Dodaj do ulubionych

wracam po 12 latach

20.08.14, 23:28
Jak w temacie - 12 lat temu napisałam na tym forum, że mój mąż nie ma zbyt dużej ochoty na seks. Rady były: odejdź, lepiej nie będzie. Zostałam. Byłam młoda, piękna, zakochana. Niby staraliśmy się o dziecko, ale niepokalane poczęcie zdażyło się tylko raz w historii świata... Nam starania zajęły 9 lat, głównie dlatego, że seks był raz na długi czas... Ostatecznie 3 lata temu pojawił się upragniony synek. Od momentu zajścia w ciążę - prawie 4 lata temu, nie było zbliżenia. Mąż ciągle albo jest zmęjczony, albo zabiegany, albo zajmuje się synkiem albo qrwa kosmici wylądowali i... Nic. Rozmawiałam setki razy, pytałam, co jest, proponowałam lekarza, pomoc, że zrobię ręką, noga, qrwa -nie wiem - uszami, że będzie jak chce i... Nic. Nie chce i kropka. Po 12 latach małżeństwa, płakania w poduszkę, żebrania (bez skutku!) o seks - mam trochę dość... Juz nie jestem ani tak młoda, ani piękna ani niestety zakochana, ale do cholery nie jestem też martwa i swoje potrzeby mam! I tu dylemat. Z jednej strony łączy nas dużo - dom, dziecko, finanse (od razu mówię - zarabiam więcej od męża, nie jestem na jego garnuszku)...wspólne życie po prostu. Poza tym, ze ma awersję do seksu jest naprawdę ok - zaradny, obrotny, inteligentny facet odnoszący sukcesy tak zawodowe jak i towarzyskie. Od razu mówię: małe szanse, żeby miał kochankę - każda chwile spędza w domu z synkiem. Brakuje mi już pomysłów, co zrobić. Chciałabym zostać, ale coraz więcej mnie to kosztuje. No wyglądała się... Nie jest łatwo powiedzieć bliskim i przyznać: mój mąż mnie nie pragnie, od 4 lat nie wspolzyjemy...
Obserwuj wątek
    • zawle Re: wracam po 12 latach 20.08.14, 23:51
      Coś Ci się rachunki popieprzyły...od 12 nie współżyjecie. Tu nie ma ani jednego sprzedawcy cudownego eliksiru na chęci.
      • abra111 Re: wracam po 12 latach 21.08.14, 00:01
        Zajebiście proste - kopnąć w du pe goscia! Coś tam wspolzylismy - dwa razy w roku np. W końcu dziecko splodzilismy. Zawsze po numerku miałam nadzieję, że jakoś bedzie- albo on się ogarnie, albo ja dam rade. Tak długiej przerwy - 4 lata - do tej pory nie było... Nie jest łatwo rzucić faceta, którego się kocha...( jeszcze kocha). Czy seks to jedyny wyznacznik miłości? Co jeśli w pozostałych aspektach jest ok? Dla du pcz enia rozbijać rodzinę, wywraca życie swoje i dziecka do góry nogami? No mam qrwa dylemat, ot co!
        • zawle Re: wracam po 12 latach 21.08.14, 00:12
          Ale zaraz...kto Ci karze kopać go w dupę. Skoro sama twierdzisz że seks nie jest najważniejszy to ciesz się miłością. Nie unoś się tak, bop to nie ja w Tobą nie współzyję.
        • bcde Re: wracam po 12 latach 21.08.14, 01:13
          >Coś tam wspolzylismy - dwa razy w ro
          > ku np. W końcu dziecko splodzilismy. Zawsze po numerku miałam nadzieję, że jako
          > ś bedzie- albo on się ogarnie, albo ja dam rade. Tak długiej przerwy - 4 lata -
          > do tej pory nie było... Nie jest łatwo rzucić faceta, którego się kocha...( je
          > szcze kocha). Czy seks to jedyny wyznacznik miłości? Co jeśli w pozostałych asp
          > ektach jest ok? Dla du pcz enia rozbijać rodzinę, wywraca życie swoje i dziecka
          > do góry nogami? No mam qrwa dylemat, ot co!

          Jaki qrwa dylemat? Przecież się świetnie dobraliście - on nie potrzebuje seksu, ty też prawie nie potrzebujesz, bo jakbyś potrzebowała, to od dawna byłabyś z kimś innym. Rozbijać rodzinę dla dupczenia? Wywracać życie swoje i dziecka do góry nogami? TYLKO dla dupczenia? No co ty?!
          • sea.sea Re: wracam po 12 latach 21.08.14, 08:59
            Jak wyżej. Skoro nie dało Ci do myślenia, że mąż nawet w imię konkretnego celu pt dziecko nie jest w stanie się spiąć i zmobilizować więcej niż raz na kilka miesięcy...
            • marek.zak1 Kryptogej. 21.08.14, 09:21
              sea.sea napisała:

              > Jak wyżej. Skoro nie dało Ci do myślenia, że mąż nawet w imię konkretnego celu pt dziecko nie jest w stanie się spiąć i zmobilizować więcej niż raz na kilka miesięcy...

              Takich i podobnych przypadków tu juz czytałem dziesiatkii.
              Na pierwszym miejscu stawiam, ze jest kryptogejem, na drugim, że masturbatorem, ale ze wskazaniem na opcje numer 1. Juz pisalem, jak mąż mojej znajomej po 15 latach wyprowadził sie i zamieszkał z facetem. Ona sie niczego nie domyslała.
              A autorce przypomnę, że nie żyje w związku, tylko w bardzo sympatycznym i udanym współlokatorstwie. Związek zakłada istnienie seksu.
              • burzowa.kejt Re: Kryptogej. 21.08.14, 09:53
                marek.zak1 napisał:
                > Na pierwszym miejscu stawiam, ze jest kryptogejem, na drugim, że masturbatorem,
                > ale ze wskazaniem na opcje numer 1.

                No ludzie, czy naprawdę uważacie, że jak ktoś nie jest zainteresowany seksem, to od razu musi być gejem?
                A nie może być po prostu człowiekiem, który seksu nie lubi, brzydzi się i doskonale może się bez niego obejść?
                I dlaczego do tej pory nikt nie wpadł na pomysł, że żony unikające seksu to kryptolesbijki albo onanistki?
                • rekreativa Re: Kryptogej. 21.08.14, 12:21
                  Wiesz Kejt, ludzi aseksualnych jest ok. 1 procent, homoseksualnych 2-7, więc prawdopodobieństwo, że facet niezainteresowany seksem z kobietą ani swoją ani cudzą to kryptogej jest po prostu wyższe niż prawdopodobieństwo, iż to osoba aseksualna.
                  • burzowa.kejt Re: Kryptogej. 21.08.14, 13:25
                    rekreativa napisała:
                    > Wiesz Kejt, ludzi aseksualnych jest ok. 1 procent, homoseksualnych 2-7, więc pr
                    > awdopodobieństwo, że facet niezainteresowany seksem z kobietą ani swoją ani cud
                    > zą to kryptogej jest po prostu wyższe niż prawdopodobieństwo, iż to osoba aseks
                    > ualna.

                    no tak, ale na forum każdy unikający seksu w końcu zostaje kryptogejem bądź onanistą,a tym nielubiącym nikt.
                    nawet ten 1%:)

                    • marek.zak1 Re: Kryptogej. 21.08.14, 13:56
                      burzowa.kejt napisała:
                      >
                      No tak, ale na forum każdy unikający seksu w końcu zostaje kryptogejem bądź onanistą,a tym nielubiącym nikt. nawet ten 1%:).

                      Bo wiesz u facetów jest tak, że hetero, homo, onanista, cisnienie rosnie i cos trzeba z tym zrobić. Jęsli facet nie lubi, to też mu cisnienie rosnie i albo ma nocne polucje, albo się masturbuje.
                      I teraz pytanie podczas jakich snów ma te polucje, bądź masturbacje, czy homo - czy heteroseksualnych.
                      W obu przypadkach jest oszustem i oszukuje własną zone. Dziwie się, że ta sprawa nie była omawiana w tydzień po slubie tylko az po 12 latach.
                • anbale Re: Kryptogej. 21.08.14, 12:34
                  burzowa.kejt napisała:

                  > A nie może być po prostu człowiekiem, który seksu nie lubi, brzydzi się i dosko
                  > nale może się bez niego obejść?

                  Na tym polega aseksualizm, i chyba o to tu chodzi, bo żaden zdrowy, sprawny mężczyzna nie wytrzymałby tak długo bez żadnej formy seksu...Kryptogeje chyba też nie są w stanie tak długo, kilkanaście lat pociągnąć nie w swojej bajce, już by chyba coś wyłaziło na jaw, tak mi się wydaje...

                  • rekreativa Re: Kryptogej. 21.08.14, 13:14
                    "Kryptogeje chyba też
                    > nie są w stanie tak długo, kilkanaście lat pociągnąć nie w swojej bajce, już by
                    > chyba coś wyłaziło na jaw, tak mi się wydaje..."

                    Ze znanych mi historii wynika, że kryptogeje są o wiele lepsi od heteryków w ukrywaniu swoich przygód na boku. A nawet jak coś żona podejrzewa, to mają tendencję, by się zapierać nogami i rękami.
                    • urquhart Re: Kryptogej. 24.08.14, 14:55
                      > Ze znanych mi historii wynika, że kryptogeje są o wiele lepsi od heteryków w uk
                      > rywaniu swoich przygód na boku. A nawet jak coś żona podejrzewa, to mają tenden
                      > cję, by się zapierać nogami i rękami.

                      No ale kryptogeje nie akceptują swoich preferencji seksualnych i raczej nie mają nie dążą do przygód homoseksualnych ściśle.
                      Dlatego jedni są w stanie wyprzeć skłonności przesuwając się w aseksualizm, inni próbują sił z kobietami o męskiej budowie (brak klepsydry) ale na dłuższą metę im nie idzie.

                      Starowicz pisze przecież że to olbrzymia cześć rzekom aseksualnych mężczyzn przyciąganych przez pacjentki do jego gabinetu. Jego Tip: jeżeli już mają seks z partnerką to z zamknietymi oczami albo po ciemku inaczej robi im sie miekki i orgazm mają głównie w pozycji od tyłu.
        • ina_nova Re: wracam po 12 latach 21.08.14, 15:28
          Czy seks to jedyny wyznacznik miłości? Co jeśli w pozostałych asp
          > ektach jest ok? Dla du pcz enia rozbijać rodzinę, wywraca życie swoje i dziecka
          > do góry nogami?

          No to skoro tak się rzucasz, to w czym problem? Skoro ten seks taki nieważny, to znaczy, że maż w jakiś inny tajemny sposób okazuje ci, że mu się podobasz, że jesteś piękna, seksowna i zmysłowa i że uwielbia być tak blisko ciebie, jak to tylko możliwe.

          Nie ma półśrodków. Albo wóz, albo przewóz.
    • bmwu Re: wracam po 12 latach 21.08.14, 00:52
      Macie ewidentnie problem w związku. Ty nie wiesz jaki, bo twój facet wymiguje się od wyznania powodów. Brak komunikacji, swobodnej rozmowy, wymiany oczekiwań itp. Złap życie za rogi i pogadaj z certyfikowanym seksuologiem. Po latach nie będziesz sobie zarzucać, że nie nie próbowałaś. Powodzenia!
    • yoric Re: wracam po 12 latach 21.08.14, 01:12
      Z wielkim trudem (prawie) powstrzymałem się od złośliwego komentarza.
    • potwor_z_piccadilly Re: wracam po 12 latach 21.08.14, 07:02
      Pytania dodatkowe.
      Czy.
      - Mąż jest:
      a - zazdrosny
      b - okazuje zazdrość i w jakim stopniu
      c - to co robisz z wolnym czasem interesuje go w stopniu umiarkowanym
      d - to co robisz z wolnym czasem wisi mu, podobnie jak to co w pewnych okolicznościach, wisieć nie powinno.
      e - wierzącym i praktykujacym
      f - nie praktykuje, ale jest radykałem w podobie do tych wierzących (Faryzeuszy pomijam)
      g - monogamistą zatwardziałym
      h - te kwestie mu wiszą martwym bykiem
      i - daje się zauważyć u niego hedonistyczne zapędy. Wiesz, to, że nie chce, wcale nie znaczy, że nie chce. Rozumiesz, a jak nie do końca, to zapytaj zawle. Z odwracaniu kota ogonem ta jest specjalistką.
      - Ty jesteś:
      a - pytania o religię i zazdrość, jak wyżej
      b - monogamistką
      b - troszkę tak, a troszkę siak
      c - chętnie byś zatańczyła
      • zawle Re: wracam po 12 latach 21.08.14, 08:27
        potwor_z_piccadilly napisał: Rozumiesz, a jak nie do końca, to zapytaj zawle. Z
        > odwracaniu kota ogonem ta jest specjalistką.

        Potwór..proponuję żebyś sobie zrobił podobną, Tobie tylko zrozumiałą listę, dotyczącą tego czy ja na serio w Twoim życiu ( forumowym) jestem tak ważną osobą żebyś mnie musiał mieć na myśli zbyt często ( w moim odczuciu). Mieszkałam długie lata w wawce, zrobiłam czy jakąś krzywdę, czy jak?
        • potwor_z_piccadilly Re: wracam po 12 latach 21.08.14, 16:55
          zawle napisała:

          > Mieszkałam długi
          > e lata w wawce, zrobiłam czy jakąś krzywdę, czy jak?

          Nie, absolutnie.
          Ale sobie, to możliwe, że tak. Widzisz, Ty dałaś mi do zrozumienia że mną pogardzasz, a że ja pretekstu Ci do takiego postrzegania mojej osoby nie dałem żadnego, to możliwym jest, że z powodu tej niesprawiedliwości teraz masz wyrzuty sumienia. No i tu odezwał się we mnie duch empatycznego, współczującego potwora. Postanowiłem podopiekać Ci troszkę byś wiedziała za co mną pogardzasz i tym samym z wyrzutów sumienia byś się wyleczyła.
          Ale tylko troszkę postanowiłem Ci podokuczać, choć tak po prawdzie, to chyba wcale. Przeszło mi, a i bez znaczenia tu jest moje, żyj tak, by inni przez ciebie nie płakali. No i nie wk.....li się.
        • potwor_z_piccadilly Re: wracam po 12 latach 21.08.14, 18:45
          Tu też winien Ci jestem wyjaśnienie.

          zawle napisała:

          > Tobie tylko zrozumiałą listę, dot
          > yczącą tego czy ja na serio w Twoim życiu ( forumowym) jestem tak ważną osobą ż
          > ebyś mnie musiał mieć na myśli zbyt często ( w moim odczuciu).

          Lista żadna nie jest tu potrzebna, a moje skupienie się na Twojej osobie jest wynikiem Twojej pewnej cechy.
          Żeby się nie rozpisywać to:
          Facet do nieznanej mu kobiety.
          Przepraszam, ale spódnica z tyłu pani się rozpruła.
          Trzy wersje odpowiedzi.
          1 - O cholera, dziękuję
          2 - O cholera
          3 - Gówno cię to obchodzi

          Ty jesteś tą trójką, albo grasz na taką trójkę, a że tego nie wiem, czy jesteś, czy tylko grasz, to stąd powód mojego zainteresowania Twoją osobą. W mojej ocenie umiarkowanego.
          Tyle.
          • zawle Re: wracam po 12 latach 22.08.14, 06:27
            potwor_z_piccadilly napisał: > Lista żadna nie jest tu potrzebna, a moje skupienie się na Twojej osobie jest w
            > ynikiem Twojej pewnej cechy.

            Nie martw się o mnie i moje samopoczucie. Gdy wyrobię sobie o kimś opinię, to nie mam żadnych wyrzutów sumienia.

            > Przepraszam, ale spódnica z tyłu pani się rozpruła.
            > Trzy wersje odpowiedzi.
            > 1 - O cholera, dziękuję
            > 2 - O cholera
            > 3 - Gówno cię to obchodzi

            Moja odpowiedz byłaby całkiem inna.

            stąd powód mojego zainteresowania Twoją osobą. W mojej oce
            > nie umiarkowanego.

            Skąd dwa posty? Odstraszam ludzi z którymi nie chcę mieć do czynienia. Wole jak funkcjonują w swoim matrixie.
    • kruche_ciacho Re: wracam po 12 latach 21.08.14, 09:17
      a wg Ciebie gdzie lezy problem?
      jest po prostu niskolibidowcem, masturbuje sie zamiast wspolzycia z Toba, czy jest chory?

      co mowi jesli inicjujesz seks? jak reaguje jak placzesz lub komunikujesz ze jest Ci z tym zle?
    • larry4 Re: wracam po 12 latach 21.08.14, 09:55
      Znam kilka takich historii, w których to faceci są przykładnymi mężami, odnoszą sukcesy, dbają o rodzinę są męscy i zaradni. Tylko brak seksu... Nie wiem jak to możliwe, ale ich żony niczego się nie domyślają. Nie wiedzą, że lubią innych facetów, że bieganie i wypady na siłownię to tylko preteksty itd.
    • triismegistos Re: wracam po 12 latach 21.08.14, 12:04
      Na moje oko pedał. Yyy, to znaczy kryptogej.
    • anbale Re: wracam po 12 latach 21.08.14, 12:13
      Chyba musisz zacząć od tego, żeby ustalić czego sama chcesz. Bo z jednej strony jesteś w rozpaczy z powodu braku seksu, a z drugiej reagujesz oburzeniem na aluzje, że taki związek jest bezsensowny...
      Jeżeli chcesz kontynuować to małżeństwo w imię wyższych celów, to musisz się pogodzić raz na zawsze z celibatem i nie narzekać, bo to w tym wypadku to będzie bezproduktywne...Jeżeli nie potrafisz się pogodzić z mężowską oziębłością, to musisz podjąć jakieś działania i przygotować się na zmiany. Inaczej się nie da, przecież.
    • brak.polskich.liter Re: wracam po 12 latach 21.08.14, 12:42
      Skoro probowalas - bezskutecznie - tyle czasu, to juz chyba wiesz, ze nic sie nie da zrobic i ze inaczej nie bedzie, prawda? To znaczy - oczywiscie, mozesz probowac dalej i strawic na tym probowaniu reszte zycia, niewatpliwie zajmie Ci to sporo czasu i uwagi, ale i tak nic sie od tego nie zmieni.

      Facet juz nawet nie ma motywacji na te zalosne raz na pol roku, bo potomek splodzony.

      Mozesz: zyc jak zylas do tej pory, majac na wzgledzie dom-dziecko-finanse i fasade udanego malzenstwa, z frustracja seksualna radzac sobie na wlasna reke (wibrator, ewentualnie dyskretny kochanek na boku), dogadac sie z mezem w sprawie otwarcia zwiazku (skoro Cie odrzucil to nie ma zadnego prawa wymagac od Ciebie wiernosci, IMO), albo zakonczyc malzenstwo. Innej mozliwosci nie widze.

      Jak bys nie wybrala, seksu z panem mezem miec nie bedziesz.
    • gyubal_wahazar Re: wracam po 12 latach 21.08.14, 16:31
      A co Wy na to, by mu dosypać do herbaty jakiejś viagry ? Jeśli niedługo potem, zacznie się przystawiać do autorki, to pewnie niskolibidziarz, jeśli nie - homo.

      No chyba, że na herbacie zrobi się kożuch czy inna lilja wodna. Sie nie znam, bo jeszcze nie używałem, stąd pytanie
      • kruche_ciacho Re: wracam po 12 latach 21.08.14, 17:13
        lajkuje to ;-)
        • abra111 Re: wracam po 12 latach 22.08.14, 10:27
          mąż zazdrosny jest i to bardzo. Maniakami religijnymi nie jesteśmy oboje - mochera w szafie nie trzymam. Zdrada małżeńska odpada, na skok w bok ani nie mam czasu ani przekonania. Jeśli zdecyduję się zmienić partnera - zrobię to wprost: powiem stary sorry, ale mam kogoś innego. Wierzę w uczciwość i nie bawię się w kłamstewka, bo szkoda energii... Jesteśmy oboje korpoludkami, którzy pracują do późna i wieczory i weekendy spędzają razem. 4 lata bez seksu, ale dużo czułości, przytulania, świetnie spędzonego wspólnie czasu... W tak zwanym międzyczasie - dużo różnych kłopotów, zdrowotnych, finansowych, inwestycyjnych... Wiem, wiem - zaczynam go tłumaczyć, że niby jak zmęczony to pada na twarz i nie ma ochoty na figle...Niestety - nawet, jak próbowałam przejąć inicjatywę, wychodziło jeszcze gorzej. Gejem nie jest na bank - baaaaardzo bym się zdziwiła, gdyby rajcowali go faceci, no proszę was!;)...Pozostaje specjalista albo rozwód. O terapii myślę już od dłuższego czasu, pora to zrobić. POstanowione - wizyta umówiona. Jak nie pomoże - trudno. Nie da się żyć w białym małżeństwie do końca życia. Jakbym chciała żyć bez seksu, pewnie zostalabym zakonnicą, albo inną świętą. Ale nie chcę. Dlatego zawalczę ostatni raz i albo będzie happy end albo new life;).
          • potwor_z_piccadilly Re: wracam po 12 latach 22.08.14, 21:43
            abra111 napisała:

            > mąż zazdrosny jest i to bardzo.

            A to dziwne, bo to kojarzy mi się opowiastką o psie ogrodnika.
            Ma Ciebie, ale nie konsumuje. Może Ty nie jesteś tą z jego snów? Może kiedyś jakaś kobieta była, a nie doszła, za to Ty doszłaś tyle że już nie jako ta wymarzona, a jedynie dla zasady, pokazania się i w ogóle po to by mieć kobietę?
            Jak by nie było, Wy związkiem nie jesteście. Raczej stanowicie jakiś twór funkcjonujący na zasadzie, Ty jesteś, a on Ciebie ma, gra pierwsze skrzypce, a ty stanowisz tylko tło dla jego wirtuozerii, a że to pewnie inteligentny facet, to tak ciepełkiem, pieszczotami i układnością swoją pogrywa, że Ty Czujesz się pomiotem w związku z nim, gdy w rzeczywistości jesteś jedynie przedmiotem.

            Zdrada małżeńska odpada, na skok w bok ani nie mam c
            > zasu ani przekonania.

            Zadałem Ci pytania by sprawdzić, czy ewoluowaliście do trzeciej drogi. Mam na myśli wspólne wypady do miejsc, gdzie ludzie bawią się w troszkę mniej standardowe zabawy. Zabawy bez zobowiązań, bez możliwości uczuciowego zaangażowania się w kontaktach z obcymi, no i z możliwością wyboru form zabawy i tego na co mogą sobie pozwolić i chcą.
            No, ale to chyba strzał kulą w płot.
            Wy nie ewoluowaliście w tym kierunku.
            Jeszce nie.


            Jeśli zdecyduję się zmienić partnera - zrobię to wprost:
            > powiem stary sorry, ale mam kogoś innego.

            Po co mówić, że masz kogoś innego? To banalne.
            Mówisz = informujesz
            Poinformowałaś = wzbogaciłaś wiedzę
            Więcej wiedzy = łatwiej obmyślić ripostę
            Rozumiesz.
            Ty:
            1 - Powiedz, że idziesz się bawić.
            2 - Wyjdź i baw się (coś wymyślisz).
            3 - Gdy po Twoim powrocie zacznie się ciskać, Ty go zapytaj kim dla niego jesteś i czym dla niego jest Twoje ciało. Nie odpowie? Ciskał się będzie?
            4 - Baw się dalej.
            5 - Wracasz, pytaj.
            I tak do skutku na zasadzie, wóz, albo przewóz.
            Inne tematy nie istnieją. Tylko kim i czym.


            > Wierzę w uczciwość i nie bawię się w
            > kłamstewka, bo szkoda energii

            To co Ci proponuje, jest bardzo uczciwe i nie kłamiesz.

            ... O terapii
            > myślę już od dłuższego czasu, pora to zrobić. POstanowione - wizyta umówiona.

            Nic to nie da.
            To tak, jakbyś nakładała szpachlę na zardzewiałe oblachowanie auta.
            Rdzę najpierw należy usunąć, dziury po niej zaspawać, a dopiero po tym drzeć, szorować, szpachlować, polerować itd.

            > Nie da się żyć w białym małżeństwie do końca życia.

            Rzeczywiście.

            Ja
            > kbym chciała żyć bez seksu, pewnie zostalabym zakonnicą, albo inną świętą. Ale
            > nie chcę. Dlatego zawalczę ostatni raz i albo będzie happy end albo new life;).

            Powodzenia i nie unikaj metod typu, w pierdol, w dyby i do lochu.
            Z sabatem pogadaj. To spec od jebnięcia dechą w machę.
            • potwor_z_piccadilly Re: wracam po 12 latach 22.08.14, 22:25
              Nie zwracaj uwagi na jak by, jakby.
              Nigdy nie nauczę się pisać na klawiszach.
              Staroświecki w tym względzie jestem.
              • orzech69 Re: wracam po 12 latach 26.08.14, 09:28
                Mam podobne problemy. Pomaga przeczytanie postu przed wysłaniem. Wyłapuje się co większe byki. Pozostaje jeszcze słownik w przeglądarce który podkreśla byki na czerwono.
          • triss_merigold6 Re: wracam po 12 latach 22.08.14, 22:44
            Skoro zawsze było fatalnie, to na happy end bym nie liczyła.
            Swoją drogą, skala wyparcia u kobiet jest najwyraźniej nieograniczona.
            • potwor_z_piccadilly Re: wracam po 12 latach 22.08.14, 23:06
              triss_merigold6 napisała:

              > Skoro zawsze było fatalnie, to na happy end bym nie liczyła

              Różnie to bywa.
              A jeśli nawet, to fajniej jest odejść nokautując, niż odejść będąc znokautowanym.
            • abra111 Re: wracam po 12 latach 22.08.14, 23:09
              Triss ja sama się obnażam, że tłumaczę starego, wiec po co ten tekst o wyparciu? Wiem, że wypieram pewne fakty, ale tak to już jest, jak się kogoś kocha... ja mojego kocham, bo jest zajebisty poza tym, że... nie jebie (przynajmniej mnie o 4 lat). Dodam tez, ze jak juz dochodziło do jebanka, to booooooosze - co się działo-tajfun;). teraz nie chce pomimo moich starań, co mnie wqrwia okrutnie! Do tego stopnia, że mu powiedziałam, że jak się nie ogarnie, to wezmę młodego kochanka. A co - stać mnie;). Dodam, że nie jestem wielorybem, tylko babka, która miewa propozycje (odrzucane póki. Co z powodów, które wyluszczylam wczesniej).
              • abra111 Re: wracam po 12 latach 22.08.14, 23:14
                Potwór - ty to mądry jesteś niesłychanie - lubię cie;). Po prostu - dajesz czadu, ale bardzo do mnie przemawiasz! Qrwa - sorry jeśli mój słownik cie bulwersuje, ale mam gdzieś kowenanse- fajny jestes;)
              • brak.polskich.liter Re: wracam po 12 latach 24.08.14, 15:19
                abra111 napisała:

                > do tego stopnia, że mu powiedziałam, że jak się nie ogarnie, to wezmę młodego ko
                > chanka. A co - stać mnie;)

                Pieknie, pogrozilas paluszkiem, ale nie sadze, zeby pan maz uwierzyl i zeby go to zmotywowalo. Bo skoro od 4 lat zyjesz w totalnym bezseksiu i najwyrazniej godzisz sie na fundowany Ci celibat, to Twoj maz Twoje gadanie traktuje, jak brzeczenie owada. Ot, pobrzeczec musisz, ale i tak nic sie od tego nie zmieni.
                • abra111 Re: wracam po 12 latach 25.08.14, 22:44
                  No jasne - skoro ja sama w to nie wierzę, dlaczego małożnek miałby wierzyć? Zna mnie od 12 lat bądź co bądź i wie, że nie kłamie. Konfrontacja - proszę bardzo, ale kłamstewka? To takie... żenujące;). wiec mamy jasność - ja sobie pobrzeczę, może nawet będą ciche dni (chociaż nie zwyklam się obrażać i nie potrafię wytrzymać w "gniewie" dłużej niż godzine) a potem... powrót do standardu ( czytaj: bezseksia?!). masakra. Każdy ma swoją wytrzymałość. Moja właśnie się wykonczyla. Nie dam rady dłużej żyć bez seksu. Tylko - kocham ffaceta. Jest zabawny, inteligentny, bardzo zaradny, rozsmiesza mnie - słowem daje bardzo dużo - oprócz seksu! I z jednej strony nie mogę (qrwa nie chce!!!) akceptować dłużej tego stanu rzeczy, a z drugiej _ szkoda tych wszystkich poukladanych wspólnie klockow...
                  • zyg_zyg_zyg Re: wracam po 12 latach 25.08.14, 23:14
                    Tylko - kocham ffaceta. Jest zabawny, i
                    > nteligentny, bardzo zaradny, rozsmiesza mnie - słowem daje bardzo dużo - oprócz
                    > seksu! I z jednej strony nie mogę (qrwa nie chce!!!) akceptować dłużej tego st
                    > anu rzeczy, a z drugiej _ szkoda tych wszystkich poukladanych wspólnie klockow.

                    No to poczekaj, aż ta kwestia się sama rozwiąże - myślę, że za kolejnych 12 lat już go zdążysz znienawidzić.
                  • orzech69 Re: wracam po 12 latach 26.08.14, 11:22
                    Tak to już że ideałów nie ma i trzeba godzić się na kompromisy. Zapewne jakby był niezły w łóżku miałby inne wady.
                    Jak chcesz ideału to musisz go sobie złożyć z paru facetów. W sumie dadzą ideał ;)
                    • brak.polskich.liter Re: wracam po 12 latach 26.08.14, 11:55
                      Oczekiwanie, ze partner/maz bedzie uprawial z nami seks to nie jest poszukiwanie idealu. To pakiet podstawowy.
                  • brak.polskich.liter Re: wracam po 12 latach 26.08.14, 12:01
                    abra111 napisała:

                    > szkoda tych wszystkich poukladanych wspólnie klockow.

                    Tyle, ze za pare lat tych klockow bedzie jeszcze wiecej. A straconych w przymusowym celibacie lat nikt Ci nie zwroci.
                  • zorzyk.gitarzysta.basowy Re: wracam po 12 latach 02.09.14, 16:23
                    że zacytuję na początek :
                    "I z jednej strony nie mogę (qrwa nie chce!!!) akceptować dłużej tego stanu rzeczy, a z drugiej _ szkoda tych wszystkich poukladanych wspólnie klockow.

