Dodaj do ulubionych

Zdolnosc zwiazkowa

24.01.15, 08:11
Zawle pisala, ze moglaby sie zakochac w kazdym, kto nie ma duzego feleru w kontekscie zwiazkowym. Mysle ze najwiekszy feler w tym zakresie, to bycie juz zonatym. Drugi pod tym wzgledem to posiadanie potomstwa w innym zwiazku.
Uwazam ze jest sporo kobiet z nieudanych zwiazkow, zwlaszcza rozwodek, ktorym zalezy na nowym starcie. Czesto sa wsrod nich kobiety nieatrakcyjne, porzucone, samotne. Z ich punktu widzenia mezczyzna to dobro atrakcyjne. Para gaci jest fajna ale jest jeden warunek - musza byc dostępne i gotowe na nowy zwiazek. Mezczyzni w pewnym wieku rzadko spelniaja ten warunek.
Obserwuj wątek
    • sabat.77 Re: Zdolnosc zwiazkowa 24.01.15, 08:15
      Dla niekumatych dodam, ze nie uwazam Zawle za zwiazkowa desperatke. Natomiast wiem, ze takie sa. Kobiety w wiekszosci pragna zwiazku z mezczyzna, wierza w stalosc, stabilność i uczucie. AMEN.
      • burzowa.kejt Re: Zdolnosc zwiazkowa 24.01.15, 10:37
        sabat.77 napisał:
        > iKobiety w wiekszosci pragna zwiazku z mezczyzna, wierza w stalosc, stabilność i uczucie. AMEN.

        Mężczyźni pragną związków tak samo jak kobiety. Na pewno mniej pragną ślubów i dzieci, ale związków chcą wcale nie mniej od nas.
        • sabat.77 Re: Zdolnosc zwiazkowa 24.01.15, 11:58
          Zwiazek = regularny seks. W tym ujeciu pragna :) Nie pragneliby, gdyby mogli regularnie uprawiac seks poza zwiazkiem.
          • marek.zak1 Re: Zdolnosc zwiazkowa 24.01.15, 12:08
            sabat.77 napisał:

            > Zwiazek = regularny seks. W tym ujeciu pragna :) Nie pragneliby, gdyby mogli re
            > gularnie uprawiac seks poza zwiazkiem.

            Jest to rzweczywiście jakiś pakiet. Podobnie jak brano kredyty w CHF - niskie oprocerntowanie + ryzyko kursowe. Jak napisała koleżanka, faceci także chcą związku. Ja do takich należę.
          • burzowa.kejt Re: Zdolnosc zwiazkowa 24.01.15, 12:29
            sabat.77 napisał:
            > Zwiazek = regularny seks. W tym ujeciu pragna :) Nie pragneliby, gdyby mogli re
            > gularnie uprawiac seks poza zwiazkiem.

            No nie, już nawet to forum jest świetnym przykładem że nie wszystkim facetom tylko ruchanie w głowie:D
            Patrz ci wszyscy mężowie, którzy nie chcą seksu ani w związku, ani poza nim.
            No i jednak większość ludzi to monogamiści.
            • zawle Re: Zdolnosc zwiazkowa 24.01.15, 12:40
              burzowa.kejt napisała:
              > No nie, już nawet to forum jest świetnym przykładem że nie wszystkim facetom ty
              > lko ruchanie w głowie:D
              > Patrz ci wszyscy mężowie, którzy nie chcą seksu ani w związku, ani poza nim.
              > No i jednak większość ludzi to monogamiści.

              Bo faceci powoli się uczą. My już wiemy że nie chodzi nam tylko o dzieci i małżeństwo. Oni nadal jeszcze nie załapali że nie chodzi im tylko o seks;)
            • hello-kitty2 Re: Zdolnosc zwiazkowa 24.01.15, 13:00
              burzowa.kejt napisała:

              > sabat.77 napisał:
              > > Zwiazek = regularny seks. W tym ujeciu pragna :) Nie pragneliby, gdyby mo
              > gli re
              > > gularnie uprawiac seks poza zwiazkiem.
              >
              > No nie, już nawet to forum jest świetnym przykładem że nie wszystkim facetom ty
              > lko ruchanie w głowie:D
              > Patrz ci wszyscy mężowie, którzy nie chcą seksu ani w związku, ani poza nim.
              > No i jednak większość ludzi to monogamiści.

              Pojde dalej za ruda Pipi, patrz Sabat nawet Wont rzucil w diably seks z dziwkami, ktory dla niego stracil wartosc bez bliskosci. Wszystko sie sprowadza do tego, ze ten pozadany seks, za ktorym my tu w wiekszosci tesknimy to nie tylko sam czysty seks.
              • sabat.77 Re: Zdolnosc zwiazkowa 24.01.15, 13:10
                Wont nie ma stazu malzenskiego i zbyt krotki staz w zwiazkach by moc porownac. W pewnym sensie zyje iluzja, ze moze byc cos wiecej. Ja zrozumialem, ze nie ma milosci za nic, a takze ze za seks zawsze sie placi. Wolna milosc to piekna hipisowska iluzja, jednak codziennosc to kupczenie dupa w malzenstwie, dawanie w zamian za bycie dobrym tata, biznesmenem, glowa rodu czy chuj wie czym jeszcze. Niewazne - rzecz w tym, ze zawsze chcecie cos w zamian. Zatem seks z dziwkami moze jest po prostu bardziej szczera, oczywista w swej naturze transakcja? Jest uczciwy.
                • hello-kitty2 Re: Zdolnosc zwiazkowa 24.01.15, 13:22
                  sabat.77 napisał:

                  > Wont nie ma stazu malzenskiego i zbyt krotki staz w zwiazkach by moc porownac.
                  > W pewnym sensie zyje iluzja, ze moze byc cos wiecej. Ja zrozumialem, ze nie ma
                  > milosci za nic, a takze ze za seks zawsze sie placi. Wolna milosc to piekna hip
                  > isowska iluzja, jednak codziennosc to kupczenie dupa w malzenstwie, dawanie w z
                  > amian za bycie dobrym tata, biznesmenem, glowa rodu czy chuj wie czym jeszcze.
                  > Niewazne - rzecz w tym, ze zawsze chcecie cos w zamian. Zatem seks z dziwkami m
                  > oze jest po prostu bardziej szczera, oczywista w swej naturze transakcja? Jest
                  > uczciwy.

                  No to idz i sie przekonaj o jego uczciwosci SAM, skoro Wonta zdanie na ten temat Cie nie przekonuje, bo cos tam. My inni doswiadczen z dziwkami nie mamy i ci w niczym nie pomozemy. Jezu czego Ty chcesz? Jeszcze raz uslysze o tych kurwa dziwkach, jakie to one lepsze, uczciwsz to rzygne. To wypierdalaj na nie ale juz! Wont ;-) Co Ty za taktyke obrales: nas dziwkami straszych? Bo Ty pojdziesz, bo Ty wolisz. Co Ty myslisz, ze mnie to boli, czy ze ja sie na Tobie zlituje? Nie podoba Ci sie z kobietami niedziwkami to wypad, kopa na rozped i popierdalaj. Co Ty myslisz, ze ktos Cie tu bedzie zatrzymywal? ;) Jaja sobie robisz. Ile razy, no prosze cie ile kurwa razy trzeba cos omowic zanim sie to zrobi? 100? 1000? Wez no sie wreszcie zdecyduj, chlop jestes czy pizda jakas. Sorry, nie moge.
                  • sabat.77 Re: Zdolnosc zwiazkowa 24.01.15, 15:31
                    Ale mimo ze uwazam za calkiem uczciwe, to sam poki co nie czuje takiej potrzeby, nie rozumiem o co sie rzucasz. Jak mi sie zachce to sobie pojde i nikt mnie nie zatrzyma. Po prostu nie uwazam tego za niezbedne, jestem na takim etapie zycia, ze chwilowo masturbacja mi wystarcza a checi na seks z kobietami nie mam wcale. Jedynie zdeptane poczucie wartosci gdzies tam z tylu glowy doskwiera, ale chyba bede musial je juz zaakceptowac, bo nie mam wyjscia.
                • burzowa.kejt Re: Zdolnosc zwiazkowa 24.01.15, 13:23
                  sabat.77 napisał: .
                  > Niewazne - rzecz w tym, ze zawsze chcecie cos w zamian. Zatem seks z dziwkami m
                  > oze jest po prostu bardziej szczera, oczywista w swej naturze transakcja? Jest
                  > uczciwy.
                  Może i jest uczciwy na swój sposób, ale przecież w życiu chodzi także o uczucia i czułość, prawda?
                  Wont też kiedyś napisał, że chciałby mieć jakąś babkę, byleby była samodzielna hehe.
                  Sama jestem odludkiem i samotnicą, nie potrzebuję bliskości do szczęścia, ale muszę przyznać że to cholernie przyjemne, kiedy mam świadomość że mojemu facetowi na mnie zależy, że mu się podobam etc.
                  • marek.zak1 Re: Zdolnosc zwiazkowa 24.01.15, 13:28
                    burzowa.kejt napisała:

                    > Może i jest uczciwy na swój sposób, ale przecież w życiu chodzi także o uczucia i czułość, prawda?


                    Święta prawda :)
                  • urquhart Poseksualna_depresja___smutek_po_stosunku_nowa_pla 24.01.15, 13:48
                    burzowa.kejt napisała:
                    > Może i jest uczciwy na swój sposób, ale przecież w życiu chodzi także o uczucia
                    > i czułość, prawda?
                    > Wont też kiedyś napisał, że chciałby mieć jakąś babkę, byleby była samodzielna
                    > hehe.
                    > Sama jestem odludkiem i samotnicą, nie potrzebuję bliskości do szczęścia, ale m
                    > uszę przyznać że to cholernie przyjemne, kiedy mam świadomość że mojemu facetow
                    > i na mnie zależy, że mu się podobam etc.

                    Dla mnie jedynie to kolejny przykład tego że dla wrażliwych osobników seks bez bliskości i zaangażowania odbija się kacem bardziej niż po masturbacji, nie smakuje, rozczarowuje, za co odpowiada zbadany neurobiologiczny mechanizm (brak obiektu dla oksytocyny) po łebkach wyjaśniony tu:
                    zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/1,105817,12911310,Poseksualna_depresja___smutek_po_stosunku_nowa_plaga.html
                • mabelle2000 Re: Zdolnosc zwiazkowa 24.01.15, 14:21
                  sabat.77 napisał:

                  > Ja zrozumialem, ze nie ma
                  > milosci za nic, a takze ze za seks zawsze sie placi. (..) dawanie w z
                  > amian za bycie dobrym tata,

                  Czesto nie jest to dawanie dupy za bycie dobrym tata, to dawanie Z WDZIECZNOSCI za bycie dobrym tata. Jedno i drugie jest dosc kontrowersyjne, ale motywacje kobiety, przyznasz sam, sa w obu przypadkach calkiem inne.
                  Poza tym, bez urazy, ale mezczyzna, ktory opiekuje sie swoimi dziecmi liczac, ze w zamian bedzie mial seks, ma cos z deklem.

                  > Niewazne - rzecz w tym, ze zawsze chcecie cos w zamian.

                  Czegos nie rozumiem. Zakladasz, podobnie jak wiekszosc osob zreszta, ze wchodzisz w zwiazek zeby druga osoba zaspokajala Twoje potrzeby, a potem sie zalisz, ze druga strona tez chce tego samego i tez ma jakies wymagania. Jesli stawiasz na przydatnosc drugiej osoby, to nie dziw sie, ze ona tez chce zebys byl dla niej przydatny. Taka jest konsekwencja zalozen, ktore przyjeliscie oboje wchodzac w zwiazek.
                  • urquhart w zamian bedzie mial seks, ma cos z deklem 24.01.15, 14:33
                    mabelle2000 napisała:
                    > Poza tym, bez urazy, ale mezczyzna, ktory opiekuje sie swoimi dziecmi liczac, z
                    > e w zamian bedzie mial seks, ma cos z deklem.

                    Psycholodzy piszą że często drugie związki gdzie kobieta ma już dziecko są znacznie bardziej harmonijne i satysfakcjonujące bo właśnie to staje się oczywiste.

                    Jeżeli alimenty płaci zaledwie co dzieciąty zobowiązany facet to znaczy że automatyczne opiekowanie się dzieckiem tylko dlatego że jest jego przez faceta bez dodatkowych motywacji trudno zaliczyć do normy.
                    • zawle Re: w zamian bedzie mial seks, ma cos z deklem 24.01.15, 14:39
                      Słyszałam od psychologa dziecięcego: Mężczyźni kochają dzieci przez kobiety. Kończy się miłość do kobiety, kończy się miłość do dziecka
                      • urquhart Re: w zamian bedzie mial seks, ma cos z deklem 24.01.15, 14:55
                        zawle napisała:

                        > Słyszałam od psychologa dziecięcego: Mężczyźni kochają dzieci przez kobiety. Ko
                        > ńczy się miłość do kobiety, kończy się miłość do dziecka

                        Ten mechanizm rozsierdzał do białości kiedyś tu dyżurne feminy co się przeniosły na inne fora.

                        Ale nie branie tego pod uwagę i pisanie że ktoś musi mieć coś z deklem to obrażanie się na świat, mechanizm obronny i tworzenie własnej życzeniowej rzeczywistości.
                        • mabelle2000 Re: w zamian bedzie mial seks, ma cos z deklem 24.01.15, 15:05
                          urquhart napisał:

                          > Ale nie branie tego pod uwagę i pisanie że ktoś musi mieć coś z deklem to obraż
                          > anie się na świat, mechanizm obronny i tworzenie własnej życzeniowej rzeczywist
                          > ości.

                          To nie jest zyczeniowa rzeczywistosc, to ponoszenie konsekwencji wlasnych wyborow.Jak DOBROWOLNIE podpisuje umowe o prace z moim szefem, to nie zakladam, ze oprocz wyplaty szef bedzie mnie jeszcze do tej pracy motywowal. Zmotywowac musze sie sama.
                          • urquhart Re: w zamian bedzie mial seks, ma cos z deklem 24.01.15, 15:16
                            > To nie jest zyczeniowa rzeczywistosc, to ponoszenie konsekwencji wlasnych wybor
                            > ow.Jak DOBROWOLNIE podpisuje umowe o prace z moim szefem, to nie zakladam, ze o
                            > procz wyplaty szef bedzie mnie jeszcze do tej pracy motywowal. Zmotywowac musz
                            > e sie sama.

                            No ale rusz głową co jest tą wypłatą w tym przypadku? Nie ma wypłaty nikt nie będzie robił za darmo, a umowa warta tyle co niepłacone alimenty.

                            Piszesz o konsekwencjach jak parabank który złapał nieogarnientego emeryta na podpisanie lichwiarskiej pożyczki i zasypuje go frazesami o ponoszeniu konsekwencji wyborów zacierając ręce że ma frajera do golenia.
                            • mabelle2000 Re: w zamian bedzie mial seks, ma cos z deklem 24.01.15, 15:26
                              urquhart napisał:

                              > No ale rusz głową co jest tą wypłatą w tym przypadku? Nie ma wypłaty nikt nie b
                              > ędzie robił za darmo, a umowa warta tyle co niepłacone alimenty.

                              Nie to Ty Urqu rusz glowa, co moze byc wyplata w przypadku posiadania dzieci. Ten kto sie na dzieci SWIADOMIE decyduje wyobraza sobie rodzicielstwo glownie jako wartosc. Ten kto sie nad tym nie zastanawia, nie ma potrzeby rozmnozenia sie, to nie widzi tez zadnych pozytywow w posiadaniu potomstwa, wiec nic dziwnego, ze potem potrzebuje zachety, zeby tym dzieckiem sie zajac. A wystarczyloby, zeby byc szczerym samemu ze soba.
                              • urquhart Re: w zamian bedzie mial seks, ma cos z deklem 24.01.15, 16:04
                                mabelle2000 napisała:
                                > Nie to Ty Urqu rusz glowa, co moze byc wyplata w przypadku posiadania dzieci. T
                                > en kto sie na dzieci SWIADOMIE decyduje wyobraza sobie rodzicielstwo glownie ja
                                > ko wartosc. Ten kto sie nad tym nie zastanawia, nie ma potrzeby rozmnozenia sie
                                > , to nie widzi tez zadnych pozytywow w posiadaniu potomstwa, wiec nic dziwnego,
                                > ze potem potrzebuje zachety, zeby tym dzieckiem sie zajac. A wystarczyloby, z
                                > eby byc szczerym samemu ze soba.

                                Ta, ci świadomi, dojrzali, znana śpiewka.

                                images02.bebzol.com/data/201207/79999-5d31e04621994f772df4b5c9aa179623.jpg
                                Skąd ty bierzesz takie idealizacje na miarę rycerzy Camelot na białym koniu???
                                Bo najczęściej karmią nimi potomstwo mamusie które się mocno zawiodły i rozczarowały partnerem i ktoś nie miał kontaktu z żywymi realnymi przedstawicielami męskiego gatunku.
                                • mabelle2000 Re: w zamian bedzie mial seks, ma cos z deklem 24.01.15, 16:15
                                  urquhart napisał:

                                  > Skąd ty bierzesz takie idealizacje na miarę rycerzy Camelot na białym koniu???
                                  > Bo najczęściej karmią nimi potomstwo mamusie które się mocno zawiodły i rozczar
                                  > owały partnerem i ktoś nie miał kontaktu z żywymi realnymi przedstawicielami mę
                                  > skiego gatunku.

                                  A ci "zywi i realni przedstawiciele meskiego gatunku" to wedlug Ciebie sa te meskie pizdy, ktore daja sie wrobic w dziecko, bo nie potrafia w pore zaprotestowac ?
                                  • sabat.77 Re: w zamian bedzie mial seks, ma cos z deklem 24.01.15, 16:25
                                    A kobiece pizdy, ktore liczyly na zwiazek a tylko zostaly wyruchane tez bys traktowala z taka pogarda?
                                  • urquhart nie pizdy co protestują 24.01.15, 16:32
                                    > A ci "zywi i realni przedstawiciele meskiego gatunku" to wedlug Ciebie sa te m
                                    > eskie pizdy, ktore daja sie wrobic w dziecko, bo nie potrafia w pore zaprotesto
                                    > wac ?

                                    Ci którzy nie uznają sie za pizdy, owszem protestują, owszem, ile tysiecy woli siedzieć w pierdlu jako alimencierze niż suce złotówkę choćby dać??? Nie czytałaś wywiadów jacy zawzięci są???
                                    • mabelle2000 Re: nie pizdy co protestują 24.01.15, 16:37
                                      urquhart napisał:

                                      > Ci którzy nie uznają sie za pizdy, owszem protestują, owszem, ile tysiecy woli
                                      > siedzieć w pierdlu jako alimencierze niż suce złotówkę choćby dać??? Nie czytał
                                      > aś wywiadów jacy zawzięci są???

                                      Proponuje wiec, zeby umowili sie z WLASNYMI dziecmi i poszli te zale wylewac im w cztery oczy.
                                      • urquhart Re: nie pizdy co protestują 24.01.15, 16:41
                                        mabelle2000 napisała:
                                        > > Ci którzy nie uznają sie za pizdy, owszem protestują, owszem, ile tysiecy
                                        > woli
                                        > > siedzieć w pierdlu jako alimencierze niż suce złotówkę choćby dać??? Nie
                                        > czytał
                                        > > aś wywiadów jacy zawzięci są???
                                        >
                                        > Proponuje wiec, zeby umowili sie z WLASNYMI dziecmi i poszli te zale wylewac im
                                        > w cztery oczy.


                                        Akcja rodzi reakcję.
                                        Skonfrontuj z rzeczywistością do czego realnie prowadzą takie utopijne idealizacje.
                            • rekreativa Re: w zamian bedzie mial seks, ma cos z deklem 24.01.15, 15:27
                              " Piszesz o konsekwencjach jak parabank który złapał nieogarnientego emeryta na p
                              > odpisanie lichwiarskiej pożyczki i zasypuje go frazesami o ponoszeniu konsekwen
                              > cji wyborów zacierając ręce że ma frajera do golenia."

                              A ja protestuję przeciwko przedstawianiu mężczyzn jako durnowatych, niedorozwiniętych, naiwnych niczym pięcioletnie dzieci.
                              To się już robi żenujące na tym forum.
                              • zawle Re: w zamian bedzie mial seks, ma cos z deklem 24.01.15, 15:35
                                rekreativa napisała:
                                > A ja protestuję przeciwko przedstawianiu mężczyzn jako durnowatych, niedorozwin
                                > iętych, naiwnych niczym pięcioletnie dzieci.
                                > To się już robi żenujące na tym forum.

                                A ja tam wierzę w to, co faceci piszą/mówią o SOBIE. Najczęściej jest to prawda.
                                • rekreativa Re: w zamian bedzie mial seks, ma cos z deklem 24.01.15, 15:37
                                  Czyli co, mam ich traktować jak durnowatych? Tylko gdzie wtedy pożądanie i szacunek? W dupie chyba.
                                  • mabelle2000 Re: w zamian bedzie mial seks, ma cos z deklem 24.01.15, 15:43
                                    rekreativa napisała:

                                    > Czyli co, mam ich traktować jak durnowatych? Tylko gdzie wtedy pożądanie i szac
                                    > unek? W dupie chyba.

                                    Oni nie sa dupowaci, oni sa tylko podle wykorzystani/ niedocenieni/ niezrozumiani ;-)
                                    • rekreativa Re: w zamian bedzie mial seks, ma cos z deklem 24.01.15, 15:58
                                      Tylko na czym niby polega to podłe wykorzystanie?
                                      Na tym, że kobita oczekuje, iż chłop się dołoży do utrzymania tego, co spłodził?
                                      To jest ta legendarna roszczeniowość?
                                      • urquhart Re: w zamian bedzie mial seks, ma cos z deklem 24.01.15, 16:12
                                        rekreativa napisała:

                                        > Tylko na czym niby polega to podłe wykorzystanie?
                                        > Na tym, że kobita oczekuje, iż chłop się dołoży do utrzymania tego, co spłodził
                                        > ?
                                        > To jest ta legendarna roszczeniowość?

                                        Możesz przeanalizować historycznie kiedy i w jakich społeczeństwach było to oczywiste?

                                        Antropolodzy właśnie tak opisują złożony proces zwany miłością do partnerki (w odróznieniu od pożadania potrzebnego do zapłodnienia) że natura go wytworzyła w jaskiniowcu żeby mężczyzna inwestował i zajął się potomstwem.

                                        Jak by chciała żeby sie zajął ale bez niczego w zamian to wychodzi na to że to wykorzystanie.
                                    • sabat.77 Re: w zamian bedzie mial seks, ma cos z deklem 24.01.15, 16:14
                                      Przytocze jakiejs babie twojego posta, przy zerwaniu po paru miesiacach obiecywania slubu i wyprowadzki od zony. Z taka sama szydera jaka prezentujesz :)
                                      To nie ten co robi w chuja jest winny, ale ten co sie dal zrobic? Mentalnosc gangstera.
                                      • rekreativa Re: w zamian bedzie mial seks, ma cos z deklem 24.01.15, 16:36
                                        Tylko że wy nadużywacie pojęć "wykorzystać", "zrobić w chuja", "oszukać".
                                        O takich rzeczach można mówić, gdy jedna strona jest nieświadoma, celowo wprowadzana w błąd, a druga świadoma tego, że wprowadza w błąd.
                                        Gdzie w Twoim życiu taka sytuacja?
                                        • hello-kitty2 Re: w zamian bedzie mial seks, ma cos z deklem 24.01.15, 16:54
                                          rekreativa napisała:

                                          > Tylko że wy nadużywacie pojęć "wykorzystać", "zrobić w chuja", "oszukać".
                                          > O takich rzeczach można mówić, gdy jedna strona jest nieświadoma, celowo wprowa
                                          > dzana w błąd, a druga świadoma tego, że wprowadza w błąd.
                                          > Gdzie w Twoim życiu taka sytuacja?

                                          Na ile znam mezczyzn to sa oni bardziej oderwani od rzeczywistosci od kobiet. Sa bardziej romantyczni. I robia taki blad. Wchodza w zwiazek z bardzo wysokimi oczekiwaniami, bardzo sie angazuja, niejednokrotnie zapierdalaja ponad miare, przeginaja w oddaniu, inwestuja na potege. No i oni kombinuja, ze to wszystko im sie zwroci z nawiazka. Jak ja bede kochal i nosil na rekach to ona bedzie mi na to odpowie pozadaniem, podziwem, uznaniem. A tu niestety w droge wchodza inne mechanizmy i caly ten system wymiany chwieje sie kto chce co sie pieprzy i potem jest meskie odbicie w druga strone 'oszukala!', 'wykorzystala!' To emocje.

                                          Mezczyzni na za duzym speedzie wchodza w zwiazek, przeginaja, przeinwestowuja, a potem jest jebniecie w druga stone i straszenie dziwkami ;) Sami nie znaja balansu, od poczatku do konca, w rozchwianiu. W milosci trzeba byc nieco bardziej zachowaczym. Owszem zwiazek/relacje mozna zakonczyc, jak jednego z drugim na to aktualnie stac ale zadry zostaja. Chodzi zeby sie tak az nie pokalaczyc.
                                          • marek.zak1 Re: w zamian bedzie mial seks, ma cos z deklem 24.01.15, 17:05
                                            hello-kitty2 napisała:
                                            Wchodza w zwiazek z bardzo wysokimi
                                            > oczekiwaniami, bardzo sie angazuja, niejednokrotnie zapierdalaja ponad miare, przeginaja w oddaniu, inwestuja na potege. No i oni kombinuja, ze to wszystko im sie zwroci z nawiazka. Jak ja bede kochal i nosil na rekach to ona bedzie mi na to odpowie pozadaniem, podziwem, uznaniem. A tu niestety w droge wchodza inne mechanizmy i caly ten system wymiany chwieje sie kto chce co sie pieprzy i potem jest meskie odbicie w druga strone 'oszukala!', 'wykorzystala!' To emocje.

                                            Taki przypadek widziałem niestety z bardzo bliska. I potem krzyki ,,dlaczeg, co na takiego zrobiłem?" A jak napisałaś, czar prysł , mimo tejże pracowitości., oddania, chęci budowania domu itp. A inne mechanizmy, to jakie według Ciebie?
                                  • zawle Re: w zamian bedzie mial seks, ma cos z deklem 24.01.15, 15:45
                                    No raczej. Musisz się skupić na tej reszcie. Niestety z tych odpadnie następna grupa- kłamczuchów. My mamy trudniej...bo u nas nie ma pożądania jak nie ma szacunku. Raczej nie pójdziemy do łóżka z kimś o kim myślałybyśmy jak ML- kurwiszcze.
                                  • hello-kitty2 Re: w zamian bedzie mial seks, ma cos z deklem 24.01.15, 16:22
                                    rekreativa napisała:

                                    > Czyli co, mam ich traktować jak durnowatych? Tylko gdzie wtedy pożądanie i szac
                                    > unek? W dupie chyba.

                                    Ot cala zagadka roztrzaskana przez Rekreativie. Forum to zrodlo wiedzy ale w spelnia jeszcze jedna role: kastrujaca. Nienawidze forum za to. Jakby sie nie obejrzec mezczyzna nie moze sobie pozwolic na slabosc. Podle to.
                                    • sabat.77 Re: w zamian bedzie mial seks, ma cos z deklem 24.01.15, 16:29
                                      Forum rzeczywiscie pelni role kastrujaca, ale dziala to w obie strony. Mnie po lekturze tak samo odpycha od kobiet jak ciebie od mezczyzn.
                                      • urquhart ODKODOWANIE IDEALIZACJI 24.01.15, 16:48
                                        sabat.77 napisał:

                                        > Forum rzeczywiscie pelni role kastrujaca, ale dziala to w obie strony. Mnie po
                                        > lekturze tak samo odpycha od kobiet jak ciebie od mezczyzn.

                                        Pełni rolę otrzeźwiającą, ludzie są szczerzy i otwarci, bezpośredni, bardziej niż realu (pomijając jednorazowe nicki manipulantów, masturbatorów emocjonalnych) i pozwala to skonfrontować to z nierealnymi idealizacjami zakodowanymi przez mamusię jacy to POWINNI być PRAWDZIWI mężczyźni i PRAWDZIWE kobiety które prowadzą na manowce .
                                        • mabelle2000 Re: ODKODOWANIE IDEALIZACJI 24.01.15, 16:59
                                          urquhart napisał:

                                          > i pozwala to skonfrontować to z nierealnymi idealizacjami zakodowanymi przez
                                          > mamusię jacy to POWINNI być PRAWDZIWI mężczyźni i PRAWDZIWE kobiety które prow
                                          > adzą na manowce .


                                          Chyba rozumiem juz Urqu o co Ci chodzi :-) Chcialbys zachowac stare struktury funkcjonowania i ten anachronizm przeniesc na grunt wspolczesnych zwiazkow. Wedlug tych zasad umowa miedzy partnerami mialaby zawierac konkretne zobowiazania ustalone zgodnie z plcia- ona daje dupy i przejmuje calosc obowiazkow "dzieciowych", a on zapewnia utrzymanie rodzinie.
                                          Obawiam sie, ze nie jest to mozliwe i nie ma to nic wspolnego z poszukiwaniem "prawdziwego mezczyzny" czy " prawdziwej kobiety".
                                          • urquhart Re: ODKODOWANIE IDEALIZACJI 24.01.15, 17:30
                                            mabelle2000 napisała:
                                            > Chyba rozumiem juz Urqu o co Ci chodzi :-) Chcialbys zachowac stare struktury f
                                            > unkcjonowania i ten anachronizm przeniesc na grunt wspolczesnych zwiazkow. Wedl
                                            > ug tych zasad umowa miedzy partnerami mialaby zawierac konkretne zobowiazania u
                                            > stalone zgodnie z plcia

                                            Jestem pragmatyczny interesuje mnie jak coś działa i dlaczego. Stąd zainteresowania psychoewo, neuropsychologią czy historią. Dlaczego jest inaczej niż bym chciał. Mając wiedzę możesz wpływać i zmieniać rzeczywistość.

                                            Ty zaś zakładasz jacy powinni być ci ŚWIADOMI mężczyźni zamiast odnosić sie do tego jacy są w rzeczywistości.

                                            Na tym zasadza się możliwość manipulacji takimi pojęciami żeby także wpływać na rzeczywistość. To typowa kobieca przewaga nad mężczyznami. Ot ja ćwiczę się w rozminowywaniu takich manipulacji.
                                            • zawle Re: ODKODOWANIE IDEALIZACJI 24.01.15, 18:10
                                              www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,98083,17292962,_Czy_uwazasz__ze_kobiety_lepiej_zajmuja_sie_dziecmi.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_wysokieobcasy
                                              • ninek04 Re: ODKODOWANIE IDEALIZACJI 24.01.15, 21:41
                                                zawle napisała:

                                                > www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,98083,17292962,_Czy_uwazasz__ze_kobiety_lepiej_zajmuja_sie_dziecmi.html?utm_source=facebook.com&utm_medium=SM&utm_campaign=FB_wysokieobcasy

                                                Badania badaniami, osobiscie też uważam, że faceci mogą przejąć opiekę nad dziećmi i sprawdzac sie doskonale w tej roli, ale to rozważania stricte hipotetyczne.Mimo, że dzieci nie są w centrum mojego wszechświata, w razie rozwodu walczyłabym o nie , jak lwica,byle tylko nie trafiły pod opiekę ojca.Bo w przeciwnym razie złamałabym ten kod kulturowy matki polki, wtlaczany do glowy od najmlodszych lat.
                                                • mabelle2000 Re: ODKODOWANIE IDEALIZACJI 24.01.15, 21:59
                                                  ninek04 napisała:

                                                  >Mimo, że dzieci nie są w centrum mojego wszechświata, w razie rozwodu walczył
                                                  > abym o nie , jak lwica,byle tylko nie trafiły pod opiekę ojca.Bo w przeciwnym r
                                                  > azie złamałabym ten kod kulturowy matki polki, wtlaczany do glowy od najmlodszy
                                                  > ch lat.

                                                  Serio bys to zrobila ? A jak ojciec bylby tak samo dobrym, a nawet lepszym opiekunem niz Ty ? Tez bys uparcie walczyla ? A jesli dzieci wolalyby zostac z ojcem ?
                                                  • ninek04 Re: ODKODOWANIE IDEALIZACJI 24.01.15, 22:13



                                                    >
                                                    > Serio bys to zrobila ? A jak ojciec bylby tak samo dobrym, a nawet lepszym opie
                                                    > kunem niz Ty ? Tez bys uparcie walczyla ? A jesli dzieci wolalyby zostac z ojce
                                                    > m ?

                                                    Ja czasem myślę, że one by wolały z nim zostać(jest naprawdę dobrym ojcem),ale wtedy włącza mi się takie poczucie kontroli, obowiązku i przekonanie, że on nie poradziłby sobie wystarczająco dobrze , zwłaszcza w kwestiach" szkolnych", zachęcania do nauki, do czytania i i tego typu kwestie, bo jesli chodzi o organizację czasu wolnego dla nich, to jest w tym doskonały.No i jeszcze kwestia "co powiedzą inni?, rodzice, sąsiedzi.Niby mam to w dupie,bo i tak robie, co chce, ale byłabym spalona w otoczeniu, w którym żyję.
                                            • mabelle2000 Re: ODKODOWANIE IDEALIZACJI 24.01.15, 18:13
                                              urquhart napisał:

                                              > Jestem pragmatyczny interesuje mnie jak coś działa i dlaczego.

                                              Bez urazy, ale strasznie jestes naiwny. To ze cos dzialalo w czasach kiedy kobieta nie pracowala, ale byla za to pod opieka meza i musiala wykonywac przydzielone jej role, a on byl za te kobiete odpowiedzialny, to nie znaczy, ze tak bedzie dzialac dalej.

                                              > Ty zaś zakładasz jacy powinni być ci ŚWIADOMI mężczyźni zamiast odnosić sie do
                                              > tego jacy są w rzeczywistości.

                                              Problem w tym Urqu, ze mezczyzni z tego jacy sa nie potrafia wyciagnac zadnej nauki. Dalej lapia sie na zwiazek i dziecko, bo mentalnie sa w czasach, kiedy tego od nich oczekiwano.
                                              "Swiadomy" mezczyzna to dla mnie nie taki, ktory bedzie ze mna nianczyl nasze wspolne dzieci, ale taki, ktory wchodzac ze mna w zwiazek, zaraz na samym poczatku, powie mi wyraznie, ze NIE CHCE tych dzieci miec.
                                              • urquhart Re: ODKODOWANIE IDEALIZACJI 24.01.15, 19:40
                                                mabelle2000 napisała:
                                                > Problem w tym Urqu, ze mezczyzni z tego jacy sa nie potrafia wyciagnac zadnej n
                                                > auki. Dalej lapia sie na zwiazek i dziecko, bo mentalnie sa w czasach, kiedy te
                                                > go od nich oczekiwano.
                                                > "Swiadomy" mezczyzna to dla mnie nie taki, ktory bedzie ze mna nianczyl nasze
                                                > wspolne dzieci, ale taki, ktory wchodzac ze mna w zwiazek, zaraz na samym pocza
                                                > tku, powie mi wyraznie, ze NIE CHCE tych dzieci miec.

                                                W tym rzecz że znowu brniesz w światopoglądowe idealizację.
                                                Mężczyźni od czasów jaskiniowych generalnie CHCĄ mieć dzieci. Ale w komplecie z miłością do partnerki.
                                                A nie na warunkach jakie proponujesz.
                                                Generalnie byddyści twierdzą zresztą że odsetek świadomych istot wśród ludzi jest niewielki.
                                                Inaczej zresztą kobietom mężczyźni nie byliby potrzebni.
                                                Bo jak tu już punktowała Kity z Matrixa :
                                                "Every program that is created must have a purpose; if it does not, it is deleted"

                                                Co do strasznej naiwności , ja mam przekonanie że Ty jesteś naiwna i ślepa. Świat oparty na życzeniowych oderwanych od życia fundamentach rozpływa się jak gospodarka w komunizmie.
                                                Natura nie znosi próżni.
                                                Antropolodzy alarmują że za naszego życia w wielu krajach demokratycznie zostanie wybrany szariat, bo demografia eksploduje w rodzinach islamskich, a w rodzinach wyznających wartości zachodu zapada się w Europie. W większości skandynawskich miast Londynie, Paryżu , Marsyli najcześciej nadawane imię dziecku to Mahmed. Nie integrują się i w całości odrzucają zachodnie wartości.

                                                Zofia Milska pisała gorzko że jej zdaniem historycznie jesteśmy wyjątkowym momencie możliwości równowagi między płciami i przykro patrzeć jak taka szansa przez babską roszczeniowość wydaje się być zaprzepaszczana.
                                                • mabelle2000 Re: ODKODOWANIE IDEALIZACJI 24.01.15, 20:57
                                                  urquhart napisał:

                                                  > Mężczyźni od czasów jaskiniowych generalnie CHCĄ mieć dzieci. Ale w komplecie z
                                                  > miłością do partnerki.

                                                  Zawsze mi sie wydawalo, ze kobiety tez tego pragna, ale mniejsza z tym.

                                                  > Ale w komplecie z
                                                  > miłością do partnerki.

                                                  A co zrobic gdy ta milosc do kobiety sie jednak skonczy ? Dziecku/dzieciom kopa w dupe, niech sie same utrzymuja, zywia i ubieraja ? Ja rozumiem, ze taki pakiet milosc+ dziecko jest bardzo atrakcyjny, ale jak go nie ma to zwykla ludzka przyzwoitosc nakazuje chyba zatroszczyc sie o to, co sie samemu splodzilo.

                                                  > A nie na warunkach jakie proponujesz.

                                                  ??? Jedyne warunki jakie proponuje, to nie przerzucanie odpowiedzialnosci na partnera/partnerke za swoje kiepskie zycie.
                                        • hello-kitty2 Re: ODKODOWANIE IDEALIZACJI 24.01.15, 17:06
                                          urquhart napisał:

                                          > Pełni rolę otrzeźwiającą, ludzie są szczerzy i otwarci, bezpośredni, bardziej
                                          > niż realu (pomijając jednorazowe nicki manipulantów, masturbatorów emocjonalnyc
                                          > h) i pozwala to skonfrontować to z nierealnymi idealizacjami zakodowanymi przez
                                          > mamusię jacy to POWINNI być PRAWDZIWI mężczyźni i PRAWDZIWE kobiety które prow
                                          > adzą na manowce .

                                          Odkodowac mozna Urqu. My juz 'po' ;) Ale jak sie odzwyczaic od uzaleznienia? Nieideal nie smakuje. Jest wyblaklym substytutem naszego wyobrazenia, ktorym sie karmilismy.

                                          Podam Ci przyklad: ojciec mojego syna przyszedl z pracy. Stoi jeszcze w kurtce, gada do mnie. Podczas tej krotkiej mowy spierdzial sie z pare razy mocno i glosno, bo jak twierdzi w pracy nie bardzo moze i na koniec sie pyta: ''What is smelling here so bad?" (Co tu tak smierdzi?) ;-) Ja go bardzo lubie i smieje sie do dzisiaj z tego jak nie polaczyl tych dwoch rzeczy przejety tym, co chcial mi przekazac ale no wiesz pozadanie jak banka prysnelo juz hoho z 5 lat temu. Teraz to ja juz pracuje tylko nad usamodzielnieniem sie.
                                    • mabelle2000 Re: w zamian bedzie mial seks, ma cos z deklem 24.01.15, 16:32
                                      hello-kitty2 napisała:

                                      > Ot cala zagadka roztrzaskana przez Rekreativie. Forum to zrodlo wiedzy ale w sp
                                      > elnia jeszcze jedna role: kastrujaca. Nienawidze forum za to. Jakby sie nie obe
                                      > jrzec mezczyzna nie moze sobie pozwolic na slabosc. Podle to.

                                      To nie fakt okazania slabosci jest problemem, problemem jest powod tej slabosci.
                                      • urquhart Re: w zamian bedzie mial seks, ma cos z deklem 24.01.15, 16:37
                                        mabelle2000 napisała:

                                        > hello-kitty2 napisała:
                                        >
                                        > > Ot cala zagadka roztrzaskana przez Rekreativie. Forum to zrodlo wiedzy al
                                        > e w sp
                                        > > elnia jeszcze jedna role: kastrujaca. Nienawidze forum za to. Jakby sie n
                                        > ie obe
                                        > > jrzec mezczyzna nie moze sobie pozwolic na slabosc. Podle to.
                                        >
                                        > To nie fakt okazania slabosci jest problemem, problemem jest powod tej slabosci

                                        Masło maślane.
                                    • rekreativa Re: w zamian bedzie mial seks, ma cos z deklem 24.01.15, 16:49
                                      Przecież tu nie chodzi wcale o okazywanie jakiejś słabości.
                                      Ja po prostu mam dość forumowego przedstawiania kobiet jako jakichś mega mistrzyń intrygi i oszustwa, a mężczyzn jako naiwnych dzieci we mgle, co to są jak ten emeryt, który już niedowidzi, niedosłyszy i ma początki demencji.
                                      To jest wszystko bzdura.\
                                      Rodzimy się i wychowujemy na tym samym świecie (obie płcie) , mamy dookoła to samo TV i ten sam Internet. Takie same możliwości zdobywania wiedzy i uczenia się.
                                      Jedni nabierają mądrości życiowej wcześniej, inni później, ale to nie zależy od płci, a naiwność , a w związku z tym podatność na bycie wykorzystanym, zdarza się również kobietom i to wcale nierzadko.
                                      Naprawdę, ileż można jechać na kobiety w każdym wątku, że wredne, podłe, roszczeniowe i chuj wie, co jeszcze, a mężczyzn pokazywać jako skrzywdzonych wrażliwców?
                                      • urquhart konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 17:10
                                        > Naprawdę, ileż można jechać na kobiety w każdym wątku, że wredne, podłe, roszcz
                                        > eniowe i chuj wie, co jeszcze, a mężczyzn pokazywać jako skrzywdzonych wrażliwc
                                        > ów?

                                        Tyle razy ile się o zdarza.
                                        Kobiety mają prawo do swoich uczuć wykorzystania i rozczarowania. Mężczyźni do swoich podobnych. Obie rzeczywistości współistnieją. Kto tu nie szanuje podobnych uczuć jak je werbalizują kobiety?
                                        Na tym prowadzi zbudowanie porozumienia w każdym konflikcie że strony muszą zaakceptować spróbować zrozumieć wzajemnie subiektywny punkt widzenia i uczucia że one nie są irracjonalne.
                                        Ty wpisujesz sie z zabieranie prawa do uczuć mężczyznom pisząc o pizdach. Podobne zabiegi nasilające konflikt i dehumanizujące na forach druga stronę to pisanie o kurwiszonach czy przemocowcach nacechowane winą i oceną z definicji.
                                        • rekreativa Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 19:24
                                          Przynajmniej byś uważniej te posty czytał...
                                          To nie ja użyłam sformułowania "pizdy".

                                          I nie chodzi bynajmniej o to, by udawać, że emocji nie ma. Bo ja emocje rozumiem dobrze: poczucie osamotnienia, odrzucenia, żal, że coś się w życiu spierdoliło, że nie jest tak, jakby mogło być, że gniew wzbiera czasem, a czasem potrzeba kąsania na oślep.
                                          Ale ludzie, którzy są tutaj przeszli już chyba etap ślepego miętolenia się we własnych emocjach i sa chyba nieco bardziej świadomi?
                                          Tymczasem jaką odpowiedź dają na swoje problemy? Ano taką, że "to zła kobieta była", bo panie, one wszystkie takie som, tylko czyhają, coby wykorzystać. Zatem rozwiązanie to lać na wstrętne babska, nikogo nie kochać, nikomu nie ufać, samemu oszukiwać i jebać frajerów.
                                          No jeśli to oświecone forum doprowadza ludzi do takich wniosków, to tylko usiąść i zapłakać.
                                          • sabat.77 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 19:41
                                            Jesli forum NIE doprowadza faceta do takich wnioskow, to znaczy ze juz mozna tylko siasc i plakac, bo ma kobiecy umysl i do smierci będzie sie tak meczyc :)
                                            Generalnie jest pewna wizja swiata - nazwijmy ja "wizja rozowych jednorozcow" - ktora zaszczepia matka synowi. Nie jest to wizja prawdziwego zwiazku z mezczyzna, ale jej marzen co do zwiazku idealnego. To jest klucz pod poduszka matki. Potem ma przyjsc ojciec i obudzic dzikusa. Jesli tego nie zrobi to dorosly juz syn prawdopodobnie wpakuje sie na mine w swoim stalym zwiazku usilujac spelnic marzenia matki, zamiast czerpac z prawdziwego wzorca meskosci. Stanie sie nieatrakcyjny i zostanie odtracony przez kobiety.
                                            O tym mowi ksiazka Roberta Bly pt. "Zelazny Jan".
                                            • urquhart Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 19:45
                                              sabat.77 napisał:
                                              > Generalnie jest pewna wizja swiata - nazwijmy ja "wizja rozowych jednorozcow" -
                                              > ktora zaszczepia matka synowi. Nie jest to wizja prawdziwego zwiazku z mezczyz
                                              > na, ale jej marzen co do zwiazku idealnego

                                              Bardzo trafne. Warte osobnego wątku.
                                              • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 20:01
                                                urquhart napisał:

                                                > sabat.77 napisał:
                                                > > Generalnie jest pewna wizja swiata - nazwijmy ja "wizja rozowych jednoroz
                                                > cow" -
                                                > > ktora zaszczepia matka synowi. Nie jest to wizja prawdziwego zwiazku z me
                                                > zczyz
                                                > > na, ale jej marzen co do zwiazku idealnego
                                                >
                                                > Bardzo trafne. Warte osobnego wątku.

                                                Co trafne? Matki z Wami rozmawialy o zwiazku z kobieta? Odkodujcie mi to, bo nie rozumiem co sie niby pod tymi slowami kryje.
                                            • rekreativa Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 19:56
                                              "zamiast czerpac z prawdziwego wzorca meskosci. "

                                              Ale jaki to jest ten prawdziwy wzorzec męskości?
                                              Ktoś, kto nic nie daje z siebie, ani uczuciowo ani materialnie, nie angażuje się, a po rozwodzie mówi "żegnaj suko" i zapomina, że ma jakieś dzieci?
                                              Bo z waszych postów jak nic przebija tęksnota, by być takim gościem. ZGROZA
                                              • marek.zak1 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 20:00
                                                rekreativa napisała:

                                                > "zamiast czerpac z prawdziwego wzorca meskosci. "
                                                >
                                                > Ale jaki to jest ten prawdziwy wzorzec męskości? Ktoś, kto nic nie daje z siebie, ani uczuciowo ani materialnie, nie angażuje się, a po rozwodzie mówi "żegnaj suko" i zapomina, że ma jakieś dzieci?
                                                > Bo z waszych postów jak nic przebija tęksnota, by być takim gościem. ZGROZA

                                                Proszę mnie z tej grupy wyłączyć. ja potrafię byc chamem, i za to zostałem przez was skrytykowany, ale do obcych.
                                              • kag73 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 03:47
                                                Szczerze, jak ja czytam takie wywody urqu albo sabata to se mysle "k...wa, ale pierdola", serio.
                                                Bzdury...matka przekazuje jakies tam wzorce, pisza, a ja sie pytam gdzie w tym momencie jest ojciec?
                                                W dodatku sluszne pytanie kitty. Moze czasy sie zmienily, ale mnie matka nic na temat facetow i zwiazkow nie wkrecala. Wszystko co wiem/znam wynioslam z domu, a mianowicie to co widzialam i co slyszalam i co sie wokol mnie dzialo. Reszte wypracowalam/poskladalam sobie sama i/albo wyszlo w praniu z konkretym facetem.
                                            • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 19:58
                                              sabat.77 napisał:

                                              > Jesli forum NIE doprowadza faceta do takich wnioskow, to znaczy ze juz mozna ty
                                              > lko siasc i plakac, bo ma kobiecy umysl i do smierci będzie sie tak meczyc :)
                                              > Generalnie jest pewna wizja swiata - nazwijmy ja "wizja rozowych jednorozcow" -
                                              > ktora zaszczepia matka synowi. Nie jest to wizja prawdziwego zwiazku z mezczyz
                                              > na, ale jej marzen co do zwiazku idealnego. To jest klucz pod poduszka matki. P
                                              > otem ma przyjsc ojciec i obudzic dzikusa. Jesli tego nie zrobi to dorosly juz s
                                              > yn prawdopodobnie wpakuje sie na mine w swoim stalym zwiazku usilujac spelnic m
                                              > arzenia matki, zamiast czerpac z prawdziwego wzorca meskosci. Stanie sie nieatr
                                              > akcyjny i zostanie odtracony przez kobiety.
                                              > O tym mowi ksiazka Roberta Bly pt. "Zelazny Jan".

                                              Dopytam: matka rozmawiala z Toba o zwiazku z kobieta?
                                              • sabat.77 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 20:06
                                                No jasne :) Przegadalismy o tym dlugie godziny. Podobnie z jej siostra, moja ciotka.
                                                • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 20:28
                                                  sabat.77 napisał:

                                                  > No jasne :) Przegadalismy o tym dlugie godziny. Podobnie z jej siostra, moja ci
                                                  > otka.

                                                  A przy jakiej okazji? Barwieniu henna brwi czy malowaniu paznokci, gotowaniu i wypiekaniu? ;-) Nigdy nie slyszalam zeby chlopak gadal z matka na takie tematy. Jak psiapsiola. A wiesz, ze jest cos w Tobie takie wlasnie psiapsiolkowego ;-) Nie interesowalo Cie raczej zeby sie z chlopakami poobijac na podworku? Ze to strata czasu byla? Nie odczuwales tego tak?
                                                  • urquhart Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 20:34
                                                    > A przy jakiej okazji? Barwieniu henna brwi czy malowaniu paznokci, gotowaniu i
                                                    > wypiekaniu? ;-) Nigdy nie slyszalam zeby chlopak gadal z matka na takie tematy.
                                                    > Jak psiapsiola. A wiesz, ze jest cos w Tobie takie wlasnie psiapsiolkowego ;-)
                                                    > Nie interesowalo Cie raczej zeby sie z chlopakami poobijac na podworku? Ze to
                                                    > strata czasu byla? Nie odczuwales tego tak?

                                                    A która mama samego syna na powtórko puści choćby.
                                                    Przecież mogły sobie krzywdę zrobić. Albo gang pedofilów go natychmiast porwał...
                                                    Dawno nie widziałem żadnych chopaków na podwórku...
                                                    Nastolatki większe na rower wychodzą i gdzieś zaraz znikają.
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 20:50
                                                    urquhart napisał:

                                                    > A która mama samego syna na powtórko puści choćby.
                                                    > Przecież mogły sobie krzywdę zrobić. Albo gang pedofilów go natychmiast porwał.
                                                    > ..
                                                    > Dawno nie widziałem żadnych chopaków na podwórku...
                                                    > Nastolatki większe na rower wychodzą i gdzieś zaraz znikają.

                                                    Jak to ktora mama? Ta co zapierdala w fabryce na druga zmiane do 21:00? Jak moja. Cale moje dziecinstwo w krzakach z kumpela spedzilam i jej bialym pudlem sie czolgalysmy w wojsko czy w harcerzy sie bawilysmy, a ten pudel to jak wylecial z domu po kapaniu to lecial do pierwszego gowna i na plery sobie je bral skubaniec, potem mialysmy zjebke od jej ojca, jezu gdzie Ty mieszkales? Ja to jak sie wyprowadzilam z Polski dekade temu to nie moglam zasnac, bo ja bylam przyzwyczajona, ze jak w bloku otwieralam latem balkon to usypiaja mnie glosy dzieciarni nawolywanej przez matke w oknie 'Do domu'. Cale zycie sie toczylo przed blokiem. Czyli jeszcze 10 lat temu bylo tak, jak za moich czasow, chlopaki grali w pilke, a dziewczyny siedzialy postrojone na lawkach i look aly :)
                                                  • urquhart Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 21:00
                                                    > e wyprowadzilam z Polski dekade temu to nie moglam zasnac, bo ja bylam przyzwyc
                                                    > zajona, ze jak w bloku otwieralam latem balkon to usypiaja mnie glosy dzieciarn
                                                    > i nawolywanej przez matke w oknie 'Do domu'. Cale zycie sie toczylo przed bloki
                                                    > em. Czyli jeszcze 10 lat temu bylo tak, jak za moich czasow, chlopaki grali w p
                                                    > ilke, a dziewczyny siedzialy postrojone na lawkach i look aly :)

                                                    Ja to też przesidziałem samopas na podwórku. Chociaż jak przypomnę sobie jak łaziliśmy po krawedzi dachu 7 pietrowych bloków, czy skakali z 3 pietra rusztowań w hałdy piachu to to mało odpowiedzialne było.
                                                    Ale odnoszę się do czasów dzisiejszych. Że podwórka są dziś puste. A na placach zabaw tyle samo dzieci co rodziców.
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 21:14
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Ale odnoszę się do czasów dzisiejszych. Że podwórka są dziś puste. A na placach
                                                    > zabaw tyle samo dzieci co rodziców.

                                                    Hmm pozmienialo sie. U mnie teraz dziciaki jeszcze ciekaja samopas, bo dlatego, ze na wsi pewno, jest mimo wszystko kontrola spoleczna, no i na wsiach nie ma kolorowych. Inna sprawa, ze jest kupa wielodzietnych rodzin, z dziecmi rodzonymi po sobie. I tak mlodsze ucza sie od starszych po podworku latac i starsze maja baczenie na mlodszych. Jest bardzo bezpiecznie, bo dobrobyt pewnie i zamknieta spolecznosc. Ja tez biegam po 23:00 po ciemku w sluchawkach i sie nie boje. Troche inaczej jednak niz w Polsce. Trzeba wziac poprawke.
                                                  • zawle Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 21:21
                                                    Moje się całe dzieciństwo wylatały po podwórku. Z patologią się bawiły. Ale wiedziałam że te dzieciaki moje przypilnują jak własne rodzeństwo. To taka moda rodziców żeby zaznaczyć swoją wyższość. Nie o czasy chodzi, ale o ludzi.
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 21:30
                                                    zawle napisała:

                                                    > Moje się całe dzieciństwo wylatały po podwórku. Z patologią się bawiły. Ale wie
                                                    > działam że te dzieciaki moje przypilnują jak własne rodzeństwo. To taka moda ro
                                                    > dziców żeby zaznaczyć swoją wyższość. Nie o czasy chodzi, ale o ludzi.

                                                    Z patologia ;-)
                                                    Ja chyba tez z patologia sie wybawilam, a jak nie z patologia to na pewno z biedota w starych kamienicach, bo ja chodzilam do szkoly sportowej, a to bylo w innej starej dzielnicy miasta i tam mialam tez kolezanki. Mnie te mieszkania fascynowaly, mialy po 4 metry wysokosci, a nie bylo ani kibla ani lazienki w mieszkaniu. Ale byly wielkie, ze rowerami mozna bylo jezdzic. A w blokach to nuda, klitki i dupa o dupe sie trze.
                                                  • rekreativa Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 21:10
                                                    Ej, urqu, nie naginaj.
                                                    Akurat w naszym pokoleniu takich problemów nie było, żeby mama się bała na podwórko puścić.
                                                  • kag73 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 03:48
                                                    Bo dzieciaki dzisiejsze przed kompem siedza, przed Tv albo gapia sie w tableta! Smutne ale prwadziwe:(
                                                  • sabat.77 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 21:37
                                                    No tak, mniej wiecej - przy sprzataniu, gotowaniu - duzo o zyciu ogolnie gadalismy, w sumie o zwiazkach to nie byl glowny temat. Ona przede wszystkim mowila zebym nie byl jak ojciec, zebym umial okazywac uczucia, byl wyrozumialy, szlachetny, wczul sie w dusze kobiety - rozumiesz, takie tam pierdy :)
                                                    Ciotka podobnie - a jedno jej zdanie zapamietalem do dzis: "jak bedziesz z kobieta, to ona naprawde bedzie czula, ze ja kochasz". To mial byc rodzaj wyrazonej aprobaty dla mojej rzekomej uczuciowosci. No i ciotka u nas nie mieszkala, tylko bywala dosc czesto.
                                                    Nie wiem skad sobie dospiewalas, ze nie bawilem sie z kolegami i stronilem od bijatyk.
                                                    Ja bylem strasznie agresywnym dzieckiem, mase czasu spedzalem z kumplami - nie raz matka chodzila po osiedlu i sie darla po imieniu, bo sie bala czemu nie przyszedlem pozno do domu.
                                                    Co do bijatyk, to niestety wszczynalem regularnie, przez co byly wzywania rodzicow do szkoly. Nawet mama kolegi raz ze skarga do nas do domu przyszla bo mu spuscilem tegie manto.
                                                    Przestan leciec stereotypami Kitty :)
                                                    Natomiast
                                                  • marek.zak1 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 21:43
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    Ona przede wszystkim mowila zebym nie byl jak ojciec, zebym umial okazywac uczucia, byl wyrozumialy, szlach etny, wczul sie w dusze kobiety - rozumiesz, takie tam pierdy :).

                                                    Sabat, to nie sa pierdy. Wczuwanie się w dusze kobiety, bycie dlas niej dobrym nie oznaczy, ze masz dać jej władzę i pilota. Jak już to zrobiłes - jest po Tobie.
                                                    Ona rządzi a Ty zamiatasz. Sorry.
                                                  • sabat.77 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 21:51
                                                    Jakos najbardziej atrakcyjni faceci nie wczuwaja sie w dusze kobiety ani nie sa dla nich dobrzy. Czesto sa wrecz wredni dla kobiet, kompletnie sie z nimi nie liczac. Ale to jest najbardziej pociagajace. Good boys aint no fun :)
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 22:16
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Jakos najbardziej atrakcyjni faceci nie wczuwaja sie w dusze kobiety ani nie sa
                                                    > dla nich dobrzy. Czesto sa wrecz wredni dla kobiet, kompletnie sie z nimi nie
                                                    > liczac. Ale to jest najbardziej pociagajace. Good boys aint no fun :)

                                                    A przedlozyles to matce i ciotce?
                                                  • sabat.77 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 22:30
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > A przedlozyles to matce i ciotce?

                                                    A po co? Przecież to stare baby już są. Ciotka ma z resztą większe problemy na głowie, bo jej własny przychówek zupełnie nie umie się odnaleźć w rzeczywistości damsko-męskiej. Nic dziwnego - wychowani w urojeniowej rzeczywistości.
                                                  • mabelle2000 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 22:34
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Ciotka ma z resztą większe problemy na
                                                    > głowie, bo jej własny przychówek zupełnie nie umie się odnaleźć w rzeczywistośc
                                                    > i damsko-męskiej. Nic dziwnego - wychowani w urojeniowej rzeczywistości.

                                                    Nic nie szkodzi, ze nie potrafia sie odnalezc, najwazniejsze, ze znalezli winnego ;-)))
                                                  • sabat.77 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 22:40
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > Nic nie szkodzi, ze nie potrafia sie odnalezc, najwazniejsze, ze znalezli winne
                                                    > go ;-)))

                                                    Nie znaleźli, oni nie są jeszcze na tym etapie :)
                                                  • mabelle2000 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 22:24
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Jakos najbardziej atrakcyjni faceci nie wczuwaja sie w dusze kobiety ani nie sa
                                                    > dla nich dobrzy. Czesto sa wrecz wredni dla kobiet, kompletnie sie z nimi nie
                                                    > liczac. Ale to jest najbardziej pociagajace.

                                                    A przyjrzales sie dobrze jaki to jest typ kobiet, ktory oni przyciagaja ? Bo mnie wychodzi, ze do pieknych chamow to raczej lgnie typ blachary z pokrecona osobowoscia, ktora nie tylko nie wymaga, zeby mezczyna wczul sie w jej dusze, ale wrecz oczekuje, ze jej przyleje od czasu do czasu. Taki wzorzec meskosci idealnej ma zakodowany.
                                                    I jak sie tak zastanowie, to te kobiety ktore znam, jakos nie czerpia masochistycznej przyjemnosci w zwiazkach gdzie bylby ignorowane czy lekcewazone. O ponizaniu juz nie wspominajac.
                                                  • sabat.77 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 22:39
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > I jak sie tak zastanowie, to te kobiety ktore znam, jakos nie czerpia masochist
                                                    > ycznej przyjemnosci w zwiazkach gdzie bylby ignorowane czy lekcewazone. O poniz
                                                    > aniu juz nie wspominajac.

                                                    Ja nie odbieram tego aż tak dosłownie.
                                                    Myślę, że kobiety bardzo cenią sobie niezależność mężczyzny. Jak ma jakieś hobby, ma swoją odrębność, swoje zdanie - potrafi się jej sprzeciwić i postawić na swoim. Kobieta ma być częścią męskiej rzeczywistości, ale nie jej centralnym punktem.
                                                    Natomiast gardzą podnóżkami, bo układ typu Księciunio - Toadie jest dobry jedynie w "Gumisiach" :)
                                                    Kobiety szanują facetów, którzy są dla nich jakimś wyzwaniem - dlatego w jaskrawej postaci blachary, o której wspomniałaś, może to wyglądać właśnie tak, że podnieca je bandzior, który im przyjebie. To już pewna polaryzacja postaw, ale pokazuje ogólną tendencję.
                                                  • rekreativa Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 22:46
                                                    No i w czym niezależność czy asertywność (czyli to postawienie na swoim, sprzeciiwenie się) kłócą się z byciem człowiekiem empatycznym, który umie do tej drugiej duszy trochę pozaglądać?
                                                    Bo ja wciąż nie rozumiem, dlaczego wy te cechy polaryzujecie?
                                                    I dlaczego z waszego wzorca męskości, jaki tu miłośnie malujecie, wyłania się, jak w mordę strzelił, jakiś psychopata?
                                                  • zawle Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 22:49
                                                    Bo gadając o środku nie można się posprzeczać;) W domu strach;))
                                                  • sabat.77 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 22:57
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > No i w czym niezależność czy asertywność (czyli to postawienie na swoim, sprzec
                                                    > iiwenie się) kłócą się z byciem człowiekiem empatycznym, który umie do tej drug
                                                    > iej duszy trochę pozaglądać?

                                                    Nie kłócą się, przynajmniej nie w rozsądnych proporcjach występujących w normalnym człowieku, ale chodzi o nacisk na inne cechy i inne rozłożenie akcentów.

                                                    > Bo ja wciąż nie rozumiem, dlaczego wy te cechy polaryzujecie?
                                                    > I dlaczego z waszego wzorca męskości, jaki tu miłośnie malujecie, wyłania się,
                                                    > jak w mordę strzelił, jakiś psychopata?

                                                    Nie psychopata. Psychopatów dziewczyny się boją. Bad boy to przeciwieństwo good boya. Niegrzeczny, nieprzewidywalny, dusza towarzystwa, niepokorny i niepoprawny. Głośny i charyzmatyczny, przyciągający uwagę. Zabawny, ale arogancki i pewny siebie. Tak jakby zachowywał się gwiazdor rocka.
                                                    Ja poznałem osobiście paru takich facetów i mieli niesamowite powodzenie u kobiet, mimo mocno przeciętnej fizyczności i zupełnie zwyczajnej sytuacji materialnej... Ale to było w czasach studenckich :)
                                                  • rekreativa Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 23:22
                                                    I znowu generalizacje "dziewczyny lubią", Wszystkie jak leci? Czy dana grupa?
                                                    "Niegrzeczny" - to znaczy jaki? Co takiego robi?Wyjada cukier z kredensu, choć ciocia nie pozwoliła? Łamie przepisy ruchu drogowego? Szcza na ulicy?
                                                    "Nieprzewidywalny" - znienawidzone przeze mnie słowo. Mój ojciec był nieprzewidywalny np. znikał na trzy dni z domu, nie mówiąc dokąd i na ile.
                                                    Przecież z nieprzewidywalnym gościem nie da się żyć - i nie mówię koniecznie o związku i dzieciach, ale nawet randkować z takim to można mieć dość w pewnym momencie.
                                                    "Dusza towarzystwa" - jak kto lubi towarzystwo, gorzej jeśli nie lubi, a taki by tylko latał po klubach i imprezach.
                                                    "niepokorny i niepopraw
                                                    > ny. "
                                                    Jak dziennikarze z Od rzeczy? :D
                                                    "Głośny i charyzmatyczny, przyciągający uwagę."
                                                    Charyzma to owszem, czy u faceta, czy u kobiety jest czymś interesującym. Ale głośny??? Odwrotnie, jak Big pisał, powściągliwość to jest przyciągająca cecha, a nie robienie z siebie gwoździa przedstawienia.
                                                    "Zabawny, ale arogancki i pewn
                                                    > y siebie. "
                                                    Zabawny i pewny siebie owszem, ale dlaczego arogancki? Przecież arogancja to buta, pyszałkowatość, ostentacyjne lekceważenie innych - no nie.
                                                    Co najwyżej zgrabnie balansujący na granicy arogancji, bezczelny, ale lekko - mało gości tak potrafi, zwykle wpadają jednak w przesadę czyli rżną chama.

                                                    Ogólnie rzecz biorąc jest to typ, który przyciągnie pewien typ kobiety - i może byłoby , sabat, uczciwie pisać, że wam, facetom nie chodzi przecież o zainteresowanie jakiejkolwiek kobiety, ale o zainteresowanie tego jednego typu kobiet.
                                                    Bo narzekacie, narzekacie, ale jestem pewna, że istnieje wiele takich pań, przy których byście nieco zażenowani próbowali się jednak wymknąć po angielsku...
                                                  • sabat.77 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 23:27
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Ogólnie rzecz biorąc jest to typ, który przyciągnie pewien typ kobiety - i może
                                                    > byłoby , sabat, uczciwie pisać, że wam, facetom nie chodzi przecież o zaintere
                                                    > sowanie jakiejkolwiek kobiety, ale o zainteresowanie tego jednego typu kobiet.

                                                    Tak, oczywiście - tego jednego typu, który chętnie uprawia seks.

                                                    > Bo narzekacie, narzekacie, ale jestem pewna, że istnieje wiele takich pań, przy
                                                    > których byście nieco zażenowani próbowali się jednak wymknąć po angielsku...

                                                    No pewnie - jeśli chciałyby szybkiego ślubu i mnóstwa dzieci :)
                                                  • rekreativa Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 23:33
                                                    Ale co ma za znaczenie, czy by chciały ślubu i dzieci, skoro maja być do bzyknięcia na raz?
                                                    Bo przecież to jest Twój ideał, prawda? Jak tam PUA naucza? Wciskać knota, ględzić, co baba chce usłyszeć, byle do wyra, a potem kopa w zad i koniec balu, panno Lalu.
                                                  • sabat.77 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 23:39
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Ale co ma za znaczenie, czy by chciały ślubu i dzieci, skoro maja być do bzykni
                                                    > ęcia na raz?

                                                    Bo potem będą chodzić jak na "Misiu" z fotografią. "No, kto to jest? - TATUŚ!"

                                                    > Bo przecież to jest Twój ideał, prawda?

                                                    Tak, to prawda.

                                                    >Jak tam PUA naucza? Wciskać knota, ględ
                                                    > zić, co baba chce usłyszeć, byle do wyra, a potem kopa w zad i koniec balu, pan
                                                    > no Lalu.

                                                    Chodzi o to, co baba może zrobić potem. Mało to jeleni złapały kobiety na "gotowe zasianie"?
                                                    Dlatego wazektomia to podstawa ;)
                                                  • rekreativa Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 23:42
                                                    To w jakim wieku poślesz chłopaków do chirurga? Poczekasz do osiemnastki, czy wcześniej?
                                                  • rekreativa Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 23:42
                                                    I naprawdę własnym dzieciom będziesz prawił, że dzieci to gwóźdź do trumny dla szczęścia męskiego???
                                                  • sabat.77 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 23:45
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > I naprawdę własnym dzieciom będziesz prawił, że dzieci to gwóźdź do trumny dla
                                                    > szczęścia męskiego???

                                                    Spróbuję. Muszę się zastanowić jak to zgrabnie przekazać :P
                                                  • protein.spill Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 01:18
                                                    > Spróbuję. Muszę się zastanowić jak to zgrabnie przekazać :P

                                                    Jest taki islandzki chyba film "Noi Albinoi". Rozwiedziony ojciec daje swojemu jedynemu synowi lekcje życia:
                                                    - i pamiętaj, zawsze używaj gumek, niechciane dzieci przychodzą zawsze nie w porę
                                                    - eee, dzięki (?)
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 23:43
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Dlatego wazektomia to podstawa ;)

                                                    Jaka podstawa? Rozmarzyles sie, ze tak Cie zlapie za slowko. Tlumaczyles przeciez w detalu, ze nie moglbys, bo by malzonka zobaczyla blizne. A to by bylo jak ta paczka gum w torbie meza na wyjazd, hehe
                                                  • sabat.77 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 23:48
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Jaka podstawa? Rozmarzyles sie, ze tak Cie zlapie za slowko. Tlumaczyles przeci
                                                    > ez w detalu, ze nie moglbys, bo by malzonka zobaczyla blizne. A to by bylo jak
                                                    > ta paczka gum w torbie meza na wyjazd, hehe

                                                    Podstawa,
                                                    a) gdybym miał kiedyś zacząć się spotykać z nie-prostytutkami, (np. po rozwodzie)
                                                    albo ogólniej
                                                    b) gdy mówimy o facecie, który dzieci mieć nie chce i spotyka się luźno z kobietami.

                                                    W zasadzie kiedy facet dzieci nie napłodził, to jego szczęście nie jest jeszcze zagrożone :)
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 01:07
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > W zasadzie kiedy facet dzieci nie napłodził, to jego szczęście nie jest jeszcze
                                                    > zagrożone :)

                                                    Bo szczescie faceta to ruchac ile sie da. Jakie to proste. Alleluja.
                                                  • sabat.77 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 01:10
                                                    Jak sie okazuje - wcale nie takie proste. Takich co ruchaja ile sie da wcale nie ma tak wiele :)
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 01:21
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Jak sie okazuje - wcale nie takie proste. Takich co ruchaja ile sie da wcale ni
                                                    > e ma tak wiele :)

                                                    Sabat do szczescia to jeszcze potrzeba cala kupe innych rzeczy. Tak sie mozna zastanowic jak robisz taki maratonik weekendowy z facetem dajmy na to i on ma wiecej niz chce, potrzebuje i moze, czy on sie choc zblizyl do szczescia? Czasem wydaje mi sie, ze nie. A czy ja sie zblizylam? Tez chyba nie, a przeciez jestem taka meska. Czego brakuje zatem do szczescia skoro seksu jest od zajebania?
                                                  • sabat.77 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 01:30
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Czego brakuje zatem do szczescia skoro seksu jest od zajebania?

                                                    To zależy od etapu życia. Pewnie apetyt rośnie w miarę jedzenia. Mnie aktualnie niczego.
                                                    Ale jakbym miał od zajebania seksu, pewnie z czasem jakaś refleksja by przyszła. Nigdy nie ma się wszystkiego, więc zawsze jest jakiś niedosyt.
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 22:58
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Ja nie odbieram tego aż tak dosłownie.
                                                    > Myślę, że kobiety bardzo cenią sobie niezależność mężczyzny. Jak ma jakieś hobb
                                                    > y, ma swoją odrębność, swoje zdanie - potrafi się jej sprzeciwić i postawić na
                                                    > swoim. Kobieta ma być częścią męskiej rzeczywistości, ale nie jej centralnym pu
                                                    > nktem.
                                                    > Natomiast gardzą podnóżkami, bo układ typu Księciunio - Toadie jest dobry jedyn
                                                    > ie w "Gumisiach" :)
                                                    > Kobiety szanują facetów, którzy są dla nich jakimś wyzwaniem - dlatego w jaskra
                                                    > wej postaci blachary, o której wspomniałaś, może to wyglądać właśnie tak, że po
                                                    > dnieca je bandzior, który im przyjebie. To już pewna polaryzacja postaw, ale po
                                                    > kazuje ogólną tendencję.

                                                    Ja np zauwazylam, ze strasznie nie lubie slowa hobby. Pasji tez nie lubie. Wydaje mi sie, ze panowie uzywaja ich jako takiego wytrycha do kobiecej cipki. Jak slucham opowiesci panow o oddawaniu sie pasji i hobby to czuje jak mi sie cipka na ekspres zamyka ;-)

                                                    ps a Twoja zona nie lubi jak masz hobby pisales
                                                  • sabat.77 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 23:00
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > ps a Twoja zona nie lubi jak masz hobby pisales

                                                    Moja "żona" nie lubi mnie, a co za tym idzie - wszystkiego co ze mną związane.
                                                  • rekreativa Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 23:06
                                                    I to jest wina Twojej matki?
                                                  • zawle Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 23:11
                                                    ekreativa napisała:
                                                    > I to jest wina Twojej matki?

                                                    no pytasz po raz piętnasty. No jak nie matki? Przecież nie ojca, bo go nie było. Nieobecny był, małomówny, wycofany, pijak, przemocowiec. To kto zostaje? Tylko matka. Matka wszystko zniesie;))
                                                  • sabat.77 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 23:11
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > I to jest wina Twojej matki?

                                                    Nie. Wychowywała mnie mając najlepsze intencje. Nie wiedziała po prostu. Ja też miałem niezłe - a wyszło jak zwykle. Po prostu za późno się pokapowałem w pewnych sprawach. Ale jak teraz nie przekażę tej wiedzy moim synom - no sorki, ale to już będzie ewidentnie moja wina.
                                                  • rekreativa Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 23:26
                                                    No i jaką naukę przekażesz?
                                                    Bo po mojemu to wystarczy jedna: nie rób niczego, do czego nie jesteś sam przekonany.
                                                    Gdybys się takiej nauki posłuchał, tobyś teraz hasał swobodnie jak wesoły zajączek.
                                                  • sabat.77 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 23:31
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > No i jaką naukę przekażesz?

                                                    Że płodząc kolejne pokolenie mają potężną szansę na BSWM. Przede wszystkim, że dzieci i wysokie kredyty kotwiczą parę we wspólnym klinczu, z którego może być bardzo ciężko się wydobyć.
                                                    No i to, jak wielką wagę mają dla atrakcyjności mężczyzny zasoby i pozycja.
                                                  • rekreativa Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 23:40
                                                    No a jeśli oni będą chcieli mieć dzieci?
                                                    Nie lepiej ich uwrażliwiać na to, by uważali przy wyborze partnerki?
                                                    Sam widzisz, przecież, że są pewne cechy, które źle rokują jak religianctwo (znałam kilka osób z takich Terlikowskich rodzin i żadne z nich nie było normalne), opory seksualne i wstręty do zachowań seksualnych, które Ty uważasz za normalne, dalej zachowanie partnerkkji, które tu opisujecie jako "nigdy nie była wulkanem seksu", skłonności do nałogów, niesamodzielność, księżniczkowatość.
                                                    To łatwo rozpoznać i można się od takich trzymać z dala.

                                                    "Przede wszystkim, że
                                                    > dzieci i wysokie kredyty kotwiczą parę we wspólnym klinczu, z którego może być
                                                    > bardzo ciężko się wydobyć."

                                                    No i dlatego trzeba się pierdylion razy zastanowić, zanim się jakąś białogłowę zbrzuchaci.
                                                    A i tak to wszystko o dupe obić, bo jak się który zakocha, to, według urqu "podpisze wszystko".
                                                  • protein.spill Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 02:10
                                                    > Ja np zauwazylam, ze strasznie nie lubie slowa hobby. Pasji tez nie lubie. Wyda
                                                    > je mi sie, ze panowie uzywaja ich jako takiego wytrycha do kobiecej cipki. Jak
                                                    > slucham opowiesci panow o oddawaniu sie pasji i hobby to czuje jak mi sie cipka
                                                    > na ekspres zamyka ;-)

                                                    Wytrych? Żartujesz chyba. Jest 5 na krzyż hobby, ktore kobieta moze zaakceptować (jakieś egzotyczne sporty ekstremalne, kilka form sztuki, moze podróże). Znacznie więcej dyskredytuje petenta z miejsca: znaczki, statki w butelkach, kolejki elektryczne i tym podobne.

                                                    Co do pasji - nie dziwie ci sie ze Ci sie cipka zamyka. Pasja z definicji zagraża pozycji kobiety w życiu mężczyzny (i vice versa pewnie tez). To jest przecież oddanie sie jakiejś aktywności kompletnie poza proporcjami jakie widzi dla tej aktywności stado. To jest niedosypianie i niedojadanie tylko po to zeby spędzić na tek czynności kilka minut wiecej. To jest trudność w zasypianiu kiedy przyjdzie Ci do głowy jakiś pomysł w tej dziedzinie i nie możesz sie doczekać zeby wypróbować to rano. Skoro odbija sie na jedzeniu i śnie to wiadomo jaki ma wpływ na seks, budżet i relacje społeczne. He he, juz tą ofertę zwiazkowa: będziemy biedni, nie chce widzieć twoich znajomych - strata czasu, a w łożku często będziesz zasypiać sama.
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 02:26
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > Co do pasji - nie dziwie ci sie ze Ci sie cipka zamyka. Pasja z definicji zagra
                                                    > ża pozycji kobiety w życiu mężczyzny (i vice versa pewnie tez). To jest przecie
                                                    > ż oddanie sie jakiejś aktywności kompletnie poza proporcjami jakie widzi dla te
                                                    > j aktywności stado. To jest niedosypianie i niedojadanie tylko po to zeby spędz
                                                    > ić na tek czynności kilka minut wiecej. To jest trudność w zasypianiu kiedy prz
                                                    > yjdzie Ci do głowy jakiś pomysł w tej dziedzinie i nie możesz sie doczekać zeby
                                                    > wypróbować to rano. Skoro odbija sie na jedzeniu i śnie to wiadomo jaki ma wpł
                                                    > yw na seks, budżet i relacje społeczne. He he, juz tą ofertę zwiazkowa: będziem
                                                    > y biedni, nie chce widzieć twoich znajomych - strata czasu, a w łożku często bę
                                                    > dziesz zasypiać sama.

                                                    Przezyles kiedys cos takiego? Bo piszesz tak realistycznie jakby na faktach ;)
                                                  • protein.spill Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 09:57
                                                    Na faktach. Żebyśmy sie zrozumieli: ja mam świadomość ze nie jestem Turingiem. Na szczęście dla mojej rodziny trupa mojej obsesji można spieniężyć i to dobrze.

                                                    A tu coś o prawdziwej pasji połączonej z brakiem talentu (S Lem):

                                                    "Żałośni są ci ułomni geniusze, tytani karzełkowatego ducha, okaleczeni w powiciu przez naturę, która, w jednym ze swych ponurych żartów, obdarzyła ich beztalencia twórczą zajadłością, godną jakiegoś Leonarda; ich udziałem jest w życiu obojętność lub drwina, a wszystko, co można dla nich uczynić – to być, przez godzinę czy dwie, cierpliwym słuchaczem i uczestnikiem ich monomanii."

                                                    Moim największym wkładem w to małżeństwo była emigracja. nie spotkałem jeszcze ludzi, którzy by byli uczestnikami mojej monomanii
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 14:26
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > Na faktach. Żebyśmy sie zrozumieli: ja mam świadomość ze nie jestem Turingiem.
                                                    > Na szczęście dla mojej rodziny trupa mojej obsesji można spieniężyć i to dobrze
                                                    > .
                                                    >
                                                    > A tu coś o prawdziwej pasji połączonej z brakiem talentu (S Lem):
                                                    >
                                                    > "Żałośni są ci ułomni geniusze, tytani karzełkowatego ducha, okaleczeni w powic
                                                    > iu przez naturę, która, w jednym ze swych ponurych żartów, obdarzyła ich beztal
                                                    > encia twórczą zajadłością, godną jakiegoś Leonarda; ich udziałem jest w życiu o
                                                    > bojętność lub drwina, a wszystko, co można dla nich uczynić – to być, prz
                                                    > ez godzinę czy dwie, cierpliwym słuchaczem i uczestnikiem ich monomanii."
                                                    >
                                                    > Moim największym wkładem w to małżeństwo była emigracja. nie spotkałem jeszcze
                                                    > ludzi, którzy by byli uczestnikami mojej monomanii

                                                    Szanuje. A podziwiam za pomysl pasji choc nie wiem jaki on byl ale wiem, ze pomysl to dobro deficytowe, wartosc.

                                                    Moj ojciec mial hobby: spawal. Wyspawywal roznosci z metalu. Matka tego nienawidzila. Doprowadzila do tego, ze to rzucil. Niestety jak rzucil to usiadl w fotelu i juz z niego nie wstal. Wtedy znienawidzila go jeszcze bardziej. Mawiala, ze caly dzien siedzi z jajami.

                                                    Musisz byc bardzo samotny.
                                                  • urquhart Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 14:35
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Moj ojciec mial hobby: spawal. Wyspawywal roznosci z metalu. Matka tego nienawi
                                                    > dzila. Doprowadzila do tego, ze to rzucil. Niestety jak rzucil to usiadl w fote
                                                    > lu i juz z niego nie wstal. Wtedy znienawidzila go jeszcze bardziej. Mawiala, z
                                                    > e caly dzien siedzi z jajami.

                                                    Dobry przykład do zapamiętania.
                                                    Jak ten o moim teściu co hodował gołębie zbierał nagrody a żona ugotowała mu je wszystkie na rosół bo nie zajmował się dziećmi.
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 14:48
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Dobry przykład do zapamiętania.
                                                    > Jak ten o moim teściu co hodował gołębie zbierał nagrody a żona ugotowała mu je
                                                    > wszystkie na rosół bo nie zajmował się dziećmi.

                                                    No tak, bo przeciez gdyby nadal spawal, to na bank bym spawala z nim, wyuczylabym sie fachu, bo spawal tez zawodowo, moze bym miala teraz swoja firme spawalnicza ;) Albo dowiedzialabym sie innych rzeczy o zyciu. A jak juz usiadl w tym fotelu to sie calkowicie wylaczyl z zycia, normalnie jak terminator by wrzucil standing by.
                                                  • wont Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 15:50
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > urquhart napisał:
                                                    >
                                                    > > Dobry przykład do zapamiętania.
                                                    > > Jak ten o moim teściu co hodował gołębie zbierał nagrody a żona ugotowała
                                                    > mu je
                                                    > > wszystkie na rosół bo nie zajmował się dziećmi.
                                                    >
                                                    > No tak, bo przeciez gdyby nadal spawal, to na bank bym spawala z nim, wyuczylab
                                                    > ym sie fachu, bo spawal tez zawodowo, moze bym miala teraz swoja firme spawalni
                                                    > cza ;) Albo dowiedzialabym sie innych rzeczy o zyciu. A jak juz usiadl w tym fo
                                                    > telu to sie calkowicie wylaczyl z zycia, normalnie jak terminator by wrzucil st
                                                    > anding by.
                                                    ---------------------
                                                    Trzeba było tatę zainspirować i kupić mu pod choinkę płytę Nagłego Ataku Spawacza (połowa lat 90-tych)

                                                    www.youtube.com/watch?v=RduUeiXpecQ
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 16:03
                                                    wont napisał:

                                                    > Trzeba było tatę zainspirować i kupić mu pod choinkę płytę Nagłego Ataku Spawac
                                                    > za (połowa lat 90-tych)
                                                    >
                                                    > www.youtube.com/watch?v=RduUeiXpecQ

                                                    ;-) Poplakalam sie. Nie na darmo pisalam, ze masz gust muzyczny, na ktorym powinienes budowac.
                                                  • sabat.77 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 15:02
                                                    Moze twoj ojciec powinien zrobic tak jak ona - chodzic za nia 24h na dobe i pierdziec o byle co?Pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd pierd i tak w kolko? Az by zwariowala i wyskoczyla oknem.
                                                  • sea.sea Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 15:34
                                                    Może Ty powinieneś tak zrobić żonie? :]
                                                  • sabat.77 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 16:01
                                                    Tylko ze ode mnie to by wymagalo niemal fizycznego wysilku. Gimnastykowanie sie z wymyslaniem co ona robi nie tak byloby dla mnie na biezaco intelektualna zagwozdka. Ja nie jestem inwazyjny, nie mam takiej natury, zeby kogos bezustannie strofowac. To jest cholernie meczace.
                                                  • zawle Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 16:17
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Tylko ze ode mnie to by wymagalo niemal fizycznego wysilku. Gimnastykowanie sie
                                                    > z wymyslaniem co ona robi nie tak byloby dla mnie na biezaco intelektualna zag
                                                    > wozdka. Ja nie jestem inwazyjny, nie mam takiej natury, zeby kogos bezustannie
                                                    > strofowac. To jest cholernie meczace.

                                                    No co Ty...wystarczy przecież jeden zarzut. Nam ciagle to sami pieprzysz. To w domu se też nie żałuj. Nie dajesz mi dupy, nie dajesz mi dupy, nie dajesz mi dupyNie dajesz mi dupy, nie dajesz mi dupy, nie dajesz mi dupyNie dajesz mi dupy, nie dajesz mi dupy, nie dajesz mi dupyNie dajesz mi dupy, nie dajesz mi dupy, nie dajesz mi dupy
                                                  • protein.spill Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 16:22
                                                    > Moj ojciec mial hobby: spawal. Wyspawywal roznosci z metalu. Matka tego nienawi
                                                    > dzila. Doprowadzila do tego, ze to rzucil. Niestety jak rzucil to usiadl w fote
                                                    > lu i juz z niego nie wstal. Wtedy znienawidzila go jeszcze bardziej. Mawiala, z
                                                    > e caly dzien siedzi z jajami.

                                                    O, bardzo fajny przykład, to spawanie. Umiejętność której sie można szybko wyuczyć na podstawowym poziomie , a jednocześnie można to potem doskonalić całe życie. I mogę sobie wyobrazić radość jak sobie coś tam wymyślił a potem zrobił, niezależnie czy sprzedawalne czy nie. Twoja matka mogła go tez zagospodarować mieć z tego niezłą kasę za granicą (rurociągi?)

                                                    A co do żon, ja rozumiem przyczynę dla której to robią to pewnego stopnia, ale nie wybaczę nigdy. Nie wyobrażam sobie żebym mógł sie ożenić z kimś kto np strasznie lubi pracę społeczną z dziećmi a potem próbował ją zagonić do garów, żeby mój komfort sie podniósł.
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 16:42
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > A co do żon, ja rozumiem przyczynę dla której to robią to pewnego stopnia, ale
                                                    > nie wybaczę nigdy. Nie wyobrażam sobie żebym mógł sie ożenić z kimś kto np stra
                                                    > sznie lubi pracę społeczną z dziećmi a potem próbował ją zagonić do garów, żeby
                                                    > mój komfort sie podniósł.

                                                    No to uwazaj na siebie i pilnuj by miec dobry kontakt z synem tyle mojej rady, gdyz historii mojego ojca nie opowiem do konca do czego go ten fotel doprowadzil.

                                                    ps jakbys mial jakis fotel w domu to usun, nie zaszkodzi ;-)

                                                    Klaniam sie.
                                                  • protein.spill Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 18:25
                                                    > No to uwazaj na siebie i pilnuj by miec dobry kontakt z synem tyle mojej rady,
                                                    > gdyz historii mojego ojca nie opowiem do konca do czego go ten fotel doprowadzi
                                                    > l.
                                                    >
                                                    > ps jakbys mial jakis fotel w domu to usun, nie zaszkodzi ;-)
                                                    >
                                                    > Klaniam sie.

                                                    Zgaduje ze ojciec odciął sie od wszystkich z Tobą włącznie. Szkoda.
                                                  • sabat.77 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 07:36
                                                    Jak ja kocham to forum - ludzie sami sobie przecza, byle sie powyklocac :)
                                                    Pewnie - pasje pokazujace, ze facet jest psychicznie emerytem lub introwertykiem (znaczki, szachy, akwarium, zbieractwo monet) sa zwykle dyskredytujace. Ale ktos otwarty na podroze, sporty, duza dawke adrenaliny itp. podnosi przez to swoja wartosc.
                                                    Kitty opowiada, ze jej sie cipka zamyka, a z rozmachem opowiada o swoich partnerach: kulturysta, tenisista, plywak. A sport to nie odrebnosc i pasja? My ass...
                                                  • marek.zak1 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 09:30
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Kitty opowiada, ze jej sie cipka zamyka, a z rozmachem opowiada o swoich partnerach: kulturysta, tenisista, plywak. A sport to nie odrebnosc i pasja? My ass..

                                                    Sport jest jak mycie zębów. Nie uprawiasz - flaczejesz, nie myjesz zębów - śmierdzi Ci z gęby. Jedno i drugie Cię degraduje.
                                                  • protein.spill Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 10:30
                                                    Mycie zębów = 5 min dziennie. Sport zeby nie sflaczeć = 30-60 min dziennie. Kulturystyka (z tego co wiem) morderczy trening codziennie, drakońska dieta i pewnie wiecej. Trzeba do tego ciut wiecej motywacji niż do mycia zębów.
                                                  • rekreativa Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 14:17
                                                    Sabat, ale może bez przesady, bo przylepiacie słowo "pasja" do każdej możliwej aktywności.
                                                    To, że ja se poćwiczę z Chodakowską, to znaczy, że pasję mam?

                                                    Pasja to wtedy, kiedy zabiera znaczącą ilość czasu, wiąże się z nakładami finansowymi, ze zdobywaniem wiedzy na dany temat, z uczestnictwem w zjazdach, klubach miłosników, przesiadywaniem na forach hobbystycznych, prowadzeniem blogów itp.
                                                    Kolo, który raz do roku się przepłynie kajakiem, albo skoczy na tym elastycznym sznurku, co to nigdy nie wiem, jak sie pisze, od razu pasję ma?
                                                    Nie, on se po prostu na sznurku skoczył.

                                                    Swoją drogą śmieszą mnie te panny, co tak żarliwie domagają się pasji od mężczyzny, bo te same panny już po slubie z powodu tej samej pasji będą jęczeć po forach, że to cholerstwo jest.
                                                    Pasja ujdzie wtedy, kiedy ja ją podzielam. A jeśli nie podzielam, to co mi z tej cudzej pasji? Na co mi ona?

                                                    I jak można mówić, że szachy, czy akwarystyka to chujowe hobby jest? Znowu te czarno-białe generalizacje. Rzyg, rzyg, rzyg.
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 14:19
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Jak ja kocham to forum - ludzie sami sobie przecza, byle sie powyklocac :)
                                                    > Pewnie - pasje pokazujace, ze facet jest psychicznie emerytem lub introwertykie
                                                    > m (znaczki, szachy, akwarium, zbieractwo monet) sa zwykle dyskredytujace. Ale k
                                                    > tos otwarty na podroze, sporty, duza dawke adrenaliny itp. podnosi przez to swo
                                                    > ja wartosc.
                                                    > Kitty opowiada, ze jej sie cipka zamyka, a z rozmachem opowiada o swoich partne
                                                    > rach: kulturysta, tenisista, plywak. A sport to nie odrebnosc i pasja? My ass..
                                                    > .

                                                    Sobie przecza zeby sie powyklocac? Odszczekasz to obywatelu ;)
                                                    Jestescie z Proteinowym jak ojciec mojego syna, ktory od dowolnego wyrazu, jaki uslyszy jest w stanie zaspiewac jakas piosenke. A moze sie tak wczytac zamiast porwac jakis wyraz z wypowiedzi, wsiasc na konia i jazda przed siebie. Moja kumpela, ktora mowi pieknie po holendersku, moze nie konczyc ale nie rozumie, ze na egzaminie to jednak ma byc krotko i na temat, a nie biore slowo z pytania i pisze wszystko co wiem albo co mi sie skojarzy, a potem placz, ze 2,5 dostala na 10, a zaliczasz od 6.

                                                    Dobra, tlumacze na slowach kluczach z mojej wypowiedzi:
                                                    > Ja np zauwazylam, ze strasznie nie lubie SLOWA hobby. Pasji tez nie lubie. Wyda
                                                    > je mi sie, ze panowie uzywaja ich jako takiego WYTRYCHA do kobiecej cipki. Jak
                                                    > slucham OPOWIESCI panow o oddawaniu sie pasji i hobby to czuje jak mi sie cipka
                                                    > na ekspres zamyka ;-)

                                                    Nie mam nic przeciwko posiadaniu hobby i pasji i oddawaniu sie jej. Na zdrowie. Ale zauwazylam, ze panowie lubia sobie pofantazjowac jak to sie im oddaja, bo zauwazyli, ze kobiety sie na to lapia (a przynajmniej deklaruja sie ze sie zlapia, bo rzeczywistosc bardziej proteinowa jest, jak mniemam). Dlatego reaguje alergicznie wylacznie na SLOWO: hobby i pasja. I nie posiadanie ich zamyka mi cipke tylko rozwodzenie sie na temat ile to sie ich niby posiada.
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 22:15
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > No tak, mniej wiecej - przy sprzataniu, gotowaniu - duzo o zyciu ogolnie gadali
                                                    > smy, w sumie o zwiazkach to nie byl glowny temat. Ona przede wszystkim mowila
                                                    > zebym nie byl jak ojciec, zebym umial okazywac uczucia, byl wyrozumialy, szlach
                                                    > etny, wczul sie w dusze kobiety - rozumiesz, takie tam pierdy :)
                                                    > Ciotka podobnie - a jedno jej zdanie zapamietalem do dzis: "jak bedziesz z kobi
                                                    > eta, to ona naprawde bedzie czula, ze ja kochasz". To mial byc rodzaj wyrazonej
                                                    > aprobaty dla mojej rzekomej uczuciowosci. No i ciotka u nas nie mieszkala, tyl
                                                    > ko bywala dosc czesto.
                                                    > Nie wiem skad sobie dospiewalas, ze nie bawilem sie z kolegami i stronilem od b
                                                    > ijatyk.
                                                    > Ja bylem strasznie agresywnym dzieckiem, mase czasu spedzalem z kumplami - nie
                                                    > raz matka chodzila po osiedlu i sie darla po imieniu, bo sie bala czemu nie prz
                                                    > yszedlem pozno do domu.
                                                    > Co do bijatyk, to niestety wszczynalem regularnie, przez co byly wzywania rodzi
                                                    > cow do szkoly. Nawet mama kolegi raz ze skarga do nas do domu przyszla bo mu sp
                                                    > uscilem tegie manto.
                                                    > Przestan leciec stereotypami Kitty :)
                                                    > Natomiast

                                                    Popieprzylo mi sie. Myslalam, ze to Ty napisales, ze matka nie pusci na podworko, a to Urqu ;)
                                              • urquhart Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 20:09
                                                hello-kitty2 napisała:
                                                > Dopytam: matka rozmawiala z Toba o zwiazku z kobieta?

                                                Kodowała jakiego mężczyzny rzekomo oczekuje kobieta.
                                                A to kompletne manowce friendzone. (Attraction vs Affection)
                                                • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 20:24
                                                  urquhart napisał:

                                                  > hello-kitty2 napisała:
                                                  > > Dopytam: matka rozmawiala z Toba o zwiazku z kobieta?
                                                  >
                                                  > Kodowała jakiego mężczyzny rzekomo oczekuje kobieta.
                                                  > A to kompletne manowce friendzone. (Attraction vs Affection)

                                                  Kodowala? A jak to sie odbywalo? Bo jak na moj dzieciecy mozg to jak ojciec cos gadal o babach albo matka o facetach, a najczesciej sie to sprowadzalo do krytyki siebie nawzajem to ja to odnosilam do ich osiagniec na polu damsko-meskich, ktore byly zerowe i przez to cale to pieprzenie chocby sie rozwijali godzinami bylo o kant dupy rozbic.

                                                  Moi starzy stracili dla mnie autorytet na polu zwiazkowym odkad sie przy mnie zaczeli lac. Ej no jak mozna brac powaznie uwagi kogos w temacie, w ktorym nie odniosl zadnego sukcesu? Dla mnie to bylo jasne juz jak bylam dzieckiem, ze tych dwoje to gowno wie, bo gdyby wiedzieli to by zastasowali, nie? ;)
                                                  • urquhart Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 20:29
                                                    > Kodowala? A jak to sie odbywalo? Bo jak na moj dzieciecy mozg to jak ojciec cos
                                                    > gadal o babach albo matka o facetach, a najczesciej sie to sprowadzalo do kryt
                                                    > yki siebie nawzajem to ja to odnosilam do ich osiagniec na polu damsko-meskich,
                                                    > ktore byly zerowe i przez to cale to pieprzenie chocby sie rozwijali godzinami
                                                    > bylo o kant dupy rozbic.

                                                    Przynajmniej obserwowałaś realny konflikt i mogłaś wyciągać wnioski, a nie było przestrzeni na karmienie idealizacjami.
                                                    Jak jednej strony nie ma, albo jest wycofana to wiesz niej tyle co ci druga przekaże.
                                                    Że to zwykła świnia jest, a PRAWDZIWY facet zrobiłby tak a tak - czyli JAK JA CHCĘ.
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 20:37
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Przynajmniej obserwowałaś realny konflikt i mogłaś wyciągać wnioski, a nie było
                                                    > przestrzeni na karmienie idealizacjami.
                                                    > Jak jednej strony nie ma, albo jest wycofana to wiesz niej tyle co ci druga prz
                                                    > ekaże.
                                                    > Że to zwykła świnia jest, a PRAWDZIWY facet zrobiłby tak a tak - czyli JAK JA C
                                                    > HCĘ.

                                                    Hehe u mnie chociaz wychodzilo w prostym rozrachunku, ze skoro wszyscy sa zli, to nikt nie jest dobry. Ale ojciec mi podpadl bardziej, bo jak wzial sie za rozmowy z serii edukujemy mlodziez seksualnie to powiedzial, ze kobieta nie ma zadnej przyjemnosci z seksu ;-)) Tyle ze ja juz mialam na koncie paru partnerow i moglam mu sie zasmiac w twarz.

                                                    Dobra ale wierzyles jej?
                                                  • urquhart Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 20:52
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > mowy z serii edukujemy mlodziez seksualnie to powiedzial, ze kobieta nie ma zad
                                                    > nej przyjemnosci z seksu ;-)) Tyle ze ja juz mialam na koncie paru partnerow i
                                                    > moglam mu sie zasmiac w twarz.

                                                    Grubo się skompromitował :)
                                                    Ale ciekawe jak i kto jego tak zaprogramował.

                                                    > Dobra ale wierzyles jej?

                                                    A jak można nie.
                                                  • mabelle2000 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 21:03
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Ale ciekawe jak i kto jego tak zaprogramował.

                                                    Taaa, bo wszyscy sa programowani, sterowani i prowadzeni za raczke. I tacy durni, ze z niczego nie wyciagaja wnioskow. Zwlaszcza dzieci mozgow nie maja ;-) W jakim Ty swiecie zyjesz ? :-)
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 21:06
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Grubo się skompromitował :)
                                                    > Ale ciekawe jak i kto jego tak zaprogramował.

                                                    Mysle, ze matka moja po nim jezdzila, to jest najlatwiejszy bat na chlopow + stara spiewka o duzym kutasie ;-)

                                                    > > Dobra ale wierzyles jej?
                                                    >
                                                    > A jak można nie.

                                                    Niemozliwe. Musiales tesknic za nim. Ja mialam porownanie ze zwiazkami rodzicow mojch kolezanek. Bylam chyba fajna, bo moglam sie bawic u moich kolezanek, nawet objady jadalam. Pamietam jak sie przygladalam rodzicom tej kumpeli od pudla. To byl super zwiazek. Rodzice mieli sypialnie, co bylo luksusem w blokach. To wskazywalo juz wtedy nam w naszych malych glowach, ze oni cos tam robia sekretnego, bo my nie moglysmy tam wchodzic. Jej matka zawsze robila pranie, a ze lazienka to taka klitka byla to zawsze przy otwartych drzwiach, schylala sie nad wanna. Patrzylam jej pod spodnice na nagie uda i pamietam, ze mnie to jakos podniecalo, byla bardzo kobieca i ladna, miala bardzo duzy biust i pelne usta. Myslalam ze tez tak chce kiedys wygladac i miec sekretna sypialnie z mezem ;-)
                                                  • sabat.77 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 20:29
                                                    Lol. Ktos Ci dal jakas baze. Ale w sumie to masz racje - ja dlatego wolalem sluchac matki, bo ona jako mloda dziewczyna akurat powodzenie miala. Ojciec raczej nie. Ale on ze mna na ten temat nie gadal.
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 20:40
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Lol. Ktos Ci dal jakas baze. Ale w sumie to masz racje - ja dlatego wolalem slu
                                                    > chac matki, bo ona jako mloda dziewczyna akurat powodzenie miala. Ojciec raczej
                                                    > nie. Ale on ze mna na ten temat nie gadal.

                                                    A co mowila? Wstaw jakas standardowa pogadanke w skrocie.
                                                  • rekreativa Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 20:40

                                                    Czy nie bierzesz w ogóle pod uwagę, że masz doświadczenie w zasadzie z jedną kobietą - Twoją zoną?
                                                    I że gdyby żona akurat z Tobą bez problemu sypiała, tobyś tu śpiewał peany jak Marek i chwalił matkę, że Ci dobre rady dała?
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 20:56
                                                    rekreativa napisała:

                                                    >
                                                    > Czy nie bierzesz w ogóle pod uwagę, że masz doświadczenie w zasadzie z jedną ko
                                                    > bietą - Twoją zoną?
                                                    > I że gdyby żona akurat z Tobą bez problemu sypiała, tobyś tu śpiewał peany jak
                                                    > Marek i chwalił matkę, że Ci dobre rady dała?

                                                    Mi sie wydaje, ze Sabat to sie pod kloszem chowal, no zeby nawet nie spadzac calych dni w dziecinstwie na dworze z dzieciakami? Dla mnie to nowosc. Moj syn to sie rwie pierwszy. Tylko domofon zadzwoni i juz pryskaja. Kiedys pojechal z ojcem w sobote na caly dzien do ciotki to przestalam odbierac domofon, bo przeciez nie przestawal dzwonic 'Czy moze wyjsc sie pobawic?' U mnie tez tak bylo, ciekanie to bylo zycie.
                                                  • rekreativa Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 21:07
                                                    W dzieciństwo nie wnikam.
                                                    Ja się pytam po prostu, na jakiej podstawie sabat uogólnia swoje jednostkowe doświadczenie z jedna żoną na cały świat damsko-męski?
                                                    I czy nie przyszło mu do głowy, że z inną babką mogłoby być zupełnie inaczej przecież?

                                                    O te nieuprawnione generalizacje mi chodzi.
                                                    Widzisz, ja miałam fiśniętego ojca przemocowca, a jakoś udało mi się samą siebie przekonać, że mój stary to nie cały świat i że muszą być na nim jacyś w miarę normalni goście. A też bym mogła w każdym facecie widzieć furiata i psychola, ale to jest głupie po prostu.
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 21:20
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > W dzieciństwo nie wnikam.
                                                    > Ja się pytam po prostu, na jakiej podstawie sabat uogólnia swoje jednostkowe do
                                                    > świadczenie z jedna żoną na cały świat damsko-męski?
                                                    > I czy nie przyszło mu do głowy, że z inną babką mogłoby być zupełnie inaczej pr
                                                    > zecież?
                                                    >
                                                    > O te nieuprawnione generalizacje mi chodzi.
                                                    > Widzisz, ja miałam fiśniętego ojca przemocowca, a jakoś udało mi się samą siebi
                                                    > e przekonać, że mój stary to nie cały świat i że muszą być na nim jacyś w miarę
                                                    > normalni goście. A też bym mogła w każdym facecie widzieć furiata i psychola,
                                                    > ale to jest głupie po prostu.

                                                    Zgadzam sie. A nie wspomagalas sie terapia? Ale u Sabata to brak treningu spolecznego tez. My od dziecinstwa jednak w interakcji i ciekaniu z chlopakami, a on w domu z matka i ciotka. Jakie to jest towarzystwo dla chlopaka? Co z niego moglo wyrosnac? Ale wniosek logiczny jak na podstawie jednego egzemplarza mowic o wszystkich?
                                                  • sabat.77 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 21:45
                                                    Moje jednostkowe doswiadczenia? Jaja se robisz Rekreativa? To forum, dziesiatki innych na sieci, fora PUA pekajace w szwach, ogromne zapotrzebowanie na seks - widac po ilosci klubow, popularnosci garso itd. Rozpaczliwe blogi facetow, lawinowo rosnaca liczba rozwodow - przeciez to niemal ruch spoleczny. Ale nie, to tylko moja zona, jednostkowy przypadek... Buhahahahaha..... :(
                                                  • mabelle2000 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 21:08
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Kodowala? A jak to sie odbywalo? Bo jak na moj dzieciecy mozg to jak ojciec cos
                                                    > gadal o babach albo matka o facetach, a najczesciej sie to sprowadzalo do kryt
                                                    > yki siebie nawzajem to ja to odnosilam do ich osiagniec na polu damsko-meskich,
                                                    > ktore byly zerowe i przez to cale to pieprzenie chocby sie rozwijali godzinami
                                                    > bylo o kant dupy rozbic.

                                                    :-D Moja matka zawsze twierdzila, ze jest bardzo szczesliwa z ojcem i tej wersji sie trzymala przez cale zycie, ale mnie i tak nie miescilo sie w glowie jak mozna byc szczesliwa z facetem, ktory po pracy tylko lezy na kanapie ;-)
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 21:24
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    > :-D Moja matka zawsze twierdzila, ze jest bardzo szczesliwa z ojcem i tej wersj
                                                    > i sie trzymala przez cale zycie, ale mnie i tak nie miescilo sie w glowie jak m
                                                    > ozna byc szczesliwa z facetem, ktory po pracy tylko lezy na kanapie ;-)

                                                    Otoz to. Przeciez kazdy ma swoj rozum, patrzy, mysli, porownuje. Poza tym juz za naszych czasow (nie wiem ile masz lat? ;) byla TV i mozna bylo sie posilkowac jakims filmem tez, poczytac. Rodziny tez byly wieksze i mozna bylo poobserwowac jak to w tych zwiazkach bywa.
                                                  • zawle Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 21:29
                                                    Wynika z tego że chłopakom można prać mózg na potęgę:)) A myśleć zaczynają wtedy gdy mają mało seksu;))
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 21:32
                                                    zawle napisała:

                                                    > Wynika z tego że chłopakom można prać mózg na potęgę:)) A myśleć zaczynają wted
                                                    > y gdy mają mało seksu;))

                                                    hehe no tak by wynikalo. Bo oni romantykami sie, nie widzisz? Mezczyzni sa strasznie romantyczni. W sumie to ma swoj urok.
                                                  • zawle Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 21:35
                                                    Romantyczni? Żart chyba jakiś. Już widzę demotywator;))
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 21:46
                                                    zawle napisała:

                                                    > Romantyczni? Żart chyba jakiś. Już widzę demotywator;))

                                                    Smiej sie ale ja ich tak postrzegam. Wiem jedno oni wszyscy potrzebuja kobiety bardziej niz czegokolwiek innego. Tak czuje. Jedni tej kobiety, ktora juz maja ale ona sie gdzies zagapila i za nia tesknia, a inni innej albo dodatkowej. I nie chodzi o sama cipke tylko o kobiete cala.
                                                  • zawle Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 22:11
                                                    ello-kitty2 napisała:
                                                    > Smiej sie ale ja ich tak postrzegam. Wiem jedno oni wszyscy potrzebuja kobiety
                                                    > bardziej niz czegokolwiek innego. Tak czuje. Jedni tej kobiety, ktora juz maja
                                                    > ale ona sie gdzies zagapila i za nia tesknia, a inni innej albo dodatkowej. I n
                                                    > ie chodzi o sama cipke tylko o kobiete cala.

                                                    Ale jakiej KOBIETY? Jaka ona musiałaby być żeby zaspokoić ich głód? Bo że jakaś szczególna to na pewno. Czy też może zostali rozwojowo we wczesnej fazie adolescencji? Potrzebują ale negują? Bo nie podejrzewam Cię Kitka że jesteś jak żona alkoholika...ale on mnie potrzebuje;)))
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 22:23
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ale jakiej KOBIETY? Jaka ona musiałaby być żeby zaspokoić ich głód? Bo że jakaś
                                                    > szczególna to na pewno. Czy też może zostali rozwojowo we wczesnej fazie adole
                                                    > scencji? Potrzebują ale negują? Bo nie podejrzewam Cię Kitka że jesteś jak żona
                                                    > alkoholika...ale on mnie potrzebuje;)))

                                                    To by musiala byc taka kobieta OPARCIE. Taka LASKA (moze stad sie wzielo to okreslenie, od opierania sie na niej? ;) Nie tam jakas wariatka, furiatka jak ja. Chociaz ja sie moge zlitowac nad facetem tylko zupelnie nie wiem jak z tego przejsc plynnie do lozka no. Wg mnie najlepszymi przykladami bylyby: Marka zona i mojemail.
                                                  • zawle Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 22:25
                                                    Oooo..to takich jest mało:)) One zginęły na wojnach i nigdy się nie sprawdziły jako jedyne żywicielki i organizatorki. Nie przekazały niestety dobrego wychowania własnym córkom i synom;))
                                                  • sabat.77 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 22:42
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > To by musiala byc taka kobieta OPARCIE.

                                                    Gówno tam, oparcie. Maminsynki szukają wzorca matki. Sprawa objaśniona, dzięki za uwagę.
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 22:49
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > To by musiala byc taka kobieta OPARCIE.
                                                    >
                                                    > Gówno tam, oparcie. Maminsynki szukają wzorca matki. Sprawa objaśniona, dzięki
                                                    > za uwagę.

                                                    Niech zgadne: a matka dawala oparcie? ;-)))
                                                  • zawle Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 22:59
                                                    matka dawała oparcie. Ale nie dawała dupy. I to się teraz mści;)) Taki kod;))
                                                  • sabat.77 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 22:59
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Niech zgadne: a matka dawala oparcie? ;-)))

                                                    Na etapie łażenia w chodziku, ale nie wiem czy to się liczy :D
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 23:19
                                                    Ja sie podsmiewam, bo nie wiem jak mozna u matki szukac madrosci na tematy zwiazkowe? Jak ja poszlam majac, ja wiem z 15 lat przygotowana, z ksiazkami z biblioteki do matki zeby z nia porozmawiac na temat antykoncepcji to rozlozyla rece. Nie umiala nic sensownego powiedziec. Juz wczesniej sie skapnelam, ze ona nie jest dla mnie rownorzednym partnerem do rozmow nie wspominajac nawet, ze niesmialo mi sie wydawalo, ze moglaby byc np jakims autortetem w czyms? Nie bylo szans ;) A z drugiej strony czy to nie jest sluszna koncepcja, ze dzieci maja przerastac swoich rodzicow?
                                                  • sabat.77 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 23:23
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Juz wczesniej sie skapnelam, ze ona nie
                                                    > jest dla mnie rownorzednym partnerem do rozmow nie wspominajac nawet, ze niesmi
                                                    > alo mi sie wydawalo, ze moglaby byc np jakims autortetem w czyms?

                                                    No a nie przyszło ci do głowy, że ktoś może mieć rodziców, którzy jednak PRZYNAJMNIEJ mogą sprawiać wrażenie, że mogliby być w czymś autorytetem? Choćby z racji wykształcenia, piastowanych stanowisk itd.?
                                                  • rekreativa Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 23:30
                                                    No ale sabat, z tego wieku , gdy rodzice są autorytetem w sprawach życiowych, to się wyrasta w gimnazjum.
                                                    Ile miałeś lat, kiedy brałeś ten nieszczęsny ślub? Nie byłeś już chyba dziecięciem? I nie mieszkałeś na bezludnej wyspie. Nie oglądałeś TV? Nie czytałeś prasy, książek, internetów?
                                                    Przecież, na bozię, rodzice nie są jedynym źródłem wiedzy o świecie.
                                                  • sabat.77 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 23:35
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Ile miałeś lat, kiedy brałeś ten nieszczęsny ślub? Nie byłeś już chyba dziecięc
                                                    > iem? I nie mieszkałeś na bezludnej wyspie. Nie oglądałeś TV? Nie czytałeś prasy
                                                    > , książek, internetów?
                                                    > Przecież, na bozię, rodzice nie są jedynym źródłem wiedzy o świecie.

                                                    Ale to był mój pierwszy związek, nie miałem kompletnie doświadczenia w sprawach damsko-męskich. Oczywiście, że rodzice nie są jedynym źródłem wiedzy. Nie miałem praktycznej wiedzy - ja w filmach za wiele takich motywów nie widzę. Chociaż American Beauty to było dla mnie objawienie.
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 23:38
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > Juz wczesniej sie skapnelam, ze ona nie
                                                    > > jest dla mnie rownorzednym partnerem do rozmow nie wspominajac nawet, ze
                                                    > niesmi
                                                    > > alo mi sie wydawalo, ze moglaby byc np jakims autortetem w czyms?
                                                    >
                                                    > No a nie przyszło ci do głowy, że ktoś może mieć rodziców, którzy jednak PRZYNA
                                                    > JMNIEJ mogą sprawiać wrażenie, że mogliby być w czymś autorytetem? Choćby z rac
                                                    > ji wykształcenia, piastowanych stanowisk itd.?

