coinmaster
14.08.05, 20:25
Ona- atrakcyjna psychicznie i fizycznie mezatka, dziecko.
Ja- przystojny, żonaty, dziecko
Od prawie 15 lat spotykamy sie prawie raz lub 2 razy w roku, pisalismy listy,
teraz maile. Ostatnio powiedziala mi ze mnie kocha, ja ostatnio jak sie
zobaczylismy powiedzialem jej to samo. Nasze malzenstwa z rozsadku, nasza
milosc najprawdziwsza w swiecie.Jest moja kuzynka ale to 3 pokolenie wiec nie
grozne :) jak mi sie wydaje. Śnimy o sobie, potrzebujemy sie dzownimy do
siebie, mamy podobne problemy w malzenstwie-brak szacunku, zrozumienia,
satysfakcji zyciowej. Pragniemy sie nawzajem i kochamy sie i to w 100%
prawdziewie.
Tylko co dalej, warto ranic 20 osob aby bylo szczesliwych 2.
Czy zyc do konca zycia z nadzieja ze kiedys bedziemy razem?
Czy budowac szczescie wlasne na nieszczesciu innych?
Jak to oceniacie?
Dziekuje za pomoc...