                    Jak dla mnie pierwsza część tego zdania to ciąg dalszy samooszukiwania siebie tudzież czytających ten wątek - przez 4 lata bez jednego choćby numerku autorka nie mogła i nie chciała akceptować tego stanu rzeczy, a czas leciał, a świstak dalej zawijał sreberka.

                    Prawdziwa natomiast i to w pełni wydaje mi się druga część zdania - szkoda tych klocków, szczególnie jak się jest jak sama autorka pisze typowym korpoludkiem. Przyzwyczajonym do naginania, ciągłych kompromisów, poświęcania siebie i swojego czasu dla eurobożka.
                    Żeby nie było - pracowałem w takiej machinie prawie 5 lat, wiem bo widziałem.

                    Jak dla mnie to autorce w zupełności by wystarczyło żeby ją ten wspaniały, inteligentny, z poczuciem humoru, zaradny (no wszystkiego nie zacytuję, sorrry ;-) - tak czy inaczej mąż - by ją raz na kwartał przez kwadrans poobracała cokolwiek w łóżku. I problem by znikł.
                    • marek.zak1 Re: wracam po 12 latach 02.09.14, 16:42
                      zorzyk.gitarzysta.basowy napisał:

                      > Prawdziwa natomiast i to w pełni wydaje mi się druga część zdania - szkoda tych klocków, szczególnie jak się jest jak sama autorka pisze typowym korpoludkiem. Przyzwyczajonym do naginania, ciągłych kompromisów, poświęcania siebie i swojego czasu dla eurobożka.
                      > Żeby nie było - pracowałem w takiej machinie prawie 5 lat, wiem bo widziałem.

                      Ja pracuje w korpo 23 lata i nie widze zadnego zwiazku miedzy seksem i firmą. Widziałem natomiast wiele stresów, związanych z tym, że lokalny pracodawca nie wypłacał pensji, bo ,,klienci nie zapłacili" czy cos podobnego.
    • kruche_ciacho Re: wracam po 12 latach 26.08.14, 09:29
      a nie mozesz po prostu zakomunikowac mu:

      "Jestes zabawny, inteligentny, bardzo zaradny, rozsmieszasz mnie - słowem dajesz bardzo dużo - oprócz seksu! Kocham Cie ale dluzej juz tak nie moge. W zwiazku z tym znalazlam sobie kochanka ktory bedzie zaspokajal ta sfere mego zycia. Mam nadzieje ze to rozumiesz i ze robie to z milosci do ciebie bo nie chce od ciebie odejsc".

      quwa kobieto, ogarnij sie
      • abra111 Re: wracam po 12 latach 26.08.14, 23:15
        Zakomunikowalam słowo w słowo. Deklarował, że pragnie, że przejściowe trudności, że zabieganie, zmęczenie, głód w Afryce i chuj wie co jeszcze... i nic. a ja (idiotka totalana - fakt, wiem, nie ma po co rzucać kamieniem) czekam (łam) i nic. I jestem naprawdę w kropce. Czy ktoś z Was miał małe dziecko? Wyczekanego przez 9 lat jedynaka (bez złudzeń w moim wieku już się nie kwapię do powtórnego macierzyństwa nawet gdyby była okazja - a jej nie ma niestety). W tygodniu pracuje do późna a w weekend spędzam z dzieckiem każda chwile - wiec jak mam sobie znaleźć kochanka i korespondencyjnie?!
        • abra111 Re: wracam po 12 latach 26.08.14, 23:20
          Nawet gdybym chciała (a nie chce!) znaleźć sobie kogoś - byłoby to bardzo trudne. Od razu mówię - nie mam kompleksów - obiektywnie jestem laską (za czasów studenckich dość wzięta modelka), która ma aż nadto dowodów na własną atrakcyjność. Trudne, kocham męża i chciałabym żeby to on był ze mną tez fizyczne - i trudne i bo nie mam czasu na romanse... pier do lenie - sama to widze... no nie ma rozwiazania... albo terapia cos da, albo ja się oducze seksu, albo faktycznie skończy się rozwodem...
          • sea.sea Re: wracam po 12 latach 26.08.14, 23:43
            A naprawdę musisz aż tyle pracować?

            Niestety obecna sytuacja jest z gatunku wóz albo przewóz, przepieprzyłaś na czekanie na cuda 12 najlepszych lat, teraz z wypowiedzi o macierzyństwie wnioskuję, że masz pod 40tkę. Albo zaryzykujesz teraz, albo za 5 lat będzie płacz, że jednak się namyśliłaś, tylko że już biust powisa i buzia sfrustrowana i nieświeża, przez co wybór w chłopach jakby niespecjalny, a przecież chciałoby się z kimś fajnym i pobzykać przed śmiercią i miło zestarzeć, a tu nie ma z kim.
          • kruche_ciacho Re: wracam po 12 latach 27.08.14, 09:22
            skoro nie chcesz i wybierasz czekanie na niewiadomoco to nie marudz i nie narzekaj przyzwyczaj sie ze seksu niet
            rozwiazania sa ale zadne dla Ciebie nie pasuje wiec sama sobie szczerze odpowiedz czego Ty wlasciwie chcesz bo w tym momencie robisz zamieszanie dla samego zamieszania
            • zyg_zyg_zyg Re: wracam po 12 latach 27.08.14, 09:35
              Oj tam, może dziewczyna pisze, żeby jej się samej w głowie to wszystko poukładało?
              • abra111 Re: wracam po 12 latach 28.08.14, 22:59
                Zamieszanie dla zamieszania robiłam jak miałam 12 lat;) teraz mam pod 40-stke (jak ktoś słusznie zauwazy") i mam w serdeczny powazaniu bycie krolewną śnieźką;). Już prędzej - chce sama zrozumieć i poukładać. Za radą forum, rozwiązania są 3: 1). rzuć dupka i ułóż sobie życie na nowo, 2) nie rzucaj dupka, ale oducz się seksu, 3) nie rzucaj dupka, nie oduczaj się seksu tylko znajdź sobie miłego kochanka. A ja bym chciała czwarte rozwiązanie: nie oduczaj się seksu, nie szukaj kochanka tylko spraw (niech się stanie), żeby twój Dupek (czytaj: maz) cie dupczył... wg powszechnej opinii: szkoda czasu z czeaniem na cud. cóż - jeśli terapia nie pomoże, wtedy zostanie mi wariant 1:
                • marek.zak1 3, moze 4 dni 28.08.14, 23:39
                  Szanowna kolezanko.
                  Jako ze jestem na tzw business trip w UK widze to tak z dystansu. Jesli w moim zwiazku seksu nie byloby 3 dni, obie strony bylyby bardzo zaniepokojone jaka jest przyczyba. Po tygodnoiu abstynencji swiat prawie by sie konczyl i swiadczyloby to o jakiejs strasznej chorobie, albo czyms nie mniej groznym.
                  Twoja reakcja powinna nastapic po tych 3, moze 4 dniach, a nie po latach.
                  Teraz jestem sam w UK 3 dni i chodze po scianach, a przeciez mam swoje lata.
                  Nie rozumiem Twojego braku reakcji.
                  • wont Re: 3, moze 4 dni 28.08.14, 23:52
                    Marku, nie wiem czy to jest kwestia tego czy jesteś w UK czy nie. Być może, jakbyś był w US albo w domu, w PL, byłoby inaczej. W każdym razie, razi mnie Twoja niekonsekwencja - 3 dni i chodzisz po ścianach? Ja myślałem, że 3 dni to max jaki możesz wytrzymać z opróżnieniem magazynka, pisałeś tak przecież w innym wątku.

                    Bądź konsekwentny. Dziś trzeci dzień. Walisz konia czy idziesz na dziwki? :)
                    • marek.zak1 Re: 3, moze 4 dni 29.08.14, 00:04
                      wont napisał:

                      > Marku, nie wiem czy to jest kwestia tego czy jesteś w UK czy nie. Być może, jak
                      > byś był w US albo w domu, w PL, byłoby inaczej. W każdym razie, razi mnie Twoja
                      > niekonsekwencja - 3 dni i chodzisz po ścianach?

                      Jestem w Manchesterze. Wszystko sie zgadza - 3dni. Jak rozwiaze moje problemy to sprawa inna, ale na dziwki nie ide. Tak czy inaczej, seks jest ja powietrze. Bez niego udusilbym sie no moze po tygodniu.
                      Jutro wracam i bedzie sie dzialo :).

                • brak.polskich.liter Re: wracam po 12 latach 29.08.14, 00:28
                  abra111 napisała:

                  > A ja bym chciała czwarte rozwiązanie: nie oduczaj się seksu, nie szuk
                  > aj kochanka tylko spraw (niech się stanie), żeby twój Dupek (czytaj: maz) cie d
                  > upczył...

                  Wierze, ale Twoje pobozne zyczenie nie zmieni Twojej sytuacji. Seksu z mezem miec nie bedziesz. Mozesz go miec z kims innym. Albo bezseksie w malzenstwie.

                  Im predzej do Ciebie dotrze, ze seks to nie z tym panem, tym mniej czasu zmarnujesz na proby naprawiania nienaprawialnego.
                • zawle Re: wracam po 12 latach 29.08.14, 08:35
                  abra111 napisała:

                  > Zamieszanie dla zamieszania robiłam jak miałam 12 lat;) teraz mam pod 40-stke (
                  > jak ktoś słusznie zauwazy") i mam w serdeczny powazaniu bycie krolewną śnieźką;
                  > ). Już prędzej - chce sama zrozumieć i poukładać. Za radą forum, rozwiązania są
                  > 3: 1). rzuć dupka i ułóż sobie życie na nowo, 2) nie rzucaj dupka, ale oducz s
                  > ię seksu, 3) nie rzucaj dupka, nie oduczaj się seksu tylko znajdź sobie miłego
                  > kochanka. A ja bym chciała czwarte rozwiązanie: nie oduczaj się seksu, nie szuk
                  > aj kochanka tylko spraw (niech się stanie), żeby twój Dupek (czytaj: maz) cie d
                  > upczył... wg powszechnej opinii: szkoda czasu z czeaniem na cud. cóż - jeśli te
                  > rapia nie pomoże, wtedy zostanie mi wariant 1:

                  I chwila na forum uzmysłowiła Ci to, czego wspólne 12 lat nie nauczyło? Powiedz mi, tak całkiem na serio, jakie przesłanki zasłaniały Ci fakt, że 12 lat bezseksia/małoseksia to za mało, żeby stracić nadzieję?
                  • wont Re: wracam po 12 latach 29.08.14, 09:02
                    zawle napisala:
                    >
                    > I chwila na forum uzmysłowiła Ci to, czego wspólne 12 lat nie nauczyło? Powiedz
                    > mi, tak całkiem na serio, jakie przesłanki zasłaniały Ci fakt, że 12 lat bezse
                    > ksia/małoseksia to za mało, żeby stracić nadzieję?
                    -----------------
                    Syndrom gotowanej zaby. Ale obawiam sie, ze autorka jeszcze nie jest gotowa na zmiany. Zeby z czegos takiego wyjsc trzeba albo sie ostatecznie upodlic (ale to trudne, jesli partner umie manipulowac palnikiem) albo sie w kims zakochac.
                  • hello-kitty2 Re: wracam po 12 latach 29.08.14, 12:12
                    zawle napisała:

                    > I chwila na forum uzmysłowiła Ci to, czego wspólne 12 lat nie nauczyło? Powiedz
                    > mi, tak całkiem na serio, jakie przesłanki zasłaniały Ci fakt, że 12 lat bezse
                    > ksia/małoseksia to za mało, żeby stracić nadzieję?

                    Byly inne priorytety, teraz tamte potrzeby zaspokojone i jest rozgladanie sie co zostalo obok dla mnie? Jest jeszcze inne wyjscie, posrednie, paskudne, nie fair, half way: znienawidz go, znielub go, wtedy Twoj wkurw bedzie gral z Toba z teamie, bedziesz miala wspolnika i wtedy to najblizej chyba do kochanka ale to detal jak sie bedziesz realizowac seksualnie, wazne, ze wyjdziesz z tego zwiazku, najpierw emocjonalnie wyprowadzisz sie, potem mam nadzieje bedzie z gorki.

                    Przestan byc honorowa, pierdol go, nie chce Cie? Omfg znajda sie tacy co zechca z pocalowaniem reki. Zyj dla siebie.
                    • zawle Re: wracam po 12 latach 29.08.14, 15:38
                      hello-kitty2 napisała: > Byly inne priorytety, teraz tamte potrzeby zaspokojone i jest rozgladanie sie c
                      > o zostalo obok dla mnie

                      Napisała co dla niej zostanie:
                      "Zajebiście proste - kopnąć w du pe goscia! Coś tam wspolzylismy - dwa razy w roku np. W końcu dziecko splodzilismy. Zawsze po numerku miałam nadzieję, że jakoś bedzie- albo on się ogarnie, albo ja dam rade. Tak długiej przerwy - 4 lata - do tej pory nie było... Nie jest łatwo rzucić faceta, którego się kocha...( jeszcze kocha). Czy seks to jedyny wyznacznik miłości? Co jeśli w pozostałych aspektach jest ok? Dla du pcz enia rozbijać rodzinę, wywraca życie swoje i dziecka do góry nogami? No mam qrwa dylemat, ot co!
                      • hello-kitty2 Re: wracam po 12 latach 29.08.14, 16:01
                        zawle napisała:

                        > Napisała co dla niej zostanie:
                        > "Zajebiście proste - kopnąć w du pe goscia! Coś tam wspolzylismy - dwa razy w r
                        > oku np. W końcu dziecko splodzilismy. Zawsze po numerku miałam nadzieję, że jak
                        > oś bedzie- albo on się ogarnie, albo ja dam rade. Tak długiej przerwy - 4 lata
                        > - do tej pory nie było... Nie jest łatwo rzucić faceta, którego się kocha...( j
                        > eszcze kocha). Czy seks to jedyny wyznacznik miłości? Co jeśli w pozostałych as
                        > pektach jest ok? Dla du pcz enia rozbijać rodzinę, wywraca życie swoje i dzieck
                        > a do góry nogami? No mam qrwa dylemat, ot co!

                        Milosc zostala? www.youtube.com/watch?v=f7ld-3nZUxA
                        Jestem za glupia zeby zrozumiec co to jest milosc. To moze otworzyc ten zwiazek i zobaczyc jak maz sie zachowa, czy go to ruszy? Zycie uporzadkowane trzymac, skoro sie podoba.
                • 66maly66g Re: wracam po 12 latach 29.08.14, 09:50
                  czekanie na cud, ha..... znając małą popularność niepokalanego poczęcia, to korzystając z tych samych źródeł, cuda też nie zdarzały się za często, jednak cosik tam się działo z ingerencja sił nadprzyrodzonych - można czekać i liczyć na szczęście, jak ten trędowaty czy też nierządnica porządna
                • kruche_ciacho 4te rozwiazanie nie istnieje 29.08.14, 16:01
                  mialas 12 lat zeby sie przekonac i jeszcze nie wierzysz?
    • sasiad_63 Re: wracam po 12 latach 29.08.14, 22:01
      Specjalnie aby zabrać głos założyłem tu konto. Abra, moje przesłanie dla Ciebie, jest takie jak większości tutaj: Podejmij decyzję i działaj! Cokolwiek zdecydujesz obciążone jest ryzykiem. Na klatę będziesz musiała przyjąć konsekwencje, których nie da się przewidzieć. Ale trwanie w marazmie jest także ryzykowne i będzie Cię z czasem kosztować coraz więcej. Jeśli to potrwa kolejnych parę lat, na jakąkolwiek zmianę będzie za późno.
      Teraz trochę mojej historii, z powodu której zabieram głos.
      Po kilku latach małżeństwa i urodzeniu drugiego dziecka, moją byłą głowa nie bolała z przerażającą regularnością tylko raz w miesiącu. Trwało to kilka lat. Próby rozmowy spełzały na niczym. Ostatnią ucięła stwierdzeniem, że tematy 'seksu są dla niej tabu'. Zbyt dobrze ją znałem, aby uwierzyć. W internecie znalazłem kochankę - także zaniedbywaną przez męża. Było super. Jednak ona postanowiła przerwać nasz udany romans w imię ratowania małżeństwa (dwoje dzieci na pokładzie, jest ważny powód). Później się okazało, że to był błąd. On miał inną. Ja wyszedłem z tego z dwoma wnioskami: a. nic mi nie jest i mogę zaspokoić kobietę; b. męczenie się z żoną nie ma sensu. Dwa miesiące później, na jakiejś biznesowej fecie zatańczyłem z jakąś młodą, bardzo apetyczną laską. Nie rwałem jej, wyglądała na zbyt młodą pannę, żebym jej przetrącał życie swoimi problemami. Po prostu dobrze nam się tańczyło. Jak to na imprezie biznesowej wymieniliśmy się wizytówkami i okazało się, że są wspólne tematy. Po kilku spotkaniach było wiadomo, że biznesu nie będzie, ale... No właśnie: nie panna tylko zaniedbywana mężatka - festiwal raz do roku podczas urlopu, młodsza ode mnie o małe kilka lat, po prostu młodo wyglądała, bez dzieci, on: wybitna inteligencja, wiedza, przystojny i silny, w pracy ceniony za sumienność i kreatywność, tylko w domu po pracy sam intelekt, nic więcej. Po kilku spotkaniach zapytała 'Chcesz się ze mną kochać? Mój ma delegację kilkudniową w przyszłym tygodniu.' Po dwóch miesiącach stanęło kardynalne pytanie co dalej? Ona gotowa jest żyć ze mną, ale nie jako kochanka, tylko pełnoprawna i WYŁĄCZNA partnerka. Ja miałem problem z dziećmi i, co tu dużo gadać, ekonomiczny. Przeważyła porada mojej koleżanki z pracy. 'Jeśli zostaniesz, będziesz przegrany w związku. Dzieci przestaną cię szanować. Walcz o siebie. Bądź sobą, dzieci wcześniej czy później to zrozumieją.' Wyprowadziłem się z domu z walizką, zostawiając resztę Byłej i dzieciom. Do dziś się w pełni odbudowałem (po drodze był kryzys). Od 12 lat żyję w bardzo udanym związku. Nie zdradzam (choć, nie powiem, kusi).

      Ada, choć Twój czteroletni celibat przebija moje i Mojej doświadczenia, to podobieństwa są widoczne. Chcę Ci przekazać, że aseksualność Twojego, wbrew pozorom, nie jest Twoim podstawowym problemem! Tak, wbijasz zęby w ścianę. Tak, należałoby go nakłonić do wyjaśnień/zwierzeń i próby pomocy, żeby przezwyciężył swoje problemy i wreszcie się zajął porządnie, jak hydraulik, swoją kobietą. To wszystko prawda. Jednak Twój podstawowy problem, to brak jego empatii dla Twoich potrzeb. Cokolwiek jest przyczyną jego braku zainteresowania Twoimi potrzebami, to On uznał arbitralnie, że są to sprawy ważniejsze od Twoich i NIE MA O CZYM ROZMAWIAĆ. To jest zwykły brak szacunku dla Ciebie. Zatem trudno mówić o miłości, czy empatii. Po prostu jest dobrze materialnie, stabilnie emocjonalnie, bo tylko pogadasz, a nie uciekniesz. Nie ma potrzeby postarać się, zawalczyć. Jesteś przegrana.
      Jest jeszcze kwestia dziecka, z którym On spędza dużo czasu. OK, ale. Jeśli nie znasz przyczyny jego oziębłości, nie wiesz jak to się będzie rozwijać, jaki wzorzec czułości i miłości przekaże dziecku, jak będzie reagował na trudne czasy nastoletności..... Dopowiem tutaj dla przykładu co się stało z byłym Mojej: jego środowisko zawodowe traktuje go jak dziwaka, dziecko specjalnej troski (facet jest dobrze po 40tce). Abra, chcesz kogoś analogicznego dla swojego dziecka? To Twój drugi, ważniejszy problem od bzykania.

      Podsumowanie: wcale Cię nie namawiam na młodego ogiera na boku, czy rozwód. Tak, ja i Moja wybraliśmy drogę życia od początku. Namawiam, Cię na zawalczenie. Tylko żebyś była w stanie coś wygrać w obecnym związku, musisz być gotowa na konsekwentne jego zerwanie jeśli Twoje próby niczego nie przyniosą. Masz walczyć o siebie samą i dziecko - w koślawym związku nie wychowa się na człowieka zdolnego do zawiązania normalnego, trwałego związku.
      Tyle.
      Pozdrawiam.
      • zyg_zyg_zyg Re: wracam po 12 latach 30.08.14, 08:29
        > Specjalnie aby zabrać głos założyłem tu konto.

        I super, bo bardzo sensownie piszesz. Na dodatek jesteś praktykiem, nie teoretykiem :-)
        • abra111 Re: wracam po 12 latach 02.09.14, 22:10
          Sąsiad,Kitty - dzieki. Tak Kitty - masz rację. Od początku małżeństwa seks nie był dziki - działo się nieczęsto, ale ogniscie bardzo. Po każdym razie czekałam na jeszcze (nie biernie - wychodziła z inicjatywą, i nic). Od 4 lat zero- ale w miedzy czasie splodzilismy syna, zasadziliśmy drzewo i zbudowaliśmy dom. Do tego dochodzi świetna praca w korpo, gdzie ja się nie naginam tylko dyktuje. Po tym wszystkim przyszedł czas wytchnienia, kiedy można się głębiej porozgladac w związku. I tu dupa (a raczej brak). Maz to super macho obiektywnie, wiec pewnie jest, jak mówi sąsiad - pewnie nie jestem krolewną z jego snów. Przykrość wielka... pewnie ma cofke na myśl o seksie ze mną. ja mam na mysl o seksie z nim. Po 4 latach zebrania - zygac mi się chce. I tu znów powiecie, że niekonsekwentna - z jednej strony płacze za seksem, z drugiej - zyga na myśl o figlach z mezem... oj popieprzona jestem - mam nadzieje, ze poukaladam to jakos
          • abra111 Re: wracam po 12 latach 02.09.14, 22:43
            Pomysł ze znielubieniem - idealny! Odeszlabym nienawidzą gnojka. Tylko - jak to zrobić, żeby znielubiec? Facet jest ewidentnym egoista, zapatrzonym w swoje tylko potrzeby. Wiem i widzę, a jednak... kocham (idiotka). Pewnie znalazlabym dużo zenujacych, upokarzajacych, haniebnych sytuacji... ale nie kolekcjonuje ich - nie potrafię się czepiać i rozdrapywac. jeśli terapia nie pomorze naszemu związków, to może pomoże nam z osobna. Liczę na to
            • abra111 Re: wracam po 12 latach 02.09.14, 22:45
              Oczywiście:"nie pomoże" a nie " nie Pomorze" - sorry - słownik elektroniczny:)
            • hello-kitty2 Re: wracam po 12 latach 02.09.14, 23:10
              abra111 napisała:

              >Tylko - jak to
              > zrobić, żeby znielubiec? Facet jest ewidentnym egoista, zapatrzonym w swoje ty
              > lko potrzeby. Wiem i widzę, a jednak... kocham (idiotka). Pewnie znalazlabym du
              > żo zenujacych, upokarzajacych, haniebnych sytuacji... ale nie kolekcjonuje ich
              > - nie potrafię się czepiać i rozdrapywac. jeśli terapia nie pomorze naszemu zwi
              > ązków, to może pomoże nam z osobna. Liczę na to

              Jestes kobieta idealna. Dzisiaj chcialabym byc taka jak Ty i tak umiec kochac. A jutro wstane i bede soba ;)

              Powodzenia z terapia i pisz jak idzie.
              • zawle Re: wracam po 12 latach 02.09.14, 23:24
                hello-kitty2 napisała: > Jestes kobieta idealna.