                                                    Ale w sprawach zwiazkowych (czytaj: seksu) autorytetem z racji piastowanych stanowisk? :) Jak sie zaczynasz interesowac sprawami zwiazkowymi to juz trudno miec rodzica za bezwzgledny autorytet z racji wieku twego. Z tak ubogich autorytetow jakimi sa rodzice sie wyrasta Sabat.
                                                  • sabat.77 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 23:42
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Z tak ubogich autorytetow jakimi sa rodzice sie wyrasta Sabat.

                                                    Wiesz co? Sorry, nie pieprz.
                                                    Popatrz jaki wpływ mają na siebie tutaj ludzie nawzajem na forum. Czemu rodzic nie miałby mieć podobnego wpływu? Dlaczego mówisz o ubogich autorytetach? Rodzic to z założenia idiota?
                                                    Myślisz, że taka Zawle nie jest autorytetem dla syna?
                                                  • zawle Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 23:48
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > Myślisz, że taka Zawle nie jest autorytetem dla syna?

                                                    Sabat..ja nadal pracuję na fotelik miejsce u Drzyzgi:)) Mam nadzieję że nie jestem autorytetem. Jebać autorytety. Mam nadzieję że wychowam samodzielnie myślącego człowieka.
                                                  • mabelle2000 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 23:54
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Wiesz co? Sorry, nie pieprz.
                                                    > Popatrz jaki wpływ mają na siebie tutaj ludzie nawzajem na forum.

                                                    Podobno istnieje teoria, ze ludzie bywaja na forum w jednym celu - zeby utwierdzic sie w swoich racjach. I nikt, absolutnie nikt, mimo zazartych dyskusji, swojego zdania nie zmienil, a tylko sie w nim jeszcze utwierdzil. O jakim wiec wplywie mowisz Sabat ? :-)
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 23:55
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > > Z tak ubogich autorytetow jakimi sa rodzice sie wyrasta Sabat.
                                                    >
                                                    > Wiesz co? Sorry, nie pieprz.
                                                    > Popatrz jaki wpływ mają na siebie tutaj ludzie nawzajem na forum. Czemu rodzic
                                                    > nie miałby mieć podobnego wpływu? Dlaczego mówisz o ubogich autorytetach? Rodzi
                                                    > c to z założenia idiota?
                                                    > Myślisz, że taka Zawle nie jest autorytetem dla syna?

                                                    Wiesz co? Wystarczy, ze popatrze jak na takich autorytetach przejechali sie tacy ludzie jak Ty.
                                                    Tu na forum ludzie maja na siebie wplyw? Na na Ciebie na pewno, codzinnie ktos inny. Zeby stac sie autorytetem trzeba miec jakies osiagniecie w dziedzinie autorytowania. Marny, bo sobie nie wybierasz. Rodzice maja wplyw do wieku nastoletniego. Dalej to juz kazdy sam decyduje o sobie z reguly.
                                                  • mabelle2000 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 23:42
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > No a nie przyszło ci do głowy, że ktoś może mieć rodziców, którzy jednak PRZYNA
                                                    > JMNIEJ mogą sprawiać wrażenie, że mogliby być w czymś autorytetem? Choćby z rac
                                                    > ji wykształcenia, piastowanych stanowisk itd.?

                                                    Ale przeciez taka jest naturalna kolej rzeczy, ze rodzice staja sie w pewnym okresie zycia dziecka wrecz " poletkiem doswiadczalnym". Ich wyksztalcenie czy stanowisko nie ma tu zadnego znaczenia, nawet lepiej jak sa "kims" w spoleczenstwie, bo wieksza przychodzi ochota, zeby ich skrytykowac, wytknac hipokryzje, a nawet osmieszyc. Absolutnie nie twierdze, ze rodzicow po chamsku trzeba potraktowac z buta, ale to na matce i ojcu cwiczy sie w pierwszej kolejnosci umiejetnosc sprzeciwiania sie grupie, zazarcie broni swoich racji, a najwazniejsze- konfrontuje WLASNA prawde o zyciu z prawda, ktora oni nam przedstawiali do tej pory. Taka jest rola rodzicow, no ja przynajmniej wywrotowe koncepcje moich dzieci bardzo wspieram :-)

                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 00:02
                                                    mabelle2000 napisała:

                                                    ale to na matce i ojcu cwiczy sie w pierwszej kolejnosci umiejetnos
                                                    > c sprzeciwiania sie grupie, zazarcie broni swoich racji, a najwazniejsze- konfr
                                                    > ontuje WLASNA prawde o zyciu z prawda, ktora oni nam przedstawiali do tej pory
                                                    > . Taka jest rola rodzicow, no ja przynajmniej wywrotowe koncepcje moich dzieci
                                                    > bardzo wspieram :-)

                                                    hehe ja tylko porownuje do siebie w tym wieku i sie usmiecham pod nosem; jak mnie syn pobije to sie moze nawet wkurze ale narazie nie wyszedl poza linie nakreslone przeze mnie. Ale fajnie miec to swoje doswiadczenie to juz wiadomo co gowniarzeria kombinuje ;-)
                                                  • mabelle2000 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 00:09
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > hehe ja tylko porownuje do siebie w tym wieku i sie usmiecham pod nosem; jak mn
                                                    > ie syn pobije to sie moze nawet wkurze ale narazie nie wyszedl poza linie nakre
                                                    > slone przeze mnie. Ale fajnie miec to swoje doswiadczenie to juz wiadomo co gow
                                                    > niarzeria kombinuje ;-)

                                                    Ty to nie masz sie czego bac Kitty :-) Prorokuje, ze odmiennosc pogladow syna bardziej Cie zaciekawi niz wzburzy ;-))) No i nie ma w Tobie strachu, dzieciaki chyba maja radar na strachliwych rodzicow, bo wtedy pogrywaja sobie najbardziej ;-)))
                                                  • protein.spill Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 02:28
                                                    Ale to nie tak działa, ze do rozmowy o pszczółkach i motylkach nic, a potem - na ile sie matka znała albo nie. Ja widzę ze mój 4 letni syn ma juz wzorzec kobiecych oczekiwań wdrukowany. Seks z koleżankami sobie kiedyś obczai, ale jak sie dobrać do łask juz wie: trzeba dużo przepraszać.

                                                    Właśnie o to sie chyba tutaj zżymają czasem faceci.
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 02:51
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > Ale to nie tak działa, ze do rozmowy o pszczółkach i motylkach nic, a potem - n
                                                    > a ile sie matka znała albo nie. Ja widzę ze mój 4 letni syn ma juz wzorzec kobi
                                                    > ecych oczekiwań wdrukowany. Seks z koleżankami sobie kiedyś obczai, ale jak sie
                                                    > dobrać do łask juz wie: trzeba dużo przepraszać.
                                                    >
                                                    > Właśnie o to sie chyba tutaj zżymają czasem faceci.

                                                    Moj syn tez ma "wzorzec kobiecych oczekiwan wdrukowany", ze jak sie lejemy to ma mnie napieprzac ile daje rade piesciami ale po brzuchu, a nie po cyckach, a z tylu po dupie, a nie po plecach, bo warkne.

                                                    A o ''duzo przepraszaniu'' to ja juz tu pisalam, co o tym mysle.

                                                    Wdrukowany, fhi. Nie rozumiem Was i nie zamierzam. Koniobijcy chodujecie nastepne pokolenie meskich cipek. Niech przetrwa najsilniejszy, a reszta niech ginie.
                                                  • sabat.77 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 07:42
                                                    Kobiety generalnie nie toleruja przemocy, wiec specjalnie to mu nie pomagasz... jak kiedys synowa pojdzie z podbitym okiem na obdukcje lekarska, to wspomnisz moje slowa.
                                                  • zawle Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 09:08
                                                    To forum porusza się po ekstremach. Przytaczane są tylko skrajne przykłady na poparcie wątpliwych tez. A w życiu trzeba znależć złoty środek. I to jest kurewsko trudne. Zarówno w wychowaniu, związku i seksie.
                                                  • zawle Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 09:12
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Kobiety generalnie nie toleruja przemocy, wiec specjalnie to mu nie pomagasz...
                                                    > jak kiedys synowa pojdzie z podbitym okiem na obdukcje lekarska, to wspomnisz
                                                    > moje slowa.

                                                    Ja ze swoim też się tłukłam. Ponieważ syn ma 185 cm, zmieniłam zasady i teraz tłuczemy się "markując ruchy" w zwolnionym tempie z dżwiękiem. Czasami stosuję technikę pijanej małpy która polega na szybkim przebieraniu rękoma i jednym celnym strzale w krzykiem "wygrałam". Syn twierdzi że oglądamy inne filmy akcji;) Jest zdecydowanym pacyfistą
                                                  • sabat.77 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 09:59
                                                    Ja takie pozorowane walki i silowania sie z ojcem uskutecznialem :) Probowal mnie tez podstaw Jujitsu uczyc, ale niemadrze stosowalem. Kiedys zrobilem jednemu gosciowi w bojce rzut przez bark, ale nie spodziewalem sie ze to az tak skuteczne - pofrunal w powietrze i wywalil sie plerami na posadzke. Widzialem jak frunie nade mna, bylem w szoku. Jakby walnal pod innym katem moglby zginac, a i tak pare minut oddech lapal. Od tego incydentu zaczalem byc ostrozny z bijatykami.
                                                    Inna sprawa, ze wiecej mnie juz nie zaczepial :p
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 12:21
                                                    sabat.77 napisał:

                                                    > Kobiety generalnie nie toleruja przemocy, wiec specjalnie to mu nie pomagasz...
                                                    > jak kiedys synowa pojdzie z podbitym okiem na obdukcje lekarska, to wspomnisz
                                                    > moje slowa.

                                                    Synowa? Tfu wypluj to slowo, w moim swiecie nie ma takiej funkcji. A z drugiej strony jakby sie tukla w jakims ju jitsu, jak moja dobra kumpela tu mi nieraz opowiada to moze i tesciowa Kitty spojrzalaby przychylnym okiem ;) Big jakos masakruje na treningach (czy to tylko moje wyobrazenia o wysokiej nodze?), a zona po obdukcjach nie lata. W zyciu bym nie poszla na zadna obdukcje, to ponizej mojego honoru.
                                                  • sabat.77 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 12:23
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Big jakos mas
                                                    > akruje na treningach (czy to tylko moje wyobrazenia o wysokiej nodze?), a zona
                                                    > po obdukcjach nie lata. W zyciu bym nie poszla na zadna obdukcje, to ponizej mo
                                                    > jego honoru.

                                                    No bo przecież pisał, że ona mu napierdala z liścia a on stoi jak miś ze smutnym wzrokiem i patrzy w czubki butów :)
                                                  • urquhart Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 12:42
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    > No bo przecież pisał, że ona mu napierdala z liścia a on stoi jak miś ze smutny
                                                    > m wzrokiem i patrzy w czubki butów :)

                                                    Dziwisz się?
                                                    No może po prostu ma zakodowane jak tu kiedyś wykładały aktywistki (pomyślmy co kodują dzieciom) żeby nie mylić agresywności (naturalnej) z przemocą (niedopuszczalną i domagającą się kary). Że przemoc to agresywność w kierunku słabszego a kobieta jest słabszą płcią z Definicji. No a mężczyzna okazujący agresję Przemocowcem z definicji.

                                                    Krótko mówiąc kobieta daje z liścia, OK, ponoszą ją emocje, wyraża oburzenie.
                                                    Mężczyzna da z liścia - przemoc, niebieska karta, kara.

                                                    I tak małymi kroczkami kotek już (społecznie) wykastrowany :)
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 13:07
                                                    urquhart napisał:

                                                    > sabat.77 napisał:
                                                    > > No bo przecież pisał, że ona mu napierdala z liścia a on stoi jak miś ze
                                                    > smutny
                                                    > > m wzrokiem i patrzy w czubki butów :)
                                                    >
                                                    > Dziwisz się?
                                                    > No może po prostu ma zakodowane jak tu kiedyś wykładały aktywistki (pomyślmy co
                                                    > kodują dzieciom)

                                                    Porabalo Was? Nigdy nie zrozumiecie tych stosunkow i nigdy nie bedziecie mieli takich stosunkow sypialnianych jak Big z zona ma ale za to zwalicie sobie konika pod takie stosunki przed kompem ;)
                                                  • wont Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 15:42
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Porabalo Was? Nigdy nie zrozumiecie tych stosunkow i nigdy nie bedziecie mieli
                                                    > takich stosunkow sypialnianych jak Big z zona ma ale za to zwalicie sobie konik
                                                    > a pod takie stosunki przed kompem ;)
                                                    -------------
                                                    Ja rozumiem. Ale ja oddaję z nawiązką. Bo to jest przecież zaproszenie do bycia zdominowanym i zerżniętym. Tu i teraz.

                                                    Tyle, że to jest ciemna strona mocy. Podniecająca, pierwotna i atawistyczna. Nie ma lepszego pieprzenia jak takie zezwierzęcenie się. Tyle, że ja wiem, że to nie dla mnie. Znam siebie i wiem, że jak za długo będę wpatrywał się w otchłań to otchłań w końcu spojrzy na mnie. Wysiadam z tego pociągu na pierwszej stacji, dziękuję, dobranoc. Nie biję bo się boję. Złośnic też nie zamierzam poskramiać, niech sobie znajdują panów, którym się chce poskramiać.
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 16:29
                                                    wont napisał:

                                                    > Ja rozumiem. Ale ja oddaję z nawiązką. Bo to jest przecież zaproszenie do bycia
                                                    > zdominowanym i zerżniętym. Tu i teraz.
                                                    >
                                                    > Tyle, że to jest ciemna strona mocy. Podniecająca, pierwotna i atawistyczna. Ni
                                                    > e ma lepszego pieprzenia jak takie zezwierzęcenie się. Tyle, że ja wiem, że to
                                                    > nie dla mnie. Znam siebie i wiem, że jak za długo będę wpatrywał się w otchłań
                                                    > to otchłań w końcu spojrzy na mnie. Wysiadam z tego pociągu na pierwszej stacji
                                                    > , dziękuję, dobranoc. Nie biję bo się boję. Złośnic też nie zamierzam poskramia
                                                    > ć, niech sobie znajdują panów, którym się chce poskramiać.

                                                    Prawie 190 cm cielska ze strachem w oczach, coz za marnotrawstwo. Zamien to w sadlo, oddasz lepiej swoja nature leniwego kloca. A juz sie cieszyla uzytkowniczka, ze lubisz niegrzeczne dziewczynki. A tu zmyla. Zawsze twierdzilam, ze zle dobierasz sobie kobiety. Zejdz schodek nizej albo dwa, tam Twoj target, podpowiem: te co sie boja przemocowcow to Twoja docelowa grupa. Kobieta do smyrania sluzy w takim swiecie jak Twoj, a nie do lania po mordzie. W zyciu bys nie uderzyl kobiety. Nie wiem po co falszujesz swoj wizerunek. A jak uderzyles i Ci zle to do spowiedzi. Moze ktos odpust da i poczujesz sie lepiej. Wierzysz w otchlan? A to cos nowego, jakis postep, jakias zajawka niewyksztalconego zycia duchowego?
                                                  • sabat.77 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 16:35
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Wierzysz w otchlan?

                                                    No przecież nie raz się naoglądał, w oczach tych dziwek co je stukał :D
                                                    Tysiące twarzy, ale ten sam przenikliwy wzrok bez blasku... Piękne.
                                                  • wont Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 17:26
                                                    sabat.77 napisał:
                                                    >
                                                    > No przecież nie raz się naoglądał, w oczach tych dziwek co je stukał :D
                                                    > Tysiące twarzy, ale ten sam przenikliwy wzrok bez blasku... Piękne.
                                                    -----------------
                                                    Tak, sabat, tak, niech ci będzie. Tylko przesadziłeś z tymi tysiącami. Bo to by było jak w kawale o zajączku - jak się zajączku dorobiłeś miliona? Nie chodziłem na dziwki, jak wont, tylko wrzucałem do skarbonki :)
                                                  • wont Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 17:22
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Prawie 190 cm cielska ze strachem w oczach, coz za marnotrawstwo. Zamien to w s
                                                    > adlo, oddasz lepiej swoja nature leniwego kloca. A juz sie cieszyla uzytkownicz
                                                    > ka, ze lubisz niegrzeczne dziewczynki. A tu zmyla. Zawsze twierdzilam, ze zle d
                                                    > obierasz sobie kobiety. Zejdz schodek nizej albo dwa, tam Twoj target, podpowie
                                                    > m: te co sie boja przemocowcow to Twoja docelowa grupa. Kobieta do smyrania slu
                                                    > zy w takim swiecie jak Twoj, a nie do lania po mordzie. W zyciu bys nie uderzyl
                                                    > kobiety. Nie wiem po co falszujesz swoj wizerunek. A jak uderzyles i Ci zle to
                                                    > do spowiedzi. Moze ktos odpust da i poczujesz sie lepiej. Wierzysz w otchlan?
                                                    > A to cos nowego, jakis postep, jakias zajawka niewyksztalconego zycia duchowego
                                                    > ?
                                                    ------------------
                                                    Niegrzeczne dziewczyny lubię (kto nie lubi?). No ale jest różnica pomiędzy niegrzeczną a nienormalną. Napieprzanie się po twarzy, ubliżanie sobie i dziki seks zaraz po uważam za rzecz nienormalną (piszę o sobie a nie o bigu i jego żonie, żeby była jasność). A boję się dlatego, że za bardzo mnie to jara. Znam siebie i wiem, że taki emocjonalny rollercoaster mógłby mnie w jakiś sposób uzależnić. No ale mam mózg kilka razy większy niż jaja właśnie dlatego, żeby myśleć mózgiem i świadomie się wyrzec takich przyjemności. Bo to tylko przyjemność jest, zaprzeczenie szczęścia, porusza złe struny mojej duszy. Sprawdziłem, odhaczyłem w moim portfolio, tak jak seks z murzynką (ot, ciekawostka, nic więcej). I trzeba iść dalej, bo już wiem, że to nie dla mnie po prostu.
                                                  • zawle Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 17:36
                                                    wont napisał: > Niegrzeczne dziewczyny lubię (kto nie lubi?). No ale jest różnica pomiędzy nieg
                                                    > rzeczną a nienormalną. Napieprzanie się po twarzy, ubliżanie sobie i dziki seks
                                                    > zaraz po uważam za rzecz nienormalną (piszę o sobie a nie o bigu i jego żonie,
                                                    > żeby była jasność). A boję się dlatego, że za bardzo mnie to jara. Znam siebie
                                                    > i wiem, że taki emocjonalny rollercoaster mógłby mnie w jakiś sposób uzależnić
                                                    > . No ale mam mózg kilka razy większy niż jaja właśnie dlatego, żeby myśleć mózg
                                                    > iem i świadomie się wyrzec takich przyjemności. Bo to tylko przyjemność jest, z
                                                    > aprzeczenie szczęścia, porusza złe struny mojej duszy. Sprawdziłem, odhaczyłem
                                                    > w moim portfolio, tak jak seks z murzynką (ot, ciekawostka, nic więcej). I trze
                                                    > ba iść dalej, bo już wiem, że to nie dla mnie po prostu.

                                                    Sorry wont, nic z twojej wypowiedzi nie rozumiem. Jakaś taka bigoteria mnie po oczach walła;) Lubisz ekstremalne sytuacje i jest cacy. A jak pani lubi to jest nienormalna? Boszzzz...jak ja takich gości nie lubię. To tacy co deklarują że od zawsze pragnęli anala, a jak go dostają to współwinną mają za zboczeńca;) Sprawdzili ( na cudzej dupie), ocenili i wiedzą że są lepsi.
                                                  • wont Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 18:01
                                                    zawle napisała:

                                                    > Sorry wont, nic z twojej wypowiedzi nie rozumiem. Jakaś taka bigoteria mnie po
                                                    > oczach walła;) Lubisz ekstremalne sytuacje i jest cacy. A jak pani lubi to jest
                                                    > nienormalna? Boszzzz...jak ja takich gości nie lubię. To tacy co deklarują że
                                                    > od zawsze pragnęli anala, a jak go dostają to współwinną mają za zboczeńca;) Sp
                                                    > rawdzili ( na cudzej dupie), ocenili i wiedzą że są lepsi.
                                                    ---------------
                                                    Nic takiego nie napisałem. Rzeczywiście, nic z mojej wypowiedzi nie zrozumiałaś :)
                                                  • zawle Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 18:10
                                                    wont napisał: > Nic takiego nie napisałem. Rzeczywiście, nic z mojej wypowiedzi nie zrozumiałaś
                                                    > :)

                                                    Wytłumacz mi.
                                                  • wont Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 18:29
                                                    zawle napisała:

                                                    > wont napisał: > Nic takiego nie napisałem. Rzeczywiście, nic z mojej wypowi
                                                    > edzi nie zrozumiałaś
                                                    > > :)
                                                    >
                                                    > Wytłumacz mi.
                                                    -----------------
                                                    Łojezu, zawle. No po prostu, tak jak lubię ZABAWĘ w jakąś quasi-dominację łóżkową (przepraszam być może obecne tu dominy czy masterów za użycie tego słowa w tym kontekście) tak bicie się po twarzy, nawet z liścia, to już jest przekraczanie Rubikonu, po którym zostanie mi tylko zająć Rzym, pokonać Senat i Pompejusza, zerżnąć Kleopatrę, pokonać króla Pontu (veni, vidi, vici) i ogłosić się wieczystym dyktatorem. To jest fajne, ekscytujące ale znam siebie, wiem, że mam w sobie breiviki i nie mam zamiaru się tak bawić, bo wiem, że źle to się może skończyć. Poza tym to daje mi ekscytację, a ekscytacja to wcale nie jest to czego szukam - ja szukam spokoju, ciepła i szczęścia. To jest zupełnie inna struna. No więc wolę zawrócić, rozpuścić legiony i żyć sobie dalej we względnym spokoju i szczęściu.

                                                    I żeby było jasne - nie mam nic do nikogo, kto lubi się tak bawić. Chcącemu nie dzieje się krzywda. Ale ja nie chcę. A wyrazu "nienormalna" użyłem tylko dlatego, żeby odróżnić dziewczyny, które lubią być bite od "niegrzeczna", bo niedługo zdewaluujemy nasze seksualne słownictwo już doszczętnie. Jeśli ktoś poczuł się urażony - przepraszam (wiem, niemęskie).
                                                  • zawle Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 18:51
                                                    Aaaa....rozumiem. Biedny. Usiłuję sobie to wyobrazić. Idziesz do łóżka z panną, zaczyna się robić fajnie, a tu nagle panna Cię w ryja ze stekiem bluzgów. A Ty grzecznie..o nie miła panno, tak się bawić nie będziemy. I nerwy na wodzy utrzymałeś, potem herbatę zrobiłeś i kanapki i z ulgą przyjąłeś fakt, że trzasnęły drzwi? I teraz nam tu opowiadasz jakie to wariatki Cię nawiedzają i jak to się człowiek może pomylić. Bo przyjdzie taka z kitkami, w sukience w muchomorki a potem się napieprzać chce.Dobrze kombinuję?
                                                  • wont Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 19:07
                                                    zawle napisała:

                                                    > Aaaa....rozumiem. Biedny. Usiłuję sobie to wyobrazić. Idziesz do łóżka z panną,
                                                    > zaczyna się robić fajnie, a tu nagle panna Cię w ryja ze stekiem bluzgów. A Ty
                                                    > grzecznie..o nie miła panno, tak się bawić nie będziemy. I nerwy na wodzy utrz
                                                    > ymałeś, potem herbatę zrobiłeś i kanapki i z ulgą przyjąłeś fakt, że trzasnęły
                                                    > drzwi? I teraz nam tu opowiadasz jakie to wariatki Cię nawiedzają i jak to się
                                                    > człowiek może pomylić. Bo przyjdzie taka z kitkami, w sukience w muchomorki a p
                                                    > otem się napieprzać chce.Dobrze kombinuję?
                                                    -------------
                                                    Dobra, zająłem Rzym. Ale do Grecji się nie przeprawiłem. Poza tym ludzka seksualność jest wielowymiarowa, a to jest tylko jeden z jej aspektów. Więc to nie jest tak, że cieszyłem się, że trzasnęły drzwi, bo trzaskały nie raz. Spróbowałem, podobało mi się, ale to przemyślałem i świadomie się tego wyrzekłem. To wszystko. Ale jak ktoś ma ochotę się lać po gębie, to proszę bardzo, nic mi do tego. Ja szukam czegoś innego.
                                                  • urquhart Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 19:21
                                                    wont napisał:
                                                    > st tak, że cieszyłem się, że trzasnęły drzwi, bo trzaskały nie raz. Spróbowałem
                                                    > , podobało mi się, ale to przemyślałem i świadomie się tego wyrzekłem. To wszys
                                                    > tko. Ale jak ktoś ma ochotę się lać po gębie, to proszę bardzo, nic mi do tego.
                                                    > Ja szukam czegoś innego.

                                                    Czyżby legendarne wyżyny seksu z babkami borderline ?
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 19:28
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Czyżby legendarne wyżyny seksu z babkami borderline ?

                                                    A Ty tu co? Glodnemu chleb na mysli co? ;-)
                                                  • sabat.77 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 19:48
                                                    Ja bym wolal babke border collie :D
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 19:03
                                                    wont napisał:

                                                    > I żeby było jasne - nie mam nic do nikogo, kto lubi się tak bawić. Chcącemu nie
                                                    > dzieje się krzywda. Ale ja nie chcę. A wyrazu "nienormalna" użyłem tylko dlate
                                                    > go, żeby odróżnić dziewczyny, które lubią być bite od "niegrzeczna", bo niedług
                                                    > o zdewaluujemy nasze seksualne słownictwo już doszczętnie. Jeśli ktoś poczuł si
                                                    > ę urażony - przepraszam (wiem, niemęskie).

                                                    Ale co lales ja tak, ze jakies slady miala, oko jej podbiles, jakis since, obtarcia, cos do obdukcji, nos zlamany, w ciemnych okularach rano wychodzila? Cos sie stalo? Dlaczego sie wystraszyles?
                                                  • wont Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 19:14
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > Ale co lales ja tak, ze jakies slady miala, oko jej podbiles, jakis since, obta
                                                    > rcia, cos do obdukcji, nos zlamany, w ciemnych okularach rano wychodzila? Cos s
                                                    > ie stalo? Dlaczego sie wystraszyles?
                                                    -------------
                                                    Nie wiem czy ja piszę w sposób naprawdę niezrozumiały czy po prostu macie z zawle problemy z przeczytaniem prostego i krótkiego tekstu. Dobra, zostawiam antyczne metafory bo to jak perły przed wieprze. Wystraszyłem się siebie i tego, że bicie z liścia po twarzy kobiety i rżnięcie ją po i w trakcie sprawia mi bardzo dużą satysfakcję seksualną. Nie chcę tego. Nie mam nic do dominacji ale bicie po twarzy to jest dla mnie za dużo. To jest jak otwarcie puszki Pandory (kuuurwa, znowu metafora, przepraszam).
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 19:25
                                                    wont napisał:

                                                    > Nie wiem czy ja piszę w sposób naprawdę niezrozumiały czy po prostu macie z zaw
                                                    > le problemy z przeczytaniem prostego i krótkiego tekstu. Dobra, zostawiam antyc
                                                    > zne metafory bo to jak perły przed wieprze. Wystraszyłem się siebie i tego, że
                                                    > bicie z liścia po twarzy kobiety i rżnięcie ją po i w trakcie sprawia mi bardzo
                                                    > dużą satysfakcję seksualną. Nie chcę tego. Nie mam nic do dominacji ale bicie
                                                    > po twarzy to jest dla mnie za dużo. To jest jak otwarcie puszki Pandory (kuuurw
                                                    > a, znowu metafora, przepraszam).

                                                    Kotek ale nic sie nie stalo, idz w pokoju i nie grzesz wiecej ;) I zostaw to PUA, bo cos Ci nie sluzy, ktos moglby Cie wziac za samca rodem z opowiesci ML, potem nieporozumienia, szczytowanie przy piekacym policzku, po co Ci to, jak jakis koszmar powraca.

