zazdrość...

10.09.05, 20:55
Napiszcie jak to jest z Wami. Zapewne tez bywacie zazdrosni bo jak mowia
słowa piosenki "nie ma miłości bez zazdrosci" - albo odwrotnie, nie pamietam
dokładnie :) zwiazki bez zazdrosci wydaja sie chore...ale te z zazdroscia tez
zdrowe nie bywaja, zwłaszcza te w ktorych zadzrosc jest chorobliwa. I wydaje
mi sie ze tak jest u mnie. Wina lezy po mojej stronie, czasami szlag mnie
trafia gdy moje słonce wychodzi z kolezankami na piwko lub gdy jedzie do
jedej na noc (bo ona akurat siedzi sama w domu i jej sie nudzi). No i wtedy
sie zaczyna- chodza mi po głowie rozne dziwne mysli, zo ona moze nie jest u
kolezanki, ze moze spedza noc z kims innym. Taki mysli kraza mi po głowie
ostatnio bardzo czesto- chociaz dwa tygodnie temu bylismy na wakacjach,
zareczylismy sie i było cudownie. Ona co chwila zapewnia, ze kocha tylko mnie
i jest wierna, ze jest jej tak dobrze w naszym zwiaku ze nie ma zamiaru
szukac *przygód*...ale czasem takie zapewnienia nie mi nie
wystarczaja...Probowałem rozmawiac o tym, ale jakos nie potrafie, nie wiem
czemu ale wszystkie probklemy dusze w sobie i zawsze sam chce znalezdz
rozwiazanie...
tylko ze z tym juz nie potrafie sobie poradzic, przez te moje zachowanie A
mowi czasem ze zaczyna sie dusic w zwiazku a ja za cholere nie chce jej
stracic...
Pomozcie, moze jestescie w stanie podsunac jakas dobra rade...
pozdrawiam
    • margarita17 Re: zazdrość... 10.09.05, 23:16
      Ufaj jej! i dużo rozmawiajcie. Nic nie duś w sobie. Jeśli będzie spełniona, i
      kochana przez ciebie nie zrobi tego. A tobie nie zostawia wolenej ręki na
      spotkania z kolegami?
      • michau79 Re: zazdrość... 11.09.05, 10:50
        Staram sie jej ufac...ale jesli takie mysli kraza mi po głowie to czy ufam jej
        do konca?
        A zapewnia, ze jest jej dobrze ze mna i ze nareszcie znalazła to czego szukała,
        zebym nie bał sie tego ze ona kiedys odejdzie....
        Jesli chodzi o rozmowy to tu jest kłopot- bo ja chyba nie umiem rozmawiac o
        problemach- chocoaz przy niej zaczynam sie tego uczyc ale na razie ciezko
        idzie...
        No i ta moja wolna reka na spotkania z kolegami- z tym nie ma problemu-
        umowilismy sie tak ze wyskakujemy do znajomych raz na jakis czas. Wiesz,
        pracujemy w tej samej firmie ale na innych zmianach i okropnie sie mijamy- wiec
        jak juz mamy wolne to wolimy spedzic ten dzien razem...

        pozdrawiam
        • marcin.zabrze Re: zazdrość... 11.09.05, 11:50
          No a Ja mam ten sam problem...
          z tym, że ja znajomych nie miałem... a przez to ona straciła swoich...
          • ewolwenta Re: zazdrość... 11.09.05, 11:55
            Czas na zmianę nastawienia i odbudowę. Inaczej będzie źle ale Ty już o tym
            wiesz...
            • marcin.zabrze Re: zazdrość... 11.09.05, 11:58
              jak?
              • ewolwenta Re: zazdrość... 11.09.05, 12:34
                Nie ma takiej prostej odpowiedzi napytanie „jak?”. Skoro problem urósł do tego
                stopnia, że możesz się zdystansować do swoich błędów to pewnie czujesz, że
                związek się wali? Tak jest?

                Można poprawić trochę banałów, że na pewno powinieneś powściągnąć zadość i
                zaufać. Niestety nie odpowie Ci jak to zrobić nikt, kto nie miał takich
                rozterek. Może zamiast wyobrażać sobie ja w czyichś ramionach widzieć ją
                plotkującą z kumpelką albo przebierającą w fatałaszkach w sklepie. Samemu zająć
                się czymś wciągającym, gdy przychodzi fala zazdrości. Sportem filmem książką,
                czymkolwiek. A jak dojdzie o niekontrolowanego wybuchu mieć odwagę przeprosić.
                Czy to jest wyjście i wystarczy? Nie wiem. Tak rozważam...

                A jak odzyskać znajomych? Po prostu odezwać się do nich. Poszukać nowych.
                Postarać się nie zamykać tylko w związku. Zbyt silna koncentracja na nim, do
                niczego dobrego nie prwadzi. W dłuższej perspektywie nie można robić
                wszystkiego razem. Trzeba mieć zawcze „swój kawałek podłogi”
            • michau79 Re: zazdrość... 11.09.05, 12:25
              Zmiana nastawienia i odbudowa?
              Tylko jak to zrobic?
              Wiem ze czasem ja *dusze*, chciałbym wypełnic jej cały swiat a tak sie nie
              da....mowiac o zmianie nastawienia co masz na mysli?
            • michau79 Re: zazdrość... 11.09.05, 12:29
              Co masz na mysli mowiac o zmianie nastawiania i odbudowie...
              Czasem jest tak, ze chciałbym jej wypełnic cały swiat- ale wiem ze to bez sensu
              i tak sie nie da...
              Co zrobic zeby sie zmienic?
              • ewolwenta Re: zazdrość... 11.09.05, 12:37
                A masz coś swojego, pasję, hobby? Coś, w co możesz uciec, gdy jej nie ma? Co
                zajmie myśli?
                • michau79 Re: zazdrość... 11.09.05, 12:51
                  Kiedys miałem sporo pasji...jedna z nich była siłownia- ona pozwalała wyładowac
                  mi nadmiar *złej* energii...jak człowiek pokrzyczy nad zelaztwem to jakas ulge
                  odczuwa...niestety pojawiły sie kłopoty ze zdrowiem i siłownia juz nie wchodzi
                  w gre... gdy jej nie ma to najczesciej uciekam w swiat wirtualny lub fantasy
                  ale czasem to nie pomaga i coraz czesciej zastanawiam sie nad taka długa
                  powazna rozmowa jak bedziemy gdzies sami- tylko czy bede potrafił...
              • asiak30 Re: zazdrość... 11.09.05, 12:47
                wtrącę swoje dwa grosze
                nie wypełniaj jej całego świata, na dłuższą metę i tak nie jest to realne, wiem
                na własnym przykładzie,zawsze razem,odsunęliśmy się od znajomych,przyjaciół, nie
                potrzebowaliśmy ich obecności-pozornie,
                wystarczało nam własne towarzystwo, przez pierwszych 7 lat spędziliśmy osobno 5
                nocy-moje dwie delegacje
                po jakimś czasie brakuje obecności innych osób,chcesz wyjść na piwko,kawę,lody
                zostaje ci tylko partner bo ile mogli czekać znajomi na twoje przyjście
                daj jej swobodna rękę i sobie też,znajdź zajęcie, hobby, wyskocz na piwo z
                kolegami,zapisz się na jakiś kurs i przestań dręczyć siebie i ją zazdrością
                bo czasami może być tak, że na złość w końcu da ci ten powód
                • michau79 Re: zazdrość... 11.09.05, 13:00
                  dzieki za rade...zapewne masz racje. My przez pierwsze pol roku codziennie
                  spedzalismy ze soba conajmniej pol dnia, jak kazdy człowiek do *dobrego* szybko
                  sie przyzywczajam i teraz czasem mi tego brakuje- moze to jest jeden z glownych
                  powodow? jesli chodzi o znajomych to wiem cos o tym, czesc xaczyna sie juz ode
                  mnie odwracac bo posiwecam im coraz mnie czasu, pasje i hobby tez po mału
                  przestaja sie liczyc jest tylko ona . To obsjesja jakas chyba, choroba !!
                  Czytajac wasze odpowiedzi dochodze pomału do wniosku, ze czas najwyzszy zaczac
                  sie z tego leczyc...
                  • margarita17 Re: zazdrość... 11.09.05, 13:12
                    Nie ma co się leczyć, po prostu żyj. Nadrób zaległości w spotkaniach z
                    kumplami, na piwko przeciez zawsze możecie wyskoczyć, na rowerze pojeżdzić.
                    A trochę "chłodu" utrzymuje związek w świeżości. Jest dużó tematów do rozmowy,
                    ona ma sówj świat i ty tez musisz go mieć.
                    Domyślam się że trudno ci rozmawiać, szczególnie o uczuciach, nie jest facetom
                    łatwo. To kobietom się często włącza analizator i komplikator i to one z reguły
                    musza wypowiedzieć 5.000 słow dziennie, a faceci tylko 2.000. I nie zabieraj
                    się do poważnej rozmowy, po prostu gadaj kiedy masz ochotę. Wiem co mówię ,
                    nasz związek upada właśnie i to własnie z powodu braku komunikacji.
                    • marcin.zabrze Re: zazdrość... 11.09.05, 13:34
                      A co jeśli tych kumpli nie ma już?...
                      • asiak30 Re: zazdrość... 11.09.05, 13:38
                        a mało ludzi chodzi po świecie, przecież gdzieś pracuje, wystarczy się umówić
                      • ewolwenta Re: zazdrość... 11.09.05, 13:53
                        Dokładnie – poszukaj. Znajdź takie miejsce spotkania, by milczenie z braku
                        tematu nie stawało się irytujące. Dobra jest kręgielnia, rower, nawet wędka. Po
                        prostu spotkaj się by porobić wspólnie coś z klegą, znajomym. To mniej istotne
                        na początku z kim. Chodzi oswojenie się z sytuacją.

                        Po długim czasie koncentracji na jednym człowieku zawsze odczuwa się niepokój
                        przy próbie wyjścia do ludzi. Jeżeli masz takie obawy, możesz przygotować sobie
                        (w myśli) kilka tematów awaryjnych typu komórki, samochody, urlop., siłownia,
                        pies, kot. Coś wiesz przecież nawet o dalekich znajomych.

                        Możesz wyrazić choćby w pracy ochotę na kino akcji i zapytać się czy nie ma
                        chętnych, bo ukochana odmówiła kontemplacji mordobicia. Może się uda.

                        Powadzenia w walce samotnością.
                        • marcin.zabrze Re: zazdrość... 11.09.05, 21:05
                          Nie wiem... nie umiem

                          Wiem, boje się, że Ania ma tego dośc i będzie gorzej...

                          Ja zawsze byłem sam - a ci kumple... ich nie ma (Ci co byli to czasem pogadamy
                          na GG).
                          A w pracy... klimat, że ją żucić - Ja ich nie lubie, oni mnie nie nawidzą...
                • ewolwenta Re: zazdrość... 11.09.05, 13:55
                  Zawsze tak jest. Początek związku to wzajemna koncentracja na sobie ale potem
                  trzeba wrócić do świata, bo inaczej zacznie się przesyt.
    • asiak30 Re: zazdrość... 11.09.05, 13:17
      tego można się nauczyć
      w naszym związku ja jestem osobą, która ma problemy z wyrażaniem swoich uczuć i
      pragnień
      ostatnio znalazłam sposób, wszystko opisałam, zostawiłam e-maila i poszłam z
      dzieckiem na podwórko, na 2 godziny, a wychodząc powiedziałam, że coś zostawiłam
      z skrzynce i bardzo mi zależy na tym aby znać opinię i odpowiedzi na moje
      pytania, i żeby się nie gniewał, że w takiej formie, bo przecież wie, że z
      rozmową byłoby krucho
      nie musi to być e-mail, może list, zawsze to łatwiej, tylko to czekanie na
      odpowiedź, to było najgorsze, czas się cholernie dłużył :-(
      • michau79 Re: zazdrość... 11.09.05, 19:20
        O napisaniu takiego listu nawet nie pomyslałem, w sumie to dobry sposob jesli
        nie umie sie lub obawia rozmowy...moze nie rozmowy samej w sobie a reakcji,
        patrzenia w oczy itp. dzieki za rade, postaram sie ja wykorzystac- moze takie
        *wygadanie sie* bedzie w stanie pomoc

        ___
        nie matura lecz chec szczera zrobi z Ciebie milionera*
    • abdulian Re: zazdrość... 11.09.05, 23:23
      A ja bym chciał zwrócić Ci uwagę na jeszcze jeden aspekt, o którym nie spomnili
      szanowni forumowicze w poprzednich wątkach.

      Zazdrośc w Twoim przypadku może doprowadzić do niezwykle groźniego zjawiska,
      jakim jest zaborczość. Zacznie się obsesyjne kontrolowanie, sprawdzanie,
      dopytwywanie itp. i możesz być pewien, że wówczas Twoja Pani poczuje się
      zagrożona i może zechcieć odfrunąć. Chciałbym Ci tylko o ttym przypomnieć, bo
      widzę, że bardzo Ci na niej zależy skoro tak, to pomyśl, że w skrajnym przypadku
      zazdrość może zakończyć związek.

      Ponadto, jeżeli będziesz siedział i się zamartwiał, jednocześnie nie spotykając
      się z innymi czy też uprawiając jakiegoś sportu, zajmując się jakimś hobby itp.
      (a więc to co mówili szanowni przedmówcy) to dodatkowo wpędzisz się w stan
      poddepresyjny. To o czym piszesz, a więc ucieczka w s-f, fantasy, pewnie rpg
      itp. to taki mały syndrom tego, że szukasz świata nie tam gdzie trzeba... Możesz
      mi wierzyć, bo ja tez lubię rpg, fantasy itp. i widzę tu kilka podobieństw do
      mojej osoby. To taka drga uwaga.

      Doskonały pomysł podała asia - napisz list :) o wiele łatwiej jest coś
      powiedziec używając papieru, bo czujemy się bardziej bezpiecznie w trakcie jego
      pisania. Skuteczność będzie nie mniejsza niż rozmowa, więc warto. Ale potraktuj
      to jako rozwiązanie "na przełamanie lodów".

      Będzie dobrze :) pozdr.
      • asiak30 Re: zazdrość... 12.09.05, 19:28
        owszem, zapomniałam napisać, żeby nie nadużywać tej formy
        jeśli uda się napisać to później próbuj rozmawiać, idzie już znacznie łatwiej
        i nie odkładaj na potem, nawet jeśli jest późno, bo możesz nie mieć odwagi znowu
        zacząć-wiem, sprawdziłam, gadaliśmy do 4 rano i nie tylko ;-)))
        • abdulian Re: zazdrość... 13.09.05, 13:13
          napisałem, żeby potraktować tą metodę tylko na "przełamanie lodów" no i w sumie
          o to chodzi - niegdy papier nie zastąpi normalnej rozmowy i może pomóc tylko na
          początku :)

          Co do rozmów potem wiem jak jest, bo sam kiedyś tak zrobiłem i tez były rozmowy
          do rana i nie tylko rozmowy :)

          Doswiadczenia dobnre, więc korzystać :D
    • amalteaa Re: zazdrość... 12.09.05, 16:00
      Jak czytalam to co pisales o sobie,to wydawalo mi sie jakbym widziala mojego
      chlopaka.Jestes bardzo do niego podobny.On tez jest strasznie zazdrosny(a
      ponadto obrazalski).Troche zazdroszcze twojej dziewczynie,bo Ty zdajesz sobie
      sprawe z błędu jaki popełniasz,a mój niestety nie.Próbowałam z nim juz o tym
      rozmawiac,ale na razie z marnym skutkiem.Z perspektywy dziewczyny zazdrosnego
      faceta moge Ci poradzić jedna rzecz:na pewno musisz skonczyc z ta chorobliwa
      zazdroscia jak najszybciej,bo Ona moze odejsc od Ciebie,na razie Cie kocha,ale
      jak tak dalej pojdzie,to moze to byc koniec z Wami.Po prostu straci
      cierpliwosc,nie bedzie miala sily tlumaczyc,ze naprawde jej na Tobie zalezy(moze
      ja tak kiedys zrobie,jak Moj sie nie poprawi).Ja i tak mam gorzej od Twojej
      dziewczyny,bo tak jak juz pisalam,Moj nie tylko jest zazdrosny,ale takze
      obrazalski(tej drugiej cechy jeszcze bardziej nie znosze),ale na szczescie ma On
      inne cechy,ktore uwielbiam.
      Pozdrawiam,trzymaj sie:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja