goniacy_kroliczka
19.06.15, 22:50
Ostatni raz seks był w poniedziałek. Później tydzień, brak czasu. Wczoraj, czwartek, siedzimy w knajpie. Któreś tam piwo. Ja chcę spać. Ona też jakby śpiąca. Wracam z kibla. Ona niesie kolejne browary: chciałam spędzić z Tobą jeszcze trochę czasu. We mnie zapala się ostrzegawcza lampka: jak to jeszcze trochę? To nie pojedziemy do niej? Nie będzie seksu? Mówiłem, ze przecież mieliśmy jechać do domu. Ale ona chce spędzić jeszcze trochę czasu. Więc mówię, że chętnie spędziłbym z nią nie tylko godzinę, ale i następne osiem. Zrozumiała. Krzyczy (!): BO TY LICZYSZ NA TO, ŻE POJEDZIEMY DO MNIE I MNIE PRZELECISZ. I że seks nie jest najważniejszy. Że chciała ze mną porozmawiać. Że to dla niej ważne. Że to, że tamto.
TAK, cholera jasna. Miałem ochotę ją przelecieć tej nocy jak jasny ch.
Szczególnie, że cały wieczór z nią spędziłem, w głowie szumiał mi jej zapach, a na domiar złego trzymała swoje przeseksowne nogi na moich kolanach.
Jakaś awantura straszna się wywiązała. Powiedziałem, że w normalnym związku normalni ludzie uprawiają seks. Dalej awantura. Odprowadzam do drzwi. Całuję usta i klamkę. Idę spać do siebie.
Totalna porażka.
Razem jesteśmy od roku. Ona choruje na ciężką depresję. Od rzeczonego poniedziałku ma atak choroby. Smutek, bylejakość, płacz, brak ochoty na cokolwiek.
Czy depresja naprawdę wpływa aż tak bardzo na libido? Dodam, że przez cały ten rok nigdy nie kochaliśmy się rzadziej niż 1 na 3 dni, a normalnie to co drugi dzień w tygodniu i po kilka razy dziennie w weekendy. Pierwszy raz (!) dosłownie odmówiła mi seksu, a nawet wyraziła żal, że patrzę na nią tylko przez pryzmat seksu, a nie dostrzegam jej depresyjnych cierpień. Powiedziałem, że nie mam zamiaru się tłumaczyć ze swoich potrzeb seksualnych (myślenie: jak jest we mnie zakochana, to powinna się robić wilgotna na mój widok, a nie marudzić).
Czy to depresja tak działa? Czy też może kończy się chemia i zaczyna się okres, kiedy już zawsze seks będzie "proszony" i kiedy ona będzie mi "wydzielać" i "dawać" zamiast go uprawiać ze mną? Boję się tego.... że to koniec gry... że zaczyna się zjazd..
A może jestem idiotą? A może ktoś poradzi jak to robić z osobami cierpiącymi na depresję? Jak z takimi ludźmi być? Oczywiście zależy mi na niej w ogóle i jej zdrowiu, więc i te porady też będą cenne.