę się do Twojej sytuacji. Chciałem tylko zwrócić uwagę że z tą "komunikacją" to trochę takie życzeniowe jest. Mechanizm zazwyczaj wygląda tak. Para jest ze sobą. Pobierają się/zamieszkują razem. Gdzieś tam między wierszami facet słyszy w czasie różnych okazji czego to nie akceptuje jego partnerka. Po X latach może się okazać że chcą oboje (albo tylko on) czegoś nowego. Gdy jest to coś, gdzie on z góry wię, że ona się nie zgadza (bo foch i kłótnia w wersji lekkiej lub koniec związku w wersji cięższej), to po co ma to komunikować? Co mu to da? I potem jest, że niby problem komunikacji, a tak na prawdę to problem/różnica temperamentów/oczekiwań/norm. Odpowiedz Link
jesod Komunikacja 04.06.14, 13:25 kutuzow napisał: > Teraz już wiesz skąd się biorą te problemy w komunikacji. Zobacz że fajnie się > postuluje o tą lepsza komunikację do czasu gdy nie ponosimy żadnych kosztów oso > biście (tj niech to partner się weźmie i lepiej skomunikuje). Gdy jednak możemy > usłyszeć coś co nam się nie podoba, to juz komunikacja taka fajna nie jest :-) Komunikacja nie polega na gadaniu do siebie, tylko usłyszeniu się i zrozumieniu. To rodzaj obopólnej zgody. Działa w obydwie strony. Jeśli kto czegoś nie chce, to dla drugiej strony w opcji usłyszenia, zrozumienia i porozumienia nie jest/nie będzie to kosztem. Za komunikację nie płaci się, w sensie ponoszenia kosztów własnych, ale dokonuje się wyboru, który nie jest wyrzeczeniem. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 16:08 Kutuzow, ale można jak najbardziej rozumieć, a jednak nie mieć ochoty na wprowadzanie czegoś do swojego życia. Ja np. rozumiem, że są ludzie, którzy mają pasję pt. himalaizm. Jestem w stanie przyjąć do wiadomości, że stanięcie tam na szczycie to jest jakiś mega odlot. Ale sama nie mam najmniejszej ochoty zapierdyczać na Mount Everest. I tak samo z seksem - ja bym np. chętnie zobaczyła męża w akcji z jakimś miłym chłopakiem, ale co z tego? Przecież nie mogę oczekiwać, że on dla mojej fantazji na kwadransik zmieni orientację... Odpowiedz Link
kutuzow Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 12:58 rekreativa napisała: > Gdzie przebiega granica urozmaiceń i szukania wrażeń? Wiesz, dla każdego przebiega w innym miejscu. Dla jednych oral to już jest ajwaj, dla innych gangbang na imprezie swingersow to taki delikatny powiem nowości ;-) > No i jeszcze spójrzmy, jak wygląda "próbowanie nowych rzeczy", kiedy to facet m > a być obiektem tej nowości, bo jakoś ciągle się skupiamy na kobiecie i na łaman > iu jej oporów. A w drugą stronę jest przecież jeszcze gorzej. Owszem, zgadzam się z Tobą, że facecji mają mniejszą pewność siebie. łatwiej "panikują" na wieść o takich fantazjach ich kobiet gdzie ma się pojawić jakiś inny facet. Za to te gdzie ma się po prostu więcej dziać przyjmują zazwyczaj z dużym aplauzem. Odpowiedz Link
kag73 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 13:00 kutuzow napisał: > Owszem, zgadzam się z Tobą, że facecji mają mniejszą pewność siebie. łatwiej "p > anikują" na wieść o takich fantazjach ich kobiet gdzie ma się pojawić jakiś inn > y facet. Za to te gdzie ma się po prostu więcej dziać przyjmują zazwyczaj z duż > ym aplauzem. O biedaczki. Dobra MMK, se odstawimy, ale tak analnie faceta potraktowac to czemu by nie, bedzie sie dzialo! Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 13:06 kag73 napisała: > O biedaczki. Dobra MMK, se odstawimy, ale tak analnie faceta potraktowac to cze > mu by nie, bedzie sie dzialo! Hmm, ja mam takie niemodne szpilki ( z sentymentu je trzymam) z bardzo długimi czubkiem ;-) Ale byłaby zabawa, jest jakiś chętny??? Przy okazji badanie per rectum gratis ;-) Odpowiedz Link
rekreativa Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 16:04 No szpilką to raczej wiele nie wybadasz... Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 18:08 rekreativa napisała: > No szpilką to raczej wiele nie wybadasz... No ja wiem, to taki żart obsceniczno-sadystyczny ;-) Odpowiedz Link
kag73 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 18:47 rekreativa napisała: > No szpilką to raczej wiele nie wybadasz... Powolutku, rekreativa, mamy czas, najpierw szpilka, potem inne "badania";) Odpowiedz Link
kag73 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 12:54 kutuzow napisał: > Owszem daleko, Wg mnie trzeba walczyć z habituacją różnymi sposobami. No chyba, ze ktos jest zadowolony i mu smakuje:) Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 12:19 kutuzow napisał: (...)"Sąsiad z sąsiadką wrzucają własny filmik do sieci i inni to oglądają. Tam nie ma fikcji, silikonów itp.(...)" To jak z Joni Mitchell :"podglądać sąsiadów chore sny"... Podglądactwo, żenujące. Odpowiedz Link
kutuzow Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 12:32 mojemail3 napisała: > To jak z Joni Mitchell :"podglądać sąsiadów chore sny"... > Podglądactwo, żenujące. Mojemail -a czym innym jest hurtowe oglądanie seriali w stylu "M jak miłość" czy innych "Barw szczęścia" jak nie własnie podglądaniem? Przecież program "Perfekcyjna Pani Domu" który oglądają wyłącznie kobiety to też podglądactwo (cudze brudy). Obie płcie mają swoje za uszami. Nie przesadzałbym z tym oburzeniem w temacie porno, bo moim zdaniem niczym to się nie różni od oglądania "Perfekcyjnej Pani Domu" i komentowania że ja to mam jednak lepszy porządek w kuchni, albo nakręcaniem się czy Hanka poślubi Ździśka w jednym z seriali. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 12:34 kutuzow napisał: > mojemail3 napisała: > > > To jak z Joni Mitchell :"podglądać sąsiadów chore sny"... > > Podglądactwo, żenujące. > > Mojemail -a czym innym jest hurtowe oglądanie seriali w stylu "M jak miłość" cz > y innych "Barw szczęścia" jak nie własnie podglądaniem? > Przecież program "Perfekcyjna Pani Domu" który oglądają wyłącznie kobiety to t > eż podglądactwo (cudze brudy). Mnie się nie czepiaj, ja nie oglądam w.w. > Obie płcie mają swoje za uszami. Nie przesadzałbym z tym oburzeniem w temacie p > orno, bo moim zdaniem niczym to się nie różni od oglądania "Perfekcyjnej Pani D > omu" i komentowania że ja to mam jednak lepszy porządek w kuchni, albo nakręcan > iem się czy Hanka poślubi Ździśka w jednym z seriali. O tu masz rację, przyznaję ;-) Odpowiedz Link
kutuzow Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 12:38 mojemail3 napisała: > > Mnie się nie czepiaj, ja nie oglądam w.w. > > Wiesz, Ty nie oglądasz, ale miliony oglądają: (dane z 2012) 1. "M jak miłość" (TVP2) - 7 944 995 widzów 2. "Ranczo" (TVP1) - 7 262 623 widzów 3. "Na dobre i na złe" (TVP2) - 5 834 798 widzów 4. "Ojciec Mateusz" (TVP1) - 5 560 043 widzów 5. "Barwy szczęścia" (TVP2) - 5 347 998 widzów 6. "Komisarz Alex" (TVP1) - 4 772 386 widzów 7. "Piąty stadion" (TVP1) - 4 362 145 widzów 8. "Klan" (TVP1) - 4 232 488 widzów 9. "W-11 Wydział śledczy" (TVN) - 4 118 373 widzów 10. "Na Wspólnej" (TVN) - 3 719 515 widzów www.serialowa.pl/28706/jakie-seriale-najchetniej-teraz-ogladaja-polacy/ śmiem obstawiać że jednak trochę mniej facetów wrzuca prywatne filmiki do sieci niż kobiet ogląda seriale (to tak apropos tego obrzydliwego podglądactwa). Odpowiedz Link
kag73 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 12:57 A to wszystko jest pikus, niech se kazdy oglada co chce. Ale jak nie ma seksu, bo ona tylko seriale oglada i sie do nich masturbuje(zatem zaspokojona jest) to juz jest problemik pary. Odpowiedz Link
jesod Hurtowe oglądanie 04.06.14, 12:57 kutuzow napisał: > Mojemail -a czym innym jest hurtowe oglądanie seriali w stylu "M jak miłość" cz > y innych "Barw szczęścia" jak nie własnie podglądaniem? W ten sposób argumentując można szybko dojść do wniosku, że wszystko jest podglądaniem i należy wyłupić sobie oczy. Oglądanie wymienionych seriali, czy też innych, raczej nie ma nic wspólnego z osiąganiem satysfakcji seksualnej i zaspakajaniem samego siebie w tym zakresie. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 10:41 kutuzow napisał: > > Mnie osobiście film nie powalił, ale chciałem zwrócić uwagę, że Marek i MojeMail pomineli całkowicie drugą połowę tego co film stara się przekazać. W filmie mamy pokazany współczesny świat z lekkim przerysowaniem. Mamy z jednej strony młodego gościa o atrakcyjnej budowie, który zamiast kobiet woli porno i masturbację. Z drugiej strony mamy jego odpowiednik. Ponętną kobietę (Johansson), która obrazuje roszczeniowość współczesnych kobiet. Wszystko ma być pod jej dyktando, to ona ustala co mają robić, co więcej ona "steruje" swoim facetem, trochę na zasadzie "mój facet świadczy o mnie".... więc go ulepszę. Wyznacza mu zadania i ma się starać (edukacja). Mamy więc PARĘ egoistów, a nie tylko faceta egoistę. Zobaczcie, że mimo że oglądaliście oboje ten film nie zwróciliście uwagi na tą symetrię która jest tutaj podstawą. Dokladnie tak. > To także kamyk do ogródka tych wszystkich Pan które tu ciągle w temacie masturbacji piszą o UZALEŻNIENIU. Drogie Panie zerknijcie proszę na to jakie są objawy uzależnienia!. > Gość który przerywa masturbację i nie ma efektów odstawienia nie jest uzależniony. Po prostu wybiera to co mu lepiej odpowiada. Piszę to od wielu postów. Nie chodzi nawet o to że partnerka jest nieatrakcyjna, ale o to że seks może by ć zupełnie nie taki jak dana osoba by chciała. Tez sie zgadzam. Zwalanie wszystkiego na facetów, porno i nazywani etego uzaleznieniem jest błędne. Facet woli porno od seksu, jaki mu nie odppowiada i jestmu narzucany.. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 10:47 marek.zak1 napisał: >Tez sie zgadzam. Zwalanie wszystkiego na facetów, porno i nazywani etego uzaleznieniem jest >błędne. Facet woli porno od seksu, jaki mu nie odpowiada i jestmu narzucany... No jasne, zawsze lepiej wybrac łatwiejszą drogę, niż naprawiać relację z kobietą. To zacytuję z Dylana: (...)"zrobili polityczny swiat w miastach rzadzi strach od rana po noc ucza sie wciaz ze latwe wyjscie masz brac(...)" Odpowiedz Link
kag73 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 10:49 marek.zak1 napisał: > Tez sie zgadzam. Zwalanie wszystkiego na facetów, porno i nazywani etego uzalez > nieniem jest błędne. Facet woli porno od seksu, jaki mu nie odppowiada i jestmu > narzucany.. Jestes w bledzie, Marku. Mozliwsoci jest wiecej niz tylko ta jedna. Uzaleznienie od seksu w necie(porno) istnieje. Poza tym pytanie co bylo pierwsze, w niektorych przypadkach. I dlaczego woli, woli, bo sie przyzwyczail, potrzebuje okreslonych bodzcow, stymulacji coraz mocniejszych, itd. Przeczytales moze zalaczony przeze mnie atrykul, jest bardzo ciekawy i naukowo wyjasniono w nim zaleznosci i dzialanie porno jak narkotyku. To co Ty zyskujesz i hormony jakie wydzielaja sie u Ciebie podczas obcowania z kobieta(ukochana kobieta) konsumujacy pornografie/uzaleniony od niej zyskuje ogladajac porno. Tutaj chodzi oczywiscie o notorycznych ogladaczy porno. Ja przypuszczam, ze bardziej dotknieci problemem sa mezczyni zaczynajacy swa seksualnosc od porno, z porno, nie majacy kobiety, single. I w zaleznosci od przebiegu wypadkow i slonnosci jeden sie wkreci i uzalezni a inny nie. Odpowiedz Link
kutuzow Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 11:24 kag73 napisała: > I dlaczego woli, woli, bo sie przyzwyczail, potrze > buje okreslonych bodzcow, stymulacji coraz mocniejszych, itd Kag zazwyczaj woli, ponieważ NIE MA ALTERNATYWY. Zobacz że masturbację chłopaki zaczynają w wieku lat 14-15 (strzelam). Seks zaś dużo później i to jeszcze z nerwówką pt "wpadka". W Polsce nie ma podejścia rodziców do seksu ich dzieci jako czegoś normalnego, jest ostre embargo (bo wpadka, bo co ludzie powiedzą, bo opinie stracisz itp). Dla przeciętnego 17-to latka masturbacja zdarza się pewnie 1000 razy cześciej niż seks. Nie chodzi o to że teraz Internet to samo zło. Wcześniej (pamiętam swoje czasy) jarałem się jak w podstawówce kumpel przyniósł karty do gry z rozebranymi paniami. Później jest podobnie. Jeśli facet chciałby 1-2 razy dziennie, a jego partnerka 1-2 na tydzień, to jest deficyt ciężki do wyrównania. Spacery za rączke niewiele tu dadzą. > Przeczytales moze > zalaczony przeze mnie atrykul, jest bardzo ciekawy i naukowo wyjasniono w nim > zaleznosci i dzialanie porno jak narkotyku. To co Ty zyskujesz i hormony jakie > wydzielaja sie u Ciebie podczas obcowania z kobieta(ukochana kobieta) konsumuja > cy pornografie/uzaleniony od niej zyskuje ogladajac porno. Przeczytałem artykuł. Pewnie miejscami blokada językowa mogła sprawić że nie wszystko dobrze zrozumiałem (tłumaczenie z niemieckiego na angielski i potem moje na polski). Zasadniczo to artykuł jest wg mnie marnej jakości. Ponieważ: 1. Wspomina o tym jakie to neuroprzekaźniki wydzielają się w czasie oglądania pornografi WRAZ z masturbacją. Dziwnym trafem sa to identyczne neuroprzekaźniki jak te które są wydzielane przy okazji rogazmu. Mała podpowiedz....męska masturbacja prowadzi do.....orgazmu. Więc tak na prawdę mamy informację że w czasie masturbacji zakończonej orgazmem wydziela się to samo co przy seksie zakończonym orgazmem. Też mi odkrycie. Pytanie co się wydziela jeśli TYLKO oglądamy pornografię nie masturbując się przy tym???? To byłoby doś ważne. 2. Potem jest tylko gorzej, bo mamy tekst "pod teze": "Brain researchers have found that pornographic images, especially in connection with masturbation, trigger a chemical indexed intoxication, which is comparable only with the heaviest drug use. Yes, you read correctly, porn consumption is drug use." Artykuł pomija tylko bardzo istotny fakt że dokładnie tak samo jest (surprise surprise) w czasie orgazmu podczas "zwykłego" seksu: "Orgazm rozlewa się na całą korę mózgową. Narkotyczna siła endogennej endorfiny – naszej naturalnej rozluźniającej morfiny – obezwładnia umysł tak samo jak heroina. Aż 95 proc. obrazów fMRI mózgu wykonanych podczas orgazmu pokrywa się z obrazem mózgów heroinistów, zresztą aż 94 proc. heroinistów swoją pierwszą dawkę narkotyku też porównuje do orgazmu… Wyrzut oksytocyny gwarantuje uczucie rozkoszy, bliskości i jedności, ale dopamina czuwa. Uzależnia wprost proporcjonalnie do przyjemności." Więc może to nie porno tak wpływa a po prostu przyjemność związana z orgazmem czyli sama masturbacja. Stąd to już krótka droga do tezy że ten kto się bawi ptaszkiem będzie ślepy i mu włosy na rękach porosną ;-) Kag, dopóki nie pokażesz mi jakichkolwiek danych o EFEKCIE ODSTAWIENIA, który występuję przy uzaleznieniach to dalsze straszenie "uzależnieniem porno" będę traktował jako kłamstwo które powtarzane wielokrotnie ma się stac prawdą. Tutaj dobrze widać to straszenie: "It works like this: Once a trigger (boredom, loneliness, anger, stress, or fatigue) or physically (the sight of a scantily clad woman, sexy advertising, etc.) occurs, the limbic system in the brain that addiction center comes into service. The Precarious thing is that at the same time the frontal lobes of the brain, where logic and awareness of consequences and strength of will are to be decommissioned.' czy ten opis nie pasuje także do kobiety która jest nieszczęsliwa i zajada nieszczęście czekoladą? Czy ona także jest uzalezniona wg Ciebie? Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 11:29 kutuzow napisał: (...)"czy ten opis nie pasuje także do kobiety która jest nieszczęsliwa i zajada nieszczęście czekoladą? Czy ona także jest uzalezniona wg Ciebie?(...)" Według mnie tak, bo duże ilości czekolady nie są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu... Odpowiedz Link
kutuzow Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 11:32 mojemail3 napisała: > Według mnie tak, bo duże ilości czekolady nie są niezbędne do prawidłowego funk > cjonowania organizmu... Wiesz, kobiety pewnie częściej podjadają słodycze niż facecji się masturbują. Jednak jakoś nigdzie nie widziałem lamentu że mamy epidemię obżarstwa u kobiet bo wcinają czekoladę. Odpowiedz Link
kag73 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 12:01 kutuzow napisał: > Wiesz, kobiety pewnie częściej podjadają słodycze niż facecji się masturbują. J > ednak jakoś nigdzie nie widziałem lamentu że mamy epidemię obżarstwa u kobiet b > o wcinają czekoladę. No momencik to sa dwie rozne sprawy. Moje uzaleznienie od czekaolady nie ma nic wspolnego z Toba, bo nie przeszkadza mi z Toba sypiac, wychodzic do ludzi, prowadzic normalne zycie, gruba tez nie jestem a nawet gdybym byla, moze bylam od poczatku i wiedziales co brales. To sa przyzwyczajenia, z ktorych trudno zrezygnowac, takie nalogi, jak moje picie rano kawy. Sa faceci pijacy codziennie piwo, nikomu to nie przeszkadza, jedno piwko, ale w momencie kiedy zaczeto by wamagac zrezygnowania z niego okazaloby sie czy sa uzaleznieni czy nie. Odpowiedz Link
kutuzow Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 12:09 kag73 napisała: > To sa przyzwyczajenia, z ktorych trudno zrezygnowac, takie nalogi, jak moje pic > ie rano kawy. Kag, sama się złapałaś na tym że mylisz pojęcia. Stosujesz zamiennie pojęcie "uzależnienie" od pojęcia "nałóg" i "przyzwyczajenie". Tak samo jak z czekoladą. Ty możesz nie mieć problemu, ale jakieś 50% Brytyjek juz ma (otyłość). Więc to może być większy problem niż pornografia i masturbacjia. Ta bowiem wpływa tylko ew. na funkcje społeczne. Otyła osoba zaś ma jeszcze problemy zdrowotne i zdecydowanie krótszą średnią życia. Odpowiedz Link
kag73 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 12:20 kutuzow napisał: > > Kag, sama się złapałaś na tym że mylisz pojęcia. Stosujesz zamiennie pojęcie "u > zależnienie" od pojęcia "nałóg" i "przyzwyczajenie". No bo palenie to nalog, uzaleznienie czy przyzwyczajenie? zapewne dla palaczy przyzwyczajenie, ale jakby im kazano rzucic to by sie okazalo, ze jednak uzaleznienie/nalog, bo rzucic chca ale nie potrafia. > > Tak samo jak z czekoladą. > Ty możesz nie mieć problemu, ale jakieś 50% Brytyjek juz ma (otyłość). Więc to > może być większy problem niż pornografia i masturbacjia. Ta bowiem wpływa tylko > ew. na funkcje społeczne. Otyła osoba zaś ma jeszcze problemy zdrowotne i zdec > ydowanie krótszą średnią życia. Mylisz sie, kochany, Brytyjki obserwuje codziennie na ulicy, hahaha i hi hi hi, easy going, piwko papierosy i usmiech na twarzy, dziecko w woziczku, papierosek i telefon. Faceci tez najczesciej u ich boku, najczesciej o sporo szczuplejsci. Poza tym nie wiesz czy to od czekolady czy od taniego jedzenia i gotowcow.) A skoro one nie maja problemu, ja tez z nimi problemu nie mam! I mi wlanie jeden Polak opowiadal, ze i tak skubani dluzej zyja niz Polacy. Ta, bezstresowo, luzik! Ja od czekolady uzalezniona nie jestem, to tak na marginedie:)) Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 12:22 kag73 napisała: (...)"Poza tym nie wiesz czy to od czekolady czy od taniego jedzenia i gotowcow (...)" Od gotowców, białego pieczywa, przekąsek. Wiem, bo odstawiłam wszystko, co przetworzone, bezproblemowo parę kg z zimy spadło, a czekoladę gorzką 70 % czasem jem i nic ;-) Odpowiedz Link
kag73 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 11:44 No oczywiscie, ze mlodzi chlopcy sie masturbuja, o dziwo nawet dziewczyny(tez bylam mloda), ale kiedys siwerszczyki i wlana glowa a teraz latwo dostepne porno z roznorodnoscia obrazow i dostepnoscia. Ile widziales swierszczykow i jak latwo bylo je zpranizowac. I porno filmy to troche wiecej niz gazetki kiedys. Taki delikwent utrwala w okresie dojrzewania konkretne zachowania, to koduje jego mozg i jezeli po drodze nie przyplata mu sie jakas dziewczyna i z nadmiarem pare lat bedzie sie tak bryndzlowal to zaczyna miec problem. Mnie to zwiasa czy ktos jest uzaleniony od porno. Jednego spotkalam, ktory mi powiedzial, ze byl uzalezniony od porno, owszem. To temat tabu o tym sie nie mowi. "Pytanie co się wydziela jeśli TYLKO oglądamy pornografię nie masturbując się przy tym???? To byłoby doś ważne." Podnosi sie poziom testosteronu, jestes napalony, to chyba jasne :)) No wlasnie rzecz w tym, ze ci uzaleznieni od porno wiaza orgazm i te odczucia rauszu, rozkoszy i tak dalej z obrazkami porno, z okreslonymi bodzcami, ktore musza byc coraz silniejsze i sa im potrzebne do odczuwania rozkoszy i szczytowania. Wszystko co stosowane w nadmiarze jest niezdrowe, co za duzo to niezdrowo, jest to prawda. Tak, mozna tez byc uzaleznionym od czekolady, tylko, ze ma to mniej negatywny wpyw na stosunki miedzyludzkie, relacje kobieta mezczyzna itd. Odpowiedz Link
kutuzow Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 11:53 kag73 napisała: > Podnosi sie poziom testosteronu, jestes napalony, to chyba jasne :)) Uwierz mi, że nastolatek zobaczy dekolt sexy laski i tez będzie równie nakręcony. To nie powód do tego żeby twierdzić że porno uzależnia. > No wlasnie rzecz w tym, ze ci uzaleznieni od porno wiaza orgazm i te odczucia r > auszu, rozkoszy i tak dalej z obrazkami porno, z okreslonymi bodzcami, ktore mu > sza byc coraz silniejsze i sa im potrzebne do odczuwania rozkoszy i szczytowani > a. No własnie nie. Szczytowanie jest wynikiem MASTURBACJI, a nie samego oglądania porno. Gdyby samo porno wystarczyło do orgazmu to bym się zgodził. Tutaj zaś jest pomylenie przyczyn i skutków. > Wszystko co stosowane w nadmiarze jest niezdrowe, co za duzo to niezdrowo, jest > to prawda. > Tak, mozna tez byc uzaleznionym od czekolady, tylko, ze ma to mniej negatywny w > pyw na stosunki miedzyludzkie, relacje kobieta mezczyzna itd. Wiesz to trochę takie "pierdu pierdu" a'la Paulo Coelho. Po pierwsze żeby wiedzieć co to jest "nadmiar" musielibyśmy określić "normę". Po drugie jakoś nie wierzę w uzależnienie od czekolady. Owszem jest smaczna, poprawia nastrój itp. ale do uzależnienia to daleka droga. Poza tym jeslibyśmy szli tym tropem to potencjalne "uzaleznienie" od czekolady może miec bardziej negatywny wpływ na stosunki międzyludzkie o których piszesz. Bo może powodowac tycie, zła figura może obniżać poczucie własnej wartości a to przekłada sie na długofalowe efekty (nie jest łatwo się odchudzić w znaczący sposób). Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 12:10 kutuzow napisał: (...)"Poza tym jeslibyśmy szli tym tropem to potencjalne "uzaleznienie" od czekolady może miec bardziej negatywny wpływ na stosunki międzyludzkie o których piszesz. Bo może powodowac tycie, zła figura może obniżać poczucie własnej wartości a to przekłada sie na długofalowe efekty (nie jest łatwo się odchudzić w znaczący sposób)" No też można napisac, "pierdu,pierdu"... Odpowiedz Link
kutuzow Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 12:41 mojemail3 napisała: > > No też można napisac, "pierdu,pierdu"... Dokładnie tak, ale to tylko pokazuje że cała ta nagonka na "uzależnienie" od porno nie ma merytorycznych podstaw tylko takie właśnie narzekanie. Panie mogą na porno, ja mogę na czekolade - efekt ten sam. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 12:51 kutuzow napisał: (...)"Panie mogą na porno, ja mogę na czekolade - efekt ten sam.(...)" O ile czekolada może komuś rozwalić seks w małżeństwie i związek, to tak;-) Odpowiedz Link
kutuzow Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 13:02 mojemail3 napisała: > > O ile czekolada może komuś rozwalić seks w małżeństwie i związek, to tak;-) Wiesz, jak Pani przytyje np. z 55/60 kg na 110 (był tu kiedys taki wątek), to owszem seks może siąść. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 13:07 kutuzow napisał: > Wiesz, jak Pani przytyje np. z 55/60 kg na 110 (był tu kiedys taki wątek), to o > wszem seks może siąść. Musiałaby jeść samą czekoladę i fast food... Odpowiedz Link
jesod Ja mogę na czekoladę 04.06.14, 13:04 mojemail3 napisała: > kutuzow napisał: > > (...)"Panie mogą na porno, ja mogę na czekolade - efekt ten sam.(...)" > > O ile czekolada może komuś rozwalić seks w małżeństwie i związek, to tak;-) Ale... jak już sobie wpapusiają razem tę czekoladę, to radośnie idą do łóżka i w dupie mają porno. ;)))) Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Ja mogę na czekoladę 04.06.14, 13:18 jesod napisała: (...)"Ale... jak już sobie wpapusiają razem tę czekoladę, to radośnie idą do łóżka i w dupie mają porno. ;)))) " No imamy naturalne endorfiny w podwójnej dawce ;-) Zamiast dopaminowego haju... Odpowiedz Link
kag73 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 12:52 kutuzow napisał: > Dokładnie tak, ale to tylko pokazuje że cała ta nagonka na "uzależnienie" od po > rno nie ma merytorycznych podstaw tylko takie właśnie narzekanie. > Panie mogą na porno, ja mogę na czekolade - efekt ten sam. To nie jest zadna nagonka, tylko dyskusja na podsatwie zalinkowanego atrykulu. Podstawy sa takie, ze np. na tej amerykanskiej stronie sie nazywa, ze 60 milionow ludzi w USA jest dotkniete problemem uzalenienia od porno w necie. Odpowiedz Link
kutuzow Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 13:04 kag73 napisała: > Podstawy sa takie, ze np. na tej amerykanskiej stronie sie nazywa, ze 60 milion > ow ludzi w USA jest dotkniete problemem uzalenienia od porno w necie. Kag, raz jeszcze -jakie UZALEŻNIENIE. To że wiele osób ogląda, nie znaczy że jest od razu uzależnionych. Nie przecze że są tacy co moga byc (jak od wspomnianych gier), ale to wg mnie niewielka skala (jak przy grach -wielu gra na co dzień, ale niewielu jest uzależnionych). Odpowiedz Link
jesod Wiele osób ogląda 04.06.14, 13:12 kutuzow napisał: > To że wiele osób ogląda, nie znaczy że jest od razu uzależnionych. Pan Kutuzow niech raczy sobie postawić (tfuuu!!!) zadać pytanie: dlaczego ogląda? Z nudów...? Zabijają swój czas...? Szukają rozwiązań i pomysłów na swoje życie? Przyjemności? Bodźców? Z jakiejś innej, nieokreślonej/nieznanej (nawet im samym) potrzeby? Odpowiedz Link
kag73 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 13:19 "An online Internetsexsuchthilfeplattform speaks of over 60 million people affected online sex addicts in the U.S. alone. Affected, that is, that time is spent masturbating to online porn sites on a regular basis. The social implications are enormous and show up more and more with progressive duration of dependence. The most common are that the experience affected significant changes in consciousness. Easily irritable and depressive states of mind where almost at all. Another symptom is the isolation of the contemporary world. The long hours alone in front of the computer, engaged in a virtual world leads many to inability to get in touch with the real environment." Odpowiedz Link
kutuzow Uzależnienie od porno - inne spojrzenie 04.06.14, 13:28 kag73 napisała: > "An online Internetsexsuchthilfeplattform speaks of over 60 million people affe > cted online sex addicts in the U.S. alone. Affected, that is, that time is spen > t masturbating to online porn sites on a regular basis. "Dziennikarze i psychologowie mają tendencję do bardzo szybkiego kategoryzowania i opisywania kogoś, jako „uzależnionego od pornografii”, jednak nie istnieją jakiekolwiek silne, naukowe dowody na to, że takie uzależnienie w ogóle istnieje. „Uzależnienie od pornografii” nie zostało włączone do instrukcji diagnostycznej i statystycznej z powodu braku danych naukowych. Mniej niż dwa na każde pięć artykułów (37 procent) na temat częstych zachowań seksualnych, opisuje oglądanie pornografii jako uzależnienie. Zaledwie 27 procent (13 z 49) artykułów na ten temat zawierało konkretne dane, a tylko jedno psychofizjologiczne badanie przeprowadzone zostało w 2013 roku. Artykuł przeglądowy Leya uwidacznia słabą konstrukcję eksperymentów, metodologiczny rygor oraz brak specyfikacji modelowej dla większości badań wokół tego tematu. Badania wykazały bardzo niewiele dowodów na potwierdzenie rzekomych, negatywnych skutków „uzależnienia” od pornografii. Nie ma dowodów na to, że pornografia jest związana z zaburzeniami erekcji, ani na to, że powoduje jakiekolwiek zmiany w mózgu oglądających. Pomimo wielkiego szumu wokół wczesnego wystawiania dzieci na pornografię, nie udało się w tym kontekście wyjaśnić zróżnicowania zachowań nastolatków. Dużo lepsze wytłumaczenie dostarczyć mogą zmienne czynniki indywidualne oraz rodzinne." źródło: www.neomedia.info/naukowcy-nie-ma-czegos-takiego-jak-uzaleznienie-od-pornografii/ Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Uzależnienie od porno - inne spojrzenie 04.06.14, 13:36 kutuzow napisał: > źródło: > www.neomedia.info/naukowcy-nie-ma-czegos-takiego-jak-uzaleznienie-od-pornografii/ Każdy czyta, co chce wyczytać, a tu taki kwiatuszek: ( Ludzie korzystający z pornografii) (...)"Mogą używać wizualnie stymulujących obrazów do radzenia sobie z negatywnymi stanami emocjonalnymi lub zmniejszoną satysfakcją z życia. Potrzebujemy lepszych metod pomocy dla ludzi, którzy walczą z częstym używaniem wizualnych bodźców seksualnych bez patologizowania ich samych oraz tego, co robią” – napisał Ley, który jest krytycznie nastawiony do pseudonaukowych, choć lukratywnych praktyk dotyczących leczenia tak zwanego uzależnienia od pornografii (...)" No to jak wymagają pomocy, a nic im nie dolega? ciekawe... Odpowiedz Link
kutuzow Re: Uzależnienie od porno - inne spojrzenie 04.06.14, 13:44 mojemail3 napisała: > No to jak wymagają pomocy, a nic im nie dolega? ciekawe... > ale może im dolegać po prostu brak seksu i porno jest łatwym substytutem (bezpieczniejszym niż np. prostytutki). Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Uzależnienie od porno - inne spojrzenie 04.06.14, 13:50 kutuzow napisał: > mojemail3 napisała: > > No to jak wymagają pomocy, a nic im nie dolega? ciekawe... > ale może im dolegać po prostu brak seksu i porno jest łatwym substytutem (bezpi > eczniejszym niż np. prostytutki). No nie, przecież wkleiłam stosowny fragment: (...)"Mogą używać wizualnie stymulujących obrazów do radzenia sobie z negatywnymi stanami emocjonalnymi lub zmniejszoną satysfakcją z życia (...)" Poza tym, jak wytłumaczysz sytuacje z sąsiednich wątków, gdzie panowie mieli chętne atrakcyjne babki ( bez wysokich wymagań) a mimo to uciekali w masturbację przy porno? No jeszcze mi nie mów,że łaskawcy dzięki temu nie zdradzali... Czasem lepsze widmo rozwodu czy wytłuczenie ślubnej porcelany zamiast takiej hipokryzji. Odpowiedz Link
kutuzow Re: Uzależnienie od porno - inne spojrzenie 04.06.14, 13:51 mojemail3 napisała: > Poza tym, jak wytłumaczysz sytuacje z sąsiednich wątków, gdzie panowie mieli ch > ętne atrakcyjne babki ( bez wysokich wymagań) Widziałaś na tym forum choć RAZ panią co by się przyznała, że ma wysokie wymagania? Bo ja nie, a jestem już tu ładne kilka lat. Odpowiedz Link
kag73 Re: Uzależnienie od porno - inne spojrzenie 04.06.14, 13:59 kutuzow napisał: > Widziałaś na tym forum choć RAZ panią co by się przyznała, że ma wysokie wymaga > nia? > Bo ja nie, a jestem już tu ładne kilka lat. A jakie to sa wysokie wymagania? Ja np. chce frajdy z seksu dla obojga, nie za dlugich(w moim odczuciu) przerw bez seksu, regularnych orgazmow. To duzo czy malo? A widziales tu kiedys faceta co by mowil, ze ma wysokie wymagania? Zaden! Odpowiedz Link
kag73 Re: Uzależnienie od porno - inne spojrzenie 04.06.14, 13:55 "Potrzebujemy lepszych metod pomocy dla ludzi, którzy walczą z częstym używaniem wizualnych bodźców seksualnych bez patologizowania ich samych oraz tego, co robią” – napisał Ley, który jest krytycznie nastawiony do pseudonaukowych, choć lukratywnych praktyk dotyczących leczenia tak zwanego uzależnienia od pornografii (...)" Mam wrazenie, ze temu panu chodzi o nazewnictwo, to nie uzaleznienie od pornografii, oni "wlacza z czestym uzywaniem wizualnych bodzcow". Pytanie dlaczego oni z tym walcza? I dlaczego musze walczyc, przeciez wystarczy, ze sa porno nie wlacze, co nie? Ja potrafie, bo mnie ono ani ziebi a ni parzy. A ci "walczacy"? Jego zdaniem sa wieksze szanse wtedy dla tych ludzi niz kiedy robi sie z nich "patologie" nazywacjac uzaleznionymi od poronografi, bo to tak nieprzyjemnie jest. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Uzależnienie od porno - inne spojrzenie 04.06.14, 14:12 kag73 napisała: > Mam wrazenie, ze temu panu chodzi o nazewnictwo, to nie uzaleznienie od pornogr > afii, oni "wlacza z czestym uzywaniem wizualnych bodzcow". Pytanie dlaczego oni > z tym walcza? I dlaczego musze walczyc, przeciez wystarczy, ze sa porno nie wl > acze, co nie? Jak zwał, tak zwał, ale probkem najwyrażniej jest... Odpowiedz Link
kag73 Re: Uzależnienie od porno - inne spojrzenie 04.06.14, 13:37 kutuzow napisał: > kag73 napisała: > > "An online Internetsexsuchthilfeplattform speaks of over 60 million peopl > e affe > > cted online sex addicts in the U.S. alone. Affected, that is, that time i > s spen > > t masturbating to online porn sites on a regular basis. No tu sie nazywa, ze podaje to platforma interetowa dla uzaleznionych od seksu w intercie. Czyli ludzie szukaja tam pomocy, bo cos im zaczyna switac i ma wplyw na ich normalne funkcjonowanie. Zapewne zwasze tak bylo, kazdy ma swoje racje, zjawisko jest nowe, temat tabu. Ja wcale nie demonizuje, w koncu mamy wiele roznych uzaleznien na tym swiecie i zyjemy, bo nie wszyscy sa od tego samego uzalenieni i w ogole nie kazdy jest od czegos uzalezniony. Ogolnie mysle, ze internet jest bardzo pozyteczny, ale tez niebezpieczny, bo wciaga. Dzieci potrafia (niekontrolowana) godziny przed nim spedzic, podobniejak przed telewizorem jezeli odpowiada im program. Widzimy ogolny spadek komunikacji miedzyludzkiej, z domu nie trzeba wychodzic, zeby z kims "pogadac", wszystko mozna zalatwic przed kompem. Odpowiedz Link
kag73 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 13:24 kutuzow napisał: > Kag, raz jeszcze -jakie UZALEŻNIENIE. > To że wiele osób ogląda, nie znaczy że jest od razu uzależnionych. > Nie przecze że są tacy co moga byc (jak od wspomnianych gier), ale to wg mnie n > iewielka skala (jak przy grach -wielu gra na co dzień, ale niewielu jest uzależ > nionych). Ja tez nigdzie nie twierdze, ze wszyscy ogladajacy porno sa uzalenieni, liczy sie ich wlasne odczucie, czas i motywacja do ogladania i wplyw na ich zycie/otoczenie. Odpowiedz Link
kag73 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 10:42 Filmu nie widzialam, ale moge sobie wyobrazic, ze pokazuje tzw. w niemieckim "Ich-Gesellschaft", czyli pokolenie egoistow, "ja" jestem najwazniejszy/najwazniejsza i zero kompromisow. > To także kamyk do ogródka tych wszystkich Pan które tu ciągle w temacie masturb > acji piszą o UZALEŻNIENIU. Drogie Panie zerknijcie proszę na to jakie są objawy > uzależnienia!. > Gość który przerywa masturbację i nie ma efektów odstawienia nie jest uzależnio > ny. Po prostu wybiera to co mu lepiej odpowiada. > Nie chodzi nawet o to że partnerka jest nieatrakcyjna, ale o to że seks może by > ć zupełnie nie taki jak dana osoba by chciała. Ja chyba do tych pan nie naleze, bo rozgraniczam masturbacje i nadmierna konsumpcje porno i maturbacje. Zauwaz, ze my tutaj czesto mowimy o mezczyznach masowo ogladajacych pornografie i walacych do niej konia. I oczywiscie, ze nie wszyscy masturbujacy sie sa uzaleznieni od pornografi, niektorzy masturbuja sie bez niej. Jak najbardziej powodem moze byc niespelnienie w seksie z partnerka, podobnie jak kobieta seksu z partnerem nie chce, bo niewiele jej on daje, ale sama zaspokoic sie potrafi lepiej. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 10:51 kag73 napisała: (...)"Jak najbardziej powodem moze byc niespelnienie w seksie z partnerka, podobnie jak kobieta seksu z partnerem nie chce, bo niewiele jej on daje, ale sama zaspokoic sie potrafi lepiej (...)" Zastanówmy się, dlaczego taki niespełniony, czy niespełniona nie szuka seksu z innym partnerem, ja uważam,że taka osoba ma problem sama ze sobą ( sam ze sobą) a z tego wynika problem w relacji z drugim człowiekiem. Odpowiedz Link
kag73 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 10:55 mojemail3 napisała: > Zastanówmy się, dlaczego taki niespełniony, czy niespełniona nie szuka seksu z > innym partnerem, ja uważam,że taka osoba ma problem sama ze sobą ( sam ze sobą) > a z tego wynika problem w relacji z drugim człowiekiem. No nie szuka, bo to bylyby zdrada a jej w ziwazku poza tym wszystko odpowiada, albo nie odpowiada, ale wymiksowac sie nie moze z roznych wzgedow. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 11:07 mojemail3 napisała: > Zastanówmy się, dlaczego taki niespełniony, czy niespełniona nie szuka seksu z innym partnerem, To oczywiste. Jak facet/kobieta zrazi sie i ma zle doswiadczenie, boi sie, ze kazdy następny bedzie tak samo zły. Ucieczka w marzenia/ideologie i bezpieczne porno. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 11:13 marek.zak1 napisał: > To oczywiste. Jak facet/kobieta zrazi sie i ma zle doswiadczenie, boi sie, ze k > azdy następny bedzie tak samo zły. Ucieczka w marzenia/ideologie i bezpieczne p > orno. Czyli znowu postawa lękowa i unikowa. Nie umiałabym kogoś za plecami oszukiwac, ale zakończyc nie rokującą relację i próbować od nowa, tak. Odpowiedz Link
jesod Zastanówmy się 04.06.14, 11:35 marek.zak1 napisał: > mojemail3 napisała: > > > Zastanówmy się, dlaczego taki niespełniony, czy niespełniona nie szuka se > ksu z innym partnerem, > > To oczywiste. Jak facet/kobieta zrazi sie i ma zle doswiadczenie, boi sie, ze k > azdy następny bedzie tak samo zły. Ucieczka w marzenia/ideologie i bezpieczne p > orno. To wcale nie jest takie oczywiste. Zaczynając od samej diagnozy: niespełniony/niespełniona. Może coś nam się wydawać, a faktycznie może być zupełnie inaczej, ponieważ tak naprawdę nigdy nie znamy siebie do końca i raczej nie idziemy w kierunku poznania. Realizujemy się poprzez chciejstwo tego, czy tamtego oraz... presję otoczenia. Można pragnąć czegoś tylko dlatego, że tego nie mamy, bo to coś aktualnie nie jest w zasięgu naszych możliwości lub nigdy nie będzie. Możemy być chorzy na spełnienie, nie bardzo wiedząc, co ono oznacza - stąd poszukiwania i czasem jest to dłuuuga droga Koziołka Matołka. Złe doświadczenia otrzymujesz dlatego by się czegoś nauczyć, a nie zrażać, wyciągnąć jakieś wnioski i poznać siebie. To jest klucz. Marzenia dodają siły i wiary w spełnienie. Pozawalają działać. Nie ma bezpiecznego porno - tak siak, czy owak ono Ciebie wypacza, choć mówi się, że wszystko jest dla ludzi. Niestety nie, ale to ma być Twój wybór. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Zastanówmy się 04.06.14, 12:02 jesod napisała: (...)"Możemy być chorzy na spełnienie, nie bardzo wiedząc, co ono oznacza - stąd poszukiwania i czasem jest to dłuuuga droga Koziołka Matołka. Złe doświadczenia otrzymujesz dlatego by się czegoś nauczyć, a nie zrażać, wyciągnąć jakieś wnioski i poznać siebie. To jest klucz. Marzenia dodają siły i wiary w spełnienie. Pozawalają działać (...)" Dobrze napisane, naprawdę dobrze. Odpowiedz Link
kutuzow Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 11:40 mojemail3 napisała: > Zastanówmy się, dlaczego taki niespełniony, czy niespełniona nie szuka seksu z > innym partnerem, ja uważam,że taka osoba ma problem sama ze sobą ( sam ze sobą) > a z tego wynika problem w relacji z drugim człowiekiem. Może dlatego, że często na drodze stoi stan prawny (małżeństwo), kredyty i jeszcze jakieś pisklaki za które warto wziąć odpowiedzialność. Zobacz przykład Sabata który jest tu ogólnie znany (sorry Sabat że się posługuje Twoim case study). Żona sabata nie chce seksu, uważasz że to problem komunikacji ze strony Sabata, albo że Sabat ma problemy ze samym sobą? Moim zdaniem żeby nawet Sabat wziął spray i na kazdej ścianie w domu namazał "CHCE SIĘ BZYKAĆ Z TOBĄ" to i tak niewiele to da. Odpowiedz Link
kutuzow Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 11:36 kag73 napisała: > ....jak najbardziej powodem moze byc niespelnienie w seksie z partnerka, podob > nie jak kobieta seksu z partnerem nie chce, bo niewiele jej on daje, ale sama z > aspokoic sie potrafi lepiej. Kag, ale jakoś nie pada taka własnie interpretacja -że ten seks widocznie jest słabej jakości (w porównaniu do oczekiwań partnera) skoro on wybiera porno. Tutaj ciągle na forum jest "pewnie jest uzależniony od porno" bo to jest łatwiejsze do przełknięcia dla danej kobiety która się tu na forum żali. Trochę tak jak popularne jest "pewnie jest gejem" skoro nie chce się z Toba bzykac itp. Zamiast tego rozwodzimy się nad szkodliwością porno, zamiast pogadać o potrzebach obu płci. Odpowiedz Link
kag73 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 12:06 kutuzow napisał: > Kag, ale jakoś nie pada taka własnie interpretacja -że ten seks widocznie jest > słabej jakości (w porównaniu do oczekiwań partnera) skoro on wybiera porno. Tut > aj ciągle na forum jest "pewnie jest uzależniony od porno" bo to jest łatwiejsz > e do przełknięcia dla danej kobiety która się tu na forum żali. Trochę tak jak > popularne jest "pewnie jest gejem" skoro nie chce się z Toba bzykac itp. "Slaby" to pojecie wzgledne, juz wyjasnilam wyzej: on chce anala, ona nie, on chce trojkata, ona nie. Ona chce, zeby jej lizal buty, on nie, on chce byc jej niewolnikiem, ona nie. Powodow na slaby moze byc sto. Ty z kolei piszesz, ze on chce porno, bo ona nie jest chetna. A jak wiac chetna tez nie wystraczy. Jak mlody chlopak uczy sie na porno, to mysli, ze dziewczyna mloda mu hardcorowo jak na porno da sie bzykac analnie, bez mrugniecia okiem. Do tego nazywa sie, ze nadmiar porno w molodym wieku sprawia, ze do zaspokojenia potrzeba coraz silniejszych bodzcow, obrazkow, ogöadania konkretnych praktyk. Odpowiedz Link
kutuzow Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 12:17 kag73 napisała: > Jak mlody chlopak uczy sie na porno, to mysli, ze dziewczyna mloda mu hardcorow > o jak na porno da sie bzykac analnie, bez mrugniecia okiem. > Do tego nazywa sie, ze nadmiar porno w molodym wieku sprawia, ze do zaspokojeni > a potrzeba coraz silniejszych bodzcow, obrazkow, ogöadania konkretnych praktyk. Wiesz tutaj łatwo wpaść ze skrajności w skrajność. Owszem wymaganie silikonów i ostrego anala jako zestawu minimum owszem jest niepokojące. Z drugiej jednak strony zobacz że kiedyś miłość francuska była takim samym "zboczeniem" dla pokolenia naszych rodziców jak teraz anal. Kiedyś depilacja była czymś nieznanym - może za lat 20-cia okaże się że silikony będą równie popularne jak dzisiaj woskowanie strefy bikini. Co do samych bodźców i wpływu porno-to tez jestem tutaj ostrożny. Widzisz jeszcze w czasach gdy Internet był dostępny tylko przez modemy, robiliśmy kiedyś z kumplami w pracy konkurs na to kto znajdzie bardziej wykręcone filmiki. (wtedy cos co miało 5-8 MB było potęznym plikiem). Widziałem różne rzeczy i jakoś nie wpłynęło to na mnie, że nagle zapragnąłem być wiązany, albo chciałem spróbować seksu w układzie M+M+K, lub zabawić się "złotym deszczem"czy poczuć ciepło kupy na klacie. Wydaje mi się że porno może "wzmocnić" coś co i tak w nas "siedzi", ale raczej nie kreuje nowych zachowań. Odpowiedz Link
kag73 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 12:29 kutuzow napisał: Widziałem różne rzeczy > i jakoś nie wpłynęło to na mnie, że nagle zapragnąłem być wiązany, albo chciałe > m spróbować seksu w układzie M+M+K, lub zabawić się "złotym deszczem"czy poczuć > ciepło kupy na klacie. > > Wydaje mi się że porno może "wzmocnić" coś co i tak w nas "siedzi", ale raczej > nie kreuje nowych zachowań. O to chodzi, nie porownujmy jablek z gruszkami. Ty jestes inne pokolenie, zaczynales inaczej, wiadomo, ze z onanizowaniem i swierszczykiem, ale potem szukales dziewczyny, byles zakochany, wszystkie te pozytywne uczucia/wiezi z kobieta podczas seksu z dziewczyna, to jest to co Ciebie uksztaltowalo. To porno, zapewne od czasu do czasu to tylko dodatek do tego co juz masz. To kolosalna roznica. Wiem, ze Ty sobie trgo nie potrafisz wyobrazic. Uzalenieni od porno sa zazwyczaj mezczyzni zaczynajacy seksualnosc od porno konsumowanego czesto i gesto, ktorzy wyrobili w sobie pewne nawyki a dziweczyny nie widac. Prono rozleniwia, mniejsza motywacja do szukania relacji seksualnej na zywo. Do tego sa ludzie podatni na uzelzniania. Chyba nie bedziemy sie sprzeczac, ze sa tez ludzie uzaleznienie od gier w sieciach, w ogole gracze uzaleznieni od gier. Inni, z jakichs powodoe, niezadowleni, niespelnieni, odnajduja sie w porno, zyja iluzja i to wkreca. Odpowiedz Link
kutuzow Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 12:48 kag73 napisała: > Ty jestes inne pokolenie, zaczy > nales inaczej, wiadomo, ze z onanizowaniem i swierszczykiem, ale potem szukales > dziewczyny, byles zakochany, wszystkie te pozytywne uczucia/wiezi z kobieta po > dczas seksu z dziewczyna, to jest to co Ciebie uksztaltowalo. To porno, zapewne > od czasu do czasu to tylko dodatek do tego co juz masz. To kolosalna roznica. Nie chce brzmiec jak ML (którego posty pomijam), ale to trochę może byc na odwrót. Mając dostepne porno (nawet kiedys były np. wypożyczalnie wideo) szukałem dziewczyny bo MOGŁEM ją znaleźć. Mimo niskiego statusu materialnego byłem w grupie która była na tele interesująca że mogłem soba zainteresować. Dzisiaj nie porno moze byc problemem, ale wymagania stawiane przez dziewczyny. Zobacz jaka jest presja na łady wygląd, ładne ciuchy itp. Szczerze mówiąc nie wiem czy chciałoby mi się dzisiaj stylizować np. na Hipstera tylko po to żeby mieć dziewczynę. Nie jest to jednak wpływ porno, ale tego że nie zawsze "nagroda" jest warta takiego "wysiłku". Zobacz ze sama pisałaś że czasami byś wybrała porno i masturbacje niż kiepskiego faceta. >Chyba nie bedziemy sie sprzeczac, ze sa tez ludzie uzaleznienie od gier w sieciach, Owszem, ale tutaj jasno widać efekt odstawienia. W przypadku porno o tym nie słyszałem. Odpowiedz Link
kag73 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 13:07 kutuzow napisał: > Nie chce brzmiec jak ML (którego posty pomijam), ale to trochę może byc na odwr > ót. > Mając dostepne porno (nawet kiedys były np. wypożyczalnie wideo) szukałem dziew > czyny bo MOGŁEM ją znaleźć. Mimo niskiego statusu materialnego byłem w grupie k > tóra była na tele interesująca że mogłem soba zainteresować. Ale Ty mi chyba nie chcesz wmowic, ze dzisiejsze mlody dziewczyny to tylko blachary? ze na kase leca i na ciuchy? I Ty moges mimo braku tego zainteresowac a teraz faceci nie moga? Watpie. > > Dzisiaj nie porno moze byc problemem, ale wymagania stawiane przez dziewczyny. > Zobacz jaka jest presja na łady wygląd, ładne ciuchy itp. Szczerze mówiąc nie w > iem czy chciałoby mi się dzisiaj stylizować np. na Hipstera tylko po to żeby mi > eć dziewczynę. Nie jest to jednak wpływ porno, ale tego że nie zawsze "nagroda" > jest warta takiego "wysiłku". Zobacz ze sama pisałaś że czasami byś wybrała po > rno i masturbacje niż kiepskiego faceta. Co to znaczy kiepski facet? Bo chyba to nie jesgo stylizacja i ciuchy, bo to moge szybko zmienic, jezeli zechce? Wymagania sa po obu stronach, pewnie, ze bez pracy nie ma kolaczy, jak sie nie wlozy troche wysilku to na pewno sie nie znajdzie. A porno ulatwia tym mlody, nie musza sie starac, bo zyja iluzja i motywacji nie ma. > > >Chyba nie bedziemy sie sprzeczac, ze sa tez ludzie uzaleznienie od gier w > sieciach, > > Owszem, ale tutaj jasno widać efekt odstawienia. W przypadku porno o tym nie sł > yszałem. Bo porno to temat tabu o tym sie nie mowi. Odpowiedz Link
kutuzow Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 13:10 kag73 napisała: > Ale Ty mi chyba nie chcesz wmowic, ze dzisiejsze mlody dziewczyny to tylko blac > hary? ze na kase leca i na ciuchy? I Ty moges mimo braku tego zainteresowac a t > eraz faceci nie moga? Watpie. Chce tylko zauważyć że dzisiaj jest DUŻO większe ciśnienie na wygląd i status materialny niż 20 lat temu. Nie twierdzę że dziewczyny to blachary, twierdzę że są dużo większe wymagania co do wyglądu (a na ten wygląd trzeba mieć kasę). Zobacz że zjawisko galerianek nie wzieło się z powietrza. Ktoś nie ma kasy, a chce mieć te same marki, te same gadżety co rówieśnicy. Odpowiedz Link
kag73 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 13:30 kutuzow napisał: > Chce tylko zauważyć że dzisiaj jest DUŻO większe ciśnienie na wygląd i status m > aterialny niż 20 lat temu. Nie twierdzę że dziewczyny to blachary, twierdzę że > są dużo większe wymagania co do wyglądu (a na ten wygląd trzeba mieć kasę). Zo > bacz że zjawisko galerianek nie wzieło się z powietrza. Ktoś nie ma kasy, a chc > e mieć te same marki, te same gadżety co rówieśnicy. A co do dziewczyn i ich wygladu nie ma wymagan? I je nic nie kosztuje? Wyglad, kochany, ja jestem koneserka, jak sie facet rozbierze z tych markowych ciuchow to Ci powiem czy ma wyglad. Bo wyglad dla mnie to nie ciuchy. A zatem kasy nie trzeba: gacie jakiekolwiek i do lasu, albo na podworko, 20 pompek, 20 zawieszen na drzewie w gore i w dol, godzinka koszykowli, do jeziorka poplywac, kochany, to wszystko jest za darmo. Potem pod prysznic i porzadnie sie ogolic. Ciuchy to ja z Ciebie zdejme jak mi sie nie spodobaja:) Tyle ludzi laczy sie w pary i ja tam zadnych wypasow nie widze, jak juz to k..wa wypasione meskie brzuchy i wymagania, ze dziewczyna to ma byc laska. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 13:39 kag73 napisała: (...)"Tyle ludzi laczy sie w pary i ja tam zadnych wypasow nie widze, jak juz to k..wa wypasione meskie brzuchy i wymagania, ze dziewczyna to ma byc laska (...)" No, jak gwiazda czy celebrytka, bo ciuchy, kosmetyki, siłownie, i inne spa tanie jak barszcz...Tylko się wylaszczać od rana do nocy ;-) Odpowiedz Link
jesod Wydaje mi się 04.06.14, 12:44 kutuzow napisał: > Wydaje mi się że porno może "wzmocnić" coś co i tak w nas "siedzi", ale raczej > nie kreuje nowych zachowań. A co tak w nas "siedzi" naprawdę? Chciałabym wiedzieć... I czemu to coś ma kreować nowe zachowania? Skoro to coś może nie bardzo chce, albo jest tą prawdziwą częścią nas i wcale nie wymaga wzmocnienia w swojej naturze. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 12:06 kutuzow napisał: (...)"jakoś nie pada taka własnie interpretacja -że ten seks widocznie jest słabej jakości (w porównaniu do oczekiwań partnera) skoro on wybiera porno(...)" A kto panu broni podwyższyc jakość seksu, jako stronie jednak bardziej aktywnej w działaniu??? Poza tym rozśmiesza mnie argument, że jak seks monotonny, to ręka przy porno mniej monotonna, to można się stać lepszym kochankiem konsumując porno??? Odpowiedz Link
kag73 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 12:48 mojemail3 napisała: > A kto panu broni podwyższyc jakość seksu, jako stronie jednak bardziej aktywnej > w działaniu??? > Poza tym rozśmiesza mnie argument, że jak seks monotonny, to ręka przy porno mn > iej monotonna, to można się stać lepszym kochankiem konsumując porno??? To wszystko jest iluzja. Czytalam blog faceta do facetow radzacego zrezygnowac z konsumowania porno i pisal: Musisz zdac sobie sprawe, ze to wszystko jest iluzja. To nie Ty masz seks, tylko para ludzi(aktorow) z towarzyszaca im kamera a Ty siedzisz ze spuszczonymi spodniami przed komputerem i robisz sobie sam dobrze. Odpowiedz Link
kutuzow Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 12:53 mojemail3 napisała: > A kto panu broni podwyższyc jakość seksu, jako stronie jednak bardziej aktywnej > w działaniu??? Serio? Skoro jest słabo, to rozwiązaniem jest żeby gość się jeszcze bardziej napracował to MOŻE będzie lepiej? Działanie takiego faceta od porno jest bardziej racjonalne. Podwyższa jakość seksu tam gdzie ma na to wpływ -czyli tam gdzie seks zależy tylko od niego. Przyznasz że jest w tym logika. W przeciwieństwie do próby wpływania na osobę której może się nie chcieć nic zmieniać, może jej się podobać tak jak jest teraz, albo może po prostu nie być zainteresowana. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 12:59 kutuzow napisał: (...)" Podwyższa jakość seksu tam gdzie ma na to wpływ -czyli tam gdzie seks zależy tylko od niego(...)" Podwyższa jakość orgazmu, ale na pewno nie seksu... Odpowiedz Link
rekreativa Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 18:14 Ja chciałam tylko zapytać, czy onanizm to jest seks? Bo ja może się nie znam, ale mi się zdaje, że seks to się jednak odnosi do przynajmniej dwóch osób... Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 18:16 rekreativa napisała: > Ja chciałam tylko zapytać, czy onanizm to jest seks? Bo ja może się nie znam, a > le mi się zdaje, że seks to się jednak odnosi do przynajmniej dwóch osób... Mi też się tak zdawało...ale niektórzy panowie mają inne zdanie;-) Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 18:18 rekreativa napisała: > Ja chciałam tylko zapytać, czy onanizm to jest seks? Bo ja może się nie znam, a > le mi się zdaje, że seks to się jednak odnosi do przynajmniej dwóch osób... Ps. no chyba że, chyba że( król Julian tak mówi;-) jest "piękna na ekranie" i pan, to jakby seks, a jak nie widać różnicy ( reklama pewnego proszku do prania) to po co przepłacać? Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 20:24 rekreativa napisała: > Ja chciałam tylko zapytać, czy onanizm to jest seks? Bo ja może się nie znam, ale mi się zdaje, że seks to się jednak odnosi do przynajmniej dwóch osób... Onanizm to wyrób czekoladopodobny (za komuny takie były) . Nie to samo co czekolada, ale jak zjesz, nie jesteś już głodna. To moja autorska definicja. Odpowiedz Link
kag73 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 20:44 marek.zak1 napisał: > Onanizm to wyrób czekoladopodobny (za komuny takie były) . Nie to samo co czeko > lada, ale jak zjesz, nie jesteś już głodna. > To moja autorska definicja. Ano, ale robic z tego czekolade, albo wmawiac ludowi, ze to czekolada....to juz inna bajka;) Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Don Jon, czyli Scarlett Johansson vs porno 04.06.14, 21:54 kag73 napisała: Ano, ale robic z tego czekolade, albo wmawiac ludowi, ze to czekolada....to juz > inna bajka;) Jasne, ze inna, ale wyrób czekoladopodobny jadło się, bo czekolady nie było., albo nie było na nia stać w peweksie. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Dr Sabat 04.06.14, 07:44 druginudziarz napisał: > No to przecież jest logiczne. Skoro już masz to nie musisz kombinować jak by tu > mieć. Motywacja przestaje być potrzebna. Ot i męska logika, jak masz ( panienkę fikającą na ekraniku;-) to po cóż się męczyć... Wyobrażmy sobie jaskiniowca, co siedzi w jaskini i się samozaspokaja wlepiając gały w sprośne obrazki na ścianie jaskini, zamiast upolować mamuta, zanieść kudłatej soczystą łopatkę i zbierać owoce swej męskości ;-) Odpowiedz Link
kutuzow Przykład z Jaskiniowcem 04.06.14, 09:52 mojemail3 napisała: > Wyobrażmy sobie jaskiniowca, co siedzi w jaskini i się samozaspokaja wlepiając > gały w sprośne obrazki na ścianie jaskini, zamiast upolować mamuta, zanieść kud > łatej soczystą łopatkę i zbierać owoce swej męskości ;-) Trochę strzał w stope z tym argumentem o jaskiniowcu. Wyobraźmy sobie jaskiniowca, co siedzi w jaskini, musi upolować mamuta, potem wrócić i zająć się dzieckiem ("równouprawnienie"), potem ogarnąć jaskinie ("równouprawnienie"), na koniec zaś cały dzień dbać o to żeby jego partnerka Pani Jaskiniowa miały dobry nastrój, bo jak nie to bzykanka nie będzie. Plus oczywiście na koniec wykazać się techniką, bo jak Pani Jaskiniowa nie dojdzie to będzie na niego (teoria TB o wpływie kiepskiej techniki na brak seksu). ...zaczynam podejrzewać że faktycznie jakby trochę mniej nas mogłoby być na tej planecie :-) Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Przykład z Jaskiniowcem 04.06.14, 10:18 kutuzow napisał: > Wyobraźmy sobie jaskiniowca, co siedzi w jaskini, musi upolować mamuta, potem w > rócić i zająć się dzieckiem ("równouprawnienie"), potem ogarnąć jaskinie ("równ > ouprawnienie") No siedzieć nie może w jaskini, skoro się wybrał na mamuta, poza tym pani jaskiniowcowa, nosi dziecko na plecach ( jak teraz kobitki w chustach;-) a może i nieco pomagała przy polowaniu? Nganiała na przykład ;-) No a starszego synka to już jaskiniowiec na polowanie na pewno zabierał, a nie zostawiał matce... www.newsweek.pl/miedzy-nami-jaskiniowcami,41021,1,1.html > na koniec zaś cały dzień dbać o to żeby jego partnerka Pani Jas > kiniowa miały dobry nastrój, bo jak nie to bzykanka nie będzie. Plus oczywiście > na koniec wykazać się techniką, bo jak Pani Jaskiniowa nie dojdzie to będzie n > a niego (teoria TB o wpływie kiepskiej techniki na brak seksu). Ależ oczywiście,że tak, gdyby nie zmiany techniki i urozmaicenia, wszyscy nadal robiliby to na pieska( też nuda,bo co za dużo, to nie zdrow;-) O dobry nastrój dbał, jak tego mamuta upolował, a ze skóry jego Pani mogła sobie nową kieckę sprawić ;-) www.focus.pl/czlowiek/wiernosc-jaskiniowcow-7920 > ...zaczynam podejrzewać że faktycznie jakby trochę mniej nas mogłoby być na tej > planecie :-) Nie bój nic, jest jeszcze trochę chętnych uroczych dzieciorobów na tym świecie ;-) Odpowiedz Link
kutuzow Re: Przykład z Jaskiniowcem 04.06.14, 11:00 mojemail3 napisała: > No siedzieć nie może w jaskini, skoro się wybrał na mamuta, poza tym pani jaski > niowcowa, nosi dziecko na plecach ( jak teraz kobitki w chustach;-) a może i ni > eco pomagała przy polowaniu? Nganiała na przykład ;-) > No a starszego synka to już jaskiniowiec na polowanie na pewno zabierał, a nie > zostawiał matce... No sorry, ale skoro dzisiejszą sytuację odnosisz do czasów jaskiniowych to wykazałem Ci jak wiele się zmieniło. Przykładając dzisiejszą miarę, to Jaskiniowiec musiałby upolować tego mamuta, i jeszcze potem po powrocie jaskinie ogarnąć i dziecka przypilnować. Że o zadbaniu o nastrój Pani jaskiniowej nie wspomnę. Co do synka. Po pierwsze co z córką? Gdyby miał córkę to w ramach obecnych norm musiałby sie nią opiekowac. Po drugie synowie owszem polowali, ale od pewnego wieku. Zobacz w ludach pierwotnych swoiste rytuały "przejścia" czyli przejście spod opieki kobiety pod opiekę mężczyzn. Chyba nie wyobrażasz sobie że Jaskiniowiec biega za mamutem z 4 letnim berbeciem u boku? > Nie bój nic, jest jeszcze trochę chętnych uroczych dzieciorobów na tym świecie > ;-) ...ale to przecież nie ja podnoszę larum że porno i masturbacja nam zagrażają. Zobacz że to najbardziej kobiety krzyczą w tej kwestii (co dla mnie zrozumiałe). Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Przykład z Jaskiniowcem 04.06.14, 11:06 kutuzow napisał: > No sorry, ale skoro dzisiejszą sytuację odnosisz do czasów jaskiniowych to wyka > załem Ci jak wiele się zmieniło. Przykładając dzisiejszą miarę, to Jaskiniowiec > musiałby upolować tego mamuta, i jeszcze potem po powrocie jaskinie ogarnąć i > dziecka przypilnować. Że o zadbaniu o nastrój Pani jaskiniowej nie wspomnę. Kutuzow, w zasadzie nic się nie zmieniło, kobiety poza rodzeniem i wychowywaniem dzieci zawsze pracowały( tylko nie pisz mi o arystokratkach) No i współcześnie, to na tego "mamuta" trzeba wspólnie zarabiać, czyż nie??? > Co do synka. > Po pierwsze co z córką? Gdyby miał córkę to w ramach obecnych norm musiałby sie > nią opiekowac. Po drugie synowie owszem polowali, ale od pewnego wieku. Zobacz > w ludach pierwotnych swoiste rytuały "przejścia" czyli przejście spod opieki k > obiety pod opiekę mężczyzn. Chyba nie wyobrażasz sobie że Jaskiniowiec biega za > mamutem z 4 letnim berbeciem u boku? A dzisiaj ojciec bierze 4 letnie dziecko do pracy??? No jasne,że kobiety opiekowały się dziećmi i gotowały, ale wspólnota plemienna wymagała też zbieractwa, pilnowania ognia itp. Odpowiedz Link
kutuzow Re: Przykład z Jaskiniowcem 04.06.14, 11:45 mojemail3 napisała: > Kutuzow, w zasadzie nic się nie zmieniło, kobiety poza rodzeniem i wychowywanie > m dzieci zawsze pracowały( tylko nie pisz mi o arystokratkach) Zmieniło się bardzo dużo bo kiedyś kobiety nie wymagały pomocy facetów przy pracach domowych, sprzątaniu i wychowywaniu/bawieniu dzieci. > No i współcześnie, to na tego "mamuta" trzeba wspólnie zarabiać, czyż nie??? Kiedyś też tak było -Pani Jaskiniowa zbierała pożywienie i bawiła dziecko. Pan Jaskiniowiec polował i bronił jaskini przed wrogami. > A dzisiaj ojciec bierze 4 letnie dziecko do pracy??? To przecież Ty pisałaś o wspólnym polowaniu. Jak pisałem o tym że PO polowaniu na mamuta musiałby jeszcze się dziećmi zająć. Mieliśmy tu niedawno wątek o "nowoczesnym równouprawnieniu" mogę zalinkować. Odpowiedz Link
orzech69 Re: Czyżby nareszcie ujawniono część prawdy o... 03.06.14, 11:08 sabat.77 napisał: > Teza odwrotna, tj. że osoby o mniej rozwiniętych mózgach stają się (z musu) wie > lbicielami pornografii jest według mnie bardziej przekonująca. Im sprawniejszy > mózg, tym większe zarobki, a co za tym idzie - większa atrakcyjność dla kobiet. > Mężczyźni o sprawniejszych umysłach - a co za tym idzie - lepiej zarabiający, > będą w tym kontekście mieli łatwiejszy dostęp do innych form seksualnego zaspok > ojenia niż porno. Tylko bogactwo z inteligencja rzadko chodzi w parze. O tym decydują przede wszystkim okoliczności i zdolności interpersonalne. Bogactwo jest wyznacznikiem atrakcyjności tylko dla pewnej grupy kobiet. O wiele bardziej przekonuje mnie teza: mniejszy rozmiar nie dotyczy całego mózgu tylko pewnego jego fragmentu. Im on mniejszy tym człowiek jest bardziej leniwy i ma mniejszą motywacje. A zdobywanie kobiet nie jest łatwe i trzeba się natrudzić i nie gwarantuje sukcesu. Przy tym film porno to jawi się jako święty gral dla leniwców. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Czyżby nareszcie ujawniono część prawdy o... 03.06.14, 11:23 Wedle tego wywodu jesteś niesprawny intelektualnie, co jest nieprawdą. Naciągane. Odpowiedz Link
orzech69 Re: Czyżby nareszcie ujawniono część prawdy o... 03.06.14, 11:36 rekreativa napisała: > Wedle tego wywodu jesteś niesprawny intelektualnie, co jest nieprawdą. > Naciągane. Poproszę o rozwiniecie swoich słów. Ps dla mojej nauczycielki języka polskiego byłem półinteligentem bo nie pociągał mnie Pan Tadeusz i wolałem czytać o C++. Wszystko zależy od punktu widzenia i przyjętych standardów. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Czyżby nareszcie ujawniono część prawdy o... 03.06.14, 12:28 Co mam niby rozwijać? Przeczytaj wywód sabata. Odpowiedz Link
midnight_lightning Re: Czyżby nareszcie ujawniono część prawdy o... 03.06.14, 22:11 @sabat "Teza odwrotna, tj. że osoby o mniej rozwiniętych mózgach stają się (z musu) wielbicielami pornografii jest według mnie bardziej przekonująca. Im sprawniejszy mózg, tym większe zarobki, a co za tym idzie - większa atrakcyjność dla kobiet. Mężczyźni o sprawniejszych umysłach - a co za tym idzie - lepiej zarabiający, będą w tym kontekście mieli łatwiejszy dostęp do innych form seksualnego zaspokojenia niż porno" Coś w tym jest :) Pamiętam z czasów szkoły podstawowej jednego żula, nie nauczył się nawet czytać, dukał jak pierwszoklasista, nie skończył podstawówki, gdyż prędzej skończył 18 lat. Zapewne już wiedział wszystko, co potrzebne. Oczywiście już w podstawówce bzykał panienki na prawo i lewo, palił i pił. I był też taki gość, który w wieku 8 lat przeczytał na wakacjach dzieła zebrane Sienkiewicza. On, a jakże, nigdy nie imponował kobietom. Cały ten zalinkowany artykuł jest powierzchowny i wywołuje u mnie poczucie niedosytu. Oglądanie porno szkodzi? a czytanie też? na jakiej podstawie wysuwa się takie wnioski? jakie to unikalne substancje chemiczne wytwarzane są przez "oglądanie", które nie powstają podczas seksu. Czyżby znowu zbiór "niepopularne, wykluczone samce", nie przechodzące inicjacji seksualnej w odpowiednim czasie został uproszczony do jednego ze skutków wykluczenia czyli masturbatorów? Zastanawia mnie, że to akurat ośrodek odpowiedzialny za motywację ulega zmianom. A może to sprytny trick Natury dający wykluczonym, zbędnym samcom choćby i takie profity: - ograniczenie wydatkowania energii i czasu na działania nie przynoszące skutków - ochrona psychiki przez kolejnymi odrzuceniami - po 30-ce zmniejsza się odporność na stres Odpowiedz Link
jesod Cały ten zalinkowany artykuł 03.06.14, 22:31 midnight_lightning napisał: > Cały ten zalinkowany artykuł jest powierzchowny i wywołuje u mnie poczucie nied > osytu. Nie wiem na jakiej podstawie twierdzisz, że artykuł jest powierzchowny, ale nieważne... Niewątpliwie jest to Twój wyraz umniejszenia jego wartości. A przecież o to chodziło... Jak potraktowałam go jak jeden z wielu w internecie i to wszystko. Poza tym, że się przy okazji ubawiłam, zdając sobie natychmiast sprawę, iż będzie nie w smak wielu panom. Co do samej powierzchowności... Przyjrzyj się swoim wpisom - ja w nich głębi nie odnajduję, lecz gdyby budziły mój niedosyt, to byłby już dla nich komplement i pewnie dałoby się wtedy powiedzieć, że wywarły na mnie jakieś wrażenie. Niestety nie. Ale... z troski o jednostki ludzkości nadal życzliwie polecam terapeutę. :) Odpowiedz Link
midnight_lightning Re: Cały ten zalinkowany artykuł 04.06.14, 00:43 "Nie wiem na jakiej podstawie twierdzisz, że artykuł jest powierzchowny, ale nieważne" Na tej podstawie, że w artykule nie ma informacji o bezpośrednim działaniu na ośrodek motywacyjny konkretnego czynnika będącego wynikiem oglądania porno. Nawet o dopaminie nie ma słowa. Jest tylko mglista korelacja, a one często zakrywają prawdziwe przyczyny. Wg mnie na motywację bardziej oddziałują takie zdarzenia jak zawody miłosne, wielokrotne odrzucenia, dzięki którym jakikolwiek kontakt z kobietą staje się automatycznie sytuacją nieprzyjemną, Zniechęcenie, o którym pisała kag, i Zdegustowanie. P.S. Dziękuję za radę z terapeutą, naprawdę doceniam fakt, że otrzymuję możliwość dobrowolnego udania się na leczenie. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Cały ten zalinkowany artykuł 04.06.14, 07:38 (...)"Zniechęcenie, o którym pisała kag, i Zdegustowanie (...)" O zniechęceniu pisałam, przytaczałam anegdotę, może jeszcze raz: „Jak diabeł urządzał przed domem wyprzedaż różnorodności? Wyłożył wszystko, czym kusił, przymuszał i torturował ludzi. Nieczystość wyceniono wysoko, ale plotkę jeszcze wyżej. Bardzo droga była również pycha, ale najwyższą cenę przypisał rzeczy wyglądającej zupełnie zwyczajnie — wręcz niepozornie. «Co to takiego i czemu takie drogie?» zapytał potencjalny nabywca. «O — powiedział diabeł — to mój najlepszy przyrząd. Kiedy nieczystość, zawiść, chciwość, lenistwo nie działają, kiedy nawet pycha nie przynosi skutku, trzeba użyć tego. Dzięki tej rzeczy unieszkodliwiłem wielu potencjalnych świętych». «A cóż to takiego?» — nalegał klient. «Zniechęcenie». Zdegustowanie??? Żywymi kobietami? To samo czują kobiety w stosunku do mężczyzn, co za dziwna analogia ;-) Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Czyżby nareszcie ujawniono część prawdy o... 04.06.14, 07:41 midnight_lightning napisał: (...)"Zastanawia mnie, że to akurat ośrodek odpowiedzialny za motywację ulega zmianom. A może to sprytny trick Natury dający wykluczonym, zbędnym samcom choćby i takie profity (...)" No, ciekawe,działanie pikselowej pornografii jako "trick natury" a cóż to za kuriozum ? Odpowiedz Link
kag73 Re: Czyżby nareszcie ujawniono część prawdy o... 04.06.14, 10:33 "Męski mózg może się kurczyć pod wpływem porno. To dowiedzione!" Wcale nie jest dowiedzione. Badanie przeprowadzili naukowcy z Max Plnack Institut w Berlinie, czytalam w oryginale. Owszem zaleznosc stwierdzili, czyli: ogladacze porno maja mniejsze mozgi/mase mozgowa niz ci, ktorzy prawie nigdy albo nigdy ich nie ogladaja, zmiejsza sie centrum nagrody w mozgu i probanci czesto konsumujacy porno slabiej reaguja na seksualne obiekty, potrzebuja silniejszych bodzcow. Zaleznosc stwierdzono, wychodza z zalozenie, ze mozg ogladaczy porno moze sie kurczyc, zeby to jednoznacznie udowodnic, planuja dalsze badania. Odpowiedz Link
twojabogini Re: Czyżby nareszcie ujawniono część prawdy o... 03.06.14, 15:26 Ja się zgodzę z poprzednikami, że wyniki badania nie dają się jednoznacznie interpretować. Tylko, że Mareczek od razu wie, że naukowcy są głupi, bo jedną z dopuszczalnych interpretacji jest porno, które rozleniwia mężczyzn. W zalinkowanym materiale (na użytek yorica: tak wiem, że to nie to samo co badanie ale i tak będę dyskutować w wątku i wyciągać wnioski, reszta wypowiadających się też to wie) sami się zastanawiają czy to osoby z mniejszym kresomózgowiem oglądają więcej porno, czy też osoby oglądające więcej porno mają mniejsze kresomózgowie. Biorąc pod uwagę inne badania związane z uzależnieniem od pornografii oraz innymi uzależnieniami - jedną z cech wspólnych na poziomie behawioralnym jest zmniejszona motywacja, bierność i apatia. Na poziomie mózgu od dawna wiadomo, że odpowiadają za to zmiany w obrębie kresomózgowia. Na poziomie nie popartej "badaniami" obserwacji empirycznej (własnej oraz praktyków z dziedziny prawa, psychologii i psychiatrii klinicznej oraz osób pracujących w rożnych obszarach udzielania pomocy - a więc mających dostęp do dużej liczby "przypadków"), która wbrew temu co twierdzą niektórzy - także jest badaniem, mogę powiedzieć jedno. Linkowane przeze mnie w wątku obok materiały pisane przez mężczyznę, który pracuje z mężczyznami potwierdzają dane pozyskane przez zespół naukowców: często konsumowana pornografia jest skorelowana z obniżoną motywacją. Według niego jest światełko w tunelu - odstawienie pornografii powoduje wzrost motywacji (trzeba by zbadać jak to wpływa na mózg - póki co pozostają dane empiryczne). Tak więc obserwacje praktyków (to nie jedyny praktyk, który to zaobserwował) sugerują raczej związek przyczynowo skutkowy - oglądasz pornografię (a dokładniej masturbujesz się przy pornografii) - osłabiasz reakcje motywacyjne. Niezależnie od tego czy jest tak czy odwrotnie - teza Marka o dominujących samicach upada. Albo samiec jest do dupy ma słabą sferę motywacyjna i dlatego wchodzi w relację podporządkowania, jest mierny i bierny. Albo tez gdy zaczyna oglądać porno - zaczyna się stawać do dupy. Albo - albo. Nie ma to nic wspólnego z roszczeniową postawa kobiety. Facet z normalnym kresomózgowiem nie wystraszy się żądania orgazmu, motywację ma dobrą więc nauczy się co i jak i jeszcze się będzie cieszył i radochę ma. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Czyżby nareszcie ujawniono część prawdy o... 03.06.14, 16:55 twojabogini napisała: (...)"Albo samiec jest do dupy ma słabą sferę motywacyjna i dlatego wchodzi w relację podporządkowania, jest mierny i bierny. Albo tez gdy zaczyna oglądać porno - zaczyna się stawać do dupy. Albo - albo (...)" No tak, albo nawet błędne koło... Najbardziej beznadziejne przypadki to te, kiedy taki nieszczęśnik jeszcze uważa,że to "zajęcie" wybitnie męskie... Mnie wcale nie dziwią zmiany w mózgu zalewanym dopaminą, jak by na to nie patrzeć, w przyrodzie takie natężenie urodziwych pikselowo kobiet nie występuje... Zrozumieć jeszcze mogę niepełnosprawnych, w kryzysie itp. Ale tez sobie nie pomagają, taki plaster na ranę okazuje się solą na ranę... >Nie ma to nic wspólnego z roszczeniową postawa kobiety. Facet z normalnym ?>kresomózgowiem nie wystraszy się żądania orgazmu, motywację ma dobrą więc nauczy się >co i jak i jeszcze się będzie cieszył i radochę ma. Nie ma, zdecydowanie nie ma. Odpowiedz Link
marek.zak1 Maleje mozg 03.06.14, 17:29 twojabogini napisała: > Ja się zgodzę z poprzednikami, że wyniki badania nie dają się jednoznacznie interpretować. Tylko, że Mareczek od razu wie, że naukowcy są głupi, bo jedną z do puszczalnych interpretacji jest porno, które rozleniwia mężczyzn. Naukowcy są mądrzy, bo udowodnią to, co im sugeruje zleceniodawca. W farmacji, z którą jestem blisko związany, to reguła. Polecam książkę: ,,The truth about The Drug Companies, - How they deceive us and what to do about it" Marcii Angell. Teraz okazuje sie że masturbujacy sie faceci sa mniej aktywni i głupsi. To woda na młyn dziwnej koalicji feministek i Kościoła katolickiego. Dawniej ten ostatni głosił, że odpadnie ptak po masturbacji, teraz jest gorzej - mozg maleje. Super :) Odpowiedz Link
rekreativa Re: Maleje mozg 03.06.14, 17:43 " Teraz okazuje sie że masturbujacy sie faceci sa mniej aktywni i głupsi." A pnieważ, jak zauważono, masturbują się wszyscy faceci, to wychodzi, że wszyscy są głupi i bez motywacji. Ależ badanie... Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Maleje mozg 03.06.14, 18:25 I po co bylo to badanie, skoro wszystkie babki to wiedza od dawna :) Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Maleje mozg 03.06.14, 18:31 rekreativa napisała: > A pnieważ, jak zauważono, masturbują się wszyscy faceci, to wychodzi, że wszysc > y są głupi i bez motywacji. > Ależ badanie... Chodzi o tych, co się masturbują pod porno. A badanie na pewno zostało zlecone przez wstrętne, grube, stare i brzydkie baby zazdrosne o porno-lale;-) Odpowiedz Link
twojabogini Re: Maleje mozg 03.06.14, 18:38 Nie badano wpływu masturbacji, tylko wpływ regularnego oglądania pornografii - co jest eufemizmem na kompulsywne trzepanie przy użyciu konkretnych bodźców. Biorąc pod uwagę pozyskane dane - jest to czynność uzależniająca, podobne zmiany wykazywały badane grupy z uzależnieniami behawioralnymi (tez nie wyjaśniono czy odstępstwo od normy jest efektem czy przyczyną). Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Maleje mozg 03.06.14, 19:08 Nie wiadomo co badano, bo proba byla wyjatkowo mala (64 osoby), w dodatku tendencyjnie dobrana - byli to wylacznie mezczyzni. Ciekawe dlaczego nie badano wplywu pornografii na kobiety? Nie zgadzalo sie z zalozona teza do udowodnienia? Odpowiedz Link
rekreativa Re: Maleje mozg 03.06.14, 19:32 O jeny, dobrano samych mężczyzn, bo chciano zbadać wpływ pornografii na mężczyzn - no spiseg, cholera... Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Maleje mozg 03.06.14, 19:48 I po co ta ironia? Gdyby samo ogladanie pornografii mialo wplyw na mozg widza, to efekt ten wystepowalby niezaleznie od jego plci. Dlatego zbadanie rowniez kobiet regularnie ogladajacych pornografie pod katem ubytkow w adekwatnych fragmentach mozgu mogloby dowiesc, lub tez zaprzeczyc wystepowaniu miedzy tymi zjawiskami sprzezenia zwrotnego. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Maleje mozg 03.06.14, 20:14 Po co ironia? A po co to jęczenie: a dlaczego tylko mężczyzn? Bo taki był kaprys badaczy. Jakby zbadali wpływ porno na gejów, to byś jęczał, dlaczego nie na hetero? Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Maleje mozg 03.06.14, 20:21 Badacze nie powinni sie kierowac kaprysami. Nie powinni tez opierac doboru proby losowej do swoich badan bazujac na stereotypach plciowych. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Maleje mozg 03.06.14, 20:54 sabat.77 napisał: > Badacze nie powinni sie kierowac kaprysami. Nie powinni tez opierac doboru prob > y losowej do swoich badan bazujac na stereotypach plciowych. Sabat,co się tak rzucasz? Martwisz się o swój mózg??? Coś takiego znalazłam: kobieta.gazeta.pl/kobieta/56,107880,15521858,4__Jaki_ma_wplyw_pornografia_na_kobiety_,,4.html Cały artykuł ciekawy, z WO, taki obiektywny dość tekst. No całe nieszczęście w tym,że panowie są wzrokowcami, co powoduje czasem,że kota w worku kupują ;-) Ale nie przejmuj się, jest też takie zjawisko, jak pogorszenie pamięci kobiet w ciąży... kopalniawiedzy.pl/ciaza-pamiec-uposledzenie-funkcjonowanie-poznawcze-Julie-Henry-Peter-Rendell,4227 Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Maleje mozg 03.06.14, 21:23 Jak dla mnie, tym postem przekroczylas granice pomiedzy uszczypliwoscia a zwyczajnym chamstwem. Pozwol, ze o swoj mozg zatroszcze sie we wlasnym zakresie. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Maleje mozg 03.06.14, 21:31 sabat.77 napisał: > Jak dla mnie, tym postem przekroczylas granice pomiedzy uszczypliwoscia a zwycz > ajnym chamstwem. Pozwol, ze o swoj mozg zatroszcze sie we wlasnym zakresie. Dobrze, przyjmuję na klatę ;-) Ależ ja się nie troszczę, ja tylko pytam... Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Maleje mozg 03.06.14, 21:42 Wedlug mnie regularne lazenie do kosciola i uwazne wsluchiwanie sie w glosy sukienkowych jest o wiele bardziej prawdopodobnym czynnikiem wywolujacym postepujaca mielinizacje mozgu niz internetowa pornografia. Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: Maleje mozg 04.06.14, 09:33 Odpowiadasz na: sabat.77 napisał: > Wedlug mnie regularne lazenie do kosciola i uwazne wsluchiwanie sie w glosy suk > ienkowych jest o wiele bardziej prawdopodobnym czynnikiem wywolujacym postepuja > ca mielinizacje mozgu niz internetowa pornografia. Jeśli już, to demienilizację ... A ja w ogóle nie rozumiem, o co tyle zamieszania. Przecież wynik można sobie interpretować jak komu pasuje. Przyjmijmy, że oglądanie porno wpływa negatywnie na pewne obszary w mózgu. I co z tego wynika? Wystarczy się zastanowić, dlaczego całe rzesze mężczyzn są zmuszane do zaspokajania się przy porno? Odpowiedź jest oczywista - bo im kobiety odmawiają seksu? Albo wprost, albo pośrednio, np. zniechęcając poprzez ogólne zaniedbanie się, brak makijażu, przytycie, nienoszenie szpilek i koronkowej bielizny, niepowiększanie sobie biustu, niezrobienie plastyki pochwy i warg sromowych, czyli ogólnie nie cieszenie się swoją kobiecością. I do tego te wymagania rodem z Cosmo, te orgazmy przy każdym stosunku, ten brak inicjatywy, albo przytłaczanie seksualnością, udawanie orgazmów, albo nieudawanie orgazmów, zmuszanie mężczyzn do prac typowo kobiecych, żeby ich wykastrować. Obecnie kobieta, która jest "kompatybilna" ze swoim mężczyzną to rzadkość. No cóż prostszego, jak wykazać, że to kobiety wpychają swoich mężczyzn w szpony porno i że to one są winne nie tylko chorobom prostaty, ale i zmianom w mózgu. Przecież facet potrzebuje seksu, a kastrował się chemicznie nie będzie. Ale to pośrednio wina kobiet, tak naprawdę winne są feministki i gender i to jest międzynarodowy spisek, żeby osłabić i zrobić z mężczyzn niewolników. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Maleje mozg 04.06.14, 09:58 niezapominajka333 napisała: > Wystarczy się zastanowić, dlaczego całe rzesze mężczyzn są zmuszane do zaspoka > jania się przy porno? Odpowiedź jest oczywista - bo im kobiety odmawiają seksu? > Albo wprost, albo pośrednio, np. zniechęcając poprzez ogólne zaniedbanie się, > brak makijażu, przytycie, nienoszenie szpilek i koronkowej bielizny, niepowię > kszanie sobie biustu, niezrobienie plastyki pochwy i warg sromowych, czyli ogól > nie nie cieszenie się swoją kobiecością. Niezapominajka, ale dajesz po garach ;-) Już zaczęłam się bić w biust ( niepowiększony, bo chyba nie trzeba? ale czy na pewno?!?!?) aż doszłam do plastyki ( też chyba nie muszę? ale czy na pewno ?!?!) > I do tego te wymagania rodem z Cosmo, te orgazmy przy każdym stosunku, ten brak > inicjatywy, albo przytłaczanie seksualnością, udawanie orgazmów, albo nieudawa > nie orgazmów, zmuszanie mężczyzn do prac typowo kobiecych, żeby ich wykastrować . > Obecnie kobieta, która jest "kompatybilna" ze swoim mężczyzną to rzadkość. > No cóż prostszego, jak wykazać, że to kobiety wpychają swoich mężczyzn w szpony > porno i że to one są winne nie tylko chorobom prostaty, ale i zmianom w mózgu. > Przecież facet potrzebuje seksu, a kastrował się chemicznie nie będzie. > Ale to pośrednio wina kobiet, tak naprawdę winne są feministki i gender i to je > st międzynarodowy spisek, żeby osłabić i zrobić z mężczyzn niewolników. Tak, tak, tak !!! ( or: yes, yes, yes...) Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: Maleje mozg 04.06.14, 10:26 MM, ja nie wiem, jak długa jest lista twoich grzechów i zaniedbań, ale lepiej zrób sobie rachunek sumienia, bo mogłaś jeszcze nie nauczyć się czerpać satysfakcji z bycia dziwką dla swojego męża, bo Marek powiedział, że Kitty powiedziała, że kobieta tylko wtedy ma satysfakcję. I pamiętaj, facet, to proste, bezproblemowe stworzenie. Kobiety mają wymagania, jakieś gry wstępne, orgazmy, pomoc w domu, nic tylko się staraj i staraj i nie zapominaj o technice. A facet? Właściwie brak wymagań, bo czyż stwierdzenie "dostosuj się do mnie" można uznać za wymaganie? Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: Maleje mozg 04.06.14, 10:49 niezapominajka333 napisała: A facet? > Właściwie brak wymagań, bo czyż stwierdzenie "dostosuj się do mnie" można uznać za wymaganie? Wymagania przemocowca. Jak facet się dostosowuje otrzymuje zaszczytny tytuł ,,świetnego kochanka". Potem, zmeczony, zaczyna oglądać porno i masturbować się. Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: Maleje mozg 04.06.14, 10:52 Czyli kobieta ma się dostosować do faceta? Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Maleje mozg 04.06.14, 10:54 niezapominajka333 napisała: > Czyli kobieta ma się dostosować do faceta? Tak, nawet cyrkową małpę z siebie zrobić, a co... Odpowiedz Link
zorzyk.gitarzysta.basowy Re: Maleje mozg 04.06.14, 16:42 Bo jak się nie dostosuje, to będzie jak w tej piosence.... "Idźże babo do boru - nie psuj chłopu humoru - on dziś nie ma wigoru" ;-) www.youtube.com/watch?v=WkZ7pdh5xhQ Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Maleje mozg 04.06.14, 18:10 zorzyk.gitarzysta.basowy napisał: > Bo jak się nie dostosuje, to będzie jak w tej piosence.... > "Idźże babo do boru - nie psuj chłopu humoru - on dziś nie ma wigoru" > > ;-) > > www.youtube.com/watch?v=WkZ7pdh5xhQ Niezłe te suki ;-) No ale wiesz, w borze, to się można i na Rumcajsa natknąć, a może nawet na gajowego Chrobotka;-) Że nie wspomnę o Zwirku i Muchomorku, bo jednak inna orientacja ;-) Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Maleje mozg 04.06.14, 10:53 marek.zak1 napisał: > Wymagania przemocowca. Jak facet się dostosowuje otrzymuje zaszczytny tytuł ,,ś > wietnego kochanka". Ponieważ świetny kochanek to jest w istocie mężczyzna, który potrafi dać satysfakcję kobiecie i ma z tego radość. Nie ma innej definicji. A w rewanżu może dostać bardzo dużo dobrego... Odpowiedz Link
kag73 Re: Maleje mozg 04.06.14, 10:58 mojemail3 napisała: > Ponieważ świetny kochanek to jest w istocie mężczyzna, który potrafi dać satysf > akcję kobiecie i ma z tego radość. Nie ma innej definicji. A w rewanżu może do > stać bardzo dużo dobrego... I na tym cala (meska) trudnosc polega, bo przeciez swiat nie moze byc pelen "swietnych kochankow", moi panstwo;)) Odpowiedz Link
rekreativa Re: Maleje mozg 03.06.14, 21:43 Acha, czyli każde badanie, które dotyczy tylko kobiet lub tylko mężczyzn to według Ciebie kierowanie się stereotypem? A z tym "kaprysem" (powinnam wziąć w cudzysłów) chodziło mi o to, że badacze mogą sobie badać, co im się podoba. Co najwyżej wartość badania może być większa, mniejsza lub żadna. Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Maleje mozg 03.06.14, 21:52 No tak :) Zauwaz, ze Egipscy badacze doszli do wniosku, jakoby pojawienie sie na niebie Syriusza wywolywalo wylewy Nilu. Czy mamy dalej przebywac intelektualnie w starozytnym Egipcie? Jesli nic nie skutkuje, no to na logike - jaki moze byc mechanizm, na podstawie ktorego porno degeneruje mozg? Poza oczywista habituacja na bodziec, bo to pozostaje poza dyskusja. Rownie dobrze moglbym argumentowac, ze sluchanie rapu szkodzi na mozg, na co dowodem moze byc, ze ci co sluchaja Lutoslawskiego i Sibeliusa sa lepiej wyksztalceni i dalej w zyciu zaszli... Odpowiedz Link
rekreativa Re: Maleje mozg 03.06.14, 21:56 "Rownie dobrze moglbym argumento > wac, ze sluchanie rapu szkodzi na mozg, na co dowodem moze byc, ze ci co slucha > ja Lutoslawskiego i Sibeliusa sa lepiej wyksztalceni i dalej w zyciu zaszli..." Ależ oczywiście, że byś mógł. Pytanie tylko, jak mocne by to były argumenty. Odpowiedz Link
rekreativa Re: Maleje mozg 03.06.14, 21:54 A tak już bez ironii: to badanie nie stwierdza przecież wcale, że od oglądania pornografii coś się dzieje z mózgiem. Zauważono tylko korelację, że panowie, którzy sporo oglądają to są ci o mniejszym pewnym obszarze mózgowia, odpowiadającym między innymi za motywację. Może być, że faceci z tym mniejszym obszarem częściej oglądają porno właśnie dlatego, że mają mniejszą motywację do działania i wybierają bierne formy rozładowania seksualnego. Poza tym nie podaje artykuł żadnych danych na temat częstotliwości tego oglądania. Chodzi o oglądanie nałogowe, czy jakie? Pomijam już, że 64 osoby przy takim temacie badania to jest próba, na podstawie której nie da się formułować żadnych sensownych wniosków. Odpowiedz Link
sabat.77 Re: Maleje mozg 03.06.14, 21:57 No wiec moge obwiescic, ze zgadzamy sie ze soba :) Dokladnie tak jest. Nic z tego nie wynika, poza mglistymi spekulacjami. Odpowiedz Link
jesod To wychodzi, że wszyscy są głupi i bez motywacji 03.06.14, 21:53 rekreativa napisała: > A pnieważ, jak zauważono, masturbują się wszyscy faceci, to wychodzi, że wszysc > y są głupi i bez motywacji. Ciiiiiiiicho... szsza... To interpretacja nadepniętego ego. Nie można tak głośno, bo ogonki zaczną więdnąć i zanikać... Nie będzie się czym bawić przy porno. To dopiero będzie tragedia. :) Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Maleje mozg 03.06.14, 18:33 marek.zak1 napisał: (...)"To woda na młyn dziwnej koalicji feministek i Kościoła katolickiego(...)" Zastanówmy się komu na forum płacą organizacje feministyczne a komu kościół katolicki ;-) Odpowiedz Link
loppe Re: Maleje mozg 03.06.14, 18:37 Dawniej ten ostatni głosił, że odpadnie ptak po masturbacji, teraz jest gorzej - mozg maleje. Super :) Więcej argumentów już chyba nie potrzeba i wkrótce wokół forum zawiąże się terapeutyczna grupa onanists anonymous Odpowiedz Link
twojabogini Re: Maleje mozg 03.06.14, 18:41 marek.zak1 napisał: > Naukowcy są mądrzy, bo udowodnią to, co im sugeruje zleceniodawca. Zgadzam się. Jest wiele takich "badań". Kiedyś naukowcy byli w stanie udowodnić, że przyzwoite kobiety nie odczuwają pożądania, a ladacznice cechują większe łechtaczki i niska inteligencja. Tylko tu nie powstała żadna teza,nie nie udowodniono, zaobserwowano pewną prawidłowość, korelację. Wniosków jako takich nie wyciągnięto, wskazując na potrzebę dalszych obserwacji.. Odpowiedz Link
jesod Wniosków jako takich 03.06.14, 22:06 twojabogini napisała: > Wniosków jako takich nie wyciągnięto, Ale stwierdzono pewną prawidłowość.... To już wystarczyło by "właściwe" wnioski wyciągnął Pan Maruś i rozpoczął krucjatę. Przecież mężczyzna nie może mieć mniejszego mózgu! To uwłacza męskiej istocie i istocie męskości. To po prostu nie wypada... No i... nie bez powodu mówi się "kurzy móżdżek". Taki móżdżek mogą mieć tylko feministki, cokolwiek by to określenie nie oznaczało. A mam wrażenie, że feministką jest tutaj każda kobieta niepodporządkowana woli i światopoglądowi faceta. W tym światopoglądzie zawiera się również określone (na własny użytek) widzenie kobiety i jej roli w życiu mężczyzny. Odpowiedz Link
kag73 Re: Wniosków jako takich 03.06.14, 23:54 Kochani, mnie tam wszystko jedno co powoduje pornografia i masturbacja do niej, bo u mnie w domu sie nie konsumuje a poza tym to juz pozamiatane w tym wieku;)), ale wlasnie w intrenecie znalazlam bardzo ciekawy artykul na ten temat. Niestety jest po niemiecku, zapewne ktos tu zna niemiecki i moze poczytac. Ewentualnie moge nawazniejsze fragmenty przetlumaczyc, ale teraz juz mi sie nie chce, bo pzno jest. Chdozi o "Uzaleznionych od seksu online", od uzaleznionych od pornografii w internecie. Bardzo naukowo wyjasnione reakcje chemiczne zachodzace w mozgu podczas konsumowania porno, zwlaszcza w polaczeniu z masturbacja. Konsumowanie porno jest konsumowaniem narkotykow. Rownie wazne: 4 internetowe "A": Affordable, Agressive, Anonymous und Accessible. Czyli: tanio, agresywnie(wszechobecnie), anonimowo i latwo dostepne. Tutaj link po niemiecku, moze ktos znajdzie w necie artykul po angielsku: www.epochtimes.de/Die-geheime-Pandemie-Teil-I-a478338.html Odpowiedz Link
kag73 Re: Wniosków jako takich 03.06.14, 23:55 A momencik, mam po angelsku: translate.google.com/translate?hl=en&sl=de&u=http://www.epochtimes.de/Die-geheime-Pandemie-Teil-I-a478338.html&prev=/search%3Fq%3Dpornokonsum%2Bund%2Beinfluss%2Baufs%2Bgehirn%26client%3Dopera%26hs%3D5EI Odpowiedz Link
kag73 Re: Wniosków jako takich 04.06.14, 00:00 Jeszcze dodam nie dajmy sie zwariowac, wiadomo, ze jak ktos se od czasu do czasu filmik wciagnie to sie swiat nie zawali. Jednak uzaleznenie od porno jest realnym problemem. Zapewne istotne sa poczatki seksulanej kariery, skonnosci do nalogow/uzaleznien(ja w to wierze, ze jedni sa mniej podatni na nalogi a inni bardziej), samokontroli, sytuacji zwiazkowej itd. Odpowiedz Link
twojabogini Re: Wniosków jako takich 05.06.14, 09:35 kag73 napisała: >Jednak uzaleznenie od porno jest realnym problemem. Jest. A zauważyłam taką prawidłowość - mężczyźni uzależnieni od pornografii mają problem z bliskością, z dostosowaniem się do potrzeb założonej przez siebie rodziny. Często do uzależnienia dochodzi na etapie okołodzieciowym, gdy pojawiają się nowe wyzwania, potrzeba odpowiedzialności. Tacy mężczyźni postrzegają to, że partnerka zaczęła "mieć wymagania". Na tym etapie wycofują się w pornoswiat - uzasadniają, że nie chcą zdradzać partnerki, która jest w ciąży, a muszą zaspokajać popęd. W tych parach mężczyzna teoretycznie oczekuje powrotu partnerki do życia seksualnego, ale nie robi nic, aby ona do niego wróciła. Nie oferuje jej wsparcia, bliskości, emocji. Seks ma być właśnie pornograficzny. Podczas gdy seks zawsze jest relacyjny - nawet jeśli jest to jednorazowy numerek z przygodnie poznaną osobą, to tłem są silne emocje, reakcja, interakcja.To nie działa tak, że kobieta zupełnie bez żadnego powodu się kładzie i rozstawia nogi (za wyjątkiem porno właśnie i bardzo skrzywdzonych kobiet, które tak próbują zdobyć miłość). Kobiety takich partnerów często się z początku starają, nawet kładą się i te nogi rozstawiają, wbrew sobie, żeby jakoś zacząć, nie wiedzą czemu nie reagują seksualnie i często to one są obwiniane jako zimne i wymagające obsługi. W długim związku seks bez kontekstu i relacji się nie utrzyma. Odpowiedz Link
kag73 Re: Wniosków jako takich 05.06.14, 10:22 W ramach ciekawostki....Niemcy i inni zachodniacy, rowniez Amerykanie sa juz troche dalej, bo zapewne wczesniej zaczeli, istnieje tam cos takiego jak "Anonimowi Pornoholicy". Odpowiedz Link
kutuzow dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 11:36 twojabogini napisała: >mężczyźni uzależnieni od pornografii maj > ą problem z bliskością, z dostosowaniem się do potrzeb założonej przez siebie r > odziny. Często do uzależnienia dochodzi na etapie okołodzieciowym, gdy pojawiaj > ą się nowe wyzwania, potrzeba odpowiedzialności. Twoja wersja jest bardzo prosta. Zły niedojrzały mężczyzna ma problem z dostosowaniem się do potrzeb tej dobrej dojrzałej kobiety. Zgodnie z tym co pisał Kawitator, bo kobieta z definicji jest dojrzała i jej potrzeby są kluczowe. To że przy okazji ma często w poważaniu potrzeby faceta... to już jego problem. Jak dla mnie to taki feministyczny populizm. Zupełnie nie widzę tutaj tego równouprawnienia o które tak walczą Panie. > Na tym etapie wycofują się w pornoswiat > - uzasadniają, że nie chcą zdradzać partnerki, która jest w ciąży, a muszą zas > pokajać popęd. > > W tych parach mężczyzna teoretycznie oczekuje powrotu partnerki do życia seksua > lnego, ale nie robi nic, aby ona do niego wróciła. No bo jak mężczyzna śmie mieć jakieś potrzeby w tym "pięknym okresie" jakim jest ciąża. Przecież powinien w całości się podporządkować, zawiązać sobie na supełek i czekać grzecznie aż partnerka znów zachce. Nie ważne czy to rok czy dwa. (sama ciąża to 9 miesięcy, potem połóg). Problem dobrze prezentuje wypowiedz Elżbiety Kaden, położnej która specjalizuje się w diagnostyce i rehabilitacji mięśni dna macicy i wykłada na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym (Wysokie Obcasy z 24 maja 2014) "A kiedy możemy wrócić do seksu? - Uważam, że współżycie można zacząć wtedy gdy kobieta jest gotowa nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Choć mam też wrażenie, że ostatnio kobiety W NIESKOŃCZONOŚĆ odkładają inicjację seksu po porodzie. Bywa że do roku. Bywa że seks po porodzie jest już sporadyczny." Mamy długą przerwę (9 miesięcy ciąży i często nawet rok po -czyli prawie DWA LATA), ale oczywiście facecji powinni "dostosować się do potrzeb rodziny" i nie narzekać. To że potem też jest rzadko, no sorry....ale "potrzeby rodziny" są ważniejsze niż jakieś tam głupie męskie potrzeby erotyczne. Kto by się tym przejmował gdy jest nowa dzidzia obok i daje tyle radości. Takie podejście które Ty tutaj prezentujesz tylko pogłębia problem. Jedna strona ma dbać o potrzeby partnerki, a druga ma w d***e potrzeby partnera. Sorry ale nie dziwne że potem jest dramat i brak seksu. Odpowiedz Link
kag73 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 11:45 Nie wiem skad zalozenie, ze w ciazy nie ma/nie moze byc seksu, sama mialam go sporo, bylam czesto napalona, wspolzylismy przez cala ciaze. Nie jestem jedyna, znam wiele kobiet, ktore mialy podobnie. Ale znam tez przypadki gdzie to facet nie chcial, w trosce o dziecko, z obaw a moze dlatego, ze go ciezarna nie kreci. Podobnie z seksem po, owszem dopuszczam rozne opcje, ale zapytajmy sie, ktore/ jakie to panie nie chca do seksu wracac. Przypuszczalnie, najczesciej te, ktore juz i przed sie do niego nie garnely. A dlaczego sie nie garnely? Zostawiam bez opowiedzi. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 11:52 kag73 napisała: > Nie wiem skad zalozenie, ze w ciazy nie ma/nie moze byc seksu, sama mialam go s > poro, bylam czesto napalona, wspolzylismy przez cala ciaze. Nie jestem jedyna, > znam wiele kobiet, ktore mialy podobnie. U mnie było to samo, ale Ty i moja Ela jestescie żonami IDEALNYMI :). Odpowiedz Link
kutuzow Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 11:58 kag73 napisała: > Nie wiem skad zalozenie, ze w ciazy nie ma/nie moze byc seksu, Może stąd, że skoro w czasie ciąży pojawia się nagle problem, że facet idzie w porno i masturbacje, a wcześniej go nie było, to COŚ musiało ten problem wywołać. Większość moich kumpli z którymi rozmawiałem narzekała na "posuchę" w czasie ciąży. Wiesz nie wszystko da się zwalić na męskie fobie o bezpieczeństwo dziecka. Poza tym nawet w zaawansowanej ciąży pozostają jeszcze inne metody zaspokojenia faceta, z tym że.... trzeba chcieć. > Podobnie z seksem po, owszem dopuszczam rozne opcje, ale zapytajmy sie, ktore/ > jakie to panie nie chca do seksu wracac. Przypuszczalnie, najczesciej te, ktore > juz i przed sie do niego nie garnely. A dlaczego sie nie garnely? Zostawiam be > z opowiedzi. Wiesz obstawiam że nie ma tutaj prostego podziału. Nawet te co były temperamentne wystarczy że z powodu wahań hormonalnych mają depresję poporodową i już po ptakach. Pytasz które się nie garnęły. Nie da się wszystkiego zwalić na tych kiepskich kochanków. Po pierwsze jest coś takiego jak temperament i jak komus wystarcza raz na miesiąc to i super kochanek nie sprawi że nagle będzie czuł potrzebę 2 razy dziennie. Po drugie ten kij ma dwa końce. Bo skoro sugerujesz że Panie się nie garną bo ten seks jest słaby, to warto by zastosowac to samo domniemanie w przypadkach gdzie to panowie się do seksu nie garną. Widocznie ten seks jest słaby. Tylko czemu w takim razie w żeńskich wątkach jest cała lista w stylu (może zmęczony, może problemy ze zdrowiem, moze stres, a moze poziom hormonów, może poczatki cukrzycy itp). Odpowiedz Link
kag73 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 13:31 "...w czasie ciąży pojawia się nagle problem, że facet idzie w porno i masturbacje, a wcześniej go nie było, to COŚ musiało ten problem wywołać. Większość moich kumpli z którymi rozmawiałem narzekała na "posuchę" w czasie ciąży. Wiesz nie wszystko da się zwalić na męskie fobie o bezpieczeństwo dziecka. Poza tym nawet w zaawansowanej ciąży pozostają jeszcze inne metody zaspokojenia faceta, z tym że.... trzeba chcie Problem moglo tez wywolac, ze facet chce atrakcyjnej babki a ciezarna z brzuchem mu sie nie podoba, wiec se babki chce poogladac na porno. Opowiadanie o fobiach i strachu o dziecko moze byc tylko wymowka, choc bywa tez prawdziwe. Jak ktos sobie od poczatku wzial malo temperamentna i taka, ktora do seksu musial nagabywac zawsze, rowniez przed ciaza, to niech cudow nie oczekuje po jakims tam czasie. O to mi glownie chodzi, niekoniecznie o marnych kochankow. Ze seks jest slaby tez opcja. Roznica jest taka, ze dla faceta nawet jak jest slaby, to jednak mimimu motywacji ma: orgazm raczej gwaratowany. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 16:11 kag73 napisała: (...)"Problem moglo tez wywolac, ze facet chce atrakcyjnej babki a ciezarna z brzuchem mu sie nie podoba, wiec se babki chce poogladac na porno. Opowiadanie o fobiach i strachu o dziecko moze byc tylko wymowka, choc bywa tez prawdziwe (...)" Nierealne wyobrażenie na temat kobiecości, brak akceptacji dla zmienionego przez fizjologię ciąży ciało, a panie na ekranie zawsze piękne i chętne... Odpowiedz Link
rekreativa Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 18:24 Chyba trochę zbyt radykalnie podsumowujesz. Akceptacja czyjegoś ciała i zmian, które w nim zachodzą, a pożądanie tego ciała to dwie różne rzeczy. Wcale nie trzeba mieć jakiegoś spaczonego wyobrażenia o kobiecości, by nie odczuwać pociągu seksualnego do kobiety w ciąży - można wręcz uważać taką kobietę za piękną na swój sposób, można odczuwać do niej czułość, chęć opieki, ale jednocześnie ta kobieta może stać się chwilowo aseksualna. (I ma to nawet swoje uzasadnienie biologiczne - skoro już jest w ciąży, to stosunek seksualny mija się z celem... ) Pożądanie to nie jest coś, co się rodzi siłą woli. Nie można sobie postanowić "będę pożądał tej pani/tego pana". Brak pożądania czy jego zanik to nie jest niczyja złośliwość, bo nie mamy nad tym specjalnej kontroli, kto i co nam się podoba. Odpowiedz Link
kag73 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 18:30 rekreativa napisała: > Chyba trochę zbyt radykalnie podsumowujesz. > Akceptacja czyjegoś ciała i zmian, które w nim zachodzą, a pożądanie tego ciała > to dwie różne rzeczy. > Wcale nie trzeba mieć jakiegoś spaczonego wyobrażenia o kobiecości, by nie odcz > uwać pociągu seksualnego do kobiety w ciąży - można wręcz uważać taką kobietę z > a piękną na swój sposób, można odczuwać do niej czułość, chęć opieki, ale jedno > cześnie ta kobieta może stać się chwilowo aseksualna. (I ma to nawet swoje uzas > adnienie biologiczne - skoro już jest w ciąży, to stosunek seksualny mija się z > celem... ) I dlatego nadaje sie ona i powinna zrobic panu loda, najlepiej z polykiem oczywiscie, ale sama swoje potrzeby jezeli takowe ma powinna schowac do kieszeni? Czy on pojdzie i se wlaczy porno, bo ona jest aseksualna w tej chwili? Odpowiedz Link
kutuzow Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 18:38 kag73 napisała: > I dlatego nadaje sie ona i powinna zrobic panu loda, najlepiej z polykiem oczyw > iscie, ale sama swoje potrzeby jezeli takowe ma powinna schowac do kieszeni? > Czy on pojdzie i se wlaczy porno, bo ona jest aseksualna w tej chwili? kag, a możeby tak po prostu symetrycznie. Ona jemu loda, on jej minete (do tego nie trzeba mieć super wzwodu), jeśli facet ma problemy z kwestią "bo jeszcze zrobię dziecku krzywdę". Oboje będą odprężeni. Odpowiedz Link
kag73 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 19:00 kutuzow napisał: > kag, a możeby tak po prostu symetrycznie. Ona jemu loda, on jej minete (do tego > nie trzeba mieć super wzwodu), jeśli facet ma problemy z kwestią "bo jeszcze z > robię dziecku krzywdę". > Oboje będą odprężeni. Mnie tego nie pisz, ja w ciazy mialam seks roznego rodzaju czesto i gesto. Napisz trym co sie uskarzaja na posuche w czasie ciazy, to ich sprawa i wola, nie nasza. Najczesciej na forum sie nazywa niech chociaz zrobi mu loda. A jak on niegromotny to sie nazywa co ma zrobic ona go nie pociaga:( Odpowiedz Link
rekreativa Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 19:12 " I dlatego nadaje sie ona i powinna zrobic panu loda, najlepiej z polykiem oczyw > iscie, ale sama swoje potrzeby jezeli takowe ma powinna schowac do kieszeni? > Czy on pojdzie i se wlaczy porno, bo ona jest aseksualna w tej chwili?" Wiesz, ja to sobie tak wyobrażam, że ciąża nie trwa wiecznie, więc można jakoś przeczekać... Trochę zrozumienia z obu stron by się przydało. No nie wiem, ale jakoś wzdryga mnie myśl, że któraś strona miałaby się zmuszać i wykonywać tę seksualną powinność, choć nie odczuwa żadnej ochoty, albo wręcz czuje opór. Odpowiedz Link
kag73 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 21:22 rekreativa napisała: > Wiesz, ja to sobie tak wyobrażam, że ciąża nie trwa wiecznie, więc można jakoś > przeczekać... Trochę zrozumienia z obu stron by się przydało. > No nie wiem, ale jakoś wzdryga mnie myśl, że któraś strona miałaby się zmuszać > i wykonywać tę seksualną powinność, choć nie odczuwa żadnej ochoty, albo wręcz > czuje opór. no i sie nie dziwie, ze sie "wzdrygasz", bo "normalna" ciaza nie jest choroba, nie oznacza zaniku pozadania i braku ochoty u wszystkich ludzi i wiekszosc sobie jednak radzi z odmienna nieco sytuacja. Dlaczego o tych wszystkich okropnosciach ma opowiadac i opowiada Kutuzow, ktory ciazy swojej partnerki z ich wspolnym dzieckiem nie przezyl. A na podstawie wypowiedzi kolegow przy wodce tez nie powinno sie wysuwac pochopnych wnioskow pt. "posucha w lozku", bo przyczyn tej posuchy nie znamy, to po pierwsze. Po drugie nawet jak sie zdarz posucha to nie koniec swiata, bo jest po co. I nawet jak on dzis napomknie, ze jest posucha, to swiat sie wcale dla niego nie wali. O dziwo jest wielu facetow znajacych juz sytuacje, chcacych drugiego dziecka, albo ryzykujacych bzykajac sie bez konkretnego zabezpieczenia. To nie jest rzecz, ktora da sie wytlumaczc tak do konca rozumowo, to sa emocje, uczucia i co tam jeszcze. Odpowiedz Link
kutuzow Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 18:36 rekreativa napisała: > Wcale nie trzeba mieć jakiegoś spaczonego wyobrażenia o kobiecości, by nie odcz > uwać pociągu seksualnego do kobiety w ciąży - można wręcz uważać taką kobietę z > a piękną na swój sposób, można odczuwać do niej czułość, chęć opieki, ale jedno > cześnie ta kobieta może stać się chwilowo aseksualna. (I ma to nawet swoje uzas > adnienie biologiczne - skoro już jest w ciąży, to stosunek seksualny mija się z > celem... ) Bardzo dobrze napisane. > Pożądanie to nie jest coś, co się rodzi siłą woli. Nie można sobie postanowić " > będę pożądał tej pani/tego pana". Brak pożądania czy jego zanik to nie jest nic > zyja złośliwość, bo nie mamy nad tym specjalnej kontroli, kto i co nam się podo > ba. Z tym także się zgadzam, może z małym zastrzeżeniem, że jest jakieś pole manewru (np. facet który schudnie i wyhoduje 6-ciopak może nagle być bardziej pożądany). Odpowiedz Link
kag73 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 18:58 kutuzow napisał: > rekreativa napisała: > > > Wcale nie trzeba mieć jakiegoś spaczonego wyobrażenia o kobiecości, by ni > e odcz > > uwać pociągu seksualnego do kobiety w ciąży - można wręcz uważać taką kob > ietę z > > a piękną na swój sposób, można odczuwać do niej czułość, chęć opieki, ale > jedno > > cześnie ta kobieta może stać się chwilowo aseksualna. (I ma to nawet swoj > e uzas > > adnienie biologiczne - skoro już jest w ciąży, to stosunek seksualny mija > się z > > celem... ) > > Bardzo dobrze napisane. No to jak jest u tych kolegow z posucha w czasie ciazy. Zony nie chca, czy mezowie ciezarnych nie pozadaja? No? Odpowiedz Link
kutuzow Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 19:01 kag73 napisała: > No to jak jest u tych kolegow z posucha w czasie ciazy. Zony nie chca, czy mezo > wie ciezarnych nie pozadaja? No? Przecież te dwa przypadki mogą występować obok siebie. Nie musi być tak że w 50% to facet nie chce (bo go ciężarna nie kręci) a w drugich 50% to kobieta nie ma ochoty w czasie ciąży. Pewnie gdyby nasi forumowi koledzy się wypowiedzieli jak to u nich było mielibyśmy trochę więcej danych (choć próba dość skromna). Odpowiedz Link
mojemail3 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 22:33 rekreativa napisała: > Chyba trochę zbyt radykalnie podsumowujesz. > Akceptacja czyjegoś ciała i zmian, które w nim zachodzą, a pożądanie tego ciała > to dwie różne rzeczy. Może, zdarza mi się radykalizm;-) > Wcale nie trzeba mieć jakiegoś spaczonego wyobrażenia o kobiecości, by nie odcz > uwać pociągu seksualnego do kobiety w ciąży - można wręcz uważać taką kobietę z > a piękną na swój sposób, można odczuwać do niej czułość, chęć opieki, ale jedno > cześnie ta kobieta może stać się chwilowo aseksualna. (I ma to nawet swoje uzas > adnienie biologiczne - skoro już jest w ciąży, to stosunek seksualny mija się z > celem... ) No widzisz, uzasadnienie biologiczne może i jest, ale...jakie w takim razie jest uzasadnienie biologiczne spać z kobietą, która: jest na antykoncepcji hormonalnej, ma spiralę, jest po menopauzie, jest niepłodna, nawykowo roni ciąże, jest po histeroktomii,resekcji jajników, jakie tez jest uzasadnienie biologiczne uprawiać seks w prezerwatywie? Też z tego ciąży nie będzie,a reasumując...kobieta w ciąży też ma...potrzeby seksualne, które nawet u zwierząt są nie tylko po to, aby się rozmnażać, ale aby utrwalać więzi... > Pożądanie to nie jest coś, co się rodzi siłą woli. Nie można sobie postanowić " > będę pożądał tej pani/tego pana". Brak pożądania czy jego zanik to nie jest nic > zyja złośliwość, bo nie mamy nad tym specjalnej kontroli, kto i co nam się podo > ba. No jasne, ale można nakierować swoje myśli na potrzeby partnera, bo to umacnia więz, a nie nakręcać negatywne myślenie o żonie, że to gruba ciężarówka i przecież już nie może być pociągająca, no bo jak, zapylona już... Ponoć mamy wpływ na swoje myśli i uczucia... A jakie uzasadnienie biologiczne ma ucieczka w cyberseks? Odpowiedz Link
kutuzow Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 22:49 mojemail3 napisała: > No widzisz, uzasadnienie biologiczne może i jest, ale...jakie w takim razie jes > t uzasadnienie biologiczne spać z kobietą, która: jest na antykoncepcji hormona > lnej, ma spiralę, jest po menopauzie, jest niepłodna, nawykowo roni ciąże, jest > po histeroktomii,resekcji jajników, jakie tez jest uzasadnienie biologiczne up > rawiać seks w prezerwatywie? MojeMail --> zauważ że większości z wymienionych przez Ciebie przypadków nie widać gołym okiem. Z ciąża jest podobnie. Przecież w 3-cim miesiącu rzadko który facet już widzi brzuszek -pewnie bardziej się nakręca biustem który już zdążył się powiększyć a brzuszka jeszcze nie widać. To tak jak z otyłością typu jabłko - rozmawialiśmy już tutaj na forum że ona jest gorsza dla kobiety niż typ gruszka,bo facecji podświadomie odbierają to jako potencjalną ciąże innego samca i wolą się nie pakować w taki związek. Co do seksu w gumce -on sprawia przyjemność. Mamy całkiem spora nagrodę za te starania o nazwie ORGAZM. > A jakie uzasadnienie biologiczne ma ucieczka w cyberseks? To jest efekt ograniczeń kulturowych. Przy długotrwałym braku seksu partner poszukałby sobie innej "zastępczej" partnerki (wielu tak nawet robi). Presja prawna i kulturowa (ryzyko rozwodu i ostracyzmu społecznego -zdradził ciężarną) powoduje że facecji wybierają "mniejsze zło" -masturbację. To że to jest cyberseks to tylko kwestie techniczne. Kiedyś to były zdjęcia, a jeszcze wcześniej rysunki. Odpowiedz Link
kag73 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 22:57 "To tak jak z otyłością typu jabłko - rozmawialiśmy już tutaj na forum że ona jest gorsza dla kobiety niż typ gruszka,bo facecji podświadomie odbierają to jako potencjalną ciąże innego samca i wolą się nie pakować w taki związek." Nie, nie, to inaczej jest. Faceci wola typ gruszka, bo chodzi o te roznice: talia biodra, taka sylwestka podkresla biodra a to oznacza "dobrze rodzaca"/plodna:) Odpowiedz Link
mojemail3 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 23:07 kag73 napisała: (...)"Nie, nie, to inaczej jest. Faceci wola typ gruszka, bo chodzi o te roznice: talia biodra, taka sylwestka podkresla biodra a to oznacza "dobrze rodzaca"/plodna:)" Patrz, ma być wyglądającą na "dobrze zachodzącą i rodzącą" a dzieci nikt nie chce...Ciekawostka przyrodnicza;-) Odpowiedz Link
kag73 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 23:17 mojemail3 napisała: > Patrz, ma być wyglądającą na "dobrze zachodzącą i rodzącą" a dzieci nikt nie ch > ce...Ciekawostka przyrodnicza;-) Chce czy nie chce, ale natura(biologia) to natura i tyle! Odpowiedz Link
mojemail3 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 23:01 kutuzow napisał: > MojeMail --> zauważ że większości z wymienionych przez Ciebie przypadków ni > e widać gołym okiem. Z ciąża jest podobnie. Przecież w 3-cim miesiącu rzadko kt > óry facet już widzi brzuszek -pewnie bardziej się nakręca biustem który już zdą > żył się powiększyć a brzuszka jeszcze nie widać. No widzisz, w takim razie bierzemy za rzeczywistość złudzenia optyczne;-) Ale pani nawet atrakcyjna jak ma 50 + to jednak widać,że dzieci z tego nie będzie, co? > To tak jak z otyłością typu jabłko - rozmawialiśmy już tutaj na forum że ona je > st gorsza dla kobiety niż typ gruszka,bo facecji podświadomie odbierają to jako > potencjalną ciąże innego samca i wolą się nie pakować w taki związek. No to pamiętam, bo tą mądrość forumową to nawet ja wynalazłam w jakimś popularno-naukowym artykule... > Co do seksu w gumce -on sprawia przyjemność. Mamy całkiem spora nagrodę za te s > tarania o nazwie ORGAZM. A seks z kobietą w ciąży nie kończy się orgazmem? A jeszcze bezpieczniejszy... > > A jakie uzasadnienie biologiczne ma ucieczka w cyberseks? > To jest efekt ograniczeń kulturowych. Przy długotrwałym braku seksu partner pos > zukałby sobie innej "zastępczej" partnerki (wielu tak nawet robi). Presja prawn > a i kulturowa (ryzyko rozwodu i ostracyzmu społecznego -zdradził ciężarną) powo > duje że facecji wybierają "mniejsze zło" -masturbację. To że to jest cyberseks > to tylko kwestie techniczne. Kiedyś to były zdjęcia, a jeszcze wcześniej rysunki. A tu się mylisz akurat,to że mężczyzna potrafi się podniecić zdjęciem przysłowiowej gołej baby( wypicowanej na fotografii na cudo...) to wynika z tego,że nasi przodkowie mieli rzadką sposobność napotkania kobiety bardzo atrakcyjnej i na dodatek chętnej ( na byle kogo za przeproszeniem...) i stąd mechanizm natychmiastowej gotowości. Stąd jak się taki naogląda wątpliwych piękności na ekranie, to owo złudzenie optyczne każe mu myśleć, że żywa kobiecina w domu, to paskudna raszpla, gdzie się jej równać w rankingu;-) Więc nie gadaj mi tu o presji prawno-kulturowej, bo mam koleżanki, co je mężowie dla kochanic zostawili z małymi dziećmi a nawet w zagrożonej ciąży. Cyberseks to problem psychologiczny,to wynik postawy lękowo-ucieczkowej mężczyzny, a nie mniejszego zła. Odpowiedz Link
kutuzow Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 23:59 mojemail3 napisała: > No widzisz, w takim razie bierzemy za rzeczywistość złudzenia optyczne;-) > Ale pani nawet atrakcyjna jak ma 50 + to jednak widać,że dzieci z tego nie będz > ie, co? Nie złudzenia optyczne tylko jest to atawizm. Zobacz że atrakcyjna 50+ nigdy nie będzie bardziej atrakcyjna od atrakcyjnej 18+ > > A seks z kobietą w ciąży nie kończy się orgazmem? A jeszcze bezpieczniejszy... > Kolejny atawizm. Tak samo jak to że podobają nam się osoby symetryczne, o zdrowej cerze, bez oznak choroby, młode itp. Seks z kobietą po menopauzie także jest bezpieczniejszy (skoro tak na to patrzymy), ale jakby chętnych mniej niż na "niebezpieczne" 18+ > A tu się mylisz akurat,to że mężczyzna potrafi się podniecić zdjęciem przysłowi > owej gołej baby( wypicowanej na fotografii na cudo...) to wynika z tego,że nasi > przodkowie mieli rzadką sposobność napotkania kobiety bardzo atrakcyjnej i na > dodatek chętnej ( na byle kogo za przeproszeniem...) i stąd mechanizm natychmia > stowej gotowości. Sorry, ale to zupełnie jakaś bajka jest. Młodzi gostkowie podniecają się nawet i bez zdjęcia. Pamiętam jak w podstawówce wystarczyło że jakaś dziewczyna nie miała stanika i było widać sutki pod koszulką. Magiczne działanie dużych ilości testosteronu (w tym okresie). > Stąd jak się taki naogląda wątpliwych piękności na ekranie, to owo złudzenie op > tyczne każe mu myśleć, że żywa kobiecina w domu, to paskudna raszpla, gdzie się > jej równać w rankingu;-) Ty tutaj rozdzierasz szaty nad tym że laski z filmów podwyższają standardy. Owszem tak się dzieje. Zobacz że identyczny mechanizm działa na kobiety. Amanci z seriali zawsze są nienagannie ubrani, przystoini, mają ładne mieszkania, atrakcyjną pracę i jeszcze dużo wolnego czasu dla swoich kobiet. To także powoduje podniesienie poprzeczki dla zwykłych szaraczków. Każda płeć zmaga się ze swoim problemem. > Więc nie gadaj mi tu o presji prawno-kulturowej, bo mam koleżanki, co je mężowi > e dla kochanic zostawili z małymi dziećmi a nawet w zagrożonej ciąży. tylko ile jest takich co to je zostawili, a ile takich przypadków gdzie jednak są razem (tylko gośc jedzie na ręcznym i jakoś sobie radzi w czasie tego celibatu ciążowego). Odpowiedz Link
mojemail3 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 06.06.14, 00:11 kutuzow napisał: > Nie złudzenia optyczne tylko jest to atawizm. > Zobacz że atrakcyjna 50+ nigdy nie będzie bardziej atrakcyjna od atrakcyjnej 18 + Atawizm??? "Atawizm (łac. atavus – przodek) – regresja ewolucyjna, pojawienie się u danego organizmu nietypowych dla niego cech bądź zachowań, charakterystycznych dla jego odległych przodków " Przecież, jak już wspomniałam, seks nie służy wyłącznie prokreacji, nawet u zwierząt... > > A seks z kobietą w ciąży nie kończy się orgazmem? > Kolejny atawizm. > Tak samo jak to że podobają nam się osoby symetryczne, o zdrowej cerze, bez ozn > ak choroby, młode itp. > Seks z kobietą po menopauzie także jest bezpieczniejszy (skoro tak na to patrzy > my), ale jakby chętnych mniej niż na "niebezpieczne" 18+ Nie rozumiem tego wyjaśnienia;-) Dlaczego to też ma być atawizmem??? > Sorry, ale to zupełnie jakaś bajka jest. Młodzi gostkowie podniecają się nawet > i bez zdjęcia. Pamiętam jak w podstawówce wystarczyło że jakaś dziewczyna nie m > iała stanika i było widać sutki pod koszulką. Magiczne działanie dużych ilości > testosteronu (w tym okresie). Nie bajka, to jest na podstawie badań naukowych, poszukam to przytoczę... Młodzi gostkowie to wiadomo, nakręceni z racji szalejących hormonów i braku doświadczeń. > Ty tutaj rozdzierasz szaty nad tym że laski z filmów podwyższają standardy. Ows > zem tak się dzieje. Zobacz że identyczny mechanizm działa na kobiety. Amanci z > seriali zawsze są nienagannie ubrani, przystoini, mają ładne mieszkania, atrakc > yjną pracę i jeszcze dużo wolnego czasu dla swoich kobiet. To także powoduje po > dniesienie poprzeczki dla zwykłych szaraczków. Każda płeć zmaga się ze swoim pr > oblemem. No każda płeć zmaga się ze swym problemem, panowie z wszechobecną pornografizacją, panie z powszechną celebrytyzacją ;-) > Tylko ile jest takich co to je zostawili, a ile takich przypadków gdzie jednak > są razem (tylko gośc jedzie na ręcznym i jakoś sobie radzi w czasie tego celibatu ciążowego). Łaskawcy ;-) Odpowiedz Link
kutuzow Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 06.06.14, 01:05 mojemail3 napisała: > Atawizm??? Tak w szerszym znaczeniu: Atawizm, pojawienie się u ludzi, zwierząt i roślin cech pierwotnych, występujących u dalekich filogenetycznie przodków (filogeneza), które zanikły w trakcie rozwoju ewolucyjnego. Atawizmem u człowieka jest np. wystąpienie dodatkowych sutków czy zewnętrznego ogona (cechy te pojawiają się przejściowo w rozwoju zarodkowym). Atawizm może być wynikiem nieprawidłowości w rozwoju embrionalnym, może być także dziedzicznie uwarunkowany. Do cech atawistycznych zaliczane są ponadto u ludzi paznokcie i nadmierne owłosienie ciała. W znaczeniu psychologicznym (S. Freud, C.G. Jung) atawizm to nawrót (regresja) do archaicznych procesów psychicznych; także reakcje czy upodobania odziedziczone po przodkach w ontogenezie. C. Lombroso sformułował atawistyczną teorię zakładającą przekazywanie cech “degeneracji psychicznej” (antropologiczna szkoła prawa karnego). portalwiedzy.onet.pl/60575,,,,atawizm,haslo.html > > Nie rozumiem tego wyjaśnienia;-) Dlaczego to też ma być atawizmem??? > Ponieważ mimo iż na poziomie racjonalnym 50+ może się wydawać "bezpieczniejsza" jak to określiłaś, to i tak nasz mózg jest tak ukształtowany że podoba nam się to co wiąże się z płodnością. Zobacz że mimo iz w dzisiejszych czasach, do wypełniania Excella w biurze, czy prowadzenia samochodu, nie są potrzebne mocno rozbudowane ramiona, to nadal dla kobiet jest pociągający męski typ figury w kształcie litery V. (szerokie ramion, węższe biodra). > > Łaskawcy ;-) > Wiesz, równie dobrze można powiedzieć, że nie mieli jaj żeby jasno zaprezentować na czym im zależy. Kitty kiedyś o tym pisała że autentycznie była zaskoczona gdy odkryła jak bardzo facetom zależy na seksie. Wcześniej żaden tak otwarcie o tym nie wspominał. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 06.06.14, 08:33 kutuzow napisał: > Ponieważ mimo iż na poziomie racjonalnym 50+ może się wydawać "bezpieczniejsza" > jak to określiłaś, to i tak nasz mózg jest tak ukształtowany że podoba nam się > to co wiąże się z płodnością. No tak, to jest jasne, ale to raczej nie atawizm;-) To że mężczyznom podobają się zasadniczo kobiety 20 letnie, to wiadomo, logiczne ze względów biologicznych, nie ma co dywagować. Problem jest, jak się pan 50 letni wciąż ugania za 20 latkami, bo to świadczy mizernie o jego męskiej kondycji psychicznej... > Wiesz, równie dobrze można powiedzieć, że nie mieli jaj żeby jasno zaprezentowa > ć na czym im zależy. Kitty kiedyś o tym pisała że autentycznie była zaskoczona > gdy odkryła jak bardzo facetom zależy na seksie. Wcześniej żaden tak otwarcie o > tym nie wspominał. Ale przecież to jasne, już nam mamusie mówiły,że chłopakom chodzi tylko o jedno;-) Mężczyznom zależy na seksie z prostego powodu, to potwierdza męskosc, jak facet jest w łóżku bohaterem, to w istocie nim jest... Wszystko zależy jednak od sposobu w jaki się "sprawdza i potwierdza" czy nie jest to przedmiotowe sprawdzanie się na kobietach w sensie dosłownym... Odpowiedz Link
kag73 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 06.06.14, 09:47 "Wiesz, równie dobrze można powiedzieć, że nie mieli jaj żeby jasno zaprezentować na czym im zależy. Kitty kiedyś o tym pisała że autentycznie była zaskoczona gdy odkryła jak bardzo facetom zależy na seksie. Wcześniej żaden tak otwarcie o tym nie wspominał." Rzeczywiscie, az dziwne, biorac pod uwage jak bardzo samej Kitty zalezy na seksie:) I male sprostowanko: zalezy w jakim wieku sa faceci i w jakiej fazie zwiazku, z jakim stazem. Odpowiedz Link
jesod Zobacz, że atrakcyjna 06.06.14, 00:12 kutuzow napisał: > Zobacz że atrakcyjna 50+ nigdy nie będzie bardziej atrakcyjna od atrakcyjnej 18+ To nigdy jest doprawdy frapujące... Czy Pan Kutuzow będzie tak uprzejmy i wyjaśni nam w jakim sensie atrakcyjna? Bliskości czy też... może jakiś innych, bardziej optycznie namacalnych walorów? Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Zobacz, że atrakcyjna 06.06.14, 00:18 jesod napisała: > kutuzow napisał: > > Zobacz że atrakcyjna 50+ nigdy nie będzie bardziej atrakcyjna od atrakcyj > nej 18+ > > To nigdy jest doprawdy frapujące... > Czy Pan Kutuzow będzie tak uprzejmy i wyjaśni nam w jakim sensie atrakcyjna? No właśnie,a taka paskudna, gruba, pryszczata 18 latka, a obok niej taka prawie 50 letnia Monica Bellucci, no to jak, co wybieramy??? Odpowiedz Link
jesod Re: Zobacz, że atrakcyjna 06.06.14, 00:33 mojemail3 napisała: > No właśnie,a taka paskudna, gruba, pryszczata 18 latka, a obok niej taka prawie > 50 letnia Monica Bellucci, no to jak, co wybieramy??? Nie wiem... Nie gustuję w paniach :)))) Ale obserwując otoczenie wiem, że jedna i druga znajdzie swoich wielbicieli. Na 18 zapolują amatorzy kwaśnych jabłek, bo... właśnie takie lubią. Jest prosta w obsłudze, nieskomplikowana, mniej czujna, czasem naiwnie ufna, łatwiej ją zbajerować, dosyć łatwo można jej zaimponować opowiadając bajki z mchu i paproci, a jej główny walor to to, że może być krótkoterminowa. Odpowiedz Link
kutuzow Re: Zobacz, że atrakcyjna 06.06.14, 01:08 mojemail3 napisała: > No właśnie,a taka paskudna, gruba, pryszczata 18 latka, a obok niej taka prawie > 50 letnia Monica Bellucci, no to jak, co wybieramy??? Przecież pisałem że porównujemy atrakcyjną do atrakcyjnej (zmienia sie tylko jedna zmienna: wiek). Jak mamy porównywać banany do truskawek to trochę bez sensu. Skoro 18-tka ma być gruba i pryszczata, to może jeszcze dorzućmy że ma skolioze, problem ze wzrokiem i nie trzyma moczu -wtedy wybór będzie ciekawszy. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Zobacz, że atrakcyjna 06.06.14, 08:34 kutuzow napisał: > Przecież pisałem że porównujemy atrakcyjną do atrakcyjnej (zmienia sie tylko je > dna zmienna: wiek). > Jak mamy porównywać banany do truskawek to trochę bez sensu. > Skoro 18-tka ma być gruba i pryszczata, to może jeszcze dorzućmy że ma skolioze > , problem ze wzrokiem i nie trzyma moczu -wtedy wybór będzie ciekawszy. A tu akurat nie doczytałam, przepraszam, już bylam zmęczona, ostatnio wczesniej chodzę spac ;-) Odpowiedz Link
jesod Cyberseks to problem 06.06.14, 00:19 mojemail3 napisała: > Cyberseks to problem psychologiczny,to wynik postawy lękowo-ucieczkowej mężczyzny, > a nie mniejszego zła. Ty mądra kobita jesteś. :) Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Cyberseks to problem 06.06.14, 00:21 jesod napisała: > Ty mądra kobita jesteś. :) Tobie też nic nie brakuje:) Odpowiedz Link
kag73 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 23:11 kutuzow napisał: > MojeMail --> zauważ że większości z wymienionych przez Ciebie przypadków ni > e widać gołym okiem. Z ciąża jest podobnie. Przecież w 3-cim miesiącu rzadko kt > óry facet już widzi brzuszek -pewnie bardziej się nakręca biustem który już zdą > żył się powiększyć a brzuszka jeszcze nie widać. Ale o czym i o kim my tutaj rozmawiamy, o dwojce kochajacych sie ludzi podobnych do kutuzowego opisu idealnego zwiazku czy on jakichs przejsciowych narzeczonych? Jezeli ja ciezarna(obym nie wykrakala, bo i tak jestem pod znakiem zapytania;)) lubie seks i jest dla mnie wazny(on o tym wie) a on mnie kocha, to chyba bedzie o tym pamietal i chcial mnie "uszczesliwic" i zapewne nic go to nie bedzie kosztowalo. Bo my sie kochamy. A nie bedzie szukal mniejszego zla i siadal do porno?? Przeciez ja mu seksu nie odmawiam... Ach, nie czekaj, ja chce bliskosci, on chce seksu! Ale nie ze mna? Odpowiedz Link
kutuzow Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 06.06.14, 00:01 kag73 napisała: > Jezeli ja ciezarna(obym nie wykrakala, bo i tak jestem pod znakiem zapytania;)) > lubie seks i jest dla mnie wazny(on o tym wie) a on mnie kocha, to chyba bedzi > e o tym pamietal i chcial mnie "uszczesliwic" i zapewne nic go to nie bedzie ko > sztowalo. Bo my sie kochamy. A nie bedzie szukal mniejszego zla i siadal do por > no?? Przeciez ja mu seksu nie odmawiam... Wydaje mi się że dokładnie to samo pisałem (tylko trochę innymi słowami). Czegoś nie rozumiem? > Ach, nie czekaj, ja chce bliskosci, on chce seksu! Ale nie ze mna? > ...ale o co tutaj Ci chodzi, bo się pogubiłem na tym ostatnim zdaniu. Odpowiedz Link
rekreativa Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 06.06.14, 11:55 " No jasne, ale można nakierować swoje myśli na potrzeby partnera, bo to umacnia > więz, a nie nakręcać negatywne myślenie o żonie, że to gruba ciężarówka i prze > cież już nie może być pociągająca, no bo jak, zapylona już..." A gdzie ja coś pisałam o nakręcaniu obrzydliwego myślenia o żonie? Piszę, że są pewne rzeczy, które się odbywają poza naszą świadomością i wolą - to jest, między innymi pożądanie, zakochanie, fascynacja itp. - na to, że się takie uczucia pojawiają nie mamy wpływu. Na to, że podlegają pewnym fluktuacjom też nie. ".kobieta > w ciąży też ma...potrzeby seksualne, które nawet u zwierząt są nie tylko po to > , aby się rozmnażać, ale aby utrwalać więzi..." Wiesz, ja tu odwracam sytuację, z którą mamy na forum najczęściej do czynienia - kobieta, która nie ma ochoty. No nie ma i już. Libido spadło, ten mąż nie ciągnie, seks nie ciągnie, kaplica. I jakoś muszę przyznać rację facetom z forum, że w takich przypadkach raczej nie pojawiają się uwagi pań w rodzaju: "no ale przecież mężczyzna ma potrzeby, więc weź się w garść i zrób mu loda, albo wypnij ten zadek, nie zmydli ci się..." Nie, wręcz przeciwnie - pojawiają się w tych chwilach tyrady Bogini, że kobieta nie może się przymuszać, boż to gwałt. Pytam więc, czy mężczyzna, któremu się przydarzyło, nie z własnej przecież winy i złośliwości, że mu ciężarna żona za cholerę nie chce wyglądać jak obiekt seksualnych podniet, ma się jednak przymusić i wykonać "małżeński obowiązek"? Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 06.06.14, 12:13 rekreativa napisała: > Pytam więc, czy mężczyzna, któremu się przydarzyło, nie z własnej przecież winy, i złośliwości, że mu ciężarna żona za cholerę nie chce wyglądać jak obiekt seksualnych podniet, ma się jednak przymusić i wykonać "małżeński obowiązek"? Facet się przymusić nie może, bo wzwód jest od niego niezależny. Ale, ale w ciąży seksować się można, poza oczywiście ostatnim okresem. Trzeba mieć chęć i wiedzieć jak czyli, dobrac odpowiednia technikę. Odpowiedz Link
kutuzow Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 06.06.14, 12:31 marek.zak1 napisał: > Facet się przymusić nie może, bo wzwód jest od niego niezależny. Ale, ale w cią > ży seksować się można, poza oczywiście ostatnim okresem. Trzeba mieć chęć i wie > dzieć jak czyli, dobrac odpowiednia technikę. Wiesz, ale on może zaoferować jej coś innego (jeśli lęk o dziecko powoduje u niego brak wzwodu). Może pieścić swoją partnerkę na milion sposobów, jeśli ręce i język jej nie wystarczą, to zawsze może sięgnąć po zabawki. Nie znaczy że jak on nie może to jest "rozgrzeszony" i już. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 06.06.14, 12:34 rekreativa napisała: > A gdzie ja coś pisałam o nakręcaniu obrzydliwego myślenia o żonie? > Piszę, że są pewne rzeczy, które się odbywają poza naszą świadomością i wolą - > to jest, między innymi pożądanie, zakochanie, fascynacja itp. - na to, że się t > akie uczucia pojawiają nie mamy wpływu. Na to, że podlegają pewnym fluktuacjom > też nie. Rekreativa, ja nie jestem ekspertem w tej kwestii, ale...liczenie w długotrwalym związku na zakochanie, fascynację, czy rażenie sycylijskim piorunem jest naiwnością... Zakładanie,że to leży poza naszą świadomością, może skutkować oddaleniem od współmałżonka i realizowaniem swych poza-świadomych wyborów i konsumpcji poza związkiem. > Pytam więc, czy mężczyzna, któremu się przydarzyło, nie z własnej przecież winy > i złośliwości, że mu ciężarna żona za cholerę nie chce wyglądać jak obiekt sek > sualnych podniet, ma się jednak przymusić i wykonać "małżeński obowiązek"? Może powiedziec to żonie, ze skutkim raczej pewnym, że ją zrani, może zrekompensować braki bliskoscią może też udać się do seksuologa, który pomoże mu wyjaśnić zródło tej fobii. Odpowiedz Link
rekreativa Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 06.06.14, 12:45 " Rekreativa, ja nie jestem ekspertem w tej kwestii, ale...liczenie w długotrwaly > m związku na zakochanie, fascynację, czy rażenie sycylijskim piorunem jest naiw > nością..." Ale ja przecież nie twierdzę, że zakochanie i sycylijski piorun to musi trwać w związku aż do śmierci... Wymieniłam tylko pewne emocje jako przykład uczuć, które nie bardzo podlegają naszej woli. Bo chyba nie powiesz, że można się siłą woli zakochać, albo odkochać? Oczywiście, czym innym jest podsycanie już istniejących uczuć, albo ich osłabianie. Jeśli ja się w kimś zakocham, ale będę tej osoby unikać, nie będę utrzymywać kontaktu, wyjadę do innego kraju i nawet jej nie będę oglądać, to wiadomo, że moje uczucie prędzej czy później umrze śmiercią naturalną. Podobnie może się zadziać, jeśli ten ukochany będzie mnie źle traktował, dręczył itd. itp. "który pomoże mu wyjaśni > ć zródło tej fobii." Ale skąd pomysł, że brak pociągu do ciężarnej kobiety to jest jakaś fobia? Mnie nie pociągają erotycznie panowie z nadwagą, czy to znaczy, że mam fobię? (PS. - Może Ty masz na myśli wstręt do ciężarnej żony? Bo to by bardziej na jakieś fobie pasowało, tyle że ja nie o tym pisałam. ) Odpowiedz Link
mojemail3 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 06.06.14, 12:53 rekreativa napisała: > Bo chyba nie powiesz, że można się siłą woli zakochać, albo odkochać? Nie powiem za żadne skarby, ale wiem,że można sobie kogoś obrzydzić negatywnie się nakręcając... > Oczywiście, czym innym jest podsycanie już istniejących uczuć, albo ich osłabia > nie. Jeśli ja się w kimś zakocham, ale będę tej osoby unikać, nie będę utrzymyw > ać kontaktu, wyjadę do innego kraju i nawet jej nie będę oglądać, to wiadomo, ż > e moje uczucie prędzej czy później umrze śmiercią naturalną. Podobnie może się > zadziać, jeśli ten ukochany będzie mnie źle traktował, dręczył itd. itp. To są niezaprzeczalne fakty... > (PS. - Może Ty masz na myśli wstręt do ciężarnej żony? Bo to by bardziej na jak > ieś fobie pasowało, tyle że ja nie o tym pisałam. ) No właśnie to miałam na mysli. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 11:50 kutuzow napisał: > Twoja wersja jest bardzo prosta. Zły niedojrzały mężczyzna ma problem z dostosowaniem się do potrzeb tej dobrej dojrzałej kobiety. Zgodnie z tym co pisał Kawitator, bo kobieta z definicji jest dojrzała i jej potrzeby są kluczowe. > To że przy okazji ma często w poważaniu potrzeby faceta... to już jego problem. Potrzeby faceta są z natury egoistyczne, a kobiety - w pełni uzasadnione. Powinieneś to zrozumieć :). Odpowiedz Link
mojemail3 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 11:57 kutuzow napisał: (...)"No bo jak mężczyzna śmie mieć jakieś potrzeby w tym "pięknym okresie" jakim jest ciąża. Przecież powinien w całości się podporządkować, zawiązać sobie na supełek i czekać grzecznie aż partnerka znów zachce. Nie ważne czy to rok czy dwa. (sama ciąża to 9 miesięcy, potem połóg) " To tak brzmi, jakby fanaberią kobiety było dziecko, a fanaberią męzczyzny seks, a przecież to są wspólne priorytety...tak to rozumiem. Jesli ciąża nie jest powaznie zagrożona, współżycie nie zagraża poronieniem, to przecież nie ma przeszkód, a jeśli nawet, jest parę sposobów, oral np. Ileż ten połóg trwa? Nawet po cesarskim cięciu szybko się dochodzi do siebie. Odpowiedz Link
kutuzow Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 12:05 mojemail3 napisała: > To tak brzmi, jakby fanaberią kobiety było dziecko, a fanaberią męzczyzny seks, > a przecież to są wspólne priorytety...tak to rozumiem. Widzisz, wspólne priorytety to ładnie brzmią na przemówieniu partyjnym. Zobacz, że ciąża zmienia poziom hormonów w ciele kobiety, ale jednocześnie nie wpływa na poziom hormonów u faceta (dopiero zostanie ojcem obniża testosteron). Pomijam rzadkie przypadki efektu kuwady (bo on występuje i tak u tych niskotestosteronowych). > Jesli ciąża nie jest powaznie zagrożona, współżycie nie zagraża poronieniem, to > przecież nie ma przeszkód, a jeśli nawet, jest parę sposobów, oral np. Owszem przeszkód nie ma, ale żeby zaproponować oral partnerowi to trzeba pomyśleć o JEGO potrzebach. Coraz więcej kobiet mysli o SWOICH potrzebach w czasie ciąży. Szczególnie gdy ta ciąża jest późno i jest to pierwsze (i obecnie często jedyne) dziecko. Wszystko jest celebrowane. Co do przerwy po ciąży -przytoczyłem wypowiedz jak to OBECNIE wygląda w realu. Dziecko coraz cześciej rozwala życie erotyczne i to jest fakt. Nawet tutaj na forum były przypadki gdzie autorka pisała że co prawda przez 2-3 lata po ciąży to się nie kochali, ale ona teraz to już chce, ale dziwnym trafem teraz małżonek nie ma ochoty (niewiedzieć czemu). Odpowiedz Link
mojemail3 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 12:11 kutuzow napisał: (...)"Owszem przeszkód nie ma, ale żeby zaproponować oral partnerowi to trzeba pomyśleć o JEGO potrzebach. Coraz więcej kobiet mysli o SWOICH potrzebach w czasie ciąży. Szczególnie gdy ta ciąża jest późno i jest to pierwsze (i obecnie często jedyne) dziecko. Wszystko jest celebrowane (...)" No a jak kobiety rodziły niegdyś po 8 dzieci( jak moja babcia, przez 20 lat, od 23 do 43 r życia) to jeszcze gorzej było, a jakoś się kręciło) to też przerwy były, więc jak, czy to jedno dziecko na kilkadziesiąt lat małżeństwa to taka straszna przerwa??? Poza tym, orala się nie proponuje, tylko się robi... Co do potrzeb, chyba nie zawsze trzeba je artykułowac, tylko mieć świadomość, że partner je ma... Odpowiedz Link
kutuzow Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 12:25 mojemail3 napisała: > No a jak kobiety rodziły niegdyś po 8 dzieci( jak moja babcia, przez 20 lat, od > 23 do 43 r życia) to jeszcze gorzej było, a jakoś się kręciło) to też przerwy > były, Zauważ że wtedy to było coś takiego jak "obowiązek małżeński". Chłop brał coś chciał i nie wnikał czy kobieta ma nastrój czy nie ma nastroju. Nie twierdzę że to dobre -tylko skoro przywołujemy to co było kiedyś to warto pokazać pełny obraz. > czy to jedno dziecko na kilkadziesiąt lat małżeństwa to taka st > raszna przerwa??? Kilkadziesiąt lat małżeństwa? Wolne żarty. Zauważ że teraz to jest tak że ludzie wychodzą za mąż póxniej, dziecko pojawia się później i .... jest duuużo rozwodów. Mało który związek ma w dzisiejszych czasach dożyć tych kilkudziesięciu lat w szcześciu. Brak seksu jest jednym z głównych problemów. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 12:33 kutuzow napisał: > Zauważ że wtedy to było coś takiego jak "obowiązek małżeński". Chłop brał coś c > hciał i nie wnikał czy kobieta ma nastrój czy nie ma nastroju. Nie twierdzę że > to dobre -tylko skoro przywołujemy to co było kiedyś to warto pokazać pełny obr > az. No nie wiem, ja jeszcze miałam okazję widzieć i czuć erotyczną atmosferę między dziadkami,a mieli wtedy pewnie ponad 60 lat...To nie było zawsze tak,że przykry obowiązek itp. Poza tym było coś takiego jak mądrość ludowa, kobiety były wbrew pozorom wyedukowane, świadome potrzeb męża, czy w drugą stronę tak było? pewnie w mniejszym stopniu... > Kilkadziesiąt lat małżeństwa? Wolne żarty. Zauważ że teraz to jest tak że ludzi > e wychodzą za mąż póxniej, dziecko pojawia się później i .... jest duuużo rozwo > dów. Mało który związek ma w dzisiejszych czasach dożyć tych kilkudziesięciu la > t w szcześciu. Brak seksu jest jednym z głównych problemów. Brak seksu to nie przyczyna, to skutek. A całe nieszczęście w tymczasowości związków, zawsze można zmienic na lepszy model, zamiast udoskonalać stary... Odpowiedz Link
kutuzow Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 13:16 mojemail3 napisała: > No nie wiem, ja jeszcze miałam okazję widzieć i czuć erotyczną atmosferę między > dziadkami,a mieli wtedy pewnie ponad 60 lat... Wiesz, nie wszędzie jest tak różowo. >kobiety były wbrew pozorom wyedukowane, świadome potrzeb męża, czy w drugą stronę tak było? Tutaj mógłbym się sprzeczać na ile to była świadomość potrzeb, a na ile strach, że jak się wypne na te potrzeby męża to potem zostanę z 8-ką dzieci, a mąż pójdzie do innej -takiej co to zadba o te jego potrzeby. Zobacz, że w czasach internetu, Cosmo i innych takich świadomość potrzeb jest jednak jakby większa....tylko nie zawsze idą za tym jakieś działania. > > Brak seksu to nie przyczyna, to skutek. Nie zawsze. Jeśli kobieta po ciąży zafiksowuje się na dzidzi i świata poza tym nie widzi, a potrzeby partnera ma w nosie, to jednak stawiałbym że ten brak seksu to przyczyna problemów, które się rodzą. Skutkiem wtedy jest np. ucieczka w porno, zdrady, itp. Odpowiedz Link
mabelle2000 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 13:34 kutuzow napisał: > to jednak stawiałbym że ten brak sek > su to przyczyna problemów, które się rodzą. Czy Ty zechcesz w koncu zrozumiec, ze kobieta nie jest strona "dajaca", reglamentujaca ? W zwiazku kochajacych sie ludzi nie ma miejsca na udostepnianie swojego ciala, zeby ta druga osoba mogla sie o nie masturbowac. To nie dziala na takich zasadach. Serio chcialbys zyc z kobieta, ktora twierdzi, ze "dam mu dupy, to sie uspokoi i przestanie strzelac focha " ? Ile warty jest taki zwiazek ? Gdybym byla mezczyna to zamiast przyjmowac postawe petenta ze stojacym kutasem, w pierwszej kolejnosci zadbalabym o potrzeby kobiety, o jej satysfakcje, bo tylko wtedy jej by sie tego seksu naprawde chcialo. Odpowiedz Link
kutuzow Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 14:28 mabelle2000 napisała: > Czy Ty zechcesz w koncu zrozumiec, ze kobieta nie jest strona "dajaca", reglame > ntujaca ? W zwiazku kochajacych sie ludzi nie ma miejsca na udostepnianie swoje > go ciala, zeby ta druga osoba mogla sie o nie masturbowac. Wiesz w tym podniesionym niemal nabożnym tonie to ciężko się dyskutuje. Szczególnie jak przyjmujesz jakieś dziwne założenia których ja wcale nie poczyniłem. W ten sposób to powstaje monolog. > Gdybym byla mezczyna to zamiast przyjmowac postawe petenta ze stojacym kutasem, > w pierwszej kolejnosci zadbalabym o potrzeby kobiety, o jej satysfakcje, bo ty > lko wtedy jej by sie tego seksu naprawde chcialo. Zgodzę się tylko z postawą petenta. Faktycznie taka postawa szybko ucina dobry seks. Co do reszty to nic innego jak dobrze znane "staraj się bardziej", to jest drogą donikąd. Nawet czołowa specjalistka od satysfakcji kobiet w czasie seksu na forum -Twoja Bogini przyznała się kiedyś że miała problemy z seksem, które nie wynikały z nagłego obniżenia jakości tego co oferował partner. Na pożądanie kobiet wpływa trochę wiecej czynników niż tylko to co zrobił/powiedział partner. Odpowiedz Link
mabelle2000 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 17:02 kutuzow napisał: > Co do reszty to nic innego jak dobrze znane "staraj się bardziej", to jest drog > ą donikąd. Piszemy o seksie czy o szorowaniu kibla domestosem ? Bo ja chyba nie napisalam, ze on ma stawac na rzesach i wyreczac ja w jej obowiazkach, raczej probowalam Ci uswiadomic, ze jesli seks bedzie oznaczac dla niego wylacznie spuszczenie cisnienia z jader, to nie powinien czuc sie zdziwiony, ze ona bedzie odmawiac. Co jest uwazam logiczne, bo seks dotyczy obojga, podobnie jak satysfakcja z tego seksu plynaca. > Na pożądanie kobiet wpływa trochę wiecej czynników niż tylko to co zrobił/powie > dział partner. Ale to co zrobil/powiedzial jest niestety kluczowe. Pisze "niestety" poniewaz pewnie latwiej by bylo pstryknac palcami i seksic sie z kazdym napotkanym, pieknie wygladajacym. No niestety to tak nie dziala. Wiec lepiej umowic sie, ze oboje tego seksu chcemy i POSTARAMY sie zrobic wszystko aby dac drugiej osobie satysfakcje, zamiast dasac sie jak maly Piotrus, ze druga osoba nie chce nam udestepnic swojego ciala, bo my przeciez mamy Potrzeby. Odpowiedz Link
kutuzow Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 17:20 mabelle2000 napisała: > Piszemy o seksie czy o szorowaniu kibla domestosem ? Bo ja chyba nie napisalam, > ze on ma stawac na rzesach i wyreczac ja w jej obowiazkach, "Staraj się bardziej" jest uniwersalne. Ty tutaj piszesz o tym przy okazji starania się w sypialni. Koleżanka obok o staraniu się przy sprzątaniu. Ten temat pojawia się na forum odkąd pamiętam. Prawda jest taka że jeśli gostek jest kiepski i stosuje zasadę "wyjąć-włożyć", to widać to OD RAZU, nie trzeba czekać nie wiadomo jak długo i się jeszcze rozmnażać z takim erotycznym analfabetą. Przypominam że tutaj mówimy o sytuacji PO CIĄŻY. Więc jeśli jakaś kretynka się rozmnożyła z takim co to chce przysłowiowo "spuścić z kija" to tylko wyrazy współczucia trzeba przesłać. > Ale to co zrobil/powiedzial jest niestety kluczowe. Pisze "niestety" poniewaz p > ewnie latwiej by bylo pstryknac palcami i seksic sie z kazdym napotkanym, piekn > ie wygladajacym. No niestety to tak nie dziala. Czasami działa. Poza tym masz jedno błędne założenie. Zakładasz że każdy ma taki sam poziom libido a to jest błędne. Niektórzy mają niskie potrzeby i nawet przysłowiowe stawanie na rzęsach niewiele pomoże. > POSTARAMY sie zrobic wszystko aby dac drugiej osobie satysfakcje, rozumiem, że to działa tylko w jedna strone, bo jak to kobieta ma się postarać dać satysfakcję (np. lód w późnym okresie ciąży), to już się pojawiają zarzuty, że ten partner taki niedojrzały, egoistyczny, nie mysli o dobru rodziny itp. Odpowiedz Link
niezapominajka333 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 17:50 rozumiem, że to działa tylko w jedna strone, bo jak to kobieta ma się postarać > dać satysfakcję (np. lód w późnym okresie ciąży), to już się pojawiają zarzuty, > że ten partner taki niedojrzały, egoistyczny, nie mysli o dobru rodziny itp. Kutuzow, a jak kobieta w ciąży ma podwyższone libido (była tu niejedna wypowiedź) to facet wpadnie na pomysł, żeby ją zaspokoić inaczej, jeśli w tym momencie ona jest dla niego aseksualna? Czy jak facet ma się postarać, to go przypadkiem głowa nie boli? Nie jest zapracowany, zmęczony, śpiący? Wszystko zaczyna przeszkadzać, dziecko za ścianą może się obudzić, pies patrzy itp. Czy przejście na masturbację przy porno zamiast seksu z chętną kobietą jest przykładem myślenia o drugiej osobie, czy może jak uniknąć wysiłku? JA mam prawo żądać, oczekiwać i oczywiście odmawiać. Obowiązki ma zawsze druga strona - bez względu na płeć. Odpowiedz Link
kag73 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 18:22 Poza tym czytaja kutowa potrzeby seksualne ma wylacznie mezczyna, kobieta takowych nie posiada. Moze czas zrozumiec, ze to bledne zalozenie. Gdyby co niektory facet pomysla, ze kobieta tez ma potrzeby to moze w lozku potrafilby zatroszczyc sie rowniez o nia i jej potrzeby a nie wychodzil z zalozenia, ze ona tam jest tylko dla niego i realizowania jego potrzeb. Odpowiedz Link
kutuzow Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 18:52 kag73 napisała: > Poza tym czytaja kutowa potrzeby seksualne ma wylacznie mezczyna, kobieta takow > ych nie posiada. Kag, Chyba nie chcesz udowadniać że kobiety i mężczyźni mają takie same (w ujęciu ilościowym) potrzeby erotyczne. No proszę, zerknij na dowolne dane: - ilość prostytutek dla mężczyzn vs prostytutów dla kobiet - ilość userów na portalach gdzie sie szuka kochanki/kochanka - ilość seksu w "grupach kontrolnych": hetero vs lesbijki vs geje - procent mężczyzn onanizujących się vs procent kobiet masturbujących sie - ilość aktów onanizmu dziennie (rekordziści robią to i po kilkanaście razy gdy są nastolatkami). > Gdyby co niektory > facet pomysla, ze kobieta tez ma potrzeby Wiesz, ale jeśli ma potrzeby to przecież może je komunikować. Co stoi na przeszkodzie żeby mówiła czego pragnie i kiedy? > potrafilby zatroszcz > yc sie rowniez o nia i jej potrzeby a nie wychodzil z zalozenia, ze ona tam jes > t tylko dla niego i realizowania jego potrzeb. Tutaj jestem jak najbardziej za tym żeby OBOJE dbali o swoją przyjemność na wzajem. Odpowiedz Link
kutuzow Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 18:45 niezapominajka333 napisała: > Kutuzow, a jak kobieta w ciąży ma podwyższone libido (była tu niejedna wypowied > ź) to facet wpadnie na pomysł, żeby ją zaspokoić inaczej, jeśli w tym momencie > ona jest dla niego aseksualna? Ja nie mam z tym żadnego problemu. Uważam że powinien, Jeśli któreś ma potrzeby to szukają takiego rozwiązania żeby oboje byli szczęśliwi. O "lodzie" juz pisałem. W druga stronę to może być np. mineta, masaż, pieszczoty wibratorem itp. Skoro jedna strona zadowoli się czymś zastępczym to i druga powinna. Nie widze problemu. Jeśli jakiś facet się wzbrania albo ma w nosie potrzeby partnerki to niczym sie nie rózni od sytuacji gdy partnerka ma w nosie potrzeby swego partnera. > Czy przejście na masturbację przy porno zamiast seksu z chętną kobietą jest pr > zykładem myślenia o drugiej osobie, czy może jak uniknąć wysiłku? Wiesz, to zależy Bo jeśli partnerka wykazuje zainteresowanie raz na miesiąc i potem jest zdziwiona że gościu zainteresowany nie jest, to sorry. Gdy zaś seks jest regularnie w takiej ilości jaka OBOJGU odpowiada i gościu nagle ucieka w porno, to jest to co najmniej dziwne. Wtedy bym obstawiał że sama "jakość" seksu przestała odpowiadać partnerowi. Analogicznie do sytuacji którą tutaj wałkują koleżanki forumowe gdzie to kobieta odwraca się od seksu gdy jakoś tego seksu jej nie satysfakcjonuje. > JA mam prawo żądać, oczekiwać i oczywiście odmawiać. > Obowiązki ma zawsze druga strona - bez względu na płeć. Tego to nie rozumiem Odpowiedz Link
mojemail3 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 22:42 kutuzow napisał: > JA mam prawo żądać, oczekiwać i oczywiście odmawiać. > Obowiązki ma zawsze druga strona - bez względu na płeć. (...)"Tego to nie rozumiem"(...) Jak to nie rozumiesz? To czysty, żywy sarkazm jest ;-) Odpowiedz Link
kutuzow Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 22:51 mojemail3 napisała: > > Jak to nie rozumiesz? To czysty, żywy sarkazm jest ;-) Pewnie łatwiej bym załapał gdyby to się czymś różniło od tego, co ona pisała wcześniej w poscie na serio. Odpowiedz Link
kag73 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 18:26 kutuzow napisał: > Prawda jest taka że jeśli gostek jest kiepski i stosuje zasadę "wyjąć-włożyć", > to widać to OD RAZU, nie trzeba czekać nie wiadomo jak długo i się jeszcze rozm > nażać z takim erotycznym analfabetą. > Przypominam że tutaj mówimy o sytuacji PO CIĄŻY. Więc jeśli jakaś kretynka się > rozmnożyła z takim co to chce przysłowiowo "spuścić z kija" to tylko wyrazy wsp > ółczucia trzeba przesłać. Ty masz pojecie, skad np. taka kobieta, ktorej ten typ jest pierwszym ma wiedziec jak mogloby to byc. Ona moze sobie wkrecic, ze to z nia cos nie tak. > > rozumiem, że to działa tylko w jedna strone, bo jak to kobieta ma się postarać > dać satysfakcję (np. lód w późnym okresie ciąży), to już się pojawiają zarzuty, > że ten partner taki niedojrzały, egoistyczny, nie mysli o dobru rodziny itp. Nie wiem znow skad te dane, ze zaawansowanej ciazy to juz tylko lod jest mozliwy. Moze ze strony faceta, bo mu sie babka za gruba widzi, bo ze strony kobiety w "normalnej" ciazy to nie widze prrzeciwskazan do stosunku, ale spoko 69 tez z tego mozemy zrobic:) No wlasnie a jak facet ma sie postarac a ochoty nie mam to jest wymowka, ze mu nie staje a moglby inaczej, tez by mogl. Odpowiedz Link
kutuzow Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 18:57 kag73 napisała: > Ty masz pojecie, skad np. taka kobieta, ktorej ten typ jest pierwszym ma wiedzi > ec jak mogloby to byc. Ona moze sobie wkrecic, ze to z nia cos nie tak. Kag, czy my rozmawiamy o obecnych czasach, czy zastanawiamy się co było w 1970? Jak wiele znasz par gdzie kobieta wychodzi za mąż za swego pierwszego I JEDYNEGO partnera i ma z nim dzieci? Jaki to jest procent w dzisiejszych czasach 5%-10%? Myślę że nawet nie. Pewnie głównie to będa wpadki małolatów. > No wlasnie a jak facet ma sie postarac a ochoty nie mam to jest wymowka, ze mu > nie staje a moglby inaczej, tez by mogl. Przecież pisze już 3-ci raz, że owszem jestem zdania, że facet też powinien się postarać. I jeśli nie seksem to odwdzięczyć się pieszczotami w tej czy innej formie (np. mineta) tak, aby oboje mieli przyjemność. Odpowiedz Link
kag73 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 19:10 kutuzow napisał: > Jak wiele znasz par gdzie kobieta wychodzi za mąż za swego pierwszego I JEDYNEG > O partnera i ma z nim dzieci? Ja znam z podobnego mi rocznika nie jedna taka pare. Nawet moje rodzenstwo, siostra i brat zwiazali sie z pierwszymi partnerami, nie tylko oni zreszta. > Przecież pisze już 3-ci raz, że owszem jestem zdania, że facet też powinien się > postarać. I jeśli nie seksem to odwdzięczyć się pieszczotami w tej czy innej f > ormie (np. mineta) tak, aby oboje mieli przyjemność. To, ze Ty tak uwazasz, to nie znaczy, ze wszyscy tak robia. > Odpowiedz Link
mojemail3 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 22:34 kag73 napisała: (...)"No wlasnie a jak facet ma sie postarac a ochoty nie mam to jest wymowka, ze mu nie staje a moglby inaczej, tez by mogl (...)" Każdy kij ma dwa końce...Logicznie rozumujesz Kag, choć to pewnie tylko babska logika ;-) Odpowiedz Link
mojemail3 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 16:47 kutuzow napisał: (...)"Nie zawsze. Jeśli kobieta po ciąży zafiksowuje się na dzidzi i świata poza tym nie widzi, a potrzeby partnera ma w nosie, to jednak stawiałbym że ten brak seksu to przyczyna problemów, które się rodzą. Skutkiem wtedy jest np. ucieczka w porno, zdrady, itp (...)" Znajdujesz proste wytłumaczenie dla świadomej decyzji "zdradzam żonę" bo...i lista powodów. Odpowiedz Link
kag73 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 13:35 kutuzow napisał: "Zauważ że wtedy to było coś takiego jak "obowiązek małżeński". Chłop brał coś chciał i nie wnikał czy kobieta ma nastrój czy nie ma nastroju. Nie twierdzę że to dobre -tylko skoro przywołujemy to co było kiedyś to warto pokazać pełny obraz." Wcale nie prawda, zalezalo od faceta. Do tego ja znam opowiesci starszych kobiet, gdzie to dzieci ladowaly w lozku pomiedzy rodzicami, taka "zywa" antykoncepcja. Odpowiedz Link
rekreativa Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 12:09 " Jesli ciąża nie jest powaznie zagrożona, współżycie nie zagraża poronieniem, to > przecież nie ma przeszkód, a jeśli nawet, jest parę sposobów, oral np. > Ileż ten połóg trwa? Nawet po cesarskim cięciu szybko się dochodzi do siebie." Tylko właśnie chodzi o to, że ciąża niezagrożona, połóg przebiega prawidłowo, wszystko szybko się goi, a kobieta unika jakiekogolwiek kontaktu. O tym mówi kutuzow, a nie o tym, że z powodów zdrowotnych nie można przez jakiś czas uprawiać seksu, bo to zupełnie inna sprawa. Z drugiej zaś strony faktycznie czasem tak panowie piszą, jakby te wahania hormonów w ciąży, czy depresja poporodowa to była jakaś celowa złośliwość ze strony kobiety... No przecież to jest poza wolą, więc nie wrzucajmy do jednego wora z celowym, nie mającym podłoża zdrowotnego unikaniem seksu. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 12:13 rekreativa napisała: (...)"Tylko właśnie chodzi o to, że ciąża niezagrożona, połóg przebiega prawidłowo, wszystko szybko się goi, a kobieta unika jakiekogolwiek kontaktu. O tym mówi kutuzow, a nie o tym, że z powodów zdrowotnych nie można przez jakiś czas uprawiać seksu, bo to zupełnie inna sprawa(...)" No i ja tego nie rozumiem,chciałam mieć dziecko, ale ten cyrk wokoło dziecka ( napędzany mediami, konsumpcją) nigdy mnie nie pociągał. Odpowiedz Link
kutuzow Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 12:29 rekreativa napisała: > Z drugiej zaś strony faktycznie czasem tak panowie piszą, jakby te wahania horm > onów w ciąży, czy depresja poporodowa to była jakaś celowa złośliwość ze strony > kobiety... Wiesz, gdy facet ma świadomość że to problemy zdrowotne to jeszcze pół biedy. Idzie bowiem się przełączyć w "tryb opieki" i to trochę obniża pożądanie/napięcie. Wydaje mi się, że większy problem gdy wszystko jest OK, młoda matka jest szczęśliwa i roześmiana, gaworzy sobie z nową "zabawką", a facet w kącie drapie się po opuchniętych jądrach bo od 1,5 roku nie uprawiał seksu. Wtedy co by nie zrobił to źle jest. Jak przypomni partnerce o swoich potrzebach to wyjdzie że nie dba o interesy nowej rodziny (jak to pisała TB), jak sam sobie zrobi dobrze, to tez źle bo poszedł w porno i pewnie jest uzależniony. Jak zdradzi jeszcze gorzej. Nie za bardzo widzę dobre rozwiązanie tego problemu (jeśli uwzględnimy podejście które prezentuje TB). Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 12:54 kutuzow napisał: > Wydaje mi się, że większy problem gdy wszystko jest OK, młoda matka jest szczęśliwa i roześmiana, gaworzy sobie z nową "zabawką", a facet w kącie drapie się p o opuchniętych jądrach bo od 1,5 roku nie uprawiał seksu. > Wtedy co by nie zrobił to źle jest. Jak przypomni partnerce o swoich potrzebach to wyjdzie że nie dba o interesy nowej rodziny (jak to pisała TB), jak sam sobie zrobi dobrze, to tez źle bo poszedł w porno i pewnie jest uzależniony. Jak z dradzi jeszcze gorzej. Nie za bardzo widzę dobre rozwiązanie tego problemu (jeśli uwzględnimy podejście które prezentuje TB). To jest podejscie i jego nastepstwa, gdy ster rzadów przejmuje ona, a on staje się proszącym, zaspokajajacym, dobrym ojcem i mężem. Jak facetr tak da się zakwalifikować to juz po miłosci z jej strony, seksie i w ogóle ma przechlapane. Odpowiedz Link
mabelle2000 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 13:19 kutuzow napisał: > Wydaje mi się, że większy problem gdy wszystko jest OK, młoda matka jest szczęś > liwa i roześmiana, gaworzy sobie z nową "zabawką", a facet w kącie drapie się p > o opuchniętych jądrach bo od 1,5 roku nie uprawiał seksu. Ah, tu Cie boli - mloda matka szczesliwa i rozesmiana. A dlaczego podczas seksu z mezem nie piszczy z uciechy ? Nie daje Ci to do myslenia ? ;-) Nie wiem dlaczego probujesz forsowac, bledna wedlug mnie teze, ze dziecko staje sie dla kobiety wazniejsze, wiec odtad na zlosc facetowi zaczyna mu reglamentowac seks. W domysle-bo mezczyzny juz nie kocha/kocha bardziej dziecko. A gdybym sie Ciebie spytala- kogo kochasz bardziej - swoich rodzicow czy swoich przyjaciol ? Swoja partnerke czy swoja siostre ? Glupie pytania, prawda ? No glupie, bo te relacje sa po prostu nieporownywalne. Milosc nie polega na tym, ze bedzie sie charytatywnie nadstawiac dupy. Seks z samego zalozenia musi byc przyjemny dla obu stron, wiec jesli ktoras ze stron go nie chce, to nie jest on przyjemny. Proste. Milosc do dziecka zabila ochote na seks. Chyba tylko naiwni w to wierza :-) Odpowiedz Link
kutuzow Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 14:37 mabelle2000 napisała: > Ah, tu Cie boli - mloda matka szczesliwa i rozesmiana. Nie, "boli" mnie to, że gdy ona jest szczęśliwa, to nie mysli o tym czy on także jest szczęśliwy. Jak dla mnie to wskazówka że partner nie jest dla nas wazny skoro mamy w d**e jego samopoczucie i potrzeby. > Nie wiem dlaczego probujesz forsowac, bledna wedlug mnie teze, ze dziecko staje > sie dla kobiety wazniejsze, Błędną teze powiadasz. To może się panowie na forum wypowiedzą w tej kwestii jak to było w ich przypadków. Może w inna stronę - masz jakies przykłady pokazujące że to facet jest dla młodej matki ważniejszy od jej dziecka? Jakiekolwiek (badania, jakies artykuły psychologów -cokolwiek)? > wiec odtad na zlosc facetowi zaczyna mu reglamento > wac seks. znów próbujesz przerysowywać żeby coś ośmieszyć. Nigdzie nie mówię że "na złość". Wskazuje że po prostu przestaje jej na tym zależeć. Coś innego odwraca jej uwagę od potrzeb jej partnera. > Seks z s > amego zalozenia musi byc przyjemny dla obu stron, wiec jesli ktoras ze stron go > nie chce, to nie jest on przyjemny. Proste. Rozumiem że taką samą wykładnie możemy stosować w druga stronę. Wszędzie tam gdzie teraz koleżanki z forum doszukują się kryptogejów, uzależnionych od porno gości itp. Prosta czytelna sytuacja - Twój facet nie chce się z Tobą kochać -znaczy że seks który oferujesz nie jest dla niego przyjemny. Coś czuje że zaraz się okaże że to działa tylko w jedną stronę, bo w druga to zaraz będzie milion wyjątków :-) > Milosc do dziecka zabila ochote na > seks. Chyba tylko naiwni w to wierza :-) Miłośc nie, ale ilość obowiązków które potrafią sobie wrzucić niektóre kobiety chcąc byc Matką Doskonałą owszem. To wszystko jest kwestią priorytetów. Jednej wystarczy zmycie podłogi co drugi dzień, inna będzie chciała miec "błysk" żeby przypadkiem dziecka bakterie nie zjadły żywcem. Odpowiedz Link
rekreativa Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 14:47 " Może w inna stronę - masz jakies przykłady pokazuj > ące że to facet jest dla młodej matki ważniejszy od jej dziecka? Jakiekolwiek ( > badania, jakies artykuły psychologów -cokolwiek)?" Przyczepię się do tego pytania, bo ono tak zalatuje sugestią, że ktoś musi być ważniejszy, albo dziecko, albo partner. Tymczasem zdrowo to jest, kiedy są równie ważni i pod uwagę bierze się potrzeby obojga i jeszcze swoje. Odpowiedz Link
kutuzow Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 14:58 rekreativa napisała: > Tymczasem zdrowo to jest, kiedy są równie ważni i pod uwagę bierze się potrzeby > obojga i jeszcze swoje. Owszem, też tak uważam. Tylko przyznaj, jak często jest to spotykany przypadek? Odpowiedz Link
rekreativa Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 15:29 "Tylko przyznaj, jak często jest to spotykany przypadek?" Nie wiem, nie robiłam badań w tym zakresie. Osobiście znam co najmniej jedno małżeństwo z dzieckiem, gdzie widać, słychać i czuć, że jest harmonia i wszyscy są zadowoleni. Jeszcze mi taka przyszła refleksja, że przynajmniej na początku, kiedy się małe dziecko w domu pojawia, to zwyczajnie brakuje czasu, żeby solidnie i uczciwie zaspokoić potrzeby wszystkich domowników, o swoich nie wspominając. Zanim rodzice przywykną do nowych obowiązków, zanim się nauczą sobie czas organizować, to może być problem z ogarnięciem - powszechne jest, że nawet wyspać się porządnie parę godzin trudno. I nie tylko potrzeby partnera idą na drugi plan, ale potrzeby samej mamy też. Wydaje mi się, że to jest raczej nie do uniknięcia, ale podkreślam - na samym początku. Jeśli sytuacja się utrzymuje rok, dwa, trzy, to się zgadzam, że to nie jest normalne i świadczy raczej o tym, że się coś w związku wypaliło, albo że nigdy niczego głębszego nie było. I tak się zdarza. Bo wiesz, biologia - te wszystkie hormony, rany poporodowe itp. to są rzeczy chwilowe, kilka tygodni, parę miesięcy... Stan fizjologiczny, z którym sama zainteresowana niewiele może zrobić. Ale jeśli przewleka się brak zainteresowania partnerem na lata, to sorry - to nie dziecko jest przyczyną i nie instynkt opiekuńczy matki. Odpowiedz Link
kag73 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 16:16 Mysle, ze wielu facetow sie rozczula, ze zona im nagle mniej czasu poswieca, czuja sie niewazni. Nie zatrybili po prostu, ze oni nie sa dziecmi, ktore sie zaniedbuje. Sa/maja byc partnerami, ktorzy potrafia sami o siebie zadbac i wspoldzialac w czasie kiedy dzieciak "zada" /sie domaga(a jest zdany na nas doroslych) i jest na pierwszym miejscu, zwarowno dla matki jak i dla ojca. To chyba jasne, ze nie bede sie miziac z mezem jak dzieciak sie drze, bo glodny albo ma kolke. I chyba jasne, ze on rowniez nie bedzie tego wymagal ani oczekiwal. Odpowiedz Link
mabelle2000 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 17:39 kutuzow napisał: > Błędną teze powiadasz. To może się panowie na forum wypowiedzą w tej kwestii j > ak to było w ich przypadków. Może w inna stronę - masz jakies przykłady pokazuj > ące że to facet jest dla młodej matki ważniejszy od jej dziecka? Jakiekolwiek ( > badania, jakies artykuły psychologów -cokolwiek)? Napisalam Ci, ze tych relacji nie da sie porownac. Nie wierzysz mi- trudno. Ponawiam wiec propozycje, zebys sie zastanowil czy z bliskich Ci osob kochasz kogos *bardziej*, moze wtedy zrozumiesz o co mi chodzi. > Prosta czytelna sytuacja - Twój facet nie chce się z Tobą kochać -znaczy że sek > s który oferujesz nie jest dla niego przyjemny. Coś czuje że zaraz się okaże że > to działa tylko w jedną stronę, bo w druga to zaraz będzie milion wyjątków :-) Kutuzow, a powiedz tak szczerze, jaki wplyw mamy na to czy w kims wzbudzamy pozadanie czy nie ? O ile mozemy miec wplyw na jakosc naszego seksu ( w pewnym stopniu), to na to czy ktos ten seks bedzie z nami chcial miec, czy nie, nie mamy juz zadnego wplywu. Ja sie z tym godze, przyjmuje to. Wcale nie zakladam, ze z racji tego ze z kims jestem, on bedzie w stanie ciaglego na mnie napalenia. Cieszylabym sie gdyby tak bylo, ale wcale nie wykluczam, ze ktos inny/cos innego moze zaczac krecic go bardziej. Ze seks z tamta osoba bedzie dla niego lepszy niz ze mna. Biore to na klate. > Miłośc nie, ale ilość obowiązków które potrafią sobie wrzucić niektóre kobiety > chcąc byc Matką Doskonałą owszem. To wszystko jest kwestią priorytetów. Jednej > wystarczy zmycie podłogi co drugi dzień, inna będzie chciała miec "błysk" żeby > przypadkiem dziecka bakterie nie zjadły żywcem. Zgadzam sie z Toba, ze ludzie, niezaleznie od plci, maja czasem tendencje do popadania w skrajnosci. Fakt. Nie widze tylko zwiazku z seksem, bo mycie podlogi, w przeciwienstwie do seksu, przyjemne nie jest, chyba sie ze mna zgodzisz ? Nie wiem jak Tobie, ale mnie nasuwa sie wniosek, ze ten seks strasznie kiepski byc musial, skoro latanie ze szmata okazalo sie bardziej atrakcyjne ;-) Odpowiedz Link
kutuzow Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 18:32 mabelle2000 napisała: > Napisalam Ci, ze tych relacji nie da sie porownac. Nie wierzysz mi- trudno. Pon > awiam wiec propozycje, zebys sie zastanowil czy z bliskich Ci osob kochasz kogo > s *bardziej*, moze wtedy zrozumiesz o co mi chodzi. Po pierwsze: nie trzeba od razu kogoś kochac bardziej. Kocham zarówno matkę jak i swoją partnerkę, ale z jedną spędzam 95% czasu, a z druga 5% (odwiedziny w weekend). Po drugie miłośc załatwia tylko kwestię tego czy interesujemy się tym czy partner jest szczęśliwy. Dochodzi jeszcze kwestia pożądania (a w tym mieszają jeszcze hormony). > Kutuzow, a powiedz tak szczerze, jaki wplyw mamy na to czy w kims wzbudzamy poz > adanie czy nie ? No sorry, ale powinnaś się zdecydować. Raz piszesz że facet powinien stawac na rzęsach żeby rozkręcic kobietę, a gdy odwracam to Twoje własne stwierdzenie, to nagle zmieniasz front o 180% i wyjeżdżasz z pożądaniem. Zastanów sie skoro nie mamy wpływu na to czy wzbudzamy pożądanie to po co to całe zawracanie głowy z nadskakiwaniem wokół kobiety o którym pisałaś wcześniej? > Fakt. Nie widze tylko zwiazku z seksem, bo mycie podlogi, > w przeciwienstwie do seksu, przyjemne nie jest, chyba sie ze mna zgodzisz ? N > ie wiem jak Tobie, ale mnie nasuwa sie wniosek, ze ten seks strasznie kiepski b > yc musial, skoro latanie ze szmata okazalo sie bardziej atrakcyjne ;-) Poczytaj może sobie o prolaktynie i o tym jak wpływa u kobiety na przymus opieki nad dzieckiem po porodzie. Co do ciągu przyczynowego sprzątanie -> brak seksu. W skrócie, przed ciążą kobiecie X wystarczyły porządki 1 w tygodniu. Po porodzie czuje przymus opieki i sprząta raz dziennie, do tego dochodzą inne działania wokół dziecka w efekcie kobieta jest zmęczona. Seks spada na 25 miejsce na liście priorytetów, a czasu starcza na pierwsze 10-15 pozycji. Odpowiedz Link
mabelle2000 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 19:12 kutuzow napisał: > Po pierwsze: nie trzeba od razu kogoś kochac bardziej Pare postow wczesniej napisales cos innego. > Kocham zarówno matkę jak > i swoją partnerkę, ale z jedną spędzam 95% czasu, a z druga 5% (odwiedziny w w > eekend). Czyli glownym wyznacznikiem milosci jest ilosc spedzanego wspolnie czasu ??? No to mamy odmienne zdanie na ten temat, bo jak sie tak glebiej zastanowie, to z osobami, ktore kocham najbardziej spedzam go najmniej i nie widze w tym nic dziwnego ani niepokojacego. > Po drugie miłośc załatwia tylko kwestię tego czy interesujemy się tym czy partn > er jest szczęśliwy. Dlatego wiazac sie z kims zobowiazujemy sie do dbania o jego szczescie, tu sie zgadzamy. Poniewaz jednak bliskich osob jest w naszym zyciu troche wiecej niz jedna, wiec czasem musimy wybierac, ktore z ich potrzeb nalezy postawic chwilowo na pierwszym miejscu (tak jest w przypadku gdy pojawia sie w domu male dziecko). To chyba nawet jest logiczne, bo np. najpierw odwiedze matke w szpitalu, potem pomoge partnerowi w pracy, a na koncu wyskocze z kumpela na rower. Ale to ja o tym decyduje z kim i ile tych godzin bedzie. Natomiast Twoja wizja, ze to partner wyznacza czas, ktory mam z nim spedzac, jest dla mnie nie do przyjecia. > No sorry, ale powinnaś się zdecydować. Raz piszesz że facet powinien stawac na > rzęsach żeby rozkręcic kobietę, a gdy odwracam to Twoje własne stwierdzenie, to > nagle zmieniasz front o 180% i wyjeżdżasz z pożądaniem. Nie napisalam, ze powinien stawac na rzesach, ale ze postawa roszczeniowa na pewno tego seksu nie uzyska. To wedlug mnie spora roznica. > Zastanów sie skoro nie > mamy wpływu na to czy wzbudzamy pożądanie to po co to całe zawracanie głowy z > nadskakiwaniem wokół kobiety o którym pisałaś wcześniej? No wiec wlasnie Ci tlumacze, ze pozadania z jej strony na pewno nie bedzie, jak on zacznie tupac nozkami * bo przeciez mam potrzeby*. Uzyska efekt odwrotny do zamierzonego. Bo gdyby ona nawet go pozadala, to on te pozadanie skutecznie jej wybije . Wiec lepiej gdyby dal jej odczuc, ze troszczy sie o jej satysfakcje, ze seks jest ich WSPOLNA sprawa, a nie ze go... jaja bola :-( Odpowiedz Link
kutuzow przykład z bliskością 05.06.14, 19:45 mabelle2000 napisała: > Pare postow wczesniej napisales cos innego. > To może wróć te kilka postów i przeczytaj raz jeszcze. Zwracałem uwage na problem gdy partnerka jest SKONCENTROWANA wyłącznie na dziecku. Partner jest z boku. To Ty wyskoczyłaś z tą zagadką "kogo kochasz bardziej" -która tutaj ma się nijak do problemu. > Czyli glownym wyznacznikiem milosci jest ilosc spedzanego wspolnie czasu ??? No > to mamy odmienne zdanie na ten temat, bo jak sie tak glebiej zastanowie, to z > osobami, ktore kocham najbardziej spedzam go najmniej i nie widze w tym nic dzi > wnego ani niepokojacego. Niby nie jest, ale gdybym nagle zamienił te proporcje i z partnerką zaczął spędzać 5% czasu a z matką 95% to jestem pewny że mogłaby nie byc zbyt szczęśliwa. > Poniewaz jednak bliskich osob jest w naszym zyciu troche wiecej niz j > edna, wiec czasem musimy wybierac, ktore z ich potrzeb nalezy postawic chwilowo > na pierwszym miejscu (tak jest w przypadku gdy pojawia sie w domu male dziecko > ). Słowo klucz CHWILOWO. Podciągasz pod wspólny mianownik odwiedziny u chorej matki i rower ze znajomymi. Widzisz gdyby to było CHWILOWO jak piszesz to nie byłoby problemu. Ponieważ jesdnak problem rozciąga się w czasie i czesto jest to ponad rok/półtora to nie jest to CHWILOWO tylko jest to całkiem spory szmat czasu. > Nie napisalam, ze powinien stawac na rzesach, ale ze postawa roszczeniowa na pe > wno tego seksu nie uzyska. To wedlug mnie spora roznica. napisałaś: "Gdybym byla mezczyna to zamiast przyjmowac postawe petenta ze stojacym kutasem, w pierwszej kolejnosci zadbalabym o potrzeby kobiety, o jej satysfakcje, bo tylko wtedy jej by sie tego seksu naprawde chcialo." poczym doszłaś do wniosku że jednak cięzko wpłynąć na pożądanie. Problem jest taki że Ty skaczesz ze skajności w skrajność (wiem że wtedy łatwiej się obala/wyśmiewa teksty adwersarza) ale to słaba strategia. Wyjaśnie Ci to na przykładzie. Kocham swoją narzeczoną. Wiem że dla niej BARDZO wazne jest poczucie bliskości. Spędzamy razem dużo czasu, blisko wtuleni, jest dotyk itp. Wyobraź sobie że nagle mam nową pasję która zajmuje mi bardzo dużo tego wolnego czasu który wczesniej miałem na nasze wspólne chwile. Dla mnie jest jasne, że jesli ją kocham to ZAUWAŻĘ że jej zaczyna tej bliskości brakować i się "ocknę", postaram się tak zarządzić czasem żeby pogodzić i nową pasję i wspólne chwile które są ważne dla partnerki. To nie jest tak, że ona mi musi POWIEDZIEĆ, bo wtedy będzie własnie czuła się jak petent. Taka wymuszona bliskość nie będzie ją cieszyła. Jeśli ją kocham i zależy mi na jej szczęściu to SAM to zauważe i będę chciał to zmienić. Dostrzegasz analogie? Odpowiedz Link
mabelle2000 Re: przykład z bliskością 05.06.14, 20:20 kutuzow napisał: > Dla mnie jest jasne, że jesli ją kocham to ZAUWAŻĘ że jej zaczyna tej bliskości > brakować i się "ocknę", postaram się tak zarządzić czasem żeby pogodzić i nową > pasję i wspólne chwile które są ważne dla partnerki. To nie jest tak, że ona m > i musi POWIEDZIEĆ, bo wtedy będzie własnie czuła się jak petent. Taka wymuszona > bliskość nie będzie ją cieszyła. Jeśli ją kocham i zależy mi na jej szczęściu > to SAM to zauważe i będę chciał to zmienić. Zdanie kluczowe Twojej wypowiedzi : >Taka wymuszona > bliskość nie będzie ją cieszyła. Czyli jednak nic na sile, prawda ? :-) Dodam, ze wymuszony seks tez nie bedzie jej cieszyl... Z reszta Twojej wypowiedzi zasadniczo sie zgadzam. Odpowiedz Link
zyg_zyg_zyg Re: przykład z bliskością 05.06.14, 20:23 > Dla mnie jest jasne, że jesli ją kocham to ZAUWAŻĘ że jej zaczyna tej bliskości > brakować i się "ocknę", postaram się tak zarządzić czasem żeby pogodzić i nową > pasję i wspólne chwile które są ważne dla partnerki. To nie jest tak, że ona m > i musi POWIEDZIEĆ, bo wtedy będzie własnie czuła się jak petent. Taka wymuszona > bliskość nie będzie ją cieszyła. Jeśli ją kocham i zależy mi na jej szczęściu > to SAM to zauważe i będę chciał to zmienić. Tylko przed chwilą pisałeś tak: >> Gdyby co niektory >> facet pomysla, ze kobieta tez ma potrzeby >Wiesz, ale jeśli ma potrzeby to przecież może je komunikować. Co stoi na przeszkodzie >żeby mówiła czego pragnie i kiedy? Odpowiedz Link
kutuzow Re: przykład z bliskością 05.06.14, 22:37 zyg_zyg_zyg napisała: > Tylko przed chwilą pisałeś tak: > > >> Gdyby co niektory > >> facet pomysla, ze kobieta tez ma potrzeby > >Wiesz, ale jeśli ma potrzeby to przecież może je komunikować. Co stoi na > przeszkodzie > >żeby mówiła czego pragnie i kiedy? U mnie w związku ja znam potrzeby mojej partnerki co do bliskości (jej potrzeby są większe w tej kwestii niż moje) a ona zna moje potrzeby dotyczące seksu (tutaj moje potrzeby są większe niż jej). Ponieważ te dwie kwestie dla nas są kluczowe to dbamy o nie na wzajem, tak aby nie musieć się "prosić". Ponieważ nie znam innych jej potrzeb które mogą wystapić, to wtedy mi je komunikuje. Np. gdy ma ochotę na długi masaż i balsamowanie (bez podtekstu erotycznego). Jeśli ja mam ochotę na coś innego tez to komunikuje. O kwestie kluczowe dla drugiej strony dbamy sami z siebie bez "przypominania". Wyszedłem z założenia że seks w związku jest kluczowy dla większości facetów, więc fajnie gdyby tutaj partnerka pamiętała o tym sama z siebie bez nagabywania, namawiania itp. Tak samo jak pewnie poczucie bycia pożądaną i poczucie bliskości jest dość kluczowe dla większości kobiet i tutaj facecji powinni o to dbać. Odpowiedz Link
zawle Re: przykład z bliskością 05.06.14, 22:50 kutuzow napisał:> Wyszedłem z założenia że seks w związku jest kluczowy dla większości facetów, w > ięc fajnie gdyby tutaj partnerka pamiętała o tym sama z siebie bez nagabywania, > namawiania itp. Tak samo jak pewnie poczucie bycia pożądaną i poczucie bliskoś > ci jest dość kluczowe dla większości kobiet i tutaj facecji powinni o to dbać. A nie uwazasz ze pomiędzy wzbudzaniem pozadania czy poczucia bliskości a dawaniem tyłka jest duza, jakościowa róznica? Przy czym zaznaczam ze związek bez seksu dla mnie to pomyłka i tak dalej... Odpowiedz Link
kutuzow Re: przykład z bliskością 05.06.14, 22:57 zawle napisała: > A nie uwazasz ze pomiędzy wzbudzaniem pozadania czy poczucia bliskości a dawani > em tyłka jest duza, jakościowa róznica? Przy czym zaznaczam ze związek bez seks > u dla mnie to pomyłka i tak dalej... Róznica jest tylko wtedy gdy nie kochamy osoby z którą jesteśmy. Jeśli kocham partnerkę to nie mam problemu z oferowaniem jej bliskości. Nie musze się "zmuszać" bo to mi także sprawia przyjemność. W druga stronę tak samo. Nawet gdy jest tak że ona nie ma danego dnia ochoty na seks sama z siebie, to nie jest dla niej czymś okropnym np. zaproponować "szybki numerek' taki dla mnie, albo coś innego. Gdy widzi że to sprawia mi przyjemnosć to i jej jest przyjemnie. Fajnie widzieć szczęście u osoby którą się kocha. Oczywiście też powinienem zastrzec że pod warunkiem że to nie jest zbyt często wykorzystywane, nie ma w tym egozimu itp. Wg mnie tylko osoby które są ze sobą bo są (kryzysowy narzeczony, chęć bycia bo licze na dzieci itp) mają problemy z tym i wtedy jest jakaś różnica. Odpowiedz Link
zawle Re: przykład z bliskością 05.06.14, 23:03 Miłość i erotyka nie zawsze idą w parze. Myślenie o tym w taki sposób jest myśleniem magicznym Odpowiedz Link
mojemail3 Re: przykład z bliskością 05.06.14, 23:08 zawle napisała: > Miłość i erotyka nie zawsze idą w parze. Myślenie o tym w taki sposób jest myśl > eniem magicznym To prawda, to się może rozjechać, jak pociągi na bocznicy;-) ale szansa ponownego "zjazdu" możliwe... Odpowiedz Link
kutuzow Re: przykład z bliskością 06.06.14, 00:06 zawle napisała: > Miłość i erotyka nie zawsze idą w parze. Myślenie o tym w taki sposób jest myśl > eniem magicznym > Możesz podać jakiś przykład, bo jakoś ciężko mi to sobie wyobrazić (pomijając przypadki jakiś chorób, wypadków losowych). Odpowiedz Link
mojemail3 Re: przykład z bliskością 06.06.14, 00:16 kutuzow napisał: > zawle napisała: > > > Miłość i erotyka nie zawsze idą w parze. Myślenie o tym w taki sposób jes > t myśl > > eniem magicznym > > > > Możesz podać jakiś przykład, bo jakoś ciężko mi to sobie wyobrazić (pomijając p > rzypadki jakiś chorób, wypadków losowych). To dość szokujące,że takie pytanie zadaje mężczyzna;-) A divy pana wonta, czyżby on je wszystkie kochał ??? Odpowiedz Link
kutuzow Re: przykład z bliskością 06.06.14, 01:10 mojemail3 napisała: > To dość szokujące,że takie pytanie zadaje mężczyzna;-) A divy pana wonta, czyżb > y on je wszystkie kochał ??? To chyba źle to zrozumiałaś (albo ja). Skoro pisałem że gdy dwoje ludzi się kocha na prawdę to seks nie jest problemem (nie ma nagle że trzeba się "poświęcać", a Zawle na to napisała że nie zawsze miłość i erotyka idą w parze, to jak rozumiem chodzi o przypadek gdzie jest miłość, ale seksu nie ma. No bo rozpatrywanie innych przypadków to troche jakby nie na temat (tej dyskusji). Odpowiedz Link
mojemail3 Re: przykład z bliskością 06.06.14, 08:41 kutuzow napisał: > To chyba źle to zrozumiałaś (albo ja). > Skoro pisałem że gdy dwoje ludzi się kocha na prawdę to seks nie jest problemem > (nie ma nagle że trzeba się "poświęcać", a Zawle na to napisała że nie zawsze > miłość i erotyka idą w parze, to jak rozumiem chodzi o przypadek gdzie jest mił > ość, ale seksu nie ma. > No bo rozpatrywanie innych przypadków to troche jakby nie na temat (tej dyskusj > i). Muszę Cię zmartwić, można się kochać " naprawdę" bo miłość się tak ot pstryknięciem palca nie kończy, a może dojść do rozjazdu w potrzebach, oczekiwaniach, partnerzy mogą się wycofac czasowo, nie musi to być poważna choroba, ale nawet stany depresyjne, stresy w pracy, problemy rodzinne.No i BSwM gotowe. Odpowiedz Link
zawle Re: przykład z bliskością 06.06.14, 09:45 mojemail3 napisała: > Muszę Cię zmartwić, można się kochać " naprawdę" bo miłość się tak ot pstryknię > ciem palca nie kończy, a może dojść do rozjazdu w potrzebach, oczekiwaniach, pa > rtnerzy mogą się wycofac czasowo, nie musi to być poważna choroba, ale nawet st > any depresyjne, stresy w pracy, problemy rodzinne.No i BSwM gotowe. Ale podajmy tu przykład zdradzającego pana który kocha swoją zonę i dzieci, ale ich pieprzyć nie chce bo woli z innej pasieki. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: przykład z bliskością 06.06.14, 12:43 zawle napisała: (...)Ale podajmy tu przykład zdradzającego pana który kocha swoją zonę i dzieci(...)" Ale kocha platonicznie, a to najwyższy wymiar miłości do żony ;-) Odpowiedz Link
zawle Re: przykład z bliskością 06.06.14, 09:39 kutuzow napisał: > Możesz podać jakiś przykład, bo jakoś ciężko mi to sobie wyobrazić (pomijając p > rzypadki jakiś chorób, wypadków losowych). Żartujesz?:))) Odpowiedz Link
kutuzow Re: przykład z bliskością 06.06.14, 10:18 zawle napisała: > Żartujesz?:))) Nie, nie żartuje. Po prostu rozróżniam przypadki "tymczasowe" które wymieniła MojeMail jak np. stres w pracy, choroba itp, które trwają jakiś krótki zazwyczaj czas od "tumiwisizm" który może trwac długo, ale wtedy ciężko bronić tezy że taka osoba która ma w nosie potrzeby partnera kocha tego partnera. Tak samo gościowie zdradzający (mimo że mają w domu seks pod ręką), także raczej nie kochają. Ogólnie mam wrażenie że obecnie ludzie mocno nadużywają słowo kocham. z tego robi się taka "zapchajdziura" słowo wytrych które ładnie maskuje nasz konformizm. Jestem z nim dla wygody, ale jak mówię że go kocham to mój obraz samej siebie jest zupełnie inny. Jestem z nią tylko dla seksu, ale jak mówię że ją kocham, to od razu wyglądam inaczej itp. Odpowiedz Link
marek.zak1 Kocham ? 06.06.14, 10:45 kutuzow napisał: > Ogólnie mam wrażenie że obecnie ludzie mocno nadużywają słowo kocham. z tego robi się taka "zapchajdziura" słowo wytrych które ładnie maskuje nasz konformizm. > Jestem z nim dla wygody, ale jak mówię że go kocham to mój obraz samej siebie jest zupełnie inny. Jestem z nią tylko dla seksu, ale jak mówię że ją kocham, to od razu wyglądam inaczej itp. No tutaj trzeba wrzucic kamyczek do naszego ogródka. Mowimy ,,kocham cię: a myślimy - no to teraz seks mi się właściwie należy :) Odpowiedz Link
zawle Re: przykład z bliskością 06.06.14, 13:04 kutuzow napisał:> Ogólnie mam wrażenie że obecnie ludzie mocno nadużywają słowo kocham. z tego ro > bi się taka "zapchajdziura" słowo wytrych które ładnie maskuje nasz konformizm. > Jestem z nim dla wygody, ale jak mówię że go kocham to mój obraz samej siebie > jest zupełnie inny. Jestem z nią tylko dla seksu, ale jak mówię że ją kocham, t > o od razu wyglądam inaczej itp. Rozumiem ze uwazasz ze wiesz czym jest miłość? Inni nie wiedzą, Ty wiesz. I ze jak babka nie jest "chora" okresowo lub na zawsze, to lubi się seksić ze swoim mężem. I świat staje się prosty. Ale nie jest. Miłość ma rożne barwy i wymiary. I ludzie mają rózny potencjał oraz oczekiwania. Odpowiedz Link
kutuzow Re: przykład z bliskością 06.06.14, 14:04 zawle napisała: > Rozumiem ze uwazasz ze wiesz czym jest miłość? Inni nie wiedzą, Ty wiesz. I ze > jak babka nie jest "chora" okresowo lub na zawsze, to lubi się seksić ze swoim > mężem. I świat staje się prosty. Ale nie jest. Miłość ma rożne barwy i wymiary. > I ludzie mają rózny potencjał oraz oczekiwania. Zawle, ponowie zatem prośbe. Podaj mi zatem konkretny przykład to może przyznam Ci rację. Jak na razie to usilnie starasz się wskazać na odcienie szarości, bez konkretów. Pewnie masz na myśli sytuację, gdzie osoba może nadal kochać, ale nie odczuwać pożądania (faza związku przyjacielskiego). OK jeśli oboje są w tej samej fazie. Jeśli jednak jej partner nadal to pożądanie odczuwa i bardzo mu brakuje seksu. Ona to widzi i ma to w d*** to sorry, ale to już nie jest miłość, ale przywiązanie. Kiedyś pewnie była, ale widocznie się wypaliła po drodze. Nie potrafię bowiem wyobrazić sobie sytuacji że kogoś kochasz a jednocześnie masz w nosie że cierpi. Odpowiedz Link
zawle Re: przykład z bliskością 06.06.14, 22:56 kutuzow napisał: > Zawle, ponowie zatem prośbe. Podaj mi zatem konkretny przykład to może przyznam > Ci rację. Mam na myśli taką sytuację w której nie spróbowali przed ślubem, w której pożądanie wygasło, w której mają zasadniczo rózne potrzeby seksualne. Jest miłość a nie ma seksualności. Uważa.m ze to absolutnie możliwe pomiędzy kobietą i mężczyzną i może spotkać jedno lub drugie, ez względu na płeć. Mozna czuć pociąg bez miłości i miłość bez pociągu. To się tylko facetom zlewa w jedno. I tylko w sytuacji gdy chcą za wszelką cenę umoczyć:))) > Ona to widzi i ma to w d*** to sorry, ale to już nie jest miłość, ale przywiąz > anie. Sypiałeś kiedyś z kimś kto cie nie pociągał? Pewnie nie, dlatego ze uważasz ze bez pociągu to nie miłość? A może pociąg Ci się z miłością myli? No wiec pewnie nie sypiałeś. A ja kilka razy się zmusiłam. A ponieważ byłam i po drugiej stronie barykady, powiem Ci ze wolę być odepchnięta przez osobę która nie chce, niż dawać dupy gdy ja nie chcę Dla pewności...dla mnie związek bez seksu nie ma szansy bytu. Ale mi od zawsze dobre pieprzenie skrzywiało perspektywę, z czego zdaję sobie sprawę:))) Nie jestem jednak taka pewna swoich racji. Odpowiedz Link
sabat.77 Re: przykład z bliskością 06.06.14, 23:10 No tak, mozna kochac sie jak brat z siostra. Seksic juz niekoniecznie, chyba ze lecimy w dewiacje :) Odpowiedz Link
mojemail3 Re: przykład z bliskością 05.06.14, 23:05 kutuzow napisał: (...)"Wg mnie tylko osoby które są ze sobą bo są (kryzysowy narzeczony, chęć bycia bo licze na dzieci itp) mają problemy z tym i wtedy jest jakaś różnica (...)" Kutuzow, muszę Cię z sympatii ostrzec...Swiadomość cudzych błędów nie ustrzeże Cię przed własnymi, choćbyśmy nie wiem jak zaklinali rzeczywistość, chcieli ustrzec się przed błędami w związku, kryzys związku,relacji, seksu i tak może się pojawić, ale...to często też droga do zmiany, do rozwoju;-) Odpowiedz Link
kutuzow Re: przykład z bliskością 06.06.14, 00:05 mojemail3 napisała: > Kutuzow, muszę Cię z sympatii ostrzec...Swiadomość cudzych błędów nie ustrzeże > Cię przed własnymi, choćbyśmy nie wiem jak zaklinali rzeczywistość, chcieli ust > rzec się przed błędami w związku, kryzys związku,relacji, seksu i tak może się > pojawić, ale...to często też droga do zmiany, do rozwoju;-) Wiesz, co innego mieć świadomość zagrożeń, a co innego jechać sobie "na czołówkę" nie wiedząc że taki problem może wystąpić. Zobacz, że ja nigdzie nie pisałem, że my to już na pewno do śmierci razem będziemy. Owszem chciałbym żeby nam się udało, ale OBOJE zdajemy sobie sprawę z zagrożeń. Jeśli podejmuję jakieś decyzje znając zagrożenia, to potem biorę ew. konsekwencje na klatę. Odpowiedz Link
jesod Seks w związku jest kluczowy 06.06.14, 00:02 kutuzow napisał: > Wyszedłem z założenia że seks w związku jest kluczowy dla większości facetów, w > ięc fajnie gdyby tutaj partnerka pamiętała o tym sama z siebie bez nagabywania, > namawiania itp. Pan Kutuzow raczy zapominać, że wodzenie na pokuszenie to sama przyjemność, a więc owo nagabywanie czy namawianie, we wdzięcznym, zachęcającym i przekonującym wykonaniu ma głęboki sens. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: Seks w związku jest kluczowy 06.06.14, 00:14 jesod napisała: > Pan Kutuzow raczy zapominać, że wodzenie na pokuszenie to sama przyjemność, a w > ięc owo nagabywanie czy namawianie, we wdzięcznym, zachęcającym i przekonującym > wykonaniu ma głęboki sens. Prawda, jak się nie jest uwodzoną, nagabywaną, to kuszenie ma coś w sobie z teatrzyku pań na rogu, co jeszcze powinny wołać " komu komu bo idę do domu"... Odpowiedz Link
jesod Re: Seks w związku jest kluczowy 06.06.14, 00:22 mojemail3 napisała: > Prawda, jak się nie jest uwodzoną, nagabywaną, to kuszenie ma coś w sobie z tea > trzyku pań na rogu, co jeszcze powinny wołać " komu komu bo idę do domu"... A kuszenie... zamienia się w kiszenie ogóra. ;)))) Odpowiedz Link
kag73 Re: przykład z bliskością 05.06.14, 21:37 kutuzow napisał: Dla mnie jest jasne, że jesli ją kocham to ZAUWAŻĘ że jej zaczyna tej bliskości brakować i się "ocknę", postaram się tak zarządzić czasem żeby pogodzić i nową pasję i wspólne chwile które są ważne dla partnerki. To nie jest tak, że ona mi musi POWIEDZIEĆ, bo wtedy będzie własnie czuła się jak petent. Taka wymuszona bliskość nie będzie ją cieszyła. Jeśli ją kocham i zależy mi na jej szczęściu to SAM to zauważe i będę chciał to zmienić. Dostrzegasz analogie? A jak to, powiedz, zauwazysz, jak Cie w domu nie bedzie, albo Tobie samemu nic nie bedzie brakowac. To teoria jest, Kutuzow a teoria z praktyka sie mija, niestety bardzo czesto:)) Odpowiedz Link
kutuzow Re: przykład z bliskością 05.06.14, 22:39 kag73 napisała: > A jak to, powiedz, zauwazysz, jak Cie w domu nie bedzie, albo Tobie samemu nic > nie bedzie brakowac. To teoria jest, Kutuzow a teoria z praktyka sie mija, nies > tety bardzo czesto:)) Nie Kag to nie jest teoria, specjalnie podałem ten przykład bo mam go poparty praktyką. Właśnie o to mi chodzi że jeśli mi samemu nic by nie brakowało, a moja partnerka usychałaby z braku bliskości to sorry, ale to do kitu związek jest i uczucie skoro byłbym egoistą. Jeśli kocham druga osobę to zależy mi na jej szczęściu. Tego właśnie elementu brakuje mi w sytuacjach gdzie po ciąży kobieta unika seksu. To taki własnie egoizm (mi jest dobrze, a on ma problem -co mnie to obchodzi). Odpowiedz Link
mojemail3 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 22:38 kutuzow napisał: (...)"Co do ciągu przyczynowego sprzątanie -> brak seksu. W skrócie, przed ciążą kobiecie X wystarczyły porządki 1 w tygodniu. Po porodzie czuje przymus opieki i sprząta raz dziennie, do tego dochodzą inne działania wokół dziecka w efekcie kobieta jest zmęczona. Seks spada na 25 miejsce na liście priorytetów, a czasu starcza na pierwsze 10-15 pozycji (...)" Mam jakieś deja vu... Pokażcie mi takie kobiety, co mają po porodzie przymus sprzątania, w większości domów,gdzie jest małe dziecko, jest totalny bajzel, pań z natręctwem sprzątania nie znam, ale takie co marzą,żeby sobie spokojnie kawę wypić czy wyspac się, to już tak... Odpowiedz Link
kutuzow Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 06.06.14, 01:16 mojemail3 napisała: > Mam jakieś deja vu... > Pokażcie mi takie kobiety, co mają po porodzie przymus sprzątania, w większości > domów,gdzie jest małe dziecko, jest totalny bajzel, To ciekawe, bo mamy w społeczeństwie coraz większe problemy z alergiami, właśnie dla tego że dzieci żyją w sterylnym środowisku i układ odpornościowy "wariuje" (mówiąc w skrócie). Nie znam współczesnej matki (wśród moich koleżanek), która by puściła dziecko na zapiaszczoną podłogę w domu. Tutaj na forum także były takie głosy że jak jest dziecko to trzeba więcej sprzątać. Jak będziesz chciała to moge pogrzebać i znaleźć. Co innego bajzel bo np. zabawki są rozwalone, albo ciuchy czy naczynia w zlewie, a co innego podłoga, ciuchy dziecka itp. Odpowiedz Link
mojemail3 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 06.06.14, 08:52 kutuzow napisał: > To ciekawe, bo mamy w społeczeństwie coraz większe problemy z alergiami, właśni > e dla tego że dzieci żyją w sterylnym środowisku i układ odpornościowy "wariuje > " (mówiąc w skrócie). BARDZO duże uproszczenie...Wiem od znajomego lekarza,że alergie były zawsze, nietolerancja na pewne pokarmy ( bo alergia wziewna, astma jest pochodną alergii pokarmowej) wynikają np. z tego, czy pochodzimy z plemion pasterskich czy rolniczych ( nietolerancja na laktozę mleka krowiego). Różnica jest taka, że jeszcze 100 lat temu dzieci z silną alergią umierały ok. 2 roku życia, z powodu niewchłaniania składników pokarmowych przez uszkodzone jelita, teraz się dzieci intensywnie leczy.No i selekcji nie ma, kobiety rodzą 1-3 dzieci, kiedyś dużo więcej, ale też selekcja była. > Nie znam współczesnej matki (wśród moich koleżanek), która by puściła dziecko n > a zapiaszczoną podłogę w domu. Ja znam, nawet takie co kilkumiesięczne dzieci zabierały w góry do bacówki, gdzie nie ma wody bieżącej ani prądu ( jest woda w żródle i piec na drewno;-) > Co innego bajzel bo np. zabawki są rozwalone, albo ciuchy czy naczynia w zlewie > , a co innego podłoga, ciuchy dziecka itp. Bez przesadyzmu, jakiś kult podłogi;-) Odpowiedz Link
kutuzow Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 06.06.14, 09:34 mojemail3 napisała: > BARDZO duże uproszczenie...Wiem od znajomego lekarza,że alergie były zawsze, ni > etolerancja na pewne pokarmy ( bo alergia wziewna, astma jest pochodną alergii > pokarmowej) wynikają np. z tego, czy pochodzimy z plemion pasterskich czy rolni > czych ( nietolerancja na laktozę mleka krowiego). Owszem uproszczenie bo to poza tematem głównym. Nie chodziło mi o alergie na pokarm, tylko wszelkiego rodzaju alergeny środowiskowe (pyłki traw, kurz itp). Coś co wcześniej było, ale na zupełnie inną skalę. > Ja znam, nawet takie co kilkumiesięczne dzieci zabierały w góry do bacówki, gdz > ie nie ma wody bieżącej ani prądu ( jest woda w żródle i piec na drewno;-) Raz jeszcze kluczem jest skala. Zobacz na tym forum znajdziesz dwóch gości co mają lat 35+ są kawalerami bez dzieci i są w szczęśliwym związku/związkach. W skali forum całkiem sporo. Pytanie tylko czy to świadczy o tym że jest wielu takich w ogólnej populacji? Czy raczej w wieku 35+ to już większość jest żonata i dzieciata? Z tą podłogą jest podobnie -w końcu ogromna popularność programu "Perfekcyjna Pani Domu" nie wzięła się znikąd. Odpowiedz Link
kag73 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 06.06.14, 10:08 kutuzow napisał: "Z tą podłogą jest podobnie -w końcu ogromna popularność programu "Perfekcyjna Pani Domu" nie wzięła się znikąd." Bo mamy w kraju taka mentalnosc i tyle. Faceci nie sa wcale lepsi, roznica polega na tym, ze jak syf w chalupie to sie nazywa, ze baba flejtuch, glajda, niechluj, wybierz sobie. O facectach tego nie mowia. Nie tak dawno mowi do mnie starszy mily pan tutaj "jestem przerazony niechlujnoscia angielskich kobiet". Ja "Tylko kobiet?", on z pospiechem "i mezczyzn rowniez". Rozinca: angielskie kobiety(i mezczyzni) maja w glebokim powazaniu czym jest przerazony jakis tam facet. Zreszta co my tu omawiamy znow dzieci, podlogi, wymagania. Temat jest o porno i jego wplywie na mozg i zachowanie. Odpowiedz Link
kag73 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 06.06.14, 09:53 Nie wiem o co tyle zametu mycie podlogi, sam piszesz, ze ciuchy porozwalane i naczynia nie zmyte, czyli ogolnie szafa gra, przed dzieckiem zapewne bylo odwrotnie, czyli czasowo na jedno wychodzi. Odpowiedz Link
kutuzow Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 06.06.14, 10:21 kag73 napisała: > Nie wiem o co tyle zametu mycie podlogi, sam piszesz, ze ciuchy porozwalane i n > aczynia nie zmyte, czyli ogolnie szafa gra, przed dzieckiem zapewne bylo odwrot > nie, czyli czasowo na jedno wychodzi. To MojeMail pisze (ogólnie widzę że mamy jakieś takie zupełnie rózne obserwację) o tym bałaganie. Wg mnie kobiety z dziecmi raczej tuptają i ogarniają dom, żeby było jak najczyściej Odpowiedz Link
mojemail3 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 06.06.14, 12:36 kutuzow napisał: (...) "Wg mnie kobiety z dziecmi raczej tuptają i ogarniają dom, żeby było jak najczyściej(...)" Może i tuptają ale to syzyfowa praca jest, wyniki opłakane zazwyczaj ;-) Odpowiedz Link
kag73 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 13:38 kutuzow napisał: > Wydaje mi się, że większy problem gdy wszystko jest OK, młoda matka jest szczęś > liwa i roześmiana, gaworzy sobie z nową "zabawką", a facet w kącie drapie się p > o opuchniętych jądrach bo od 1,5 roku nie uprawiał seksu. > Wtedy co by nie zrobił to źle jest. " A skad Ty takie obrazki bierzesz? Nawkrecales sobie i stad taki strach przed dzieckiem. Zapytam jeszcze raz: Jak seks wyglal na poczatku? Dziewice niewydymke chcial i liczyl, ze po slubie sie rozkreci. Jedna sie rozkreci, w rekach dobrego kochanka i przy wzajemnej wspolpracy, inna nie. Odpowiedz Link
kutuzow Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 14:40 kag73 napisała: A skad Ty takie obrazki bierzesz? z opowieści kolegów. Wiesz przy alkoholu po pewnym czasie opada facetom "propaganda sukcesu" i zaczynają się żale jak to teraz jest, a jak było. Wydaje mi się, że i tutaj na forum sporo przypadków było opisywanych i to ze strony samych kobiet które przyznawały się że przez 2-3 lata seksu po ciąży nie było a teraz jakoś tak dziwnie ich chłop nie przejawia ochoty (gdy to one chcą). Odpowiedz Link
kag73 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 14:51 Ludzie bardzo czesto narzekaja, ze za malo seksu albo, ze nie taki, ale naprawde mniejszosci chce sie cos tym zrobic, zeby/ albo to zmienic. Bo to troche wysilku jest jednak. Wiec jak ktos mowi "w lozku posucha" to jeszcze, jak dla mnie, nic nie wyjasnia. Posucha, bo...powodow moze byc sporo. Matka myjaca codziennie podloge, zmeczona. A zatem albo fcacet chce seksu i te podloge za nia umyje, ale psinco. Skoro nie mozna zmienic sytuacji, trzeba zmienic nastawienie, kwestia priorytetow:) Odpowiedz Link
kutuzow Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 15:02 kag73 napisała: > Matka myjaca codziennie podloge, zmeczona. A zatem albo fcacet chce seksu i te > podloge za nia umyje, ale psinco. Skoro nie mozna zmienic sytuacji, trzeba zmie > nic nastawienie, kwestia priorytetow:) Kag, rozmawialismy już tyle razy o tej podłodze, a Ty nadal takie bajki piszesz jakbys na forum była od wczoraj. Jeśli dla kobiety "gniazdowanie" jest ważne i koncentruje się na opiece, to niewiele to da. Facet umyje za nią podłogę, to się okaże że trzeba pranie wyprasować, jak wyprasuje, to kurze trzeba zetrzeć itp. To jest kwestia priorytetów i tego czy się ma świadomość cudzych potrzeb, czy tylko podąża się za własnymi. Odpowiedz Link
rekreativa Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 15:16 "Facet umyje za nią podłogę, to się okaże że trzeba pranie wyprasow > ać, jak wyprasuje, to kurze trzeba zetrzeć itp. " No ale jeśli mamy taką sytuację, to znaczy, że problemem nie jest sprzątanie i zmęczenie, tylko po prostu ten związek leży jak długi. Tak z moich obserwacji i z tego, co na forum czytam wynika, że dziecko nie jest czymś, co psuje dobre związki, a raczej papierkiem lakmusowym związku - jakby uwypukla to, co w tym związku już się zadziało. Odpowiedz Link
kag73 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 15:19 kutuzow napisał: > Jeśli dla kobiety "gniazdowanie" jest ważne i koncentruje się na opiece, to nie > wiele to da. Facet umyje za nią podłogę, to się okaże że trzeba pranie wyprasow > ać, jak wyprasuje, to kurze trzeba zetrzeć itp. To jest kwestia priorytetów i t > ego czy się ma świadomość cudzych potrzeb, czy tylko podąża się za własnymi. To ja Ci na to poradze, ze ona seksu(z nim?) nie lubi:((??? A druga opcja: najedzony glodnego nie zrozumie. Czyli: ona nie ma potrzeby, albo i ma, ale zaspokoi ja sobie sama, to o jego potrzebie nie mysli. Znamy tez odwrotne sytuacje z forum, gdzie kobiety by chcialy a facet sie nie garnie. I co? I nic. Tu to chociaz jest lepszy powod: gniazdo i dziecko. Odpowiedz Link
marek.zak1 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 15:24 kag73 napisała: > To ja Ci na to poradze, ze ona seksu(z nim?) nie lubi:((??? Skoro nie chce i nie lubi to oznacza praktyczny koniec związku. Państwo sobie dziekują i sie rozwodzą. Odpowiedz Link
kag73 Re: dostosowanie się do potrzeb rodziny 05.06.14, 16:17 marek.zak1 napisał: > Skoro nie chce i nie lubi to oznacza praktyczny koniec związku. Państwo sobie > dziekują i sie rozwodzą. Dajmy panstwu zadecydowac czy i kiedy sie rozwodza/chca rozwiesc czy nie:) Odpowiedz Link
jesod No bo jak mężczyzna śmie 05.06.14, 11:58 kutuzow napisał: > No bo jak mężczyzna śmie mieć jakieś potrzeby w tym "pięknym okresie" jakim jes > t ciąża. Przecież powinien w całości się podporządkować, zawiązać sobie na supe > łek i czekać grzecznie aż partnerka znów zachce. Mężczyzna powinien przede wszystkim wyczuwać sytuacje i znać okoliczności. A te, jak wiemy, bywają bardzo różne i indywidualne... Palant niestety nie jest do tego zdolny, bo bywa zbyt skupiony na samym sobie i "ważności" własnych potrzeb, dlatego zacznie z tego robić wieeeelki problem, aż kompletnie zatraci obiektywne spojrzenie i rozsądek. Odpowiedz Link