                                                    Przytulam ;)

                                                    ps Furia fajna dziewczyna, z W-wy i chialaby jeszcze jedno dziecko albo dwojke zwiazac sie na stale, ladna, rozmiar 36-38, niegrzeczna moze sie da cos wykrzesac ale bez przemocy, jezu czy ja musze prace domowa robic za wszystkich pogubionych ;)
                                                  • wont Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 19:35
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Kotek ale nic sie nie stalo, idz w pokoju i nie grzesz wiecej ;) I zostaw to PU
                                                    > A, bo cos Ci nie sluzy, ktos moglby Cie wziac za samca rodem z opowiesci ML, po
                                                    > tem nieporozumienia, szczytowanie przy piekacym policzku, po co Ci to, jak jaki
                                                    > s koszmar powraca.
                                                    >
                                                    > Przytulam ;)
                                                    >
                                                    > ps Furia fajna dziewczyna, z W-wy i chialaby jeszcze jedno dziecko albo dwojke
                                                    > zwiazac sie na stale, ladna, rozmiar 36-38, niegrzeczna moze sie da cos wykrzes
                                                    > ac ale bez przemocy, jezu czy ja musze prace domowa robic za wszystkich pogubio
                                                    > nych ;)
                                                    ----------------
                                                    No ale to całe PUA to się chyba sprawdza. Skoro ktokolwiek kiedykolwiek w ogóle mógł mnie wziąć za samca rodem z opowieści ML (czyt: ziomala), to znaczy, że działa! ;)

                                                    Furia ma jeden podstawowy problem, który ją w moich oczach dyskwalifikuje - chce dziecko ;)
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 19:52
                                                    wont napisał:

                                                    > Furia ma jeden podstawowy problem, który ją w moich oczach dyskwalifikuje - chc
                                                    > e dziecko ;)

                                                    Och, zle dobierasz kobiety, to sie zle skonczy ale za bardzo Cie lubie zeby powiedziec jak.

                                                    ps a Ty masz ostatni dzwonek na dziecko, ona zreszta tez, dobra robta co chceta, a ja mam w pepku juz 6 cm mniej, wszystkie egzaminy zdane na wysokie oceny, za pol roku wyjade do Brukseli albo gdzies kase trzepac gdzie tlumacza trzeba, zyc nie umierac, kocham Drake, bije mi po winie ;) peace
                                                  • wont Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 19:59
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    ja mam w pepku juz 6 cm mniej
                                                    ----------
                                                    Ja pieeerdolę. To ty miałaś zajebiście duży pępek! Ja mam w pępku, nie wiem, 3 cm?
                                                  • zawle Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 20:01
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > ps a Ty masz ostatni dzwonek na dziecko, ona zreszta tez, dobra robta co chceta
                                                    > , a ja mam w pepku juz 6 cm mniej, wszystkie egzaminy zdane na wysokie oceny, z
                                                    > a pol roku wyjade do Brukseli albo gdzies kase trzepac gdzie tlumacza trzeba, z
                                                    > yc nie umierac, kocham Drake, bije mi po winie ;) peace

                                                    matko boska..jaka autoreklama:))) ja tak z zazdrości bo tyję, nie mogę się zabrać do pracy umysłowej i nigdzie nie wyjeżdżam;(((O kasie nie wspomnę...ciągle kurwa wszystko droższe..
                                                  • wont Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 20:04
                                                    zawle napisała:
                                                    ciągle k
                                                    > urwa wszystko droższe..
                                                    -------------
                                                    Bo pewnie kupujesz dobra luksusowe - fajki, alkohole, narkotyki. Oficjalnie deflację mamy - czyli spadek średnich cen.
                                                  • zawle Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 20:12
                                                    wont napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    > ciągle k
                                                    > > urwa wszystko droższe..
                                                    > -------------
                                                    > Bo pewnie kupujesz dobra luksusowe - fajki, alkohole, narkotyki. Oficjalnie def
                                                    > lację mamy - czyli spadek średnich cen.


                                                    No jasne ...i to na pięć osób. Ja, dzieci, pies i kot. Zwłaszcza kot się ostatnio rozpalił;)
                                                  • wont Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 20:06
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    wszystkie egzaminy zdane na wysokie oceny, z
                                                    > a pol roku wyjade do Brukseli albo gdzies kase trzepac gdzie tlumacza trzeba, z
                                                    > yc nie umierac, kocham Drake, bije mi po winie ;) peace
                                                    ------------
                                                    Peace. Gratuluję zdanych egzaminów. A co studiujesz w ogóle?
                                                  • wont Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 20:56
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    kocham Drake,
                                                    -------
                                                    A propos muzy, w jakimś wątku napisałaś mi, żebym podzielił się z tobą moimi inspiracjami muzycznymi (oczywiście napisałaś to w mniej wyrafinowany sposób). No więc od jakiegoś czasu w zasadzie nie mam nowych muzycznych inspiracji. Nie rozwijam się w ogóle. Słucham tego co znam. A ponieważ jakiś rok temu prowadziliśmy na tym forum chyba dość zaawansowany dialog jeśli chodzi o wymianę ulubionej muzy to boję się, że się powtórzę. Dzisiaj jechałem samochodem psy przywieźć do domu i słuchałem w zasadzie tylko gramatik (nie mylić z grammatik, przez dwa m) Gramatik to amerykański muzyk, słoweńskiego pochodzenia, taki dużo mniej znany moby. Mam jego trzy płyty - nie znam się na klasyfikacjach, podziałach muzycznych, więc nie powiem ci co to, ale jak najbardziej nadaje się do klubu - niektóre kawałki są taneczne, niektóre chilloutowe.

                                                    Tutaj masz próbki (z trzech płyt):
                                                    youtu.be/pYmel9dPL4k?t=17m23s
                                                    youtu.be/pYmel9dPL4k?t=37m5s
                                                    youtu.be/KTuKTt_CecU?t=57m13s
                                                    youtu.be/FijBkSvN6N8?t=14m41s
                                                    Pretty Lights jest podobne, ale w zasadzie to podoba mi się (i to zajebiście) tylko ten kawałek:
                                                    www.youtube.com/watch?v=Sk9XYQMRiLY
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 21:56
                                                    wont napisał:

                                                    > A propos muzy, w jakimś wątku napisałaś mi, żebym podzielił się z tobą moimi in
                                                    > spiracjami muzycznymi (oczywiście napisałaś to w mniej wyrafinowany sposób). No
                                                    > więc od jakiegoś czasu w zasadzie nie mam nowych muzycznych inspiracji. Nie ro
                                                    > zwijam się w ogóle. Słucham tego co znam. A ponieważ jakiś rok temu prowadziliś
                                                    > my na tym forum chyba dość zaawansowany dialog jeśli chodzi o wymianę ulubionej
                                                    > muzy to boję się, że się powtórzę. Dzisiaj jechałem samochodem psy przywieźć d
                                                    > o domu i słuchałem w zasadzie tylko gramatik (nie mylić z grammatik, przez dwa
                                                    > m) Gramatik to amerykański muzyk, słoweńskiego pochodzenia, taki dużo mniej zna
                                                    > ny moby. Mam jego trzy płyty - nie znam się na klasyfikacjach, podziałach muzyc
                                                    > znych, więc nie powiem ci co to, ale jak najbardziej nadaje się do klubu - niek
                                                    > tóre kawałki są taneczne, niektóre chilloutowe.
                                                    >
                                                    > Tutaj masz próbki (z trzech płyt):
                                                    > youtu.be/pYmel9dPL4k?t=17m23s
                                                    > youtu.be/pYmel9dPL4k?t=37m5s
                                                    > youtu.be/KTuKTt_CecU?t=57m13s
                                                    > youtu.be/FijBkSvN6N8?t=14m41s
                                                    > Pretty Lights jest podobne, ale w zasadzie to podoba mi się (i to zajebiście) t
                                                    > ylko ten kawałek:
                                                    > www.youtube.com/watch?v=Sk9XYQMRiLY

                                                    Oj tak Pretty Lights pamietam z jakiegos budzacego telefonu. Powiedzialabym, ze to bardziej Moby niz Gramatik. Dzieki za muze bedzie czego posluchac, bo jeszcze tydzien wolnego, a pic sie chce. Masz Ty chlopie gust muzyczny, bierz sie za ta, co Ci sie przy tym rozkolysze.

                                                    Ja pije najtansze wino z Jumbo ;) Zaden luksus ale ciora przy malej dawce kcal.
                                                  • sabat.77 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 22:03
                                                    wont napisał:

                                                    > Tutaj masz próbki (z trzech płyt):
                                                    > youtu.be/pYmel9dPL4k?t=17m23s
                                                    > youtu.be/pYmel9dPL4k?t=37m5s
                                                    > youtu.be/KTuKTt_CecU?t=57m13s
                                                    > youtu.be/FijBkSvN6N8?t=14m41s
                                                    > Pretty Lights jest podobne, ale w zasadzie to podoba mi się (i to zajebiście) t
                                                    > ylko ten kawałek:
                                                    > www.youtube.com/watch?v=Sk9XYQMRiLY

                                                    O kurczaki, spokojna, chilloutowa muza :)
                                                    Fajne, ale ja bym zasnął przy czymś takim na dłuższą metę :D Lubię mocniejsze uderzenie jednak...
                                                  • zawle Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 19:40
                                                    wont napisał:> Nie wiem czy ja piszę w sposób naprawdę niezrozumiały czy po prostu macie z zaw
                                                    > le problemy z przeczytaniem prostego i krótkiego tekstu.

                                                    Z czytaniem to chyba nie. Może być gorzej ze zrozumieniem.

                                                    Dawno temu jedna taka mi opowiadała że była na fajnej imprezie. No generalnie było fajnie. Chłopcy przyklękali, paluszek do góry ( nie ten WONT), dziewczynki za paluszek i dokoła. Niestety alko chyba zaszkodziło. Jak to dziewczę powiedziało : Mówię Ci, wszyscy rzygali. I dodała z dumą: Ja wymiotowałam. Tego też nie mogłam zrozumieć. Bez czytania;))
                                                  • wont Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 19:45
                                                    zawle napisała:

                                                    > wont napisał:> Nie wiem czy ja piszę w sposób naprawdę niezrozumiały czy po
                                                    > prostu macie z zaw
                                                    > > le problemy z przeczytaniem prostego i krótkiego tekstu.
                                                    >
                                                    > Z czytaniem to chyba nie. Może być gorzej ze zrozumieniem.
                                                    >
                                                    > Dawno temu jedna taka mi opowiadała że była na fajnej imprezie. No generalnie b
                                                    > yło fajnie. Chłopcy przyklękali, paluszek do góry ( nie ten WONT), dziewczynki
                                                    > za paluszek i dokoła. Niestety alko chyba zaszkodziło. Jak to dziewczę powiedzi
                                                    > ało : Mówię Ci, wszyscy rzygali. I dodała z dumą: Ja wymiotowałam. Tego też nie
                                                    > mogłam zrozumieć. Bez czytania;))
                                                    ---------------
                                                    No widzisz... A ja cię zrozumiałem. Nie rozumiem tylko dlaczego nie mogłaś zrozumieć dziewczynki. Przecież to naturalne jest - musisz spróbować, żeby zobaczyć czy ci coś smakuje czy nie. Z jednym wyjątkiem - flaki. Za chuja nie spróbuję ;)

                                                  • zawle Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 19:58
                                                    No i dlatego wont Ty jesteś normalny, bo Ci się spodobało ale się siebie boisz, a ona nie bo jej się spodobało, ale nadal to robi.
                                                  • wont Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 20:02
                                                    zawle napisała:

                                                    > No i dlatego wont Ty jesteś normalny, bo Ci się spodobało ale się siebie boisz,
                                                    > a ona nie bo jej się spodobało, ale nadal to robi.
                                                    ------------
                                                    Wycofuję słowo "nienormalny", bo rzeczywiście było nie na miejscu. No po prostu - mi nie pasuje, jej pasuje. To wszystko, bez wartościowania. Peace? ;)
                                                  • zawle Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 20:10
                                                    wont napisał:
                                                    > Wycofuję słowo "nienormalny", bo rzeczywiście było nie na miejscu. No po prostu
                                                    > - mi nie pasuje, jej pasuje. To wszystko, bez wartościowania. Peace? ;)

                                                    teraz jest oki
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 20:16
                                                    zawle napisała:

                                                    > wont napisał:
                                                    > > Wycofuję słowo "nienormalny", bo rzeczywiście było nie na miejscu. No po
                                                    > prostu
                                                    > > - mi nie pasuje, jej pasuje. To wszystko, bez wartościowania. Peace? ;)
                                                    >
                                                    > teraz jest oki

                                                    A 'wycofuje' brzmi lepiej niz 'przepraszam'. Mamy consensus, a co pijemy? ;)
                                                  • wont Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 20:19
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    a co pijemy? ;)
                                                    ------------
                                                    Ja ukraińskie czerwone wino. Niestety półsłodkie (prezent świąteczny od mojej Ukrainki). Ale wypiłem już wytrawne i nic innego w domu nie miałem. Będę rzygać?
                                                  • marek.zak1 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 20:20
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    Mamy consensus, a co pijemy? ;)


                                                    Czerwone wytrawne z Sycylii ,,Nero d'Avola". A ty?
                                                  • zawle Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 20:26
                                                    Ja mam tylko własne nalewki i własne wino z czarnej porzeczki. A w tym roku mam zajawkę piwną.
                                                  • wont Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 20:29
                                                    zawle napisała:

                                                    ...ja tak z zazdrości bo tyję

                                                    ...A w tym roku mam zajawkę piwną.

                                                    :)
                                                  • zawle Re: kalorie 25.01.15, 23:20
                                                    wont napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    > ...ja tak z zazdrości bo tyję
                                                    > ...A w tym roku mam zajawkę piwną.
                                                    :)

                                                    Jak się wkurzyłam. Kalorie- piwo 230. Wielkie mi haloo...dwa 450. Kolację sobie odpuszczę i o co tu kruszyć kopie? 0.33l. Kto pije takie piwo??? Nie powiem, czasami bączek może być, ale bez przesady. Wychodzi 700.
                                                    Nalewka....77. Kieliszuniek. A ile pół kubka? Toż nie będę ciągle latać i sobie dolewać?
                                                  • sabat.77 Re: kalorie 25.01.15, 23:28
                                                    zawle napisała:

                                                    > Nie powiem, czasami bączek może być, ale bez przesady.

                                                    Nie no, to tylko jak jest mocno gazowane i się jakieś owoce fermentujące wcześniej zjadło...
                                                  • zawle Re: kalorie 25.01.15, 23:30
                                                    Matko..tak się zastanawiam gdzie ja coś takiego napisałam:))) U nas bączkiem się nazywa małe piwko:))
                                                  • sabat.77 Re: kalorie 25.01.15, 23:31
                                                    zawle napisała:

                                                    > Matko..tak się zastanawiam gdzie ja coś takiego napisałam:))) U nas bączkiem si
                                                    > ę nazywa małe piwko:))

                                                    Aha, ok... :>
                                                  • protein.spill Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 20:22
                                                    Dobra decyzja na temat wycofania sie. Zabawy z przemocą sa dla Twojej sytuacji prawnej tak bezpieczne jak dla zdrowia anal bez gumki z nieznajomą.

                                                    Na studiach miałem taka filigranową znajomą, lubiła takie rzeczy (wiem z pierwszej, hm, ręki). Pare lat pózniej, w trakcie rozwodu jej mąż dorobił sie kartoteki policyjnej, znaleźli się świadkowie etc.
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 21:34
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > Dobra decyzja na temat wycofania sie. Zabawy z przemocą sa dla Twojej sytuacji
                                                    > prawnej tak bezpieczne jak dla zdrowia anal bez gumki z nieznajomą.
                                                    >
                                                    > Na studiach miałem taka filigranową znajomą, lubiła takie rzeczy (wiem z pierws
                                                    > zej, hm, ręki). Pare lat pózniej, w trakcie rozwodu jej mąż dorobił sie kartote
                                                    > ki policyjnej, znaleźli się świadkowie etc.

                                                    Trzeba bylo sie nie zenic, bo mezowie sa traktowani na innych zasadach. A Wont ma prawnikow na wyciagniecie reki. To co ostatni fajny seks na studiach, bedzie z 15 lat temu? Jak tam przy czym walisz konia? Wymien sie z nami jak my muza, bo o gust muzyczny Cie nie podejrzewam ;) Chcialbym ale boje sie? Przezorny zawsze ubezpieczony? Jakis dziwne hasla przychodza mi do glowy jak Cie czytam.
                                                  • protein.spill Re: konflikt a budowanie porozumienia 26.01.15, 00:03
                                                    He, he dwa razy pudło: od 12 roku życia słuchałem metalu, głównie thrash i death. W związku z tym na studiach miałem bardzo długie włosy, nosiłem sie na czarno i wydawałem sie sobie mroczny (w praktyce wyglądałem jak archetyp cioty).

                                                    Co do najlepszego/najdziwniejszego seksu był po studiach. Nie masz pojęcia w jakie pokręcone uklady możesz wejść jak pomamroczesz trochę o Szatanie i masz do czynienia z ludźmi, którzy maja sie za non-konformistów :)
                                                  • sabat.77 Re: konflikt a budowanie porozumienia 26.01.15, 00:18
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > He, he dwa razy pudło: od 12 roku życia słuchałem metalu, głównie thrash i deat
                                                    > h. W związku z tym na studiach miałem bardzo długie włosy, nosiłem sie na czarn
                                                    > o i wydawałem sie sobie mroczny (w praktyce wyglądałem jak archetyp cioty).

                                                    Z tego nurtu słuchałem Nocturnusa. Ja raczej Black Metal - Samael, Tiamat itd.

                                                    > Co do najlepszego/najdziwniejszego seksu był po studiach. Nie masz pojęcia w ja
                                                    > kie pokręcone uklady możesz wejść jak pomamroczesz trochę o Szatanie i masz do
                                                    > czynienia z ludźmi, którzy maja sie za non-konformistów :)

                                                    Fakt, zagadała do mnie kiedyś na uczelni laska tylko dlatego, że miałem nicka związanego z okultyzmem, a zauważyła to w pracowni :)
                                                    Co do mamrotania o Szatanie, to kiedyś spędziłem podróż pociągiem na północ kraju słuchając Biblii Satanistycznej czytanej przez Kostrzewskiego... Hyh, czas przynajmniej szybciej upłynął...
                                                  • protein.spill Re: konflikt a budowanie porozumienia 26.01.15, 00:36
                                                    > Z tego nurtu słuchałem Nocturnusa. Ja raczej Black Metal - Samael, Tiamat itd.

                                                    Od razu masz +10 punktów do wiarygodności.
                                                    Tiamat nagrywał za moich czasów materiał (chyba do Wildhoney) w krakowskim Łęgu, udało mi sie załapać na darmowy bilet. Na drugi dzień nie mogłem ruszyć szyją :)

                                                    > Co do mamrotania o Szatanie, to kiedyś spędziłem podróż pociągiem na północ kra
                                                    > ju słuchając Biblii Satanistycznej czytanej przez Kostrzewskiego... Hyh, czas p
                                                    > rzynajmniej szybciej upłynął...

                                                    Dobre czasy. Ja sie załapałem na dość długa znajomość z buddystką, po tym jak próbowałem ja przekonać, ze satanizm laveyański to taki buddyzm, tylko mniej przyjazny dla pasożytów.
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 26.01.15, 00:37
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > He, he dwa razy pudło: od 12 roku życia słuchałem metalu, głównie thrash i deat
                                                    > h. W związku z tym na studiach miałem bardzo długie włosy, nosiłem sie na czarn
                                                    > o i wydawałem sie sobie mroczny (w praktyce wyglądałem jak archetyp cioty).
                                                    >
                                                    > Co do najlepszego/najdziwniejszego seksu był po studiach. Nie masz pojęcia w ja
                                                    > kie pokręcone uklady możesz wejść jak pomamroczesz trochę o Szatanie i masz do
                                                    > czynienia z ludźmi, którzy maja sie za non-konformistów :)

                                                    Nie mam pojecia? Ha! Moj pierwszy chlopak byl metalowcem, nosil dlugie wlosy, byl 6 lat starszy i byl po wojsku ;-) Czasem mieszalismy sie z Depechami na wspolnych wyjazdach, pare przyjaciolek potracilo tam dziewictwo. Ile ja sie tam fiutow naogladalam. Co Ty myslisz, ze ja pod innym sloncem zylam? W innej ziemi? A skad Ty pochodzisz?

                                                    Aha czyli najlepszy to jednak tej najdziwniejszy ;-) Ale zeby rozmawiac o najlepszym seksie w czasie przeszlym to jakis tak dziwnie. Nie mamy po 60 lat.
                                                  • protein.spill Re: konflikt a budowanie porozumienia 26.01.15, 00:49
                                                    > A
                                                    > skad Ty pochodzisz?
                                                    Z gór.

                                                    > Aha czyli najlepszy to jednak tej najdziwniejszy ;-)

                                                    Nie, najlepszy był z dziewczyną która bardzo to lubiła.
                                                    No i nie mam za sobą seksu z kobietą w której byłem zakochany, a wszyscy twierdzą, ze taki seks jest najlepszy. Wierze im. Seks dziwny lepiej sie nadaje na fantazje a o to pytałaś.

                                                    > Ale zeby rozmawiac o najle
                                                    > pszym seksie w czasie przeszlym to jakis tak dziwnie. Nie mamy po 60 lat.

                                                    Nie dla mnie. Jestem korporacyjnym klonem, nie przedstawiam sobą żadnej seksualnej wartości. Jestem na emeryturze.
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 26.01.15, 01:02
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > > A
                                                    > > skad Ty pochodzisz?
                                                    > Z gór.

                                                    Ooo a mnie sie gory teraz marza. Opusciles je dla emigracji?

                                                    > Nie, najlepszy był z dziewczyną która bardzo to lubiła.
                                                    > No i nie mam za sobą seksu z kobietą w której byłem zakochany, a wszyscy twierd
                                                    > zą, ze taki seks jest najlepszy. Wierze im. Seks dziwny lepiej sie nadaje na fa
                                                    > ntazje a o to pytałaś.

                                                    Nie kochales sie zakochany w zonie? Nic z tego nie rozumiem.

                                                    > Nie dla mnie. Jestem korporacyjnym klonem, nie przedstawiam sobą żadnej seksual
                                                    > nej wartości. Jestem na emeryturze.

                                                    Ale to tylko praca. Okresla Cie? Daj spokoj. To jest tylko to czym sie zajmujesz iles godzin dziennie. To nie jestes Ty.

                                                    Jakiej muzy teraz sluchasz?
                                                  • protein.spill Re: konflikt a budowanie porozumienia 26.01.15, 01:19
                                                    > Ooo a mnie sie gory teraz marza. Opusciles je dla emigracji?

                                                    Żona miała w Polsce dół. Ja jeszcze wtedy łykałem ściemę o pomaganiu sobie nawzajem jak pelikan kluski.

                                                    > Nie kochales sie zakochany w zonie? Nic z tego nie rozumiem.

                                                    Nie byliśmy w sobie nigdy zakochani.

                                                    > Ale to tylko praca. Okresla Cie? Daj spokoj. To jest tylko to czym sie zajmujes
                                                    > z iles godzin dziennie. To nie jestes Ty.

                                                    Ja to wiem, ale to nie ma znaczenia. Znaczenie ma to, ze po pierwsze obiecałem wierność niezależnie od okoliczności, a wiernosc ułatwia mi to, ze dla kobiet nie mam wartości seksualnej. Tak ze moja seksualność ma znaczenie wyłącznie dla mnie, dla całej reszty ludzi jest niezręcznością, na którą ich nie narażam.

                                                    > Jakiej muzy teraz sluchasz?

                                                    Troche staroci (slayer, megadeth) z kapel aktywnych: Opeth, ostatnio znalazłem coś o nazwie Little Brian. A Ty?
                                                  • protein.spill Re: konflikt a budowanie porozumienia 26.01.15, 01:34
                                                    > Żona miała w Polsce dół. Ja jeszcze wtedy łykałem ściemę o pomaganiu sobie nawz
                                                    > ajem jak pelikan kluski.

                                                    Znowu mi wyszło jakby zona była jakąś manipulantką. To ja sam opowiadałem sobie kawałki o wzajemnej pomocy. Jeżeli mogę mieć do kogoś pretensje to tylko do siebie. Wydaje mi sie, ze masa facetów tak robi: widzi kobiety jako nadludzi a potem płacze.
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 26.01.15, 01:43
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > > Żona miała w Polsce dół. Ja jeszcze wtedy łykałem ściemę o pomaganiu sobi
                                                    > e nawz
                                                    > > ajem jak pelikan kluski.
                                                    >
                                                    > Znowu mi wyszło jakby zona była jakąś manipulantką. To ja sam opowiadałem sobie
                                                    > kawałki o wzajemnej pomocy. Jeżeli mogę mieć do kogoś pretensje to tylko do si
                                                    > ebie. Wydaje mi sie, ze masa facetów tak robi: widzi kobiety jako nadludzi a po
                                                    > tem płacze.

                                                    A mialam pytac: jakie miales dzisiaj obowiazki domowe i czy je wypelniles? Bo wczesniej na forum to miales zal o podzial prac domowych, tak? Rozwiazalo sie to?
                                                  • protein.spill Re: konflikt a budowanie porozumienia 26.01.15, 02:19
                                                    Wieszanie prania, zmywanie garów, kąpiel synka. Nie mam już powodów narzekać na podział obowiązków, odkąd odpuściłem programowanie w domu mam masę czasu (stad też przesiaduję na tym forum). Żona na pewno udziela się bardziej (piecze, gotuje, sprząta itp).
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 26.01.15, 01:40
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > Ja to wiem, ale to nie ma znaczenia. Znaczenie ma to, ze po pierwsze obiecałem
                                                    > wierność niezależnie od okoliczności, a wiernosc ułatwia mi to, ze dla kobiet n
                                                    > ie mam wartości seksualnej. Tak ze moja seksualność ma znaczenie wyłącznie dla
                                                    > mnie, dla całej reszty ludzi jest niezręcznością, na którą ich nie narażam.

                                                    Slubowales wiernosc komus, w kim nie byles nawet zakochany? ;-) Nadal nic nie rozumiem.
                                                    Bardziej interesuje mnie dlaczego nie przedstawiasz dla kobiet wartosci seksualnej?

                                                    > Troche staroci (slayer, megadeth) z kapel aktywnych: Opeth, ostatnio znalazłem
                                                    > coś o nazwie Little Brian. A Ty?

                                                    Slayer to kojarze z czasow tego chlopaka metalowca. Reszte sprawdze ale nie sadze ze to moje klimaty.

                                                    Z czegos ostrzejszego to do treningu sluchalam max tego:
                                                    www.youtube.com/watch?v=gCSs5QggRUk
                                                    Ostrzejsze moze to moje ulubione Prodigy ale to juz moje klimaty, bo to dance:
                                                    www.youtube.com/watch?v=6_PAHbqq-o4
                                                    Ja slucham tak jak linkuje sobie z Wontem: rappu, dance, hip hopu, raczej muzy klubowej.
                                                  • protein.spill Re: konflikt a budowanie porozumienia 26.01.15, 02:06
                                                    > Slubowales wiernosc komus, w kim nie byles nawet zakochany? ;-) Nadal nic nie r
                                                    > ozumiem.

                                                    Ludzie robią to na porządku dziennym. Głębsze uczucie jest rzadkie, więc ludzie kłamią sobie i partnerowi: kocham Cię. Najcześciej to znaczy: mam wzwód na myśl o tobie i plany dla ciebie do wypełnienia. Ja odmawiam serwowania takiej ściemy, zdarzyło mi sie zakochać wiec znam różnice.

                                                    > Bardziej interesuje mnie dlaczego nie przedstawiasz dla kobiet wartosci seksual
                                                    > nej?

                                                    Czytam opinie kobiet w miejscach gdzie nie wiąże ich konwenans i biorę je na poważnie. Tutaj zaczynając od Ciebie: mam co prawda włosy i zęby ale nie mam kaloryfera - wiec leżę. Dla aktywistek feministycznych jestem mizoginem, dla wielbicielek macho - cipą. Dla wielbicielek poezji śpiewanej - cynikiem. Dla kołek różańcowych - ateistą. Ale najważniejsze - nie mam zamiaru wiecej tańczyć jak pajac na nitkach cudzych oczekiwań i sie podlizywać . Jedyne co mam to pieniądze, średnie zreszta. Typ kobiety który to moze pociągać nie będzie zainteresowany seksem a ja tym typem gardzę.

                                                    Wszystko co dla mnie ważne, jest dla znanych mi kobiet wyłącznie irytacją.

                                                    Hm, za dużo wypiłem. Idę spać. Dobranoc.
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 26.01.15, 02:23
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    Idz spac, a jutro czy tam pojutrze odpowiedz na ponizsze pytania.