                Może tu jest pies pogrzebany?
                • sasiad_63 Re: wracam po 12 latach 03.09.14, 00:26
                  Ufff, wreszcie się odezwałaś. A ja myślałem, że za mocno pojechałem. Wygląda też na to, że jeszcze ze dwie osoby czekały na reakcję abry.
                  Nie uczestniczę w forach bo to cokolwiek stresujące dla mnie zajęcie. Napisałem coś i nie wiem jak to ktoś odbierze. Czekając na abrę myślałem (za dużo - wynik wypowiedzi i poczucia odpowiedzialności) jakiego typu scenariusze mogą się rozgrywać w jej związku. Zwłaszcza, że w dyskusji szybciutko pojawił się wątek kryptogeja. Gdy przeczytałem te sugestie byłem zły. Ujawniły się stereotypy: a) forumowy - ten na którego skarży się forumowicz jest zły, bo forumowicz to osoba otwarta, która umie wyartykułować swój problem (jak w ruskim dowcipie: da, prawda, no nie za w siem); b) jak facet nie chce dupcyć baby to musowo gej - kurde, nieprawda! A stereotypy, przez swoje uproszczenia są krzywdzące. No to pojechałem. Wiem. Zwłaszcza, że ni w ząb nie rozumiem jak można nie dupcyć kogokolwiek przez dłuższą chwilę. Ale pojechałem w zbożnym celu: abra stań obok, popatrz na siebie, jego i Waszą CAŁĄ historię. My tu na forum nie zrobimy tego za Ciebie. W kontrze do 'prostego kryptogeja' wymyśliłem trzy hipotetyczne scenariusze. Życie jest pewnie mieszanką niektórych:
                  ONIEŚMIELONY - ona swoim pożądaniem i oczekiwaniami przerasta jego wiarę we własne możliwości i w ten sposób go kastruje. Jest na ten temat wątek na tym forum "Zaczynam poważnie myśleć o rozwodzie"
                  TRAUMATYK - on we wczesnym dzieciństwie (8-12 lat, mniej więcej) przeżył jakieś złe doświadczenie seksualne z kobietą i nauczył się o tym nie mówić: a) jakiś ideał dziecka się zapomniał i dokonał na nim czynności albo b) dziecko zobaczyło mamusię z tym super sąsiadem, który robił mamusi coś niedobrego, a ta zamiast wołać o pomoc, prosiła o jeszcze.
                  PERFEKCJONISTA (mój faworyt, bo wariantów jest tu bez liku, a i po Twoim ostatnim wpisie wydajesz mi się 'ugotowaną żabką') - jeśli on nie jest w czymś dobry to tego nie robi, wypiera tę sferę ze swojego życia (innymi słowy mucho-korpolud) albo 'odkrywca' - jeśli z góry wiadomo o co chodzi to nie warto sobie zawracać tym głowy. Czyli: a) za trudne, nie wiadomo jaki jest algorytm zaspokojenia kobiety, mogła by mieć jakiś włącznik orgazmu. Albo b) nie, no wiadomo że wystarczy o tu posmyrać i już od jechała - nuda!
                  Biorąc po uwagę ileś takich jak wyżej scenariuszy, włączając kryptogeja, porozmawiaj z nim o początkach Waszej znajomości i Waszych zbliżeń. Nie pytaj 'jesteś kryptogejem? perfekcjonistą? a może miałeś problem w dzieciństwie?'. Zawsze się zblokuje. Użyj swoich korpodoświadczeń, schłódź emocje i zacznij coś w stylu 'Jak to było na początku: chciałeś mnie czy chciałeś mieć kim się pochwalić?' kontynuacja zgodnie z wiedzą o ludziach korpo.
                  • sasiad_63 Re: wracam po 12 latach 03.09.14, 00:31
                    przepraszam, jeszcze dopowiedzenie do postu hello.kitty:
                    Nie, nie jesteś kobietą idealną. Co to w ogóle znaczy? Po prostu. Jesteś jak jesteś. Uległość jeśli Ci nie sprawia satysfakcji nie jest zaletą. Nie każdy facet potrzebuje górować nad partnerką, co nie znaczy, że się za nią chowa. Ty jesteś babką z potrzebami, radzisz sobie w robocie. Przenieś trochę siebie z roboty do domu i wyprostuj sytuację.
                    • sasiad_63 Re: wracam po 12 latach 03.09.14, 00:55
                      kurde sam z sobą gadam. Tego się bałem zabierając głos tutaj. Ale po kilku drinkach (jak ja jutro będę wyglądał na spotkaniach?) dobrze mi idzie i wymyśliłem jeszcze jeden scenariusz, fizyczny, i super ważny:
                      ZA LUŹNO MI - czyli o kobietach nie uprawiających sportów i facetach z problemem przedwczesnego wytrysku. Mięsień Kegla! Faceci uwielbiają ciasne panie. W tych luźnych czują się jak w przepaści - zbyt mali żeby się sprawdzić (to odczucie subiektywne, z którym się nie dyskutuje). Facet jest skupiony na fizyczności w łóżku. Poza łóżkiem jest w stanie docenić inne walory. Zatem: wszystkie panie ćwiczcie! Prócz orgazmów (wielokrotnych) dziś, przyda się taki mięsień na stare lata. Panowie z problemami - koniecznie! Będziecie panować nad sobą i partnerką. (instrukcje ćwiczeń szeroko dostępne w necie)
      • 1lema1000 Re: wracam po 12 latach 28.09.14, 00:21
        Dobrze, że tu się pojawiłeś. Historia z życia wzięta. Może to Ty właśnie pokazując swoje życiowe drogi pomożesz odnaleźć je Abrze.
        • 1lema1000 Re: wracam po 12 latach 28.09.14, 00:30
          Sąsiad, ja się zapisuję na Twoje wykłady (szczególnie te po drinkach)!!! :)
          • sasiad_63 Re: wracam po 12 latach 16.10.14, 06:37
            1lema1000 napisała:

            > Sąsiad, ja się zapisuję na Twoje wykłady (szczególnie te po drinkach)!!! :)
            Dzięki za dobre słowo, Lema. Prawda jest jednak taka, że po moich wykładach ten wątek zamarł. Czyli, że zagadałem.
            • 1lema1000 Re: wracam po 12 latach 19.10.14, 17:43
              Ja myślałam, że wszystko ucichło po wyrażeniu mojego zainteresowania Twoimi wykładami ;).
              Opisałeś coś co przyniosło Ci życie, a ono czasami jest szokujące-wychodzące poza przyjęte ogólnie kanony i często odbiera ludziom głos.
    • szklannnka Re: wracam po 12 latach 25.09.14, 15:29
      Porozmawiaj o możliwości zrealizowania swoich potrzeb poza związkiem. Możesz przecież uprawiać czasem seks z kimś innym.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka