Dodaj do ulubionych

Zdezorientowana

08.09.04, 17:34
Na pozór wszystko jest cudownie. Młodzi zakochani dopiero co zamieszkali
razem w mieszkanku które wspólnie wyszykowali. On okazuje jej uczucie jest
czuły czesto mówi, że kocha i tęskni. Ona czuje sie kochana i ważna dla
Niego. Ideał....
Jest tylko jeden problem, rysa na szkle...
Pomimo całej miłości i oddania (i czułości) ona tak naprawde traktowana jest
troche jak siostra. Jest przytulanie, głaskanie, buziaczki. Ale nie ma
zwykłego całowania się, seks rzadko (2 razy w miesiącu) przy zgaszonym
świetle. Nie ma ognia.

Może za dużo wymagam i powinnam sie cieszyć tym co mam.
Może jestem dziwna w tym że chciałabym czuć sie pożądana???
Obserwuj wątek
    • anula36 Re: Zdezorientowana 08.09.04, 21:45
      A sama czujesz pozadanie?
      • sloneczna_pogoda Re: Zdezorientowana 09.09.04, 10:37
        Oczywiście ze tak. I okazuje mu to na wszystkie możliwe sposoby.
    • amaster1 Re: Zdezorientowana 09.09.04, 08:51
      >Młodzi zakochani dopiero co zamieszkali razem w mieszkanku (...)

      Uściślij, czy po ślubie, bo przecież niekoniecznie....
      • sloneczna_pogoda Re: Zdezorientowana 09.09.04, 10:39
        Nie, nie jesteśmy po ślubie.
        • amaster1 Re: Zdezorientowana 09.09.04, 13:44
          Zdaje się, że to jest najwyższy czas, aby o tym porozmawiać. Jeżeli On planuje
          wspólną przyszłość z Tobą, to chyba nie na zasadzie przyjaźni.
          Nie możesz trzymać tego w sobie, bo zaczniecie się od siebie odsuwać.
          Przeżywam dokładnie to samo i cały czas się boję, że związek powoli umiera,
          właśnie ze względu na to, że druga połówka okazuje uczucia bardziej w kierunku
          przyjaźni.
          Czy tak bylo od zawsze, czy zmieniło się niedawno ?
    • kseniax Re: Zdezorientowana 10.09.04, 09:08
      A ja Cię pocieszę:) Ale najpierw pokrótce opowiem jak to było u nas. A było
      podobnie jak w Twoim związku. Zanim zamieszkaliśmy razem byliśmy ze sobą ok 4
      lata. I przez te wszystkie lata seks byl bardzo udany a jego częstotliwość
      zadziwiająco duża zważywszy warunki a raczej ich brak do jego uprawiania (brak
      wlasnego kąta). A kiedy upragniony kąt nareszcie mielismy w seksie bardzo się
      pogorszyło. Nie chodziło nawet o samą jego jakość, ale o częstotliwość. Zgadnij
      kto stracił ochotę? Tak jak w Twoim przypadku On. Nadal było bardzo dużo
      czułości, przytulania, raczej aseksualnych pieszczot. Często czułam, że te
      pieszczoty go podniecaja, ale najczęściej ciągu dalszego nie było. Do zbliżeń
      dochodziło raz w tyg, mniej więcej, a i tak mialam często wrażenie, że raczej z
      poczucia obowiązku czy z "litości" z jego strony. Rozmowy na ten temat były
      trudne i raczej nic nie wnosiły. Mnóstwo pytań z mojej strony i jego
      zapewnienia, że wszystko jest ok, że nadal jestem dla niego atrakcyjna, że
      jestem super kochanką etc. A ja tez czułam się raczej przyjaciółką a nie
      kochanką. Taka sytuacja trwała ok 2 lata. Raz było lepiej, raz gorzej.
      Generalnie lepiej bylo zawsze po dłuższych rozłąkach, na wyjazdach, po okresach
      dłuższej wstrzemięzliwości. No a teraz jest super. Nareszcie to on za
      mną "gania". Dlaczego teraz jest dobrze? Nie wiem. Poprawilo się juz wtedy gdy
      byłam w ciąży (może dlatego, że nowa sytuacja). Teraz, po urodzeniu dziecka (8
      miesięcy) jest jeszcze lepiej. A przecież okazji do seksu duuuużu mniej niż
      przed dzieckiem. I moze w tym tkwi sekret. Powrót do dawnych czasów, kiedy to
      nie mieszkalismy razem i musieliśmy krasć kazdą chwilę i okazję by się kochać.
      Tyle o mnie. Myślę, że nasze "przypadki" są podobne, bo i u Ciebie i u mnie
      chodzi chyba o brak motywacji do seksu. Mieszkacie razem, mozecie to robic
      kiedy tylko chcecie i...... chyba czasem na niektórych facetów (na kobiety moze
      tez) działa to demotywująco. Może myślą sobie: "mogę w każdej chwili, więc
      czemu teraz, może potem...", coś w tym stylu. Co mogę Ci poradzić? Może wlaśnie
      mała wstrzemięzliwośc na początek. Nie inicjuj zbliżeń przez jakiś czas, moze
      nawet ich unikaj. Zobaczysz, może zadziała. Bo zachodzenia w ciąże nie smiem Ci
      doradzać :)Zresztą nie jestem nawet pewna, że u nas to dziecko pomogło. Może
      zupełnie coś innego...
      • sloneczna_pogoda Re: Zdezorientowana 10.09.04, 13:10
        Dziękuje ze radę. Szczerze mówiąc sama mam takie wrażenie. Nie ukrywam ze
        pociesz mnie to bo juz powoli zaczynaly mi po głowie chodzić jakieś głupoty.
        Postaram się ograniczyć swoje zapędy i nie molestować seksualnie mojego
        mężczyzny. Tylko czy wytrzymam oto jest pytanie....
        A co do ciązy to może kiedyś..... przyszlości......... kto wie?????

        Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka