pversion
26.06.05, 04:11
Wczoraj sie dowiedzialem ze moja zona mnie zdradza. Znajome malzenstwo przez
przypadek zobaczylo ja z jakims facetem trzymajacych sie za rece. Niektorzy
moga powiedziec, i co w tym takiego specjalnego? Jednak zauwarzylem ze od paru
miesiecy nasze stosunki w lozku schodza do minumum.
Jestesmy 3 lata po slubie i nie mamy jeszcze dzieci. Ja pracuje po 10 godzin
dziennie a zona studiuje (jeszcze rok).
Kocham zone tak samo jak 6 lat temu kiedy ja poznalem. Nie wyobrazam sobie
dlaczego to robi. Normalnie kochalismy sie 1 lub 2 dziennie. Zrobilismy chyba
wszystko co jest mozliwe do zrobienia w lozku. Wiec nie wydaje mi sie ze mnie
zdradza bo w domu nie dostaje. Nie mamy zadnych klopotow finansowych. Bardzo
dobrze nam sie powodzi i dlatego zona moze chodzic do szkoly na pelny etat, a
ja nas utrzymuje. Spelniam zony wszystkie zachcianki, co sie jej tylko przysni
wie ze to dostanie.
Znajomi nie chcieli mi zrobic przykrosci ale tez nie chcieli zebym byl
oszukiwany. Zastanawiali sie nad tym czy mi powiedziec przez tydzien.
Jestem w strasznym dolku. Nigdy w zyciu tak podle sie nie czulem. Wogole to
nie mam ochoty na zycie. Zostalem zraniony i nie wiem co z tym zrobic. Mam
takie uczucie jak by mi ktos szpilki wbijal w piers. Zostalem oszukany przez
osobe ktora cenie ponad wszystko. To bardzo boli...
Czy zona juz mnie nie widzi jako atrakcyjnego mezczyzne? (Brzydki nie jestem).
Moja zona to nie tylko moja kochanka ale rownierz najlepszy przyjaciel. Wiele
nocy spedzilismy rozmawiajac o wszystkim i o niczym. Wydawalo mi sie ze nasze
malzenstwo jest jak dwa zagubione serca ktore sie odnalazly, i byly sobie
przeznaczone.
Nie wiem co mam z tym zrobic. Nie chce sie zony o nic wypytywac. Uwazam ze
jezeli mnie jeszcze kocha to powinna mi sama wszystko powiedziec. Jestem na
krawedzi zalamania nerwowego.
P.