emma74
25.09.05, 16:41
Nie wiem jak zacząc. 2 m-ce temu zaczełąm sie spotykać z facetem i prawie
wszystko było ok. On snuł plany wspólnej przyszłości, mówił, że mnie kocha
etc., oczywiście nie mógł się doczekać wspólnego mieszkania przed ślubem i
jak mówił (w co ja do końca nie wierzyłam)nie chodzi mu o seks tylko o
bliskość, wspólne prowadzenie domu etc. Na początku naszej znajomości
powiedziałam mu, że jestem dziewicą (muszę zaznaczy, że juz 30 tka na karku
niestety), co mu sie raczej nie spodobało, ja wiedziłąm o jego raczej w miarę
bujnej przeszłości. Odtąd ciągle niby w żartach wypominał mi to, że jestem
dziwaczką chyba - może i tak, ale czekałam na właściwego faceta, któremu
naprawdę będę mogła zaufać. W końcu chciałam to zrobić z nim, ale jak sie
okazało odczuwałam bardzo duży ból i opór i tym pierwszym razem nic nie
wyszło :(. FAcet nie ukrywał swego niezadowolenia. Poprosił o czas do namysłu
(kilka dni)i przysłał mi sms-a, że przeżył ze mna miłe chwile, jako to jestem
ładna fajna i w ogóle i gdyby nie łóżko byłoby mu ze mną tak dobrze, ale nie
widzi w tym sensu, bo to niesie za soba problemy.
Nie chcę nikogo krytykować, ale jest mi tak smutno i czuje sie nic nie warta :
( i chyba dlatego napisałam :(