                                                    > Ludzie robią to na porządku dziennym. Głębsze uczucie jest rzadkie, więc ludzie
                                                    > kłamią sobie i partnerowi: kocham Cię. Najcześciej to znaczy: mam wzwód na myś
                                                    > l o tobie i plany dla ciebie do wypełnienia. Ja odmawiam serwowania takiej ści
                                                    > emy, zdarzyło mi sie zakochać wiec znam różnice.

                                                    Zdazyles sie zakochac ale nie zdzyles ukochanej przeleciec?

                                                    > Czytam opinie kobiet w miejscach gdzie nie wiąże ich konwenans i biorę je na po
                                                    > ważnie.

                                                    Nie bierz wszystkiego co mowia kobiety na powaznie. Urgu juz ustalil bowiem, ze czesc z nich nie wie czego chce, a inna czesc i tak nie powie prawdy, bo by nie mogla manipulowac ;-) Czesc jak ja i towarzyszka Zawle pisujemy pod wplywem ;)

                                                    Tutaj zaczynając od Ciebie: mam co prawda włosy i zęby ale nie mam kalo
                                                    > ryfera - wiec leżę.

                                                    Ale co palisz w jakiejs kamionce czy grzybku weglem? Polozyles sie pod pierzyne, bo zimno. Co sie przejmujesz kiedys wstawisz te kaloryfery. Zreszta nie wiem gdzie wyemigrowales. Moze Ci kaloryfer niepotrzebny. A na powaznie jaja sobie robisz. Czy ja wymagam kaloryfera? No cos Ty. Za kogo mnie masz? Nie mam na nazwisko Chodakowska ;) Zreszta jak mozna wymagac czegos, czego sie samemu nie ma?

                                                    Dla aktywistek feministycznych jestem mizoginem, dla wielbi
                                                    > cielek macho - cipą. Dla wielbicielek poezji śpiewanej - cynikiem. Dla kołek ró
                                                    > żańcowych - ateistą. Ale najważniejsze - nie mam zamiaru wiecej tańczyć jak paj
                                                    > ac na nitkach cudzych oczekiwań i sie podlizywać . Jedyne co mam to pieniądze,
                                                    > średnie zreszta. Typ kobiety który to moze pociągać nie będzie zainteresowany
                                                    > seksem a ja tym typem gardzę.

                                                    A PUA czytal? Wspomagal sie nim?

                                                    > Wszystko co dla mnie ważne, jest dla znanych mi kobiet wyłącznie irytacją.

                                                    Wymien, co takiego procz muzyki ;-)
                                                  • protein.spill Re: konflikt a budowanie porozumienia 26.01.15, 20:13
                                                    > A PUA czytal? Wspomagal sie nim?
                                                    Nie. To żadna korzyść, wyuczyć sie kilku sztuczek żebym wydawał sie inny niż jestem.

                                                    > Wymien, co takiego procz muzyki ;-)
                                                    Nie wymienię wszystkiego, ale dam Ci przykład: film Sunshine. Nieprawdopodobnie niedorzeczna fabuła: ludzie transportują w stronę Słońca wielka bombę zeby je zrestartować. Patos. Czarny charakter - jakieś kuriozum. Ale dopiero niedawno mnie olśniło ze to jest film o starciu dwóch sposobów myślenia: irracjonalnego z racjonalnym. I ze wyjątkowo dla sztuki działanie racjonalne zostało skorelowane z młodością nadzieja i niewinnością a nieracjonalne - z wiekiem, doświadczeniem. Ze sztuka ma w przeszłych (a moze przyszłych tez) cywilizacyjnych nieszczęściach udział nie mniejszy niż nauka. Kobiety dookoła mnie takie pitolenie jak powyżej mierzi.
                                                  • marek.zak1 Re: konflikt a budowanie porozumienia 26.01.15, 20:26
                                                    protein.spill napisał(a):
                                                    > Nie wymienię wszystkiego, ale dam Ci przykład: film Sunshine. Nieprawdopodobnie
                                                    > niedorzeczna fabuła: ludzie transportują w stronę Słońca wielka bombę zeby je zrestartować. Patos. Czarny charakter - jakieś kuriozum. Ale dopiero niedawno mnie olśniło ze to jest film o starciu dwóch sposobów myślenia: irracjonalnego z racjonalnym. I ze wyjątkowo dla sztuki działanie racjonalne zostało skorelowane z młodością nadzieja i niewinnością a nieracjonalne - z wiekiem, doświadczeniem. Ze sztuka ma w przeszłych (a moze przyszłych tez) cywilizacyjnych nieszczęściach udział nie mniejszy niż nauka. Kobiety dookoła mnie takie pitolenie jak powyżej mierzi.

                                                    J. Szaniawski: ,,Dwa teatry" - tez o tym.
                                                  • protein.spill Re: konflikt a budowanie porozumienia 26.01.15, 22:31
                                                    > J. Szaniawski: ,,Dwa teatry" - tez o tym.
                                                    Dzięki! Wrzucam do kolejki.
                                                  • marek.zak1 Re: konflikt a budowanie porozumienia 26.01.15, 22:45
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > > J. Szaniawski: ,,Dwa teatry" - tez o tym.
                                                    > Dzięki! Wrzucam do kolejki.

                                                    To sztuka teatralna. Widziałem kiedyś w Ateneum. Klasa i zupełnie ponadczasowe.
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 26.01.15, 21:03
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > > Wymien, co takiego procz muzyki ;-)
                                                    > Nie wymienię wszystkiego, ale dam Ci przykład: film Sunshine. Nieprawdopodobnie
                                                    > niedorzeczna fabuła: ludzie transportują w stronę Słońca wielka bombę zeby je
                                                    > zrestartować. Patos. Czarny charakter - jakieś kuriozum. Ale dopiero niedawno m
                                                    > nie olśniło ze to jest film o starciu dwóch sposobów myślenia: irracjonalnego z
                                                    > racjonalnym. I ze wyjątkowo dla sztuki działanie racjonalne zostało skorelowa
                                                    > ne z młodością nadzieja i niewinnością a nieracjonalne - z wiekiem, doświadczen
                                                    > iem. Ze sztuka ma w przeszłych (a moze przyszłych tez) cywilizacyjnych nieszczę
                                                    > ściach udział nie mniejszy niż nauka. Kobiety dookoła mnie takie pitolenie jak
                                                    > powyżej mierzi.

                                                    Moj komp zna 6 filmow o tytule zawierajacym Sunshine i to tylko z pierwszej strony. Najpierw podpasowalam w myslach ten ktory pamietalam Little Miss Sunshine, w ktorym wioza mala dziewczynke na wybory miss. Dziewczynka jest podpasiona, mysle sobie no jak nic nazwal ja bomba ;-) Chodzi Ci o ten z 2007 roku sci-fi? Az dziwne, ze tego nie widzialam, a regularnie grzebie w folderze sci-fi. Do obejrzenia zatem jak potwierdzisz.

                                                    Sztuka ;) To taka niewidoczna obecna. Kontakt ze nia to spawa bardzo intymna, moze dlatego tak reaguja? Ja jestem cierpliwym sluchaczem jak mnie cos interesuje. Ludzie koncentruja sie na tak roznych rzeczach. Ja mam czesto poczucie zeby wiac, ze sluchajac kogos trace czas. A o czym chcialyby rozmawiac? Ja mam wiele pytan do Ciebie.
                                                  • protein.spill Re: konflikt a budowanie porozumienia 26.01.15, 22:29
                                                    > Chodzi Ci o ten z 2007 roku sci-fi?

                                                    Tak, to ten SF, 2007, m.imdb.com/title/tt0448134/
                                                    Obejrzyj, przy okazji potwierdź, że Twój typ to Żołnierz :)

                                                    Wracając do moich znajomych kobiet to nie to, ze nie lubią rozmawiać o sztuce, bo wiele lubi, tylko że nie lubią takiego doszukiwania się. Lubią cieplejsze, nieformalne rozmowy o rodzinie, znajomych, relacjach. Jak wyskakuje z czymś takim o Sunshine na imprezie, to niszczę ten nieformalny klimat plotek, czasem flirtu. Ludzie sie stresują, czuja sie znowu jak w szkole, kiedy trzeba było produkować sie na zadany temat.
                                                  • protein.spill Re: konflikt a budowanie porozumienia 26.01.15, 22:49
                                                    No a ja bym był Fizykiem, gdyby nie to że na razie mam bliżej do Nawigatora.
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 26.01.15, 22:54
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > > Chodzi Ci o ten z 2007 roku sci-fi?
                                                    >
                                                    > Tak, to ten SF, 2007, m.imdb.com/title/tt0448134/
                                                    > Obejrzyj, przy okazji potwierdź, że Twój typ to Żołnierz :)

                                                    Mowisz, masz. Do sci-fi nie trzeba mnie namawiac, odpalam.
                                                    ps kiedys poszlam na Transformers, nic nie grali, lipa taka, a mi sie chcialo do kina jak tutejszym panom do cipki, zawsze chodze sama, zawsze sie spozniam ale spoko mysle malo ludzi, odpalili swiatlo po i te wszystkie spojrzenia na mnie: babka z 37 i mlodziez tylko meska, srednia +/-20 lat, ja pochodze z miasta kin, zawsze bylo na co isc!

                                                    > Wracając do moich znajomych kobiet to nie to, ze nie lubią rozmawiać o sztuce,
                                                    > bo wiele lubi, tylko że nie lubią takiego doszukiwania się. Lubią cieplejsze, n
                                                    > ieformalne rozmowy o rodzinie, znajomych, relacjach. Jak wyskakuje z czymś taki
                                                    > m o Sunshine na imprezie, to niszczę ten nieformalny klimat plotek, czasem flir
                                                    > tu. Ludzie sie stresują, czuja sie znowu jak w szkole, kiedy trzeba było produk
                                                    > ować sie na zadany temat.

                                                    Wiesz co jednak nie do konca lapie ale moze ten film mi rozjasni, ok? See ya za 2 godzinki.
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 26.01.15, 22:59
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > Obejrzyj, przy okazji potwierdź, że Twój typ to Żołnierz :)

                                                    Aaa jeszcze powiedz co przez to rozumiesz, zeby nie bylo tak jak ze Szwarceneggerem ;)
                                                    Zolnierz to ja? Czy zolnierz to moj typ faceta?
                                                  • protein.spill Re: konflikt a budowanie porozumienia 26.01.15, 23:12
                                                    Tam sa bardzo archetypowe postacie, ja je sobie ponazywałem jak u Lema: Kapitan, Żołnierz, Biolożka itd.

                                                    Z drugiej strony nie bój sie, ze to jakaś cegła w stylu Greenewaya. To jest rozrywkowa SF.
                                                  • sabat.77 Re: konflikt a budowanie porozumienia 26.01.15, 23:21
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > Tam sa bardzo archetypowe postacie, ja je sobie ponazywałem jak u Lema: Kapitan
                                                    > , Żołnierz, Biolożka itd.

                                                    Z tym że u Lema nie byłoby Biolożki. Byłby Biolog.

                                                    Książki Lema to obraz porażającej męskiej samotności dyskutującej sama ze sobą, w nieuniknionym zderzeniu z bezimienną transcendencją.
                                                  • protein.spill Re: konflikt a budowanie porozumienia 26.01.15, 23:36
                                                    > Książki Lema to obraz porażającej męskiej samotności dyskutującej sama ze sobą, w nieuniknionym zderzeniu z bezimienną transcendencją.

                                                    Zgadze się, nawet Solaris. Czytałem kiedyś wypociny jakiejś pani na temat lemowskiej podświadomości (przeogromna rakieta, Niezwyciężony, lądująca między łagodnymi wzgórkami, w ocienionej, porośniętej dolinie). Ale się dziadzio Lem zżymał :)
                                                  • sabat.77 Re: konflikt a budowanie porozumienia 26.01.15, 23:51
                                                    Dobrze ze nie recenzowala "Edenu" bo by wyszlo, ze to ksiazka o tym, jak postawic rakiete po katastrofie :)
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 27.01.15, 00:55
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > Obejrzyj, przy okazji potwierdź, że Twój typ to Żołnierz :)

                                                    Obejrzalam. Nie wiem kogo nazywasz Zolnierzem. Przypuszczam, ze Mace. Ale to nie moj typ. Moj typ to Searle.
                                                  • protein.spill Re: konflikt a budowanie porozumienia 27.01.15, 01:03
                                                    O! No to zaskoczenie. Kuszony przez światłość :)
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 27.01.15, 01:14
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > O! No to zaskoczenie. Kuszony przez światłość :)

                                                    No a co myslales? To byl jedyny moment gdzie mnie naprawde podkrecilo, jak dostal pozwolenie na 3,1% na 30 sec.
                                                  • sabat.77 Re: konflikt a budowanie porozumienia 26.01.15, 22:45
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > Kobiety dookoła mnie takie pitolenie jak powyżej mierzi.

                                                    Dodaj, że mężczyzn zazwyczaj także :)
                                                    Ludzi gotowych dyskutować o sztuce, metafizyce, filozofii itp. zazwyczaj nie jest zbyt wielu w losowo wybranym środowisku. Nawet nie muszą to być aż tak górnolotne dywagacje. Rzuć temat - "ciekawe czy na Europie jest życie" - a po jakimś czasie "ciekawe ile kasy ma Bill Gates". Nie jest dla mnie zagadką, który temat bardziej rozbuja towarzystwo.
                                                  • protein.spill Re: konflikt a budowanie porozumienia 26.01.15, 22:52
                                                    > Dodaj, że mężczyzn zazwyczaj także :)

                                                    Bez dwóch zdań. Chyba nawet bardziej. Wspomniałem kobiety dlatego, że mówiliśmy o braku atrakcyjności seksualnej.
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 27.01.15, 01:10
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    Ale dopiero niedawno m
                                                    > nie olśniło ze to jest film o starciu dwóch sposobów myślenia: irracjonalnego z
                                                    > racjonalnym. I ze wyjątkowo dla sztuki działanie racjonalne zostało skorelowa
                                                    > ne z młodością nadzieja i niewinnością a nieracjonalne - z wiekiem, doświadczen
                                                    > iem. Ze sztuka ma w przeszłych (a moze przyszłych tez) cywilizacyjnych nieszczę
                                                    > ściach udział nie mniejszy niż nauka. Kobiety dookoła mnie takie pitolenie jak
                                                    > powyżej mierzi.

                                                    Komentarz po filmie. Nie tyle mierzi co nie da sie wyjasnic ;) Gdzie tam masz w ogole sztuke? Boga nazywasz sztuka? Ja tam nie widzialam zadnego nieracjonalnego dzialania. Tam jest w kazdym przypadku dzialanie skierowane na cel, najwyzej cele inne.
                                                  • protein.spill Re: konflikt a budowanie porozumienia 27.01.15, 01:18
                                                    Racja, nie tyle chodzi o sztuke, co irracjonalność. Masz rację, "baddie" mamrocze tam dużo o Bogu, ale cytuje też jakieś niejasne poematy. Zamieniam "sztukę" na "irracjonalność" w takim razie.
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 27.01.15, 01:23
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > Racja, nie tyle chodzi o sztuke, co irracjonalność. Masz rację, "baddie" mamroc
                                                    > ze tam dużo o Bogu, ale cytuje też jakieś niejasne poematy. Zamieniam "sztukę"
                                                    > na "irracjonalność" w takim razie.

                                                    A moze Ty utozsamiasz sztuke z irracjonalnoscia? W sumie tego nie wzielam pod uwage. Sztuka jest na pewno bardziej nieracjonalna niz Bog. Ale wiem o co chodzi. Dlaczego to zrobili Proteinowy? Dlaczego porzucili misje by sie spalic w sloncu? Jak sadzisz?
                                                  • protein.spill Re: konflikt a budowanie porozumienia 27.01.15, 01:39
                                                    [Spoilery]

                                                    Icarus I czy II? Pierwszy miał kapitana, który miał objawienie i zdecydował, że ludzie nie mają prawa zmieniać boskich wyroków. Coś jak Świadkowie Jehowy i zakaz przetaczania krwi w skali cywilizacji. Więc nie doleciał. Drugi doleciał, ze wszystkimi konsekwencjami bycia Ikarem.

                                                    Hm, powinni go byli nazwać Prometeuszem.
                                                    Może wtedy ludzie od filmu "Prometeusz" musieliby poszukać jakiejś innej nazwy, na przykład "Puszka Pandory" :)
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 27.01.15, 01:46
                                                    Rozumiem. Pozwolisz ze wrocimy do seksu? (w sasiednim watku ;)
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 18:07
                                                    wont napisał:

                                                    > Niegrzeczne dziewczyny lubię (kto nie lubi?). No ale jest różnica pomiędzy nieg
                                                    > rzeczną a nienormalną. Napieprzanie się po twarzy, ubliżanie sobie i dziki seks
                                                    > zaraz po uważam za rzecz nienormalną (piszę o sobie a nie o bigu i jego żonie,
                                                    > żeby była jasność). A boję się dlatego, że za bardzo mnie to jara.

                                                    Robiles rzeczy nienormalne z nienormalna jarajac sie bardzo z tego. Po czym wstales, otworzyles drzwi i wypierdoliles ja za jej nienormalnosc i za robienie rzeczy nienormalnych z Toba? Jestes hipokryta.
                                                    I za Wiki: "hipokryta; dwulicowiec; ktoś, kto z pozoru wspiera kogoś bądź jakieś stanowisko, podczas gdy w istocie jest mu wrogi”
                                                  • wont Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 18:17
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Robiles rzeczy nienormalne z nienormalna jarajac sie bardzo z tego. Po czym wst
                                                    > ales, otworzyles drzwi i wypierdoliles ja za jej nienormalnosc i za robienie rz
                                                    > eczy nienormalnych z Toba? Jestes hipokryta.
                                                    > I za Wiki: "hipokryta; dwulicowiec; ktoś, kto z pozoru wspiera kogoś bądź jakie
                                                    > ś stanowisko, podczas gdy w istocie jest mu wrogi”
                                                    --------------
                                                    Bez przesady, nikogo za drzwi nie wyrzucam. Po prostu, mimo, że mnie to jara, to ten rodzaj seksualności wyzwala we mnie te cechy, których nie lubię i których się boję. Świadomie zatem rezygnuję z tej cielesnej przyziemnej przyjemności dla wiekuistego szczęścia w niebiesiech. Teraz lepiej? ;)
                                                  • mabelle2000 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 13:40
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Krótko mówiąc kobieta daje z liścia, OK, ponoszą ją emocje, wyraża oburzenie.
                                                    > Mężczyzna da z liścia - przemoc, niebieska karta, kara.

                                                    Kto tak twierdzi ? Czlowieku, ja na co dzien to glosu nawet nie podnosze, co tu mowic o waleniu z liscia. Kazdy ma jakies emocje, ale nie pieprz, ze jest spoleczne przyzwolenie na dawanie w morde, zeby tym emocjom dac upust.

                                                  • urquhart Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 12:29
                                                    Dla Kitty
                                                    www.youtube.com/watch?v=rRfCpQx_FDE#t=82
                                                    www.youtube.com/watch?v=Hn8Jrx6XKzU
                                                  • protein.spill Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 10:38
                                                    > Wdrukowany, fhi. Nie rozumiem Was i nie zamierzam. Koniobijcy chodujecie nastep
                                                    > ne pokolenie meskich cipek. Niech przetrwa najsilniejszy, a reszta niech ginie.

                                                    Znaczy nie wierzysz, ze charakter i stosunek do świata kształtuje sie głownie w dzieciństwie? Myśle, ze to nie jest jakaś dyskusyjna teza.

                                                    Co ma moje koniobijstwo do relacji matka-syn?

                                                    I na koniec o przetrwaniu: ewolucja ani kultura nie promuje najsilniejszych. Przetrwają najlepiej przystosowani.
                                                  • protein.spill Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 11:29
                                                    Acha, dla jasności: nie myśle ze moja zona jest zła matka. Nawet nacisk na to przepraszanie wyjdzie mu na dobre, naprawianie każdej pomyłki musi sie (wg kobiet z którymi miałem do czynienia) zacząć od posypywania głowy popiołem. Samobiczowanie jest tak ważne, ze w istocie moze być jedynym krokiem w naprawianiu - i jeżeli zrobione z uczuciem - wystarczającym.
                                                  • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 13:54
                                                    protein.spill napisał(a):

                                                    > > Wdrukowany, fhi. Nie rozumiem Was i nie zamierzam.
                                                    >
                                                    > Znaczy nie wierzysz, ze charakter i stosunek do świata kształtuje sie głownie w
                                                    > dzieciństwie? Myśle, ze to nie jest jakaś dyskusyjna teza.

                                                    Ksztaltuje SIE, a nie jest wdrukowany. Nie wierze we wdrukowywanie. Z teza ktora wstawiles nie dyskutuje.
                                          • hello-kitty2 Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 19:55
                                            rekreativa napisała:

                                            > Tymczasem jaką odpowiedź dają na swoje problemy? Ano taką, że "to zła kobieta b
                                            > yła", bo panie, one wszystkie takie som, tylko czyhają, coby wykorzystać. Zatem
                                            > rozwiązanie to lać na wstrętne babska, nikogo nie kochać, nikomu nie ufać, sam
                                            > emu oszukiwać i jebać frajerów.

                                            hehe trafnie!
                                            Bo za duzo opieraja na kobietach. Niby pisza, ze cipka nie jest zadnym sw gralem i rozwiazaniem jest lanie na wszystko cieplym moczem ale az w oczy kluje przeslanie 'zauwaz mnie, zajmij sie mna, zaopiekuj, wesprzyj, pochwal' DAJ MI CHOC TROCHE AKCEPTACJI. Samobojcy po przecieciu zyl nerwowo nasluchujacy sygnalu nadjezdzajacej karetki. Czy aby ktos juz zadzwonil po pogotowie? Czy faktycznie przyjdzie mi tu dzisiaj zejsc?

                                            A Ty mowisz Rekreativa zeby jeden z drugim wstali i se sami zadzwonili ;)

                                            Kobieta nie jest zadnym gralem ale bez niej nie wiadomo jak zyc, auuuu.

                                            A co bardziej doswiadczone zyciem kobiety nie wyciagaja do samobojcow reki, bo juz wiedza, ze jak sie pochyla z kanapka to taki tylko ujebie w lape. Sa jak zdziczale psy.
                                            • protein.spill Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 10:45
                                              > Bo za duzo opieraja na kobietach. Niby pisza, ze cipka nie jest zadnym sw grale
                                              > m i rozwiazaniem jest lanie na wszystko cieplym moczem ale az w oczy kluje prze
                                              > slanie 'zauwaz mnie, zajmij sie mna, zaopiekuj, wesprzyj, pochwal' DAJ MI CHOC
                                              > TROCHE AKCEPTACJI. Samobojcy po przecieciu zyl nerwowo nasluchujacy sygnalu nad
                                              > jezdzajacej karetki.

                                              Tez trzymam kciuki za tych frajerów. Mam nadzieję, w końcu mężczyźni w swojej masie dopasują sie do sytuacji, zrozumieją naturę związków i z nich masowo zrezygnują. Czekaj, czekaj, przecież to sie właśnie dzieje :)
                                              • urquhart Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 11:47
                                                protein.spill napisał(a):
                                                > Tez trzymam kciuki za tych frajerów. Mam nadzieję, w końcu mężczyźni w swojej m
                                                > asie dopasują sie do sytuacji, zrozumieją naturę związków i z nich masowo zrezy
                                                > gnują. Czekaj, czekaj, przecież to sie właśnie dzieje :)

                                                Dzieje się ale w naszej cywilizacji, ewolucja działa i sama zastępuje model nieskuteczny skuteczniejszym. Gorzkie.

                                                infografika.wp.pl/title,Dzieci-w-rodzinach-muzulmanskich,wid,15394177,wiadomosc.html
                                                wiadomosci.onet.pl/kraj/george-weigel-europa-popelnia-demograficzne-samobojstwo/d8p8z
                                                • protein.spill Re: konflikt a budowanie porozumienia 25.01.15, 12:48
                                                  Kto to wie? Kilka tysięcy lat temu biomasa ludzi i bydła stanowiła mniej niż 0.1% biomasy wszystkich kręgowców. Teraz to jest 98%. Jeżeli dalej będziemy sie mnożyć w tym tempie i tyle żreć to nie zostanie nam nic innego jak wybić znaczna cześć populacji. Społeczeństwa ktore opanowały swój króliczy instynkt mnożenia mogą nie wyjsć na tym aż tak źle. Ale szczerze mówiąc tez czarno to widzę.
                                          • urquhart Re: konflikt a budowanie porozumienia 24.01.15, 20:03
                                            rekreativa napisała:
                                            > Tymczasem jaką odpowiedź dają na swoje problemy? Ano taką, że "to zła kobieta b
                                            > yła", bo panie, one wszystkie takie som, tylko czyhają, coby wykorzystać. Zatem
                                            > rozwiązanie to lać na wstrętne babska, nikogo nie kochać, nikomu nie ufać, sam
                                            > emu oszukiwać i jebać frajerów.
                                            > No jeśli to oświecone forum doprowadza ludzi do takich wniosków, to tylko usiąś
                                            > ć i zapłakać.

                                            Przede wszystkim nie oczekiwać naiwnie że jak na obrazkach świadków Jehowy czy feministycznych broszurek raju na ziemi na którym lwy jedzą trawę, kobiety pożądają i dają dupy mężom tylko dlatego że im ślubowali, a ojcowie zajmują się zaangażowanie dziećmi bez względu na uczucia do ich matki.
                                            Takie idealizacje muszą skończyć bolesnymi rozczarowaniami, no nie ma bata.
                                            Trzeba zmierzyć się z problemem jak zachowują się i czym kierują relalne istoty a nie z idealizacji, jakie mechanizmy nimi kierują. Wykorzystywać siłe natury, rzeki, a nie zmieniać ich bieg jak w sowieckich planach.

                                            Wszyscy przyzwyczaili sie do krytyki że męska płeć ma określone typowe wady. Podobna krytyka kobiet to budzi oburzenie i zdziwienie.


                                            Żony wtedy są najlepszymi słuchaczami, gdy ich mąż mówi do innej kobiety.(Henri Torré)
                                      • hello-kitty2 Re: w zamian bedzie mial seks, ma cos z deklem 24.01.15, 17:15
                                        rekreativa napisała:

                                        > Naprawdę, ileż można jechać na kobiety w każdym wątku, że wredne, podłe, roszcz
                                        > eniowe i chuj wie, co jeszcze, a mężczyzn pokazywać jako skrzywdzonych wrażliwc
                                        > ów?

                                        To mowa emocji, etap ktory przechodza (wiem, oby w koncu przeszli ;) Spojrz np na bcde tez mial etap pisaniny 'czy tak trudno dac mezczyznie dupy?!' Juz tak nie pisuje. Przeszedl do innego etapu.
                      • mabelle2000 Re: w zamian bedzie mial seks, ma cos z deklem 24.01.15, 15:14
                        zawle napisała:

                        > Słyszałam od psychologa dziecięcego: Mężczyźni kochają dzieci przez kobiety. Ko
                        > ńczy się miłość do kobiety, kończy się miłość do dziecka

                        Byc moze tak jest. Tylko czasem bywa tez i tak, ze oprocz zony, ktora byla ogolnie do niczego (tak bylo w moim przypadku), dzieci okazaly sie dla mezczyzny najwiekszym powodem do dumy i sporym zrodlem satysfakcji. Wiec w przeciwienstwie do zony, ktora byla rozczarowujaca, warto bylo w te udane potomstwo inwestowac.
                        • zawle Re: w zamian bedzie mial seks, ma cos z deklem 24.01.15, 15:28
                          mabelle2000 napisała:
                          > Byc moze tak jest. Tylko czasem bywa tez i tak, ze oprocz zony, ktora byla ogol
                          > nie do niczego (tak bylo w moim przypadku), dzieci okazaly sie dla mezczyzny na
                          > jwiekszym powodem do dumy i sporym zrodlem satysfakcji. Wiec w przeciwienstwie
                          > do zony, ktora byla rozczarowujaca, warto bylo w te udane potomstwo inwestowac.

                          U mnie bardzo podobnie. Tyle że to mąż był nieudany:)) No...nie do końca. Moje dzieci są bardzo ładne.
                      • ninek04 Re: w zamian bedzie mial seks, ma cos z deklem 24.01.15, 15:28
                        zawle napisała:

                        > Słyszałam od psychologa dziecięcego: Mężczyźni kochają dzieci przez kobiety. Ko
                        > ńczy się miłość do kobiety, kończy się miłość do dziecka

                        Nie do końca się zgodzę.Mąż mnie nie kocha,ale dzieci kocha bezgranicznie,wolny czas poświęca tylko im w zasadzie.Może ta opinia jest prawdziwa wówczas, gdy mężczyzna ma już nową kobietę, nową miłość i wtedy czas dzieci się kończy, myślę, że to jest możliwe wöwczas jak najbardziej.
                        • urquhart Re: w zamian bedzie mial seks, ma cos z deklem 24.01.15, 15:51
                          ninek04 napisała:
                          > Nie do końca się zgodzę.Mąż mnie nie kocha,ale dzieci kocha bezgranicznie,wolny
                          > czas poświęca tylko im w zasadzie.Może ta opinia jest prawdziwa wówczas, gdy m
                          > ężczyzna ma już nową kobietę, nową miłość i wtedy czas dzieci się kończy, myślę
                          > , że to jest możliwe wöwczas jak najbardziej.

                          Na tej samej zasadzie często jak już kobieta ma miłość do dziecka to miłość i czas dla partnera się kończy :)

                          Poz za tym szczególnie na tym forum damskie-męskie role się bardzo często odwracają, bo siedzą w mózgu a nie są sciśle skorelowane z tym co kto ma miedzy nogami :)
                          • ninek04 Re: w zamian bedzie mial seks, ma cos z deklem 24.01.15, 16:09
                            urquhart napisał:







                            >
                            > Na tej samej zasadzie często jak już kobieta ma miłość do dziecka to miłość i c
                            > zas dla partnera się kończy :)
                            >
                            > Poz za tym szczególnie na tym forum damskie-męskie role się bardzo często odwra
                            > cają, bo siedzą w mózgu a nie są sciśle skorelowane z tym co kto ma miedzy noga
                            > mi :)

                            Ale to odwrócenie ról spowodowało, że jego miłość i uwaga została w całości skierowana na dzieci, łącznie z zanikiem jego libido, a moje potrzeby przestały się liczyć i to ja zostałam odsunięta i zepchnięta , a on mi tłumaczy, że nie nadaję się na matkę .
                            • urquhart Re: w zamian bedzie mial seks, ma cos z deklem 24.01.15, 16:55
                              ninek04 napisała:
                              > Ale to odwrócenie ról spowodowało, że jego miłość i uwaga została w całości ski
                              > erowana na dzieci, łącznie z zanikiem jego libido, a moje potrzeby przestały si
                              > ę liczyć i to ja zostałam odsunięta i zepchnięta , a on mi tłumaczy, że nie na
                              > daję się na matkę .

                              Ależ rozumiem i współczuje.
                              A jak przy odwróceniu w twoim przypadku ról to teraz zła wiadomość, facetom nikt nie współczuje.
                              • ninek04 Re: w zamian bedzie mial seks, ma cos z deklem 24.01.15, 17:23

                                >
                                > Ależ rozumiem i współczuje.
                                > A jak przy odwróceniu w twoim przypadku ról to teraz zła wiadomość, facetom nik
                                > t nie współczuje.

                                Ale ja nie użalam się, ani nie oczekuję wspólczucia.Natomiast obsewując i rozmawiając z facetami i widząc zachowanie ich partnerek, niekiedy im współczuję ,bo mają przesrane.
                    • mabelle2000 Re: w zamian bedzie mial seks, ma cos z deklem 24.01.15, 14:49
                      urquhart napisał:

                      > Jeżeli alimenty płaci zaledwie co dzieciąty zobowiązany facet to znaczy że auto
                      > matyczne opiekowanie się dzieckiem tylko dlatego że jest jego przez faceta bez
                      > dodatkowych motywacji trudno zaliczyć do normy.

                      Nie ma motywacji, bo tego dziecka nie chcial, a powolanie go do zycia nie bylo jego swiadoma, autonomiczna decyzja.
                      Jesli mezczyzna sprawe antykoncepcji przerzuca na kobiete, albo wbrew sobie ulega namowom zeby sie rozmnozyc , ciazy mu presja rodziny, wiec zgadza sie dla swietego spokoju itp. , to nic dziwnego, ze dziecko ani go ziebi ani grzeje. I nie chodzi tu o dodatkowa motywacje, zeby zajmowac sie wlasnym potomstwem, tylko jest to dobry przyklad na nieumiejetnosc ponoszenia konsekwencji wlasnej dupowatosci.
    • margarytka.margarytka Re: Zdolnosc zwiazkowa 24.01.15, 08:55
      atrakcyjne też czasami są porzucane to nie jest tylko tak ,ze porzucane sa tylko te nieatrakcyjne
      • sabat.77 Re: Zdolnosc zwiazkowa 24.01.15, 09:05
        Jasne. Jeszcze czesciej porzucaja same kobiety. 70% pozwow o rozwod skladaja panie rozczarowane nieodpowiedzialnym samcem :)
    • protein.spill Re: Zdolnosc zwiazkowa 24.01.15, 10:31
      sabat.77 napisał:

      > Zawle pisala, ze moglaby sie zakochac w kazdym, kto nie ma duzego feleru w kont
      > ekscie zwiazkowym. Mysle ze najwiekszy feler w tym zakresie, to bycie juz zonat
      > ym. Drugi pod tym wzgledem to posiadanie potomstwa w innym zwiazku.
      > Uwazam ze jest sporo kobiet z nieudanych zwiazkow, zwlaszcza rozwodek, ktorym z
      > alezy na nowym starcie. Czesto sa wsrod nich kobiety nieatrakcyjne, porzucone,
      > samotne. Z ich punktu widzenia mezczyzna to dobro atrakcyjne. Para gaci jest f
      > ajna ale jest jeden warunek - musza byc dostępne i gotowe na nowy zwiazek. Mezc
      > zyzni w pewnym wieku rzadko spelniaja ten warunek.

      Jeszcze jeden aspekt : ludzie mało atrakcyjni powinni trzymać sie z daleka od takich sytuacji. OK takie kobiety maja w danej chwili niezaspokojoną pewną podstawową grupę potrzeb, ale po jej zaspokojeniu odezwie sie w nich takie same potrzeby jak u każdej innej osoby, np posiadania fizycznie i osobowościowo atrakcyjnego partnera. Wtedy jak podejrzewam do normalnej niechęci do takiego pana dochodzi niechęć do siebie

      Tak, ze jeśli ktoś nie czuje ze kobiety dookoła niego widza w nim seksualnego partnera (ma problemy z wyciągnięciem kobiety na kawę, każda próba niewinnego flirtu kończy sie niezręcznym "skąd ci to przyszło do głowy", jest generalnie chętnie wybierany na przyjaciela)

      Czasem wydaje mi sie ze związek z takimi kobietami jest jak adopcja: na pozór interesy obu stron sa zaspokojone wiec powinno być cacy, w praktyce trzeba być dwa razy lepszym rodzicem, zeby podołać.
      • protein.spill Re: Zdolnosc zwiazkowa 24.01.15, 10:37
        No i wcięło mi kawałek zdania:

        > Tak, ze jeśli ktoś nie czuje ze kobiety dookoła niego widza w nim seksualnego p
        > artnera [...]
        powinien takich związków unikać jak ognia
        • sabat.77 Re: Zdolnosc zwiazkowa 24.01.15, 11:56
          Powinni unikac, jesli licza na plodzenie dzieci i zwiazek do grobowej deski. Zauwaz, ze wstepem jest pare miesiecy, a jak dobrze pojdzie nawet lat regularnego seksu. To pole do bezlitosnej eksploatacji :)
          • protein.spill Re: Zdolnosc zwiazkowa 24.01.15, 13:58
            sabat.77 napisał:

            > Powinni unikac, jesli licza na plodzenie dzieci i zwiazek do grobowej deski. Za
            > uwaz, ze wstepem jest pare miesiecy, a jak dobrze pojdzie nawet lat regularnego
            > seksu. To pole do bezlitosnej eksploatacji :)

            A tak. Nie pomyślałem. To nawet moze być niezła strategia. Cieżko generalizować, ale podejrzewam, ze temat 'jak bardzo powaznie traktujesz ten zwiazek' pojawia sie bardzo, bardzo szybko tuż przed lub po seksie.
        • hello-kitty2 Re: Zdolnosc zwiazkowa 24.01.15, 12:17
          protein.spill napisał(a):

          > No i wcięło mi kawałek zdania:
          >
          > > Tak, ze jeśli ktoś nie czuje ze kobiety dookoła niego widza w nim seksual
          > nego p
          > > artnera [...]
          > powinien takich związków unikać jak ognia

          Jakich zwiazkow? Zgubilam sie. Bez przykladow sie gubie. Kto jakich zwiazkow? Kto tu jest podmiotem, jaka grupa? Kto jest przedstawicielem takiej grupy dla przykladu?
          • burzowa.kejt Re: Zdolnosc zwiazkowa 24.01.15, 12:44
            hello-kitty2 napisała:
            > protein.spill napisał(a):
            > > No i wcięło mi kawałek zdania:
            Tak, ze jeśli ktoś nie czuje ze kobiety dookoła niego widza w nim seksualnego partnera [...]
            > powinien takich związków unikać jak ognia

            > Jakich zwiazkow? Zgubilam sie. Bez przykladow sie gubie. Kto jakich zwiazkow? K
            > to tu jest podmiotem, jaka grupa? Kto jest przedstawicielem takiej grupy dla pr
            > zykladu?
            Chyba chodzi o to, że jeśli facet wygląda jak Quasimodo to lepiej żeby nie wiązał się z równie nieatrakcyjną, starą już trzydziestokilkulatką, bo owa pani wykorzysta go np. robiąc sobie z nim dziecko,a potem kopnie w dupe:)
            • hello-kitty2 Re: Zdolnosc zwiazkowa 24.01.15, 12:49
              burzowa.kejt napisała:

              > Chyba chodzi o to, że jeśli facet wygląda jak Quasimodo to lepiej żeby nie wiąz
              > ał się z równie nieatrakcyjną, starą już trzydziestokilkulatką, bo owa pani wyk
              > orzysta go np. robiąc sobie z nim dziecko,a potem kopnie w dupe:)

              Aha dzieki. Ale nadal jestesmy w kregu drugich zwiazkow?
              • burzowa.kejt Re: Zdolnosc zwiazkowa 24.01.15, 12:52
                hello-kitty2 napisała:
                > Aha dzieki. Ale nadal jestesmy w kregu drugich zwiazkow?

                chyba tak - drugich albo późnych.
            • protein.spill Re: Zdolnosc zwiazkowa 24.01.15, 14:03
              Facet-Quasimodo to nie jest najgorsza opcja. Chodziło mi bardziej o aseksualnych misiów (aseksualnych w oczach kobiet).

              Kobieta tez nie musi być stara ani przydka. Chodzi o psychicznie pokaleczone (zdradzone, zostawione, oszukane).
              • zawle Re: Zdolnosc zwiazkowa 24.01.15, 14:31
                protein.spill napisał(a):

                > Facet-Quasimodo to nie jest najgorsza opcja. Chodziło mi bardziej o aseksualnyc
                > h misiów (aseksualnych w oczach kobiet).
                >
                > Kobieta tez nie musi być stara ani przydka. Chodzi o psychicznie pokaleczone (z
                > dradzone, zostawione, oszukane).

                Niech ktoś podniesie palucha, jeśli NIGDY nie został oszukany, zdradzony, zostawiony. Ja nie podnoszę.
                • zawle Re: Zdolnosc zwiazkowa 24.01.15, 14:33
                  No tak, o tym nie pomyślałam....zawsze można być psychicznie NIEpokaleczony. Zdradzać, oszukiwać, zostawiać. Tu palucha podnoszę do góry...zdarzyło się.
                • protein.spill Re: Zdolnosc zwiazkowa 24.01.15, 14:42
                  Chodzi o zdradę/zostawienie/oszukanie w skali życia a nie jednej randki
                  • zawle Re: Zdolnosc zwiazkowa 24.01.15, 15:10
                    protein.spill napisał(a):
                    > Chodzi o zdradę/zostawienie/oszukanie w skali życia a nie jednej randki

                    jednych zniszczy jedna randka, innych nie powali całe życie.
                    • protein.spill Re: Zdolnosc zwiazkowa 24.01.15, 17:11
                      > jednych zniszczy jedna randka, innych nie powali całe życie.

                      Słusznie. Zatem chodzi o te zniszczone osoby.
                      • zawle Re: Zdolnosc zwiazkowa 24.01.15, 17:16
                        To jeszcze opisz mi te zniszczone osoby, żebym wiedziała czego unikać.
                        • hello-kitty2 Re: Zdolnosc zwiazkowa 24.01.15, 17:20
                          zawle napisała:

                          > To jeszcze opisz mi te zniszczone osoby, żebym wiedziała czego unikać.

                          I jeszcze raz: co z tymi osobami? Maja sie nie wiazac? Maja pozostawac w pierwszych zwiazkach? Czy o co chodzi? Wyjatkowo nie zlapalam co postulujesz, ucieklo mi. Jakby dalo rade na przykladzie (moze byc wymyslony), bede wdzieczna.
                          • rekreativa Re: Zdolnosc zwiazkowa 24.01.15, 19:30

                          • protein.spill Re: Zdolnosc zwiazkowa 25.01.15, 00:56
                            > I jeszcze raz: co z tymi osobami? Maja sie nie wiazac? Maja pozostawac w pierws
                            > zych zwiazkach? Czy o co chodzi? Wyjatkowo nie zlapalam co postulujesz, ucieklo
                            > mi. Jakby dalo rade na przykladzie (moze byc wymyslony), bede wdzieczna.

                            Ja postuluje czekanie na właściwego partnera albo celibat.
                            Prostytucja upokarza obie strony.
                            • sabat.77 Re: Zdolnosc zwiazkowa 25.01.15, 01:08
                              Ja na pewnym etapie uswiadomilem sobie, ze nie ma czegos takiego jak wlasciwy partner. Sa tylko mniej lub bardziej niewlasciwi. Kazdy ma jakies wady, a tylko od ciebie zalezy ile jestes w stanie ich zaakceptowac.
                              • rekreativa Re: Zdolnosc zwiazkowa 25.01.15, 13:59
                                No przecież ten z wadami, które jesteś w stanie akceptować to jest właśnie własciwy partner.
                                A nie ma czegoś takiego jak partner idealny.
                            • hello-kitty2 Re: Zdolnosc zwiazkowa 25.01.15, 01:14
                              protein.spill napisał(a):

                              > Ja postuluje czekanie na właściwego partnera albo celibat.
                              > Prostytucja upokarza obie strony.

                              Krotko i na temat. Jeszcze tylko zdefiniuj Sabatowi tego 'wlasciwego' partnera, bo on postuluje jak ponizej ;) Zapedzilam sie: pomoz zdefiniowac.
                              • sabat.77 Re: Zdolnosc zwiazkowa 25.01.15, 01:28
                                hello-kitty2 napisała:

                                > Krotko i na temat. Jeszcze tylko zdefiniuj Sabatowi tego 'wlasciwego' partnera,
                                > bo on postuluje jak ponizej ;) Zapedzilam sie: pomoz zdefiniowac.

                                Ale ja nie potrzebuje zdefiniowania, bo ja wiem. Dla mnie właściwa partnerka to taka, która chce się ze mną ruchać. Reszta jest w zasadzie bez znaczenia. Może sobie być jaka chce.
                                Jak widać moja lista wymagań jest krótka, ale za to bardzo mocno ogranicza pole manewru. Właściwie do zera, co tu kryć :)
                                • protein.spill Re: Zdolnosc zwiazkowa 25.01.15, 02:37
                                  Z ust mi to wyjąłeś.
                                • bigbadpig Re: Zdolnosc zwiazkowa 25.01.15, 04:23
                                  > Dla mnie właściwa partnerka to taka, która chce się ze mną ruchać.
                                  > Reszta jest w zasadzie bez znaczenia.

                                  Nie da się zbudować związku (bo jako o związku rozważania rozumiem słowa "właściwa partnerka") na samym seksie, albo inaczej - jeśli inne rzeczy będą bez znaczenia, to tylko dla tego, ze ich nie dostrzegasz, bo są na akceptowalnym przez Ciebie poziomie, w akceptowalnych przez Ciebie ustawieniach. Jest całe mnóstwo kobiet z które nie byłby dla Ciebie właściwym partnerkami, nawet jakbyś miał okazję przez jakiś czas korzystać z ich pożądania. Sam fakt, że wyobrażasz sobie seks jako warunek wystarczający, świadczy że potraktowałeś temat byle jak.

                                  Kiedyś napisałeś, że byś nie zniósł, laski która jak moja żona potrafi w gniewie z liścia przywalić. Nie ma znaczenia, że kobieta, więc uderza jak uderza, krzywdy nie zrobi - przemoc to przemoc mówiłeś, no pasaran! Moja, nie ważne jak bardzo chutliwa żona, która w moich oczach jest wyjątkowo szczęśliwym trafem na loterii - u Ciebie w łóżku najwyraźniej nie poterminowała by zbyt długo. Bo reszta nie byłaby bez znaczenia.
                                • rekreativa Re: Zdolnosc zwiazkowa 25.01.15, 14:04
                                  Gadasz tak, bo seksu nie masz. Gdybyś miał, to nagle już by nie mogła być "jaka sobie chce".
                                  A co do właściwego partnera to jest taki, przy którym nie odnosisz permanentnego wrażenia, że dostajesz mniej niż dajesz. Bo jeśli takie wrażenie masz, to zazwyczaj tak własnie jest - faktycznie dostajesz mniej. A z czasem będziesz dostawał tyle co nic.
                        • protein.spill Re: Zdolnosc zwiazkowa 25.01.15, 00:16
                          zawle napisała:

                          > To jeszcze opisz mi te zniszczone osoby, żebym wiedziała czego unikać.

                          Nie wyglądasz mi na bezpłciowego miśka, nie masz sie czego bać. A ja za mało sie znam na ludziach zeby uczyć innych jak wyłapywać związkową prostytucje
    • burzowa.kejt Re: Zdolnosc zwiazkowa 24.01.15, 10:33
      sabat.77 napisał:
      > Mysle ze najwiekszy feler w tym zakresie, to bycie juz zonat
      > ym. Drugi pod tym wzgledem to posiadanie potomstwa w innym zwiazku.
      Bycie żonatym tak, bo po co komu facet z kulą u nogi w postaci żony? Same kłopoty.
      Natomiast jeśli chodzi o dzieci z poprzednich związków to nie uogólniałabym, bo zależy jaki to mężczyzna ma te dzieci. Jeśli płaci na ich utrzymanie, ma z nimi dobre kontakty to żaden to feler, powszechna rzecz w dzisiejszych czasach i wcale by mi nie przeszkadzała taka sytuacja.

    • urquhart obniżyć swoje oczekiwania względem partnera 24.01.15, 12:10
      sabat.77 napisał:
      > samotne. Z ich punktu widzenia mezczyzna to dobro atrakcyjne. Para gaci jest f
      > ajna ale jest jeden warunek - musza byc dostępne i gotowe na nowy zwiazek. Mezc
      > zyzni w pewnym wieku rzadko spelniaja ten warunek.

      Tak kiedyś trafnie moim zdaniem opisała to Moonlight, która w ciąży jak jej mocno odpaliło libido trafiła na to to forum a na codzień jak pisała pracowała jako psycholog.

      "Tak jak patrzę na jego kolegow (męża)- panów w podobnym wieku, generalnie na stanowiskach lub właścicieli firm- to wszyscy mają d użo młodsze żony/dziewczyny/narzeczone, a singielki po 30stce nazywają np 'harpiami' (własne koleżanki, np po fachu!) i śmieją się z nich za plecami, że zamiast rodzinę zakładać to one 'robiły karierę', a teraz mają parcie na dziecko, a tu nie ma z kim... bo rówieśnicy- albo już zaobrączkowani, albo oglądają się za sporo młodszymi od siebie.
      Świat nie jest sprawiedliwy, niestety, ale to fakt, że facet w wieku 30-40 lat jest 'towarem z najwyżej półki' bo wciąż atrakcyjny i sprawny (z reguły) a w głowie już co nieco poukładane... natomiast, nie oszukujmy się, laska po 30stce najlepsze lata ma już za sobą :/ co nie oznacza że ma zacząć wybierać sobie trumnę, raczej, przyjąć do wiadomości, ze być może najwyższy czas obniżyć swoje oczekiwania względem partnera... "

      forum.gazeta.pl/forum/w,16,130469343,130682393,To_fakt_panowie_po_30stce_leca_na_mlodsze_.html
      • marek.zak1 Re: obniżyć swoje oczekiwania względem partnera 24.01.15, 12:19
        urquhart napisał:
        >
        > Świat nie jest sprawiedliwy, niestety, ale to fakt, że facet w wieku 30-40 lat jest 'towarem z najwyżej półki' bo wciąż atrakcyjny i sprawny (z reguły) a w głowie już co nieco poukładane...

        Czy chodzi i wolnego, czy żonatego? Jak wolny to jednak jest to towar podwyższonego ryzyka, a jak zonaty, to trzeba rozpocząć wojnę i o dbić go zonie.
        Poza tym facet, któremu w życiu jakoś zawodowo czy finansowoi nie wychodzi to na tej najwyższej półce nie jest. Bezrobotny, z brzucehem i łysy 35 lat to półka z tych nizszych.
      • hello-kitty2 Re: obniżyć swoje oczekiwania względem partnera 24.01.15, 12:44
        urquhart napisał:

        > Świat nie jest sprawiedliwy, niestety, ale to fakt, że facet w wieku 30-40 lat
        > jest 'towarem z najwyżej półki' bo wciąż atrakcyjny i sprawny (z reguły) a w gł
        > owie już co nieco poukładane... natomiast, nie oszukujmy się, laska po 30stce n
        > ajlepsze lata ma już za sobą :/

        Dobrze, ze padly widelki, gdyz my sie juz na nie nie bardzo lapiemy. To raz. A dwa panowie po 40stce maja juz najlepsze lata za soba. Spojrzcie na siebie jak sie sypiecie. Ktory z Was biega/plywa jakis przyzwoity dystans w jakims przyzwoitym czasie? Ktory wyciska lezac 100 kg z 10 razy? Ktory nie ma w ogole brzucha? Ktory ma wszystkie zeby? Ktory nie jest lysy? Ktory nie ma zgagi? Kto ma jeszcze 100% zdrowia?

        Ze strony kobiety: parcie na nowy zwiazek u kobiet sa zwiazane z rozrodem, nawet jesli pani swiadomie nie chce juz miec dzieci to wiaze sie scisle z atrakcyjnoscia seksualna. Atrakcyjnosc seksualna wygasa u mezczyzny, ktory sie sypie, bo kobieta musi automatem wejsc w role pielegniarki. Rownolegle u kobiet wygasa wraz z przekwitaniem. Nowy zwiazek musi byc absolutnie lepszy od starego/starych, a pani w wieku 40 lat ma juz pare zwiazkow za soba i ma porownanie.

        Jeszcze raz: motorem do zalozenia nowego zwiazku jest atrakcyjnosc seksualana. A teraz wszyscy spojrzmy na swoja ;-)

        Konkluzja: zazwyczaj sie nie oplaca, za pozno, brakuje motywacji, brakuje uczucia. Lepiej sie troche poruchac po katach, a zyc sobie zwyczajnie swoim zyciem. To tyle z kalkulacji ksiegowego ;)
        • zawle Re: obniżyć swoje oczekiwania względem partnera 24.01.15, 12:48
          Masz racje Kitka. Ja już obniżyłam wymagania. Zadaję się z 40 latkami:))
          • hello-kitty2 Re: obniżyć swoje oczekiwania względem partnera 24.01.15, 12:55
            zawle napisała:

            > Masz racje Kitka. Ja już obniżyłam wymagania. Zadaję się z 40 latkami:))

            hehe no. A w ogole to mowmy o sobie Urqu, a nie o jakis kurcze niezagospodarowanych, bezdzietnych trzydziestolatkach, co sie zgapily. Przeciez tu nie ma takiej ani jednej! Tu sa ludzie pod czterdziestke po przejsciach, dzieciaci. Ja wiem, ze panowie lubia sobie pomarzyc o dwudzistoletnich kobietach, swoich maksach ze swoich lat trzydzistych ale to juz do diabla minelo ;-) Starzy ludzie zawsze zyja przeszloscia ;)
            • burzowa.kejt Re: obniżyć swoje oczekiwania względem partnera 24.01.15, 13:08
              hello-kitty2 napisała:
              >Tu sa ludzie pod czterdziestke po przejsciach, dzieciaci. Ja wiem ze panowie lubia sobie pomarzyc o dwudzistoletnich kobietach, swoich maksach
              ale którzy panowie? o tych młodych dwudziestolatkach marzą raczej niespełnieni seksualnie mężczyźni, tacy którzy w życiu mieli jedną, góra dwie babki i potem po latach wydaje im się że te dwudziestki to jakieś wielkie halo.
              a prawda wygląda tak, że w życiu jest pora na wszystko i jeśli ktoś nie poruchał za młodu młodych lasek, to potem przez resztę życia będzie miał poczucie straty i prawił pierdolety, że WSZYSCY faceci pragną dwudziestolatek.

              p.s. kiedyś nienawidziłam słowa "ruchać" - wydawało mi się strasznie prostackie i takie żulowate, a teraz bardzo mnie ono bawi:)
              • hello-kitty2 Re: obniżyć swoje oczekiwania względem partnera 24.01.15, 13:28
                burzowa.kejt napisała:

                > ale którzy panowie? o tych młodych dwudziestolatkach marzą raczej niespełnieni
                > seksualnie mężczyźni, tacy którzy w życiu mieli jedną, góra dwie babki i potem
                > po latach wydaje im się że te dwudziestki to jakieś wielkie halo.
                > a prawda wygląda tak, że w życiu jest pora na wszystko i jeśli ktoś nie porucha
                > ł za młodu młodych lasek, to potem przez resztę życia będzie miał poczucie stra
                > ty i prawił pierdolety, że WSZYSCY faceci pragną dwudziestolatek.
                >
                > p.s. kiedyś nienawidziłam słowa "ruchać" - wydawało mi się strasznie prostackie
                > i takie żulowate, a teraz bardzo mnie ono bawi:)

                Otoz to, Pipi moja Ty z ust mi to wyjelas, spoznione resentymenty za tym co se ne wruti (a gadalam ze spelling w angielskim mam byc poprawny ;)

                ps. dla mnie rozne bluznierstwa to najszczerszy i najwierniejszy sposob oddania emocji, bawienie sie czyms to tez emocja ;)
        • sabat.77 Re: obniżyć swoje oczekiwania względem partnera 24.01.15, 13:01
          • sabat.77 Re: obniżyć swoje oczekiwania względem partnera 24.01.15, 13:04
            Ja mam dosc nietypowa sytuacje, bo moja atrakcyjnosc seksualna jest obecnie duzo wyzsza niz przypuscmy 10 lat temu.
    • zawle Re: Zdolnosc zwiazkowa 24.01.15, 12:22
      Sabat, weż nie podpieraj się moim nickiem, gdy bierzesz tylko kawałek mojej wypowiedzi, zmieniasz jej sens i nadajesz własną interpretację. I nie będziesz się wtedy musiał tłumaczyć czy jestem według Ciebie związkową desperatką czy nie;)
      Ja pisałam o seksie. I o miłości. I o związku tak jak ja to rozumiem ( czasami się odwiedzamy, czasami nocujemy u siebie, wspieramy się, uprawiamy seks, miziamy się).
      I od początku. Żeby z facetem zaskoczyło w łóżku, nie musi być super kochankiem. Wystarczy że jest otwarty, zaciekawiony, entuzjastyczny, ma poczucie humory i nie ma wstydu. Te cechy są dla mnie tak pociągające w codziennym życiu, że przekłada się to na moją otwartość seksualną. I mogę być sobą, bo nikt mnie nie ocenia, nie marudzi, akceptuje.
      Teraz o miłości. Seks jest fajny,ael seks w miłości jest zajebisty. Lubię kochać, niestety niezbyt często mi sie to przytrafia, bo nie jestem kochliwa i szybko się nudzę. Więc gdy z facetem jest zajebiaście w łóżku i nie ma żadnego feleru związkowego, to się zakocham.

      I teraz co to jest feler związkowy według mnie? Przewlekły brak zatrudnienia, nałóg, żona i odległość. I tyle.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka