tata_83
13.06.18, 13:54
Drugie dziecko to historia śmierci mojego seksu w małżeństwie....
38 lat na karku, 5 letnie dziecko i nagle zryw ukochanej pragnącej drugiego dziecka. Dziki seks dniami i nocami, rano, wieczorem, w ciągu dnia w samochodzie itd. Po prostu szaleństwo.
Test ciążowy - pozytywny i natychmiastowe odstawienie. Lekarz nie zabraniał seksu. Wytrwałem 9 m-cy ciąży bez słowa narzekania bo wiedziałem, że moje żebranie o seks budzi w niej agresję i złość.
Jest rok po urodzeniu dziecka. Od tego czasu śpię z synem na kanapie w salonie a żona sama z córką w sypialni. Wielka radość z karmienia piersią, dosłownie spełniona przeszczęśliwa kobieta! Przeszczęśliwa bo "wiecznie zmęczona" więc wszystkie obowiązki domowe spadają na moją głowę - gotowanie, pranie, sprzątanie itd.
Pomagam w domu, angażuję się w opiekę nad dzieckiem, jestem ojcem i mężem na 100%, staram się nie narzekać ale mam dość.
Przyłapała mnie na masturbacji w łazience wieczorem.
> Ty zboczeńcu, ty chamie! Zdradzasz mnie i nie dotkniesz mnie już nigdy!
No żadna nowość, serio. Nic a nic mnie taka deklaracja nie zaskoczyła bo wraz ze śmiercią seksu.
I wiecie co - postanowiłem sobie, że to koniec. Nie czuję nic do niej i od pewnego czasu nie czuję już ani potrzeby seksu z nią ani nie myślę o tym, że kiedyś seks wróci a nawet gdyby ona zechciała z powrotem - to już za późno bo we mnie namiętność, libido i zainteresowanie wygasło..
Czy da się szczęśliwie żyć bez seksu? Czy taki związek ma szanse przetrwać?